A+ A A-

Taktyczne niuanse: Brak odbudowy po stracie

Jeżeli przed własnym polem karnym stracimy piłkę to należy jak najszybciej odbudować defensywne ustawienie. Obrona kierowana przez Pazdana czyni to poprawnie i potrafi dość sprawnie ponownie się ustawić względem strefy, w której w posiadaniu piłki znajduje się rywal. Natomiast środkowa formacja naszych pomocników ma z tym spory problem.

Można wręcz powiedzieć, że obserwujemy nadzwyczajnie odpuszczenie gry. Czy wynika to z braku koncentracji, czy ze zmęczenia, spróbujcie ocenić sami. Jednak opisana poniżej sytuacja to sygnał alarmowy przed pierwszym meczem, który Legia rozegra w środę w Żylinie. Oglądając skróty i sposób gry mistrza Słowacji zauważyłem, że największe zagrożenie jest z ich lewej strony. Ogólnie swoje akcje ofensywne przeprowadzają głównie skrzydłami i to po zagraniach z bocznych sektorów boiska zdobywają bramki. Zapraszam do analizy oraz przedstawienia waszych spostrzeżeń i wniosków odnośnie gry naszej środkowej formacji w destrukcji.

 

Moulin zagrywa wszerz piłkę do Kopczyńskiego, po jego złym przyjęciu piłka odskakuje na trzy metry. Kopczyński rusza do przodu by naprawić swój błąd. Do akcji mogą włączyć się Jodłowiec lub Hamalainen. Proszę zwrócić uwagę na zawodnika Śląska (żółta strzałka) i na to jaką przewagę nad rywalem ma Jodłowiec.

Po stracie Kopczyński goni rywala i stara się wywierać na nim presję. Linia obrony, robiąc trzy kroki do przodu, ustawia się na osiemnastym metrze wąsko, czyli tak jak wymaga trener Hasi. Natomiast trzej zaznaczeni zawodnicy pozostają w bezruchu, poza grą. Dlaczego Jodłowiec nie rusza z asekuracją i nie dąży do stworzenia liczebnej przewagi w strefie, w której rozgrywana jest akcja? Dlaczego Hamalainen nie przesuwa się na pozycję, którą opuścił Kopczyński? Brak wycofania Fina w linię pomocy powoduje, że zdezorientowany Moulin również ustawia się źle (za daleko), próbując mieć kontrolę nad dwoma zawodnikami Śląska.

Jodłowiec w dalszym ciągu ani nie podwoił ataku/pressing na rywala, z którym walczy Kopczyński, ani nie przypilnował bocznej strefy boiska, gdzie mający siedem metrów straty zawodnik z Wrocławia bez większych problemów wbiegł wolną boczną przestrzeń, wyprzedzając Jodłę. Śląsk stworzył przewagę liczebną w bocznym sektorze boiska, będąc w ataku we trzech wobec tylko dwóch broniących legionistów. Moulin i Hamalainen w dalszym ciągu są źle ustawieni, za daleko od swoich rywali. Morioka, mózg gry ofensywnej Śląska, pozostaje w środku zupełnie bez krycia. Zaznaczyłem jakie możliwości rozegrania piłki w tym momencie miał rywal. Pasywna gra naszych zawodników w środkowej strefie boiska doprowadza do sytuacji, w której legioniści nie mieli już nic do powiedzenia. Mogli tylko się przyglądać jak przyjezdni ich rozklepią lub liczyć na błąd w dalszej fazie rozegrania akcji.

I tak z trybun podziwialiśmy ładną grę Śląska na jeden kontakt. Bezlitośnie wykorzystali przewagę liczebną, którą stworzyli. Dalej obserwujemy Fina i Francuza poza grą. Hamalainenowi zupełnie nie przeszkadza Morioka, chociaż patrzy w jego stronę.

Śląsk wymienia kolejne podanie, a my nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Hamalainen dalej lekceważy Japończyka, który za sekundę otrzyma podanie. Natomiast Moulin orientuje się, że jest za daleko od rywala, za którego odpowiada i zaczyna zmniejszać odległość jaka dzieli go od przeciwnika.

