A+ A A-

Przegrać, żeby wygrać

W ostatnich latach mieliśmy przywilej przeżywania wielu spektakularnych zwycięstw naszej drużyny i niejedną okazję do świętowania trofeów wywalczonych przez Legię. Bycie na piedestale ma jednak pewien feler – zwycięstwa niepostrzeżenie powszednieją, są traktowane jak oczywistość wynikająca z naszej wyjątkowej pozycji w krajowej piłce i rosnącej marki w Europie, a każde niepowodzenie traktowane jest nie jako nieodłączna część futbolu, lecz jak zjawisko tyleż niewytłumaczalne, co i niezmiernie dla nas groźne.

Sam odczuwałem tę gorycz wiele razy. 1996 rok, jakże to zabolało. Warszawski dream team pozwolił się ograć Widzewowi prowadzonemu przez irytującego faceta mówiącego łamaną polszczyzną. Po meczu fruwały kamienie, niektórzy szykowali się do rozładowania emocji w potyczce z siłami policji, kolega zgubił gdzieś w tłoku swoją dziewczynę, a ja w grupie kumpli wracałem po tym wszystkim do domu, kompletnie nie wierząc w to co się wydarzyło. Rok później, rzecz jeszcze gorsza, prowadzenie 2:0, trzy stracone gole w końcówce i to samo, powrót do domu w stanie szoku i otępienia, bo przecież to co się stało, stać się nie miało prawa. Albo rok 2000 i Polonia aplikująca nam trzy bramki na Łazienkowskiej, czy rok 2010 i Wisła kopiująca wyczyn polonistów sprzed dekady. No i wreszcie rok 2012. Legia mająca w dorobku znakomity sezon w europejskich pucharach na własne życzenie oddała mistrzostwo Polski Śląskowi Wrocław, wkrótce potem odpadła z europejskich pucharów w rywalizacji z Rosenborgiem Trondheim i aż trudno było uwierzyć, że w ciągu niespełna dwunastu miesięcy udało się zniweczyć cały entuzjazm wypracowany na jesieni 2011 roku oraz zmarnować potencjał tkwiący w tamtej drużynie. Pewnie każdy czytelnik tego tekstu mógłby dorzucić jeszcze kilka przykładów, nawet przy założeniu, że ograniczamy się wyłącznie do klęsk sportowych i pomijamy te organizacyjne, skutkujące bolesnymi klapsami wymierzanymi nam głównie przez europejską federację piłkarską.

Tak już jest, że każda dotkliwa porażka wywołuje silny wewnętrzny kibicowski sprzeciw. Każdy z nas ma swoją hipotezę na temat przyczyn tej porażki i w wielu z nas jest silne przeświadczenie, że ‘ktoś’ wreszcie powinien przyjść i zrobić z tym wszystkim ‘coś’, bo dalej ‘tak’ z pewnością być nie może. Wkraczanie w świat naszego kibicowskiego gniewu, rozżalenia i frustracji jest w takim momencie krokiem ryzykownym, wszak w wyciąganiu wniosków potrafimy być równie bezradni jak Kasper Hamalainen w grze tyłem do bramki, a w wyrażaniu myśli demonstrować podobną nieporadność co Armando Sadiku w próbach dryblingu. Wymiana myśli przynosi jednak pewną ulgę, a porażki potrafią generować ciekawsze dyskusje i większe intelektualne zaangażowanie niż wspólne świętowanie zwycięstw. Można traktować to zjawisko jak dowód osobliwego skrzywienia obecnego w kibicowskiej jaźni, ale fakt jego istnienia uważam za niezaprzeczalny.

Faktem jest również, że, jakkolwiek niezbyt przyjemne to doznanie, warto od czasu do czasu zaznać goryczy porażki. Na przykład po to, żeby przypomnieć sobie, że w sporcie nie ma nietykalnych. My zdążyliśmy już uwierzyć w naszą nietykalność w rundach kwalifikacyjnych europejskich pucharów, mimo że w przeszłości zdarzały nam się tak słabe mecze jak z Molde w Norwegii, St. Patrick’s w Warszawie czy zeszłoroczny rewanż z Dundalk. Zwykliśmy jednak spadać na cztery łapy i to uśpiło naszą czujność. Astana czy Sheriff to przeciętniacy w europejskim futbolu, ale na pewno zespoły znacznie silniejsze od naszych ubiegłorocznych rywali, Trenčína i wzmiankowanego Dundalk. Zeszłoroczna Legia Hasiego bez najmniejszych wątpliwości miałaby kolosalny problem z wyeliminowaniem rywali z Kazachstanu i Mołdawii. Magia liczb układających się w pasmo naszych triumfów w lipcowych i sierpniowych meczach w Europie nakazywała widzieć w nas wyraźnych faworytów obu tegorocznych rywalizacji, niestety, jak się okazało, bezzasadnie. Nie jesteśmy regionalnym potentatem, płynny klubowy ranking stanowi o sile zespołu, a Ljuboja i Nikolić nie będą dziś zdobywać goli w zastępstwie Kucharczyka czy Chimy Chukwu.

Przyjęcie tak silnego ciosu być może przyda się też trenerowi Jackowi Magierze. Nasz trener nie znalazł lekarstwa na odejście z zespołu Vadisa Odjidji-Ofoe i kontuzję Miro Radovicia. Gra ofensywna naszej drużyny została doszczętnie obnażona w sytuacji, gdy jakość w tej formacji była najbardziej potrzebna, to jest w rewanżu z Astaną i rywalizacji z Sheriffem. Sztab szkoleniowy albo błędnie zdiagnozował stan drużyny na początku sezonu, albo pogubił się w próbach naprawy istniejących luk. W każdym razie nie da się zdjąć z Jacka Magiery odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy i miejmy nadzieję, że za fasadą publicznie wygłaszanych frazesów i prób zaklinania rzeczywistości, nasz trener ma świadomość, że gdzieś popełnił błędy.

