A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1581)
1521wtorek, 11, lipca 2017 01:21
Senator
Panie Zbyszku radio Praciaki działa a i Baranowski daje radę.Smile
Tak jest selekcyjny jak pewnie żaden inny ale właśnie nie kto inny jak Wyrzykowski zauważył że dawniej działo się więcej. Obecnie na płaskich etapach schemat ten sam, ucieka 4- 6 tuż po starcie, peleton spokojnie pilnuje aby nie odjechali dalej niż na 3 minuty po czym 2- 3 kilometry przed metą likwiduje ucieczkę. Nie ma ataków, ucieczek, kasowania i znowu ponawiania. Na płaskich monotonia taktyki.
1520poniedziałek, 10, lipca 2017 17:28
Zbyszek
TdF
Rafał Majka wycofał się po kraksie na wczorajszym etapie.Aby mieć szanse na walkę o czołowe lokaty w TdF ekipa Bora Hansgrohe musi mieć lepszych kolarzy. Takie ekipy jak Sky, Movistar, Astana czy AG2R i kilka innych budują stale swoje drużyny pod kątem walki o swojego lidera ze wszystkimi na trasie, Natomiast w drużynie Bory tylko Majka był zawodnikiem zdolnym do trzymania koła najlepszym. Jego zastępcą miał być Niemiec Buchmann,ale wczoraj dostał ponad 7 minut .W TdF w odróżnieniu od dwóch innych znanych wyścigów Giro i Vuelty, aby naprawdę liczyć się w walce o podium trzeba być kolarzem wszechstronnym . Stąd w "Wielkiej Pętli "startują wszyscy /prawie/ najlepsi i sprinterzy, i czasowcy i specjaliści od klasyków i dwa rodzaje "górali". Rafał Majka nie jest niestety kolarzem wszechstronnym ,a w górach należy do najlepszych tylko w dynamicznych, krótkich wspinaczkach. Ale czyni szybkie postępy i już wytrzymuje szybkie tempo peletonu, mniej traci na czasówkach i być może w przyszłym roku z lepszymi kolarzami w grupie zaznaczy swoją obecność w czołówce klasyfikacji generalnej. W tym roku pewno wystartuje jeszcze w dużym wyścigi II kategorii czyli w Vuelcie.
Senatorze zaskakujesz mnie. TdF jest wydarzeniem światowej rangi, medialnie największym w tym roku.W przyszłym ustąpi MŚ w piłce nożnej i rozpocznie się z tygodniowym opóźnieniem. Był czas, że Polaków w TdF nie było,a Wyścig nie tylko się odbywał,ale ani o jotę nie był mniej pasjonujący . Pamiętam też etapy powyżej 300 km , a etapy jazdy na czas powyżej 50 km. TdF zawsze był wyścigiem selekcyjnym, eliminującym przypadkowych kolarzy.Należy się cieszyć z każdego Polaka, który doznał zaszczytu uczestniczenia w tej wielkiej imprezie.A tegoroczny jest fenomenalny.Dobór kolarzy jest imponujący, a to co robi Sky to klasa niedościgła. Życzę zagłębienia się w tej walce kolarzy z innymi i z własną słabością. Ja natomiast żałuję,że Krzysztof Wyrzykowski oddał mikrofon . Ja się rozumienia i kochania kolarstwa uczyłem na tekstach Lecha Cergowskiego i właśnie jego. Bo kolarstwo to tak jak piłka nożna czy tenis - to czysta poezja . Nie każdy może być poetą i nie każdy czuje poezję. Nie chcę zbytnio krytykować tych dzisiejszych nudziarzy,ale brak mi u nich pokory wobec wielkości imprezy jaką im powierzono do komentowania.Tak jak oni to się komentuje wyścigi drezyn w Psiej Wólce.

