A+ A A-

Legia - Steaua 2-2: Nie tym razem

champleagUpragniona Liga Mistrzów była blisko, bardzo blisko, niestety, znów skończyło się na rozczarowaniu. Biorąc pod uwagę wszystkie próby podejmowane przez polskie drużyny, to już siedemnasty raz z rzędu. Legia zakończyła przygodę z najbardziej prestiżowymi europejskimi rozgrywkami, remisując 2:2 ze Steauą. Na otarcie łez pozostał nam start w fazie grupowej Ligi Europy.

Steaua Bukareszt była drużyną od Legii lepszą. Rumunom należy oddać, że grali futbol ciekawszy, lepiej zorganizowany, że dysponowali bardziej wszechstronnym arsenałem piłkarskich walorów. Piovaccari okazał się napastnikiem wyższej klasy od Marka Saganowskiego, Stanciu wpływem na zespół przerastał Miro Radovicia, Bourceanu zdeklasował w środku pola Ivicę Vrdoljaka i Dominika Furmana. Mimo to, Steauę bez wątpienia można było przejść. Strasznie przykra jest świadomość, że na własnym boisku uczyniliśmy tak mało, żeby tego dokonać.

W pierwszych minutach rewanżowego pojedynku ze Steauą wszystko robiliśmy jakby na odwrót, zupełnie nie tak, jak było trzeba. Takie otwarcie po prostu nie miało prawa przydarzyć się drużynie na serio pragnącej awansu do Ligi Mistrzów. Dokumentnie zmarnowaliśmy cały wysiłek podjęty do tego momentu, wysiłek podjęty po nim zresztą również. Zrujnowaliśmy plan gry obmyślony przed meczem, z groteskową łatwością wytrąciliśmy sobie z rąk argumenty, którymi mogliśmy w miarę upływu minut szachować Steauę. Najzwyczajniej w świecie podarowaliśmy Rumunom awans. To wprost niewyobrażalne, że w odstępie kilku miesięcy najpierw reprezentacja Polski popisuje się bezprzykładną lekkomyślnością w meczu z Ukrainą, a następnie Legia niemal dokładnie kopiuje wstydliwy 'wyczyn' kadrowiczów Fornalika. W ilu meczach rozgrywanych na takim poziomie może zdarzyć się coś podobnego? W ilu meczach, przy mimo wszystko niewielkiej różnicy dzielącej zespoły X i Y, pierwsze dwa natarcia drużyny X kończą się bramką?

Oczywiście można, poniekąd słusznie, bronić tezy, że wyższa piłkarska jakość Steauy oraz większe doświadczenie zawodników mistrza Rumunii to elementy, które musiały w jakimś momencie dwumeczu wziąć górę, dlaczego zatem nie miałoby to nastąpić akurat w pierwszych minutach rewanżu. Rzecz jasna można, poniekąd trafnie, zauważyć, że zatriumfowała futbolowa sprawiedliwość, że to ona skrzętnie zadbała o to, żebyśmy na skutek nieprzewidywalnych prawideł rządzących piłką nożną, nie wypchnęli z Ligi Mistrzów drużyny o piłkarskiej jakości wyższej niż nasza. Ale cóż to za pociecha, kiedy przypomnimy sobie, jak głupio były tracone te bramki? Nie na skutek huraganowych ataków przecież, nie po pięknych akcjach i wybornych strzałach... Najpierw mieliśmy do czynienia z klasycznym 'zawieszeniem' legionistów w defensywie bliźniaczo podobnym do tego, które doprowadziło do bramki na 1:0 dla Molde w pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacyjnej. Gol trudny do wyjaśnienia, być może wynikający z braku koncentracji, może z nadmiaru stresu, a może z przemotywowania, na które mogłaby wskazywać nierozważna szarża, jaką Dominik Furman podjął w tej sytuacji na Stanciu. W rezultacie, młotkiem w głowę, raz. Potem nasz kapitan, któremu chyba już z tysiąc pięćset razy wypominano straty wynikające ze zbyt długiego przetrzymywania piłki w środku pola, daje się zaskoczyć w najgorszym możliwym momencie, Steaua wychodzi z kontrą w przewadze liczebnej, w konsekwencji młotkiem w głowę, dwa. Na tym w zasadzie można skończyć opis meczu.

Wynik 2:2 mocno przekłamuje niekorzystny dla Legii obraz gry, jednocześnie sadystycznie sypie sól na świeżą ranę, dowodzi bowiem, że mimo katastrofalnego początku, mimo wyraźnej przewagi technicznej i taktycznej Steauy, Rumuni jednak nie byli poza naszym zasięgiem. Kto wie, może gdyby absolutnie przypadkowy gol Kuby Rzeźniczaka jakimś cudem padł pięć czy dziesięć minut wcześniej, płakalibyśmy teraz ze szczęścia po awansie wywalczonym na skutek niesamowitego zwrotu akcji, mecz ze Steauą zawędrowałby do panteonu osiągnięć Legii tuż obok moskiewskiego boju ze Spartakiem, a o błędzie Vrdoljaka mówiłoby się mniej więcej tyle co o złym ustawieniu Wawrzyniaka czy bezsensownym faulu Borysiuka poprzedzających bramki tracone przez nas podczas pamiętnego meczu na Łużnikach. Niestety, nie tym razem. Oddana tuż przed przerwą bomba Dominika Furmana, która mogła być fantastyczną analogią bramki Maćka Rybusa na 2:2, została wypchnięta na rzut rożny przez Tatarusanu, po przerwie natomiast było nas stać już tylko na nudne tłuczenie głową w mur, nie strzelaliśmy z dystansu, nie wygrywaliśmy pojedynków na skrzydłach, nie posyłaliśmy agresywnych dośrodkowań w stylu, który przyniósł nam kontaktowego gola w pierwszej połowie, nawet nie próbowaliśmy desperackich wrzutek 'na aferę'. Wreszcie, co bolało chyba najbardziej, fatalnie zmarnowaliśmy dosłownie wszystkie stałe fragmenty gry. Chcieliśmy, walczyliśmy, spieszyliśmy się, ale za mało było w tym pomyślunku, nazbyt wyraźnie brakowało piłkarskiej jakości. Straty z początku meczu okazały się kluczowe, decydujące, nie do odrobienia. To one kosztowały nas awans. Zrobiliśmy zbyt wiele, żeby pomóc Steaule i nie dość dużo, żeby pomóc sobie. Końcowe rozstrzygnięcie dwumeczu trzeba w tej sytuacji uznać za w pełni zasłużone.

Co czeka nas teraz? Cóż, dyskutowaliśmy na ten temat już wiele razy. Liga Mistrzów przefrunęła nam koło nosa, ale zostaje Liga Europy, gdzie czeka nas kilka meczów, w których, miejmy nadzieję, uda się wykorzystać doświadczenie zdobyte w bojach z Molde i Steauą, w których zespół okrzepnie, po których poprawi się nasz ranking. Zostaje Ekstraklasa, w której ze wszystkich sił trzeba walczyć o to, żeby za rok móc podjąć kolejną próbę sforsowania wrót wiodących do Ligi Mistrzów. W IV rundzie eliminacji nie nastąpił dla nas koniec świata, w gruncie rzeczy nie wydarzyło się absolutnie nic, czego nie bylibyśmy w stanie przewidzieć i na co nie powinniśmy być przygotowani. Nie wolno zburzyć tego, co udało się w Legii stworzyć przez ostatnie kilkanaście miesięcy, chociaż oczywiście trzeba zastanowić się, co można zrobić lepiej, a Jan Urban, Jacek Mazurek i Bogusław Leśnodorski powinni mieć obfity materiał do analizy.

W toku naszych czarno-eLkowych dyskusji wiele razy pojawiała się teza, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na Ligę Mistrzów. Zabrakło niewiele, ale rzeczywiście, jednak nie byliśmy.

Dyskusja (92)
1środa, 28, sierpnia 2013 00:45
Garm
Legia po raz kolejny osiągnęła wynik ponad stan. Piłkarze swoim zaangażowaniem w grę zasłużyli na awans - niestety, tylko zaangażowaniem. Pod względem taktyki, techniki, umiejętności pomiędzy obiema drużynami oraz poszczególnymi ich zawodnikami ziały mniej lub bardziej otchłanne dziury. I to nie Legia ani nie legioniści była tą lepszą stroną.

Mistrz Rumunii potwierdził, że jest drużyną lepszą i bardziej dojrzałą. Warto byłoby wykorzystać lekcję, którą od niego dostaliśmy. Tylko kto się ma uczyć? Furman, którego zaraz sprzedamy? Kosecki, który zaraz ucieknie? A może Saganowski i Radović? Poprzednia wielka europejska przygoda zaowocowała rozpaczliwą wyprzedażą i zaprzepaszczeniem pchającego się nam ręce tytułu mistrzowskiego. Mam nadzieję, że z obecnej kampanii wnioski wyciągną przede wszystkim osoby decyzyjne w pionie sportowym. Mikitą Europy nie podbijemy.
2środa, 28, sierpnia 2013 00:52
anonimowy_legionista
Po tym meczu pozostaje gorycz i poczucie straconego czasu. Na ten wynik złożyło się wiele czynników. Symptomy było widać jak na dłoni w poprzednich meczach.

Takie moje małe przemyślenie, że to jest ta sama Legia co rok temu, bezbarwna i nieporadna na europejskim poziomie, z tą różnicą, że startowaliśmy z pułapu wyżej, a LE jest ligą pocieszenia.

Nie wzmocniliśmy w tym okienku swojej siły ofensywnej, brakuje klasowego napastnika, defensywnych pomocników i etc.

Dwie godziny temu napisałbym, że główną przyczyną porażki w dwu meczu była zazdrość dziennikarzy, o którą posądzał dziennikarzy nasz kapitan, ale ... o porażce nie zdecydowały błędy pojedynczych zawodników, ale postawa całego zespołu. Po prostu nie umieliśmy strzelić jednej bramki więcej od przeciwnika .
3środa, 28, sierpnia 2013 01:16
corazstarszy
Się skończyło zanim się zaczęło.
O meczu nie ma co pisać. To, co nie stało się w 1. połowie w Wrexham, w Molde i w Bukareszcie, stało się teraz. Pokazaliśmy, najpierw sami sobie, ile nam brakuje. A jak już było 0-2, to resztę nam pokazała Steua. Różnica w personaliach, umiejętnościach, odpowiedzialności w grze przeogromna. Słusznie Gawin napisał, że wynik 2-2 zakłamuje to, co się działo.
Bardziej od samego meczu interesują mnie teraz następstwa.
1. Zupełnie inaczej, bardziej irytująco i mniej profesjonalnie, wyglądają ostatnie porażki ligowe. Jest też poczucie zmarnowania ligi dla nieuchwytnego celu, jakim był awans do ChL.
2. Ciekawi mnie, czy w Krakowie piłkarze będą zajęci rozpamiętywaniem klęski, okazywaniem cierpienia, byciem w zagubieniu „po takim ciosie”, szukaniem gry na alibi wskutek „zmęczenia” czy też się wezmą do roboty i zaczną nadganiać straty (w 2012 Legia straciła przez całą jesień ligową o 6 punktów więcej niż w 5 dotychczasowych meczach ligowych). Mam wątpliwość, czy oni mogą teraz znów zacząć wygrywać.
Tutaj wielka robota do wykonania dla Urbana. Czy podoła?
Myślę, że szydera, jaka nieuchronnie i po części zasłużenie się zacznie, powinna pomóc zawodnikom i Urbanowi powrócić do zwycięstw, wyzwalając reakcję „my wam jeszcze pokażemy”. Tylko czy to są ludzie dojrzali? Po wypowiedzi obrażonego na „zazdrosnych dziennikarzy” Vrdoljaka wątpię.
3. Gra Legii w tym sezonie na optymizm nie pozwala, ale pewnie ktoś sobie zacznie rychło wyobrażać, że zdziałamy coś w Lidze Europy. I nie wiem, jak będzie wyglądało godzenie tych wyobrażeń z ligą. Jeśli, wzorem eliminacji ChL, zacznie się odpuszczanie ligi w imię rywalizacji międzynarodowej, nic dobrego z tego nie wyjdzie.
4. Oddala się budowa tego ośrodka w Ożarowie. To z długofalowych konsekwencji jest największą stratą. Bardzo poważną.
5. Czado i Kaźmierski triumfują.
Wracajmy na ziemię.
4środa, 28, sierpnia 2013 01:32
Garm
Szydera zasłużona? Lodu, ludzie, lodu! Piłkarsko jesteśmy drużyną z Europy X, wyeliminowaliśmy jeden zespół lepszy od nas (mistrza Norwegii) i nie przegraliśmy żadnego meczu z zespołem znacznie lepszym (mistrzem Rumunii). Odpadliśmy, bo byliśmy gorsi. Nie dlatego, że zlekceważyliśmy przeciwnika. Nie dlatego, że strzeliliśmy sobie 13 bramek samobójczych, w tym 2 przewrotką i 4 pośladkami.

