A+ A A-

Przełykanie pigułek, ciąg dalszy

Superpuchar oznacza dla kibica Legii problem, tak się jakoś pechowo w ostatnich latach składa. W 2012 roku w kiepskim stylu przegraliśmy ze Śląskiem Wrocław mecz, którego... i tak nikt nie chciał. W 2014 roku praktycznie odpuściliśmy trofeum, wystawiając przeciw Zawiszy Bydgoszcz rezerwy. Wreszcie w 2015 roku doświadczyliśmy bezdyskusyjnej porażki z Lechem Poznań. Czy to już reguła?

Jeżeli tak, i jeżeli nadal będziemy co rok kolekcjonować krajowe puchary i/lub mistrzostwa, a organizatorzy superpucharu nie wycofają się z organizacji meczu w obecnej formule, należy przygotować się na to, że legijny światek czekają cyklicznie powtarzające się ataki nerwowych spazmów, mniej lub bardziej wyszukanej szydery oraz zajadłego kontestowania umiejętności kolejnych szkoleniowców.

Tymczasem gdybym miał z piątkowego meczu wysnuć jeden, wiodący wniosek – wcale nie dotyczyłby on Legii. Otóż, jak na mecz rozegrany 10 lipca, Lech wyglądał zdecydowanie... zbyt dobrze. Szybkość, świeżość i dynamika na takim poziomie w towarzyskiej w sumie potyczce zorganizowanej tydzień przed startem sezonu ligowego? Niespotykane. Lata mijają, a w trenerze Skorży widać dalej siedzi ta nieszczęsna Levadia, oj siedzi bardzo mocno.

Jeżeli chodzi o Legię, cóż, każdy widział jak było. Na tle Lecha prezentowaliśmy się jak drużyna apatyczna, ciężko poruszającą się po murawie, rażąca nieporadnością i niedokładnością. To obrazek doskonale znany choćby z początku minionego sezonu, kiedy drużyna mocniejsza przecież personalnie niż obecna, o mały figiel doznałaby na własnym boisku kompromitującej porażki z amatorami z Saint Patrick's Athletic. Gdyby wtedy wybiegł przeciw nam Lech z piątku, 'powiózłby' Legię... 'piątką'.

Piekielnie intrygująca w tej sytuacji jest odpowiedź na podstawowe pytanie – ile czasu będzie potrzebowała nasza drużyna, by jej gra zaczęła się jako tako 'zazębiać'? Rumuni z Botoșani to na pewno nie Irlandczycy sprzed dwunastu miesięcy, zatem jeżeli nie będziemy w stanie zagrać z nimi na choćby przyzwoitym poziomie, Legia w ekspresowym tempie pożegna się z europejskimi pucharami (tfu!), a trener Berg – ze swoim stanowiskiem.

Tak, szukając analogii dla aktualnego stanu, ogólnie rzecz ujmując, formy drużyny, najtrafniejsze jest cofnięcie się do lipca zeszłego roku, co paradoksalnie powinno stanowić całkiem obiecujący prognostyk i powstrzymać komentatorów przed pastwieniem się nad trenerem i piłkarzami.

Problem polega na tym, że uporczywie pojawia się myśl, że przebieg piątkowego meczu nie był li tylko naturalną konsekwencją sposobu przygotowania swoich drużyn do sezonu przez trenerów Skorżę i Berga, lecz symptomem pogłębiania się wiosennej degrengolady Legii. Niezależnie od tego jak niedorzeczne jest rwanie włosów z głowy po meczu o wydumaną stawkę, rozegranym przed właściwym startem rozgrywek, przeraża myśl, że to co widzieliśmy wiosną, nie było przejściowym kryzysem wywołanym odejściem Radovicia, kontuzjami Dudy i Vrdoljaka czy nieuzasadnioną arogancją naszych futbolistów, lecz systemowym załamaniem wywołanym trenerskimi błędami, nieodwracalnym zgubieniem 'chemii' wewnątrz zespołu, a Legia na naszych oczach stacza się po równi pochyłej. Boimy się kolejnych porażek - a wiadomo jak strach wpływa na osąd.

Dlatego warto zauważyć, że w superpucharze mimo wszystko nie zagrała Legia wiosenna, zagrała Legia inna niż wiosenna, i to jest pocieszająca wiadomość, nawet jeżeli była to Legia póki co (?) słabsza niż wiosenna.

Złożyły się na to dwie przyczyny. Po pierwsze, Legia przez ostatnie pół roku tylko raz próbowała ultradefensywnej taktyki z pierwszej połowy meczu z Lechem. Nie udało się w Amsterdamie, bo schowany za podwójną gardą zespół nie ustrzegł się błędu, który doprowadził do bramki zdobytej przez Milika, nie udało się też w Poznaniu, bo lechici byli dla nas zwyczajnie za szybcy. 'Autobus' trenera Berga jakoś nie chce zadziałać, ale mecz o superpuchar z pewnością nie miał być ostateczną weryfikacją tej taktyki, lecz raczej kolejną, liczoną na palcach jednej dłoni, praktyczną lekcją jej wdrażania, której eksperymentalny charakter potwierdzała choćby obecność Ryczkowskiego w wyjściowym składzie. Po drugie, zachowując wielce krytyczny stosunek wobec wiosennej postawy naszej drużyny, warto zauważyć że w żadnym starciu podczas minionej rundy nie wyglądaliśmy na tle Lecha aż tak źle jak w piątek. Istnienie rodzaju różnicy tego kalibru trudno wyjaśnić w kategoriach piłkarskich, bo ani lechici nie stali się nagle Schweinsteigerami i Iniestami, ani legioniści z dnia na dzień nie przemienili się w Brennanów i Forresterów kolekcjonujących hobbystyczne mistrzostwa Irlandii. Ten mecz nie może być miarodajny dla oceny tego co Lech i Legia będą prezentować na przestrzeni najbliższych kilku tygodni, nie wspominając o całym sezonie.

Po rundzie wiosennej oczekiwałem od sztabu szkoleniowego, że będzie szukał sposobu wyjścia z oczywistego impasu oraz zmiany sposobu gry Legii, ponieważ poprzedni ewidentnie nie zdawał egzaminu. Oczekiwałem tego nawet za cenę podjęcia ryzyka (bo przecież nie każda zmiana będzie na lepsze). Po piątkowym superpucharze, nie ukrywam, szpetnie przekląłem pod nosem, ale... wiem, że uczciwość w ocenach nakazuje nadal cierpliwie czekać.

PS. Trzeba mieć dużo cierpliwości, by się jej nauczyć (Stanisław J. Lec)

Dyskusja (64)
1sobota, 11, lipca 2015 15:18
Baron
Zmiany? Jak najbardziej tak, na początek na stanowisku trenera. Nowy to wszystko będzie musiał poukładać od początku bo teraz jest to postawione na głowie. Piłkarze nie grają na swoich nominalnych pozycjach, co więcej odnoszę wrażenie, że za bardzo nie wiedzą co mają grać i jak. Czytając wczorajsze pomeczowe wypowiedzi naszych piłkarzy odnoszę wrażenie, że szatnia przestała już nadawać na tych samych falach co Berg. Za chwilę mecz z Rumunami i do tego czasu na pewno żadnych ruchów nie będzie, później wg. mnie już powinny być.
2sobota, 11, lipca 2015 16:08
anonimowy_legionista
Rok, półtora będzie dobrze, a potem kolejny trener zostanie obwołany znachorem, heretykiem, gamoniem, tłumokiem i etc.

Najtaniej jest zwolnić trenera.
3sobota, 11, lipca 2015 20:44
szmulikk
@anonimowy

Młodzieży z dnia na dzień nie wychowany. W Polsce dobrych graczy jest jak na lekarstwo, a samym zagranicznym zaciągiem tez nic nie zwojujemy.
4sobota, 11, lipca 2015 21:39
123
Ja powodow do zadowolenia ani cierpliwosci niestety nie widze. To byl mecz z Lechem a nie Zawisza. I to byl mecz w ktorym Berg chcial uciszy Poznan a nie cokolwiek testowac. A nawet jezeli chcial przeprowadzac testy to powinien je zakonczyc po 10 minutach.
Do tego w Legii zdobywanie wszystkich mozliwych trofeow powinno byc obowiazkiem.
Jakby tego bylo malo, Legia prezentowala sie jeszcze gorzej niz wiosna. A juz wtedy wydawalo sie to malo mozliwe. To dla mnie najgorsze z calego meczu - nie ma krzty nadziei ze bedzie lepiej i ze miesiac ponsezonie 2015 ktokolwiek wie co sie wtedy stalo. Takich beckow w takim stylu od prestizowego rywala nie pamietam.
5sobota, 11, lipca 2015 21:52
Zbyszek
Ja zacznę pryncypialnie. A co to jest ten Superpuchar,że na różnych forach chce się wieszać trenera, Prezesa i piłkarzy. Nadmuchana lalka udająca pannę na wydaniu.Ani ona prawdziwa, ani ładna, ani mądra, ani bogata.Na cholerę mi takie cóś.Oczywiście lepiej mieć niż nie mieć, lepiej wygrać niż przegrać.Ale bez niego powinniśmy dalej żyć. A nie chcemy.Tylko z tego powodu,że dmuchawca nie mamy chcemy popełnić seppuku.Beze mnie.
Ten Superpuchar nic nie daje, o niczym nie przesądza i jutro o nim zapomnimy. Przez lata był mocno forsownym przez urzędasów sportowych i niechcianym przez kluby wynalazkiem.Bo nie ma dla niego dobrego terminu.Ten, który wymyślono jest nonsensowny ze szkoleniowego punktu widzenia.Gdyż wpisuje się w gierki okresu przygotowawczego do sezonu.Niestety zrobiono medialnie z tej głupoty hiciora, też przy udziale Berga / jedziemy uciszyć stadion w Poznaniu/, Marka Saganowskiego / jedziemy po swoje/ czy Prezesa/ musimy udowodnić swoją wyższość/.Ja się nie dziwię emocjom kibiców, zwłaszcza w Poznaniu. Chcą nareszcie poczuć,że są lepsi,że tytuł im się należał.Tylko,że my nie możemy dać się ogłupić i podejmować decyzje ważkie dla bytu klubu na podstawie wyniku sparingu. Chyba,że szuka się pretekstu do wykazania się wątpliwą odwagą opluwania wszystkich i wszystkiego. Ja do obrzydliwych much plujek się nie zaliczam.
Zasadniczo odmienną kwestią jest nie tyle sama gra ile brak koncepcji gry.To jest problem.Też nie kwestie personalne, bo te są zawsze wtórne.W prakseologii nazywa się to zarządzanie kryzysem.W sytuacji kiedy zaczyna się walić za wszelką cenę należy zachować spokój.I podejmować racjonalne, a nie emocjonalne decyzje.Jak ja słyszę Prezesa,że czuje się upokorzony i idzie się znieczulić, jak ja słyszę trenera, który sam podważa sens swojej pracy i zakłada worek pokutny to ja pytam: kto zapanuje nad tym burdelem, kto zaprowadzi ład w tym chaosie.Bo porażki i błędy nawet poważne się zdarzają,ale mądrość przywódców polega na tym,że przechodzą nad nimi do porządku dziennego, nie rozpamiętują , tylko konsekwentnie prą naprzód i robią swoje.Trwają w marszu po wyznaczonej drodze.I to mnie najbardziej martwi. To, przepraszam za wyrażenie, babskie rozemłanie, te szlochy, ta rozpacz nad rozlanym mlekiem. Nie było w 2015 roku Mistrzostwa to będzie, nie ma Superpucharu to będzie. Nie dziś to jutro. Na tym co dziś świat się nie kończy.Tylko trzeba umieć z tego wyjść. Nie poddawać się.Gorzej bywało. Natomiast taki nastrój beznadziei udziela się wszystkim, wszystko traci sens i zaczyna brakować wiary,że się odrodzimy i powstaniemy , że się odbudujemy i że znowu to nas się będą bać i z nami przegrywać.
I ja nie nawołuję do zmiany trenera czy Prezesa dlatego,że przegraliśmy coś tam, ja tylko zastanawiam się czy ci ludzie są zdolni do wyprowadzenia klubu z kryzysu.Nie sportowego, ale mentalnego. Bo łatwo pokazywać jakim jest się mocarzem jak się wygrywało.Wtedy od siebie nie trzeba było dać niczego. Dziś potrzeba udowodnienia ,że się ma moc i wiarę ,że będzie lepiej. Ale to kosztuje dużo wysiłku i wymaga charakteru . Jak nasi wodzowie będą go mieli to wyjdziemy wzmocnieni,ale jak nie to będziemy spadać coraz niżej.Czego sobie i wiernym kibicom Legii nie życzę.
6sobota, 11, lipca 2015 22:33
Senator
@Zbyszek
dziękuję za rozwagę i potwierdza pan moje spostrzeżenia.
To kryzys mentalny i to w kilku płaszczyznach.
Pisałem już raz więc nie będę się powtarzał.
Co mnie strasznie dziwi to to jak kibice szybko zmieniają zdanie. Przed Super Pucharem większość właściwie nie przykładała wagi do tego meczu. Po tragedia narodowa bo przegraliśmy w fatalnym stylu. Tak rozumiem że chodzi właśnie o ten brak stylu. Nie pierwszy i nie ostatni taki mecz przecież. Sir Gawin słusznie przypomniał wydarzenia dokładnie z przed roku, właściwie dokładnie było tak samo. Ja jeszcze dopiszę wtedy mieliśmy mocniejszy zespół a remis uratował najlepszy piłkarz naszej ligi w doliczonym czasie gry. Co się zmieniło? Niewiele, wtedy wszyscy udali trenerowi, teraz nie ufa nikt. Powód właściwie jeden, przegrane mistrzostwo z bardzo silnym Lechem, Lechem który kadrowo jest mocniejszy niż my co zauważyli ci co pojęcie o piłce mają pojęcie większe niż ja.
PS
@kibic50
Ty może rzeczywiście nie pisz komentarzy bo z każdej Twojej literki bije taka radość w temacie jaki ten Berg ch. ...
czyli jest dobrze bo przecież mówiłem Smile
Jest wrażenie że to co się dzieje obecnie cholernie Cię rajcuje. Pewnie nie tylko ja jestem pewny że moment w którym zwolnią Norwega wywoła u Ciebie niekontrolowany
sik. Sorki ale tak to wygląda naprawdę. U Barona np widać wkurw u Ciebie tego nie uświadczysz wprost przeciwnie.
7sobota, 11, lipca 2015 23:04
Baron
@Zbyszek

"Ja zacznę pryncypialnie. A co to jest ten Superpuchar,że na różnych forach chce się wieszać trenera, Prezesa i piłkarzy. Nadmuchana lalka udająca pannę na wydaniu. Ani ona prawdziwa, ani ładna, ani mądra, ani bogata.Na cholerę mi takie coś. Oczywiście lepiej mieć niż nie mieć, lepiej wygrać niż przegrać."

