A+ A A-

Dziś mistrzostwo, jutro?...

Sezon zakończony, Legia z dubletem, pełnia szczęścia. Jak do tego doszło? Jeszcze na koniec października plątaliśmy się w tabeli na pograniczu grupy mistrzowskiej i spadkowej, tracąc osiem punktów do Piasta Gliwice. Wiosną Termalica Nieciecza obiła nas 3:0, a po meczach w Lubinie czy Gdańsku dopadały wątpliwości i chwile zwątpienia. A jednak - to Legia okazała się najlepsza w Polsce już trzeci raz w ostatnich czterech latach.

 

W tej sytuacji postanowiliśmy postawić pytania o to co było i o to co będzie. Czekamy także na Wasze opinie:

1. Legia Mistrz! Czyja największa w tym zasługa? Najważniejsze czynniki które zadecydowały o zdobyciu tytułu? Decydujący moment w grze o tron?

2. Drużyna czy indywidualności, co jest ważniejsze w obecnej Legii? Czy Legia jest już polskim dominatorem, posiada styl gry jej przynależny?

3. Czerczesow, czy już można stwierdzić, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu?

4. Największe słabości Legii z którymi borykała się w sezonie i jej atuty. Które kwestie wymagają poprawy, a które można uznać za dobrze funkcjonujące?

5. Liga Mistrzów, jaka jest szansa że jej w końcu sprostamy? Co jeszcze należałoby zrobić, żeby ją osiągnąć?

Dyskusja (23)
1poniedziałek, 16, maja 2016 09:05
Garm
1. Największe zasługi w odzyskaniu tytułu położyli moim zdaniem Adam Hlousek, Artur Jędrzejczyk i Stanisław Salamowicz Czerczesow. Dwaj pierwsi są najważniejszymi zawodnikami naszej taktyki, dominowali na skrzydłach i mieli niebagatelny wkład w grę ofensywną zespołu. Trener natomiast wybrał słuszną, jak się okazało taktykę i potrafił przekonać piłkarzy do opłacalności ciężkiej pracy. O co, jak dobrze niestety wiemy, w Legii nie zawsze jest łatwo. Trudno też przecenić rolę Nemanji Nikolicia, który - choć wiosną grał wyraźnie słabiej - zanotował w sezonie kilkadziesiąt punktów w klasyfikacji kanadyjskiej i bez którego szanse na tytuł pogrzebalibyśmy zapewne już jesienią. Najważniejszym momentem był ostatni mecz z Pogonią, bo potknięcie w tym spotkaniu wciąż mogło nas pozbawić wszystkiego. Za bardzo istotną uważam też klęskę w Niecieczy, która sprowadziła na ziemię piłkarzy po dobrym starcie wiosny i pokazała im, że bez ciężkiej pracy i pełnego zaangażowania można zebrać bolesne cięgi od każdego.

2. Legia ma bardzo duże rezerwy zarówno w grze drużynowej, jak i indywidualnej. Na jesieni częściej wygrywaliśmy dzięki instynktowi Nikolicia i pojedynczym przebłyskom pozostałych, na wiosnę byliśmy już lepiej rozpracowani, przez co za kluczowe uważam zwiększenie liczby rozwiązań ofensywnych dzięki niezwykle odważnej grze obu podstawowych bocznych obrońców. Hlousek i Jędrzejczyk to postacie, od których zależy w tym momencie najwięcej. Legia dominatorem nie jest, choć najwyraźniej sama się za taką uważa i wybiera sobie mecze, w których gra na 100%. Dominować zdarza jej się na razie incydentalnie, to zaledwie wyjątki od reguły. Ale jakie przyjemne dla kibica...

3. Zrealizował postawiony przed nim cel i zdobył dodatkowo Puchar Polski. To niewątpliwe plusy. Z drugiej strony wciąż nie wiemy, jak się zachowa w przypadku konieczności rotowania składem (mecze rozgrywane w krótszych odstępach czasu nie są na razie dobrą wizytówką Legii Stanisława Salamowicza). Problem w tym, że dla szefów Legii 'właściwy człowiek na właściwym miejsc' to cudotwórca, który nie tylko da im sukcesy wykraczające poza realne możliwości klubu (w europucharach), ale i będzie je zapewniał regularnie mimo stałej wyprzedaży wyróżniających się zawodników. Na pytanie, czy Stanisław Salamowicz jest kimś takim, odpowiedzieć nie umiem, bo mam ku temu zdecydowanie za mało danych.

4. Największych problemów Legii szukałbym nie na boisku, lecz w gabinetach. Poważne i długotrwałe zaniedbania w budowie kadry pierwszego zespołu skutkują sytuacją, w której latem dużym wysiłkiem finansowym będzie choćby utrzymanie kręgosłupa mistrzowskiej drużyny - a przecież ta wymaga poważnych wzmocnień na kilku pozycjach. Absolutnie niedopuszczalne jest też płynące z góry zezwolenie, żeby zawodnicy odpuszczali mecze, żeby dzięki temu łatwiej pozbyć się niewygodnego szkoleniowca. W ten sposób profesjonalizmu w szatni nie doczekamy się nigdy.

5. Pomijalnie mała. Co 'jeszcze' należałoby zrobić? Najpierw należałoby postawić sobie pytanie, co już zrobiliśmy. W czym obecna drużyna jest lepsza od ekipy Jana Urbana, której do upragnionego awansu zabrakło teoretycznie tylko jednej bramki (ale w praktyce od Steauy Bukareszt dzieliła ją przynajmniej klasa)? Każdy wygrany dwumecz w europejskich pucharach z nieamatorskim rywalem to dla polskiej drużyny sukces. Legia Henninga Berga osiągała w Europie wyniki kosmiczne, odległe od jej realnego potencjału równie mocno jak mniemanie o sobie Sławomira Peszko jest odległe od tego, co faktycznie prezentuje na boisku. Niestety dla następców Norwega, to właśnie do tych niebywałych sukcesów będą porównywane dokonania kolejnych szkoleniowców Legii, to ich wyrównania (albo i, o zgrozo, pobicia) będą oczekiwać działacze. Wolałbym, żeby w Legii mniej się o Lidze Mistrzów mówiło, a więcej robiło, żeby mrzonki na jej temat choćby minimalnie przybliżyć do urzeczywistnienia. Jak czytamy w "Legii Mistrzów" Piotra Jagielskiego, tamta drużyna wykuwała się przez 3 lata. Czy ktoś chce porównać Legię 2016 z Legią 2013?
2poniedziałek, 16, maja 2016 09:07
gawin76
1. Nie zaliczałem się do grona krytyków zaciekłych krytyków Henninga Berga, ale z perspektywy czasu stwierdzam, że Legia mistrzostwo w tym sezonie zdobyła dzięki zmianie trenera i działaniom, które poszły za tą decyzją personalną. Do krótkoterminowej mobilizacji związanej z efektem 'nowej miotły', zimą doszły konkretne ruchy transferowe. Zwłaszcza pozyskanie Adama Hlouska i Artura Jędrzejczyka było strzałem w dziesiątkę, bo ci dwaj zawodnicy, jak się okazało, najlepiej pasowali do taktyki Czerczesowa i w największym stopniu odmienili grę Legii.

2. Nie, Legia nie jest 'dominatorem'. Nie sądzę zresztą, żeby w obecnych realiach możliwe było odtworzenie takiej przewagi jaką kiedyś nad ligową konkurencją miała Wisła Kraków, taka 'monopolizacja' krajowego rynku. Kluczem do zbudowania silnej drużyny jest stabilny kręgosłup, zawodnicy w rodzaju Tomasza Jodłowca czy Michała Pazdana, sprawdzeni, gwarantujący określony poziom, tacy, którzy pograją kilka sezonów w Legii, oraz słynna już 'minimalizacja ryzyka transferowego' przy ruchach dokonywanych przed każdym kolejnym sezonem. Tacy Hlousek czy Nikolić – to było rewelacyjnie zminimalizowane ryzyko. A drużyna czy indywidualności?... Zawsze drużyna!