O ile nie podobała mi się wypowiedź Vrdoljaka, to czytając wypowiedzi Zycha ("Wreszcie wyszło na moje, Urban chuj! I jeszcze na konferencji bzdury gada!") czy innego Dybalskiego ("Legia nie ma prawa wygrać żadnych pojedynków główkowych!"), nie mówiąc już o Czadzie czy Kazimierskim, jestem skłonny stanąć jednak po stronie naszego kapitana. Część pismoli niestety życzy nam jak najgorzej i ma autentyczny problem, kiedy coś nam wyjdzie. Stąd takie teksty jak "Pornografia" Iwańczyka po wielkim sukcesie Skorży przeciwko Gaziantepsporowi czy te, które niewątpliwie są właśnie cyzelowane do jutrzejszej publikacji. Kij im w ryj i grabie w nery, jak mawiał mój znajomy. Nie można się dać zwariować pismolom.
5środa, 28, sierpnia 2013 01:42
Senator
Niestety ale trzeba przyznać rację zarówno JU jak i. sir Gawinowi awansowała drużyna lepsza . Technika kultura gry była po stronie drużyny z Rumunii . Zaangażowanie wola walki i młody Romek to jednak za mało aby myśleć o odrobieniu
takiej straty, starty jak słusznie zauważa sir Gawin którą prezentowaliśmy Steaule Nie ma sensu szukanie winnych przy bramkach ( wiadomo kto i jak) trzeba natomiast przyjąć do wiadomości że umiejętnościami typowo piłkarskimi jeszcze do najwyższej europejskiej ligi nie panujemy. To było widać niestety bardzo wyraźnie.
Z innej beczki to pierwsza porażka naszego łubu dubu prezesa i jestem bardzo ciekawy jakie wyciągnie wnioski. Aby naprawdę liczyć się w walce o LM potrzeba prawdziwych wzmocnień nie na jednej a kilku pozycjach. Dysproporcje umiejętności Leśny widział na własne oczy.
6środa, 28, sierpnia 2013 01:48
JJ
Tysiące myśli w głowie i tematy daleko wybiegające poza ten mecz.

Sam mecz potwierdził, ze Steaua była przeciętnym rywalem (żeby nie powiedzieć słabym). Ona było nie tylko do połknięcia, ale i do rozsmarowania. Naprawdę mając dwóch grajków, którzy prezentowali się bardzo dobrze (Kosecki) i dobrze (Rado) graliśmy z nimi jak równy z równym, a długimi momentami dominowaliśmy. Że mieli wyższą kulturę gry ? Może i tak, ale jakie to ma znaczenie. Jedyne co pokazali fajnego to wychodzenie spod pressingu. Tylko trzeba zadać też pytanie jaki to był pressing? To był pół pressing albo imitacja pressingu. Jak zwał tak zwał, ale na pewno nie był to normalny pressing.

Sam mecz poza katastrofą na początku przyzwoity. Tak jak pisałem na aucie, ze będę wierzył przy 0:2 tak naprawdę wierzyłem. Podejrzewam, że jakbyśmy strzelili drugą bramkę nieco szybciej to moglibyśmy awansować. To gdybanie, więc na tych jednozdaniowych rozważaniach poprzestanę. Nie mam wielkich pretensji do drużyny, chociaż szlag mnie trafiał jak Hadal wiele razy powtarzał, żeby im podziękować, bo włożyli całe serce. To kibic jest od tego, żeby o tym decydować, a nie nachalne nawoływania. Zresztą wydaje mi się, że jedynym graczem, który absolutnie dorósł do LM jest Kosecki. On pokazał innym jak ważny to mecz. Harował za dwóch i do upadłego. Naprawdę o nim można śmiało powiedzieć, że zagrał maksa, a może i coś więcej.

Jest wielki żal, ogromny, bo była niespotykana szansa na awans. W ogóle nie rozumiem ludzi mówiących o jakichś naukach i lepiej grać w LE, że niegotowi, że to lepiej itd. Co znaczy niegotowi? Jak awansowałeś to znaczy, ze byłeś gotowy (sportowo). My dzisiaj mieliśmy dużą szansę i ją zaprzepaściliśmy. Tego żal ogromny, bo gdybyśmy odpadli z dobrą drużyną przegrywając 0:2 i 1:3 to nie byłoby problemu, ale przegraliśmy z do bólu przeciętną drużyną z którą potrafiliśmy remisować grając dobrze 3 graczami. Taka jest smutna prawda i stąd moje wielkie rozgoryczenie, które potrwa pewnie dłuższy czas.

I tutaj dochodzimy do kolejnego punktu, wskazania winnych. Pewnie niespodzianką dla nikogo nie będzie jak powiem, że winne są władze klubu. W dużej mierze, bo z pustego to i Salomon nie naleje. To co zrobiono z drużyną to jest istny dramat. Dzisiaj ponownie zaatakowaliśmy LM 9 z 11 graczy sprowadzonych przez poprzedników, a w międzyczasie pozyskaliśmy ilu graczy? Z 10 pewnie się uzbiera. LM atakujemy Kucharczykiem, Mikitą, Saganowskim... Ja nie jestem w ogóle wybredny i zachłanny. Nie mam żadnych pretensji o sprzedaż Jędrzejczyka. Nie miałbym żadnych pretensji gdyby przed sezonem powiedziano: nie ma kasy na transfery, gramy tym co mamy, wprowadzamy młodych. Nawet zdania krytyki byście z mojej strony nie zaznali. Ale Legia miała pieniądze zarówno na kupno jak i na kontrakty. Nosz k... przecież my się potrafiliśmy wzmacniać po kompletnie nieudanych sezonach z wieloma obciążającymi kontraktami w składzie, a nie zrobiliśmy tego jak trzeba było walczyć o LM z ładnie ogarniętą sytuacją kontraktową w zespole! Tego nigdy nie będę potrafił zrozumieć. Legia pozbyła się wartościowych graczy nic nie proponując w zamian. Skoro Pinto i Broź (plus Lado) lądują na trybunach to chyba w każdej głowie zachodzi pytanie: o co tutaj chodzi? Pozyskujemy gościa z doświadczeniem z LM, mającego wzmocnić nas od razu i wzmacnia lożę vip. Przy okazji mając najwyższy kontrakt w zespole. Kolejny Ojamaa w całym dwumeczu wchodzi na 30 minut i gra absolutne 0. "Wzmocnienia, jesteśmy silniejsi, PR, PR ,PR". O innych "dziwnych" ruchach nie ma już co wspominać. I jakie będzie miało znaczenie, ze Pinto zagra za 3 miesiące dobrze? Dzisiaj mieliśmy niepowtarzalną szansę na LM i trzeba było wzmocnić zespół jakościowo przed tym sezonem (proszę tylko nie opowiadać o casusie Wisły Kraków, bo pozyskanie 3 graczy celem wzmocnienia podstawowej 11 to nie ruchy Wisły). Pytanie: czy gdybyśmy pozyskali 3 graczy podnoszących naszą jakość w podstawowej 11 to awansowalibyśmy dalej? Nie wiadomo, możliwe. Ale czy mielibyśmy większe szanse? Nieporównywalnie.

Dossa Junior. Oglądam go od początku sezonu i trudno postawię kontrowersyjną tezę: to nie jest bardzo dobry (jak na Legię) piłkarz. Doskonale maskuje fakt, że jest słaby i w każdym meczu wali babola. Teoretycznie ma wszystko: sylwetka, siła, szybkość, warunki fizyczne. Ale tylko teoretycznie, bo właśnie tymi poza piłkarskimi cechami maskuje niedostatki piłkarskie. Fajnie się prezentuje i "sprawia wrażenie", bo jest silny, ciężko go przepchnąć itd., ale idzie na raz, jakieś dziwne wślizgi robi, chaotyczne podania, nieporozumienia, gubienie linii. W każdym pieprzonym meczu.

Pewnie mi się dostanie od Walles (chociaż chyba na wakacjach, więc może się uda), ale trudno tak myślę, wiec napiszę na temat Ljubo. Z nim w składzie mielibyśmy o wiele większe szanse na awans, bo po prostu potrafił grać w piłkę, a tego zabrakło nam najbardziej. Saganowski to jest cień napastnika i jak ktoś mu nie wrzuci na głowę to jest bieda, on kompletnie nic nie daje drużynie w ataku. Nie wierzę, że Ljuboja zagrałby tak beznadziejne mecze, to po prostu niemożliwe. I nikt mnie nie przekona, że czarne jest czarne białe, a białe białe czarne. Trzeba też pamiętać, że początkowo prezes chciał wyrzucić i Rado (o czym mówił oficjalnie). Pytanie teraz co by się działo w Legii jakby nie było Radovica? Jakaś parodia drużyny, bo jest jedynym, który potrafi rozegrać akcję, minąć kilku rywali (to jeszcze umie Kosecki) i stworzyć przewagę. Co do tego chyba nie ma wątpliwości, że bez niego byłaby bieda straszna. A jego miało nie być i chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie byłoby również wartościowego zamiennika.

Jeszcze jedno, bo widzę, że to się już pojawiło w mediach. "Zabrakło doświadczenia, teraz zagrają w LE, będzie nauka, za rok budowana drużyna będzie miała łatwiej". Jakie doświadczenie? Jaka nauka? Jaka budowa drużyny? Przepraszam bardzo, ale my wystawiliśmy w większości 30 latków. Kuciak(28), Dossa(27), Rzeźniczak(27), Wawrzyniak(30), Radovic(29), Vrdoljak(30), Saganowski(35). Kosecki tez nie najmłodszy już (23). Młodsi jedynie BB, Furman, Kucharczyk. Zapewne 2 pierwszych za rok już nie będzie. A wcześniej wymienieni lepsi już raczej nie będą patrząc po wieku. Podobnie jak Brzyski (32), Pinto(29), Broź(27), Astiz(30), Jodłowiec(27, Dwaliszwili(27). To jest ta młodzież mająca nabierać doświadczenia? To kolejny mit, że mamy rzekomo młodą drużynę, budowaną pod przyszłe sukcesy.

Cholerny żal tej utraconej szansy, we mnie będzie siedziało długo...
7środa, 28, sierpnia 2013 01:48
anonimowy_legionista
@Senator

BL widział, ale nie oszukujmy się do wymiany jest 5-6 zawodników z "pierwszego składu" na to nas nie stać,a wyhodować też sobie nie umiemy takich piłkarzy.
8środa, 28, sierpnia 2013 02:00
Senator
Panowie szlachta zawistnymi bym się nie przejmował, byli są i będą. Rację ma corazstarszy pisząc że teraz trzeba im pokazać. Nie LE jest ważna a mistrzostwo aby za rok ponownie zaatakować. LE to środek do celu który ma posłużyć zdobyciu kilku punktów ratingowych, doświadczenia ogarnia i tak potrzebnej wiary we własne umiejętności. Wlodarzom klubu zaś ma jasno pokazać w którym miejscu jesteśmy, czego i kogo drużyna potrzebuje i na jakie pozycje . Jeśli nie zachowamy szkieletu drużyny( tu jestem ciekawy Waszych propozycji) czyli Wawrzyniaka Dossy Rzezniczaka Furmana Koseckiego i chyba jednak Rado to wszystko psu na budę. Nie da się zbudować drużyny w tok czy choćby złotym zaciagiem, ktoś zawsze okaże się tylko pozłacanym nic nie wartym oszustem oczywiście w piłkarskim sensie. Tak jeszcze na marginesie ja uważam że jakości zabrakło szczególnie w ofensywie ( prócz Kosy) a przecież tu na c-l jak mnie pamięć nie myli większość obawiała się o formacje obronne.
9środa, 28, sierpnia 2013 02:12
JJ
@Senator

Tak jeszcze na marginesie ja uważam że jakości zabrakło szczególnie w ofensywie ( prócz Kosy) a przecież tu na c-l jak mnie pamięć nie myli większość obawiała się o formacje obronne.

Nie to żebym się chwalił, ale ja od dawna pisałem, że nie rozumiem tych nawoływań Urbana do pozyskiwania 14 obrońcy w sytuacji gdy taka straszna posucha panuje w formacjach ofensywnych. Jest Kosecki, jest Rado (wyłącznie na środku) i tyle. Piszę o tym od dawna i niestety się sprawdza, brakuje jakości w formacjach obronnych i będzie brakowało nadal. Tutaj nic się nie zmieni, zero kreatywności.