Pozwolę się z tym nie zgodzić, po spieprzonym sezonie w lidze psim obowiązkiem Legii było ten mecz wygrać i udowodnić nam kibicom i sobie samym, że kompromitująca strata MP była wypadkiem przy pracy, niestety ale nie była. Ten mecz tylko potwierdził, ze źle się dzieje w państwie duńskim i nawet gdyby to był mecz towarzyski to Legia miała coś do udowodnienia, ale ... nic nie udowodniła.
8sobota, 11, lipca 2015 23:14
Senator
@Baron
z całym szacunkiem rozumiem wnerw ale przypomnę SP nie był żadnym celem. Cel jest konkretny na dziś , awans do fazy grupowej LE. Awansujemy cel osiągniemy i kibic50 będzie zły bo wtedy są mniejsze szanse na zwolnienie Berga. Odpadniemy ktoś będzie szczęśliwy bo Berg zostanie zwolniony. My naszą pisaniną mam nadzieję szczerą w dodatku, że nic nie zwojujemy. Niech Ci co się znają podejmują decyzję nie aby nas zadowolić tylko aby były one korzystne dla klubu choćby w jakimś okresie miałby być mocno niepopularne. Dopingujmy i prośmy o decyzje oparte na wiedzy, analizie a nie na emocjach.
9niedziela, 12, lipca 2015 00:34
a-c10
@ Zbyszek:

W kwestii pryncypiów chciałbym zauważyć, że w użyty przez Ciebie sposób zdeprecjonować można w zasadzie każde rozgrywki. Superpuchar - wiadomo. Puchar Polski? Generalnie to samo. Nigdy nie miał prawdziwego prestiżu, zdobycie go nie przysparza zbyt wiele chwały, nie ma co się przejmować. Ekstraklasa? A kogo, przepraszam, interere bycie lepszym od jakiejś tam Łęcznej, czy Podbeskidzia? Europa? Szans na końcowy triumf nie ma żadnych. Raz się uda wejść do grupy, raz nie. Raz się uda z niej wyjść, raz nie. Nie dziś, to jutro...

Z wielu powodów bardzo kusząca ścieżka. Niestety, szalenie łatwo dojść nią do miejsca, w którym już nie bardzo wiadomo po jaką właściwie cholerę tych paru kolesi wychodzi na boisko.

Zobacz, że w poważnych ligach superpuchar (bądź jego odpowiedniki) traktowany jest całkiem serio. OK, na pewno mniej, niż krajowe puchary, o mistrzostwie i kontynencie nie wspominając, ale jednak. Bo to jest szansa, żeby coś podnieść. Żeby na starcie sezonu wyrobić sobie choć kawalącik psychologicznej przewagi nad jednym z najgroźniejszych domowych rywali. A przede wszystkim, poważny klub do każdych rozgrywek powinien podchodzić poważnie.

Nie zrozum mnie źle. W żadnym wypadku nie zamierzam nawoływać do aktów wrogości wobec Berga, Leśnodorskiego, czy kogokolwiek bądź. W ogóle, jak to zwykle w takich przypadkach, nie mój cyrk i małpy takoż cudze. Po prostu, gdy tak sobie zerkam z oddali, widzę że cosik w tej Waszej Legii wyraźnie kuleje.

Dlatego rozumiem wzburzenie kol. Barona i jemu podobnych. Rozumiem, iż nie podoba im się, że podobno poważny trener ich podobno poważnego zespołu traktuje mecz o stawkę jak okazję do szeroko zakrojonych eksperymentów personalnych i taktycznych. Przede wszystkim zaś rozumiem, że czują się boleśnie ołgani. Jeśli szkoleniowiec zapowiada uciszenie stadionu najgroźniejszego (w chwili obecnej) rywala, z bazowej przyzwoitości wypadałoby poprzeć takie deklaracje dobrą grą. Inaczej błyskawicznie zamieniają się one w ordynarną blagę rzuconą w twarz kilkudziesięciu tysiącom ludzi. Podobnego wydźwięku nabierają też opowieści piłkarzy, którzy twierdzą, że poprzedni sezon był wypadkiem przy pracy, a przy pierwszej możliwej okazji udowadniają, że było dokładnie odwrotnie. Niskie to-to, nie sądzisz?
10niedziela, 12, lipca 2015 07:15
Zbyszek
@A-c10.
Oczywiście można tworzyć listę meczów o stawkę i o prestiż.Np.o puchar Velvetu czy innego Braverana.I mnie nie o to szło,ale o to,że piłka nożna jest sportem i ma swoje prawa.Nie można w okresie przygotowawczym robić z ludzi idiotów i wmawiać im,że piłkarze muszą pokazać najwyższą formę 10 lipca.To nie jest deprecjonowanie tylko stawianie sprawy z głowy na nogi.To tak jak by biegacz przygotowywał się do Olimpiady i kazano by mu pobić rekord w Mistrzostwach Pcimia Dolnego. Też impreza prestiżowa. Dla kogo.Chyba nie dla niego.Więc znaj proporcje mocium panie.I przez lata kluby się nie zgadzały na tę głupotę i szukano odpowiednich terminów. Ja nie wiem kto wpadł na ten pomysł, aby to był mecz sparingowy przed eliminacjami i przed ligą.Nazywam to głupotą , bo tak jest. Nie ja obniżyłem prestiż jak to nazywasz tej imprezy tylko ci co taki termin ustalili. Piłkarze Legii byli do tej konfrontacji nieprzygotowani fizycznie,a kiedy się okazało,że piłkarze Lecha są znacznie szybsi, dynamiczniejsi zrozumieli,że nie mają szans siedli i mentalnie.Starajmy się więc chwalić zwycięzców i nie upokarzać pokonanych.W sporcie normalne jet,że jak ktoś wygrywa to jego rywal jest tym pokonanym.Deptanie pokonanego smaczne ani zaszczytne nie jest.Jako kibic Legii zwyczajnie odczuwam niesmak z tego powodu,że takie proste powody są niezrozumiałe. I moje i nie tylko pisanie o procesie treningowym, o konieczności dochodzenia do formy poprzez świadomie sterowany proces treningowy oraz o szacunku do przeciwnika trafiały w pustkę.Ty też wiesz / skąd/ ,że piłkarz o każdej porze roku musi być w najwyższej formie. Choć byś nie wiem jak zaklinał rzeczywistość to tak nie będzie. Bo taka jest fizjologia organizmu ludzkiego.To jest kwestia wiedzy, a nie myślenia życzeniowego. Dlatego sztabu i piłkarzy Legii nie obwiniam o porażkę. I nie to mnie martwi. Lecha zostawiam, bo za to zapłaci. Jak to u Skorży , wybiera cele i czasami trafia. w przerwie na reprę depniemy, jeden mecz zremisujemy i wyjdziemy na prostą.Może. Natomiast odnośnie Legii jestem przerażony czym innym, a mianowicie zdołowaniem Prezesa i trenera. Jakiś meczyk o nic, a oni zachowują się tak jak by nagle ktoś bliski odszedł .To nie jest tak,że nic się nie stało.
Tylko nie dlatego,że przegraliśmy, ale dlatego,że drużyna nie była zespołem.Nie widać było pomysłu na grę.Ale powiadam,Legia jest w kryzysie,ale przy takim nastawieniu psychicznym jej kierownictwa nie może być lepiej tylko gorzej.Dlatego pozwolę sobie wezwać Pana Mioduskiego do stanowczego wkroczenia, opanowania sytuacji i przywołania odpowiedzialnych ludzi, aby przestali być kibolami Lecha,ale wrócili za stery Legii, bo okręt zaczyna nabierać niebezpiecznie wody i trzeba ocenić kto z załogi jest w stanie wyprowadzić go na szerokie wody.A tych co są balastem za burtę.
A odnośnie PP to pozwoliłem sobie na kpinę w jednym z moich "Zezów", z tej tromtadracji PZPN i redaktora Kołtonia .W felietoniku w PS zastępca redaktora naczelnego z kolei zakpił z tych co wiedzę czerpią z internetu.Zmuszony byłem w oparciu o fakty , powtarzam o fakty, wykazać,że żadnej pozytywnej tradycji PP w Polsce nie ma. Przed wojną była jedna edycja, ale nawet pucharu nie wręczona, a po wojnie była to "tradycja" stalinowskich spartakiad i dawanie pucharku pocieszenia tym,których wykiwano o trofea w lidze. Uznałem,że tę tradycję trzeba dopiero tworzyć.I ona jest tworzona.
O kibiców to ja się martwię najmniej.Łykali jak bocian żaby ordynarne przekupstwa byle ich drużyny "wygrywały", a jak w małej części proceder wykryto i delikatnie karano kluby to ci kibice krzyczeli "j... PZPN".Teraz z kolei płaczą,że los wydał na ich ukochane kluby wyrok.Ich nic oprócz wygranej własnej drużyny nie obchodzi. Tak i kibice Lecha są przeszczęśliwi,że wygrali z nieprzygotowaną Legią. Jak by była w pełni gotowa i wygrała to by dopiero była heca i niezadowolenie u nich.I nie rozumiem dlaczego tworzy się taką atmosferę ,że jak jeden jest szczęśliwy to drugi musi być nieszczęśliwy.To takie nasze, swojskie. ja jestem odmieniec. Nie jestem nieszczęśliwy, tylko dlatego,że gromada żałobników chce żebym był. Nie jestem i już i proszę to przyjąć do wiadomości. I taka myśl się gdzieś błąka,że gdyby tak ten Lech przegrał to by się okazało,że ten mecz to był sparing rozgrywany w złym terminie i tym akurat nie ma się co przejmować.
Już tego wielokrotnie doświadczałem,więc jakoś przywykłem co nie znaczy,że takie myślenie mnie nie uwiera.
11niedziela, 12, lipca 2015 09:18
kibic50
@Zbyszek

Wybacz, ale podobnie jak a-c10 uważam że bajdurzysz.
Nie wiem czy tylko mnie się wydaje, że "współtwórcy" c-L są wyjałowieni z emocji ?

"Wygrają dobrze, przegrają też dobrze. Generalnie nie takie "wpierdole" przeżyliśmy, to i kolejne przeżyjemy. Toż to tylko sport."
Nie bierz tego do siebie, ale może dla kibiców w kapciach, którzy na Ł3 pojawiają się sporadycznie tak to wygląda. Zawsze można przełączyć pilotem na Wimbledon albo TDF, ale nie dla tych, którzy na stadion przychodzą zawsze, nawet 4 dni po operacji kręgosłupa, wbrew zaleceniom lekarza, owiniętych w bandaże i wzmacniające pasy.
0:1 z Bełchatowem - "to tylko juniorzy"
1:3 z Piastem - "takie mecze się zdarzają"
1:3 z Łęczną - "wypadek przy pracy"
1:2 z Pogonią - "najważniejsza LE"
0:1 z Ajaxem - "pech"
0:3 z Ajaxem - "wina prezesa"
0:1 z Lechią "przypadek"
1:3 z Jagiellonią - "nic się nie stało, bo najważniejsza runda finałowa"
Stracone mistrzostwo - "gdyby Ghuillerme trafił"
I td, I tp

Piszesz, że: "Ten Superpuchar nic nie daje, o niczym nie przesądza i jutro o nim zapomnimy".
Monrooe poszedł jeszcze dalej, bo napisał: " Co nam daje wygrywanie naszej zaściankowej ligi? Możliwość naigrywania się z Krakowa i Poznania?"

Przecież to chore i wbrew zasadzie sportowej rywalizacji, której nadrzędnym celem jest odnoszenie zwycięstw.

Czy Wy naprawdę nie dostrzegacie ułomności drużyny trenera Berga ?
To Celtic był wypadkiem przy pracy, o którym powinniśmy już dawno zapomnieć, choć niektórzy będą go wspominać jak Wembley. Nie powiem, bardzo przyjemnym i radosnym, ale "raz do roku to i pusta strzelba wypali". Grupę wygraliśmy, bo mierzyliśmy się z najsłabszymi zespołami swoich koszyków, dotkniętych kataklizmami wojny i gruntownej przebudowy. O jakości tych meczów nie ma co mówić. Zęby bolą do dziś na samo wspomnienie, jednak jak widać gołym okiem wielu osobom zamazały prawdziwe oblicze drużyny z prezesem włącznie, co może skutkować milionową odprawą.