3. W pracy trenera nic nie jest dane raz na zawsze. Na tak postawione pytanie dziś można odpowiedzieć twierdząco, ale jak będzie jutro – nie wiemy. Jan Urban 'wyłożył się' na grze w europejskich pucharach, Henning Berg na braku 'planu B' w prowadzeniu drużyny po odejściu z Legii Miroslava Radovicia. Czerczesow przewyższa ich obu trenerskim doświadczeniem, ale… nie jest to szkoleniowiec przyzwyczajony do długiej pracy w jednym klubie. Póki co nie wyobrażam sobie jednak, żeby miał odejść z Legii i żeby obecny model nie został przetestowany przynajmniej w europejskich pucharach.

4. W ujęciu czysto piłkarskim – atutem mistrzowskiej Legii jest szeroka kadra, w której mamy zawodników doświadczonych, reprezentantów kraju. Słabością – fakt, że mimo takiej kadry zbyt często nie udaje nam się wygrywać meczów 'umiejętnościami', spokojnie punktując przeciwnika. My musimy go stłamsić, zdusić, co kosztuje nas wiele energii.
W ujęciu organizacyjnym – atutem ale i zagrożeniem dla Legii jest ciągła ucieczka do przodu. Ten model daje nam przewagę nad konkurencją, ale jednocześnie zmusza nas do ciągłego wygrywania, do corocznej gry w fazie grupowej europejskich pucharów. Kiedyś przyjdzie posucha, sezon lub dwa bez zwycięstw, reakcja klubu na tę sytuację będzie papierkiem lakmusowym dla oceny perspektyw takiego sposobu funkcjonowania.

5. Powtarzam to od dawna - jeżeli będziemy regularnie zdobywać mistrzostwo Polski to kiedyś wreszcie do tej Ligi Mistrzów wejdziemy. Optymalne okoliczności zaszły dwa lata temu, niestety wiadomo co się wtedy stało. Jak będzie teraz, nie sposób przewidzieć. Można (i trzeba!) zrobić wszystko, żeby dać sobie szansę, ale i należy mieć na uwadze, że nawet taki Red Bull Salzburg w swoim najlepszym okresie potrafił odbić się od Malmoe, a nasz niedościgniony wzór FC Basel przegrać dwumecz z Maccabi Tel Aviv.
3poniedziałek, 16, maja 2016 09:08
Oley
Ja tylko tak przewrotnie. Adam Hlousek podjął zimą karkołomną, ale jakże trafną decyzje. Gdyby jej nie podjął, wczoraj zamiast mistrzostwa kraju świętowałby spadek do 2 ligi...
4poniedziałek, 16, maja 2016 09:15
iocosus
1.Trenerowi nie chcę odbierać splendoru, podobnie piłkarzom, zasłużyli, polecę jednak 'Jarząbkiem' i jako czynnik sprawczy w drodze po koronę oddam co cesarskie cesarzowi czyli właścicielom i zarządowi klubu. Łubu dubu, niech nam żyją! Trzeci tytuł mistrzowski w ciągu czterech lat, Puchar Polski niezdobyty tylko w 2014, cykliczna gra w fazie grupowej Ligi Europy. Jeszcze Liga Mistrzów i sen spełniony!? Ale żeby nie było tak słodko i kolorowo to za Cupiała Wisła w lidze triumfowała ośmiokrotnie a łódzki triumwirat Grajewski-Pawelec- Koussan wprowadził Widzew do Ligi Mistrzów, tylko co z tego? Co z tymi klubami dzieje się obecnie? Pod rozwagę budowniczym potęgi Legii. Niech stworzą solidne fundamenty, a zapiszą się wówczas w jej historii. Łubu dubu.

2. Według mnie w tej chwili w pryzmacie indywidualnych umiejętności mamy lepszą kadrę zawodniczą niż w 2014 roku. Natomiast wydaje mi się że tamta Legia Berga, pokonałaby dzisiejszą Czerczesowa, takie odnoszę subiektywne wrażenie. Bez zespołowości, zgrania, skuteczny pressing byłby niemożliwy, ale to tamta Legia lepiej się asekurowała w defensywie (co by było gdyby Berg dysponował Jedzą, Hlouskiem i Pazdanem) oraz na większej kreatywności przechodziła do ataku. Ani ekipa Wikinga, ani rosyjskiego generała, choć wygrały ligę to jej nie zdominowały, o stylu według mnie mówić jest za wcześnie, choćby w rundzie finałowej Legia u siebie i na wyjeździe to były dwa różne zespoły.

3. Czerczesow to nie jest trener z „mojej bajki” mam swoje zastrzeżenia i one pozostaną, ale zwycięzców się nie sądzi. Stanisław Sałamowicz zrealizował wytyczone cele, wykonał plan minimum, ma absolutne prawo dokończyć to co zaczął czyli zmierzyć się z planem maksimum. Zatem niech zawalczy o puchary, w nich asortyment taktycznych rozwiązań powinien wzbogacić chcąc osiągnąć sukces. O ile nie skusi się na wyższe apanaże w swojej ojczyźnie, u mnie ma prolongatę kibicowskiego zaufania.

4. Słabością Legii (typową dla polskich drużyn) jest umiejętność pogodzenia gry w europejskich pucharach z ligą. To będzie wyzwanie i dla Czerczesowa, oby. Taktyczne doktrynerstwo, jak do tej pory nie dowierzam trenerowi że ma wiele opcji taktycznych przygotowanych w zanadrzu, wiosna mnie o tym nie przekonała, a to co wystarczyło na krajowe podwórko, na zewnątrz może okazać się zbyt ubogie. Siła obecnej Legii to przygotowanie fizyczne, przynajmniej pod tym względem nie powinniśmy w Europie innym drużynom ustępować.

5. Udane mecze z Celtikiem były funkcją stabilnego, zgranego składu. Miałem nadzieję że obecnie wiosną wykrystalizuje się zespół, który utrzymany personalnie latem będzie mógł zawalczyć ponownie o Ligę Mistrzów. Tak się raczej chyba nie stanie, w zespole nastąpią roszady, nadal trzeba będzie poszukiwać optymalnego ustawienia. Już wspomniałem że wyżej ceniłem ekipę sprzed dwóch lat. Jestem zatem sceptykiem, ale może dzięki temu (na przekór) w końcu awansujemy do tej Ligi Mistrzów, piłka jest irracjonalna. Co by nam się jeszcze przydało oprócz rozstawienia? Wejść w posiadanie trochę futbolowego fartu by nie zaszkodziło.
5poniedziałek, 16, maja 2016 09:18
Monrooe
1. Zdobyte mistrzostwo to wypadkowa wielu czynników, co w sumie odkrywcze w żadnej mierze nie jest, niemniej jednak wrażę niepopularną opinię, że tym razem największy wpływ na rozstrzygnięcie sezonu miała słabość rywali. Legia sięgnęła po główne trofeum ścigana jedynie przez Piasta Gliwice, zespołu z którego ciężko wskazać zawodnika, który mógłby „wzmocnić” którąś z czołowych ekip w kraju. Tak jak „Piastunki” dowodzone przez trenera Latala wzniosły się ponad poziom dzięki grze całego zespołu, tak „wojskowi” wygrali dzięki szerokiej, wyrównanej kadrze, oraz doświadczeniu zawodników.

2. Indywidualności – zdecydowanie. Legia jako zespół prezentowała się tak sobie, ale wyczyny Nikolicia, wsparte ciężką pracą Prjiovicia z Jodłowcem i doświadczeniem Jędrzejczyka z Holouska pozwoliły rozstrzygnąć na naszą korzyść wiele z ligowych pojedynków. Tylko cztery mecze w tym sezonie zapadły mi w pamięć jako wygrane zespołu. Starcia z Jagiellonią, Lechem, Cracovią i Piastem wyglądały doskonale pod względem pracy całej drużyny, pozostałe mecze to najczęściej przebłyski tego, lub innego zawodnika, który pociągnął resztę.

