A+ A A-
  • czarnuch
Panowie... Nie wszystko stracone! Jest jeszcze rewanż. Tylko czy faktycznie tutaj trzeba gdybać nad wynikami? Awansem? Ligą Mistrzów czy też Ligą Europy? Jeszcze nie tak dawno mało kto wgl przyjmował do wiadomości obiektywny regres. Dziś ten regres jest na tyle widoczny,że nawet MP tłumaczymy słabymi rywalami. Pozwólcie,że przypomnę: Mioduski po wykupie akcji BL i MW - "Potrafię lepiej." No i mamy te "lepiej". Progres po Magierze jest najbardziej widoczny. Pożegnaliśmy swojego jako tego,który ciągnął w dół a tak naprawdę to cały "plan naprawczy" prezesa pociągnął Legię jeszcze niżej. Nie BL i MW. Nie Żewłakow z Ebenenge a.. Mioduski. Czy były jakiekolwiek wątpliwości etc? Od groma! Począwszy od tego,że Mioduski szedł drogą Leśnodorskiego. Powielał pomysły ale i również błędy. Różnica główna między tymi panami w zarządzaniu to.. Szczęście. Natomiast przekleństwem Mioduskiego - jego poprzednik,który winien służyć mu przykładem - jak nie powinien zarządzać. Tej lekcji prezes nie wyciągnął i znów mieliśmy raz,że zaciąg bałkański. Dwa rozrzutność. Trzy ryzyko. Czy się opłaciło? Dziś można powiedzieć,że nie ale... Wystarczy łatwiutkie 3:0 na wyjeździe i gramy dalej Smile Koło fortuny wciąż będzie w ruchu. Mimo wszystko.. Kiedy jak nie teraz prezes powinien usiąść i poważnie zastanowić się nad zarządzaniem? Bo nad zmianą sztabu nie ma już co gdybać - tutaj trzeba dzwonić! Nie ze względu na potencjalny kunszt trenerski Klafuricia a ze względu na efekty jego pracy. Zarówno u boku Jozaka jak i już samodzielnej. Teraz trzeba sięgnąć dalej.. Nie tylko do sztabu czy też.. dyrektora. Dyrektor przecież też swoje za uszami uzbierał.. Dalej aż do zarządu. To tutaj wreszcie musi znaleźć się ktoś, kto ogarnia temat. Po prostu - zrobi robotę. Nie chodzi o PR czy też genialne pomysły a o doświadczenie, know-how etc. Prezes Mioduski niestety zupełnie się gubi w prowadzeniu Legii. Od strony byznesowej jeszcze jakoś można to obronić ale akurat tutaj prezes ma doświadczenie i kontakty. Natomiast kwestia sportowa u prezesa to jak wspinanie się na Mount Everest będąc kucharzem,który jedyną styczność ze sportem wyczynowym ma podczas oglądania eurosportu. Gość wie,że nie ogarnia ale mimo wszystko i wbrew wszystkim etc itp itd chce się sprawdzić! Ba, pójdę o krok dalej... Wydaje mi się,że obecnie jesteśmy od dosłownie 2 kroczków od sytuacji z Rutkowskim tj "Nie poddam się. Będę walczył!". Przecież te sute lata finalnie kończą się raz kolejny tym,że jesteśmy na ostrzu noża. Przelew z UEFA albo oramy i siejemy na nowo. Oczywiście.. Lech ma swoje problemy, my swoje. Oni mają swój sufit, a dla nas ten sufit jest już jak kompletna porażka. Mimo wszystko te sytuacje są podobne.. Komiczny PR a sportowo to już tak fajnie nie wygląda. Najlepsze jest to,że tak jak w przypadku Lecha i Legii wiele nie potrzeba wbrew pozorom... Mogę nawet podyskutować czy już nawet 1 odpowiedni człowiek nie skieruje, bynajmniej przypadkiem, Legii na odpowiednie dla niej tory.. Czy aż DWÓCH. Trener oraz prezes/"dyrektor". Przy czym wspominając o dyrektorze nie mam tu na myśli studenta a gościa,co to z niejednego pieca jadł chleb i wie,że takie zmiany na jakie szarpnął się sympatyczny Dean to nie temat na miesiąc w ówcześnie panujących warunkach (nowe twarze w kadrze, braki, sparingpartnerzy etc). Tutaj nie trzeba czarnej magii... Często logika podpowiada odpowiednie rozwiązania.. Np KUCHY KING czy też odstąpienie od zgubnego pomysłu lub także pochylenie się nad scenariuszem okna transferowego itp. Obecnie często się zastanawiam.. Kto tym wszystkim tak naprawdę kieruje..? Dyrektor,który jednak ma pewien tajemniczy plan podboju europy? Czy może wizjonerski Pan Prezes? Czy też może stawiamy va bank na anonimowego trenera,który akurat pozostał w spadku po nieudanym romansie z bałkańską gwiazdą Dinama? Kto stoi za tymi durnymi decyzjami? Nurtuje mnie to niezmiernie.. Zwłaszcza,że w tle czai się postać bohatera FC Basel. #Decyzje Tutaj można by wymieniać i wymieniać. Jak przy Leśnym. Raz pukać się w czoło a raz przyklasnąć z dumą... Ile w zeszłym sezonie w momencie zdobycia dubletu wybaczyliśmy prezesowi? Warto przypomnieć o "zaufanej ochronie"? Durnych ruchach transferowych? "Fail'owym" marketingu. Kontakcie z kibicem. Ba, do tego stopnia prezes Mioduski upodobnił się do poprzednika,że z nieudanych wejść w sezon stworzył tradycję,z której korzysta przy okazji argumentowania swych porażek. Pozostaje wierzyć.. Łudzić się.. Ściskać kciuki, modlić się.. PS. zbliża się 19:16.. Może wreszcie jakieś oficjalny infosek nt konkretnych decyzji? Bynajmniej. Milczenie jest złotem Mioduskiego. Gdzieś tam z tyłu.. Ze szklanką.. W loży..