A+ A A-

Taktyczne niuanse: Legia trenera Hasiego cz. 1

Witam po dłuższej nieobecności. Czego możemy spodziewać się po grze Legii pod wodzą nowego szkoleniowca? Jaki pomysł ma nowy sztab szkoleniowy na Legię w sezonie 2016-17? Podzielę się z Wami moim spojrzeniem na zmiany jakie zachodzą w drużynie.

 

NOWY SYSTEM GRY LEGII

Jak najkrócej zdefiniować system gry? To wybór ustawienia w połączeniu ze strategią i taktyką tworzą sumę nazywaną systemem gry. Słusznie zauważył w jednym z komentarzy Zbyszek, że raczej będziemy grali w ustawieniu 4-2-3-1. Z przedsezonowych wypowiedzi trenera Besnika Hasiego wynika, że chce dużo utrzymywać się przy piłce i częściej atakować - czyli strategia ma polegać na grze na połowie przeciwnika. Natomiast taktyka drużyny ma polegać na grze na jeden kontakt, z wykorzystaniem prostopadłych podań oraz przenoszenia ciężaru gry na skrzydła - czyli nasz nowy system gry ma być bardziej ofensywny i widowiskowy niż w ostatnim półroczu. Mnie osobiście taki wybór ogromnie cieszy, gdyż lubię piłkę ofensywną. Trzeba jednak przyznać, że to bardzo odważna decyzja trenera Hasiego. Dlaczego odważna? Nad odpowiednim funkcjonowaniem systemu gry w konkretnym ustawieniu powinno pracować się latami. Jeśli zmienia się ustawienie co jakiś czas, powoduje to destabilizację zespołu, uniemożliwia się czynienie postępów przez drużynę, przerywa proces rozwoju i wprowadza zamieszanie w głowach piłkarzy. Nie można wymagać dobrej gry, jeśli pracowało się z danym ustawieniem krótko.

Dla naszych zawodników gra w ustawieniu 4-2-3-1 nie jest nowością gdyż grali tak niekiedy także za trenera Czerczesowa i jego poprzedników. Czy stać nas na taki system gry? Czy mamy odpowiedni potencjał w obecnej kadrze Legii? Jeżeli chodzi o zawodników ofensywnych to zdecydowanie tak. Ustawienie 4-2-3-1, poza zagęszczeniem środka pola, przede wszystkim pozwala uzyskać większą siłę ataku, ponieważ mamy do dyspozycji aż czterech zawodników ustawionych bardzo ofensywnie. Tu mamy w kim wybierać.

Pozycja numer 9 (środkowy napastnik) – Nikolić, Prijović, Hamalainen lub Niezgoda
Pozycja numer 11 (lewy pomocnik) - Kucharczyk lub Duda (wspomagani przez dobrze usposobionego do gry ofensywnej Hlouska)
Pozycja numer 7 (prawy pomocnik) - Aleksandrow lub Guilherme
Pozycja numer 10 (ofensywny pomocnik) – Moulin, Duda, Guilherme, Jodłowiec lub Hamalainen

Ja widać potencjał na daną chwilę mamy jak na nasze warunki bardzo dobry. Szczególnie olbrzymim wzmocnieniem okazuje się Francuz Moulin. Odważny w poczynaniach, nieustępliwy, waleczny, a co najważniejsze z dobrym przeglądem pola. Z meczu na mecz coraz lepiej kreuje grę. W teorii i w praktyce system ten wygląda ładnie dla oka kibica. Pomijając sparingi na obozie w Austrii, w meczu z Lechem o SP zobaczyliśmy jak to ustawienie funkcjonuje bez kilku podstawowych zawodników i nie wyglądało to za dobrze, gdyż stworzyliśmy zbyt mało sytuacji bramkowych. Zmiennicy za często nie wykorzystywali zalet tego systemu na boisku.

Udany pressing wysoko ustawionej naszej ofensywnej czwórki wsparty podejściem do gry Kopczyńskiego. Błąd lechitów i po szybkiej wymianie trzech podań Kucharczyk marnuje stuprocentową sytuację sam na sam z bramkarzem. Szkoda, bo cała akcja ‘palce lizać’.

