A+ A A-
  • Kategoria: Krótka Piłka
  • gawin76

Powrót Jacka Magiery

Jacek Magiera został oficjalnie zaprezentowany jako nowy trener Legii Warszawa. Były piłkarz naszego klubu, asystent kolejnych szkoleniowców i trener rezerw Legii odszedł z klubu w czerwcu 2015 roku. Teraz, jak sam przyznał podczas prezentacji, powrócił do domu.

 

Wielu z nas pamięta wiosnę 1997 roku, kiedy Magiera pojawił się w Legii. Drużyna, która zaskakująco dobrze radziła sobie jesienią 1996 roku, została wtedy wzmocniona Skrzypkiem, Czereszewskim, Włodarczykiem i właśnie Magierą. Tytuł mistrzowski był o włos, a właściwie o kilka minut przegranego w dramatycznych okolicznościach meczu z Widzewem Łódź. Od tamtego czasu Magiera jako piłkarz przeszedł w Legii wiele, widział wiele i różnie też bywał oceniany. Bez wchodzenia w szczegóły dotyczące tej ostatniej materii, pozwolę sobie czysto subiektywnie wyrazić nadzieję, że Magiera jest lepszym trenerem niż był piłkarzem.

To się zresztą okaże dość szybko. W Legii w tej chwili nie ma drużyny – trzeba ją stworzyć. Z przerośniętej kadry, z podzielonej szatni, z indywidualności o rozdętym ‘ego’ trzeba stworzyć zespół, który powalczy o uratowanie fatalnie układającego się sezonu. Magiera nie ma doświadczenia w pracy w takich warunkach, z takimi zawodnikami, pod taką presją. Czy to oznacza, że nie ma szans? Ależ skąd. Został rzucony na głęboką wodę, ale jeżeli jest dobrym pływakiem – nie utonie.

Absolutnie nie dziwię się Magierze, że przyjął propozycję od Legii, mimo zagadkowych okoliczności, w jakich doszło do zeszłorocznego rozstania i mimo oczywistego ryzyka, z jakim wiąże się przejęcie zespołu w tym momencie. Legia w sercu plus zawodowa ambicja – ta kombinacja wielce uprawdopodobniała decyzję o powrocie na Łazienkowską. Od początku byłem przekonany, że jeżeli pojawi się oferta – Magiera powie ‘tak’. Sam nie zastanawiałbym się ani sekundy, to przecież życiowa szansa. Bardziej można dziwić się Legii, bo zatrudnienie Magiery widziane w szerszym kontekście, uwzględniającym rozstanie się z nim w czerwcu 2015 roku i kolejne zmiany trenerów, nakazuje wątpić w istnienie w naszym klubie spójnej i konsekwentnie realizowanej polityki w obszarze sportowym i szkoleniowym. Obserwując to wszystko z zewnątrz, widać wielkie plany, wielkie ambicje i… następujący nie pierwszy raz szybki odwrót od podążania w kierunku, który jeszcze wczoraj był obowiązujący i tyle mu podporządkowano. Hipotetycznie – jaka byłaby nasza reakcja, gdyby Magiera pojawił się w Legii w maju, stając się bezpośrednim następcą Czerczesowa? ‘Szok i niedowierzanie’? Czy te kilka miesięcy mogło cokolwiek zmienić w merytorycznej ocenie umiejętności Magiery i jego gotowości na objęcie Legii? Nie, ale musiała pojawić się tak bolesna i kosztowna pomyłka jak Hasi, żeby utorować drogę do pracy na Łazienkowskiej komuś takiemu jak Magiera.

Nowy szkoleniowiec może liczyć na szacunek, na wsparcie i kredyt zaufania, chociaż nie oszukujmy się – w kibicowskich oczach trenera definiują głównie wyniki. Niezależnie od tego co obiecano Magierze przy podpisywaniu kontraktu i jakie zadania przed nim postawiono – Legia musi wreszcie zacząć wygrywać. Inaczej koncepcja może znów się zmienić, i to szybciej niż ktokolwiek dziś to zakłada.

