A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1644)
84niedziela, 02, lutego 2014 21:06
CTP
Ja kompletnie nie kumam o co chodzi w baseballu ale to akurat zaczynam powoli łapać i muszę przyznać, że zaczyna być bardzo wciągające.
Tak jak pisał Senator, każdy zespół ma 4 próby, aby przenieść piłkę o 10 jardów. Drużyna broniąca robi wszystko, żeby dotrzeć do quarterbacka - najważniejszego gościa w zespole przeciwnika, który przed akcją dyryguje całym zespołem, określa taktykę na daną akcję no i decyduje, co zrobić z piłką. Przy rzucie do running backów (to tacy skrzydłowi, którzy po rozpoczęciu akcji zaiwaniają w strefę przeciwnika) ich zadaniem jest złapać piłkę i ją przytulić do klaty zanim zostaną powaleni przez obrońców. Obrońca nie może zaatakować running backa zanim ten nie złapie piłki. 6 punktów zdobywa się za wniesienie (bądź wrzucenie i złapanie) piłki za goal line. Po tym jest bonus w postaci swego rodzaju karnego za 1 pkt - piłka musi się zmieścić pomiędzy słupkami. Jest jeszcze field goal za 3 pkt, na który decydują się zespoły, gdy mają 4 próbę a do bramki jest względnie blisko.
Uff... To tak w największym skrócie. Smile
83niedziela, 02, lutego 2014 20:53
Senator
Ja też się przymierzam Smile cztery próby 10 yardów jak się nie uda piłkę przejmuje przeciwnik, tyle wiem Smile
82niedziela, 02, lutego 2014 20:05
Dzynek
Mam zamiar obejrzeć, choć nie wiem, o co w tej grze chodziSmile
Od dawna jestem ciekaw jakim cudem ten sport jest najbardziej popularny w Stanach. Liczę na kumatych komentatorów.
81niedziela, 02, lutego 2014 19:47
kibic50
"Oglądacie dziś najważniejsze wydarzenie w Stanach?"

Niestety, ale nie wiem o co w tej grze chodzi Smile
80niedziela, 02, lutego 2014 19:42
Senator
Oglądacie dziś najważniejsze wydarzenie w Stanach?
79czwartek, 30, stycznia 2014 12:45
anonimowy_legionista
Nikt jeszcze tego nie wrzucił. Na razie są tylko podejrzenia, ale ...

http://www.wroclaw.sport.pl/sport-wroclaw/1,123436,15354359,Koszykarze_Turowa_Zgorzelec_podejrzani_o_doping.html

http://www.youtube.com/watch?v=H1ZUb6mGFng#t=16
78niedziela, 26, stycznia 2014 21:38
anonimowy_legionista
@Zbyszek

Pewnie masz rację, ja się boksem nie fascynuje (dla mnie ciekawszy jest np. squash czy kometka).
Choć widać, że mam oko bo zauważyłem, że praca nóg jest do bani (prędzej pasuje do floretu?).

Najwyżej po boksuje jeszcze 6-7 lat w walkach na których każdy będzie mógł zarobić (bokser, tv i promotorzy) i wszyscy o nim zapomnimy.
77niedziela, 26, stycznia 2014 20:03
Zbyszek
@anonimowy legionista.
Tylko, że Jennings to jest jeszcze kandydat na boksera. Zresztą jest on ćwierć-zawodowcem, gdyż pracuje na pełnym etacie w Banku Rezerw Federalnych na stanowisku pomocniczym, zaś boks trenuje po godzinach. On ma daleko do najlepszych w tej kategorii. Szpilka walczył przedtem zaś z "journeymenem" Markiem Mollo. W kategoriach sportowych Szpilka nie istnieje na poważnie. Natomiast stał się on swego rodzaju showmenem. Nie pokazał umiejętności, ale straceńczą odwagę typową dla Polaków. W Stanach jest wielka grupa Polaków, którzy też szaleńczo chcą sukcesu spersonifikowanego. Więc Szpilka na ich oglądalność może liczyć. Już po walce przedstawiciele HBO chcieliby ustalić termin walki z Anglikiem Furym, który rozżalony, że nie dostaje walk w USA oświadczył, że skończy w wieku 26 lat karierę, zaś grupa promotorska Main Events pertraktuje w sprawie walki z nową siłą Mansourem. Obaj niepokonani i mają po 60% walk wygranych przez k.o. Tam gdzie telewizje rządzą światem tam bardziej liczy się ekscytacja niż umiejętności.
76niedziela, 26, stycznia 2014 19:24
anonimowy_legionista
@Zbyszek

Wczoraj się zmusiłem do obejrzenia boksu (nie cierpię go jeszcze bardziej od ping ponga, koszykówki, siatkówki i całej lekkiej atletyki).

