A+ A A-
  • Kategoria: Krótka Piłka
  • iocosus

Siedem finałów

„Siedem. To liczba ofiar, ktorych dosięgnie gniew wybrańca. To liczba sposobów odebrania życia, które on wybierze. W serii dziwnych morderstw każda kolejna ofiara to swego rodzaju ucieleśnienie jednego z siedmiu grzechów głównych”- to fragmenty recenzji  znanego filmu Davida Finchera „Siedem”.

 

Czy runda finałowa Ekstraklasy w 2017 roku będzie równie emocjonującym thrillerem? Ten który pozostanie żywy  wpierw będzie musiał pozbawić  życia  stojących na jego drodze! Kto okaże się  ostatecznym killerem?

Trzydzieści kolejek bieżącego sezonu już za nami, pozostaje siedmioetapowy  finał z podziałem na grupy. Gwoli  ścisłości przypomnijmy tabelę po rundzie zasadniczej:

Walka o utrzymanie może być bardziej bezwzględna aniżeli o tytuł, nas jednak interesuje przede wszystkim  „rozkład jazdy” grupy mistrzowskiej:

Zrekapitulujmy nawiązując jeszcze raz  do dreszczowca  z Bradem Pittem i Morganem Freemanem. „Każda kolejna ofiara to swego rodzaju ucieleśnienie jednego z siedmiu grzechów głównych: obżarstwa, chciwości, lenistwa, lubieżności, pychy, zazdrości i gniewu.” Czeka zatem legionistów „odkupienie”  za następujące przewiny  w następującej kolejności:
„obżarstwo” – Wisła – dom
„chciwość” – Pogoń – wyjazd
„lenistwo” – Bruk Bet Termalica – dom
„lubieżność” – Lech – dom
„pycha” – Jagiellonia – wyjazd
„zazdrość” – Korona - wyjazd
„gniew” – Lechia – dom

Nie wierzę, że nie będziemy ranni, że nie upadniemy, moim zdaniem  każdy  z finalistów zostanie trafiony, pytanie czy będziemy potrafili się podnieść, otrzepać  i na końcu okazać się tym jedynym który przeżył.

P.S.

Czy należy tym się sugerować? Jeżeli  legioniści (niekwestionowany faworyt  finałowej rozgrywki - akurat to prawda)  uznają  że tak, że Jagę wciągną powtórnie nosem, a reszta im też nie podskoczy, to będzie pozamiatane. To znaczy obudzą się w czerwcu z ręką w nocniku.

Dyskusja (18)
1poniedziałek, 24, kwietnia 2017 14:26
corazstarszy
'Jeżeli legioniści (...) uznają że tak, że Jagę wciągną powtórnie nosem, a reszta im też nie podskoczy, to będzie pozamiatane'

