A+ A A-

#WinaTrenera

Pół roku temu legijny Twitter zorganizował spontanicznie akcję #WinaBatora. Z kręgów zbliżonych do klubu dochodziły informacje, jakoby artykuł redaktora Przemysława Batora w „Fakcie” o problemach zdrowotnych jednego z zawodników stołecznego klubu uniemożliwił zyskowne spylenie tegoż zasłużonego internacjonała Lechii Gdańsk. Zarzut był absurdalny, a sama akcja w kreatywny sposób go wyśmiała, dopisując do katalogu rzekomych „win Batora” tak nierealne zarzuty jak kompletne nieprzygotowanie Stojana Vranjesa do gry na lewej obronie czy niezdolność klubu do realnej oceny kibicowskiej kampanii „Bohaterowie Zimowiska”. Na podobnej zasadzie – choć w znacznie dłuższym horyzoncie czasowym – winna funkcjonować w środowisku kibiców akcja #WinaTrenera.

Właśnie – winna. Bo niestety nie funkcjonuje. Tzn. funkcjonuje, tylko że (znowu – niestety) większość kibiców zupełnie na serio obwinia aktualnego trenera Legii za wszelkie zaniedbania i wszystkie nieszczęścia, jakie spotykają stołeczną ekipę. Vadis O’Bejbe bardziej niż piłkarza przypomina kelnera? #WinaTrenera. Nikt z legionistów ligomistrzowego nie chce przypominać milionera? #WinaTrenera. Prezes jak zwykle musi zgrywać wizjonera? #WinaTrenera. Legia jako całość co najwyżej udaje nędznego sparingpartnera? #WinaTrenera. Nikt nie wie, jak się w defensywie ustawić, kiedy przeciwnik wykonuje kornera? #WinaTrenera. Nowy skrzydłowy bardziej niż piłkarza przypomina rapera? #WinaTrenera. Nemanja Nikolić po Ełrze to kilka dodatkowych kilogramów snajpera? #WinaTrenera. Jakub Rzeźniczak to ostatnio, co z bólem przyznaję, parodia stopera? #WinaTrenera. Maciej Dąbrowski sprawia wrażenie, że nigdy nie zaznał dotyku masera? #WinaTrenera. Michał Kucharczyk wygląda na boisku, jakby całe noce spędzał na oglądaniu „Kickboksera”? #WinaTrenera. Łukasz Broź ze swoją gracją nie zostałby zatrudniony na fordansera? #WinaTrenera.

Dla niektórych fanów projekt „Legia Warszawa walcząca o należne jej sukcesy krajowe i zagraniczne” ma się znakomicie, tylko niestety ciągle kij w szprychy wsadza jakaś wraża trenerska niedojda. A to jakiś Norweżyna ośmieli się nie wystawić myślącego już tylko o Chinach Miroslava Radovicia na mecz w Amsterdamie. A to tenże sam szkodnik będzie wystawiał trzeźwego Marka zamiast nietrzeźwego Orlanda (sic!). A to tenże pasożyt ośmieli się ignorować wybitnego macedońskiego skrzydłowego pod pozornym pozorem ignorowania treningów i obowiązków defensywnych... My dobrze wiemy, wodą na czyj młyn jest ta wraża propaganda. Jako doświadczeni bojowcy znakomicie rozumiemy: żaden Osetyniec nie wmówi nam, że Stojan Vranjes nie jest znakomitym defensywnym pomocnikiem. Żaden potomek tatarskiego rodu nie przekona nas, że nasza kadra jest niekompletna. Żaden radziecki najmita nie będzie nas nauczał, czego potrzeba, żeby na poważnie powalczyć o wymarzoną, wyśnioną, przez pokolenia oczekiwaną Ligę Mistrzów. Żaden albański Belg nie będzie nam mówił, jak ma wyglądać profesjonalizm podczas okresu przygotowawczego. Żaden skompromitowany anderlechtyniec nie będzie nas instruował, co wolno, a czego nie. I NIKT NAM NIE BĘDZIE TŁUMOCZYŁ, ŻE BIAŁE JEST BIAŁE, A CZARNE JEST CZARNE!!!!!!11111oNEONEONEONEone

Pogódźmy się z faktami. Wszelkiemu złu w Legii są winni tylko i wyłącznie trenerzy. A to jakiś przybłęda z Norwegii, a to Tatar z Osetii, a to Albańczyk z brukselskiej wylęgarni arabskiego terroryzmu. Władze klubu, pion sportowy, prezes i wszyscy święci – oni są niewinni, nieskalani niczym Maryja Zawsze Dziewica, oni zawsze dążą tylko do realizacji wymogów stawianych przez Sytuacje Obiektywne i spełnienia Potrzeb Subiektywnych. Przecież oczywistym jest, że niedostatki obronne kwitującego co miesiąc ponad 100 tys. PLN Łukasza Brozia to wyłączna #WinaTrenera. Że najwyższy w lidze kontrakt dla kompletnie niegotowego na jakiekolwiek wyzwania Vadisa O’Bejbe to wyłączna #WinaTrenera. Że fochy 66% skrzydłowych to wyłączna #WinaTrenera. Że stałe osłabianie kadry stołecznej ekipy przy jednoczesnym trwałym wzroście budżetu klubowego to wyłączna #WinaTrenera. Że uzależnienie 1/3 przychodów od awansu do grupy Ligi Europy, a potem zapaść ligowa spowodowana naturalnym w tej sytuacji przesunięciem priorytetów to wyłączna #WinaTrenera.

A może jednak winnych jest więcej? Nie, to niemożliwe, nasi władcy są jedyni i nieomylni, złe jest tylko wraże trenerskie nasienie trwające w niezwykle nienawistnej i wyjątkowo plugawej aktywności polegającej na wtykaniu kija w szprychy rozpędzającego się legijnego pojazdu. Tak, to tylko te wszystkie przeklęte Urbany, Bergi, Czerczesowy i Hasie niszczą nasz znakomity dorobek.

Gdyby można było prowadzić klub bez trenera, Legia z pewnością byłaby w światowej czołówce. Ach, gdybyż tylko...

Dyskusja (93)
1niedziela, 14, sierpnia 2016 02:45
Senator
Gamie masz pełne prawo do swojej subiektywnej oceny ale moim zdaniem nie do końca emocje zwłaszcza te negatywne są dobrym doradcą.
Pominę tu niepotrzebną paplaninę pana prezesa. Nie raz mówił za dużo i niepotrzebnie szczególnie o tych wyższych levelach itp.
Czy zmiana Urbana na Berga była uzasadniona?
Patrząc po ilości zdobytych punktów w LE ta decyzja się broni. Bez tych punktów dziś nie trafilibyśmy na Irlandczyków.
Czy zmiana Berga na Stanisława była uzasadniona?
Patrząc na to zdobył Stanisław ponownie ta decyzja się broni. Bez mistrzostwa w środę nie gralibyśmy o LM.
I końcu czy zmiana Stanisława na Hasiego była konieczna?
Moim zdaniem tak. Niedawno na aucie Iocosus i Walles debatowali na ten temat. Stanisław się nie pierdolil i w takim balaganie pomistrzowskim (ME ) pracować nie chciał. Te jego żarty o pełnej kadrze w dniu rozpoczęcia przygotowań wcale żartami być nie musiały. Ale to pominmy. Jakoś podświadomie jestem pewny że pewne sygnały o możliwości objęcia przez niego kadry Rosji musiały do niego spływać. Jak myślisz nawet gdyby miał kontrakt z nami, nie rozwiązał by go? Ja jestem pewny że tak. Co wtedy? Dopiero bylibyśmy w czarnej dupie.
Najważniejsze mecze przed nami a my bez trenera.
Oczywiście zawsze możemy gdybać co by było gdybyśmy nie zwolnili Janka, może Berg przełamał by kryzys itd itd.
Tyle tylko że to jest gdybanie a fakty masz wyżej.
Tak więc mimo że rozumiem żal i złość zarząd się na dziś broni faktami. O kibicach nie piszę wcale po to sensu nie ma. Każdy kibic to najlepszy prezes, trener bądź napastnik w zależności o czym i o kim dyskutujemy.
PS
Jeszcze słowo o Stanisławie.
Pan Mioduski jako większościowy właściciel miał pełne prawo nie widzieć przyszłości z tym trenerem. To On tu decyduje i to jego wizja ma pierwszeństwo przed każdą inną.
PS2
Jeśli nie daj Bóg , odpukać w niemalowalne coś się nie powiedzie na dywanik i przed oblicze kibiców powinien stanąć pan Żewłakow bo to jego zdaje się autorski pomysł.
2niedziela, 14, sierpnia 2016 10:44
Garm
Trudno mówić, żeby ten tekst powstał w jakichś szczególnych emocjach, bo konspekt pisałem po meczu w Żylinie. Wczoraj tylko uzupełniałem go treścią.

Czy zatrudnianie trzech trenerów w ciągu roku było uzasadnione? Być może, tylko pamiętajmy o konsekwencjach tego faktu. Pamiętajmy o tym, że piłkarzy raz nauczonych, że niektóre mecze wolno odpuszczać, bardzo trudno potem przekonać, że jednak mają zasuwać w każdym. Już nie mówię o tym, że trener (każdy) potrzebuje wsparcia i pomocy, nie publicznych połajanek ze strony pragnącego decydować o składzie przełożonego.
3niedziela, 14, sierpnia 2016 11:43
CTP
@Garm
Przeczytałem ten felieton i zastanawiam się, do kogo tak właściwie pijesz. Bo jeśli do komentarzy na legia.net, to wytłumacz mi, proszę, czym sobie zasłużył tamten portal, że poświęciłeś aż tyle czasu na replikę dla wypowiedzi tzw. dzieci Neostrady? Wydawało mi się, że tutaj, na tym forum z zasady nie zajmujemy się paplaniem gimbazy.

Druga sprawa, to kwestia Hasiego. No, z całym szacunkiem ale te trzy nowe nabytki, to przecież jego wybory. Nawet ten grubasek z 8 kg nadwagi. Pogonienie Borysiuka i zastąpienie go Kopczyńskim (99% zagrań do tyłu), to przecież też jego pomysł. Selekcja pierwszej 11-tki, to przecież też jego dzieło. A jak złe są to wybory, to widzieliśmy w Lublinie. Mieliśmy de facto 2 ultra ofensywnych napastników i 2 ultra defensywnych pomocników, bo Moulin często cofał się między stoperów do rozegrania. Przez to w środku była wielka dziura i nawet jak nasi skrzydłowi dostali już piłkę, to nie mieli z kim jej rozegrać.

Może pobawmy się w gdybologię i zastanówmy się, jak wyglądałaby Legia, gdyby został Czerczesow.
Gdyby Stanisław został, to oznaczałoby to, że przed pierwszym zgrupowaniem mielibyśmy 2-3 nowych piłkarzy, których zadaniem byłoby zastąpić naszych kadrowiczów. Monrooe, pozwolisz, że te Twoje opowiastki o kosmicznych żądaniach poprzedniego trenera włożę między bajki. Czerczesow wielokrotnie mówił, że zdaje sobie sprawę z ograniczeń Legii. Na tamtą chwilę potrzebowaliśmy dokładnie tylu nowych piłkarzy, ilu właśnie do Legii przyszło. Plus zatrzymanie Borysiuka i Jędrzejczyka. Od razu zaznaczam, że nie wierzę w to, że nie udałoby się przedłużyć wypożyczenia Artura. Przypomnę też, że w tamtym czasie mieliśmy też Koseckiego, który, o ile pamiętam, zyskał bardzo przychylną opinię Czerczesowa.
Nawet, gdyby Stanisław uciekłby minutę po tym jakby dostał ofertę z Rosji, to przynajmniej mielibyśmy porządnie przygotowaną i wyselekcjonowaną kadrę. Dokładnie tak jak na wiosnę tego roku.
Moim zdaniem, nie stało się tak, bo zadecydowały osobiste animozje pana Mioduskiego. Panu Mioduskiemu Legia najwyraźniej pomyliła się z korporacją Kulczyka, gdzie wyrzucenie z pracy nawet najlepszego specjalisty za źle dobrany garnitur nie miało negatywnego wpływu na kondycję całego przedsiębiorstwa. A nie miało, bo duże korporacje cechują się niesamowitą wręcz inercją - zazwyczaj wiele czasu upływa zanim błędne decyzje odniosą jakikolwiek skutek. Tyle, że klub piłkarski nigdy nie będzie taką korporacją z kilkumilionową klientelą a już bynajmniej Legia.
4niedziela, 14, sierpnia 2016 13:06
Garm
CTP -> Na Legia.net czytam tylko teksty, nie komentarze. Do czego piję? Do rozmów z ludźmi, kibicami tego klubu. Spotykam się naprawdę często z poglądem, że całe zło to trener, że należy go wywalić póki jest jeszcze co ratować. Ja znacznie większy - bo systemowy, powtarzający się od lat - problem widzę w zawodnikach odpuszczających mecze i pragnących decydować o tym, kto jest trenerem.
5niedziela, 14, sierpnia 2016 14:19
CTP
"problem widzę w zawodnikach odpuszczających mecze"
Ja tego problemu nie widzę w przypadku obecnej Legii. Widziałbym, gdyby Legia grała widowiskowo w eliminacjach do LM a w lidze grała fatalnie. Zespół do tej pory rozegrał, bodajże, 11 meczów i praktycznie we wszystkich wyglądał tak samo źle. Zarówno pod względem taktycznym jak i fizycznym. Tutaj już nie może być mowy o przypadku a za przygotowanie zespołu do sezonu odpowiada nie kto inny a sztab szkoleniowy. Przecież we wczorajszym meczu w wyjściowym składzie mieliśmy tylko jednego eurowicza: Pazdana. Reszta albo przepracowała pełny okres przygotowawczy albo przyszła do Legii z namaszczenia obecnego trenera.

Wcale się nie zdziwię, jeśli po zakończeniu rundy jesiennej znowu dojdzie do trzęsienia ziemi na trenerskim stołku. No ale Czerczesow wyraźnie napisał, że on, to dopiero w 2018r. Smile
6niedziela, 14, sierpnia 2016 14:56
Garm
Hämäläinen przepracował pełny okres przygotowawczy? Hlousek? Prijović? Dodaj do tego Pazdana i Langila i masz pół drużyny.

Porównuję sobie mecz z Piastem do meczu w Lublinie. Różnicę widzę ogromną. Wtedy mogli biegać, ale trener przez tydzień ich tego oduczył?

Ja nie wykluczam, że trener Hasi jest trenerem złym, względnie nieodpowiednim dla Legii. Ale teraz jest to teza zwyczajnie nieweryfikowalna.
7niedziela, 14, sierpnia 2016 15:40
Senator
@CTP Niestety zupełnie nie mogę się z Tobą zgodzić, zresztą doskonale się wpisujesz w to co tak wkurza Garma
Po pierwsze .
Od początku klub jasno mówił ktoś odejdzie ktoś przyjdzie nie odwrotnie. Czyli pomysły Stanisława były nie do zrealizowania.
Po drugie
Od początku wszyscy pisali i mówili Hasi ma bardzo trudny niewdzieczny start. Nie dość że musi jechać na obóz z połową drużyny to jeszcze kilku zawodników jest kontuzjowanych.
Jak byś uważnie czytał wiadomości dochodzące z obozów przygotowawczych zauważył byś że Hasi po pierwszych dniach był załamany i zdruzgotany. Wynikało to z faktu podejścia zawodników do treningów, byli zmęczeni psychicznie i fizycznie poprzednim sezonem ,był widoczny zupełny brak radości z powrotu na boisko. Ogólnie pisząc zawodnicy mentalnie byli jeszcze zupełnie nie gotowi do podjęcia kolejnych wyznań. Moim zdaniem widać to do dziś większość męczy się na boisku, radości z gry nie ma nic a nic. Czy możemy się dziwić, ja nie za bardzo. Poprzedni sezon to jeden wielki stres i jeden wielki zap. ,. bo tego wymagał trener. Jednak ten sam trener doskonale wiedział że tak cały czas się nie da i nakreślił plan ważności "meczów " chwała mu że się nie pomylił.
Przypomnę większość lig startowała trzy tygodnie później i mało tego zawodnicy biorący udział w Euro dostali jeszcze parę dni dłuższy urlop. U nas ta przerwa była bardzo krótka a europejczycy właściwie przystąpili do rozgrywek z marszu.
Naprawdę już teraz wiedzieć że wszystkiemu winien jest sztab szkoleniowy trzeba być zwykłym zlośliwcem.
Notabene ten sztab mimo przeciwności cel wykonał awansował do LE Oczywiście los sprawił że otwiera się przed nami szansa którą powinniśmy wykorzystać .
@Garm
Wierz mi ją też jestem załamany tym co widzę z tym , że jako starolegijny, nie takie rozczarowania musiałem przeżyć, nie takich zawodników widziałem przechodzących obok meczów . Trochę się uodpornilem ale tylko trochę, ból będzie bowiem zawsze podobny kiedy przegrywamy z łachami.
Z drugiej strony staram się zrozumieć. 20 lat czekania, nie dziwię się więc że w głowach mają jedno. Poczekajmy do tej środy, wiem sytuacja jest nerwowa ale może się zjednoczą i to zrobią. Takie teksty o taczkach nikomu nie pomogą. Jeszcze raz proszę, taczki zdążysz zorganizować , więc poczekaj do rozstrzygnięcia.
Czy zmiana trenerów była potrzebna?. Z przedstawionych faktów widać, że na pewno nie zaszkodziła więc trudno obronić tezę o nieprzemyslanych zmianach.
8niedziela, 14, sierpnia 2016 16:00
Moros
@CTP

Co do trenera Czerczesowa to oprócz tego co zrobił dla naszego klubu, w głowie siedzą mi mecze Legii na wyjazdach za jego kadencji. Tak naprawdę, wyszedł nam tylko 1 mecz z Lechem w Poznaniu. Mecze w Gdańsku, Lubinie czy Chorzowie to było coś równie kompromitującego jak mecze w Zabrzu czy Lublinie. Nie piję tutaj do tego, że Rosjanin był słaby, bo też trudno go ocenić po pół roku pracy. Jak go naprawdę lubiłem ale to wzdychanie do niego jest trochę dziwne jak się przypomni powyższe mecze.

Trener Hasi ma ciężki początek. Tak jak i Garm widzę jednak różnicę miedzy meczem z Piastem, a tym w Zabrzu czy wczorajszym. Bodajże Bolek na aucie napisał, że to Piast był po prostu taki cienki niż my mocni. Ja tego nie kupuję. Widzę, że nasz zespół znowu w jakiś dziwny i niewytłumaczalny sposób, zaczyna grać na wyjazdach jakby miał spętane nogi. Płock jest tutaj wyjątkiem od reguły. Owszem, u siebie nie niszczymy rywali ale też nie gramy aż takiej padliny. To jest dla mnie naprawdę zagadka.

Granie przeciwko trenerowi. Nie jest to u nas takie niemożliwe, choć jak się przypatrzy zespołowi i temu komu by na tym zależało, to chyba za mało jest teraz graczy w zespole aby prowadzić aż taką destrukcję. We wczorajszym meczu podejrzenia można mieć co do Rzeźniczaka, Kucharczyka i Brozia (koledzy plus ta akcja z weselem). Reszta swoją grą albo temu zaprzeczała (Malarz, Pazdan) albo jest ludźmi trenera (nowe nabytki, Kopczyński) albo nie przepracowali pełnego okresu przygotowawczego i można domniemywać, że są rzeczywiście w słabej formie (Hamalainen, Hlousek czy Prijovic). Także mi się to "nie sumuje" ale może ktoś mający kontakty w klubie i wśród legijnych dziennikarzy wie na ten temat coś więcej.
9niedziela, 14, sierpnia 2016 16:31
dalkub
Hmm - widzę że rozmowa toczy się na linii - trener słaby i to jego wina albo mamy zawodników którzy grają przeciw trenerom i ich zwalniają, do tego są pretensje do tzw. działu sportowego w tym jak rozumiem do prezesa Leśnego.

