A+ A A-

Podwójna krótka z Antigą

Olimpijskie parkiety siatkarskie,‭ świadkowie zwycięstw mistrzów i porażek przegranych, pokryły się kurzem czasu.‭ ‬Wykreowały one bohaterów w wielu wielkich meczach, jak i przyczyniły się do powiększenia grona zawiedzionych swoimi sportowymi osiągnięciami.

 

‬Niestety, po raz kolejny od pamiętnych mistrzostw świata w Polsce nasi siatkarze znaleźli się w tej drugiej grupie,‭ ‬wracając z Rio na tarczy po zajęciu piątego miejsca.‭ ‬Przyczyn, w wyniku których‭ ‬spadliśmy z siatkarskiego piedestału jest wiele,‭ ‬a rozpatrywanie ich oraz ocena musi odbywać się na kilku płaszczyznach.‭ ‬Ocena obiektywna,‭ ‬pozbawiona emocji,‭ ‬sympatii,negatywnych odczuć‭. Podwójna krótka‭ ‬-‭ ‬po trzecim metrze.

Pierwszy grzech zaniechania - główny

Rok 2015 przyniósł wielkie rozczarowanie wynikiem osiągniętym w Pucharze Świata. Trzecie miejsce nie dało przepustek olimpijskich, o które była walka na tym turnieju. Paradoksalnie w tym wielkim siatkarskim maratonie gra Biało-czerwonych była zbliżona do ideału, z jednym, acz bardzo znaczącym wyjątkiem. Sztab trenerski nie potrafił zapanować nad kwestią mentalną swoich zawodników. Trener Antiga wraz Blainem nie znalazł sposobu dotarcia do psychiki siatkarzy, którzy owszem zdecydowanie wygrywali ze słabszymi rywalami lecz w sposób nie przynoszący chluby gubili niestety poszczególne sety. Niestety - ponieważ jak pokazała końcowa turniejowa tabela, do olimpijskiej kwalifikacji zabrakło jednego seta, w starciu z Włochami.

Drugi grzech zaniechania

Rok 2016 oznaczał więc dodatkowy maraton gier i kolejną batalię o igrzyska, którą nasza reprezentacja rozpoczęła w styczniu na europejskim turnieju w Berlinie. Bilans naszych gier: 5 spotkań (3 wygrane, 2 porażki) sety 11:9 i trzecie miejsce po morderczej walce z gospodarzami turnieju, 3:2 dające jedynie....możliwość wykorzystania ostatniej już szansy olimpijskiej na turnieju azjatyckim w Japonii. Po powrocie do kraju siatkarze ruszyli do klubów, dograli sezon 2015/2016 Plus Ligi po czym bez urlopów stawili się na kolejnym zgrupowaniu, by w mozolnym treningu szukać kolejny raz formy. Próbą generalną był turniej Jerzego Huberta Wagnera, w którym zajęli ponownie trzecie miejsce w czterozespołowym składzie turniejowym. Słaby wynik tłumaczony był efektem obciążeń w przygotowaniach. 3 spotkania (2 porażki, 1 zwycięstwo), sety 7:7.

Trzeci grzech zaniechania

W turnieju ostatniej szansy na japońskich parkietach Polacy, mając mniej liczących się przeciwników, postawili wreszcie stempel na biletach do Brazylii, zajmując pierwsze miejsce. Jednak nie obyło się bez horrorów, gdyż aż trzy mecze kończyli wynikami 3:2, przysparzając dużą dawkę nerwów kibicom w kraju. Bilans: 7 spotkań (6 zwycięstw, 1 porażka) sety 19:9.

Trener Stephane Antiga

Aureola sukcesu (rodzącego się jednak w zbyt dużych bólach), możliwość występu na sportowych olimpijskich arenach głównej imprezy czterolecia - zaciemniła realne spojrzenie na oczywiste skutki naszej długiej i bardzo wyboistej drogi… Czekała nas jeszcze rozgrywana w naszym kraju Liga Światowa, która rozsądnie potraktowana została jako kolejny (któryś z rzędu) etap przygotowań, wytrenowania i końcowej selekcji.