Jeśli dodamy do tego jeszcze Lado lądującego na trybunach w najważniejszym meczu sezonu to jakoś średnio widzę jego dalsza karierę u Urbana Wink
10środa, 28, sierpnia 2013 02:14
Senator
@JJ
Jak wiesz sam byłem zwolennikiem Ljuboi . Problem leżał gdzie indziej a właściwie dwa. Legia z nim na boisku nie była drużyną bo zawodnicy grali na alibi mając jego . Wszystkie piłki na Ljuboie
hi jesteśmy rozgrzeszeni i druga nie mniej istotna sprawa Ljuboia nie realizował taktyki którą opierał trener. On wiedział lepiej jak i gdzie ma grać.
11środa, 28, sierpnia 2013 02:27
anonimowy_legionista
Przed snem jeszcze taka myśl, która we mnie dojrzewa, ale zaraz pewnie dostanę po głowie Very Happy

Żeby za rok nie było znowu rozczarowań to BL powinien rozważyć zmianę sztabu szkoleniowego już teraz. JU to fajny i sympatyczny gość, ale ... ciągle tej jego Legii czegoś brakuje. Gra i "styl" są nieprzekonywujące.
Ja nie rozumiem jego wyborów, ustawiania zawodników na boisku, wypracowanych schematów gry, rytmu gry ... nie czaję tego Sad
12środa, 28, sierpnia 2013 02:28
JJ
@Senator

Nie chcę się kłócić i wchodzić w głębszą polemikę o Ljubo, wymieniać meczów w których niby Legia z nim na boisku nie była drużyną, ale dwie rzeczy. Po 1 to tylko moja opinia, że mając Ljuboję w składzie mielibyśmy większe szanse na awans (nawet uwzględniając wszystkie jego wady). Po 2 większość "złych" rzeczy o nim słyszeliśmy od prezesa, a jego wiarygodność jest delikatnie mówiąc średnia, jeśli wziąć pod uwagę, że częściej się mija z prawdą niż Ljuboja miał odgwizdanych spalonych Wink
13środa, 28, sierpnia 2013 02:48
Senator
@JJ
Ja nie neguje faktu że byłby bardziej przydatny niż Sagan .Ja piszę że z nim w składzie zbyt wielu liczyło na niego a my nie wykorzystaliśmy czegoś co nazywa się grą zespołu. Sam przyznaj że z nim na boisku ten i każdy inny mecz wyglądałby inaczej. Laga do Ljuboi i niech gra. To też było słabe i tu mi do niczego prezes potrzebny nie jest. Gdyby on umiał wkomponować się w zespół, o to wtedy inna bajka. Nie wierzę że sam wygrałby ze Steaua .
@A_l
I taką możliwość trzeba rozważać pamiętaj jednak że ma takich zawodników jakich ma czy inny trener wycisnie z nich więcej? sorki za cienki Bolek jestem aby na to pytanie odpowiedzieć.
14środa, 28, sierpnia 2013 02:50
corazstarszy
@anonimowy_legionista
Przed snem jeszcze taka myśl, która we mnie dojrzewa, ale zaraz pewnie dostanę po głowie Very Happy

Też myślę o Urbanie. Oceniam inaczej jego cechy, ale dochodzę do podobnych jak Ty wniosków.
Wśród jego zalet wymieniłbym: odważne wprowadzanie młodych, to, że jak już jest coś fajnego, to raczej tego nie zepsuje, chyba sprawiedliwość wobec zawodników (czyli kierowanie sie formą, pracą na treningach przy ustalaniu składu) i dobry z nimi kontakt. Ale żeby tak dodał coś od siebie, usprawnił, obmyślił zabójczą dla rywala taktykę, zmobilizował, wyciągnął wnioski z popełnionych błędów – to nie do końca jestem przekonany.
Czasem się zdarza, że drużyna słabsza wyeliminuje silniejszą. Lecz aby tak się stało, w dwumeczu musi wszystko zafunkcjonować na maksa. Rozeznanie rywala, dobrze dobrany sposób gry, umiejętność bazowania na słabych stronach rywala, koncentracja, waleczność, szczęście. Z tych rzeczy, na pierwsze cztery wpływ ma trener lub m.in. trener. I tutaj uważam, że się Urban w tym dwumeczu słabo wykazał.
Nie widzę niestety zmiany na lepsze pod tym względem w porównaniu z okresem spędzonym przezeń w Legii od 2007 do 2010.
W sumie: kiedy następny raz staniemy przed szansą, potrzebny będzie inny trener. Bo w radykalne polepszenie siły sportowej Legii ja nie wierzę.
Nie mogłem spać przed meczem, nie mogę po meczu.
15środa, 28, sierpnia 2013 03:09
anonimowy_legionista
Kurdę też nie mogę zasnąć, właśnie rozpracowuje strategiczne zapasy łakoci - jak baba w ciąży. Kolejny rok zmarnowany !!!

Jeszcze takie uwagi do trenera za dużo rotacji w składzie, nie umiemy zdobywać goli sprzed linii 16m, no i stałe fragmenty gry z których nic nie wynika. Nie przykładanie wagi do meczów ligowych i etc.

Leśny musi w końcu powiedzieć piłkarzom, tu jest Legia tu trzeba zap... a jak nie to wyp... Za co im się płaci po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie? Ci najdrożsi w utrzymaniu i tak najczęściej oglądają mecz z perspektywy trybun lub ławki rezerwowych. Nie rozumiem tego.

Za rok będzie Szachtar Karaganda czy coś innego i znowu zmarnowany sezon ...
16środa, 28, sierpnia 2013 03:17
Senator
Hej panowie szlachta popadacie w jakiś skrajny pesymizm a tak na dziś nie wolno. Wszystko zależy od piłkarski i zarządu ale na pewno teraz nie ma powodów do takiego pesymizmu. Może być przeciesz dokładnie odwrotnie i podejmą działania które pomogą w przyszłorocznym awansie a piłkarze zaczną grać na miarę Legii .
17środa, 28, sierpnia 2013 03:29
gawin76
@ Garm

W kwestii tej nauki, o której piszesz, wydaje mi się, że chodzi tu w pierwszej kolejności właśnie o naukę dla pionu sportowego raczej niż dla poszczególnych zawodników. Odniosłem wrażenie, że przewaga Steauy wynikała ze stabilizacji i poziomu zgrania zespołu znacznie bardziej niż z indywidualnych umiejętności poszczególnych piłkarzy.

Natomiast jeżeli chodzi o Vrdoljaka i dziennikarzy, cóż, abstrahując od tego kto tu komu jak życzy, trzeba niestety przyznać, że życie dopisało do całej tej historii dość okrutną puentę.

@ corazstarszy

Łączenie gry w LE z grą w Ekstraklasie to istotnie będzie wielki test dla Urbana. O ile w przypadku kwalifikacji do LM, można było lżejszy stosunek do ligi tłumaczyć wyjątkowością i niepowtarzalnością sytuacji, o tyle, mam nadzieję, nie ma takiego planu, żeby na podobnych zasadach działać na całej przestrzeni między wrześniem a grudniem.

Generalnie Urban zachowuje nadzwyczajny spokój, tak się tylko zastanawiam, jakiego typu jest ten jego spokój. Oby wynikający z uzasadnionej pewności siebie.

@ JJ

Szansy faktycznie strasznie żal. Sprawdziła się większość z tego, o czym pisaliśmy zaraz po mistrzostwie, że trzeba spróbować powalczyć o Ligę Mistrzów, że w eliminacjach wszyscy będą do pokonania itp. Masz rację, psychologicznie łatwiej byłoby przyjąć jakieś gładkie 0:2 i 1:3. Ja po prostu nie umiem zrozumieć tego początku meczu. Jak można było wszystko zmarnować w tak beznadziejnie głupi sposób?

Natomiast za trochę dyskusyjną uważam Twoją diagnozę jeżeli chodzi o winę za niepowodzenie całej kampanii. Sam co prawda napisałem w tekście, że nie byliśmy gotowi na Ligę Mistrzów, i chodziło mi w gruncie rzeczy o dość podobne sprawy. No bo ze Steauą na prawej obronie facet prawie że reanimowany na siłę na jeden mecz, na środku obrony para, która narodziła się zupełnie przypadkowo parę tygodni temu, na prawej pomocy chłopak, którego pół roku temu miało już u nas nie być, w ataku gość, który z każdym miesiącem jest coraz słabszy, tymczasem w Legii nadal musi stanowić opcję numer jeden. Na mecze ze Steauą nie wyszedł zespół w składzie, który byłby wyraźnie silniejszy choćby od Legii z meczów z Rosenborgiem, a to jednak bardzo zły znak. Natomiast widzę tu taką samą odpowiedzialność pionu sportowego, a może i medycznego, jak i władz klubu. A pewnie i trochę w tym wszystkim zwykłego pecha.

Weźmy na przykład sprawę napastnika. Gdybym, wiedząc o kłopotach Legii w ataku, miał wskazać nazwisko do wzięcia, to i latem zeszłego roku, i zimą, z miejsca wskazałbym jedno - Dwaliszwili! No i przychodzi zimą ten Dwaliszwili, zaczyna nieźle, wszyscy myślą, zgra się, przepracuje okres przygotowawczy, będzie super, wreszcie napastnik jakiego potrzebujemy. Tymczasem nie ma faceta. Podobnie Pinto, toż to zawodnik przyzwyczajony do gry w zespole prowadzącym grę, do uczestniczenia w ataku pozycyjnym, doświadczony, ograny na odpowiednim poziomie, on teoretycznie nawet teraz, w tym momencie, nie ma prawa wnosić do zespołu mniej niż taki np. Dominik Furman. Ciekawe swoją drogą ile decybeli osiągnąłby gwizd podczas zmiany, gdyby to Pinto zagrał ze Steauą taki piach jak Furmi...

Próbuję to sobie jakoś wyjaśnić, nie za bardzo umiem. Troszeczkę obawiam się myśli, że nasz Janek Urban jest trenerem takim, hm, do bólu uczciwym, szkoleniowcem, który zawsze postawi na tych, którzy w danym momencie wyglądają najlepiej, poświęcając tym samym jakąś swoją dalekosiężną wizję i nieco blokując niektórych piłkarzy. To oczywiście spekulacje, ale być może np. Lado grałby znacznie lepiej i czuł się zdecydowanie pewniej, gdyby uparcie stawiać na niego na '9' i konsekwentnie uczyć drużyny gry z takim napastnikiem. Nawet gdyby miał kaleczyć w jednym czy drugim meczu, może ze Steauą byłby gotów, żeby wnieść coś, czego niestety w żadnym razie nie był w stanie wnieść Saganowski? Może Pinto dawałby drużynie regularnie coraz więcej, gdyby był elementem jakiegoś trwałego układu w środku pomocy, takiego na który się stawia, który się zgrywa, zamiast dostawać 'gongi' takie jak w przerwie meczu z TNS, zamiast skakać między różnymi pozycjami i różnymi partnerami, może wtedy przed takim meczem nie wylądowałby na trybunach z powodu przedłużających się 'problemów adaptacyjnych'.
18środa, 28, sierpnia 2013 09:02
anonimowy_legionista
(...)nie wygrywaliśmy pojedynków na skrzydłach(...)

Mnie to nie dziwi, Kosa robi wszystko, albo i większość do prawej nogi (już kiedyś o tym pisałem), Ojamaa holownik - wszystko ja sam, Żyro przy próbie mijania zawodnika dostaje slow motion czy co? (widać jakby zwalniał - zobaczcie na Heńka - on przeważnie przyspiesza), Kucharczyk ciężko coś napisać, wyglądało na to, że w końcu złapał formę, kontuzja i klops, ogólnie jednak przy wyższym poziomie to jednak brakuje trochę umiejętności.

Poza tym trochę brakuje pomysłu w grze skrzydłowych, za często próbują wejść w pole karne, zamiast pociągnąć do końcowej linii i dograć. Jak ścinają do środka to nie wyciągają obrońców z pola karnego. Tak jak gola strzeliła nam Lechia.

Co do IV, czekam jak jakiś dziennikarz wprost zapyta go, czy to przez zazdrość dziennikarzy zgubił piłkę i dołożył swoją cegiełkę do straty gola.

Tak można bez końca ...
19środa, 28, sierpnia 2013 09:08
QD
Tak sobie czytam Wasze komentarze i się zastanawiam kiedy ktoś zauważy, jak bardzo przekłamany jest obraz tego spotkania.