To może od początku - ano trzeba sobie zadać podstawowe pytanie dlaczego dział sportowy jest taki a nie inny, dlaczego pracują w nim ci ludzie którzy pracują? Ano jest to decyzja właścicieli klubu w tym przede wszystkim prezesa. Z ust tego ostatniego - tak wiem że nalezy to wszystko dzielić przez 10 - słyszymy o profesjonalizmie o levelach, o różnych sprawach - potem to wszystko jest weryfikowane. Prawda wygląda tak że ludzie zatrudniani w tej części organizacji nie mają doświadczenia i wiedzy potrzebnej do podejmowania odpowiednich decyzji. Legia ma 4 trenera w 4 sezonie, miała dwóch dyrektorów sportowych obu bez doświadczenia, miała dwóch kierowników drużyny - skutki znamy aż za dobrze, ma w bliskiej okolicy prezesa i decyzji transferowych osobę, której talent do pisania listów mieliśmy szansę ocenić. Decyzje o kupnie tego czy tamtego zawodnika są podejmowane przez różne osoby, nie koniecznie zawodnicy są "chceni" przez trenerów - vide Hamalainen, Sa i jeszcze paru innych.
Brak profesjonalizmu i wiedzy jest tu podstawowa. Teksty nawet na tej stronie opowiadające jak to ludzie muszą się nauczyć bo ich nie ma tylko śmieszą i irytują - najczęściej są powtarzane przez bezkrytycznych wielbicieli prezesa.
Po to aby się uczyć to trzeba mieć od kogo - po to w szkole mamy nauczycieli aby uczyli dzieci a nie dzieci co się same uczą. Klub jeżeli chce być klubem na poziomie musi powtarzam musi mieć profesjonalną kadrę, która tym grajdołkiem będzie zarządzać, a prezes powinien dostarczać tej grupie odpowiednich środków, a nie sprowadzać zawodników o czym bladego pojęcia nie ma.
Jeżeli nie ma w Polsce dyr. sportowego, który się zna i przy którym można się wielu rzeczy nauczyć, to należy takiego ściągnąć do klubu z zagranicy, jeżeli nie ma szefa akademii który potrafi to poukładać to należy takiego ściągnąć i ma to poukładać, nie ma szefa scoutów? to trzeba go znaleźć w Europie i sprowadzić. Stanowiska można mnożyć. Ktoś zaraz powie, ale nas nie stać - a stać nas płacić Staszkowi i Bergowi?. Na takie osoby musi być Legię stać, bo to oni kształtują klub sportowo, to oni wskazują trenerów, budują szkolenie, znajdują zawodników. W Legii zrobiono inaczej i efekty są takie jak dzisiaj - mamy tzw. organizację uczącą się tylko nie ma nauczycieli.

Przykład klasyczny - zwalniamy Urbana, ok słabe wyniki w Europie, choć sporo obiektywnych problemów, np. Skaba w bramce i Dwali na szpicy, ale ok decyzja jakoś się broni. Zatrudniamy Berga i tu pierwsze pytanie - na jakiej podstawie? jakieś sukcesy jako trener? jakieś trofeum? jakieś sukcesy przy wprowadzaniu zawodników do drużyny? jakaś historia budowania struktury w poprzednim miejscu pracy? Wg prezesa jednym z kryteriów zatrudnienia była opinia Dominika Ebebenge - jaka wiedza za tym stoi? przecież człowiek ten nawet poprawnie nie mówi w języku angielskim. Zaraz usłyszę - ale Legii na lepszego nie stać - bzdura wierutna, której nawet mi się nie chce rozwijać.
Kluby tureckie kiedy stratowały do dużej piłki zatrudniały przede wszystkim trenerów z doświadczeniem i oni im pokazywali jak klub ma funkcjonować. Nasza wesoła gromadka zatrudniła sobie podobnego do nich gościa bez doświadczenia i chłopcy po roku czasu przy pierwszym kryzysie zobaczyli że chłop się .......... pogubił. Ano pogubił się a potem się zdziwili że chłop z kryzysu wyjść nie potrafi.... ano nie potrafił tylko w niego brnął.

Teraz wracając do sytuacji obecnej - czy Hasi to dobry trener - nie wiem. Wiem że w Anderlechcie sobie nie poradził i musiał odejść. Przychodząc do Legii nie zrobił kroku w przód a raczej w tył, a w najlepszym wypadku w bok. Czy wybór tego faceta wynikał z jakiś głębszych przemyśleń? analiz? wątpię. Po raz kolejny trener został wybrany na czuja, bez rozwagi, bez analizy - może się uda, może nie, ale Legia ryzyka nie zmniejsza działając w ten sposób - ilu z nas wierzy że ten trener wykona swoją umowę?
Moja pretensja do Hasiego to wystawianie ludzi nieprzygotowanych, zamiast dać im odpowiedni czas i trening - nie ma kogo? ano wpuszcza młodych i tyle, przegrają trudno ale się nie kompromitują jak Odijdja - trener wpuszczając go pokazał, że bez względu na formę ma swoich zawodników, że możesz być nieprzygotowany i możesz grać, a na dodatek jego człowiek nr.1 jest zwyczajnie gruby, a miał być przygotowany do sezonu

Czy zawodnicy są dobrze przygotowani - ano kolego Garm nie są - i proszę nie mówi o tym że Hamalainen miał przerwy w okresie przygotowawczym, bo to miało znaczenie 10 lipca, a nie 13 sierpnia. Oczywiście że część zawodników w słabszej formie może być, ale to że ta forma nie rośnie to zwyczajnie dziwi.

Czy zawodnicy zwalniają Hasiego? - którzy? Rzeźniczak? on gra tak samo od roku, Moulin? Langil? Hlousek? Malarz? Kopczyński który właśnie dostał szansę? Pazdan Jodła? oni chyba na ślub Rzeźnika pojechać nie mogli bo byli we Francji? Choć oczywiście nie muszą chcieć za niego umierać, ale tego ani ja ani pewnie ty nie wiesz. Wiem natomiast z autopsji że jak nie masz fizyki, to grasz jak za karę, nie podchodzisz nie jesteś agresywny, nie biegasz itd.
10niedziela, 14, sierpnia 2016 17:30
Zgred
Cenie słowa Senatora, są wyważone i mądre.
Panowie prawda jest taka, że wszyscy spodziewamy się lepszej gry Legii,a ta z kolei nas nie rozpieszcza...mało tego cierpi. Tak to dokładnie odpowiednie słowo - cierpi.
Przyczyny tego stanu rzeczy są wiadome dla wszystkich i nie od wczoraj. Sezony poprzednie, w których graliśmy prawie połowę meczów więcej niż reszta kolegów z ligi mają swoje znaczenie. Dodatkowo dla kilku Euro było stanem podwyższonej gorączki,a tego nie da się! Jeszcze raz! Nie da się zniwelować.
Piłkarze przyzwyczajeni do wymogów Staszka, gołym okiem przecież widać było, że mu - uwierzyli. Mało tego, mieli z tego radość wznosząc trofea w Pucharze i Lidze.
Fakty są jakie są i nastąpiła zmiana trenera i zmiana koncepcji.
Nie wiem, czego spodziewał się Hasi przychodząc do Legii, czyli inaczej mówiąc o czym mu Zewłakow nie powiedział snując przyszłościowe wizje i co pewnie ważne - zapewnienia.
Czytając wnikliwie przekazy jego wypowiedzi można było wyczytać ogromną chęć gry z tzw. dominacją. Ja nie wiem, czy jemu marzyła się tiki taka rodem z Barcelony, ale po pewnie pierwszych zajęciach - mówiąc oględnie zszedł na ziemię. Dochodzą do tego dodatkowe fakty- przecież dwóch kreatywnych ludzi drugiej linii na teraz nie ma.
Jeden sprzedany, drugi ledwo truchta lecząc kontuzję. Przecież gołym okiem widać, że mamy dziurę środkową i ni jak nie ma jej jak zatkać. Bez rozegrania jesteśmy skazani na przypadkowość, a nie na racjonalną budowę akcji, aż pod strzał. Większość kluczowych zawodników ( Jodła, Hlousek, Nikolić) nie są sobą, a grając to co grają sami się sobą męczą.
Problem jest taki, że (oby) przyjdzie taki moment, kiedy wróci naturalna świeżość i zadowolenie z grania.
A, że to co czeka ich w pierwszym rozdaniu już w środę przypominać nie trzeba. Z tyłu głowy dwumecz dwudziestolecia jest jak przeszywający ból głowy. Od tego uciec w spokój zwyczajności po prostu się nie da! Kropka.

Niezależnie od wszystkiego trener rodem z Albanii nie ułatwia sobie poczynań z drużyną. Pewna ilość "faków" przy ławce, rzucanych butelek z wodą i grymasy, które w świetle kamer są niestety widoczne na dobrą drogę chyba go nie przekierują.
A jak mu się szatnia zdystansuje to będzie sobie mógł machać i ubliżać do tzw, "śmierci usranej"...bo jeszcze się taki trener nie urodził co by piłkarzy naprostował, a z kolei piłkarze z sobie znanym darem mogą każdego trenera nazwijmy to - "urlopować"...

Pewnie wrócimy do tych rozmów po dwumeczu z Irlandczykami.
Oby w zacnych humorach proszę Panów...
11niedziela, 14, sierpnia 2016 18:15
CTP
@Senator
"Przypomnę większość lig startowała trzy tygodnie później"
Ale może zostawmy większość lig w spokoju, tylko piszmy o naszej. Wytłumacz mi zatem, jak to się dzieje, że nasze rodzime zespoły, z którymi do tej pory graliśmy wyglądały o niebo lepiej pod względem fizycznym niż my? Zdaje się, że miały taki sam czas na przygotowania, nieprawdaż?

Może po prostu nowy trener nigdy w życiu nie przygotowywał zespołu do sezonu w tak krótkim czasie. Może najzwyczajniej w świecie zabrakło mu wiedzy i spartolił sprawę.
12niedziela, 14, sierpnia 2016 19:55
Senator
@CTP
Niejaki trener Zieliński zęby zjadł na polskiej lidze i też jakoś nie potrafił przygotować drużyny. Odpadł w przed biegach i właściwie nie ważne czy zrobił to celowo czy nie.
Trener Stokowiec też długo w naszej lidze i przygotował zespół .Podobało się tylko każdy , powtarzam każdy pytał jak będzie wyglądało Zagłębie we wrześniu? Nie trzeba było czekać tak długo. Odpadli w LE w Pucharze Polski na własnym boisku z sic Wigrami Suwałki! a dziś nie potrafili strzelić bramki rozsprzedanemu Piastowi.
Podaj mi też nazwę drużyny która w tym okresie rozegrała już 11 meczów i zrealizowała europejski cel prócz oczywiście naszego zespołu. Proszę podaj.
Sam mam ale do Hasiego widać jak na dłoni że do dziś nie znalazł wspólnego języka z zawodnikami, traktuje ich z góry i raczej sprawiedliwy w ocenach nie jest.
Nie zmienia to faktu że jak na dziś co miał osiągnąć osiągnął.
Ja przyczyn obecnej sytuacji upatruje w koszmarnie psychicznie ciężkim ubiegłym sezonie to raz.
Dwa niestety w sposobie trenowania zespołu przez Stanisława. Najzwyczajniej w świecie nasi zawodnicy nie są na to gotowi i tu mogę zgodzić się z Garmem, nie są profesjonalni.
Ma, na dziś nadzieję, że jednak w środę ambicji im nie zabraknie.
13niedziela, 14, sierpnia 2016 20:44
czarnuch
@CTP może może może.. Jak napisał już Garm "Ja nie wykluczam, że trener Hasi jest trenerem złym, względnie nieodpowiednim dla Legii. Ale teraz jest to teza zwyczajnie nieweryfikowalna." - pod tym nie dość,że się podpisuje to i polecam jako do przemyślenia.

Poddajesz pod rozwagę " jak to się dzieje, że nasze rodzime zespoły, z którymi do tej pory graliśmy wyglądały o niebo lepiej pod względem fizycznym niż my? Zdaje się, że miały taki sam czas na przygotowania, nieprawdaż?"

Jakby wszystko sprowadzać do jednego to sprawa byłaby zbyt uproszczona. Garm pod koniec swojego tekstu nie bez powodu zadał pytanie pt "A może jednak winnych jest więcej?". Niewykluczone,że trener zawinił. Ba, niewykluczone,że winnych jest więcej. Natomiast boisko pokazuje swoje i to jest nasz punkt odniesienia.

Kuba Rz. wczoraj pokazał taką masę błędów,że z miejsca powinien zapomnieć o opasce (pewnie nie bez powodu ją stracił). Tutaj nie chodzi o jego umiejętności ale podejście do meczu. Odwołam się jak do pracownika. Pierwszy,aby tylko odbębnić szychtę a drugi,aby dać siebie max.
Na pierwszego wyglądał Kuchy.. Doszło nawet do tego,że z ławki Vuko starał się go "obudzić". To o czymś świadczy.
Nie bez powodu podaje ich przykłady, bowiem Ci dwaj nie od dziś są w klubie. Wiedzą jakie są oczekiwania a mimo to tylko z im znanych powodów przeszli drastycznie obok meczu. Takie podejście świadczy o tym,że jaki by trener nie był, obojętnie co potrafił to i tak na końcu jest piłkarz, wykonawca, pracownik,którego nastrój bywa uzależniony nawet od.. biletów vide Kuba Razz

Już tak odnośnie Twojego pierwszego pytania...
Nie wiem jak porównać od a do z inne zespoły do nas. Wiem natomiast o naszych bolączkach. Samo wprowadzenie nowego trenera zajmuje sporo czasu. Jeśli na starcie musi sobie radzić bez 3 liderów formacji, do tego czekają go rotacje kadrowe związane ze sprzedażą, kontuzjami, urazami i wzmocnieniami a przed nim walka o superpuchar, PP, LM przy jednoczesnej walce o punkty ligowe to z góry można założyć,że nie od razu zespół osiągnie solidną formę. Nam już PP odleciał a więc spotkań mniej i czasu na trening więcej.

"Może po prostu nowy trener nigdy w życiu nie przygotowywał zespołu do sezonu w tak krótkim czasie. Może najzwyczajniej w świecie zabrakło mu wiedzy i spartolił sprawę."

Nie wiem jaki to "krótki czas" ale porównywalny do jego ostatnich przepracowanych okresów przygotowawczych. Nie w tym sęk a w okolicznościach, warunkach etc w jakich przyszło mu pracować. W Belgii trochę czasu spędził, tutaj dopiero co się wprowadził.
14niedziela, 14, sierpnia 2016 22:00
CTP
Uważam, że zespół Legii jest bardzo źle przygotowany pod względem fizycznym. Te braki kondycyjne z kolei mają negatywny wpływ na jakość gry drużyny. To było widać już od pierwszego meczu z Lechem, gdzie w końcówce po prostu zdechliśmy. To, że był trudny sezon a potem Euro naprawdę nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia i nie może być żadną wymówką. Od tego trener ma w swoim sztabie fachowców, aby dobrać odpowiedni cykl treningowy, tak, żeby piłkarze odpowiednio się zregenerowali i w pełni przygotowali do następnego sezonu. Za to pełną winę ponosi Hasi.

Natomiast, zupełnie inną sprawą jest to, co się stało po zakończeniu poprzedniego sezonu. Zostały podjęte niezrozumiałe i wręcz ocierające się o sabotaż decyzje, za które obecnie Legia płaci. Niestety dla Legii, te decyzje zostały podjęte przez głównego właściciela, więc my, zwykli kibice możemy tylko bezsilnie załamywać ręce.
15niedziela, 14, sierpnia 2016 22:13
dalkub
profesjonalizm

Oglądam mecz Bayern Dortmund i gra kilku zawodników prawie z leżaka, po kilkunastu dniach treningu - i widać że nie mają 100% ale mają dużo, nie mają bębnów, nie są zmęczeni psychicznie choć zagrali znacznie więcej ważnych meczów o stawkę i w tempie dla naszych nieosiągalnym. A u nas, że zmęczeni po euro, że psychicznie, że fizycznie, a 80 tyś co miesiąc dostać i gówno grać. Koniec pieszczenia się z gośćmi którzy nie mają ochoty, są otłuszczeni i nieprzygotowani - na pieszczoty trzeba sobie zasłużyć i zwyczajnie jak ktoś będzie słaby bo jest za gruby to w twarz to mówić a nie udawać że są zmęczeni
16poniedziałek, 15, sierpnia 2016 01:12
Walles
Tak sobie czytam, blisko mi do uwag Senatora miałem podzielić się swoimi uwagami i zastrzeżeniami ale mi przeszło. Jak czytam że źle wyglądaliśmy w meczu o superpuchar lub jak wyglądają zawodnicy Bundesligi to nie wiem gdzie ta dyskusja zmierza. Do czystego hejtu?
Przecież jak zespół źle wygląda w meczu o superpuchar to chyba zaleta a nie wada, mamy chyba jakieś obserwacje w tym zakresie z lat minionych. Jak mówimy np o Borussi D. to taki Piszczek dostał minimum 3 tygodnie urlopu, pozostali tez odpoczywali ponad 21 dni. Do tego przypomnę zestawienie Mogiela z 26,07 czyli przed meczem z Trencinem



Na dzień dzisiejszy mamy już 58 spotkań, więcej niż Barcelona. Biorąc pod uwagę że mamy słabszych zawodników zarówno technicznie jak i wydolnościowo lekceważenie w dyskusji argumentów choćby właśnie Senatora w sprawie przerwy między rozgrywkami, długości urlopu a w tym resetu psychicznego jest kompletnie niezrozumiałe. A zachodni profesjonalizm?



Może u nas myślą że piłkarzy kupuje się na kilogramy? Very Happy
17poniedziałek, 15, sierpnia 2016 12:15
dalkub
Walles

nie zrozumiałeś bo nie chciałeś - wychodzi zawodnik na mecz po urlopie trenuje od tygodnia czy 10 dni i zasuwa cały mecz, nie jest zmęczony psychicznie fizycznie nie ma nadwagi, nie odpuszcza, choć wie że w tym sezonie zagra w Bundeslidze, zagra w LM, zagra w reprezentacji, zagra w pucharze itd. Miał prawo być bardziej zmęczony niż Kucharczyk czy Rzeźniczak? nie tylko miał ale i był, bo grał do początku lipca. Widać za to profesjonalizm, bo ja nie widziałem aby Hummels Muller czy Lewy mieli nadwagę, nie mieli siły, nie podejmowali walki - tu nie chodzi o umiejętności piłkarskie, ale fizyczne - bo oni na urlopie zamiast leżeć kołami do góry założyli ciuchy i poszli się poruszać, wypocić, pobiegać, rozciągnąć się itd. - trzeba chcieć

56 meczów mówisz - to jeszcze dodaj dwie przerwy w rozgrywkach a nie jedną - ile meczy od zimy zagrał zespół Legii a ile inni - nie da się tego porównać - tyle w temacie.
18poniedziałek, 15, sierpnia 2016 13:07
Walles
@Dalkub
Przyszedł zapasiony Odzidzia i będziesz napieprzał całą Legię? Rzeźniczak jest bez formy od jakiegoś czasu, gra źle, nie starcza umiejętności ale zarzucać mu brak profesjonalizmu? On jest lepiej zbudowany niż Ronaldo czy Lewy. A jak wyglądał Muller na Euro. Przecież Roman Oreszczuk byłby lepszy od niego, to był cień piłkarza.
Mozna krytykować, można pytać się dlaczego sprzedając Dudę i Borysiuka za 7 mln euro kupujemy Muolina i dwóch którzy może będą grali. Dlaczego dajemy najwyższy kontrakt w lidze zawodnikowi który może będzie grał a może nie? Mozna zadawać wiele pytań ale nie mozna pomijać oczywistych oczywistości. Po Euro nasi mieli kilka dni przerwy, nawet Leśny wcześniej stwierdzil że popełnili z Jodlowcem duzy błąd, że powinien odpocząć.
Policzmy ile meczów zagrała w sezonie 2015/16 Legia ile Borussia. Popatrzmy jakie składy ma jedna i druga druzyna. Negowanie konieczności przerwy wynoszącej minimum trzy tygodnie jest w moim odczuciu brakiem obiektywizmu i niczym więcej jak chęcią dopieprzenia za wszelką cenę.
19poniedziałek, 15, sierpnia 2016 15:54
dalkub
1. Mieli kilka dni przerwy - ilu zawodników? 3? a reszta? kolejnych 15 zawodników? też za krótko? Rozumiem że Jodła jest bez formy, ale Pazdan jest w lepszej formie niż Rzeźnik czy Lewczuk
2. Zarzucam brak profesjonalizmu wszystkim zawodnikom grającym w Lublinie - obejrzyj ich zaangażowanie, obejrzyj ich podejście do wykonywanej pracy a filmik z Kucharczykiem jest tego potwierdzeniem. Popatrz jak podchodził do pressingu Prijović a reszta stała, a on machał rękami - to nazywasz zaangażowaniem? albo nie mają siły ( źle) albo im się nie chce (bardzo źle)
3. Nikolić niestety też wrócił z nadwagą, kupujemy gościa o którym prezes mówi że do gry, a on się nadaje na wczasy odchudzające - o co tu chodzi

4. Nie chodzi kto ma jaki skład, ale to ciągłe opowiadanie o zmęczeniu fizycznym, psychicznym już mnie zwyczajnie wpienia - to są zawodowcy, kariera trwa 10-15 lat maks i on biorą za to kasę żeby zwyczajnie im się chciało zapieprzać. Niestety od momentu kiedy widziałem Borysiuka i Vukovića w Galerii Mokotów pochylonych nad furą frytek z McDonalda i słodzonymi napojami to zwątpiłem.

