A+ A A-

Pozostanie trzech muszkieterów!

Po finale Pucharu Polski (Lech-Arka 1:2) już wiadomo, że z czwórki trenerów rządzących Ekstraklasą: Nenad Bjelica, Jacek Magiera, Piotr Nowak, Michał Probierz jeden odpadnie i zostanie wykluczony z międzynarodowych szranków, a skutkiem czego być może i we własnym regimencie poskąpią dla takiego „outsidera” żołdu i poszukają efektywniejszego następcy? Komu z tej czwórki taki los przypadnie?

Wydaje się, że tylko arogancki „prowokator” Michał Probierz może spać w pełni spokojnie, wszak przecież swoim piłkarzom mistrzostwa za obecny sezon już pogratulował. W zestawieniu z trójką „3 x L”  (Legia, Lech, Lechia) Jaga była uznawana za kopciuszka, tymczasem zaczarowała w lidze tak, że zasadniczy sezon zakończyła przewodząc stawce. Niech zginę ja i pchły moje, niektórzy zapewne mnie przeklną, ale biorąc pod uwagę legijne perypetie obecnego sezonu, szybkie wejście w sezon po Euro, przypadek Hasiego, łączenie Ligi Mistrzów z eklapą, to dla mnie strata jednego punktu do lidera przed rundą finałową była do przyjęcia, natomiast nie mogę wyjść ze zdumienia że tym liderem została drużyna z Białegostoku a nie z Poznania lub z Gdańska. W zasadzie po „majowym finiszu” rozdzielenie trójki na „L” będzie i tak niewątpliwym sukcesem podopiecznych Probierza, a utrzymanie pozycji lidera to by była już super, mega niespodzianka, której na przykład piszący te słowa nigdy po prawdzie nie zakładał, ale teraz swych przewidywań i proroctw pewny już tak nie jest, bo przecież o tytule będą decydować pojedyncze mecze, a w nich czy Jaga stoi na bardziej straconej pozycji aniżeli Arka w finałowej konfrontacji  w Pucharze Polski?

Probierz to szczwany lis, liczy że bez presji, bez nakładanych oczekiwań, „na luzie” za to „z przyczajki” może spróbować „coś” ugrać. Już w marcu wyłuszczył swoje ligowe credo dla Jagi: „Chcemy być jak kiedyś Adam Małysz, który koncentrował się tylko na najbliższym skoku. Jaga chce wygrywać w każdym kolejnym meczu.” Mało oryginalne i odkrywcze, pewnie trzeba by było jeszcze coś dodać o suplementacji w postaci bułki z bananem, ale należy przyznać że pozycja w tabeli dowodzi, że „małyszowa” metoda okazała się do tej pory słuszna. Pytanie czy jednak w Białymstoku nie „przestraszą” się ostatecznego sukcesu, czy gdy będzie na wyciągnięcie ręki to nogi nie zadrżą, nerwy będą cały czas trzymane na postronkach. Baba Jaga probierzowa wie o co chodzi, gdy w swoim kotle waży zaklęcia: „"Jaga" dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Piastem 1:0 sezon zasadniczy zakończyła na pierwszym miejscu. Powinienem gratulować drużynie mistrzostwa (...) Teraz zacznie się Puchar Maja. Będzie liga na udo, czyli udo się lub nie. Zrobimy wszystko, aby potwierdzić, że jesteśmy mocnym zespołem. Jestem dumny, że udało się zdobyć punkt więcej od drużyny, która zremisowała nawet z Realem Madryt.” Gdyby w bezpośrednim finałowym meczu utarł nosa tym „którzy zremisowali z Realem” to by dopiero rezolutny Michałek odpłynął! Strach się bać co by buńczuczny arogant zaczął wygadywać! A przecież Kolejorza już wiosną swoimi słowami „zaczarował”: „Z czterech drużyn walczących o mistrzostwo, trzeba pogratulować dubletu Lechowi Poznań. Są pod dużą presją i nikt nie wyobraża sobie, by z taką siłą nie wygrali ligi i Pucharu Polski” - no i dublet dla Poznania już diabli wzięli.

Z pucharu nawet gdy „do trzech razy sztuka” dla Leszków nici tylko wyszły, pozostaje im wyścig po mistrzostwo, rehabilitacja i żądza rewanżu w stolicy za gole Hamalainena. Doskonale rozumiem gdy chorwacki muszkieter po porażce z Arką, niewątpliwym doznanym zawodzie podkopującym morale w zespole, chce go jednak za wszelką cenę utrzymać. Łajać publicznie podopiecznych nie musi, wiedzą doskonale, że puchar zawalili, jeśli teraz jednak spuszczą nosy na kwintę, położą uszy po sobie jak zbity pies, odpuszczą zamiast chęci się odegrania zaczną szukać winnych porażki, to i liga zostanie w tym sezonie stracona, a tym samym i być może Poznań jako miejsce pracy dla muszkietera Bjelicy. Tym sobie tłumaczę słowa trenera, który robi wszystko żeby duch w Kolejorzu ten „tim spirytowy” nie zgasł: „Chciałbym pogratulować Arce Gdynia zwycięstwa i zdobycia Pucharu Polski. Chciałbym pogratulować także mojej drużynie za to, co zrobiliśmy w tym roku, bo graliśmy bardzo dobre spotkania w tej edycji. Myślę, że to był dobry mecz i mieliśmy swoje szanse, ale nie byliśmy skoncentrowani, stąd rywale strzelili dwa gole. To jest piłka, musimy zaakceptować taki wynik i wyciągnąć wnioski z tej porażki. Jestem bardzo dumny z mojej drużyny, nie tylko dzisiaj. Jestem zadowolony z całego tego roku, który wspólnie przepracowaliśmy. Jesteśmy rozczarowani tym wynikiem, ale idziemy dalej i od czwartku koncentrujemy się na meczach ligowych.” To na zewnątrz , sądzę że w szatni są słowa z gatunku „udupiliśmy ale tym co kładą na nas krzyżyk jeszcze pokażemy na co nas stać”. Lecha i Nenada Bjelicy absolutnie bym nie przekreślał, a czy jego „zaklęcia” okażą się skuteczne, o tym dopiero się przekonamy.

Trzeci muszkieter ten „gdański” najbardziej kojarzy mi się z Atosem. Wyważony, po przejściach z osiągnięciami i jako zawodnik i jako trener, inteligentny, elokwentny, światowiec, zda się na rzemiośle piłkarskim zna się jak jak mało kto. Ba i wszak przecież w środowisku futbolowym doceniany, dla wielu jeden z głównych kandydatów na selekcjonera kadry Biało-czerwonych. No i tenże mistrz piłkarskiego fechtunku wszak dysponuje zespołem w naszych realiach o zda się równie jak trener pokaźnym potencjale. Z uznanymi gwiazdami jak Krasić, z reprezentacyjnymi kadrowiczami Peszko, Wawrzyniakiem, Borysiukiem, z charyzmatycznym Milą, z pewnym w bramce Kuciakiem, z braćmi Paixao, z niespełnionym mającym coś do udowodnienia Wolskim, kto jak nie oni powinni wykorzystywać potknięcia sytej Legii lub niewytrzymującego presji Kolejorza? Mają w Gdańsku piękny stadion, licznych kibiców, zaplecze „starego” stadionu na Traugutta, póki co mają wujka z kasą i co? Dupa! Czy w rundzie finałowej będzie tak samo, czyli zawód i rozczarowanie?

Oglądam w Lidze Plus Ekstra zadowolonego Piotra Nowaka, widzę ukontentowanego Adama Mandziarę i nie mogę się powstrzymać od refleksji że to dobra mina do złej gry. Jeśli Piotr Nowak wtopi w tym sezonie, a mimo to utrzyma swoją pozycję będę pełen szacunku dla cierpliwości gdańskich włodarzy. Okazaliby to czego oczekuję po osobach decyzyjnych w polskich klubach. Byłaby to też chyba jednak przedostatnia szansa dla Piotra Nowaka dla udowodnienia że potrafi się trenersko spełnić w krajowych realiach. Lepszych warunków w Polsce nie otrzyma, chyba że w Legii lub prowadząc kadrę, ale co po nim w tych miejscach skoro by sobie na Wybrzeżu nie poradził?

W końcu ten  czwarty  d’Artagnan Magiera. Dla wielu wieszczy spod znaku Kasandry  i na czwartym miejscu w tym sezonie ligę skończy. Za młody, nieopierzony, bez doświadczenia, był dobry jako doraźny „strażak” z jasnymi  zrozumiałymi  i akceptowanymi  zasadami gdy zespół trzeba było odbudować  po toksycznym Hasim. Na dłuższą metę jednak na Legię „za krótki”, dał plamę z fizycznym przygotowaniem, taktycznie  do gry zespołu  nic nie wnosi, z piłkarzami „na Ty” daje im się wodzić za nos, pozytywny na nich wpływ utracił, w ten sposób los d’Artagnan Magiery się przesądza i jeszcze żywego już w grobie grzebie. Aby nie za szybko, piłka ciągle w grze, finałowa runda jeszcze trwa!
Nie wiem jakim trenerem jest lub będzie Jacek Magiera, czy odpowiednim dla Legii – nie wiem, nie wiem na którym miejscu w lidze Legia ten sezon zakończy, ale  obojętnie jakim by nie było, trener Magiera trenerem w Legii powinien pozostać. To wiem, ale wiem również że gdy będzie czwartym to nim nie pozostanie, nie ma na to szans, tak zwany  vox populi na to nie pozwoli. To że kibic jest „za a nawet przeciw” mnie nie dziwi, można samemu wpierw dokładać ignorantowi  Leśnemu za ciągłe zmiany trenerów niczym rękawiczki, żeby chwilę później dopominać się samemu roszady trenerskiej po kilku zaledwie miesiącach kadencji. Można płynąć z kibicowskim opiniotwórczym  prądem, żądając głowy w imię doznanego zawodu i rozczarowania, to też rozumiem, dziwi mnie jednak skąd u niektórych zda się rozsądnych, obytych i obeznanych w arkanach piłkarskich wiara, że nowy trener okaże się lepszy od tego który zawiódł  mając do dyspozycji  kilka miesięcy pracy. Bo ten „nowy” będzie bardziej doświadczony, z autorytetem zatem z pewnością by sobie poradził niczym  wytęskniony i  nieodżałowany człowiek „silnej ręki”, Czerczesow!?  Magiera z zespołem  w lidze zniwelował podobną  stratę punktową jak  Stanisław Sałamowicz, a temu drugiemu  zeszłej wiosny przytrafiały się wtopy równie dotkliwe jak te obecne. Mistrzostwo ubiegłoroczne zależało od wyniku jednego meczu, różnica jest taka że w zeszłym sezonie Legia rywalizowała jedynie z „wielkim” Piastem, a obecnie aspirantów do tytułu jest czterech, w tym z trzech legijnych rywali dwóch posiada skład o sile futbolowych umiejętności dużo większej od Piastunek, nic im nie ujmując, niech wybronią się w tym roku przed spadkiem.

Skąd wiara u moich szanownych kolegów z c-L, że na miarę posiadanych środków Legia jest w stanie pozyskać trenera, który zapewni  (zapewni – to kluczowe słówko) tytuły i  rozwój, w trzy lata zdobędzie trzy mistrzostwa, awansuje do Ligi Mistrzów, a i Ligę Europy wciągnie nosem. Podajcie mi nazwisko takiego speca, niech i Mioduski się o nim dowie, z prowizji dla czarnej-eLki jakoś się, ufam, rozliczymy, tyle tylko że kogoś takiego moim zdaniem nie ma. Nie ma trenera  który nam  zapewni  sukcesy i rozwój. Uznany trener, a choćby i jedynie doświadczony z umiarkowanymi  wynikami  z Bundesligi, Serie A lub z Primera Division do Warszawy jeszcze nie przyjdzie, to jeszcze nie ta półka w futbolowej hierarchii, jesteśmy skazani na takich, albo z odzysku, którzy chcą się odbudować po jakichś  wpadkach w bardziej uznanych ligach (np. Hasi), albo na kogoś kto w trenerskim fachu dopiero swoją renomę chce zbudować (np. Berg). Każdy z takich  wyborów  to rodzaj loterii, w której albo ktoś  doraźnie odpali, albo nie, według mnie  ryzyko i szansa na sukces jest nie mniejsza, ale i nie większa,  aniżeli powierzenie zespołu komuś takiemu jak Magiera.   Pewne za to moim zdaniem jest jedno, obojętnie jakiegokolwiek trenera byśmy nie zatrudnili, jeżeli  będziemy go rozliczać tylko do pierwszej  wtopy, za podstawę do oceny posłuży nam okres jedynie kilku miesięcy pracy, jeden przepracowany  cykl treningowy, to... obojętnie kto takim trenerem by nie był, taką ocenę za merytoryczną trudno będzie uznać.

