A+ A A-

Akademia, znaczy... co?

Od bardzo dawna mówi się, że Legia chce wybudować akademię dla młodych piłkarzy. Szczególnie teraz, w czasie zmian właścicielskich, jest o tym temacie głośno. Jednak czy na pewno słowo „akademia” zawsze oznacza to samo?

 

Kiedy wśród kibiców mowa o akademii zwykle mamy na myśli szkółkę dla uzdolnionej piłkarsko młodzieży. Wzorem jest dla nas np. Ajax, który tym sposobem wręcz produkuje kadry dla pierwszego zespołu. Jest to mieszanka doskonałego skautingu wyszukującego perspektywiczne dzieciaki i szkolenia szlifującego te małe diamenty. Akademię Legii Warszawa też tak chcemy postrzegać. Już mamy dość dużą (na polskie warunki wręcz gigantyczną) i całkiem dobrze ocenianą siatkę skautingową. Przedszkola i filie stanowią doskonałe podwaliny do rozwoju tego projektu. Niestety drugi człon wizji nie rysuje się już tak wspaniale. Brakuje nam zarówno miejsca, w którym szkoliłaby się nasza młodzież, jak i sprawdzonego schematu. Mimo, że od lat pracujemy z dziećmi, nadal poruszamy się trochę po omacku. Może nie są to ślepe działania, jednak trzeba otwarcie przyznać, że np. Lech w tej dziedzinie wyprzedza nas o kilka długości.

Czym więc na razie jest akademia Legii? Fundamentem, na którym dopiero będziemy coś budować? Czymś, z czego dopiero będziemy czerpać zyski? No właśnie, nie do końca...

Z pewnością w gabinetach rozważana jest też ścieżka znana z legijnej sekcji tenisa. Otóż wielu reprezentantów naszego klubu trenuje zupełnie gdzie indziej. Legia umożliwia im start pod swoim patronatem, zupełnie nie wymagając uczestnictwa w zajęciach z trenerami sekcji. Rozwój zawodników zależy od nich samych, zaś Legia „spija śmietankę”. Kontrowersyjny schemat. Czy w piłce też mógłby funkcjonować? Tak. Do reprezentacyjnych turniejów i występów zawodnicy mogliby być niejako „powołani” z klubów współpracujących i oddziałów. Po części spotkaliśmy się już z czymś takim w czasie ostatniego Legia Cup. Przy dobrej organizacji taki schemat ma dużo więcej sensu niż centralizacja, gdyż umożliwia równoczesną pracę z bardzo dużą grupą młodzieży. Dodatkowo daje możliwość elastyczniejszego podejścia do indywidualnego treningu, czy tak istotnego tematu jak miejsce zamieszkania. Zawodników można też przesuwać między delegaturami, w których ich rozwój byłby efektywniejszy (np. do trenerów bardziej stawiających na dany element gry). Schemat ten ma niestety wadę związaną z sugestiami o faworyzowaniu pewnych zawodników i „kupowaniu miejsc”. Tak to wyglądało w czasie wspomnianego już Legia Cup. Nie ma się co dziwić. Uczestnictwo w zajęciach z eLką na piersi do tanich nie należy. Rodzicom ciężko będzie zaakceptować, że mimo takich kosztów, ich pociecha nie jest ani nowym Messim, ani nawet Wolskim, czy Borysiukiem. To problem z serii „Komitet Oszalałych Rodziców”? Niekoniecznie...

Tutaj docieramy do trzeciego, najbardziej kontrowersyjnego wzorca – akademii jako projektu czysto marketingowego i komercyjnego, a nie sportowego. Ale jak to?! Tak nie można! Chociaż w sumie... niby czemu nie? Jak wspomniałem, rodzice płacą ciężkie pieniądze za treningi w Akademii Legii, tak samo jak np. w FCB Escola Varsovia. Pomijając już fakt szkolenia dzieci na wiernych kibiców, potraktowanie Akademii jak loży VIP ma sens marketingowy. Akademia Legii to jest marka warta sporych pieniędzy! Porównywalnych ze sprzedażą wychowanków, jednak bardziej stabilnych i pewniejszych. Ciężko oczekiwać od klubu, żeby zrezygnował z tych środków. Niestety przy założeniu całkowitego oddania się temu kierunkowi, zasadne stają się zarzuty o kupowaniu miejsca w turnieju i możemy zapomnieć o rozwoju sportowym.

Najlogiczniej i najefektywniej byłoby połączyć te 3 schematy. Stworzyć centralną akademię z najlepszą kadrą, szkolącą najzdolniejszych, ściąganych albo z płatnych filii, albo klubów partnerskich. Proste? Nie. Utrzymanie odpowiedniej proporcji będzie szalenie trudne, gdyż ciężko będzie powstrzymać się przed nadmiernym naciskiem na ostatnią ścieżkę. Jak jest obecnie? Jak będzie, gdy powstanie ośrodek szkoleniowy? Trudno ocenić, jednak osobiście mam wrażenie, że na dzień dzisiejszy to właśnie ta trzecia opcja stała się głównym napędem projektu "Akademia".