Boks oglądam od wielkiego dzwonu, ale wydaje mi się, że ta walka była dość szybka. Często miałem wątpliwości jak Jennings trafił Szpilę, czy rękawica przeszła tuż obok.

Na mój gust jest jeszcze w takim wieku, że przy odpowiedniej pracy to jak osiągnie wiek Jennigsa to nie będzie, aż takiej różnicy.
75niedziela, 26, stycznia 2014 19:24
iocosus
@ Zbyszku,

byłbym ostatnim łachmytą, gdybym do kogokolwiek miał jakiekolwiek anse za niezbyt szybkie odpowiedzi na własne wpisy komentatorskie. Pod tym względem samemu po wielokroć odpowiadam z bardzo dużą, dla niektórych być może niedopuszczalną zwłoką, zatem samemu muszę prosić o wyrozumiałość, niestety większa częstotliwość wpisów jest dla mnie czasem trudna do zrealizowania.

Odnośnie zagadnień bokserskich nie jestem jakoś wybitnie zorientowany, zatem moje dywagacje są czysto pitolnicze bardziej kibica z doskoku, niż stałego pasjonata tej dyscypliny.

Adamek jak pamiętam był typowany na Olimpiadę, ale wybrał zawodowstwo, nie wiem czy stał za tym Wasilewski, czy to był inny układ, ale już na przykład Szpilka przegrał eliminacje olimpijską z Białorusinem Zujewem. Szczerze powiedziawszy to w boksie nie mam wyrobionego jasnego poglądu jaki moment jest najlepszy do przejścia na zawodowstwo, byłbym skłonny do zdania, że jeżeli chłopak jest zdolny, niech próbuje jako amator zaistnieć na Olimpiadzie, niech podejmie taką próbę, a później jeżeli boks ma być jego sposobem na życie, to jednak kariera profesjonalna, a nie amatorska winna być już kontynuowana, stanowić wybór. Wasilewski z Wernerem dają ku temu okazję, co do sposobu prowadzenia, promowania indywidualnego pięściarzy nie będę się wypowiadał, za cienki w temacie jestem, że udaje im się promować, popularyzowac boks zawodowy na polskim podwórku z tym się jak wnioskuję raczej zgadzamy.

Nie wiem, gdyby nie splendor olimpijski, to boks amatorski byłby już jakimś anachronizmem, szwindle sędziowskie, szczególnie te w Korei w 1988 roku, maszynki do liczenia punktów, cuda, wianki, a i tak popularność jego chyba „pikuje w dół”. U nas kiedyś była liga bokserska, jak to teraz wygląda, szczerze pisząc, nie mam pojęcia, o widziałem plakaty z bokserskim meczem międzypaństwowym Polska-Rosja, kiedyś takie wydarzenie elektryzowałoby cały kraj, a dziś!?

Jakoś też niezbyt się orientując, ale wolę Wasilewskiego z Wernerem, którzy starają się pozyskać młodego pięściarza, zaadoptować go na zawodowym ringu, ukształtować, rzecz jasna samemu na nim zarobić, filantropami nie są, od takiego Ziggy Rozalskiego, który w boksie moim zdaniem znalazł się trochę przypadkiem, potrafi zdobyć przyjaźń i zaufanie bokserów, ale na samym sporcie co sam zda się przyznawał, nie zna się. Jak dla mnie rozbił duet Adamek-Gmitruk a potem zbłaźnił pchając się do narożnika Górala jako tłumacz trenera. To nie wypaliło. Nie wierzę, żeby Wasilewskiemu z Wernerem podobne pomysły przychodziły do głowy, choć na ringu lubią się pokazać, ale po walce, a nie w trakcie.

Haye!? Ten to dopiero Szpilce by pokazał wszystkie gwiazdy nieba. Za to w reaktywację Adamka, przykro mi, ale już nie wierzę. Z kibicowskiego polskiego punktu widzenia, dla mnie najbardziej w tej chwili oczekiwana walka to byłby pojedynek Włodarczyk-Huck.
74niedziela, 26, stycznia 2014 18:47
Zbyszek
@anonimowy legionista.
Nie wiem jak to napisać. Mylisz się co do możliwości Szpilki. Jemu walka z Jenningsem trafiła się jak ślepemu psu kość. Jennings jest umiejętnie prowadzony do walki o pas super mistrza świata z Władimirem Kliczko i miał walczyć z Wachem, też wysokim o długim zasięgu rąk. Ponieważ Wach po długich negocjacjach odmówił, a żaden liczący się bokser nie zgodzi się na walkę z takim rywalem mając 5 tygodni na przygotowania Pan Wasilewski zaproponował Szpilkę. Szpilka był gorszy od Jenningsa nie o 4 lata, ale o wiele lat świetlnych. Nie każdy łobuz bijący się ze słabszymi od siebie ma szansę stać się bokserem. Zresztą Szpilka zaczynał jako bokser wagi junior ciężkiej. W więzieniu się roztył i tak już zostało. Nie jest on naturalnym ciężkim i nie chce, jak Adamek, ciężko pracować, aby nim być.