1) W ciągu pierwszych 9 minut przegraliśmy LM! Też miałem nadzieję, że uda nam się to odmienić i nawet w 94minucie, po bramce Rzeźnika sobie powtarzałem "potrzebna nam tylko jedna akcja i dadzą jeszcze radę". Niestety prawda wygląda inaczej. Mecz wyglądał jak wyglądał, bo Steaua pozwoliła mu tak wyglądać, a nie bo nam czegoś brakowało lub nie. Oni bardzo bezpiecznie wygrywali i spokojnie grali, a naszym 84minuty dudnił wynik w głowie. Chyba nie znam psychola który w takiej sytuacji przynajmniej nie zadrżał psychicznie i nie zgubił choćby części koncentracji. Sądzę, że te pierwsze kilka minut wywołały wspaniałe zaangażowanie drużyny, ale i zabiły ich koncentracje.
Mimo to pozwolę sobie na kilka indywidualnych cenzurek:
Kosecki - Chęci gry odmówić mu nie sposób, szybkości też nie. Niestety jest to chyba najbardziej ograniczony zawodnik naszej drużyny: w ofensywnie gra tylko jednym schematem i ja tylko czekam kiedy wydepcze ścieżkę. Na początku te jego złamania w pole karne były znacznie groźniejsze, ale teraz? Nikt już nawet nie próbuje rozważać możliwości centry z okolic narożnika, bo nawet jakby się nagle zdarzył taki wyskok to na rozgrzewce widać było, że zagrożenia z tego nie będzie. Jeśli Kosa poważnie myśli o wspominanym przez Was poziomie Europejskim to musi mocno popracować nad wachlarzem zagrań
Sagan - mam olbrzymi szacunek do Sagana, ale nie da się ukryć jego metryki. Na chwilę obecną chłop powinien obrać strategię Kiełbika - usiąść spokojnie na ławce i odcinać kupony. Ma na tyle zdrowia, że podobnie jak Kiełbik, za każdym razem gdy będzie trzeba nagle załatać dziurę w lidze będzie wchodził i błyszczał. Na podstawowy skład i to w rozgrywkach europejskich to i te 70minut które grywa to się robi za dużo
Lado i ogólnie napastniczy - ja tam jakiś progres gry Gruzina, w kontekście do początku sezonu widzę, ale na razie On nadal gra słabo. Słuchając historii (prawdziwych i nie) o jego charakterze, przypuszczam, że gościu odleciał wyżej niż Mikita. I tu pojawia się kolejny problem Janka: którego zarozumialca wybrać? Tak jeden, jak drugi grają słabo (Mikita od Widzewa miał jakiś celny strzał na bramkę?), a ktoś grać musi. Dziś zabrakło gracza a'la Ljubo - to się muszę zgodzić. Facet potrafił odmienić samemu losy spotkania i w takim spotkaniu jak to przede wszystkim zależało by na tym jemu samemu. Czy reszta grałaby na alibi? W lidze pewnie tak, ale wczoraj w ogóle nie było na kogo grać
dokładność - można to położyć na kark wspomnianej już presji, ale nie może być, by żaden(!) pomocnik nie potrafił przyjąć piłki? Jak Vrdolijak, albo Kucharz przyjmują piłkę to mam wątpliwości, czy oni sami wiedzą w jakim kierunku im odskoczy (boże odskoczy na 3- 4m to już chyba się nauczyli)
20środa, 28, sierpnia 2013 09:13
QD
A bo zapomniałem jeszcze:
Ojama - holownik? Może trochę, ale robi różnicę. Ma pare ciekawych zagrań i fajnie gra w destrukcji. Tutaj bym jeszcze nieco lżej go oceniał z racji ograniczonego zgrania z drużyną - czemu on tak mało gra? Gorszy od naszych "standardowych" skrzydłowych z pewnością nie jest, a może okazać się (dużo) lepszy
21środa, 28, sierpnia 2013 09:39
Monrooe
Ehh, czas nadal nie pozwala mi się rozwinąć. Chciałbym tylko wyrazić poparcie dla słów Gawina piszącego, że; - "Steaua Bukareszt była drużyną od Legii lepszą", bo była i to w zasadzie na każdym polu. Nie tylko na boisku, ale też poza nim. Okazało się, że faktycznie, na LM nie jesteśmy gotowi i to na wielu płaszczyznach. Pytanie, które warto zadać, szczególnie wobec gorzkich słów Garma; - "Tylko kto się ma uczyć? Furman, którego zaraz sprzedamy? Kosecki, który zaraz ucieknie? A może Saganowski i Radović? ", brzmi, czy kiedykolwiek będziemy? Bo przecież kolejne słowa napisane przez wspomnianego Garma; " Piłkarsko jesteśmy drużyną z Europy X, wyeliminowaliśmy jeden zespół lepszy od nas (mistrza Norwegii) i nie przegraliśmy żadnego meczu z zespołem znacznie lepszym (mistrzem Rumunii). Odpadliśmy, bo byliśmy gorsi" brzmią jak wyrok. Nie tylko nie sposób się z nimi nie zgodzić, ale ciężko znaleźć jakąś myśl pocieszenia. Coś, czego warto byłoby się uczepić w nadziei na lepsze jutro. Sorry, dogonić Europę będzie szalenie trudno, szczególnie, że zaczynają mijać nas zdublowane wcześniej "konie".
22środa, 28, sierpnia 2013 10:10
Niuniek
Krotko i chaotycznie, bo praca, bo brak nocy, itp.:

1. brak ofensywy - biorac pod uwage, ze strzelilismy 3 bramki, w tym 1 na wyjezdzie (+ 2 nieuznane z powodu spalonych), to teza cokolwiek kontrowersyjna; zakladam ze taki dorobek ofensywny statystycznie wystarcza w 80 proc. meczow; przegralismy niestety obrona; i to jest smutne, bo nawet w ataku potrzebujemy wzmocnien.

2. plan gry - tu moj najwiekszy problem - czy krawiec kraje, jak mu materii staje (srednie umiejetnosci, zmiany, kontuzje), czy po prostu Urban jednak (jeszcze?) nie dorosl do pilki na europejskim poziomie; nie umiem sobie odpowiedziec niestety na to pytanie, ale brak automatyzmow w kazdej formacji, miedzy formacjami i w SFG jest co by nie mowic uderzajacy, w porowaniu nie tylko z Rumunami, ale takze z Molde czy nawet z TNS.

3. zlowieszczy wyrok - po pierwsze druzyne buduje sie 3-5 lat, my to robimy rok; mamy duzo czasu na poprawe; po wtore my nie zakladamy chyba (a przynajmniej nie ja), ze za rok osiagniemy poziom, na ktorym bedziemy regularnie (powiedzmy 7 na 10) wygrywac z druzynami pokroju Rumunow; jak rozumiem naszym celem jest zdobycie rankingu, ktory pozwoli nas rozstawic w play-off CL i druzyny pokroju Rumunow po prostu ominac, a grac z tymi podobnymi raczej do Molde; w tym upatruje naszej nadziei na ew. awans do CL.

4. tak ogolnie - to Rumuni byli po prostu lepsi; podobni w ambicji i przygotowaniu fizycznym, nieco lepsi technicznie, wyraznie lepsi w organizacji i taktyce; jedynym miejscem, gdzie ich przewyzszamy, to kibice, ale za to punktow nie ma; tak, cudem moglismy ich przejsc, a mielismy tylko farta - cud sie nie wydarzyl; zreszta refleksja o punktach naszej najwiekszej slabosci i najwiekszej przewagi Rumunow jest przyczynkiem do rozwazan w pkt. 2.

5. mimo wszystko wierzylem przez calusienki mecz. zrezygnowany mistis swiadkiem. a takiego poczucia - na poziomie europejskim - nie mialem dawno. fajnie. pograjmy teraz o wyjscie z grupy. przy dobrym losowaniu i trzecim koszyku to moze byc realne. uczmy sie, bo frycowe juz zaplacilismy. cholernie wysokie.
23środa, 28, sierpnia 2013 10:16
Niuniek
@maczelny et consortes

I tu propozycja najpowazniejsza - a wynikajaca z moich przemyslen dot. JU (a wlasciwie braku do nich materialu dowodowego).

Moze by tak - korzystajac z czarno-elkowych znajomosci i dla czarno-elkowiczow - sprobowac ogranizowac np. co miesiac spotkanie z kims fajnym z klubu? Z mojej perspektywy oczywiscie bardziej kadra trenerska, medyczna, zarzad, itp., a nie pilkarze...

Wiem, ze to troche dzicinno-fanbojowe, ale warto - zeby moc wyrobic sobie sensowna opinie - najpierw troche tych najbardziej zaangazowanych posluchac, troche popytac, podzielic sie swoimi przemysleniami...

W klubie, w knajpie, gdziekolwiek - mi to ganz egal.
24środa, 28, sierpnia 2013 10:22
Mohikanin
Co mnie najbardziej w Legii wkurzało?
To że obrona Legii zagrała w stylu Cichockiego- bez żadnej agresji. Ofensywa jeszcze grała presingiem, ale obrońcy tylko się przyglądali jak Rumuni przejmują piłkę i pozwalali im grać. Kilka było sytuacja gdy szła długa piłka do napastnika Rumuńskiego a nasi obrońcy się tylko przyglądali jak przejmuje piłkę, zero agresji, zero walki. Kompletnie w obronie nie było też podwajania zawodników Steauy, a Rumuni w każdej sytuacji podwajali i potrajali. U nas tego zabrakło.

Kolejna sprawa- postawa kapitanów. Kapitan Steauy żył meczem, drygował, opieprzał swoich zawodników, mobilizował na boisku, faulował gdy było trzeba. A nasz kapitan? podarował bramkę Rumunom no i nie miał żadnego wpływu na zespół. Jedynym naszym zawodnikiem który opieprzał swoich za błędy był Kuciak- któremu za rok kończy się kontrakt i pewnie za darmo odejdzie a na bramce zrobi się wyrwa. Skaba to poziom Podbeskidzia, pewnego poziomu nie przeskoczy a będzie miał już 30 lat.
25środa, 28, sierpnia 2013 10:27
gawin76
@ QD

Właśnie, czy Ojamaa jest słabszy od Kucharczyka? Jeżeli tak, to znaczy, że nasz proces selekcjonowania kadry pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli nie, powyższe trzeba napisać o strategii wprowadzania do drużyny nowych zawodników.

Mnie jeszcze wczoraj zastanowiła rzecz inna, w momencie wejścia Żyry Kosecki przeszedł na prawą flankę (wariant, który ostatnio przyniósł efekt 10 miesięcy temu w meczu z Widzewem), a Ojamaa trafił na środek (wariant, który, jeżeli był próbowany, to rzadko i z mizernym efektem). Czasem nie sposób nadążyć za naszym Janem Wink

@ Monrooe

Sorry, dogonić Europę będzie szalenie trudno, szczególnie, że zaczynają mijać nas zdublowane wcześniej "konie".

Ja bym jednak nie uderzał w tak żałobne tony. To fakt, można odnieść wrażenie, że w Legii trochę za lekko podchodzono do perspektywy walki o Ligę Mistrzów, że w klubie nie było wewnętrznej determinacji, żeby zrobić absolutnie wszystko co się da. Ale jak to faktycznie wyglądało od środka, jednak nie wiemy.

Rację ma JJ, pisząc, że mimo wyższości Steauy, zabrakło nam w gruncie rzeczy naprawdę niewiele. Gdyby nie te przeklęte 9 minut, błędy, których prawdopodobnie umieliby uniknąć nawet drwale z TNS, naprawdę różnie mogło się to potoczyć.

Najważniejsze to nie 'zgłupieć' w lidze, podtrzymać poziom i skuteczność z zeszłego sezonu. Jeżeli będziemy regularnie zdobywać MP, wejście do Ligi Mistrzów przy obecnym systemie kwalifikacji jest jedynie kwestią czasu.

Edit:

@ Niuniek

Są takie plany. Stay tuned Wink
26środa, 28, sierpnia 2013 10:38
Walles
Chciałbym po wczorajszym meczu móc napisać że Steaua pokazała nam miejsce w szyku ale mimo że uważam Rumunów za zespół piłkarsko lepszy to jakoś nie mogę. Głównym problemem są te dwie nieszczęsne bramki. Przy pierwszej jest daleki wykop w naszą stronę i ani Rzeźniczak ani Bereszyński nie są w stanie zaatakować piłki i pozwalają na kozioł i przyjęcie piłki przez przeciwnika. Potem Furman zagrywa ala Vrdolijak, idzie na raz, wystarczyło że Stanciu zatrzymał się w miejscu i już miał oczyszczone przedpole. Najgorsze jest to że co należało zrobić to akurat Furman doskonale wiedział
Trener Urban powtarzał nam, żebyśmy za szybko nie podchodzili do rywali, a ja zrobiłem inaczej i przeciwnik zabrał mi futbolówkę jak dziecku.
Tutaj przypomina mi się mecz z Widzewem na wiosnę i słowa Urbana - przeciez mówiłem że kiwa na prawą strone. Pytanie dlaczego zawodnicy nie słuchaja co mówi Urban.
Przy drugiej bramce napiszę a raczej powtórzę coś co napisałem po meczu w Bukareszcie.
...Radovica z początku spotkania po prostu nienawidzę. Zaprezentował kompletny brak odpowiedzialności, podejmowanie ryzyka w momentach i strefach boiska gdzie takie decyzje sa dyskwalifikujące piłkarza we współczesnym futbolu. Ktoś kto gra tak nieodpowiedzialnie nie ma prawa zaistnieć w naprawdę wielkim futbolu
No to teraz zamiast Radovica w roli głównej zaprezentował się Vrdolijak. I było prawie pozamiatane.
Pojawia się oczywiście pytanie co by było gdyby. Nie wiem ale mimo pewnych wątpliwości które wyraziłem na wstępie to .... jednak jakoś tak czuję że Steaua grała to co chciała i że gdyby musieli strzeli trzecią to zrobiliby to. Podtrzymuję to co napisałem tydzień temu, że Steaua gra futbol dla nas nieosiągalny. Możemy powrócić do prawie narodowej debaty dlaczego Legia sprzedaje Wolskiego i to za marne grosze a ja patrzę i widzę że zawodników pokroju Wolskiego to taka Steaua ma ośmiu. Jeśli mam sie spierać z JJ to raczej w tym że Steaua jest przeciętną drużyną w zasięgu Legii niz o przydatności Ljuboji. I jeśli popatrzę na te różnice w umiejętnościach jako całości to osiągnięte rezultaty w tym dwumeczu należy przyjąć z pewnym szacunkiem. Nie zgadzam się także z opinią że Kosecki nie potrafił wczoraj minąć przeciwników bo zdaje się że właśnie wczoraj Rumuni zobaczyli chyba cztery żółte kartki właśnie po faulach na nim. Chciałbym dwa ciepłe słowa powiedzieć o Wawrzyniaku i docenić jego dośrodkowanie z cyklu - stadiony świata. Ze spraw niezrozumiałych to nasuwa się tak na szybko pytanie o Bereszyńskiego i Kucharczyka. Nie widze niczego co spowodowało że to oni zagrali wczoraj a nie Broź z Ojamą. Ale to są już dywagacje na później tak samo jak to czy Vrodlijak musi koniecznie zawalić bramke żeby zagrać potem takie 30 minut jakich nie widziałem chyba od pamiętnego meczu z Lechem gdzie orał boisko.
Pojawia się także pytanie dlaczego aż tylu zawodników ma regres formy, dlaczego wzmocnienia nie okazały się wzmocnieniami. To pytania na później bo teraz to chyba tylko podziękuję zawodnikom za to że jednak zostawili na boisku tyle ile fabryka dała. A że to nie starczyło i że fabryka nie najlepsza to juz inna kwestia.
P.S. Czy przy takim stanie naszej pomocy odstawienie od składu Janka Gola i późniejsza sprzedaż była decyzją rozsądną?
27środa, 28, sierpnia 2013 10:49
MeM
Panowie, nie ma co obrażać się na rzeczywistość - jesteśmy słabsi od jednej z najsłabszych drużyn, które zagrają w tym roku w CL. słabsi jeżeli chodzi o zawodników, szkoleniowców, zaplecze, szkolenie młodzieży etc. (no oczywiście za wyjątkiem nas, kibiców Smile - tutal absolutna czołówka).
Tylko jak to zmienić? Ja nie wierzę w rewolucje. Najważniejsze to nie zepsuć tego co mamy (nawet, jeżeli jest to dalekie od ideału) i krok po kroku ulepszać.
Trener
Urban nie jest moim wymarzonym trenerem, ale nie uważam, żeby było nas stać na kogoś lepszego. może po sezonie trafi się jakaś super okazja? Kontrakt JU się przecież kończy.
Zespół
Trzeba podnosić jakość powoli, z głową. Zgadzam się z Gawinem - decyzje podjęto dobre (w momencie ich podejmowania). Nie chciałbym powrotu do sposobu wzmacniania się za poprzednich zarządów.
Szkolenie młodzieży
nie czarujmy się, że mamy La Masię. Nie mamy.
Zaplecze
na takie z prawdziwego zdarzenia jeszcze długo nie będziemy mieli kasy nawet, jeżeli uda się awansować do CL ze dwa razy. Przecież nie chodzi o dwa boiska dla młodzieży tylko o cały ośrodek dla wszystkich drużyn.
Można tak kontynuować omawiając wszystkie aspekty działania klubu i mam nadzieję, że taka analiza jest/została przez BL zrobiona, plan nakreślony i będzie konsekwentnie wdrażany w życie. Może za kilka lat znajdziemy się w miejscu, gdzie Steaua jest dzisiaj.
28środa, 28, sierpnia 2013 10:58
JJ
@gawin76

