A+ A A-
  • Moros
Tak szczerze, to po tym meczu jestem potwornie zły. W przerwie wprawdzie siedziała we mnie myśl, że te drugie 45 minut nie musi być aż tak dobre, ale w życiu bym nie pomyślał, że będzie aż tak słabe. Jeszcze na początku mamy szansę na 3-0 (ale Carlitos się przewraca o własne nogi) i nagle schodzimy z boiska. Dlaczego, nie wie chyba nikt. Nagle Wisła ma pod naszą bramką tyle miejsca ile za czasów 3-5-2. Gdzie podziała się walka, bieganie i asekuracja z pierwszej połowy? Druga linia znika, nie tworzy żadnych zasieków. Mam nadzieję, że do piątku trener znajdzie odpowiedź na te pytania. Nie kupuję tłumaczeń @CTP, że to wina tego iż za bardzo się eksploatujemy w I połowie. Przypomnę, że II połowy z Lechem czy Miedzią nie były aż tak złe. Po ostatnim meczu ze Śląskiem było 2 tygodnie przerwy, więc nie wydaje mi się aby to było zmęczenie. Głupi jestem po tym meczu. Rywal na łopatkach, nic nie wskazuje że się podniesie, zwłaszcza że nic mu nie wychodzi, a potem takie coś...