A+ A A-

Stanisław nie dla Legii

Stanisław Czerczesow nie będzie już trenerem Legii. Klub poinformował, że kontrakt z rosyjskim szkoleniowcem został rozwiązany za porozumieniem stron. Biorąc pod uwagę wyniki osiągnięte przez Czerczesowa w Legii, wiadomość musiała wywołać niemałe zaskoczenie i falę kibicowskich i dziennikarskich spekulacji.

 

Jaka jest prawda o przyczynach rozstania Czerczesowa z Legią, tego się nie dowiemy. Może inaczej – nie będziemy w stanie rozpoznać prawdy wśród wyjaśnień przedstawianych przez różnych dobrze poinformowanych, zwłaszcza że ci dobrze poinformowani zwykle czerpią wiedzę od tych, którym zależy na tym, żeby w świat poszedł określony przekaz, niekoniecznie przecież w stu procentach odpowiadający rzeczywistości.

Jedno jest jednak pewne – przyczyny musiały być poważne.

Jeżeli decydująca była negatywna ocena warsztatu, którym dysponuje Czerczesow i jego asystenci, oznaczałoby to, że są w naszym klubie osoby, które nie boją się dokonać takiej oceny w oderwaniu od wyników osiąganych przez drużynę. Jest to, rzecz jasna, duże ryzyko. Sam miałem ambiwalentne odczucia wobec metod Rosjanina, bo Legia na wiosnę kilka razy zagrała w sposób niewytłumaczalnie słaby. Prowadzenie drużyny przez Czerczesowa kojarzyło mi się ze starą grą internetową 'Hattrick', w której poświęcało się niektóre mecze, zlecając drużynie nastawienie 'play it cool' (gra na luzie), by w innych zaatakować z całą mocą, z nastawieniem 'match of the season' (mecz sezonu). Sinusoida formy Legii dziwiła, by nie powiedzieć szokowała, ale ze swojego zadania Czerczesow koniec końców wywiązał się celująco i istnieje taka możliwość, że to co robił, nie było zwiększaniem ryzyka, ale wręcz przeciwnie – jego minimalizowaniem.

Jeżeli decydujące znaczenie miały kwestie finansowe, byłaby to wiadomość jednocześnie dobra i zła. Dobra, bo oznaczająca, że w Legii jest kontrola nad budżetem i ktoś wie kiedy powiedzieć 'stop'. Nie można wykluczyć, że żądania Czerczesowa w obszarze wynagrodzeń i transferów uznano na nierealne, a może nawet potraktowano je jako próbę chytrego wykorzystania przez Rosjanina sprzyjającej pozycji negocjacyjnej po zdobyciu tytułu mistrzowskiego. Z drugiej strony pojawia się jednak pytanie jaki poziom wymagań mógł zostać uznany za niedopuszczalne ryzyko i czy Czerczesow to naprawdę aż taki fantasta, by stawiać klubowi wymagania wzięte z sufitu? To cofa nas do stale powracającego pytania o kondycję finansową Legii i rozważań czy faktycznie jest ona tak dobra jak chcą tego podawane do wiadomości publicznej informacje o przychodach osiąganych przez nasz klub.

Jeżeli natomiast poszło o mityczną 'wizję rozwoju klubu', sytuacja jest w ocenie bodaj najprostsza. Przyjmując (zważywszy na ciągłość pracy osób zatrudnionych w Legii na decyzyjnych stanowiskach), że takowa wizja w naszym klubie istnieje i jest ona przynajmniej w jakimś ogólnym zarysie spójna, jest wielce prawdopodobne, że los Czerczesowa był przesądzony już w momencie... jego zatrudnienia. Wszak Czerczesow to nie nowicjusz w trenerskim światku i ustalenie jego szkoleniowych przyzwyczajeń czy preferowanego modelu funkcjonowania w strukturach klubu nie mogło być przeoczone przy podjęciu tak poważnej decyzji jak propozycja angażu w Legii. Ergo, już wtedy musiano wiedzieć, że Czerczesow nie pasuje do 'wizji rozwoju klubu', że jest rozwiązaniem tymczasowym i doraźnym, mającym na celu uratowanie źle układającego się sezonu, a wielogodzinne rozmowy o przedłużeniu umowy po zakończeniu sezonu i rzekome zastanawianie się nad decyzją to zwykły pic na wodę i fotomontaż, bo ta decyzja była podjęta już dawno temu.

W naszą kibicowską jaźń Czerczesow bez wątpienia wbił się mocno – wygrał jak do tej pory wszystko, nie przegrał jeszcze niczego, a jednak odchodzi z klubu. Każdy kolejny trener będzie musiał mierzyć się z cieniem twardego Rosjanina, za którego Legia grała wysokim pressingiem, potrafiła zabiegać każdego przeciwnika w lidze i u którego nie było mowy o tym, żeby ten czy ów lenił się na boisku. Przyznam, że z czystej ciekawości chciałbym widzieć czy sam Czerczesow żałuje, że jego historia w Warszawie doczekała się kropki w tym właśnie momencie.