Ja po prostu nie umiem zrozumieć tego początku meczu. Jak można było wszystko zmarnować w tak beznadziejnie głupi sposób?

Nikt chyba tego nie jest w stanie wytłumaczyć ani zrozumieć. Najgorsze, że nie straciliśmy tych bramek po jakichś pięknych akcjach Steauy, oni się nie rzucili na nas, my im po prostu sami sprezentowaliśmy te bramki. Właściwie po 1 gwizdku trzeba było sobie wbić 2 gole i na to samo by wyszło. Przy tej 1 bramce głównym winowajcą został ogłoszony Furman i jest w tym dużo racji, ale nie sposób nie zauważyć, że zamieszanych w tego gola było więcej osób. Naprawdę kilka razy można było przerwać tą akcję Rumunów, ale nie było agresji, doskoku, wszystko na zwolnionym tempie. To jest szokujące, ze Ci ludzie wyszli jak na normalny mecz ligowy i jedynym odstępstwem od tego był Kosecki. Walczył na całej szerokości i długości boiska. Tak powinien orać każdy z 11 graczy.

Natomiast widzę tu taką samą odpowiedzialność pionu sportowego, a może i medycznego, jak i władz klubu.

No tak, oczywiście w tym sensie wymienionym później się zgadzam. Tutaj pion sportowy maczał palce, bo przecież ktoś ich trenuje i "doprowadza" do takiej formy sportowej, ktoś również wierzył, że Pinto z takim sposobem gry będzie przydatny do sposobu gry drużyny itd. Przecież my tutaj w większości przewidywaliśmy trudności Pinto w Polsce i przekonywaliśmy, że będzie bardzo ciężko zobaczyć Pinto z APOEL-u, który zachwycał. A robiliśmy to zapewne głównie na podstawie jednego dwumeczu z Wisłą, jeden mecz wystarczył, aby pojawiły się wcale nie tak rzadkie głosy o jego ograniczonym potencjale względem gry na Cyprze i to zanim jeszcze rozegrał 1 mecz w barwach Legii. Ale w kwestii sztabu to chodzi mi o sposób rozegrania tego pojedynczego meczu w określonej sytuacji: tutaj nie mam pretensji do trenerów. Pojawiają się głosy (w tonie niemalże zbawiennym), że Ojamaa zamiast Kucharczyka, ale patrząc na 30 minut Ojamy (a to spory okres), w których nie pokazał absolutnie nic raczej nie ma się co zajmować wyborem Urbana. Natomiast wiele można zarzucić Urbanowi w dłuższej perspektywie, jakoś ciężko uwierzyć, że naprawdę woli przykładowo Kucharczyka niż Traore na prawym skrzydle. Więc oczywiście w tym sensie trener bierze odpowiedzialność za "drużynę", drużynę o której się wiele mówi jak to bez indywidualności będzie lepsza tylko potem się to nie przekłada na mecze, bo dzisiaj wygląda to tak, że nie mamy ani drużyny, ani indywidualności. Nie mamy niczego, chociaż niewykluczone, że to wystarczy na ligę polską.

Weźmy na przykład sprawę napastnika. Gdybym, wiedząc o kłopotach Legii w ataku, miał wskazać nazwisko do wzięcia, to i latem zeszłego roku, i zimą, z miejsca wskazałbym jedno - Dwaliszwili! No i przychodzi zimą ten Dwaliszwili, zaczyna nieźle, wszyscy myślą, zgra się, przepracuje okres przygotowawczy, będzie super, wreszcie napastnik jakiego potrzebujemy. Tymczasem nie ma faceta.

No właśnie nie ma faceta i moje pytanie do Ciebie brzmi: jak się zapatrujesz na jego posadzenie w loży vip? Wierzysz, że on jeszcze zagra pod batutą Urbana? Ja szczerze wątpię, aby dało się ich relacje jeszcze posklejać.

I drugie pytanie jak się zapatrujecie na Dossę Juniora?

Ciekawe swoją drogą ile decybeli osiągnąłby gwizd podczas zmiany, gdyby to Pinto zagrał ze Steauą taki piach jak Furmi...

Słuszne spostrzeżenie.

Natomiast odnośnie kwestii ogrywania Lado i Pinto i wpływu Urbana na ich obecną dyspozycję to też się nad tym zastanawiałem czy najszczęśliwszym pomysłem było rotowanie napastnikami praktycznie co mecz. Jeden słabszy mecz i na ławkę. Ogólnie rzecz biorąc Lado jest lepszym napastnikiem od Saganowskiego i trener powinien zrobić wszystko, aby był w formie, a na to pewnie przełożenie ma zaufanie, przynajmniej kilkumeczowe. Z drugiej strony Lado jest dramatyczny w tym sezonie, więc ile można? Nie wiem, nie potrafię sobie odpowiedzieć czy trener słusznie rotował i trzymał ich ciągle w niepewności tzn. słusznie chyba nie, bo nie awansowaliśmy do LM... A Pinto? Tutaj moim zdaniem większą rolę odgrywa system naszej gry niż sposób wprowadzania go do drużyny. Nigdy Pinto nie będzie idealnie wpasowany w taką grę, z biegaczami w formacjach ofensywnych. Wierzę, że za 3 miesiące będzie lepszy niż jest obecnie, ale nie wierzę, że pokaże klasę z Cypru ani się nawet do niej nie zbliży. Ale paradoksalnie akurat wczoraj mógłby idealnie się sprawdzić, bo utrzymywaliśmy się przy piłce, Rado nie miał z kim pograć w środku pola i Rumuni nie byli agresywni, czyli piłka jaką lubi Pinto. Tylko chyba nie w takiej formie w jakiej jest. Generalnie to jest pewien dramat w tym, że dwaj gracze z doświadczeniem ligo mistrzowym, którzy mieli w 1 kolejności nas tam wprowadzić w najważniejszym meczu siadają na trybunach, a zamiast nich grają gracze jeszcze chwilę temu niechciani.

w ataku gość, który z każdym miesiącem jest coraz słabszy, tymczasem w Legii nadal musi stanowić opcję numer jeden.

A kontrakt na dwa lata...

Najważniejsze to nie 'zgłupieć' w lidze, podtrzymać poziom i skuteczność z zeszłego sezonu. Jeżeli będziemy regularnie zdobywać MP, wejście do Ligi Mistrzów przy obecnym systemie kwalifikacji jest jedynie kwestią czasu.

Ekstraklasa to tylko Ekstraklasa, ale ja mam wątpliwości pewne czy będziemy w niej wygrywać łatwo i czy w ogóle będziemy tak regularnie jak rok temu...

@Mohikanin

Kolejna sprawa- postawa kapitanów. Kapitan Steauy żył meczem, drygował, opieprzał swoich zawodników, mobilizował na boisku, faulował gdy było trzeba. A nasz kapitan?

Celna uwaga, ale powracamy do punktu wyjścia, bo to się bierze z tego o czym pisaliśmy nie raz i nie dwa: brakuje indywidualności, ludzi z charakterem, charyzmą. Tylko, że był to świadomy wybór klubu/trenera, postawiono na mityczną "drużynę".

@Niuniek

zlowieszczy wyrok - po pierwsze druzyne buduje sie 3-5 lat,

Stanowczo protestuję Wink IMHO nie ma czegoś takiego jak budowa drużyny, a na pewno nie w polskim przypadku. Zresztą popatrz na nasz skład, my naprawdę mamy jedną z najstarszych 11 w lidze. Oni za rok, ani tym bardziej za 2 lata lepsi już nie będą.

@Walles

Chciałbym po wczorajszym meczu móc napisać że Steaua pokazała nam miejsce w szyku ale mimo że uważam Rumunów za zespół piłkarsko lepszy to jakoś nie mogę.

Właśnie, moim zdaniem byliśmy o wiele bliżej LM niż Wisła z APOEL-em pomimo, że to im brakowało 3 minut do raju.

Podzielam też zdanie odnośnie Koseckiego, jeździł z Rumunami jak chciał i słusznie zauważyłeś, ze 4 kartki (wszystkie w meczu?) zostały zrobione na nim, poza tym naprawdę mijał po 2-3 rywali i w drugiej połowie piękny był obrazek jak dostawał piłkę to już w pobliżu pojawiała się chmara Rumunów.

Jeśli mam sie spierać z JJ to raczej w tym że Steaua jest przeciętną drużyną w zasięgu Legii niz o przydatności Ljuboji

Cieszę się, że to drugie jest oczywiste i niepodważalne Very Happy

Czy przy takim stanie naszej pomocy odstawienie od składu Janka Gola i późniejsza sprzedaż była decyzją rozsądną?

Nie, Gol przydałby się wczoraj. Piszę to bez ironii.

BTW on odszedł za darmo.
29środa, 28, sierpnia 2013 11:00
Walles
To co napisał MeM przypomniało mi jedno. Wczoraj w studio podczas omawiania meczów padło stwierdzenie niestety nie pamiętam do którego meczu to się odnosiło) że jednak, tak obiektywnie, to szkoda by było gdyby w LM grała jednak drużyna X a nie drużyna Y. Że jednak dobrze się stało że awansowali ci drudzy. I pojawia się automatycznie pytanie, ilu komentatorów zagranicznych powiedziałoby że szkoda że to jednak Steaua awansowała bo LM z Legią byłaby ciekawsza? Wink
30środa, 28, sierpnia 2013 11:01
Garm
Monrooe -> Pocieszenie jest proste. W tej rundzie i tak osiągnęliśmy sukces ponad stan, jakim jest awans do fazy grupowej Ligi Europy. Co prawda nie wywalczyliśmy go teraz, tylko w poprzedniej rundzie, ale to nie jest tak, jak to kreują media, nam tego awansu nikt z łaski nie dał, to my go wybiegaliśmy, wypodawaliśmy i wystrzelaliśmy.