Dziś króluje Kliczko, ale za jego plecami tworzy się liczna grupa pretendentów do objęcia schedy po nim: Stiverne, Arrweola /ten sam którego 4 lata temu pokonał Adamek/, Fury, Basile, Wilder, Perez, Charr, a nie należy zapominać o Solisie, Czagajewie, Powietkinie, Chisorze, Piterze czy Haye. Jest wśród nich Adamek. Nie ma Szpilki. I nie ma szans być z tą mentalnością drobnego wiejskiego bandziorka.
73niedziela, 26, stycznia 2014 18:43
kibic50
I jeszcze o sędziach. Mistrzostwo świata !!!
72niedziela, 26, stycznia 2014 18:10
kibic50
Oglądam Francuzów i oczom nie wierzę. Poziom z kosmosu. I pomyśleć, że przegraliśmy z nimi 1 bramką po wyrównanym, meczu, nie strzelając chyba 3 karnych Sad
71niedziela, 26, stycznia 2014 18:02
anonimowy_legionista
Co Szpliki to on jeszcze może co nieco nadrobić. Rocznikowo do Jenningsa brakuje mu 4 lata.
Znaleźć dobrego trenera, rozwinąć bardziej harmonijnie mięśnie i zbudować odpowiednią wydolność. Nawet niech rok nie boksuje, ale za ten rok nie wróci chociaż fizycznie do takich walk przygotowany.
70niedziela, 26, stycznia 2014 16:41
Zbyszek
@iocosus.

Przepraszam, że ripostuję z opóżnieniem, ale musiałem odespać nocne oglądactwo. Bo oprócz Jenningsa jeszcze prawie do 24-tej walka Hucka z Arslanem.

Nie mogę się zgodzić z zaprezentowaną oceną działalności Pana Andrzeja Wasilewskiego. Mamy bowiem do czynienia niejako z dwoma rodzajami boksu. Jednym amatorskim i drugim zawodowym. Pan Wasilewski od wielu lat odciąga młodych, utalentowanych chłopców od boksu amatorskiego. Mi.innymi przez to na MŚ i IO nie istniejemy. Robi to całkiem za darmo. W piłce PZPN ustalił niewielki ekwiwalent dla klubów szkolących młodzież. Na żądanie potentatów ekwiwalent ten wynosi tylko 7 tys. zł za rok, co prawda obejmuje 10 lat. Natomiast w UEFA obejmuje 7 lat, ale wynosi 30 tys. euro za rok. Zapewne z powodu swej słabości PZB takich uregulowań nie wprowadził. Natomiast w boksie zawodowym okrętem flagowym Pana Wasilewskiego jest Krzysztof Włodarczyk. Tu sprostowanie, z Andrzejem Gołotą Pan Wasilewski nic wspólnego nie miał. Andrzej po otrzymaniu wyroku wyjechał do USA i tam został. Do boksu powrócił za sprawą swego pracodawcy Zigiego Rozalskiego, który zatrudniał go jako kierowcę ciężarówki, natomiast Adamek miał poważny problem od uwolnienia się od Pana Wasilewskiego. Wykorzystał klauzulę w umowie mówiącą, że umowa ulega rozwiązaniu jak by nie walczył przez rok to i nie walczył. Pan Wasilewaski chciał się bronić twierdząc, że miał walki dla Adamka, ale i w PZB i za oceanem jego skargi odrzucono. Podobnie było niedawno z Mateuszem Masternakiem, którego grupa Sauerlanda musiała wykupić. Przez lata działalność Pana Wasilewskiego była raczej popularyzatorska, bo oprócz Włodarczyka pozostali zawodnicy z jego grup /ta jest czwarta i jego wspólnikiem jest były świetny sędzia bokserski Pan Piotr Werner/ nabijali rekord walcząc z bardzo słabymi przeciwnikami. To za sprawą Pana Wernera ulega zmianie. Bo Łukasz Janik walczył w Londynie z Afolabim, bo Szpilka walczył z Jenningsem, bo Kołodziej będzie walczył z Hernandezem. Wielu innych aby i finansowo i sportowo mieć szanse musiało od niego odejść. Oprócz powyżej wymienionych byli to: Bonin, Zegan, Sosnowski, Bienias i Wach. Wynikało to z braku pieniędzy na kontraktowanie wymagających rywali, ale też z braku znajomości w środowisku menedżerów. Jednocześnie daje on świadectwo trafności rosyjskiego powiedzenia: "Cisze jedziesz, dalsze budziesz". Jego grupy istnieją i się rozwijają, a np. niegdyś duża i mocna finansowa grupa niemiecka "Universum" Pana Hansa Pitera Kohla ogłosiła na początku 2012 roku bankructwo. Druga grupa niemiecka "Sauerland" trwa, korzystając z pieniędzy stacji RTL /1,6 mln. euro za galę/, ale umowa kończy się w tym roku.