Nie uznają. Kogo Legia w tym roku kalendarzowym wciągnęła nosem? Może Pogoń Szczecin. Z naciskiem na 'może'. Pozostałe zwycięstwa odniesione zostały ze sporym mozołem, trochę na zasadzie 'nie poddawaj się ...', trochę na zasadzie farta. Mi jest bliżej do przytoczonej na LN opinii Sylwestra Czereszewskiego.
'– Wyjazdowa forma Legii imponuje. Ale mimo przytoczonej małej tabeli, nie wiem, czy jest aż takim faworytem. Lech będzie naciskać, gra najlepiej. Jagiellonia zaczęła punktować na wyjazdach, co było jej bolączką. Oczywiście legioniści powinni obronić tytuł, ale nie zdziwię się, jeśli to któryś z dwóch wspomnianych zespołów ich wyprzedzi – ocenił były piłkarz stołecznego klubu'
Thrillera nie oczekuję. Raczej atrakcji rodem z lektury 'W poszukiwaniu straconego czasu' - ból głowy, męczarnie, byle zwycięskie. Jak dotychczasowa wiosna.
Na razie ciężko mi przełknąć to, że Jagiellonia, która ukończyła sezon zasadniczy z punktem przewagi nad następną w tabeli Legią, u progu rundy dodatkowej ma dalej ten punkt przewagi, ale za to Legia, który sezon zasadniczy ukończyła z 3 punktami więcej niż kolejna drużyna w tabeli, też ma u progu rundy dodatkowej o 1 punkt więcej niż ta kolejna drużyna. Tego nie mogę dzisiaj ścierpieć.
2poniedziałek, 24, kwietnia 2017 14:30
Moros
Moim zdaniem w rundzie finałowej Termalica dostanie "łomot" od każdego. Od nas w końcu też. Koronę stać na zabranie komuś punktów z TOP4. Jeśli Lechia utrzyma swoją niemoc na wyjazdach, to w walce o MP się nie będzie liczyła i będzie musiała spoglądać w dół czy Wisła i Pogoń jej nie doganiają. Wydaje mi się, że Wisła będzie mogła sprawić psikusa, w sensie wyprzedzić Lechię. Dużo będzie zależało od ich startu w Warszawie. Moim zdaniem mecz z Wisłą u siebie, to będzie dla nas najtrudniejszy mecz po meczu z Lechem w Warszawie. Podchodzę do tego spotkania z naprawdę dużymi obawami. O mistrzostwo Polski do końca napewno będzie bił się Lech. Są znowu "w gazie", a na start rundy mają Koronę u siebie i Termalicę na wyjeździe. W mojej opinii, to wymarzeni rywale na początek. Mam nadzieję, że dotrzymamy kroku Kolejorzowi i damy radę go wyprzedzić. Jagiellonia wydaje mi się, że padnie w meczach z bezpośrednimi rywalami do mistrzostwa. To tyle mojego wróżenia z fusów. Za trochę ponad miesiąc, zobaczymy jaki ze mnie ekspert Wink
3poniedziałek, 24, kwietnia 2017 17:48
Pancz
Na razie ciężko mi przełknąć to, że Jagiellonia, która ukończyła sezon zasadniczy z punktem przewagi nad następną w tabeli Legią, u progu rundy dodatkowej ma dalej ten punkt przewagi, ale za to Legia, który sezon zasadniczy ukończyła z 3 punktami więcej niż kolejna drużyna w tabeli, też ma u progu rundy dodatkowej o 1 punkt więcej niż ta kolejna drużyna. Tego nie mogę dzisiaj ścierpieć.

Tak po prawdzie, to ma dwa punkty do lidera (musi go wyprzedzić). To samo z przewagą nad trzecią drużyną.

