A+ A A-

XXXI IO - Rio 2016

Wpierw Brazylię nawiedził tajemniczy wirus Zika, później inna zaraza ‘koksowa’ przetrzebiła reprezentację Rosji, prawie pozbawiając  ją udziału, w końcu okazało się że gospodarze przewidzieli dla gości przedstartowy mikrocykl treningowy – sprzątanie wioski olimpijskiej, a MKOL jeszcze bardziej niż dopingowiczów tropi prywatne kontrakty reklamowe sportowców, niby w trosce o czystość Igrzysk, ale w istocie, czy aby nie o zasobność portfela oficjalnych sponsorów tu chodzi? Nic to, miejmy nadzieję, że to mimo wszystko sportowego święta nie zmąci. Już za chwileczkę, już za momencik Igrzyska w Rio zaczną się kręcić.

XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie (port. Jogos Olímpicos de Verão de 2016). Będą to pierwsze igrzyska w Ameryce Południowej i drugie w Ameryce Łacińskiej (po Meksyku 1968). To także pierwsze igrzyska na półkuli południowej od 2000 roku. Gospodarz igrzysk został wybrany na 121. sesji MKOl.

Igrzyska odbędą się w dniach 5 – 21 sierpnia 2016 roku i weźmie w nich udział ponad 10 500 sportowców z 206 Narodowych Komitetów Olimpijskich. Medale zostaną rozdane w 31 dyscyplinach, w tym także w rugby 7 i golfie, które wracają do programu igrzysk po wielu latach nieobecności. (wikipedia.org)

Maskotkami igrzysk zostały wybrane Vinicius i Tom. Vinicius nosi imię od brazylijskiego poety i muzyka Viniciusa de Moraesa. Imię Tom pochodzi od Toma Jobima, brazylijskiego muzyka. Maskotki prezentują brazylijską przyrodę i mają cechy kotów, małp i ptaków. Mają one odzwierciedlać różnorodność kultury i ludzi w Brazylii. (wikipedia.org)

 

W poniższym kalendarzu (wikipedia.org) zaprezentowano dni, w których rozdane zostaną medale w danej konkurencji (żółty kolor), rozegrane zostaną eliminacje (niebieski kolor).

Biało-Czerwoni w  Rio

238 sportowców w 23 dyscyplinach powołanych zostało do reprezentacji Polski na rozpoczynające się igrzyska. W biało-czerwonych barwach wystąpi 100 kobiet i 138 mężczyzn. Jest ośmiu zawodników rezerwowych oraz 190 osób współpracujących, w tym min. trenerzy, lekarze, mechanicy, fizjoterapeuci.

Cztery lata temu z Londynu Polacy wrócili z 10 medalami. Zdobyliśmy dwa złota, trzy srebra i aż sześć brązów. Pod względem cenności kruszców to był najgorszy występ polskich olimpijczyków  od 1956 roku. W Rio będzie lepiej? Takie są prognozy. Ponoć  według niektórych mamy 23 medalowe szanse, ale Polacy wywalczą w Rio de Janeiro 12 medali olimpijskich - przewiduje amerykańska agencja prasowa Associated Press (AP). Złote zdobędzie troje lekkoatletów: dyskobol Piotr Małachowski oraz młociarze Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek. Według AP srebrne krążki wywalczą: w kajakarstwie Marta Walczykiewicz (K1 na 200 m) i kobieca czwórka na 500 m, w kolarstwie górskim Maja Włoszczowska, w żeglarskiej klasie RS:X Małgorzata Białecka, w wioślarstwie dwójka podwójna Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj oraz czwórka podwójna mężczyzn, drużyna siatkarzy, a także ciężarowiec Adrian Zieliński (94 kg). Jedyny brązowy medal zdobyć mają kajakarze Michał Kudła i Mateusz Kamiński (C2 1000 m). (sport.pl) Nadszedł czas weryfikacji prognoz.

O naszych szansach, potwierdzonych i zaprzepaszczonych, o radosnych niespodziankach i smutnych rozczarowaniach i o wszystkim co się będzie działo w Rio  z naszej kibicowskiej perspektywy proponujemy na czarnej-eLce dyskutować właśnie w tym wątku komentatorskim. To znaczy dzielmy się własnymi olimpijskimi wrażeniami w tym miejscu, z wyłączeniem jednak trzech dyscyplin, którym chcemy poświęcić  szczególną uwagę w nadziei, że dostarczą nam niebywałych emocji. Dla sportów drużynowych: męskiej  siatkówki, piłki  ręcznej oraz dla królowej sportu czyli lekkiej atletyki  przeznaczyliśmy oddzielne fora dyskusyjne. Oby ten egocentryczny wybór został nam wybaczony, bo przecież egalitarnie trzymamy kciuki za każdego w Rio z Biało-Czerwonych.