Wracając do SP masz rację. Jeden mniej, jeden więcej nie ma znaczenia. Tyle tylko, że nie o jedno, mało znaczące trofeum tu chodzi, tylko o ogromny kryzys, jaki mamy w Legii od początku roku i powielanie tych samych błędów.
Czy oby nie Ty to napisałeś "

"Ja się niestety obawiam,że to błąd w przygotowaniach popełniony po raz wtóry. Przed rundą wiosenną i teraz. Nasi zawodnicy są przytłumieni treningiem wytrzymałościowym i siłowym.Oczywiście taka podbudowa jest niezbędna, gdyż dla treningu szybkościowego stanowi bazę,ale nie w nadmiarze. Doszło do tego, że nawet zawodnicy dysponujący wrodzoną wysoką szybkością jak Kucharczyk poruszają się jak muchy w smole. Powiada się,że współczesny futbol ma charakter szybkościowo-siłowy,ale w tym roku drużyna Legii jest tej tezy zaprzeczeniem"

"Po porażce poniesionej w tak fatalnym stylu powinna się odbyć poważna dyskusja, jak mamy grać, kim, jak organizować grę i kto ma to czynić, tak , abyśmy znowu byli zmorą dla rywali, a nie łatwym chłopcem do bicia.Tylko pytanie; kto w dzisiejszej Legii jest taką poważną debatę podjąć,wyciągnąć sensowne wnioski i je praktycznie zastosować. Panowie : oślepłem.Nie widzę.Dlatego czarno widzę"

To może się zdecyduj. Nic się nie stało czy czarno to widzisz ?
Dla mnie się stało. Mało tego. To się dzieje od początku tego roku i nie jest to spowodowane odejściem Rado. Dzynek na aucie podsumował mecze z i bez tego piłkarza, więc powtarzanie w kółko tych bredni jest zwykłą wymówką.
Nawiasem mówiąc Urban dostał zjebę za brak sukcesów w Europie i nie przeszkadza krytykom, że grał bez Radovica, Kuciaka, Dudy, Sa za to ze Skabą i Gruzinem.

O dokonywanej, dla nikogo już zrozumiałej rotacji i rzucanie piłkarzy to tu, to tam nie ma co się powtarzać. Podobnie jak o doborze do drużyny piłkarzy. Podobno kontraktujemy kolejnego 6 napastnika (?)
Po Węgierskim i Szwajcarskim Serbach czas na Australijskiego Chorwata Very Happy
Czy ktoś to jeszcze ogarnia ?

Senator, siedzący na stadionie kilka krzesełek ode mnie powiela bzdury jakoby " to co się dzieje obecnie cholernie mnie rajcuje", co by świadczyło o masochistycznych skłonnościach. Zapewniam, że jestem zdrowy Smile
Może sposób w jaki emocje przelewam na laptopa nie jest najwłaściwszy, ale taki już jestem i już się nie zmienię. Z racji spędzania większej ilości czasu na parkiecie niźli w bibliotece gorzej piszę ale może też więcej widzę i nie boję się o tym mówić.

"Jeżeli ktoś nie potrafi przeskoczyć poprzeczki zawieszonej na wysokości 2 metrów za 10 tysięcy złotych, to i nie przeskoczy jej za 1 milion EURO".

Czy dotyczy to także trenerów ?

Wywalenie trenera po takich 1 1/2 sezonach jakie były za Janka wymagało dużej odwagi i determinacji.
Chyba tego samego możemy oczekiwać obecnie, tym bardziej, że "czarno to widzimy"..

Ps
Co do Henninga Berga i jego sztabu szkoleniowego, cholernie chciałbym się mylić i odszczekam wszystko 1000 razy. Mało tego. Zrobię to z największą przyjemnością, bo to by oznaczało, że na 100 lecie klubu zasiądziemy na tronie "zaściankowej ligi" by móc się "naigrywać z Poznania i Krakowa" Very Happy
Aha, jeszcze da nam to przepustkę do startu w eliminacjach LM. Ale to drobiazg.
Do zobaczenia w czwartek Smile
12niedziela, 12, lipca 2015 10:05
sektor212
Wybaczcie, ale zupełnie nie rozumie tej nagonki na kibica 50. Zaczynacie go piętnować, że ma odmienne zdanie o waszego. Zaczniemy wprowadzać podziały ty możesz pisać a ty nie! Ty się wypowiadaj a ty nie! Mamy już podział polityczny, mamy podział na trybunach, mamy podział na legia.net. Tera na czarnej-eLce wprowadzimy podziały.
Dla mnie trener Berg też nie jest nadzwyczajny.
Czy z tego powodu do mnie też napiszecie sektor212 ty się lepiej nie wypowiadaj?
13niedziela, 12, lipca 2015 10:49
kibic50
@sektor212

Nie unoś się. Oni to robią z czystej sympatii Very Happy
14niedziela, 12, lipca 2015 10:52
Senator
@kibic50
jedna uwaga. Piszę wyraźnie takie jest wrażenie
Mam nadzieję że rozumiesz te słowo. Akurat znam Ciebie więc wiem co i jak natomiast pisząc tak jak piszesz będziesz odbierany tak jak jesteś odbierany do tej pory.
To nie czytelnik jest winny tylko Twój styl pisania.
@Sektor 212
Co Ci przyszło do głowy?
Kibic50 ma żal , że go nie rozumiemy i odbieramy tak jak odbieramy. Próbuję napisać skąd to się bierze.
15niedziela, 12, lipca 2015 11:07
Senator
Coś siedzi w głowach naszych zawodników. Mecz z Pogonią Siedlce oglądali moi koledzy i relacja jest gorzej niż fatalna.
Uwaga najlepszy na boisku był ten którego właściwie wszyscy proszą aby dał już sobie spokój i nie niszczył swego nazwiska Saganowski. Żadnej ambicji u tych którzy walczą o pierwszy skład, żadnej chęci pokazania się, że to ja powinienem wychodzić w pierwszym składzie.
Michał Żyro to w tym meczu wspomnienie piłkarza, jak najdalej od piłki. Jedna akcja na cały mecz, jedna !
16niedziela, 12, lipca 2015 11:08
Baron
@Senator

"z całym szacunkiem rozumiem wnerw ale przypomnę SP nie był żadnym celem."

Może i nie ale był na pewno był prestiżem i mógł być małym i miłym zadośćuczynieniem za ostatni spieprzony sezon.


@Zbyszek


Ponad 40 tys. ludzi na trybunach, transmisja w TV, bardzo duże zainteresowanie całego środowiska piłkarskiego w Polsce, więc chyba jakiś tam prestiż jest?

"Piłkarze Legii byli do tej konfrontacji nieprzygotowani fizycznie,a kiedy się okazało,że piłkarze Lecha są znacznie szybsi, dynamiczniejsi zrozumieli,że nie mają szans siedli i mentalnie."

No i tu biłbym mocno na alarm. Lech gra za chwilę mecz w el. do LM i wydają się być dobrze przygotowani, wg. mnie dobrym przetarciem przed tą potyczką był właśnie mecz o Superpuchar, no a my? Gramy raptem tylko dwa dni (!) później po nich i wydaje się, że nasza drużyna jest w głęboko w ciemnym lesie. Okresy przygotowawcze i transferowe zaczęliśmy w tym samym czasie. U nas to wygląda to po prostu gorzej i za to winę ponoszą konkretne osoby.

@Kibic50

Jak zwykle trafnie, nadajemy na tych samych falach Wink Mnie to rozwala na łopatki powtarzane ostatnio jak mantra przez prezesa i część kibiców - "Stracone mistrzostwo - "gdyby Ghuillerme trafił" Nie ważne, że było 9 porażek, że gra drużyny w 2015 przyprawiała o ból zębów - gdyby nie Guilherme Very Happy
17niedziela, 12, lipca 2015 11:14
kibic50
@Senator

"Wrażenie" ważna rzecz. Sorry, ale emocje biorą górę Smile

@Sektor212

Jeszcze jedna sprawa.
Weźmy na ten przykład szanownego Monrooe.

Siedzi na stadionie obok najbardziej emocjonalnego i spontanicznego kibica Legii jakiego znam. Forever(L) pozdrawiam. Mam nadzieję że meczu o SP nie przypłaciłeś zawałem Smile

Przed meczem o SP napisał:

"A ja uważam, że ten superpuchar to świetna rzecz. Czas cholera zacząć grać na poważnie, z szacunkiem, ale o pełną pulę. Jest szansa na zagranie z silnym rywalem tuż przed pucharami - moim zdaniem to doskonały sposób na wejście w sezon. Bez żadnych wymówek, profesjonalnie. Bez strachu o przegraną, czy wygraną, po prostu wyjść na boisko i zrobić swoje. A pompowanie balonika? To też jest dla nas dobre. Czas się oswajać z presją, czas wzbudzić kibicowskie emocje ze snu letniego."

I co on ma teraz napisać, po tym co zobaczył ? Berg won !
Toż to by stało w sprzeczności z zajmowanym przez niego na tym forum stanowiskiem Very Happy
Na głównym portalu ponad 2200 "wkurwionych" postów. To nowy rekord ustanowiony przez trenera z zagranicy Sad

Edit:
"Coś siedzi w głowach naszych zawodników. Mecz z Pogonią Siedlce oglądali moi koledzy i relacja jest gorzej niż fatalna"

O tym staram się pisać od miesięcy !
18niedziela, 12, lipca 2015 11:32
iocosus
@ Sektor212

„kibica 50. Zaczynacie go piętnować, że ma odmienne zdanie od waszego. (…) Dla mnie trener Berg też nie jest nadzwyczajny. Czy z tego powodu do mnie też napiszecie sektor212 ty się lepiej nie wypowiadaj?” – Sektor212 gdy się zapoznasz bliżej z Senatorem to może cię to spotkać. Wink Smile To oczywisty żart, według mnie imć Senator pozwolił sobie na taki zwrot w imię zażyłości kibicowskiej z Kibicem50, sądzę że w tym się zrozumieli, taką mam przynajmniej nadzieję.

Senator wkurzał mnie wielokrotnie, a ja jego Wink w necie też nieraz dawaliśmy temu upust, oj potrafił mnie zajeżyć, ale znamy się już kilka lat i zawsze będę twierdził że z Senatora to w sumie poczciwy facet z butami, świadomie krzywdy jakiejkolwiek komukolwiek nie chciałby wyrządzić, nieświadomie może mu się przytrafić, ale od tego chyba nikt z nas nie jest wolny.

Przed chwilą, w piątek w „Na aucie” a pro po stanowisk wobec „ważności Superpucharu” Monrooe przypisał mi „asekuranctwo”, ja jemu „sadzenie farmazonów”, skoczyć do gardła możemy sobie nawzajem bardzo szybko Wink ale też już po tych kilku latach znajomości sądzę że we wtorek w knajpie szybciej zgodnie napijemy się browca. Senator z Kibicem50 zamiast piwa wypiłby kawę, ja już i z Sektorem212 i z Kibicem50 wolałbym wychylić wtorkowy kufelek piwa!? Wink Na znak że podziałów nie ma, a pitolić nie zgadzając się w jakichś kwestiach pewnie będziemy i tak nieustannie. Przecież na tym to nasze pitolenie polega. Smile
19niedziela, 12, lipca 2015 11:41
kibic50
@gołębie serce

"zawsze będę twierdził że z Senatora to w sumie poczciwy facet z butami"

Mogę tylko potwierdzić, bowiem jako jedyny, w dodatku kilka razy podał pomocną dłoń, wyprowadzając mnie pod ramię ze stadionu, kiedy obolały po operacji kręgosłupa ledwo wysiedziałem do końca meczu.
Senator, dozgonna wdzięczność Wink

Edit:
Wtorkowego udziału nie potwierdziłem, bowiem nie chciałem swoją, 'kontrowersyjną" osobą zakłócać radosnych pogawędek. Skoro jednak iocosus "na znak, że podziałów nie ma, chciałby wychylić ze mną wtorkowy kufelek piwa", to przełamując obawy, chęć wychylenia piwa potwierdzić bym raczył, mając nadzieję, że i na kawę z Senatorem miejsce się znajdzie Smile
20niedziela, 12, lipca 2015 12:41
a-c10
@ Zbyszek:

Jasne. I Legii, i całej polskiej piłce przydałoby się (oj, jak by się przydało!) przestawienie z głowy z powrotem na nogi. Jestem święcie przekonany, że jednym z pierwszych, kluczowych etapów owego przestawiania powinna być zmiana priorytetów wynikowych. Bo u nas, odwrotnie niż w cywilizowanym świecie, wynik jest istotny w okresie juniorskim. Właśnie wtedy, gdy młodzi ludzie powinni - w dużej mierze poprzez zabawę - uczyć się obłaskawiać futbolówkę, istotny jest rezultat. Bo za rezultat dostaje się dotacje. Bo bez rezultatu trener juniorów (nosz ja pier-ten-tego, co za idiotyzm!) straci robotę. Bo to, bo tamto bo siamto.

Pozbawiony techniki, surowy taktycznie polski junior, pięciokrotny mistrz Pcimia, zdobywca Pucharu Wójta Gminy Środek Niczego, reprezentant województwa podkarpackiego (?!?) i dumny posiadacz szeregu innych, równie wspaniałych laurów wchodzi w wiek seniora. I nagle okazuje się, że nic nie musi wygrywać. Superpuchar furda, PP spartakiada, liga tradycyjnie skorumpowana, a poza tym przez grubą większość sezonu gra się w niej o 1,5 pkt, no to po co się starać.

Nie sądzisz, Zbyszku, że taki właśnie stan rzeczy w dużej mierze odpowiada za to, że polski futbol tradycyjnie (!!!) znajduje się w ciemnej dupie?

Oczywiście, robienie z SPP Bóg raczy wiedzieć jakiego wydarzenia i cała ta kołtoniowa tromtadracja faktycznie są śmieszne. Jeśli za rok Mistrzem Polski zostanie - bo czemu nie? - Śląsk Wrocław, a Puchar przypadnie Górnikowi Łęczna, mecz o to trofeum będzie wyglądał znacznie mniej okazale, niż ten przedwczorajszy. Równie zabawnie jawią się żądania zwolnienia Berga, bo przegrał Superpuchar. W ogóle, skoro Norweg pozostał na stanowisku po poprzednim sezonie, skoro podpisano z nim długi - jak na polskie warunki - kontrakt, co jakby świadczy o zaufaniu zarządu, pozbywanie się go teraz byłoby, w moim odczuciu, ruchem noszącym niewiele znamion sensu. Nie pasuje mi po prostu takie bujanie się od ściany do ściany.

