A+ A A-

To ostatnia niedziela

To ostatnia niedziela
dzisiaj się rozstaniemy,
dzisiaj się rozejdziemy…
To ostatnia niedziela,
moje sny wymarzone,
szczęście tak upragnione
skończyło się.

Póki co przedwojenny szlagier Mieczysława Fogga można spokojnie dedykować poznaniakom, w stolicy Wielkopolski zrobią jednak wszystko, żeby zamiast klubowych radosnych hymnów, w niedzielny wieczór rzewnie zaśpiewała go również piłkarska Warszawa. Oby jednak feta, której nie chcą w Poznaniu, i tak się odbyła, niech będzie że i w poniedziałek w stolicy. Grunt, żeby można było pełnoprawnie w 2018 roku zanucić: Mistrzem Polski…

Punktów się już w ESA37 nie dzieli, a mimo to ostatnia kolejka Ekstraklasy jawi się wyjątkowo emocjonująco. Dwie drużyny korespondencyjnie rywalizują o mistrza, trzy ciągle mają nadzieje na puchary, a i dwie w grupie spadkowej bezpośrednio zmierzą się w walce o utrzymanie. To ostatnie za bardzo nas  nie interesuje, ale w batalii o tytuł temperatura ekscytacji rośnie. Jaga się czai, a Lech knuje, ze względu na to pierwsze tym drugim nie warto w tej chwili się zbyt intensywnie przejmować, ale też co u rywali słychać, co u nich w trawie piszczy, przed ostatecznymi  rozstrzygnięciami  poznać warto. A zatem.

Jagiellonia!?

„Najpierw wygrajmy swój mecz, który będzie bardzo ciężki, a potem patrzmy na to, co stanie się w Poznaniu. Wiemy, o jak wielką stawkę gramy i wierzę, że każdy z piłkarzy da z siebie wszystko – mówi prezes Jagiellonii Białystok Cezary Kulesza (...) Czy wierzę, w takie zakończenie (mistrzostwo dla Jagiellonii - przyp.wł.)? Oczywiście! O motywację zawodników z Poznania jestem spokojny. Zewsząd słychać, że Lech zrobi wszystko, by Legia nie świętowała mistrzostwa kraju na jego stadionie. Do tego poznańscy piłkarze mają coś do udowodnienia swoim kibicom. Może fakt, że gospodarze zagrają bez większej presji, bo niezależnie od wyniku zajmą trzecie miejsce, pozwoli im zagrać z polotem i zwyciężyć. Ale skupmy się na sobie, żeby nie było czarnego scenariusza, czyli tego, że Lech pokona Legię, a my nie damy rady Wiśle Płock. Wtedy pozostanie bowiem ogromny niedosyt – dorzuca. (...) Przyznam szczerze, że liczy się teraz tylko mecz z Wisłą Płock. Reszta jest na dalszym planie. Feta po meczu będzie bardziej spontaniczna i wiele zależy od kibiców – uważa Kulesza. – Ale w mojej ocenie już są wielkie powody do dumy. Kto by pomyślał przed sezonem, że przynajmniej powtórzymy wicemistrzostwo Polski, a może będzie jeszcze lepiej. Cieszę się, że jesteśmy klubem stabilnym i odejście trenera Michała Probierza nie zmieniło naszej mocnej pozycji w ekstraklasie – dorzuca.” (poranny.pl)

„Taras Romanczuk wierzy w tytuł. - Teraz jest inaczej. Rok temu więcej zależało od nas, zwłaszcza w momencie, kiedy remisowaliśmy z Lechem 2:2, a zostawało nam dziesięć minut gry. Legia wtedy skończyła już mecz i musiała czekać na to, co stanie się u nas. Teraz musimy liczyć na to, że w Poznaniu wynik będzie dla nas dobry. Przed niedzielą nie możemy jednak o tym myśleć. Musimy koncentrować się tylko na sobie i na naszym meczu z Wisłą Płock. Jak nie wygramy, to nie damy sobie nawet szansy na zdobycie mistrzostwa. Czeka nas bardzo trudne spotkanie. Będzie to ostatni mecz w sezonie. Położymy na szali zdrowie i wszystkie nasze siły. Już teraz wiemy, że stadion będzie pełny. Nie możemy więc zawieść tych wszystkich ludzi (...) Czuję, że zdobędziemy mistrzostwo, że to my dostaniemy złote medale. W zasadzie jestem tego pewny. Myślę, że wszyscy koledzy z szatni Jagiellonii myślą podobnie. Wierzę też w to, że Lech jest w stanie wygrać u siebie z Legią.” (PS)

