A+ A A-

Standardy europejskie a Legia

Scenka rodzajowa. Sports Bar, spory tłumek kibiców, stolik, przy nim dwie panie i pan. Rozpoczyna się sprzedaż biletów na mecz w ramach Ligi Europy z Brugge na wyjeździe. Po chwili, naprawdę chwili, idzie komunikat - biletów brak.

 

Łaskawie, po dość dużym szumie na forach, SKLW rzuciło zwykłym kibicom całe 20 sztuk. Akurat byłem i widziałem, żenująca sytuacja dla wszystkich, którzy wtedy próbowali kupić bilet. W rozmowach na trybunie im. Kazimierza Deyny podkreślany jest fakt, że jeśli nie należysz do grupy, grupki formalnej lub mniej formalnej, ale związanej z ruchem kibicowskim, nie masz właściwie żadnych szans na bilet. W naszym klubie cała pula biletów na mecze wyjazdowe jest przekazywana oficjalnemu zrzeszeniu kibiców działającemu przy klubie, w skrócie SKLW. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się kwestii jak sprawy biletów na mecze wyjazdowe rozwiązano w klubach europejskich. Wnioski dla tych którzy nie jeżdżą nie są optymistyczne, ale o tym na koniec.

Arsenal Londyn

Klub legenda, z rzeszą kibiców mieszkających poza Londynem i Wyspami Brytyjskimi. Śmiało można napisać, że kibice Arsenalu są rozsiani po całym świecie. Z biletami może więc być problem. Jak go rozwiązano? Jedynym dystrybutorem biletów jest klub. Tylko klub prowadzi ich sprzedaż. W klubie powstał pogram lojalnościowy w systemie trzyletnim. Za każdy wyjazd przyznawany jest jeden punkt (Away Credits). Aby jednak w ogóle dostać się do programu lojalnościowego, musisz mieć karnet na własny stadion, bez niego nie masz żadnych szans, żadnych. W Arsenalu jest gradacja karnetów. W zależności od rodzaju masz większe szanse pierwokupu biletu na mecze na własnym stadionie, karnety również ustawiają cię w kolejce po bilety na mecze wyjazdowe. Zaczynasz od najzwyklejszego Red Membership. Daje on prawo kupna biletu za bramką na górnej trybunie, miesiąc przed meczem. Następnym 'stopniem wtajemniczenia' jest Silver (2 miesiące wcześniej). Kupując Red Memebership automatycznie stajesz w kolejce po Silver. Uwaga, okres oczekiwania to 10- 11 lat!!! Czy posiadanie karnetu Silver to pełnia szczęścia dla tych, którzy podróżują z drużyną? Absolutnie nie. Musisz mieć Gold Membership, dopiero takie członkostwo sprawia, że liczysz się w wyścigu. Jak zdobyć taki karnet? Na Gold jest oddzielna lista oczekujących, wykupując jeden z karnetów, musisz dodatkowo co rok dopłacać 4 funty. Jest jeszcze karnet Platinum, ale to taki nasz VIP, w kontekście wyjazdów ma ten sam status co Gold. Mając Gold i odpowiednią ilość Away Credits jesteś gość, masz pewny bilet. Ile punktów było potrzebnych w tym roku aby udać się na wyjazd? Najtrudniej było dostać bilet na wyjazd do Bournemouth. Tylko posiadacze Gold Membership z 60 Away Credits mogli kupić bilet. Oznacza to, ze taka osoba musiała w ostatnich 3 latach uczestniczyć w 60 meczach wyjazdowych. Wyjazd na West Ham wymagał 40 Away Credits, na Spurs 30 Away Credits, na United 25. Jak to wygląda kiedy chcesz pojechać z Arsenalem na Ligę Mistrzów? Dokładnie tak samo, Gold plus ilość punktów. Tu jednak ciekawostka. Na mecze z  Dynamo Zagrzeb i Olympiakosem mogłeś jechać, mając zero punktów. Jak pisałem, tylko karnet Gold coś gwarantuje ponieważ działa to w ten sposób: Gold kupuje pierwszy, następnie Silver i na końcu Red. Do kategorii Red w ostatnich  dwóch latach spadły tylko dwa mecze, mało atrakcyjny Olympiakos i Dortmund, ale tu klub z Niemiec przeznaczył dla kibiców Arsenalu aż 12 tys biletów. Arsenal Londyn właściwie nie organizuje zbiorowych przejazdów kibiców. Posiadają kilka busów, czyli z klubem jedzie kilkadziesiąt osób, cała reszta porusza się indywidualnie.