Oczywiście w trakcie trwania rundy wszystko się może powywracać ale generalnie pozycja z rundy zasadniczej może zrobić różnicę.
4poniedziałek, 24, kwietnia 2017 20:11
Zbyszek
System rozgrywek jest jaki jest. Do tej pory w tym systemie ESA 37 Legia zawsze kończyła rundę zasadniczą na 1 miejscu. W tym roku na własne życzenie oglądamy plecy Jagi.Z różnych stron słychać narzekania na system rozgrywek,a już taki Probierz uważa się za Mistrza. A te lamenty wynikają z takiego tchórzliwego podejścia i Spółki ESA i PZPN ,który chciałby zmian,ale boi się. W innych grach zespołowych sezon zasadniczy służy tylko do ustalenia kolejności drużyn, punkty są zerowane ,a kto jakie miejsce zajmie na końcu rozgrywek decydują mecze pomiędzy bezpośrednio zainteresowanymi.I nie słychać oskarżeń o grabież punktów i tym podobne bzdury.
W piłce nożnej miał on spełniać dwa główne cele, a mianowicie komercyjny. Więcej meczów, więcej widzów, większe zainteresowanie mediów i sponsorów. Oraz sportowy. Zawodnicy,aby się rozwijać muszą więcej grać, kluby muszą mieć więcej zawodników, w tym młodych co wymusza konkurencję i w efekcie wzrost poziomu.
Ocena generalnie jest pod oboma względami pozytywna.Nie bez zastrzeżeń. Przy czym ja patrzę na system pod kątem Legii i podobnych do niej klubów, bo w nich upatruję szansy na zaistnienie polskiej klubowej piłki w Europie i poprzez dopływ pieniędzy z Pucharów na dalszy jej rozwój.
I pod tym względem system swej roli do końca nie spełnia. Bo jednak powinien on preferować kluby bogatsze, które stać na długie ławki potrzebne przy tej ilości meczów. Niestety dla klubów takich jak Legia, Lech czy Lechia system rozgrywek z możliwością odrobienia na finiszu strat stał się nie mobilizujący ,a demobilizujący. Kluby te w trakcie sezonu nie podchodziły do meczów ze słabszymi rywalami na poważnie i stąd takie zagęszczenie w tabeli i Jaga na czele.
Jednak chyba seria finałowa pokaże, iż w ścisłej czołówce będą drużyny mające szerokie ławki. Czas karnawału dla ubogich krewnych dobiegł do końca.
Pozostaje zasadnicze pytanie : Legia czy Lech.
I nie ma tu dobrej odpowiedzi, bo gdyby zawodnicy Legii byli w optymalnej formie fizycznej to sytuacja była by jasna. Z kolei Lech osiąga znacznie lepsze wyniki niż prezentowany poziom gry i kiedyś ten limit szczęścia powinien się skończyć.
W każdym razie czas kpin chyba się już skończył i nadeszła pora na poważne granie.
5poniedziałek, 24, kwietnia 2017 21:23
CTP
Plusem tego sezonu, w porównaniu do poprzednich jest to, że nie ma dwóch walczących o MP i 6 przyglądających się temu i zastanawiających się, komu się nadstawić a z kim powalczyć do upadłego. Mamy 4 walczących o MP i to jest szansa dla Legii na obronę tytułu, mimo gorszej niż za poprzednich lat pozycji wyjściowej. Ani Jaga nie nadstawi się Lechowi ani, myślę, też Lechia.

"gdyby zawodnicy Legii byli w optymalnej formie fizycznej to sytuacja była by jasna."
Zawodnicy Legii, Zbyszku, są w optymalnej formie fizycznej - przynajmniej większość. Problem jest w tym, że nie mamy napastników a ciężko wygrać jakąkolwiek ligę bez napastników. Takie rzeczy to raczej tylko w Barcelonie.

Swoją drogą, bardzo dziwią mnie te peany na cześć rządów pana Leśnodorskiego w zestawieniu z tym, jak obecna Legia wygląda kadrowo i co prezentuje. Nie nazwałbym tego spaloną ziemią ale ideał, to nawet na horyzoncie nie majaczy.
6wtorek, 25, kwietnia 2017 00:18
Senator
Jako że jestem w depresji a po przeczytaniu wpisu pana Zbyszka jeszcze się pogłębiła to napiszę krótko. To będzie cud jeśli obronimy tytuł.
7wtorek, 25, kwietnia 2017 11:07
dokanmars
głównym problemem jest brak szybkości i dynamiki, a po ostatnim meczu, gdzie początek był dobry, a potem było coraz gorzej to należy martwić się też o siłę i wytrzymałość
zastanawia też bardzo mało wypracowanych schematów w ataku i strzałów zza pola karnego
ogólnie nie widać efektów treningów, a do tego często piłkarze dostają kilkudniowe przerwy
a przecież niektórym problem sprawia celne podanie na kilka metrów

jak się doczołgamy do tronu to będzie wspaniale, a jak nie, to do nowego sezonu trzeba będzie przystąpić z trenerem, a nie kandydatem na trenera

historia lubi się powtarzać, a widać bardzo dużo podobieństw do sezonu przegranego przez norweskiego skauta
- Magiera i Berg są dopiero kandydatami na trenerów
- wtedy i teraz wyniki były dobre, ale gra bardzo słaba
- jeden stawiał na Sagana kosztem Sa, drugi nie wyobraża sobie pomocy bez Kopczyńskiego (jednego z najsłabszych w lidze na swojej pozycji)
- wtedy zimą odszedł najlepszy gracz ligi, teraz najlepsi napastnicy (a na pewno jeden)