Wimbledon.
Agnieszka Radwańska po wygranej w III rundzie oznajmiła,że plan wykonała i dalej męczyć siebie i nas swoją obecnością na korcie nie będzie. Pomimo tej deklaracji jednak wyszła na kort, po to, aby z uśmiechem na ustach przegrać bez próby podjęcia walki. Ja nie wiem,ale może jej akurat zacząć płacić od IV rundy Smile.
1519poniedziałek, 10, lipca 2017 01:37
Senator
Muszę napisać że bardzo liczyłem na Rafała Majkę. To co się wydarzyło spowodowało że już nie będę śledził z zapałem tego wyścigu.
Podkreślił bym tytaniczną pracę jaką wykonuje Kwiatkowski dla swego lidera Frooma. Kto ogląda wyścig ten wie o czym piszę.
Ogólnie zgadzam się z tymi którzy twierdzą że etapy są złe ustawione pod względem kolejności i te płaskie są zdecydowanie za długie i jest ich zbyt wiele.
1518niedziela, 09, lipca 2017 18:36
Zbyszek
Skala zaciętości podczas zmagań kolarzy na tegorocznym TdF przechodzi wszelkie wyobrażenia.Wielu kolarzy podejmuje ryzyko graniczące z zatratą instynktu przetrwania, inni łamią zasady fair play. Podsumowanie rezerwuję sobie po Wyścigu.
Wczoraj kolarze jechali tak szybko jak szaleńcy i pomimo,że etap był trudny a meta na podjeździe to klasyfikacja ani drgnęła. Dziś z kolei na jeszcze trudniejszym etapie z Nantua do Chambery grupa AG2R której siedziba jest w Chambery postanowiła za wszelką cenę wyprowadzić na lidera jej kolarza Bardeta. Od początku etapu kolarze tej grupy ruszyli do zmasowanego ataku forsując duże tempo i nie bacząc na na karkołomne zjazdy. Dzisiejszy etap był niesamowicie selekcyjny. Do mety dojechali w czołówce najlepsi. a w klasyfikacji pojawiły się duże różnice czasowe.Na pierwszych 3 miejscach w klasyfikacji generalnej są Chris Froome, Fabio Aru i Romain Bardet. Niestety nie obyło się bez ofiar : z wyścigu zostali wycofani vicelider Geraint Thomas Sky, który złamał obojczyk,oraz najlepiej dotąd prezentujący się na trasie Richie Porte BMC, zaś uczestniczący w tej samej kraksie co kolarz Sky Rafał Majka stracił na mecie do zwycięzcy ok.36 minut i już w walce o czołowe lokaty liczył się nie będzie. O jego dalszych wyścigowych losach zadecydują lekarze.
1517sobota, 08, lipca 2017 16:55
Zbyszek
Agnieszka Radwańska po wygranej z Timeą Bacsinsky jest w IV rundzie Wimbledonu. Przyznam,że bardzo obawiałem się tego meczu, gdyż Szwajcarka dotychczas wygrała wszystkie 4 mecze z Radwańską właściwie bezproblemowo grając tak samo czyli długie liftowane piłki na koniec kortu zmuszając Polkę do głębokiej obrony i popełniania błędów.
Dziś Radwańska nie dawała się zepchnąć poza linię końcową i od początku spowalniała akcje grając wysokie loby. W I secie przewaga szybkości Bacsinsky była jeszcze na tyle wyraźna,że wygrała tę partię do 3,ale już w secie II Radwńska męczyła przeciwniczkę na przemian przyśpieszając i zwalniając grę. I o dziwo przestała się obawiać długich wymian, które często wygrywała. Drugi set dla Polki 6:4. W III secie to Radwańska przyśpieszyła grę i to ona zmusiła rywalkę do desperackich obron kończonych błędami. Panowała na korcie i set dla niej 6:1. Forma Agnieszki idzie wyraźnie w górę. Pierwsze dwa mecze wygrała takim wręcz chamskim uporem, teraz dokłada taktykę, technikę i dużą wytrzymałość oraz rosnącą w trakcie meczu szybkość. Nie mówmy hop,ale jest nieźle.
1516piątek, 07, lipca 2017 20:19
Zbyszek
Niestety kolejny Francuz przerwał sen Jerzego Janowicza o awansie do kolejnej rundy Wimbledonu.A był nim 46 w rankingu ATP Benoit Paire. Janowicz dotychczas na 5 pojedynków wygrał z nim 3,ale ostatni w czerwcu w Stuttgarcie gładko przegrał. Ja mam pretensje do Janowicza,że brak mu pokory i gubi go przechwalanie się i snucie dalekosiężnych planów co zaburza mu koncentrację i zaburza procesy myślenia i kojarzenia. W meczu z Paire nie grał źle. Popełnił tylko 12 niewymuszonych błędów przy 23 rywala, ale miał tylko 22 winnery,a przeciwnik 69, w tym na oko licząc z 50% to dropp shoty, a następne ze 30 % to woleje. I to wszystko z backhandu. Dziś Francuz grał fenomenalnie właśnie backhandem, a Janowicz odgrywał piłki dokładnie na tę jego stronę. Samobójca. A gra Paire dziś to było coś pomiędzy wirtuozem ,a partaczem.Dla widzów był to sporymi fragmentami pokaz fenomenalnego panowania nad piłeczką, wręcz bajeczną.Polak tylko w drugiej partii miał szansę na wygranie seta,ale gdyby tak się stało byłoby to niesprawiedliwe.Po prostu Janowicz dziś był tłem.
Janowicz musi przede wszystkim posiąść stabilność psychiczną. Bez niej będzie jak listek na wietrze. A on nadal szuka recepty w treningu fizycznym. Nie tu leży klucz do sukcesów panie Jerzy.
1515czwartek, 06, lipca 2017 17:49
Zbyszek
Ledwo żyję po meczu Agnieszki Radwańskiej z Amerykanka Christiną McHale. Nasza tenisistka nie ma szybkości i męczy się okrutnie, zwłaszcza na początku spotkań. Już drugi raz. Ale pokazuje niezwykle waleczne serce. Do tej pory z McHale walczyła 5 razy i wszystkie mecze wygrała bez problemu. a dziś 1 set w plecy 5:7, a w drugim Amerykanka ma dwie piłki meczowe ,ale Agnieszka z twarzą w korcie odbija piłki nie do odebrania i po tie breaku wygrywa 7:6. W 3 prowadzi 3;1 i 4:2,ale McHale ją dochodzi, ma ponad 50 wygranych zagrań i jest na fali i wydaje się,że to ona ma więcej sił. Ale Polka nie cofa się ani o krok poza linię końcową i sama spycha rywalkę do głębokiej defensywy. Ta nie wytrzymuje presji i naporu Radwańskiej . Oddaje prawie bez walki końcowe gemy. Dawno nie widziałem tak zdeterminowanej Agnieszki. To co gra to nie jest jej lekki, techniczny i swobodny tenis zaskakujący dla przeciwniczek, które nie widzą ,gdzie piłka będzie zagrana. To co pokazuje w Wimbledonie jest jak na nią toporne, wymuszone, nie powiem,że siłowe, bo ona siły za dużo nie ma. Ale ta niesamowita wola walki robi ogromne wrażenie i aż chce się żeby los był dla tej heroicznej dziewczyny łaskawy..Mogę jej złożyć tylko podziękowania za ogromne emocje zakończone wspaniałym finałem.
W kolejnej rundzie jej rywalką będzie,albo SłowaczkaKristina Kucova,albo jej nie leżąca Szwajcarka Timea Bacsinsky.
1514środa, 05, lipca 2017 20:30
Zbyszek
Wczoraj ciepło napisałem o Jerzym Janowiczu,a on dziś odwdzięczył się Smile wygraną z rozstawionym z numerem 14 wielką nadzieją Francuzów Lucasem Pouillem. Janowicz wykazał wyjątkowy hart ducha wygrywając pierwszego i drugiego seta 7:6. trzeciego przegrał,ale w 4 nie dał szans rywalowi.Popełnia on jeszcze wiele błędów. nie siedzi mu należycie pierwszy serwis, nadużywa dropp shotów, zbyt często wybiera zamiast prostych i skutecznych rozwiązań jakieś dziwactwa,ale walczy, biega, stara się odegrać każdą piłkę.I nareszcie wrócił do mocnych uderzeń, prostych liftowanych serwisów, returnów bitych po przekątnej, zmian kierunku ataku i łatwości poruszania się po korcie , w tym dobiegania do piłek wydawałoby się nie do odebrania.Moim zdaniem stać go na jeszcze lepsze granie, pod warunkiem,że fizycznie wytrzyma trudy turnieju. Ma w III rundzie teoretycznie łatwiejszego przeciwnika, ale w IV to już sam Andy Murray.
1513środa, 05, lipca 2017 19:07
Zbyszek
Podczas 5 etapu TdF do la Planche des Belles Filles w Wogezach liczącego 160,5 km z krótkim ,bo liczącym 4 km ,ale piekielnie trudnym ,fragmentami nawet 20% nachylenia, podjazdem karty rozdawali faworyci. Na trasie były odjazdy od peletonu,ale wszystko się połączyło na 17 km od mety. Na ostatnich kilometrach peleton rozprowadził i rozerwał Michał Kwiatkowski,ale po samotnej ucieczce jako pierwszy na mecie z niewielką przewagą nad Danielem Martinem i Christopherem Froomem zameldował się Fabio Aru Astana.Po etapach na czele Chris Froome Sky, przed Geraitem Thomasem Sky oraz Fabio Aru. Różnice w czołówce sekundowe.
Majka zaskoczony tempem w końcówce na etapie 12, a po 5 etapach na 10 miejsce ze stratą do lidera 1,01 minuty.
1512wtorek, 04, lipca 2017 20:47
Zbyszek
Tym razem trochę na obrzeżach ważnych wydarzeń sportowych.
Zaczął się Wimbledon.
Agnieszka Radwańska wygrała w dwóch setach 7;6 i 6;0 w I rundzie z weteranką kortów,ale niegdyś liderką rankingu Serbką Jeleną Jankovicz. Nie wiem czy Wy,ale ja słyszałem jak wielki głaz Isi spada z serca i uderza o kort.
Jej drugą rywalką będzie nieznana Amerykanka McHale. W tym roku w tenisie kobiecym każda z pań z pierwszej 40 rankingu WTA nosi buławę marszałkowską w plecaku. Przez ostatnie kilkanaście lat królowa była jedna i albo ona wygrywała największe imprezy,albo,żeby je wygrać to trzeba było ją pokonać . W tym roku kiedy kota nie ma to myszy harcują i Ostapienko jest tego żywym dowodem.Dlatego Wimbledon nie ma faworytki i nawet Agnieszka może go wygrać Smile o ile nie ma w zanadrzu jeszcze innych kamieni.
Wygrał też swój pierwszy mecz Jerzy Janowicz. Na konferencji prasowej po spotkaniu zobaczył w sali wśród kilkunastu żurnalistów niejakiego Jerzego Rolaka i uznał go za personę non grata. Postawił ultimatum,albo "menda" wyjdzie,albo nici z odpowiedzi. "Menda" nie wyszła więc Jurek opuścił salę.
Ten Janowicz jeszcze młody to i pamięć ma dobrą Smile. Bo ten Ro(b)lak to ten sam,który tuż po meczu z Chorwatami przed 4 laty zadał pytanie do Janowicza :"dlaczego jest słabszy od 150 rakiety " i Jerzy się wściekł i nagadał głupot, które potem nie tyle odszczekiwał, ile odśpiewywał.A ta kanalia udawała jego przyjaciela i jeszcze po tamtym wypadku wyciągała prywatną wiedzę przeciwko Janowiczowi..W każdym razie widać,że cała tamtejsza sytuacja jest dla niego jak otwarta niegojąca się rana. Pisamctwo powie,że ten ich koleżka wykonuje swoją pracę. Ja bym mu radził,aby się zapisał do Firmy świadczącej usługi asenizacyjne.Praca jak każda inna i nie tak obrzydliwa jak pismacza Smile.