Jest rzeczą oczywistą, że trener Antiga doskonale zdawał sobie sprawę z faktu tzw. zmęczenia organizmu, a czekał go jeszcze jeden szczyt budowania formy, ten najważniejszy, na którego efekty czekał cały siatkarski kraj.

Dziennikarze, sportowe media, bijąc przysłowiową pianę, spójnym głosem namaszczali siatkarzy, aktualnych przecież mistrzów świata, do wejścia na pudło w przeróżnych konfiguracjach miejsc. Specjaliści, całe środowisko siatkarskie patrzyło na tą medialną szopkę z zakłopotaniem, zachowując jednakże bardzo wyważone stanowisko w wywiadach czy ocenach nadchodzących wydarzeń. Trenerzy będący w roli ekspertów, znając z własnego podwórka schematy przygotowań do konkretnych imprez, wiedzieli że zwielokrotniona ilość budowania szczytów formy jest tak na prawdę jej “zabiciem”. Nadmierne obciążenia powodować będą urazy czy kontuzje, a zbyt obciążone organizmy siatkarzy nigdy nie osiągną 100% wydolności.

Czy wiedział to trener Antiga - moim zdaniem tak. Próbował ich “nie zajechać” dlatego ostatnie zgrupowanie przed igrzyskami w Spale miało jedynie charakter podtrzymania dyspozycji poszczególnych zawodników. Mało tego, wiedział również, że Michał Kubiak i Mateusz Mika oraz Piotr Nowakowski nie dojdą do odpowiedniej dyspozycji fizycznej. Pierwszy i trzeci po kontuzjach i rehabilitacjach, drugi natomiast na blokadach z niewyleczonym urazem. Nie było odpowiedniej pracy nad elementami siatkarskiego rzemiosła. Chciał na świeżości zagrać mecze w grupie, co w rezultacie mu się udało, jednak jego obawy dotyczyły ćwierćfinału, czego wyraz dał w wywiadzie przed turniejem. Przegrany mecz z USA rozwiał wszelkie dywagacje, a co najważniejsze, choć przykre, potwierdził obawy naszego trenera. Mleko się rozlało, igrzyska dla naszych siatkarzy przeszły do historii.

Bilans: 6 spotkań (4 zwycięstwa, 2 porażki) sety 14:8.
Miejsce - piąte

Przyczyny

Prócz bardzo poważnych grzechów zaniechań doszły dodatkowe, ale jakże istotne elementy całej układanki. Nakładające się zmęczenie, przedłużające się okresy rozłąki z rodzinami, bliskimi, to wszystko wywoływało iskrzenie w zespole, czego skutkiem był przed olimpijski “wybuch” po ogłoszeniu reprezentacyjnej dwunastki. Fakt odsunięcia Marcina Możdżonka kosztem zupełnie nie przygotowanego do gry Piotra Nowakowskiego pozostawił na zespole rysę, a w siatkarskim środowisku stał się wręcz kuriozum. Pożar po wybuchu został przygaszony lecz nie został bez echa. Decyzyjność w personalnych wyborach należy zawsze do trenera, jednak jego rzetelność musi być oparta na równowadze dobra grupy w sportowym znaczeniu, a w tym wypadku było to zachwiane.

W aspektach czysto technicznych byliśmy daleko za najlepszymi ekipami. W tak podstawowych elementach gry jak blok czy zagrywka cała wielka czwórka biła nas okrutnie. Co się zaś tyczy samej zagrywki, jej jakość wołała o pomstę do nieba. Czterech z podstawowej szóstki grało lekkie floty, a dwóch pozostałych siłowo głównie po autach. Z takim proporcjami, z tak słabą procentowością nie ma czego szukać w rywalizacji z czołówką światową. Biorąc pod uwagę ilość etapów przygotowań, akurat ten element powinien być przygotowany znacznie lepiej. Sam atak nie wystarczy. Atak, w którym Bartosz Kurek, grając dobry, nawet bardzo dobry turniej - sam meczu niestety nie wygra… Wielka czwórka ma co najmniej dwóch równorzędnych liderów, atakujących, którzy ciągną grę, wprowadzając resztę zespołu na wyższy poziom.

