A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz. 64

Tym razem poświęcę Wasz drogocenny czas na zajęcie równie bezpłodne co inspirujące, a mianowicie zajmę się omówieniem zasad na jakich opiera się gra w ustawieniu 4-3-3. Gdy zaczynałem oglądać Legię grającą na Ł3, właśnie ten system gry wbił mi się najbardziej w pamięć, z uwagi na sukcesy Wielkiej Legii odniesione w latach 1969-1971. Do dziś do niego mam ogromny sentyment.

Powstał on z przekształcenia tzw. brazyliany, a więc ustawienia 4-2-4, jakie wprowadził zespół Brazylii na MŚ w 1958 roku w Szwecji i które dominowało aż do MŚ w Anglii w 1966 roku. W Polsce „brazyliana” się nie przyjęła i od razu po WM nasza piłka przeszła na 4-3-3. Podobnie jak ustawienie 4-2-3-1, chyba na przekór Realowi, nie przyjęło się w Barcelonie. Jest to ulubione ustawienie tak znanych trenerów jak Jose Mourinho, Pep Guardiola i zapomniany, ale zwycięski z Chelsea w LM w 2012 roku Di Matteo. Na temat tego ustawienia ukazało się sporo materiałów, głównie o charakterze szkoleniowym, w których teksu jest jak na lekarstwo, za to malunków ilość spora. Widocznie autorzy mieli płacone od strony,a nie od ilości tekstu. Ja ten brak obroku dla umysłu postaram się nadrobić.

Ustawienie 4-3-3 według symulacji komputerowych  najbardziej efektywnie zapewnia pokrycie boiska zadaniami wykonywanymi przez piłkarzy i gwarantuje optymalne skojarzenie oraz zharmonizowanie przez zawodników funkcji destrukcyjnych, konstrukcyjnych i egzekucyjnych. Dlaczego więc wszyscy nim nie grają? Nie tylko dlatego, że nie każdemu psu na imię Azor, ale przede wszystkim dlatego, że wymaga ono odpowiedniej jakości zawodników i źle wykonywane staje się pułapką prowadząca prostą drogą do przegranej. W krótkiej opisie systemu oprę się na pobieżnej analizie gry Chelsea prowadzonej przez Di Matteo, Chelsea, Realu i MU prowadzonych przez Mourinho, Barcelony, Bayernu i MC z czasów Guardioli oraz dwóch meczach przeciw Barcelonie z 2013 roku Bayernu pod wodzą Josefa ‘Juppa’ Heynckesa.

Zacznijmy od bramkarza. Oprócz tego, że ma być, bo bez niego mecz się odbyć nie może i musi biedak bronić, to wymaga się od niego,vaby poprawnie grał nogami oraz sprawnie poruszał się na przedpolu bramki. A to z uwagi na to, że ofensywny system 4-3-3 w swojej pogoni za zdobyciem bramki wymaga zaangażowania w ataku czasami nawet 8 zawodników z pola i kiedy dwaj środkowi obrońcy zostają dość daleko od bramki możliwy jest przerzut piłki za ich plecy. Wówczas bramkarz powinien być szybciej przy piłce niż wraży napastnik, ale również i w innych przypadkach musi umieć w miarę celnie zagrać nogą długą piłkę.

Obrońców jest jak w systemach znanych od 1958 roku jak Bóg przykazał czterech i ustawieni oni są w jednej linii /rzadko/, schodkowo /częściej/ lub na podobieństwo rogala /najczęściej/. To ostatnie ustawienie jest preferowane z tego względu, że boczni obrońcy w systemie 4-3-3 wykonują pracę bardzo zbliżoną do wahadłowych z systemu 3-5-2, czyli biegają za piłką, ale głównie bez piłki od własnego pola karnego do pola karnego rywali, wspomagając, asekurując w ataku i przeszkadzając, kiedy zespół przechodzi do obrony, a więc te kilka metrów bliżej pola gry ma znaczenie. Jedynym, który bocznym obrońcom chyba wręcz zabronił gry powyżej 25 metra własnej połowy był wiosną 2013 roku trener Bayernu Heynckes, który w meczach przeciwko Barcelonie pokonał ją jej własną bronią, i to 4:0 i 3:0. Tylko w tych meczach Jupp zagrał 4-3-3, gdyż normalnie gra 4-2-3-1, i wycofał silnego Thomasa Millera do II linii do pilnowania Busquesa, zaś skrzydłowi Ribery i Robben dostali zadanie gry w ataku i defensywie od bramki przeciwnika do 25 metra własnej połowy.