Najbardziej interesuje mnie jednak inna kwestia wiążąca się z tegoroczną porażką w europejskich pucharach. Otóż włos jeżył mi się na głowie za każdym razem gdy czytałem, że coroczna gra w fazie grupowej europejskich pucharów jest bezwzględnie konieczna dla zapewnienia finansowego bezpieczeństwa naszego klubu. Powiem więcej, czynienie takiego założenia uważałem zawsze za przejaw szkodliwego i groźnego niezrozumienia prawideł rządzącym futbolem. Przecież drużyny dominujące nad krajową konkurencją znacznie wyraźniej niż Legia i osiągające zdecydowanie bardziej spektakularne sukcesy w europejskich pucharach też miały i mają problemy z przebiciem się do fazy grupowej. Zakładanie, że akurat Legię takie problemy będą wiecznie omijać i wspieranie klubowych finansów o tak chybotliwy fundament było dla mnie niezrozumiałe.

Cierpiałem podczas meczu z Sheriffem, tak samo jak cierpieć musiał każdy kibic Legii i każdy sympatyk polskiego futbolu. Ale część mnie z zainteresowaniem czeka na skutki tej porażki, czeka na tak zwany plan B. Wierzę, że nie okażemy się kolosem na glinianych nogach, który będzie potrzebował wielu lat i kolejnego cudu na miarę tego moskiewskiego, by znów zagościć na europejskich salonach. Wierzę, że wrócimy znacznie wcześniej - mądrzejsi i silniejsi.

Dyskusja (14)
1sobota, 26, sierpnia 2017 19:18
Dzynek
Dobrze powiedziane. Odczucia i pragnienia podzielam całkowicie.
Niestety uważam, że jesteśmy tym kolosem na glinianych nogach. Przecież podstawą naszych sukcesów były decyzje podejmowanie pod wpływem impulsu, były szczęśliwe strzały transferowe bez rozeznania i dopisało ciut szczęścia w losowaniu. Bo tam, gdzie ono nie dopisało była klęska.
Po macoszemu traktowano szkolenie trenerów i zawodników, nie wypracowano modelu gry dla całego klubu, nie ma charakterystyk piłkarzy jacy pasowaliby do taktyki, nie ma płynnego przejścia z rezerw, nie ma bazy, nie ma wypracowanego modelu weryfikacji przydatności piłkarzy, nie ma trenerów formacji, od taktyki, od techniki. A my patrzymy jak w PSG: tylko na nowe transfery. Oby co chwila, oby więcej. My jesteśmy tylko małym robaczkiem a ambicję bycia orłem.

Nas czeka gruntowna zmiana priorytetów, zupełnie musimy zmienić postrzeganie modelu budowy klubu. Przy dzisiejszych transferowych sumach nie jesteśmy w stanie ściągnąć za mniej niż 5 mln, euro gracza lepszego niż zajdziemy na krajowym podwórku. Teraz każdy zawodnik ciut wyróżniający się gdziekolwiek ma sztucznie zawyżoną wartość. Nasze oko, żądne poprawy jakości musi zmienić kierunek patrzenia. Musi skupić się na jakości pracy, na progresie, na poprawianiu parametrów zawodników, na szkoleniu trenerów, na koniecznym rozwoju wiedzy i świadomości taktycznej, na rozsądnym zarządzaniu przy zachowaniu maksymalnej ostrożności. Ja bardziej racjonalnej drogi nie widzę.
2sobota, 26, sierpnia 2017 20:45
kibic50
W mojej ocenie nie jesteśmy ani kolosem, a i nóg nie mamy glinianych.
Przydarzyło nam się coś, co innym przydarza się permanentnie od lat. Chyba za szybko uwierzyliśmy w naszą wielkość i słowa pieśni "Legia to jest potęga" przyjmowaliśmy zbyt dosłownie pomimo, że dla wielkiego piłkarskiego świata ciągle jesteśmy tylko prowincją.
Ostatni sezon za sprawą kilku piłkarzy grających w Legii w tym samym czasie troszkę nam zamazał obraz mizerii, do której nas ten klub przyzwyczajał przez lata.
Mieliśmy to szczęście móc oglądać grających razem Vadisa, Rado, Nikolića, Prijovića, Moulina i innych, którzy do wymienionych próbowali dorównać za wszelką cenę.
Chyba za szybko uwierzyliśmy, że gra w takim składzie, takiej piłki jest już normą w "takim klubie jak Legia". Rozpieszczeni sukcesami ostatnich pięciu lat, jakich ten klub nie zaznał w 100 letniej historii, zapomnieliśmy, że sukces nie jest dany raz na zawsze i może stąd aż taka frustracja większości kibiców, a trener Magiera, który zaledwie 3 miesiące temu był królem, zbawicielem, magikiem, cudotwórcom dziś okazał się amatorem i najlepiej by było żeby "wypierdalał".
Sam jestem okropnie zawiedziony i sfrustrowany. Nie tak sobie wyobrażałem początek sezonu po grze w LM, choć po odejściu VOO i kontuzji Rado pisałem, że zapewne wrócimy do "przeciętności", ale nie przypuszczałem, że aż taka fala krytyki spadnie na naszego trenera.
Czytając komentarze z wielu forów, okazuje się, że MP i wyjście z grupy LM zawdzięczamy trenerowi Hasiemu Very Happy
Na nieszczęście głupota nie boli więc jeszcze długo będziemy czytali różne "mądrości" przeróżnych forumowych "ekspertów"
3niedziela, 27, sierpnia 2017 14:16
sektor212
Plan B – on nie istniał. Fakt przewijał się wypowiedziach prezesa ale uważam, że plan B był pustym słowem. Był gdyż my kibice jak również prezes Legii byliśmy pewni gry w fazie grupowej LE. Jak napisał kibic50 „Rozpieszczeni sukcesami ostatnich pięciu lat, jakich ten klub nie zaznał w 100 letniej historii, zapomnieliśmy, że sukces nie jest dany raz na zawsze” Dodam do słów kolegi dwa zdania. Na ten sukces trzeba bardzo ciężko pracować. Jeżeli już osiągnie się poziom gry w LE to należy pracować jeszcze ciężej by się na nim utrzymać.
Przeskok do LM okazał się dla naszego klubu katastrofalny. Uwierzyliśmy, że jesteśmy mocni. Zaufaliśmy właścicielom, że klub jest dobrze prowadzony i rozwija się w dobrym kierunku. Dziś wiemy, że było inaczej. Już sezon 2015/16 jak się okazała zakończyliśmy ze stratą kilku milionów. Okłamywano nas, że wszystko się bilansują ba nawet klub zarabia i ma się dobrze. I tak bajerowani doczekaliśmy się dwumeczu z mistrzem Mołdawii i teraz zaczynam mieć strach w oczach – co będzie dalej. Czy rzeczywiście stać Pana Mioduskiego na zasypanie dziury wysokości 20-25 milionów złotych? Obawiam się że NIE!
Realia zmusiły obecny zarząd by taki plan B powstał i zapewne trwają gorączkowe działania jak wyjść z tej trudnej sytuacji finansowej. Będą przesunięcia w planach inwestycyjnych (czytaj zostaną wstrzymane) jak i ruchy kadrowe w pierwszej drużynie. Zresztą są one nieodzowne gdyż dziś wyjściowa jedenastka to średnia 27 lat. Skład trzeba odmłodzić a obecne zdarzenia tylko przyspieszą ten proces.
Reasumując Legia nie jest kolosem na glinianych nogach i przetrwa te zawirowania.

