A+ A A-

Trenčín awansuje mimo porażki

Ostatecznie wyjaśniło się kto będzie przeciwnikiem Legii w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. AS Trenčín przegrał u siebie z Olimpiją Lublana 2:3, ale mistrz Słowacji obronił awans dzięki większej ilości goli zdobytych na wyjeździe. Pierwszy mecz Trenčín – Legia odbędzie się 27 lipca o 20:30 w Żylinie.

 

Podobnie jak mecz w Lublanie zakończony wygraną Słowaków 4:3, również rewanż w Żylinie obfitował w dużą ilość bramek i zaskakujące zwroty akcji. Trenčín szybko wyszedł na prowadzenie 2:0, ale Słoweńcy jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania. W 79. minucie Klinar zdobył trzeciego gola dla Olimpiji i w tym momencie Słoweńcy potrzebowali do awansu już tylko jednej bramki. Na jej zdobycie zabrakło jednak czasu i awans Trenčína stał się faktem.

Tym dwumeczem Słowacy zapracowali na respekt, ale i pokazali, że mają słabe punkty. Trenčín zaczął mecz w imponującym stylu. Gospodarze rzucili się na gości i Olimpija została natychmiast zamknięta na swojej połowie. Piłkarze Trenčína imponowali szybkością, dynamiką, ciągiem na bramkę. Piłka błyskawicznie wędrowała do ataku, dużo podań było kierowanych za plecy obrońców na skrzydłach, gospodarze chętnie podejmowali próby strzałów z dystansu. Słowacki zespół z łatwością przejmował piłki wybijane przez obrońców Olimpiji i ponawiał ataki. Na tle piłkarzy Trenčína Słoweńcy wyglądali w początkowej fazie meczu jak amatorzy lub emeryci. Niedawni koledzy Radovicia nie byli w stanie utrzymać się przy piłce, odrzucić gospodarzy od swojego pola karnego, nadążyć za akcjami Trenčína. Rzucało się w oczy, że gospodarze uderzają na bramkę przy każdej nadarzającej się okazji, nie szukają koronkowych rozwiązań. W 17. minucie piłka trafiła najpierw w poprzeczkę bramki Olimpiji, potem w słupek (w obu przypadkach były to strzały zza pola karnego), wreszcie za trzecim razem do piłki dopadł środkowy napastnik Janga i umieścił ją w bramce. Siedem minut później było 2:0. Po szybkiej akcji lewym skrzydłem nastąpiło dośrodkowanie w pole karne. Tam na piłkę czekał Bero i strzałem bez przyjęcia pokonał bramkarza gości.

Wydawało się, że wobec szybko wypracowanej zaliczki i takiej różnicy w jakości gry Trenčín spokojnie awansuje, ale gospodarze zwolnili tempo gry. Cofnęli się do średniego pressingu, jednak nie był on szczególnie skuteczny, bo goście wreszcie zaczęli przedostawać się pod pole karne przeciwnika. Wtedy okazało się, że defensywa mistrza Słowacji monolitem z pewnością nie jest. Olimpija miała kilka sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej, udało się wreszcie w 41. minucie, kiedy po rzucie rożnym głową do bramki Trenčína trafił nasz stary znajomy Kelhar. Cztery minuty później jeden ze Słoweńców posłał płaskie dośrodkowanie z lewego skrzydła, a polu karnym do piłki doszedł środkowy napastnik Eleke i wyrównał stan meczu.

Druga połowa nie była już takim rollercosterem. Piłkarze Trenčína grali ostrożniej, większą uwagę poświęcali obronie i wybijaniu gości z uderzenia. Olimpija atakowała, ale w poczynaniach gości nie było widać jakiejś wielkiej determinacji. Bramka na 2:3 padła w 79. minucie trochę ‘z niczego’. Wrzutkę w pole karne na długim słupku przejął Klinar i wyprowadził gości na prowadzenie. W ostatniej akcji meczu goście mogli przechylić szalę awansu na swoją stronę, ale bramkarz Trenčína dobrze interweniował po płaskim strzale na swoją bramkę.