Zważmy też,  że jeżeli  „czwartym” będzie ktoś z trójki  Bjelica, Nowak, Magiera to podobnego rodzaju może być rozczarowanie zarówno w Gdańsku, Poznaniu jak i w Warszawie. Kogoś spotka. Obojętnie czy ostatnim z czwórki byłby doświadczony Nowak, czy nieopierzony Magiera, zawód w kibicowskich szeregach byłby tożsamy. Różnica być może jest taka, że my nie zaakceptujemy i drugiego miejsca natomiast  w wymienionych miastach tragedii już z tego robić zapewne nie będą.

Kto zatem załapie się do „trójki ekstraklasowych  trenerskich muszkieterów”, a kto będzie tym czwartym?

P.S.
Mhm, z Ł3 dobiegają same pesymistyczne wieści, ktoś gra mimo niezaleczonej kontuzji, kilku rozmyśla już o innych klubach, bogatszych ligach, grają „pod siebie”, co też niektórzy im wypominają, innym wadzą kontrakty jeszcze innych, niektórzy o wyższe własne zabiegają, trener być może błędy też popełnił, swój spokój podobno nieco utracił, a żeby ogarnąć to wszystko opanowanie jest wszak niezbędne.  Ba, jak go tylko tu wymagać, skoro kibice już ścięcia głowy żądają!

D’Artagnan Magiera! Nie poddawaj się! Nie poddawaj się Legio Warszawa!

Dyskusja (31)
1sobota, 06, maja 2017 23:23
Moros
Ja tak jak iocosus, mam nadzieję, że nawet w obliczu katastrofy prezes Mioduski zostawi Magierę na kolejny sezon. Wierzę że oprze się medialnej nawałnicy, która napewno nastąpi po ewentualnym niezakwalifikowaniu się do pucharów. Na trenerów gwarantujących wyniki nas nie stać. Zagranicznych trenerów "z nazwiskiem" już mieliśmy i każdy odchodził z łatką nieudacznika (z wyjątkiem Stanisława Czerczesowa, ale on to trochę inna historia i też miał swoich zagorzałych przeciwników). Mieliśmy też topowych polskich trenerów i również odchodzili w podobnej atmosferze jak ich zagraniczni koledzy. Niektórzy wcześniej, inni trochę później coś zdobywając, jednakże historia zawsze była taka sama. Gdyby sezon zakończył się klapą, napewno byłyby cięte koszty, więc to też nie byłoby sprzyjające przy zatrudnianiu nowego szkoleniowca. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Magiera się obroni i tematu zmiany szkoleniowca w następnym miesiącu nie będzie.
2niedziela, 07, maja 2017 01:18
dokanmars
jeśli Magiera będzie czwarty, a mimo to pozostanie, to w nowym sezonie będzie miał kadrę dużo słabszą (kilku zostanie sprzedanych, oddanych, wypożyczonych i raczej też ciężko będzie o nowych dobrych następców bez lepu w postaci pucharów)

to nie do kibiców należy podanie nazwiska trenera, który w ramach możliwości finansowych Legii zapewni sukces (choć logicznie myśląc można chyba znaleźć kogoś, komu nie sprawia wielkich trudności dobre przygotowanie zespołu i osiąga wyniki na miarę potencjału)

ty jesteś za pozostawieniem Magiery, a w takim razie jakie dajesz gwarancje lub czym sobie zasłużył, że się kiedyś (kiedy?) nauczy i będzie osiągał wyniki na miarę wartości graczy, których posiada. Jak z tym budżetem (teoretycznie większym niż trzech pozostałych rywali do tytułu razem wziętych) i zawodnikami będzie czwarty, to co potem będzie z okrojonym budżetem i bez najlepszych zawodników?

obecnie Magiera ma doświadczenie i kwalifikacje aby kontrolować latawca na sznurku, a dostał do pilotowania jako kapitan Boeinga, niby potrafi przy pomocy załogi, techniki i teorii wystartować, lecieć i wylądować, ale w czasie lotu miją go szybowce o wartości jednego kółka. Oczywiście na razie liczba startów i lądowań (wyniki) się w miarę zgadzają, ale większość, która ogląda te popisy ma nieodparte wrażenie, że wcześniej czy później dojdzie do katastrofy. A nawet jak z czasem nabierze większego doświadczenia i zacznie latać szybciej to może opuścić go szczęście, które ma to do siebie, że nie trwa wiecznie.
3niedziela, 07, maja 2017 09:50
dokanmars
nowy prezes chce zbudować akademię i szkolić wychowanków, nie ma w tym nic nadzwyczajnego, a jest to nawet jedna z podstaw solidnego klubu

ale szkolenie trenerów przy pierwszej drużynie to chyba lekka przesada
4niedziela, 07, maja 2017 10:17
sektor212
iocosus dzięki za fajny artykuł pod dyskusję.

Zaczynam mieć jakieś dziwne przeczucie, że z czwórki muszkieterów Nenad Bjelica, Jacek Magiera, Piotr Nowak, Michał Probierz na koniec najbardziej ucieszy się niedoceniany Gdańsk Piotrka Nowaka. Obecnie przez większość kibiców pomijany przy rozdaniu złotego medalu może sprawić olbrzymią niespodziankę i pogodzić tzw. faworytów. Jak na razie w rundzie finałowej radzi sobie nadzwyczaj dobrze nie tracą punktów z teoretycznie słabszymi rywalami. Moim zdaniem to jest klucz do zdobycia MP. Wygrać wszystkie 4 mecze ze słabszymi. Bezpośrednie pojedynki pomiędzy walczącą czwórką to będzie loteria gdzie będą decydowały niuanse taktyczne i błędy sędziowskie. Jak na razie Lechia umacnia swoją pozycję przed finałowymi grami.

W Jagiellonię jakoś nie wierzę, ale pełny obraz może mi przysłaniać moja niechęć do trenera Probierza. Wewnętrznie nie lubię gościa i życzę mu czwartej lokaty. Jednak należy przyznać, że po kontuzjach powrócili do gry jego najlepsi zawodnicy i łatwym rywalem dla pozostałych Jaga nie będzie. Z uwagi na 1 miejsce w sezonie zasadniczym Jaga ma tą przewagę, że przy równej ilości punktów na koniec rozgrywek to Białystok będzie cieszył się z mistrzostwa.

Lech na dziś ma swoje problemy gdyż stracił (nie wiem na jak długo) dwóch dość kluczowych zawodników Jevtić i Kownacki. Dorzuć im przegrany PP i kolorowo w szatni nie jest. Nie było by dla mnie zaskoczeniem jak kolejarz pęknie psychicznie a tak sytuacja uplasuje ich na czwartym miejscu.

Legia to ten sam problem od początku rundy. Nie potrafi narzucić swoich warunków gry ani ustawić wysoko pressing i ograniczyć działania rywalowi. Nie potrafi gdyż nie ma tyle siły by tak wyjść na przeciwnika. Obecnie szukamy gry z kontry. Przyczyna złe przygotowanie fizyczne drużyny do sezonu. Teraz jest już za późno by coś zmienić i albo się uda MP wyszarpać lub nie. Tak, więc miejsce 2 lub 3 gwarantujące nam grę w pucharach powinniśmy przyjąć z szacunkiem i nie marudzić gdyż mimo dużego potencjału zespołu i przewagi nad konkurencją to mecz trzeba wybiegać by wygrać a z tym elementem mamy problem.

Reasumując na zdrowy rozsądek to Jagiellonia i Lechia jest w najlepszym położeniu by wygrać ligę. Legia i Lech maja swoje dość poważne problemy plus większe ciśnienie środowiska, więc obu ekipom będzie zdecydowanie ciężej osiągnąć wymarzony końcowy rezultat, czyli zdobycie majstra.

Co do trenera Magiery dla mnie zasługuje na pozostanie w Legii. Wrzucony na głęboką wodę, kiedy Legia była rozbita psychicznie po łomocie od BVB gdzie w lidze grała fatalnie to Pan Jacek uniósł olbrzymi ciężar i wyprowadził klub na prostą. Nie zapominajmy tego! Nie wiemy czy inny trener z podobnym skutkiem wydźwignąłby klub z dołka, w jaki we wrześniu byliśmy. Jednak pozostawienie Magiery musi skutkować ze zmianami w sztabie trenerski, jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne zespołu. Kiedy w tej komórce zabraknie zmian to, kto by nie przyszedł Legii nie zbawi.
5niedziela, 07, maja 2017 11:28
Zbyszek
Sytuację w lidze na jej finiszu rzeczywiście skomplikowało ordynarne puszczenie finału PP przez Lecha.Ktoś napisał,że wygrała piłka. Otóż piłka nożna jest sportem i przegrywa zawsze tam ,gdzie zamiast walki o wygraną jeden z rywali robi wszystko , aby nie wygrać. Lech skupił się na wygraniu Mistrzostwa mając świadomość,że w bieżącym sezonie jest praktycznie ostatnia okazja,aby mieć łatwiejszą drogę do LM. Stąd zapowiedzi dużych zmian kadrowych po sezonie, tak, aby powalczyć w Europie i w Esie nie odpuścić. Ja mam do nich jako kibic piłki pretensje,ale oni mają to gdzieś, bo jako pragmatycy postawili sobie inne cele.
Nie wierzę w przypadkowy spadek formy, gdyż w moim przekonaniu jeżeli taki wystąpił to był zaplanowany. Lech bowiem dysponuje , w odróżnieniu, np. od naszej drużyny aż dwoma doświadczonymi trenerami przygotowania fizycznego dr Martinem Mayerem i Andrzejem Kasprzakiem i potrafią oni zaprogramować formę fizyczna graczy..
Ale Lech, Lechia czy Jaga miały obowiązek oglądać nasze plecy. To,że sytuacja może się tak ułożyć, iż Legia może nie zagrać w Pucharach to wyłącznie wina naszych dziecinnych błędów . Popełnionych przez b. prezesa i byłego i obecnego trenera.Winą trenerów było to,że sami nie mając niezbędnych kwalifikacji i doświadczenia w prowadzeniu przygotowań do sezonu zgodzili na takowe bez trenera przygotowania fizycznego. Jest od nowej rundy co prawda pan Krzepota,ale zdaje się,że o przygotowaniach piłkarzy miał blade pojęcie.
W Lechii trener Nowak ma niezbędne ku temu kwalifikacje nabyte podczas szkoleń w Niemczech i w USA i specjalnego trenera nie potrzebuje,a trener Probierz ma do pomocy dwóch asystentów Brede i Jurczaka i z nimi
uzgadnia metody i obciążenia i to zdaje egzamin.
Piszę o tym dlatego,że gołym okiem widać było i jest,że nasi zawodnicy są źle przygotowani do gry, głownie pod względem szybkościowym.
Pewno i koncentracja nie jest z różnych powodów na wysokim poziomie, gdyż posiadając ogromną przewagę w doświadczeniu, ograniu, umiejętnościach i klasie piłkarzy straciliśmy w sposób całkowicie niezrozumiały 14 punktów począwszy do jesiennego meczu z Pogonią, poprzez Wisłę Płock, Ruch, Bruk Bet, Koronę i Wisłę Kraków. Gdyby nasz zespół miał na koncie te punkty to praktycznie nikt by nam krzywdy nie uczynił.
Usiłuje się naszą uwagę odwieść od prawdziwych problemów tym,że straciliśmy dwóch napastników Nikolicza i Prijovicza.Tylko,że nie zrobiły tego krasnoludki,ale o czym napomknął Węgier sprawił to trener Magiera.
Doświadczony i mądry życiowo trener jakim był Czerczesow nigdy nie pozwolił sobie na lekceważenie najlepszego strzelca jakim był Vukovicz. Do postawy na baczność przywołał Prijovicza,a kiedy ten wziął się do roboty to grali obaj. Trener Magiera postanowił pokazać kto tu rządzi i spowodował z jednej strony odejście Vukovicza a z drugiej wypromowanie Prijovicza co było dla niego dobrą okazją do odejścia z klubu.W ogóle stawianie na to,że Prijovicz będzie przyszłością Legii było niezrozumiałe, bowiem on nauczył się doskonale zarabiać na transferach i w Legii był i tak najdłużej ze wszystkich klubów. Lecz ta przypadłość była znana przed sezonem i nic nie stało na przeszkodzie,aby przygotować wariant zastępczy,a nawet kilka. Nie przygotowano. Mało tego Legia gra systemem 4-2-3-1 bez środkowego napastnika czego inaczej jak szaleństwem nazwać nie można.
Pozostaje kwestia co będzie jak ziści się czarny scenariusz i jak to zgrabnie Iocosus ujął niezależnie od losów drużyny Magiera ma trwać.
I tu jest pomiędzy nami zasadnicza niezgoda. Ja ślub to brałem z moją ukochana małżonką i z nikim więcej. Zaś do roboty to się ludzi wynajmuje . I albo sobie oni radzą to się z nimi długotrwałe umowy zawiera,albo sobie nie radzą i wówczas żegna się ich bez żalu. Otóż trener to właśnie taki zawód . Jak ma wyniki to jest dobry, a jak nie ma to "żegnaj Gienia, bo mnie się charakter zmienia".Mówiąc wprost, jeżeli Magiera zdobędzie Tytuł to musi pozostać,ale jeżeli nie to musi odejść.
I to są sprawy jak by oczywiste. Tylko,że zdecydowanej zmiany wymaga sposób w jaki to dotychczas czyniono,a mianowicie najpierw zwalniano, a dopiero potem szukano.
A co do nazwisk to nie należy mnie rozśmieszać.Lech mógł znaleźć Bielicę to i Legia może nawet lepszego.A mówiąc wprost jeżeli trener mając tej klasy zawodników przerastających poziomem o głowę wszystko co gra w naszej Esie nie zdobędzie Tytułu to on się nadaje do trenowania juniorów młodszych w Pcimiu Dolnym. I każdy inny chociażby Fornalik, Bartoszek, Stokowiec będzie lepszy, nie mówiąc o okazyjnej możliwości zatrudnienia takiego Pavla Vrby, b.trenera Czech,a obecnie Machaczkały.
Ja powiadam , nie przesądzam,ale w Legii musi nastąpić właściwa ocena i zakończyć się to usprawiedliwianie dla nieudacznictwa.
Jeżeli trener Magiera nie zdobędzie z taką drużyna Mistrza to nie ma żadnego, najmniejszego powodu,aby go nagradzać dalszą pracą w takim klubie jak Legia.
6niedziela, 07, maja 2017 13:17
iocosus
@ dokanmars
„jeśli Magiera będzie czwarty, a mimo to pozostanie” – nie bój żaby! Według mnie Magiera jako „czwarty” trenerem nie pozostanie, napisałem i napiszę powtórnie i wyraźnie - nie ma na to szans, choćbym nie wiadomo za jakiego Rejtana w tej kwestii robił, a moje zdanie oprócz Morosa i Sektora jeszcze inni „straceńcy” by podzielili. Wystarczy choćby że dziś w Szczecinie noga nam się potknie, a tego rodzaju opinie będą przywoływane jako największa na kibicowskich forach herezja.
Dokanmars ja gwarancji że z Magiery będzie dobry trener jakichkolwiek dać nie mogę, natomiast skoro to Leśny zadecydował o powierzeniu tej funkcji Magicowi, nikt wówczas jakoś specjalnie i głośno nie oponował, a tenże Magic z pierwszego zadania się wywiązał (a nie było ono łatwe) to należy mu się zaufanie, trochę w większym wymiarze niż kilka miesięcy pracy!? Nie ma takiego trenera który wtop nie notuje i błędów nie popełnia, choćby zęby na futbolu zjadł, miał ogromne doświadczenie, renomę i nazwisko. Trenerów od przygotowania fizycznego też to dotyczy i z trafieniem z formą fizyczną w odpowiedni moment borykają się w największych klubach.
Szanowni Panowie ja po prostu jestem przeciwnikiem wystawiania negatywnej oceny trenerowi gdy przytrafi się mu pierwsza wtopa, owszem mam przekonanie że większośc z nas kibiców jako osoby decyzyjne postępowałyby jak Józef Wojciechowski, przepraszam Was bardzo, ale ja zawsze się temu sprzeciwiałem i pozostanę w tym konsekwentny. Wyjątkiem któremu żonglerka trenerami wychodziła był Leśny, ale przecież i Leśnemu przytrafił się ktoś taki jak Hasi.
Jeśli zwolnimy Magierę to będziemy się zastanawiac czy jego następca to będzie ktoś na miarę Berga z pierwszego roku jego pracy w Legii, czy też raczej nadziejemy się na drugiego Besnika Hasiego? Obojętnie jak będzie się nazywał, moim zdaniem tego rodzaju dylematu nie unikniemy!
@ Sektor
Dla mnie niespodzianką było to że Lechia w zasadniczym sezonie dała się zdystansowac Jadze i nie tylko. Po prostu wiosną dziwnie dała plamę. Jeśli na finiszu się odbudują, a obecne wyniki mogą na to wskazywac to dla mnie są bardzo poważnym pretendentem do tytułu.
@ Zbyszek
„co do nazwisk to nie należy mnie rozśmieszać.Lech mógł znaleźć Bielicę to i Legia może nawet lepszego” – Zbyszku sezon jeszcze trwa, ani Ty ani ja jego rozstrzygnięcia jeszcze nie znamy, gdy się zakończy to być może to Bjelicę w Poznaniu będą przeklinac i przepędzac gdzie pieprz rośnie, nie można tego wykluczyc. Już zweryfikowałeś pozytywnie Chorwata, a naszego Magica negatywnie, a to przecież tak jakby oceniac wyścig i biegaczy w nim uczestniczących przed wyjściem na ostatnią prostą.
7niedziela, 07, maja 2017 13:31
sektor212
Zbyszek