Dyskusja (9)
1czwartek, 02, czerwca 2016 20:10
Zbyszek
@Gawin.
To nie jest tak,że musimy wiedzieć na pewno.Bo co to znaczy na pewno. Był to z pewnością splot wielu okoliczności. Ale przy ich ocenie musimy wziąć pod uwagę osobowość i preferowany system wartości przede wszystkim przez Pana Mioduskiego, który coraz bardziej staje się pierwszym dyspozytorem w Legii.Ja mam swoje przemyślenia wynikające z kontekstu wypowiedzi współwłaścicieli z którymi się podzielę,ale niestety muszę napisać na spokojnie i takie warunki mam i to nie zawsze wyłącznie w sobotę lub niedzielę przed południem.
2piątek, 03, czerwca 2016 09:06
iocosus
To pospekulujmy, jedno jest pewne prawdy nie znamy, zatem … papier wszystko zniesie.

Jeżeli przed letnimi obozami Czerczesow potwierdzi angaż w którymś z rosyjskich pierwszoligowych klubów, to według mnie sprawa była i jest oczywista, oficjalne tłumaczenia to pic na wodę fotomontaż chodziło o kasę i ściemnianie jest tylko jakąś grą pozorów. O odejściu Stanisława Sałamowicza spekulowano jeszcze w trakcie sezonu nie uwzglądniając jak ten sezon może się ostatecznie zakończyć. W rywalizacji z klubami ze Wschodu czy to o piłkarza, czy to o trenera jesteśmy bez szans. Jeżeli Czerczesow miał propozycję na ręku to przebić jej Legia nie była w stanie.

To pierwsza ewentualność, która mi się nasuwa. Druga to Staszek pokerzysta. Zdobył dublet wypełnił zadanie, poczuł się w stanie podyktować nowe warunki doceniające bardziej jego trenerską klasę, uznał że klub jest na „musiku”. Oczekiwania okazały się dla Klubu za wysokie, trener ambicjonalnie się nie wycofał z podniesienia stawki według własnej kalkulacji, zatem strony się rozstały.

Czemu jeżeli przypadek pierwszy lub drugi miał miejsce nie poinformowano o tym otwarcie i bezpośrednio? Według mnie zgodnie z gentlemen's agreement, przy podanych powodach rozwiązania umów kwestia długości i finansów kontraktu przestaje mieć znaczenie. I klub i trener chciały być wobec siebie fair. Czerczesow nie wychodzi na „chciwego”, klub na „skąpiradło” lub „ubogiego krewnego” rozstali się z braku wspólnej wizji przyszłości, ot pięknie i ładnie.

Swoją drogą, Czerczesow odchodzi z Legii w optymalnym dla siebie momencie. Przyszedł do klubu w sytuacji gdy ten miał dziesięć punktów straty do lidera i nikt w Warszawie nie wyobrażał sobie że ten dystans uda się zredukować, sezon uratować, a Staszek nie dość że jesienią musiał sobie radzić ze źle fizycznie przygotowaną drużyną to punkty i tak nadrobił, na dodatek jeszcze wiosną dublet zdobył. Ot, trener geniusz! W takiej aureoli w Rosji może się prezentować.

Odnośnie klubu: „pojawia się jednak pytanie jaki poziom wymagań mógł zostać uznany za niedopuszczalne ryzyko”. Finansowych realiów nie znam w szczegółach, ale gdyby wymogiem Czerczesowa był na przykład trzyletni kontrakt na bergowych warunkach to … podrapałbym się w głowę i jednak na to się nie zdecydował. Facet wykonał swoje zadanie, zdobył dublet, super, niech w kolejnym zadaniu awansuje do Ligi Mistrzów lub do 1/16 Ligi Europy z tego będzie kasa również na trenerską gratyfikację, ale w przypadku wyłożenia się na tym zadaniu, niech budżetu nie obciąża na tej samej zasadzie co wiking. Fakt tu jest kwestia zaufania w metody trenera i w jego skuteczność, zdaje się że w klubie tego zaufania zabrakło i nie mogę mieć o to pretensji bo u mnie również go nie było.

Nie wierzę że to co wystarczyło na ligę, wysoki pressing i bieganie okazałoby się receptą na puchary. Przy agresywnej intensywnej grze w założeniu na obu frontach, trudno by mi było wyobrazić sobie pogodzenie rozgrywek. Jeżeli gwarancją sukcesu miałyby być duże letnie wzmocnienia, czyli kolejne obciążenia budżetowe, to zaczynam się zastanawiać czy aby nie obudzę się z ręką w nocniku, w przypadku wtopy nie spotka mnie los Wisły Maaskanta i Stana Valckxa i zadaję sobie pytanie czy aby droga akceptacji finansowego ryzyka to nie była ścieżka Glasgow Rangers?