PS Serdecznie dziękuję za pomoc w uzyskaniu informacji panu Rafałowi Mazurowi z oficjalnego fanklubu  Arsenalu w Polsce (kanonierzy.com)

PSV Eindhoven

W poszukiwaniu informacji dotarłem do pana Coena Schrootsa, pełniącego funkcję tzw. ticketing manager w klubie mistrza Holandii. Warto odnotować profesjonalizm Holendra i niniejszym podziękować za przekazanie informacji. Nie są one tak szczegółowe jak w przypadku drużyny londyńskiej ale mają ten walor że pochodzą wprost z klubu.

W PSV aby móc jeździć na mecze wyjazdowe swojej drużyny należy posiadać karnet lub być zarejestrowanym członkiem klubu. Dodatkowym wymaganiem w przypadku podróży na stadiony holenderskie jest konieczność posiadania jeszcze jednej karty ze zdjęciem ('away card', odpowiednik naszej karty kibica). Tak jak w Arsenalu, PSV jest jedynym dystrybutorem biletów na mecze wyjazdowe. Nie przekazuje żadnej puli komukolwiek.

Klub prowadzi również program lojalnościowy, z tym że w niedawno zakończonym sezonie potrzeba jego uruchomienia dotyczyła tylko pięciu wyjazdów. Tak więc i tu warto jeździć i zbierać punkty, aby móc uczestniczyć w bardzo prestiżowych meczach. Z ciekawostek nie nalegam aby stosowano ten system u nas. Warto wspomnieć o roli policji przy meczach wyjazdowych na terenie Holandii. Klub nie sprzedaje biletów a vouchery. Te są wymieniane na bilety później i to policja wskazuje miejsce wymiany. Jeśli klub organizuje przejazd, problemu nie ma, zamiana następuje w pociągu lub innym zbiorowym środku lokomocji. Jeśli kibice jadą indywidualnie to właśnie policja, szacując skalę ryzyka, albo zezwala na wymianę w kasach stadionu gospodarza albo organizuje na peryferiach miasta parking, na który muszą dotrzeć kibice PSV i dokonać wymiany voucherów na bilety. W PSV też stosunkowo łatwiej pojechać na wyjazd zagraniczny niż krajowy.

Eintracht Frankfurt

Informacje o sposobach dystrybucji biletów w klubie z Frankfurtu otrzymałem od kibica Franka za pośrednictwem a-c10.

Tu jak w wyżej opisanych klubach również pulę biletów wyjazdowych rozprowadza wyłączenie klub. Aby starać się o bilet z tej puli należy być członkiem klubu, posiadać karnet, (dwa stopnie wtajemniczenia) i oczywiście wykazać się stażem wyjazdowym. Rodzaj karnetu zależy od stażu członkowskiego w klubie i wiąże się z większymi lub mniejszymi przywilejami. Pamiętamy przecież, że w Niemczech na mocy ustawy kibice są współwłaścicielami klubów.