Kolejna sytuacja. Szybki wyrzut z autu Czecha i ponownie mamy bardzo dobrze ustawiony nasz ofensywny kwartet zawodników w polu karnym. Tu również Kucharczyk marnuje stuprocentową sytuacje.

W drugim oficjalnym meczu Legii trenera Hasi konsekwentnie wdrażał myśl taktyczną z wykorzystaniem powracających podstawowych zawodników. W kolejnym meczu poprawa w jakości była zdecydowanie widoczna. Oto kilka przykładów z Mostaru.

Gui ładnie z Dudą na prawej stronie. Słowak podciągnął akcję do linii i dośrodkował. Tylko udana interwencja bramkarza miejscowych zapobiegła utracie bramki. Kozić wypiąstkował piłkę na osiemnasty metr. Tu należy pochwalić naszego nowego piłkarza. Moulin bardzo dobrze przeczytał grę i odpowiednio ustawił się przed polem karnym. Perfekcyjnie przyjął piłkę na klatkę piersiową, ustawiając ją sobie do natychmiastowego strzału na bramkę. Gdyby nie trafił w obrońcę rywala stojącego w świetle pewnie objęlibyśmy prowadzenie.

Kolejna sytuacja, w której atakujemy czwórką ofensywnych zawodników. W tej sytuacji Kucharczyk zbyt długo zwlekał z podjęciem decyzji czy pójść jeden na jeden czy wycofać piłkę do środkowej formacji. Akcja straciła tempo.

Następna sytuacja, atakujemy czwórką ofensywnych zawodników stwarzając zagrożenie.

BRAMKA

Właściwe zagęszczenie środka pola oraz ofensywne ustawienie naszej czwórki zawodników doprowadziły do objęcia prowadzenia w meczu ze Zrinjskim Mostarem.

Zagęszczamy środek pola. Jodłowiec wygrywa walkę o górną piłkę i zagrywa do przodu. Do piłki dopada Nikolić, z pierwszej odgrywa do tyłu do Guilherme i sam rusza do przodu, pokazując się do gry. Brazylijczyk z piłką przesuwa się, szukając partnera do gry. Kucharczyk bardzo dobrze rozciąga pole gry. W tym momencie w wolną przestrzeń rusza nasz nowy mózg zespołu Moulin (czarna strzałka).

Brazylijczyk mija całą drugą linię rywala, świetnie podając do wbiegającego wolne pole Francuza. Kucharczyk znakomicie utrzymuje linię biegu, nie zawężając gry. Również Nikolić mądrze i konsekwentnie przesuwa się na wolną prawą flankę. Potrzebowaliśmy pięciu sekund od momentu przejęcia piłki do doprowadzenia do sytuacji trzech na trzech.

Dalej Francuz idealnie w tempo podał do naszego najlepszego snajpera który całą składną naszą akcje sfinalizował pięknym strzałem i objęliśmy prowadzenie w tym meczu.

Powyższe przykłady jasno tłumaczą, że nowy trener chce grać bardziej ofensywnie niż oglądaliśmy to w ostatnim sezonie. Pomijając dyspozycję fizyczną zawodników (w tym okresie siła i wydolność nie mają prawa być w optymalnej formie) i patrząc wyłącznie na to jak zawodnicy poruszają się po boisku, nasza gra ofensywna powinna wyglądać lepiej niż za naszych dwóch ostatni trenerów.

W trzecim oficjalnym ligowym meczu już Legia potrafiła dobrze zagrać przez 45 min. Stworzyliśmy pięć sytuacji bramkowych, wykorzystując jedną z nich.

W kolejnym meczu wznowieniem z autu stwarzamy sobie bramkową sytuację.

Ofensywne ustawienie naszej czwórki zaznaczono strzałkami. Wrzuconą piłkę przez Kucharczyka obrońcy Jagiellonii wybijają przed pole karne. Hlousek (niebieska strzałka) inteligentnie blokuje dojście do piłki zawodnikowi z Białegostoku, czym umożliwia dojście do piłki Moulinowi. Francuz znakomicie gasi futbolówkę na piersi.

Momentalnie niskim lobem zagrywa do Prijovicia, który przytomnie pilnuje linii spalonego.

Prijović marnuje setkę. Również w ataku pozycyjnym gra Legii zaczyna się zazębiać.