Dyskusja (3)
1piątek, 17, marca 2017 17:46
Zgred
Wybacz, ale czytając kilka razy Twój tekst zupełnie nie wiem co przekazujesz...
O ile mogę się zgodzić z tym , że ten zawsze akademiami przywoływany Lech Poznań zawłaszczył w świetle prawie prawa infrastrukturę miejscowości Wronki stał się jakimś ( k...a) odniesieniem wartości ...tfu!
Dwa- Patronat Legii -to jak , że zapytam, co sam podnosisz brakiem możliwości treningowych mamy to zrobić. Więc zadajemy patronat, który moim zdaniem jest wsparciem w postaci strojów, dresów, nie wiem - butów czy także różnych opłat ( wyjazdy, wyżywienie) itd...więc młoda młodzież gdzieś obok nas jest objęta naszym patronatem pod kątem Legii. W moim rozumieniu to dużo więcej niż zamknięcie się tylko i wyłącznie na selekcję czysto klubową. Legia pomaga - do "spijania śmietanki" jeszcze daleko. Jeśli dobrze rozumiem taki sens jest akceptowalny z jedną negatywną fazą - czyli podszytym pod stołem płaceniem...za miejsce? No nie wiem, ale mocno...

Tu mamy @dalkuba - jak sam pisze swoje córki wprowadził w siatkówkę, ja wiem, że to inna sekcja i inne przełożenia i inne pewnie wartości, ale aby tak jednoznacznie sugerować pewnego rodzaju schemat postępowania z młodymi ludźmi, z dziećmi...no wybacz QD
nie kupuję Twojej teorii bo jednak rodzice będą w stanie zrozumieć, że ich dziecię Messim nie będzie, a ewentualne środki "prawie płatnicze" tego nie zmienią.
Natomiast zmieni się postrzeganie potencjalnego "rodzyneczka" nawet z patronatu...i dobrze gdyż na tym to właśnie polega.
Z trzecią teorią - rozumiem, że wykonujesz pogodową wariację - bez komentarza...choć gdyba cytować w punkt:

"Proste? Nie. Utrzymanie odpowiedniej proporcji będzie szalenie trudne, gdyż ciężko będzie powstrzymać się przed nadmiernym naciskiem na ostatnią ścieżkę."
i
"Akademia Legii to jest marka warta sporych pieniędzy! Porównywalnych ze sprzedażą wychowanków, jednak bardziej stabilnych i pewniejszych. Ciężko oczekiwać od klubu, żeby zrezygnował z tych środków."

czy Ty wiesz co piszesz?:
"Ciężko oczekiwać od klubu, żeby zrezygnował z tych środków. Niestety przy założeniu całkowitego oddania się temu kierunkowi, zasadne stają się zarzuty o kupowaniu miejsca w turnieju i możemy zapomnieć o rozwoju sportowym."

a na koniec:
"Trudno ocenić, jednak osobiście mam wrażenie, że na dzień dzisiejszy to właśnie ta trzecia opcja stała się głównym napędem projektu "Akademia"."