5. Policz sobie ile meczów rozegrał Hummels, kiedy wrócił z Euro, kiedy wszedł w trening i w jakiej jest formie fizycznej - on zwyczajnie o siebie dbał i zamiast nadrabiać zaległości wszedł w trening na wysokim poziomie, a nasi zaczynają od zera albo prawie od zera. Ciekawe czy na urlop dostali rozpiskę co i jak robić.
20poniedziałek, 15, sierpnia 2016 19:46
Senator
@dalkub
Fakty są takie . My rozegralismy juz 11 meczów o stawkę a Bundesliga dopiero startuje. Jasne grają jakieś mecze za pieniądze z wymienianiem całych składów po pierwszej połowie. Anglicy ruszyli w ten weekend.
Nie dość że tamci piłkarze przerastają naszych przygotowaniem fizycznym o dwie dekady ( min dlatego są o 5 kg drożsi ) to jednak mają dłuższy odpoczynek.
O czym ty pitolisz? Z czym dyskutujesz?
Raczej ktoś mądrzejszy od nas wie że nawet piłkarz potrzebuje resetu w pewnych momentach. U nas większość piłkarzy stanowiących o sile naszej drużyny tego resetu nie miała łubu miała nieporównywalnie mniejszy niż normalne ligi.
Jasne zawdzieczamy to słabym współczynnikom klubowym, reformie ligi i rokiem z Euro. Ale to nie zmienia faktu że w tym roku przygotowania do sezonu były mocno nietypowe, a najlepsi nasi nie mieli ich właściwie wcale.
21poniedziałek, 15, sierpnia 2016 20:37
dalkub
Senator

przepraszam że pitolę, ale sorry:

1. Żaden powtarzam żaden zawodnik Legii nie rozegrał 11 meczów
2. Zawodnik przygotowujący się do gry od 10 czerwca powinien być w dużo lepszej formie fizycznej niż zawodnik co był na Euro potem na wakacjach i trenuje od 10 dni - oczywiście można uznać że lepiej grać bez treningu to wtedy trzeba przestać ćwiczyć
3. Zawodnicy Bundesligi są, albo powinni być na podobnym poziomie wytrenowania fizycznego jak nasi - tak byli przygotowani w zimie i to było sprawdzane, więc nie dlatego że tamci zawodnicy są jak określiłeś 5 kg lepsi fizycznie a dlatego że lepiej grają w piłkę to płaci się im więcej
4. Piłkarz potrzebuje resetu? No tak zmęczony sezonem Kucharczyk czy Rzeźniczak, który dostał odcisków od siedzenia na ławie - psyche mu siadło biedaczynie - musi odpocząć. Co ma powiedzieć Lewandowski, a co ma powiedzieć Hummels? albo Vidal - też miał mistrzostwa?

Wieczne tłumaczenie się gości co trenują 2 godziny dziennie, zarabiają nieadekwatną kasę do swoich umiejętności i postawy - tyle

Jakby wylosowali innego przeciwnika to widziałbyś LM albo szansę na nią jak świnia niebo
22poniedziałek, 15, sierpnia 2016 20:42
świrekwampirek
I dodam Senator że niektórzy nie mieli właściwie od 3 długich sezonów.
Przed rozpoczęciem tego sezonu rozmawialiśmy tu z Kolegą Moonroe że ten rok a szczególnie jesień będą ciężkie. Nastąpiła pewna kumulacja, postawiono na dublet w ramach stulecia stawiając wszystko na jedną kartę odkładając tego konsekwencje. Wzięto trenera krótkodystansowca-wynikowca który wycisnął co jeszcze zostało z tej i tak mocno wyeksploatowanej drużyny . Taki Jodłowiec od 3 sezonów gra non stop, Nikolic sam przyznał że w całej karierze nie rozegrał tylu spotkań w jednym sezonie.
Do tego doszło oprócz zmęczenia fizycznego również psychiczne, odsyłam do wypowiedzi piłkarzy po zdobyciu MP, jasno mówili że przede wszystkim czują ulgę a nie radość bo takie było na nich ciśnienie. Po czymś takim człowiek jest wypompowany psychicznie i nie ma tu nic do tego profesjonalizm lub jego brak.
I jeszcze zmiany kadrowe, kilku na Euro kolejnych paru z kontuzjami a nowi nie do końca w rytmie meczowym i mam WIELKĄ KUMULACJĘ.
Może Hasi to beznadziejny trener ale jak na razie to raczej ma drogę krzyżową a nie usłaną płatkami róż.
23poniedziałek, 15, sierpnia 2016 21:21
dalkub
"I dodam Senator że niektórzy nie mieli właściwie od 3 długich sezonów".

Można pisać głupoty ale one nw zestawieniu z faktami wychodzą od razu. Spójrzmy kto grał w meczu w Lublinie:

1. Malarz - pierwszy skład od pół roku, w Legii od lat dwóch
2. Broź - całą rundę praktycznie nie wstał z ławki - rozumiem że zmęczony psychicznie, bo nie grał?
3. Rzeźniczak - no ten to przestał grać już na jesieni - rozumiem że te psychicznie zmęczony?
4. Pazdan - najlepszy na placu oprócz Malarza - w Legii od roku i faktycznie ten ma prawo być zmęczony po Euro, choć po nim tego nie widać
5. Hlousek - w Legii od pół roku - też zmęczony no w sumie grał więcej niż ostatnio w bundeslidze to i się zmęczył
6. Kopczyński - no ten faktycznie od lat - zmęczony grą w 3 lidze i to przede wszystkim psychicznie
7. Moulin - kolejny zmęczony, który psychicznie nie daje rady bo nigdy nie mieszkał w tak dużym mieście jak Warszawa
8. Langil - kolejny przemęczony pod kazdym względem
9. Kucharczyk - ten jedyny pasuje do opisu powyżej - urlop od 15 maja do 10 czerwca w 2016 roku - za krótko zdecydowanie, należy jak najszybciej wysłać na ryby na co najmniej 10 dni
10. Hamalainen - wybitnie przemęczony psychicznie i fizycznie - nagrał się na wiosnę, zmiana klubu straszliwie go zdruzgotała
11. Prijović - zakończył sezon koło 2 maja, czyli odpoczywał ponad miesiąc, przyszedł do Legii nieprzygotowany do sezonu i dopiero w zimę go przygotowano.

i to jest to narastające zmęczenie od 3 lat, brak urlopu, brak resetu, psychiczny przesyt wśród zawodników. Biedactwa, trzeba odwołać ligę bo nie dadzą rady......
24poniedziałek, 15, sierpnia 2016 21:36
Baron
dalkub

Generalnie to mocno zgadzam się z tym co piszesz. Też mnie do pasji doprowadza ciągłe głaskanie naszych piłkarzy i tłumaczenie ich wszystkich niepowodzeń tak jakbyśmy mieli do czynienia z gośćmi, którzy trenują piłkę nożną dopiero od 1,5 miesiąca, a nie przez całe swoje życie. Legia wg. mnie cały czas nie wykorzystuje swojego potencjału by zrobić dwa kroki do przodu, nieraz zrobi jeden by zaraz się cofnąć.

@świrekwampirek

Owszem nastąpiła pewna kumulacja, na którą klub się do końca nie przygotował i nie było żadnego planu awaryjnego. Stąd na ostatnią chwile przed nowym sezonem Hasi, brak transferów przez pewien czas itd.

"Wzięto trenera krótkodystansowca-wynikowca"

Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Nie ma czegoś takiego i kogoś takiego jak trener wynikowiec. Nie ma. jesli jest tak to podsuń ten pomysł Leśnemu&Sp. i co sezon niech takiego sprowadzają albo najlepiej dwóch, jeden na e-klape, drugi na puchary europejskie.
Co do Stanisława Czerczesowa to obydwaj wiemy doskonale na czym oparta jest twoja niechęć do niego, było to tu i tam maglowane.
Jodłowiec jest wyeksploatowany - ok, co z tego wynika? Dać trzeba mu było trochę dłuższy urlop i ewentualnie dać mu zagrać ogony w meczach. Niestety ale tego nie było i oglądaliśmy cień piłkarza, który nic nie grał. Nie wierzę, że na dany moment byłby od niego gorszy taki Vranjes (który nie jest asem) ale gorzej od Jodły grać już się nie dało, a Hasi mimo to z uporem maniaka stawiał na Jodłowca.
EURO jak na razie jest dobrą wymówką dla wszystkich, nie mowie, że nie miało żadnego znaczenia ale na boga nie tłumaczmy nim wszystkiego. Co do kontuzji to z nimi trzeba się zawsze liczyć i zawsze one występują więc nie powinieneś być nimi zaskoczony, a już w przypadku takiego Hamy w ogóle.
Co do rytmu meczowego to jest to kolejne stwierdzenie wytrych, którym tłumaczy się wszystko lub prawie wszystko. Z rytmu meczowego to mógł wypaść taki Szwoch czy Ivica, a nie nasze gwiazdki, zacznijmy ich traktować jak profesjonalnych piłkarzy i tak samo od nich wymagać profesjonalnego podejścia, a nie fochów bo trener nie zwolnił ich na ślub kolegi z drużyny.
Kolejna sprawa to Ofoe, jaki cudem trafił do Legii tak drogi piłkarz, który NIE NADAJE SIĘ DO GRY??? Owszem wszyscy byli podekscytowani tym, że do nas przyjdzie ale nikt lub prawie nikt nie wiedział, że on się nie nadaje do gry i nie wiadomo kiedy będzie się nadawał.
My kibice mogliśmy tego nie wiedzieć ale trener, jego sztab i skauci już jak najbardziej. Ktoś w klubie chyba dostał małpiego rozumu lub był w stanie pomroczności jasnej.
Nie skreślam bynajmniej Ofoe tyle, że nam tu i teraz było potrzebne wzmocnienie przed jednym z najważniejszych meczów w ostatnich 20 latach, a nie za pół roku, a może i więcej.
Kończąc odnośnie Hasiego to zgadzam się, że jego początek w Legii jest bardzo trudny, no ale my kibice chyba mamy prawo wymagać czegoś więcej od najdroższego sztabu w historii naszego klubu?
25poniedziałek, 15, sierpnia 2016 21:51
świrekwampirek
Baron ale to nie ja tylko kibice z Rosji opisywali Czerczesowa jako trenera na krótki dystans (czas, zazwyczaj maks 1 sezon) po którym drużyna zalicza zjazd.
Ale wymieniłem to jako jedną z przyczyn a jest ich kilka i to poważnych, po prostu kiedyś przychodzi zmęczenie materiału a mimo to 5 raz w 6 sezonach te "gwiazdki" awansowały do grupy LE. Jeszcze niedawno było to wydarzenie w Polskim futbolu teraz w przypadku Legii wręcz niezauważalne.
Przepraszam ale te jechanie po piłkarzach teraz + Hasi przypomina mi podejście do Małysza czy Kowalczyk, jak seryjnie wygrywali byli bogami gdy przyszło zmęczenie i kryzys który każdego człowieka kiedyś dopada stali się w 5 minut nieudacznikami.

Dalkub, przyznam staram się czasem zagryzę język ale kiedy się Ciebie czyta i Twój stosunek do adwersarzy w uszach brzmi mi cytat z serialu "Daleko od szosy" czyli gdy się ma przed sobą taką sztukę to trudno zachować kulturę.
Wymieniłem kilka przyczyn obecnego kryzysu i wszyscy wymienieni piłkarze przez Ciebie do tego pasują.
26wtorek, 16, sierpnia 2016 00:43
a-c10
@ Senator:

Przypominam sobie taką naszą wymianę zdań sprzed ponad dwóch i pół roku:

Ja Dopóki będziemy (piszę "my" mając na myśli całą polską piłkę) tkwić w naszych smolbizach, a za istotne zmiany przyjmować wymianę jednego średniego trenera na innego średniego trenera, to pozostaniemy skazani na efekt ślepej kury. On się kiedyś ziści. Ot np. któregoś lata Mistrz Polski wpakuje u siebie pięć goli zdekoncentrowanemu, zdemotywowanemu rywalowi, na wyjeździe ustawi zasieki i dostanie tylko cztery. Albo gigantycznie przyfarci nam się w losowaniu i dostaniemy rywala naprawdę bardzo w naszym zasięgu. Albo jeszcze co innego.

Ty Jeśli już polska piłka na dziś jest skazana na efekt ślepej kury to moim skromnym zdaniem właśnie my czyli mój klub Legia jest na dobrej drodze aby ten los zminimalizować.

Ani mi w głowie się chełpić, bo i nie ma za bardzo czym, ale póki co, chyba wychodzi na moje. Usprawiedliwiasz dziką rotację trenerami Legii pisząc, że fakty stoją po stronie zarządu. Jakie fakty, Senatorze? Przypominam, że - o czym gorąco dyskutowaliśmy pod zalinkowanym tekstem - Henning Berg przyszedł na Ł3 "wprowadzać standardy". Co to miały być za "standardy" i dlaczego odpowiedzialny za ich wprowadzanie miał być akurat trener, a więc człowiek w teorii obarczony zupełnie innymi obowiązkami - żaden z Was nie raczył mi tego wyklarować. Zresztą, nieważne. Tzw. życie pokazało, że nie o żadne tam standardy szło, a o dobrze znane, swojskie wyniki. Póki te były dobre (zwłaszcza w Europie), Norweg trzymał posadę. Gdy tylko się pogorszyły i szczególnie w lidze poczęło śmierdzieć przypaloną sierścią - natychmiast ją stracił. "Standardy", "wizje" i inne pierdoły poszły psu pod ogon, a na trenerskim stanowisku w Legii roztasował się człowiek czynu z Osetii. Za długo się jednak nie nasiedział. Zrobił swoje i poszedł. Czy sam nie chciał zostać, czy jego nie chciano, czy i jedno, i drugie - nie wiadomo, można tylko domniemywać. Wracając do faktów - Legia po raz trzeci pod obecnymi rządami zmienia trenera.

Dlaczego? Po co? Potrafisz to wytłumaczyć, Senatorze? A nie no, jasne. Pan Mioduski, jako większościowy akcjonariusz klubu, może sobie robić co mu tylko w duszy zagra. Mógłby nawet zatrudnić w roli trenera pana Miecia z tawerny w Sztynorcie, a na stanowisku dyrektora sportowego obsadzić swojego psa. Ja nie kwestionuję prawa do takich posunięć, zastanawia mnie jedynie ich zasadność. Wiesz, Senatorze, dlaczego akurat Hasi? Czy ma to być kolejny "wizjoner", w zamyśle lepszy od Berga? A może następny "wynikowiec", ale z mniej paskudną gębą i lepszymi manierami od Czerczesowa? Albo w ogóle - wykluczyć tego niepodobna - ma wykonywać jakieś zupełnie inne zadania?

Jakkolwiek by nie było, łatwo miał chłop nie będzie. Dostał bowiem pod opiekę grupę ludzi, dla których z założenia powinien być autorytetem. Ale niby w jaki sposób, skoro na samo dzień dobry mu pan prezes ten autorytet skopał? Od dawien dawna mówi się i pisze, że Legia dąży ku profesjonalizacji. No to pokaż mi, Senatorze, jakąkolwiek profesjonalną firmę, w której prezes otwartym tekstem mówi pracownikom, że wolno im się obcyndalać. Jakie on ma potem prawo rozliczać z czegokolwiek menedżera (trenera), którego skuteczność działań w dużej mierze opiera się na motywowaniu pracowników do - nomen omen - pracy?

Ślepa kura imieniem Legia ma tuż pod nosem przepyszne ziarno. Odsuwając wszystko inne na bok, i Wam, i sobie samemu szczerze życzę, by je capnęła. By ten awans do LM jednak się ziścił. Ale jeśli tak się stanie, to mam silne wrażenie, że stanie się mimo, nie dzięki działaniom szefostwa Waszego klubu. Co gorsza, wydaje mi się, że jeśli owe działania nie zaczną iść w zdecydowanie odmiennym kierunku, zamiast się sutym ziarenkiem najeść, kurka - nie daj Boże - łacno może się nim udławić.

(cdn)
27wtorek, 16, sierpnia 2016 01:30
a-c10
(cd)

Jeszcze jedno: roztkliwiasz się, Senatorze, nad krótkością piłkarskich urlopów. Cóż, znamy się nie od dziś i zawsze ceniłem Twoje dobre serducho. Tym razem jednak, moim zdaniem, troszeczkę przeginasz. Na poziomie silnego, zamożnego klubu Ekstraklasy zawód piłkarz oferuje bardzo dobre pieniądze. O ile tylko nie rozchlapią wszystkiego na karty i dziwki, ludzie obecnie grający w Legii w wieku lat trzydziestu paru będą materialnie ustawieni do końca życia. Dostatniego życia. Mówiąc wprost: ogromna większość obywateli naszego kraju w ciągu czterdziestu kilku lat zawodowej kariery nie dochrapie się nawet ćwierci takich zarobków, jakie ci młodzieńcy mogą zgromadzić w czasie trzykrotnie krótszym. Biorąc to pod uwagę, można chyba wymagać, że owi młodzieńcy przestaną utyskiwać na krótki wypoczynek i najzwyczajniej w świecie zabiorą się do roboty?

* * *

Na koniec moich przydługich wynurzeń kilka migawek z dziejów (w miarę) najnowszych reprezentacji Polski:

Marzec'11, Biało-Czerwoni remisują w wyjazdowym sparringu z Grecją 0:0. W trakcie meczu Robert Lewandowski marnuje co najmniej trzy wyśmienite okazje strzeleckie. Po meczu winę składa na... trenera.

Czerwiec'12, Biało-Czerwoni przystępują do "domowego" Euro pod wodzą coraz bardziej znerwicowanego Franciszka Smudy, który w nad wyraz krótkim czasie przemierzył drogę od zbawcy do winowajcy absolutnie wszystkiego. Co z owego przystępowania wyszło, wszyscy pamiętamy.

Lipiec'12, ku uciesze dziennikarskiej tłuszczy, ze szczególnym uwzględnieniem stojaka na mikrofon nazwiskiem Błoński, w/w Robert Lewandowski dobrze z miesiąc po turnieju winą za wszystko obarcza, rzecz jasna, trenera.

Wrzesień'12, Smudy już nie ma, eliminacje do MŚ w Brazylii w roli selekcjonera rozpoczyna Waldemar Fornalik. W trakcie tychże eliminacji następują zmiany w wierchuszce PZPN. Waldek King nie cieszy się poparciem nowego zarządu, na co dzień musi znosić fochy i humory poszczególnych gwiazdorków, traci cały autorytet, a drużyna szanse na Mundial. Wiadomo - wina trenera.