oczywiście oszukuję się, myśląc że Pan Jacek, kiedy mówił, że wszystko na zgrupowaniach wykonał w 100%, ma wszystko pod kontrolą, a szczyt formy przygotował na rundę finałową, wiedział co mówi i od niedzieli to zobaczymy
8wtorek, 25, kwietnia 2017 14:21
iocosus
Corazstarszy: „Nie uznają” -„że Jagę wciągną powtórnie nosem, a reszta im też nie podskoczy”- OBY!
Mnie prześladuje taka myśl, wpierw na psa urok trzeba odrzucić, czyli po trzykroć splunąć przez lewe ramię, ptfu, ptfu ptfu, oby się nie spełniło.
Był taki sezon, choć zasadniczą cześć zakończyliśmy na czele stawki, ale i z wtopami, za to w tradycyjnym majowym terminie na Narodowym w finale Pucharu Polski mimo że początkowo poznańska lokomotywa sprawiała lepsze wrażenie to udało się jednak ją wykoleić. Wprawiło to naszych piłkarzy w takie uniesienie i samozadowolenie, że aż ‘zaniemówili’ przed dziennikarzami - takie „pany” które rządzą w polskiej kopanej w własnym wyobrażeniu i mogą sobie na coś takiego pozwolić. No i niestety niewiele później na Ł3 w finałowej ligowej rundzie to Kolejorz odprawił nas z kwitkiem, poźniej ze Śląskiem okazji do rehabilitacji nie wykorzystaliśmy i mistrzostwo 2015 diabli wzięli. Dziś, „przed chwilą” choć nie w pucharze, ale za to w pyrlandii prawie ‘upokorzyliśmy’ Leszków, niektórzy tak zwycięskiego gola Hamalainena traktują, w każdym razie zagraliśmy im na nosie. W Białymstoku Jagę wsadziliśmy na miotłę rozmiaru 4:1, z Lechią sobie też poradziliśmy, zatem są „powody” żeby uznać zwodniczo że my to już są „pany” i nikt nam nie podskoczy. Przed tym chciałbym legionistów przestrzec, przed takim myśleniem, że jak ‘zagramy swoje’ to już to wystarczy. Obawiam się że nie wystarczy, w każdym razie inni będą dawali z siebie 110% i z taką samą determinacją, koncentracją w każdym z siedmiu meczów trzeba będzie wyjść. Nic nie jest jeszcze przesądzone, dla czterech drużyn start do „majowego pucharu” wygląda na prawie równy, rzec można że „każdy jest zależny od siebie”. O końcowym sukcesie może zadecydować jeden z serii tych siedmiu meczów, jedna wtopa opłakana w skutkach. Chciałbym żeby nauczka z 2015 roku nie poszła w las.
Rozważając szanse poszczegolnych ekip przed rundą finałową to takie jeszcze zestawienie wartości kadr z transfermarketu:
Jaga – 11,55 mln €
Legia – 32,30 mln €
Lech – 13,70 mln €
Lechia – 15,5 mln €
Wisła – 8,9 mln €
Pogoń – 8,4 mln €
BBT – 6,25 mln €
Korona – 6,60 mln €
Jestesmy faworytem, ale tylko i wyłącznie na papierze i żeby nie okazać się „papierowym tygrysem” trzeba będzie orać boisko w każdym z siedmiu ‘finałów’.
9wtorek, 25, kwietnia 2017 17:30
kibic50
" trzeba będzie orać boisko w każdym z siedmiu ‘finałów’.

To chyba dobrze. Czy nie o to chodzi w tej grze ?
10wtorek, 25, kwietnia 2017 18:25
Zgred
"To chyba dobrze. Czy nie o to chodzi w tej grze ?"