„Pełny stadion w takich meczach pomaga, a nie paraliżuje. Obiecuję, że w niedzielę damy z siebie wszystko i postaramy się sprawić prezent naszym kibicom - zapowiada Piotr Wlazło, pomocnik Żółto-Czerwonych (...) - Wisła pokazała, że jest silną drużyną w poprzednim meczu w Białymstoku. Ten sezon jest dla tego zespołu wyjątkowy, bo najlepszy w historii klubu. Nafciarze nie ułatwią nam zadania w walce o mistrzostwo Polski, gdyż liczą się w grze o europejskie puchary. To paradoksalne, ale wywalczenie czwartego miejsca byłoby dla płocczan ogromnym sukcesem, a jego brak dużą porażką - uważa Wlazło.” (Kurier Poranny)

Wieści z Poznania:

„Kuriozum! Zachowanie Emila Dilvera z Lecha Poznań podczas meczu z Wisłą. Piłkarz aspirujący do roli lidera w szatni zachował się jak kretyn, poobijany po poprzednim meczu z Jagą siedział na ławce również dlatego, żeby nie dostać żółtej kartki oznaczającej pauzę w prestiżowym meczu w z Legią. Zawodnik jednak się zapomniał i wbiegł na boisko w czasie przepychanki pod polem karnym.” (2x45)

Z tt: @KKSLECHcom

Według kibiców najlepszym piłkarzem Lecha Poznań w meczu #WISLPO był Kamil Jóźwiak (czwarte wyróżnienie w sezonie)
1. Jóźwiak (średnia ocen: 3,55)
2. Gytkjaer (3,34)

Poznańskie próby analizy sytuacji  Kolejorza

„Lech Poznań frajersko przegrał kolejny sezon z rzędu. Od czasów mistrzostwa był dopiero 7, 3 i teraz znów 3. Kolejorz z budżetem ponad 100 milionów złotych nie jest nawet drugą siłą ligi, za Bjelicy odpadł już w 1/16 Pucharu Polski + koncertowo sfrajerzył się w fazie finałowej LOTTO Ekstraklasy 2017/2018 co chyba przebiło zeszłoroczny finał Pucharu Polski na Narodowym. I co dalej? I dalej w sumie nic. W mediach lata stek plotek na temat transferów do Lecha wypuszczanych m.in. przez menadżerów zawodników + przez klub, który udaje, że coś robi. Od czerwca 2017 co pół roku jest zmieniana strategia z której tylko wszyscy się śmieją. Najpierw chciano postawić na obcokrajowców z sukcesami w zagranicznych ligach, teraz nagle poluje się na Polaków z Ekstraklasy szukając, czy przypadkiem niektórzy z nich nie mają klauzuli odstępnego w swoich kontraktach? Ewentualny transfer Damiana Kądziora nie będzie żadną zmianą strategii czy zmianą na lepsze. Po prostu kasa, która miała pójść na ulubieńca Bjelicy, czyli na wykup Mario Situma zostanie przeznaczona na innego piłkarza. W rzeczywistości latem ma odejść z klubu więcej zawodników niż ma do nas przyjść. Kadra będzie więc węższa, na papierze słabsza od tej obecnej, a później jak zwykle powie się slogany w stylu idziemy na majstra, idziemy na Puchar i chcemy grać równo na 3 frontach co 3-4 dni przez całą jesień (...) W niedzielę paru piłkarzy zobaczycie ostatni raz. Wypada co jedynie wierzyć, że wszyscy zepną się, pokonają Legię i… dadzą mistrza Jagiellonii, która sama musi wygrać, by skorzystać z naszej pomocy (...) Mimo fatalnej wiosny niech frajerzy sezonu raz jeszcze pokażą swój błysk jaki pokazali m.in. 1 października, ograją Legię na otarcie łez i rozjadą się na urlopy tam gdzie chcą.” (kkslech.com)

Pesymizm i zniechęcenie, czy realizm?