Na pewno jedno trzeba Panu Wasilewskiemu oddać, że z boksu który w Polsce jeszcze 20 lat temu pod względem finansowym i medialnym był sportem zanikający /poza dziesiątką dyscyplin/, wraz z Polsatem i Panami Kmitą i Borkiem uczynił 3. sportem pod każdym względem .
69niedziela, 26, stycznia 2014 16:26
Senator
@Boks
Oglądałem trzy ostatnie rundy. Już po IX siedząc nie za bardzo wiedział co do niego mówi trener. Został otumaniony pod koniec własnie przedostatniej. Kwestą jednego ciosu było liczenie i ten cios padł.
To co widziałem nie pozostawia wątpliwości kto był zawodnikiem lepszym. Co do budowy obu bokserów to już ktoś to doskonale zauważył i opisał, nic dodać nic ująć, a i uwaga JE Zbyszka w tym temacie o lenistwie celna.
68niedziela, 26, stycznia 2014 15:35
kibic50
@iocosus
" będziemy mogli sobie na c-L o panach komentatorach podeliberować. "

Nie mogę się doczekać Smile
67niedziela, 26, stycznia 2014 11:16
iocosus
@ Kibic50

„Komentarz zza szkiełka” już ten stricte futbolowy mam również na tapecie, będziemy mogli sobie na c-L o panach komentatorach podeliberować.

@ Anonimowy legionista

Wyglądał gorzej, a co do "streetfightera" to właśnie może i problem, że on z kogoś takiego próbuje się przeistoczyc zamiast pozostac samym sobą.

@ boks

Tak się w ogóle przy tej walce Szpilki, to się teraz zastanawiam, czy jego promotorzy, którzy nie byli skorzy do walk z tuzami, wychodzili z założenia, że pewnego pułapu Artur i tak nie przeskoczy, zatem jego medialność, image, trzeba jak najlepiej wykorzystać, PR-owo rozkręcić w walkach z mniej uznanymi, zatem i mniej groźnymi bokserami, póki się da, czy też przyjęli taki tok postępowania, widząc w Szpilce materiał na wysokiej klasy boksera, który jednak potrzebuje czasu, zebranego doświadczenia na przeistoczenie się, w kogoś panującego na ringu? Pytanie w zasadzie bez odpowiedzi, bo udzielona wszem i wobec może być tylko i wyłącznie ta druga wersja, do pierwszej oficjalnie nikt się nie przyzna.

Zastanawiam się też, czy nie lepiej zamiast Szpilkę przeobrażać w boksera, tańczącego na nogach szermierza na pięści, nie lepiej go było pozostawić jako takiego, wzmiankowanego „streetfightera”, pracując jedynie nad jego kondycją i siłą uderzenia. Teoretycznie byłby łatwy do skontrowania, ale gdyby z tą swoją zadziornością, walecznością, agresją, arogancją rzucał się na swoich ringowych przeciwników, nawet chaotycznie, ale jednak przez wytworzoną na nich presję, impet zyskiwał nad nimi dominację, czy to by nie było skuteczniejsze, a przede wszystkim „naturalne” dla Artura.

Takie moje pitolenie, bo Fiodora Łapina uznaję za bardzo dobrego trenera, niepodważalnego fachowca, a Knockout Promotions, Andrzeja Wasilewskiego w zasadzie chyba najbardziej przyczyniło się do uratowania boksu w Polsce jako widowiska ściągającego do hal tysiące ludzi. Gołota, Adamek to „transfery” zaoceaniczne, na krajowym podwórku najbardziej promuje boks właśnie chyba Knockout Promotions.