TdF.
Wczoraj grupa Majki i on sam dała popis skutecznej jazdy doprowadzając jednego z faworytów do zdobycia prestiżowej zielonej koszulki w klasyfikacji punktowej Petra Sagana do zwycięstwa etapowego. Dziś Komisja Dyscyplinarna Wyścigu wykluczyła Petra Sagana z dalszego udziału w imprezie. Pod koniec etapu w walce o czołowe miejsce Sagan rozmyślnie uderzył łokciem znakomitego kolarza Anglika Marka Cavendisha z grupy Dimention Data, tak,że ten wypadł za ogrodzenie okalające tor jazdy i doznał złamania obojczyka. Czekam na sankcje ze strony jego grupy Bora Hansgrohe, bo ten bandycki wyczyn odbił się szerokim echem w mediach i prestiżu grupie Majki nie przysporzył.

Boks.
Po walce Horn Pacquiao wygranej jednogłośnie na punkty przez Australijczyka głośny sprzeciw przeciwko werdyktowi wyraził kontrowersyjny trener i komentator telewizyjny Teddy Atlas. Był on autorem wielu skandali będąc trenerem szprycera Powietkina i obrażając kolegów z telewizji ESPN. Werdykt wedle niego to przejaw korupcji, bo jego zdaniem wszystkie rundy wygrał Pacquiao. Media nadały tej wypowiedzi duży rozgłos,a dla mnie facet za wszelką cenę chce mieć swoje 5 minut,albo nie zaprzestał ćpania.Mniejsze zainteresowanie mediów wywołała wypowiedz trenera Pacquiao legendarnego Freddie Roacha, który uznał,że Manny przegrał wyraźnie i zasłużenie i po ewentualnej walce rewanżowej powinien zakończyć karierę.A Atlas kiedy dowiedział się,że walkę oglądała w ESPN nienotowana od połowy lat 90-tych liczba blisko 4,5 miliona gospodarstw domowych w Ameryce udał się na emigrację wewnętrzną i zawiesił się w obowiązkach komentatora . Liczy ,że sprawa ucichnie i jak go szefowie stacji od razu nie wywalili to jakoś ocaleje.. Do następnego razu. Tak to po raz kolejny widać,że na samym wierzchu zwykle zwykłe gówno pływa.
I tym miłym akcentem kończę te kilka zdań co nie zawsze miłe.
1511niedziela, 02, lipca 2017 20:18
Zgred
To jest aż niemożliwe, taka różnica poziomu.
Może dlatego, że kilku Kubańczyków siedzi w pierdlu za gwałt na Fince ?

No nie do końca...tam siedzą ciut starsi Kubańczycy...
1510niedziela, 02, lipca 2017 20:00
kibic50
@ Zgred

To jest aż niemożliwe, taka różnica poziomu.
Może dlatego, że kilku Kubańczyków siedzi w pierdlu za gwałt na Fince ?
1509niedziela, 02, lipca 2017 19:57
Zgred
Miazga, walec, demolka !
Polska reprezentacja zdeklasowała w finale MŚ U-21 Kubańczyków
3-0 ( 25:20, 25:10, 25:19)

MASAKRA !!!!!!!!!!!!!!!!!

Panowie to 48 zwycięstwo z rzędu na poziomie gier reprezentacyjnychWink to jest wręcz niemożliwe - ale jednak prawdziwe!

Tylko niech czynniki wyższe nie zmarnują takiego potencjału, bo to młode pokolenie może nam dać ogrom radości.
W drugim secie "przejechali się" po rywalach w sposób niemiłosiernie masakryczny...Ci biedni Kubańczycy byli bliscy płaczu.

Brawo, Brawo, Brawo
1508niedziela, 02, lipca 2017 19:39
kibic50
Miazga, walec, demolka !
Polska reprezentacja zdeklasowała w finale MŚ U-21 Kubańczyków 3 : 0

MASAKRA !!!!!!!!!!!!!!!!!
1507niedziela, 02, lipca 2017 11:38
Zgred
Przywołany do pionu przez @kibica50 postaram się przybliżyć choć w pigułce ( za co przepraszam - gdyż myśli moje oscylują teraz w około szpitalnej rzeczywistości) a więc tak:

Nasza młoda kadra siatkarska U-21 dotarła do finału rozgrywanych u naszych sąsiadów z za miedzy Mistrzostw Świata na czeskich parkietach. O finał grali z Brazylią i wygrali
na takich wartościach : Polska - Brazylia 3:2 (25:21, 25:19, 21:25, 23:25, 15:12)

Po dwóch ładnie wygranych setach Brazylia wróciła do gry i doprowadziła do remisu, jednak w Tie-breaku Polacy wygrali do 12 -tu.

W niedzielę ( 18,30 Polsat Sport) zagramy o krążek złoty z Kubą.
W tym miejscu należałoby przywołać medialność i całość przekazu z U-21 piłkarzy. Porównania żadnego nie ma bo być nie może, w końcu piłka nożna zawłaszcza wszystko w sensie sportowym...
Ale tu proszę zobaczyć liczby:

Nasza ekipa z powodzeniem wywiązuje się z roli faworyta. Składa się przecież z mistrzów Europy i świata kadetów (2015) oraz mistrzów Europy juniorów (2016).
Jak wyliczył w swoim serwisie internetowym PZPS, było to 47. z rzędu zwycięstwo ekipy trenerów Sebastiana Pawlika (pierwszy szkoleniowiec) i Macieja Zendeła (drugi trener).

47 - Drodzy Panowie

Nie wiem jakim wynikiem zakończy się mecz finałowy, ale można założyć, że rozkręcona nasza reprezentacja jednak to Zrobi Wink

W historii tej imprezy nasi siatkarze zdobywali mistrzostwo świata dwukrotnie - w 1997 i 2003 roku.

Biorąc pod uwagę te lata i niestety wyniki można zauważyć, że ludzie, którzy wtedy grali ( a teraz zajmują się w studiach komentowaniem) nie przekuli bądź co bądź sukcesu. Na który musieliśmy czekać aż do 2014 roku.
Czy teraz będzie inaczej?
Aż mi się zamarzyło - złote pokolenie, które naturalnie wejdzie w kadrę pierwszej reprezentacji sadzając na ławce - teraz grających.
I kto wie? Może właśnie taki projekt warto by było dokładnie kultywować...i zadbać o tych chłopaków.
Powinien to zauważyć Związek i powinien także wyjść na przeciw oczekiwaniom. Nasza Liga jest jak złota żyła dla siatkarzy tu przybywających. Oczywiście - sponsorzy wymagają, a prezesi klubów chcą robić wynik za wszelką cenę...i tak bywają mecze w których - uwaga- z dwóch stron siatki gra 4 czy 5 siatkarzy polskich.

Żadna nawet najpiękniejsza ekipa młodych ludzi nie ma szans przebić się do grania, poważnego grania kiedy jedynie patrzeć mogą na występy Serbów, Francuzów, Niemców czy Belgów...
PZPS powinien zrobić zmiany i dbać, dbać i jeszcze raz dbać o to -co siatkarski sport przynosi w tym kraju. Tylko taka droga - będzie miarą oczekiwanych sukcesów...

Trzymamy Kciuki za małolatów Wink
Panowie
Będzie Złoto!
1506niedziela, 02, lipca 2017 08:04
Zbyszek
Krótkie refleksje z wczorajszych wydarzeń sportowych.

Kolarstwo.
TdF rozpoczął się od etapu jazdy na czas 14 km po ulicach Dusseldorfu. Wygrał kolarz grupy Sky Thomas. Polacy dobrze się zaprezentowali. Michał Kwiatkowski był 8 ze stratą 15 sekund, zaś Rafał Majka zajął 57 miejsce,ale z małą /niecała minuta/ stratą. Był lepszy od wielu kolarzy z którymi dotychczas przegrywał. Największym wydarzeniem było jednak wycofanie z Wyścigu jednego z głównych faworytów do wygranej Alejandro Valverde. Na jednym z zakrętów wypadł z trasy i uderzając w betonowe zabezpieczenie złamał nogę.W tym roku Valverde był w rewelacyjnej formie i taktyka grupy Movistar jazdy na dwóch liderów /drugi to Quintana/ mogła im pozwolić nareszcie wygrać klasyfikację generalną.