Natomiast mnie interesuje najbardziej inna kwestia wiążąca się z nadchodzącymi zmianami. Na jaki model przebudowy zdecyduje się obecny właściciel. Czy wciąż będzie podążał tą samą ścieżką czyli pobierania nauki i kształcenia się jak dotychczas? Począwszy od dyrektora sportowego kończąc na sztabie szkoleniowym dalej będziemy eksperymentować? Czy stopniowo zacznie stawiać na doświadczone osoby w danej branży. Stopniowo rozumie przez zmiany personalne w dziale sportowym. Najpierw dyrektor sportowy który nakreśli plan budowy i rozwoju od akademii do pierwszej drużyny. Następnie poukłada nasz obszar transferowy oraz dział analityków i kończąc na sztabie szkoleniowym. Zakładam, że taki proces z uwagi na sytuację finansowa kluby powinien być rozłożony w czasie. Lecz każda nowa osoba musi dysponować odpowiednią wiedzą i trochę większym doświadczeniem niż Berg czy Magiera. Jak pisał dalkub i tu jego zdanie popieram nas nie stać na prowizorki bo w końcowym rozliczeniu takie działania nie przynoszą oszczędności. Zdaje sobie sprawę, że w/w zmiany do łatwych nie należą. Nie jest lekko namówić fachowca do pracy w Legii. Jednak ja uważam, że to jedyna droga dla naszego klubu niezbędna do osiągnięcia poziomu bycia średnim klubem europejskim.

Osobiście najbardziej odpowiada mi kierunek trenerów z Niemiec. Dlaczego? Federacja Niemiecka w ostatnich latach bardzo mocno postawiła na szkolenie trenerskie. Młodzi szkoleniowcy otrzymali rzetelne kursy popartymi stażami w najlepszych klubach Bundesligi i obecnie ich wartość praktyczna jest wyższa w porównaniu do naszych szkoleniowców. Również podoba mi się system gry niemieckiej piłki. Wszystkie kluby starają się grać wysoko, agresywnie na małej przestrzeni boiska. Kiedy oglądam 2 Bundesligę większość gry toczy się na przestrzeni 20-25 metrów szerokości boiska w środkowej strefie. Gra odbywa się na dość dużej intensywności przy ciągłych próbach zakładanie pressingu wysokiego przez oba zespoły. Dziś to podstawa nowoczesnej gry. Również trener z Niemiec zagwarantuje nam dobre przygotowanie fizyczne czyli znakomitą wydolność i szybkość startowa z czego niemieccy zawodnicy słyną od lat. Czy nas stać na takiego coacha wraz z jego sztabem szkoleniowym? Jeżeli zainteresujemy się osobami pracującymi w 2 Bundeslidze to tak. A przypomnę, że Jürgen Klopp czy Thomas Tuchel pracując kilka sezonów w niższej klasie rozgrywek zdobyli niezbędne doświadczenie i potrafili udanie przenieść swoje koncepcje na wyższy poziom do Bundesligi.

Według strony transfermarkt Budżet Legii to 28,03 mln €. Poniżej przedstawieni trenerzy pracują w kluba gdzie budżety (w nawiasach) są niższe przynajmniej o 10 mil € od finansów Legii. Poniżej kilku trenerów będących w naszym zasięgu finansowym:
Młodzi szkoleniowcy:
Torsten Frings 40 lat
Klub SV Darmstadt 98 (17,43 mln €) - Umowa od 27.12.2016 do: 30.06.2018
Kenan Kocak 36 lat
Klub SV Sandhausen (12,20 mln €) - Umowa od 4.07.2016 do: 30.06.2018
Markus Anfang 43 lat
Klub Holstein Kiel (9,40 mln €) - Umowa od 31.08.2016 do: 30.06.2018
Jeżeli boimy się zatrudnić szkoleniowca z 2-8 letnim stażem trenerskim to do dyspozycji są:
Michael Köllner 47 lat
Klub 1.FC Nürnberg (17,25 mln €) - Umowa od 1.07.2017 do: ?
Olaf Janßen 50 lat
Klub FC St. Pauli (16,10 mln €) - Umowa od 1.07.2017 do: 30.06.2018
Friedhelm Funkel 63 lata
Klub Fortuna Düsseldorf (15,48 mln €) - Umowa od 14.03.2016 do: 30.06.2018