A pewnie, że pewnie Wink więc tym bardziej finałowa rozgrywka będzie swoistą eliminacją się wzajemnie. Wydaje mi się, że nie będzie zespołu, który wygra wszystkie mecze ( nie pogniewam się jakby to była Legia)... Będą co oczywiste padać wyniki remisowe, jednak przy punktacji 3 -punktowej to większa strata ( dwa remisy, są gorsze do porażki i zwycięstwa) co pokazuje, że warto za każdym razem grać o pełną pulę...
Jest jeszcze pytanie o co zagra Wisła czy Pogoń, wydaje się, że przy dobrych wiatrach mogą zawalczyć nawet o puchary.
11wtorek, 25, kwietnia 2017 19:47
Zbyszek
@Senator.
Ja już za stary jestem,żeby zabawiać się w taniutki optymizm.
Jak to był powiedział chyba najlepszy specjalista od przygotowania fizycznego trener Strejlau to jest to jego zdaniem najłatwiejsza część trenerskiego rzemiosła.W dawnych czasach byli tacy, którzy wyśmienicie przygotowywali drużyny pod względem fizycznym jak chociażby Lenczyk. Ale podejście do przygotowywania odpowiedniej formy na właściwy moment uległo od ponad 25 lat widocznym zmianom ilościowym i jakościowym. I nie o nich chcę pisać , gdyż to temat na odrębne i obszerne opracowanie. W każdym razie chodzi o to, aby przy pomocy badań, suplementacji indywidualizować trening tak, aby "wycisnąć" z zawodnika maksimum jego możliwości.Tylko,że trzeba umieć to robić, bo samo patrzenie na termometr i mierzenie temperatury nie spowoduje zmiany pogody.Do tego trzeba nam wiedzieć,że człowiek ma 4 podstawowe cechy motoryczne, które kształtują się w kolejności od urodzenia i w takiej samej kolejności zanikają wraz z wiekiem, a są to szybkość, kondycja, wytrzymałość i siła.Przyjmuje się,że u mężczyzny szybkość jest w rozkwicie w wieku od ok.19 lat do ok.31 lat. Potem maleje. Nie z dnia na dzień,ale najpierw już nie wzrasta. Więc np. wymaganie od Radovicza, który nigdy demonem szybkości nie był,aby w wieku 33 lat osiągał takie przebiegi jakie miał 10 lat temu, a chociażby i rok temu jest mrzonką. I trzeba to po prostu przyjąć do wiadomości.Wraz z osiągnięciem pewnego wieku gracze już szybsi nie będą. Lecz jest i druga bariera. A mianowicie to co prosto nazywa się zdrowiem. Chodzi o to,że ludzie mają ograniczone możliwości fizyczne i np. większość chociażby nie wiem jak trenowała to 100 metrów w 10,0 sekund nie przebiegnie.Ale ta sam większość mężczyzn po odpowiednim przygotowaniu jest w stanie te 100 metrów nabiegać w 11,5 sekundy. I tu dochodzimy do roli trenera. Na procesy starzenia się nie ma on wpływu, na możliwości fizyczne czyli tzw, zdrowie osobnicze również nie,ale na wykrzesanie z zawodnika jego maksimum już ma. I teraz czas na porównania. Mianowicie , jeżeli jeden trener jest wstanie wytrenować zawodnika , aby biegał powiedzmy przykładowo te 100 m. w te 11,5 sekundy to oznacza,że ten zawodnik tak szybko biegać może. I przykładowo powiedzmy,że zmienia się trener,albo zmienia on sposób treningu i zawodnik biega te 100 m. o sekundę wolniej , to nie jest wina zawodnika,ale trenera. I podobne zjawisko obserwujemy wśród zawodników Legii.Jesienią, nie wchodząc w szczegóły i nie przechwalając Hasiego nasi gracze generalnie grali lekko , rzekłbym z gracją, poruszali się szybko i co najważniejsze mieli świadomość,że w tej szybkiej grze wytrzymają całe 90 minut,a nawet i dłużej.
Być może sztab Legii za mocno w okresie przygotowawczym pogonił zawodników, tak,że proces "zamulenia" nie chce się cofnąć,ale raczej podbudowy było za mało i fundament wydolnościowy na którym buduje się szybkość był za wątły. W każdym razie nasi zawodnicy nie są w stanie wykazać,że mają większe od rywali umiejętności i zwyczajnie klasę, gdyż nie pozwala im na to zbyt mały zasób fizycznej mocy.
Może też być tak,że reżim treningowy był odpowiedni,ale hulanki i swawole zrobiły spustoszenie. W co wątpię, gdyż na wiosnę w żadnym meczu nie weszliśmy na wysoki poziom intensywności i dynamiki gry.
Ale może też być tak,że trening w uregulowanym mikrocyklu przyniesie pozytywne efekty.Bo na razie tylko piłkarze Lechii fizycznie prezentują się gorzej od naszych.
Ale w takich uwarunkowaniach tym bardziej nacisk powinien być postawiony na prowadzenie gry ofensywnej, która wymaga mniejszego nakładu sił od tej obronnej.A w dwóch ostatnich meczach z Koroną i Cracovią dawaliśmy się zepchnąć do obrony i w niej szukaliśmy ratunku.
Więc sam jestem na rozdrożach, bo rozum mówi,że jest niedobrze,ale wrodzony optymizm powiada,że ciało jest słabe,ale duch ochoczy i to on zwycięży.
12środa, 26, kwietnia 2017 21:25
dalkub
Zbyszek