Ja mimo wszystko nie jestem aż tak pewny zwolnienia Magiery w przypadku braku mistrzostwa. Twoje argumenty są logiczne i trudno je podważyć. Ale powtarzam kiedy przychodził do kluby dla nas kibiców nie było takie oczywiste zdobycie MP. Mielismy dużą stratę i graliśmy źle. Rozpatrywanie Magiery czy ma zostać czy odejść wyłącznie woparciu o zdobycie MP to dla mnie leka przesada. Sam wspomniałeś że pozbawiono go całej przedniej formacji. Czyli to co wypracował na jesieni (sposób prowadzenia gry) zimą musiał zmienić gdyż nowi napastnicy już do tej koncepcji nie bardzo pasują.

Nie zawsze opłaca się zwalniać trenera za brak mistrzostwa. Przykładowo Josef Heynckes w Bayernie Monachium w sezonie 2011/12 przegrał mistrzostwo, przegrał finał PN, przegrał finał LM. U nas został by zlinczowany. Niemcy inaczej patrzyli na jego pracę. Klub pozostawił go na kolejny sezon a Heynckes wygrał wszystko Bundesligę, PN, LM. Tak więc może czasami lepiej zachowac spokojną głowę i poczekać.
8niedziela, 07, maja 2017 13:44
Zgred
@Zbyszek

Proszę Cię Wink
Poważnie twierdzisz, że Lech PP oddał, puścił, nie przywiązywał do niego żadnej uwagi ( wybór jest Twój) gdyż ten że Puchar niweczył plany na Mistrzostwo Polski...?
To daleko idąca Fantasmagoria oraz ostatnio modne myślenie życzeniowe...Otóż p.Zbyszku piłkarze Lecha po tym jak od Legii dostawali w finałach po uszach byli bardzo pewni siebie - bo jak, jak nie teraz, przy Arce tego Pucharu do góry nie wznieść? Ta ich wielka nadzieja połączona z dumą i wiedzą, że nareszcie Legii w finale nie ma totalnie spętała im głowy i nogi. Nie wznieśli Pucharu do góry bo chcieli wygrać zwyczajnie z marszu, bez uszczerbku na dalszej walce o Mistrzostwo Polski, a jego piękny zakładany widok w gablotach na Bułgarskiej spętał ich poczynania bo zz każdą upływającą minutą meczu natrafiali na ambitną, walczącą ekipę z Gdyni, dla której to był mecz niemalże jak finał Ligi Mistrzów...a Lech tego nie zakładał, wierząc jedynie w swoje wielkie możliwości.
Taka i tylko taka była przyczyna tego, że ponownie srebrne medale chowali ze spuszczonymi głowami do kieszeni czym prędzej udając się do szatni.

ps: wkradł Ci się mały błąd nazwiskowy Vuković/ Nikolić , który oczywiście nie wpływa na umniejszenie przedstawianych zdarzeń...

ps; bez względu na wynik jestem za kontynuacją pracy J.Magiery.
przestańmy w końcu tasować talię trenerską , raczej zacznijmy skrupulatnie dobierać odpowiednie figury i kolory do dobrego, pełnego sekwensu...

ps: jeszcze się sezon nie skończył dla wszystkich dodam drużyn a tu już dzielenie na doświadczonych , młodych, lepszych, gorszych, starszych i doświadczonych bardziej itp, itd
9niedziela, 07, maja 2017 14:14
dokanmars
Iocosus
decyzja Leśnego (tylko jego?) nie była przygotowana, sam mówił, że Magiera miał dopiero za jakiś czas objąć tę funkcję. Niestety widmo płacenia ogromnego odszkodowania albańczykowi ostudziła zapędy na szukanie czeskiego/słowackiego/chorwackiego/serbskiego/białoruskiego Czerczesowa. Na Magierę postawiono tylko ze względów oszczędnościowych, a nie na bazie jego doswiadczenia, sukcesów czy sprawdzonemu sztabowi. Idąc tym tokiem to naturalnym następcą powinien być Dębek, który w rezerwach wyniki ma nie gorsze od Pana Jacka.

Serdecznie pozdrawiam i dalej mam wiarę, że się doczołgamy do tronu.
10poniedziałek, 08, maja 2017 20:26
Zbyszek
@Zgred.
Przepraszam,ale użyłem skrótu myślowego, który mógł być rzeczywiście tak zrozumiany i dać asumpt do takiego skomentowania jak to uczyniłeś.Ale to moja wina. Mnie szło to,że Lech pewnikiem chciał i ten Puchar Pocieszenia zdobyć,ale chciał to uczynić jak najmniejszym kosztem,a najlepiej bez kosztów. Po moim wpisie przeczytałem wypowiedz Jacka Kazimierskiego,który nie krył oburzenia lekceważeniem kibiców przez Lecha.
To nie był mecz w wykonaniu piłkarzy Lecha ,ale dwugodzinna jednostka treningowa,na dodatek mało wysiłkowa, bo nazywanie tego sparringiem było by nadużyciem.
Lech przed finałem PP i Lech po to dwie zupełnie inne drużyny. Wystarczyło zobaczyć ich mecz z silniejszą drużyną jaka jest Bruk Bet i porównać zaangażowanie , intensywność i nieustępliwość w grze.
A Arka pokazuje swoja potęgę w Krakowie w meczu z Cracovią.

@Iocosus.
To nie jest sprawa czekania na to kto jaki wynik osiągnie. Nie można bowiem abstrahować od tego kto jakim materiałem ludzkim dysponuje.
Należy doceniać Probierza i jego sztab, który osiąga z Jagiellonią wyniki zdecydowanie powyżej możliwości i poziomu zawodników jakim dysponuje.
I gdybym był tym który ma się wypowiedzieć na temat przyszłości Probierza w Jadze to bym niezależnie czy zajmie 1 czy 4 miejsce optował za jego pozostaniem w tamtym klubie czyli jak najdalej od Legii. Smile.
Natomiast sytuacja Magiery jest inna.Dosadnie mówiąc to ,żeby Legia nie zdobyła z tym zestawem zawodników Tytułu to trzeba bardzo się napracować.I to przesądza o mojej ocenie.Bo o wartości trenera przesądza osiągnięty wynik,ale nie można zamykać oczu na fakt,że kierownictwo klubu ściąga za duże pieniądze obiektywnie dobrej klasy graczy, na pewno lepszych pod każdym względem niż w innych klubach, a oni nie pokazują swoich walorów na boisku.Można używać różnych porównań, a to ze szlifowaniem diamentów,a to z końmi wyścigowymi, a to z bokserami i w żadnym z nich nie usprawiedliwia się takiego, który kaleczy diament zamiast zrobić z niego brylant, który konia wyścigowego zaprzęga do wozu drabiniastego, albo, który karze bokserowi walczyć bez gardy.Oczywiście to się może przydarzyć,ale mądry Iocosusie raz. Tylko raz, bo drugi raz nikt odpowiedzialny na takie eksperymenty na zdrowym organizmie nie pozwoli.A drugi element to jest taki,że to trener musi być stale pod presją, musi wiedzieć,że albo zasłuży swoją pracą na oklaski, albo na gwizdy.Trener Magiera dostał los na loterii i albo go wykorzysta,albo nie .Natomiast to nie ja będę podejmował decyzję jak przegra i nie ja za skutki tej decyzji będę odpowiadał. Ja tylko napisałem co ja bym zrobił gdyby taka decyzja była w mojej gestii.
11poniedziałek, 08, maja 2017 21:20
Zgred
@Zbyszek

Nie ma sprawy, wszyscy tu pisząc niejednokrotnie formułujemy tok myślowy inny od zamierzonego. Ja się z Tobą zgadzam, Lech w tym meczu nie miał zamiaru się nawet spocić, mając pewność, że z marszu sobie ten finał wygrają, Bo, że bardzo go chcieli zdobyć jestem pewny w stu procentach ( kiedy jak nie teraz)...tyle tylko, że jak zwykle życie pokazało swoje uroki, a pycha i pewność swojej wyższości spowodowały jedynie tytuł "vicepucharowicza"...Very Happy