Wielu trenerom kończą się kontrakty w przyszłym roku w czerwcu. Więc spokojnie można przeanalizować w/w szkoleniowców i dokonać wyboru. Oczywiście jest to tylko przykład, że można znaleźć dobrego fachowca który wprowadzi nową jakość do Legii. Ktoś powie to tylko 2 Bundesliga. Chłopie co ty wypisujesz. Może to tylko zaplecze czołowej ligi świata ale przypomnę, że nasz guru w świecie trenerski Franek Smuda zupełnie sobie w niej nie poradził. Przypomnę zmiana trenera musi być przemyślana i rozsądna bez pospiechu. Dla mnie JM może pracować i do końca obecnego sezonu byle by zdobył Puchar Polski gdzie będziemy startować od drugiej rundy eliminacji LE. W majstra dziś nie wieżę. Nie z tę filozofią taktyczną jak chce wdrożyć JM. Chyba, że Pan Jacek zmieni myślenie i zdecyduje się grać wyżej i bliżej poszczególnymi formacjami.
4poniedziałek, 28, sierpnia 2017 12:37
dalkub
Odniosę się do kilku spraw:

1. "Przy dzisiejszych transferowych sumach nie jesteśmy w stanie ściągnąć za mniej niż 5 mln, euro gracza lepszego niż zajdziemy na krajowym podwórku". - wczoraj oglądałem mecz Napoli - Atalanta Bergamo. Naszpikowana zawodnikami za wiele milionów Euro Napoli nie potrafiło sobie przez 60 minut dać rady z agresywną i wybieganą drużyną z Bergamo - żadne tuzy. Na lewej obronie grał tam niejaki Gosens, nie dał pograć Callejonowi i nie dał pograć Maggio, bezbłędnie przez cały mecz, twardy szybki skuteczny fajna gra do przodu - nowy zawodnik za 0,9mln Euro z Heraclesa Almelo - chyba się da, ale to kwestia wiedzy umiejętności poszukania i przekonania.

2. "Otóż włos jeżył mi się na głowie za każdym razem gdy czytałem, że coroczna gra w fazie grupowej europejskich pucharów jest bezwzględnie konieczna dla zapewnienia finansowego bezpieczeństwa naszego klubu. Powiem więcej, czynienie takiego założenia uważałem zawsze za przejaw szkodliwego i groźnego niezrozumienia prawideł rządzącym futbolem. Przecież drużyny dominujące nad krajową konkurencją znacznie wyraźniej niż Legia i osiągające zdecydowanie bardziej spektakularne sukcesy w europejskich pucharach też miały i mają problemy z przebiciem się do fazy grupowej. Zakładanie, że akurat Legię takie problemy będą wiecznie omijać i wspieranie klubowych finansów o tak chybotliwy fundament było dla mnie niezrozumiałe." - jest Gawinie jeden problem - ten problem to skąd brać pieniądze na rozwój drużyny, skoro świat ucieka F1 a my go gonimy furmanką. Rynek polski jest tak płytki w kwestii finansów i sponsorów, że bez wpływu z LE budujesz drużynę ale Lech Poznań i drżysz na myśl o Norwegach Islandczykach czy Litwinach. Oczywiście to jest ryzykowne, bo jak napisałeś co się stanie gdy się nie uda, ale bez tej kasy nie będzie rozwoju, bo nikt tej już przegadanej akademii nie zbuduje.
Moim zdaniem to my przede wszystkim źle wydajemy ta kasę którą mamy, mamy za szeroką i za starą kadrę, nasz scouting działa jak działa ale przede wszystkim nie potrafi tak typować zawodników, którzy wzmacniając drużynę chcieliby do niej przyjść - nie wystarczy wpisać kogoś do kajetu, trzeba wiedzieć czy on rozważy grę w Polsce. Mamy dyrektorów i trenerów bez kontaktów w Europie i na Świecie, stąd jak potrzeba kogoś wytransferować lbo znaleźć to pojawia się jakiś menago ala Mario Piekario i zaczyna ruszać tematy. Uczymy się, uczenie się kosztuje i nie daje pewności nauczenia się.