W Niemczech funkcjonuje jeszcze drugi sposób, przeznaczony raczej dla kibiców chcących obejrzeć mecz własnej drużyny na wyjeździe raczej niż czynnie jej kibicować. Jest szalenie prosty, sam trzykrotnie z niego korzystałem. Chcesz jechać na mecz swojej drużyny w innym mieście?  Wchodzisz na oficjalną stronę klubu gospodarza, rejestrujesz się (należy podać pełne dane, adres itd.) i kupujesz bilet. Ten albo odbierasz na miejscu albo wysłany jest pocztą, twój wybór. Oczywiście zajmujesz miejsce między kibicami gospodarzy, ale z mojej praktyki wynika bez żadnych obaw. Siadasz w szaliku czy koszulce swojego klubu i naturalnie cieszysz się po zdobytych bramkach. Dlatego też kiedy pytałem Niemców o sprawy biletów na mecze wyjazdowe, oni troszkę się dziwili w czym problem.

Wnioski

Niestety dla osób które prosiły mnie abym zajął się tym tematem mam dwa. Jeden optymistyczny, ale tylko w skali racji, drugi pesymistyczny.

Ten optymistyczny to taki że macie 100% racji, mówiąc że daleko nam do standardów europejskich, choć trzeba przyjąć za pewnik, że podobne 'macie i dzielcie' odbywa się nie tylko u nas. Samotną wyspą bez wątpienia nie jesteśmy. Zdarzyło się w prawdzie kilka razy, że bilety sprzedawał klub. Ma to miejsce wtedy kiedy SKLW zaspokoi już własne potrzeby  i jest ich nadmiar. Jest to jednak wyjątek od reguły a nie norma. W klubach, które sprawdziłem wszystkie bilety sprzedaje klub, ale z luźnych informacji (nie potwierdzonych w oficjalnych źródłach) wynika, że w klubach francuskich duża część biletów przekazywana jest organizacjom kibicowskim, jednak broń Boże nie wszystkie. We Włoszech jeśli stosunki kibiców z właścicielami są dobre, również. Problem jest taki, że tam zazwyczaj są złe. Można na początek postulować aby nasz klub zdecydował się zrewidować swoją politykę np. do systemu 70-30% i tę mniejszą pulę rozprowadzał sam. Na większą ilość nie ma co liczyć przy tak silnym ruchu kibicowskim. Wprowadzenie takiego parytetu uznałbym za spory sukces klubu. Trzeba jednak do jakiegoś sensownego rozwiązania dążyć. Następna zła wiadomość to taka, że kluby, i moim zdaniem słusznie, nagradzają tych, którzy jeżdżą często, a nie sporadycznie (wszystkie programy dają punkty za ilość wyjazdów). Czyli jeśli Legia zdecydowała by się na rewolucję, w co wątpię, to i tak szybko punkty zdobyliby ci, którzy naprawdę jeżdżą bez względu na miejsce i rangę rywala. Reasumując, przy programach lojalnościowych dotyczących możliwości zakupu biletów na mecze wyjazdowe preferowane jest stale uczestnictwo w nich. Jest to rozwiązanie uczciwe. Nasza partyzantka niestety sprawia, że klub narażony jest na krytykę i mniej czy bardziej słuszne opinie o dzieleniu kibiców na tych lepszych i tych kategorii B. Niepotrzebna jest też droga, którą należy przechodzić, aby kupić bilet na mecz wyjazdowy. Szukanie dojść, znajomych znajomych itp. Ta ostatnia uwaga dotyczy tych, którzy w żaden sposób nie są powiązani z ruchem kibicowskim, nie przynależą do bardziej lub mniej formalnych grup, grupek podgrupek. Sprzedaż biletów przez klub i stosowanie parytetu wyjazdów jest najprościej pisząc transparentne. To z czym mamy do czynienia obecnie, to nie są europejskie standardy. I już na koniec. Większość klubów stawia barierę jeszcze jedną, najpierw kibicu to kup karnet na własny stadion, a później możesz myśleć o wyjazdach. Dobrze robią, proste, uczciwe i zasadne.