Dyskusja (6)
1niedziela, 25, września 2016 15:00
Senator
Jakim trenerem jest czy będzie Jacek Magiera w dorosłej piłce tego na dziś nie wiem i boję się że niewielu wie . Raczej nawet jeśli jest ktoś taki to bardziej udaje że wie .
Wiemy natomiast wszyscy że to zwyczajnie porządny człowiek co jest niewątpliwym handicapem po poprzedniku.
Na Twitterze ktoś napisał ( nie wiem czy nie nasz Bolek ) Legia ma "wygrywać i dominować" czyli zadanie proste .
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że obecną rundę należy spisać na straty a może bardziej dyplomatyczne zminimalizować je. Magiera z jednej strony powinien skupić się na swoim perspektywicznym planie z drugiej grać nawet brzydko ale nie tracić punktów czyli utrzymywać jakiś teoretycznie bliski kontakt z czołówką po podziale.
Jeśli zaczniemy wymagać dominacji i zwycięstw po dwóch treningach los trenera będzie przesądzony. Jeśli ufamy nowemu trenerowi musimy pogodzić się z faktem, że runda jesienna przyniesie nam jeszcze sporo rozczarowań .
Ja się pogodziłem z teraźniejszością i wierzę w dobrą przyszłość pod kierownictwem Jacka Magiery.
2niedziela, 25, września 2016 15:15
corazstarszy
Oczekiwania względem pracy Magika mam umiarkowane. Nie liczę na to, że Legia seryjnie zacznie punktować w lidze jak za Czerczesowa jesienią 2015 czy Urbana 2012/13, ani tym bardziej, że w ewentualnym następnym starcie w pucharach zapunktuje tak jak Legia Berga jesienią 2014. Ale na w miarę szybką, od dzisiaj do końca października, konsolidację drużyny liczę.
Wobec samego człowieka i fachowca mam obawy. Zawsze kojarzył mi się Jacek z dochodzeniem do wyników mozolną pracą bardziej niż talentem czy przebojowością. Słowem, dobry zeń człowiek, być może za dobry, żeby posprzątać nasz legijny bałagan. Do takiego zadania lepiej nadawałby się typ dyktatora, ktoś w stylu Czerczesowa czy Okuki. Magic ma swoje zasady, jest etyczny, zdiagnozuje problemy, ale nie zdoła raczej przeforsować swojej wizji kosztem rozpanoszonej dwójki kolesiów MŻ – DE. Jak przyjdzie co do czego, rządzące trio właścicieli pogoni Magika, a ich zostawi.
Myślę też, że nie obejdzie się bez podziękowania kilku zawodnikom za dotychczasową współpracę. Władze Legii straciły głowę w zakresie personaliów i nasprowadzały zawodników, którzy mimo wysokich czasem umiejętności, więcej mogą zaszkodzić niż pomóc. Tak dzisiaj oceniam m.in. Radovocia (kto go chciał z powrotem i jak to wymyślił?). Czekam też, aż ktoś wreszcie podziękuje za dotychczasowy staż w Legii Jakubowi Rzeźniczakowi.
To, że Legia jest w rozsypce stwarza możliwość uzyskania dostrzegalnej poprawy w niedługim czasie. Wiadomo: gdy gorzej już być nie może, to łatwiej o dostrzegalny progres niż wówczas, gdy wszystko gra jak w zegarku. To jest odpowiedź na fragment, w którym Gawin pisze:
jaka byłaby nasza reakcja, gdyby Magiera pojawił się w Legii w maju, stając się bezpośrednim następcą Czerczesowa? ‘Szok i niedowierzanie’?
3niedziela, 25, września 2016 17:18
kibic50
Jakim trenerem i jakie wyniki zrobi Magic nie mam bladego pojęcia.
Wiem natomiast co zrobiłbym na jego miejscu.
1. LM od początku jawiła się nam jak dar od losu. Od losowania po awans po beznadziejnej grze. Mam nadzieję, że tylko niepoprawni optymiści zakładali jakieś punkty. Tych którzy mówili o wyjściu z grupy mogę podejrzewać o problemy psychiczne.
2. Liga. Tu jest znacznie prościej i biorąc pod uwagę, że PP mamy już z głowy oraz to, że mamy najszerszą kadrę w kraju, wyselekcjonowałbym dwie ekipy. Pierwsza grałaby od zaraz, za to z drugą (mniejszą) rozpocząłbym dwu - trzy tygodniowy okres przygotowawczy. W drugiej grupie widziałbym z pewnością Odzije, Jodłowca, Gruzina, Hamalainena, Nicolića lub Prijovića.