3. Mam wielkie uznanie dla trenera Czerczesowa i ogromny szacunek za styl prowadzenia zespołu i bezsprzeczne panowanie nad niełatwą warszawską szatnią, ale nie będę ukrywał, że mam niemałe wątpliwości co do warsztatu naszego szkoleniowca. Oczywiście rozumiem, że wielkim fanem metod i co najważniejsze stylu gry prowadzonego przez Rosjanina zespołu może być Kazek Węgrzyn, ale ja mam niemałe wątpliwości. Oczywiście jestem przekonany, że siła i wytrzymałość to podstawa w nowoczesnym futbolu, ale jestem też pewien, że to absolutnie początek potrzebnych do zwyciężania atutów. Dla mnie natomiast na tych dwóch przymiotach przewagi stołecznej ekipy się kończą.

4. Legia przez cały okres pracy trenera Czerczesowa ma lub miała w zasadzie jeden główny problem, nieumiejętność wykorzystania potencjału swoich zawodników. Oglądając występy Legionistów ciężko nie odnieść wrażenia, że jedynym zawodnikiem, którego umiejętności rozkwitły był Aleksader Prijović. W zasadzie już legendarne i zupełnie dla mnie niezrozumiałe są problemy z wykorzystaniem Ondreja Dudy, przez większość sezonu miotał się Guilherme, którego rola w zespole zupełnie nie pozwalała przełożyć umiejętności na korzyść płynącą dla zespołu, na domiar złego wiosną swój błysk zatracił Nemanja Nikolić. Moim zdaniem potwierdzeniem braku pomysłu własnych zawodników był Kasper Hamalainen, piłkarz z gwiazdorskimi predyspozycjami zaprezentował swoje możliwości jakby zupełnie niechcący. Dopiero Kontuzja wspomnianego Prjiovicia pozwoliła Finowi zaprezentować umiejętności, które potwierdziły, że ten kontrowersyjny transfer mógł pozwolić na większą elastyczność w budowaniu zarówno składu jak i doboru taktyki na poszczególne spotkania. Ciężko nie odnieść wrażenia, że ściągnięty z Lecha piłkarz dawał nam możliwości, których zupełnie nie wykorzystaliśmy.

5. Parafrazując ostatnie wypowiedzi naszych rodzimych szkoleniowców – nie jesteśmy na to gotowi. Legia to zespół wciąż budowany bardzo chaotycznie, w którym jakość formacji jest bardzo nierówna. Jak już wspomniałem wcześniej Legia, a raczej wyniki stołecznej ekipy bazują na indywidualnych możliwościach zawodników, a w rozgrywkach europejskich liczy się gra całego zespołu. Na tym polu zespół Czerczesowa wciąż ma wiele do zrobienia. Podsumowując Legia może awansować do rozgrywek organizowanych przez UEFA, ale należy to przyjąć jako szansę na sukces, a nie jako oczekiwany pewnik.
6poniedziałek, 16, maja 2016 09:20
Senator
Panowie szlachta ten łotr Iocosus chce mnie pogrążyć do końca. Wymyślił sobie pytania i każe mi odpowiadać. Mi laikowi, taktycznemu analfabecie. Niestety poparł go naczelny, a to już gorsza sprawa, jego troszki się boję więc mus przymus odpowiadam:

1. Chyba jednak po pierwsze trenera który widząc to co ma doszedł do wniosku, że tu trzeba zwyczajnie zap.... Przygotował drużynę pod względem motorycznym doskonale i to dało efekt. Drugim elementem moim zdaniem to udane transfery Jędzy i Hlouska. Mamy obronę która jest naprawę dobra, a wiadomo zespół buduje się od tyłu. Trzeci wymiar to już nie nasza zasługa. Tak po prawdzie nie mieliśmy z kim tego mistrzostwa przegrać. Wisła i Lech przespały jesień a i wiosnę. Lechia zaatakowała za późno. Pozostał ten nieszczęsny Piast. Piast Gliwice panowie więc co tu więcej pisać. Wszystkie te elementy traktuję równorzędnie, jakąś kolejność musiałem nadać.

2. Trudne pytanie bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pierwszą jego cześć. Gdyby nie Nikolić i jego skuteczność mogło być w paru meczach różnie. Gdyby nie Hlousek, Jędza również nie wiadomo jak by się niektóre mecze zakończyły. Ale przecież decydująca faza to już drużyna choćby ostatnie mecze z Cracovią czy Piastem. Dominacja? Na razie to marzenie, zbyt wiele meczów przegranych, zremisowanych w kompromitującym stylu. Co to gadać o dominacji jeśli z moich znajomych tylko Kibic50 był zawsze pewny, aż bolał ten jego optymizm.

3. Następne pytanie gdzie odpowiedz dziś jest dużo trudniejsza niż miesiąc temu. Wtedy bym napisał nie. Rąb i walcz to mało a tak to wtedy wyglądało. Dziś po ostatnich meczach gdzie widać było zespół już taki pewny nie jestem. Jeszcze zaufania pełnego trener Czerczesow u mnie nie zdobył, ale nie dać mu szansy to chyba jednak byłby błąd.

4. Druga linia zbyt chimeryczna. Linia obrony już na europejskim poziomie. Należy zrobić wszystko aby zachować ją w takim stanie. Słabość to chyba jednak braki taktyczne trenera choć sam już nie wiem po ostatnich meczach. No i kwestia Malarza, macie do niego takie zaufanie jak np. do Muchy?

5.Potrzeba jednak wzmocnień na skrzydła i do środka, a i napastnik z tzw. kiwką by się przydał. Ogólnie to mam marzenie. Gość z nazwiskiem i umiejętnościami, których nie zatracił. Wiecie, rozumiecie, taki na którego się chodzi (DL). Może teraz napiszę herezję ale przecież wiecie usprawiedliwiony jestem bom laik. Z Prijo i Niko to my Europy nie zawojujemy. Pierwszy, a i owszem, zastawi się, poda, ale widzieliście choć jeden zwód? Minął kogoś? Drugi, wiadomo, instynkt, ale jeśli stanie naprzeciw niego poważny gracz, a nie ogórek to Nikolicia nie ma. Nie napiszę dlatego, że awans do LM to obowiązek. Świat idzie do przodu, a my trochę tak jak ten najmłodszy z bandy koleżków, zawsze z tyłu. Niby akceptowany, ale jak chodzi o poważniejsze kwestie to się go zostawia bo za młody.
7poniedziałek, 16, maja 2016 10:42
mort
Wiem,że to mało "mortowe" i kilka osób pewnie dostanie zawału z zaskoczenia,że nie tylko trybuny są dla mnie ważne ale polecam obejrzeć skróty ostatnich spotkań rezerw Cool

Niezgoda jest przekotem i mam bardzo mocne przeczucie,że ten chłopak w batalii o Ligę Mistrzów mógłby być Wojtkiem Kowalczykiem ze spotkań z Sampdorią.
8poniedziałek, 16, maja 2016 11:26
Senator
@mort
Wbrew pozorom nie tylko race nas interesują Smile oglądamy i widzimy. Ja osobiście mam wątpliwość czy Stanisław postawi na młodego zawodnika fizycznie w jego oczach zapewne nie gotowego.
9poniedziałek, 16, maja 2016 11:30
sektor212
1. Największa zasługa w zdobyciu MP to przede wszystkim właściciele klubu i ich odważne decyzje wzmacniające zespół odpowiednimi transferami w letnim i zimowym oknie transferowym. Personalnie odkrywczy nie będę Adam Hlousek, Artur Jędrzejczyk, Stanisław Czerczesow. Najważniejszy czynnik trener który znakomicie motorycznie przygotował zespół gdzie uzyskaliśmy największą przewagę nad rywalami. Decydujący moment wygrana w Poznaniu z Lechem 2:0 dała wiarę w końcowy sukces.

2. Zdecydowanie drużyna. Legia nie jest dominatorem. Również nie posiada wyrobionego stylu gry. Legia osiągnęła przyzwoity poziom gry w obronie, poprawiła grę pressingiem. W akcjach ofensywnych za dużo przetrzymywania, wożenia się z piłką czy szarpanej gry.

3. Nie możemy stwierdzić. Czerczesowa jak i poprzedników sprawdzi gra na trzech frontach w LE, Ekstraklasie i w PP. Zobaczymy jak Stanisław poradzi sobie w letnim okresie przygotowawczym i grą co 3 dni.