Siatkówka.
Podczas Mistrzostw Świata U-21 odbywających się w Czechach Polacy w półfinale pokonali po zaciętej walce w setach 3:2 pokonali Brazylijczyków. Tym co działało na korzyść naszej drużyny był blok. Jak stał w 1 i 2 secie tak je wygraliśmy, kiedy był słabszy jak w setach 3 i 4 to je przegraliśmy, na szczęście znowu zadziałał w secie piątym.
Dziś finał z Kubańczykami o 18.30 na Polsat Sport.

Boks.
Na gali w Moskwie wracający po zawieszeniu Rosjanin Aleksander Powietkin pokonał w wadze ciężkiej Ukraińca Andrija Rudenkę jednogłośnie na punkty. Sasza wygrał wszystkie rundy i zdobył pas WBO Silver co oznacza ,że stał się obowiązkowym pretendentem do walki o Tytuł, którym dziś dysponuje Nowozelandczyk Parker. Ja , pomimo 2 wpadek dopingowych Powietkina mam do niego słabość, gdyż jest to jeden z niewielu sportowców sportów walki, który nie jest wytatuowany jak małpa,Tym samym dla mnie nie jest spokrewniony zbyt blisko z tym wesołymi zwierzętami,ale nade wszystko nie jest pobratymcem co najmniej ideowym kryminalistów.

Podczas gali w Brisbane w Australii doszło do ogromnej sensacji. W walce o Tytuł Mistrza Świata WBO wagi półśredniej posiadacz tego pasa, zdecydowany faworyt Filipińczyk Manny Pacquiao przegrał zdecydowanie na punkty z Australijczykiem Jeffem Hornem.
Manny lat.39 znany chyba wszystkim fanom nie tylko boksu dotychczas stoczył 67 walk z których 5 przegrał i 2 zremisował,walcząc 36 razy o Tytuły Mistrzowskie z 33 wychodził zwycięsko. Jeff Horn lat 29 znany był tylko w Australii, stoczył 18 walk, 17 wygrał i 1 zremisował. Horn wyższy o 6 cm i z dłuższym o 7 cm zasięgiem ramion rozpoczął pojedynek z niezwykłym animuszem i od 1 rundy zepchnął Pacquiao do obrony. Był szybszy , wyprowadzał mnóstwo ciosów i chociaż nie wszystkie były precyzyjne to lokował ich więcej od Mannego.W 2 rundzie zderzyli się głowami i Horn doznał rozbicia prawego łuku brwiowego, zaś po zderzeniach w rundzie 5 i 7 Manny miał przeciętą skórę głowy z lewej i prawej strony. Więc walka była nie tylko zacięta ale i krwawa. Wszystkie rundy do 8 miały podobny przebieg, Horn wywierał presję, atakował, zaś Manny kontrował i wchodził ciosami w 2 tempo,ale tych ciosów mimo ,że silniejsze było za mało, aby którąś rundę chociaż zremisować. Widząc co się dzieje Pacquiao ruszył do ataku w 8 rundzie i trafił mocno na szczękę rywala lewym prostym,Horn nie padł,ale cios mocno odczuł. Filipińczyk kontynuował ofensywę w rundzie 9 zadając kilkanaście mocnych ciosów w lewej i prawej ręki. Jego przewaga była tak duża,że sędzia w przerwie na 10 rundę zapytał go czy chce
dalej kontynuować pojedynek. Jeszcze na początku 10 rundy Manny miał przewagę,ale chyba te ataki wyczerpały jego siły, bo pod koniec rundy znowu dominował jego przeciwnik.W ostatnich 2 rundach Pacquiao ambitnie dążył do zadania nokautującego ciosu,ale Australijczyk wszystkie te uderzenia blokował., sam zadając ciosy głównie na tułów.
Zwycięstwo Horna jednogłośne . Według mnie na kartach punktowych powinno być 117 :111 ew.116-112. A jakie kwoty obaj otrzymują za walkę ? Pacquiao 10 mln USD, zaś Horn 500 tys. USD. To ukazuje rozmiar sensacji.
1505piątek, 30, czerwca 2017 23:15
kibic50
@ Handball

Rozlosowano grupy LM w piłce ręcznej panów.
Mistrz Polski trafił do grupy "śmierci"
W Kielcach jednak nie załamują rąk. Marketingowo ? - rewelacja ! mówią. Sportowo ? - damy radę !

Grupa B
1. Telekom Veszprem
2. Vive Tauron Kielce
3. Paris Saint-Germain
4. Aalborg Handbold
5. Mieszkow Brześć
6. RK Celje Pivovarna Lasko
7. Flensburg-Handewitt
8. THW Kiel