Lewczuk rozciąga grę na prawą stronę do Aleksandrowa.

Bułgar zaraz po przyjęciu podaje wzdłuż linii do wbiegającego wolną przestrzeń Brazylijczyka.

Guilherme w pełnym biegu przejmuje podanie i rusza w stronę bramki. Ponownie w ataku mamy czterech ofensywnych zaznaczonych zawodników.

Gui mija bez problemu obrońcę Jagi. Aleksandrow sprintem podłącza się do akcji. Brazylijczyk w tym momencie miał dwie możliwości rozegrania piłki. Wycofać do wbiegającego w pole karne Bułgara lub zagrać wzdłuż bramki do stojącego w polu karnym Prijovića. Proszę zwrócić uwagę na bardzo dobre zachowanie Moulina i Kucharczyka. Obaj, odcięci od podania, natychmiast wycofują się w wolną przestrzeń, szukając gry (nie wbiegają bezsensownie na piąty metr między ciasno ustawionych czterech obrońców Jagiellonii).

Gui wycofuje piłkę na ósmy metr do nieobstawionego Francuza. Również Kucharczyk dobrze ustawiony domaga się podania. Dziewięć sekund trwała akcja do tego momentu. Kolejny raz udanie podłączył się Moulin. Coraz lepiej rozumie się z nowymi kolegami. Potrafi przyspieszyć naszą grę i pójść za akcją do końca.

Francuz uderza po długim rogu i trafia w obrońcę Jagi. Widać, że takie rozegranie jest ćwiczone na treningach, gdyż żaden z trzech zawodników nie wbiegł pole bramkowe tylko czekali na zagranie piłki do tyłu.

Jak do tej pory mało widzimy szybkich kontrataków z własnej połowy. Wydawać by się mogło, że ten element powinien być najlepszy w wykonaniu Legii, a jak na razie szwankuje, choć w sobotnim meczu nasz kontratak o mały włos nie zakończył się bramką.

Ponownie Francuz w roli głównej, wyprowadza szybki kontratak.

Znakomicie prostopadle podaje do wychodzącego Czecha (niebieska strzałka).

Hlousek bez zbędnego holowania piłki zagrywa futbolówkę do przodu do wychodzącego sprintem Kucharczyka. Aleksandrow bardzo dobrze utrzymuje szerokość gry i nie zbiega do środka tylko biegnie wzdłuż linii bocznej.

Kucharczyk był tak szybki, że za akcją nie nadążają Prijović i Aleksandrow. Również Hlousek nie był wstanie dogonić Kucharczyka.

Gdyby nie złe podanie (za głębokie) Kucharczyka do Nikolicia to pewnie Węgier zdobyłby pierwszą bramkę w nowym sezonie.

Powyższe pokazane fragmenty gry obrazują wyraźnie, że w ataku zawsze ma być co najmniej czterech zawodników. Ten element gry słusznie nowy szkoleniowiec chce usprawnić. Za Czerczesowa często brakowało siły ofensywnej. Kiedy Gui czy Kucharczyk dobiegali do wysokości pola karnego i centrowali, w polu karnym był zazwyczaj jeden nasz zawodnik. Albańczyk wymaga również szybszej gry na jeden lub dwa kontakty i trzeba przyznać, że nie oglądamy zbyt długiego holowania piłki. Oczywiście na razie obserwujemy zalążek koncepcji gry, jaką chce wprowadzić były trener Anderlechtu. Kończąc, według mnie nasza gra w ofensywie idzie ku lepszemu.

Dyskusja (8)
1wtorek, 19, lipca 2016 12:37
Dzynek
Dobre wnioski, dobra robotaSmile
I ja dorzucę dwie obserwacje.

---"dobre zachowanie Moulina i Kucharczyka"---

Tu bym raczej wymagał aby jeden zamykał akcję na długim słupku. Będzie na dobitkę przy ewentualnej interwencji bramkarza, ale także odciągnie jednego obrońcę (a może nawet swoim ruchem zaszachuje dwóch na swoich pozycjach) i w ten sposób Moulin dostaje więcej czasu i miejsca na oddanie strzału.