Zatem pora zaczynać! (BBC ma z reguły inspirujące zajawki).

Dyskusja (29)
1piątek, 05, sierpnia 2016 21:58
iocosus
No to jedziemy!
Igrzyska to moment, w którym staję się kibicem okazjonalnym, cyklicznie co czteroletnim, o niektórych dyscyplinach nie mam zielonego pojęcia, ale gdy tylko okazuje się że startuje polski reprezentant i na dodatek nieźle mu idzie, to gdy jest możliwość siadam przed telewizorem lub słucham radia (teraz jeszcze net dochodzi) i zaciskam kciuki, z intensywnością taką jakby to Kuchy lub Jodła zbierali się do strzału w polu karnym.
Co prawda, mnogość sportowych imprez, które świątek piątek można śledzić na dziesiątkach kanałów sportowych powoduje nieuchronną dewaluację święta, ale mimo wszystko i mimo dzisiejszych problemów sprawiających że może i olimpijski ogień już tak mnie nie grzeje jak w czasach dawno minionych, to cały czas jednak uwielbiam ten czas nieco ponad dwóch tygodni olimpijskiego podniecenia, napięcia. No i cieszę się jak dzieciak gdy są sukcesy, a mina mi rzednie i smutek ogarnia gdy trzeba być świadkiem zawodu. Ale jedno z drugim połączone, olimpiady tylko zmieniają proporcje, chociaż na letnich igrzyskach w tej chwili mamy constans na poziomie dziesięciu stopni medalowych.

Tak sam dla siebie to się pocieszam, że może i dobrze, że my się na tej dziesiątce zatrzymujemy, znaczy się że za wszelką cenę do sukcesu nie dążyliśmy choćby na wzór Rosjan i dobrze że choć medalowo skromnie, ale przynajmniej wstydu się nie najedliśmy. Ale byłbym obłudny twierdząc że medalowa gorączka mnie nie ogarnia, jak są igrzyska to łaknę tych okazji do zdobywania medali jak kania dżdżu. Rajcuję się nimi i sprawiają mi kibicowską frajdę nawet gdy powiedzieć że o danej dyscyplinie mam pojęcie blade, to powiedzieć za dużo.

To gdzie są te okazje na początek? W Londynie pierwszy medal dla Polski zdobyła Sylwia Bogacka, która wywalczyła srebro w strzelaniu z karabinu pneumatycznego z 10 metrów. Zatem staję się zatwardziałym, wytrawnym kibicem strzelectwa. Wink Kwiatki na strzelnicach kosiłem regularnie, nie do zweryfikowania, więc mogę twierdzić że byłem "the Best", zatem już jestem ekspertem, ponad to imię Sylwia miło mi się kojarzy, więc i fachowo i emocjonalnie za panią Bogacką idę w bój! Sobota godzina 13:30 - kwalifikacje!

„Niczego nie będę bronić. Mojego srebrnego medalu nikt mi już nie odbierze. W sobotę skasuje się wszystko to, co było do tej pory. Zaczniemy wszystko od nowa. Zobaczymy, co się wydarzy” – powiedziała nasza wicemistrzyni olimpijska z Londynu. „Tego najgorszego stresu wyzbyłam się przed Londynem. Dużo łatwiej było mi już wtedy startować i chyba dlatego wyszedł on tak dobrze. Najtrudniej jest - i współczuję - tym zawodnikom, którzy będą startować pierwszy raz. Debiut na igrzyskach to jest naprawdę ogromne wyzwanie i wielki stres. Dla mnie to są czwarte igrzyska i – przyznam szczerze - zaczynam się cieszyć tą imprezą. To dla mnie frajda, że jestem na igrzyskach – tłumaczyła Bogacka „Bardziej lubię tę konkurencję niż karabin pneumatyczny. W tym ostatnim mam już medal. Tym razem chciałabym powalczyć o kolejny w mojej ulubionej konkurencji. Tyle tylko, że takich osób, które chciałyby stanąć na podium jest około 20-30. Na pewno będzie ciasno w czołówce i o wejściu do finału może decydować grubość włosa. W nim może się już wydarzyć wszystko, bo punkty będą liczone od zera. Obiekt znam bardzo dobrze, bo startowałam tutaj na Pucharach Świata, a także na zawodach wojskowych. Czuję się więc na niej prawie jak u siebie w domu.”