Trzymajmy kciuki Very Happy
1504środa, 28, czerwca 2017 18:13
Zbyszek
Jutro o 18-tej odbędzie się prezentacja uczestników najbardziej medialnej imprezy 2017 roku Tour de France . 104 edycja " Wielkiej Pętli" rusza 1 lipca i po 21 etapach zakończy się metą w Paryżu w dniu 23 lipca 2017 roku.
Liczy 3516 kilometrów, zacznie się w Niemczech w Dusseldorfie, potem Belgia i we Francji przejazd przez Wogezy, Jurę, Pireneje, Masyw Centralny i Alpy.
Tylko jeden etap , przedostatni, 23 km jazdy na czas.Ja zwracam uwagę na etapy 5,8,9 /4 premie górskie I kategorii/,12,17 z podjazdem pod Col du Galibier na 2642 metry npm,18 z końcowym podjazdem do Izoard o długości 30 km od 1025 m npm do 2360 m npm. Te etapy powinny zadecydować o końcowej klasyfikacji.
A w Wyścigu poza Tomem Dumoulinem i Vicenzo Nibalim wystartuję wszyscy najlepsi kolarze i górale i klasycy i sprinterzy spośród 22 drużyn. Z numerem 1 zwyczajowo wystartuje zwycięzca poprzedniego Touru czyli Christopher Froome Anglik z teamu Sky.
W Sky oprócz Frooma wystartują jeszcze tak znani i mocni kolarze jak Sergio Enao, Mikel Landa, Mikel Nieve i świetny w bieżącym sezonie Michał Kwiatkowski.
Z innych zespołów w walce o pierwszą 10 klasyfikacji generalnej powinni się liczyć :
z AG2R Romain Bardet i Jan Bakelans, z Astany Fabio Aru i Jakob Fugslang, z Bahrain Meridy Ion Izagire, z Connanadale Andrew Talansky i Rigoberto Uran, z Cofidis Solution Credits Christophe Laporte, z FDJ Thibaut Pinot, z Lotto Soudal Tony Gallopin, z Orica Scott Roman Kreuziger, Simon Yates i Michael Albasini, z Qiuck Steep Flors Mateo Trentin, z Lotto NL-Jumbo Robert Gesink, z Sunweb Warren Bargil, z szalenie silnego Movistar Nairo Quintana i Alejandro Valverde, z Treak Segatredo Alberto Contador i John Degenkolb,z BMC Racing Richie Porte.
Nas najbardziej interesuje start Rafała Majki lidera niemieckiej grupy Bora Hansgrohe. Oprócz niego z tej grupy wystartuje Petr Sagan, główny faworyt klasyfikacji punktowej oraz m.innymi pomocnicy Polacy : Majki Poljański i Sagana Bodnar.
Faworytami do podium są tradycyjnie w kolejności Froome, Valverde, Contador, Quintana,Aru,Bardet, i Richie Porte. Do walki może włączyć się Majka,a wysokie miejsce powinien zająć Michał Kwiatkowski.
Jak co roku,za Państwa pozwoleniem, będę dzielił się swoimi uwagami po co ciekawszych etapach.
1503niedziela, 18, czerwca 2017 09:14
Zbyszek
Nad ranem 18.06.2017 roku zakończyła się walka rewanżowa o pasy Mistrza Świata Federacji WBA,IBF i WBO wagi półciężkiej pomiędzy Amerykaninem Andre Wardem lat 33, wzrost 183 cm,walk 31, wszystkie wygrane,15 KO a Rosjaninem Kowalowem lat 34,wzrost 183 cm,walk 34,jedna przegrana , jeden remis,26 KO. W poprzedniej walce 16.11.2016 roku Andre Ward wygrał po 12 rundach jednogłośną decyzja sędziów. zdobywając przewagę w ostatnich 7 rundach, głównie w półdystansie."Kruszer" dodatkowo przyznał się,że nie był fizycznie dobrze przygotowany i zabrakło mu sił.Tym razem miało być inaczej. I rzeczywiście na próby wejścia do boksowania w półdystansie Kowalow skutecznie uniemożliwiał zadawanie ciosów przez Warda przez blokowanie i trzymanie jego rąk. Sam zaś wchodził z prostymi w drugie tempo i pierwsze 3 rundy wygrał.Od 4 rundy to Ward zaczął walczyć w defensywie i trzymał dystans często przechodząc z dość głębokiej obrony do kontrataku.I jego przewaga z każdą rundą rosła.Rosjanin nie zaprezentował szczelnej obrony. Kiedy Ward atakował jego górę to bronił szczęki,ale wtedy odsłaniał tułów, a kiedy dostawał haki na tułów to próbował jego osłaniać.I tak na przemian,aż widać było,że stał się zniechęcony , apatyczny i bezradny. Do tego stopnia,że gdy sędzia przerwał tę nierówną walkę w 8 rundzie po kilku ciosach na dolne partie jego ciała, nawet nie protestował.
Teraz Ward ma do przetestowania Adonisa Stevensona pogromcę Fonfary i do zunifikowania jego tytuł WBC.
Na marginesie pojedynku nie mogę nie napisać o słabnącej kondycji boksu i chyba sportu w ogóle.Ta walka toczona przez znakomitych sportowców-bokserów nie wywołała dużego zainteresowania. Już poprzednia przyniosła deficyt w wysokości 5 mln USD, ale gaże były przyzwoite 7 mln dla Kowalowa i 5 mln dla Warda.Teraz gaże to 6,7 mln dla Warda, a Kowalow bez gwarantowanego zarobku , z prawem tylko do bonusów z % udziału w PPV i w sprzedaży biletów do hali.Wstępnie oszacowano,że będzie to góra 2 mln USD.Najpierw planowano występ w Hali T-Mobile w Las Vegas na 18 tys. ludzi, ale przeniesiono walki do hali Center z widownią 12 tysięczną, która też pełna nie była.Przed poprzednią walką szacowano PPV na 900 tys. abonentów, a było 70 tys.Obecnie ta liczba nie przekroczyła 150 tysięcy.
A pojedynkował się najlepszy aktywny bokser, bowiem Ward nie przegrał ani jednej walki w karierze, ani amatorskiej, ani zawodowej, był Mistrzem Igrzysk w Atenach, wygrał najbardziej prestiżowe zawody Super Six toczone przez 3 lata od 2009 do 2011 roku .
Natomiast Sergiej Kowalow pokonał wszystkich najlepszych w wadze półciężkiej , zdobywając tytuł WBO w 2013 roku po pokonaniu Cleverlego ,a zunifikował go z WBA i IBF po walce z Hopkinsem w listopadzie 2014 roku.
Być może sport przestał kojarzyć się z jego pozytywnymi walorami,a ludzi bardziej ekscytują brudy. A tu Ward to facet, który nikogo nie obraża, ma jedną żonę od ponad 10 lat, dwójkę dzieci, nie ma ekscesów alkoholowych, ani narkotyków,nie był też w więzieniu i się nie nawracał, bo nie musiał. Kowalow też w brukowcach nie zaistniał pomimo,że bardzo się starał kwestionując w mediach wynik poprzedniej walki.Ale też żona , dziecko, brak burd, więzienia. Jednym słowem dla obu wstyd.
Dla amerykańskiej publiki widocznie porządni, uczciwi ludzie i wyśmienici sportowcy nie są dostatecznie atrakcyjni..Taki robi się klimat.
1502niedziela, 11, czerwca 2017 20:52
kibic50
@ Handball

Ogromnie zawiedzeni muszą być ci wszyscy, którzy problemy naszych szczypiornistów upatrywali głównie w trenerze.
W kolejnym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca Piotra Przybeckiego nasza kadra zaliczyła (wybacz Senatorze) prawdziwy wpierdol. Polska przegrała z Norwegią 22:41 (9:20) w ostatnim meczu turnieju Gjensidige Cup. Była to już trzecia porażka nowego selekcjonera.
1501sobota, 10, czerwca 2017 17:49
Zbyszek
Finał gry pojedynczej kobiet tegorocznego French Open zakończył się ogromna sensacją. Już samo dojście do finału młodziutkiej 20-letniej Jeleny Ostapenko z Łotwy było wielką niespodzianką, gdyż w rankingu WTA była ona na 47 miejscu, do tej pory rozegrała tylko 7 meczów w cyklu WTA, z których wygrała 4 i przegrała 3.Ale też jako juniorka wygrała w 2014 roku Wimbledon. W drodze w do finału pokonała m.innymi znacznie wyżej notowane , mające polskie korzenie Dunkę Karolinę Woźnaicki i Szwjacarkę Timeę Bacsinszky. Jej rywalką w finale była rozstawiona na miejscu 3 Rumunka Simona Halep, która przed Paryżem wygrała turnieje w Madrycie i Rzymie. Halep w ćwierćfinale miała szalenie trudna przeprawę ze Svitoliną, przegrała I seta , w drugim przegrywała 1:5 i wygrała.W finale z kolei to ona wygrała I seta do 4 i w drugim prowadziła 3;0,a mimo to przegrała w 3 setach. Ostapenko zagrała odważnie, bezkompromisowo i przede wszystkim zadziwiła regularnością. Miała minimalna ilość niewymuszonych błędów,byłą jak ściana , która odbijała szybko i celnie wszystkie piłki.Ta wygrana świadczy,że w tenisie kobiecym po odejściu Sereny nie ma bitych faworytek i każda z pierwszej setki może wygrać wszystko.
A u mężczyzn w finale 2 z 4 faworytów ,a więc Nadal z Wawrinką, a nie np. Murray z Djokoviczem. Finał panów jutro.
1500niedziela, 04, czerwca 2017 05:18
Zbyszek
Na nasze nieszczęście znowu doczekaliśmy się walki Polaka o pas mistrza świata w boksie zawodowym Smile. Tym razem w wadze półciężkiej Andrzej Fonfara l.30, wzrost 189 cm, walk 34, 4 przegrane, 17 k.o.skrzyżował rękawice w Center Hale w Montrealu z Mistrzem WBC Kanadyjczykiem Adonisem Stevensonem lat.40 wzrost 180 cm.walk 29,23 ko, 1 porażka.
Obaj walczyli już ze sobą 3 lata temu. W tamtej walce Fonfara był 2 razy na deskach, Adonis raz i to on wygrał zdecydowanie na punkty. czasami robiąc z Andrzeja tarczę. Stevenson tłumaczył,że nie wygrał przed czasem , gdyż miał uraz mięśni pleców. Przed dzisiejszą walką obaj zapowiadali wygraną przed czasem. Fonfara zmienił trenera na znanego Virgila Huntera, a ten ponoć poprawił jego słabą pracę nóg oraz zmienił ustawienie na boczne.
Wydawało się,że Fonfara przez te 3 lata dojrzał, nabył więcej doświadczenia i ogólnie się boksersko rozwinął.On sam podkreślał,że w tym międzyczasie pokonał znanych bokserów Cleverlego, Chaveza jr i Czada Dawsona. Natomiast Adonis już młodszy nie będzie i nie walczył od prawie roku.
Walka Fonfary ze Stevensonem doszła do skutku, gdyż do ogłoszonych przetargów na organizację walki Adonisa najpierw z Ukraińcem Gwozdykiem, a potem z Kolumbijczykiem Alvarezem nikt się nie zgłosił. Dopiero telewizja Showtime ogłosiła,że walkę zorganizuje o ile przeciwnikiem Kanadyjczyka będzie Fonfara.
Tyle piszę o okolicznościach towarzyszących , gdyż o walce nie ma co pisać. Fonfara wyszedł na ring, w pierwszej rundzie na początku trochę popajacował, w połowie rundy dostał taki odczepny lewy półprosty na skroń i ledwo do końca rundy dotrwał. W drugiej od początku znowu robił za tarczę i
nie był w stanie zadać ciosu w odróżnieniu od Kanadyjczyka. Po minucie sędzia przerwał walkę, gdyż zmieniała się ona w egzekucję. Fonfara poniósł 5 porażkę , w tym 3 przed czasem. Z tak małą odpornością na ciosy w boksie dużych sukcesów się nie osiągnie.