Co ciekawe przy szybkim ataku dużo piłek kierowanych na skrzydła jest adresowana do zawodnika, który biegnie po nią ze środka boiska. Najpierw następuje zawężenie pola gry, by wytworzyło się miejsce na bokach. Obrońcy skomasowani w centralnej części boiska zmuszeni są do haotycznego rozbiegania się nie mogąc kontrolować ruchu naszych zawodników.
Świetnie, że Hasi przede wszystkim wpaja umiejętność gry bez piłki jednocześnie większości zawodników. Stwarzanie sobie przestrzeni do grania jest kluczowe dla efektywności we współczesnym futbolu.

Hasi po prostu wprowadza pewną normę na Zachodzie.
Mniej więcej wiemy, czemu Kosecki nie znajduje uznania u trenera.
2wtorek, 19, lipca 2016 15:00
kibic50
Sektor, czyś Ty na głowę upadł ?
Roześlij to jeszcze do naszych rywali Very Happy
3wtorek, 19, lipca 2016 17:10
dalkub
TO jak będzie grała Legia Hasiego to się przekonamy za kilka miesięcy - na razie może być widać pewne symptomy tego co by trener chciał aby było grane. Kolega Sektor zrobił ciekawą analizę, ale niestety fotki pokazują tylko kawałek boiska i zachowanie części drużyny. Dal taktyki znaczenie ma całość a nie wycinek.
Należy sobie powiedzieć, że trener przychodząc do Legii powinien dostosować taktykę do zawodników oraz do celów jakie się przed nim stawia. Moim zdaniem taktyka Hasiego będzie całkiem całkiem na ligę, a padnie w europejskich pucharach. Legia grająca otwarty mecz z lepszymi piłkarsko klubami od siebie jest skazana na lanie.
Ja nie oglądałem ostatniego meczu z Jagiellonią, ale z tego co czytam z waszego opisu - Garm o tym pisał - podstawowy problem to gra obronna Legii, a przede wszystkim dziura w środku, czyli brak skrócenia pola gry. Tak jak ustawiał Legię Staszek w grze defensywnej, czyli blisko przeciwnika z krótkim polem gry zarówno w pionie jak i poziomie, to u Hasiego tego nie ma - i tu się zaczną problemy. Dalej bardzo fajnie że Hasi chce utrzymania przy piłce, problem polega na tym że ma do tego za mało ludzi, za mało umiejętności piłkarskich wśród swoich graczy. Jodłowiec, Kucharczyk, Prijović, a nawet Niko do takiej gry się nie nadają - samym Mulinem oraz Gui się tego nie uciągnie - trener chce jakości sam o tym mówił.
Po trzecie w takiej taktyce bardzo ważny jest boczny obrońca, który będzie często dublował pozycję skrzydłowego - my dysponujemy lewym na poziomie, a prawymi niestety nie - również są za słabi do takiej gry.
Hasi nie oferuje nic nowego, Urban grał podobnie - oby skończyło się to znacznie lepiej.
4wtorek, 19, lipca 2016 17:53
sektor212
Dzynek

Też nad tym się zastanawiałem dlaczego nikt nie zamyka akcji na drugim słupku. Doszedłem do wniosku, że takie założenia taktyczne trener trenuje i wymaga w czasie meczu. Nawet Prijović nie wbiegł w pole karne tylko został na 7-8 metrze. Myśl jest dobra bo zawsze łatwiej zgubić krycie wyhamowując własny sprint/bieg przed polem bramkowym i zrobić dwa, trzy kroki do tyłu. W ten sposób zawsze zyskasz trochę wolnej przestrzeni do oddania strzału na bramkę.


Dalkub

Opisałem wyłącznie ofensywną grę Legii. Moje spostrzeżenia dotyczyły zmiany sposobu prowadzenia gry. Zwróć uwagę że nie ma długich dzid do przodu tylko crossowe podania rozciągające grę czy przenoszące ciężar gry z jednej strony na drugą.