Wydarzenie soboty to jednak będzie z pewnością kolarstwo. Ha, po Warszawie pedałuję na własnym wiekowym holendrze kiedy tylko się da, tym niemniej pozwolę sobie przekleić tu co nasz doświadczony i wytrawny koneser sportu Zbyszek o wyścigu szosowym ze startu wspólnego w „na aucie” napisał:
"Podczas Igrzysk w Rio nie będzie jazdy drużynowej, tylko jazda ze startu wspólnego oraz jazda indywidualna na czas kobiet i mężczyzn. Program:
mężczyźni start wspólny 6.08. godz.14.30, kobiety start wspólny 7.08. godz.17.25, jazda indywidualna kobiet 10.08 godz.13.30 , mężczyźni jazda indywidualna 10.08. godz.15.
Polska dzięki Majce jest na miejscu 6-16 w rankingu UCI i mogła wystawić do wyścigu ze startu wspólnego 4 kolarzy. Pięciu wystawiają Hiszpanie, Włosi, Kolumbia, Wielka Brytania i Belgia.Kobiety mają ekipę 3 osobową. W wyścigu indywidualnym mężczyzn wystartuje 2 i jedna kobieta.
Aby mówić o szansach najpierw o trasie. Jak na wyścig na IO jest ona wyjątkowo trudna, chyba nawet trudniejsza od tej sztucznie zrobionej z Moskwy z 1980 na Kryłatskoje, gdzie Lang zdobył srebro.
Długość trasy nie do końca znana. Organizatorzy mówią ,że ma 241,5 km, a strona UCI podaje,że Unia Kolarska zatwierdziła 256,4 km.W każdym razie długa. Składać się ona będzie z dwóch tur, najpierw kolarze pojadą jedną pętle po około 30 km 4 razy , a po niej nastąpi druga tura podczas której kolarze pojadą pętlę o długości ok.40 km 3 razy.Kobiety 1 pętlę pojadą 3 razy, a drugą 2. Pierwsza pętla wieść będzie najpierw nad Oceanem obok m.innymi słynnej plaży Copacabana, na niej będą dwa podjazdy, pierwszy 1,2 km o średnim nachyleniu 7%./ maksymalne 13%/ i drugi 2,1 km o nachyleniu 4,5 %/ maksymalne 9%/. Druga pętla to tereny wokół Parku i w samym parku Flamengo z podjazdem 8.9 km o średnim nachyleniu 5,7%/ maksymalnie 20%/. Wyścig kończył się będzie po płaskim na dystansie ok.20 km.Suma przewyższeń na trasie to ok.5km, a więc tak jak na trudnym,górskim etapie TdF.Trasa wyścigu indywidualnego dla mężczyzn i dla kobiet w dużym stopniu pokrywa się z trasą 1 pętli. Kobiety w tej próbie pokonają 27,3 km.,a mężczyźni 54,5 km.
Wyścig ze startu wspólnego jest bardzo selektywny i można go określić jako przeznaczony dla górali, więc i dla Majki.Ma on jako jeden z niewielu liczących się w górach kolarzy w nogach w tym roku i Giro , w którym musiał walczyć o pudło jako lider Tinkoffa i TdF, w którym został najlepszym góralem. Jeszcze tylko Nibali poddany był takiemu trudnemu sprawdzianowi.Ale Majka ma nieprawdopodobną wrodzoną wytrzymałość i regeneruje się niebywale szybko. Gorzej,że wyścig kończy się zjazdem i długą jazdą po płaskim, a Majka marnie zjeżdża i ma słabą szybkość. W każdym razie powalczy i jak wyścig dobrze się ułoży czyli górale od pierwszego podjazdu ruszą do boju i do wykruszenia szybkościowców i sprinterów to ma duże szanse na medal.
Większe miałby Kwiatkowski, gdyby był w formie z 2014 roku. On ma to co się nazywa szybkością wytrzymałościową idealną do profilu trasy.Ale jakieś problemy zdrowotne powodują,że tym roku po kwietniu niczego nie osiągnął, a w Tour de Pologne pojechał bardzo słabo. Jeżeli problemy zdrowotne wyleczy to i on też włączy się do walki.
W wyścigu indywidualnym wystartuje dwóch kolarzy spośród tych , którzy startowali w wyścigu ze startu wspólnego i tu szanse na wysoką lokatę ma Maciej Bodnar.Zdobył tytuł Mistrza Polski na trasie zbliżonej długością i profilem do tej z Rio w znakomitym stylu.Powinien być w szóstce.
Wśród kobiet szanse medalowe , nawet na złoto ma Kasia Niewiadoma. Widać było w wyścigach tegorocznym, w tym TdF dla kobiet ,że mocno poprawiła swoją najsłabszą stronę czyli taktykę. "
2sobota, 06, sierpnia 2016 03:36
Senator
Przez te naszą niepowtarzalną szansę awansu do elity elit jeszcze się nie wkrecilem w te igrzyska ale to kwestia czasu. Niech tylko zaczną startować nasi.
3sobota, 06, sierpnia 2016 14:52
iocosus
Na nic zdało się moje trzymanie kciuków za panią Sylwię Sad

Sylwia Bogacka zajęła odległą 40. pozycję w kwalifikacjach w strzelaniu karabinem pneumatycznym z 10 metrów. Jedenaście miejsc wyżej uplasowała się Agnieszka Nagay.
4sobota, 06, sierpnia 2016 20:34
Zgred
NO MUSI TO WYGRAĆ Smile MAJECZKA JEDZSmile

