A+ A A-
  • Zbyszek
O tym,że przerost ambicji przeszkadza. Piszę z przykrością , gdyż mam sentyment do Pogoni Szczecin, bowiem mecz z nią w sierpniu 1963 roku obejrzałem jako pierwszy na Ł3,ale teraz zasłużenie zajmuje ona ostatnie miejsce w tabeli ligowej.Ktoś zapyta ; za co?. Ja odpowiadam : za całokształt.Odwołuję się przy tym do ludowej mądrości zawartej w "Jasełkach", w których śmierć mówi do Heroda "Za twe grzechy, za twe zbytki, chodź do piekła boś ty brzydki".Brzydota ma tu charakter symbolu alegorycznego.Przed 9 laty Pogoń opuściła elitę i zaczęła w następnym sezonie rozgrywki od IV ligi.Było to następstwem wycofania się znanego Ptaka z finansowania klubu.Autorami podniesienia klubu z upadku byli dwaj miejscowi przedsiębiorcy Grzegorz Smolny i Artur Kałużny.Przed awansem do ESy do współwłaścicieli dołączyła Firma "EPA" , która agresywnie , sukcesywnie wykupuje akcje obu biznesmenów. Od 2011 roku "EPA" zwiększyła swoje udziały z 44,1 % do 91,55%, udziały Smolnego zmalały z 35.36 % do 6,15%, a Kałużnego z 19,64 % do 2,02 %.To ona wraz ze sponsorującą klub "Grupą Azoty" ma decydujący głos, tym bardziej,że to jej przedstawicielem jest prezesujący Pogoni od 2011 roku Jarosław Mroczek.Rządy te charakteryzuje naganny brak stabilizacji i brak konsekwentnej i jasnej strategii rozwoju klubu.Trenerzy w Pogoni się nie napracowali, bo średnia długość ich pracy to 10 miesięcy.A przecież od 5 lat Pogoń spokojnie awansowała do czołowej ósemki. Co prawda w grupie finałowej prawie wszystko przegrywała,ale biorąc pod uwagę jakość zawodników sam awans był kresem ich możliwości. Po odejściu trenera Moskala został zatrudniony trener z dużym nazwiskiem Maciej Skorża.Nie mając pieniędzy na wzmacniające transfery przed Skorżą postawiono zadanie promowania młodych, ponoć bardzo zdolnych zawodników.Taka nagła zmiana polityki kadrowej oficjalnie miała związek z faktem,że Pogoń przeznacza znaczne środki na szkolenie młodzieży, a jej drużyna w CLJ ustępuje nieznacznie tylko Legii wyprzedzając np. Lecha czy Zagłębie Lubin , które skutecznie stawiając na młodych nieźle na tym wychodzą sportowo i finansowo.Skorża się tego trudnego zadania podjął,ale się z niego nie wywiązał.Co zmusiło mnie do zmiany zdania o nim. Niestety nie jest on dobrym trenerem. Bo trener to nie tylko wiedza o zawodzie,ale i charakter i realizm w myśleniu i działaniu.Skorża zawsze miał ciągoty do przeceniania taktyki oraz niedoceniania przygotowania fizycznego i pomimo złych doświadczeń np. z Levadią w Wiśle swego nastawienia w innych klubach,a i w Pogoni nie zmienił. A przecież zwykły ogląd naszej rodzimej piłki pokazuje,że jest ona oparta o wybieganie.Zawodnicy w naszej lidze przebiegają w meczu zbliżoną liczbę kilometrów co zawodnicy w najlepszych drużynach LM.Tylko,że gdyby doszło do spotkań to może poza Legią i być może Lechem pozostałe zespoły przegrywałyby wynikami dwucyfrowymi. Gdyż u nas wysiłek fizyczny nie jest bazą dla działań techniczno taktycznych,ale ich erzacem. Dodatkowo nierozpieszczająca w tym roku wyjątkowo deszczowa pogoda zmieniająca boiska w bagniska wymaga jeszcze bardziej zwiększonego wysiłku. Więc większość trenerów naszych klubach do przygotowania fizycznego przykłada zasadniczą wagę.I każdą przerwę na grę reprezentacji przeznaczają głównie na doładowanie akumulatorów. A co zrobił Skorża ze swoimi 3 fizjologami ?.Podczas ostatniej przerwy pracował na zgrupowaniu nad zmianą ustawienia taktycznego . Pogoń jego zdaniem powinna grać 1-3-2-3-2 lub 1-3-2-4-1.Wykazał tym zupełny brak realizmu, bowiem takie granie potrzebuje 3 dobrych środkowych obrońców, 2 wyśmienicie wyszkolonych,a przy tym dysponujących żelaznymi płucami graczy wahadłowych oraz skutecznego napastnika, albo dwóch.A Pogoń na dziś takich graczy nie ma. I Pogoń po przerwie ani razu takim ustawieniem nie zagrała. U Skorży przeważyło myślenie przyszłościowo-życzeniowe jak u indyka, który myślał o niedzieli,a w sobotę mu łeb ucięli.Teraz przedstawiciel sponsora "Grupy Azoty" domaga się głowy dyrektora sportowego Macieja Stolarczyka za to,że nie sprowadził żadnego napastnika,a bez niego i Rafał Janas jest bezradny Smile oraz zmiany polityki kadrowej klubu. Lecz w moim przekonaniu podstawowym problemem w Pogoni jest rozliczanie trenera nie z rzeczywistych dokonań,ale wywiązywania się z nierealistycznych celów jakie się przed nim stawia.Owszem rozgrywki europejskie powinny być zadaniem dla każdego klubu,ale trzeba znać umiarkowanie, bo zamiast na szczycie można wylądować na dnie. O tym,że aby latać to trzeba być ptakiem,a nie nielotem. Trener Jozak przed meczem użył barwnego porównania,że zawodnicy Pogoni będą