4. Największe słabości – brak skrzydłowych. Transfer Aleksandrowa jak na razie nie odpalił. Sam Kucharczyk czy Guli to zdecydowanie za mało. Również złe wykorzystanie Dudy. Chłopak o największych umiejętnościach technicznych i bardzo dobrym przeglądzie pola gry miotany po różnych pozycjach. Wydaje się, że Duda nie leży Rosjaninowi w jego koncepcji gry. A szkodzą. Do poprawy nasza gra ofensywna. Szczególnie szukanie gry poprzez tworzenie tzw. figur geometrycznych po przez grę w trójkącie, rombie itp. Nie potrafimy dłużej utrzymać się przy piłce na połowie rywala w ataku pozycyjnym. Obrona funkcjonuje na odpowiednim poziomi.

5. LM na dzisiejszym etapie marzenie. Oczywiści przy szczęśliwym splocie wydarzeń możemy awansować do fazy grupowej i zarobić konkretne pieniądze niezbędne do dalszego rozwoju klubu. Dla mnie olbrzymim sukcesem będzie awans do fazy grupowej LE. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Kolejna gra w fazie grupowej LE to olbrzymie osiągnięcie jak na nasze warunki. Wyjście z grupy potwierdziło by, że klub jest dobrze zarządzany i podnosi poziom sportowy.
10poniedziałek, 16, maja 2016 11:33
sektor212
@mort

Niezgoda dwa mecze 7 ładnych bramek robi wrażenie. Jednak mam podobne odczucia co Senator. Czerczesow woli fizycznych zawodników niż technicznych i Niezgoda może mieć ciężko przebić się do jedynki. Porównanie do Kowala jak najbardziej słuszne.
11poniedziałek, 16, maja 2016 12:36
Garm
Nie demonizowałbym Stanisława Salamowicza. Niezgoda był przewidziany do gry w jedynce na początku rundy, ale po intensywnym zgrupowaniu przyplątały się problemy zdrowotne, z których na dobre wyszedł dopiero w maju. Teraz, po lutowej zaprawie, powinien już lepiej znieść przygotowania i wydaje mi się naturalnym następcą Saganowskiego w naszej kadrze. Z widokami na więcej minut niż ostatnio dostawał Marek.
12poniedziałek, 16, maja 2016 12:52
Pancz
@Garm Dokładnie tak samo myślę Smile
13poniedziałek, 16, maja 2016 13:00
Chmura
1. Najwazniejszym czynnikiem bylo dobranie wlasciwej, dosyc prostej (by nie powiedziec prostackiej) taktyki do slabego skladu. Pilkarzy jakich mamy kazdy widzi, zobaczyl tez Czerczesow i uznal, ze nasi chlopcy nic ponadto nie ogarna. Dal temu zreszta wyraz na pomeczowej konferencji.

2. Legia ma styl j.w., ale wcale tej ligi nie zdominowala. Mozliwe, ze gdyby nie reforma ligi to obraz bylby nieco inny, ale i tak nie ma sie co oszukiwac. Nie jestesmy duzo lepsi od Piasta, Zaglebia czy Lechii.

3. Czerczesow potrafi ocenic bardzo dobrze jakich ma do dyspozycji pilkarzy i dobrac odpowiednie srodki (prosta taktyka) do osiagniecia celu (dublet). Niektorzy przed nim nie potrafili i oczekiwali cudow. W tym sensie to wlasciwy czlowiek na wlasciwym miejscu.

4. Największe słabości Legii to jej slabi pilkarze. 2-3 daloby rade w LM - reszta to europejska amatorszczyzna.

5. Minimalna. Bez wzmocnien i zatrzymania najepszych pilkarzy - zadna.
14poniedziałek, 16, maja 2016 13:32
Moros
1. Ciężko wskazać jeden czynnik. Moim zdaniem na wszystkich płaszczyznach dodano coś istotnego. Zarząd w porę zmienił trenera i wzmocnił zespół. Trener poukładał to tak, że na koniec sezonu dzięki grze drużyny możemy cieszyć się z dubletu. Jednakże gdybym musiał wskazać przełomowy moment, to zmiana trenera. Byłem jednym z tych, którzy chcieli dać szansę Henningowi Bergowi. Cieszyłem się, że został. Pękło we mnie coś po jesiennym 2-2 z Zagłębiem u siebie po przerwie na reprezentację. Wtedy przestałem wierzyć, że z tej mąki będzie chleb. Przyszedł nowy trener i skończyło się pomyślnie.

2. Wydaje mi się, że indywidualności. Na jesieni ciągnął nas Nemanja Nikolić. Na początku, tak jak cały zespół, dobrze wszedł w sezon, ale później gdy zespołowi nie szło swoją fenomenalną skutecznością trzymał nas w grze. Strzelił masę goli dzięki którym nie przegraliśmy jak w pamiętnym meczu z naładowanym Górnikiem w Zabrzu. Potrafił też przechylić szalę na naszą korzyść kiedy nam nie szło (Wisła w Krakowie i jego gol w końcówce). Pewny egzekutor "jedenastek" z czym mieliśmy w przeszłości problemy. Nie wiem co by było gdyby jesienią jego zabrakło. Drugi "gwiazdor" to Tomasz Jodłowiec. Przez pół wiosny martwiliśmy się o niego, bo Legia bez Jodły to nie była ta Legia z meczu z Jagiellonią w Warszawie czy Lechem w Poznaniu. Jego brak był bardzo widoczny i sądzę, że gdybyśmy grali z nim we wszystkich wiosennych meczach, na mistrzostwo nie musielibyśmy czekać do ostatniej kolejki. Podsumowując, uważam że Legia za dużo traci jak wyciąga się nam kluczowego gracza jak na drużynę, którą można by określić, iż jej siłą jest zespół. Nie ma u nas po dwóch równorzędnych zawodników na pozycji aby nie martwić się ubytkami takich graczy jak Jodłowiec czy Nikolić. Dominatorem zdecydowanie nie jesteśmy, co pokazał obecny sezon. Daleko nam do „polskiego Bayernu” czy „polskiego PSG”.

3. Nie można tego stwierdzić, bo druga część egzaminu dopiero przed nim. Zdał póki co najtrudniejszą część, bo poprowadzenie Legii tak, żeby na wiosnę wywalczyła tytuł to zadanie niezmiernie trudne. Jednakże letnia batalia pucharowa i jesienna gra w lidze pokaże czy to odpowiedni człowiek na swoim miejscu. Z jego punktu widzenia, to nawet chyba trudniejsze zadanie niż to, które wczoraj wykonał. Jego poprzednicy tracili pracę właśnie przez to, że na jesieni zespół nie grał na miarę oczekiwań. Nie wiemy co zrobi w sytuacji takiej nawały meczów jaka nas czeka (zakładając granie w grupowych rozgrywkach pucharowych na jesieni). Czy dalej będzie grał niemalże żelaznym składem i co w meczach z zespołami, dla których nasz pressing to nie będzie wielkie "halo"? Na odpowiedź musimy poczekać.

4. Największe słabości Legii uwidoczniła runda finałowa obecnego sezonu. Nasza gra na wyjazdach to jest coś co gryzie mnie do tej pory. Nie wiem jaka jest tego przyczyna i z niepokojem patrzę pod tym względem w przyszłość. Największy atut to z kolei przeciwność i gra na swoim stadionie. To co Legia zrobiła z Łazienkowskiej 3 na wiosnę to jest to o co chyba każdemu z kibiców chodziło. Często wracamy do czasów Legii Leszka Pisza, która u siebie osiągała takie rezultaty, iż rywale wychodzili na murawę na miękkich nogach. Dzisiaj nikt się oczywiście Legii tak nie boi, ale wyniki osiągane przez nasz zespół na swoim stadionie nie pozostawiały złudzeń. To nie były wyszarpywane zwycięstwa jak rok temu z Wisłą czy Jagiellonią, po których zostawało masę niedomówień i kontrowersji sędziowskich. To było niszczenie rywali i odsyłanie ich do domu z bagażem kilku goli (z dwoma wyjątkami). Gdyby udało się zachować się to na dłużej, może rywale znowu przyjeżdżali by do Warszawy "jak na ścięcie", a nie z myślą walki o zwycięstwo.