Zupełnie zrozumiałe jest także to, że nie da się być w szczytowej formie przez okrągły rok. Fizjologii nie oszukasz i naprawdę nie zamierzam się tu wykłócać. Rzecz w tym, że - moim zdaniem - wyrażone przez Gawina i poparte przez Ciebie przekonanie, iż Lech wygląda "za dobrze" jest sporo przesadzone.

Wreszcie w kwestii kibiców: tak. Tradycyjnie polscy fani ligowi łykali wszystko. Równie tradycyjnie w niemalże czterdziestomilionowym kraju, gdzie to niby futbol kocha się na zabój, na mecze ligowe chadza garstka zapaleńców, na którą reszta społeczeństwa zerka z dużą dozą politowania. Dlatego jeśli chcemy, by cała ta nasza kopana przeskoczyła wreszcie z głowy na nogi, wypadałoby z tą tradycją zerwać. A do tego absolutnie konieczne jest poważne traktowanie kibiców. Wszystkich. Nie tylko chłopaków z ultraski, których kwestie boiskowe interesują zazwyczaj mniej, niż bardziej (choć piątkowe zachowanie wyjazdowej ekipy Legii pokazuje, że "mniej" absolutnie nie musi oznaczać "wcale"). Nie tylko nieuleczalnie chorych zapaleńców, jak np. Kibic50, Senator, czy Forever (całą trójkę serdecznie pozdrawiam), którzy mogą zrzędzić, pomstować, wyrzekać, ale następnym razem i tak przyjdą. Trzeba też stanąć frontem do tych wszystkich "letnich" fanów. Tych często pogardzanych kibiców w kapciach. Bo wielu z nich chętnie zamieniłoby kapcie na karnet. Najpierw jednak muszą zostać przekonani, że w zamian za wydane na ten karnet ciężko zarobione pieniądze otrzymają równie ciężką pracę nad zapewnieniem im rozrywki. Inaczej wybiorą inną spośród krokodyliona rozrywek oferowanych przez, dajmy na to, miasto stołeczne Warszawa. A my, z całą tą naszą kopaną, tradycyjnie będziemy się kisić w getcie dla pomyleńców.
21niedziela, 12, lipca 2015 12:46
sektor212
Panowi OK. Nie znam waszych relacji. Mam nadziej poznać was lepiej. Już kilka dni temu potwierdziłem swoją obecność na wtorkowe spotkanie.

Pozwolę sobie odnieść się do rangi SP. Trafnie napisał Baron "Ponad 40 tys. ludzi na trybunach, transmisja w TV, bardzo duże zainteresowanie całego środowiska piłkarskiego w Polsce" - i co najważniejsze doskonały mecz sprawdzający naszą gotowość do walki o LE.

Osobiście jestem za organizowania takiego spotkania i nadawanie mu odpowiedniej oprawy. Gdyby nie SP dalej nie mielibyśmy świadomości na co stać naszą Legię. Teraz wiemy, że nie jest kolorowo a czasu do pierwszego meczu mało. Czy w okresie 5 dni nastąpi zmiana w grze? Wątpię. Miałem cichą nadzieję, że na obozie w Austrii trener wprowadzi nowe założenia taktyczne zmieniając nas sposób gry. Nie zrobił tego więc pozostaje wiara, że drużyna odnajdzie się w dotychczasowym systemie z którym od kilku miesięcy ma problem.

Panowie kto wyczynowo trenował doskonale wie co to jest kryzys formy. Sam tego doświadczyłem na obozie letnim i po powrocie do Warszawy. Nic mi nie wychodziło mimo moich największych starań. Irytowałem się okrutnie. Trwało to koło miesiąc i wszystko wróciło na właściwe tory. Do dziś nie potrafię wytłumaczyć jak do tego doszło - skąd wzięła się moja niemoc. Jednak trening, trening i jeszcze raz trening i wszystko wróciło do normy. Po swoich doświadczeniach nie mogę sobie wyobrazić jak taka niemoc może trwać u naszych zawodników już kilka miesięcy. Być może za duży nacisk jest położony na zadania defensywne stąd ta niemocy w naszej grze do przodu. Tylko w obronie też nie stanowimy monolitu.

Oglądałem jeszcze raz mecz z Lechem. Na pierwszy rzut oka ustawienia wyjściowe w obronie wyglądają poprawnie. Lecz zbiegiem rozwijania się akcji nasi obrońcy dokonują błędnych wyborów w ustawieniu. Kryjemy na radar, zbyt późno doskakujemy do przeciwnika. Odnoszę wrażenie, że nasi piłkarze słabo czytają grę. Czy to wina źle dobranej taktyki? A może źle dobrani wykonawcy? Dalej nasuwa się kolejne pytanie. Czy jesteśmy tak rozpracowani taktycznie przez przeciwników, że rywale wiedzą jak poruszać się po boisku, gdzie ustawić się w danej strefie, gdzie powstanie wolna przestrzeń w naszej obronie. 100% odpowiedzi nie poznam gdyż nie jestem na odprawach przed meczowych. W każdym bądź razie nie jest dobrze.
22niedziela, 12, lipca 2015 13:06
Baron
@sektor212

"Miałem cichą nadzieję, że na obozie w Austrii trener wprowadzi nowe założenia taktyczne zmieniając nasz sposób gry"

Wiesz dla mnie niepojęte jest to, że trenując określone rzeczy w Austrii i stawiając na określonych zawodników i na określonych pozycjach w sparingach, w ostatnim sprawdzianie przed meczem pucharowym z Rumunami - Berg znów eksperymentuje po omacku. Znów gra piłkarzami nie na ich nominalnych pozycjach, ten co miał grać siedzi na ławie i na odwrót, obrońca na defensywnym itp. Nie widzę w tym logiki i więcej te eksperymenty wg. mnie się nie sprawdzają, nie pierwszy raz zresztą.
23niedziela, 12, lipca 2015 13:07
Zbyszek
@Kibic50.
W piłeczkę ręczną co prawda grałeś,ale widać zapomniałeś.Jak by Tobie kazali w lipcu grać z dobrym niemieckim klubem to pewno byś grał. Tylko jak. piłkarze też tak mają.Jest cykl łapania pcheł i jest okres drapania się po tyłku.Bo człowiek tak ma. Proszę staraj się wykorzystywać swoją wiedzę praktyczną o sporcie i nie twórz mitów na użytek gawiedzi co się na sporcie nie zna w ogóle.Poprawiaj wiedzę kibiców. a Ty ją pogarszasz. Nieladnie.

@Baron.
Ja nie obniżam rangi tego SPP. To ten Puchar ośmieszają sportowe urzędasy, które chcą by grano na maksa w okresie przygotowawczym. W takim okresie gra się sparingi. Sparingi Baronie.Nie mecze o stawkę.czy to się Tobie podoba czy nie.Ten kto się na tę głupotę zgodził w Legii w takim okresie ma teraz to na co zasłużył. Tylko się schował .
pod stół.Komuś zrobił dobrze. Wolałbym, aby zaczął myśleć o swoim klubie i jego interesach.Gdyż teraz się wszyscy z klubu śmieją i urągają mu. I za co to? ano,że przegrali. Ktoś musiał. Tym razem padło na nas.

@A-c10.
Cieszę się,że wracasz do siebie. Trochę trwało,ale każdy powrót syna marnotrawnego raduje serce. Nie można zapominać,że niektórzy mają rozum i niestety muszą z niego korzystać, kiedy innym go amputowano. Więc o własnym nie zapominaj nawet na chwilę.
24niedziela, 12, lipca 2015 13:15
Baron
@Zbyszek

Taki mecz na koniec okresu przygotowawczego uważam coś za zdecydowanie lepszego niż kolejny sparing z taką Pogonią Siedlce, oczywiście niczego tej drużynie nie ujmując. Trener wie zdecydowanie więcej o drużynie po takim meczu niż po jakiejś gierce kontrolnej z jakimiś "nołnejamami". Spójrz na to pod kątem świetnej jednostki treningowej. Tegoroczny termin uważam też jako dobry, sztab szkoleniowy ma jeszcze trochę czasu by dokonać korekt przed meczem pucharowym, w sam raz.
25niedziela, 12, lipca 2015 13:17
Dzynek
Zbyt emocjonalnie przyczepiliście się do wypowiedzi Zbyszka. Wyciągacie jedno stwierdzenie pomijając dalsze, które określają cały kontekst wypowiedzi. A tylko dlatego, że bardzo dosadnie wypowiedział to, co większość z nas myśli, ale boi się na głos powiedzieć. Bo nie wypada przecież Legii przegrać z kimkolwiek i kiedykolwiek.

Taka bezpośredniość może drażnić, ale nie sposób odmówić jej racji. Chyba komentatorom umknęła myśl Zbyszka, że jesteśmy na etapie przygotowań do piekielnie trudnej rundy. Meczów może być więcej niż rok temu i ciaśniej upakowanych. Mamy już doświadczenie w kwestii przygotowania formy na całą rundę i obecna dyspozycja drużyny ma tym etapie nie może być wysoka.

Superpuchar z racji terminu w środku przygotowań jest brany metodą startową. Inaczej się nie da z racji właśnie przygotowań do o wiele ważniejszej części sezonu. I ja takie podejście jak najbardziej uważam za prawidłowe. Szkoda, że Super Puchar nie jest nasz, ale nie połaszę się na niego kosztem właściwego przygotowania motorycznego.

A problem z formą to na pewno będzie miał Lech. Bez bazy wytrzymałościowej szybko przyjdzie kryzys. I tylko wypada się modlić, żeby do tego czasu awansowali do europejskich pucharów.

O ile nie martwi mnie forma fizyczna to niestety podzielam obawy Zbyszka w kwestii pomysłu na wykorzystanie potencjału drużyny. Niby transfery są, a grana jest ta sama wiosenna dziadowizna. Ewidentnie widać, że to piłkarze muszą dopasować się do scenariusza. I to tak skrajnie jakby Clint Eastwood musiał grać w komedii romantycznej amanta zabiegającego o względy dziewczyny popisami retorycznymi.
26niedziela, 12, lipca 2015 13:37
Baron
@Dzynek

Emocjonalnie? Wiadomo inaczej się nie da ale czy zbyt? Tu bym polemizował.

"Bo nie wypada przecież Legii przegrać z kimkolwiek i kiedykolwiek. "

Nieprawda, nikt rozsądny tak nie twierdzi.


"A problem z formą to na pewno będzie miał Lech. "

Tego nie wiemy i nie możemy na tą chwilę wiedzieć. Na chwilę obecną wiemy natomiast, że przed meczami pucharowymi poznaniacy wyglądają lepiej od nas. I forma zarówno ich i nasza powinna być już na teraz, bo zaraz może się okazać, że puchary europejskie będziemy oglądać ale nie ze stadionu tylko sprzed odbiornika TV.
27niedziela, 12, lipca 2015 13:42
Zbyszek
@Dzynek.
Stonowana wypowiedz fachowca zawsze cieszy.Tylko co z tego.To spływa po mędrkach jak po kaczkach. Bo oni wiedzą lepiej.Skąd nie mówią. Bo chyba nie z głowy?.
28niedziela, 12, lipca 2015 13:45
sektor212
@kibic50

Każdy stara się mieć zdrowe podejście do tego co dzieje się w Legii. Monrooe ma swoje zdanie. "I co on ma teraz napisać, po tym co zobaczył ? Berg won"
Co do Berg won! Od razu zwalniać Berga nie ma sensu. Czy mamy przygotowanego zastępcę? Odnoszę wrażenie, że nasi właściciele nie są gotowi na ten krok. Myślę, że oni również są zaskoczeni całą sytuacją i grą Legii. W Bergu pokładali duże nadzieje i oby się nie mylili. Jeżeli Berg okaże się chybioną inwestycją to poza awansem w rankingu UFEA klub przez 2 lata nic więcej nie zyskał. Największą stratą będą kibice którzy pozostaną w cieniu czekając na lepszą grę Legii i powrotu na stadion. A to oznacza mniejsze wpływy dla klubu.

A tak między nami lubię twoje emocjonalne cięte wypowiedzi. Brutalnie ale uczciwie wytykasz błędy popełniane przez Legię. Najbardziej podoba mi się twoja ocena naszej ostatniej gry w LE. Ja również uważam, że poza dwumeczem z Celtikiem czy meczami z Trabzonem u siebie i z Ajaxem na wyjeździe nic nadzwyczajnego w grze nie pokazaliśmy. Ale należy docenić wynik który poszedł w Świat.


@iocosus

Mam nadzieję że we wtorek przy piwku pogadamy o naszej Legii.


@a-c10

Co do szkolenia młodzież masz dużo racji.

Co do meczu o SP tak do końca nie zgodzę się z tobą. Przykładowo Cracovia zostaje mistrzem a Legia zdobywa PP to dla mnie mecz pomiędzy naszymi uwielbianymi drużynami byłby super przeżyciem dla ciebie jak i dla mnie. Może za rok dojdzie do takiej sytuacji to wydaje mi się, że trochę inaczej podejdziesz do tematu.

Co do kibiców - kolejny raz dobrze prawisz. Poziom naszej ligi nie zachwyca. Duża część środowiska piłkarskiego (byłych i obecnych zawodników, kibiców młodych i tych starszych) mając do wyboru obejrzeć mecz w TV przykładowo ligi angielskiej a wybrać się na stadion decyduje się na pierwszą opcję. Dodatkowo media o kibicach informuje wyłącznie w kontekście burd zapominając, że w tym niechlubnym zdarzeniu brało udział zaledwie 5-8% widowni zebranej na stadionie. Ale cóż takie mamy czasy.
29niedziela, 12, lipca 2015 13:58
Dzynek
" I forma zarówno ich i nasza powinna być już na teraz".

Wprost przeciwnie. Ale nie mam narzędzi, żeby przez neta spróbować ci to udowodnić.
Zostaje słowo przeciw słowu i czekanie na "a nie mówiłem".