Nie dał rady "bidulek" , ale mamy medal - gratulacjeSmile

edit: pół medalu dla Kwiatka, za poświęcenie Smile
5sobota, 06, sierpnia 2016 20:42
iocosus
Jezuuuuuuuuuuu, co za wyścig! Rafał gratulacje!
6sobota, 06, sierpnia 2016 21:33
dalkub
brawo Rafał, brawo Kwiat - to co zrobił Kwiat i reszta zespołu to zwyczajnie piękne - totalna gra zespołowa, dali mu wszystko aby miał szansę, profesjonalizm w 200%. Nibali wygrał Giro bo się wywalił lider, to teraz los zabrał.
Tak mało zabrakło....... do złota, ale jest pięknie, zajebiście
7niedziela, 07, sierpnia 2016 02:59
Senator
Pierwszy dzień pierwszy medal, coś wspaniałego. Zabrakło 1,5 kilometra ot dramaturgia sportu. Dla nas o 1,5 kilometra za daleko , dla Belgia te 1,5 kilometra to złoty medal.
Nie ma co narzekać ,było pięknie i miejmy nadzieję że to dopiero przedsmak radości jakie nas czekają.
8niedziela, 07, sierpnia 2016 08:33
kibic50
Wczoraj swoją uwagę skupiłem na meczu Agnieszki Radwańskiej.
Przykro było patrzeć na męki naszej tenisistki, jakie przeżywała na korcie.
Przegrała, w zasadzie nie podejmując walki. Dziś przeczytałem, że się przeziębiła i liczyła że zagra w niedzielę. Nie zagrała, odpadła a ja przeżyłem kolejne rozczarowanie jej postawą na kolejnych IO Sad
9niedziela, 07, sierpnia 2016 09:39
Zbyszek
@Kibic50.
Nie zamierzam polemizować z odczuciami, gdyż mnie jest też smutno. Agnieszka po raz trzeci kończy udział w turnieju olimpijskim z tenisistką spoza pierwszej setki rankingu WTA. W 2008 roku była to Schiavione w II rundzie, a w 2012 roku Niemka Julia Goerges, teraz z Chinką Szeng. Usprawiedliwienia są podobne, a mianowicie zbyt krótka aklimatyzacja i problemy zdrowotne.Kiedy popatrzymy jednak w miarę obiektywnie na to co i jak gra Radwańska to dostrzeżemy,że ona i wszyscy polscy tenisiści i tenisistki z ostatnich 10 lat mają ogromne problemy z regularnością w grze. Są z reguły dobrze wyszkoleni technicznie , dobrze się poruszają, myślą na korcie, ale wymian nie wytrzymują. Agnieszka po raz kolejny trafiła na tenisistkę, która tylko, albo aż starała się przebijać piłki na drugą stronę siatki. Nasza tenisistka próbowała różnych sztuczek, ale Chinka nie podejmowała tej gry.
Do tego Radwańska w takiej mało komfortowej dla niej sytuacji chyba nie radzi sobie psychicznie, Zamiast czekać na błędy słabszej rywalki chce ją pokonać siłą i tym zdominować. Niestety odeszła od ojca jako trenera i zbiera zamiast ziaren plewy.. A ja , Ty i inni razem z nią.
10niedziela, 07, sierpnia 2016 11:35
iocosus
Saisai Zheng aktualnie jest 64 w rankingu WTA, nie dobijajmy Agnieszki że przegrała z dziewczyną spoza setki rankingowej. To rzecz jasna nie zmienia, że była i tak zdecydowaną faworytką i jesteśmy świadkami rozczarowania, zawodu, przede wszystkim dla niej samej. Meczu nie oglądałem, z tego co czytam w relacjach wyłania się obraz, że Aga walczyła z samą sobą, a nie z rywalką, a jeżeli tak to we mnie jest zrozumienie. To znaczy żadna taktyka, ani nastawienie nie pomogą jeżeli piłka nie siedzi w korcie i nie czuje się uderzenia.

„Zamiast czekać na błędy słabszej rywalki chce ją pokonać siłą i tym zdominować.” – ależ Zbyszku tego żeby Aga grała agresywniej, ryzykowniej i bardziej zdecydowanie, żeby dążyła do przejmowania inicjatywy, a nie tylko skupiała się na tym co zrobi przeciwniczka, domagali się wszyscy, od papy Radwańskiego, przez Nawratilovą i przez świadomego takiej potrzeby Tomka Wiktorowskiego.

