A+ A A-
  • iocosus
@ Kibic50 „jeśli porażki trójką, o dwóch nie wspomnę (…) ma być tą "filozofią piłkarską, (…) to ja bardzo dziękuję.” - no zaraz, czy w swojej awersji do Berga nie wpisujesz go w absurd mający dowieść że trenerską myślą przewodnią Norwega, którą się kieruje jest doznawanie porażek!? Szkoleniowa filozofia Urbana – wygrywajmy mecze, kierunek filozoficzny Berga – przegrywajmy! Tak to należy opisywać? No Kibic50, samemu na własny staż kibicowski się powołujesz, no to do niego się odwołam i stwierdzę, że doskonale wiesz o co chodzi z „filozofią trenerską”, sprowadzasz ją do absurdu, zważ jednak, że zgodnie z Twoimi założeniami to Urban przegrywając wszystko co miał do przegrania w europejskich pucharach jest autodestrukcyjnym utracjuszem i futbolowym filozoficznym nihilistą. Powtórzę, dla Berga według mnie, najważniejsze jest zabezpieczenie tyłów, tym się przede wszystkim kieruje, na to nastawia w prowadzeniu drużyny i to mu przynosiło z Legią efekt w pucharach, gdy w defensywie stworzył asekurujący się wzajemnie stabilny system, a z przodu miał kreatywnych, improwizatorów. Sądzę, ze podobne nastawienie, czyli budowanie drużyny od tyłu, wyznaje Skorża, przeklinany u nas i odsądzany od czci i wiary że wystawiał w środkowej formacji trójkę defensywnych pomocników. Gdy odnosił w 2011 z Legią sukcesy tak właśnie grał, mając w ataku kreatywnych liderów w osobach Ljuboji i Rado. Ciekawe że obaj trenerzy po jesiennych wiktoriach na międzynarodowej arenie, gdzie startowali z pozycji „ubogiego krewnego” i gdy w takiej roli trenerskie koncepcje i założenia spełniały się idealnie, to na wiosnę na własnym podwórku w roli zdecydowanego, zda się niepodważalnego faworyta, ligowego hegemona, zaznawali dotkliwych, traumatycznych porażek. Urban, jako zawodnik ofensywny, również i jako trener wyznawał jakby inną filozofię. Preferował otwartą piłkę, w której większy nacisk niż na defensywę był położony na rozgrywanie futbolówki , dążenie do przejęcia inicjatywy, na Czarnej eLce Monrooe to właściwie, dla mnie trafnie opisywał: „Jan Urban przychodził, jako trener o znanych zaletach, ale też o zdefiniowanych wadach. Taktyczne niuanse i szkoleniowe gierki nigdy nie były jego mocną stroną świetnego niegdyś napastnika. Za to umiejętność pracy z młodzieżą i wspólny język z zawodnikami należały do wielkich zalet starego/nowego szkoleniowca wojskowych. Pamiętam jak dziś, gdy zaraz po swoim powrocie na Ł3 Jan Urban, wszem i wobec oznajmił, że Legia jest na tyle wielka, iż nie powinna dostosowywać się do gry rywali, powinna grać ofensywnie, a to przeciwnik powinien szukać naszych słabych stron. Dla fanów stołecznego zespołu, zmęczonych taktycznymi eksperymentami Macieja Skorży był to balsam na skołatane nerwy. Przegrany w fatalnym stylu sezon miał już się nigdy nie powtórzyć. Ciekawe jest to, że poniekąd to właśnie trzymanie się tej tak hurraoptymistycznie przyjętej deklaracji stało się niejako gwoździem do trenerskiej trumny. Kilkanaście miesięcy później te same tłumy kibiców nie mogły wybaczyć szkoleniowcowi otwartej gry z europejskimi średniakami. Gry, która siłą rzeczy okazała się może i niezła dla oka, ale za to nad zwyczaj nieskuteczna. Po raz kolejny okazało się, że łaska kibica na pstrym koniu jeździ i czytając liczne komentarze można było się przekonać, że to Maciej Skorża i jego jak powszechnie zarzucano zbyt defensywna taktyka nagle okazała się wzorem dla jego następcy. Niedoścignionym wzorem, jak powszechnie uważano. Co by o trenerze Janie Urbanie nie mówić, trzeba przyznać, że poprowadził swój zespół dokładnie tam gdzie tego oczekiwali kibice. Zupełnie nie zważając na fakt jak rozbity zespół odziedziczył, zabrał się do ciężkiej pracy. Trzeba przyznać, że zupełnie odmienił oblicze drużyny, a długo oczekiwane mistrzostwo stało się faktem. Co ważne, drużyna grała zapowiadany ofensywny futbol, porywając tłumy ilością strzelanych bramek. Ten trend utrzymał się do samego końca, z jednej strony radując kibiców, z drugiej przyczyniając się do niepowodzeń w meczach o wyższą, europejską stawkę.” Taktyczni analitycy przede wszystkim dbający „o tyły” w pucharach odnosili sukcesy, a w lidze doznawali upokorzeń, odwrotnie przywiązujący większa wagę do ofensywy, jako trener bardziej skupiony na umiejętnościach piłkarzy w tym szukający rozwoju i ich indywidualnego a przez to i zespołowego, przykładający do tego wagę a systemy i dyscyplinę taktyczną zda się ignorujący, wyznający taką filozofię trener, w lidze w końcu triumfował, a w pucharach poległ. Jestem w tej chwili bardzo ciekaw jak „taktyczny analityk” Skorża będzie ustawiał Lecha w pucharach, bo w lidze organizacja gry Kolejorza wydaje się zrównoważona, może nawet imponować pod względem ofensywnych rozwiązań. Ciekawi mnie czy Skorża znalazł ‘złoty środek’, jeśli tak to ci którzy jego trenerskie umiejętności doszczętnie kiedyś dyskredytowali otrzymają należną nauczkę, warto się nad tym zastanowić teraz bez umiaru dezawuując szkoleniowe umiejętności Berga. Błędy popełnia każdy, istotne czy potrafi wyciągać się z nich wnioski.
This is a comment on "Superpuchar: Lech - Legia 3:1"