5. Liga Mistrzów to marzenie. Jednakże jak się patrzy na potencjalnych rywali już w III rundzie eliminacyjnej, można odnieść wrażenie że potrzebowalibyśmy formy dekady aby otworzyć upragnione bramy raju. Nie trzeba być jednak alfa i omegą aby znać podstawy pozwalające realnie myśleć o grze w tych rozgrywkach. Zespół nie może być rozsprzedany to po pierwsze, a po drugie wzmocniony. I to wzmocniony znacznie. Dwa piekelnie trudne zadania dla takiego klubu jak Legia Warszawa. Co więcej jeśli dwa pierwsze czynniki się ze sobą zgrają, potrzeba jeszcze jednego czynnika. Szczęścia. Nie ma się co łudzić, losowanie jest bardzo istotne. Już w III rundzie eliminacyjnej można wpaść na silny zespół (np. z Kazachstanu czy Skandynawii) nie mówiąc o IV rundzie eliminacyjnej. Widać więc, że o Ligę Mistrzów będzie niezmiernie trudno. Trzeba zrobić jednak wszystko co w naszej mocy aby się tam dostać, a przynajmniej nie odbierać sobie szans samemu (poprzez rozsprzedawanie drużyny). Reszta zależy od losu. Ja nad szansami w tym roku będe mógł się wypowiedzieć na początku lipca jak będzie wiadomo, z jaką kadrą przystępujemy do eliminacji.
15poniedziałek, 16, maja 2016 14:24
dalkub
Ja jak zwykle - nieco przekornie i pewnie nie wprost

1. Dla mnie zdobycie tytułu w przypadku Legii nie jest wielkim osiągnięciem - tak wiem że to tylko sport, tak wiem że pieniadze nie grają i tak wiem że Leicester itd. ale mając taką przewagę finansowo organizacyjną nad resztą, znacznie szerszą kadrę nie można dwa razy z rządu mistrzem nie być - to byłby wstyd i błąd w zarządzaniu, klubem, drużyną itd. Prędzej można przegrać Puchar, bo tu decyduje jeden mecz.
Co do tych najlepszych czy decydujących to było pewnie sporo osób, o części mało wiemy. Ja bym chciał wyróżnić tego kogo wyrózniam już jakiś czas - Adam Hlousek - moim zdaniem najlepszy zawodnik ligi.
2. Ani jedno ani drugie do końca - siła Legii to połączenie jednego z drugim, połączenie konsekwentnej gry w obronie z umiejętnością strzelania bramek przez Niko, solidny odbiór w środku z czasami genialnymi zagraniami Gui - vide 3 bramka wczoraj.
3. Ponieważ napisałem to co napisałem w pkt.1 to uważam, że robota Staszka będzie wykonana jak zagramy w Pucharach na wiosnę przyszłego roku. Nie ważne czy pięknie dla oka czy brzydko a ważne że skutecznie.
4. Oj jej mamy sporo bolączek i problemów. Zakładam że nikt nie odejdzie, nawet Jędza
a. Brakuje nam szefa defensywy - nie to że tych 3 środkowych to ogórki, ale to są dobrzy specjaliści, a nam brakuje szefa tego bałaganu, szczególnie w meczach gdzie będziemy się bronić przez 70-80 procent czasu gry
b. Środkowego pomocnika o klasie i parametrach Jodły
c. Bramkarza - Malarz grał dobrze, ale on już lepszy nie będzie
d. Skrzydłowego, który będzie potrafił w pełnym biegu wrzucić piłkę na poziomie Mraza lub Hlouska
5. Liga Mistrzów - spełnieniu pkt a-d z 4 jest spora szansa. Problem polega na tym czy nie lepiej jak Sparta Praga zamieszać w LE czy być jak Dinamo Zagrzeb w LM - dostać 6-8 bramek i papa. To co mówił Staszek pokazując ile nam brakuje do Napoli. Nie chcę LM z bilansem 0 pkt i minus 25 w bramkach, wolę 1/8 Ligi Europy i spokojną budowę
16poniedziałek, 16, maja 2016 15:01
Mroova
@dalkub
to ja w ramach tej przekory, ale za to wprost - zgodzę się z Tobą. może o niektórych drobiazgach bym podyskutował, ale co do zasady się przyłączam. nawet co do pkt. 5, choć tu najbardziej serce walczy z rozumem.
17wtorek, 17, maja 2016 00:13
czarnuch
1. Właścicieli. Jeden z nich porywając się z motyką na słońce, swoją "wizją" zrobił kolejny krok w budowie wielkiej Legii.
Koncentracja na kolejnych, konkretnych celach od właścicieli po piłkarzy. Jedni potrafili zainwestować, drudzy wyrwać zwycięstwo na boisku.
W walce o tytuł moim zdaniem przełomem było odpadnięcie z LE oraz wyciąganie wniosków przez prezesa. Regularne.

2. Ważniejsza winna być drużyna ale w momencie braku 2,3 ogniw widać uzależnienie od indywidualności.
Od dominacji dzieli nas cienka granica. Oczywiście pisząc o dominacji mam na myśli całokształt, a nie poszczególne mecze.

3. Jeśli chodzi o osiągnięcie postawionych przed nim celów spisał się na medal, złoty medal. Miał swój pomysł na drużynę, grę i skutecznie pomógł jej zdobyć dublet. Natomiast wciąż uważam, że na pełną zgodę co do "właściwego człowieka.." należałoby poczekać do końca przyszłego sezonu.

4. Za największą słabość wciąż uważam nierówną kadrę. Atutem niewątpliwie są indywidualności w postaci np Gui czy Jodły oraz przygotowanie zaserwowane przez sztab w przerwie zimowej.
Latem praca jaka powinna być wykonana na potrzebę nowych celów rozkłada się na dwie strony.
A) Prezesa i jego ekipę;
B) Staszka i jego chłopców.
Pierwsza strona musi zadbać o kadrę. Druga zaś o przygotowanie do intensywnej i wymagającej jesieni.

5. LM jest osiągalna dla Legii. Wiele zależy m.in od przygotowań oraz kadry czy losowania. Na pewno nie jest tak iż z całą pewnością można rzec "LM nie dla Legii".
Jeśli prezes wzmocni kadrę m.in zatrzymaniem Jędzy czy też spełnieniem oczekiwań trenera, ten przygotuje drużynę co najmniej tak jak zimą, zaś losowanie będzie szczęśliwe to LM jest jak najbardziej dla Legii.

Zapowiada się ciekawe lato i to nie tylko ze względu na turniej we Francji Smile
18wtorek, 17, maja 2016 09:15
MeM
1. konsekwentne wzmacnianie Legii przez właścicieli. Naprawdę doceniam to, że będąc dla dobrych zawodników przysłowiową "szóstą kategorią odśnieżania" potrafiliśmy się wzmocnić takimi zawodnikami jak Nikolic czy Hlousek. Jasne, że były na tym polu wpadki takie jak Masłowski ale to naprawdę nieuniknione i niie ma co rozdzierać o to szat. decydujący moment to wg mnie zwolnienie Berga i zatrudnienie Czerczesowa a w konsekwencji wzięcie towarzystwa za ryj.
2. indywidualności. niestety. jak nam wypadają niektórzy kluczowi zawodnicy to jest kupa.
3. dla mnie nie. wiąże się to z pkt 2 - dla mnie gość nie potrafi reagować jak w zespole coś nie działa. jak nam nie idzie to nie ma bodźców, żeby coś zmienić. Czerczesow ma swoją taktykę ale jak coś się sypie to brak jest alternatyw, nie mówiąc już o niewykorzystaniu potencjału wielu zawodników.
4. jak wyżej - mamy szeroką kadrę a w niej zawodników którzy udowadniali już wcześniej,że mogą być dobrymi/bardzo dobrymi alternatywami. z tego potencjału słabo korzystaliśmy. Boję się tej awersji do rotacji i ogrywania zmienników, w połączeniu z bardzo ortodoksyjnym podejściem do obranej przed meczem taktyki.
5. mimo krytyki uważam, że te szanse są i to wcale nie takie małe. dużo bedzie zależało od szczęścia w losowaniu. 2 i 3 runda eliminacji powinna być ok bez względu na to kogo trafimy a w ostatniej są szanse na wylosowanie kogoś z podobnym potencjałem więc nie musimy się bać. Oczywiście te założenia będą ok jeżeli kadra będzie podobnej lub wyższej jakości co na koniec tego sezonu.
19środa, 18, maja 2016 15:08
Dzynek
1. Jeśli już miałbym kogoś doceniać lub szukać kluczowego momentu to w pierwszej kolejności należy docenić przytomność zachowania właścicieli, którzy w odpowiednim momencie podziękowali Henningowi Bergowi i zaprosili do pracy Czerczesowa. Zgaszona drużyna bez widocznych perspektyw na poprawę dostała niezbędnego kopniaka w dupę. Nie mam wątpliwości, że gdyby nie zmiana modelu pracy drużyna ugrzęzła by gdzieś za pierwszą trójką tak jak Lech Poznań z małymi szansami na mistrzostwo. Choć mi ten model pracy oparty przede wszystkim na przygotowaniu fizycznym niezbyt odpowiada to trudno nie zauważyć, że drużynie był potrzebny jakby w tym aspekcie najbardziej cierpieli za Henninga Berga. Jakby to był brakujący element do dobrej gry. Tylko się zastanawiam co by było gdyby asystentem Berga był Panikow.

