A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1623)
1623sobota, 11, sierpnia 2018 07:18
Zbyszek
Wielki triumf Michała Kwiatkowskiego w 75 edycji Wyścigu Dookoła Polski. Wyścig miał wyjątkowo mocną obsadę i dlatego wygrana Kwiatkowskiego jest tak cenna. Nie przyszła ona łatwo, gdyż rywale ostro wojowali do samego końca. Polak w pokonanym polu pozostawił takie tuzy światowego peletonu jak Yates, Pinot,Bennett,Teuns,Formolo czy Aru.
Kwiatkowski jest kolarzem światowej klasy,ale zwycięstwo nie byłoby możliwe bez pomocy kolegów z grupy Sky.To,że kierownictwo Sky wyznaczyło Kwiatkowskiego na lidera grupy i do składu wprowadzono tak wybitnego kolarza jak Henao świadczy o szacunku jaki swoją postawą , zwłaszcza w TdF zaskarbił sobie Polak. Oprócz Kolumbijczyka wielką pomocą byli dwaj polscy kolarze :Gołaś i Wiśniowski. Michał jest w najlepszej grupie kolarskiej mającej nie tylko największe pieniądze,ale i wybitnych fizjologów i lekarzy i jest przez nich bardzo dobrze prowadzony i stale podnosi swój poziom sportowy. Oby wszedł na poziom umożliwiający bycie liderem w Wielkich Tourach. Wysokie ,bo 14 miejsce w klasyfikacji generalnej zajął drugi z Polaków Cieślik z grupy CCC Sprandi Polkowice.
1622sobota, 04, sierpnia 2018 08:36
Zbyszek
W dniu dzisiejszym rusza 75 edycja Wyścigu Dookoła Polski. Nasz narodowy Tour swych początków sięga 1928 roku.Swój rozwój w czasach najnowszych zawdzięcza Czesławowi Langowi, który zdołał od 2011 roku wprowadzić WDP do cyklu UCI World Tour. Wyścig liczy 1025 km i podzielony jest na 7 etapów. W tym roku na starcie będzie wielu znakomitych kolarzy, z których jako kandydatów do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej należałoby wymienić : z BMC Racing Dylana Teusa nr 1,z Mitchelton Scott Michaela Albasiniego nr 21, ze Sky Sergio Henao nr 42 i Michała Kwiatkowskiego nr 43,z Astany Moreno Mosera, z GG2R Mondiale Jana Bahelantsa, z UAE Team Emirates Fabio Aru,z groupama FDJ Thibaut Pinota, Wystatuja dwie polskie grupy , reprezentacja i CCC Sprandi Polkowice. Może niespodziankę sprawi Paterski nr 213.
Ja oglądam.
1621sobota, 28, lipca 2018 17:53
Zbyszek
Dzisiejszym etapem jazdy na czas zakończyła się rywalizacja w tegorocznym Tour de France.
Etap wygrał Tom Dumoulin , który w klasyfikacji generalnej zajął 2 miejsce przed Chrisem Froomem , w generalce 3 i Geraintem Thomasem , który wygrał TdF 2018. Znakomicie spisał się Michał Kwiatkowski, który był 4 i ustąpił tylko największym tuzom Wyścigu.
Wyścig pełen sensacji, gdyż faworyzowany Froome przegrał ze swoim kolegą z zespołu Sky Thomasem ,który na szosie większych sukcesów nie miał.Znany był jako świetny kolarz torowy, dwukrotny Mistrz Olimpijski i trzykrotny Mistrz świata w jeździe na dochodzenie.Równie ogromną sensacją jest 4 miejsce w klasyfikacji generalnej Słoweńca Primoza Roglicza w jego pierwszy stracie w TdF, wcześniej skoczka narciarskiego.
Klasyfikację punktową wygrał Peter Sagan, górską Alaphippe , na najlepszego młodzieżowca Egan Bernal z grupy Sky,a drużynową ekipa Movistar.
Michał Kwiatkowski nie zawiódł, był aktywny i jako pomocnik Thomas i Frooma z zadań wywiązał się znakomicie. Niedosyt można mieć po występie Majki, który jak nie zmieni nawyków harcownika to będzie mu trudno nawiązać walkę o czołowe miejsce w klasyfikacji generalnej TdF.
Organizatorzy nie spisali się nie tylko przy próbie wyeliminowania Frooma i tym samym ekipy Sky,ale dziwacznie ustawili trasę . Można próbować zrozumieć ich motywację,bo w kilku ostatnich latach kolarze sami wybierali jeden ,góra 2 etapy na których najlepsi się naprawdę ścigali i na nich ustalano tabelę klasyfikacji generalnej i chcieli tak skonfigurować trasę i kolejność etapów,aby to na nich kolarze musieli dokonywać selekcji i stąd już od 10 etapu wysokie Alpy. Tylko,że ten etap był praktycznie ostatnim w którym było wielkie ściganie. Po nim czołówka odjechała i najlepsi potrafili przyjeżdżać po blisko 20 minut za zwycięzcami innych etapów. To tak jak by np. w maratonie na mecie zameldowało się kilku najlepszych ,a nam kazano ekscytować się walką o miejsca poza podium.
Cała nadzieja w tym,że w przyszłym roku 106 edycja i że Froome lat 33 i Thomas lat 32 będą o rok starsi i o podium wojować zacznie młodsze pokolenia kolarzy.
1620czwartek, 26, lipca 2018 20:22
Zbyszek
@Zgred.
Gdyby tak połączyć walory Majki i Kwiatkowskiego to wyszedłby kolarz prawie kompletny.
W zeszłym tygodniu felietonista PS wyśmiewał się z Majki,że mówił ,iż marzy o miejscu w pierwszej piątce,a on pytał, a gdzie on jest. Ja twierdzę,że Majka miał nie tylko szanse,ale powinien być na pudle w tegorocznym TdF. Na przeszkodzie stanęła nie jego forma fizyczna,ale niedojrzałość. Media chętnie podchwyciły zdanie Majki :"Cały rok przygotowań i wszystko na nic". A mówił to zawodnik tuż po zakończeniu etapu na którym stracił 17 minut i był kompletnie nie zmęczony tak jak by w ogóle nie jechał na rowerze.
Dlaczego piszę o niedojrzałości. Bo pewno na mecie w Paryżu będzie tak,że w pierwszej 10 klasyfikacji generalnej nie będzie ani jednego kolarza , który był w pierwszej 20 po 9 etapach. A Majka tam gdzie inni zachowywali siły je tracił i był po 9 etapach na 8 miejscu. I drugi przykład; Na 3 etapie w Alpach Majka uciekał i kiedy na 11 km od mety został doścignięty na niewielkich górkach stracił 12 minut. To już kwestia psychiki, zachowanie niegodne lidera poważnej grupy. Pewnikiem dyrektor sportowy przywołał go do porządku, bo na 2 etapie w Pirenejach sytuacja był analogiczna, Majka uciekał. został doścignięty,ale tym razem walczył, mimo,że do mety było ponad 14 km przy nachyleniu stoku 11% to do najlepszych stracił 20 sekund.
Gdyby z taką pasją jechał w Alpach to byłby w ścisłej czołówce. Grupy Sky nie można winić o taką jazdę, to nie ich wina, to zasługa ich liderów. Gdyby inne grupy miały tej klasy liderów co Thomas lub Froome to jechałyby dokładnie tak samo czyli broniłyby prowadzących przed groźnymi rywalami.
A sam tegoroczny TdF z winy organizatorów zmienił się w parodię. Ale podsumuję po jego zakończeniu. Pozdrawiam.
1619poniedziałek, 23, lipca 2018 13:57
Zgred
@Zbyszek

Dziękuję za wprowadzenie w szczegóły, właśnie mając na uwadze R. Majkę kierowałem pytania. Dziwne jest to, że Sagan potrafi na górskim etapie przyjechać na czwartym miejscu, a Majka ze stratą dalej za czołówką - pomieszanie z poplątaniem...
Zatem trudno, trzeba się pogodzić z układem w którym nasi kolarze "grają grę" dla lepszych.
Należy w takim razie kibicować aby układ z BMC Racing wyszedł, może będzie to zajawka na przyszłość...oby.

"Ja jestem z tej generacji, która mogła tylko pomarzyć ,że zobaczy polskiego kolarza na trasach TdF, Giro czy Vuelty. Dlatego cieszę się z tego co mam licząc,że będzie jeszcze lepiej."

Jesteśmy w tej samej drużynie Wink może przyjdzie czas, w którym jakość polskiego kolarstwa zacznie się ścigać do jednej bramki...
ku naszej uciesze.