A rozsądnych kibiców to za wiele nie ma. Tylko trafiają się chwile trzeźwego spojrzeniaWink
30niedziela, 12, lipca 2015 14:02
sektor212
@Baron

Uczciwie przyznam się, że nie śledziłem co Legia robiła w Austrii. Tak więc ciężko mi odnieść się do pozycji zawodników z okresu przygotowawczego. Natomiast dla mnie błędem było wystawienie Pazdana w roli defensywnego pomocnika. Jego transfer wiązałem z grą na środku obrony. Sam mecz z Lechem pokazał w jakim momencie przygotowań jesteśmy i na co nas w danej chwili stać. Oby Rumuni nie okazali się za wymagającym rywalem. Liczę na dobry wynik i awans w dwumeczu z Rumuńską ekipą.
31niedziela, 12, lipca 2015 14:10
Walles
Ja jeszcze kilka słów bowiem staram się dociekać prawdziwych przyczyn pewnych negatywnych zjawisk w Legii a nie iść z prądem po najmniejszej linii oporu i krzyczeć że Berg to idiota.
Baron ciągle pisze że nie rozumie tego nie rozumie tamtego. Ja chcąc poznać choć trochę przyczyny pewnych decyzji, zobaczyć jak to wygląda wybrałem się na sparing z Pogonią Siedlce. Pierwsze wrażenie po meczu było takie że połowę grajków dyscyplinarnie bym usunął z klubu. Zawodnicy którzy teoretycznie mieli coś do udowodnienia, którym powinno im zależeć na tym aby pokazać się z jak najlepszej strony, udowodnić trenerowi że to im należy się miejsce w składzie nie zrobili w tym kierunku nic. Ja pomstując na decyzje Saganowskiego o kontynuacji kariery, widząc jego niemoc w meczach ligowych po takim meczu z Pogonią mam przykry dla innych zawodników Legii wniosek. Jedynym który stara się o miejsce w składzie jest Sagan. Wychodził na pozycje, cofał się po piłkę, chciał grać i chciał coś wykreować. Dlaczego nie gra Masłowski? Bo w takim meczu z Pogonią nie zrobił ani jednej akcji, ani jednego dryblingu. Każda piłka na alibi, każdy wybór błędny. Jak trzeba było zagrać do boku to grał prostopadle, jak trzeba było zagrać piłkę prostopadłą to grał do boku.
Furman jeszcze w pierwszej połowie powinien wylecieć z boiska. Najpierw jak idiotyczny faul z tyłu za który zobaczył żółtą kartkę z po kilku minutach szczeniacki wykop piłki po gwizdku. Sędzia sięgał nawet już do kieszeni po kartkę ale chyba się zorientował że to znowu Furman, że to mecz towarzyski i cofnął rękę, kartki nie pokazał. Przy Furmanie mimo wszystko malutki plusik że starał się być pod grą efekty były jednak mizerne.
Żyro którego broniłem przez te wszystkie lata,czasami w sposób reytanowski, zawiódł kompletnie. Głownie dlatego że udawał grę. Wielokrotnie powinien wychodzić na prostopadłą piłkę , będąc na skrzydle w odległości 10-15 m od linii bocznej i mając otwartą przestrzeń w kierunku bramki. Jednak zamiast tego poruszał się w szerz boiska do linii bocznej. W ten sposób omal nie zajechał na śmierć ambitnego (drugi po Saganie) Bereszyńkiego który chciał nie chciał w takim wypadku dochodził do Zyro i potem szedł na obieg. Cała akcja traciła tempo ale Żyro nie tracił sił ... Jeśli tak wyglądało zaangażowanie zawodników także w Austrii to pewne wybory nie mogą dziwić. Będąc trenerem też bym pomyślał - każdy inny będzie lepszy. Oczywiście nie zdejmuję z Berga odpowiedzialności - on głownie powinien mobilizować zawodników ale z drugiej strony dziwi mnie kompletny brak ambicji u niektórych.
Nawet rozmawialiśmy w trakcie meczu że dobrze że nie jesteśmy trenerami, skautami albo właścicielami klubów. Ten zawodnik był sprzedany za ponad 3 mln euro a ten jest wart ponad 2 mln? Przeciez takich zawodników znajdę na pęczki. Pominę Dyego którego obecność na Łazienkowskiej traktuję w kwestiach politycznych i chęci podtrzymania stosunków z Flu. Taki Dzięgielewski z Pogoni z pewnością nie byłby gorszy a pewnie i tańszy w utrzymaniu.
Pisze o tym dlatego że wybrałem się na ten sparing po odpowiedzi na pytania dlaczego w Poznaniu zagrali ci co zagrali. Odpowiedź okazała się oczywista i uzyskałem najbardziej szokującą odpowiedź także na inne pytanie - dlaczego jeszcze Saganowski wchodzi na boisko. Bo jesłi nie on to kto z tych pozorantów?
Więc proszę kibicu50 nie pisz że mówisz o tym od miesięcy. Bo w większości meczów Legii można było wiele zarzucić ale często zaangażowanie było na odpowiednim poziomie. Tutaj tuż przed rozpoczęciem sezonu, w momencie gdy ważą się losy pierwszej jedenastki .. coś takiego co zobaczyłem ścieło mnie z nóg ...
32niedziela, 12, lipca 2015 14:14
Dzynek
@Zbyszek
Zasadniczo ośmieliłem się napisać to samo co ty, bo chyba gdzieś po drodze zgubił się sens.

Tylko mam nadzieję, że lepiej uda mi się przebić z przekazemWink
33niedziela, 12, lipca 2015 14:19
sektor212
@Dzynek

Forma fizyczna przyjdzie w odpowiednim momencie - taka mam nadzieję. Szykowana jest na połowę sierpnia (tak jak w zeszłym roku). Tylko czy pomysł na grę pójdzie w parze. Ja również tak jak Zbyszek i ty najbardziej obawiam się o jak najlepsze wykorzystanie potencjału jaki posiadamy. Może nowi zawodnicy wniosą trochę świeżości w grę. Może trener zacznie grać dwoma napastnikami. Po dwumeczu z Rumunami będziemy mieli odpowiedź czy przygotowania był odpowiednie.
34niedziela, 12, lipca 2015 15:26
Baron
@Dzynek

" I forma zarówno ich i nasza powinna być już na teraz".

Wprost przeciwnie. Ale nie mam narzędzi, żeby przez neta spróbować ci to udowodnić. "


Tak właśnie na teraz, w innym przypadku Rumuni mogą nas wyrzucić z pucharów, a to jest jeden z naszych priorytetów na ten sezon. To nie są takie ogórki jak to lansują media ostatnio. Odpukać, ale jeśli byśmy polegli w tym dwumeczu to dalej będziesz uważał, że forma nie "na teraz"? Tutaj nie ma już miejsca na najmniejszy margines błędu i dobrze jest o tym pamiętać.
35niedziela, 12, lipca 2015 15:51
iocosus
@ Superpuchar

Dołożę swoje trzy grosze choć właściwie własne stanowisko wyłożyłem przed meczem, ale może i dlatego jak widzę wymaga dookreślenia.

Już przed meczem pisałem: „Jestem ciekaw tego meczu, ale wynik sorry, ani mnie ziębi, ani grzeje, obojetnie jaki padnie. Oczywiście gra się o wygraną i w tej intencji kibicuje, ale wybaczcie dzisiejsze spotkanie wolę traktować w kategoriach sparingu, aniżeli grę w której ktoś ma komuś coś do udowodnienia. Nie udowodni! Prawdziwe dowody trzeba będzie zbierać za chwilę, w eliminacjach do pucharów, to będzie adekwatny miernik, a później ligowe potyczki.
Dzisiejszego wieczoru, jak ktoś się wykaże, zaprezentuje to będą interesujące (ba nawet bardzo) ale tylko wskazówki, nic więcej, przynajmniej dla mnie. Sparing, próba przed ligą i pucharami, o tyle korzystny, że grany na poważnie, ale dla mnie w indywidualnym odbiorze pozostanie tylko sparingiem. Wygraną przyjmę z zadowoleniem ale bez jakiejkolwiek euforii, a przegraną potraktuję wzruszeniem ramion.”

Albiceleste nie chodzi mi o deprecjonowanie SPP, podważanie zasadności takiego meczu, ba termin jest wzięty z Bundesligi i ok., oby za rok tydzeń przed rozpoczeciem Ekstraklasy grała Legia z Cracovią, dla mnie jest jednak istotne ustalenie gradacji, hierarchii ważności. Otóż z mojego punktu widzenia w tej chwili dla Legii w najbliższej perspektywie, najważniejszy jest awans do fazy grupowej europejskich pucharów, cel główny, poźniej w miarę udane rozpoczęcie ligi a na trzecim miejscu było zdobycie Superpucharu. Czyli 1,5 punktu ligowego z kimkolwiek jest dla mnie po wielokroć ważniejsze aniżeli Superpuchar, z kwalifikacjami europejskimi nawet do głowy mi nie przyjdzie porównywać. To że gralismy akurat z Lechem miało ambicjonalne szczególnie dla kibiców znaczenie, ale przez to uważam, że ranga tego meczu została przewartościowana. Coś czego zrozumieć nie mogę że podbijał bębenek, dmuchał w prestiżowy balonik Henning Berg a piłkarze buńczucznie w tym mu pomagali. Oni zrobili z SPP rewanż za utratę mistrzostwa, w werbalnych przedmeczowych deklaracjach, a później to co było na boisku … każdy miał okazję zobaczyć. Mają więc za swoje!

Wiking udowodnił że jest doskonałym motywatorem, tyle tylko że dla drużyny przeciwnej. Skorża na odprawie z uśmiechem mógł tylko „uciszjacego stadion” trenera zacytować i kwestię wilincjonalną w swojej ekipie już miał załatwioną. Mógł nic nie mówić, zapowiedź wikinga i tak była rozreklamowana.

Meczyk przegrany, pisałem wczesniej : „Sami piłkarze i trener nakręcili superpucharowy balonik jak zostanie przekłuty, na fora kibicowskie nie będzie sensu zaglądać, sezon się nie zacznie a atmosfera już będzie minorowa, grobowa, a przede wszystkim nerwowa.(…) Prestiż rywalizacji może skłaniać do definitywnych pomeczowych opinii, a to może okazać się diabelnie zwodnicze.”

W pełni zgadzam się z Baronem: „Za chwilę mecz z Rumunami i do tego czasu na pewno żadnych ruchów nie będzie.” – no takie ruchy nazwałbym, … nie mogę napisać. Również o dziwo ja nie przywiązuje dużej wagi do Superpucharu, Baron odwrotnie, ale samo spotkanie jak się okazuje interpretujemy podobnie: „Trener wie zdecydowanie więcej o drużynie po takim meczu niż po jakiejś gierce kontrolnej z jakimiś "nołnejamami". Spójrz na to pod kątem świetnej jednostki treningowej. Tegoroczny termin uważam też jako dobry, sztab szkoleniowy ma jeszcze trochę czasu by dokonać korekt przed meczem pucharowym, w sam raz.” – dokładnie Superpuchar jako „jednostka treningowa”, test przed celami głównymi, miarodajny bo z powodów ambicjonalnych prestiżowej rywalizacji nie można sobie ulgowo odpuścić, ale też choćby zwalnianie trenera po ‘jednostce treningowej’ zasługuje tylko na wzruszenie ramion.

Jeżeli i Zbyszek i Baron i wszyscy pozostali ten mecz rozpatrzymy w kategoriach sprawdzianu, testu, to zapewne będziemy w dużej mierze razem zgodni. Wszyscy. Dla Legii póki co rokowania wygladają na kiepskie, wskazówki są pesymistyczne, tylko że główna próba dopiero przed nami. Osobiście nie wierzę, że jak Berg ją obleje, nie poradzi sobie z obecną sytuacją, nie poukłada drużyny tak żeby grała skutecznie, to pozostanie na stanowisku. Jest na musiku, tonie, ale jeszcze może się odbić od dna.

Leśny po ‘jednostce treningowej’ pije czarę goryczy, cóż to może być naparstek gdyby okazało się że Lech awansuje do europejskich pucharów, może i do Ligi Mistrzów, a Legia by została w blokach krajowych, do fazy grupowej Ligi Europy by się nie załapała. To by była dopiero gorzka ambicjonalna pigułka. Ależ też na dziś nikt z nas na 100% nie stwierdzi, nie może wykluczyć że to Lech pożegna się z pucharami, a Legia się do nich załapie. Co by wówczas znaczył ten Superpuchar!? Nic, kompletnie żadnego w takim zestawieniu znaczenia by nie miał, to Berg by triumfował. Można w to nie wierzyć, przesłanki nie są budujące, do trenera obecnie można mieć wiele zastrzeżeń, ale skoro nie zwolniło się go po zakończonym sezonie, to po ‘jednostce treningowej’ tym bardziej nie wypada.

***

Jeśli chodzi o Lecha to powszechnie jest chwalony za grę, przemyślane transfery itp. itd. cuda wianki, tymczasem gdybyśmy to my sprowadzili Robaka z Dudką to za takich „emerytów” Żewłak byłby przeklinany. Na środku obrony maja dziurę, Kadar w tej chwili jest bardzo niepewny, Buric w bramce jest nieobliczalny, Gostomski mimo parady roku z Lechią również, sprowadzenie bramkarza było priorytetem, nic z tego nie wyszło, podobnie jak z zakontraktowaniem kreatywnego, ofensywnego zawodnika o którego się Skorża w trakcie sezonu dopominał, również z tego nici wyszły. Zaklajstrowali tylko stratę Sadajewa i fakt największy zysk Lecha to że kadrę utrzymali, trochę podobnie jak my rok temu, ale pod względem realizacji potrzeb tak kolorowo to wcale u nich nie jest, przynajmniej nie tak jakby sobie Skorża życzył.