Jesteśmy ciągle jeszcze mistrzami świata w siatkówce, ale mistrzowskiej drużyny już nie ma. Ta obecna jest z całą pewnością w ósemce najlepszych i z całą pewnością w meczach z Brazylią, USA, Włochami czy Rosją np: na dziesięć spotkań wygramy trzy, może cztery, ale oni wygrają resztę… w tym te ważne.

Łącznie nasz zespół w 2016 roku rozegrał 32 mecze (nie licząc sparingów) wygrał 18, przegrał 14 (56%) i to jest najsłabszy wynik trenera Antigi od rozpoczęcia pracy z kadrą. Rok 2015 to 34 mecze, z czego 25 (nie licząc sparingów) wygranych, 9 przegranych (73%). Trudno nie zauważyć zdecydowanego regresu roku olimpijskiego.

Bilans: Mistrzostwa Europy 2015 – 5. miejsce
Puchar Świata 2015 – 3. miejsce
Igrzyska Olimpijskie 2016 – 5. miejsce

Na dniach zapadną szczegółowe decyzje PZPS dotyczące przyszłości siatkówki męskiej. Sztab trenerski złoży jak sądzę obszerne sprawozdanie dotyczące szkolenia, selekcji, przygotowań do poszczególnych imprez rangi mistrzowskiej w tym do najważniejszej - igrzysk olimpijskich. Będą podane przyczyny i wnioski oraz jestem przekonany szeroko zakrojony plan naprawczy.

Nowy prezes zmierzy się z decyzją o dalszym rozwoju dyscypliny, która cieszy się bardzo dużym uznaniem w naszym kraju. Ciekawe jaką drogę obierze, czy wzburzoną i odważną zarazem, czy dryfującą neutralnością spokoju?

Bardzo ciekawe, bardzo.

Dyskusja (7)
1piątek, 09, września 2016 19:19
iocosus
Już miałem pretensje że szanowny Zgred siatkarskich rozliczeń nie chce się podjąć, ale nadrobił z nawiązką. Wink .

Ad rem. Tak się zastanawiam, mistrzostwo świata dwa lata temu zdobyliśmy przy udziale Wlazłego, Zagumnego, Winiarskiego, a i tak wówczas z USA na turnieju przegraliśmy. Przez te dwa lata po mistrzostwach były jeszcze mniej i bardziej poważne kontuzje tych którzy pozostali, może po prostu na dziś potencjał wyjściowej pierwszej szóstki jest właśnie na ćwierćfinały, ale nie na medale. Nasza pozycja w rankingu przed igrzyskami była zbyt wysoka, zawyżała wartość tego zespołu?

W tej chwili to coś mi się tak zdaje że apogeum formy, dyspozycji drużyny Antigi „the day after WM2014” był na pucharze świata w 2015 gdzie Amerykanów pokonaliśmy. Zabrakło jednego seta, ale też może i ten puchar spowodował że nabraliśmy przekonania że i bez Gumy, Winiara, za to z Kurkiem zamiast Wlazłego jesteśmy w stanie być w topowej trójce? Tylko że na pucharze było optimum formy, a teraz w tym roku to zdawało się niemożliwe do uzyskania w Rio z powodów które Zgred wymienił.

Jak w tym wszystkim ocenić zatem rolę Antigi? No bo na dziś od tego pytania nie uciekniemy, zostawić czy zwolnić Stephana? Przyznaję że sam dla siebie w tym względzie mam zagwozdkę i nie potrafię podać jednoznacznej odpowiedzi. Dać Francuzowi szansę i zostawić na Mistrzostwa Europy? Mhm, z jednej strony go lubię i cenię, a z drugiej tak po kibicowsku chyba chciałbym innych personalnych rozwiązań a nie jestem pewien czy Antiga byłby ich zwolennikiem, raczej wygląda, że on jest przywiązany do swoich wyborów. Z niektórych decyzji trudno być może tez będzie mu się wycofywać. Ale też czy nowa miotła będzie z pewnością lepsza?