Dziękuję i pozdrawiam
1618niedziela, 22, lipca 2018 14:47
Zbyszek
Po dołującym meczu na szczęście zdążyłem na pokaz bosku w wykonaniu Oleksandra Usyka. Zmierzył się on w finale WBSS wagi junior ciężkiej w walce będącej równocześnie pojedynkiem unifikacyjnym o pasy Federacji WBA,WBC,IBF i WBO z Rosjaninem Muratem Gassjewem. Walka miała się odbyć w maju w ZEA,ale Riabiński wykupił prawa od Arabów, mimo,że Gassjew to taki trochę przyszywany Ruski, bo od młodych lat mieszka i trenuje w USA.
Jeszcze kilka miesięcy temu nie było fachowca bokserskiego ,który by postawił choć centa na wygraną Gassjewa,Im bliżej walki tym przemysł propagandowo biznesowy oceniał szanse Ruskiego coraz wyżej. Przed pojedynkiem nawet u buków to on był faworytem. A przecież ich umiejętności bokserskie nie zmieniły się. Nadal Gassjew to silny, nieco toporny, ale tylko dobry rzemiecha,a Usyk to wyśmienity technik, artysta i jednocześnie profesor boksu. Tylko przypadkowy cios mógł sprawić,aby przegrał.
Od początku walki Usyk dominował na ringu. Przez pierwsze 4 rundy demonstrował znakomite ciosy proste z prawej i lewej ręki, od rundy piątej dodał do nich ciosy sierpowe,a do 9 wzbogacił swój repertuar uderzeń o ciosy podbródkowe. Przez ostanie 4 rundy obijał bezkarnie Gassjewa jak byłby on workiem treningowym. Nie przegrał żadnej z 12 rund,a Rosjanin zdołał zremisować tylko 2 rundy, 4, kiedy raz zadał mocny prawy sierpowy i rundę 7 , w której pod koniec zepchnął Usyka do narożnika.
Niewiarygodny pokaz boksu. Usyk w mojej ocenie już jest wśród najlepszych ostatnich lat Floyda Mayweathera jr. Łomaczenki i Crawforda.
1617niedziela, 22, lipca 2018 09:52
Zbyszek
@Zgred.
Przed TdF napisałem,że oczekuję od Majki dojrzałości, bo bez jej okazania nie ma co myśleć o wysokich lokatach w "Wielkiej Pętli".To on jest liderem Bory Hansgrohe. I swoją kiepska jazdę tłumaczy złym przygotowaniem. A może po prostu jest za słaby i tyle, bo np. po Saganie tego nie widać..
Zgredzie obserwujesz kolarstwo od lat i sam widzisz,że tych prawdziwych liderów i bohaterów jak na lekarstwo. Za moich czasów byli to :Anquetil,Merckx,Thevenet,Hinault, Fignon,LeMond,Indurain,Contador i teraz Froome. Zarzuty wobec Frooma o doping są dęte i nieprawdziwe o czym pisałem przed wyścigiem i ich plotkarskie przekazy tylko ośmieszają WADA i deprecjonują walkę z prawdziwym dopingiem.Tacy wielcy kolarze są rzadkością . I my takich nie mamy i musimy się z tym pogodzić. Pewno w dawniejszych czasach Szurkowskiego i Szozdy mogliby oni zamieszać wśród najlepszych, gdyby mogli być zawodowcami . Z dzisiejszych kolarzy każdy ma wady nie pozwalające mu na sukcesy. Najlepszy Kwiatkowski nie radzi sobie w w wysokich górach i co z tego,że byłby liderem jakiejś grupy jak szans na wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej by nie miał.Kwiatkowski jest mądrym człowiekiem i ma tego świadomość,że Froomowi , Thomasowi nie dorówna i wie,że po ich odejściu Sky znajdzie innych liderów. Majka jest kolarzem jednostronnym i ja z rosnącym przerażeniem obserwowałem jego wygłupy na pierwszych 9 etapach TdF. On nigdy nie miał szybkości o czym świadczy jego marna jazda na czas, a stale meldował się w czołówce na sprinterskich etapach, ba dojechał, nie wiadomo po co , jako piąte koło u wozu w swojej grupie na etapie jazdy drużynowej przy szybkości prawie 54 km/godz. W miniony poniedziałek, kiedy wszyscy kolarze regenerowali się i wypoczywali Majka odbył ponad 70 kilometrowy intensywny trening . Owszem rozbił się na IX etapie,ale niegroźnie, bo tylko nos mu ucierpiał i górna warga. Chyba jego potencjał energetyczny jest za słaby na obciążenia i niepotrzebnymi pokazami na początku wyścigu go dodatkowo zmarnował. Reszta kolarzy niech się cieszy,że jeździ w dobrych zawodowych grupach.
Natomiast jest szansa,że może nie polski kolarz będzie kandydatem do wygranej w wielkich Tourach,ale polska grupa. Kończą się bowiem rozmowy w sprawie przejęcia przez CCC Polkowice silnej grupy BMC Racing.
Ja jestem z tej generacji, która mogła tylko pomarzyć ,że zobaczy polskiego kolarza na trasach TdF, Giro czy Vuelty. Dlatego cieszę się z tego co mam licząc,że będzie jeszcze lepiej. Pozdrawiam.
1616czwartek, 19, lipca 2018 22:04
Zgred
TDF

Zbyszek

Jako laik kolarski, acz zamiłowany kibic tej kolarskiej udręki, która tak bardzo okazale ukazuje to co w sporcie jest - tym czymś! Przygotowaniami, morderczymi treningami w cyklu całorocznym, ze startami w innych tzw. pętlach itd, itp...Starty na płaskich terenach, praca sprinterów z pomocą drużyn, góry i pomoc drużyn w holowaniu, dramaturgia, upadki, straty, ucieczki ( często zabite) i - linia mety - triumf - głownie jedno etapowy...
Oczywiście rozumiem strategię drużyn mających swoich liderów i obok nich pracujących pobocznych, to zrozumiałe z perspektywy taktyki i taki Froome począwszy od 2010 roku kiedy dołączył do Team Sky bierze wszystko co może we wszystkich Tourach * cztery razy w TDF) niezależnie od tego, że "wisiał" na włosku oceny komisji od dopingu...(?) w tym roku. Sky go chowa i każdy etap, czy płaski czy tak jak teraz, kiedy ścigają się już w Alpach dojeżdżają na linię mety kontrolując do bólu poczynania rywali. Na razie na "żółtym kolorze" pomyka Thomas, ale...jak zwykle wyścig wygra Froome.

Ten wstęp poczyniłem pod zasadne pytanie:
Dlaczego polskiego kolarza w zasadzie nigdy nie można oglądać jako lidera jakiejś grupy? Czy ludzie jeżdżący świetnie - Kwiatkowski ( Sky) , Rafał Majka, Paweł Poljański, Maciej Bodnar ( Bora-Hansgrohe), oraz Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) - muszą jedynie wypełniać postawione im zadania?
Słucham co mówi Majka po poprzednich etapach, że cały rok przygotowań pod ten wyścig i...i po etapie na kocich łbach ( swoją drogą rewelacyjny pomysł organizatora), po upadku właściwie wyścig ma już z głowy - jeszcze przed górami.
Nasza kolarska starsza ale i młodsza historia pokazuje, że zawsze mieliśmy doskonałych kolarzy, dlaczego zatem musimy niejako zawsze odgrywać drugo lub trzeciorzędowe role?
Pewnie fundusze , kontrakty...no tak, ale jak widzi się pracę tych naszych "pobocznych" aż z ciekawości nasuwa się pytanie -
To My nie potrafimy tak zapracować na swojego lidera ? W swoim gronie? Ech -się rozmarzyłem.
1615poniedziałek, 16, lipca 2018 20:23
Zbyszek
Wczoraj zakończył się kolejny turniej z cyklu Wielkiego szlema w tenisie ziemnych na kortach Wimbledonu.
Wielki sukces w grze pojedynczej juniorek odniosła legionista Iga Świątek ,która przez rozgrywki przeszła jak burza i została ich zwyciężczynią.Nawet w finale tenisistka z Austrii nie postawiła jej trudnych warunków. Gra ona jak na swój wiek bardzo dojrzale,regularnie, spokojnie, dobrze technicznie i ma taka naturalną łatwość gry wzdłuż linii , niebywale niewygodnej dla rywalek. Jest 4 Polka , która w juniorkach wygrała Wimbledon po Olszy/1995/, Agnieszce Radwańskiej/2005/ i jej siostrze Urszuli?2007/. Należy jej życzyć,a by poszła w ślady Agnieszki.

Rozgrywki pań nie przyniosły ani emocji, ani nie stały na wysokim poziomie. Dominowała nasza Niemka Andżelika Kerber, która bez większego wysiłku ogrywała rywalki. W finale rozjechała najbardziej utytułowaną,ale dziś już weterankę kortów Serenę Wiliams w dwóch krótkich setach do 3.Jedyna, która Kerber mogła zagrozić Rumunka Simona Halep nr 1 rankingu odpada w 3 rundzie po porażce z niewygodną dla technicznie grających tenisistek Tajwanką Wsieh.

Odwrotnie było wśród mężczyzn. zaciętych i emocjonujących pojedynków było co niemiara.W ćwierćfinale Roger Federer nie sprostał zawodnikowi z RPA Kevinowi Andersonowi. Współczułem Rogerowi, który ma już swoje lata i od połowy 4 seta prowadząc 2;1 ambicją starał się wyrównać niedostatki szybkości. Nie dał rady. W innym ćwierćfinale Rafa nadal starł się z Del Potro i też stoczył wyczerpujący 5-setowy pojedynek. Wreszcie półfinały i ostry bój na to kto silniejszy pomiędzy Andersonem a Ilsnerem oraz przedwczesny finał pomiędzy Novakiem Djokoviczem a Nadalem. Ten ostani mecz był nie tylko niezwykle zacięty /trwał łącznie ponad 5 godzin/ ,ale stał też na rzadko spotykanym poziomie. Hiszpan miał pretensje do organizatorów,że przy stanie 2;1 przenieśli dokończenie meczu na sobotę i jego zdaniem tylko dlatego uległ Serbowi. W finale Anderson został od razu przełamany i większego oporu Djokoviczowi nie stawiał. Jest to 13 wygrana Serba w turniejach Wielkiego Szlema.
1614poniedziałek, 09, lipca 2018 18:50
Zgred
FIVB Volleyball Men's Nations League V N L

Rosja nie dała szans Francji w finale Ligi Narodów Siatkarzy i pewnie wygrała 3:0 (25:22, 25:20, 25:23). Na boisku fantastycznie spisywał się Maksim Michajłow. Na uwagę zasługiwała także oprawa świetlna i dźwiękowa w hali, której nie powstydziłyby się najlepsze koncerty muzyczne. W porównaniu z polskimi halami( dżingle) gdzie doping prowadzony jest pod reprezentację, we Francji stadion ( doskonale przysposobiony do zawodów siatkarskich) kibice bawili się pod dźwięki zajawek światowych hitów. Dopisała także frekwencja co w równoległym rozgrywaniu MŚ w piłce nożnej jest faktem wymagającym podkreślenia, jednak przynajmniej w tym aspekcie zdecydowanie górowali Polacy...i to było wszystko nad czym górowali.
Polska wraz z Serbią zajęła 5- te miejsce ugrywając zaledwie jednego seta, Serbia bez zwycięstwa w żadnym secie, co pokazuje w pełni rozkład sił w siatkówce światowej. Brazylia borykała się z kontuzjami kluczowych graczy, a USA przegrywając minimalnie walkę o finał zdecydowanie zdobyli brązowe medale. Dominacja drużyny Rosji była zdecydowana choć Francuzi usilnie im pomogli w finale grając bez polotu, jakby bojaźliwi nie dźwigając presji swoich kibiców.
Oczywiście był to ważny turniej, lecz weryfikacja nastawienia, czy też wytrenowania znaczących reprezentacji siatkarskich nastąpi na wrześniowych MŚ, na MŚ, które są docelową imprezą w siatkówce roku 2018.

Dla zainteresowanych link obejmujący wszystkie wydarzenia, podsumowania, tabelki meczowe, tabele turniejowe...:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Liga_Narod%C3%B3w_w_Pi%C5%82ce_Siatkowej_M%C4%99%C5%BCczyzn_2018

ps: Wimbledon

Panie Zbigniewie nie wszyscy Polacy kończą turniej - czyżby umykały znaczące Legijnie sprawy ?

"W poniedziałek start rozpocznie Iga Świątek, która spróbuje powtórzyć to, co udało się kiedyś Agnieszce i Urszuli Radwańskim oraz Aleksandrze Olszy: chce triumfować w młodzieżowym singlu. 17-latka przyleciała tu z trawy spod Łowicza, a w niedzielę trenowała w Aorangi Park przed starciem z rozstawioną z numerem 1. Whitney Osuigwe."