***

Kibic50, jak się w emocjach rozpalisz i tym samym knajpę z dymem puścisz będę miał za swoje! Wink Very Happy
Sektor212 też mam nadzieję że sobie fajnie o Legii pogadamy przy piwku.
36niedziela, 12, lipca 2015 17:24
Zbyszek
Nasi piłkarze nie oduczyli się raptownie grać w piłkę.A można po niektórych enuncjacjach takie odnieść wrażenie.Tym samym problem leży gdzie indziej. Ja w odróżnieniu od wielu jednak obawiam się o prawidłowe przygotowanie fizyczne.Na wiosnę dynamika gry czyli szybkość indywidualna tzw. startowa jak i szybkość przeprowadzanych akcji w ataku była na niskim poziomie.Piłkarze natomiast w końcówkach meczów prezentowali się wybornie. Oznaczało to,że mają odpowiednią wytrzymałość szybkościową. Tylko,że w meczach często było już pozamiatane.Można zakładać, iż wyciągnięto odpowiednie wnioski i ta sytuacja się nie powtórzy.Ale dla mnie to poruszanie się w tempie zółwia na kilka dni przed meczem z Rumunami i na niewiele ponad tydzień przed inauguracją jest powodem do niepokoju.Oczywiście ciężka praca musi przynieść efekty. Oby tylko nie za póżno. Ale kierunek pochwalam. Nasi zawodnicy, na wszystkich szczeblach grzeszą brakiem wytrzymałości i praca nad nią musi być kiedyś wykonana.Inaczej w Europie nie będziemy nic znaczyć.Tak jako drużyna , jak i nasi zawodnicy.Bo szybkość trzeba mieć, ale wytrzymałość trzeba wytrenować.I nie da się tego zrobić równocześnie, bo ogólnie praca obejmuje inne grupy mięśni i jedna opiera się na pracy beztlenowej/ szybkość/ a druga na tlenowej /wytrzymałość/. Lech mnie mało interesuje. Niech robią co chcą. Stali się dla wrogów Legii takim jej alter ego. I zawsze było tak,że Legia w czasie sobie radziła a jej wrogów szlag trafiał. Czego Lechowi jak i nikomu innemu nie życzę. Przestrzegam tylko,że wejście na drogę takiego splątania się z kimś lepszym dla tego słabszego zawsze kończy się żle.Lepiej iść swoją drogą. Nie próbować udowadniać,że jest się mocniejszym od mocarza . To nie świadczy o sile, ale o głębokich kompleksach.I Lech mający wspaniałych kibiców nie musi istnieć tylko dlatego,że ma w zasięgu Legię.Ale powiadam, to ich wybór. Był taki pan, nazywał się Pogorzelczyk, który krzyczał,że Lech zawsze da o 30% więcej niż Legia za zawodnika. Dziś tego Pana już nie ma w Lechu i nic się złego nie wydarzyło. Natomiast to nie Lech robi błędy, to Legia staje się klubem fatalnie zarządzanym.Nie można pieniędzy traktować jak bezwartościowego papieru i szastać nim na prawo i na lewo, bez efektów.
I boli mnie,że wielu znalazło się w tym potrzasku, w którym to Lech robi za potęgę, a my za chłopaczka do bicia.Ten mecz nic nie znaczy, niczego nie zmienia i o niczym istotnym nie świadczy. Ot Lech do sparingu lepiej się przygotował.Wybrali taką drogę. Jak gnojki,które mogą dopieprzyć siłaczowi tylko dlatego,że się nie przygotował i sił nie miał.Jego oczywista wina. Tylko żadna w tym ich zasługa.
I nie jest tak,że to przed meczem ktoś nakręcił i napinał bębenek. Stało się to po meczu. To sfora hien i szakali ruszyła dobić kiedyś mocnego, a dziś słabszego bawoła. Niedoczekanie ich.
37niedziela, 12, lipca 2015 18:03
Senator
@Zbyszek
Widzę że pan rozumie mnie, a ja rozumiem pana.
Te nasze kibicowskie ujadanie na piłkarzy i trenera choć ma emocjonalne podstawy jest psu na budę, ot jednemu czy drugiemu kibicowi ulży. Jeśli tylko sprowadzi się do polepszenia humoru kibica jednego czy drugiego spoko, zdrowie psychiczne rzecz cenna, jeśli wyrzucanie obaw i jechanie po trenerze i piłkarzach pomaga niech tak będzie.
Problem jest dużo poważniejszy i pan Zbyszek go zauważa. Ja się boję aby cała ta nagonka na trenera i piłkarzy nie spowodowała głupich ruchów zarządu. Wiemy niestety kibice w tym klubie mają od jakiegoś czasu zbyt wiele do powiedzenia, żywię nadzieję, że jednak do spraw czysto sportowych jeszcze się nie mieszają. Mam szczerą nadzieję, że ktoś nad pionem sportowym panuje i zarząd nie ulegnie panice wytworzonej na legijnych forach internetowych. Osobiście każdą decyzję np w sprawie trenera przyjmę pod warunkiem że będzie przemyślana.
Tu trzeba właśnie wymagać porządnego zarządzania, wyciągnięcia wniosków nie muszę dodawać prawidłowych i na ich podstawie zacząć działać.
Niestety jest duża obawa, prezes bardziej kibic niż zimny wyrachowany zarządca, dyrektor sportowy marionetka a jedyny zdaje się rozsądny i trzymający nerwy na wodzy właściciel pan Mioduski zdaje się na piłce zna się mniej więcej tak samo jak średnio zaangażowany kibic.
Osobiście zaczął bym zmiany od dyrektora sportowego o jego otoczenia. Pasja pasją ale ktoś kto ma wiedzę i odpowiedni warsztat przydałby się Legii jak cholera.
Nie pytajcie kto bo pojęcia nie mam, nie znam się ale coś tak czuję i wierzę w mądrość naszych ludowych przysłów, ryba psuje się od głowy.
38niedziela, 12, lipca 2015 18:18
Zbyszek
@Senator.
Tak było od zawsze. Bo my jesteśmy kibicami Legi Warszawa, a nie swoimi i to jest nasz klub. Ktoś taki jak bliski przyjaciel na którym nam zależy i słowa marnego na niego nie powiemy i krzywdy mu nie zrobimy.Ot czasem się delikatnie skrzywimy,że mógłby być trochę lepszy.Natomiast dyrektor sportowy jaki by nie był musi mieć odpowiednie umocowanie do działania i nadane kompetencje.Niestety w tym układzie organizacyjnym nie ma on nic do powiedzenia. Więc kto by nim nie był i tak nic nie będzie znaczył. Ale tak jest w każdym naszym klubie, poza Piastem. Regułą jest ,że wcześniej mający żadne pojęcie o futbolu człowiek z nadania jak zostaje Prezesem to raptownie staje się znawcą piłki kopanej i wtedy nikt mu nie jest potrzebny.Żaden dyrektor sportowy. Słyszał tylko,że gdzieś tam taka funkcja jest, ale po co ? tego już nie dociekł. Ale ja wierzę w naszego. łubu, dubu,że odda sprawy szkoleniowe fachowcowi. Pytanie tylko kiedy?. Ale masz oczywistą rację,że płacenie sporych pieniędzy za nic nierobienie to nie jest dobry pomysł.
39niedziela, 12, lipca 2015 18:41
Senator
Tak na zupełnym marginesie drużyna Roberta Lewandowskiego przegrała sparing z FC Augsburg niby nie takie ogórki bo 5 miejsce ale przecież Bayern powinien wygrywać wszystko
40niedziela, 12, lipca 2015 18:41
sektor212
@Zbyszek

„Na wiosnę dynamika gry czyli szybkość indywidualna tzw. startowa jak i szybkość przeprowadzanych akcji w ataku była na niskim poziomie”
Moim zdaniem przyczyną takiej gry była nasza przewidywalność. Przeciwnicy dobrze taktycznie przygotowywali się do meczów z Legią. Przede wszystkim skutecznie zaczęli eliminować naszych skrzydłowych od podań. Dołóż do tego ich mierną ruchliwość (szukanie wolnych przestrzeni) skrzydłowi byli skazani na długie podania z głębi pola i walkę jeden na jeden lub dwa na jeden. Inna sprawa dlaczego nie szukali gry na jeden kontakt cofając się w strefy gdzie znajdowała się piłka. Tak więc nasz atut z jesieni funkcjonował słabiej. Kolejna rzecz to holowanie piłki po odbiorze przez zawodników wyprowadzających akcję z naszej połowy. Nawet jeżeli nasz zawodnik z przedniej formacji ładnie się urwał rywalowi i wychodził na czystą pozycję nie dostawał podanie w temp z uwagi gdyż zawodnik wyprowadzając kontrę albo się zakiwał alb zbyt długo miał piłkę przy nodze. Kiedy decydował się na podanie często było za plecy nie w tempo lub zostało zblokowane. Inna sprawa to że nasi piłkarze stracili zmysł do gry. Graliśmy prostą piłkę (wielokrotnie słynna dzida do przodu) nie robiąc dużej krzywdy przeciwnikowi.

Z tą mała dynamika gry na wiosnę. Ja nie doszukiwał bym się słabej indywidualnej szybkości startowej. Tak jak zauważyłeś kondycyjnie wyglądaliśmy dobrze nawet 95 minucie. Masz rację pisząc że „Oznaczało to, że mieli odpowiednią wytrzymałość szybkościową”. Zawodził pomysł na grę.


„Dla mnie to poruszanie się w tempie żółwia na kilka dni przed meczem z Rumunami i na niewiele ponad tydzień przed inauguracją jest powodem do niepokoju”

W obecnej chwili zawodnicy muszą odczuwać zmęczenie po obozie kondycyjnym (tu pewności nie mam nad czym sztab szkoleniowy skupił się podczas obozu w Austrii – jak pisałem wcześniej nie śledziłem tego) zakładam, że dostali w kość na siłowni i pobiegali po górach. Świeżość i szybkość powinna wrócić pod koniec przyszłego tygodnia. Tak więc obawy o pierwszy mecz są jak najbardziej zasadne. Ale w tak krótkim okresie w inny sposób przygotować zespół się nie da. Największy niepokój u mnie powoduje sama gra. Widzę te same przewidywalne schematy gry co w ostatnim sezonie. Czy to wystarczy na Rumunów? W czwartek otrzymamy pierwszą odpowiedź. W rewanżu na pewno fizycznie będziemy wyglądać lepiej. Ale czy wynik z pierwszego spotkania będzie na tyle dobry by awansować? Tego nie wiem.
41niedziela, 12, lipca 2015 18:49
Senator
Odnośnie Austrii i obozu.
Panowie szlachta typowego biegania po przysłowiowych górach nie było. Była natomiast bardzo duża intensywność gierek, śmiało mogę napisać to mniej więcej tak jakby zawodnicy dzień w dzień rozgrywali pełen wartościowy mecz. Plus oczywiście rozgrzewki i te wszystkie inne podstawowe elementy , przebierzki, rosciąganie, trening siłowy tzn siłownia ( nie nie wiem czy każdego dnia).
Dało się po powrocie zauważyć zmęczenie.
42niedziela, 12, lipca 2015 18:58
sektor212
@Senator

Dzięki za informacje odnośnie Austrii.
43niedziela, 12, lipca 2015 20:12
Baron
@Senator

"Tak na zupełnym marginesie drużyna Roberta Lewandowskiego przegrała sparing z FC Augsburg niby nie takie ogórki bo 5 miejsce ale przecież Bayern powinien wygrywać wszystko"

Zupełnie niepotrzebny sarkazm. Bayern nie przerżnął w sposób kompromitujący walki o mistrzostwo kraju, Bayern nie znajduje się w głębokim kryzysie sportowym od wielu miesięcy. O sposobie zarządzania nawet nie wspominam. Chyba wyczuwasz różnicę w odniesieniu do Legii zachowując wszelkie proporcje?
44niedziela, 12, lipca 2015 20:23
Senator
@Baron
Tyle tylko że Legia to nie Bayern, sam Lewy więcej warty niż cały nasz zespół. Nie przegrał ligi ale przegrał LM.
Nie mam pojęcia czy płakali tak jak my po odpadnieciu z LM. Dla nich to jest wykladnik. Nie mam pojęcia kto grał w tym sparingu. Napisałem ten wynik z jednego powodu porażka na etapie przygotowań zdarzyć się może i takim klubom jak wspomniany. My przegraliśmy super puchar z mistrzem kraju tak dla przypomnienia. Od nas kupić nie chcą nikogo z Lecha kilku by wzięli już.
Nie jest dobrze wiem ale ja czekam, może nie za spokojnie ale też bez paniki. Co by się nie wydarzyło i tak pójdę jak ten koń z pijanym woźnicą . On do domu ja na stadion Smile
PS
Baron po co się tak denerwujesz? Nic przecież nie zmienisz a podejrzewam że klubu tym bardziej Smile
45niedziela, 12, lipca 2015 20:52
Baron
@Senator

Nie denerwuje się tylko martwię, może bardziej niż powinienem Wink
46niedziela, 12, lipca 2015 20:53
kibic50
@Walles

"Więc proszę kibicu50 nie pisz że mówisz o tym od miesięcy. Bo w większości meczów Legii można było wiele zarzucić ale często zaangażowanie było na odpowiednim poziomie. Tutaj tuż przed rozpoczęciem sezonu, w momencie gdy ważą się losy pierwszej jedenastki .. coś takiego co zobaczyłem ścięło mnie z nóg ..."

To tym gorzej dla całego sztabu szkoleniowego, który nie potrafił należycie przygotować piłkarzy do kolejnej rundy...
Dla Sokołowskiego, że przez tyle miesięcy nie potrafił wykrzesać z Masłowskiego niczego, co by dawało jakieś nadzieje.
Dla trenera od przygotowania fizycznego za zrobienie z piłkarzy "człapaków" (maratończyków)
Dla trenera Berga za utratę kontroli nad całością, oraz zabicie rywalizacji w drużynie, od dawna pisze o tym Szymczyk, która doprowadziła do tego, o czym napisałeś.