Środkowi obrońcy z konieczności muszą grać w jednej linii oraz szeroko i wymaga się od nich szybkości, zwrotności, szybkich decyzji, ewentualnego wyprzedzania rywala do piłki lub skutecznej interwencji natychmiast po przejęciu przez niego piłki. W Legii na dziś kryteria wymagane od bocznych obrońców spełniają Hlousek i Jędrzejczyk po bokach oraz Pazdan, Astiz i ewentualnie Remy w środku. Niestety system wypluwa Dąbrowskiego i Brozia. Oczywiście mogą oni od biedy i z konieczności grać, ale kalecząc zasady systemowe. Niestety bardzo eksploatacyjne walory systemu w stosunku do bocznych obrońców powodują, że nie są oni w stanie grać ponad około 50 meczów rocznie i muszą mieć pełnowartościowych zmienników, a z tym już znacznie gorzej. Przed Turzynieckim jeszcze dużo nauki, a Vesovicia jak bolało kolano tak dalej boli.

W środku pola gra 3 pomocników. Generalną zasadą jest, że grają w jednej linii, blokiem, poruszając się zależnie od tego kto ma piłkę i w jakim rejonie boiska, do przodu inicjując i wspomagając ataki, do tyłu rozbijając ataki rywali lub strefowo od bocznych rejonów boiska. Również regułą jest, że środkowi pomocnicy, gdy własna drużyna jest w ataku, poruszają się bardziej skupieni w środkowej części boiska, a kiedy to rywale atakują biegają bardziej rozproszeni na boki. Takie ustawienie preferuje Mourinho i stosował Di Matteo, korzystając swego czasu z Gabriela, Lamparda i Mikela w Chelsea. Natomiast w Barcelonie przyjęła się organizacja środkowej linii w trójkącie z jednym lekko wycofanym grającym na środku i dwoma lekko wysuniętymi do przodu, co zrozumiałe, gdy ma się piłkarzy o takiej charakterystyce jak Busquets czy Iniesta. Możliwa jest i ich gra w trójkącie odwróconym ku przodowi, jak to zastosował Heynckes w przypadku Thomas Mullera z grającymi za nim Schweinsteingerem i Martinezem. Ale jak zawodnicy środkowej linii by nie grali to każdy z nich musi charakteryzować się wysokimi  umiejętnościami  zarówno gry destrukcyjnej z odbiorem piłki włącznie, a nie tylko przeszkadzaniem i przechwytem, oraz celnymi podaniami na różne odległości i wchodzeniem w strefę obrony rywali. Jozak raczej wybiera wariant gry trzech środkowych w jednej linii z równowagą cech destrukcyjnych i konstrukcyjnych. Ma w składzie pożądanych wykonawców w postaci Mączyńskiego, Antolicia i Philippsa. Szkoda odejścia Moulina, który do takiej gry nadawał się jak mało kto. I tu znowu system nie daje szans Pasquato z uwagi na marne walory defensywne, jak również Kopczyńskiemu, gdyż ten jest mało przydatny w ofensywie.