3. "Przeskok do LM okazał się dla naszego klubu katastrofalny. Uwierzyliśmy, że jesteśmy mocni. Zaufaliśmy właścicielom, że klub jest dobrze prowadzony i rozwija się w dobrym kierunku. Dziś wiemy, że było inaczej. Już sezon 2015/16 jak się okazała zakończyliśmy ze stratą kilku milionów". - Sektorze drogi a ja uważam że ten przeskok do LM nie będzie katastrofą, o ile Mioduski wyciągnie z niego odpowiednie wnioski. Po pierwsze wiemy w bezpośredniej grze ile nam brakuje - oczywiście zaraz jeden pan napisze pod spodem że przecież wygrali mecz i zremisowali z Realem - tu nie chodzi o pojedyncze sukcesy, a postęp ogólnie. To że mamy słabszych zawodników to wiemy, bo znamy ich ceny i kontrakty, ale jeżeli wspomniany wyżej obrońca potrafi powstrzymywać zawodników z wysokiej półki, potrafi z nimi walczyć, agresywnie, nie boi się nie symuluje gry to naszych zawodników też na to stać - na walkę, na agresję, na gryzienie trawy - moga krzywo podawać, ale słabo przeszkadzać już nie.
LM pokazała też, że my oprócz zawodników ich przygotowania, taktyki (archaicznej) nie odbiegamy od Europy - powiedziałbym że momentami ją wyprzedzamy.
Niestety LM nie spowodowała u nas jakiegokolwiek postępu w budowaniu klubu i drużyny - dlaczego? nie wiem i to nie chodzi o kasę, bo to że Leśny zainwestował żeby zagrać w LM to nic złego, to że w związku z tym Legia nic nie ma, a zalicza regres to jest problem. Ja pamiętam te teksty po awansie jak to Legia odjedzie wszystkim w lidze itd. - niestety nie odjechała, bo jak widzimy przyjeżdża do nas Zagłębie Lubin i Legia cały mecz się broni, choć wydała na transfery parę mln Euro, a Zagłebie wzięło kilku młodziaków z akademii + paru zawodników z pierwszej ligi - widziałeś różnicę? ja żadnej niestety.
To co się wydarzyło mogło być dobrym momentem na nowe otwarcie, tylko że DM zapędził się w kozi róg - jak przejmował Legię to się mówiło "Żewłakow odejdzie i co będzie" - no to DM żeby uspokoić tłuszczę przekonywał że nie odejdzie i że go zatrzyma bo ma jakieś tam DNA itd. - to samo z Magierą, były plotki że go zwolnią to DM powiedział że dostanie nowy kontrakt - teraz nic nie może zrobić bo by wyszedł na głupiego. On się na piłce zna jeszcze mniej niż Leśny i otoczył się ludźmi, którzy teoretycznie są ok., tylko że skala przedsięwzięcia ich przerosła, bo dla Legii mistrzostwo bez LM czy LE jest nic nie znaczącym trofeum, za które Legia musi zapłacić parę milionów premii.
Trenerzy - ja bym wolał Włocha - w piłkę grać ich nikt już nie nauczy, ale taktyki i ustawienia oraz przeszkadzania dużo łatwiej - mogą grać koszmarnie dla oka, byleby skutecznie, walczenie mądrze.
5poniedziałek, 28, sierpnia 2017 14:41
Zgred
@dalkub

wybacz stary, ale ciężko zrozumieć Twój punkt widzenia dotyczący takiej oto treści:

"bo jak widzimy przyjeżdża do nas Zagłębie Lubin i Legia cały mecz się broni, choć wydała na transfery parę mln Euro, a Zagłebie wzięło kilku młodziaków z akademii + paru zawodników z pierwszej ligi - widziałeś różnicę? ja żadnej niestety. "

To Twoje...ale to też Twoje:

"Trenerzy - ja bym wolał Włocha - w piłkę grać ich nikt już nie nauczy, ale taktyki i ustawienia oraz przeszkadzania dużo łatwiej - mogą grać koszmarnie dla oka, byleby skutecznie, walczenie mądrze."

Przyznam, że ciężko Cię "wyczuć"...?
Raz napiętnujesz, że Legia się broni cały mecz z Zagłębiem, aby za chwilę mogła grać koszmarnie dla oka, byleby skutecznie, walecznie i mądrze...w domyśle łatwiej bronić przy jakimś Włochu.

Na mój gust właśnie Legia tak mądrze wczoraj zagrała i jak widać właśnie skutecznie, nie na hura z atakami, a z mądrym ustawieniem. I to raczej Zagłębie "zgłupiało" chcąc grać z kontry a cofnięta Legia dawała im plac pod rozgrywanie piłki - blokując skutecznie ich poczynania.
Może i trener z Włoch potencjalnie byłby lepszy ale nawet jeżeli to prawda, to nie potępiajmy wszystkiego w czambuł wygłaszając wzajemnie znoszące się tezy.

ps: Twój wynik na typerku - ładny nie był Wink
6poniedziałek, 28, sierpnia 2017 15:38
dalkub
Zgred

Bronić można we własnej szesnastce albo w okolicy szesnastki przeciwnika. Można bronić archaicznie jak Legia, grając bez agresji lub odbierać piłkę agresywnie na krótkim polu gry - tego bym oczekiwał, że Legia zacznie grać agresywnie, na całym placu, ze skracaniem pola gry, bez cofania się i z tego będzie strzelała. Bo kreować Legia nie będzie, bo kto?

jako forma taki typerek
7poniedziałek, 28, sierpnia 2017 18:14
Zgred
@dalkub

"jaka forma taki typerek" - to akurat widzę, ale żeby aż tak ?

Teraz poważnie:

"Można bronić archaicznie jak Legia, grając bez agresji lub odbierać piłkę agresywnie na krótkim polu gry - tego bym oczekiwał"

No tak - to wizja Twoja na grę Legii w dalszym bliższym lub dalszym czasie...OK - rzucać się do "gardła" - nie dać - zabrać - strzelić i jak mniemam - wycofać się i strzelać dalej z kontry.
To zrobił Miś z Rosji, który widząc zaawansowanie techniczne i taktyczne ludzi, których miał pod nadzorem - wybrał najlepszą metodę osiągnięcia celu. Jasne- tylko Stanisław się "w tańcu " nie
pier.....lił, w ocenach, w ustawianiu składu i w szerokim tego słowa znaczeniu wymiany słów z dziennikarzynami! Był - jak "dyktator" i dyktował, a że robił to ze swoim wrodzonym wdziękiem - to Jego Chwała wielka. Super Człowiek!

