A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz. 54

O tym, że im bardziej wzburzy się fale, tym więcej oleju trzeba wylać, aby je uspokoić.
Gdy tak dumałem nad tym, czego wokół i w Legii niedawno byliśmy świadkami to doszedłem do wniosku, że przysłowia będące mądrością narodów, jak choćby to, że „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”, są u nas nieznane.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 53

Generalnie rzecz ujmując, mniej mnie interesuje co ludzie robią, ile dlaczego robią to co robią. Rzecz jasna w sytuacjach skrajnych dopuszczam pewne wyjątki. Gdyby ktoś znienacka chwycił mnie z tyłu nie powiem za co przy przechodzeniu przez jezdnię zapewne poczułbym pewną urazę, nie tylko wobec czynu, ale nawet wobec sprawcy, choć mógł kierować się on zarówno niechęcią, jak i życzliwością.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 52

Słabość naszej cywilizacji można najlepiej wyrazić, mówiąc że bardziej troszczy się ona o naukę niż o prawdę. Chlubi się bardziej swymi metodami niż skutkami. Zadowala się precyzją, dyscypliną i dobrym systemem przekazywania informacji, niespecjalnie dbając o kontakt z rzeczywistością.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 51

Namnożyło się zbawców Legii co niemiara. Jeden wietrzy spiski i siłę sprawczą przypisuje dziurze, tyle że budżetowej, inny wolałby, aby wydawano pieniądze, a nie żeby je rozdawano, kolejny pragnie, aby wszyscy spijali sobie miodzik z dzióbków i wołali: kochajmy się, a jeszcze inny, żeby ukarać, rozliczyć, a najlepiej rozpędzić na cztery strony świata.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz.50

Kiedy myślę ‘rezerwa’ to, chcąc nie chcąc, w uszach słyszę znaną pieśń, przerobioną między innymi także przez kibiców Wisły Kraków, której pierwsza zwrotka i refren w poznanej przeze mnie w przeszłości wersji brzmią tak: „Jak długo na Wawelu / Zygmunta bije dzwon / tak długo nasze wojsko / granice broni wciąż / Zwycięży orzeł biały / Zwycięży Polski ród /”. A potem: „Zwycięży nam rezerwa / Bo mocno leje w dziób/”.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 49

Życie, w którym uczestniczymy, przesuwa się w każdej dziedzinie. Jedni powiadają, że ku przodowi, inni, że wcale nie. Ale takie są namacalne fakty. Jedni je ignorują, inni starają się nadążać za stale przyspieszającym i uciekającym czasem. Nie ulega wątpliwości, że te przemiany mają swoich liderów i autsajderów, a także tych, którzy zupełnie wypadli z toru jazdy.

Czytaj więcej

... a na końcu i tak wygrywa Legia

Jeszcze kilka lat temu, w epoce permanentnie zawodzonych nadziei i przy towarzyszącym nam niemal co sezon poczuciu rozczarowania i porażki, trudno było uwierzyć, że nadejdzie czas, w którym oklepany cytat z Gary’ego Linekera nadspodziewanie trafnie opisze historię tytułów mistrzowskich wywalczonych przez Legię.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 48

Pani w jakiś czas po wizycie u lekarza ginekologa zastanawia się: „Siedziałam wygodnie w fotelu, a lekarz podłożył mi prawą dłoń pod lewy pośladek, lewą dłoń pod prawy pośladek... To czym on mnie badał?”. To było łatwe zadanie. Ale jak zbadać kto i dlaczego jest prawdziwym Legionistą to dopiero zagadka.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 47

Dziennikarze, zwłaszcza w Polsce doby obecnej, przywykli do zgoła uprzywilejowanej pozycji. Tak jakby uważali, że zasada aby być w prawdzie, to rzecz dobra dla czytelników i słuchaczy, ale ich samych już nie obowiązuje.