Baz tego w mojej ocenie będziemy się bujać do końca rundy, bez gwarancji, że cokolwiek poprawimy. Z tak szeroką kadrą nie jest możliwe, aby do dobrej formy dojść wyłącznie poprzez grę...
4niedziela, 25, września 2016 23:50
iocosus
Taka moja refleksja. Już na dzień dobry, pierwszy tydzień pracy Magika może być kluczowy, nie do przecenienia. Czekają nas dwa bardzo ważne spotkania, debiut trenera od razu na poziomie Ligi Mistrzów i być może najważniejszy tej jesieni dla Legii mecz ligowy. Z Lechią zagramy o tzw. sześć punktów, jeżeli nie padnie remis to albo po nim nasza strata do gdańszczan powiększy się do 15 pkt. albo zmaleje do 9. Stawka niebagatelna, bo Lechia to nie Piast i wiosną punktowego dorobku wcale nie musi gubić.

Jeżeli kompromitująco przegramy we wtorek, a w sobotę się nie pozbieramy i również wtopimy, to Jacek Kmiecik i jemu podobni już w niedzielę za tydzień obwieszczą że wszystkie negatywne i pesymistyczne przewidywania związane z Jackiem Magierą na stanowisku trenera Legii znalazły potwierdzenie. Gdyby rezultaty były pozytywne, szczególnie tej sobotniej konfrontacji, to atmosfera do pracy w trakcie przerwy reprezentacyjnej by była zupełnie inna, a też i trener pozycję startową miałby dużo lepszą. Kwestia w tym że Magikowi w zasadzie to pozostaje tylko zapodawać skład na mecze i uskuteczniać jakieś motywacyjne pogadanki przed nimi, na nic innego czasu praktycznie nie ma.
5poniedziałek, 26, września 2016 09:57
dalkub
Nie chcę nic pisać o Jacku Magierze o którym jako człowieku mam zdanie pozytywne, ale jako trenera ocenić nie potrafię - nie wiem czy ktoś potrafi tak do końca ocenić. Ja mu po prostu daję kredyt zaufania i czekam. Jeżeli mu wyjdzie to bardzo się ucieszę, jeżeli nie jednego winnego będę widział w osobie prezesa Leśnodorskiego i jego wiedzy i umiejętności zarządzania działem sportowym, albo brakiem tej wiedzy.
Już to pisałem i Iocosus obiecał coś w tym temacie popełnić - rozmowa nasza na temat kryteriów zatrudniania do Legii trenerów w kontekście Berga. Dlaczego my mimo naszych sukcesów mamy już 5 trenera w ciągu 3 lat? Czy gdyby udało się wybrać porządnie na początku, nie mówię o fajerwerkach, ale o solidnej robocie scoutingowej, solidnych kryteriach, solidnym researchu, to czy Legia dzisiaj byłby w tym samym miejscu? a może nieco dalej?
6poniedziałek, 26, września 2016 16:46
a-c10
Gawin: wątpić w istnienie w naszym klubie spójnej i konsekwentnie realizowanej polityki w obszarze sportowym i szkoleniowym

Dalkub: temat kryteriów zatrudniania do Legii trenerów

Chłopaki, ale o czym Wy w ogóle chcecie rozmawiać? Nie ma żadnej "polityki". Nie ma żadnych "kryteriów". Nie było ich, gdy Legia zastępowała Urbana Bergiem, Berga Czerczesowem i Czerczesowa Hasim. Nie ma ich dziś, gdy za Hasiego przychodzi Magiera. Żeby mnie znowu Senator nie atakowałWink w żadnym polskim klubie nie ma planu. Nie ma, w cholerę, nawet luźnego szkicu, machniętego na chybcika ołówkiem po serwetce, tak żeby wiadomo było w jakim kierunku się poruszać. Wszystko działa zawsze w mniej więcej ten sam, równie głupawy sposób: bierzemy listę trenerów, którzy sami się do nas odezwali, uzupełniamy ją poleceniami "zaprzyjaźnionych" agenciaków, po czym robimy "ene, due, like, fake,... o, ten się nada!". Dopóki wybrany taką, ekhem, metodą szkoleniowiec sobie radzi (czytaj: wygrywa), wsio w pariadkie. Przy pierwszych poważniejszych problemach "wybrańcowi" pokazuje się drzwi, a potem znów - ene, due, like, fake...

Jakby się kto zastanawiał dlaczego tzw. eurowpierdole stały się smutną letnią normą; dlaczego czwarty zespół Ekstraklasy przegrywa z macedońskimi anonimami; dlaczego Mistrz Polski musi liczyć na nieprzyzwoitego farta, by po dwudziestu latach przerwy awansować do LM, a potem na dzień dobry inkasuje w niej szóstkę; itepę, itedę - jak na moje, jest to jedna z poważniejszych przyczyn.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1