„ Niestety odeszła od ojca jako trenera i zbiera zamiast ziaren plewy.” – z takim postawieniem sprawy nigdy się nie pogodzę, córka zawdzięcza ojcu bardzo dużo, on ją tenisowo ukształtował, ale to, że spod jego trenerskiej opieki odeszła, według mnie było bardzo dobrą decyzją. Papa Radwański może sobie roić, że pod jego skrzydłami córka osiągnęłaby dużo więcej, ale to są dywagacje równie uprawdopodobnione jak to że Isia pod kuratelą taty zjechałaby po równi pochyłej w skuteczności własnego tenisa, bo to ze córka z ojcem się nie dogadują, że zaczynają działać sobie na nerwy, stawało się widoczne gołym okiem.

Senior Radwański jest rozgoryczony że córa go „porzuciła”, na Wiktorowskim skupia własną frustrację, ale te „plewy” które są udziałem Radwańskiej i Wiktorowskiego to między innymi wygrana Mastersa WTA w zeszłym roku. Z papą Radwańskim o czymś takim być może w ogóle by marzyć nie mogła.

Głowa w tenisie na najwyższym poziomie to klucz. Dzięki Wiktorowskiemu Agnieszka osiągnęła wewnętrzny spokój, zrównoważenie, harmonię, być może pozostając pod kuratelą ojca to by było nie do osiągnięcia.

Od środy 10 sierpnia będzie rozgrywany mikst, Radwańska stworzy parę z Kubotem i będę im mocno kibicował.
11niedziela, 07, sierpnia 2016 13:01
kibic50
W sprawie "papy Radwańskiego" bardzo mi blisko do iocosusa.
Agnieszka pod jego "kuratelą" nie była w stanie pokonać pewnej bariery.
W mojej kiepskiej niestety pamięci prawdziwe sukcesy naszej tenisistki zaczęły się od pamiętnych słów - "wypierdalaj"
To wtedy skończyła się era "papy" a zaczęła Wiktorowskiego.
12poniedziałek, 08, sierpnia 2016 09:50
iocosus
Po londyńskich miłych wspomnieniach i tym rozbudzonych nadziejach miałem obudzić się o 4 na Prudla i Fijałka w plażówce, nie dałem rady, na szczęście to znaczy ich nieszczęście bo przegrali łatwo z Rosjanami , a ja niewyspany klął bym ile wlezie. Dziś o 17 naszego czasu (rozsądna godzina dla nas kibiców) na Copacabanę wyjdą Piotr Kantor i Bartosz Łosiak. Stawką spotkania z Rosjanami Nikitą Liaminem i Dmitrijem Barsukiem będzie drugie grupowe zwycięstwo oraz praktycznie pewny awans do 1/8 finału. Nasze panie, Kołosińska z Brzostek po odwróceniu wyniku z Amerykankami i pokazaniu niezłej formy we wtorek o 18 zmierzą się z Rosjankami Ukolovą i Khomaykową. Niech wygrają bo później w czwartek czekać będą Brazylijki.
Monika Brzostek: „Boisko jest w tym samym miejscu, co w marcu podczas turnieju World Tour, w którym zajęłyśmy drugie miejsce, choć wtedy tak nie wiało. Dlatego gdy weszłyśmy na boisko, byłyśmy w szoku, że tak mocny jest wiatr. Chyba nigdy nie grałyśmy w takich warunkach. Nigdy też nie zdobyłyśmy dziesięciu punktów z rzędu w tie-breaku. Ale nie patrzyłyśmy na wynik. Punkty łatwo nam przychodziły. Oby tak było dalej, w kolejnych meczach”

Odnośnie tego wiatru, to po odwołaniu wyścigów w wiosłach jakiegoś kataklizmu nie ma i chyba jeszcze nie będzie, natomiast w kajakarstwie cztery finały przewidziano na sobotę przedostatni dzień igrzysk (rezerwy czasowej może zabraknąć), a o ile mnie pamięć nie myli to bodajże w Sydney czy Pekinie (?) był już problem z wiatrem i falami w finałach przez co zawody stawały się loteryjne.