Jesień'13, nowym trenerem Biało-Czerwonych zostaje Adam Nawałka. Z początku - jak niemal każdemu selekcjonerowi - idzie mu średnio, ale...

Czerwiec'16, dwa i pół roku później nie tylko jedzie z drużyną do Francji, ale jest o karny od medalu. Przez cały ten okres cieszył się (i cieszy nadal) silnym poparciem szefostwa, dzięki któremu wie, że ani dziennikarskie ujadanie, ani muchy w nosie piłkarzy nie pozbawią go posady. Nagle okazuje się, że oprócz #WinyTrenera może być też #ZasługaTrenera.

Można? Można.
28wtorek, 16, sierpnia 2016 03:12
Senator
@a-l10
Na ten wywód można tylko przedstawić fakty.
Przypomnij nam ile razy obecny zarząd lub właściciele zdobyli MP?
Ile razy w/w grali w fazie grupowej LE?
Przypomnij wszystkim o ile wzrósł budżet klubu Legia Warszawa na przestrzeni lat kiedy zawiadują klubem ?
Jak nam to wszystko przypomnisz wskaż inny polski klub który w tym okresie choćby zbliżył się na 100 km do nas?

Jak już nie ma co napisać to trzeba sięgnąć do kieszeni.
Tak zarabiają z tym że płacą im za sezon i z wyniku osiągniętego w sezonie ich rozliczają a tu masz jakieś zastrzeżenia?
Co do porównań z trenerami kadry to moim zdaniem pudło ponieważ u nas było dokładnie odwrotnie.
Jana Urbana zwolnilismy po zdobyciu dubletu , Berga po doskonałych wynikach w LE, Stanisława zdowu po zdobyciu Dubletu. Jak to się ma do twoich przykładów bo nie rozumiem?
Mi w tym klubie również wiele spraw się nie podoba, ale akurat czepianie się zarządu przy takiej serii sukcesów to zwykła blazenada.
PS
Po wyeliminowaniu Trencina wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi bo mamy LE
Po losowaniu jest dokładnie odwrotnie wszyscy są wk. ..
Pojęcia nie mam oco chodzi? Coś się zmieniło? Wyrzucili nas z pucharów?
Cel osiągnięty, los sprzyja więc może być tylko lepiej prawda?
29wtorek, 16, sierpnia 2016 09:17
dalkub
Senatorze - to ja tylko krótko.
Czy przy takiej przewadze finansowej, potencjału kibicowskiego, cen biletów, zasobności portfela kibiców nie jest przypadkiem tak, że zdobycie mistrzostwa jest raczej powinnością, a nie jakimś mega efektem? Czy klub prowadzony poprawnie z taką przewagą możliwości nie powinien właśnie tego typu efekty osiągać? Czy za taki budżet można zrobić więcej niż wygranie mistrza w ostatniej kolejce z drużyną mającą budżet z 7 razy mniejszy?
30wtorek, 16, sierpnia 2016 09:51
Bolek
Senatorze, co się zmieniło? Nadeszła połowa sierpnia, na którą przygotowywano formę i czym usprawiedliwiano słabą grę w lipcu i okazało się, że tej formy nie widać. Nawet nie wchodząc w szczegóły dlaczego jej nie widać (tzn. czy Hasi nie umie trenować, czy zmęczonym presją piłkarzom się nie chce, czy może grają przeciw Hasiemu etc.), jest to powód do poważnego niepokoju. I ludzie się niepokoją, skoro zobaczyli w przeciągu czterech dni dwa katastrofalne mecze Legii. Tu nawet nie chodzi o ten Dundalk, bo ja uważam że ich łykniemy, ale o to, że w sierpniu runda się nie kończy, tylko raczej dopiero rozpędza. A u nas nie bardzo widać przesłanki do optymizmu.

Jeszcze co do rywalizacji styl vs wynik, a raczej usprawiedliwianie braku stylu wynikami - ja to widzę tak, że drużyna może czasem notować dobre wyniki grając kiszkę - tak jest w przypadku Legii w pucharach w tym roku. Ale jeżeli drużyna nie gra dobrze w piłkę to prędzej czy później wyniki zaczną to pokazywać. I w zasadzie już pokazują - Superpuchar, Puchar, liga, na wszystkich tych polach Legia sobie radzi słabo.
31wtorek, 16, sierpnia 2016 10:55
ksjp
@Bolek,
co do stylu, czy jego braku...
Ja uważam, że jak nie ma stylu to wszystko inne jest przypadkowe, wyniki też!
32wtorek, 16, sierpnia 2016 11:18
dalkub
a czy ktoś może zdefiniować ten magiczny styl? co to ma być? czym się ma to charakteryzować?
33wtorek, 16, sierpnia 2016 11:37
Bolek
@ ksjp

Dokładnie tak uważam.


@dalkub

Ja przez styl rozumiem (może nieco pokrętnie) pewną jakość, pomysł na grę (ale realizowany!), które w efekcie spowodują, że drużyna X będzie lepsza od drużyny Y, a później od drużyny Z itd (powtarzalność też jest ważna). To nie musi być wcale piękny styl, wiesz coś w rodzaju "małej barcelonki", ale coś czym charakteryzuje się dana drużyna i co przynosi jej rezultaty. Styl miała np. Legia Czerczesowa - może dość toporny, oparty na agresji i przygotowaniu fizycznym, a mniej na umiejętnościach czysto piłkarskich, ale miała.
Obecna Legia tego nie pokazuje - może Hasi ma jakiś pomysł (a nawet na pewno, bo czasami coś tam widać, jak oni mieliby grać - np. częste zaczynanie rozegrania przez środkowego pomocnika na boku boiska, praktycznie obok bocznego obrońcy) ale generalnie na boisku mamy chaos, różne pomysły i zazwyczaj kończy się lagą.
34wtorek, 16, sierpnia 2016 13:48
Senator
@Bolek
Ja Ciebie doskonale rozumiem, sam jestem podminowany i
zaniepokojony. Poczekajmy jednak z jazdą bez trzymanki.
Stary chłop jesteś Wink i doskonale wiesz , pamiętasz pewnie i jeszcze gorsze mecze Legii , tak mamy od lat.
Jeśli jednak teraz po 20 latach los dał nam szansę ja ich troszki usprswiedliwiam że w d.. mają wszystko inne .
35wtorek, 16, sierpnia 2016 14:16
kibic50
Pomyślcie panowie, jak się muszą czuć kibice innych drużyn, które podobne dziadostwo jak nasze dwa ostatnie mecze grają od lat ?
My przynajmniej możemy świętować zdobycie MP, ostatnio nawet bardzo często, czego wcześniej nie było. O PP już nie wspomnę.
Szansa jaka się otworzyła przed Legią może już nam się nie powtórzyć, więc poczekajmy cierpliwie te 8 dni. Potem się zobaczy Wink
36wtorek, 16, sierpnia 2016 15:27
iocosus
Traktat Garma o „winie trenera” może prowokować i inspirować, w tej chwili jednak po lekturze komentarzy, mam pytanko na kanwie wypowiedzi i pewnego ich opcjonalnego zestawienia.

Pierwsza opcja CTP, Dalkuba, Barona z c-L: „Zespół do tej pory rozegrał, bodajże, 11 meczów i praktycznie we wszystkich wyglądał tak samo źle. Zarówno pod względem taktycznym jak i fizycznym. Tutaj już nie może być mowy o przypadku a za przygotowanie zespołu do sezonu odpowiada nie kto inny a sztab szkoleniowy.(…) Prawda wygląda tak że ludzie zatrudniani w tej części organizacji nie mają doświadczenia i wiedzy potrzebnej do podejmowania odpowiednich decyzji. (…)Brak profesjonalizmu i wiedzy jest tu podstawowa. (…) Przychodząc do Legii (Hasi) nie zrobił kroku w przód a raczej w tył, a w najlepszym wypadku w bok. Czy wybór tego faceta wynikał z jakiś głębszych przemyśleń? analiz? wątpię. Po raz kolejny trener został wybrany na czuja, bez rozwagi, bez analizy - może się uda, może nie,(…) Uważam, że zespół Legii jest bardzo źle przygotowany pod względem fizycznym. Te braki kondycyjne z kolei mają negatywny wpływ na jakość gry drużyny.(…) po zakończeniu poprzedniego sezonu. Zostały podjęte niezrozumiałe i wręcz ocierające się o sabotaż decyzje, za które obecnie Legia płaci. Niestety dla Legii, te decyzje zostały podjęte przez głównego właściciela, więc my, zwykli kibice możemy tylko bezsilnie załamywać ręce. (…) to ciągłe opowiadanie o zmęczeniu fizycznym, psychicznym już mnie zwyczajnie wpienia - to są zawodowcy, kariera trwa 10-15 lat maks i on biorą za to kasę żeby zwyczajnie im się chciało zapieprzać. (…)do pasji doprowadza ciągłe głaskanie naszych piłkarzy i tłumaczenie ich wszystkich niepowodzeń tak jakbyśmy mieli do czynienia z gośćmi, którzy trenują piłkę nożną dopiero od 1,5 miesiąca, a nie przez całe swoje życie. Legia wg. mnie cały czas nie wykorzystuje swojego potencjału by zrobić dwa kroki do przodu, nieraz zrobi jeden by zaraz się cofnąć."

Druga opcja Bogusława Leśnodorskiego z TT: „To nie była Legia.... Ale będzie!!! Wiem to bo jestem "w środku" i wiem że awansujemy!!!MP tez w tym sezonie będzie...”

Opcja pierwsza - malkontenci, albo raczej merytoryczni krytycy versus opcja druga - niepoprawny optymista albo raczej prezes futbolowy ignorant. Na dziś to ja nie wiem która opcja się ziści. Dopuszczam pucharową wtopę na miarę Levadii lub jakiegoś Stjernen oraz zjazd w lidze na wzór ubiegłorocznych perypetii Kolejorza, ale równocześnie nie potrafiłbym zanegować że może faktycznie jednak w Lidze Mistrzów się znajdziemy, a Mistrzostwo Polski i tak zdobędziemy. A żeby „niepoprawność optymistyczną” wzmocnić to jeszcze dodam, a co gdyby w tej grupie czempionsa Legia trzecie miejsce zdobyła, ale pomińmy już takie nieodpowiedzialne bajdurzenie? Moje pytanko, jeżeli sezon 2015/16 zakończy się wymiernym sukcesem, to wowczas Panowie z opcji pierwszej przyznaliby że wyznający drugą opcję Leśny zna się na piłce lepiej od nich? Wink

Szczerze powiedziawszy biorąc za wykładnie wasz pogląd to wiele nie ryzykujecie, ba samemu przyznaję że wątpliwości, obaw jest całkiem sporo, (Hasi jako trener mi podpadł, że piłkarze w poszczególnych meczach jeszcze nie raz srogo nas rozczarują i zawiodą jestem tego też niezbicie pewny) zatem Panowie jeżeli nastąpi jakaś wtopa (w osiągnięciu wytyczonych celów) głośno stwierdzicie „że zgodnie z tym co uważaliście przecież inaczej być nie mogło”, wasz nos piłkarski wam to podpowiadał, przed tym przestrzegał i nie zawiódł, tym samym rzetelność krytycznego spojrzenia mało kto ośmieli się wam zarzucić, ale gdyby to co Leśny w tej chwili wieszczy się spełniło, to za rok, ale za to otwarcie i publicznie przyznacie że prezio – ignorant, niepoprawny optymista – to jednak futbolowy realista?
37wtorek, 16, sierpnia 2016 15:49
kibic50
@iocosus

Nie licz na to Very Happy

Dobrze, że zacytowałeś prezesa. Już bardziej nie mógł powiedzieć, że te ostatnie wpadki, to zasłona dymna.
Dla mnie jest to oczywiste. Wszystko podporządkowaliśmy tym dwóm meczom, bowiem mogą nam rozwiązać wiele problemów i zapewnić dostatnie życie na lata.

- Legia po ewentualnym awansie do Ligi Mistrzów wykona gigantyczny skok na kasę. Jej budżet może wynieść nawet 215 milionów złotych, a Bogusław Leśnodorski zdradził mi, że ta wartość może być jeszcze wyższa, kiedy doliczy się umowy sponsorskie - mówi o finansowym aspekcie rywalizacji Legii o Champions League nasz stały ekspert Krzysztof Stanowski

Jest to niestety chyba ostatni raz kiedy jesteśmy tak blisko bowiem...

http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/liga-mistrzow/bogate-kluby-wywarly-presje-na-uefa-jeszcze-wyrazniejsze-teraz-albo-nigdy-legii/e22ctn

Jestem przekonany, ze jutro zobaczymy zupełnie inny zespół, bliższy "Celticowi" niż Łęcznej Smile
Głowy do góry, będzie dobrze.
38wtorek, 16, sierpnia 2016 16:42
Walles
@Iocosus
Musze stanąć okrakiem bo nie bardzo czuję takie postawienie sprawy. Może być tak że awansujemy do LM (dalej uważam że to zrobimy), może być tak że zdobędziemy mistrzostwo skoro w tej lidze mecze wygrywa Ruch Chorzów i Wisła Płock wiec wszystko jest możliwe. Czy jednak będzie możliwe że po awansie do LM i po kolejnym mistrzostwie Polski w wyścigu żółwi że mamy najsłabszą od x lat drużynę? Czy będzie uzasadniony niepokój, jeśli taki Garmowy O'Bejbe (spodobało mi się) kompletnie się nie sprawdzi, czy będziemy potrafili mądrze zagospodarować zarobioną fortunę? Czy masz takie przekonanie ze po gigantycznych pieniądzach zarobionych na awansie do LM będziemy mogli wykonać skok jakościowy czy też utopimy część z tych pieniędzy w akademii bez trenerów lub w transferach "chyba powinien osiągnąć formę sprzed lat'? Moim zdaniem jest to możliwe.
Nie wykluczam jednak że odbuduje sie O'Bejbe, Langil przestanie Kucharczykować (mówię o złym Kuchym) i będzie ciągle grał jak z Piastem, Kuchy będzie pokazywał to co ma najlepsze, wróci głodny gry i w świetnej formie Gui, zacznie być wtedy bardzo przydatny Hamalainen, Broź odzyska formę i będziemy zamiatać ligę jak za wczesnego Berga a w pucharach zaczniemy Celticować. Choć szczerze to więcej w tym kibicowskiego chciejstwa niż przesłanek. Ale czas pokaże gdzie podążamy i wbrew pozorom nie pokaże tego sam awans do LM. Nie widzę świetlanej przyszłości a przecież powinienem. Jak bardzo chciałbym się mylić ...
39wtorek, 16, sierpnia 2016 18:40
Baron
Na razie to wiemy, że nic nie wiemy Wink Pierwszy mecz z Dundalk, jak myślę, da nam wiele odpowiedzi, w którym miejscu jest Legia.
40wtorek, 16, sierpnia 2016 19:01
świrekwampirek
Baron spoko, jutro mam imieniny będzie gitSmile
41wtorek, 16, sierpnia 2016 19:03
CTP
@Iocosus
Ech..., po pracy padam z nóg a ty mnie zmuszasz do dyskusji. Smile

Człowiek jest istotą omylną i ja tym bardziej nie mam patentu na nieomylność. Myliłem się w przypadku Guilherme nie wierząc, że przez te, bodajże, 8 miesięcy uda się go postawić na nogi. Czapki z głów przed naszymi medykami. Myliłem się również w przypadku Lewczuka nie wierząc, że stanie się naszym podstawowym stoperem. Berg i później Czerczesow, niejako z musu postawili na tego grajka, na dodatek kilka razy dopisało mu szczęście i chłopak zyskał doświadczenie i pewność gry.
Więcej grzechów nie pamiętam. Wink

Natomiast, tutaj jest troszkę inna sytuacja i nie pisałem tego na podstawie tego, co mi podpowiadał mój nos, tylko na podstawie obserwacji piłkarskiego świata. Mioduski chce zrobić z Legii korporację, gdzie jej moment pędu jest tak duży, że niezależnie od tego, kto wiosłuje tą łodzią, to cały czas będzie posuwała się do przodu. To, moim zdaniem, jest podstawowy błąd w myśleniu o takim przedsiębiorstwie, jakim jest klub piłkarski. A już w szczególności na naszym krajowym podwórku, gdzie naprawdę bardzo łatwo zrazić do siebie klientów (kibiców).
W obecnych korporacjach obowiązuje totalna urawniłowka - wszyscy są równi i wszyscy dążą do wspólnego celu. Klub sportowy, z kolei, to grupa ostro rywalizujących między sobą sportowców pod kierunkiem jednego lidera. Sport jest namiastką dawnych bitew, gdzie zawsze obowiązywała hierarchia. Nie da się tych dwóch kierunków połączyć. Dobrze byłoby, aby właściciele jak najszybciej zdali sobie z tego sprawę. Klubowe osiągnięcia to zawsze będzie sinusoida a nigdy linia prosta. Przez parę lat tworzymy drużynę, potem przez kilka lat zdobywamy trofea a potem następuje przebudowa. I tak w koło Macieju.

Obecnie w Legii, według mnie, mamy do czynienia z jednym wielkim kacem po odejściu Czerczesowa - bardzo charyzmatycznego lidera, który pociągnął za sobą piłkarzy i któremu ci piłkarze zaufali. Przyszedł kompletny noname, słabo mówiący po angielsku, w dodatku mało charyzmatyczny. Na dodatek, już po pierwszych meczach pokazał piłkarzom, że raczej nie będzie stawał za nimi murem jak poprzednik. Sorry, Iocosusie, ale prawdopodobieństwo sukcesu takiego zestawienia jest bliskie zeru.

Ja osobiście liczyłem, że z chwilą przyjścia Stanisława zacznie się okres budowy drużyny, która przez kilka najbliższych lat odstawi ligę na słynne lata świetlne a i pokaże się z dobrej strony w Europie. Zimowe transfery rozbudziły na to nadzieję. Niestety, to co się stało po sezonie spowodowało, że po prostu opadły mi ręce...
42wtorek, 16, sierpnia 2016 19:20
świrekwampirek
CTP, możesz jakoś podeprzeć swoje słowa że zawodnicy stali za Czerczesowem, ja takich nie słyszałem (czytałem) za to kilka głosów że wielu powiedzieli uff i owszem.
43wtorek, 16, sierpnia 2016 19:38
CTP
@Świrek
Tak, wiem. Znam tę Twoją śpiewkę z czasów Urbana.
44wtorek, 16, sierpnia 2016 19:43
świrekwampirek
Akurat za Urbanem kilku tęskniło, nie w smak mi ale tak byłoSmile
Za Czerczesowem nawet przysłowiowy pies z kulawą nogąSmile
45środa, 17, sierpnia 2016 00:19
a-c10
@ Senator:

Wygląda na to, że ja, kibic Cracovii, mam wyższe mniemanie o Legii, niż Ty, kibic Legii.

czepianie się zarządu przy takiej serii sukcesów to zwykła blazenada.

Sukces osiągnął ostatnio także Piast Gliwice. Mega Sukces. Śmiem wrednie przypuszczać, że największy w swej historii. Nie tylko dotychczasowej, bo to akurat oczywiste. W ogóle w całej, aż po sąd ostateczny. Piast bowiem najprawdopodobniej będzie się zwijał. Prędzej czy później prezydent Frankenstein opuści gliwicki ratusz, a w jego miejsce zainstaluje się ktoś, kto dojdzie do jedynie słusznego wniosku, że szastanie publicznymi milionami na rzekomo zawodowy klub piłkarski szeroko się mija z rozumem. I Piastunki wrócą sobie tam, skąd przyszły. A za parę lat, jadąc na "derbowy" mecz z Szombierkami, gliwickie synki będą z rozrzewnieniem wracać pamięcią do sezonu 2015/6. Bo wtedy właśnie u d a ł o się zatrudnić niezłego trenera, paru przyzwoitych grajków i z takiej oto mieszanki zrodziło się prawie-że-mistrzostwo.