Chciał coś , a raczej COŚ więcej zrobić tu w kraju nad Wisłą ...
zostawiając na chwilę, na boku ( nasze warunki finansowe, tego faktu, że jesteśmy "bzdetem" dla UEFY) - bo jesteśmy, prócz znaczących pieniędzy za kary. Zgadnij dlaczego nie został?
Chciał więcej! Dlaczego nie dostał?
Temat na oddzielną rozmowę...w tym kraju wszystko może być dealem ( a kiedy można chwycić 20 baniek - jest to deal b.udany)
Problem polega na tym, że takich ładnych dealów nie robi się na piłkarzach, na zabiegach klubowych, na pewnych wizjach rozwoju...
Robi się je - dla siebie!!! ( reszty tłumaczyć jak sądzę nie trzeba)


Ty cały czas naciskasz na wymianę sztabu, czyli nowi Ci z zagranicy, czyli Włosi, Niemcy, Holendrzy czy tam inni...Czy masz naprawdę takie myślenie, że Oni ( Ci, którzy odwrócą sens) przyjdą tu z idei ?
Czy Ciebie choćby nie zastanawia fakt - jak Holendrzy "wydymali" Wisłę Kraków? Ta ciągła maniana, po Ok - wymownej przegranej pucharowej - wymiany, wycięcia wszystkiego w pień, zrównania z ziemią - bo ...Bo "lepsi" przyjdą i za chwilę, za chwileczkę już nie trafią jedynie w poprzeczkę...
Poważnie taki wyznajesz scenariusz tego Naszego rozwoju?

To było o Tobie, teraz parę słów moich
1. Załóżmy na tą chwilę, że Legia "idzie" do przodu mając ludzi u steru grających jednak ( ! ) do jednej bramki...
2. Funkcjonujący punkt pierwszy zapewnia sens wzmacniania zespołu
3. Kasa za LM jest wykorzystana w duchu rozwoju tego klubu
4. Dodatkowy inwestor widząc sens - wprowadza wartość
5. Rozwój klubu następuje

Niestety historia przejęcia Legii pozostanie tajemnicą, co za ile i ile dla ( wiemy)...Transakcja kontrolowana - "masz zielone światło - oddaj pieniążek" . Okazało się, że po zaistnieniu pewnych spraw, pewne deale jeszcze można wyciągać dla siebie...no to się wyciągało! Z początkowych dwóch "kolegów" wyciągających długi ITI w imię ustalonej sytuacji, nagle można było zaistnieć ( dzięki Legii) inaczej...czytaj - dodatkowo! Wprowadzony umiejętnie "obiekt" trzeci
wywalił w kosmos normalne życie klubu...i w całokształcie spowodował rozpierduchę emocji, która spowodowała rozłam.
W rezultacie - wszyscy znamy rozwiązanie
Jedni są bogatsi o 20 milionów złotych, a jeden ambicjonalny ( nie znający się na niczym) będzie forsował swoje teorie spłacenia pewnych długów ze swoich "zapasów" ( hahhahhaah?) lub inne...

Całe zamieszanie z tą wymarzoną LM pokazało jacy my jesteśmy podatni na podniety...
Niestety coś nam uciekło i to "coś" bardzo nas zaboli...
No , ale wszyscy zarabiają swoją kasę - no i świetnie bo my ją zarabiając płacimy za karnety, koszulki czy tam kiełbaski...a "ONI"


Przepraszam za rozpiskę, ale mnie szlag trafia jak w imię ładnych emocji i słodkiego serca ludzie potrafią traktować to wszystko co stało się z Legią w mienionym "pięknym" okresie.

ps:
Są dwie opcje! Bardzo się proszę nad tym zastanowić...
Otóż - albo pan Prezes DM ma w "kieszeni" przyszłego kupca i na tej transakcji zarobi dużo więcej niż byli jego wspólnicy
Lub - co wydaje się bardziej prawdopodobne - idzie w improwizację, a to ładne jest w muzyce ( taki np: Dream Theater ) - wtedy polegnie. bo go "zjedzą"
Odchodzi wiele ludzi związanych z projektem Legia - a to nie jest OK.
8poniedziałek, 28, sierpnia 2017 19:14
sektor212
Dalkub

1. "Otóż włos jeżył mi się na głowie za każdym razem gdy czytałem, że coroczna gra w fazie grupowej europejskich pucharów jest bezwzględnie konieczna dla zapewnienia finansowego bezpieczeństwa naszego klubu”
Tak nie powinno być. Te środki powinny iść w całości na pierwszą drużynę. To w końcu ona wypracowała dodatkowe fundusze na premie dla samych zawodników jak i przyszłe kontrakty. Roczny budżet nie powinien obejmować ewentualnych wpływów z gry w europejskich pucharach.

2. „Ja uważam że ten przeskok do LM nie będzie katastrofą, o ile Mioduski wyciągnie z niego odpowiednie wnioski”.
Katastrofalny – chodziło mi o finanse klubu gdyż dwaj panowie których już w klubie nie ma zdawali sobie sprawę że lepszego momentu na wyrwanie kasy nie będzie. Również nasz obecny właściciel nie miał lepszej okazji do spłacenia niechcianych przez niego udziałowców. Doszły zobowiązania na wyrost zaciągnięte przez poprzedniego prezesa i tak kasa się rozpłynęła. Ileś tam milionów złotych zostało roztrwonione.

3. „Jeżeli wspomniany wyżej obrońca Gosens wart 0,9 mln € potrafi powstrzymywać zawodników z wysokiej półki, potrafi z nimi walczyć, agresywnie, nie boi się nie symuluje gry to naszych zawodników też na to stać”
Pełna zgoda i sam się zastanawiam dlaczego tak się dzieje w Legii. Zobacz taki Vadis wiedział, że odchodzi a szarpał ile miał sił. Gościu miał charyzmę i umiał za sobą pociągnąć pozostałych do walki. Natomiast z kąt się bierze takie nieprofesjonalne podejście u naszych krajowych zawodników - mówiąc otwarcie minimalizm? Za Staszka nie skarżyli się że ciężko tylko zapierdzielali i wykonywali polecenia trenera. Obecnie nasi piłkarze wybierają sobie mecze? W Mołdawii nie było, aż tyle agresji i zadziorności co w meczu z Zagłębiem. Dziwne co? Czy jest mi ktoś w stanie z pozostałych kolegów wyjaśnić te zjawisko?