Co do Szpilki i jego przyszłości, różne charaktery, różne nastawienie, i różne doświadczenia życiowe, ale Artur gdyby okazało się, że ma ten sam problem co Przemek Saleta, to świata nie zawojuje, obojętnie czy to jako „szermierz na pięści”, czy jako „street fighter”. Ze „szklaną szczęką” prawdziwym wojownikiem się nie stanie.

http://www.youtube.com/watch?v=4pLBifKSEGw

Wink
66niedziela, 26, stycznia 2014 10:20
anonimowy_legionista
Zmusiłem się, obejrzałem walkę Szpilki i zgadzam się, że to nie bokser, a raczej streetfighter.

Praca nogami, rany to on jeszcze gorzej się ruszał?

Wystarczyło popatrzyć na Jenningsa każda partia mięśni równomiernie rozwinięta. Szpilka mięśni trochę tu, trochę tam, głównie tylko odtłuszczony.
65niedziela, 26, stycznia 2014 09:23
kibic50
Weszło ogłosiło ranking komentatorów.
http://www.weszlo.com/news/18265-Ranking_ekspertow_telewizyjnych_Weszlo_2013

Ja swój głos oddaję na Zbyszka ! Rewelacja Smile
Choć nie oglądałem, walkę mam przed oczami. Dzięki.
64niedziela, 26, stycznia 2014 08:22
Zbyszek
Krótka relacja z walki.

I runda. Jak zwykle rozpoznawcza, Jennings 3 akcje, Szpilka dwie. 10:9. II runda. Absolutnie wyrównana. 10:10. III runda. Jennigs od początku przechodzi do ataku, ale Szpilka raz zwodem, a raz przysiadem unika jego ciosów. Sam ich zadaje trochę więcej. Runda dla Szpilki. 9:10. IV runda. Jennings nie popełnia błędu z poprzedniej rundy. Spokojnie kontratakuje po chaotycznych atakach Szpilki. Runda dla niego. 10:9. V runda. W przerwie przed rundą trener Łapin karze Szpilce mocno zaatakować. Pyta czy da radę. Ten mówi, że tak. Ataki są nieudolne, zaś odpowiedzi Jenningsa celne. Niestety Jennings trafia celnie dwa razy przedłużonymi prawymi prostymi. Szpilka pokazuje, że nic się nie stało, ale widać że traci rezon. 10:9. VI runda, sytuacja się powtarza. Tym razem pod konie rundy Jennings trafia lewym półhakiem z dołu na tułów. Szpilka liczony. 10:8. VII runda. Szpilka zaczyna pływać. Nie stanowi żadnego zagrożenia dla Jenningsa. Usiłuje co prawda trafiać lewym sierpowym, ale rywal z łatwością te ciosy blokuje. 10:9. VIII runda. Szpilka już przy linach opuszcza obie ręce. Siada na nogach. Nie jest w stanie atakować. Broni się głównie balansem tułowia i unikami. 10:9. IX runda. Wypisz wymaluj poprzednia runda. Z tym, że Szpilka w przerwie przed ostatnią rundą chwyta powietrze jak ryba wyjęta z wody. 10:9. X runda. Agonia. Szpilka desperacko chce przetrwać do końca walki, ale kompletnie opadł z sił. Na minutę przed końcowym gongiem dostaje uderzenie na szczękę niezbyt czyste, ale wystarczające, aby go liczyć. Po chwili w narożniku Jennings trafia bezkarnie, Szpilka się już w ogóle nie broni. Sędzia przerywa walkę. TKO.

O tym jakim kto jest bokserem świadczą trzy elementy: po pierwsze głowa, po drugie praca nóg, po trzecie odporność na ciosy. Szpilka ma mentalność bandziora. Mocny w gębie i wobec słabszych. W walce w której przeciwnik pokazuje, że ma moc, traci pewność siebie i prosi o łaskę. Odnośnie pracy nóg. To nastąpiła poprawa, ale tylko do połowy VI rundy. Widać, że było to świeżo wyuczone, ale nie utrwalone. Kiedy osłabł, wróciły stare nawyki czyli tułów sobie a nogi sobie. Zostawiał nogi przez co nie był w stanie cofać się przed atakującym przeciwnikiem. Odporność na ciosy. Co prawda nie ma bokserów odpornych na ciosy. Są tylko żle trafieni. Ale Szpilka nawet żle trafiony odczuwa ciosy straszliwie.