Krzysztof Kaliszewski – Senator

Dyskusja (10)
1niedziela, 29, maja 2016 13:53
Senator
Trochę późno ale lepiej niż wcale. Serdecznie dziękuję naszemu stałem czytelnikowi Chmurze za pomoc w tłumaczeniu korespondencji z PSV.
2niedziela, 29, maja 2016 22:07
sektor212
No cóż trudno autorowi nie przyznać racji. Sprzedaż biletów na mecze wyjazdowe klub rozwiązał w taki sposób, że rzeczywiście podzielił kibiców. Jest to smutny fakt. Uważam że problem będzie narastał. Ja również słyszę negatywne opinie nawet od znajomych z Żylety, że mają problem z kupnem biletu na wyjazd. Nie będę się rozpisywał jak wygląda dystrybucja ponieważ każdy zorientowany zna temat. Zresztą nie mam zamiaru wylewać żali do grup kibicowskich tylko do klubu ponieważ on jest odpowiedzialny za taki stan sytuacji.

@Senator

Opisane przez ciebie zasady do naszych reali mają się na dziś trochę nie tak. Tylko bez obrazy! Osobiście uważam że opisane przez ciebie zasady są jak najbardziej prawidłowe i sprawiedliwe wobec własnych fanów.
Moje ale to że nie wyobrażam sobie kibiców mających wykupione pakiety VIP (loże) czy karnety Gold, że będą zainteresowane podróżą specjałem oraz oglądanie meczu z sektora dla przyjezdnych gdzie usytuowanie trybuny dla kibiców przyjezdnych zazwyczaj jest w narożnikach stadionów. Pomijając komfort siedziska czy stania przez cały mecz zwrócę ci uwagę, że widoczność boiska jest słaba i często ograniczona przez zabezpieczenia. Dla tych kibiców to nie ten pozim oglądania meczu. Dodatkowo Polska kibicowsko jeszcze nie jest na tyle ukształtowana by różne warstwy społeczne stały razem na jednej trybunie i chóralnie śpiewali przez cały mecz. Może kiedyś.

Problem dotyczy kibiców takich jak ja czy ty fanatycznie od długich lat pozytywnie zakręconych na punkcie Legii. Czasami mniej akceptowanych z uwagi na inne spojrzenie kibicowania naszej Legii.

Drogi Senatorze, dzięki za wspaniały pomysł wprowadzenia małych zmian jeżeli chodzi o wyjazdy na mecze Legii. Sugestia o przyznanie jakiejś części biletów dla kibiców nie zrzeszonych jest bardzo trafna. Uważam, że z takiej opcji będą mogli skorzystać kibice ze wschodniej jak również z Żylety. Jak najbardziej jestem za wprowadzeniem zasad dystrybucji przez klub biletów na wyjazdy. Dla mnie podstawowym kryterium możliwości starania się o biletu na wyjazdowy mecz Legii to posiadanie karnet na cały sezon. Inne detale promujące pierwszeństwo można ustalić z klubem. Jednak pula 30% jest mocno przesadzona. Uważam, że można zacząć od 5% i sprawdzić jakie będzie zainteresowanie. Pomysł bardzo dobry, ale z tym problemem musimy zgłosić się bezpośrednio do klubu redagując odpowiednie pismo.
3poniedziałek, 30, maja 2016 01:36
a-c10
Temat z jednej strony mocno frapujący, z drugiej cholernie złożony. Duże uznanie dla Senatora za to, że w ogóle mu się chciało tym zająć. I jeszcze za to, że z gracją ominął wszelkie retoryczne rafy w stylu wrzasków "skończyć z tą patologią!" i im podobnych.

Co do samego tekstu: daleko nam do standardów europejskich tu bym o tyle polemizował, że nie bardzo wiem, co to niby są te "standardy europejskie". Z tego, co się orientuję - i co poniekąd znajduje potwierdzenie także w powyższym materiale - praktycznie w każdym zakątku Starego Kontynentu (a i wszystkich "nowych" pewnie też) sprawy mają się ciut inaczej.