Natomiast aż tak wielkiej różnicy w ich grze z TBB nie zauważyłem. Dalej moim zdaniem są przymuleni i ten obuch którym po głowie dostali dalej siedzi w ich głowach. Owszem wygrali i to nawet 3;0
ale to Termalika dała im swobodnie wygrać zupełnie nie grając w piłkę. Oczywiście doskonale wiemy gdzie i kiedy piłkarze z Niecieczy znajdą motywację do gry z zaangażowaniem sięgającym procentowości na poziomie 200 jednostek Wink...ale cóż - takie jest z kolei Naszej Legii życie.
12wtorek, 09, maja 2017 01:42
Senator
Trochę mnie uspokoiliście z tym Lechem bo już naprawdę cieszyłem się , że się nie znam bo do wpisu Zgreda z nikim się nie zgadzałem. Kolejne wpisy sytuację wyjaśniły.
Oczywistym jest to co piszecie, Lech myślał że z palcem w d... PP zdobędą i już myśleli o dublecie, jak go zdobyć. Od siebie dodam że wcale nie widzę w ich trenerze maga. Spier. .. mecz z nami zmianami i to samo zrobił na Narodowym.
Co do trenera Magiery to choć pan Zbyszek niby rozsądnie o tych diamentach to ja jednak będę za pozostawieniem Go na stanowisku. Zbyt dużo się zadziało na co trener nie miał wpływu aby ew całość niepowodzeń przypisać tylko jemu.
Odejście linii napadu
Zmiany wlascicielskie
Tragiczne okienko zimowe
Niejasna sytuacja z kontraktami wielu zawodników to tak na szybko te zdarzenia na które wpływu nie miał a co by nie gadać komfortu pracy nie dają.
Tak jak nie da 100 % pewności żaden inny trener w naszym finansowym zasięgu. Ogólnie ja jak zwykle do trenerów większego zaufania nie mam. Gdyby trener gwarantował sukces to taki Pep Guardiola z Niecieczą powinien zdobyć Ligę Mistrzów.
13wtorek, 09, maja 2017 03:29
a-c10
@ Zbyszek:

Szczerze mówiąc, miałem się w tym temacie nie odzywać. Gdy jednak przeczytałem Twą wypowiedź, oczy zrobiły mi się jak okrągła wieża w Kopenhadze.

Po pierwsze, byłbyś może łaskaw przypomnieć, który mianowicie ze stałych bywalców Ce-eL śpiewał kiedyś donośnym głosem hymny pochwalne ku czci pewnego emerytowanego Szkota? Nie znasz czasem? No właśnie. Pewnikiem zatem pamiętasz także, iż ów Szkot podczas kilku pierwszych sezonów pracy na Theatre of Screams zasłużył nie tyle na gwizdy, co - cytując naczelnego clowna polskiej kopanej - dyscyplinarne wypier-tego-tam. Ty tymczasem postulujesz wywalenie Magiery gdyby w pierwszym, niepełnym (!) sezonie od razu nie zdobył tytułu.

A ciekawe - dlaczego tylko jego? Przecież, jakby się dobrze przyjrzeć, w klubie piłkarskim generalnie małżonków nie ma. Jak okiem sięgnąć, od sprzątaczek po prezesa, sami tylko ludzie do określonej roboty. Mam zatem taką propozycję - gdyby się Wam przypadkiem tego tytułu capnąć nie udało, wywalcie wszystkich. Dosłownie: wszystkich. I Gienię, i Stefę, i Wacka, i Jacka... Personel sprzątający, magazynierów, maserów, kierowników drużyny, piłkarzy, cały sztab szkoleniowy, ludzi od mediów, dyrektorów, no wszystkich. Na koniec rezygnację - samemu sobie! - niech złoży pan Mioduski. I najlepiej w ogóle sprzeda klub. Komuś. Komukolwiek. Nie, oczywiście że w niczym Wam to nie pomoże. Ale przynajmniej będzie zabawnie. A rozgłos medialny zyskacie taki, jakbyście dotarli co najmniej do półfinału LM.

A czekaj, już wiem: trener Magiera jest/będzie winny bo mając tej klasy zawodników przerastających poziomem o głowę wszystko co gra w naszej Esie nie zdobędzie Tytułu. Hasełko cud. To teraz zobaczmy jak to się z tym, ekhem, "przerastaniem" rzeczy mają, kroczek po kroczku.

Bramka: Arkadiusz Malarz.

Pomijając Śląsk Wrocław i być może Górnika Łęczna, problemów z obsadą tej pozycji nie ma w Ekstraklasie nikt. Owszem, szerzone ongiś tu i ówdzie opowiastki o polskiej potędze bramkarskiej można śmiało ustawić na półce obok Jasia i Małgosi, niemniej każdy w lidze ma jakiegoś w miarę sensownego piłkołapa. Od kilku z nich A.M. jest nieco lepszy, od co najmniej dwóch (Kuciak, Putnocky) nieco gorszy. Przerastanie? Bądźmy poważni.

Boki obrony: Artur Jędrzejczyk, Adam Hlousek.

Jędza po (kolejnym) powrocie na Łazienkowską długimi momentami prezentuje się jak autokarykatura. Tu dobry tekst kol. Sektora w temacie. Hlousek to oczywiście ekstraklasowa czołówka, ale przy wyczynach Tomasika w tym sezonie nieco blednie. Przerastanie? Potencjalnie może, w chwili obecnej na pewno nie.

Środek obrony: Michał Pazdan, Maciej Dąbrowski.

Pazdek to Pazdek, wiadomo. Dąbek im dalej w sezon, tym lepiej. Zusammen do kupy na dzień dzisiejszy panowie prezentują się jak jedna z trzech najlepszych par stoperów ligi. W moim subiektywnym odczuciu na równi z Gutim i Runje, pół kroczku przed Nielsenem i Bednarkiem. Przerastanie? Nie. Mówimy o dwójce trzydziestolatków, oni już raczej wyraźnie lepsi nie będą. Jacy są teraz, pisałem wyżej.

Defensywny pomocnik: Michał Kopczyński/Tomasz Jodłowiec.

Kopie to może dajmy spokój, co? Jeden z najpokaźniejszych kamyczków do ogródka Magiery to w moim odczuciu uporczywe stawianie na tego chłopaka. Chłopaka, który miałby spore problemy, by nie załapać się do najgorszej trójki Ekstraklasy na tej pozycji. Trójkę najlepszą zbądźmy milczeniem. Przerastanie? Ekhem, ekhem...

Jodła? Świetny piłkarz. Szkoda (dla Was), że nie w tym sezonie. Wczoraj jakby się trochę obudził. Pięć kolejek do końca, może rychło w czas? Przerastanie? W formie o pół głowy. Obecnie? Ekhem, ekhem...

Środkowy pomocnik: Thibault Moulin.

Klasa. Jest w lidze kilka fajnych "ósemek", jednak "Tibo" rządzi. Przerastanie? Może nie w każdym meczu, ale generalnie na pewno.

Ofensywny pomocnik: Vadis Odjidja-Ofoe.

Złe miłego początki. Przyszedł grubawy i załamany, ale jak schudł i wrócił do równowagi mentalnej, to śmiało zgłosił akces do ścisłego topu najlepszych piłkarzy, jacy kiedykolwiek grywali w Ekstraklasie. Przerastanie? Pewnie, o dwie głowy lekko licząc, a w szczytowej formie to i o dwie i pół.

Skrzydła: Miroslav Radović, Guilherme, Dominik Nagy.

Rado? Przerastał wszystko i wszystkich jesienią. Wiosną: w dużej mierze patrz Jędrzejczyk. Guilherme? Momentami rewelacja, momentami kompromitacja. Ogółem rzecz biorąc nieźle, ale żeby tak jakoś mocno wystawał nad skrzydłowych Lechii? A w ogóle wystaje? "Nodź" to może być kawał grajka. Przerastanie? Nie. Już nie (Radović), jeszcze nie (Nagy), po prostu nie (Gui). Owszem, skrzydłowi Legii to ligowa czołówka. Ale nie więcej.

Atak: Eee... kto?

Ławka: Jakub Czerwiński, Łukasz Broź, Kasper Hamalainen, Michał Kucharczyk.

O tak, tu jest nieźle. Przerastanie? Biorąc pod uwagę, że zwłaszcza dwóch ostatnich spośród w/w to uznani ligowcy, pewnie tak.

Summa summarum macie naprawdę niezły zespół. Taki akurat właśnie, by się znaleźć w ścisłej czołówce drużyn walczących o ligowy prymat. Ale żeby gilotynować trenera, jeśli "z taaakiiimi piłkarzami" nie zdobędzie Mistrzostwa, to jednak przesada. I to taka z tych grubszych.

A, jeszcze w temacie tego, że to niby Magiera Nikolicia z Legii wypchnął: Zbyszku, proszę Cię, bądźmy poważni. Nemanja chciał się pożegnać z Legią już latem, jeszcze za Hasiego. Jego transfer do Anglii wykrzaczył się na ostatniej prostej. Od tamtej pory to już nie był ten sam piłkarz. Magiera może i jest niedoświadczony, ale nie jest idiotą. Gdyby miał NIkolicia w formie z poprzedniego sezonu, to by na niego stawiał. Ale nie miał. I koniec końców chyba nie wyszło najgorzej z tym, że chłopak odszedł do Chicago. Przynajmniej zgarnęliście pokaźną gotówkę. A że nie spożytkowano jej właściwie, czyli na transfer następcy? To już naprawdę nie jest wina szkoleniowca.

Na koniec: był całkiem niedawno w Warszawie taki klub, którego prezes, zanim się ligową piłką nie znudził, zmieniał trenerów częściej, niż skarpety. Dało to taki efekt, jaki dać musiało: piłkarze tegoż klubu mogli sobie śmiało bimbać na polecenia kolejnych szkoleniowców wiedząc, że ci i tak za chwilę zostaną zwolnieni. Zwolennikom takich metod radzę policzyć ile to mianowicie tytułów zdobyła Polonia za czasów Wojciechowskiego.
14wtorek, 09, maja 2017 03:40
a-c10
@ Senator:

Nenad Bjelica to Chorwat z zawodniczą przeszłością w Hiszpanii i Niemczech. Gdyby był nie tyle nawet magiem, co po prostu bardzo dobrym trenerem, siedziałby dziś na ławce w jakimś Frankfurcie, albo innej Maladze. Siedzi w Poznaniu. To o czymś świadczy.
15wtorek, 09, maja 2017 07:50
kibic50
@ a-c10

"Przerastanie?"