Trójka graczy atakujących ustawiona jest z reguły w trójkącie z wysuniętym do przodu środkowym napastnikiem np. Chelsea za Di Matteo: Mata, Drogba i Kalou czy ta sama Chelsea za Mourinho: Torres, Etoo, Ba. Ale ten sam Morinho w MU grał odwróconym trójkątem, w którym cofniętym był Wayne Rooney. Z kolei Guardiola preferuje grę napastników w  jednej linii z wymiennością pozycji kołowo bądź równolegle np. środkowy z lewoskrzydłowym, środkowy z prawoskrzydłowym. Tak grał w Bayernie mając do dyspozycji Ribery’ego, Lewandowskiegio i Robbena i tak gra w MC  dysponując tak znakomitym trio jak Sterling, Aguero i Sane. W tym systemie każdy z napastników musi mieć szybkość, drybling, umiejętność gry kombinacyjnej i musi umieć zdobywać bramki. Zasadą jest bowiem, że skrzydłowi stwarzają sytuacje środkowemu napastnikowi, ale on  również swoją agresywną postawą pomaga strzelać gole wchodzącym w pole karne skrzydłowym. W systemie 4-3-3, podobnie jak w 4-2-3-1, kluczową rolę odgrywa środkowy napastnik, który oprócz cech wymienionych powyżej musi być przebojowy i pozytywnie egoistyczny, a więc brać na siebie ciężar zakończenia akcji strzałem. Ideałem takiego środkowego jest Lewandowski. Kończąc krótki przegląd zawodników Legii przydatnych do gry w ustawieniu 4-3-3 to trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że zawodnicy atakujący są na dziś w Legii największym problemem. Od biedy i z konieczności na skrzydłach grać muszą Kucharczyk, Szymański i Hamalainen, zaś w środku Niezgoda. Sytuacja powinna się poprawić, gdy do pełni formy dojdą Radović i Eduardo, choć warto pamiętać, że obaj maja po 34 lata i lata świetności za sobą. Bardzo inteligentny trener Jozak ma na środku, po odejściu Sadiku, tylko Niezgodę i wie ile od niego zależy, ale też wie, że Niezgoda ma wiele walorów, niestety podstawowego, czyli przebojowości, często mu brakuje, więc go dowartościowuje jak umie. Może mu się uda. Oby.

Wielu znawców piłki przekonuje, że systemy nie grają i mają rację, tylko zapominają dodać, że zawodnicy grają  systemie i to od dobrych 140 lat, bo o pierwszym systemie gry w Anglii 1-2-3-5 w rozumieniu nowoczesnym, nie mylić ze współczesnym, wzmiankowano już w 1881 roku. Od tamtej pory zmiany w ustawieniach polegały generalnie na wzmacnianiu funkcji obronnych poprzez zwiększanie tej formacji ilościowo kosztem liczby atakujących. Powracające po latach ustawienie 4-3-3 stoi tej tendencji na przekór. Jest to z założenia system ofensywny, w którym ścisłe reguły gry jak w systemie 4-2-4, 4-4-2 czy 4-2-3-1 w znacznym stopniu ustępują umiejętnościom kreacyjnym gry w piłkę samych zawodników. System ten jak żaden inny pozwala wykazać kto ma wyższą jakość na boisku. Lecz wymaga też znakomitego przygotowanie fizycznego, bowiem bez odpowiedniej intensywności gry jego walory nie zostaną ujawnione. Z kolei inni spece przekonują, że system to ustawienie i to jest tożsame z taktyką. Tak było, ale już nie jest i raczej nie będzie. Ustawienie jest tylko, albo aż, jednym z zewnętrznych przejawów taktyki, a więc wyuczonego, wyćwiczonego,wytrenowanego zespołu działań zmierzających do osiągnięcia celu, a więc korzystnego wyniku meczu.
Miało być jeszcze w tym felietoniku o taktyce gry pressingiem, ale o nim następnym razem, bowiem za dużo by tego dobrego było na jeden raz. Tym bardziej, że chyba nim Legia wiosną nie pogra, czego osobiście żałuję.

 I na zakończenie samokrytyczny wierszyk :
„Od dzisiaj sport – Obywatele
Moja specjalność, można rzec,
Bo spece wiedzą tak niewiele,
Że kto nic nie wie – większy spec”.
I to by było na tyle.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1