idź się wyspowiadać QD i to na kolanach...
2sobota, 18, marca 2017 18:34
Senator
@Zgred
Nie bądź taki ostry, trzeba brać pod uwagę że to chyba pierwszy tekst QD i może rzeczywiście dużo skrótów myślowych.
Co do wspomnianych trzech gałęzi to rozumiem że pierwszy to tzn klubu patronackie z którymi współpracujemy. Jak to wygląda na poziomie młodzieży, dzieci nie wiem więc nie będę się wypowiadał. Co można jednak zauważy to ciszę w tym temacie. Jak to interpretować nie wiem bo możliwe że akurat to dobrze.
Szkoły i przedszkola widzę raczej jako projekt który ma promować Legię i pozyskiwać kibiców, a nie koniecznie przyszłych piłkarzy. I tu Zgredzie niestety Legia nic nie daje.
Zapłacisz wpisowe ( ok 200zl) , miesięczną składkę ( ok 100 zl) to i owszem strój dostaniesz. To projekt czysto komercyjny o czym mówi sam klub.
Co do przyszłej Akademii w Grodzisku to już zupełnie oddzielny temat , zarys pracy , koncepcję działania można znaleźć w wypowiedziach pana Mioduskigo choć na poziomie ogólnym. Przypomnę też, że prócz Akademii ma tam powstać coś na wzór instytutu badawczego czy jak by to zwał. Iocosus stary szperacz internetowy szybko znajdzie
odpowiednie fragmenty wywiadu i uściski jeśli będzie chciał Smile
3sobota, 18, marca 2017 19:35
Zbyszek
To co napisał QD stanowi jasny przekaz co do kierunku w jakim powinna zmierzać praca z młodzieżą prowadzona przez klub piłkarski Legia Warszawa.
Powinna ona łączyć efektywność z użytecznością. Żeby nie było jak w znanym powiedzeniu "Jak kot jednej dziury pilnował to zdechł".
I tak by pewnie było, gdyby w klubie najwięcej do powiedzenia miał tak jak do tej pory prezes Leśnodorski. Natomiast wielce prawdopodobne przejęcie klubu przez pana Mioduskiego najpewniej spowoduje,że jego idee fixe w postaci zaistnienia nowoczesnej własnej Akademii stanie się faktem.Pisałem o konkretnym planach, które są realizowane w Urszulinie pod Grodziskiem Mazowieckim. Nie będę powtarzał po kilka razy. Ale tych planów nie znajdzie się drogi Senatorze w internecie,ale w Wydziale Architektury UM w Grodzisku Maz, a jak kto nie chce się tam fatygować to pisano o nich w lokalnej gazetce, którą czytam od czasu do czasu,a mianowicie w "Kurierze Południowym" nr 39 z 31.10-03.11.2016 roku.
Moje osobiste stanowisko jest zgodne z tym co sugeruje QD,a mianowicie monopolizacja i centralizacja czegokolwiek jest zawsze szkodliwa.Tak myślano w czasach PRL,że ci tam na "górze" są mądrzejsi i to co zaplanują musi się udać i przynieść owoce. Efekt znany.Im więcej konkurencji tym dla końcowego efektu lepiej.A w przypadku Legii to do dziś szuka się winnego który wywalił z klubu Roberta Lewandowskiego i tego, który go nie przygarnął. Nie był to nikt imienny, bo winny był system,który funkcjonuje po dziś dzień. System protekcjonistyczny i kolesiowski. Robert wypadł, bo był obcy. Różni szkoleniowcy mają swoich zawodników na których dmuchają i chuchają uważając,że są to ogromne talenty i że ci ich "wychowankowie" są najlepsi z najlepszych.Stąd każdy kto staje się konkurentem jest tym gorszym.I takim postawom, również młodych zawodników i ich rodzicom nie należy się dziwić.Bo mamona jaką dziś dostają byle grajkowie działa na wyobraźnię i staje się bielmem na oczach.Podobnie , a nawet dużo gorzej dzieje się w tenisie ziemnym o czym QD też wspomina.
Na dziś takim przejawem tego sekciarskiego i klikowego myślenia szkodliwego dla klubu jest fakt,że nasza II drużyna grając w III lidze nie może awansować do II ligi, bo są lepsze od niej drużyny czyli są w nich lepsi od naszych zawodnicy. Okazuje się,że żaden z nich , mimo,że wielu z nich to juniorzy nie trafił do Legii.Kisimy się we własnym sosie i jeżeli nie będzie dopływu świeżej krwi z zewnątrz to się w nim udusimy.
QD poruszył przykład Ajaxu, który może być swego rodzaju wzorcem postępowania dla takich klubów jak Legia, tylko jak popatrzymy na skład ich I zespołu to mimo,że średnia wieku nie przekracza 22 lat to z własnego chowu jest w nim 2-3. Reszta zaczynała swą piłkarską edukację w innych klubach.
Ja zawsze w takich razach przywołuję przykład tego co za namową Edwarda Poterejki stworzył niedawno zmarły Ignacy Ordon w latach 60-tych.Ponieważ skończył się dla Legii "złoty wiek" powoływania prawie każdego piłkarza do wojska to powstał problem jak utrzymać, a nawet podnieść poziom sportowy mimo tego utrudnienia.Nawiązano współpracę z klubami Warszawy i Mazowsza i każdy uzdolniony piłkarsko junior był zgłaszany do notesu Ordona. Ten jeździł na mecze juniorów i sam obserwował.i jak uznał,że coś taki chłopak ma to go zapraszał na treningi juniorów lub II drużyny Legii. Kiedy sprawdziany wypadły pozytywnie to taki chłopak dostawał powołanie do odbycia zasadniczej służby wojskowej w Legii.Tak rodziła się Wielka Legia.Po 1970 roku nowe kierownictwo klubu zerwało z tą metodą i Legia,aż do 1993 roku nie zasiadła na tronie.
Dlaczego to stale wspominam?. Bo "Historia magistra vita est". I tu powstaje problem ,gdyż nikt nie chce się uczyć, bo wszyscy posiedli wszystkie rozumy i mają patent na wszelkie racje.Jak w filmie "Nic śmiesznego".Smile.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1