Generalnie mógłbym się z Tobą zgodzić gdyby nie jeden drobny fakt.
"Przerastacze", o których raczyłeś wspomnieć rozsiani są po różnych klubach, podczas gdy nasi grają obok siebie i z tego powodu powinni tą ligę przerastać.
Nie znaczy to wcale, że Magiera powinien odejść jeśli tej ligi nie wygra.
Osobiście liczyłem na dużo lepszą wiosnę, szczególnie u siebie i po jesiennych meczach pisałem, co to nie będzie, jeśli drużynę sam do sezonu przygotuje, bo "sprzątanie" po Hassim wyszło mu całkiem zgrabnie..
Tu niestety mam problem, bo choć z powodów o których piszesz lekko nie miał, to jednak zespół powinien fizycznie prezentować się lepiej i choć 9 letni rekord Wisły już wyrównał, to całość jeszcze nie wygląda dobrze..
Zobaczymy jak będzie wyglądała końcówka sezonu. Wydaje się, że Legia w przeciwieństwie do innych (pomijając Koronę) łapie drugi oddech.
16wtorek, 09, maja 2017 19:09
Zbyszek
Panowie . Na razie są to rozważania hipotetyczno -teroretyczne,ale już odezwał się ten Krakowski huncwot, który źle nam życząc życzy nam,aby trener Magiera trwał i trwał dopóki nas z Esy nie spuści. Smile.To jest gdybanie co by było gdyby było.Ale Krakusie nie mów hop, bo jeszcze te Twoje zebry nie przeskoczyły. Smile.
A tak w miarę poważnie to czym innym jest sytuacja, gdy człowiek np. miał pomysł, założył firmę , ciężko pracował,ale kiedy nadciągnął kryzys to jego nuworysza zmiótł z rynku. Ktoś taki zasługuje nie tylko na szacunek,na pomoc,na dobre słowo,ale i na danie mu drugiej szansy.Podobnie jak np. trener taki jak Stokowiec w Polonii czy Fornalik w Ruchu,albo Probierz w Jagiellonii. Ale jak ktoś ma cieplarniane warunki, taki komfort pracy,że nawet mu manny z nieba nie brakuje i nie wykorzystuje danych mu możliwości to sam się skreśla.Mówiąc trywialnie, nie nadaje się . Dawanie mu kolejnych szans to zwykła strata czasu.I tak mnie się przypomniał odpowiedni dla ilustracji frustracji fragment balladki Wojciecha Młynarskiego :
"...czasem facetów, by mieć to z głowy, ktoś tam przerzuci
do jakiejś sprawy, co jest na oko nie do zepsucia.
Już się prężą mózgów szeregi, już wzrok się pali
i już widzimy,żeśmy kolegi nie doceniali. ...
A oni myślą w ciszy domowej, czy w mózgów treście,
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie, co by tu jeszcze ...?.
A końcóweczka jest taka;
"Niech ta myśl im wzrok rozpromienia, niech zatrą ręce,
że tyle jeszcze jest do spieprzenia, a będzie więcej".
I ja nie przepadam za tym "więcej".Nie chcę i już.Taki krnąbrny jestem Smile.
A Ty mi A-c10 z SAFem nie wyjeżdżaj, bo to ja zęby na nim zjadłem i on jak przyszedł do MU to zaczął rozstawać się ze starą stetryczałą gwardią stawiając na młode , głodne wilki. Więc gdyby tak Magiera robił to bym go bronił,a on jest przetrwalnikiem. Więc sam skazuje się nie na ocenę typu ; dajmy mu szansę, bo chce coś zmienić, coś poprawić,ale na ocenę zero jedynkową jak z Wyspiańskiego :"Miałeś złoty róg, miałeś czapkę z piór" - cóżeś z nich uczynił ?. Więc za "Twe grzechy, za Twe zbytki idź do piekła , boś ty brzydki"./to z "Jasełek"/.
A te warunki nie przymierzając to nie ja uczyniłem .ale b. prezes. O nim można wiele powiedzieć, sporo mu zarzucić,ale nie to,że o drużynę nie dbał. Dbał, aż za bardzo. Pamiętamy jak nie chcąc,aby nastąpiła powtórka z rozrywki po finale PP w 2013 roku co rok wcześniej kosztowała nas Tytuł sam z wielkim trudem odwiedzał wszystkie knajpy w Warszawie ,aby przypadkowo tam zagubione owieczki odstawiać do owczarni i z poświęceniem spijał te procentowe trucizny . I ta jego heroiczna postawa została doceniona, bo był znalazł Ludożercę pastwiącego się nad Colą z innym rodakiem, co był obwieścił z triumfem ku uciesze gawiedzi.
Aparatury wszelakiej i drogocennej nakupował,aby się nie mylić tylko badać i badać, bo ważniejsze "szkiełko i oko" niż "czucie i wiara" /to z "Romantyczności" Mickiewicza/ i skład wzmacniał, za reprezentanta Madziarii reprezentant Knedliczkowa, a na dodatek Gruzin też reprezentant i zdolny Węgier oraz Czarnoskóry Wiking co bobu zadawał Wielkiemu Narodowi Chińskiemu. Pewno mógł i więcej ich nająć,ale by się na boisku treningowym nie pomieścili. A przygotowania gdzie chcecie, w Turcji nie pasuje , Malta i Cypr odpadają,tylko Hiszpania! proszę bardzo.
A faceta co go uczył pływać krytą żabką zapytał czy sobie poradzi z przygotowaniem młodych zdrowych chłopaków do biegania za piłką . A ten mu odparł :za ile?.Prezes rzucił kwotę.Tamten nie uwierzył i zapytał ponownie :za ile? Na to prezes podwoił stawkę i ten zdruzgotany,że aż tak bardzo go cenią rzekł "Będę musiał". I jak widać musi.I my musimy to jego zmuszanie się oglądać.Smile.
Jak panowie jasno i wyraźnie widzicie /ja coraz gorzej/ nic nie jest aż tak złe, żeby nie mogło być lepsze i nic nie jest aż tak dobre,żeby nie mogło być gorsze. I miejcie tę naturę,żeby pchać nie obok,ale prosto w dziurę czyli bez ogródek walić prosto do celu.Smile.I to by było na tyle.
17środa, 10, maja 2017 09:10
iocosus
No cóż, ze mnie warszawiak z dziada pradziada, a jakoś tak mi się widzi że "€žhuncwot krakowski"€ prawi rozsądnie, a nasz nobliwy nestor na stronie, o dziwo objawia się niczym nastolatek, gołowąs w gorącej wodzie kąpany. Wink

Zatem, choć "€žtrzeba mieć dużo cierpliwości by się jej nauczyć"€ pozwolę sobie niecierpliwemu nestorowi który wszak często raczy nas mądrymi sentencjami tym razem jemu samemu takową zadedykować: "€žCierpliwość czyni z krzywdami podobnie, jak czynią szaty z zimnem; jeśli pomnożysz szat liczbę wedle siły zimna, to zimno nie zdoła Ci szkodzić; tak samo przeciw wielkim krzywdom, wzmóż cierpliwość, a krzywdy nie zdołają zranić twego ducha." € Leonardo da Vinci

Zbyszku pozdrawiam, na równi z Huncwotem Krakowskim. Wink
18środa, 10, maja 2017 10:02
CTP
Dla mnie Magiera, jak do tej pory, popełnił tylko jeden błąd: zgodził się na odejście Prijovica (idę o zakład, że gdyby dostał zarobki porównywalne do Ofoe, to by został) oraz na przyjście Chukwu (Necida jeszcze jestem w stanie mu wybaczyć). A gdyby nawet się nie zgodził, to najwyraźniej został olany, co również nie świadczy dobrze o tym trenerze.
Natomiast, jeśli w letnim oknie transferowym znowu do Legii będą przychodzić takie wynalazki, to ja będę pierwszym za jego zwolnieniem, bo po co nam trener, z którego słowem nikt w klubie się nie liczy.
19środa, 10, maja 2017 11:36
a-c10
@ Kibic50:

"Przerastacze", o których raczyłeś wspomnieć rozsiani są po różnych klubach, podczas gdy nasi grają obok siebie i z tego powodu powinni tą ligę przerastać.

Bo ja wiem? Nie mam teraz czasu na jakieś sążniste analizy porównawcze, niemniej gdy tak sobie na szybko przeglądam kadry Lecha i Lechii, wcale nie wydają mi się znacząco - o ile w ogóle - słabsze od Waszej. Jagiellonia niby nieco jakościowo odstaje, tam jednak widać rękę Probierza. Co by generalne o facecie nie mówić, znać, że pracuje w Białymstoku długo i mądrze. Na tyle długo i mądrze, że pod jego wodzą zespół jako całość zrobił się lepszy, niż suma poszczególnych graczy. A o to chyba w tej robocie chodzi, nie?

Przewagę Legii dostrzegam na pewno w doświadczeniu i sile mentalnej. Wasi chłopcy już parokrotnie o wysoką stawkę grali, nierzadko skutecznie. W dodatku raczej nie zdarza im się pękać w istotnych momentach, na co Lech i Lechia - drużyny budowane w oparciu o feel good factor - są mocno narażone. Przewiduję więc, że ostatecznie jednak Legia, przy czym mam pełną świadomość, że to Ekstraklasa, impossible is nothing i wcale mnie nie zdziwi, jeśli jednak wyjdzie inaczej. Przede wszystkim zaś, wciąż kompletnie się nie zgadzam ze stawianiem sprawy w ten sposób, jakoby ze względu na gigantyczną przewagę jakościową wygranie ligi stanowiło psi obowiązek Legionistów, a niedopełnienie tegoż oznaczało konieczność pognania trenera na cztery wiatry.

@ Zbyszek:

Ciekaw jestem: gdy Man Utd meldował się na zaszczytnym jedenastym miejscu, ilu kibiców tego klubu rozmyślało o jakichś "wilkach"? No chyba tych, którym na pożarcie należałoby rzucić pewnego nieudacznego Szkota.

To raz. Dwa: zarówno uporczywe stawianie na Kopczyńskiego, jak i próby z wymoczkiem Szymańskim pokazują dość wyraźnie, że osetyński człowiek czynu przesadnie się nie mylił, gdy z właściwą sobie gracją oceniał przydatność produktów legijnej akademii do dorosłej piłki. Te Wasze wilczki zupełnie ślepe jeszcze...

Co zaś się tyczy cieplarnianych warunków, one niewątpliwie w Legii istnieją, ale wyłącznie dla piłkarzy. A to, niestety, zazwyczaj wyklucza cieplarniane warunki dla szkoleniowca. Urban, Berg, Czerczesow, Hasi. Prezes Leśnodorski pożegnał za swej kadencji czterech trenerów. Jeśli przejąwszy pałeczkę od byłego wspólnika prezes Mioduski zacznie kontynuować ten trend, to ja Wam wielkich sukcesów nie wróżę. Ale cóż, w sumie Wasz cyrk i - ekhem - małpy też nie moje.
20piątek, 12, maja 2017 17:24
dalkub
ja tylko w sprawie niejakiego Szkota. Problem Legii z trenerami nie polega na tym że my jesteśmy mało cierpliwi, a na tym że dobierając robimy to źle i dlatego dosyć szybko się okazuje że cośjest nie tak, że jest problem z przygotowaniem na wiosnę, z atmosferą itd. Szkota nie zatrudniano w MU bo rozegrał 2 miesiące w championship i był gdzieś tam asystentem, a dlatego że wykręcał z klubem z Aberdeen wyniki ponad stan i to przez wiele lat - PZP, 3 mistrzostwa itd.
W Legii zatrudniamy żółtodzioba i chcemy mu dawać czas jakby był gościem z wieloma sukcesami z doświadczeniem itd. - zatrudnijmy najpierw kogoś komu szansę na pomyłki dawać warto a nie kogoś, kto jest w trakcie przyśpieszonej nauki i z podstawówki wskoczył od razu na uniwerek
21sobota, 13, maja 2017 09:13
Zbyszek
@A-c10.
Irytacja nie jest najlepszym pomysłem na poprawną analizę i dokonanie syntezy jakiegoś problemu.To co ja alegorycznie przekazywałem napisał wprost Dalkub. I tu brawa dla niego za celność sformułowań.Rozważamy rzecz w kategoriach co należy uczynić,aby Legia miała wyniki sportowe na miarę stanu posiadania i czy w związku z tym należy dalej kontynuować współpracę na obecnych zasadach z trenerem , który nie zdobędzie tytułu mistrzowskiego.
Ja już wcześniej dałem odpowiedź w swoim felietonie o trenerze Magierze.
Dla mnie jest sprawą oczywistą,że ryzyko jest nadmierne, również dlatego,że trener Magiera poza ambicją nie ma dostatecznych umiejętności trenerskich. Mało tego ja nie wiem czy w nowej strukturze szkoleniowej będzie on przydatny. Bowiem Legia,aby się rozwijać musi jak najszybciej przejść z etapu manufaktury do normalnego przedsiębiorstwa profesjonalnie zarządzanego.A to wymaga doboru ludzi fachowych i wiedzących jak to się robi. Legii nie stać na tracenie czasu na dawanie szans entuzjastycznym dyletantom.
I tu przeproszę za wpis taki trochę łopatologiczny,ale wielu z komentatorów w natłoku zdarzeń zapomina o pryncypiach biorąc niewiele znaczące pierdoły za rzeczywiste fakty. Mało tego i Ty urwipołciu krakowski idziesz na łatwiznę i popełniasz błąd aksjologiczny biorąc produkt finalny za efekt sprawczy efektywnych działań.Idzie oczywiście o tzw. Legijną młodzież.
Dla Ciebie oni są marni. I być może tak to wygląda. Tylko,że dajmy sobie szansę w porównaniach do pewnego typu produkcji np. brylantów. Wiemy ,że aby wytworzyć brylant to musimy oszlifować diament. Fajnie. Tylko musimy określić co to jest diament po piłkarsku i co to znaczy go oszlifować. Diament to czysty sprasowany węgiel czyli nie byle minerał. Tak samo jest z kandydatem na piłkarza.Zanim będzie podlegać obróbce czyli szkoleniu musi mieć odpowiednie walory.I przyjmijmy,że skoro go do szkolenia zakwalifikowano to on je ma czyli cechy niejako diamentowe posiada. I wówczas tak naprawdę mało ten diamencik o czymkolwiek decyduje bowiem podlega procesowi szlifowania.I tu mamy do czynienia z kilkoma zjawiskami, a mianowicie do tego szlifu w sporej części zabierają się laicy myślący naiwnie,że z diamentu zawsze powstanie brylant. Nie powstanie. Drugi typ , najczęstszy stanowią ci, których nauczono na kursach niektórych jak to robić. Nie chcę wchodzić w technikę ściśle określoną szlifowania diamentów, ale w piłce powinni oni posiadać stosowne ku temu kwalifikacje.
I znowu doskonale widzimy,że brylant brylantowi nierówny pod względem wartości i musimy sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak jest. A ona jest prosta. To kunszt szlifierza decyduje o tej zasadniczej różnicy. Czy to wyczuwasz?.O tym kto dziś jest lepszym piłkarzem decyduje nie jakość materiału,ale jego obróbka.
I tu wracamy do Legii.W niej szlifowaniem diamentów zajmowali się partacze, I to dlatego masz oczywistą rację pisząc,że młodzi w Legii mocni nie są.Gdyż nazwijmy to umownie produkcja tego co ma walor finalności do łatwych nie należy. A w Legii nabrała ona znamion patologii.Każdy ze szkoleniowców od najmniejszego szczebla poczynając nie był nastawiony na wytwarzanie niejako produktu cząstkowego, podlegającego dalszej obróbce,ale na produkt finalny. Przykładem drastycznym Michał Żyro. Wyjątkowy diament zmarnowany i popsuty przez brakorobów.
I na zakończenie taka przyjacielska rada. Piszesz, nazwę to co najmniej dobrze, tylko z łaski swojej niech myśl z początku tzw, ogólna będzie spójna z tą cząstkową. To na przykładzie Nikolicza. Masz rację,że mógł odejść wcześniej i zarabiać znacznie większe pieniądze niż w Legii i w Chicago Fire . Nie odszedł, bo chciał zgrać w LM i dograć w Legii do końca kariery. Doskonale to rozumiał Czerczesow, który Nikolicza szanował i go nie lekceważył. I przyszedł niejaki Magiera, który go po chamsku wywalił z Legii na fali tworzenia medialnego mitu,że to on jest najlepszy i jedyny.
I proszę Ciebie, abyś raczył ten pewny fakt przyjąć do wiadomości.
Natomiast jeżeli idzie o Prijovicza to ani Magiera , ani Prezes, ani nikt poza tzw, funduszem pod nazwą Skarbiec - PRZESTRZEGAM- nie miał w jego sprawie nic do gadania.Umowa była tak skonstruowana ,że Legia do kwoty transferu do wysokości ok. 1,6 mln Euro dokładała. a połowę nadwyżki zarabiała powyżej tej kwoty.A do tego to Skarbiec w porozumieniu z Legią podejmował decyzje transferowe.Podobnie, aby zakupić niektórych piłkarzy kierownictwo Legii zastawiało kwoty rat transferowych, obniżając ich wartość.
I tu mamy kwestie wyboru, czy ścigamy się transferowo, czy dbamy o własny chów i to co stanowi nasz fundament i strategię rozwoju.
Legia we współczesnych realiach piłki nożnej chyba przeszła ten etap zauroczenia i gonienia koni wyścigowych na ,kucykach. Czas zmiany koników. Pozdrawiam serdecznie.
22sobota, 13, maja 2017 21:06
Zgred
No cóż