Zimą ryzyko finansowe zostało poniesione jak Leśny przyznał w wymiarze ok. 10 baniek, mamy mistrza, zatem się opłaciło, kwestia w tym że jak mi się zdaje zainwestowana kasa się jeszcze nie zwróciła, zatem owa „opłacalność” jest ciągle jeszcze tylko na etapie emocjonalnej satysfakcji, a z inwestycyjnym zimowym ryzykiem klub pozostaje. Dopóki albo nie awansuje w pucharach, albo nie zarobi na wytransferowaniu piłkarzy, kasa nie będzie się zgadzała. W takiej sytuacji ma jeszcze bardziej ryzykować finansowo, na zasadzie awansujemy do LM będzie święto i Eldorado, a jeżeli nie to okazujemy się niewypłacalnym bankrutem, zwijamy manatki i pogrzeb?
3piątek, 03, czerwca 2016 09:51
Oley
A ja bym spojrzał na to z innej strony. Właściciele Legii to biznesmeni. Podeszli do tego, jak sami wielokrotnie to podkreślają, jak do projektu. "Projekt Legia" pada często z ust Pana Miodulskiego. I tak należy do tego podejść. Drużyna była rozbita po Bergu. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Zagubiła jakość i tożsamość. Potrzebowała wstrząsu. Silnej ręki. Stanisław Czerczesow został zatrudniony do wykonania konkretnego "zadania" na tym etapie "projektu". Zadanie zostało wykonane. Dublet na stulecie zdobyty. Koniec. Kropka.
Miałem mieszane uczucia, co do "warsztatu" sympatycznego szkoleniowca... i o ile z "zadania" wywiązał się wzorowo, to miałem obawy, czy progres w tym kierunku, w jakim chcieliby podążać Właściciele Legii, był możliwy pod wodzą tego szkoleniowca. Wielokrotnie powtarzali, że chcą być "polskim Ajaksem". Jakoś nie widzę w Rosji, klubu, który funkcjonuje na zasadach zbliżonych do wzorcowego klubu z Holandii. Dlatego uważam, że bliższy wizji Właścicieli będzie trener z takiego na przykład Anderlechtu Smile
4piątek, 03, czerwca 2016 12:10
Baron
Czerczesow przychodząc do Legii zastał drużynę w dołku z 10 pkt stratą do Piasta i rozbitą po fatalnie przegranej walce o MP. Celem nadrzędnym było zdobycie MP na 100-lecie klubu i temu wszystko było podporządkowane. Opowiadanie w tym momencie o stylu jak dla mnie jest lekko śmieszne, owszem jest ważny nawet bardzo, ale cele na ostatni sezon jak pisałem wyżej były inne niż szlifowanie w lidze tiki taki z dużą startą do lidera Piasta.
Czerczesow w tej dość trudnej sytuacji zdobył wszystko co było do zdobycia - MP i PP czyli sobie poradził, a wcale tak różowo na koniec nie musiało być.
Inną kwestią jest to, że pokazał w międzyczasie gdzie są największe słabości Legii czyli raczej przeciętna kadra, nie rokująca optymistycznie przed walką o LM oraz słabość Akademii, co chyba mocno zabolało Mioduskiego, który twierdzi, że jest w niej wspaniale. Może i jest ale na chwilę obecną na pewno nie sportowo i organizacyjnie, rezerwy właśnie zawaliły awans do 2 ligi. Ośrodka treningowego jak nie było tak nie ma, rozbudowa dodatkowych boisk od strony ul. Czerniakowskiej jeszcze nie ruszyła, co nie znaczy, ze tak nie będzie ale na dzień dzisiejszy tak to wygląda.

Kolejną kością niezgody jak rozumiem jest to o czym wspomniał Leśnodorski w wywiadzie dla SE odnośnie przyszłego trenera:

"Chcemy, żeby w Legii grali najlepsi, ale zależy nam również na tym, aby do drużyny wchodzili wychowankowie akademii i odpowiednio wykorzystani zostali zawodnicy wracający z wypożyczeń."

Cóż ... najlepsi kosztują, rezerwy są mierne tak jak i piłkarze na wypożyczeniach, sorry ale na tym BL chce budować siłę Legii w nadchodzącym sezonie?