latali po boisku w meczu z Legią co w tłumaczeniu na polski oznacza,że wznosząc się na wyżyny swoich możliwości mogą być trudnym rywalem.Dodał przy tym,że poziom gry jaki prezentują jest wyższy niż zajmowane miejsce w tabeli. Takie słowa byłyby zasadne jeszcze ze dwa miesiące temu,ale Pogoń im bardziej w rundę tym bardziej słabnie.Konkludując Pogoń wczoraj wzniosła się rzeczywiście na swój aktualnie najwyższy poziom,ale nie był to nawet pagórek,ale trochę mniejsza depresja. A słowa pocieszenia zawsze lepiej brzmią niż słowa potępienia,ale tabela piłkarskiej ligi ma to do siebie,że ktoś jest na jej szczycie,a ktoś wlecze się w ogonie. I kiedy powiada się,że on to nie on, to wypadałoby wskazać kto jest tym onym. A z tym byłoby trudniej, bo podejrzewam,że, aby jakoś podnieść poziom mobilizacji własnej drużyny Jozak jest wstanie o każdym naszym przeciwniku powiedzieć,że powinien zajmować znacznie wyższą pozycję w tabeli. Ja się z nim zgadzam wyłącznie jeżeli idzie o Legię Smile. O tym,że w I połowie nie tylko brak Guilherme był aż nadto widoczny. Gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie gołe statystyki to o efektywności gry Guilherme nie można by powiedzieć wiele dobrego. Gdyż zero asyst i jedna strzelona bramka na kolana nie powala, lecz jego przydatność zaczyna się doceniać dopiero kiedy go na boisku brak.Brazylijczyk jest stale pod grą, potrafi utrzymać się przy piłce,umie dryblować, wie kiedy przyśpieszyć ,a kiedy zwolnić i bardzo dobrze współpracuje z kolegami w środku pola i na skrzydłach. Pasquato na jego tle wypadł blado,,a jego wpływ na grę Legii trudno nazwać pozytywnym.Natomiast znacznie gorzej niż w ostatnich meczach zagrali Jodłowiec i Mączyński, zwłaszcza ten pierwszy był cieniem samego siebie . Byli oni zagubieni w ofensywie i często bezradni w defensywie,a główną ich wadą były niecelne podania i częste straty piłki. To słabsza gra naszej środkowej linii wpływała na ocenę komentatorów jakoby Pogoń grała dobrze. O tym,że gra pozorów to nie rzeczywistość. Tym razem z przykrością słuchałem komentatorów Canal + usiłujących zakląć rzeczywistość poprzez twierdzenie,że Pogoń gra dobry mecz.Rozumiem sympatię dla Pogoni ,ale widzieliśmy,że zawodnicy Pogoni wyszli na boisko,ale nie bardzo wiedzieli po co. Mieli oni wizualnie więcej z gry,ale dlatego,że nasza drużyna im na takie bezpłciowe harce pozwalała.A pozwalała, bo ich utrzymywanie się przy piłce nie było dla nas niebezpieczne.Ich aktywność tak naprawdę ograniczała się do środkowych rejonów boiska. Tam gdzie jakość gry jest najbardziej potrzebna, a więc w strefie własnej obrony i w stwarzaniu sytuacji bramkowych ich poczynania były słabej jakości.I trener Skorża i Janas usprawiedliwiali ten stan bezradności brakiem skuteczności i indywidualnymi błędami w obronie. Jest to zasadniczo mylna ocena sytuacji, gdyż aby być skutecznym to trzeba mieć okazje,a w obronie błąd Pogoni polega na braku wzajemnej asekuracji i kiepskim kryciu. Bowiem kiedy zostawia się obrońcę sam na sam z napastnikiem to musi on być wysokiej klasy graczem,aby atakującego powstrzymać. Gdy się takich nie ma to trzeba zagęszczać strefę przed i we własnym polu karnym.Jak się tego nie czyni to się traci bramki z niczego. O tym,że forma naszych zawodników jest nierówna. Po meczach z Wisłą i Arką wydawało się,że wypływamy na szerokie wody i tacy zawodnicy jak Jodłowiec, Hlousek,Kucharczyk ,Mączyński, Niezgoda weszli na dobry poziom i będą łapać coraz wyższą formę i prezentować coraz lepszą grę.I przychodzi taki mecz jak wczoraj,a oni łapią doła.Jeden większego, inny mniejszego,ale zamiast postępu następuje regres.To nie wynika li tylko z braku należytego przygotowania motorycznego,ale i chyba z braku koncentracji. Taki Jodłowiec, który przecież potrafi antycypować wydarzenia dawał się ogrywać jak junior i był z reguły nie tam gdzie trzeba, a do tego zawsze spóźniony z kryciem.Podobne wahania formy w tak krótkim czasie nie mają prawa przydarzać się tak doświadczonym zawodnikom co tyczy i pozostałych z wyjątkiem Niezgody, gdyż ten może jeszcze sobie pozwolić na nierówną grę . Na szczęście dla naszej drużyny na ławie Jozak miał paru zawodników, których wejście odmieniło przebieg i losy meczu. Przed sztabem i zawodnikami jeszcze bardzo dużo pracy, więcej niż można by sądzić po ostatnich meczach. Legia musi zacząć grać i wygrywać umiejętnościami, ograniczeniem możliwości prowadzenia gry przez przeciwnika,a nie tylko oczekiwaniem i wykorzystywaniem jego słabości. Ale nie mam przekonania,czy ten skład personalny drużyny jest w stanie w całości to zadanie wykonać.
This is a comment on "Pogoń - Legia 1-3: Wyrachowanie"