Generalnie czytając o tym wszystkim co mimo ( niechęci) z generalnego przesłania długiego tekstu i tylu słów zawartych Wink na jednostkę przekazu, kiedy już (napędzony światłem) jednak poczytania...
Ja tam nie wiem jak inni - dlatego proszę mnie brać wyrywkowo, ale gdybym miał taką możliwość - tej sytuacji w decyzji... Very Happy to bym Panu zwyczajnie głos odebrał ...W imię Ojca i Syna ...bo nie dość, że niejednokrotnie sam Waść kłócisz się z samym sobą , to jeszcze narzucasz różne teorie, które to tak zacnym napisaniu - przyswajać się powinno.
Ale co? Jak ni w ząb zgodzić się nie idzie? Proszę uznać to jako metodę pewnej prawdy...Otóż z - OK - nazwę to -respektu w związku z metryką i co normalne legijną wiedzą...No tak, tylko te piękne sytuacje nie czynią z Pana lub w Panie - "dowódcy wszystkich zdarzeń"...A, kiedy się Pana czyta - niestety problem polega na tym , że zawsze w definicji potrafi Pan "zaorać" wszystko i wszystkich...
Ja bym, z mojego "fotela patrzenia" - jest fajny - ten fotel Very Happy nawet zupełnie to olał, bo wybaczyć mi proszę - takie teksty, różne latają w przestrzeni internetu w taką i inną stronę. I zwyczajnie puszcza się to po boku -bo zwyczajnie szkoda zdrowia...( wiemy o co chodzi)
Ale Wink kiedy tu się czyta wybaczyć proszę Pańskie teksty, następuje mykSmile patrzenia w lustro, i to jest bardzo dobre, bo kiedy już się przejdzie sekwencje dat - to jednak , lub jak Pan woli bardziej - wraca myśl co się zowie..."ale o czym pisze dziadek"...( też nim jestem)
Wiem, że boli, ale proszę mi wybaczyć - tak JEST

I teraz, abyśmy się zrozumieli tak do końca...
Ja bardzo lubię poczytać wszystko, a tam ( pal licho) z tą narracją oceniającą i mającą jedyny uznany zakres wiedzy w temacie każdym i w związku z tym każdego tematu wiedzy...
czytując wszystko - no - nie...nie mogę inaczej - proszę mi wybaczyć
Ja się ŚMIEJE Very Happy

Może bądźmy bardziej w tej teorii Świata ułożeni pod zestaw innych ( to ważne ) innych przemyśleń Ludzi też zwyczajnych, albo co ważniejsze zwyczajnych bardzo....

Bo to ważne, aby się tak przed szereg nie wychylać Wink
Może to właśnie ładniejsze będzie Very Happy
23niedziela, 14, maja 2017 14:34
Zbyszek
@Zgred.
Miałem nie skomentować, bo co tu komentować ?. Lecz uznałem,że chyba przekraczasz pewne granice i traktujesz to w kategoriach samouwielbienia i przez to rzecz wymaga stanowczej reakcji.
Komentarze pod tekstem Iococusa , również ten ostatni nie były kierowane do Ciebie.Wybacz,ale gdy piszę do Ciebie to moje teksty są trochę mniej wyrafinowane.Zaznaczam przy tym,że nie ma obowiązku czytania tego co piszę, nikogo do tej czynności nie zmuszam. Ale już komentowanie postu skierowanego do innej osoby jest zwykłą impertynencją. Definicja tego słowa pewno jest w Wikisłowniku i akuratnie odpowiada treści Twojego wpisu.

A sama piłka nożna jest częścią kultury czyli jest tym co nazywamy ogólnie cywilizacją , a więc dorobkiem duchowym i materialnym człowieka. Dosłownie jest to gra prosta , ale przecież nie prostacka , która ma swoje reguły. Tak jak i pisanie ma swoje reguły. Na boisku jest tak,że zdecydowana większość kopie piłkę , bo na tym ta zabawa polega,a tylko bardzo nieliczni kopią innych piłkarzy.I to na ogół ich się z tej gry wyklucza i wyrzuca z boiska.

Pisanie o piłce należy do literatury czyli wedle ogólnej definicji do wszystkich sensownych tworów słownych, Zwracam uwagę na najbardziej istotne słowo - sensowny - oznaczające,że pismo musi mieć walor poznawczy. A więc musi być wyrażone w języku zrozumiałym, o słownictwie i zasadach ściśle określonych.I musi być ono wyrazem myślenia ,a więc pewnego procesu o charakterze twórczym i celowym.
Więc kiedy myśl wymyka się spod kontroli lub nad nią nie panujemy to pisać publicznie nie wypada. Bo używając nawet inwektyw nie wystawiamy złego świadectwa komuś innemu,ale wyłącznie sobie.I w takich razach radzę dać sobie na wstrzymanie. Doradzam Stoperan Smile.
.
24poniedziałek, 15, maja 2017 14:09
a-c10
@ Dalkub, Zbyszek:

Naprawdę miło z Waszej strony, że zdecydowaliście się zabrać dyskusję z półki absurdalnych opowieści o "taaa...aaakich piłkarzach", co to z przysłowiowym palcem powinni odstawić ligę o kilka długości i przenieść ją w znacznie bardziej racjonalne rejony. Jestem szczerze zobowiązany.

A propos żółtodzioba na ławce Legii: widzisz, Dalkub, ja to doskonale rozumiem. Ba, jestem głęboko przekonany, że gruba większość kibiców każdego klubu chciałaby dla swej ekipy trenera jeszcze niestarego, acz już mocno doświadczonego; z długą i piękną kartą opiewającą zarówno doraźne sukcesy boiskowe, jak i umiejętne szlifowanie diamentów (o nich jeszcze za moment); potrafiącego i podnosić indywidualne umiejętności swych podopiecznych, i zmyślną taktyką zespalać ich w dobrą całość, i przygotować fizycznie, i jeszcze na dodatek dotrzeć do ich głów. I syćko piknie, tyle że - niestety! - takie ideały po tym świecie nie chadzają. A skoro tak, wypadałoby się skoncentrować na takich trenerach, jacy akurat są dla naszych klubów dostępni.

Piszesz Na Aucie o możliwości zakontraktowania dobrego szkoleniowca z Europy zachodniej. Wybacz, nie wierzę. Nie, nie. Spokojnie. Wcale nie zamierzam się upierać, że "nie, bo nie" i trwać w przekonaniu o polskiej niemożności. Spójrzmy jednak na fakty: kilka lat temu Wasz klub toczył ponoć bardzo zaawansowane pertraktacje z Vladimirem Weissem. Ostatecznie jednak renomowany Słowak umowy z Legią nie podpisał. Rozbiło się, jak wieść niesie, o niechęć/niemożność ówczesnych władz z Ł3 do spełnienia transferowych oczekiwań szkoleniowca. Rok temu Legia rozstawała się ze Stanisławem Czerczesowem. Chętki na dalszą współpracę dość wyraźnie brakowało po obu stronach, wydaje się jednak dość oczywistym, że gdyby Legia chciała zatrzymać Osetyńca, musiałaby mu zaoferować telewizory, nie lodówki. I to najlepiej nie takie z pierwszej lepszej wyprzedaży.

Zwracam uwagę, że w obu przypadkach szło o ludzi z naszej części Europy. Obaj szanse na pracę w takiej - strzelam - Serie A mieli raczej iluzoryczne. Obaj też przynajmniej jako-tako znali uwarunkowania środkowowschodnioeuropejskiej ekonomii i wiedzieli, czego w ogóle mogą żądać. Przykładowy Włoch (Niemiec, Francuz, Hiszpan, Portugalczyk, Holender), o ile tylko będzie reprezentować odpowiedni poziom, spokojnie załapie się w mocniejszej (i bogatszej) lidze, niż Ekstraklasa. Można go niby kusić zarobkami (ryzykowne - patrz Hasi), a zwłaszcza perspektywą pucharów. Tylko że wtedy facet spojrzy na obecny stan personalny Legii i parsknie: "co...?! Liga Mistrzów...? Z tymi o tutaj??? Dajcie mi jeszcze z pięciu-sześciu takich Vadisów i Moulinów, wtedy pogadamy!"

Owszem, można strzelać na ślepo. Rzucić się na jakiegoś Pachetę, Moniza, von Heesena, czy - w najlepszym wypadku - Bjelicę. Ale czy to aby na pewno sensowniejsze od Magiery?

Zostają rodzimi szkoleniowcy. A tu jak okiem sięgnąć takie samo średniactwo. Czytam sobie na Ce-eL peany na cześć Macieja Bartoszka. Nie no, fajny facet. Tylko że jego największym dotychczasowym sukcesem trenerskim jest załapanie się do ósemki wskutek wątpliwego rzutu karnego w doliczonym czasie gry w meczu rozgrywanym bez udziału jego drużyny. Co najmniej takie same wątpliwości można mnożyć w przypadku każdego coacha, jaki obecnie pracuje, bądź w ostatnich paru latach pracował w Ekstraklasie. Zmiana dla samej zmiany? Po co?

(cdn)
25poniedziałek, 15, maja 2017 14:35
a-c10
(cd)

Wszystko, co napisałem wyżej, w żadnym wypadku nie oznacza przekonania, że Legia powinna porzucić zamysły inwestowania we własny rozwój. Wręcz przeciwnie. Uważam po prostu, że należałoby te zamysły inaczej ukierunkować. Już parę lat temu, przy okazji zamiany Urbana na Berga pisałem, że miast oczekiwać cudów po żonglerce trenerami, Wasz klub powinien zaimportować sensownego dyrektora sportowego. Faceta, który to i tamto już w swym zawodowym życiu widział i wie, jak powinien funkcjonować klub, który z jednej strony ma parcie na wynik, z drugiej zaś chce opierać się na wychowankach. I dopiero taki spec niech sobie oceni, czy obecny pierwszy trener się nadaje, czy też wypadałoby go wymienić. A jeśli to drugie, to na kogo.