„W nowym sezonie 2018/2019 i po reformie europejskich pucharów rozgrywki Ligi Europy mogą być co jedynie fajną przygodą w której w II rundzie eliminacyjnej już mogą być problemy, a przejście przedostatniej fazy kwalifikacyjnej Ligi Europy w przypadku Lecha Poznań graniczyłoby z cudem.” (kkslech)

Barometr nastrojów

„Niedziela 20 maja miała przejść do pozytywnej historii Lecha Poznań. Nie przejdzie i nie wiadomo tak naprawdę, co wydarzy się tego dnia i kto będzie świętował. Na pewno nie będzie świętował Kolejorz do którego klęski doprowadził Nenad Bjelica, ale także zarząd z Karolem Klimczakiem i Piotrem Rutkowskim na czele. 20 maja będzie stypą również dla tej popularnej wśród kibiców dwójki (...) Rok temu Jan Bednarek był pierwszym wychowankiem sprzedanym za miliony euro, który odszedł z klubu nie zdobywając z Kolejorzem zupełnie nic. Kolejnym takim zawodnikiem będzie Robert Gumny, który także nic z Lechem nie osiągnął, a zimą w ślady tej dwójki może pójść następny wychowanek, Kamil Jóźwiak. Po co nam ci wszyscy wychowankowie skoro sportowo nic z Lechem nie zdobywają? Zarząd ma tylko pieniądze z ich sprzedaży, kibice chwilową radość z ich widoku i nic poza tym. Sukcesów jak nie było tak nie ma, gablota stoi pusta, wisi przy niej koszulka Karola Linettego z Sampdorii, a budżet 100 milionów złotych jest nam niepotrzebny skoro zarząd nie zna się na piłce, nieudolnie prowadzi klub pod względem sportowym, gubi się w tym co robi oraz przede wszystkim nie robi wszystkiego, żeby zdobywać trofea.” (kkslech)

Memento

„Zarządowi wydaje się pewnie teraz, że kibice pokrzyczą sobie, będzie jak w 2016 roku, a później wstawi się hashtag #MocniRazem + #NSNP, zatrudni kolejnego trenera, wypożyczy paru grajków i wszystko będzie jak było. Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Zaufanie po tych 6 latach spadło do zera, kolejnej szansy nie będzie, nie ma już o czym dyskutować, po co dyskutować i nie ma sensu dyskutować. Trzeba zdobyć TROFEUM, którego ten zarząd z takim myśleniem oraz takimi działaniami na pewno nie zdobędzie. To już koniec, wku*wienie zaszło za daleko, a 20 maja będziemy musieli oglądać to do czego uparty zarząd z równie upartym Bjelicą doprowadził. Czas na zmiany. Serio. Przegraliście już wszystko co można było przegrać z cieniem zaufania na czele.” (kkslech)

Ruch Zarządu – nowy trener

„Ivan Djurdević  podpisał 2-letnią umowę. Zarząd Lecha Poznań zgodził się na wszystkie jego żądania w tym m.in. na zmianę ustawienia drużyny. Ivan Djurdjević będzie miał wpływ na letnie transfery, a oprócz tego sam skompletuje swój sztab. Asystentem „Djuki” będzie Marek Bajor, trenerem od przygotowania fizycznego Andrzej Kasprzak, natomiast trenerem bramkarzy Zbigniew Pleśnierowicz. Zmianom może ulec też lista piłkarzy przeznaczonych latem do odejścia z klubu. Serb  przebywa obecnie na kursie UEFA Pro. W niedzielę z trybun obejrzy mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa.” (kkslech)

Komentarze kibicowskie

Niestety, przeglądając fora kibicowskie Kolejorza zdałem sobie sprawę, że inwektywy wobec Legii nie robią na mnie już żadnego wrażenia, po prostu są tak notoryczne, że powszednieją, nazwa własna naszego klubu w zasadzie już przestała istnieć, coś jak u niektórych w powszechnym użyciu  ze słowem „zakręt” po włosku spełniającym funkcję przecinka. Cóż taka specyfika Pyrlandii, która w zasadzie uniemożliwia cytowanie „leszkowych” komentarzy w miejscu takim jak „czarna-eLka”, ale pomijając „specyfikę” to na forach kibicowskich Lecha dzieje się, oj dzieje. Ciekawa lektura jako odtrutka, gdy czasami nam w Warszawie wydaje się, że dołujemy i  gdy nasz klub nie spełnia pokładanych w nim naszych kibicowskich nadziei.