Za dużo Pan poświęca opisując "karty przegrane"...Idzie nowe, ładne, mądrze prowadzone, bez tatusia dyktatora, bez krakowskiego sznytu - "zawsze coś tam na kupkę"
To z Legii Dzieciak - Panie Zbigniewie, a Pan tu tak minorowo ( ? )
Tu ciekawie:

https://sport.tvp.pl/38000747/iga-swiatek-chcialabym-wygrac-turnieje-wielkiego-szlema
1613niedziela, 08, lipca 2018 09:15
Zbyszek
Równolegle z tegorocznym Mundialem odbywają się dwie wielkie imprezy sportowe : turniej tenisa ziemnego z cyklu Wielkiego Szlema na kortach Wimbledonu oraz 105 edycja Tour de France. Obie zaczęły się z tygodniowym opóźnieniem,aby kolizja z popularniejszą piłką nożną była jak najmniejsza.

W Wimbledonie w grach pojedynczych nie ma już Polaków.
Magda Linette odpadła w I rundzie , podobnie jak Hubert Hurkacz. O ile Linette Bozia poskąpiła talentu i jej bardzo dobre przygotowanie fizyczne nie wystarcza,nawet na średniej klasy tenisistki, to Hurkacz uchodzi za wielki talent. Tylko jakoś, go nie potwierdza , bo z Australijczykiem Tomicem , który jest już sterany wiekiem i zajmuje w rankingu ATP miejsce odleglejsze od młodego Polaka , powinien wygrać. Wziął się za granie w 3 secie i to było już za późno. Natomiast Agnieszka Radwańska startując po raz 13 w Wimbledonie nie odpadłą 1 I rundzie, mimo,że powinna. W I rundzie rozstawiona z numerem 32 trafiła na kwalifikantkę Rumunkę Elenę Ruse, która po przegraniu I seta w drugim łatwo wygrała i w 3 miała 6 meczboli .Kiedy wygrywała grała bardzo odważnie,ale widocznie szansa odprawienia utytułowanej Polki ją lekko sparaliżowała, bo w decydującym momencie grała asekurancko i Radwańska z trudem wygrała. W II rundzie Polka trafiła na Czeszkę Lucie Safarovą z którą przegrała w 2 setach. Czeszka grała bardzo nierówno, gdyż w każdym secie miała 22 winery i 22 niewymuszone błędy, natomiast Radwańska po 3 . Polka jest fizycznie nieprzygotowana do gry na wysokim poziomie,technika to za mało.W oczy rzuca się bardzo wolny , słaby i łatwy do odbioru serwis.Ma również problemy ze zmiana kierunku biegu do piłek,albo się boi,albo nie jest może. Rywalki to widza i grają atakujące returny oraz rzucają piłki z jednej strony kortu na drugą co dla Radwańśkiej jest zabójcze. Ale bez naszych Wimbledon i tak jak zawsze świetnie się ogląda.W prasie można było wyczytać,że Mundial przyćmił Wimbledon.Pewno zaćmił,ale piszącego.Każdy kto był choć raz na tenisie ziemnym i na meczu piłkarskim doskonale wie,że publiczność na jednym i drugim jest zdecydowanie różna. I obie publiki w drogę sobie nie wchodzą,ani nie powodują kolizji.Bo frekwencja na tenisie jest bardzo duża.

Wczoraj rozpoczął się 105 Tour de France. Liczy on 3351 kilometrów podzielonych na 21 etapów,z których 8 jest płaskich, 6 górskich,w tym 3 z podjazdami na metę , 5 górzystych oraz jazda drużynowa i indywidualna na czas..Tym razem TdF pojedzie niejako w odwrotnym kierunku niż tradycyjnie, co zdarza się dopiero po 90 latach,a mianowicie, najpierw płasko nad Atlantykiem , potem pagórkowato w Ardenach, wysoko w Alpach, płasko i pagórkowato w Masywie centralnym i górsko w Pirenejach.
Niestety o mało nie doszło do skandalu, bowiem na podstawie plotek o stosowaniu dopingu organizatorzy chcieli wykluczyć z Wyścigu faworyta Chrisa Frommea. Na szczęście WADA i UCI wydały komunikat o tym,że Anglik jest niewinny. A cel był jeden : umożliwienie wygrania Francuzowi Bardetowi, który w ubiegłym roku był 2 za Froomem.Ja zawsze byłem przeciwny dopingowiczom i bardzo surowego ich karania, również za niepoddawanie się kontrolom.Tylko,że to robi WADA zaczyna ocierać się o szaleństwo, a mianowicie sprawdzają się słowa Aldousa Huxleya z "Nowego wspaniałego świata",że medycyna poczyni takie postępy w badaniach,że na świecie nie będzie,ani jednego zdrowego człowieka. Oni stwierdzają,że prawie każdy produkt ma zadziałanie wspomagające. Niedługo chleba nie będzie można zjeść, bo może być dopingiem. To tak jak z żywnością, zbadano,że obierki zawierają więcej składników odżywczych niż same ziemniaki i niedługo okaże się ,że to je powinniśmy zjadać obierki popijając wodą po ryżu lub makaronie. Obłęd.
W tegorocznym TdF startuje 5 Polaków : Michał Kwiatkowski z grupie Sky, Rafał Majka, Maciej Bodnar i Paweł Poljański z grupy Bora Hansgrohe oraz Tomasz Marczyński z Lotto Soudal.
Do faworytów Wyścigu należy zaliczyć :
Chrisa Froomea nr 1 z grypy Sky, Rigoberto Urana nr 11 z grupy EF Education First Drapac, Bardeta nr 21 z grupy AG 2 R La Mondiale, Matthewsa nr 31 i Toma Dumoulina nr 32 z grupy Sunweb, NIbalego nr 51 i Pozzozivo nr 58 z Bahrain Meridy, Yatesa nr 61 z Mitchelton Scott, Quintanę nr 71 i Landę nr 756 z Movistaru, Tichie Portea nr 81 z BMC Racing, Sagana nr 111 i Majkę nr 114 z Bory Hansgrohe oraz Fugslanga nr 121 z Astany.
Ja liczę,że Majka mając już 29 lat okaże dojrzałość i wreszcie pokaże się i w TdF, w którym jego dotychczas najlepsze miejsce to 27,bo w czołówce w klasyfikacji generalnej j był w Giro - 5 i w Vuelcie -3. Przygotowywał się tak samo jak w ubiegłym roku, tylko,że w 2017 roku na końcowym etapie walczył o wygraną w Wyścigu Dookoła Kalifornii i wygrał w Słowenii,a w tym roku oba wyścigi potraktował treningowo . Zapowiada aktywna jazdę i wyciągnięcie wniosków z nieudanego startu w ubiegłym roku, w którym spowodował kraksę na 9 etapie i musiał się wycofać. Wczorajszy 1 etap pokazał,ze Majka dotrzymuje słowa. Natomiast inni kolarze faworyzowani zaliczyli kilkadziesiąt sekund straty, w tym Froome, który tradycyjnie upadł na 1 etapie kolejnego wyścigu.
1612środa, 04, lipca 2018 08:27
Zgred
FIVB Volleyball Men's Nations League V N L

Dzisiejszym (04.07.2018) meczem z Rosjanami polscy siatkarze rozpoczną udział w turnieju finałowym pierwszej edycji Ligi Narodów. W finałowej szóstce trudno wypatrywać łatwych gier, a los prócz Rosjan przydzielił nam drużynę Stanów Zjednoczonych.
Jacek Kasprzyk, prezes PZPS stawia jednak przed Polakami za cel awans do półfinału turnieju. Ma tego dokonać wyselekcjonowana przez Vitala Heynena 14- osobowa kadra:

rozgrywający - Grzegorz Łomacz, Fabian Drzyzga;
atakujący - Maciej Muzaj, Damian Schulz, Bartosz Kurek;
środkowi - Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek;
przyjmujący - Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz;
libero - Paweł Zatorski, Michał Żurek.

Zastanawiająca ( moim zdaniem) jest obecność w składzie Macieja Muzaja kosztem Łukasza Kaczmarka na ataku bowiem ten drugi notował dużo lepsze występy w poszczególnych turniejach V N L...
Być może atutem Muzaja jest jego leworęczność i wzrost, ale postawienie na niego w ataku jest jednak dużym zaskoczeniem.
Pewnie także dużym zaskoczeniem brak powołania był dla samego Ł. Kaczmarka, który wypalił w mediach społecznościowych "życzenia powodzenia w finale VNL oraz ,,,na MŚ" - wierzę jednak, że ochłonie, zaciśnie zęby i powalczy o skład na wrześniowy mistrzowski turniej we Włoszech i Bułgarii. Następnym nieobecnym jest atakującym Dawid Konarski oraz przyjmujący Mateusz Mika, o ile pierwszy był zdecydowanie pod formą to Mikę dopadł pech zdrowotny, nagły atak wyrostka robaczkowego - operacja, która w sposób naturalny pozbawiła go możliwości gry we Francji.

Trener Heynen przyznał, że przed rozpoczęciem LN nie nastawiał się na zakwalifikowanie się do turnieju finałowego:
"- Cieszę się, że ta tworząca się dopiero drużyna już coś osiągnęła. Wykorzystałem w tych 15 spotkaniach 21 zawodników. Wyszło lepiej niż się spodziewałem. (…) Przed nami jeszcze długa droga. Jestem usatysfakcjonowany tym, co osiągnęliśmy w LN, a teraz będę miał dodatkową okazję, by poobserwować zawodników"

Kibice siatkówki wraz z trenerem również będą mogli poobserwować naszych i nie tylko naszych zawodników w dwóch grupach:
A - Francja, Brazylia, Serbia.
B - Polska, USA, Rosja.