Zupełnie niegłupio byłoby też, jak sądzę, fundusze potrzebne na odprawę dla kolejnej wersji Hasiego zaoszczędzić i przeznaczyć na rozwój akademii. Bo ja się z Twoim, Zbyszku, passusem o szlifowaniu w zupełności zgadzam. Zresztą, głupi ten, kto nie. Z opowieści o tym, że dany klub och-ach-jakże bardzo chce szkolić jeszcze żaden zdolny piłkarz się nie narodził. Z samych budynków (a tych też jeszcze nie ma, prawda?) takoż nie. Tu trzeba fachowców wysokiej klasy. Sensowny dyrektor sportowy niewątpliwie przynajmniej pomógłby ich szukać.

Na koniec: historyjka o dzielnym Nemanji, co to do końca kariery (!!!) chciał dla Legii bić strzeleckie rekordy, tylko ten wraży Magiera mu nie dał, jest silnie wzruszająca. Szkoda tylko, Zbyszku, że tak mocno ściągnąłeś wodze fantazji. Trzeba było sobie pofolgować, skoro i tak postanowiłeś rozstać się z realiamiSmile Przypomnę bezczelnie, że transfer Nikolicia do Hull City został ostatecznie zablokowany przez klub z Kingston. To Tygrysy straciły zainteresowanie Niko, nie vice versa. Stało się to w samej końcówce sierpnia zeszłego roku, już po tym, jak wyeliminowawszy Dundalk Legia zapewniła sobie udział w fazie grupowej LM.

Dalej, znalazłoby się pewnie - niestety! - paru trenerów, którzy wystawiają słabszych piłkarzy kosztem lepszych, świadomie osłabiając zespół. Chodzi jednak o zblazowanych repów, w pełni świadomych, że w tym zawodzie wyżej tyłka już nie podskoczą, dlatego zamiast mierzyć w i tak nieosiągalne sukcesy, wolą sobie dorobić na wziątkach od znajomych menago. Jacek Magiera to trener na dorobku. Jeśli w ogóle może zbudować swą legendę, to jedynie poprzez wyniki. Odstawiając od składu człowieka, który mógłby mu te wyniki zapewnić, najzwyczajniej w świecie strzelałby we własną stopę. I to permanentnie. Naprawdę uważasz, że jest aż tak głupi?

pees.
Gratulacje za wczoraj.

pepees.
@ Senator: sto lat! Very Happy
26poniedziałek, 15, maja 2017 20:06
Zbyszek
A-c10.
Szkoda,że nie do końca się zrozumieliśmy odnośnie Magiery. Mnie nie chodzi o człowieka,ale o zasady czyli o pryncypia. Tak się składa,że niejako przeżyłem wraz z Legią do tej pory 29 trenerów, przy czym niektórzy byli po 2 razy,albo i 3. Jednego z nich odejścia żałowałem ,a mianowicie Vejvody. On był tym jedynym który z niczego stworzył coś wielkiego. Reszta to lepsi lub gorsi rzemieślnicy . Pierwszym jakiego widziałem na trenerskiej ławie nazywał się Longin Janeczek.
Odnośnie Magiery napisałem wyraźnie; jeżeli zdobędzie z drużyną Tytuł to musi zostać, a jeżeli go nie zdobędzie to musi odejść.Chodzi w tym krótkim zapisie o dwa zupełnie oczywiste i elementarne pojęcia a mianowicie o nagrodzenie dobrej roboty i brak tolerancji dla brakoróbstwa. Pośrednim ogniwem łączącym te imponderabilia stanowi słowo mobilizacja. I jego odwrotność ,a mianowicie demobilizacja.Kiedy zaczynamy mówić w decydującym momencie,że nic się nie stanie kiedy się przegra zamiast wygrać to w sposób zupełnie świadomy pokazujemy temu walczącemu,że nam na jego wygranej nie zależy. Trzeba wyjątkowego samozaparcia,aby walczyć o coś wyłącznie dla siebie samego , dla własnej satysfakcji. Na ogół walczy się o coś dla kogoś lub czegoś. Ma się przed oczyma jakąś nadrzędną ideę na której zależy szerszemu gremium.Tylko wówczas stać człowieka na wniesienie się na wyżyny swoich możliwości a nawet na ich przekroczenie. I aby to rozumieć nie trzeba jakiejś szczególnej wiedzy, wystarczy zwykłe prawie codzienne życiowe doświadczenie.
I przecież nie chodzi tu o pozbawienie życia czy wolności w przypadku niepowodzenia,ale o wskazanie ,że za nie trzeba ponieść jakąś odpowiedzialność i że nie da się jej uniknąć.Jaka ona w rzeczywistości będzie to sprawa zgoła inna, bo może jej i nawet nie być. Bo chodzi w istocie o pewną możliwość jej wystąpienia. Albowiem zastanówmy się jak ma się w takiej sytuacji zachować taki kibic jak ja czy taki prezes jak pan Mioduski. Choćby dla spokoju własnego Legijnego sumienia musimy próbować coś robić, jakoś wspomagać,chociaż podnosić poziom adrenaliny i dopingować i mobilizować.Tym bardziej ,że i trener i spore grono zawodników są bardzo czuli na głosy kibicowskie, także wyrażane na tej stronie.
A jak przegra to ocenić przez sam fakt porażki,ale i przez pryzmat jak przegrał czy zrobił wszystko co mógł czy niczego nie zlekceważył ,czy nie zaniedbał .
Ale póki walka trwa to po prostu walczyć.
A co do Nikolicza to masz prawo do swojej całkowicie woluntarystycznej oceny. Widać,ze masz bardzo złe zdanie o piłkarzach. Tylko,że w jego wypadku ta ocena jest błędna. Wybacz,ale szukanie uzasadnienia dla swojego poglądu w maglu dla mnie jest stratą czasu. Pozdrawiam.
27wtorek, 16, maja 2017 00:45
Senator
@a-c10
Dziękuję i wesprę Cię .
Czerczesow a i owszem może by i został tylko.
Pamiętamy nasza reprezentacja nawet z sukcesami grała na Euro w niej kilku reprezentantów Legii. Co chciał Czerczesow? dla niego niewiele, On chciał na obozie pełną kadrę, nie paru młodych tylko pełnowartościowych graczy.
Jaśniej pisząc, niech sobie jadą na Euro, niech grają jak najdłużej ale mi kupcie innych co bym mógł z kim na obozie pracować. ( przypomnijcie sobie kogo miał Hasi na pierwszym obozie Smile )
Pan Zbyszek albo nazbyt wierzy w siłę naszej strony albo się rakiem wycofuje.
Panie Zbyszku poczyta pan co mówi teraz Nemania a nie będzie trzeba drwić z a-c10 i miejsc skąd czerpie informacje.
28wtorek, 16, maja 2017 03:17
a-c10
@ Zbyszek:

Pozwolę sobie od końca. Zaskakujesz mnie. I to, przyznam szczerze, dość nieprzyjemnie. Ja mam bardzo złe zdanie o piłkarzach? O, doprawdy? To dla mnie nowość. Do tej pory myślałem, że nie mam żadnego. Ot, grupa zawodowa jak każda inna. W sensie ogólnoludzkim ani lepsza, ani gorsza od krawców, bankierów, prawników, czy taksówkarzy. I jak każda inna, operująca w określonych realiach. W tym konkretnym przypadku realia są takie, że płace świetne, ale i kariera krótka. Kilkanaście lat zaledwie, trza się szybko nachapać, bo potem Bóg raczy wiedzieć co i jak będzie. W tym celu niezgorzej byłoby podpisywać coraz to wyższe kontrakty, niewykluczone że w coraz to lepszych i bogatszych klubach.

Biorąc to wszystko pod uwagę nie sposób zaprzeczyć, że kariera Niko przebiega wręcz modelowo. Poprzez Barcs, Kaposvolgye i Kaposvar dotarł do Videotonu, jednego z czołowych klubów na Węgrzech, z którym na krajowym podwórku wygrał niemal wszystko, co tylko się dało, tak zespołowo, jak i indywidualnie. Pokazał się też w LE, no i trafił do reprezentacji. Po pięciu latach w (swoją drogą przeuroczym) Szekesfehervar stało się jasne, że najwyższa już pora na przeprowadzkę do lepszej ligi i lepszego klubu. Przypuszczalnie Nemanja marzył o czymś więcej. Ostatecznie jednak Ekstraklasa i Legia to niewątpliwie lepsze piłkarsko miejsce, niż - z całym szacunkiem - Nemzeti Bajnoksag I i Videoton.

Żeby jasność była - wciąż rozmawiamy w kategoriach profesjonalnych, prawda? Nemanja Nikolić nie jest wychowankiem Legii. Nie sądzę również, aby dorastał wpatrzony w rozpięty nad łóżkiem plakat z Wojciechem Kowalczykiem, czy Kennethem Zeigbo. Przyjechał na Łazienkowską do pracy. Wy mu płaciliście, on dla Was grał. I to grał na tyle świetnie, że już po roku pojawiła się kolejna okazja na konkretny awans zawodowy. Fakty są jakie są. Nawet słabeusz Premier League to wciąż kilka półek wyżej od mocarza Ekstraklasy, choćby nawet opromienionego awansem do LM. Przede wszystkim pod względem finansowym, ale nie tylko. Przeprowadziwszy się do Hull Nikolić nie zagrałby może na Santiago Bernabeu, Westfalenstadionie, czy Estadio Jose Alvalade, wybrałby się natomiast do Manchesteru (dwukrotnie), Liverpoolu (również) i Londynu (tam nawet więcej razy). Też fajne piłkarsko lokalizacje. Warto wspomnieć także o tym, że i Legia absolutnie nie byłaby stratna. Wręcz odwrotnie. Za zawodnika ściągniętego bez odstępnego zgarnęlibyście ponad cztery miliony euro. Wcale przyjemna sumka i to już po jednym sezonie.

Cóż, nie wyszło. Bywa. Takie rzeczy się na rynku pracy zdarzają, w różnych profesjach. Sam nigdy nie będąc zawodowym piłkarzem co najmniej dwakroć już-już witałem się z gąską, aż tu nagle na ostatniej prostej bęc i po sprawie. Raz zmieniła się koncepcja, kiedy indziej w ostatniej chwili znaleziono lepszego kandydata ode mnie. Powtarzam: bywa. W przypadku Nikolicia - o czym mówiono/pisano nie w żadnym tam maglu, a w zarówno polskich, jak i angielskich mediach - rozbiło się o zmiany organizacyjne w Hull City F.C.

Nie udało się dopiąć przeprowadzki do Tigers, do końca okna pozostawał ledwie tydzień, trudno więc było wprowadzić w życie jakiś transferowy plan B i ostatecznie Nemanja pozostał w Warszawie. I nie żeby bąki tam zbijał. Od początku września do rozstania z Legią rozegrał dla Was osiemnaście spotkań, w których zdobył dwanaście goli. Bilans nie w kij dmuchał, nieprawdaż? Dokładnie tak samo musiało pomyśleć szefostwo Chicago Fire, umyśliło sobie bowiem, że zrobi z Niko jednego ze swych designated players i rzuciło na stół trzy bańki w eurowalucie. Legia dała zgodę na transfer, a Nikolić z niej skorzystał.

Przecież nie musiał. Nie no, ja absolutnie nie zamierzam wieszać na nim psów za to, że chciał. MLS to jednak ciut więcej, niż Ekstraklasa, kasa się jak najbardziej zgadza. Pograć w jednej ekipie ze Schweinsteigerem nie lada gratka, a i Stany ładne, pozwiedzać można. Powtarzam jednak: nie musiał. Gdyby faktycznie mu na Legii zależało (dlaczego by miało? Nie wiem, to Twój pomysł), to by został. Zwłaszcza znając podejście Alexa Prijovicia do zawodu mógł śmiało przypuszczać, że ów za długo miejsca przy Ł3 nie zagrzeje i miejsce w ataku na nowo się zwolni. Mimo to zdecydował się wyjechać. I za sam ów fakt naprawdę trudno go winić. Zawodowiec i tyle, idzie tam, gdzie mu więcej zapłacą. Niemniej całe to późniejsze, scusi, pieprzenie o braku szacunku ze strony Magiery uważam za co najmniej niestosowne.

Bo widzisz, Zbyszku, ja to sobie wziąłem i policzyłem. Nie żaden tam woluntaryzm, tylko matematyka i prosty rozsądek. Od objęcia sterów pierwszego zespołu Legii przez Magierę do transferu Nikolicia do Chicago Wasza ekipa rozegrała piętnaście spotkań. Tylko w jednym z nich Nemanja w ogóle nie pojawił się na boisku, w jedenastu (11/15!) wychodził w pierwszym składzie. To jest "brak szacunku"? To jest "chamskie wywalanie z klubu"...?!? Chciałbym przypomnieć, iż w omawianym okresie Legia pod wodzą Magiery zdołała podnieść się z kolan w LM i nawet zająć trzecie miejsce w grupie (w co po debiutanckich bęckach od BVB nie wierzył chyba nawet Kibic50), a także całkiem udanie pozbierać się w Ekstraklasie. Przypominam, że Jacek Magiera obejmował Legię, gdy ta zajmowała czternaste miejsce w lidze. Na koniec roku kalendarzowego była już trzecia.