Stanowczo muszę zaprotestować przeciwko pojawiającym się również tutaj głosom "kolejny sezon zmarnowany". Otóż moim zdaniem sezon piłkarski to nie jest kilkadziesiąt meczów, które stanowią li tylko przygrywkę do szansy na kwalifikację do Ligi Mistrzów. Sezon nie został zmarnowany, bo wywalczyliśmy mistrzostwo i Puchar Polski. Teraz awansowaliśmy do fazy grupowej Ligi Europy i naprawdę mamy się czym ekscytować, nie musimy czekać roku czy czterech na "prawdziwe emocje" i kolejne eliminacje do LM.
31środa, 28, sierpnia 2013 11:16
Garm
Mohikanin -> Kuciak nie odejdzie po sezonie za darmo. Właśnie przedłużył kontrakt.
32środa, 28, sierpnia 2013 11:38
CTP
Mam nadzieję, że wszyscy ci, którzy kilkanaście tygodni wchodzili ze mną w dyskusję, gdy sprzedawano Jędrzejczyka teraz zrozumieją, dlaczego tak bardzo się wtedy piekliłem i odsądzałem i piłkarza i klub od czci i wiary. Straciliśmy główny filar obrony i nie dziwmy się obrazowi wczorajszego meczu. To jest przede wszystkim nauczka dla Leśnodorskiego, że po prostu takich rzeczy się nie robi. Nie robi i już! Formacja defensywna, to jest podstawa każdego zespołu i coroczne robienie rewolucji w tej formacji, to jest zwykły kryminał. Za kilka miesięcy kończy się kontrakt Rzeźniczakowi i naprawdę niepokoi mnie to, że jeszcze nie podjęto żadnych rozmów dotyczących nowego.
Jeśli chodzi o te pierwsze 10 minut. Panowie, tutaj sprawa jest jasna i klarowna. Legia już ma na koncie co najmniej kilkadziesiąt meczów, w których te pierwsze 10 minut wyglądało podobnie ale przeciwnik albo przewracał się na piłce albo walił panu Bogu w okno. Siła Legii jest wprost proporcjonalna do siły naszej ligi i tego, niestety, nie przeskoczymy. Piłkarze nie nauczą się europejskiej piłki w naszej Ekstraklapie - nie ma się co oszukiwać. A jeszcze na dokładkę wymyślono ten nieszczęsny nowy regulamin, który na piłkarzy działa wybitnie demoralizująco.
Ja też tutaj pisałem, że Legia nie jest gotowa na LM. Właśnie dlatego, że defensywa została zdemolowana a ofensywy po prostu nie mamy. Cudem byłoby awansować do fazy grupowej z takimi problemami kadrowymi.
33środa, 28, sierpnia 2013 12:57
Walles
Jeszcze jedna uwaga a w zasadzie jakiś zarzut w stosunku do zawodników i chyba trenera. Mimo że byliśmy generalnie zespołem słabszym od Steauy to jednak nie wykorzystaliśmy a w sumie zmarnowaliśmy swoje szanse na to żeby sprawić niespodziankę. Mam na myśli dużą ilość stałych fragmentów gry po których praktycznie nie było zagrożenia pod bramką Rumunów, dotyczy to głównie meczu w Warszawie. I nie wynikało to ze świetnej gry obronnej zawodników Steauy tylko z fatalnego ich wykonania. W tym aspekcie jest z pewnością dużo do poprawy i są to sytuacje które chyba stosunkowo najłatwiej wypracować i poprawić bo tak rozważając różne potrzebne podczas meczu umiejętności to jednak wydaje się że celne mocne podanie z piłki stojącej jest chyba najłatwiejsze. Trzeba temu elementowi poświęcić jednak dodatkowy czas, być może nawet po treningu. I mam po części żal do niektórych zawodników o to że choćby taki Leszek Pisz który przewyższał umiejętnościami technicznymi wielu obecnych graczy Legii nie bazował na nabytych umiejętnościach technicznych tylko często zostawał po treningu i ćwiczył rzuty wolne. Tutaj mam pewną obawę czy aby naszym chłopakom nie brakuje trochę determinacji do dążenia do tego aby być coraz lepszym piłkarzem.
34środa, 28, sierpnia 2013 13:18
Czarny Elf
Zwykle czytałem tylko dyskusje jakie prowadzicie. Tym razem nie mogę się powstrzymać od pierwszego na łamach C-l komentarza.
Dlaczego wszyscy tak pesymistycznie podchodzicie do całej tej sytuacji? Czy naprawdę wydarzyła się katastrofa która pozwala na takie marudzenie, wytykanie wszystkich błędów zaczynając od piłkarzy, poprzez zarząd, kończąc na ręcznikowych. Czy naprawdę uważacie że przez tych kilka ostatnich lat nic nie zmieniło się na lepsze?
Potrzeba czasu i zaufania. A nie jazdy po wszystkim i wszystkich. My niestety Polacy tak mamy. Niczego nie potrafimy docenić. Jedynie tylko przyczepić się i wytykać błędy. Jeszcze niedawno mogliśmy pomarzyć o grze w Lidze Europy. W ciągu trzech lat zagramy w fazie grupowej po raz drugi!! I co nie widać zmiany na lepsze? Oczywiście że widać. Cieszmy się tym co nas jeszcze czeka, emocje przecież będą takie same. Jeśli nie większe gdyby udało się wyjść z grupy. Dla mnie ciekawsze i bardziej emocjonujące mogą być pojedynki w grupie, czy w kolejnych etapach niż dostawanie od każdego 8 bramek w LM. Zespół który rok w rok będzie występował w LE, może zacząć myśleć o spróbowaniu sił wyżej.
Zadałem wyjątkowo dużo pytań, nie oczekuje na nie odpowiedzi. Po prostu chce uświadomić Was, Panowie że wcale tak źle się nie dzieje, że nie ma nad czym płakać po porażce z zespołem który był o klasę lepszy. Który musiał. My tylko mogliśmy Smile
35środa, 28, sierpnia 2013 13:57
anonimowy_legionista
@Czarny Elf

To, że zagramy w fazie grupowej to czysty fart i przypadek. Z taką grą nie mieliśmy prawa przejść Molde. W zeszłym sezonie męczarnie były z SV Ried gdzie grał monter dachu (na zacny tytuł dekarza to on był jeszcze za młody). Jeżeli przegralibyśmy z Molde to na 99% nie awansowalibyśmy do fazy grupowej LE.

Tu nie chodzi o narzekanie, ale obiektywną krytykę klubu. Miało być lepiej, a jest gorzej. Gdyby nie reforma to byśmy puchary oglądali wyłącznie sprzed telewizora.

Obecna Legia nie jest nawet na poziomie średniaka Bundesligi.

Na ten obraz złożyło się wiele czynników, polityka transferowa, przygotowanie zespołu do sezonu - kontuzje, nieumiejętność wsparcia przez trenera drużyny w ciężkim momencie.

My kibice, choć ja o sobie mogę napisać frajer (bo wierzyłem w ten klub i piłkarzy) będziemy znowu oceniać to wszystko przez pryzmat jednego dobrego meczu i kilku przeciętnych (póki będą "wygrywać"-o ile) i będziemy szukać plusów w tej mizerii.

Przez następny sezon, dwa, trzy, będziemy łudzić się, że teraz dany zawodnik odpali, złapie formę na stałe i etc.

LE też nie wygramy, nie liczę już nawet na wyjście z grupy ... a jeżeli UEFA zamknie stadion to jaki w tym interes będzie miał klub?
36środa, 28, sierpnia 2013 14:15
Lasica
Trudno się nie zgodzić z argumentami o zmianie trenera, ale jeśli już to teraz, albo ewentualnie po rundzie jesiennej, żeby nowy miał trochę czasu na budowę. Kogo widzicie za Urbana? Z naszego Polskiego podwórka nikt się nie nadaje tak naprawdę.

Takie mam pytanko do Was panowie, bo przewinęło mi się to przez głowę wczoraj - ciekawe czy Maciej Skorża dałby radę? Od razu zastrzegam, że wcale nie tęsknię za Maćkiem. Nie mogłem patrzeć na tę jego asekuracyjno-defensywną taktykę.
37środa, 28, sierpnia 2013 14:23
Garm
Ale jakie są argumenty za zmianą trenera, który wywalczył dublet i awans do fazy grupowej europejskiego pucharu (zaznaczam, że nie zgadzam się z opinią anonimowego_legionisty, jakoby był to efekt tylko farta - tak samo jak nie pasuje mi sprowadzanie odpadnięcia ze Steauą wyłącznie do braku szczęścia)?
38środa, 28, sierpnia 2013 14:30
Niuniek
@a_l

No zesz nie moge tego czytac.

"Mialo byc lepiej, a jest gorzej."

Czy Szanowny Kolega pamieta kiedy:
a) gralismy ostatnio w grupie pucharow europejskich,
b) zdobylismy PP,
c) zdobylismy MP,
d) osiagnelismy powyzsze razem?

Poprosze odpowiedzi w latach.

A pozniej wode. Wiadro wody.
39środa, 28, sierpnia 2013 14:42
Lasica
@Garm

Argumentami mogą być non stop te same błędy - słaby początek meczów, czy po prostu brak jakiegokolwiek stylu drużyny, słabe stał fragmenty. Zawodników trener nie zmieni, ale nad pewny aspektami może popracować. Legia Skorża była na wskroś defensywna, mogło się to podobać lub nie, ale tak było. Legia Urbana jest taka jakaś bezbarwna - nie widać powtarzalności.

Nie twierdzę, żeby Urbana zwalniać już teraz, czy w ogóle zwalniać - zobaczymy po fazie grupowej Ligi Europy i rundzie jesiennej. Tak zapytałem z ciekawości.

Do zwycięstwa z Rumunami zabrakło nam....Janka Gola. Smile Smile Smile
40środa, 28, sierpnia 2013 14:55
Garm
Być może jestem przewrażliwiony, bo czytam wypowiedzi pismoli i dziennikarzy żądających głowy Urbana już, teraz, natychmiast i dwa zdania wcześniej wychwalających np. sukcesy APOEL-u, które wzięły się w prostej linii z trzymania trenera przez bodaj 5 lat. Oni w tym nie dostrzegają najwyraźniej żadnej sprzeczności.
41środa, 28, sierpnia 2013 15:00
Lasica
Wierz mi, że jestem zagorzałym przeciwnikiem wywalania trenera po kilku porażkach, czy słabszych meczach. Karuzela czy jak to się u nas nazywa to jakiś dramat jest. Szkoda mi było Ojrzyńskiego, nie kumam też tematu zwolnienia Stawowego czy Tarasiewicza po 5! kolejkach, gdzie przed chwilą awansowali do ekstraklasy.

Urban nie ma farta do tego wyniku 2:2...
42środa, 28, sierpnia 2013 15:04
Moros
Niech się ten dzisiejszy dzień jak najszybciej kończy bo zaczyna się robić to czego sie obawiałem. Niby niewiele osób liczyło na Ligę Mistrzów, niby nie było ciśnienia, a tutaj już tematy nad zmianą trenera i totalna krytyka wszystkie co się da. Po wylosowaniu Steauy ktoś dobrze prorokował, że boi się iż po meczu z zespołem, który jest dużo lepszy ale nad Wisłą niedoceniany, zacznie się taka jazda jakby Legia odpadła z Molde. Tak się właśnie dzieje...

Nie byłem zwolennikiem powrotu Urbana do Legii ale w poprzednim sezonie wykręcił w lidze wynik, obok którego trudno przejść obojętnie. W europejskich pucharach zrobił póki co to czego od niego większość oczekiwała. Wprowadził Legię to grupowych rozgrywek w Europie. Liga się tak naprawdę jeszcze nie zaczęła więc tutaj tez nie ma co dramatyzować. Trenerowi i drużynie należy dać spokój i niech robią swoje. Nie wiem jaki jest sens wywalać teraz wszystko do góry nogami, zwłaszcza że nie ma dramatu.
43środa, 28, sierpnia 2013 15:10
Lasica
@Moros

Dziś to dopiero początek. Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś do naszego polskiego piekiełka? Smile
44środa, 28, sierpnia 2013 15:18
Senator
@Moros
Smile klawo jak cholera Smile
45środa, 28, sierpnia 2013 15:20
anonimowy_legionista
@Nuniek

Nie byliśmy w stanie wygrać 4 kolejnych meczów w europejskich pucharach. Zakontraktowaliśmy kilku zawodników, których gra pozostawia wiele do życzenia, a koszty utrzymania drużyny wzrosły.

Steaua była wyłożona na talerzu, w stosunku do poprzedniego sezonu brak Rusescu, zagrali bez najlepszego obrońcy Chirichesa, a w dodatku grali w rewanżu bez Pintilii przez trzy żółtka.

O tym, że z ostatnich pięciu meczów wygraliśmy tylko jeden - z Rozwojem Katowice, lepiej nie wspominać.
46środa, 28, sierpnia 2013 15:31
Garm
anonimowy -> Odnoszę wrażenie, że koszty utrzymania w stosunku do poprzedniego sezonu raczej spadły. Była już tu o tym kilka razy mowa.
47środa, 28, sierpnia 2013 15:34
B.
1. Pierwszy raz było tak dobrze widać brak Ljuboi i brak jakiegokolwiek (poza Kuciakiem) lidera na boisku. Rado i Kosa nie są w stanie wygrać spotkań sami na takim szczeblu. Vrdoljak jako kapitan sprawdził się dwa razy, w meczu Legia - Lech (2-1 za czasów Skorży, w 10, bramka Mezengi) i w meczu Legia - Lech w zeszłym sezonie gdzie podszedł do karnego i strzelił bramkę, która w sumie dała nam mistrzostwo. Poza tym gość całkowicie się nie sprawdza w roli lidera tego zespołu, brakuje kogoś z jajami, kto ich opierdoli i zagrzeje do walki. Ljuboja, pomimo jego wybryków, w ważnych momentach potrafił brać ciężar na siebie i motywować innych (vide mecze w LE za czasów Skorży).