Program turnieju finałowego Ligi Narodów siatkarzy w Lille:

środa
grupa B: Polska - Rosja (godz. 18)
grupa A: Francja - Brazylia (20.45)
czwartek
grupa B: Polska - USA (18)
grupa A: Serbia - Brazylia (20.45)
piątek
grupa B: Rosja - USA (18)
grupa A: Francja - Serbia (20.45)
sobota
półfinał 1 (14)
półfinał 2 (16.30)
niedziela:
mecz o trzecie miejsce (17)
finał (20.45)

Mecze Final Six odbywać się będą na stadionie Stade Pierre-Mauroy :
https://www.google.pl/search?q=stade+pierre-mauroy+fina%C5%82+VNL&rlz=1C1AOHY_plPL708PL708&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwivheTY5oTcAhVKhqYKHZ_qAlAQsAQIMg&biw=1024&bih=653
1611niedziela, 17, czerwca 2018 15:02
Zbyszek
W internecie mocno odnotowano walkę Andrzeja Fonfary z Ukraińcem Ismaiłem Siłłachem, która wczoraj miała miejsce na warszawskim Torwarze.
Była to pierwsza walka Fonfary w wadze junior ciężkiej i powrót po 12 latach na polski ring. Było to bardziej wydarzenie towarzyskie niż sportowe.Na trybunach cała drużyna piłkarska Legii,Leśnodorski z Wandzelem, całe mnóstwo byłych pięściarzy wywodzących się z Legii no i showman Artur Boruc. Fonfaraw białych spodenkach z pasem w barwach zielono-biało-czerwonych z tatuażem Legijnym na ramieniu.Atmosfera typowo piknikowa.
Rywal Fonfary Siłłach miał piękną karierę amatorską i po przejściu na zawodowstwo dał kilka świetnych walk,ale kiedy doszedł do czołówki to okazało się,że ma szklaną szczękę ,a bez mocnej szczęki w boksie sukcesów nie ma.Rok temu podczas PBN w Gdańsku przegrał po wyrównanej walce Masternakiem.
Fonfara po raz 4 zmienił trenera,ale na razie prezentuje te same wady i zalety jak w wadze półciężkiej. Ma szybkie ręce, dobrze operuje lewym prostym, ma bardzo silne i celne ciosy prawym prostym, potrafi przyśpieszyć i kiedy rywal słabnie umie go "dobić".Nadal ma nader ograniczony repertuar uderzeń , lewa ręka nie wraca na odpowiedniej wysokości po zadaniu nią ciosu do gardy i do bloku i ma zbyt wiele przestojów w walce. Pierwsze 3 rundy wygrał mając Siłłacha w 2 rundzie po silnym haku na tułów na deskach.Ale 4 i 5 rundę przegrał, pchał się do przodu bez ciosu i sam wchodził w dystans rywala i obrywał lewymi i prawymi ciosami na głowę. Do 6 rundy Andrzej wyszedł odmieniony i od razu ruszył do skoncentrowanego i szybkiego ataku ,ale Siłłach jeszcze ten atak odparł i na minutę uspokoił walkę. lecz ponownego szturmu Fonfary już nie przetrzymał i sędzia przerwał pojedynek. TKO.
1610niedziela, 17, czerwca 2018 13:42
Zgred
@kibic50

"FIVB Volleyball Men's Nations League V N L"

Przyczyn takich wyników jest kilka:
- przeloty z kontynentu na kontynent, zmiany czasowe
- ciągłe rotacje Heynena
- mocniejsi rywale

Przeważnie pierwszy mecz po przylocie jest zwyczajnie kiepski i nie dotyczy to jedynie naszych reprezentantów, choć miałem wrażenie, że bardziej możemy się postawić Persom niż Amerykanom, ale jak się okazało oba mecze szybkie i pod prysznic...Jakieś ewentualne punkty możemy uzyskać na Serbii ( dzisiaj 18,50 Polsat Sport)
która też faluje wynikami, ale jak wiadomo grać potrafi.
Z tego co zauważyłem zarówno Amerykanie, Iran i Serbia mają już obcykane składy grając właściwie podstawowymi ustawieniami, gruntując je pod MŚ.
Nasza polityka jest inna ( i bardzo dobrze), a Heynen dopiera szuka odpowiednich ludzi do ostatecznej 14 - tki, a w niej do wyjściowego nominalnego ustawienia pierwszej 6-tki, czy 8- ki. Takimi szytymi składami nie da się przeciwstawić zgranym przeciwnikom, tym bardziej, że nasz skład na turniej w Stanach jest, że tak powiem "mocno uproszczony" ...
Pozostanie ostatni turniej w Australii, gdzie w zależności od składu możemy zapunktować, może nie z Brazylią, ale z Argentyną czy Australią raczej tak.
Mam wrażenie, że do finałowej szóstki VNL wejdziemy, choć o milion dolarów raczej nie zagramy Wink
1609niedziela, 17, czerwca 2018 11:18
kibic50
@Zgred

"FIVB Volleyball Men's Nations League V N L"

0:3 z Iranem
0:3 z USA

Co się dzieje ?
1608niedziela, 10, czerwca 2018 13:23
Zgred
FIVB Volleyball Men's Nations League V N L

Nowa edycja zmienionej Ligi Światowej w rozszerzonym składzie szesnastu drużyn z finałem we francuskim Lille dla najlepszych sześciu.
Strona organizacyjna: składy, miejsca, wyniki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Liga_Narod%C3%B3w_w_Pi%C5%82ce_Siatkowej_M%C4%99%C5%BCczyzn_2018

W 26 osobowej kadrze Vitala Heynena znaleźli się:
środkowi - Piotr Nowakowski, Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek
atakujący - Maciej Muzaj, Dawid Konarski, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek , Damian Schulz
przyjmujący - Artur Szalpuk, Michał Kubiak ( kapitan ), Aleksander Śliwka , Bartosz Kwolek, Mateusz Mika, Bartosz Bednorz
rozgrywający - Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz, Marcin Janusz
libero - Michał Żurek, Paweł Zatorski, Kacper Piechocki
oraz pięciu rezerwowych - Marcin Komenda ( r), Damian Wojtaszek ( l ), Jan Nowakowski i Norbert Huber ( ś ), Tomasz Fornal ( p )

"– Jestem bardzo zadowolony z pracy wykonanej przez zawodników podczas tych kilku dni zgrupowania w Spale. Krótki czas do startu w Lidze Narodów nie pozwala na eksperymenty, ale zapewniam, że obserwuję i obserwować będę wszystkich powołanych na ten sezon." - te właśnie słowa Belga trzeba przyjąć jako motto jego pracy, pracy trudnej, perfekcyjnie konsekwentnej i odpowiedzialnej.

Po zakończeniu trzeciego już turnieju tym razem na japońskiej ziemi z przyjemnością można zaobserwować jak Vital Heynen nawet na krok nie zbacza z wytyczonego kierunku swoich działań. Każdy z kadrowiczów bez względu na staż reprezentacyjny dostaje swoje minuty na parkietach co ciekawe w wielu rożnych konfiguracjach ustawień wyjściowych szóstek jak i zmian, a taki system grania powoduje zanik pojęcia tzw. "zamrażarki". Nie ma również czasu na sympatie czy antypatie, są natomiast wyznaczone taktyczne zadania, które wykonywane w poszczególnych elementach gry skwapliwie trafiają do osobistego komputera trenera.
Ciągła rotacja składów na poszczególne turnieje, a w nich rotacja w poszczególnych meczach sprawia głód gry, wzmaga rywalizację i zaangażowanie, oraz jak okazały dotychczasowe tygodnie także wyłania cichych bohaterów. I tak raz eksploduje dyspozycja Kaczmarka, chwilę później Kochanowskiego, Szalpuka czy Kwolka
( który mając słownie kilka gier w seniorskiej kadrze ) był dzisiaj wiodącym siatkarzem przeciw Bułgarom. To doskonały przykład na umiejętności trenera w prowadzeniu młodych siatkarzy, a historia pokazuje, że w tym elemencie bywało bardzo różnie. Heynen niewątpliwie ma do tego rękę, a że potrafi to robić, idą za nim wyniki.
Obserwując jego poczynania śmiało można stwierdzić, iż w dobie naturalnych przemian Reprezentacji Polski mamy odpowiedniego człowieka na odpowiednim miejscu, gwarantującego zarówno wiedzę jak i doświadczenie w przeprowadzeniu naszej męskiej siatkówki na górne pozycje w hierarchii światowej.

Biorąc pod uwagę dzisiejszą wygraną z Bułgarami zanotowaliśmy osiem zwycięstw ulegając tylko raz drużynie Niemiec, tym bardziej ciekawie zapowiadają się dwa ostatnie turnieje w Ameryce i Australii, podczas których staniemy na przeciw drużyn z górnej światowej półki Brazylii, USA, Serbii czy Iranu. To będzie ciekawy sprawdzian naszej młodej kadry na tle już ukształtowanych drużyn, drużyn z dorobkiem nie do podważenia, ale także szukających nowych twarzy i optymalnych ustawień.
Tu ciekawostka dotycząca przelotów i odległości Wink

https://sportowefakty.wp.pl/siatkowka/759024/siatkarska-liga-tulaczy-fivb-wymeczy-polakow-ale-nie-najmocniej

Oddzielną kwestią są tzw. plany czytaj oczekiwania PZPS, którego najnowszym transferem jest pewien obecnie europejski poseł...Sad który odbijał się jak od ściany w wielu sportowych związkach...a tu zakotwiczył (?)
Moim skromnym zdaniem plan dotyczący poczynań Vitala Heynena powinien sięgać japońskich Igrzysk Olimpijskich w 2020r.
Obecna VNL jest poligonem doświadczalnym dla większości drużyn narodowych, oczywiście finałowa szóstka w Lille jawi się wyróżnieniem, a pierwsza trójka prócz laurów pewnie dużym przełożeniem finansowym, ale docelową imprezą tego roku są Mistrzostwa Świata (we Włoszech i Bułgarii). Priorytetem dla nas powinno być stworzenie nowego kształtu reprezentacji, zgrywania jej i ugruntowania, a w 2019 roku kiedy to dołączy do niej W.Leon stworzenie ekipy, która na Igrzyskach powalczy o największe trofea.
Oglądając grę naszych siatkarzy widać radość, rozwój i chęć zwyciężania. Nie zmarnujmy tego pokolenia, gdyż może nam zaserwować wiele radości...
1607niedziela, 10, czerwca 2018 09:34
Zbyszek
I znowu noc pełna boksu i siatkówki.
Napiszę tylko o boksie zaczynając od walki szalenie przeze mnie cenionego Amerykanina Terenca Crawforda.Jest to moim zdaniem obok Łomaczenki najlepszy współczesny bokser bez podziału na kategorie. Wyśmienicie wyszkolony technicznie, niezwykle inteligentny ,nie daje rywalom nawet najlepszym żadnych szans. Dzis nad ranem w Las Vegas zdobył Tytuł mistrza świata w kolejnej wadze półśredniej, a zaczynał od tytułu Federacji WBO w 2014 roku w wadze koguciej. W sumie zdobył tych tytułów 11.
Tym razem na drodze Crawfora lat 31, walk 32, wszystkie wygrane w tym 23 TKO stanął aktualny mistrz świata Federacji WBO w wadze półśredniej Australijczyk Jeff Horn lat 30 walk 18, jeden remis, 12 razy TKO. Horn zdobył tytuł pokonując bardzo znanego i mocno faworyzowanego Mannego Pacquaio w lipcu 2017 roku. Tytuł obronił wygrywając z mocnym Anglikiem Corcoranem.Tym razem musiał uznać wyższość Amerykanina. Horn w swoich dotychczasowych walkach bijąc na przemian ciosy z lewej i prawej ręki proste i sierpowe zapędzał rywali pod liny,albo do narożnika, gdzie w półdystansie nie pozwalał im na odrabianie strat. Crawford był jednak dla niego za szybki i bił zbyt precyzyjnie. Od początku walki zaczął go osłabiać biją ciosy na korpus odbierające oddech. Horn usiłował bić seriami i kombinacyjnie,ale ciosy większości pruły powietrze,Do siódmej rundy przewaga Crawforda była widoczna,ale minimalna. W 8 Amerykanin zerwał z taktyką aktywnej obrony i ruszył do ataku zadając kilka mocnych ciosów sierpowych z lewej ręki na głowę Horna. Tern wykazal się ogromną odpornością na uderzenia i w tej rundzie maty nie zaliczył. Lecz ponowionego szturmu w rundzie 9 już nie wytrzymał.Najpierw padł na deski, a po chwili sędzia przerwał nierówny pojedynek. TKO.