Po wczorajszym dniu jeszcze taka refleksja, że o ile w sobotę jakaś nutka niedosytu, że Rafał Majka nie dokręcił do mety na pierwszym miejscu, ze nie utrzymał przewagi, mogła się pojawiać, to po niedzieli i po wyścigu pań już trzeba dziękować Bogu (i Rafałowi przy okazji) za ten brąz. Amerykance wyprzedzonej prawie na kresce należy bardzo współczuć. Nasza Niewiadoma okazała się wiadoma na 6 dobrym miejscu, z uwagi na 21 lat to dobry prognostyk na przyszłość.
Katarzyna Niewiadoma: „Nie jestem szczęśliwa. Przyjechałam walczyć tu o medal. Czegoś jednak zabrakło. Starałam się zrobić co w mojej mocy. Cieszę się, że przejechałyśmy wyścig bez kraksy, bo było niebezpiecznie. Mam przed sobą jeszcze czasówkę i liczę, że pokażę na co mnie stać.(…) Dziewczyny spisały się na medal. Były w każdym odjeździe, świetnie jechały. Cały czas nade mną czuwały.(...) Chciałam jechać swoim tempem. W pierwszej grupce co chwilę zwalniały i przyspieszały, a wiem, że to mnie „gotuje”. Jechałam więc z dziewczynami, które chcą walczyć. Trzymałyśmy dystans i liczyłyśmy, że dogonimy resztę. Zaczęłyśmy się jednak czarować i nie wyszło. Miałam wrażenie, że dziewczyny zaczęły się czarować, żeby zaoszczędzić siły na finisz. A gdy Brazylijka przestała pracować, wszystko się posypało.(eurosport.onet.pl)
13poniedziałek, 08, sierpnia 2016 17:56
iocosus
Rosjanie nas biją!
W beach volleyball. Kto ich dopuścił do tych igrzysk. Sad
14poniedziałek, 08, sierpnia 2016 20:18
iocosus
"Tomasz Zieliński nie wystartuje na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Polski sztangista, aktualny wicemistrz Europy w kategorii do 94 kilogramów, został bowiem przyłapany na stosowaniu dopingu. Nie ma co ukrywać, że to wstyd dla całej polskiej reprezentacji." (przegladsportowy.pl) - no cóż, wiara że inni się szprycują, a z Polaków same aniołki, obowiązywać nie ma prawa. Podnoszenie ciężarów to w ogóle dział pod specjalnym nadzorem, ale to nie zmieni faktu, że dopingowego wstydu związanego z Rio i nam przyszło skosztować.

Trzeba przypomnieć barszczyk hokeisty Morawieckiego, teraz jego niesławę być może przebiją tłumaczenia sztangisty. Sad
„Jarosław Morawiecki w 1988 roku miał 24 lata. Grał w drużynie narodowej na pozycji środkowego napastnika. Polacy na IO w Calgary grali świetnie. Najpierw przegrali z Kanadą tylko 0:1, potem zremisowali z wicemistrzami świata Szwedami. Dumni ze swoich rodaków przedstawiciele miejscowej Polonii zaprosili hokeistów na przyjęcie.
- Ja w ogóle miałem tam nie iść, ale jeden z kolegów zrezygnował, więc ja poszedłem. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, zjedliśmy co nieco - opowiada Morawiecki w rozmowie z "Magazynem Sportowym".
Przyjęcie się skończyło, zawodnicy wrócili do wioski olimpijskiej, a w kolejnym meczu znów zachwycili. Pokonali Francję 6:2. Po meczu Morawiecki poszedł na kontrolę antydopingową. A ta wykazała u niego podwyższony poziom testosteronu. Próbka B potwierdziła, że Morawiecki zażywał jakieś niedozwolone środki.
- Byliśmy w szoku, zastanawialiśmy się, gdzie i jak to się mogło stać - wspomina Morawiecki. Oficjalna wersja polskiej kadry była następująca: doping podano Morawieckiemu w... barszczu z krokietem, w czasie przyjęcia wydanego przez Polonię. Po latach hokeista przyznaje, że to tłumaczenie było błędem, ale sam twierdzi, że był niewinny i świadomie nic nie zażywał.” (sport.wp.pl)

Obecny olimpijski pasztet dopingowy ma jeszcze dwa kontesty, pierwszy: „W czerwcu Zieliński razem z Krzysztofem Szramiakiem zostali skreśleni za niesubordynację z listy zawodników przygotowującej się do igrzysk w Rio de Janeiro, ale potem zostali przywróceni.
- To była trudna decyzja, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Obaj lekceważyli sobie cykl przygotowań do igrzysk, nie przyjeżdżali na obowiązkowe zgrupowania, przysyłali zwolnienia lekarskie, swoją absencję tłumaczyli różnymi, dziwnymi powodami. Chcieli trenować wyłącznie w klubach, a na to nie ma zgody. O konkretnych powodach nie chcę mówić, ale jedno jest bezsporne; zawodnik przygotowujący się do najważniejszej imprezy czterolecia powinien być pod opieką i kontrolą kadryszkoleniowej reprezentacji. - mówił wówczas Szymon Kołecki, prezes związku.
Jednak zarząd związku nie zaakceptował jego decyzji i głosowaniem przywrócił obu do kadry.”(sport.pl)
Drugi konteskt jest taki że Tomasz Zieliński jest bratem Adriana Zielińskiego złotego medalisty z Londynu, cóż wstyd.
15wtorek, 09, sierpnia 2016 00:20
Zgred
O ile mnie pamięć nie myli, jakiś czas temu prezes Szymon Kołecki w
jakimś telewizyjnym magazynie sportowym stanowczym tonem zapowiadał, że obu ciężarowców nie dopuści do kadry na Rio. W jego rozumieniu cała drużyna sztangistów musi znajdować się pod opieką i
kontrolą sztabu szkoleniowego kadry w tym - lekarzy- ! Aby wykluczyć jak powiedział pewne zagrożenia...