Morioka mając dużo swobody i wolnej przestrzeni, schodzi z piłką do środka. Ambitnie goni go Kopczyński ale jest za daleko. Hamalainen przygląda się spokojnie całej sytuacji. Pazdan widząc olbrzymie zagrożenie oraz wyrwę po zejściu Lewczuka na skrzydło, rusza sprintem w stronę Japończyka. Jednak opuszcza swoją strefę i pozycję, pozostawiając otwartą drogę do bramki dla zawodnika Śląska nr 16. Czy Pazdan podjął słuszną decyzję, starając się naprawić błąd kolegi? Czy powinien zostać w linii obrony i czekać na rozwój sytuacji? Tu również czekam na waszą opinie. Na niebiesko zaznaczyłem moim zdaniem możliwe przesunięcia na pozycjach napastników Śląska (podłączenia się do gry). Moulin odpowiednio przeczytał zagrożenie i pędzi co sił, by wyłączyć z gry dobrze ustawionego rywala nr 16. Na koniec Bereszyński pokazuje brak ogrania. Łamie linię spalonegp dobrze ustawioną przez Brzyskiego i Lewczuka.

Przy trzecim zdjęciu napisałem, że legioniści mogli wyłącznie liczyć na błąd w rozegraniu dalszej akcji. Szczęśliwie takiego błędu się doczekaliśmy dzięki fatalnemu zachowaniu dwóch zawodników Śląska stojących na siedemnastym metrze przed naszym polem karnym. Po prostu zostali w blokach. Żaden nie wbiegł w pole karne, w którym był tylko Brzyski. Moulin w porę zdążył wrócić i odciąć od podania niemrawo ruszającego rywala nr 16. Zdecydowany ruch Pazdana również w jakimś stopniu absorbował poczynania Japończyka, który w dalszym ciągu holował piłkę. Bereszyński w dalszym ciągu spał  i nie korygował swojego złego ustawienia i w dalszym ciągu łamał linie spalonego. Cała akcja zakończyła się niebezpiecznym strzałem Morioki w boczną siatkę.

To nie był jednorazowy wypadek przy pracy. Taki błąd ma swoją powtarzalność. Cztery dni wcześniej w meczu rewanżowym z Mostarem mieliśmy bliźniaczą sytuację na drugim skrzydle.

O ile w bocznym sektorze nie pozwoliliśmy rywalowi uzyskać liczebnej przewagi, zachowując odpowiednie proporcje to Moulin jest ustawiony zdecydowanie za daleko od przeciwnika, za którego odpowiada. Kucharczyk w miarę poprawnie asekuruje Czecha na wypadek gdyby został minięty (jeden na jeden). Natomiast zachowanie Fina jest bardzo złe. Rozumiem, że Hamalainen jest na boisku zaledwie 13 minut (kontuzja Guilherme), ale nie może gubić czy odpuszczać krycia w ten sposób.

Tak powinno wyglądać ustawienia Moulina i Hamalainena (przeniesione sylwetki zaznaczone małymi kółkami). Francuz będąc bliżej nie pozwoliłby rywalowi na odwrócenie się z piłka w stronę bramki, a Fin skutecznie odciąłby od gry przeciwnika, który wbiegał w wolną przestrzeń. Szczęśliwie dla Hamalainena rywal wybrał dośrodkowanie w pole bramkowe.

Dyskusja (13)
1środa, 27, lipca 2016 13:26
Monrooe
O rany! super to rozrysowałeś.