Podczas gali w Los Angeles odbyły się dwie walki o pasy mistrzowskie. W pierwszej z nich o pas Mistrza Federacji WBC wagi super półśredniej zmierzyli się niepokonany Jermel Charlo lat 28 walk 32, w tym wygrane przez TKO 23 spotkał się z Austinem Trout lat 33 walk 31, 4 porażki, 17 wygranych TKO, b. mistrzem świata. Charlo przez cały pojedynek usilnie się starał znokautować rywala,ale ten mimo,że łącznie 3 razy znalazł się na deskach to za każdym razem wstawał i podejmował aktywną obronę.Niestety Trout za całą taktykę uznał nieprzegranie przed czasem i otwartej walki z Charlo przez cały pojedynek nie podjął.Walka na wysokim poziomie technicznym,ale bez specjalnych emocji.
W walce wieczoru pojedynek o pas Mistrza Federacji WBA w wadze koguciej stoczyli dwaj Meksykanie , aktualny posiadacz pasa Leo de Santa Cruz lat 28,walk 36, jedna porażka i jeden remis z Abnerem Marsem,lat 33 walk 31, 3 porażki.Był to rewanż za pojedynek z sierpnia 2015 roku, który wygrał Santa Cruz,ale bliżej było do remisu.Walka była bardzo zacięta, toczona w ogromnym tempie, w której obaj wyprowadzali mnóstwo ciosów.Zakończyła się jednogłośną wygraną Santa Cruza, który w mojej ocenie wygrał 8 rund.

Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować powrót na ring po 31 miesiącach przerwy b. mistrza świata Federacji WBA, IBF i WBO wagi ciężkiej Anglika Tysona Furego , który na gali w Manchesterze pokonał przez poddanie po 4 rundzie Sefera Seferiego.Myślałem,że Fury będzie w wyższej formie, bo raczej rozbawiał publiczność niż walczył, a kiedy próbował boksować to czynił to bardzo nieudolnie, nie trzymał dystansu, lewy prosty, był krzywym, a prawym rozrywał powietrze. Dużo pracy przed nim i staranny dobór rywali, bo na dziś to przynajmniej z 15 bokserów jest w stanie spuścić mu potężne manto.
1606piątek, 25, maja 2018 19:14
Zbyszek
Mam pewną satysfakcję,że przed Giro napisałem,że o ostatecznej klasyfikacji rozstrzygną dwa etapy alpejskie, dzisiejszy i jutrzejszy. Łatwo było ulec tym fachurom , bębnom i dziurom, którzy wieszczyli koniec Frooma i wielbili nowego gieroja Simona Yatesa.Yates, zwycięzca klasyfikacji młodzieżowej ubiegłorocznego TdF zrobił dużo dla atrakcyjności wyścigu, walczył , jechał zawsze w czołówce i wygrał dwa etapy.Ale dziś na prawdziwe górskim etapie na pierwszej górce odpadł i tym samym dał potężnego kopa Froomowi i popchnął go do desperackiego ataku. Na 80 kilometrów do mety Anglik ruszył do samotnego ataku i na mecie nad następnymi zyskał ponad 3 minuty . Yates i kilku innych kolarzy z dotychczasowej czołówki straciło mnóstwo minut. Na dwa etapy do końca Giro 2018 Froome jest na czele z przewagą 40 sekund na Dumoulinem, 4,17 nad Pinotem,4,57 nad Lopezem, 5.44 nad Carapazem i 8.03 nad Pozzozivo. Jutro zobaczymy czy Froome nie zapłaci za swój dzisiejszy szaleńczy atak.
1605niedziela, 20, maja 2018 09:10
Zbyszek
Znowu mieliśmy możliwość obejrzenia znakomitego bokserskiego pojedynku, tym razem o pas mistrza świata Federacji WBC w wadze półciężkiej pomiędzy dotychczasowym mistrzem Kanadyjczykiem Adonisem Stevensonem lat 41, walk 30, jedna porażka, 24 razy TKO,a pretendentem Szwedem Badou Jackiem lat 35, walk 25, jedna porażka , 2 remisy,13 TKO. Stevenson dwa razy walczył z Andrzejem Fonfarą i po dotkliwej porażce z nim Polak przeniósł się do wagi junior ciężkiej i 16 czerwca na Torwarze stoczy pierwszą swoją walkę tej kategorii. Natomiast Jack większość walk stoczył w wadze super średniej i pokonał w niej wielu byłych mistrzów świata. Walory obu bokserów były dobrze znane . Obaj znakomicie wyszkoleni technicznie, sprawni, świetnie poruszający się na nogach, wykazujący instynkt i iście zwierzęce wyczucie słabości rywala. Różnice zasadnicze to zdecydowanie większa siła ciosu, zwłaszcza z lewej ręki Stevensona ,a po stronie Jacka dogłębna analiza słabych stron przeciwnika.
Faworytem był Stevenson,ale Jack przeciwstawił mu wyśmienitą taktykę. Ponieważ Stevenson jest najgroźniejszy w pierwszych rundach to Jack przyjął w nich aktywną , skoncentrowaną obronę. Pierwsze 3 rundy dzięki ciosom prostym z prawej ręki i presji wywieranej na rywalu wygrał Stevenson. Ale w 4 rundzie Jack postanowił sam zaatakować i okazało się,że Kanadyjczyk tego nie lubi i w obronie się gubi, szczególnie kiedy Szwed wchodził w półdystans to Stevenson od razu klinczował. Czwarta runda dla Jacka. W piątej wyrównanej znowu Stevenson był górą dzięki lewym hakom na dolne partie tułowia.Ale przepychanki w półdystansie i zwarciu trochę nadwyrężyły siły Stevensona, gdyż od 6 do 9 rundy to Jack górował ,a w starciu 7 , gdyby trwało z pół minuty dłużej mógł wykończyć Stevensona. Kiedy już wszyscy wieszczyli koniec Stevensona ten w 10 rundzie ruszył do natarcia i gdyby nie gong to walka dla Jacka by się zakończyła. Kanadyjczyk w 11 rundzie kontynuował natarcie,ale już z mniejszym animuszem.Podobnie zaczął 12 rundę,ale nieoczekiwanie Jack się przebudził i podjął wymianę ciosów,w końcówce rundy zdecydowanie przeważając.Walka remisowa i tak też punktowało 2 sędziów. Czekam z niecierpliwością na rewanż.

A teraz dwa zdania o tegorocznym Giro. Przed wszystkim zachęcam do oglądania ,bo wyścig jest pasjonujący.Włosi tym razem bardzo mądrze tak ustawili trasę,że w pierwszej fazie wyścigu nie ustaliła się wyraźna przewaga części faworytów co sprawia,że mamy do czynienia z jednym wyścigiem ,a nie dwoma lub trzema. Pierwszy etap jazdy na czas wygrał zgodnie z oczekiwaniami Tom Dumoulin,a Froome stracił 37 sekund wskutek upadku.Holender nie bronił różowej koszulki i od drugiego etapu ogranicza się do kontrolowania poczynań głównych rywali. Najbardziej znaczącym kolarzem na tym etapie współzawodnictwa okazuje się młody Simon Yates z grupy Mitchelin- Scott, który walcząc na każdym etapie górskim lub tylko pagórkowatym został liderem w klasyfikacji generalnej. Chce bowiem zdobyć przewagę nad Dumoulinem co najmniej 2 minut, gdyż tyle może do Holendra stracić na etapie jazdy na czas.Fachowcy pogrzebali już Frooma jako pretendenta do wygranej,ale przedwcześnie, gdyż wczoraj na 14 etapie na słynne Monte Zoncolan to on wygrał etap z niewielką przewagą nad innymi faworytami, z których duże straty odnotował Aru.
Po 14 etapach prowadzi w klasyfikacji generalnej Yates o 1,24 minuty przed Dumoulinem, 1,37 przed Pozzozivo,1,46 przed Pinotem i 3,10 przed Froomem. Dziś na 176 kilometrowej trasie 4 premie górskie o średnim nachyleniu 7%. A w ostatnim tygodniu jazda na czas i dwa mordercze etapy w Alpach.
1604niedziela, 06, maja 2018 06:35
Zbyszek
Ten boks zaczyna mnie wkurzać, czekam na walkę do 6 rano,a tu myk 5 minut i po zawodach. A mowa o pojedynku o pasy mistrza świata Federacji WBA,WBO I WBC w wadze średniej w Carston w Kalifornii pomiędzy ich posiadaczem Kazachem Gennadijem Gołowkinem lat.36 ,walk 37, 1 remis , 21 wygranych przez TKO,a Armeńczykiem Vanesem Martirosyanem lat.32, walk 40,3 porażki , 21 wygranych przez TKO. Walka pierwotnie we wczorajszym terminie miała być rewanżem Gołowkina z "Canelo" Alvarezem,ale u Meksykanina wykryto niedozwolone substancje, został zdyskwalifikowany,ale po dodatkowych badaniach go uniewinniono, lecz Kazach nie chciał z nim walczyć. Natomiast z Martirosyanem miał walczyć o prawo bycia pretendentem do tytułu mistrza Federacji IBF wagi super półśredniej Maciej Sulęcki, który ostatecznie zaboksował w średniej z Jacobsem.Być może za 2 lata jak Sulęcki intensywnie popracuje nad wyeliminowaniem błędów i poprawą siły i szybkości będzie gotowy,aby podjąć walkę z Gołowkinem.
Gołowkin mając 19 obron pasów jest bliski rekordu należącego do Bernarda Hopkinsa, który takich wygranych obron miał 20.
Dzisiejsza walka trwał 5 minut. W pierwszej rundzie Martirosyan był szybszy, dobrze chodził na nogach i celnymi ciosami , głównie lewymi prostymi paraliżował akcje Golowkina, który odgryzł się paroma lewymi sierpowymi i prawymi prostymi. Początek drugiej rundy był podobny,ale w jednej z akcji Armeńczyk za późno odszedł na dalszy dystans i został skarcony mocnym prawym na szczękę. Na deski nie padł,ale osłabł i stracił podstawowy atut czyli szybkość. Po dwóch minutach Gołowkin przyspieszył i skosił go ciosami sierpowymi z lewej i prawej ręki na szczękę. Martoirosyan został wyliczony. KO.