@Kibic50.
Powtarzasz to co mówi Radwańska.Ja też ją staram się zrozumieć. Tylko,że ona to samo mówi po każdej porażce w tym roku. Kontuzja a to stopy, a to barku,a to nawierzchnia nie ta. Dodam,że jako juniorka w 2006 roku wygrała Rolanda Garossa i wtedy jej nawierzchnia nie przeszkadzała. Prawda jest taka,że w 2017 roku nie wygrała ani jednego meczu z zawodniczką z pierwszej setki rankingu WTA.Spadła z 3 miejsca na 10 i dalej leci. Ja jej grę oglądam już 12 lat, od wygranej jeszcze jako juniorki Wimbledonu i tak fatalnie jeszcze nie grała. Mogła przegrać,ale widać było w wielu zagraniach,że to klasowa zawodniczka z ogromnym potencjałem. Dziś tego nie widać. Gdyby ktoś nie wiedział,ze to ta Radwańska to by nie wpadł na to,że to zawodniczka od wielu lat z pierwszej dziesiątki rankingu. I to o to chodzi.
Ja spraw finansowych nie roztrząsałem, gdyż nie wiem ile jej japońska firma zaoferowała za grę ich rakietą, nawiasem mówiąc są oni spółką zależną Dunlopa. Zapytałem głośno czy na pewno kasa się zgadza, bowiem Radwańska zarabiała średnio na korcie ok.2 mln USD na czysto rocznie.W tym roku do interesu chyba dokłada Smile.O to akurat się nie martwię, bo ma z czego, tylko mnie wkurza, bo gapię się w ekran kiedy ona wychodzi na kort i czekam kiedy ona zacznie grać i doczekać się nie mogę. Stąd moja frustracja. Wink.Ale też nie jestem tak ostry jak Lech Sidor b. tenisista obecnie trener, który w internetowym wydaniu GW mówi m.innymi,że :"Jeżeli przeczyta ,że jej występ był tragedią to uśmiechnie się i pójdzie dalej,bo to spłynie po niej jak po kaczce" .I mówi jeszcze o French Open "To jeden z tych turniejów , które najbardziej obnażają braki w przygotowaniu fizycznym.Jak nie jesteś mocny to cię nie ma".
Pozdrawiam.
P.S..
O godz. ok.12.40 Magda Linette zakończyła udział w tegorocznym French Open przegrywając w dwóch setach z Eliną Svitoliną z Ukrainy do 4 i do 5.
Faworytce stawiała bardzo duży opór,a sam mecz stał na wysokim poziomie. Popełniła o kilka błędów więcej od rywalki zagrywając agresywnie piłki bekhendem po przekątnej i returnując zbyt daleko po serwisach Ukrainki.Na razie jest na 94 miejscu w rankingu WTA,ale już wygrała w II rundzie z kilkukrotną pogromczynią Radwańskiej Aną Konjuh z Chorwacji /30 w WTA/.
Magda dopiero wchodzi na ten poziom na którym jest Svitolina,ale wchodzi odważnie i śmiało.Brawo.
1499sobota, 03, czerwca 2017 19:58
kibic50
@ Zbyszek

"Fizycznie przygotowywał ją człowiek, który znany jest z pracy z piłkarzami nożnymi i zamieniła rakietę z Babolata na Srixona"

Oglądałem dzisiejszy mecz Agnieszki, w którym prezentowała sie bardzo słabo, ale nie zwalałbym tego na karb trenera "od piłkarzy nożnych" ani zmianę rakiety.Raczej to efekt długo leczonej kontuzji i ziemnych kortów.
Legię obecnie trenuje facet od pływaków i jesteśmy jeden mecz od mistrzostwa.
Co się zaś tyczy sprzętu, różne życiowe sytuacje na to wpływają.
Jeden przykład Wink

"Rory McIlroy, najlepszy golfista na świecie, podpisał kontrakt reklamowy z firmą Nike. W ciągu dziesięciu lat sportowiec ma zainkasować ćwierć miliarda dolarów !

Gdy Nike ogłosiło, że rezygnuje z produkcji sprzętu golfowego, Rory McIlroy musiał rozejrzeć się za nowymi kijami i piłkami. Po ponad półrocznym okresie niepewności ogłosił, że będzie go wspierać TaylorMade"

Z niecierpliwością czekam na pierwsze zawody.
1498sobota, 03, czerwca 2017 19:31
Zbyszek
@Zgred.
Czyżbym tylko ja obejrzał dwa świetne mecze naszej reprezentacji z Brazylią i Włochami ? Smile.
Mało się znam na siatkówce, gdyż jej nie uprawiałem i miałem tylko kilku kolegów z których Wiesiek Gawłowski był najbardziej znany. Dlatego fachowo tych meczów nie jestem w stanie ocenić.Ale aż rzucała się w oczy pewność siebie trenera di Giorgi.W meczach z Brazylią i Italią nie bał się dokonywać zmian jak by był przekonany,że i tak i tak jesteśmy lepsi. Było to widoczne szczególnie w meczu z Włochami z którymi I set był jak by treningowy,a potem lanie. A przecież to aktualny wicemistrz olimpijski.

Natomiast w Paryżu Agnieszka Radwańska po raz kolejny została odprawiona z turnieju przez zawodniczkę z którą jeszcze w ubiegłym sezonie powinna wygrać z zamkniętymi oczami.Radwańska gra bardzo źle. Ona sama usprawiedliwia siebie tym,że miała kontuzję i że nie lubi grać na kortach ziemnych.Prawda jest taka,że w tej chwili prezentuje grę na poziomie mniej więcej setnego miejsca w rankingu WTA. Wygrywa często z trudem jak z Belgijką w II rundzie, która zajmuje 143 miejsce i przegrywa z kretesem z Cornet do 1 i do 2 , która jest 43.Moim zdaniem Agnieszka dokonała za dużych zmian przed sezonem. Fizycznie przygotowywał ją człowiek, który znany jest z pracy z piłkarzami nożnymi i zamieniła rakietę z Babolata na Srixona. Może moje wrażenie jest złudne,ale poprzednia rakieta była jak by zrośnięta z ciałem Radwańskiej,a ta jest na razie czymś obcym. Oczywiście Agnieszka jest doświadczona tenisistką i chyba wiedziała co robi,ale tenisiści bardzo rzadko zmieniają rakiety w swojej karierze, gdyż mają one zależnie od producenta różne charakterystyki , a te zależą z kolei od konstrukcji ramy.Nie zaglądam nikomu do kieszenie tylko zastanawiam się czy na pewno finansowo ta zmiana się zgadza. Wiadomym jest,że rakiety są również dostosowywane do parametrów zawodnika np. Nadal nie pograłby dobrze rakietą Federera i odwrotnie. W ostatnim sezonie oprócz Radwańskiej rakiety zmienił Djokovicz, Wilsona na Heada, Kerber Heada na Srixona i oboje grają dużo gorzej. Czech Berdych też zmienił ,ale jak zaczął grać źle to wrócił do Babolata. Jedyna której zmiana posłużyła była Cibulkova. Wieczorem miała grać Magda Linette z mocno faworyzowaną Svitoliną 6 w WTA i 4 rozstawiona w turnieju,ale deszcz przeszkadza.A ten durny Polsat katuje widzów powtórką meczu Radwańskiej. Smile.
1497piątek, 02, czerwca 2017 19:13
Zgred
LIGA ŚWIATOWA 2017