Z tym, że włączenie się do dyskusji nie jest wcale takie łatwe jakby się wydawało. A to dlatego, że wiele "rozrysowanych" czynników miało swoje przyczyny nie tyle w taktyce co w tak zwanym całokształcie. Po pierwsze Hamalainen, to co obserwujemy na powyższych grafikach to "fiński standard". Piłkarz świetnie operujący piką "do przodu" i kompletnie niezainteresowany gonieniem za nią przed władne pole karne. Nawet jeśli to robi to jest to bardziej na pokaz, czy jak ktoś woli "sztukę" niż z jakimkolwiek defensywnym sensem. Co więcej futbol to gra zespołowa, więc takie "powroty" często bardziej przeszkadzają niż pomagają, bo inni zawodnicy "odpuszczają" strefę w której znajduje się Hama. W meczu z Jagiellonią identyczną rolę odegrał Jodłowiec, który był tak zagubiony, że jego obecność zupełnie psuła szyki defensywne Legionistów, a sam Tomasz zdawał się kompletnie nie wiedzieć po co wszedł na boisko. Ze Śląskiem było zdecydowanie lepiej, ale co ciekawe to Kopczyński wyglądał na gościa, który wie czego się od niego oczekuje, podczas gdy "Jodła" raz po raz przyglądał się poczynaniom kolegów. Dlatego mając na uwadze przyzwyczajenia (Hamalainen) czy słabą formę (Jodłowiec) ciężko jest powiedzieć, że te świetnie zaprezentowane taktyczne tarapaty są pochodną naszych schematów i systemu gry, czy efektem personalnym. Natomiast Pazdan w moim przekonaniu zareagował dokładnie tak jak można się było tego spodziewać, widać facet słucha co trener przedstawia na przedmeczowej odprawie. Wedla słów Hasiego naszym zadaniem było ograniczenie poczynań Morioki, niedopuszczanie do podań a tym bardziej strzałów w wykonaniu Japończyka. Michał zastosował się do zaleceń trenera, uznając, że lepiej zostawić za plecami dziurę, niż dać czas na przygotowaną akcję Morioki. I chyba, pomimo faktu, że na "papierze" nie wygląda to zbyt dobrze, trzeb przyznać naszemu obrońcy rację.

Nie zmienia to faktu, że nasza gra w defensywie uległa znaczniej zmianie. Problem w tym, że nie jestem pewien ile w naszym pressingu, tudzież jego braku, jest wkalkulowanego oszczędzania sił, ile braku zrozumienia trenerskich założeń i problemu ze zgraniem, a ile jest pochodną przyjętej przez trenera taktyki. Na takie wnioski musimy jeszcze poczekać, choć faktem jest, że na niektóre nasze poczynania patrzę z niemałą obawą.
2środa, 27, lipca 2016 14:21
sektor212
Wiem trudno odgadnąć czym kierował się dany zawodnik w danej chwili. Wertujesz sytuację kilkanaście razy powtarzając ją i nigdy nie masz 100% pewności co myślał Jodłowiec czy Hamalainen. Tylko zwróć uwagę że Fin całe zdarzenie przestał w jednym miejscu. Nie ważne czy gra toczyła się 4 metry od niego czy 12. Natomiast w drugim opisanym zdarzenie za łatwo dał urwać się rywalowi. Pazdan ponownie ratując sytuację zbiegł by do lewej strony i w polu karnym pozostaje 3 na 3.

Jodłowiec - żadna taktyka nie zakłada tworzenia przewagi liczebnej rywala przed naszym polem karnym. Przeciwnik nie może tak bezkarnie przebiec koło niego i wejść do gry. Ok. Rozumie brak sił i Jodła odpuścił skrzydłowego to dlaczego nie próbował odciąć od gry Japończyka stojącego bliżej naszej bramki tylko postanowił (po wymianie pozycjami) pilnować rywala stojącego 6 metrów od linii bocznej. Nie wiem co z tym Jodłowcem się dzieje.

Pazdan - podobnie uważam że słusznie zareagował zapewne zgodnie z założeniami taktycznymi. Co by nie powiedzieć to Pazdan wprowadził dużo spokoju w grę obronną.
3środa, 27, lipca 2016 14:34
Monrooe
@ Sektor212

#Hama
-"Tylko zwróć uwagę że Fin całe zdarzenie przestał w jednym miejscu. Nie ważne czy gra toczyła się 4 metry od niego czy 12."
Ależ zwracam i powtarzam raz jeszcze takich sytuacji w trakcie spotkania jest mnóstwo, bo Fin pozoruje grę w defensywie. Niby przybiega, ale zaraz "puszcza" całą akcję rywala, która rozgrywa się pod jego nosem.