Żeby nie było: ja w żadnym wypadku nie kpię. Dałby Bóg, żeby każdy klub postury Piasta mógł choć raz w swej historii powalczyć o tytuł. Niechby nawet nieskutecznie. Niemniej jednak, czy ten sukces jest zasługą gliwickiego zarządu? No ale może jednak bądźmy poważni? Gliwicki zarząd pokazał klasę bezpośrednio po sukcesie, kiedy to nie potrafił - choć przesadnie trudne to nie było - utrzymać kręgosłupa zespołu, o wzmocnieniach nie wspominając. Widząc to wkurwiony trener Latal sam podał się do dymisji i zarząd został z ręką w gaciach, zwyczajowo bez żadnego pomysłu na to, co dalej, z koniecznością kolejnej partii gierki w dwa uda.

Przykro to pisać, ale mechanizm działania Legii jest generalnie taki sam. OK, warszawski budżet (o nim jeszcze za chwilę) zdecydowanie przerasta gliwicki, toteż i cele gierki jakby ambitniejsze. Zasady jednak pozostają identyczne. Albo się uda, albo nie.

O, jasne. Do tej pory głównie się udawało. "Standardowa" zamiana Urbana na Berga wzrostu profesjonalizacji co prawda raczej nie przyniosła, ale zaowocowała ładnym sezonem w LE. Ratunkowa akcja z Czerczesowem, choć poczyniła sporą wyrwę w kasie, pozwoliła uratować jubileuszowy sezon. Ba, wygląda nawet na to, że zastąpienie osetyńskiego zadaniowca Hasim przyniesie z dawna czekany awans do LM. Norrrmalnie ŁAŁ. Wiesz jednak, Senatorze, równie dobrze, jak ja, że bilans farta i pecha dąży do zera. Karta się kiedyś odwróci. Kulka zamiast na czerwonym, stanie na czarnym polu. Za którymś razem zawodnicy osiągną punkt, w którym już kompletnie nie będą chcieli słuchać obecnego trenera. Po co? Przecież zaraz przyjdzie następny. A po nim jeszcze następny. I tak w koło Macieju. Któraś akcja ratunkowa z jakimś Czerczesowem Bis w roli głównej okaże się bezskuteczna, Legia zajmie miejsce poza podium i w następnym sezonie nie zagra w pucharach. Co wtedy, Senatorze? Będziesz, jak te synki z Gliwic, z rozrzewnieniem wspominał sezon 2016/7, bo wtedy u d a ł o się zagrać w LM?

(cdn)
46środa, 17, sierpnia 2016 01:26
a-c10
(cd)

Teraz słówko w temacie faktów: z faktami, jak wiadomo się nie dyskutuje i te, które przytoczyłeś, Senatorze, niewątpliwie należy uznać za wymowne. Mam jednak wrażenie, że o kilku innych faktach jakoś-takoś Ci się wzięło i zapomniało. Ot, na ten przykład, byłbyś może łaskaw przypomnieć, czy przed nastaniem duetu M&L przy Łazienkowskiej w Warszawie rozciągał się jakiś, nie wiem, nieużytek? Czy pan Dariusz z panem Bogusławem stanęli tam i z namaszczeniem rzekli "tu zbudujemy naszą potęgę!"? Bo, kurczę, ja się nie znam, ale coś mi świta, że tam już wcześniej był jakiś klub. Taki całkiem silny nawet. I Mistrzostwo czasem zdobył, i w pucharach umiał się ładnie pokazać...Widzisz, pomimo tego, co ja tutaj wypisuję, jest we mnie spora doza sympatii do tych ludzi. Ale, na litość, nie róbmy z nich jakichś cudotwórców!

Inny fakt: bezpośrednia legijna konkurencja ostatnimi czasy jakby słabuje. Lech mocno się pogubił, o Wiśle to lepiej nawet nie wspominać, bo po co kopać leżącego? Doszło do tego, że wyzwanie Legii rzucił Piast. Ten sam Piast, o którym już pisałem: klub-zabawka prezydenta miasta, budo... eee... prowadzony na chybił-trafił. I tenże Piast doszedł Was, Senatorze, na znacznie bliżej, niż sto kilometrów. Cztery ligowe punkty. Tyle właśnie mu zabrakło.

Jeszcze inny fakt, o którym też już wspominałem: w działaniach władz Legii nie widać żadnej trwałej logiki. Ot, są (coraz częstsze) zmiany szkoleniowców, po których coraz trudniej pozbyć się wrażenia, że stanowią cel sam w sobie. Są transfery, gdzie na jednego Nikolicia przypada iluś tam Masłowskich. Jest dużo miałkiej, pijarowej paplaniny, pod którą kryje się kompletny chaos.

To teraz może wreszcie o tym całym budżecie? Przyznam szczerze, że czytając o nim dostaję niemałego dysonansu poznawczego. No bo skoro ten budżet jest tak ogromny, dlaczego nie przekłada się na równie ogromną przewagę nad resztą ligowej stawki? Skoro Legia ma tyle razy większy budżet od Lecha, tyle od Lechii, tyle od Piasta, tyle od Cracovii etc., dlaczego nie spaceruje sobie po Ekstraklasie niczym PSG po Ligue 1? Ba, dlaczego jedno wyjście z grupy LE na parę lat należy uznawać za sukces?

Szukam logicznych wariantów i przychodzą mi do głowy takie dwa: a) realny budżet Legii wcale nie jest taki wielgachny, jak chełpi się prezes Leśnodorski. Nie wiem co go pomniejsza. Może spłata zobowiązań wobec poprzednich właścicieli, no bo co innego? W każdym razie, jest dużo mniejszy, niż to się oficjalnie przedstawia i de facto od czasów ITI aż tak znowu strasznie nie napęczniał. Owszem, jest duży. Większy, niż jakikolwiek inny w kraju. Ot, akurat taki, żeby Legia co roku była poważnym kandydatem do tytułu. I nic poza tym. b) realny budżet Legii faktycznie jest taki, jak chełpi się prezes Leśnodorski. W takim wypadku ludzi odpowiedzialnych za pożytkowanie tego budżetu (a więc m.in. prezesa Leśnodorskiego) należałoby natychmiast oskarżyć o jawny sabotaż.

Na koniec trochę o rzekomym "sięganiu do kieszeni". Zupełnie nie w nim rzecz, Senatorze. Chodzi mi tylko o to, że - podobnie jak Dalkuba - mocno mnie irytuje sytuacja, w której ktoś chciałby mieć i chałę, i forsę całą. Zawodowy piłkarz niczego nie produkuje. Nie broni, nie leczy, nie ratuje, nie uczy, nie spełnia żadnej innej doniosłej społecznie roli. Celem jego istnienia jest to, żeby taki Senator, taki a-c10, taki Jorgul z Zabrza i Szczepan z Białegostoku mogli raz na parę dni na półtorej godziny zapomnieć o problemach, nałogach, chorobach, bólach, długach i całej reszcie gówna składającego się na szarą codzienność.

Owszem, ten zawód niesie ludziom go wykonującym niebagatelne profity. I ja wcale im nie zazdroszczę, ani się nie oburzam. Wręcz przeciwnie, uznałbym to za chore, gdyby ludzie nakręcający biznes generujący milionowe, miliardowe zyski sami nie mieli w tych zyskach godnego udziału. Niech sobie zatem chłopcy zarabiają, na zdrowie. Tylko niech przestaną, jeden z drugim, ustawicznie pierdzielić o jakimś zmęczeniu. K'mać, jakim zmęczeniu, Senatorze? Jakim resecie? Ja wiem, że to brutalnie mocny przykład, pewnie niezbyt adekwatny do temperatury naszej dyskusji, powiedz mi jednak: czy ktoś się rozczulał nad tą panią anestezjolog, co to się jej, biedaczce, zmarło niedawno po czterech dobach pracy z rzędu? Czy ktoś gardłował, że potrzebny jej reset? A czy ktoś się roztkliwia nad potrzebą fizycznego i psychicznego relaksu chłopa, który zapierdziela na budowie po naście godzin dziennie, świątek piątek, czy niedziela, żeby mieć co do gara włożyć, a dzieciakowi kurtkę na grzbiet naciągnąć? Nikt? Ano właśnie.

No to może już przestańmy rzewnie chlipać nad kolesiami, których zawodowe obowiązki ograniczają się do kilkukwadransowego treningu co dzień plus raz-dwa razy na tydzień meczu piłkarskiego plus jeszcze parokrotnie w ciągu roku jakiegoś zgrupowanka. Oni przejdą na emeryturę w momencie, gdy "normalny" człowiek nawet nie zaczyna o tym marzyć. W wieku trzydziestu paru-czterdziestu lat będą się mogli uwalić w basenie, siorbać wódę z colą, zagryzać ją frytką i hamburem i resetować się skolka ugodna.
47środa, 17, sierpnia 2016 09:10
ksjp
@a-c10
chłopie masz racje!
dać mu wódki!!!
48środa, 17, sierpnia 2016 10:16
Baron
@a-c10

Trudno się z Tobą nie zgodzić.
49środa, 17, sierpnia 2016 11:03
dalkub
a-c kłaniam się w pas i nic więcej nie dodam.
50środa, 17, sierpnia 2016 11:43
świrekwampirek
Oj Panowie, Panowie.
Kolega Małopolski od dawna stara się kreować rzeczywistość że nie ma właściwie różnicy między Legią (odsyłam do statystyk) a Cracovią (odsyłam do statystyk) co w porównaniu wygląda wręcz komicznie. To jak atak kajakiem na na pancernikaSmile
Stare misie a łapią się na sztuczny miódWink
51środa, 17, sierpnia 2016 12:08
Garm
świrekwampirek -> Bzdury piszesz. Zaczynając od tego, że kolega "małopolski" wcale nie jest małopolski.
52środa, 17, sierpnia 2016 15:12
Senator
@a-c10
Na ten elaborat mogę tylko odpowiedzieć w ten sposób. Życzę Tobie i twojej drużynie tylko takich problemów jak my mamy. Obyś mógł kiedyś tak utyskiwać na miernote własnego zarządu, kiedy potrafil będzie sam generować takie dochody klubu. Kiedy będzie notorycznie grał w rozgrywkach europejskich a tytuły zdobywał jak nasz w ostatnich latach. Tak się oburzasz na naszych piłkarzy kiedy nie całe trzy tygodnie temu swoich i tfu tfu trenera broniłeś jak lew. Przecież mogło się zdarzyć. No tak wam mogło nam nie.
Co do lat minionych porównaj sukcesy 95 lat z ostatnimi pięcioma. No właśnie.
Gdyby ktoś był mądry i bronił pani anestezjolog może a raczej na pewno do tragedii by nie doszło. Ale przecież dokładnie zapewne tam funkcjionowała podobna zasada. Zarabia niech zapierdala, no to już zapierdalać nie będzie.
Tu zarabiane pieniądze nie mają nic do rzeczy. Każdy pracujący ma prawo do urlopu i tyle.
53środa, 17, sierpnia 2016 16:17
świrekwampirek
Garm ukłony i kieruję do SenatoraSmile
Nie wiem skąd on jest, wiem komu kibicuje. Ale to nieważne, po prostu jest to człowiek delikatnie mówiąc nie ciekawy.
54środa, 17, sierpnia 2016 16:45
Garm
świrekwampirek -> Bzdury piszesz. Zaczynając od tego, że nie masz podstaw, żeby oceniać "ciekawość" lub nie kolegi.
55środa, 17, sierpnia 2016 17:48
świrekwampirek
Garm a ja Cię proszę, odstaw ten mentorski ton i nie sięgaj gdzie Ci za wysoko.
56środa, 17, sierpnia 2016 18:13
Garm
OK! Natychmiast, kiedy Ty odstawisz swój mentorski ton wypowiadania się o "koledze", którego, jeśli dobrze się orientuję, osobiście nie znasz.
57środa, 17, sierpnia 2016 18:38
świrekwampirek
I całe szczęście.
58środa, 17, sierpnia 2016 19:49
Garm
Bezapelacyjnie!
59czwartek, 18, sierpnia 2016 00:01
Senator
@a-c10
No to jeszcze życzę Tobie i twojemu klubowi abyś też nie widział żadnej logiki w tym co robi zarząd Cracovii, może to jest droga do sukcesów pod Wawelem.
60czwartek, 18, sierpnia 2016 00:28
Garm
Akurat dostrzeganie jakiejkolwiek logiki w postępowaniu Tabisza to prosta droga do Kobierzyna, czy gdzie tam w Krakowie mają szpital psychiatryczny ;-P
61czwartek, 18, sierpnia 2016 00:48
a-c10
@ Senator:

Życzenia przyjąłem z uśmiechem, dziękuję. W szczególności przypadł mi do gustu passus o tytułach. Zawsze wierzyłem, że kiedyś uda mi się zrobić z Ciebie Pasiaka. Skoro już zaczynasz życzyć Cracovii seryjnie zdobywanych Mistrzostw Polski, chyba jestem na dobrej drodzeVery Happy

A poważniej: zupełnie nie wiem dlaczego uparcie starasz się mnie nie zrozumieć.

Po pierwsze: "Miernoty"? Hę? A gdzie ja się niby zająknąłem o jakichś "miernotach"? Nie, nie uważam członków władz Legii za "miernoty". Ba! Gotów bym ich bronić (jak lewWink) przed podobnymi określeniami. I nawet expressis verbis napisałem, że - co niniejszym powtarzam i utrzymuję w pełnej mocy - mam do tych ludzi sporo sympatii. Jak i do wszystkich, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli poświęcają swój osobisty czas, energię i pieniądze, by jakoś pchać tę naszą kulawą kopaną do przodu. W dodatku - o czym wielokrotnie wspominałem, także na łamach Ce-eL - funkcjonują w obcym, nierzadko nieprzyjaznym środowisku zdziałaczałych dinozaurów i nie mają się od kogo uczyć (śmiej się, Dalkub, śmiech to zdrowieWink).

Tyle tylko, że sympatia nie oznacza ślepego, bezkrytycznego uwielbienia (które, sw. dr., uważam za wysoce szkodliwe). To tylko ludzie są, Senatorze. Fajni ludzie, ale wciąż ludzie. A jako takim, zdarza im się popełniać błędy. I właśnie przez sympatię staram się te błędy wynajdować i uwypuklać. Nie po to, by się naigrawać, bądź - o tym jeszcze za chwilę - twierdzić, że u mnie jest lepiej. Po to, by na swą mocno skromną miarę jakoś pomóc. Tyle mogę. Nie mam pojęcia, skąd Ci się wziął inny odbiór moich słów. Zapewniam Cię jednak, że jest on zwyczajnie nietrafiony.

Po drugie: tak, broniłem swoich piłkarzy przed absurdalnym, wyprowadzonym z dziennikarskiego pierdolenia zarzutem o celowe odpuszczenie rozgrywek europejskich. Gdyby jednak zaczęli coś klepać o "zmęczeniu", "resetach" i innych takich, retorycznie bym ich zmasakrował. Bardziej nawet, niż Waszych. W końcu są moi, więc bardziej mnie ich postawa obchodzi.

Co nie zmienia faktu, że ta klepanina u Waszych też mnie wkurza. I u jakichś tam ichnich nie inaczej. Przykład z panią anestezjolog (świeć, Panie, nad jej duszą) nie miał na celu pochwały niewolnictwa. Szło mi jedynie o uwypuklenie tego prostego faktu (sic), że jest na świecie całe mnóstwo zawodów, których przedstawiciele zapieprzają jak woły, często za niezbyt wielkie uposażenie, na emeryturę pójdą po sześćdziesiątce, nie po trzydziestce, a gdyby poszli do pryncypała i zaczęli usprawiedliwiać swe potknięcia zmęczeniem, zostaliby odesłani do zatrudniaka. Niech więc piłkarze (i ci warszawscy, i krakowscy, i gdyńscy, i wszyscy inni) cieszą się, że mogą bardzo godnie zarabiać na życie robiąc to, co podobno kochają, a nie pierdaczą o zmęczeniu.

Na koniec: oj, Senatorze, Senatorze... Powiedz mi, na cholerę Ci ta retoryka w stylu "a u was biją Murzynów!"? Chciałeś umożliwić kręcącym się tu i ówdzie trollom udział w dyskusji, sprowadzając ją na poziom, do którego mogliby doskoczyć? Daremny trud. Im się i tak nie uda, a ja jestem boleśnie zdziwiony.
62czwartek, 18, sierpnia 2016 00:51
a-c10
@ Garm:

Ja rozumiem, że jest już późno. Pamiętaj jednak, że tu czasem młodzież zagląda. To słówko na "T" mogłeś jednak chyba wykropkować.
63czwartek, 18, sierpnia 2016 01:59
Senator
@a-c10
Ależ te bicie murzynów to Twój przekaz. Świat jest tak zbudowany że jedni są od roboty np ja, murarz itp a inni za dla właściwie większości oceniających opier. .. się biorą kosmiczne pieniądze i tu nie ma co płakać nad losem jednych i wyźywać się na drugich.
Napisałeś że nie widzisz logiki w poczynaniach L&M&W .
Może wystarczy aby oni wiedzieli co robią. Przyznaj obecnie naprawdę trudno dyskutować pt Nieudacznik, brak logiki etc.
Ja już pisałem wiele spraw w moim klubie idzie nie tak ale jak widzę tyrady, obsmiewanie i zwykły hejt to zwyczajnie staję okoniem.
64czwartek, 18, sierpnia 2016 14:12
Walles
Muszę dodać do pieca Very Happy
Filipiak: "Fakty są takie, że udział Tarnovii w szkoleniu Bartka był MINIMALNY, bo wzięliśmy go, gdy miał kilkanaście lat"
Pane profesore, słabe to ....
65czwartek, 18, sierpnia 2016 15:20
Senator
Dokładnie 16 Smile
66czwartek, 18, sierpnia 2016 15:46
a-c10
@ Senator:

Świat jest tak zbudowany

Wybacz, ale kompletnie tego nie kupuję. O, jasne. Doskonale rozumiem, że marketingowym macherom jak najbardziej pasuje obraz w typie: "świat jest tak zbudowany, że ty, dojna kro... eee... kibicu, masz zamknąć ryja, płacić i klaskać". Tyle że ja siebie w roli dojnej krowy jakoś nie widzę.

Powtórzę po raz enty - niczego nikomu nie zazdroszczę. Ewentualne pretensje mogę mieć tylko do siebie. Trzeba było zagryźć zęby i trenować. Że talentu nie stykło? A od kiedy w polskiej piłce jest to problem?Wink Niech sobie chłopcy zarabiają. Skoro za prawa tv, kontrakty reklamowe, udział w poszczególnych rozgrywkach, etc. płaci się grubaśną kasę, to niech lwia część tej kasy przypada głównym wykonawcom. Fair deal.

Tylko niechże ci wykonawcy pamiętają, skąd ta kasa tak naprawdę się bierze. Kto jest ich końcowym, ostatecznym sponsorem i płacodawcą. To MY, Senatorze. Ja, Ty, Walles, Jorgul, Szczepan, Ewelina z Płocka, Frank z Saarbruecken, Vicky z Liverpoolu, Davide z Turynu, Manuela spod Madrytu... Gdyby nie my, panowie piłkarze nie mogliby nawet pomarzyć o babilońskich pensjach i emeryturach po trzydziestce. W związku z czym to my jesteśmy podstawą, na której zbudowany jest ich świat. Byłoby całkiem grzecznie, gdyby o tym pamiętali i powstrzymali się od pierdzielenia o zmęczeniu.

obsmiewanie i zwykły hejt

??? Słucham...? A gdzie ja tu niby kogokolwiek obśmiewam? Od kiedy to, Senatorze, stonowana krytyka czyichś poczynań stanowi "hejt" (brrr..., co za paskudne słowo)? Powtórzę ponownie: Dariusz Mioduski, Bogusław Leśnoroski, Maciej Wandzel (Michał Żewłakow, Dominik Ebebenge, itp., itd.) to tylko ludzie. I zdarza im się popełniać błędy.