Być może czytaliśmy różne książki albo chodziliśmy na inne kursy ale mnie uczono że są de facto 3 główne cechy motoryczne, 4 cecha jest wypadkową dwóch z nich. Są też cechy poboczne. Nie znam takiej cechy motorycznej jak: "kondycja" - ale chętnie o tym przeczytam.

Główne cechy to wytrzymałość, siła i szybkość, ta 4 cecha to moc, która jest wypadkową siły i szybkości plus masy ciała - wyraża przede poziom maksymalnej siły w danej jednostce czasu.

Cechy poboczne to gibkość, zręczność oraz koordynacja ruchowa.

Czy szybkość spada wraz z wiekiem - to prawda, ale można ją doskonale podtrzymać do końca kariery - wszystko zależy od optymalnego przygotowania, a także podbudowy fizycznej.
Teraz - niewątpliwie zawodnicy nie mają dynamiki i to widać, tu zawsze są pytania czy to efekt że było za mało, czy efekt że za dużo pracy nad wytrzymałością i siłą. Ja nie wiem jak było, wiem że zawodników do rundy jesiennej przygotowywał doświadczony Belg, a do wiosennej pan Krzepota, którego podobno prezes spotkał na basenie i z profesjonalną piłką nie miał do czynienia. Podobnie było za Berga kiedy na jesieni Legia była po treningu Szklarza a w zimę zabrał się za nich norweski trener.
Być może za chwilę trening poluzują aby drużyna złapał nieco świeżości a potem to tylko delikatnie podtrzymają, ale jakiś błąd został popełniony i nie da się go naprawić do końca rundy niestety, można nieco zmniejszyć skutki
13czwartek, 27, kwietnia 2017 19:08
Zbyszek
@Dalkub.
W teoretycznych rozważaniach i Ty masz rację i ja ją mam.
Posługujesz się terminologią rodem z fizjologii i podręcznikowo tak jak uczą na studiach wychowania fizycznego ,których podstawą jest podręcznik autorstwa profesorów McLanghlina, Stamforda i White,a z polskich autorów prof. Ronikera. Ja natomiast pilnie uczęszczałem na lekcje biologii i z nich taką klasyfikację wyniosłem ,a podobnie uczą się studenci medycyny z podręcznika prof. Konturka. Natomiast trochę inną klasyfikację prezentuje bardzo znany fizjolog sportu prof. Jan Chmura, który wyodrębnia siłę, wytrzymałość, szybkość, koordynację i gibkość i je krzyżuje w ten sposób,że siła i wytrzymałość dają wytrzymałość siłową oraz w konsekwencji moc i moc maksymalną, wytrzymałość i szybkość prowadzą do wytrzymałości szybkościowej wyodrębnionej na tlenową i beztlenową, zaś koordynacja i gibkość w efekcie powodują zwinność i mobilność .Tenże prof, Chmura przyczyn niskiej wydolności tlenowej i beztlenowej polskich zawodników upatruje w niskiej intensywności treningów piłkarzy.Jego zdaniem ten stan rzeczy spowodowany jest tym,że obciążenia nie są kontrolowane,a treningi nie są zindywidualizowane.Ta mała intensywność przekłada się na mały zakres tolerancji na zmęczenie przez który to proces komórki mięśniowe i system nerwowy są blokowane.