4. „Moim zdaniem to my przede wszystkim źle wydajemy ta kasę którą mamy”
O tym większość doskonale wie. W Legii nie ma wizji budowy drużyny dłuższej niż jeden rok. Nie ma sprawnie działającego pionu sportowego który by ułatwił trenerom pracę. Brakuje koncepcji jak ma Legia wyglądać jakim systemem grać itd. Tu jesteśmy zgodni, że potrzebni są fachowcy co będą potrafili stworzyć plan funkcjonowania klubu a zarazem jego rozwoju po przez ciągłe podnoszenie wartości sportowej pierwszej drużyny. Wybór nowego dyrektora sportowego powinien być dopasowany do naszych reali. Gość który ma przejąć stołek po Michale powinien mieć praktykę i kontakty wśród menadżerów i agentów krótko mówiąc znać środowisko piłkarskie. Zaoferować konkretne pieniądze oraz czas (powiedzmy 6 lat) na stworzenie drużyny która będzie prezentować nowoczesny futbol. Taki dyrektor dobierze sobie odpowiedniego trenera a on sztab współpracowników odpowiadających za przygotowanie zespołu do rozgrywek. Czy to będzie trener z Niemiec czy Włoch to nie jest istotne. Ważne by miał wspólną wizję z dyrektorem sportowym i krok po kroku budowali coraz silniejszy zespół. Jeżeli dojdą do pewnego pułapu to muszą potrafić utrzymać wartość sportową jedynki by nie dochodziło do takich nie przemyślanych wyprzedaży kiedy nie są przygotowani następcy. Nowy trener powinien gwarantować rozwój zawodnikom w Legii. Dobrze wiesz, że piłkarze z zagranicy ewentualne przejście do Warszawy rozważają w dużej mierze po przez osobę trenera i czego mogą się nauczyć przychodząc do Legii. Muszą mieć pewność że te 2-3 lata spędzone na Łazienkowskiej pozwolą podnieś jego umiejętności i przejść do silniejszego klubu. Dziś JM jakie daje gwarancje rozwoju młodemu chłopakowi jak Dominik Nagy. Czy on w Legii nauczy się grać agresywnie na skróconym polu gry? Czy dostanie przygotowanie fizyczne pozwalające grać intensywnie przez 90 min.? Twierdzę że NIE! I tu jest problem jeżeli chodzi o transfery do Legii. Co polska myśl szkoleniowa znaczy na zachodzie? Nic. Piłkarze mający ambicje nie chcą się uwsteczniać i tracić sezon lub dwa w u Polskiego trenera. Przyszedł Nikolić, Prijović bo trenerem był Berg. Doszedł Hlousek bo trenerem był Czerczesow. Przyszedł Vadis, Moulin ponieważ trenerem był Hasi. Jest to Pięciu zawodników którzy więcej dobrych meczy rozegrali niż słabych. Byli realnym wzmocnieniem. Każdy wniósł coś pozytywnego do Legii. To nie jest przypadek kiedy łatwiej jest zakontraktować nowego zawodnika kiedy trenerem Legii jest osoba nie posiadająca naszego obywatelstwa. Paradoksalnie Polscy zawodnicy (również z innych dyscyplin) ciężej pracują kiedy trenuje ich zagraniczny trener niż rodak. Nie umie tego zjawiska wytłumaczyć ale tak jest.

Dalkubie zauważ kolejną rzecz. Dlaczego żaden europejski klub nie oferuje Legii młodych zdolnych zawodników na wypożyczenie do tzw. ogrania. Ja się nie dziwie gdyż patrząc na Broźia kiedy jest w Legii 4 sezon jakie on zrobił postępy. Które elementy techniki poprawił od momenty przyjścia Łazienkowska. To samo Kucharczyk który lekcje pobierał u 6 szkoleniowców. Dla tego chciałbym by nowy trener nie był Polakiem. Nowy coch musi mieć również wieksze doświadczenie (przynajmniej jak Hasi) od pozostałych ostatnio zatrudnianych trenerów przy Ł3.
9poniedziałek, 28, sierpnia 2017 20:40
dalkub
Zgred

1. Ja nie chcę by Legia grała z kontry - dzisiaj pressingiem gra wiele drużyn, bo pressing jest zwyczajnie skuteczny - gra nim i Barcelona i 17 drużyna ligi francuskiej i w 2 lidze włoskiej itd. Dlaczego - ano każdy wie że człowiek przygotować fizycznie jest stosunkowo łatwiej niż nauczyć super technicznej gry kombinacyjnej ala Barcelona. Wyuczenie schematów taktycznych też nie jest wyzwaniem nie do załatwienia. Przykład Jodłowca jest dobitny - on w piłkę gra słabo za to w formie fizycznej i "wolną" głową będzie dawał Legii w środku agresję, walkę odbiór itd.. Pressing polega na szybkim odbiorze piłki po jej stracie - te słynne 6 sekund, bo to jest kluczowy moment, ty nie jesteś ustawiony do obrony, więc łatwiej podejść, nie biegać wielu metrów a bliżej, łatwiej skontrować itd. Pressing można zakładać wysoko i nisko.
2. Staszek wiedział że Legia w formie na 99% procent zagra w Pucharach na jesieni - bo ma na to ludzki potencjał. On wygrał mistrza bez Vadisa i Moulina, a w środku pomocy grał Borysiuk oraz Jodłowiec - piłkarze piłkarsko ograniczeni. Jemu nie chodziło o wygranie ligi, on wiedział że drużyna musi się pokazać w Europie, a jak dostał 5:0 w Neapolu to wiedział że w otwrtej grze szans nie ma i potrzebuje nieco lepszych wykonawców. Nie wiem dlaczego mu ich nie dano i nie wiem dlaczego się z nim pożegnano. Wiem że kolejnemu dano i zawodników i dano wysoki kontrakt - myślisz że Hasi zarabiał mniej niż w Brukseli i jego współpracownicy przyszli tu za frytki? dostał zawodników za dużo większą kase niż Borysiuk z Jodłowcem.
3. Jestem pewien że za 500-600 tyś Euro można ściągnąć fachowca solidnego z Europy i do tego sztab i Legię w budżecie 100-120 mln na to stać. Żaden Holender nikogo nie wydymał - ktoś dał im zgodę na płacenie kasy jakiej nie mieli i ściąganie 30 paro letnich zawodników. Oczywiście nikt nie da gwarancji, ale zmniejsza ryzyko i oto chodzi. Po co w twojej siatkówce tylu Włochów jako trenerzy w Plus Lidze czy w reprezentacji? bo są lepsi niż nasi.
10poniedziałek, 28, sierpnia 2017 21:45
Zgred
@dalkub