#Jodła
Problem z Tomaszem polega na tym, że On musi się "bujać", być w grze, jeśli stanie... to niestety jest problem. W zasadzie to powinien być sygnał dla reszty - oho gramy bez niego. Nie jest, a może nasi rywale, szczególnie ci ze Ślaska doskonale o tym wiedzą i wykorzystują.

#Pazdan
Tyle, że "standardowo" to zachowanie naszego obrońcy nie wyglądało najlepiej. Zostawianie dziury mogło i powinno przy dobrze reagującym rywalu się zemścić, wtedy dziś rozmawialibyśmy w kontekście błędu defensywy a nie o udanej interwencji.
4środa, 27, lipca 2016 15:17
sektor212
@Monrooe

#Hana
Przyznam uczciwe że mało go na razie obserwowałem gdyż nie grał za często. Jeżeli ty zauważasz jego zachowanie to mam nadzieję że trener nie będzie tolerował takiego zachowania. Kurna inni mogą zapieprzać a ten panisko? No chyba że trener zakazał mu wchodzenia w drugą linię Smile

#Jodła
Nie wiem czy Jodłowca można do końca tłumaczyć zmęczeniem po Euro. Pazdan rozegrał dużo więcej minut i fizycznie wygląda zdecydowanie lepiej niż Jodłowiec. Czyżby poprzedni sezon była tak dla niego wyczerpujący?

#Pazdan
Nie gadaj podjął słuszną decyzję ale ryzykowną. Nie wiem może kontem oka zobaczył, że zawodnicy Śląska stoją lub z wcześniejszych obserwacji gry rywala miał pewność, że nie ruszą w pole karna. Wydaje mi się, że jakby pozostał w linii obrony to Japończyk strzelał by z 14-15 m a nie 18 m. Bliżej to i łatwiej o precyzję.
5środa, 27, lipca 2016 15:36
Monrooe
@ sektor212
- "Jeżeli ty zauważasz jego zachowanie to mam nadzieję że trener nie będzie tolerował takiego zachowania"

Wydaje mi się, że Czerczesow zauważał, stąd Hama wszedł do gry dopiero, gdy wypadł Prijović.

- "Kurna inni mogą zapieprzać a ten panisko? "
To chyba nie tak, On po prostu nie "umi w obronę" jak to się teraz mówi.

Jodłowiec ma chyba dość piłki, ta w ogóle, natomiast to nie ma wpływu na to o czym pisałem. Ta maszyna musi być "pod parą", w ruchu, gdy stanie jest zupełnie nieprzydatny. A niestety czasem staje, a wtedy przytoczone przez Ciebie obrazki są normą.

Ja nie mówię, że nie słuszną. Ze względu na fakt, że był to Morioka, lepiej było zostawić pozycję i przeszkodzić niż dać czas. Nie zmienia to faktu, że w oderwaniu od tej konkretnej sytuacji podobne działanie nie jest wskazane i może ułatwiać wymanewrowanie naszej defensywy.
6środa, 27, lipca 2016 22:24
Garm
Bardzo ciekawa analiza. Dziękuję i liczę na kolejne podobne teksty w przyszłości.
7czwartek, 28, lipca 2016 13:43
sektor212
Garm

Dzięki za miłe słowa. Jak czas pozwoli to nie ma problemu.
8czwartek, 28, lipca 2016 14:05
dalkub
sektor

bardzo fajnie to rozrysowałeś

jeżeli mogę się z czymś nie zgodzić - chodzi o zdjęcia ze Zrinjskim:

1. Po pierwsze na stronie prawej jest nasza przewaga 3:2
2. Po drugie cała linia obrony jest źle ustawiona - Pazdan za daleko od Hloska itd - też mamy przewagę 4:3 w polu karnym
3. do tego mamy bodajże Aleksandrowa - to ten co ręce podnosi obok sędziego czyli praktycznie 5:3
4. Z Hamą mamy przewagę 9:6 - po co? chyba po to by sie pogubić

i teraz, jeżeli cała linia obrony jest odpowiednio ustawiona to dziurze gdzie wbiega zawodnik jest Pazdan, nie ma potrzeby aby to Kucharz asekurował, a żeby podszedł do zawodnika. Oczywiście podejście pod dwóch gości powinno być szybsze i dokładniejsze, przesunięta obrona powoduje że koniec lewej strony asekuruje Aleksandrow a Hama ma zebrać piłkę odbitą lub wybitą przed polem karnym. Przy zaangażowaniu 9 zawodników na 6 przeciwników nie ma jak wyjść z jakimś atakiem po odbiorze.
Hama błąd polega na tym że nie naprawia błędów ustawienia innych zawodników, a gra na 10.
9czwartek, 28, lipca 2016 15:22
sektor212
dalkub