Ty zaś, Senatorze, przecież także człowiek z krwi i kości, moim zdaniem popełniasz błąd przymykając oko na ich błędy. Wrócę do tego, o czym już pisałem: ja naprawdę wysoko cenię potencjał Legii. Uważam, że właśnie teraz macie wszelkie szanse wejść na drogę, która doprowadzi Was do znacznie donioślejszych sukcesów, niż fartowny awans do LM, czy wyszarpane Piastowi Gliwice Mistrzostwo Polski. Ale jeśli osiądziecie na laurach, jeśli każdą krytykę działań Waszego zarządu traktować będziecie jak "obśmiewanie i hejt", to za parę lat obudzicie się z ręką w majtach, a rzeczone sukcesy zobaczycie równie prędko, jak ja roczną pensję Vadisa O'Bejbe na moim koncie. Tak już jest ten świat zbudowanyWink
67czwartek, 18, sierpnia 2016 16:04
a-c10
@ Walles:

Zacznę od tego, że co do bazowej treści, to ja się z profesorem... zgadzam. Bartosz Kapustka trafił do Cracovii jako (podobno) niezwykle utalentowany smarkacz. (Podobno) niezwykle utalentowanych smarkaczy kręci się po polskiej piłce całkiem sporo, jednak gra w reprezentacji i wielomilionowe transfery zagranicę przytrafiają się nielicznym jednostkom. Wygląda więc na to, że stwierdzenie, iż gros wkładu w dotychczasowy rozwój Kapiego poczyniła Cracovia to najzwyczajniej w świecie prawda.

Tyle tylko, że przecież nie każdą prawdę należy tak od razu artykułować. Nasza teściowa może sobie ważyć sto czterdzieści kilo, mieć bryle jak szyby pancerne i zabijać oddechem w promieniu kilometra. Wciąż jednak powiedzenie jej "mamusia jest gruba i ślepa, a na dodatek jebie mamusi z pyska" po pierwsze słabo świadczy o naszej kulturze osobistej, po drugie naraża nas na bardzo nieprzyjemne konsekwencje.

Bardzo cenię Janusza Filipiaka, mam do niego ogromny szacunek i dozgonną wdzięczność za wszystko dobre, co zrobił dla mojego klubu. Uważam jednak, że podobnymi wypowiedziami profesor po pierwsze przynosi Cracovii wstyd, po drugie - i potencjalnie znacznie groźniejsze - podpiłowuje gałąź, na której Cracovia chciałaby zasiąść. I wcale nie uważam, abym wyrażając tę opinię prezesa "obśmiewał i hejtował".
68czwartek, 18, sierpnia 2016 16:22
a-c10
@ Senator:

Tak jeszcze tytułem uzupełnienia: mocno zgadzam się z wymową ostatniego felietonu Leszka Milewskiego. Skoro stajesz okoniem wobec odrapanych fraz amatora a-c10, może bardziej skłonny będziesz popłynąć jedną falą z zawodowcem L.M.Wink
69czwartek, 18, sierpnia 2016 19:21
Senator
@a-c10
A co pan Milewski napisał takiego odkryczego w tym felietonie? Nie rozumiem. Każdy średnio rozgarniety kibic tego klubu zapewne myśli podobnie.
Zresztą pan Mioduski w wywiadzie który tak rozsiardził Zgreda ( pewna niefortunna zbita słów ) nakreslił plan.
70czwartek, 18, sierpnia 2016 21:35
dalkub
Problem polega na tym że plan pana Mioduskiego i to co postuluje Milewski mają się nijak. Milewski pisze o tym że należy zbudować fundamenty pod sukces sportowy za rok, Mioduski o wizji która ma szansę ziścić się za lat X - o boiskach akademii itd - z tego może coś być ale kiedy i czy? można polemizować, który jest lepszy, czy ma rację Walles czy Iocosus, czy są jeszcze jakieś inne drogi. Ja zwolennik akademii coraz więcej widzę zagrożeń jeżeli wiele środków w niej utonie.
Inna sprawa to czy wypowiadane plany właścicieli będą realizowane - bo może się okazać że trzeba będzie ratować sezon - czyli że niejaki Stanowski będzie miał rację że część kasy pójdzie na odprawę dla Hasiego - nie chcę tego ale na razie nie mam pewności że się nie wydarzy i znowu wrócimy do trenera ala Staszek.
Powtórzę po raz kolejny - położyć Legię w prosty sposób może dział sportowy, nie dlatego że nie będzie kasy, ale dlatego że ją źle wydamy, dodatkowo pamiętając że Mioduski sporą część przeznaczy na akademię w Grodzisku, co też sukcesu w 100% nie gwarantuje
Zadałem wczoraj pytanie prowokacyjne czy prezes też jest działem sportowym - on się tym niestety zajmuje, zajmują się tym inne tuzy, a przynajmniej prezes i część jego pracowników powinna być od tego jak najdalej - do tego potrzeba specjalistów, a prezes niech ich znajdzie, kontroluje, wskazuje budżet i napędza kolejną kasę
71piątek, 19, sierpnia 2016 00:16
Moros
Wracając do wątku #Winatrenera, trafiłem na wypowiedź trenera Tottenhamu Mauricio Pochettino, który narzeka na problem, który dotyka nas w tym sezonie bezpośrednio i o którym była mowa w komentarzach powyżej. Manager Kogutów mówi:

"The problem is the organisation of the competition. You cannot play the Euros and start [the Premier League] on August 13. How can you give rest to the players, after the whole season"

http://www.hamhigh.co.uk/sport/football/tottenham-hotspur/spurs_boss_managers_are_in_a_no_win_situation_when_players_return_from_summer_tournaments_1_4663509

Argentyńczyk narzeka na start Premier League 13 sierpnia mówiąc wprost, że nie ma wtedy możliwości optymalnego przygotowania zawodników do sezonu. Pomyślmy więc co może powiedzieć w takiej sytuacji powiedzieć Besnik Hasi...
72piątek, 19, sierpnia 2016 00:29
Walles
@dalkub
W tej chwili nie ma już dywagacji kto ma rację Iocosus czy Walles. Przypadkiem bo przypadkiem ale klub zrealizował wniosek Wallesa Very Happy Poprzez sukces jedynki zostały wygenerowane pieniądze na akademię. Nie ma konieczności inwestowania w akademię kosztem osłabienia pierwszej drużyny. Cud w Nyonie spowodował że nasza dyskusja przestała być aktualna Wink Teraz największym znakiem zapytania pozostaje kompetencja pionu sportowego czyli trenerzy plus know-how do akademii i piłkarze do jedynki, w skrócie czy nie rozpiericzymy uzyskanych pieniędzy wydając je na buble

@Moros
Doskonałe, dzięki
73piątek, 19, sierpnia 2016 01:17
iocosus
Leszek Milewski: „aktualny mistrz Polski ma asa w rękawie: nie jest budowany w oparciu o „nikt nie da ci tyle, ile obieca ci Widzew”, „wypić za swoje to nie sztuka”. Nie jest budowany przez jednego faceta z wypchaną walizką forsy, którą dziś przeznacza na piłkę, a jutro postanowi, że jednak bardziej kręci go budowanie czterogwiazdkowego resortu na Seszelach.
Długofalowe myślenie. Tak jak piłkarzy należy chwalić, gdy mówią, że skupiają się tylko na najbliższym meczu, tak działacz legitymujący się taką maksymą jest do zwolnienia. Dlatego mam nadzieję, że w Legii nie zachłysną się czekającą ich jesienią w elicie. Bo o to bardzo łatwo, a to byłaby skrajnie nieodpowiedzialna postawa.”

Dariusz Mioduski: „Realistycznie patrząc - w obecnym zestawieniu trudno byłoby spodziewać się poziomu zbliżonego do europejskiej czołówki. Na pewno jednak staralibyśmy się walczyć. Nie wykluczałbym też transferów last minute. Tyle że też w ramach rozsądku. Bo gdyby nawet udało się awansować do Ligi Mistrzów i sięgnąć po bonus wynoszący prawie 13 milionów euro, to mamy sporo wydatków strategicznych, ważniejszych niż wygranie jednego meczu w fazie grupowej tych rozgrywek.” (Piłka Nożna)

Gdzie tu jest rozbieżność?

Leszek Milewski: „Legia jest dziś jednak firmą, u której jest możliwość konsekwencji. I jest ona nad wyraz potrzebna, jeśli ten klub ma za parę lat nie zostać przez możnych odstawiony na boczne boisko.
Pieniądze jakie otrzyma Legia są gigantyczne w warunkach Ekstraklasy, ale na poziomie, do jakiego aspiruje Legia, już niekoniecznie – futbol tu jest cholernie drogi, to parę nietrafionych transferów i koniec, przeżarte. Test przed szefostwem Legii niebywały.”

Co to znaczy „możliwość konsekwencji”? Dopominając się konsekwencji Milewski popiera czy krytykuje to co się dzieje w Legii? Mioduski nie chce stworzyć Legii która za rok ponownie by powalczyła o Ligę Mistrzów? Skąd taki wniosek? Na podstawie których słów?

Plan czy też wizja Mioduskiego związana z Akademią: „Nam nie potrzeba co roku 10 wychowanków, ale dwóch, za to takich, którzy będą w stanie rywalizować z doświadczonymi już zawodnikami i walczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Aby to osiągnąć, musi się podnieść całkowita jakość szkolenia. By pojawiały się utalentowane jednostki, trzeba młodzież dobrze prowadzić i szkolić. Cel jest taki by co roku 1-2 graczy dołączało do pierwszego zespołu, zaś kilku szło na wypożyczenia i tam się rozwijało - mówi Mioduski.

- Dlaczego nie jest tak teraz? Powodów jest wiele, ale główne są dwa. Jednym z nich jest ośrodek czyli infrastruktura i nad tym pracujemy. Dziś w piłce trening indywidualny jest kluczem. Trenerzy muszą indywidualnie koncentrować się na zawodnikach już w młodym wieku. Młodzi ludzie muszą mieć zapewnione miejsce i czas by się szkolić. A trenerzy muszą mieć możliwość poświęcenia odpowiednio dużej uwagi na ich rozwój. Dlatego ośrodek jest kluczem i koniecznością. Póki nie powstanie, zawsze będziemy mieli jakieś ograniczenia. Drugim powodem są kwestie systemowe. Musimy podnieść jakość szkolenia, kadry szkoleniowej, ludzi ze skautingu itd. Trzeba zastanowić się nad treningami i sposobami trenowania. Zastosować technologie znane z Europy, które pomogą młodym ludziom w rozwoju. Wiele rzeczy już robimy nieźle, ale jeszcze nie najlepiej.

I kończy: - Będziemy przez najbliższe dwa lata wdrażali różne procedury ale też ustalali jakich zawodników chcemy szkolić, jak do tego dążyć. Potem trzeba będzie ustalić skład zarządczy czyli taki, który będzie tym wszystkim kierować. Z ośrodkiem chcemy ruszyć pod koniec 2018 roku i wtedy musimy już mieć konkretny system i gotowe rozwiązania.”

Ja ściskam za to kciuki, oby to się udało, ale na przykład same stworzenie bazowej infrastruktury to tylko dogonienie poziomu Lecha czy Miedziowych, a przy tym Lech to posiada i co z tego, dołuje! Czyli sama infrastruktura nie jest gwarancją sukcesów, oczywista oczywistość, tyle tylko że bez tego to „parę nietrafionych transferów i koniec, przeżarte” i jesteśmy w miejscu obecnej Wisełki do której aktualnego właściciela już nikt nie chce się przyznawać.

Przy okazji tego co twierdził Mioduski oto fragment wywiadu dla Legia.net z 23 maja 2016:
„W ostatni poniedziałek trener Czerczesow rozmawiał trzy godziny z zarządem. Oczekuje wzmocnień?

- Nie byłem przy tej rozmowie. Trener Czerczesow jest pragmatykiem, który wie, że nie może zażyczyć sobie pięciu zawodników z górnej półki. W ostatnim okienku transfery mocno ustabilizowały zespół. Na pewno będą zmiany. Odejścia nie powinny obniżyć jakości, a pojawią się nabytki, które uzupełnią nasze luki. Będziemy potrzebować skrzydłowego i stopera. Zobaczymy, co będzie z Arturem Jędrzejczykiem. W odwodzie jest z kolei Jarosław Niezgoda strzelający w rezerwach. Jeśli dobrze się go wprowadzi, to wierzę, że może zdobywać bramki w pierwszej drużynie. Zostaje też Kasper Hamalainen mogący wiele dać tej drużynie. Nie wykluczam, że będziemy sprowadzać młodszych graczy, którzy mogą mieć wahania formy. Trzeba trochę odmłodzić tę drużynę.

Dla formalności. Czerczesow zostaje?

- Chcemy tego, tak jak on. Byłbym zdziwiony, gdybyśmy nie przedłużyli kontraktu. Ta umowa jest ważna, ale można dalej rozmawiać. Wyszliśmy z założenia, że obie strony muszą chcieć. Trener Czerczesow przyszedł do nas na akceptowalnych warunkach, ale niższych w porównaniu do ligi rosyjskiej. Oczywiście gdyby coś się zmieniło to nie będziemy trzymać go na siłę.

Macie jakąś opcję zapasową, na wypadek gdyby trener Czerczesow jednak odszedł z Legii? Przyglądacie się rynkowi trenerskiemu?

- Zawsze mamy jakieś opcje ale na razie działamy zbyt intensywnie. Zakładamy, że się dogadamy i trener z nami zostanie.” http://www.legia.net/wiadomosci,65105-dariusz_mioduski:_wciaz_mamy_wiele_do_zrobienia.html

***
Pełna zgoda z Wallesem: „W tej chwili nie ma już dywagacji kto ma rację Iocosus czy Walles. Przypadkiem bo przypadkiem ale klub zrealizował wniosek Wallesa” – pisałem dokładnie, my możemy się spierać, ale i tak Leśny realizuje koncepcję właśnie Wallesa i mimo że jest nieudacznikiem, kretynem i co tam się o nim pisze, mimo że dysponuje niekompetentnym pionem sportowym to właśnie jeśli jakiś kataklizm Ł3 nie nawiedzi, to prezio w wtorek osiągnie cel który sobie postawił. Niech będzie że przypadkiem, zgoda że bez inwestycji ITI, bez Skorży i zespołu z 2011 roku ten przypadek i ten fart w losowaniu obecnej edycji nie byłby możliwy, wszystko prawda, ale jest też prawdą że Leśnemu za kilka dni chyba wypadnie pogratulować? Od Dalkuba tego się nie spodziewam, ale Wallesie …. jak uważasz? Wink
74piątek, 19, sierpnia 2016 01:42
a-c10
@ Senator:

Odkrywczego pewnie nic. Skoro jednak Każdy średnio rozgarniety kibic tego klubu zapewne myśli podobnie, dlaczego się pieklisz, gdy zauważam, że mimo sukcesów zarząd Legii nie powinien osiadać na laurach i upajać się sukcesem, tylko trzeźwo spoglądać w przyszłość i rewidować to, co było niewłaściwe w przeszłości?

@ Dalkub:

Dlatego właśnie pisałem o wymowie, nie konkretach. Pomysł maksymalnej spinki na powtórny awans jest na pewno dyskusyjny. Mnie osobiście wydaje się zanadto ryzykowny, przynajmniej w chwili obecnej. Ale to pewnie temat na osobną dyskusję.

Chodzi mi o to, co wyżej pisałem do Senatora i czego generalnie się w tym wątku trzymam. Strasznie głupio by było, gdyby w Waszym klubie uznano, że skoro jest LM, to już wszycho git i nie ma się nad czym zastanawiać, ani czego poprawiać.

@ Iocosus:

Ja nie WallesSmile ale uważam, że po pierwsze Leśny nie jest ani kretynem, ani nieudacznikiem, po drugie już można mu gratulować. Co innego jednak gratulować, co innego zagłaskiwać.
75piątek, 19, sierpnia 2016 03:42
iocosus
Albiceleste wspomnij Senatorowi o sklepie kibicowskim pod Żyletą a przekonasz się jak przez niego Leśny jest zagłaskiwany! Wink

Z „nieudacznikiem” i „kretynem” nie chodzi konkretnie że ja tobie lub Wallesowi przypisuje używanie takich sformułowań, to miało być odzwierciedleniem tego z czym prezio Legii obecnie się spotyka najdziwniejsze że na legijnych kibicowskich forach. Według mnie w intensywności, zażartości ma to większy zakres niż jakieś próby „głaskania” Leśnego. To jest kwestia perspektywy postrzegania, ty przestrzegasz przed głaskaniem prezia, a ja uważam że hejt wobec niego jest zdecydowanie wyolbrzymiony, nieadekwatny do ostatnich osiągnieć klubowych …

(No nie widzę w TV płaczącą cudowną Maryśkę żałującą dwóch centymetrów i się samemu rozklejam, jeszcze dogadała dziennikarzowi „co za pytanie” co za dziewczyna, cudo! )

… natomiast krytyka Leśnemu i całemu zarządowi, właścicielom jest potrzebna, trzeba im patrzeć na ręce, wytykać błędy, tylko widzisz ja się samemu już łapię na tym że wolę się powstrzymać choć palce na klawiaturze mnie świerzbią, bo a nuż zostanę wpisany do jednego wora hejtowego przeciwko Leśnemu, a oponenci prezia nie zauważają, że gdy krytykuje się ‘po całości’ to zwracanie uwagi na poszczególne konkretne błędy będzie bezowocne. Będzie to łatwo zinterpretowane jako „nieważne za co, wszystko do wykorzystania, byle pretekst, byle dowalić”.

A-c10, w sumie chodzi nam o to samo, żeby unikać zarówno głaskania jak i hejtowania, tylko mamy odmienną perspektywę.
76piątek, 19, sierpnia 2016 09:34
dalkub
Iocosus

czym się różni podejście Milewskiego od Mioduskiego - Milewski apeluje o zrobienie podwalin pod zespół za rok, uważa słusznie czy nie że w tej chwili Legia jest w strzępach jeśli chodzi o poziom europejski. Mioduski mówi o tym że nie oszaleją i nie będą nikogo kupować tylko będą inwestować przede wszystkim w akademię. Mioduski definiuje potrzebę boiska jako kluczową. Posiadanie boisk pomaga oczywiście, ale moim zdaniem nie są to kluczowe sprawy.
Kluczowy problem - i tu wracam do pionu sportowego - to kto i według jakiego schematu bedzie ich szkolił, jakie będzie powiązanie pomiędzy drużynami w akademii a drużynami seniorów, jak to będzie koordynowane itd. Tu jest największy problem, bo w akademii są ciągłe roszady i de facto trudno stwierdzić kto tam i o czym decyduje. Podam przykład - pamiętny mecz rezerw gdzie ludzie Berga przejeli ławkę 2 drużyny i ograniczyli Magierę do roli obserwatora meczu - od razu widać że nie było tam żadnej współpracy, pewnej polityki, zachowań itd. - czy jest ona teraz? wątpię. Można sobie zbudować 100 boisk i robić indywidualizację treningu, ale dopóki nie będzie pewnych schematów postępowania oraz bardzo dobrej kadry trenerskiej to boisko nic nie da
Mioduski mówi o dwóch zawodnikach w roku - dobry dziennikarz zadałby pytania:

1. Od kiedy pan to planuje - w którym roku pieniądze zainwestowane w akademię dadzą tych 2 zawodników? Przypominam delikatnie że jak to napisał Zgred koparki w korku utknęły i tam stoją.
2. Co jeśli ich nie będzie mniej? albo wcale? bo tak też będzie, co wtedy?