Czytaj więcej

Z repry refleksy

W kalendarzu wiosna, za oknami zda się ‘prawie maj’, sezon piłkarski  już w pełni. Reprezentacja seniorska w skowronkach po wygranej z Czarnogórą, reprezentacja młodzieżowa strapiona przegranymi z Włochami i Czechami.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 46

Nie dotyka mnie myślenie stadne, nie posiadam zobowiązań osobistych, ani towarzyskich, mogę więc chłodnym okiem, w sposób niezależny i obiektywny, korzystając ze zgromadzonej wiedzy i doświadczenia życiowego coś rozjaśnić i coś napisać na temat zmian na szczytach władzy w Legii Warszawa.

Czytaj więcej

Pancernik Kieszonkowy

Co ma wspólnego okręt wojenny z futbolem? Czarnej-eLki w blog marynistyczny nie zamieniamy, rzecz będzie o piłkarzach, ale o takich, których można kategoryzować właśnie pod określeniem  zaczerpniętym z historii marynarki wojennej, czyli którym nadamy po uzurpatorsku miano „Pancernika Kieszonkowego”!

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 45

Wyszydzam tę modę na modę, ale sam nie potrafię się jej urokowi oprzeć. W kategoriach legijnej teraźniejszości nieodpartym niemalże obowiązkiem jest mówienie i pisanie o trenerze Magierze, i to koniecznie w kategoriach panegirycznych oraz hagiograficznych.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 44

Napoleon Bonaparte bardziej obawiał się trzech gazet, niż stu tysięcy bagnetów. Z naszymi dziennikarzami sportowymi jest kłopot, gdyż to oni bardziej się boją, niż ktokolwiek ich.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 43

Przed wiekami moja żona i ja wraz z dziećmi bawiliśmy na wczasach. Jednej niedzieli w jadalni w porze spożywania obiadu, któren rozpoczynać miała kalafiorowa, moja ślubna, jako że lubi wiedzieć co je, po nalaniu zupy z wazy do talerza zajrzała doń i zakrzyknęła na cały głos, którego jej nigdy nie brakowało „O, robak!”.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów w Dortmundzie

Tym razem na mecz Legii w LM wybrałem się samochodem. Niemcy to nasz sąsiad więc nie było sensu kombinować. Do dwójki akredytowanych z czarnej-eLki dołączyła młodzież z czołowego serwisu legia.net. Wyjechaliśmy o 22:00 aby o godz. 10:00 w poniedziałek zaparkować samochód na parkingu centrum szkoleniowego Borussii Dortmund i oczekiwać na trening pierwszej drużyny.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 42

„Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim praw” (Tacyt)
„Takie będą Rzeczpospolite jakie młodzieży chowanie” (Jan Zamoyski)
„Im bardziej słabe państwo, tym bardziej surowe w nim prawa” (autor)

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 41.

W takiej trochę badziewiastej kulturze masowej mało kogo obchodziły, a jeszcze mniej dziwiły wygłupy niezbyt rozgarniętej trupy, jaką tworzył niejaki Andrzej Rosiewicz i jego roznegliżowane panienki. On udawał, że śpiewa, one zaś udawały, że tańczą, miotając się po scenie bez ładu i składu.

Czytaj więcej

Zezem. W kalejdoskopie cz. 40.

Bardzo dobrze znałem tego małego chłopca, który grał w piłkę na dużym podwórku pomiędzy wysokimi blokami. Piłka była nieduża, do gry w szczypiorniaka, gdyż dla zupełnie małych chłopców futbolówka była za duża i za ciężka. Tymczasem chłopiec rósł i pragnął zostać piłkarzem.

Czytaj więcej

Za Legią do Madrytu

Na wyjazd do Madrytu na mecz Ligi Mistrzów między Realem Madryt a Legią Warszawa zdecydowałem się późno. Górę nad racjonalnością wzięły emocje i świadomość, że podobna okazja długo może się nie powtórzyć. Z dwóch słynnych hiszpańskich drużyn zdecydowanie bliżej mi do ‘królewskich’ i to również było przyczyną podjęcia tak szalonej decyzji.

Czytaj więcej