Zdjęcia ze Zrinjskim - masz racje. W dodanych dwóch zdjęciach z meczu z Mostarem skupiłem się Finie i na prawidłowym podejść do pressingu. Francuz moim zdaniem była za daleko. Przeciwnik miał czas przyjąć, poprawić i następnie wrzucić piłę w nasze pole karne. Trzy kontakty z piłką rywala i Moulin nie zdołał w porę doskoczyć. W zasadzie przy przewadze 3-2 w bocznym sektorze zagrana piłka przez rywali nie powinna nas przejść. Jednak przeciwnicy nie został zmuszony do wycofania gry tylko kontynuowali swoją ofensywną akcje.

Natomiast perfekcyjnie wychwyciłeś źle ustawioną linie obrony oraz jej przesuwanie. Przygotowuje grę obroną trenera Hasi z małym porównaniem do złożeń Czerczesowa. Pierwsza rzecz jak przykuła moją uwagę to właśnie zbyt głębokie ustawienie linii obrony. Cofają się we własne pole karne nawet kiedy nie ma takie potrzeby patrząc gdzie znajduje się piłka i możliwości zagrania jej przez rywala. Obrońcy maja problem grać na jednej wysokości w linii. Zdarzają się różnice nawet 6 metrów w ustawieni!!!. Druga linia jest przez to za daleko i powstaje dużo wolnego pola do gry.

Asekuracja Kucharczyka - wiesz jest kilka szkół i każda ma racje Smile Jeżeli zdecydowali się podejść we trzech to Kucharz był od asekuracji. Nie wiemy co Albańczyk wymaga w takiej sytuacji. Jeżeli rywal objechał by Czecha i nie było by Kucharczyka to spokojnie podciągnął by piłkę na wysokość pola karnego mając czas na dokładne dośrodkowanie. Pazdan raczej by nie zdążył. Oczywiście tak jak piszesz wystarczyło by linia obrony zrobiła 3-4 kroki do przodu i całą sytuacje można było by opisywać zupełnie w inny sposób.

Ogólnie dzięki za trafne uwagi.
10czwartek, 28, lipca 2016 15:45
dalkub
wiesz co - nie wiem przypadkiem czy ten moment zrobienia zdjęcia nie wprowadza nas trochę w błąd, bo mam takie wrażenie że Pazdan mimo że jest źle ustawiony, to tak jakby zaczynał wbiegać w to miejsce przy okazji obserwując czy w polu karnym jest pokryte.
Zobacz też że Hlosek jest idealnie ustawiony, już w ruchu i już jest przed zawodnikiem, a tu chyba miała być grana prosta klepa. Jakby go Bośniak objechał a Kuchy był przy tym drugim, to właśnie lewy środkowy tam powinien być blisko i wyczyścić.
Inna sprawa to że Hama broni słabo, a przede wszystkim kiepsko się angażuje - być może to efekt formy fizycznej, a bo nie sądzę aby trener mu mówił - ty nie kryj i nie walcz przed naszym polem karnym.

Ja oglądałem tylko mecz o superpuchar i wczorajszy - w tym pierwszym było jedno - ogromne dziury między formacjami - już nie chodzi o przesuwanie w pionie boiska a podejściu w poziomie. Nie wiem jak jest teraz, bo po jednym meczu nie chcę się wypowiadać, ale nie sądzę aby Hasi chciał tego, bo to jest najlepszy sposób na kontrę dla przeciwnika.
Brak podejścia moze być spowodowany asekurancką grą - jeżeli zawodnik nie czuje się na 100% to może sobie próbować "zachować głębię" - złudne ale często się zdarza.
Zwróciłbym też uwagę na sposób wyprowadzenia piłki od obrony do ataku - tu mogą byc ciekawe obserwacje
11czwartek, 28, lipca 2016 17:07
sektor212
dalkub