W podanej przez Ciebie typologii zamiast kondycji używa się słowa wytrzymałość. Otóż wedle biologii człowieka nie jest to to samo. Rozróżnienie jest niewielkie zakresowo,ale pojęciowo różnica jest duża. Bowiem kondycja to będąca odbiciem stanu fizjologicznego rozumianego jako zdolność do wykorzystania tlenu przez organizm sprowadza się do podejmowania wysiłku polegającego na umożliwieniu przebiegnięcia określonego dystansu oraz podniesienia określonych ciężarów.
Natomiast wytrzymałość jest pojęciem węższym i definiowana jest jako zdolność do prowadzenia wysiłki fizycznego z określoną intensywnością oraz zdolność do maksymalnie szybkiego uporania się ze zmęczeniem i powrotem do stanu wyjściowego. W tych ujęciach szybkość jest wielkością fizyczną równą ilorazowi toru ruchu i czasu jego pokonania, zaś siła to zdolność do pokonania oporu zewnętrznego lub przeciwstawnia się jemu kosztem wysiłku mięśni.
Tak ja rozumiałem sformułowania których użyłem. Ale oczywiście szkoły i definicje są różne i każdy naukowiec jest tak przywiązany do swoich,że każde inne uważa za błędne.
Z dalszymi uwagami na ogół zgadzam się, szkoda tylko,że opisałeś je w telegraficznym skrócie, bo warto by "nowatorskie" podejście Berga , czyli trening bez trenowania,przybliżyć. Natomiast chyba się mylisz co do przygotowań do jesieni 2016 przez doświadczonego fizjologa belgijskiego. .Wedle mojej wiedzy , choć mogę się mylić,tak miało być,że z Hasim do Warszawy miało przybyć 3 ludzi: asystent i tak się stało i był nim Gert Emmerechts , analityk i był nim Meert.Natomiast awizowany znakomity fizjolog i trener przygotowania fizycznego Eric Roex nie dojechał, gdyż został odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne reprezentacji Belgii. Hasi sam programował przygotowania do jesieni 2016 roku i nie znając specyfiki polskich przygotowań pojechał z nimi tak jak w Anderlechcie czyli mocno przed sezonem . Bo oni tam w Belgii w przerwie zimowej odpoczywają, a trenują latem. I o to też można mieć ogromne pretensje do b. prezesa,że zajmował się pogaduchami i pierdołami o tym jak kto gra, a nie zorganizował trenera przygotowania fizycznego. I tylko wybitnemu fartowi zawdzięczamy,że awansowaliśmy pomimo braku szybkości zawodników do LM. Bo gdyby nie to niewiarygodne szczęście to znowu Legia Prezesowi by "zawdzięczała" stratę kilkudziesięciu milionów złotych.
O panu Krzepocie wiem tyle co nic. Nie ma jego życiorysu w necie, nikt go nie pyta o wykształcenie, przygotowanie zawodowe , doświadczenie. Ponoć pomagał w przygotowaniach kadrze pań w pływaniu, ponoć był w szerokim sztabie Magiery w Zagłębiu Sosnowiec. Jego wypowiedzi podczas obozu przygotowawczego na temat stosowanych metod i przewidywalnych efektów świadczyły jednakowóż,że bałach ma opanowany i posługuje się poszczególnymi definicjami i terminologią przedmiotu z małpią zręcznością, jak nie przymierzając ja. Smile. Czyli coś wie. Tylko nadal nie wiemy czy coś umie czy się dopiero uczy ?. Pozdrawiam.
14piątek, 28, kwietnia 2017 21:57
dalkub
Zbyszek