Naszą defensywną grę oraz podsumowanie całości opisze po dzisiejszym meczu. Trafnie zauważyłeś, że fotki pokazują tylko kawałek boiska i zachowanie części drużyny nie jest miarodajne do oceny. Dla tego skupiłem się wyłącznie na poczynaniach ofensywnych gdyż kamera zawsze podąża za akcją. Dziś po raz pierwszy będę widział nową taktycznie Legię na żywo i dla tego nie wstawiłem na stronę naszej gry obronnej.
5wtorek, 19, lipca 2016 18:06
sektor212
kibic50

Spoko to są cząstkowe moje przemyslenia. Po za tym nie wydaje mi się by trenerzy drużyn przeciwnych śledzili wpisy na CL Smile
6wtorek, 19, lipca 2016 19:20
Senator
@kibic50
Takich sektorów 212 w każdym porządnym klubie jest kilku, tak więc nie rób sobie jaj kolego Smile
7wtorek, 19, lipca 2016 20:49
dalkub
czekam zatem na rozwinięcie i może będę polemizował Smile - powiem szczerze moim zdaniem taktyka Staszka była optymalna dla naszych zawodników, szczególnie pod kątem pucharów
8sobota, 23, lipca 2016 07:18
Zbyszek
Całkowicie zgadzam się z Sektorem 212.To co stara się robić Hasi jest przede wszystkim nowoczesne. Nie chodzi li tylko o potoczne rozumienie gry ofensywnej ,ale o rozwój zawodników i drużyny. W tym konkretnym przypadku chodzi o wytworzenie przestrzeni do przewagi nad rywalami w Ekstraklasie oraz nadążanie za Europą.
Przygotowanie fizyczne dziś każdy ma na odpowiednim poziomie i nikomu zwłaszcza w Europie tym się nie zaimponuje.I w nim nie ma co upatrywać naszych szans rozwojowych. We współczesnej piłce tymi czynnikami przewagi są : taktyka, zgranie i mentalność.I ma rację Sektor 212,że na to trzeba lat. Lecz należy wybrać właściwy wariant czyli postawić na tego konia, który może wygrać. Dlatego z duża dozą sympatii obserwuje poczynania trenera Hasiego. Rozumiem również spore niedoskonałości w grze. Na razie Hasi koncentruje się na poprawie taktycznej gry własnej drużyny i rzeczywiście mało widać reakcji na taktykę rywali. Moim zdaniem wynika to z braku rozeznania np. gry Bośniakow oraz przeciwników w lidze.Niestety o czym wspomina Sektor 212 taka gra jaką proponuje Hasi potrzebuje zawodników kreatywnych ,szybko podejmujących trafne decyzje i szybko je realizujących.Tu spostrzeżenia Sektora 212 są akuratne. Wielokrotnie w swej analizie wskazuje,że ten a ten był spóźniony i to jest to zagrożenie, które może spowodować,że projektu nie da się zrealizować. I tu ma rację Dalkub pisząc,że mamy zbyt mało zawodników zdolnych do gry proponowanej przez Hasiego , tak, aby była ona efektywna czyli przynosiła zamierzone wyniki.Natomiast Dalkub nie ma racji twierdząc,że gra oparta na motoryce przyniosła by efekty w Europie. Było by dokładnie jak z drużyną Rosji na Euro2016. W kuper i w kuper. Gra w pilkę nie polega na bieganiu,ale na właściwym używaniu piłki.To,że ktoś się nabiega nie oznacza,że to ma jakikolwiek sens.Dlatego obrany kierunek wydaje się dobry.Ale też dlatego trener Hasi domaga się wzmocnienia zespołu właśnie w aspekcie jakościowym.
Nie ma natomiast w piłce patentu na wygrywanie i każdy musi na miarę swoich możliwości starać się osiągać zakładane cele.Lecz podstawowym elementem jest stały rozwój. Opieranie gry wyłącznie na przygotowaniu fizycznym to stagnacja. Ale z drugiej strony opieranie gry o sprowadzenie najlepszych zawodników to w naszych warunkach finansowo-organizacyjnych utopia. A w najlepszym razie szukanie łatwego usprawiedliwienia w razie niepowodzeń.Dobry szkoleniowiec ma obowiązek wydobyć to co najlepsze w tym materiale ludzkim jaki ma aktualnie do dyspozycji.Stąd mam taki zwyczaj,że trenera oceniam po jakimś czasie, nie na podstawie tego co mówi i co zamierza, ale tego co zrobił i czego dokonał.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1