Sądzę także jak koledzy, że należy podziękować zarządowi trenerowi za nowy blok defensywny zmontowany w całości po zimowych zgrupowaniach. Nowych dwóch bocznych, Rzeźniczak na ławę i praktycznie jesteśmy nie do przejścia, a i w przodzie coś pozytywnego się wydarzy. Przypomnę tylko, że największą naszą bolączką były dziurawe skrzydła przez które przeciwnik przechodził jak po pasach na zielonym świetle. Dzięki Hlouskowi i Jędrzejczykowi Kucharczyk i Guilherme mogli więcej energii poświęcić na atakowanie. Szkoda, że nie w pełni wykorzystali możliwości. Z perspektywy czasu nie mam wątpliwości, że Brzyski oraz Broź i Bereszyński nie byliby tak efektywni i kilka punktów by uciekło. W pozostałych formacjach praktycznie nic się nie zmieniło dlatego zmiany w obronie uznaję za kluczowe dla losów o tytuł.
Zmiany sposobu gry nie pochwalę, bo mam wrażenie, że z tymi piłkarzami lepsze efekty dałby futbol mniej siłowy, a bardziej taktyczno-techniczny.

2. W obecnej Legii ewidentnie postawiono na podporządkowanie wymaganiom trenera każdej jednostki w drużynie. Tylko, że oprócz fizycznego tłamszenia przeciwnika przy okazji tłamsimy to co najlepsze i indywidualne dla każdego piłkarza. O tyle to niezrozumiałe, że siła Legii ma się opierać na najlepszych zawodnikach, którzy swoimi atutami zsynchronizowanymi w pewien model gry zyskają przewagę nad przeciwnikiem. Po to właśnie robimy tak drogie transfery. A my świadomie rezygnujemy z eksponowania indywidualnych umiejętności. Sami siebie sprowadziliśmy do poziomu Termaliki. Oni zagrali dokładnie tak jak my i dostaliśmy łomot, a nie mieli gwiazd w składzie. Wyobraźmy sobie teraz, że wszyscy tak grają. Mocny pressing, szanowanie piłki, szybkie przejście do ataku. I co? ........ Przyjmijmy więc , że podstawy do grania jak na Zachodzie przyswoiliśmy. Teraz musimy dołożyć kunszt piłkarski, trochę cwaniactwa i sprytu, bo samym oraniem boiska nawet naszej ligi nie zdominujemy.
Czerczesow ma rację mówiąc, że piłkarze lepiej świętują niż grają, jednak nie może nam w ten sposób sugerować, że są słabi. Powinien więc sobie obejrzeć mecze z Celticiem za Berga może wtedy zrozumie, że mają ogromny potencjał tylko sam ich ograniczył.

4. Słabości? Jest tego wiele. Odmienne mentalne podejście do meczów wyjazdowych i domowych. Jakby lekceważyli przeciwnika. Taki wniosek nasuwa się sam, kiedy przypomnimy sobie, że Lecha ograli w Poznaniu właśnie dlatego, że uznawany był przez piłkarzy za najgroźniejszy w rundzie finałowej. Ubogi arsenał rozwiązań taktycznych praktycznie uniemożliwia reagowanie na wynik, na zmieniający się styl gry przeciwnika.
Bardzo słabe sfg. Jakąś tam bramkę z Pogonią wcisnęliśmy. Tylko każdy z nas widział, że dwaj nasi zawodnicy stali bez mała przyklejeni do siebie. Więcej w tym przypadku niż wypracowanego schematu. I tak całą czerczesowową kadencję. Strasznie tego brakuje, gdy gra się nie układa. Kontrola środka pola. O ile potrafimy piłkę odbierać to już zbyt szybko ją tracimy.

Atuty każdy widzi. Zwłaszcza Kazek Węgrzyn. Jeszcze chwila i zmieni ulubiony szalik klubowy. Ale takie atuty to na Zachodzie norma.
Oceniając zaś indywidualnie to mi jest trudno w tej chwili przyczepić się do zestawienia pierwszej jedenastki. Chciałbym, żeby na każdej pozycji grał lepszy zawodnik, tylko czy znajdzie się taki na rynku dostępny za posiadane środki? Poza drugim DP (tu widziałbym Damiana Dąbrowskiego) nie widzę.
Malarz nie umie grać nogami więc możemy postawić na Cierzniaka. Pokażcie mi teraz lepszych bramkarzy w lidze.
Mówią, że Lewczukowi czasem przysnąć się zdarzy, ale za to świetnie czyta grę, jest szybki i zwrotny jak na obrońcę.
W Lubinie objawił się potencjał w postaci Macieja Dąbrowskiego tylko mam wrażenie, że na razie to na ławkę. Mówią, że Dawidowicz z Benfiki ma papiery na granie. Tylko za kogo? Lewa obrona zabezpieczona, prawa do lepienia, jeśli Artur nie zostanie. Ale wtedy możemy tam wrzucić Lewczuka, bo nie sądzę, żebyśmy wrócili do Brozia i Bereszyńskiego na prawej obronie.
W lidze chyba żaden skrzydłowy się nie objawił (mi się podoba Reca z Wisły Płock i Udovicic z Zagłębia Sosnowiec), więc pozostaje wiara w obecnych.

Praktycznie do wymiany mamy rezerwowych, bo nawet patrząc przychylnym okiem trudno dostrzec realną alternatywę. Tu nawet rotacja nie pomoże. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że Vranjes, Bereszyński i Masłowski muszą odejść. Brozia dałoby się przekwalifikować na skrzydłowego. Podobnie jak Brzyskiego. Choćby doraźnie. A musimy zainwestować w graczy perspektywicznych, którzy dzisiejszym graczom pierwszego wyboru będą deptać po piętach choćby z powodów ambicjonalnych. Marzy mi się ten Dąbrowski z Cracovii. Dawidowicza przyjąłbym z otwartymi rękami. Niezgoda przejawia niemały talent i czuć, że może poważnie zaistnieć w drużynie.
Nie chcę, żebyśmy kupowali jak Lech na sztuki, kiedy rynek nie obrodził w talenty gotowe do gry w pierwszym składzie. Już lepiej zainwestować w przyszłość.
20środa, 18, maja 2016 20:25
Zbyszek
Mam taką podpowiedź. Następnym razem proszę o dawkowanie pytań, gdyż na każde można napisać wypracowanie , a właściwie elaborat Smile. Wiec moje wystąpienie na dzisiejszym zebraniu proszę traktować jako maksymalnie skrócone uzupełnienie głosów w dyskusji Smile, gdyż pytań padło za dużo i odpowiedzieć na nie w pełni nie sposób.