Wcześniej na gali w Londynie w wadze ciężkiej odbył się rewanżowy pojedynek pomiędzy jednymi z ulubieńców Anglików,a mianowicie Tony Bellewem i Davidem Haye. O skali różnicy w zainteresowaniu walkami podam tylko,że w walce o tytuł Gołowkin dostał 1 mln USD a Martirosyan 225 tys. USD,a w pojedynku Bellew - Haye obaj otrzymali minimum po 4,5 mln Funtów.Tak walka trwałą prawie 5 rund i była wielce ekscytująca. A wynikało to z tego,że obaj to byli mistrzowie świata, co prawda Bellew w wadze junior ciężkiej, a Haye w obu wagach i prezentują dwa odmienne style walki oparte o wielkie umiejętności techniczne..Haye walczy w dystansie stosując doskoki i uderza głównie sierpowymi , lewego prostego używa prawie wyłącznie jako ciosu kontrującego, natomiast Bellew walczy klasycznie stosując głownie lewe i prawe ciosy proste.Pierwsze dwie rundy na punkty wygrał Haye będąc szybszym i praktycznie nieuchwytnym dla Bellewa .Jednak w 3 rundzie pewno rozochocony powodzeniem poszedł do ataku bez przygotowania i otrzymał mocny prawy prosty na szczękę. Cios odczuł i postanowił zwiększyć dystans,ale Bellew ruszył za nim i mocnym prawym w okolice ucha posłał go na deski. Haye przyjął postawę,ale dostał w okolice czubka głowy dwa ciosy po których znowu zaliczył deski. Gong uratował go od kolejnego liczenia. Do 4 rundy Haye wyszedł na miękkich nogach,ale Bellew nie kwapił się do jakiegoś mocnego ataku i rundę tę Haye wygrał. W 5 Haye poczuł się znowu pewnie , ruszył do ataku w swoim stylu, doskakując i bijąc obszernymi sierpami,ale Bellew zareagował tak jak w 3 rundzie.Uderzył dwoma silnymi prostymi z obu rąk pomiędzy gardę Haye i posłał go na deski. Haye wstał,ale Bellew doskoczył do niego zasypując lawiną ciosów. Sędzia przerwał walkę. TKO. Ten pojedynek to był prawdziwy boks. Szkoda tylko,że Bellew jest tak racjonalnie myślącym facetem pomimo wielkiej wrażliwości i uczuciowości, bo na pytanie czy zawalczy z Joshuą mówi : " Z przyjaciółmi nie walczę", a na pytanie czy stanie do walki z Wilderem odparł pismakowi "Sam se walcz".Są jeszcze bokserzy, których wypowiedzi z przyjemnością można cytować.
1603piątek, 04, maja 2018 08:52
Zbyszek
Dziś rusza 101 edycja Giro. Wyścig coraz bardziej upodabnia się do TdF, staje się mniej górski i bardziej dostępny dla specjalistów kolarskich w innych dziedzinach, nie tylko górali,ale również ma metę w stolicy Italii. Tym razem w Giro zabraknie Polaków.
Tegoroczny wyścig liczy 3546 km podzielonych na 21 etapów,w tym dwa jazdy indywidualnej. Najdłuższy etap liczy 241 km.Wystartuje 176 kolarzy z 22 ekip.
Giro rozpoczyna etap jazdy na czas na dystansie 10 km po ulicach Jerozolimy. Następne dwa płaskie etapy odbędą się też w Izraelu.
PO nich wyścig przeniesie się do Włoch . Najciekawszymi etapami powinny być :
-6-10 maja z wjazdem na Etnę,
-9-13 maja 224 km mocno selekcyjny z końcowym sztywnym podjazdem,
-14-18 maja , naprawdę morderczy z podjazdami o średnim nachyleniu 14 % z końcówką pod górę,
-15-19 podobny do czternastego z tym,że ma więcej stromych zjazdów,
- 20 -26 maja , przedostatni liczący 225 km , najpierw po płaskim i końcowe
67 km górskie, najpierw 16,4 km wjazdu na Colle Trecone o nachyleniu 7.5%, potem podjazd na Pantaleon 16 km i 7,4 % i na koniec wjazd na metę w Cervinii 15 km i 7,5%.
Reszta etapów pagórkowata i płaska. Takie ukształtowanie trasy sprzyja kolarzom wszechstronnym, którzy oprócz jazdy w górach dobrze radzą sobie i w jeździe na czas.Za tych którzy będą rozstrzygali Giro pomiędzy sobą uchodzą ubiegłoroczny triumfator Tom Dumoulin z grupy Sunweb, który wystartuje tradycyjnie z nr 1 i stały faworyt wielkich Tourów Chris Froome z grupy Sky numer 181. Większość grup zgłosiła do wyścigu kolarzy młodych dla których taki wyścig to wielka promocja , przetarcie,nabranie doświadczenia i pokazanie swoich możliwości. Stąd może być ciekawa walka . Z innych bardziej znanych kolarzy wystartują : w grupie Bahrain Merida wieczny Nibali nr 45, w grupie FDJ Pinot nr 81, w grupie Mitcheltan Kreuziger nr 115,Nieve nr 116 i Yates nr 117, w grupie Movistar stale przegrywający Quintana nr 125, w grupie Dimension Data Mentijes nr 141, w grupie Sky zastępca Frooma Henao nr 184 i w grupie Emirates Fabio Aru nr 201.
Start dziś o 13.00.
1602niedziela, 29, kwietnia 2018 10:05
Zbyszek
Dziś o 5,10 rano rozpoczęła się walka pomiędzy Polakiem Maciejem Sulęckim a Amerykaninem Danielem Jacobsem w wadze średniej będąca eliminatorem do pojedynku o pas z Kazachem Giennadijem Gołowkinem. Przed walką w prestiżowym tygodniku "The ring" zarzucano Jacobsowi,że poszedł na łatwiznę i Suleckiego wybrał tylko ze względu na liczne kibicowanie Amerykańskiej Polonii,a mógł od razu walczyć z Kazachem, gdyż jego rywal "Canelo" Alvarez został na pół roku zdyskwalifikowany za doping. Sulęcki wszystkie swoje dotychczasowe 23 walki wygrał,a Jacobs poniósł 2 porażki, ale był przez 2 lata mistrzem świata regular WBA.Lecz bardziej jest on znany i podziwiany za to,że przed 7 laty zapadł na raka złośliwego kości i po 19 miesiącach go przezwyciężył i wrócił do boksu.
Pojedynek stał na bardzo wysokim poziomie technicznym o dużej intensywności i aktywności obu bokserów.Po zaciętym boju wygrał jednogłośną decyzją sędziów Jacbs mając Sulęckiego w 12 rundzie na deskach.Obaj pokazali swoje najlepsze walory i atuty, Jacobs szybkość, wyśmienitą pracę nóg, doskonałą koordynację, dużą celność uderzeń, zwłaszcza mocnych(wyżej punktowanych) czyli sierpowych i podbródkowych. Sulęcki dobrą pracę nóg, bardzo dobry lewy prosty bity zarówno jako cios atakujący , jak i w obronie jako kontrujący, świetne przygotowanie kondycyjne i odporność na ciosy.Sędziowie moim zdaniem nie mieli zbyt trudnego zadania, gdyż Jacobs wygrał pierwsze 4 rundy, następne 3 wygrał Sulęcki i kiedy wydawało się,że Amerykanin traci siły ten wygrał rundy 8 i 9, 10 wygrał Sulecki w 11 był remis (można ją też było przyznać każdemu) i 12 nasz zawodnik przegrał. Mnie wyszedł werdykt 116-112.Czy Sulęcki mógł wygrać ?. Moim zdaniem tak. Ale w pierwszych 4 rundach powinien być szybszy , bo rywal w tym elemencie był odrobinę lepszy, powinien celniej trafiać czyli lepiej trzymać dystans, bo wyprowadził więcej ciosów od Jacobsa,ale ich precyzja był gorsza, i powinien odchodzić z dystansu w którym Jacobs najlepiej się czuje i w nim celnie trafia.
Sulęcki pozostawił po sobie bardzo korzystne wrażenie i chyba na dobre walki z nim długo nie trzeba będzie czekać.
1601niedziela, 22, kwietnia 2018 08:50
Zbyszek
Nareszcie i w Polsce gala boksu zawodowego na przyzwoitym poziomie.
Wczoraj w Częstochowie można było poprzez PPV obejrzeć kolejną noc boksu Polsatu. Jeden z promotorów gali obawiał się czy nie zakontraktował zbyt mocnych rywali dla naszych pięściarzy. Ale tak jak to powiedział Adamek, gdyby z tymi średniakami przegrali to nie mieliby czego szukać w boksie.
Z siedmiu walk zajmę się czterema.
Najpierw walka Roberta Parzęczewskiego lat 25 walk 19, jedna przegrana, 12 TKO w wadze półciężkiej z kanadyjczykiem Timem Croninem walk 11,2 porażki lat 34. Parzęczewski ma tytuł młodzieżowego mistrza WBC i jest na 15 miejscu rankingu WBC i IBF. Stale się rozwija co wykazał w tej walce. Ods początku wywierał presję na rywalu i w ósmym starciu go znokautował.
W wadze junior ciężkiej zmierzyli się Adam balski lat 28 walk 11 wszystkie wygrane z Rosjaninem Denisem Graczewem lat 35, walk 16 w tym 6 porażek.Rosjanin to twardy pięściarz i Balski nie miał łatwo,wszystkie 10 rund było wyrównanych. Balski wygrał z nich 7 , bo był trochę szybszy i precyzyjniejszy. Ale nie może z przeciętnym bokserem inkasować tylu ciosów. Aby odnosić sukcesy musi poprawić obronę..
W drugim pojedynku wagi junior ciężkiej tym razem o tytuł mistrza Europy EBU Mateusz Masternak spotkali się . 6 w rankingu WBC lat 31, walk 40, 4 porażki z Youri Kalenga lat 30 walk 23, 4 porażki. Obaj już walczylize soba o prawo bycia pretendentem do walki o pas WBA i 21.06.2014 po wyrównanej walce wygrał Kalenga, który w boju o pas przegrał z Denisem Lebiediewem.Masternak był już 4 razy blisko walki o pas,ale 06.10.2013 roku przegrał szansę i pas Mistrza Europy WBC z koksiarzem Drozdem, potem przegrał szansę z Mullerem z RPA walki o tytuł WBO i wreszcie 12.12.2015 roku poniósł porażkę z Bellewem o prawo do walki o pas WBC. Szczególnie bolesna była jego pierwsza porażka z Drozdem, nie tylko dlatego,że przed czasem,ale rozstał się po niej z trenerem Gmitrukiem. Do lata 2013 roku Masternak był w grupie promotora Wasilewskiego,ale jego zdaniem nie był dostatecznie promowany i postanowił zmienić team na niemiecką grupę Sauerlanda.jednocześnie kontynuując współpracę z Gmitrukiem. Na to obraził się główny trener Sauerlanda legendarny Uli Wegner i dawał mu na treningach instruktorów,a że Gmitruk tylko planował z Polski przygotowania to na Drozada Mateusz wyszedł nieprzygotowany fizycznie i taktycznie.Obecnie Masteranak nie należy do żadnej grupy i od początku bieżącego roku znowu współpracuje z Gmitrukiem i efekty widać. Tym razem walczył z Kalengą cierpliwie , nie wdawał się w ostre wymiany ciosów, momentami zachowywał się tak jak by unikał walki,ale każdej rundzie zadał co najmniej jeden potężny cios na głowę rywala,a 5 rundzie trafił go bezpośrednio w nos wywołując silne krwawienie, do tego obijał jego korpus. Kalenga nie pozostawał dłużny przez co walka była emocjonująca. Niestety mocno poobijany Kalenga nie wyszedł do 7 rundy. Teraz jeszcze walka pretendencka i oby potem o pas.
Główną walką wieczoru był pojedynek Tomasza Adamka lat 42,walk53 ,w tym 5 porażke waga 102,7 kg z Amerykaninem Joeyem Abellem lat 37, walk 43, w tym 9 porażek, 32 wygrane przez TKO,waga 115,4 kg.
Adamka przedstawiać nie trzeba, natomiast Abell. był raz pretendentem,ale przegrał z Kubratem Pulewem. Pamiętamy go z walki z września 2017 roku w której rozbił w III rundzie Krzysztofa Zimnocha. Lecz Adamek to nie Zimnoch. Zimnoch walczył z Abellem na jego warunkach i był stale z zasięgu jego ciosów. Adamek tylko na początku 5 rundy i na początku 7 rundy był w dystansie ciosów Amerykanina.W pozostałej części walki był albo na dłuższym ,albo na krótszym dystansie.Do tego walczył jak to on bardzo inteligentnie,żeby nie powiedzieć sprytnie.Abell jest nieruchawy i mało mobilny więc Tomek krążył obok niego jak sęp i tylko czekał,aż tamten zrobi błąd. Już II rundzie Abell zadając prawy sierpowy za późno cofał rękę i Adaemk lewym sierpowym go skarcił, liczenie. Po tym doświadczeniu Abell podniósł wyżej gardę i blok, więc Adamek obijał mu tułów i zadawał ciosy na wątrobę. Po jednym z nich w 5 rundzie by znowu liczony,wstała,ale widać było,że jest mocno osłabiony.Jescze na początku 7 rundy wykrzesał z siebie resztkę sił i ruszył do huraganowego ataku,ale Adamek wytrzymał i po nim sam najpierw skosił go lewym hakiem na wątrobę,a kiedy wstał natychmiast dwoma krótki sierpami na głowę znowu posłał go na matę. TKO..Adamek ponownie zaskoczył, to już nie ta szybkość,ale jaka odporność na ciosy i jaka mądrość.Brawo.
1600niedziela, 01, kwietnia 2018 08:36
Zbyszek
Nie jest łatwo pisać o walce bokserskiej ,która miała największą oglądalność w historii. Wczorajsza walka unifikacyjna o Mistrzostwo Świata w wadze ciężkiej Federacji WBA,IBF i WBO oglądana była w 215 krajach i terytoriach zależnych, na 217 takich podmiotów. I tylko ta informacja świadczy o jej randze. Był to jednak pojedynek bardziej dla koneserów niż dla szerokiej publiki, bowiem stał on na wysokim poziomie technicznym,ale emocji było w nim jak na lekarstwo. A zmierzyli się w nim ulubieniec Anglików mistrz IBF i WBA Anthony Joshua, lat 29, wzrost 198 cm ,waga 109,9 kg walk 20, wszystkie wygrane przed czasem - z Nowozelandczykiem Josephem Parkerem mistrzem WBO, lat 26, wzrost 193 cm, waga 107,2 kg, walk 24 wszystkie wygrane z tego 18 TKO.
Joshua ma za sobą piękna karierę amatorską zwieńczona złotem Olimpijskim w Londynie, czego tylko w niewielkim stopniu doświadczył jego przeciwnik.I to było we wczorajszej walce kluczem do wygranej Anglika. Joshua mając zdecydowaną przewagę w umiejętnościach technicznych nie wdawał się w ryzykowne wymiany ciosów,ale spokojnie punktował lewym prostym powstrzymującym, od czasu do czasu zadawał pojedyncze ciosy sierpowe z lewej ręki i sporadycznie używał prawego podbródkowego. W szczelnej obronie stosował blok, gardę i odskok. I to wystarczyło. Parker też starał się bić lewym prostym,ale większość ciosów była wyłapywana przez gardę, natomiast obszerne prawe sierpy młóciły powietrze,albo były blokowane. Właściwie tylko w 6 rundzie Parker po przegraniu pierwszych 5 rund ruszył do spontanicznego ataku nurkując pod dłuższymi rękami Joshuy, skracając dystans i zadając kilka ciosów na głowę i korpus rywala, Chciał w ten sposób wymusić obustronną wymianę mocnych uderzeń w półdystansie,ale Joshua nie dał się sprowokować.Przez pozostałe rundy walka miała jednostronny charakter i przewaga Joshuy nie podlegała dyskusji.
Trzeba zauważyć,że była to pierwsza walka Joshuy jaką stoczył na pełnym dystansie. Obaj byli do pojedynku przygotowani bardzo dobrze o czym świadczy fakt,że w stosunku do poprzednich walk ważyli o kilka kg mniej. Joshua na walce zarobił nie mniej niż 30 mln funtów,a Parker nie mniej niż 13,5 mln funtów.
Obaj zdobyli posiadane tytuły mistrzowskie w sposób dość przypadkowy, bowiem przez 11 lat posiadaczem tytułów WBA, IBF i WBO był Władimir Kliczko, który zupełnie nieoczekiwanie przegrał je wszystkie w walce z Tysonem Furym. Z kolei Fury nie udzwignął psychicznie ich ciężaru , roztył się i nie był w stanie nadmiaru tłuszczu zrzucić w krótkim czasie co doprowadziło go do depresji i używania narkotyków. W ten sposób tytuły WBA, WBO i IBF stały się wakującymi.
Jednym z pretendentów do schedy po Furym w IBF był nasz Adamek, który jednak w marcu 2014 roku przegrał z innych kandydatem Głazkowem. Gdyby wygrał to pewno poradziłby sobie w walce o pas z Amerykaninem Charlesem Martinem,a tak Głazkow wskutek kontuzji kolana w styczniu 2016 roku przegrał z Martinem , którego łatwo przez KO w kwietniu 2016 roku pokonał Joshua,Tytuł w WBA zdobył Joshua pokonując w pamiętnej walce w kwietniu 2017 roku Kliczkę. Natomiast Parker zdobył tytuł WBO wygrywając w styczniu 2016 roku z innym pretendentem Meksykaninem Andy Ruizem jr na punkty.
Teraz w wadze ciężkiej jest dwóch królów ; Joshua i również niepokonany Amerykanin Deontay Wilder - mistrz WBC. Wilder dąży do walki z Anglikiem ,ale promotor Joshuy Hearn nie chce ryzykować utraty kury znoszącej złote jaja. Joshua jest jeszcze jak na boksera młody,a po walce z Kliczką wszedł na poziom zarabiania na każdej walce po co najmniej kilkadziesiąt milionów funtów. Przyciąga on na stadiony po 80 tysięcy widzów, przed telewizorami gromadzi ich setki milionów i w Anglii jest idolem. Walka pomiędzy nimi byłaby epokowym wydarzeniem i pewno do niej dojdzie ,ale chyba nie tak prędko jak obóz Wildera by sobie tego życzył.
1599środa, 28, marca 2018 18:34
Zbyszek
@Senator.
Masz rację, choć było "tylko" dwa razy do 2.No,cóż nasza grała z Azarenką 18 razy i tylko na początku kariery Białorusinki wygrała z nią, 5 razy,ale od kiedy Azarenka wzmocniła się fizycznie i zaczęła grać tylko mocne piłki przegrywa. Azarenka należy do tych, które naszej nie leżą , bo gra zawsze swoje, przebija na siłę każdą piłkę i nie patrzy na czary Radwańskiej. Wie też,że Agnieszka bardzo źle znosi , kiedy ciągłym atakiem wyrzucana jest do obrony poza kort tak jak to było w tym meczu. Przewaga w punktacji była jedna większa niż różnica w sile gry. Ja już się pogodziłem z tym,że z tymi brojlerami Agnieszce nie po drodze i że ona na tę drogę nie wejdzie i na kortach wolniejszych z nimi będzie na straconej pozycji i będzie mogła liczyć tylko na ich spadek formy. Będzie miała trochę łatwiej na szybkiej trawie wymagającej więcej szybkości i techniki. Dlatego czekam na Wimbledon. A Radwańską chwalę jak wygrywa i nie komentuję zbyt często i dosadnie jej porażek ciesząc się ,że w ucztach tenisowych uczestniczy chociaż ktokolwiek z Polski.. Pozdrawiam.
1598wtorek, 27, marca 2018 00:52
Senator
@Zbyszek
Niestety z Azarenką nie pograła nic a nic, można powiedzieć została zmieciona.
1597sobota, 24, marca 2018 20:42
Zbyszek
Agnieszka Radwańska znowu wielka. W III rundzie turnieju WTA w Miami pokonała liderkę światowego rankingu i rozstawioną w turnieju z numerem 1 Rumunkę Simonę Halep w 3 setach 3:6, 6:2 i 6:3. Agnieszka w I secie zagrała bojaźliwie i pomimo ,że odzyskała regularność to Halep w decydujących zagraniach była skuteczniejsza. Za to drugiego seta nasz tenisistka rozpoczęła z takim animuszem , że nim Rumunka zorientowała się co się dzieje już przegrywała 4;0. W 2 secie Radwańska z kolei dała pokaz odważnej i bezkompromisowej gry, atakowała przy każdej okazji i te jej zagrania były wygrywające. Trzeciego seta dobrze zaczęła Halep wygrywając dwa pierwsze gemy,ale to Polka narzuciła swój styl w zasadzie polegający na tenisowych szachach czyli bardzo ostrożnym , wyrachowanym graniu i wyczekiwaniu na błędy przeciwniczki. I to Radwańska dzięki antycypacji i lepszej technice z każdym gemem zdobywała coraz większą przewagę. Mecz zakończyła przełamaniem Halep. Wlała balsam na moje zbolałe jej ostatnimi porażkami serce.
1596niedziela, 04, marca 2018 09:03
Zbyszek
Znowu noc boksu.