Zgred wal prosto z mostu, gdybyś był na miejscu prezesa to do jakiej decyzji byś się skłaniał?
2piątek, 09, września 2016 21:32
Zgred
W pierwszych słowach swojego listu...
Dzięki za ... napisałem to pod rozumienie, nie ukrywam, że celowo.
Bardzo interesuje mnie
zadośćuczynienie czegoś , dla czego w pewnych rozdaniach byliśmy - co najmniej Mistrzami Olimpijskimi?

Iocosusie
Ty mi zapodajesz - wal prosto z mostu...
OK!
Zmieńmy sens, jeżeli to ma być trener z Włoch- to za....jestem.
Ja Ci na teraz nie potrafię wystrzelić "kolesia" ale...
są wicemistrzami Olimpiady. Czy mają? szkolenie dobre- no nawet bardzo dobre. Wiesz - jest taki dill - , że ta ich liga - jest - jednak
trochę bardziej w świecie istotna niż nasza.
Tak myślę sobie , że inne - może bardziej sensowne spojrzenie na całokształt - będzie czymś bardziej wiarygodnym?
Ja tego nie wiem- ale "lizanie się po pupach" mi nie odpowiada...
Lubie sens...
Iocosusie -Ty mnie pytasz o ( wybacz) takie - tam ( dzięki)
3sobota, 10, września 2016 07:20
dalkub
Zgred
Moje kontakty z siatkówką sprowadzają się do oglądania tejże w tv oraz do obserwacji gry i treningów (od czasu do czasu) moich córek. Dzięki temu mam jaki taki kontakt z tym sportem i ludźmi w nim lub tuż obok pracującymi. Kiedy dyskusja schodzi na kadry szczególnie męską, to większość panów mówi o jakości zawodników w lidze, a co za tym idzie zawodników kadry - mówiąc wprost nasza kadra wg. nich jest jakościowo słabsza od wymienionej 4. Jeżeli jest to prawda to pytanie dlaczego tak jest - akurat klub moich córek, dostarcza do ligi i reprezentacji zawodników dosyć regularnie i to szkolenie poziom jako taki trzyma - pewnie można zrobić więcej, nauczyć lepiej itd. Moim zdaniem i tu widzę ogromne przestrzenie do działania problemem jest po pierwsze wyłapywanie najzdolniejszych a następnie odpowiednie kształtowanie przez odpowiednich fachowców. Taki klubik o którym mówie boryka się z permanentnymi problemami finansowymi, w związku z tym zatrudnia ludzi za niewielkie pieniądze, najczęściej ludzi młodych z mały doświadczeniem. Klub bazuje na dotacji miejskiej która wynajmu sal nie pokrywa więc de facto cała kasa wraca do miasta i jeszcze trochę. Drugim sponsorem są rodzice. Bez wsparcia państwa czy związku zwyczajnie się nie da. Jednocześnie jak zawodnik kończy wiek juniora i ma iść grać do klubu w lidze to koszt takiego zawodnika ustalony przez związek wynosi maks około 20 tyś pln - więc 8-10 lat szkolenia wycenia się na 2 tyś rocznie - żałosne
Mam też wrażenie że całe środowisko siatkarskie jest tak ze sobą skłócone, że nie współpracuje, robią sobie na złość, podbierają zawodników itd. nie ma współpracy ani pomiędzy klubami młodzieżowymi a seniorskimi.
4niedziela, 11, września 2016 06:44
Zgred
@dalkubie