Mnie osobiście "po sympatii" najbliżej do modelu niemieckiego. Z jednej strony u naszych zachodnich sąsiadów jeśli chcesz mieć pewność (a przynajmniej duże szanse) zakupu biletu na hitowy wyjazd, musisz na co dzień uczestniczyć w życiu klubu. Uważam to za o tyle istotne, że w Polsce - i nie jest to, broń Boże, żaden przytyk do Senatora - temat najczęściej wskakuje na afisz właśnie wtedy, gdy trafia się hitowy wyjazd, a jakiś neptek budzi się z ręką w nocniku, bo chciałby jechać, a nie może i robi z tego wielkie halo. System "niemiecki" pozwala powiedzieć takiemu delikwentowi "chciałbyś jechać na Bayern, ja? A na Augsburgu byłeś? A na Mainz? A na 1.FC Toten Hosen w tamten paskudny, listopadowy dienstag? No to teraz, rozumiesz, fi*k dich!". Z drugiej - kwestię dystrybucji, lojalności etc. wciąż kontroluje klub. K l u b, a nie jacyś luźno z klubem związani Hans, Klaus i Gunther, którzy po własnym gutdunken decydują kto może jechać, a kto nie i dlaczego.

Ze strony numer trzy, warto chyba rozszerzyć zagadnienie, o które zahaczył kol. Sektor. Otóż gdy wypytywałem w wiadomym temacie swych niemieckich znajomych - z tego, co wiem, Senator miał tak samo - na dzień dobry robili wielkie oczy i pytali "a... ale o co tak w ogóle ci chodzi?" Nawet w cieszącej się przecież kapitalną frekwencją Bundeslidze mało który mecz jest wyprzedany tak absolutnie do końca. Zazwyczaj jakieś bilety zostają. I te bilety można sobie kupić. Tak po prostu, bez niczyjego pośrednictwa. I nikt człowieka nie przesłuchuje czy jest kibicem Wolfsburga, Schalke, czy, w cholerę, Wigier Suwałki. Nikt a priori nie zakłada, że kupujący jest bandziorem, który na pewno zamierza urządzić jakąś rozpierduchę. Można wsiąść we własny samochód (bądź inny, dowolnie wybrany środek lokomocji), dojechać po ludzku na miejsce i w koszulce/szaliku/czapeczce/czym-tam-jeszcze ukochanego klubu obejrzeć mecz, zazwyczaj w otoczeniu kibiców gospodarzy.

Strasznie mi u nas tego brakuje. Bo u nas mody wyjazdowej nie ma nie tylko pośród "goldowców", "vipów" i całej reszty tego ą-ę towarzystwa. Przeciętnemu kibicowi, takiemu jak piszący te słowa, czy - jak mniemam - większość bywalców Ce-eL też nie do końca się uśmiecha podróż "specjalnym" środkiem transportu, opcjonalne atrakcje policyjne, czy wreszcie stłoczenie w ciasnej klatce w rogu stadionu zwanej szumnie "sektorem gości". Tak sobie myślę, że bez przynajmniej prób wytworzenia takiej mody dyskusja o sposobach dystrybucji biletów wyjazdowych jest, cóż, cokolwiek jałowa. W ogromnej większości przypadków jeżdżą ci, co chcą i tak, jak chcą.
4poniedziałek, 30, maja 2016 14:52
Senator
@Sektor212
Szczerze to nie za bardzo rozumiem środek Twojego komentarza.
To kto i jak jedzie to przecież sprawa indywidualna i przymusu być nie powinno. To samo miejsca na stadionie gospodarza, takie wyznaczył i tu nikt nic nie poradzi. Natomiast dziwi mnie Twój minimalizm. 5% a to dlaczego jeśli to nie będą bilety zastrzeżone dla kogokolwiek a dla wszystkich. Klub jeśli zdecydowałby się na sprzedaż choćby wspomnianych 30% musi je udostępnić wszystkim chętnym, a przecież sam piszesz, chętni są będą na całym stadionie. Tu dla mnie ważna jest dostępność. Nie muszę szukać dojść itp. Nie ma też obowiązku wchodzenia na serwisy kibicowskie . Ja taką możliwość powinienem mieć stworzoną przez klub i to jest ten standard europejski który próbuje negować a-c10.
a-c10
Po części już znasz odpowiedz napytanie a niby jakie to te europejskie standardy?
Ano takie ,że mam przejrzystość i jasność kto jak i dlaczego.
Napisałem wyraźnie ,że zapewne są i takie klubu które działają tak jak u nas . Tylko co to ma do rzeczy? Czy nie lepszym rozwiązaniem jest stworzenie równych szans i dla tych zaangażowanych i dla Januszy? Klub ma właściwie obowiązek działać uczciwie i otwarcie wobec całego ogółu kibiców. Obecnie scedował jedną działkę na SKLW. Czy klub wprowadził obowiązek przynależności do jakiegokolwiek stowarzyszenia? Nie wprowadził więc i nie powinien dziwić się ,że są i głosy negujące taki stan rzeczy.
Zupełnie inną sprawą jest kwestia chęci uczestnictwa. Na 90 % mało osób z tych zwykłych kibiców skorzysta,tylko czy to ma znaczyć ,że nie dajemy im szansy? Reasumując, dla klubu nie powinno mieć to żadnego znaczenia.Dla kuby najważniejszą sprawą powinna być ogólna dostępność i jasność zasad przy sprzedaży biletów. Dokładnie tak samo jam na mecze przy Ł3 bo właściwie dlaczego jest inaczej?
5poniedziałek, 30, maja 2016 23:48
czarnuch
Senator..