Na czoło wybił się zdecydowanie pojedynek o pas mistrza świata wagi ciężkiej Federacji WBC pomiędzy niepokonanymi mistrzem Amerykaninem Deontayem Wilderem lat 33,walk 39, 38 wygranych prze TKO, wzrost 201 , waga 97,4 kg a Kubańczykiem Luisem Ortizem lat 39, walk 30, 28 TKO, wzrost 191 cm, waga 109,7 kg.Kubańczyk dwukrotnie łapany był na dopingu.
Ortiz nie ma na rozkładzie zbyt wielu znanych bokserów, gdyż walki z nim były mało atrakcyjne, z uwagi na jego świetne wyszkolenie techniczne i potężny cios z lewej ręki co powodowało obawy o porażkę przy niedużym zarobku. Coś takiego spotykało również naszego Krzysztofa Włodarczyka.
Walkę w hali BC w Nowym Jorku transmitowana przez Showtime obaj rozpoczęli rozpoznawczo, było mało ciosów, dużo zbijania uderzeń rywala i unikanie zbytniego zbliżenia się do siebie. I tak było w pierwszych 4 rundach, które można zaliczyć po 2 dla każdego.Wilder zwyczajowo na chłodno analizował słabe strony przeciwnika, by to wykorzystać.Zobaczył,że walczący z odwrotnej pozycji Ortiz kiedy dostaje lewym sierpem to odruchowo przesuwa lewą rękę w kierunku uderzenia.W połowie 5 rundy Wilder trafił lewym sierpem i kiedy Ortiz zasłonił prawą część twarzy dwoma rękami natychmiast sieknął go prawym prostym powalając na deski. Ale Ortiz wstał , przyjął postawę i nie pozwolił Wilderowi na dokończenie dzieła zniszczenia.Mało tego , w 6 rundzie to on miał inicjatywę. W 7 rundzie Kubańczyk przypuścił mocny atak na głowę Wildera. Zdołał trafić go bardzo mocno lewym hakiem i następnie konsekwentnie gonił słaniającego się na nogach Amerykanina po ringu chcąc zakończyć walkę przed czasem. Trzeba podziwiać odporność na ciosy Wildera i jego ogromny hart ducha,że tę nawałę przetrzymał i nawet nie padł na deski.W rundach 8 i 9 obaj polowali na zadanie pojedyńczych mocnych ciosów,aby kiedy ich rywal je odczuje ruszyć do zdecydowanego ataku. Nie doczekali się. Na początku 10 starcia , obaj wiedząc,że pojedynek jest bardzo wyrównany ruszyli do boju, Ortiz trafił Wildera lewym sierpem w okolice czoła, zaś Amerykanin trafił go równocześnie krótkim prawym precyzyjnie na szczękę i Kubańczyk zaczął się chwiać na nogach. Wykorzystał to Wilder posyłając go na deski serią ciosów, a kiedy ten wstał ponownie trafiając już prawie niebroniącego się Kubańczyka lawiną uderzeń z obu rąk. Kiedy Ortiz padł na matę sędzia już nie liczył. K.O.Warto było do 4,30 czekać na tak wielki pojedynek.