2. Bez wzmocnień, na tym etapie rozgrywek, można jedynie mysleć o LM. Pinto - całkowicie do dupy. To on miał poprowadzić Legię do LM a prowadzi głownie konsupcje w Silver Club na stadionie. Dwaliszwili, który u czarnuchów potrafił strzelić z każdej pozycji u nas nie wie co ma robić z piłką. Efekt prosty - nie inwestujesz - nie wyciągasz zysków.

3. Znowu napompowany balonik pękł z hukiem. Wynik 1-1 na wyjeździe, na trudnym terenie, był bardzo obiecujący przed meczem. Wszyscy widzieli już Legię w LM. Efekt ? 7', 9' i pozamiatane. W ciągu 2 minut udało się spierdolić to, co zyskali w 90 min. w Bukareszcie. Nie wiem czy to kwestia spokoju jaki mieli, ale wg mnie, lepiej by było gdyby zapomnieli o pierwszym meczu, tylko myśleli raczej o tym, że tamten wynik się nie liczy i te wczorajsze 90 minut będzie decydowało.

4. Nikt mnie nie przekona, że Steaua była gorsza od APOELu który jebnął GTS. Chłopy 2x2, napakowani jak pudziany. Porównywać ich do Helio "Spiącego Rycerza" Pinto ? Kurwa, prosze...

Miejmy nadzieję, że w LE uda się nabić współczynnik na tyle, żeby być rozstawionym w przyszłym roku. Niech Urban i drużyna oswoją się z pucharami. Może za rok zaatakujemy z jeszcze lepszej pozycji.
48środa, 28, sierpnia 2013 15:43
Monrooe
@ B.

Rozumiem rozbudzone wczorajszym meczem emocje, ale proszę Ciebie o dostosowanie poziomu wypowiedzi do stałych bywalców tego forum. Sorry, ale zastosowane przez Ciebie stopniowanie przymiotników jest nieakceptowalne. Podobnie zresztą jak nazwa poprzedniego klubu Vladimera Dvaliszviliego. Z góry dziękuję.
49środa, 28, sierpnia 2013 16:16
Monrooe
@ MeM, Czarny Elf

Dzięki, oczywiście macie rację. Powszechnie wiadome jest to, gdzie piłkarsko się znajdujemy, wiadomo też, gdzie jeszcze niedawno byliśmy. Rację ma Garm pisząc o wyniku ponad stan, rację ma pisząc, że pomimo wydarzeń wczorajszego wieczoru i tak jesteśmy mocno na plusie. Te kwestie nie ulegają wątpliwości. Jednakże... nie jest też tak, że nie powinniśmy rozmawiać o problemach, a te niewątpliwie istnieją. w dodatku się są wcale małe. Choć faktem jest, że to nie tyle problemy naszej Legii, ale całej polskiej piłki.

Dla przykładu, patrzyłem wczoraj na piłkarzy Steauy i nachodziła mnie niezbyt przyjemna konkluzja. Przypominałem sobie nasze dysputy, kłótnie i swary dotyczące odejścia (przedwczesnego lub nie - w zależności od opinii) naszej perełki - Rafała Wolskiego. A tu, wczoraj, na Pepsi Arenę Ł3 zajechało co najmniej kilku takich zawodników. Z tym, że już rozwiniętych, świetnie przygotowanych fizycznie i doświadczonych... nielicho. Kilku, a u nas po jednym lament. Niby jak więc możemy się dziwić, że jedynie Radović nie odstawał technicznie od... przeciętnej drużyny europejskiej?

Staramy się szkolić młodzież, co ważna nieźle nam to wychodzi, a nasi adepci w znamienitej większości są lepiej wyszkoleni technicznie od swoich starszych kolegów. Jak w takim razie możemy się dziwić, że nasza doświadczona starszyzna tak odstawała od wczorajszych rywali? A jeśli odstawała starszyzna, to co się dziwić dzieciakom. Michał Żyro wszedł na boisko na 15 minut i... dwa razy dotknął piłkę. Zupełnie nie wiedział co ma zrobić aby odwrócić losy meczu. Patryk Mikita zderzył się wczoraj z pociągiem towarowym i to na pełnych obrotach. Możemy im się dziwić, w sytuacji gdy dużo bardziej doświadczeni koledzy częściej patrzyli jeden na drugiego, niż brali odpowiedzialność na własne barki. Czy ktoś na wzór Bourceanu biegał wczoraj od linii do linii przekazując (delikatnie to ująłem) wskazówki? Nie widziałem. Zamiast tego miałem do czynienia z pantomimą błędów, gdy to kolejno w środku pola piłkę w idiotyczny sposób tracili Vrdoljak (gol dla rywali), Radović i Saganowski, kwiat naszego rycerstwa. Sorry, o tym mówić trzeba.

Natomiast macie pełną rację, nie ma co dramatyzować. Taki a nie inny jest obraz naszego futbolu i nie Legia, ani Janek Urban temu winni. Problemów jest o wiele więcej, wystarczy popatrzeć wokół siebie, na to co się dzieje w lidze. O której pisałem i napiszę nadal, odsadzamy powoli, ale zdecydowanie. Absolutnie nie zmieni tego wynik wczorajszego meczu, szczególnie, że pomimo niekorzystnego rezultatu nie mamy się czego wstydzić. Ma rację JJ, pisząc, że można było tą Steauę przejść, można było z nią wygrać. Mogę się z nim nie zgadzać co do oceny rywala, ale to wciąż piłka nożna, tu nie zawsze wygrywa ten, który teoretycznie powinien. A my (zawodnicy) staraliśmy się nadrobić wszystkie nasze niedostatki, ambicją, wolą walki, niestety zabrakło nam nieco umiejętności. Tak w tym sporcie bywa.

Niemniej jednak zupełnie nie rozumiem głosów odwołujących trenera ze stanowiska. Dla mnie to jakaś prywata, lub zwykła ludzka zawiść. Nie jestem wielkim admiratorem jego warsztatu, mnóstwo rzeczy, decyzji wzbudza moje zdumienie. Ale wiem jedno, dokonał rzeczy nieosiągalnej dla rzeszy jego poprzedników, w dodatku ten zespół wciąż ma rezerwy, wciąż się rozwija. Może nie tak jakbyśmy tego chcieli, może nie w oczekiwanym przez nas tempie, ale... to w końcu On jest trenerem, to On bywa na każdym treningu, to On czasem musi wybrać to "mniejsze zło".

I co by jednak nie mówić, w końcowym rozrachunku wciąż wychodzi na jego.


ps: rany CTP, Ty naprawdę sądzisz, że obecność Jędrzejczyka cokolwiek by wczoraj zmieniła?
50środa, 28, sierpnia 2013 16:28
Zbyszek
Tragedii nie ma, ale też nie rzucam hasła,że nic się nie stało. Bo się stało: nie awansowaliśmy do LM.

Zanim zacznę coś tam gryzmolić to mam pytanie do niektórych: co to znaczy, ze awansowała drużyna lepsza? Obejrzycie w internecie mecz Polska - Anglia z 17.10.1973 roku to może pojmiecie jak nieprzywidywalny jest futbol i że "lepszymi" to mamy być my w sposób dowolny, ale nie frywolny. Ale a propos wczorajszego meczu to nasz sztab trafnie przewidział, ze Rumuni nas zaatakują od pierwszych minut. Mieliśmy dwie drogi: odpowiedzieć tym samym lub bronić Częstochowy. Przyjęliśmy wariant walki wet za wet. Z założeniem, że po odzyskaniu piłki nękamy ich skrzydłami i zmuszamy tym samym do odwrotu z naszej strefy obrony. Powstaje wolna przestrzeń i to my skracamy pole gry i nawet po naszej stracie piłki Steaua musiałaby przebijać się przez linię środkową, gdzie gorsi byśmy nie byli. I chwała. Tylko, ze nawet wydawałoby się rozsądny plan musi być wykonalny. To znaczy musi nas być stać na jego realizację, a i przeciwnik na to pozwolić. Rzeczywistość boiskowa ukazała, ze to była mrzonka. Złożyły się na to przynajmniej dwie przyczyny. W 10 ostatnich meczach niezależnie od konfiguracji personalnych żle nasi piłkarze wchodzili w mecz. Wyglądali tak jakby widzieli się po raz pierwszy na oczy, a naszymi poczynaniami kierował zawsze chaos i przypadek. Naiwna wiara, ze ni z tego czy owego raptownie zaczniemy świetnie grać od początku okazałą się jakże bolesną iluzją. Nie przepracowaliśmy również teoretycznie wariantu w którym Rumuni po stracie piłki i naszym ataku się nie cofają tak jak to było w rzeczywistości. W takiej sytuacji 3-4 Rumunów szachowało naszych 6-7 graczy na naszej połowie, a naszych 3-4 atakujących było nękanych przez 6-7 rywali, którzy podwajali a nawet potrajali krycie. Można by rzec, ze nic wielkiego się nie stało: "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma". Tylko ze Steaua szybciej i celniej grała piłką. Z przewagi w tym elemencie gry padły obydwie ich bramki.

Ja mam pretensję do naszego sztabu o to, że planując taktykę na pierwszą połowę, jakby uznał, że pierwszy mecz w Bukareszcie z korzystnym dla nas wynikiem w ogóle się nie odbył. A mogło być tak pięknie.
51środa, 28, sierpnia 2013 16:46
Mohikanin
Jaka jest róźnica między Legią a Steauą?
Wystarczy popatrzeć na sposób budowania drużyny i stąd się bierze ich przewaga nad nami. Pod względem organizacyjnym, finansowym mamy nawet większe możliwości od nich.

Steaua jest budowana od kilku lat i dzięki temu mają automatyzm, zgranie, rozumienie się na boisku. Składu praktycznie nie osłabiają, tylko wzmacniają się najlepszymi zawodnikami z swojej ligi. A my? Każdy kto się u nas wyróżnia jest od razu sprzedawany za granicę, przez co zbudowanie mocnego składu graniczy z cudem. A i nie sprowadzamy wyróżniających się graczy w lidze tych najbardziej perspektywicznych- kto wie, gdyby może Bartka Pawłowskiego( brakuje nam na skrzydle zawodnika z taką swobodą dryblingu) sprowadzili to by może awansowali, wystarczyło wyłożyć tylko trochę kasy.

Przenalizujmy skład Legii z europejskich pucharów za czasów Skorży, kto został:
1) Kuciak- został
2) Jędrzejczyk- sprzedany
3) Żewłakow- koniec kariery
4) Komorowski- sprzedany
5) Wawrzyniak- został
6) Vrdoljak- został
7) Gol- sprzedany
8) Borysiuk- sprzedany
9) Rybus- sprzedany
10) Radović- został
11) Ljuboja- odszedł
Z drużyny z europejskich pucharów sprzed 2 lat, zostało ledwie 4 graczy w podstawowym składzie, a przecież odeszli jeszcze kluczowi rezerwowi jak Wolski.
I pytanie- jak drużyna ma się zgrać, nabrać automatyzmów jeśli tak zmienia się skład? Te wzmocnienia które robimy okazują się nie wypałami, a graczy których sprowadzamy są słabsi niż ci sprzedani.

Z cała pewnością gdyby zostali u nas Rybus, Borysiuk, Jędrzejczyk, Komorowski, Gol czy Wolski to Legia zgniotła by Steaua, tylko naszym problemem jest że każdy gracz u nas który osiągnie przyzwoity poziom jest natychmiast sprzedawany.
Nawet taki Komorowski jest duży lepszy niż Dossa Junior- może nie umiejętnościami, ale agresywnością, grą z ambicją, czego zabrakło naszej obronie. Takim zawodnikiem jak Bourceanu w Steaua u nas mógłby być Borysiuk- agresywny, grający na granicy faulu z świetnym przerzutem.
52środa, 28, sierpnia 2013 17:07
Zbyszek
@Mohikanin
Tym zestawieniem udawadniasz tylko, ze powinniśmy ich roznieść w proch i pył. Tego nie zrobiliśmy z tego głównego powodu, że z taką Steauą chcemy wygrać na kolanach i ze naszym wszyscy wmawiają, że są paralitykami i powinni się cieszyć jak trochę ruszą ręką czy nogą.

@B.
Hamuj słownictwo, bo nie przystoi facetowi, który ma tak trzeżwy osąd wczorajszego meczu. Z większością syntetycznych zapisów pełna zgoda.
53środa, 28, sierpnia 2013 18:08
MeM
Monrooe - ale ja absolutnie nie miałem na myśli unikania rozmowy na temat problemów Legii. Wprost przeciwnie. Wyraziłem tylko opinię, że mamy braki w zasadzie na każdym polu (porównując się z europejskim średniakiem) i mam nadzieję, że ktoś (BL?) w klubie to przeanalizuje i spróbuje poprawić a właściciel będzie sobie zdawał sprawę, że potrzebny jest do tego czas.
54środa, 28, sierpnia 2013 18:17
gawin76
@ JJ

W kwestii Dwaliszwilego również jestem pesymistą.