Rozumiem twój "ból" ale..
Brakuje mi podanych na tacy cyfr. Pul biletów na konkretne wyjazdy. Liczby regularnie jeżdżących za Legią. To pomogłoby w rozszyfrowaniu potrzeb itd.
Dostępność dla chcącego acz ze stażem jest niemalże bezproblemowa. Oczywiście przyjemnie byłoby mieć konkret info na oficjalnej Very Happy

Na tą chwilę np wyjazd do Gdańska.. Info nt zapisów grubo przed Piastem, w dniu meczu.. Ba, nawet po dostępne w SB. Nawet debiutant mógł się załapać. To w końcu nie jest tak, że te bilety tylko pod stołem się rozchodzą.

Dalej.. Często jest tak, że to właśnie SKLW organizuje wyjazd i w nim pomaga (np potrzebne info dot. czy to trasy czy też miejscowych "smaczków") - stąd też m.in relacja klub - SKLW w kontekście wyjazdów.
Nie powiem, że gdyby to właśnie po str. klubu leżała organizacja od a do z to byłoby gorzej etc, ale dodam,że dla mnie to zbędne.

Kolejna kwestia.. Pamiętajmy, że wyjazd to nie niedziela na Ł3. Przygody raczej nie w smak "niezaangażowanym".
Mimo wszystko.. Jeśli sama forma (klarowny i dostępny na oficjalnej system) a nie dostępność (i tak finalnie pierwszeństwo odgrywa staż) może kogoś ucieszyć to jestem za Very Happy
6wtorek, 31, maja 2016 01:40
Senator
@Czarnuch
Ja nie mam nic do współpracy klubu z SKLW, ba jest wskazana i to jest ok.
Zupełnie inną sprawą jest kwestia przekazywania całej puli biegów tej organizacji. Połowa kibiców skronie liczę nie ma do nich w żaden sposób dostępu. Jeśli chce jechać to musi szukać dojść. Pomijam fakt że nie każdemu się chce, gorzej z tymi którym taki dil nie pasuje.
Jasno też napisałem, że te kluby którym się przyjrzałem w pierwszym stopniu preferują tych kibiców którzy jeżdżą za drużyną. Tu jest raczej temat poza dyskusją.
Obecnie jest to dla wielu czarna magia i wszystko opiera się na zasadzie kmwtw. Nie jest to standard europejski.
Mało, bywa tak że na mecze nazwijmy je prestiżowe znajdą się bilety dla zgód, a nie ma biletów dla kibiców Legii od lat kupujących karnety i będących stałymi bywalcami na Ł3.
Tego to już nie można nazwać inaczej jak skandalem.
Nie wierzę w cuda i szybko to się nie zmieni ale dobrze by było aby klub zrozumiał pewne kwestie. Całkiem możliwe jest że i wśród kibiców nie związanych z rk byliby chętni pojechać na mecz wyjazdowy. Obowiązkiem klubu jest dać im taką szansę. Tyle.
7wtorek, 31, maja 2016 18:46
Zbyszek
@Senator.