Po pierwsze dziękuję, że tej dyscyplinie poświęciłeś swój czas.
A po drugie - i tu jest cisza, no niestety bo prawdziwa.
Za moich lat nazwijmy wczesnych w Warszawie był MDek, tam przy Teatrze Buffo. Bardzo mały klubik, z małą salą - ale ! ten klubik potrafił tak szkolić, tak trenować, że wypuszczał przyszłych kadrowiczów.
Tam szło szkolenie od wieku juniorskiego, krok po kroku, młodych adeptów siatkówki trenowali ludzie, którzy byli tak zafiksowani tym co robią - ponieważ była to ich pasja. Pasja- bez oczywistych przełożeń finansowych.
Gdzie teraz istnieją takie jednostki? Niestety brak.
Budujemy oglądalność Plus Ligi, grają u nas ludzie z światowego topu...ok - grają bo pieniążek w podpisie kontraktu mają.Większość klubów idzie na rynek transferowy, nie po to aby Polaka trenować , ale aby na jego miejsce kogoś nabyć! Czy tym zabiegiem przeskoczymy inne kraje. Może - ale tylko może.
Amerykanie mają swój dill w trenowaniu - oni są wierni w tym co robią, uczelnie u nich są od wieków i od wieków mają napływ nowych, przyszłych medalistów.

Dyskusja o tym dlaczego tam w Ameryce jest tak, a nie inaczej jak sądzę zabrałaby za dużo czasu.
Ale jednak jak sam prawisz, swoje córki chcąc lub nie zadałeś takiej właśnie dyscyplinie. No to w klubie - tym siatkarskim witajSmile
Bo bardzo kibicować nie przestanę, mając wiarę, że z tych nieśmiało stąpających przyszłe medalistki się - urodzą
5wtorek, 13, września 2016 01:27
Senator
@Zgred
A ja pamiątam AZS AWF Warszawa. Lata siedemdziesiąte brałem od mamy 5 zł i 4 przystanki tramwajem do bramy później przez teren i na balkon ten umieszczony nie wzdłuż boiska a naprzeciw. Grali wtedy tacy grajkowie jak Gawlowski, Skorek, Swiderek ( o ile dobrze pamiątam )
Łza się w oku kręci na te wspomnienia
6wtorek, 13, września 2016 06:17
kibic50
O czym panowie za przeproszeniem pitolicie ?

Polska jest aktualnym jeszcze mistrzem świata seniorów i U21 !
Juniorzy właśnie zdobyli mistrzostwo Europy, a wy pieprzycie o braku szkolenia.
Lodu, lodu na głowy !

http://sportowefakty.wp.pl/siatkowka/reprezentacje-mlodziezowe
7wtorek, 13, września 2016 11:50
Zgred
Widzisz kibic50, masz oczywiście rację, nasze młode reprezentacje tłuką swoich rówieśników zdobywając medale. To powód do dumy, ponieważ można założyć, że przynajmniej kilku tych młodych graczy za czas jakiś wejdzie z powodzeniem do "jedynki"...
Tylko jak niestety widać z tym wchodzeniem jest jakiś problem.
O ile o Bieńku można powiedzieć, że jest kadrowiczem pełną gębą choć to dalej młodziak, to z Szalpuka zrezygnowano, a na igrzyska pojechał Bednorz, aby stać w kwadracie.
Mistrzostwa Świata wygrali nam stare wygi, a jak przyszłość od 2014 roku pokazuje obecna kadra osiąga wyniki raczej kiepskie.
Absolutnie nie chcę się nad nimi znęcać, ale to co widać gołym okiem nie da się nie zauważyć. Zmiana pokoleniowa nie przyniosła oczekiwanych zmian na lepsze.
Takie widać pokolenie, z nadmuchiwanego balonu powietrze zeszło, liga będzie grana, a co niektórzy będą w zaciszach domów smakować - sakę...

Co się zaś tyczy juniorskich młodzianów to bardzo się cieszę mając ogromną nadzieję, że w bardzo dobry sposób będą forsować seniorskie zespoły w kraju a i nawet zagranicą. Być może to właśnie pokolenie będzie bardziej wartościowe, dając nam wszystkim ogromne powody do zadowolenia.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1