Zresztą co ja się będę tłumaczyć. Podobnie do mnie napisał Juras, a jego raczej nie można posądzać, że cieszą go porażki Legii. Podobnie jak ja poczuł się upokorzony i tak jak ja nie widział żadnego dobrego meczu Legii w tym roku.

"- No i dupa zbita. Miał być fajny spontaniczny wyjazd na mecz o Superpuchar, a skończyło się upokorzeniem. Tak…upokorzeniem, bo to słowo chyba najlepiej oddaje obecną sytuację Legii Warszawa. Wicemistrza kraju - czytamy na blogu Łukasza "Jurasa" Jurkowskiego.

Szybko Lech udowodnił nam, dlaczego to oni są Mistrzami Polski,a my zaledwie wicemistrzem. Do przerwy 2:0 i żadnych nadziei, że gra naszych kopaczy coś się zmieni. Pod koniec meczu 3:0 i kropka nad popularnym „I” została postawiona. Żenada…Dramat…Upokorzenie.

Dlaczego padła decyzja o wyjściu? Po pierwsze gorycz porażki. Nie tej jednej, ale stylu i braku zaangażowania od dłuższego czasu. W tym roku jeszcze nie widzieliśmy dobrze grającej Legii…"

Jakbym siebie czytał..
Na tym kończę, bo emocje i stan upokorzenia powoli mija. Cierpliwie i z nadzieją czekam na rozwój wypadków, bo co mi innego pozostało Sad

@iocosus
Jeśli już, to zaleję, nie podpalę Very Happy
47niedziela, 12, lipca 2015 21:17
Senator
@Baron
jak zwał tak zwał, nie jedno przeżyliśmy i zapewne jeszcze przeżyjemy. Mówię oczywiście i o tych dobrych jak i złych stronach związanych z naszym kibicowaniem. Tak czy siak ja nie żałuję, Ty zapewne też Smile
48niedziela, 12, lipca 2015 21:20
Senator
@kibic50
i co w związku z tym co napisałeś?
Czy Wallesowi podobała się gra naszej drużyny?
Raczej wątpię , ogólnie wątpię abyś znalazł choćby jednego któremu się podobała więc jeszcze raz pytam ,po co ten komentarz bo naprawdę nie kumam?
49niedziela, 12, lipca 2015 21:29
a-c10
@ Zbyszek:

Ależ ja przecież cały czas używam rozumu. I to właśnie rozum mi podpowiada, że w sytuacji, w jakiej od dłuższego już czasu (o tym zaraz) tkwi Legia, równie głupie jest wzniecanie powstania, jak i bagatelizowanie kolejnych porażek.

Odnośnie tego czasu - bliżej mi tutaj do opinii Kibica50, niż Wallesa. Cały 2015 w wykonaniu Waszej ekipy wygląda jak do tej pory słabo. I wbrew pozorom nie chodzi ani o utracone Mistrzostwo, ani tym bardziej o ten nieszczęsny SPP. Wiadomo, to jest sport i nit nie ma prawa w y m a g a ć zwycięstw. Zupełnie niegłupio byłoby natomiast zastanowić się, dlaczego właściwie tych zwycięstw nie ma. Zamiast tego piłkarze i trener Legii rozpowiadają coraz to bardziej żenujące farmazony, a prezes w szczeniacki sposób oznajmia, że idzie się nabumbać.

Oczywiście, nikt Ci nie broni patrzeć na sprawę z nadzieją i wynajdywać kolejne usprawiedliwienia. Przypomnę jednak nieśmiało, że tak co najmniej od marca słychać, że już za chwileczkę, już za momencik Legia odpali. Mijają kolejne chwileczki, momenciki, tygodnie, miesiące...

Problem leży w przygotowaniu fizycznym? Niewykluczone. W takim razie jednak: a) nie usprawiedliwia to w żaden sposób mentalnego marazmu graczy Legii. Można być wolniejszym, słabszym od przeciwnika. Ale gdy różnica w chęciach jest aż nadto widoczna, to jest to po prostu słabe; b) rację ma Baron. Już za parę dni macie cholernie istotne spotkanie. Jeśli Wasze chłopaki nie będą wyglądać wyraźnie lepiej, niż w piątek, może być baaardzo pod górkę.

@ Sektor212:

Co do rangi SPP, chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Oczywiście, gdyby wystąpiła w tym meczu Cracovia, byłoby to dla mnie spore wydarzenie. Podobnie, jak sądzę, kibice z Wrocławia i Łęcznej też cieszyliby się na to spotkanie. Jednak obiektywnie rzecz ujmując łatwiej zrobić święto ze starcia Lecha z Legią, niż Śląska z Łęczną. Nawet jeśli stawka jest identyczna.

@ Iocosus:

W kwestii Lecha, jak na moje, największym letnim sukcesem transferowym Kolejorza jest to, że poznaniacy najwyraźniej sami zrozumieli, że ten cały ich skauting wcale nie jest taki zayeahbisty, jak to się powszechnie przedstawia. Po raz pierwszy od ładnych kilku lat nie ściągnęli tabuna rzekomo cudownych wynalazków Hanna Gronkiewicz-Waltz skąd. Nawet Tetteh i Thomalla przyszli raczej jako uzupełnienia składu, bez żadnych fanfar obwieszczających nadejście nowych gwiazd Ekstraklasy. W podobnym charakterze zakontraktowani zostali Dudka i Robak, piłkarze którzy prochu już raczej nie wymyślą, ale też poniżej pewnego sensownego poziomu nie zejdą. No i, co sam zauważasz, udało się w całości utrzymać trzon zeszłorocznego składu. Biorąc to wszystko do kupy, skoku jakościowego przy Bułgarskiej nie odnotowano, to jasne. Ale nie odnotowano też strat. A to może się okazać bardzo istotne.
50niedziela, 12, lipca 2015 21:34
Senator
@kibic50
i widzisz znowu będzie zgrzyt z prostego faktu że jednak przesłanie całego wpisu Jurasa jest inne niż by wynikało to z wklejonych przez Ciebie fragmentów. Mało, skłonny jestem położyć głowę pod topór że w ogólnym przesłaniu no ok z wyjątkiem tego o kibicach wyjazdowych Jurasowi bliżej do Wallesa niż do Ciebie Smile
51niedziela, 12, lipca 2015 21:40
Senator
@a-c10
o nic innego jak zdiagnozowanie tego co się działo wiosną Walles nie prosi. Nie godzi się na jazdę, chcę debaty nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Przyznasz sam to jednak różnica. To że grają ujnie wszyscy wiedzą bo to widać, Walles chciałby znaleźć przyczyny. Wpis typu trener chujowy do niego i słusznie nie dociera. Tak więc szanowny kibicu innej drużyny odfanzol się od szlachetnego Wallesa Smile Smile
52niedziela, 12, lipca 2015 21:54
kibic50
" Walles chciałby znaleźć przyczyny. Wpis typu trener chujowy do niego i słusznie nie dociera"

A skąd na Boga zwykły kibic ma znać przyczyny takiego stanu rzeczy ?
Czy idąc do drogiej knajpy i dostajesz paskudne jedzenie zastanawiasz się nad przyczynami doboru złych składników czy opierdalasz kelnera ?

Jakim cudem nie będąc przy drużynie możemy ocenić jakość wykonywanej pracy, obciążenia treningowe, dobór ćwiczeń, czas makro i mikro cykli i inne kocopały ?

Jako kibic mam prawo ocenić końcowy produkt bo za to płacę, a ten w tym roku jest nader c...y
Od faktycznej oceny i sposobów wyjścia z kryzysu są w klubie osoby, które są z drużyną na co dzień i biorą za to ciężką kasę.
53niedziela, 12, lipca 2015 22:02
Walles
@Albiceleste
Zupełnie niegłupio byłoby natomiast zastanowić się, dlaczego właściwie tych zwycięstw nie ma

I mówisz szanowny kolego że mamy rozbieżne stanowiska?
Pogadamy chyba w cztery oczy, nie może inaczej być ... Very Happy
54niedziela, 12, lipca 2015 22:12
Senator
@kibic50
Nie zmienię knajpe bez żadnego żalu tu nic zmienić nie da rady tak więc sorki widzu wymagaj dalej jak znieniać nie chcesz.
55poniedziałek, 13, lipca 2015 01:57
a-c10
@ Senator, Walles:

Ależ ja się w żadnym wypadku do Wallesa nie przyfanzoliłem (skąd wiesz, Senatorze, że przebywam obecnie na Śląsku?Wink) Po prostu bliżej mi do Kibica50 w kwestii oceny długości okresu słabej gry Legii.
56poniedziałek, 13, lipca 2015 07:53
kibic50
@Senator

"Nie, zmienię knajpe bez żadnego żalu..."

Obserwując trybuny, odnoszę wrażenie, że tak się właśnie dzieje Sad
W Poznaniu nawet wyszli przed deserem.
Na Ł3 frekwencja leci na łeb. W ostatnim sezonie nie zapełniliśmy trybun w całości chyba ani razu.
Na szczęście są klienci tak przywiązani do knajpy, że "Co by się nie wydarzyło i tak pójdą, jak ten koń z pijanym woźnicą . On do domu oni na stadion" Wink
Pozwolę sobie przypomnieć:

"Zacznę od osobistej dygresji. jak ktoś nie widział w pełni szczęśliwego człowieka powinien przy stanie 2:1 popatrzeć na twarz kibica50. Każdy jego por na twarzy emanował radością, piękne" Smile

Ależ to było dawno Sad

a-c10

"Po prostu bliżej mi do Kibica50 w kwestii oceny długości okresu słabej gry Legii"

Dzięki za te słowa, tym bardziej, że "stoisz" z boku, więc ogląd masz "chłodny" Smile
Czasami odnoszę wrażenie, że moi adwersarze są przekonani, że na 100 lecie klubu trener Berg przygotowania do sezonu 15/16, rozpoczął w styczniu...
Najdłuższy okres przygotowawczy w historii futbolu.

Ps
Jeszcze jeden..
"Berg: Po Superpucharze nie piłem, ale też czułem się upokorzony"
57poniedziałek, 13, lipca 2015 09:35
iocosus
Superpucharowa technika motywacyjna Berga.

Łukasz Trałka dla Przeglądu Sportowego:
Czujesz satysfakcję, że utarliście legionistom nosa? Przed meczem zapowiadali, że do Poznania przyjeżdżają zemścić się za poprzedni sezon.
Nie ukrywam, że dyskutowaliśmy o tym w szatni i ta wygrana dała nam dużo satysfakcji. Przed meczem można mówić różne rzeczy, ale boisko wszystko zweryfikowało i pokazało, kto jest lepszy.

Niech Wiking przestanie gadać o „uciszaniu” i „upokorzeniach” a robi swoje niczym się nie przejmując. To mu pozostało, na tym się musi skupić.
58poniedziałek, 13, lipca 2015 10:40
Przeczytałem fragmenty dzisiejszego wywiadu Berga w PS.

Dla mnie to tylko potwierdzenia ze nasz trener żyje swoim korporacyjnym matrixie i ma coraz mniejszy kontakt z rzeczywistością. Z relacji ze sparingu z Pogonią mozna wywnioskować że szatnia ma już też tego dosyć. #outberg wisi już w powietrzu i to już chyba kwestia dni a nie tygodni. Zadecyduje chyba wytrzymałośc wątroby BL. To nie pierwszy i nie ostatni trener który puszcza Ł3 w atmosferze linczu
Przykre jest to że takie histore dzieją się na 100-lecie naszego klubu Sad
59poniedziałek, 13, lipca 2015 12:24
Walles
@Albiceleste
Po prostu bliżej mi do Kibica50 w kwestii oceny długości okresu słabej gry Legii.

Szanowny kolego Wink ciekaw jestem długości tego okresu bowiem ja nigdy nie mówiłem że Legia na wiosnę grała dobrze. Jak sobie przypominam ostatnio kibic50 pisał o meczu z Ajaksem

to co wyprawiali Legioniści na murawie, zasługuje na ogromne uznanie. Tylko świetna postawa bramkarza spowodował, ze Ajaks nie poległ

Jak rozumiem źle zaczęło się dziać po meczu z Ajaksem więc co do długości "zaistniałych problemów" jesteśmy zgodni. Problem jest zatem gdzie indziej. Skoro więc Berg nie jest kompletnym idiotą bo nawet kibic50 przyznaje że pod jego wodzą potrafiliśmy rozegrać świetne spotkania to ja tylko od dłuższego czasu szukam odpowiedzi ....

Zupełnie niegłupio byłoby natomiast zastanowić się, dlaczego właściwie tych zwycięstw nie ma

Cała masa ludzi powołuje się na przeróżne wypowiedzi ekspertów, znawców tematu. Niestety nigdzie nie ma choćby próby rzetelnej analizy tego co się wydarzyło. Wszędzie czytam tylko - Berg won. Więc choćby z przekory muszę stanąć okoniem ..... Wink
Każdy piszę co chce, dla własnych potrzeb wielu jest ekspertami, ocenia że przyczyną było złe przygotowanie albo rotacja albo idiotyzm taktyczny Berga. Ja zaczynam zadawać pytania to większość mówi że ja nie wiem,nie jestem ekspertem. A ja chciał nie chciał po czymś takim coraz bardziej okopuję się na swojej pozycji czyli braku akceptacji na plucie i bluzgi ....

Zaznaczę po raz kolejny że nie jestem wielkim fanem Berga. Jednak to on zmienił oblicze tego zespołu, to on dokonał roszady z Radovicem, to za jego kadencji potrafiliśmy stosować świetnie pressing i odbierać piłkę osaczonemu przeciwnikowi i właśnie z tych powodów szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie - co takiego się stało że się zesr......
Niestety, dla mnie Wink , to nikogo nie interesuje. A mam jakieś takie przekonanie że dobro Legii nie do końca zależy od tego czy Berg zostanie czy odejdzie.