Jedno nie ulega wątpliwości. Obowiązującym mimo wszystko  w Poznaniu kibicowskim wezwaniem wobec  ligowej  ostatniej niedzieli  są postulaty i oczekiwania w rodzaju:

„Plus jest jeden – zwycięstwo Lecha z Legią przy wygranej Jagi spowoduje, że Bułgarska będzie najsmutniejszym miejscem w Polsce…. i być może Legia na ostatniej prostej wydrze nam odznaki frajerów sezonu, które już niemalże są przytwierdzone do koszulek naszych kopaczy!”

„Teraz pozostaje tylko jedno ograć cwaniaczków z Azji i trzymać kciuki za Jagę, bo chociaż ona gra ambitnie i wzbudza szacunek. Sezon stracony ale chociaż zostanie satysfakcja że warszawka zapłacze z bólu.”

Oby po niedzieli nasze legijne przyszłe komentarze nastrojem nie przypominały tych obecnych leszkowych.

Dyskusja (4)
1sobota, 19, maja 2018 08:39
Dzynek
Z naszego punktu widzenia wypowiedzi konkurencji wyglądają mało poważnie. Niby wszystko w porządku gdy czytam słowa Kuleszy, tyle tylko, że bardziej pasują do sytuacji przed meczem z nami. Teraz cała ta mobilizacja ciut mało przekonująco brzmi. Stawka była wcześniej, a teraz to czekanie co zrobi kto inny. Trudno o mobilizację kiedy powodzenie przedsięwzięcia w całości nie zależy od ciebie.
Jakby tego było mało to liczą na Poznań, który akurat godzien postawienia nawet złotówki nie jest. Lech bez presji i z polotem? Jak z nami przynajmniej nie zremisują to na mieście będzie ciężkie życie. Skończy się poklepywanie po plecach, gratisowe kawki i życzliwość kibiców, a i o nienaruszalność mienia jeżdżącego nie można być pewnym. Będą tak spętani i nerwowi, że prędzej należy się spodziewać masy błędów i gry na alibi. Mam wrażenie, że jedyne co trzyma piłarzy Lecha przed linczem kibiców jest tylko Legia. Od strony piłkarskiej też nie jest różowo. Kibice Lecha na swoim forum dowodzą, że zespół został zajechany podając spadającą ilość kilometrów przebiegniętych w kolejnych meczach. Może jest coś na rzeczy, bo równia pochyła trwa od kwietnia i taki trend się utrzymywał mimo szans na mistrzostwo. Tak więć Prezes Jagiellonii stawia na konia, który sił nie ma i jeszcze będzie biegł ze strachem w oczach przed laniem. Podziwiam.

Po tym co napisałeś o Lechu mam wrażenie, że szykuje się kontrrewolucja do tej, którą rok temu przeprowadził Bjelica. Powinniśmy spodziewać się czyszczenia szatni ze szrotu ściąganego w ostatnim roku. Jak u nas, tylko mam wrażenie, że za tym kryje się coś więcej. To jest zakwestionowanie i zarzucenie strategii budowania drużyny w oparciu o rekomendacje trenera. Oni się na tym szczególnie przewieźli, bo lepszego wyniku nie osiągnęli i ne mają silnej i perspektywicznej drużyny na kolejny sezon. Zagraniczny zaciąg jest do wywalenia, a młodzi nie są dość liczni i dobrzy, żeby wózek pociągnąć. Ciekawe co zrobią. Jak zagrają va bank i ruszą ławą chłopakami z rezerw to wcale się nie zdziwię. I powiem szczerze, że za taką odwagę będę z przyjemnością ich obserwował. Jak dzisiejszy Górnik.

Natomiast ten wkurw na politykę klubu dość szybko minie i nie przywiązywałbym do niego wagi. Obrany kierunek budowania klubu na własnym chowie był i będzie dobry tylko wymaga drobnej korekty. Po prostu za szybko sprzedają i nie dość dobrze weryfikowali zatrudnianych piłkarzy. Wiem, że kibice Lecha są dumni ze swojej Akademii nie tylko ze względu na to, że jest lepsza od naszej. Dzięki niej mają tożsamość i nie sprzedadzą jej za kolejnych situmów. Ot, mają tylko słabe nerwy.