Jak dla mnie Czerczesow poleciał za niepokorność i kilka słów prawdy o drużynie oraz to, że chcąc coś więcej ugrać w europie zażądał wzmocnień. I nie chce się mi wierzyć, że żądał transferów z kosmosu, wiedział gdzie jest i w jakich realiach się obraca, to jest inteligentny facet.
Powody odejścia mogły być też inne ale wszystkiego pewnie się nigdy nie dowiemy.
Chętnie przeczytam teraz jakiś wywiad z Czerczesowym, a taki będzie na pewno, jak to z jego perspektywy wyglądało, skoro Leśny mógł to i Czerczesow też może.
5piątek, 03, czerwca 2016 15:17
świrekwampirek
Panowie z tym odrobieniem 10 punktów to już powstaje kolejna legenda kung-fu.
Odsyłam choćby do wywiadu z Mioduskim w tamtym okresie gdzie mówił wyraźnie że Piast nie będzie się liczył w walce o MP.
Na odrobienie tych mitycznych punktów było około 25 kolejek i podział punktów, wystarczyło wygrać oba mecze z Piastem a strata zmalałaby do jednego punktu. Dle mnie bardziej Piast grający wiosną dużo słabiej a na wyjazdach fatalnie stracił te punkty niż Legia odrobiła. Gdyby była to drużyna punktująca na wiosnę jak Lech rok temu byłoby po ptakach.
Baron, raz piszesz że Berg przerżną MP a zaraz że zbrodniczo sprzedano Radovica. Owszem drogi Berga i Legii się rozeszły ale myślisz że brak transferów, Celtic, sprzedaż Rado za plecami Norwega było bez znaczenia?
Podobno "genialny" Czerczesow obnażył słabość kadrową Legii wystawiając eksperymentalny skład z Lechią nazywany szrotem, przecież to byli w większości podstawowi i jedyni zawodnicy którymi Berg miał pozamiatać ligę.
Gdyby Czerczesow miał skład z wiosny 2015 i jeszcze numer z Rado to byśmy się bili ale o 8 bezpieczne miejsce.
Jeśli Czerczesow uważał że nie ma kim grać to co miał powiedzieć Berg.
6piątek, 03, czerwca 2016 15:35
kibic50
O ile pamiętam tylko Urban miał "samograja" Very Happy
7piątek, 03, czerwca 2016 15:39
świrekwampirek
Kibic Ty jesteś jak ważka, jak Tommy Lee Jones w "Ściganym"Smile
8sobota, 04, czerwca 2016 00:05
czarnuch
Oley podobnie o tym pomyślałem Wink ale..

Może i jest jakaś wizja.. Tylko czy to odpowiedni moment na jej realizowanie? Postawiony cel to także LM. Zatem coś stało na drodze w porozumieniu z trenerem Czerczesowem.

Mimo wszystko.. Przed nami walka o SP i LM a zmieniamy trenera. Słabe to.

Nastały czasy trzymania kciuków za Albańczyka Very Happy może doczekamy się Czarnucha Very Happy
9sobota, 04, czerwca 2016 20:28
Baron
@Świrekwampirek

Fakty są takie, że Czerczesow objął drużynę rozbitą i w kryzysie z 10 pkt straty do Piasta. W tamtym momencie wyglądało to źle, bardzo wielu kibiców było przekonanych, że Legia ma małe szanse na zdobycie MP. Nazywaj to jak chcesz ale Legia odrobiła te punkty, a historia pokazuje nam, że nasz klub jest mistrzem nie wykorzystanych szans. Teraz po zakończeniu ligi bardzo łatwo feruje się wyroki.
Tak Świrek wierz dalej, że Norweg o niczym nie wiedział i jako ostatni dowiedział się o transferze Rado, powodzenia. Owszem sprzedaż Rado to był bardzo zły ruch na dany moment ze strony klubu, ale ustawianie gry pod jednego zawodnika to była klasyczna rosyjska ruletka. Berg chyba zakładał w swoim planie kartki, kontuzje itp.? Przypomnę ci, że na finiszu ligi straciliśmy do Amiki 1 pkt, zresztą cała runda wiosenna w wykonaniu ówczesnej Legii to była lipa taka sama jak za czasów Skorży - wielki ból zębów kibiców podczas oglądania popisów naszych piłkarzy.
Co do Czeczesowa to pewnie, że obnażył słabość piłkarzy Legii w meczu z Lechią. Wiesz mecz można przegrać po walce, jeżdżeniu dupą po boisku na pełnej k..., tego tam nie było. Natomiast byli piłkarze syci, którym się nie chciało, minimaliści bez ambicji, i o tym mówił wprost były trener w wywiadach, przy okazji jak najbardziej słusznie domagając się wzmocnień.
I nie pisz tutaj co by było gdyby bo tego nikt nie wie, nie wspominając o tym, że to była autorska drużyna Berga i miał tych w kadrze piłkarzy, których chciał.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1