Dalej - wiemy dobrze że budżet Legii zasadza się na tą chwilę - a na pewno w tym roku a pewnie i przyszłym roku na dwóch elementach tj. sprzedaży zawodników oraz wpływach od UEFA - wszyscy się chyba zgadzamy w realistycznej ocenie, że tegoroczny udział w LM jest dla nas bardziej efektem szczęścia i niż formy sportowej i taka sytuacja może się nie powtórzyć. Ja się spodziewam że mimo awansu do LM w przyszłym sezonie punktów rankingowych będziemy mieli mniej niż w tym sezonie, więc może nam być jeszcze trudniej. Stąd pytanie czy tą drużynę należy wzmocnić, aby zminimalizować szansę odpadnięcia i nieuczestniczenia w jakichkolwiek rozgrywkach w kolejnym sezonie - dla budżetu klubu brak kilkunastu-kilkudziesięciu milionów mógłby stać się problemem. Nie chodzi o to czy mamy iść na maksa i kupować ponad stan, ale skoro Wallesie - i tu wtręt do ciebie czy faktycznie ta twoja koncepcja jest realizowana, bo ja mam sporą wątpliwość - mówisz że stać nas na 10 zawodników po 500 tyś euro rocznie, to czy nie warto mieć takich chociaż 3-4 na newralgicznych pozycjach? Przypominam panom że Torino płaciło Glikowi 550 tyś Euro za sezon a koszty życie i podatki są we Włoszech na innym poziomie.

Teraz dlaczego nie uważam że koncepcja o której pisał Walles jest realizowana, ano dlatego że moim zdaniem transfery wykonane jakoś znacząco drużyny nie wzmacniają - być może okażą się super, ale na tą chwilę trudno wyrokować bardzo pozytywnie - przykład Moulina - będąc na urlopie czytałem jaką to on daje jakość szczególnie w pierwszym meczu jak to super wrzucił i padła bramka. Oglądałem kolejne mecze i sorry ale tej wielkiej jakości nie widzę - może on też nie ma siły? Smile.

I tu wracamy do pionu sportowego, aby realizować pełen pomysł na klub, to wizjoner Mioduski, a może nie wizjoner tylko dobry naśladowca, co nie jest żadnym zarzutem a wręcz pochwałą potrzebuje fachowców. Potrzebuje fachowców w wielu dziedzinach - ludzi z doświadczeniem, przy których część naszych ludzi, np. piłkarze co kończą grać i mają szansę na pracę w akademii - będą się mieli od kogo uczyć fachu. Żewłakow czy ktoś inny będzie mógł zobaczyć jak wygląda praca dyrektora sportowego, a nie że się jej nauczy w trakcie. Jak poszukiwać zawodników, ab w jednym okienku flagą na zdjęciach nie machał Mario Piekario a w drugim przychodził trener i mówił - scouting macie fajny ale ja chcę tych a tych od was nie. Można wymieniać dalej, ale generalnie chodzi o to aby minimalizować możliwość pomyłek przy całym procesie.
77piątek, 19, sierpnia 2016 11:02
iocosus
Dalkub: „nie uważam że koncepcja o której pisał Walles jest realizowana, ano dlatego że moim zdaniem transfery wykonane jakoś znacząco drużyny nie wzmacniają - być może okażą się super, ale na tą chwilę trudno wyrokować bardzo pozytywnie” - skoro koncepcja inwestowania w sukces sportowy nie jest realizowana, to o koncepcji Mioduskiego można tylko powiedzieć: „jak to napisał Zgred koparki w korku utknęły i tam stoją” – czyli w klubie nic nie robią, ani jednego ani drugiego tylko marnotrawią kasę, którą klub ‘skazany na finansowy sukces’ generuje, no bo przecież jest ‘kurą znoszącą złote jaja’, czy do takiej konkluzji zmierzasz?

Nie chce mi się robić zestawienia ile w ostatnim czasie piłkarzy Legia sprowadziła i za jaką kwotę, w sumie ilu by ich nie było i ile kosztowali to i tak zawsze będzie można napisać że powinno ich być i więcej i droższych. A że powinni być lepsi od tych sprowadzonych to już oczywista oczywistość, a że ci sprowadzani od tych hipotetycznych są gorsi, no to już dowód dyletanctwa pionu sportowego. Żebyśmy chodzili po ziemi proszę mi przedstawić przykład takiego pożądanego efektywnego pionu sportowego, wzorca do którego powinniśmy się odnosić, konkretny z Polski, albo z Europy z klubu o budżecie w widełkach 20-30 mln €? Będziemy rozpatrywać konkrety, a nie utopie i marzenia jak to ma być cudnie i wspaniale a nie jest.

Wylosowanie Dundalk może być fartem, ale ranking punktowy jest wypadkową z wielu lat, konkretnie z 5 i tu jest duża zasługa której obecni włodarze nie mogą sobie przypisać, jest spuścizną po ITI i po Skorży, ale w tej rankingowej punktowej zdobyczy jest też udział uzyskany za Leśnego i Miodzia. We wtorek mam nadzieję ze będziemy mogli napisać że spuścizny i potencjału po poprzednikach nie zaprzepaścili, a ją właśnie wykorzystali. Jak mi się zdaje o ‘przypadkowości’ sam Walles się wypowiadał, w konkluzji że to nie jest tak całkiem „przypadkowe” a raczej stanowi wykładnie, kumulację wyników z ostatnich lat.

Dalkub jeżeli chodzi o ‘sukces sportowy’ i co powinno być jego miarą w naszych krajowych realiach w odniesieniu do Legii to samemu napisałeś: „powinna na 10 lat zdobywać w takim układzie 6-7 mistrzostw, ze 2-3 vice i może raz 3” – według mnie pod prezesurą Leśnego i pod Miodziem z Wandzlem to póki co dokładnie realizują twoje oczekiwania. (to ja w naszych kibicowskich dysputach byłem skłonny poświęcić doraźne sukcesy sportowe w imię przesunięcia środków finansowych na tworzenie infrastruktury, w klubie z sukcesów sportowych bynajmniej nie rezygnują)
78piątek, 19, sierpnia 2016 12:30
dalkub
iocosus - mówiąc wprost przekręcasz moje słowa - ja nie powiedziałem że marnotrawią kasę. Rozumiem że uważasz pion sportowy Legii działa dobrze i na takim poziomie jakim klub stać, ja uważam że działa słabo i większość ludzi tam pracować nie powinna, bo Legia potrzebuje innego, znacznie szerszego poziomu ogarnięcia wielu spraw. W Legii nie ma schematu, jak to powinno działać, kto za jaką działkę jest odpowiedzialny - vide przykład transferów - niektórych zawodników chce prezes, niektórych dyrektor sportowy, niektórych trener, albo zatrudnienia trenera - nikt mi nie odpowiedział na pytanie dlaczego zatrudniono Berga, na jakiej merytorycznej podstawie? co po nim w klubie pozostało skoro tak wiele wniósł i tak wiele Legię nauczył.
Jeżeli trener Hasi nie wypali - czego wykluczyć się nie da - to co się stanie z francuskim zaciągiem, który bez obecności Hasiego wcale by do nas nie zawitał?i zostać może nie zechcieć.
Jaki jest schemat współpracy pomiędzy akademią a pierwszą drużyną? czy dyrektor sportowy ma tu jakieś pomysł albo rozwiązania? w jaki sposób jest kompletowana kadra trenerska w akademii, kto decyduje pod jakim kontem itd.?
79piątek, 19, sierpnia 2016 13:14
Walles
@dalkub&Iocosus

Nie ma problemu. Gratuluję Panu Prezesowi Leśnodorskiemu awansu Legii do LM. O to chodziło? Nie ma sprawy Very Happy
We wpisie dotyczącym Iocosusa chodziło mi o to że można budować akademię nie osłabiając jedynki bowiem są przez tą jedynkę zagwarantowane są już środki. Natomiast w niczym nie zmienia to moich obaw dotyczących naszej wartości sportowej. Idąc za przykładem naszego prezesa "Dziś świętujemy sukces, od jutra bierzemy się do pracy" należy już dzisiaj martwić się o lato przyszłego roku. I zgadzam się z dalkubem, w moim odczuciu Milewski także pisze o czymś innym niż Mioduski. Pytanie podstawowe jest takie - jak silni jesteśmy obecnie? Jesli transfery wypalą, Vadis nabierze werwy, Młynarz będzie pokazywał formę z Jagiellonii a Langil z Piasta to może być nieźle. Jesli nie a dodatkowo sprzedamy Niko i Pazdana to moz e się okazać że właśnie spieniężyliśmy nasz sukces. Sprzedaliśmy najlepszych za grubą kasę a kupiliśmy jakies substytuty za pół darmo. Spadek wartości sportowej przy spadku rankingu może być bardzo zły. Nie zgadzam się z Iocosusem z jednym. Póki co syndrom Wisły jest bardzo daleko od nas bowiem nawet odpadnięcie w przyszłym roku z pucharów nas nie zabije. Mamy nieporównywalne dochody, tutaj jest istny rów Mariański pomiędzy nami a Wisłą. Natomiast pytanie ile będzie pochłaniać już powstała akademia. Nie pisz Iocosusie ze nic nie robimy w tym kierunku bo zakup kilku hektarów gruntów pod Grodziskiem jest dość dużą inwestycją w akademię a to odbyło się przed awansem do LM.

Piszę o przypadku w awansie do LM bo tak jak nie mam zamiaru negować, czego dałem wyraz, że dzisiejszy awans jest efektem wielu lat pracy tak samo mam wrazenie że sportowo idziemy w dół, że nie jestesmy w stanie powtórzyc meczów ze Spartakiem czy z Celtikiem. To mnie martwi bowiem radosny chórek o mistrzostwach Polski i o kolejnych latach w LE może szybko zacząć fałszować. To że jest teraz dobrze nie znaczy że zawsze będzie świetnie. A pisanie o obawach dotyczących przyszłości lub o spadku wartości sportowej drużyny przypomina pisanie Stanowskiego o Meresińskim. Tam wielu pisało o warszawskiej zawiści i chęci upodlenia nowego właściciela, tutaj też jest śmiech i kpina jak możemy być coraz słabsi jak jesteśmy coraz bardziej zajebiści i zgarniamy trofeum za trofeum. Słyszę że mamy LM to się tylko ciesz i nie opowiadaj pierdół bo tobie to zawsze mało etc etc. A na spokojną rozmowę bez zacietrzewienia niewielu ma ochotę ...
I nie jest tak jak sugerował Iocosus że jeśli czarna wizja np moja się ziści to będę wypinał pierś i dumnie mówił "A nie mówiłem". Raczej będę wściekły i będę się zastanawiał dlaczego do kurwy nędzy nikt nie chce widzieć więcej niż parę błyskotek na chodniku, że przecież tuż, tuż za rogiem jest hurtownia świecidełek, tylko trzeba wykonać te kilka kroków dalej ...

Żeby nie było, świetnie że mamy mistrzostwa, super że gramy rok w rok w pucharach, kapitalnie ze dostaliśmy się do Ligi Mistrzów. Bezdyskusyjnie są to dokonania nowych właścicieli i tutaj chylę czoła. Piszę to co piszę nie datego że mi mało tylko że chcę dalej tak samo, i żeby to światełko w tunelu to nie był towarowy ....
80piątek, 19, sierpnia 2016 14:32
iocosus
Dalkub nie przekręcałem twoich słów, tylko się dopytywałem czy w takim kierunku zmierzają twoje wywody, ponieważ z toku twojej argumentacji takie właśnie wyciągam wnioski, takie wrażenie u mnie powstaje? 'Pion sportowy' z pewnością mógłby działać lepiej, jak niemalże każdy człowiek na tym świecie, gdyby popadł w samozadowolenie byłby to najpoważniejszy z jego błędów. Nie jedyny z pewnością. Chociażby na przykład o Masłowskim tu na stronie dyskutowałem i dowodziłem że klub podjął nieracjonalne, zbyt wysokie ryzyko finansowe, przegadaliśmy to w wielu komentarzach, można sprawdzić, czarno na białym poczytać. Ojamaa to podebranie piłkarza Lechowi co równocześnie nie najlepiej świadczy i o warszawskim i o poznańskim ‘pionie sportowym’. Przypadek Orlando jest dziwny, zaprzecza deklaracjom o wszechstronnej analizie sprowadzanych piłkarzy, wtopy z Triczkowskim i z Vranjesem są z gatunku przesądzonych, nad Helio Pinto piał z zachwytu publicznie Dominik E. co jest dowodem jak wiele w piłkarskiej klubowej materii musi się uczyć, nie tylko pisania listów promocyjnych po angielsku. Brazylijski głośny mariaż chybiony, ale jeżeli popatrzę sumarycznie na skuteczność legijnego ‘pionu sportowego’ w pryzmacie dostarczania piłkarzy do jedynki to Dalkubie przez pryzmat efektywności doboru aż w tak czarnych barwach jak ty tego nie postrzegam. Duda, Guilherme, Nikolić, Prijović, Hlousek, Pazdan, to wszystko są plusy dodatnie, nasza „skuteczność skautowa” nie jest taka zła. Dla mnie gdy 50% z transferów wypala to już jest dobrze, z poprzednich czasów łącznie z osławionym zaciągiem truskawkowym można podać całą armię niewypałów, Dalkub możemy się zżymać i żartować z ‘Żewłak travel’ ale zestawiając z tym co było do tego co jest nie zauważasz pozytywnej zmiany? Wolisz Bereta od Żewłaka? Gdy dopominasz się zagranicznych fachowców masz na myśli Stana Valckxa? Józio Wojciechowski z pomocy eksperta Jana de Zeeuwa tez tak jakby zbyt wiele nie skorzystał?

Dalkub napisałeś: „W Legii nie ma schematu, jak to powinno działać, kto za jaką działkę jest odpowiedzialny” – ale przykładu takiego schematu podać nie potrafisz. Ponawiam prośbę wskaż mi klub z 20-30 milionowym budżetem w € na którym powinniśmy się wzorować?

Jeśli chodzi o Akademię to sam Mioduski szczerze przyznaje że jej system działania musimy dopiero wypracować, bynajmniej ja nie wiem czy to się uda, wierzę za to ze warto próbować, tylko system szkoleniowy choćby optymalny w założeniach nie będzie funkcjonował efektywnie bez niezbędnej do tego infrastruktury. Dlatego należy ją stworzyć.

(Do Berga jeszcze powrócę, może w dywagacjach która Legia, z którego roku była najsilniejsza, zdaje się że i Walles tego rodzaju dyskusji oczekuje Wink )

@ Walles
„To że jest teraz dobrze nie znaczy że zawsze będzie świetnie.” – nie mam zamiaru z tym polemizować, a do patrzenia na ręce, wytykania błędów samemu zachęcam, tylko Wallesie sadzę ze doskonale wiesz w czym rzecz. Uważam, a przynajmniej mam taką nadzieję że obaj wzbraniamy się przed poglądowym daltonizmem postrzeganiem rzeczywistości jedynie w barwach czarno-białych.
81piątek, 19, sierpnia 2016 14:53
kibic50
Tak czytam niektórych i przecieram oczy ze zdumienia.
Za sprawą dwóch (trzech) panów Legia Warszawa znalazła się w miejscu, w jakim nie była w 100 letniej historii. Zaledwie w dwa i pół roku wyciągnęli klub z bankruta, w dodatku spłacając zobowiązania do ITI. Wyciągnęli budżet do nieosiągalnego dla innych poziomu. Zakupili tereny pod akademię, przywrócili do życia wiele sekcji, dogadali się z miastem wskutek czego powstaną kolejne dwa boiska przy stadionie.
Wkrótce rozpocznie się budowa akademii i znając obu panów, można śmiało założyć, że będzie to obiekt najnowocześniejszy w kraju,a może nie tylko.
Za momencik drużyna, która wg transfermarkt wyceniona jest na ponad 27 mln Euro (kiedy było lepiej?) rozpocznie zmagania w LM.
Wiem, że lepiej by było, abyśmy wyeliminowali BATE Borysów, klub do którego próbowaliśmy się zbliżyć przez lata, klub który przez wielu kibiców stawiany był za wzór profesjonalizmu, ale niestety odpadli z półamatorami przez co nie dali nam szansy na konfrontację Smile

Chciałbym sie dowiedzieć, skąd takie obawy, że nagle obaj panowie zwariują i puszczą klub z torbami ?
Chciałbym sie dowiedzieć jakie kompetencje ma osoba, aby twierdzić że "pion sportowy Legii działa słabo i większość ludzi tam pracować nie powinna"
Chciałbym sie dowiedzieć jakiego to "Legia potrzebuje innego, znacznie szerszego poziomu ogarnięcia wielu spraw" i o jakie to sprawy chodzi ?
Chciałbym sie dowiedzieć jakich to "schematów w Legii nie ma i jak to powinno działać"

Lodu na głowy, mniej demagogi i więcej zaufania do ludzi, którzy swoją wiedzą, doświadczeniem i dokonaniami w biznesie biją nas wszystkich na głowę.
82piątek, 19, sierpnia 2016 15:11
Senator
Iocosus czuje czacze. Nagle wszyscy widzą więcej błędów niż działań pozytywnych, dziwne to zwłaszcza w roku tak trudnym, przy tak nietypowych przygotowaniach a tak wiem dzięki potrosze szczęściu najprawdopodobniej awansujemy do ligi mistrzów .
Walles wskaż mi przesłanki które pozwalają bić na alarm?
Co pierd. ... że akurat teraz należy poddawać w wątpliwość działania zarządu?
Jedno co mnie niepokoi to co raz mniejsza liczba Polaków w składzie. Mamy pozbyć się Rzezniczaka, Pazdan możliwe że odejdzie zostanie Malarz, Lewczuk ? To jest niepokojące.
Ja dziś nie widzę euforii , ba mimo korzystnego rezultatu panuje spokój . Awansujemy, poznamy może bardziej szczegółowe plany wtedy będzie czas na dyskusję i oceny zamiarów. Na dziś wszystko moim zdaniem idzie zgodnie z planem a to też sztuka umieć tak konsekwentnie je realizować.
83piątek, 19, sierpnia 2016 15:30
dalkub
Iocosus - ja nie jestem w stanie ocenić Valcxa, bo nie wiem jakie zostały postawione przed nim zadania, inna sprawa że do LM brakło kilka minut a przeciwnik był co nieco lepszy od tych co my mieliśmy. Trencin dostał u siebie w dupsko od Rapidu Wiedeń 4:0 - tak mecz meczowi nie równy wiem.
Nigdy nie pisałem o Żewłak Travel, Pan Jóźwiak jest dla mnie na takim samym poziomie jak Pan Żewłakow - obu panów troszkę znam i ocenę ich pozostawiam sobie.
Nie rozumiem natomiast dlaczego mam ci podawać schemat klubu co ma 20-30 milionów co do ułożenia schematu organizacyjnego oraz podziału obowiązku w dziale sportowym wraz z akademią? Tak samo jak schemat GE może być zastosowany w Nivea, tak samo podejście do pewnych spraw może być ściągnięte z klubu o większym budżecie niż nasz. Różnica będzie taka że zamiast szukać zawodników za miliony będą tam zawodnicy za tysiące - czy inaczej będziemy ich oceniać? nie, podobnie rozumiejąc że ten za miliony kopie prościej niż ten za tysiące, czy scout będzie obserwował inaczej? nie tak samo? podobnie z trenerem - zwyczajnie zatrudnimy za 250 tyś a nie za 2,5 mln. Chodzi tylko żeby w ramach możliwości był to człowiek możliwie najlepszy, żeby ryzyko które zawsze będzie był minimalne. Trenera Berga polecał Ebebenge - na jakiej podstawie? skąd on się na tym zna? ile meczy drużyn Berga widział i tych dobrych i tych złych.
Jakość w pionie sportowym jest nam potrzebna teraz jeszcze bardziej niż kiedyś, bo w tej chwili pojawiają się pieniadze, które sensownie trzeba wydać, jak wzieliśmy Trickovskiego za free, to oddanie go po pół roku nie będzie problemem, jak będziemy musieli zapłacić Hasiemu albo Odjidji to będzie bolało.
Mioduski jeżeli zdaje sobie z tego sprawę to mam nadzieję że wprowadzi prędzej czy później standard zachodni, gdzie kluczową pozycją staje się manager sportowy czytaj dyrektor, który jest główną osobą odpowiedzialną za stronę sportową klubu. U nas doszli do wniosku że dyrektora wychowa trener z zagranicy i opowie nam jak to się robi gdzieś indziej - ciekawe ile jeszcze prób podejmiemy.