Szpilka pokazał, że ten show wokół niego był na wyrost. Jest to bokser o słabych warunkach fizycznych, żle wyszkolony technicznie, walczący prymitywnie, bo liczący tylko na lewy sierp. W każdej walce wykazuje braki kondycyjne co świadczy o niechęci do ciężkiej pracy. Fatalnie pracuje nogami. Ale są to rzeczy do poprawienia. Lecz mentalności się nie naprawi, a ta nie pozwoli mu na osiągnięcie w boksie czegokolwiek dużego.
63niedziela, 26, stycznia 2014 05:36
iocosus
Z ćwierkacza:

Krzysztof Stanowski
Jennings zmęczył się mniej więcej tak, jak ja wchodząc po schodach na trzecie piętro.

Konrad Ferrszter
Mocna lekcja dla Szpilki, bardzo mocna, by nie powiedzieć brutalna. Dużo nauki przed nim.

***

No cóż Artur został trochę obnażony, zamiast zapowiadanych przez promotora Wasilewskiego „szachów” trzeba było pójść na „uliczną bójkę” chociaż i w niej większa siła fizyczna Jenningsa i tak by zapewne wzięła górę. Kwestia przypadku, szczęśliwie wyprowadzonego celnego ciosu, to jedyna ewentualność wygranej dla Szpilki.

Teraz Szpili zamiast HBO pozostaje Polsat i walka z Zimnochem, a ten przynajmniej okazał się „prorokiem”:
– Jeżeli Szpilka nie wyciągnął wniosków i będzie dawał się trafiać tak jak robił to Mollo, wówczas przegra przed czasem. Przy pierwszym kryzysie zostanie znokautowany. W 2012 roku sparowałem z Jenningsem sześć rund. Było ciężko, bo on jest silny fizycznie, a i jego cios ma swoją wymowę. Do tego wszystkiego ma dobrą kondycję. Dlatego nie widzę Artura jako wygranego w tej konfrontacji.(sport.fakt.pl – 24 stcznia 2014)

Co prawda pierwszy kryzys Artur przetrwał, ale w zasadzie to Krzysztof przewidział wydarzenia.
62sobota, 25, stycznia 2014 21:22
Zbyszek
@Senator.
Ja jeszcze pamiętam dalej, bo jeszcze Papę Stamma. Jego wspomnienia spisane w formie książkowej gdzieś się zapodziały, ale nadal mam Tadeusza Olszańskiego "Rzecz o Feliksie Stammie. Została tylko legenda".

A z bokserów to na żywo w hali Gwardii lub w telewizji oglądałem takich wielu mistrzów tamtych czasów. Jak dziś pamiętam największy triumf polskiego boksu w hali Korakuen Ici Palace na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1964 roku, w których złote medale zdobyli Józef Grudzień, Jerzy Kulej i Marian Kasprzyk, srebrny medal Artur Olech, a brązowe medale Józef Grzesiak, Tadeusz Walasek i Zbigniew Pietrzykowski. Przed Olimpiadą doszło do testowej walki pomiędzy Drogoszem a Kasprzykiem na obozie w Cetniewie. Opinia publiczna była za Drogoszem, bo walczył pięknie. To był balet nie boks. Ale jak sam opowiadał przed tą walką "eliminacyjną" śniło mu się, że go Kasprzyk trafia lewym sierpem na punkt. I wyśniło mu się. Wcześniej była Olimpiada w Rzymie, która też oglądałem. Tam doszło do sędziowskiego skandalu, bo po złotym medalu Pażdziora miało walczyć jeszcze dwóch Polaków Walasek w średniej i Pietrzykowski w półciężkiej - obaj z Amerykanami /Amerykanie nie mieli jeszcze złota/, przy czym Zbyszek był niekwestionowanym faworytem w walce z młodziutkim, bo 18 letnim Cassiusem Clayem i w walce Tadeusza z Cookiem sędziowie pomimo przewagi Polaka we wszystkich rundach dali wygraną Cookowi. W Polsce nastąpiła zbiórka pieniężna i za nie zrobiono Walaskowi replikę złotego medalu olimpijskiego. Zaś Pietrzykowski mógł i powinien wygrać z Clayem przez k.o. w pierwszej rundzie, bo go miał na deskach, ale tego nie wykorzystał i przez słabą kondycję /zbijał wagę/ w dwóch następnych ustępował Amerykaninowi. Cassius Clay zdobył tytuł mistrza świata wszechwag w 1964 roku po walce z Sonym Listonem stając się najmłodszym mistrzem w tej kategorii. Póżniej jako Muhammad Ali przeszedł do historii nie tylko boksu, ale i sportu jako najwybitniejszy z wybitnych.