Za wcześnie na jakieś daleko idące wnioski. Pierwsze mecze graliśmy 4-2-3-1 teraz 4-3-3. Hasi cały czas szuka gdyż jego pierwszy wybór posypał się wraz z kontuzją Gui i sprzedażą Dudy. Są ciągłe rotacje i niekiedy bałagan na boisku. Zawodnicy dublują swoje pozycje. Z tego powodu dalej zbieram materiały i czekam kiedy będę mógł coś mądrego napisać. Natomiast zwrócę szczególną uwagę na sposób wyprowadzenia piłki od obrony do ataku. Masz rację to będzie ciekawe.

Czy widzisz w naszej ekstraklasie interesującego zawodnika na 10. Nie wiem czy Fin odnajdzie się na tej pozycji. Trener już wychwycił że Fin nie kwapi się pomóc kolega w obronie i przesunął na tą pozycję Moulin (ostatni mecz) ale jego gra na tej pozycji nie powalał. Chyba lepszy pożytek Legia będzie miała kiedy będzie grał na 8.

"zachować głębię" wiem o co ci chodzi. Kiedy oddychałem rękawami też tak robiłem. Obecnie częściej bo brzuch przeszkadza i spowalnia mnie Smile Tak więc coraz częściej trzeba się asekurować by wstydu nie było.
12czwartek, 28, lipca 2016 18:40
dalkub
ja jestem zdania że to co chce grać Hasi przynajmniej pod kątem ustawienia, poruszania się po boisku - bo ja się boję o techniczny aspekt - to zobaczymy na wiosnę. Do tego czasu mogą być pewne wstawki, pewne zagrania jakieś zaczątki. Nie mniej jednak są pewne kanony, które działają zawsze, albo nie działają z jakiś przyczyn - przesuwanie i skracanie pola gry to już kanon, czy grasz 1-10 czy 442 czy 550 itd., to zawsze trzeba zachować odpowiednie odstępy pomiędzy sobą w strefie oraz pomiędzy drugą strefą. To powinien poprawić asap. bo z tego przy lepszym przeciwniku będzie smród.
Ja generalnie mało widzę zawodników w polskiej lidze którzy potrafią grać dobrze w piłkę. Większości piłka mniej lub bardziej przeszkadza. Widać to też po tym że idą do Belgii dwaj fajnie radzący sobie piłkarze - Wolski i Stażyński i dają ciała, choć wydaje się że piłkarsko dadzą radę. U nas robią za gwiazdy i mega piłkarzy, jednak czegoś brakuje - albo siły i fizyki, albo umiejętności piłkarskich, albo szybkości, albo wszystkiego po trochu.
13czwartek, 28, lipca 2016 21:43
sektor212
Belgia - generalnie jest zadowolony, że akurat z tamtej ligi były ostatnie dwa transfery. Za wcześnie jeszcze na ocenę, ale powinny być to wzmocnienia podnoszące poziom techniczny Legii. Wynalazki z Cypru czy Bałkanów dawały tylko nadzieję. Na placu wyglądało to już gorzej. Chociaż Orlando Sa ma potencjał który sam marnuje. Ten młody 16 letni Chorwat wygląda obiecująco. Czy się u nas rozwinie? Zobaczymy.

Wolski - do chłopaka straciłem szacunek po wywiadzie jaki przeczytałem w tygodniku Piłka Nożna (z 3-4 miesiące był Fiorentinie). Na pytanie czy zamierza kiedykolwiek wróci do Legii odpowiedział że nie. Nie pamiętam dokładnie słów ale chodziło mu o to, że z jego umiejętnościami by się tylko marnował w Warszawie. Strasznie obrus w piórka. I jak to w życiu minęło kilka lat i powrócił z podkulonym ogonem. Jednak ta niesmaczna jego wypowiedz utkwiła mi w pamięci i nie domagam się, a nawet nie chce jego transferu na Ł3.
Niech się realizuje gdzie indziej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1