Musimy być gotowi na to, że naszych obrońców czeka niełatwa rywalizacja z szybkimi, dynamicznymi i skutecznymi zawodnikami ofensywnymi Trenčína. Patrząc na wydarzenia z pierwszych kilkunastu minut środowego meczu, można przewidywać duże zagrożenie dla bramki Malarza. Nasi zawodnicy będą musieli grać blisko siebie, z pełną koncentracją w defensywie i przede wszystkim unikać strat przy wyprowadzeniu piłki, bo Słowacy nacierają z wielką energią i rozmachem. Miejmy nadzieję, że piłkarze Legii i nasz sztab szkoleniowy nie dadzą się zwieść porażce Słowaków w rewanżu – jeżeli jedna z rywalizujących drużyn zrobiła lepsze wrażenie, był to bezdyskusyjnie Trenčín.

Jednocześnie musimy wierzyć, że zatriumfuje większe doświadczenie i ogranie legionistów. Kiedy Słowakom zabrakło sił  na wysoki pressing i bezkompromisową ofensywę, okazało się, że ta drużyna nie czuje się zbyt pewnie gdy trzeba pograć taktycznie, wykorzystując umiejętności całego zespołu. Trenčín ma przy tym zauważalne problemy w obronie. Szanse w dwumeczu są wyrównane, choć gdybym miał wskazać faworyta, nie tylko kierując się sercem, wskazałbym jednak na Legię.

Trenčín w obu meczach z Olimpiją zagrał praktycznie tym samym składem. Bramki tej drużyny strzeże 28-letni Igor Semrinec. Na prawej stronie obrony gra zaledwie 18-letni Martin Šulek. Parę środkowych obrońców stanowią 27-letni Peter Klescik i 22-letni Lukas Skovajsa. Na lewej stronie obrony możemy spodziewać się 20-letniego Nigeryjczyka Kingsleya Madu. Pewni miejsca w środku pola byli 25-letni Nigeryjczyk Ibrahim Rabiu i kończący we wrześniu 21 lat Matúš Bero. W pierwszym meczu z Olimpiją ten duet uzupełniał 24-letni Anglik James Lawrence, jednak doznał kontuzji. W wyjściowej jedenastce zastąpił go 19-letni nigeryjski lewoskrzydłowy Aliko Bala, jednak częściej w środku pola pokazywał się 25-letni Jakub Holúbek. Prawe skrzydło należy do Nigeryjczyka Samuela Kalu, który za miesiąc kończy 18 lat. Na środku ataku występuje 24-letni Holender Rangelo Janga.

Jeszcze jedna uwaga pozasportowa. W drużynie Trenčína gra wielu czarnoskórych zawodników. Nie zapominajmy o konsekwencjach artykułu 14. i tym co niespełna dwa lata temu spotkało nas po meczu w Lokeren.

Dyskusja (3)
1czwartek, 21, lipca 2016 09:33
Garm
Jak sobie pomyślę o tych ruchliwych skrzydłowych pressujących Brozia to mnie ciarki przechodzą.
2czwartek, 21, lipca 2016 11:09
sektor212
Rywal atrakcyjny i zapowiada się fajny dla kibiców dwumecz.

Trenčín ma prostą taktykę ale zarazem niebezpieczną dla zespołów które szybko tracą wiarę. W obu meczach znakomicie grał przez pierwsze 30 min strzelając 6 bramek. Dalej brakowało siły na taki szaleńczy pressing. Im dłużej mecz trwa tym są słabsi i popełniają więcej błędów. Z uwagi na młody skład taktycznie kuleją i mają problemy z odpowiednim przesuwaniem formacji w poszczególne strefy. Szczególnie młodzi Afrykanie mają z tym problem. Jedno trzeba im przyznać bramkostrzelni to są.

Przetrwamy pierwsze dwa kwadransy to powinno być dobrze. Ciekawi mnie czy w meczu wyjazdowym trener pozostanie przy ustawieniu 4-2-3-1 gdzie lepiej zagęszczamy środek pola kosztem większej wolnej przestrzeni na skrzydłach. Takie ustawienie zapewne odpowiada Słowakom. Oj czuje będą emocje do samego końca rewanżowego meczu.
3sobota, 23, lipca 2016 00:25
Turysta21
Świetnie sprawdziła by się w tym przypadku taktyka Czreczesowa. Nacisnecie przy wprowadzaniu piłki dało by Nam pewne zwycięstwo. Myślę że nowy trener też ich przeczyta. Z całym szacunkiem dla rywala awans ( pomimo formy ) jest obowiązkiem.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1