Zgadzam się z Wallesem - tu nie chodzi o to czy zdobyliśmy 3 mistrzostwa czy 5 mistrzostwo Polski ma małe znaczenie przy rozwoju tego klubu, bo do niego sa potrzebne pieniądze a one są w Europie a nie w Polsce i jeszcze długo tak będzie może zawsze.
Legia ma minimalny margines błędu przy generowanych wydatkach i kosztach - ten margines to koniec lipca początek sierpnia i być albo nie być w Europie na jesieni. I dlatego liczenie na to że Zewłak z Dominem i prezesem tym razem się nie pomylili i trafili w trenera oraz zawodników jest jak dla mnie zbyt dużym ryzykiem.Tegoroczne szczęśliwe losowanie wielu osobom zmąca widok na to że za rok pkt moze być mniej (bardzo prawdopodobne) i trafimy gorzej w losowaniu i się nie uda nawet będąc lepszym - czego bardzo nie chcę
84piątek, 19, sierpnia 2016 15:38
kibic50
Pas
85piątek, 19, sierpnia 2016 15:40
dalkub
Senator

odpowiem - może nie widzą więcej błędów a dostrzegają zagrożenia - to jest trochę tak jakbyś do swojego samochodu dolał super mieszanki i postanowił że pojedziesz 350 na godzinę, ale masz łyse opony - łatwo się wywrócić i to tak solidnie. Firmy, instytucje się zmieniają bo zmienia się ich otoczenie. To co było fajne 3 lata temu nie musi być fajne dzisiaj i niesie konsekwencje w przyszłość, o których dzisiaj trudno dyskutować.
Polskie kluby działają tak że mając większe budżety niż czeskie osiągają gorsze wyniki - oni mieli 3 klubu w 4 rundzie my jeden, oni mają 2 realne szanse na puchary na jesieni my jeden. Dlaczego tak jest? dlaczego udaje im się za mniejszą kasę budować lepsze drużyny?
86piątek, 19, sierpnia 2016 16:38
a-c10
@ Iocosus:

Doskonale znam zdanie Senatora w temacie sklepowym. Ba, nieśmiało przypomnę, że nawet wsparłem go w odnośnej dyskusji. Tym bardziej jednak nie rozumiem, dlaczego tam Senator mógł dopuścić do świadomości, że Bogusław Leśnodorski nie Jezus Chrystus i też popełnia błędy, tu natomiast brnie w, ekhem, argumentację w typie "skoro oni widzą logikę, to wsio w pariadkie".

Co do Valckxsa - już dawno temu pisałem na łamach Ce-eL, że kompletnie nie rozumiem straszenia tym facetem niczym jakimś Rudobrodym, czy inszą czarną wołgą. W przeciwieństwie do Dalkuba wiem (niby z trzeciej ręki, ale od ludzi niegdyś mocno związanych z szanowną sąsiadką, o wiarygodności których nie mam podstaw wątpić*) jakie zadania dostał były gracz Oranje przy R22. Zresztą, tu naprawdę nie trzeba jakichś insajderskich wtyczek w (Gie)TeeSie, by pojąć, że szło o ściągnięcie pod Wawel zaciężnej armii doświadczonych repów plus dobrego trenera, którzy razem mieliby zapewnić długo wyczekiwany przez wiślackiego capo di tutti capi awans do LM. Teraz, zaraz, już. Bez oglądania się na to, co będzie za dwa, co za pięć, a co za siedemnaście lat.

Pisałem już również o tym, że spodziewam się, iż zadania "Valckxsa" przy Ł3 byłyby znacząco odmienne. A także o tym, że nie rozumiem, dlaczego jakiś "Valckx" nie został jeszcze przez Legię zatrudniony. I przyznam szczerze, że ten brak zrozumienia tylko we mnie narasta.

Korek, o którym pisał Zgred, nie jest, wg mnie, żadnym problemem. Bo on się kiedyś rozładuje, a koparki (i betoniarki, i cała reszta sprzętu) dojadą na miejsce. Jakiś czas później będą już widoczne efekty ich pracy. A przynajmniej głęboko w to wierzę i naprawdę szczerze Wam tego życzę. Tyle tylko, że w ten sposób Legia zaledwie dołączy do Lecha, Zagłębia i - uwaga, uwaga! - Wisły, czyli klubów, które już posiadają infrastrukturę. Nawiasem pisząc, mam nadzieję, że dołączy również Cracovia, ale o tym chyba nie teraz i nie tutaj, zostawmy już tych Murzynów. Tak, czy inaczej, z w/w tercetu Miedziakom jakoś niby idzie (no, nawet lepiej, niż "jakoś"), natomiast pozostała dwójka rozsiadła się wygodnie w strefie spadkowej Ekstraklasy. I choć bardzo chciałbym, by się z niej wygrzebała (co to za sezon bez derbów?), to jednak zgódźmy się: nie o wygrzebywanie się ponad kreskę tu chodzi, prawda?

Sama infrastruktura, choćby nie wiem jak wypasiona, nikogo nie wyszkoli. Gdzieś mi się obiło o uszy (nie wiem ile w tym prawdy), że w legijnej akademii pierwsze skrzypce ma grać niejaki Radosław Mozyrko. Facet niespełna trzydziestoletni, którego głównym atutem jest to, że był przez chwilę w Man Utd. Nie żebym mu odmawiał talentu, mam jednak silne wrażenie, że to jest kolejny typ wzięty przez Legię, bo... jest fajny. Fajny jest Ebebenge, fajny jest Żewłakow, fajny był (przez moment) Berg i generalnie niby wszystko jest fajnie. Tylko...

@ Walles:

dlaczego do kurwy nędzy nikt nie chce widzieć więcej niż parę błyskotek na chodniku, że przecież tuż, tuż za rogiem jest hurtownia świecidełek

+1.

* No, może poza tym, że generalnie każdy kibic Wisły łże jak kibic WisłyWink
87piątek, 19, sierpnia 2016 16:48
Walles
@dalkub
O sorry, nie piszę że mistrzostwa Polski nie mają znaczenia. Mają, dodaj klubowi renomy, wplywają na sponsorów, wpływają na kibiców, ustawiają klub na korzystnej ścieżce w pucharach. Piszę o tym że zdobycie mistrzostwa wcale nie musi oznaczać wzrostu wartości sportowej. Tak samo jak awans do LM nie oznacza że Hasi jest najlepszym trenerem ostatniego dwudziestolecia a Legia ma właśnie najlepszą drużynę od 1995r.

@Senator
Skoro Iocosus czuje czaczę to znaczy że nie ma tylko czarnego i białego. Zdecyduj się bo ja właśnie o odcieniach szarości piszę nic nie ujmując właścicielom za dotychczasowe osiągnięcia..
Piszę o spadku wartości sportowej od dawna. W pewnym momencie sam stwierdziłeś że drużyna jest słabsza niż kiedyś. Co takiego zajebistego się wydarzyło że zmieniłeś zdanie? Mamy lepszych zawodników od Rybusa, Jędzy, Radovica czy Ljuboji? Sprzedajemy Dudę, Borysiuka może Niko, tracimy Vrdolijaka. Kim chcemy ich zastąpić? Sam przed chwilą mówiłeś że na 11 meczów zagraliśmy dobrze 45 min. Podczas meczów rwiesz włosy z głowy i rzucasz pioruny. Zdecyduj się ...
Biorąc powyższe pod uwagę, pamiętając także o tym że nie musimy czerpać zysków z transferów bo mamy przecież zajebisty budżet to mam powody do niepokoju? Powtarzam niepokoju nie paniki, jazdy bez trzymanki, opluwania etc etc czy tylko łubu dubu?
Wreszcie czy powody do niepokoju oznaczają potępienie w czambuł właścicieli Legii?
Ogarnij się chłopie bo za chwilę zaczniesz popierać paplaninę że Legia z budżetem 60 mln złotych była na skraju bankructwa i tylko hokus-pokus Mioduskiego i Leśnego uratowały nas przed likwidacją ...
P.S. Zadałem też pytania czy jesteśmy w stanie obecnie ogrywać Spartak lub Celtic, czy mamy poczucie że jesteśmy coraz silniejsi? Rozumiem że traktujesz to jako pytanie retoryczne ..
88piątek, 19, sierpnia 2016 17:24
kibic50
"Ogarnij się chłopie bo za chwilę zaczniesz popierać paplaninę że Legia z budżetem 60 mln złotych była na skraju bankructwa i tylko hokus-pokus Mioduskiego i Leśnego uratowały nas przed likwidacją ... "

Jeśli ktoś z nas paplani, to z pewnością nie ja.
Legia z 60 mln budżetem ?
"Wewnętrzne zobowiązanie Legii wobec koncernu ITI wynosiło w 2011 roku 234 mln zł, rok później dług zmalał do zaledwie 6 mln zł - wynika z raportu finansowego, do którego dotarł "Przegląd Sportowy".
"Ten ogromny spadek zadłużenia wynika z tego, że władze ITI zgodziły się na tzw. konwersję pożyczki na kapitał zapasowy i rezerwowy.
- Można przypuszczać, że była to operacja przygotowana specjalnie pod sprzedaż klubu, choć nie sądzę, żeby władze ITI już wtedy myślały o sprzedaży Legii Dariuszowi Mioduskiemu i Bogusławowi Leśnodorskiemu. W papierach ogromne zadłużenie wygląda nieciekawie. Można powiedzieć, że formalnie Legia była bankrutem, bo dług wobec właściciela był nie do spłacenia"

Ciekawy jestem ile i z czego mógłby dokładać Walter, gdyby nie doszło do sprzedaży ?

"Zadałem też pytania czy jesteśmy w stanie obecnie ogrywać Spartak lub Celtic"

Ciekawy jestem ile jeszcze razy to powtórzysz, bo zaczyna to wyglądać jak wspomnienia o Wembley. Ile takich meczów udało się tamtym drużynom powtórzyć ? Czy zdobyły w tamtych sezonach MP pokonując nie Celtic i Spartak tylko Lechię Gdańsk ?
Możesz się upajać tamtymi meczami do bólu, ja jednak wolę puchary w gablocie.
Jeżeli "powodami do niepokoju" nazywasz spłatę długów, niemal hurtowe zdobywanie MP, PP, gry w LE czy wreszcie upragnioną LM, to mogę się tak niepokoić przez następne 20 lat.

A propos szczęścia, o którym tak ochoczo piszesz to zacytuję Dariusza Wołowskiego

"W sporcie trzeba mieć odrobinę szczęścia. Także do czasu i miejsca. Dziś Wisła opuszczona przez Bogusława Cupiała ma zupełnie inne zmartwienia. Klub z Krakowa, który przez ostatnie 20 lat symbolizował to co najlepsze w ekstraklasie, pogrąża się w sportowym niebycie. Trafił w ręce ludzi budzących strach i nieufność"

Obawiam się, że gdybyśmy podążyli proponowaną przez Ciebie ścieżką, spotkałoby nas to samo.
Na szczęście w klubie są ludzie, którzy zamiast się mądrzyć w necie, ciężko pracują i krok po kroku pną się do góry.
89piątek, 19, sierpnia 2016 18:49
CTP
Hm. Jak znam życie, to ta nasza Legia grając na maksa w LM będzie nas, kibiców, wystawiać na naprawdę ciężkie próby w meczach ligowych.

Strasznie jestem ciekaw jakie wówczas będą tutaj pojawiały się opinie tych dzisiejszych "jarząbków". Smile
90sobota, 20, sierpnia 2016 00:56
Senator
@Walles
Czy z Tobą można porozmawiać normalnie czy zawsze musisz się zagrzać?
W każdym wpisie pisałem że nie wszytko mi się podoba ale jak czytam albiceleste który swoją drogą kiedyś mocno cenił naszych włodarzy a teraz pisze że tu nie ma żadnej logiki i ogólnie to lipa. Nagle wszyscy zaczynają pouczać, a to raczej Mioduski skończył lepsze uczelnie niż nasi zacni komentatorzy to nie ma siły abym się w ten nurt włączył.
Iocosus ma rację , nie che być kojarzony z hejtem.
Pytasz czy obecnie wygrali byśmy z Celticem? Pojęcia nie mam. Może przypuszczać że nie a napewno nie zagrali byśmy tak ładnie. Co nie znaczy że jakieś 0:0 i 1:0 nie zdarzyło by się. Znacz okoliczności tego sezonu. Co tu się więc dziwić że idą na realizację celu a nie na piękną grę.
Właściwie wszyscy podkreślają że tak będzie w tej rundzie.
Ja zwyczajnie bardziej wierzę panu Mioduskiemu niż dalkubowi, CTP czy Wallesowi. .
Ten sam Zachodny który doradza i wszystkim to doradzanie sie podoba, pisze że po drugiej połowie rozumie dlaczego Hasi chciał Odźidźe, mało przypuszcza że to może być to. Czyli jest dobrze czy jest źle jeśli drużyna w przebudowie gra już na 100% w LE a na 99 w LM? To wszystko fart czy może jednak ktoś czuwa nad tym wszystkim.
Żewłakow dopiął swego. Ma wszystko z trenerem włącznie, poczekajmy więc i oceniamy ale nie wcześniej niż po normalnie przepracowanym okresie przygotowawczym czyli późną wiosną będziemy wiedzieli czy projekt pana Zewlakowa ma sens
91sobota, 20, sierpnia 2016 03:38
Walles
Nerwy trzymają po szczypiorze, szkoda cholercia chłopaków, ale dwa słowa ...
@Senator
Drogi Senatorze, skoro wnerwił cię Albiceleste to dlaczego wrzucasz mnie do worka z hejtem? Ty będziesz napieprzał we mnie za Albiceleste a ja w ciebie za ... no ...? Tak to ma wyglądać? Gdzie ja hejtuje, gdzie nawołuje do pozbycia się Leśnego lub Mioduskiego, wyzywam ich od nieudaczników? Czy nie ja pisalem że
"Nie wykluczam jednak że odbuduje sie O'Bejbe, Langil przestanie Kucharczykować (mówię o złym Kuchym) i będzie ciągle grał jak z Piastem, Kuchy będzie pokazywał to co ma najlepsze, wróci głodny gry i w świetnej formie Gui, zacznie być wtedy bardzo przydatny Hamalainen, Broź odzyska formę i będziemy zamiatać ligę jak za wczesnego Berga"

Czy nie pisałem do Dalkuba ze
"Przyszedł zapasiony Odzidzia i będziesz napieprzał całą Legię?"

To jest hejt? Bo jedyne na co zwracam uwagę to postępujący spadek wartości sportowej pierwszej drużyny. Co ma do tego Mioduski i jego wykształcenie? Czy bąknąłem coś o tym że mamy kiepskich właścicieli? Nawet sabotaż z Celtikiem zostaje w szafie. Czy nie wychwalałem Mioduskiego za reakcje po wyczynach prezesa? Czy ja go pouczam jak należy prowadzić negocjacje lub jak dopinać poważne kontrakty? Czy rozpoczynam dywagacje na temat projektów publiczno prawnych? Nie, dyskutuję o sprawach czysto sportowych a tutaj z całym szacunkiem ale nie mam pojęcia ani też ty czy absolwent najznamienitszych uczelni w dziedzinie zarządzania zna się na piłce czy nie. Sam zresztą wielokrotnie powtarzał że futbol to specyficzna dziedzina i nie da się interpolować zdobytej wiedzy w innych dziedzinach a on jest raczej kibicem w tym względzie a nie fachowcem. Sam zresztą swój wywód o hejtowaniu Mioduskiego, jego światłym umyśle etc etc kończysz stwierdzeniem o autorskim projekcie Żewłakowa. Powtarzam Żewłakowa a nie Mioduskiego. Tutaj pozwolisz że po jego wyczynach w sprawie Orlando będę miał ograniczone zaufanie.
Zatem czy w obecnej sytuacji moje zaniepokojenie sportową wartością drużyny jest hejtem czy jakimś syndromem oblężonej twierdzy u ciebie i hasło kto nie z nami ten przeciw nam? Podnoszę jeden temat - spadku wartości sportowej drużyny. Martwię się że jak to będzie dalej postępowało to może być problem i tego problemu z całym szacunkiem nie rozwiąże pan Mioduski, to nie jego kompetencje, nie jego zakres działalności, wiedzy i wykształcenia którego mu nie odmawiam. To nie w kompetencji Mioduskiego leży decyzja że jak sprzedamy Rybusa to kupimy X-sa a jak Rado to Y-reka a po Dudzie będzie A a po Pazdanie będzie B. Więc o jakim zaufaniu do Mioduskiego w tej materii do jasnej cholery mówimy? To jakaś paranoja, będziesz się wpisywał w nurt - kolejne mistrzostwo to kolejny krok w szczeblu sportowego rozwoju, jest zajebiście pod każdym względem czy bedziemy rozmawiali jak ludzie z C-L a internetowe szambo i głosicieli mądrości wszelakiej zostawimy z boku?
Przy okazji mam wrażenie że Albiceleste poruszał kwestie kompetencji pionu sportowego o szerokim spektrum, od jakości trenerów jedynki i akademii po piłkarzy. Tutaj chyba też jest o czym dyskutować, szczególnie jeśli mamy wydać worek pieniędzy na akademię. Z całym szacunkiem ale to też (dobór trenerów) nie jest pole działania pana Mioduskiego ....
Na koniec, wszelkie wątpliwości wyrażane w sposób nie uwłaczający innym nie są chyba hejtem tylko podwaliną przy zakładaniu tej strony ....
92poniedziałek, 22, sierpnia 2016 22:19
a-c10
@ Senator:

Mógłbyś mi z łaski własnej wytłumaczyć, co właściwie aż tak Cię zirytowało w moich słowach? Że nie widzę logiki w postępowaniu władz Legii? No... nie widzę. I co to niby ma do tego, jaką pieczątkę ma na swym magisterskim dyplomie Dariusz Mioduski? Albo do tego, czy w/w pana cenię, czy niekoniecznie? Kurde, jeśli w poczynaniach mojej żony nie dostrzegam logiki, to też jej o tym mówię. Właśnie dlatego, że żywię do niej sympatię. I to, jak się łatwo domyślić, nieporównywalnie większą, niż do leginych możnych.

Dajmy sobie z tym spokój, Senatorze. Nie wnośmy tu syfu i bzdurnych, monochromatycznych podziałów z naszej, pożal się Boże, polityczki. Tu my, tam ZOMO. Tu my, światli, inteligentni i tolerancyjni (!), tam opozycyjna/rządząca umysłowa mizeria. Tu my, "Jarząbki", tam oni, "hejterzy". Nie wchodzę w to. Po prostu.

Przypomnę po raz enty, że tu nie idzie o jakichś półbogów, ani nawet prominentnych członków KC Komunistycznej Partii Chin, a o ludzi. Ludzi, którzy bez względu na prestiż swojej alma mater czasem po prostu popełniają błędy. I wybacz, Senatorze, ale pisząc o tych błędach nie zamierzam zaczynać od trzystronicowej litanii.
93wtorek, 23, sierpnia 2016 14:05
MeM
mam nadzieję, że zarządzający Legią, tak jak moi szanowni przedmówcy, raczą zauważyć, że mamy ogromny problem z brakiem ciągłości "myśli szkoleniowej". i jeżeli sami na to nie wpadli to podsunę - macie gotowe rozwiązanie, które stosujecie w Legii od dawna. jest przecież osobny sztab przygotowania bramkarzy, który nie zmienia się, nawet jeżeli główny trener przychodzi ze swoim specjalistą. ta ciągłość pozwala nam już od co najmniej 10 lat (tak z głowy, nie sprawdzałem) mieć bardzo dobrze zaopiekowany temat bramkarzy. oczywiście zdarzył nam się wypadek z Antolovicem, ale trwało to zaledwie parę miesięcy.
Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić taki sam myk w kwestii przygotowania fizycznego, czy trenerów od innych formacji (nie mówiąc już o dietetykach, lekarzach, psychologach itd - mam nadzieję, że w tej materii jest to w ten sposób rozwiązane)? nawet, jeżeli musieliby się godzić na współpracę ze zmieniającymi się asytstentami kolejnych trenerów, to na pewno przyniosłoby to wymierne korzyści. Nie sądzę też, żeby główni trenerzy nie dali się przekonać do takiego rozwiązania, skoro nawet syberyjski niedźwiedź nie pożarł nam trenera Dowhania.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1