Ad.1. Podmiotów wypinających piersi po ordery, i słusznie, jest kilkoro. Według starszeństwa to władze klubu, z prezesem Leśnodorskim na czele, trener Czerczesow, piłkarze i kibice. Ci ostatni ze względu na estymę jaka miał do nich trener. Każdemu temu czynnikowi można przypisać pozytywne dokonania jakie w sumie złożyły się na efekt końcowy.Nie dokonując losowania ja wybieram trenera Czerczesowa jak "rukowodzitiela". W komentarzu swoim po meczu w sposób literacki uzasadniłem swój wybór. Tu tylko parę słów uzupełnienia.Jest banałem przypomnienie,że każda drużyna piłkarska ma trenera i że jest w niej niezbędny.Gdy popatrzymy na piłkarski świat to każdy klub ma prezesa, ma i piłkarzy i kibiców i oni są niezależnie, od tego jak stoi klub.Te podmioty oczekują od piłkarzy,aby wygrywali,a piłkarze oczekują od trenera , aby tak ich przygotował i tak nauczył i tak natchnął,aby mogli i chcieli wygrywać.A trener może grę drużyny poprawić albo popsuć. Takich co psują jest na pęczki,a takich co poprawiają jest niewielu i są oni w cenie. Jest poza sporem,że drużyna Legii jesienią ubiegłego roku była w dołku .Jest również bezsporne,że trener Czerczesow powstrzymał zapaść, zespół pod jego kierownictwem odrobił straty i kiedy wyszedł na prowadzenie to nie oddał go do końca. Trener okazał się pragmatyczny, aż do bólu, ale i przez to skuteczny.Powiem więcej. To jego medialność przysporzyła Legii sympatyków, a stadion był wypełniony do ostatniego widza. Jest w tym wyraz szacunku dla rodziny. To on tak to zaplanował,że finał wypadł w domu.Do tego jest to facet myślący ,przewidujący i konstruktywny.
Wiedział,że ma do dyspozycji niewielu wysokiej klasy graczy , więc oszczędnie ich siłami gospodarował. Władzom klubu dawał do myślenia nie gadkami,ale tak jak w meczu z Lechią na wyjeździe wystawiając zmienników i przez nich pokazując : " patrzcie, kim ja mam grać ".Można i trzeba mieć zastrzeżenia do miałkości taktyki w niektórych meczach,ale miał on mały wpływ na dobór zawodników i niestety większość z nich do sposobu gry jaki on chce preferować ,się nie nadaje. Gra pressingiem wymaga po zdobyciu piłki utrzymania się przy niej, gdyż jej straty są bardzo groźne,a nasi zawodnicy tej umiejętności nie posiedli i wielu innych też. W sumie mając dość przeciętną drużynę, do tego dość wiekową zdołał przeprowadzić grę bez większych kryzysów przez cały okres swojej pracy.Mnie zaimponował tym,że potrafił być rodzajem piorunochronu dla zawodników, strzegł ich od poddawania się presji z jednej strony,a zdrugiej złudy gwiazdrostwa.A szacunek zyskał dając możliwość pewno ostatniego występu przed Legijną publicznością w ostatnim meczu jednej z naszych ikon Markowi Saganowskiemu oraz oddał to co cesarskie Nikoliczowi poprzez aplauz tylko dla niego trybun.
To co napisałem powyżej powinno charakteryzować każdego przyzwoicie przygotowanego do zawodu trenera, nie szukającego kwadratowych jaj, a normalnie traktującego i wykonującego swój zawód. Więc trochę mi wstyd,że wychwalam normalność.
I na zakończenie. Powiedzmy sobie prawdę, to nie tyle my wygraliśmy ile Piast przegrał.To oni najpierw wypracowali przewagę, a później ją zmarnowali. Kiedy więc chwalę trenera Czerczesowa to mam świadomość,że liczącej się konkurencji to on u nas nie miał.Co zasług jego jako największych nie umniejsza.

2.Tu mam poważny dylemat. Bo co to znaczy drużyna. W jakim sensie tej nazwy używamy.? Czy jako semantycznego określenia dla 11 zawodników występujących na boisku czy też nadajemy tej nazwie pozytywny sens w znaczeniu dobry zespół boiskowych przyjaciół czy też w znaczeniu taktycznym, a więc drużyna to nowa , wyższa wartość w stosunku do tworzących ją zawodników.
Otóż ja z przykrością stwierdzę,że Legia w sezonie 2015/2016 to drużyna tylko w tym pierwszym sensie.Stanowiliśmy zlepek indywidualności. I ci ,którzy grali nie stanowili jako zespól żadnej większej wartości. Znowu banalne jest stwierdzenie,że drużyna to zespół wzajemnie uzupełniających się trybów,pasujących do siebie i stanowiących po złożeniu i wprawieniu w ruch nową wyższa jakość. Jak byśmy nie patrzyli, to tego mechanizmu nie tworzyliśmy. Po prostu nasi zawodnicy mieli tak odmienne charakterystyki,że lat trzeba, aby dopasowały się one do siebie. Trener Czerczesow zamiast dopasowywać zawodników do siebie wybrał metodę pragmatyczną, przygotował ich bardzo dobrze fizycznie oraz nakazał pokazywać każdemu to co najlepiej umie. W tym sensie każdy był indywidualnością wartą zauważenia i podkreślenia jej ważności dla końcowego sukcesu. W tym gąszczu 11-13 zawodników trudno kogoś szczególnie wyróżnić.
W tym miejscu mógłbym pod katem pozytywnych i negatywnych cech opisać każdego zawodnika,ale dla ,mnie najważniejszymi postaciami byli Nikolicz i Jodłowiec.Bez pierwszego nie zdobylibyśmy tylu bramek ile zdobyliśmy, a drugi trzymał nasza grę w II linii i po meczu z Lechią napisałem "Najlepszym na boisku był w naszej drużynie ten którego nie było - Jodłowiec".
3. Na to pytanie odpowiedź jest najłatwiejsza. Oczywiście,że tak.
Jest to bowiem jedyny w naszej Ekstraklasie szkoleniowiec, który ma warsztat, charakter i charyzmę.Jedyny, który może pójść pracować do klubu w innych krajach ,jedyny z zagranicy, którego Probierz nie ośmieszał Smile. Ja nie wiem jak Prezesowi udało się go nakłonić do pracy w Legii, bo przecież nie pieniędzmi i nie wiem czy uda się go zatrzymać.Oprócz innych walorów to Czerczesow wzbudza zaufanie. Widać,że jest to człowiek myślący zarówno w kategoriach na dziś jak i perspektywicznie, widać ,że mu zależy na wyniku, ale też widać,że wynik dla niego jest wypadkową pracy i szacunku dla zawodników. Mnie dawał tę pewność,że nic nie zostawia przypadkowi,że po prostu wie co robi. Ja do wielu lat twierdziłem,że po pierwsze w Legii nie może być zatrudniony trener do nauki, ale musi to być trener już nauczony oraz ,że trenerzy polscy z różnych powodów nie radzą sobie i że powinno się zatrudnić trenera z zagranicy, najlepiej o podobnej mentalności narodowej.Czerczesow oba te kryteria spełnia. No to czego szukać więcej Smile.
4. Słabości w Legii jest cała masa. Tylko,że w przypadku mówienia o mankamentach to nie można ich wymieniać jako oddzielnej kategorii, gdyż można to czynić wyłącznie poprzez porównanie. Na tle pozostałych drużyn Ekstraklasy Legia wypada okazale. Słabości ujawniliśmy w drugiej połowie meczu z Ruchem, w wiosennych meczach z Lechią oraz w meczu z Zagłębiem.Miały one wyłącznie walory czysto piłkarskie i polegały na tym,że :
- nie posiadaliśmy zawodnika o niezbędnym autorytecie , umiejętnościach i klasie, który by jak to się powiada wziął ciężar gry na siebie oraz potrafił odwrócić losy meczu. Takiego zawodnika nie wytworzyliśmy jako jednostki a i jako niejako kolektywny też nie zaistniał,
- nasi zawodnicy nie potrafili utrzymać się przy piłce, zarówno indywidualnie, jak i jako zespół poprzez dokładne podawanie piłki pomiędzy nimi,
- dawaliśmy się rozczłonkować przeciwnikom, nie trzymając odległości pomiędzy formacjami, szczególnie zezwalając rywalom na odcięcie graczy ofensywnych od dokładnych podań,
- zbyt wielu zawodników nie brało udziału w akcjach doprowadzając do sytuacji,że niejako grał ten, który miał piłkę, a pozostali markowali grę,
- graliśmy w ważnych meczach chaotycznie, nerwowo, indywidualnie i bezproduktywnie.
Jednocześnie w niektórych meczach jak z Piastem czy Cracovią u siebie drużyna pokazała jaka skala możliwości w niej tkwi.Ale ujawniona on została kiedy to my jako pierwsi zdobywaliśmy bramkę.Inaczej mówiąc Legia grała jak natchniona kiedy była na fali, a kiedy wiatr nam nie sprzyjał szło jak po grudzie.
Czy to da się poprawić?. Nie jestem prorokiem ani inną wróżką. Nie wiem. Oszukiwałbym siebie i innych gdybym był tanim optymistą.
5. W drodze do LM spotkamy "starych" znajomych, gdyż chyba tylko w Rumunii doszło do sensacji. Poza pojedynczymi meczami w lidze szkockiej nie mam dostępu do obejrzenia tych drużyn z którymi Legia może rywalizować w III i IV rundzie kwalifikacji do fazy grupowej. więc trudno mi autorytatywnie wypowiedzieć się o szansach. Na pewno poczyniliśmy w umiejętnościach gry pewien postęp. Mamy lepszego trenera i kilku lepszych zawodników,ale przeciwnicy pewno też.Słabością naszej piłki jest niewielka rywalizacja na wysokim poziomie pomiędzy drużynami. To stanowi największy hamulec postępu tak poszczególnych zawodników jak i drużyn. Niektórzy twierdzą,że ESA poczyniła progres , gdyż fizycznie gra naszych drużyn nie odbiega od innych lig. Tylko,że za tym nie idą wyniki potyczek międzynarodowych,a nie idą, gdyż biegać to każdy kto ma nogi potrafi,a grać w piłkę tymi nogami i kierować nimi głową, już nie.
Jeżeli Legia w sezonie 2015/2016 na tyle meczów w lidze i PP, nie liczę meczów w LE, rozegrała na poziomie europejskim tylko 5 / 4 z Lechem i 1 z Lechią u siebie/to trudno oczekiwać,że poziom gry naszej drużyny i jej przygotowanie do rozgrywek europejskich znacząco wzrosną.W Europie gra się przemyślany, cierpliwy, wyrachowany futbol o dużej dynamice i takiej też intensywności gry. Tego w naszej ligowej młócce trudno się nauczyć.Ale też sądząc po prawie tych samych drużynach z innych krajów aspirujących do gry w LM tam też mają podobne problemy ,że rywalizacja jest pozorna i wygrywa ten ,który już ograny jest w Europie. Więc tak na logikę to nasi rywale prezentują podobny do nas poziom i z każdym możemy wygrać.