A teraz niech sam Papa Stamm mówi: "Bardzo często mówi się o polskiej szkole boksu. Sam jestem przeciwny takiemu określeniu. Nie ma szkół poszczególnych krajów, a sukcesy odnoszą zawsze pięściarze najbardziej wszechstronni, najbardziej utalentowani. Przez pewien czas przebywałem na stażu w USA. Uważano przed wojną, że w tym kraju znajdę najlepsze wzorce szkoleniowe. Owszem, boks w USA stał i stopi na wysokim poziomie, ale nie można żywcem przenieść tego, co jest dobre gdzie indziej, na polski teren. Trzeba przecież uwzględnić specyfikę życia, tradycje, temperament narodowy i inne ważne czynniki. Uznałem, że najlepiej zrobię, jeśli w szkoleniu będę wszechstronny. Starałem się odkryć silne strony każdego pięściarza, z którym pracowałem. Te mocne strony umacniałem w nim, podbudowałem techniką, szybkością i kondycją. Nie robiłem nigdy na siłę fightera z technika i na odwrót. Dlatego nasza drużyna była tak interesująca, tak wszechstronna. Nie było w niej nigdy dwóch pięściarzy, którzy walczyliby tak samo wedle jednego schematu. Tym należy tłumaczyć sukcesy jakie przez lata odnosił nasz boks. Z biegiem czasu rywale zastosowali nasz system szkolenia i zdołali nas nawet wyprzedzić. Może dlatego, że od pewnego czasu nasi młodzi trenerzy zapominają, że każdy człowiek jest inny i do każdego należy odmiennie podejść".

A co boksu onegdaj i dziś to on nie jest gorszy tylko inny. Tak jak piłka nożna jest inna. Nastąpiła i tu i tu rewolucja w metodyce treningu fizycznego. Technika i tu i tu poszła do kąta. Liczy się wytrzymałość, kondycja, szybkość i siła. Mnie to i do tego i do tego sportu nie zniechęca.
Pozdrawiam.
61sobota, 25, stycznia 2014 20:39
iocosus
@ boks

Senatorze jak ostatnio Włodarczyk w Moskwie walczył z Czakijewem to właśnie było zmierzenie się „technika” z „fighterem”, gdyby ten drugi nie trafił, ten pierwszy by wygrał i to zdecydowanie, a tak walka została uznana za najbardziej dramatyczną w ubiegłym roku.

A Floyd Mayweather Jr, pod względem techniki też chyba taki ostatni nie jest!? Powiadają, że jeden z lepszych w historii.

@ Monrooe

„ jak rozumiem nie próbujesz mnie w ten sposób przekonać, że tenis WTA to jest sport profesjonalistów?”

Uwierzę w gender i chciałbym z własnymi amatorskimi umiejętnościami pobierać apanaże w WTA. Wink Smile

Na poważnie, nawet jeżeli tym dziewczynom, niekiedy, w pewnych momentach się przytyje, niezależnie w pokoleniu obecnym, czy też w tych poprzednich (na to chciałem zwrócić uwagę), to żeby zajść wysoko w WTA w zasadzie treningi powinny rozpocząć jako pięcioletnie dzieci? Żeby wspiąć się na piedestał muszą poświęcić mimo wszystko sporo wysiłku, pracy, a opiekunowie i kosztów. WTA pod tym względem to absolutna profeska, tu żadna amatorka, po 2,3 nawet 5 latach treningu nie zaistnieje, do czołowej setki rankingu, nie ma szans się załapać.

Jak już napisałem, moim zdaniem tenis kobiecy pod względem technicznym staje się uboższy, jeżeli jakaś tenisistka zdominuje przeciwniczkę siłą uderzeń, motoryką, to już z reguły wystarcza do zwycięstwa, taki profil wytrenowania przynosi sukcesy i stąd się biorą kolejne Woźniacki, Kerber, również Cibulkowa, mała, ale nie do zabiegania, a przy tym i potrafiąca przebijać piłeczkę płasko, nie na zasadzie balonika na środek kortu.

Taki jest obecnie trend w szkoleniu. Obawiam się, że świetne technicznie Nawratilowa czy Evert, na poziomie swojego wytrenowania i sposobu gry z lat 80 z taką Woźniacki lub Kerber by sobie łatwo nie poradziły, mimo że finezją stylu gry, dominowałyby nad nimi bezapelacyjnie.

Tym bardziej uznanie dla tej naszej Radwańskiej, wszechstronnej, potrafiącej grać bardzo urozmaicony tenis, tylko niech porzuci ten przeze mnie jej przypisywany „oportunizm”, zachowawczość niekiedy irytująco się objawiającą, niech gra ryzykownie z tymi siłowymi „gladiatorkami” tak jak z Szarapową w Miami (największy indywidualny sukces polskiego tenisa) lub z Azarenką przed chwilą na AO.