żeby się szerzej wypowiadać musiałbym mieć wiedzę w tej kwestii, czyli być na treningach, wiedzieć jakie były wyniki badań itd. Są różne podejścia do treningu i dają one różne efekty w zależności od różnych czynników. Ja pracowałem z wieloma trenerami i wiem po sobie że bywało ze mną różnie - jak dostałem w kość w zimę to byłem w sztosie przez pół roku, jak nie to był problem - oczywiście znałem takich co jak dostali w kość to się snuli i byli nie do życia. To wszakże było lat temu wiele, choć pamiętam że już jakieś 25 lat temu Wiśnik - ten sam co był w Legii i Polonii pracował ze sporttesterami ( miał własne), ustalał progi tlenowe i poziomy tętna na jakim trzeba było biegać określone odcinki.
Trening intensywne są lubiane przez piłkarzy - dlaczego ano dlatego że są krótsze, ale wymagają wiele od trenera i przygotowania do zajęć oraz tego czy ..........potrafi intensywność wyegzekwować. Pierwsze tego typu treningi przeżyłem u Broniszewksiego - wszyscy byli w szoku bo trening trwał 90 minut ale nikt się nie zatrzymywał, potem podobnie było u Małowiejskiego seniora, ale większość o tym pojęcia nie miała.
Inna sprawa że intensywność jest dobra ale nie w każdym okresie, bo przy budowaniu siły raczej idziemy w objętość a nie intensywność. Ale co ja tam wiem.
Co do Belgów nie chcę się wypowiadać, ale powiem tak że na jesieni część zawodników biegała w doskonałym tempie, którego dzisiaj nie ma.
Moim zdaniem i tu mogę się mylić - oni dostali za dużo, bo Hlousek jest przygotowany a inni nie, a wg moich obserwacji Adam jest zawodnikiem koniem, czyli pogonić i można nim orać. Jak ma za mało to jest beznadziejny i nie da się na niego patrzeć. Z drugiej strony Jędza to podobny typ, a on jest w kiepskiej formie.
Mając takie narzędzia jak ma Legia, jest trudno coś schrzanić, więc tym bardziej nie rozumiem że już 2 raz na wiosnę Legia jest fizycznie słaba.
A prezes mnie najbardziej irytował kiedy na tt brylował i wpisywał tuż po zatrudnieniu Staszka że drużyna zaczęła biegać na treningu.
15niedziela, 30, kwietnia 2017 20:45
Baron
No to jeden finał już za nami.
16niedziela, 30, kwietnia 2017 21:25
mort
Jakby mi ktoś w pysk dał.
Dno.
17niedziela, 30, kwietnia 2017 22:08
crrille
Ofoe zatracił celność podań, Moulin to samo, dziś Radovič walczył w destrukcji przynajmniej, ale Kopczyński co wyprawiał.. Jeśli ta sama drużyna może rozpierdalać ligę a po sprzedaży DWÓCH napastników nie ma komu wykończyć, odpowiedź zdaje się prosta. Akcje były, goli że strony napastnika/ów nie. Niech ktoś przeanalizuje mecze z jesieni, każdy wie że lepiej się czuliśmy po strzelonej bramce. Gra Legii się napedzała, chłopaki sami to czuli że mogą więcej a teraz? Teraz jest "nam strzelać nie kazano"..
18poniedziałek, 01, maja 2017 00:25
Baron
Problem jest taki, że w rundzie wiosennej wszyscy piłkarze grają poniżej swoich możliwości. Tak fatalnej passy na własnym boisku nie było od dawien dawna. Chyba dla Magiery Legia to jeszcze zbyt duży rozmiar buta, a dobra gra Legii na jesień to był efekt tego, że drużyna grała na zwolnienie Hasiego. Umówmy się Magiera przychodząc z Sosnowca do Legii miał mierne doświadczenie trenerskie i jego wpływ na drużynę był taki, że przeciwieństwie do Hasiego miał niczego nie psuć in starał się tego nie robić. Autorski pomysł na Legie w tej rundzie jest już taki sobie. Wg. mnie nie pomaga też mu to, że z częścią składu jest na ty, taka relacja nie jest czymś dobrym i pożądanym.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1