-
21środa, 18, maja 2016 23:07
CTP
"Dziś mistrzostwo, jutro...?"
Jutro, przede wszystkim, transfery. To jest podstawa, od której należy zacząć. I nadzieja, bo okienko zimowe zdecydowanie należy postawić po stronie plusów. Byłoby na szóstkę, gdyby nie upór właścicieli Rennais. No cóż, zamiast Grosika ściągnęliśmy Aleksandrowa na zasadzie "lepszy wróbel w garści".
Dziś w "TOK gra Legia" Prezes trochę uchylił rąbka tajemnicy, co do następnych kroków. Dowiedzieliśmy się, że z klubu odejdzie 5 - 6 piłkarzy i mniej więcej tyle samo przyjdzie. Na pewno nie Kamiński i na pewno nie Stępiński. Na początek Prezes zapowiedział zaciąg z Afryki i Bałkanów. 4 piłkarzy w wieku 17 - 21 lat, więc bardziej do rezerw aniżeli do pierwszej 11-tki. Dzisiaj na TT padły też inicjały SS, co wielu rozszyfrowało jako Stéphane Sessègnon - pomocnik z WBA, któremu akurat kończy się kontrakt.
Ja od siebie dodam, że z Korony odchodzi Cabrera, któremu wygasł kontrakt i, moim zdaniem, warto byłoby zaryzykować.

Jeśli chodzi o ocenę minionego sezonu, to troszkę popolemizuję z przedmówcami. Padło stwierdzenie, że Hamalainen nie spełnił oczekiwań. Owszem, ale warto pamiętać, że Kasper praktycznie przez całą rundę borykał się z kontuzjami. To samo dotyczy Tomka Jodłowca, który końcówkę sezonu grał na pół gwizdka, bo przez długą przerwę spowodowaną kontuzjami stracił dużo wydolności.
Widziałem również krytykę stylu, jaki prezentuje obecna Legia. Ja tylko, drogi Dzynku, nieśmiało przypomnę, że Bayern Heynckessa zdobył najważniejsze klubowe trofeum a ten sam Bayern z "guardiolową" tiki taką jakoś nie. Wysoki pressing, szybkie odebranie piłki i natychmiastowe zagranie w pole karne, to jest to, do czego dąży Legia. I to dało nam bramki w tym sezonie. To nam dało też króla strzelców, bo Niko dostawał piłki w momencie, gdy defensywa przeciwnika nie była jeszcze zorganizowana. A nie jest on ani szybkościowcem ani jakimś super dryblerem. "Futbol siłowy", oparty na wybieganiu? Jeśli chcemy w końcu wejść do tego raju i jakieś tam punkty zdobyć (mam na myśli 3 miejsce), to to jest chyba podstawa, co nie? Zgodzę się, co do gwałtownie malejącego morale zespołu przy niekorzystnym wyniku. Ale to widzieliśmy już za Berga, np. w meczu z Ajaxem. Po prostu brakuje nam piłkarzy z odpowiednim charakterem.
22czwartek, 19, maja 2016 11:36
Dzynek
@CTP
Słusznie oberwałem za mało precyzyjną wypowiedź.
Sam jestem gorącym zwolennikiem takiego grania. Ale jeszcze nam to nie wychodzi jak Bayernowi i nie mamy praktycznie alternatywnego sposobu grania. Jesteśmy łatwi do rozszyfrowania i wykorzystania naszej broni przeciwko nam. Musimy coś jeszcze dołożyć. Arytmię w grze, częściej niski pressing, brakuje czasem takich momentów, kiedy to przeciwnikowi pozwalamy się odsłonic. I wykorzystujmy to co mają najlepszego piłkarze. Ktoś jescze pamięta, że Kucharczyk najlepiej potrafi wejść za linię obrony i oddać strzał?
A Zbyszek już nam wielokrotnie pisał, że do piłki nie wystarczy być atletą.
23niedziela, 29, maja 2016 14:05
Baron
1. Zmiana trenera to był naprawdę ostatnim momentem na ratowanie sezonu. Transfery Hlouska, Jędzy. Do tego dodałbym postawę Niko i Jodły.

2. Drużyna. Legia nie jest jeszcze dominatorem, jakość kadry jest przeciętna nawet jak na polskie warunki. Zalążki stylu przy tym składzie osobowym są - wysoki pressing, który jednak nie zawsze się sprawdza.

3. Czerczesow jest takim trenerem, jednym z kilku o podobnej klasie jacy mogliby trenować Legię. Na lepszych nas po prostu nie stać. Tyle, że bez skoku jakościowego w drużynie to nazbyt wiele liczyć nie możemy i nawet Guardiola nic tu nowego nie wymyśli.

4. Generalnie przeciętna kadra i widoczny brak motywacji piłkarzy w niektórych meczach (np. ostatni w Gdańsku). Strefa mentalna u naszych piłkarzy generalnie kuleje, nie wiem może są zbyt syci. Bez wietrzenia kadry się nie obejdzie. Generalnie zgadzam się z tym co Garm napisał w pkt. 4 ...

5. Liga Mistrzów? Uważam, że jest nierealna, dlaczego? Po prostu nie stać nas na sensowne wzmocnienia, a bez nich możemy o niej zapomnieć. Jesteśmy biednym klubem, nie wydamy więcej niż zarobimy, wydatek rzędu 500/600 tys. euro jest dla nas już gigantycznym obciążeniem finansowym, co w skali średniaków europejskich jest śmieszną kwotą. Inną kwestią są zaniedbania transferowe w ostatnich 2 latach, kiedy zamiast iść do przodu zatrzymywaliśmy się w miejscu. Sukcesem będzie awans do rozgrywek grupowych LE.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1