A teraz co bardziej znaczące ,inne walki.
W hali MSG w Nowym Jorku na gali HBO znany Siergiej Kowalew walczył o wakujący pas Mistrza Świata WBO wagi półciężkiej ze swoim rodakiem Igorem Michałkinem. Widać poprawę w stylu boksowania Kowalewa po zmianie trenera.Potrafi zmienić postawę w trakcie walki z frontalnej na kątową,a nawet boczną, przygotowuje lewym prostym akcje, bije ciosy seriami. przestaje się bić , zaczyna walczyć i już nie ma w jego boksie tyle prymitywizmu.Ale nadal praca nóg pozostawia wiele do życzenia i prawa ręka zbyt wolno i za nisko wraca do obrony. Jego przewaga nad Michałkinem był duża,ale dawał się trafiać nie tylko prawymi prostymi walczącego z odwrotnej pozycji rywala,lecz i obszernymi lewymi sierpowymi. Gdyby Michałkin miał czym uderzyć to mogło być groźnie. A tak Kowalew konsekwentnie rozbijał mu głowę mierzonymi lewymi i prawymi ciosami, tak bardzo,że przeciwnik nie widział nic na lewe oka ,a prawe też było silnie zapuchnięte. Sędzia przerwał nierówny pojedynek na pół minuty przed końcem 7 rundy.
Na tej samej gali tymczasowy mistrz świta wagi półciężkiej Fedracji WBA Siergiej Biwol starł się z cenionym Kubańczykiem Barrerą . Walka był całymi fragmentami wyrównana. Obaj pokazali bardzo wysokie umiejętności techniczne, dobre obrony, lecz Rosjanin był nieco bardziej precyzyjny i zadawał silniejsze ciosy. Barrera do 12 rundy nie popełnił żadnego większego błędu parując i blokując groźne ciosy przeciwnika. W 12 rundzie odsunął za bardzo na zewnątrz lewą rękę i Biwol trafił go prawym półsierpem na szczękę. I było to cios nokautujący.

Podczas gali w BC W Nowym Jorku o tymczasowy pas Fedracji WBA w wadze półśredniej starli się faworyzowany Amerykanin Andre Durreell z Wenezuelczykiem Jose Uzcatequi. Dla wszystkich zaskoczeniem był fakt,że Uzucatequi od początku przejął inicjatywę w walce i przeważał przez 7 rund.Do 8 rundy Amerykanin już nie wyszedł.Pewnie podczas pojedynku doznał jakiegoś urazu.

Natomiast na zakończenie gali rozegranej na stadionie w Sheffield jeden z ulubieńców angielskiej publiczności Kell Brook , po dwóch porażkach przed czasem z Gołowkinem i Spencem jr, starł się w wadze lekkośredniej z Białorusinem Siergiejem Rabczenko. Białorusin miał dobry rekord,ale tego na ringu nie było widać. Brook znokautował go dwoma ciosami na początku drugiej rundy.Brook jest tak atrakcyjnym finansowo i medialnie bokserem,że następna jego walka może być tylko o pas.
1595niedziela, 25, lutego 2018 10:16
kibic50
@ LM piłkarzy ręcznych

Dzięki fantastycznej postawie w ostatnich fragmentach meczu Sławomira Szmala (dwa obronione karne) PGE VIVE Kielce pokonało THW Kiel 30:29, co znacznie przybliżyło ich awans do TOP 16 bo tylko wygrana w Sparkassen Arena dawała nadzieję drużynie PGE VIVE na walkę o wyższe niż piąte miejsce w grupie B Champions League.
W wypełnionej po brzegi hali (10 tysięcy na każdym meczu !) mogliśmy obejrzeć bardzo emocjonujące widowisko. Cieszy, że forma drużyny z Kielc stale rośnie, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość.
Powiedzieli po meczu:

Alfred Gislasson, trener THW: - Kibce przeżywali ogromną huśtawkę nastrojów. Spotkanie stało na znakomitym poziomie, było pełne ekspresji, zagrań na najwyższym poziomie. Źle weszliśmy w drugą połowę. Musiałem wstrząsnąć chłopakami, gdy przegrywaliśmy pięcioma golami. Pogoń kosztowała nas dużo sił, dlatego w ostatnich minutach przyszła zadyszka. Inna sprawa, że bramkarz rywali pokazał światową klasę. Trochę sobie zagmatwaliśmy sprawę, ale za tydzień postaramy się o niespodziankę w Paryżu.

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE: -Trudno nie być zadowolonym, jeśli wygrywasz mecz a przy tym masz wreszcie trochę szczęścia. Bohaterem THW Kiel był bez wątpienia Patryk Wiencek, któremu pogratulowałem po spotkaniu. My mieliśmy 16 bohaterów, bo cały zespół zasłużył na ogromne brawa. Sławek Szmal nie wszedł dobrze w mecz. Dlatego między słupkami pojawił się Filip Ivic. Sławek wrócił na końcówkę i pokazał wielką klasę.

Ostatnią przeszkodą do awansu jest drużyna Mieszkow Brześć, z którą Vive zmierzy się we własnej Hali.
Z ciekawostek można jeszcze zanotować fakt, że w brance THV Kiel bardzo dobrze spisywał się reprezentant Niemiec Wolf, który podpisał już kontrakt z mistrzami Polski.

@ Senator

"Czy drużyny np niemieckie oparte są na rdzennych mieszkańcach?
A np Francja też drużyny w większości oparte na francuzach?"

- Kadra THV oparta jest głównie na Niemcach. O sile zespołu stanowią:
Andreas Wolff, Sebastian Firnhaber, Steffen Weinhold, Christian Dissinger, Christian Zeitz, Patrick Wiencek (najlepszy wczoraj na parkiecie), Rune Dahmke, Ole Rahmel.
- W drużynie Rhein Neckar Lowen występuje 6 Niemców, 4 reprezentantów Szwecji,
- W drużynie aktualnego lidera Bundesligi TSV Hannover gra aż 9 Niemców (!)

Nie inaczej jest we Francji.
W PSG gra 11 Francuzów
W Hiszpańskiej Barcelonie 7 Hiszpanów wspomaga 4 Francuzów.

Naszym największym problemem jest to, że chyba poza Syprzakiem (Barcelona) żaden reprezentant nie gra w solidnym zagranicznym klubie, a w dwóch naszych eksportowych zespołach jest ich jak na lekarstwo.
Za chwilę ME do lat 18. Ciekawy jestem jak zaprezentuje się nasza "przyszłość"
1594czwartek, 22, lutego 2018 21:27
Senator
@Kibic50
Przykre w kontekście narodowej reprezentacji. Patrząc z punktu kibica danego klubu już nie bardzo. Tak to już jest w grach zespołowych że o sile danej drużyny decydują włożone pieniądze na najlepszych zawodników z całego świata.
Czy drużyny np niemieckie oparte są na rdzennych mieszkańcach?
A np Francja też drużyny w większości oparte na francuzach?
yvComment v.2.01.1