hm... ! Zarząd
No cóż nie wiemy jak silną pozycję w środowisku podnoszenia ciężarów ma Kołecki, ale jak dla mnie sprawa powinna mieć swój epilog w odpowiednich wydziałach PKOl i nie tylko uwzględniając
osobę pana Zielińskiego...bo wstyd przy ogólnoświatowej krucjacie antydopingowej to zdecydowanie za mało.
16wtorek, 09, sierpnia 2016 10:18
iocosus
No to wszyscy, którym Leśny podpadł i naszego prezia jakąś szczególną atencją nie darzą mają już doskonałe wytłumaczenie naszych porażek w Rio.

Leśny objawił się Jonaszem!
http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2016-08-09/prezes-legii-przynosi-pecha-na-rio-gdzie-sie-nie-pojawil-polacy-odpadli/
17wtorek, 09, sierpnia 2016 11:49
kibic50
Sympatykom kolarstwa polecam

https://www.facebook.com/Eurosport/videos/10155009750609745/
18wtorek, 09, sierpnia 2016 19:00
kibic50
W Rio skandal za skandalem z udziałem naszej kadry. Smutne Sad
Zamiast o medalach dyskutujemy o bałaganie organizacyjnym.
19wtorek, 09, sierpnia 2016 19:23
Walles
Smutne? To tak jak o ofiarach katastrofy spowodowanej przez pijanego kierowcę powiedzieć - Cóż, szkoda że zginęli.
Ja nawet nie wiem co powiedzieć bo nawet Ciach ....ciach Wink to byłoby za mało.Ludzie niszczący pracę, wysiłek i marzenia sportowców powinni być dyscyplinarnie, wiecie co, i mieć doźywotni zakaz działania w sporcie
20wtorek, 09, sierpnia 2016 19:33
kibic50
".Ludzie niszczący pracę, wysiłek i marzenia sportowców powinni być dyscyplinarnie, wiecie co, i mieć doźywotni zakaz działania w sporcie". Smutne Sad

Teraz lepiej ?
21wtorek, 09, sierpnia 2016 19:41
Zgred
Kołecki podał się do dymisji, ma facet rację, że nie chce szefować w takim gównie...Zieliński rżnie głupa do mikrofonów mediów, że sprzęt medyczny do badań był zepsuty i, że o o niczym nie wie, a tu koleszka mu się posypał na tym samym koksie dziwnym zbiegiem okoliczności z którym razem trenował po za kadrą. Szramiak - przypadek niereformowalny, dopiero co w 2014r odwieszony z kary za stosowanie dopingu... Rzygać się chce.

A zarząd? no właśnie, oto jest pytanie? Co z jaśnie panującym przegłosowującym na zarządzie- zarządem?
22wtorek, 09, sierpnia 2016 21:51
kibic50
Coraz weselej Sad

http://eurosport.onet.pl/rio-2016/podnoszenie-ciezarow/rio-krzysztof-szramiak-takze-przylapany-na-dopingu/p3cqxt
23czwartek, 11, sierpnia 2016 16:23
Zgred
ZŁOTO Smile

Wioślarstwo : MAMY ZŁOTY MEDAL DWÓJKI PODWÓJNEJ KOBIET!!! Polki zaatakowały 100 metrów przed metą! Wspaniały finisz naszych zawodniczek! Cóż za moc! A jaka zimna krew! Brawo, brawo, brawo...

Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj - CHAMPIONAT

pierwsze olimpijskiego złoto dla polskiej osady kobiecej w historii naszych startów w igrzyskach!
24czwartek, 11, sierpnia 2016 16:24
iocosus
Będzie wioślarski Mazurek w Rio! Uff, brawo dziewczyny, Magda Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Czwórka kobieca tez na medal, ale brązowy. Super!
25czwartek, 11, sierpnia 2016 18:19
kibic50
"Będzie wioślarski Mazurek w Rio!"