I to właśnie jest podstawowe zadanie trenera. Dbałość o zespół. Zestawianie go tak, aby osiągał jak najlepsze wyniki. Nie troska o to, by Jaśnie Pan Gwiazdor czuł się wystarczająco zadowolony z życia.

(cdn)
29wtorek, 16, maja 2017 03:44
a-c10
(cd)

W podstawowej kwestii pryncypialnej trudno w ogóle dyskutować. Odpowiedzialność za robotę i jej efekty musi być i basta. Po pierwsze jednak, poważna organizacja powinna brać pod uwagę okoliczności, w jakich robota się odbywa. No to zrekapitulujmy raz jeszcze:

27. września ub. roku. Jacek Magiera po raz pierwszy jako główny trener Legii wypuszcza swych podopiecznych na murawę. Do tego momentu w bieżącym sezonie Wasza ekipa zdążyła niby dostać się do piłkarskiego raju, ale też na samo dzień dobry pierwszy napotkany aniołek sześciokrotnie przyładował jej w zęby, stąd też wielu kibiców zupełnie otwarcie się zastanawia, czy z tym awansem to aby na pewno wyszło najlepiej. W lidze trzecia lokata. Od końca. W PP odpadnięcie z de facto drugoligowym Górnikiem. W szatni sporo strachu, dużo złości i generalnie atmosfera mocno zawiesista. Last but not least, narastający konflikt właścicielski. Summa summarum obraz nędzy i rozpaczy. Widmo totalnej katastrofy naprawdę wyraźne.

Co robi w tej wysoce nieprzyjemnej sytuacji J.M.? Dociera do wiosny w Europie. Konsoliduje rozbity zespół. Szybko i skutecznie niweluje stratę do ligowej czołówki. I to mimo, delikatnie rzecz ujmując, niezbyt udanego zimowego okna transferowego. W chwili obecnej, na cztery mecze przed końcem rozgrywek, jego Legia jest na podium i wciąż ma bardzo realne widoki na obronę tytułu. To jest po prostu kawał dobrej roboty. Nawet jeśli nie uda się jej dociągnąć do końca, moim zdaniem pamiętać należy o okolicznościach początku. I pozwolić Magierze wystartować na własnych warunkach w nowym sezonie.

Po drugie, piszesz, Zbyszku, o dwudziestu dziewięciu trenerach. A ilu w tym czasie było piłkarzy? Czy ich rotacja nie jest aby stosunkowo znacznie mniejsza? A jeśli jest, to dlaczego? Przecież to na ich barkach powinna spoczywać lwia część odpowiedzialności za wynik. Najgenialniejszy nawet trener nie wbiegnie sam na boisko. Nie strzeli gola. Nie zaliczy asysty. Nie przetnie groźnego podania, ani nie zablokuje strzału. Składając całą odpowiedzialność na barki szkoleniowca w oczywisty sposób zdejmujesz ją z futbolistów. A to naprawdę do niczego dobrego nie prowadzi.

@ Senator:

Dzięki.
30wtorek, 16, maja 2017 20:52
Zbyszek
@A-c10.@Senator
Zacznijmy od początku. W drużynie piłkarskiej, tak, jak i w normalnej pracy są pracownicy i są ich przełożeni.Czasy niewolnictwa jak chyba panowie zauważyliście, a może nie, bo po Waszych wpisach zaczynam wątpić,ale jednak zostanę przy swoim,że się skończyły.Więc strony stosunku pracy są równoprawne i wymaga swobodnie wyrażonej woli zarówno samo nawiązanie tego stosunku jak i jego kontynuacja oraz zakończenie. Być może tego sami nie doświadczyliście,ale bez pracowników żadne przedsięwzięcie nie może zajść.Generalnie w życiu tak jest,że żaden przełożony bez pracowników niczego dobrego nie zdziała, natomiast pracownicy bez przełożonego owszem.Równą oczywistością powinna być konstatacja,że na boisku grają piłkarze, a nie prezesi czy trenerzy. Oni się tylko podczepiają pod sukcesy i wypinają piersi na ordery. Nie oznacza,to,że przełożeni, w tym trenerzy są zbędni. Aby osiągać sukcesy musi być podział ról, bo na nim zasadza się nowoczesna organizacja pracy. Ale to równocześnie nie znaczy,że ktoś komuś w tym łańcuchu zależności czyni jakąkolwiek łaskę.W szczególności płacąc pracownikowi ustalone z nim dobrowolnie wynagrodzenie.Już nie mam zdrowia polemizować z poglądami,że piłkarze za dużo zarabiają. Nie chcę już pisać z czyjego punktu widzenia. Ale jeżeli kto myśli,że będzie miał dobrego pracownika za parę groszy to mu radzę używać częściej młotka jako kuracji.
Dziś w Polsce wielu pracodawców lekceważących pracowników boleśnie doświadcza ich braku lub braku takich co mają odpowiednie kwalifikacje. Tak więc rolą mądrego przełożonego jest pomagać pracownikom,aby z jak największym pożytkiem dla firmy wykorzystywali swoje zdolności , umiejętności i kwalifikacje.Podkreślam, pomagać,a nie przeszkadzać.
Tu przykład Probierza jest nieodzowny. Kiedy go chciano zwalniać piłkarze za nim się ujęli i niezależnie od zakończenia to efekty widać.

Wracając do inkryminowanego przykładu Nikolicza to nie jest żadną winą piłkarza,że się nim, jak ma osiągnięcia i dobrze gra, interesują inni pracodawcy. Dziwić by się należało, gdyby tak nie było, bowiem każdy poważnie myślący właściciel Firmy pragnie jej rozwoju.A jako się rzekło, bez pracowników, patrz bez piłkarzy , jest to wykluczone. Taki prosty ogląd piłkarskich klubów pozwala na stwierdzenie ,że największe osiągnięcia odnotowywują ci co mają najlepszych piłkarzy. Więc i Nikolicz był łakomym kąskiem. I kiedy on już będąc w USA mówi,że nie chciał z Legii odchodzić to ja nie ma podstaw ,aby mu nie wierzyć.A wierzyć pismaczym hienom cmentarnym.Mało tego mamy dowód wprost, a mianowicie na pewno wiemy, bo akurat o tym mówił b. prezes Leśnodorski,że miał on oferty z Chin, nawet ponętniejsze niż Radovicz.I wiemy,że Miro deklarujący dozgonną miłość do klubu przyjął,a Niko je odrzucił.I to jest ta miara, fakty, czyny, a nie puste słowa.
I jeżeli ten godny szacunku posiadający wysokie poczucie godności i własnej wartości człowiek mówi,że przez swojego bezpośredniego przełożonego był traktowany jak piąte kolo od wozu,że przełożony nie raczył z nim słowa zamienić to ja to przyjmuję to do wiadomości i jako człowiek doświadczony życiowo w tym kierujący przez wiele lat innymi takiemu przełożonemu kariery nie przepowiadam. Chyba,że wyciągnie z danej mu lekcji właściwe wnioski.
Bowiem ja nie ma pretensji do człowieka, który mówi o tym,że czuje się skrzywdzony przez brak szacunku do niego.To tak jak byście zabraniali ofierze przemocy czy gwałtu poskarżyć się na oprawcę . Zwolnijcie panowie w tych swoich zapędach kneblowania innym ust.

Ale dla mnie rozstrzygającym argumentem za Nikoliczem jest fakt,że mój ukochany wnuczek ma z nim zdjęcie profilowe na Facebooku. A doszło do tego tak,że niektórzy piłkarze Legii byli wytypowani do spotkań sponsorowanych przez jeden z banków z kibicami. Podczas jednego z nich w sierpniu ubiegłego roku takimi piłkarzami byli Pazdan, Nikolicz i Jodłowiec. Pazdan zraził sobie młodych kibiców,a były ich tysiące tym,że się spóźnił i i odbębniał fotki. Inaczej Nikolicz. Mój wnuczek poprosił go,aby go objął ramieniem i aby razem pokazali eLkę. I ten wielki piłkarz bez słowa sprzeciwu się zgodził.Dlatego wybaczcie,ale w mojej przytomności na Nemanję Nikolicza nie pozwolę marnego słowa powiedzieć.
31środa, 17, maja 2017 01:02
a-c10
@ Zbyszek:

Ja jestem wredna szuja, rzadkiego sortu drań, egzemplarz z zaawansowaną moralną skoliozą. Mógłbyś wysunąć wobec mnie całą litanię oskarżeń i pewnie większość z nich byłaby jakoś tam zasadna. O ile jednak zdołałem poznać Senatora - a śmiem twierdzić, że troszeczkę mi się udało - bez wahania mógłbym go polecić każdemu jako wzór prostej ludzkiej przyzwoitości. Dlatego pomawianie go o sprzyjanie niewolnictwu, kneblowanie ust ofiarom gwałtu (?!?) i inne takie (nawet czynione półżartem, w charakterze figury retorycznej) uważam za zwyczajnie niestosowne. Przyhamuj nieco, bo to naprawdę nie licuje z Twoją klasą.

Zostawiwszy na chwilę na boku te przykre kwestie, nie zauważyłem, aby któryś z nas chciał faworyzować jakąś grupę zawodową w futbolu. Wręcz przeciwnie. Osobiście uważam - i instynktownie wątpię, by Senator miał w tej materii zasadniczo odmienne zdanie - że najlepiej jest wtedy, gdy wszyscy robią swoje i jednocześnie szanują pracę i wysiłek innych. Piłkarze niech grają, trenerzy szkolą i ustawiają, prezesi organizują, etc., etc. Wbrew temu, co sugerujesz, bez sensownych działań wszystkich w/w grup nowoczesny profesjonalny klub piłkarski skazany jest na porażkę. I niech się nawzajem szanują, choćby po prostu jako ludzie zmierzający ku wspólnemu celowi.

Taki szacunek wymagałby chociażby powstrzymania się od bezpodstawnych oskarżeń i pomówień. Nawet takie bydlę, jak ja wie, że o byłych przełożonych najlepiej mówić jak o zmarłych: albo dobrze, albo wcale. Zwłaszcza gdy ów były przełożony tak naprawdę nie wyrządził nam nic złego. Czasem tak po prostu bywa - i jako człek doświadczony bez pudła przecież o tym wiesz - że się szef z pracownikiem nie dogadują. Bo nie. I już. Bez żadnych konkretnych przyczyn. Jak mawia moja stotrzyletnia babcia, nie z każdej mąki będzie chleb. Podwładny ma wówczas tak naprawdę dwa wyjścia: albo w imię jakkolwiek definiowanych wyższych wartości chowa niechęć w kieszeń i pracuje pod nielubianym pryncypałem, albo szuka nowego miejsca zatrudnienia.

Oczywiście, sprawy mają się zupełnie inaczej, gdy rzeczywiście dochodzi do poważnych nadużyć: dręczenia, zastraszania, znieważania, molestowania i innych haniebnych praktyk. Tyle tylko, że w tym konkretnym przypadku nic takiego nie nastąpiło. Jedyny zarzut wobec Magiery, jaki Nikolić potrafi wyartykułować jest taki, że trener z nim "nie rozmawiał". "Ani razu nie zadzwonił". Matuchno jedyna, jak śmiał...!?! Wiesz co? Sprawdziłem. Ostatni raz moja szefowa dzwoniła do mnie piętnastego lutego. Bite trzy miesiące temu! Myślisz, że powinienem się zwolnić, iść do konkurencji i opowiadać jaka to z niej (eksszefowej, nie konkurencji) nieczuła sucz i jak mnie paskudnie potraktowała?

Kurczę, no... Tak naprawdę mam wrażenie, że zabrnąłeś w ślepy zaułek. Twojej wersji w racjonalny sposób nie broni nic. Ani liczby, ani medialne relacje, ani nawet słowa samego Nikolicia. Nie, spokojnie. W żaden sposób nie zmienia to sympatii i głębokiego szacunku, jaki do Ciebie żywię. Po prostu nie umiem zrozumieć dlaczego nie przyznasz, że akurat w tym konkretnym przypadku ociupinkę Cię poniosło i zwyczajnie nie miałeś racji, tylko brniesz w rejony emocjonalne. Bo widzisz, jeśli koronnym, ekhem..., "argumentem" miało być zdjęcie z Bartkiem (ściskam serdecznie!), to trzeba było tak od razu. Oszczędziłbyś mi strzępienia palców.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1