Ważny sezon reprezentacyjny z imprezą docelową Mistrzostw Europy na polskich parkietach czas zacząć, startuje więc siatkarska Liga Światowa. Jak zawsze z dużą pulą nagród, z zainteresowaniem kibiców i światowym prestiżem wszystkich federacji tej dyscypliny. To turniej specyficzny z uwagi na to, że zaszczyt występowania służy także trenerom do przeprowadzania reprezentacyjnych roszad, zmian w składach i wreszcie ocenie formy w jakiej w treningu znajdują się ich podopieczni.
Nowy włoski trener naszej reprezentacji siatkarskiej Ferdinando De Giorgi dokonując selekcji wybrał następującą dwunastkę zawodników:
przyjmujący : Rafał Buszek, Michał Kubiak, Bartosz Kurek, Aleksander Śliwka
środkowi : Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski
atakujący : Dawid Konarski, Maciej Muzaj
rozgrywający : Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
libero : Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski

Rzuca się w oczy brak kilku stałych reprezentantów w osobach Marcina Możdżonka, Piotra Nowakowskiego czy Andrzeja Wrony jak również byłych reprezentantów Zbigniewa Bartmana czy Jakuba Jarosza. Z tego wyraźnie widać strategię prowadzenia kadry przez De Giorgi mającą na celu wprowadzanie do zespołu młodych wyróżniających się Polaków. Jest wiedzą ogólną , iż nasza starszyzna zdobywając Mistrzostwo Świata w 2014 roku w krakowskiej Arenie musi sukcesywnie być zastępowana pretendentami do osiągnięcia podobnych mistrzowskich sukcesów i dlatego w moim przekonaniu to jedyna dobrze obrana droga.
Za pewne dokładnie takie same ruchy zostaną przeprowadzone w innych zespołach ze światowego rankingu, a komu się to uda lepiej – no cóż, tym, którzy w nowym pokoleniu zaakcentują posiadanie większej ilości talentów.
Skoro jednak PZPS zdecydował się na zmianę kierunku połączonego z doświadczeniem na stanowisku trenera reprezentacji należy z aprobatą uważnie oglądać oceniając pewną strategię jego wyborów. O pewnych zmianach podejścia zaczyna być już dostępna wiedza w przekazach medialnych i choć znikome to informacje, które na światło dzienne ledwo się przebijają – to jednak ze słów kapitana Michała Kubiaka odczytać można wiele i tak :

"Jest inaczej, ciężej, a czy lepiej, okaże się na koniec września – ocenia. – Zamiast dwóch, dwóch i pół godziny, trenujemy trzy i pół, cztery albo i więcej. Nie codziennie trenuje się cztery godziny i dziesięć minut albo cztery i pół godziny. Takie treningi się czuje. A przecież dziennie mamy dwa treningi. Więc jest inaczej. Mamy jednak swoje cele w tym roku, Ligę Światową i mistrzostwa Europy, i na nich się skupiamy."

I jeszcze to:

"To są najbardziej intensywne treningi w mojej karierze. Nie grałem w reprezentacji za Lozano i nie wiem, jak on pracował, ale z opowieści wynika, że teraz jest podobnie, na pewno ciężko. Nie zamierzam jednak narzekać, tylko zasuwać i odnosić sukcesy "

Zmiany, zmiany, zmiany chciałoby się powiedzieć i dodać, „czy z tej mąki będzie chleb” ?
Wszystko przed nami zarówno w oglądzie, ocenach jak i w komentarzach. Jeszcze raz podkreślam, że Ligę Światową należy traktować jako element przygotowania choć niewątpliwie bardzo ważny do tego co powinno być przysłowiową wisienką na torcie na
Mistrzostwach Europy na naszych parkietach. To jest clou programu i wszystko co rozpisane zostało w notesach na tabletach i komputerach przypisane powinno być temu celowi. O otoczkę jak zwykle zadbamy godnie mistrzów, hale się wypełnią wiernymi w kibicowaniu kibicami, zadbamy o organizację o wszystko...
Czy siatkarze zadbają o nas – zobaczymy we wrześniu!

Liga Światowa mecze Polaków
Harmonogram spotkań w Pesaro:

02 czerwca
17.00: Polska - Brazylia
20.00: Włochy - Iran

03 czerwca
14.00: Włochy - Polska
17.00: Iran - Brazylia

04 czerwca
14.00: Włochy - Brazylia
17.00: Iran - Polska
1496poniedziałek, 29, maja 2017 20:18
Zbyszek
Wypada zakończyć Setne Giro, niestety z opóźnieniem ,gdyż internet zrobił wysiadkę od piątku wieczorem do dziś.
Ponieważ Wyścig kończył się etapem jazdy na czas to najlepszy z liderów wte klocki Tom Dumoulin miał na piątek i sobotę jedna taktykę, jak najmniej stracić w górach do Quintany i do Nibalego. Wyciągnął przy tym wnioski z przegranej Vuelty w 2015 roku i nie ścigał się z Kolumbijczykiem na podjazdach,ale jechał własnym tempem i to co tracił pod górki częściowo odrabiał na wypłaszczeniach terenu. W piątek odbyły się dwa wyścigi, liderzy generalki wypuścili kilkunastu uciekinierów nawet na 12 minut, Na mecie skończyło się na 8, 5 minuty. W końcówce etapu Quinatana i Nibali dołożyli Holendrowi ponad 21 minutę. W sobotę ruszyli do ataku na 24 km do mety,ale ostatnie 14 km było lekko pagórkowate i Dumoulin dostał tylko 15 sekund.Przed wczorajszą jazdą indywidualną na czas na dystansie 29,3 km z toru Monza do Mediolanu po przejechaniu prawie 3600 km 6 czołowych kolarzy: Quinatana, Nibali,Pinot, Dumoulin, Pozzovivio i Zakarin mieściło się w przedziale 90 sekund.Niebywałe. Dumoulin tracił do Nibalego 14 sekund, wygrał z nim 54 sek,, do Quintany tracił 53 sek,, wygrał z nim 1,24 min. Po raz pierwszy w historii Giro zwycięzcą został zawodnik holenderski.
Wygrał nie tylko dlatego,że był najlepszy na etapach jazdy na czas,ale i dzięki sympatii i pomocy kolarzy z innych ekip. Quintana i Nibali atakując w górach byli skazani wyłącznie na siebie i swoich pomocników, gdyż żaden z kolarzy innych drużyn nie chciał im pomagać.Natomiast Dumoulinowi pomagali wszyscy.Wyścig wydawał się mało atrakcyjny,ale przez ostanie kilka dni był wręcz pasjonujący,a emocje wczorajsze był autentycznie duże.
Teraz miesiąc przerwy i Wielka Pętla.