P.S. Czy fakty dotyczące wspaniałego napastnika Orlando Sa ujrzały światło dzienne czy jednak wielu myśli że głupi Norweg uwziął się na bidulka? A z tego co słychać na pewne głosy dezaprobaty dotyczące postępowania z Sa pozwalali sobie nie tylko kibice ale także osoby z naszego hmmm pionu sportowego ....

P.S.2 Ja jestem w stanie założyć że Berg z pewnymi sprawami sobie nie poradził i jedyną możliwą decyzją,znając wszystkie szczegóły, jest taka aby Berga zwolnić. Ok. Ale skoro np kibic50 powołuje się na blog "Jurasa" i przytacza zdanie

Po pierwsze gorycz porażki. Nie tej jednej, ale stylu i braku zaangażowania od dłuższego czasu

to dlaczego choćby jemu choćby na chwilę nie zamruga jakieś czerwone światełko .... Wink
60poniedziałek, 13, lipca 2015 16:43
kibic50
@Walles

Mnie czerwone światełko mrugało od dawna. Szkoda tylko, że czerwona lampka nie zaświeciła się trenerowi, kiedy jeszcze był czas... A może świeciła, tylko nie umiał zareagować ?

"Jesteśmy dobrze przygotowani do startu ligi. Chcemy wypracować na koniec rozgrywek jak największą przewagę, tak by po podziale punktów mieć jeszcze dobrą zaliczkę"

12 luty 2015
- Nie jestem zbyt zadowolony z remisu, mieliśmy szanse na więcej goli, prowadziliśmy, ale nie potrafiliśmy wykorzystać tych okazji. Jestem zawiedziony, bo prowadziliśmy, graliśmy przez jakiś czas w przewadze, ale nic z tego nie wynikło. Bramka stracona to coś, co nie powinno mieć miejsca

15 luty
- Jestem rozczarowany przegranym meczem, nie tak sobie wyobrażaliśmy to spotkanie. Fantastyczny strzał na 1:0 dał rywalom pewność siebie, potem gol na 2:0 i sytuacja zrobiła się bardzo trudna. Mieliśmy spore posiadanie piłki, ale brakowało nam jakości.

22 luty
- Kreowaliśmy szanse na zdobycie bramki, ale dziś nie potrafiliśmy tego wykorzystać. W defensywie wszystko wyglądało jak należy, w ofensywie mogło i powinno lepiej.

"- Atmosfera w drużynie jest dobra, nie ma czego naprawiać. Jesteśmy profesjonalistami. Rotacja składem pomogła nam dojść tak daleko. Graliśmy z wielką drużyną jaką był Ajax. Mieliśmy wiele sytuacji, równie dużo jak rywal, ale to oni strzelili cztery gole, a my zero. To jest największa różnica między naszymi drużynami i właśnie nad tym musimy pracować. To długi proces, rozwijamy się"

15 marca
- Jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy, którzy nie poddawali się przegrywając. Mogliśmy rozegrać cały mecz dużo lepiej, ale mieliśmy problemy z utrzymaniem właściwego tempa. Gra naszej defensywy wyglądała w porządku, choć przy trafieniu Burligi popełniliśmy za dużo błędów. Nie było perfekcyjnie, ale nadal jesteśmy liderem Ekstraklasy. W każdym meczu chcemy prezentować jak najwyższy poziom

22 marca
- Jesteśmy bardzo rozczarowani porażką. Nie udawało nam się wykorzystywać szans, które mieliśmy i przez to nie padały żadne gole. Po czerwonej kartce musieliśmy się bronić. Nie robiliśmy tego zbyt dobrze, co było widać przy drugim trafieniu. Gdyby nie ta bramka to być może wywieźlibyśmy remis

11 kwietnia
- To był trudny mecz. Nie graliśmy na swoim najwyższym poziomie. To nie był też najlepszy mecz do oglądania, jesteśmy zawiedzeni porażką. Broniliśmy się dobrze, poza sytuacją w której padła bramka.

"Ta drużyna jest głodna i ambitna. Jestem pewien, że piłkarze zrobią wszystko, żeby wygrać ligę. Mieliśmy w tym tygodniu rozmowę z prezesem. To dobrze, że władze klubu interesują się tym, co się dzieje, a dla nas to cenne, aby usłyszeć opinie osób spoza szatni, które tyle czasu codziennie poświęcają Legii"

22 kwietnia
- Fizycznie i mentalnie czujemy się świetnie

24 kwietnia
- Mieliśmy dziś mnóstwo szans by zwyciężyć mecz, ale nie potrafiliśmy żadnych okazji wykorzystać. Było szybkie tempo, swoboda w kreowaniu sytuacji, wymiana piłki, gra kombinacyjna, ale niestety brakowało szczęścia przy wykończeniu.

9 maja
- Jestem rozczarowany wynikiem spotkania. Pierwsza część nie była efektowna i efektywna. W drugiej szybko straciliśmy dwie bramki i byliśmy w trudnej sytuacji. Goniliśmy wynik, ale nie udało się go dogonić. Mieliśmy mnóstwo szans. Mieliśmy w sumie ze trzy razy więcej sytuacji niż Lech, ale nie udało się. To Lech był bardziej skuteczny i był lepszy. Musimy zaakceptować ten wynik i skupić się na tym, by wygrać do końca wszystkie spotkania

"Jeden czy dwa wyniki meczu nie mogą zmieniać podejścia do zespołu, celu czy sposobu zarządzania. To normalne, że wszystko ewoluuje, my też się zmieniamy, ale nie można robić rewolucji. Każdy kto zaistniał w piłce na wysokim poziomie, wie o tym, że jedna porażka nie może mieć wpływu na codzienną pracę. Wiemy, że mamy potencjał, chcemy się rozwijać, mamy dodatkowy bodziec do tego rozwoju"

17 maja
- Nie zaliczyliśmy dobrego startu w tym meczu, straciliśmy gola. Potem przyszły kontuzje, później jeszcze była czerwona kartka. Musieliśmy zmienić koncepcję gry, zmienić taktykę. Wypadało to raz lepiej, raz gorzej. Oczywiście były tez gorsze momenty, ale pamiętajmy, że to było trudne spotkanie

3 czerwca
- Jesteśmy zawiedzeni końcowym rezultatem, szczególnie po drugiej połowie, kiedy mieliśmy kilka sytuacji pod bramką rywala. W pierwszej dobrze się broniliśmy, w drugiej nieźle graliśmy też w ofensywie. Niestety zakończyło się bez bramek.

7 czerwca
- Jestem bardzo rozczarowany brakiem zwycięstwa w lidze. Przed świętami Bożego Narodzenia graliśmy świetnie. O wszystkim zdecydował jeden punkt, jedna bramka... Po rundzie zasadniczej byliśmy mistrzami, ale byłe jeszcze faza mistrzostwa, przegraliśmy z Lechem, zanotowaliśmy dwa remisy i tytuł powędrował do Poznania. Teraz trzeba będzie zrobił wszystko by ten tytuł Lech miał tylko przez rok

"Jedziemy uciszyć stadion w Poznaniu"

10 lipca
- Jesteśmy rozczarowani spotkaniem z Lechem. Nie zagraliśmy na odpowiednim poziomie i przegraliśmy 1:3. Gratuluję rywalom, którzy byli lepsi. Musimy grać lepiej i szybko wrócić na swój najwyższy poziom. W poprzednim sezonie toczyliśmy z Lechem wyrównane pojedynki, ale tak nie było w piątek. Przeciwnicy wykorzystali dwie pierwsze szanse i grało im się łatwiej.

Resume.
Generalnie trener jest bardzo rozczarowany bo nie miał szczęścia, choć drużyna miała jakość, ciężko pracowała, fizycznie i mentalnie czuła się świetnie, a atmosfera w drużynie była na tyle dobra, że nie trzeba było niczego naprawiać.

Kazimierz Górski: "Skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?" Wink
61poniedziałek, 13, lipca 2015 16:43
sektor212
@Walles

Moim skromnym zdaniem przyczyny słabej gry były dwie:

Pierwsza - brak wiary szatni w trenera. Początkowe zauroczenie Wikingiem naszym minimalistą przeszło. Nie idzie to winny trener. Przecież my piłkarze robimy wszystko aby wygrać. Dajemy z siebie maksa i nic nam nie wychodzi. Do tego dochodzi bardzo słaba komunikacji na linii zawodnicy trener. Skąd takie przypuszczenia.Skoro Berg nie potrafił poradzić sobie z chimerami Orlando należy pamiętać, że zespół to widział i Wiking tracił stopniowo autorytet w szatni. Inna para kaloszy która mnie zadziwia to, że sami zawodnicy nie potrafili wyrwać chwasta który mieszał w drużynie.

Druga - to taktyka. Schematy gry który dobrze funkcjonował jesienią zostały rozpracowane przez drużyny przeciwne i na wiosnę zaczęły się schody. Zwróć uwagę, że Legia wiosną nie zmieniała sposobu gry tylko trener dokonywał personalnych zmian na danych pozycjach. Taktyka gry pozostawał taka sam. Efekt z meczu na meczy było coraz trudniej. Piłkarze czuli, że taka gra nie przynosi efektu to zaczęli dokładać własne pomysły na grę.
Dlaczego nasz pressing był coraz mniej skuteczny? Z narastającej frustracji zawodnicy sami próbowali zmieniać założenia obronne sztabu szkoleniowego przez co rodził się bałagan na boisku w poszczególnych strefach. Dlaczego piłkarze podejmowali takie kroki? Widząc sytuacje z Orlando wiedzieli, że za małą nie subordynację kara ich nie spotka, I tak mijały kolejne mecze a poprawy w grze nie było.

Chciałbym się mylić.Jeżeli przebieg wydarzeń było podobny to nie wróżę nam nic dobrego.
62poniedziałek, 13, lipca 2015 21:55
Monrooe
@ Gawin

Świetny wniosek, aż dziw bierze, że nikt wcześniej tego nie zauważył. Różnica w 'świeżości' była ogromna i jeśli Lech faktycznie utrzyma taką dyspozycję do końca tej rundy to czapki z głów. Szefa od przygotowania fizycznego Kolejorza trzeba by było wtedy kanonizować, lub jak kto woli porwać i przesłuchać w kazamatach Pzpn-u, a wiedzę upowszechnić. Z wielką ciekawością będę obserwował poczynania lechitów, ale z nie mniejszą nasze. Bo o ile Lech, jak już wspomniałem zrobił na mnie piorunujące wrażenie, o tyle my wyglądamy... zwyczajnie na tym etapie przygotowań. Trochę ociężali, trochę za wolni, niezbyt też szybcy w decyzjach. Rok temu w meczach z New Saits wyglądaliśmy mniej więcej tak samo, tylko że "święci" nie przyjechali lokomotywą.

ps: zadziwia mnie lekkość, z którą wszystko zostało zrzucone na Berga. Nawet jeśli trener popełnił błędy (a popełnił) to i tak jest tylko połowa przewin jakie popełniliśmy w piątek. No ale cóż, w tym kraju zwykło się krzyżować szkoleniowców, łatwo, szybko i przyjemnie. I co gorsza ku ogólnemu zrozumieniu. I tylko nie wiedzieć czemu nic się w tej naszej piłce nie rusza, jak tkwiliśmy w średniowieczu, tak tkwimy. Jak leciał Lenczyk, któremu piłkarze zawdzięczali wszytko czego dokonali to nasi rodzimi eksperci bili brawo. Dziś już wiemy, że tamten sezon to był ewenement, nawet tamci piłkarze już to wiedzą. A my szykujemy się do braw.

@ sektor212

- " Schematy gry który dobrze funkcjonował jesienią zostały rozpracowane przez drużyny przeciwne i na wiosnę zaczęły się schody"

Sektor ja nie wiem dlaczego, nikt mi tego nie wyjaśnił, ale my wiosną zupełnie nie graliśmy tego co jesienią. Tak samo zresztą jak wczoraj. Jeśli słyszę, że ktoś tam nas rozpracował to się mocno uśmiecham. Bo niby kto? Lech, ten który na wiosnę z nami przegrał w Pucharze, wygrał u siebie (choć nie odniosłem wrażenie, że byliśmy rozpracowani, przynajmniej do czerwonej kartki Malarza) i u nas, kiedy to przez pół meczu nie zrobił nic, potem strzelił dwie korzystając z naszych prezentów a potem drżał do ostatniego gwizdka? Nie to nie o rozpracowanie tu chodzi, tylko o brak tej gry, która przyniosła nam korzyści jesienią. Wolni, daleko od rywala, pozwalający na wchodzenie głęboko w naszą strefę obronną, z jesienną Legią by to nie przeszło. Wiosną bez przechodziło, tak samo jak bezproblemowo przechodziło w piątek.

I tu też nasuwa mi się mnóstwo pytań. Wszyscy obserwatorzy obozu w Austrii, dziennikarz, piłkarze, szkoleniowcy jak jeden mąż mówili, że legioniści przede wszystkim pracowali nad wysokim pressingiem, szybkim odbiorem piłki przeciwnikowi. Aż byłem ciekaw jak to będzie wyglądało, bo z Dynamem już nieźle, ale wciąż nie tak jak powinno. I teraz co? przed meczem z Lechem wszedł do szatni Berg i powiedział - panowie, pamiętacie nad czym trenowaliśmy w ostatnim czasie? - zapomnijcie o tym dziś gramy jak wcześniej w tym roku! No sorry, to jedyne wytłumaczenie, przynajmniej dla mnie, dlaczego w piątek nie zobaczyliśmy nic z tych zapowiedzi. Albo to, albo sabotaż, innej opcji nie widzę.
63wtorek, 14, lipca 2015 09:28
Lasica
@ Walles i Monrooe

Sugerujecie, że piłkarze grają na zwolnienie Berga?
64wtorek, 14, lipca 2015 15:16
a-c10
@ Walles:

Kurde, jedno niefortunnie napisane zdanie i już się człowiek musi bronić przed zmasowanym atakiemWink

Poddaję się. A co do hasła "Berg won!", swoją opinię nt. sensu zwolnienia Norwega wypisałem pod tekstem Senatora.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1