Dobrze, że nie cytujesz, bo żadna przyjemność wygrzebywać z takich wypowiedzi coś wartościowego. Szczerze to się dziwię takiemu podejściu, tzn. pozycjonowania własnego klubu wyłącznie w opozycji do innego jakby własne dobro się nie liczyło a wyłącznie krzywda i szkoda drugiego. To jest jakieś kuriozum. Nie ważne jak u mnie w domu, bo ważniejsze, że sąsiadowi zalało mieszkanie. W ten sposób nie da rady zbudować cokolwiek pozytywnego,konstruktywnego i trwałego.
2niedziela, 20, maja 2018 09:05
iocosus
Przyglądając się obecnej frustracji i rozgoryczeniu lechitów nasunęła mi się taka refleksja i wniosek. W 2010 roku gdy grali z Juve i MC to kręgosłup drużyny tworzyli: Arboleda – Djurdevic –Stilić – Rudnevs. Wspomagali ich doświadczeni Bosacki z Kotorowskim, w sile wieku Wojtkowiak z Injacem i z Henriquezem i z wówczas perspektywicznym i rozwojowym podobnie jak Stilić Burićem. A rozwojowymi Polakami byli wówczas Peszko, Możdzeń, Bandrowski, Wilk.
Otóż w kolejnych latach tamtych „rozwojowych” następni wchodzący do drużyny Polacy biją na potęgę i pod względem ilości, ale też i jakości: Kędziora, Kamiński, Bednarek, Gumny, Linetty, Kownacki, Jóźwiak. To za nich Kolejorz zgarnął lub jeszcze zgarnie kupę kasy. To im się sprawdziło. Natomiast takiego „zaciężnego szkieletu” z 2010 roku obudowanego jeszcze doświadczeniem na odpowiednim poziomie to Lech w kolejnych latach już nie posiadał szczególnie w zestawieniu z nami. W drugiej dekadzie XXI wieku do Poznania raczej nikt nie przyszedł na miarę i do odegrania takiej roli jaką w Warszawie wypełniali: Ljuboja, Duda, Guilherme, Nikolić, Prijović, Odjidja Ofoe. To oni plus doświadczeni Rado, Vrdoljak, Pazdan, Moulin, Kuciak, Malarz, dawali Legii stabilizację na poziomie pozwalającym kolekcjonować tytuły i cyklicznie awansować do pucharów. Przy tym i była ciągle całkiem pokaźna grupa „rozwojowych” w stolicy: Borysiuk, Żyro, Furman, Łukasik, Wolski, Niezgoda, Szymański.

Młodzi i chimeryczni „rozwojowi” nie mogą być jednak podstawą zespołu, bez doświadczenia na odpowiednim poziomie tytułów nie zapewnią do pucharów nie awansują. O przewadze Legii nad Lechem w sile i jakości „kręgosłupa” według mnie oprócz zestawienia wyników z ostatnich lat, świadczy to że wiodący w Lechu Hamalainen w Legii nie odgrywa podobnej roli, raczej spełnia się w funkcji jokera. Być może dorównuje wymienionym legionistom Darko Jevtić i on byłby w stanie spełniać wiodącą rolę w Kolejorzu tyle tylko że przez ponad połowę pobytu w Poznaniu to Szwajcar serbskiego pochodzenia jest kontuzjowany, a jak nie jest to po kontuzji dochodzi właśnie do formy.

W Warszawie narzekamy że wydajemy bezproduktywnie kasę na jakichś Ogbuków, Necidów, Eduardów, ale jednak te nasze transfery w efekcie globalnym w tej dekadzie były dużo lepsze od tych leszkowych. Tym bardziej że ci nasi wymienieni „zaciężni – wiodący” nie byli raczej poza zasięgiem finansów Kolejorza, no może Sadiku byłby za drogi dla Lecha ale on się akurat i nad Wisłą nie sprawdził, zatem i nad Wartą nie mają czego żałować.
***
Niestety takie przekrojowe czasowo analizy nie są do zastosowania w pojedynczych meczach. We mnie jest spora niepewność przed dzisiejszym popołudniem i wieczorem. Obstawiłem remisy w Poznaniu i w Białymstoku, ale z obawą że w tych meczach każdy wynik jest możliwy.
3niedziela, 20, maja 2018 09:06
kibic50
"Na dwoje babka wróżyła"

Jedni powiedzą, że "gra o pietruchę" rozluźni piłkarzy Lecha na tyle, że spuszczą łomot "warszawce".
Drudzy, jak choćby Dzynek napiszą, "Będą tak spętani i nerwowi, że prędzej należy się spodziewać masy błędów i gry na alibi"