Wczoraj rozpoczął się turniej tenisowy French Open. Wystartował Jerzy Janowicz przegrywając w I rundzie z Japończykiem Taro Danielem w 3 setach każdy do 4. Jerzy grał źle. Miał kilka świetnych zagrań,a przegrał , bo popełniał masę niewymuszonych błędów. Polak ma nadal ogromne problemy z regularnością czyli z trafianiem piłeczką w kort po swoich zagraniach. Nie będę się nad nim znęcał i nad jego grą i spuszczę zasłonę milczenia.
Dziś Magda Linette pokonała w 2 setach kwalifikantkę z Francji w setach do 0 i do 5.
Jutro startuje Agnieszka Radwańska. Ma ona teoretycznie łatwą drogę do ćwierćfinału bez żadnej znanej tenisistki. Ale w tym roku nie zagrała żadnego dobrego meczu. Może w Paryżu ?. Oby.A w I rundzie sensacja, gdyż odpadła nr 1 rankingu WTA Andżelika Kerber przegrywając z weteranką Makarową w 2 setach do 2.
1495czwartek, 25, maja 2017 17:30
Zbyszek
Bodaj najtrudniejszy etap tegorocznego Giro jeszcze nie przyniósł rozstrzygnięcia.Przed trzema ostatnimi etapami, jutrzejszym górskim do Piancavallo 191 km, sobotnim też górskim do Assiago 190 km i kończącą wyścig niedzielną jazdą na czas Monza - Mediolan 29,3 km prowadzi dość niespodziewanie,ale całkiem zasłużenie Holender Tom Dumoulin Sunweb.
Objął on przewodnictwo po piątkowej jeździe na czas na trasie prawie 40 km , kiedy to dołożył innym kolarzom z pierwszej dziesiątki klasyfikacji ponad 2 i pół minuty.Podczas niedzielnego górskiego etapu zaatakował jeden z faworytów Nairo Quintana,zawiesił się za nim Nibali,ale Holender skasował uciekinierów i wygrywając etap dołożył im jeszcze ponad 10 sekund.
We wtorek też na etapie po górkach mniej więcej w połowie trasy dał nura w krzaki i wydobył się z nich śpiesznie poprawiając gacie ze stratą ponad minuty do czołówki.Nie jechało mu się dobrze, bo na mecie stracił ponad 2 minuty. A wtorkowy etap wygrał po raz pierwszy tym wyścigu kolarz z Italii Vicenzo Nibali. Układ liderów po wtorkowym etapie był następujący : liderem Dumoulin 31 sek . przed Quintaną Kolumbia/Movistar, 3 miejsce Nibali Wlochy /Bahrain Merida, 4 Francuz Pinot FDJ 2,38, 5 Zakarin Rosja/Katiusza 2,40, 6 Pozzovivo Włochy/AG2R 3,05.Wczorajszy etap to dwa wyścigi do zapomnienia.
Dziś walka szła na całego,ale czołowi kolarze wpadli w klincz.Skakali i Quintana i Nibali,ale z łatwością te próby odjazdu pod górę kasował Dumoulin. W końcówce etapu czołowa grupka z najlepszymi w klasyfikacji generalnej porwała się. Etap wygrał Van Garderen RMC, drugi był Landa. 10 sekund za nimi finiszowali Pinot, Pozzovivo i znakomicie dziś jadący Czech Jan Hirt z grupy CCC Sprandi Polkowice.Dumoulin przywiózł do mety na kole Quintanę i Nibalego 1, 05 min, za zwycięzcą. W czołówce zamiast luźniej zrobiło się ciaśniej, gdyż Pinot i Pozzovivo zmniejszyli różnicę czasową do podium.Widać,że Holender jest mocny i będzie trudno go zamęczyć tak jak 2 lata temu na Vuelcie, tym bardziej,że w jeździe na czas nie ma sobie równych. Natomiast Hirt poprawi pewnikiem swoje 19 miejsce w generalce.
1494niedziela, 21, maja 2017 09:05
Zbyszek
Nareszcie i w Polsce miała miejsce porządna gala bokserska. W Poznaniu z dobrej strony pokazali się młodzi :Zyśk, Wierzbicki, Runowski i Szymański. Ten ostatni dał bardzo dobrą walkę w wadze superpółśredniej z weteranem Jackiewiczem lat 40, 66 walk na koncie.Publiczność nagrodziła po walce obu bokserów owacją na stojąco.
W walce wieczoru będącej eliminatorem dla mistrza świata wagi junior ciężkiej IBF Gassjewa spotkali się Polak Krzysztof Włodarczyk lat 36 wzrost 186 ,walk 56 z tego 3 przegrane z Niemcem Noelem Gevorem.lat 27 wzrost 189 walk 22 , wszystkie wygrane..Włodarczyk przegrał dotychczas z Mekonianem, Cunnighamem i 3 lata temu z Drozdem.Był przez prawie 8 lat Mistrzem Świata IBF i WBC.Obaj pretendenci bardzo dobrze rozpoznali swoje mocne i słabe strony, tym bardziej,że przed 4 laty Gevor był sparingpartnerem Włodarczyka i ściśle trzymali się przez całą walkę raz ustalonej taktyki. Włodarczyk wywierał presję na Gevora kłując go podwójnym lewym prostym i usiłując celnie trafić prawym sierpowym. Gevor walczył w defensywie i dobrze pracując na nogach unikał groźnych ciosów Polaka, sam natomiast wchodził w drugie tempo ataku Krzysztofa i zadawał kilka ciosów, głównie na tułów. Można powiedzieć,że Włodarczyk walczył gorzej niż te 5-6 lat temu, był ostrożny, nie ryzykował, poruszał się dość wolno ,a jego prawe sierpowe były nieprecyzyjne jak by nie wyczuwał dystansu, ale wygrał co najmniej 6 rund. Obaj bokserzy w ogóle zadawali mało ciosów, a jeszcze mniej było celnych, a nawet w rundzie 5 żaden cios nie doszedł celu.Włodarczyk wygrał pojedynek minimalnie,ale wygrał. Najbliższy przebiegowi walki werdykt to 115:114/ 6 rund Polak i jedna remisowa/. Ale jeden z sędziów dał wygraną Gevorowi co jest całkowicie niezrozumiałe.
Teraz Włodarczyk jest na najlepszej drodze do udziału w Turnieju 8 najlepszych bokserów wagi junior ciężkiej, w tym do walki o pas IBF z Gassjewem o naprawdę duże pieniądze. Bez bonusów każdy z bokserów ma zagwarantowane po 1,5 mln USD.

A nad ranem w Nowym Jorku walka artysty boksu Terenca Crawforda z Felixem Diazem o pasy WBO i WBC wagi junior półśredniej. Diaz b. mistrz olimpijski mający na koncie ponad 20 wygranych walk stawiał ostry opór Crawfordowi do 6 rundy, potem oddał pole i został poddany przez narożnik po 10 rundzie. Takie walki, podobnie,jak Kliczko Joshua dowodzą piękna boksu.
1493sobota, 20, maja 2017 06:23
Zbyszek
Amgden Tour of California nie dla Majki. Ok.0.45 zakończył się etap jazdy na czas. Rafał Majka pojechał nawet nieźle,ale stracił prawie minutę do Benneta i po etapach zajmuje 2 miejsce. Etap wygrał Dibben, 3 był Talansky a 4 Bennet. Etapy jazdy na czas to największa przeszkoda Majki w odnoszeniu triumfów w dużych wyścigach.W Kalifornii widać było ,że jest pod tym względem lepiej,ale nadal poprawy wymaga technika jazdy , nie wężykiem,ale jednym torem i rozłożenie sił. Dziś na mecie jego rywale byli wyjechani i końcówkę etapu jechali na oparach,a Majka wtedy przyśpieszał i przyjechał tylko lekko zmęczony.
Przed ostatnim płaskim etapem na prowadzeniu jest Nowozelandczyk Bennet Lotto Nl Jumbo, drugi Majka 35 sek. straty, 3 Talansky USA Connnandale o 1 sekundę za Majką, 4 Bookmalter USA RMC 9 sek. za majka i 5 Boswell USA 25 sekund.
1492piątek, 19, maja 2017 14:50
Zbyszek
Oglądam Wyścig Dookoła Kalifornii nie tylko dlatego,że startuje w nich Majka,ale również dlatego,że ma on ten niepowtarzalny urok dawniejszych wyścigów wieloetapowych w których najlepsi walczyli na trasie pomiędzy sobą o wygrane. Niestety dziś wielkie Toury charakteryzują się tym,że w ich ramach odbywają się niejako dwa, albo i trzy wyścigi. I od początku znana jest hierarchia. Dziś w nocy odbył się krótki,ale piekielnie trudny etap z metą na Mount Baldy /1964 m.npm/.Od początku etapu nie było spokoju i już na pierwszym podjeździe duża grupa kolarzy została podzielona. Rafał z innymi faworytami jechał spokojnie w grupie zasadniczej. Dopiero na końcowych fragmentach ok.15 km przed metą z grupy ok.40 kolarzy uciekło ich ośmiu. I po kolejnych kilometrach odpadło 4. Pozostało 3 najlepszych w klasyfikacji generalnej i Talansky. Na ok. 1,6 km zaatakował Majka,ale musiał odpuścić i na końcowych metrach walczył o wygraną na etapie z Talanskym i niestety przegrał.. Dziś w nocy jazda indywidualna na czas. Ona rozstrzygnie. Dotychczas to była pięta Achillesowa Majki. Ale widząc go jak trzyma koło przy wysokim tempie pewno ja poprawił. Czy na tyle,aby obronić pozycje lidera zobaczymy. Aktualna klasyfikacja.:za Majką Bennet 6 sek, straty, potem Boswell 25 i Talansky 44.
yvComment v.2.01.1