Mnie ten temat jako problem raczej nie interesuje. Natomiast jest on, bez obrazy, przyczynkiem do tego, że generalnie lud w Kraju nad Wisłą jest na bakier z zasadami gospodarki rynkowej. Przypomnę tylko,że rynek to takie fikcyjne miejsce na którym spotykają się realny popyt z realną podażą w warunkach konkurencji międzypodmiotowej.W poprzednim ustroju o rynku mowy być nie mogło, bo gospodarka miała charakter planowo-deficytowy.W takich sytuacjach nierównowagi segmentowej mówi się o gospodarce deficytu.I ludzi sobie w tamtych warunkach radzili. W wielu filmach wyśmiewano staczy kolejkowych i społeczne listy, lecz był to racjonalny element porządkujący. Bowiem w warunkach niedoboru najpierw decydowała kolejność, kto pierwszy ten lepszy.A nad nią czuwał samorzutnie powoływany komitet kolejkowy. Na przykład w sklepie mięsnym ustalano,że kobiety w ciąży kupowały co piąta osoba, a kobiety z małymi dziećmi co siódma.Ale nie obywało się bez elementów protekcyjnych ,kiedy jakaś osoba stojąca w kolejce blisko kasy widząc wchodzącą swoją sąsiadkę krzyczała głośno ; " czemu pani tak późno,bo ja tu kolejkę trzymam dla pani".A na pytania tłumaczyła,że zajęła jej kolejkę przed sobą. Był to racjonalny system stanowienia dostępu do dobra reglamentowanego, a więc takiego, którego był niedostatek. Inaczej było z artykułami przemysłowymi np. z meblami, gdzie istniała lista społeczna i każdy kto chciał nabyć mebelek funkcjonalny musiał się meldować na ogół co 12 godzin w kolejce. Jak się nie pojawił to go skreślano uznając,że już zainteresowany nie jest. A obok istniała oddzielna kolejka z oddzielnym limitem mebli dla posiadaczy kredytów dla młodych małżeństw.Czyli też określano dostępność do dóbr których brakowało, biorąc pod uwagę kryteria pierwszeństwa i preferencje dla określonych osób.W sumie stworzono pewien system regalmentacji dóbr produkowanych w ilościach niewystarczających. Ten system był jasny i czytelny. Tylko ludzie musieli jego reguły zaakceptować.Zawsze się jedank znajdą tacy, którzy chcą mieć wszystko uznając,że niejako tak powinno być. I ich ten system niejako wyrzucał co czasami odczuwali boleśnie i co opisali we wspomnieniach jak niejaki J.M. Rokita. Gdyż zawsze znajdą się rewolucjoniści i inni antysystemowcy, którzy chcą wywrócić wszystko do góry nogami, tak, aby tym razem im było lepiej. Rewolucje , a było ich parę, zapisane zostały w historii jako te wydarzenia, po których było dużo gorzej niż przed nimi.
W dzisiejszej dobie jednym z wielu sektorów deficytu staje się m. innymi problem, jak się okazuje, znalezienia się w gronie szczęśliwców jadących na mecz wyjazdowy swojej drużyny. Jak rozumiem jest to sprawa gardłowa, honorowa i taka z rodzaju życia i śmierci. Jednym słowem sprawa niebywale poważna.Ale z drugiej jest to prozaiczny problem gospodarki niedoboru. Nie starczy dla wszystkich.
Senatorze podajesz jak sobie z tym radzą w klubach zachodnich. Rozumiem,że nikt z kierownictwa Legii nie był w stanie powiedzieć jak to się tym klubie robi. Bo nie stworzono systemu.