Mówisz masz, tylko dlaczego w czasie meczu piłkarzy ręcznych. To jakieś jaja narodowej telewizji, ze mazurek ważniejszy od meczu na żywo. Jakby nie można było ceremonii odtworzyć w przerwie meczu Sad
26niedziela, 14, sierpnia 2016 23:57
Senator
Panowie czy my prócz Anity Włodarczyk możemy mieć jeszcze jakieś nadzieje?
Nie mam na myśli siatkarzy i ręcznych bo to oddzielne tematy.
27poniedziałek, 15, sierpnia 2016 09:30
Zbyszek
Widzę, że źle dokonałem wpisu, gdyż o Piotrku Małachowskim trochę uwag napisałem w "Ani słowa o futbolu", a o szansach lekkoatletów w "Nie zapominajmy o Królowej". W lekkoatletyce Igrzyska są bardzo wyrównane i na bardzo wysokim poziomie. Jak na razie nasi startują w miarę normalnie i osiągają wyniki na poziomie swoich możliwości. Lekki zawód sprawili: Urbanek w rzucie dyskiem, który po pierwszym dobrym rzucie, niestety spalonym w dwóch następnych usztywnił się i nie wszedł do finału, Paweł Wojciechowski w skoku o tyczce, który nie zaliczył 5,45 i którego albo trema zjadła, albo jest bez formy oraz Adam Kszczot w biegu na 800 metrów. Ten ostatni usprawiedliwiał swoja porażkę w postaci niewejścia do finału tym, że mu nogi nie podawały, gdyż czuł się bardzo dobrze. Otóż popełnił on błędy taktyczne pewno wywołane tym wyśmienitym samopoczuciem. Pobiegł on bowiem w półfinale w sposób w jaki na poważnych imprezach nigdy nie biegał. Jest on typem szybkościowca i zawsze trzymał się w odległości 8-10 m. od prowadzącego, aby przy wyjściu z ostatniego wirażu na prostą, a więc w odległości 90-80 metrów od mety zdecydowanie przyśpieszyć. W Rio pobiegł od początku w czołówce, a przyśpieszył przed wejściem w ostatni wiraż, a więc na 120 metrów od mety i na 30-20 metrów do mety zgasł. Kszczot potrafi przebiec ostatnie 90-100 metrów w tempie ok. 35km na godz. co daje wynik ok.10,8 na 100 metrów i to jest szybciej od konkurentów o ok. 0.6-0,7 sekundy i tym szpurtem jest w stanie w końcówce nadrobić te stracone na dystansie 8-10 metrów. Pod warunkiem, że bieg prowadzony jest na wynik nie więcej niż na 1,44, może o ułamek szybciej. Taką swoją szybkość jest w stanie utrzymać w końcówce przez, góra 100 metrów, ale 120 metrów to o te 20-30 metrów za dużo. Szkoda, bo po eliminacjach wyglądał na będącego w bardzo dobrej formie. Do finału na 800 m.awansował Marcin Lewandowski, który jest typem tempowca i jest w stanie wytrzymać każde tempo. Jeżeli bieg będzie prowadzony na wynik ok.1,42 to ma szanse na medal, im wolniej tym jego szanse mniejsze. Do faworytów nie należy, są nimi Kenijczycy Rudisha i Kipketer, Francuz Bose, Algierczyk Makhioufi i Amerykanin Murphy.Finał w nocy o 3,25.
Dziś jeszcze finał rzutu młotem kobiet z udziałem wielkiej faworytki Anity Włodarczyk oraz Joanny Fiodorow o 15,30 oraz w nocy finał tyczki z udziałem kandydata do medalu Piotra Liska.

W finale gry pojedynczej kobiet w tenisie ziemnym doszło do sensacji, gdyż Portorykanka Monika Puig po pokonaniu w półfinale Czeszki Kvitowej wygrała z Niemką Anżeliką Kerber, która w tym roku wygrała AO I Wimbledon.Puig nie grała jakiegoś olśniewającego tenisa, popełniała tylko, albo aż mniej niewymuszonych błędów od rywalek. Wystarczyło.
W finale męskim spotkali się niezły Argeńtyńczyk del Potro ze Szkotem Andy Murrayem. Del Potro w półfinale wygrał z Rafą Nadalem. Po 4 godzinach niesamowitej walki wygrał Murray, zdobywając po raz drugi tytuł mistrza olimpijskiego. Szkot rozstrzygnął pojedynek regularnością. Nie śpieszył się, nie starał kończyć wymian rozstrzygającymi zagraniami, tylko cierpliwie przebijał piłki na drugą stronę siatki. Argeńtyńczyk czynił to rzadziej. Brawa dla Murraya, gdyż jako jedyny z faworytów nie zawiódł.
28poniedziałek, 15, sierpnia 2016 16:24
Zbyszek
Anita Włodarczyk spełniła to co zapowiadała. Rekord świata i złoty medal olimpijski. Trzeci rzut to była czysta poezja.Kręciła się w kole jak fryga, odchylona maksymalnie do tyłu,aby młot miał przestrzeń do lotu i obroty na pełnych stopach. Tylko patrzeć i podziwiać. I chwała trenerowi Krzysztofowi Kaliszewskiemu,że tak ją znakomicie przygotował . Ukłony do samej ziemi.
29czwartek, 18, sierpnia 2016 23:39
iocosus
Mamy brąz w zapasach, szczęśliwy trener nosi Monikę Michalik na barana wokół maty, jakiś czas później Japonka w finale zdobywa złoty medal i szczęśliwa nosi swojego trenera na własnych barkach wokół zapaśniczej maty. Co kraj to obyczaj. Smile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1