"W tak pięknych okolicznościach przyrody" meczem z odwiecznym rywalem kończymy zmagania sezonu 2017/18
Czy można było przewidzieć lepszy scenariusz ?
Wszystko w naszych rękach, nogach i głowach. Wszystkie spiskowe teorie poszły się j....ć. Już nikt nie pisze o "zmowie" sędziów, drużyn, ba całego środowiska piłkarskiego. Legia może sama sięgnąć po tytuł a życie napisało tyle scenariuszy, że śmiało można napisać "Bóg jest Legionistą" !
1.Jeśli wygramy to mamy MISTRZA.
2.Jeśli zremisujemy to mamy MISTRZA
3.Jeśli przegramy, a Jaga też przegra to mamy MISTRZA
4.Jeśli przegramy, a Jaga zremisuje to mamy MISTRZA

Az w czterech przypadkach możemy zostać najlepszą drużyną w kraju pomimo tych wszystkich zawirowań, których byliśmy świadkami.
Niech zwycięża najlepszy, a ja powtórzę tekst do Dzynka:

"Chcesz czy nie jesteś skazany na Legię występującą w "dziwacznej lidze piłkarskopodobnej" z "gówno wartym" mistrzostwem. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że w porównaniu do kibiców innych klubów i tak jesteś w uprzywilejowanej sytuacji bo możesz mieć chociaż nadzieję"

Kibice Lecha z tej nadziei zostali brutalnie obdarci po raz kolejny, o czym dobitnie możemy się przekonać czytając tekst iocosusa "To ostatnia niedziela"
4niedziela, 20, maja 2018 10:52
Dzynek
@Iocosus
Generalnie to w najbliższych latach będzie ogromny problem z możliwością ściągnięcia do naszej ligi graczy mogących być wzmocnieniem. Takich, których moglibyśmy traktować jako gwiazdy czy filary klubu. A to tylko z jednego powodu: dane statystyczne. Dzięki całej masie platform takich jak Whyscout czy Instat skauci bogatszych klubów będą ściągać do siebie.najbardziej wartościowych graczy Nawet nie po to żeby regularnie grali. Często biorą bo może się rozwiną lub żeby wykorzystać ich kilka razy w roku. A takich bogatszych klubów od naszych jest całe mnóstwo.

Spójrzmy chociaż na Bałkany, gdzie do niedawna mogliśmy wyławiać tanio dobrych zawodników. A teraz? Wystarczy tylko prześledzić tych, co przyszli do Ekstraklasy. To są same przypadki, które nie kwalifikowały się chociażby na ligę rosyjską, belgijską czy 2bundesligę. My mamy Antolica, a Lecha ma Kolica. To źródełko wyschło. Bogaty drenuje wszystko co chociaż rokuje, zostają same resztki. Ba, po naszej lidze widać jak mocno penetrowane są słabsze rynki przez tych posiadających pieniądze. Przecież tego lata zanosi się na exodus każdego, kto wychylił się ponad przeciętność. T

Dlatego też uważam, że polskie kluby muszą zmienić model budowania kadr, bo dotychczasowy zwyczajnie nie działa jak byśmy tego chcieli. Według mnie Górnik i Płock pokazali modelowy przykład jak to robić. Zobacz teraz co zrobią inni. Lechia zaczyna rewolucję, Śląsk już jest po etapie weryfikacji posiadanego materiału ludzkiego, Cracovia już od kilku miesięcy ma zmienioną strukturę kadry, Pogoń niezauważenie wyciąga młodych ze schowka. Jakby jeszcze Sosnowiec awansował....

Słusznie można się czepiać, że to drużyny, co nie biją się o mistrza i u nas może to nie działać, tylko po prostu nie ma innego wyjścia. Wystarczy zobaczyć jak nam się starzeją liderzy i nie ma zastępców. Gdyby Vrdoljak nie miał kontuzji pewnie by jeszcze u nas kopał. Jest Radović, Astiz i Eduardo najbardziej nadający się na liderów tylko oni są już po drugiej stornie rzeki. Hamalainen i Hlousek nie mają predyspozycji, Pasquato i Antolic to ligowy dżemik, zbyt słaby, żeby na nich oprzeć drużynę, młodsi mają potencjał tylko są chimeryczni i trudno ich zdefiniować pod względem ambicjonalnym. Po prostu musimy w szerszym zakresie szkolić sobie kadrę.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1