Czy poziom kobiecego tenisa „pikuje w dół” czy nie, to kwestia indywidualnego wrażenia, chciałbym żeby było jak najwięcej dziewczyn grających tak jak Stefi Graf, Martina Hingis, Justine Henin, ale też mam wewnętrzne przekonanie, że hołdując „fizycznemu” tenisowi obecna czołowa setka rankingu WTA tą z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych rozniosłaby w puch.
60sobota, 25, stycznia 2014 20:16
Senator
@JE Zbyszek
Jako że ma pan swoje lata to boks musi pamiętać Smile . Piszę o boksie, dyscyplinie którą uprawiali bracia Kosedowscy, Kulej, Trela czy Szczepański. To był boks, praca nóg,balans ciała, unik. Teraz to tylko klincz,pchanie i czekanie na jeden cios. Lipa panie lipa.
59sobota, 25, stycznia 2014 19:07
Zbyszek
Jacy esteci. Boksu nie lubią. A ja tak od wielu, wielu lat walki bokserskie oglądam i mówię sobie.Dobrze, że tę telewizję ktoś wymyślił. Na pewno był to kibic bokserski, bo w odróżnieniu od innych sportów boks w telewizji ogląda się lepiej niż na żywo. I tylko słuchanie komentatorów coraz bardziej rozbawia. Dziś będzie walczył m. innymi Szpilka z Jenningsem. Jeszcze nie tak dawno to by ich rozróżniali po kolorze skóry. Dziś mówią, ten w takich to a takim kolorze spodenek to ten, a tamten to inny kolor. Jak mają takie same kolory to mówią ten ma taki kolor wypustków na spodenkach, a tamten taki. W ostatnich walkach i Szpilka i Jennings walczyli w złotym kolorze spodenek z czarnymi wypustkami. Chyba będą mówili ten z niebieskiego narożnika, a tamten z czerwonego. Bo widz nie odróżnia, który jest który Smile Mnie to średnio śmieszy.
58sobota, 25, stycznia 2014 17:04
kibic50
@Senator
Jak byłem dzieckiem to Ojciec zabierał mnie na Halę Gwardii. Smile Nazbierałem mnóstwo autografów, ale boksu nie polubiłem do dziś.

Wg mnie sędziowanie było bardzo dobre, a w kilku przypadkach wzorcowe.
Chorwaci już zapomnieli jak było u nich z sędziowaniem i "parkietem"
57sobota, 25, stycznia 2014 16:41
Monrooe
@ iocosus

- "
Eee, Azarence kilogramów nadwagi bym nie wypominał mając na uwadze i takie obrazki mistrzyń z lat minionych: "


Ale jak rozumiem nie próbujesz mnie w ten sposób przekonać, że tenis WTA to jest sport profesjonalistów? Very Happy
Z Azarenką problem polega na tym, że Ona tej wagi nabrała nagle, nie dziwią więc problemy kontuzjami i formą.
Ostatnimi czasy na Canal+ był puszczany dokument o siostrach Williams, polecam. Warto zobaczyć jak wyglądają profesjonalne treningi, jak ciężka jest praca tenisisty. Szkoda tylko, że wśród pań można takowe policzyć na palcach jednej ręki (bez żadnej przenośni). A co gorsza wszystkie są już na końcu swoich karier. Następczyń nie widać.
56sobota, 25, stycznia 2014 16:38
Senator
@Boks
Jak byłem bardzo młody to znajomy Ojca zabierał mnie na Halę Gwardii ( za Mirowską) na mecze bokserskie. Kiedyś to się mówiło szermierka na pięści, teraz to jest okładanie się po mordach co mnie średnio, a szczerze pisząc nic nie interesuje.
Co do Kubota to oczywiście sukces duży, ale tenis to sport jednak indywidualny i niestety Kubot sam mało znaczy, więc o ile papier to przyjmie i dla historii zachowa, o tyle szeroka opinia szybko zapomni.

@Kibic50
Jak to jest z tym sędziowaniem w szczypiorniaka? Chorwacki trener nie zostawia na sędziach suchej nitki.
55sobota, 25, stycznia 2014 15:28
iocosus
@ boks

Ktoś z czarnoeLkowców ekscytuje się dzisiejszym pojedynkiem Szpilki? Moim zdaniem werdyktem sędziowskim to się nie zakończy, specem nie jestem, tego Jenningsa nie widziałem, ale mam wątpliwości co do „obrony” Szpilki, inkasuje ciosy. Tak trochę na czuja, moim zdaniem, albo jeden, albo drugi padnie.
yvComment v.2.01.1