A właściwie stworzono, a nazywa się on, jakoś to będzie.Podczas kiedy to regulacji i uporządkowania wymaga właśnie sektor niedoboru. I tu masz rację, musi to zrobić klub i musi w pierwszej kolejności uwzględniać swoje preferencje. Mówiąc wprost system dostępności do meczów wyjazdowych musi być częścią programu lojalnościowego. A więc wybacz,ale wyłącznie posiadacze karnetów i w pierwszej kolejności ci z najdłuższym stażem. Takie są reguły sprawiedliwości, które nie oznaczają w żadnym poważnym systemie etycznym prostackiej równości dla wszystkich,ale stanowią,że wszyscy mają takie same szanse i podlegają takim samym prawom, regułom i zasadom. Przykrawając to do konkretu, najpierw karnet i to przez parę lat, a dopiero potem wyjazd.Natomiast masz rację, brak przejrzystych i takich samych dla każdego reguł rodzi pokusę nepotyzmu, protekcji i ogólnie nieuczciwości. Bo ona pojawia się tam gdzie nie ma czystej wody, a zamiast niej serwowana jest jakaś mętna breja.
8wtorek, 31, maja 2016 18:56
Senator
@Zbyszek
Nie za bardzo rozumiem co mam wybaczać. Od początku piszę i przedstawiam programy lojalnościowe jako sprawiedliwe i dobre rozwiązania.
9wtorek, 31, maja 2016 19:35
Zbyszek
@Senator.
Jest to taki prawniczy wybieg. Nie bierz wszystkiego dosłownie.Ja wolę jak by mnie wybaczano,a nie wyklinano. Ale ma się to na co się zasłużyło Smile. To tak jak w znanym dowcipie : prawnik wyzwał od różnych Pana Kowalskiego przed wejściem do galerii Mokotów. Pan Kowalski podał go do Sądu i ten nakazał przeprosić w miejscu obrazy Pana Kowalskiego. Prawnik umówił się z Panem Kowalskim o godzinie 12 ,aby aktu ekspiacji dopełnić i widząc go zapytał czy Pan Malinowski ?. Nie - padła odpowiedź. No, to przepraszam.Smile. Pozdrawiam
10środa, 01, czerwca 2016 00:56
czarnuch
"Połowa kibiców skronie liczę nie ma do nich w żaden sposób dostępu. Jeśli chce jechać to musi szukać dojść. Pomijam fakt że nie każdemu się chce, gorzej z tymi którym taki dil nie pasuje."
1. Dostęp jest. Info jak nie zawsze to najczęściej jest ogólnodostępne, tak jak zapisy.
2. Zasady spisał klub, chyba należałoby je respektować. Jeśli nie pasuje - mejlujemy do klubu.

"Obecnie jest to dla wielu czarna magia"
Wg mnie czy to na oficjalnej czy gdzieś w odmętach legijnego internetu można czarną magię przekuć w jasną wiedzę Very Happy

"Mało, bywa tak że na mecze nazwijmy je prestiżowe znajdą się bilety dla zgód, a nie ma biletów dla kibiców Legii od lat kupujących karnety i będących stałymi bywalcami na Ł3."
O i to mógłbym uznać za błąd. Zgoda.

"Całkiem możliwe jest że i wśród kibiców nie związanych z rk byliby chętni pojechać na mecz wyjazdowy. Obowiązkiem klubu jest dać im taką szansę."
Jasne, że chętni by się znaleźli. Klub poniekąd im to umożliwia ale zamiast czyhać na hity proponuje zacząć od mniejszego pułapu. Wtedy i staż się podreperuje i łatwiej o dostępność Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1