1.No zaraz- nie grajmy z kontry, ale walczmy pressingiem, a skoro go wywalczymy - no to wypisz wymaluj to jest granie z kontry.
Gra nim Barcelona -to akurat trochę na tą chwilę nie do końca dobry przykład....

2. No Nie
"on w piłkę gra słabo za to w formie fizycznej i "wolną" głową będzie dawał Legii w środku agresję, walkę odbiór itd.. Pressing polega na szybkim odbiorze piłki po jej stracie - te słynne 6 sekund, bo to jest kluczowy moment, ty nie jesteś ustawiony do obrony, więc łatwiej podejść, nie biegać wielu metrów a bliżej, łatwiej skontrować itd. Pressing można zakładać wysoko i nisko."

Ale ? czy to w pierwszym uznaniu, które akcentujesz nie jest oby istotne? Przecież kiedy Jodłowic był w formie meczowej rozbijaliśmy środek przeciwników- czy czasem właśnie nie o to chodzi w taktyce?
No moment...A ile drużyn właśnie z Premer League własnie stawia na "rozbijaczy" takich Jodłowców - powiedzmy o pół raza umiejętności...przecież to widać

2. Powielasz - czy mamy dyskutować nad tym , że Stasio coś chciał?

3."Żaden Holender nikogo nie wydymał - ktoś dał im zgodę na płacenie kasy jakiej nie mieli i ściąganie 30 paro letnich zawodników."

Ten tekst jest jak sądzę Twoim ( mogę się mylić) ale jednak idę dalej w myślenie - odbiorę z tego przesłania jedną frazę, podpowiem jeden wyraz...

Skoro Legia ma być oazą wszelkiego dobrego myślenia, a z założenia Twoich wynurzeń Trenera, który tu się "znajdzie" - tego nazwijmy to lepszego -to kto zapewni, że w imię "wielkości" - teraz uważaj bo wklejam :
"ktoś dał im zgodę na płacenie kasy jakiej nie mieli i ściąganie 30 paro letnich zawodników."

No i co?

Twoja wiara w układy idealistyczne jest co najmniej ciekawa?
Dalkub - ile Ty masz Lat?
Tak pokrótce - uważaj!
Raz - Legia - sens LM - wszystkie partycje pieniążka - Janas - klub -premie
Dwa - Legia - sens LM - w kieszeń

Jeszcze chcesz o coś zapytać?
Pytaj - zawsze z Tobą pogadam
11poniedziałek, 28, sierpnia 2017 21:48
dalkub
sektor - tylko w dwóch kwestiach.

1. To trener jest od tego by muchy w nosie niwelować - jak Staśkowi Prijović brykał to go wywalił i tyle - jeżeli zrobi to sprawiedliwie to drużyna to kupi i nawet może być to skuteczny bodziec. Gdyby trener powiedział tak - Berto masz tyle kilo nadwagi - wejdziesz na boisko jak będziesz ważył tyle to a tyle a teraz dres, i biegaj, potem zgrasz w rezerwach. Moulin ma muchy w nosie - niech pogra w Sieradzu, Ostródzie.

2. Aby ktoś chciał tu dać zawodnika na wypożyczenie, albo więcej przyjdzie człowiek po to by się podciągnąć i iść dalej to musi mieć gwarancję tego że trener jest na poziomie i mu pomoże - Magiera tej gwarancji nie daje.
12poniedziałek, 28, sierpnia 2017 22:33
Zgred
@dalkub

Jak Staśkowi Prijović brykał - a właśnie -trzepną szatnią!
i doskonale wiesz, że wygrał, ale kiedy dowiedział się, że pan jest kupiony za jakiś fundusz ....
A dopytam? Jaki fundusz - może "panów" ? na szybkie przełożenie, a kto to wie- co to kurwa jest za cichy fundusz?

Twój punkt 2

Dalkub na rany Boskie - o czym Ty pieprzysz?

"Aby ktoś chciał tu dać zawodnika na wypożyczenie, albo więcej przyjdzie człowiek po to by się podciągnąć i iść dalej to musi mieć gwarancję tego że trener jest na poziomie i mu pomoże - Magiera tej gwarancji nie daje".

No nie daje, ten Magiera, mało tego nikt nam zawodnika nie da...no ale to jest jasne jak słońce.
Czego Ty oczekujesz -? systemu Ajaxu?

A i jeszcze jedno...
To, że Twoja kariera nie przyniosła pewnych kreacji - nie znaczy, że teraz wypiszesz rozwiązania...taka tylko przyjazna sugestia kogoś, który to przeżył...wierz mi- Nie warto
13wtorek, 29, sierpnia 2017 00:32
corazstarszy
@dalkub
' a jak dostał 5:0 w Neapolu'
5-2
14wtorek, 29, sierpnia 2017 08:54
dalkub
zgred

ja mówię o zawodnikach klasy Nagy, Duda - oni do Magiery nie przyjdą.

moje sugestie to moje sugestie - one nie muszą być najlepsze ani komukolwiek się podobać - tak czuję tak piszę, możesz się zgadzać lub nie zgadzać - twoja wola.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1