Jeżeli jest miedzy nimi (nim a Urbanem) jakiś konflikt, to oczywiście stoję po stronie trenera, zasadniczo guzik mnie obchodzi, czy piłkarz uważa, ze powinien grać na innej pozycji albo inaczej taktycznie, kopacz ma robić co mu trener mówi, zasuwać na maksa, i tyle w tym temacie. Natomiast w takim przypadku tym bardziej nie rozumiem (i tak od dawna dla mnie niezrozumiałego) braku determinacji w próbach pozyskania kolejnego napastnika. To jedna z tych kwestii dotyczących prowadzenia drużyny przez Urbana, których nijak nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć.

Jeżeli natomiast chodzi o Dossę, to jestem bardzo na tak. Ma swoje ograniczenia, ale będzie z niego pożytek.

@ Walles

W kwestii stałych fragmentów, Urban zdaje się poniekąd wskazał winnego w osobie Furmana, mówiąc, że nawet zawodnicy mieli do niego pretensje, ze piłka nie leciała tam, gdzie powinna. Z drugiej strony wziął go w obronę, twierdząc, że noga miała prawo mu zadrżeć.

To się na pewno powinno ćwiczyć, ćwiczyć i raz jeszcze ćwiczyć. Ale czy się ćwiczy, nie wiem. Zresztą to chyba nie do końca kwestia indywidualnego podejścia egzekutora do tematu, większość z tych wolnych po faulach na Kosie, to były pozycje do wrzutki, tam potrzebna jest praca całego zespołu.

@ Czarny Elf

Koncentrując się tylko na faktach, masz bez wątpienia słuszność, w kwestii ogólnej efektywności drużyny tak w Polsce, jak i w Europie, w ostatnich latach dokonał się zauważalny postęp.

Natomiast kibicowska reakcja moim zdaniem w pełni przewidywalna i zrozumiała. Tak jak po przegranym mistrzostwie 2011/12 trudno było pocieszać się, że przecież mieliśmy w garści puchar Polski, po meczu z Czechami na Euro raczej nikogo już nie cieszyła piękna bramka Błaszczykowskiego z Rosją, tak teraz trudno radować się z awansu do Ligi Europy, skoro Liga Mistrzów była o wyciągnięcie ręki, a Steaua, mimo że od nas lepsza, jak najbardziej do wyeliminowania.

@ Lasica

Ja już o tym pisałem przed Molde, Urban mógłby prowadzić zespół w perspektywie całego sezonu, gwarantując powtarzalność, stabilizację i przewidywalność osiąganych wyników, a Skorża wpadać zadaniowo na pojedyncze mecze w europejskich pucharach Wink

Heh, poważnie mówiąc, to nie widzę nikogo do zastąpienia Urbana, i nawet nie chcę widzieć. Jeżeli on nie zasłużył na wypełnienie kontraktu do końca, to kto zasługuje?

@ Mohikanin

Niby racja, sam w nieskończoność powtarzam teksty o automatyzmach, o konsekwencji w budowie drużyny, o potrzebie wykształcenia sprawdzonego rdzenia pierwszego zespołu, wokół którego można by budować drużynę w jakiejś perspektywie itp.

Jest tu natomiast jedno 'ale'.

Spójrz na tę Steauę, którą nam przeciwstawiasz. Oni sprzedali po sezonie najlepszego napastnika Rucescu, z nami nie zagrał Chiriches, który siedzi już na walizkach. Wyobrażasz sobie, co działoby się, gdyby taką akcję wykonała Legia? Z miejsca wiedzielibyśmy, dlaczego przegraliśmy dwumecz Very Happy Zwróć też uwagę, że za zgranego w ciemno z Bourceanu Pintiliiego wchodzi Filip i praktycznie nie widać między nimi różnicy. Zwróć uwagę, że trener od początku sezonu stawia konsekwentnie na niby przeciętnego technicznie, słabego w grze kombinacyjnej Piovaccariego i w najważniejszym momencie otrzymuje za to nagrodę (znamienny był obrazek Piovaccariego rzucającego się Reghecampfowi w ramiona po zmianie).

Obawiam się, że sprowadzanie przyczyn naszej porażki ze Steauą do czynników nadmiernie ogólnych, bo za takie należy uznać ustalenie pryncypiów w zakresie prowadzonej polityki kadrowej, jest błędem.
55środa, 28, sierpnia 2013 18:25
CTP
@Monrooe
Mohikanin, mam nadzieję, odpowiedział ci za mnie. Sprzedaż Jędzy, to tylko przykład, pewien bardzo zły kierunek. Tak się nie buduje zespołu na LM. Musi być pewien trzon zespołu, który gra ze sobą co namniej 2 sezony.
@Ci, co chcą głowy Urbana
Powiem delikatnie: puknijcie się wszyscy.
56środa, 28, sierpnia 2013 19:05
Senator
@JE Zbyszek
Co znaczy że wygrała drużyna lepsza . Dokładnie to co jest napisane. Byli lepsi w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Strzelili dwie bramki na boisku rywala my jedną. To ich zadawalalo .
@JJ. Monrooe
Ja wzorując się na JE Zbyszku spytam natomiast tak. Co znaczy była do przejścia, była w naszym zasięgu? Na mój chłopski rozum jak by była to byśmy ją przeszli.
@alles
Z tego dwumeczu najwięcej do wyciągnięcia wniosków powinni mieć włodarze klubu. Piłkarze i trener z tym co ma dużo wyżej nie podskoczy . I teraz tak zarząd i dyrektor sportowy musi się zastanowić czy z tej drużyny można wyciągnąć dużo więcej. Jeśli tak
uznają należy zmienić trenera i to im szybciej tym lepiej. Jeśli uznają że to kres możliwości tej drużyny należy ją wzmocnić.
My kibice mamy jeznak mamy absolutne prawo a wręcz obowiązek dyskutować na te tematy. Mamy ten komfort że nie musimy podejmować wiążących decyzji. Smile
57środa, 28, sierpnia 2013 19:06
Walles
@Gawin
Dobrze wiesz Gawinie, że ćwiczyć rzuty wolne można nie tylko jako bezpośrednie uderzenia na bramkę. Równie dobrze można ustawić mur na kółkach w dowolnym miejscu pola karnego i ćwiczyć to żeby piłka przeszła nad murem i opadała. Co więcej można kilka metrów dalej ustawić drugi mur którego piłka nie ma prawa minąć górą etc etc etc. Zgadzam się z tym że przy rzutach wolnych ważna jest praca zawodników w polu karnym ale co by nie mówić to jednak piłka powinna przejść pierwszego obrońcę w większości rozpatrywanych przypadków. Wink
58środa, 28, sierpnia 2013 19:18
Walles
@Senator
Trochę się jednak przekomarzasz Wink
Co znaczy była do przejścia, była w naszym zasięgu? Na mój chłopski rozum jak by była to byśmy ją przeszli.
Wszystkie drużyny w naszej skopanej są w naszym zasięgu a jednak przegrywamy mecze Wink
Zgadzam się że Steaua była od nas lepsza piłkarsko. Jednak w Warszawie to my strzeliliśmy sobie bramki a nie Steaua. Pewnie to powoduje pojawiające się gdybanie i pewien żal. Być może gdyby przeprowadzili dwie wzorowe akcje, rozklepali naszych na pełnej szybkości to odczucia byłyby inne. A tak zawsze może pojawić się pytanie że gdyby nie nasza pomoc to pewnie mogli strzelić także bramki, ale czy musieli? Przywołany przez Zbyszka mecz na Wembley pokazał, że niekoniecznie ...
Po za tym to się właśnie nazywa kibicowskie pitolenie Smile
59środa, 28, sierpnia 2013 19:21
Walles
Sorry że tak wpis za wpisem ale jeszcze jedno. Może się okazać że będziemy jedyną drużyną w całej edycji Ligi Mistrzów która nie przegrała żadnego meczu Smile Ku pokrzepieniu serc Smile
60środa, 28, sierpnia 2013 20:02
AdamJ
Panowie, proszę, załóżmy różowe okulary i nie martwmy się na zapas. Jesteśmy tam, gdzie w Polsce prócz nas nie ma nikogo, a zawistników/zazdrośników oklepiemy Smile
Pierwszy egzemplarz w sobotę Smile
61środa, 28, sierpnia 2013 20:32
CTP
@AdamJ
Popieram Twój apel. Przecież my w praktyce jesteśmy raptem na początku tej drogi. Step by step, jak mawiał mój ulubiony selekcjoner. Furman nabierze doświadczenia w tych 6 meczach (a może 8) i za rok już nie będą mu się tak telepać łydki. Jeśli Urbanowi w ciągu roku udało się zrobić z Koseckiego piłkarza, to dlaczego to samo ma mu się nie udać z Mikitą? Zwłaszcza, że Patryk posiada bardzo duże umiejętności techniczne.
Tylko, błagam, rozsądniej z tymi transferami...
62środa, 28, sierpnia 2013 21:10
ave
Myślę, że część "goryczy" spowodowana jest tym, że była realna szansa na awans. Szansa, której nie wykorzystaliśmy. Bo mimo tych wszystkich błędów i niedociągnięć, o których wspominacie w tym wątku zabrakło niewiele. Steaua była lepsza, ale czy dwa lata temu Spartak też nie był od nas lepszy?
Bolała mnie ta porażka ( w sensie braku awansu do CL) równie mocno jak Was. Nie mniej jednak myślę, że Legia jest na dobrej drodze.

Jedyna rzecz, która mnie niepokoi to fakt, że poza Mikitą i Cichockim nie widać młodych pukających do meczowej 18. Wydaje mi się, że rozbudowana kadra w tym nie pomaga. No ale sporo meczy przed nami więc i to powinno się zmienić.
63środa, 28, sierpnia 2013 21:16
iocosus
@ trening czyni mistrza

Niby pełna zgoda z przytoczoną dewizą i postulatem wdrażania jej w życie, szczególnie a pro po SFG, tylko jeżeli efektów brak to od razu znak, że treningów ewidentnie za mało?

Ja pozwolę sobie na taki „strzał”, gdyby Leszek Pisz, jak i cała jego "generacja", prowadził się równie świadomie pod względem sportowym, dbania o formę jak Dominik Furman obecnie, osiągnąłby dużo więcej w swojej karierze. Wink

Założenie, zawodowy tenisista podczas treningów serwuje tysiące razy, nabiera w tym wprawy, z tego jest ceniony, a później w najważniejszym meczu w karierze na przykład w półfinale wielkiego szlema serwuje niczym początkujący junior. Za mało treningów tego przyczyną? Wątpię.

Wynosić na piedestały zbyt wcześnie nie warto, ale tez strącać w przypisane otchłanie przeciętności zbyt pochopnie, również nie wydaje się roztropne.

@ Mohikanin

No korciło mnie, żeby przed wtorkiem zrobić analizę porównawczą jedenastek Legii z jesieni 2011 i 2013 roku, ale niestety się nie udało. Choć temat ciągle aktualny, poziom rywalizacji wszak będzie ten sam, zatem zamiaru nie porzucam ... .

@ smuta czyni cudaczne wnioski

Co do obecnej atmosfery, mhm, „gdyby we wtorek była wtopa, rozczarowanie się spotęguje, a taki Urban dostanie w dwójnasób i za przerżnięcie z Rumunami mimo korzystnego wynikowego układu i za rotowanie składem i za brak stylu i przejście Molde fartem się objawi, bo przecież Norwegowie to słabiaki grające piach” własny odbiór wobec takiego nastawienia również określiłem: „bardziej będę cenił umiar, niż jazdę bez trzymanki.” Dlatego, też sorki, zwalnianie Urbana za brak awansu do LM w chwili obecnej to nie jest jazda po bandzie, to skok ze spadochronem bez spadochronu. Nie jest przy tym istotne jakie wady, a jakie zalety posiada Urban jako trener, po prostu orędownicy takiego ruchu jawią mi się jako niecierpliwi wyznawcy filozofii Józia W., który niby budować potrafił, ale jak się okazało nie klub i drużynę piłkarską.

Nie uważam Leśnego za napaleńca w gorącej wodzie kąpanego, kierującego się emocjami, natomiast mimo powyższego nie będę się zakładał, czy Urban wiosną 2014 pozostanie na stanowisku i tu jesienne występy w Lidze Europy sadzę, że już mogą stanowić wyznacznik, do ewentualnych decyzji. Takim pełnym zaufaniem, zrozumieniem jak na początku to chyba Jaś z Bogusiem już się nie darzą, ale po prawdzie to wróżenie z medialnych fusów.

Diablo żałuję, że „herbatniki” , takie zuchy prasowe, czerpią trudno skrywaną rozkosz z obecnego stanu rzeczy, nawet pozwalają sobie na szczeniackie pyskówki na ćwierkaczu, odbierając piłkarzom prawo do wypowiadania się na nim, palemka dziennikarska odbiła kompletnie, chyba Senatora trzeba by było podpuścić, żeby wspomógł swego „protegowanego” Kubę, ale po prawdzie, to szkoda nerwów i czasu.

Z tym, że pewną uwagę można poczynić, wydaje się, że Urban i Dwaliszwili „rozjechali” się w dwie przeciwne strony, niestety ćwierkające wróble do tego się chyba przyczyniły, a i trener i piłkarz jednak na wyjście z impasu, wyjaśnienie wzajemnych rozbieżności, co komu na wątrobie siedzi, sposobu nie znaleźli.

Skutek, sprawiający wrażenie nadąsanego, obrażonego na cały świat Gruzin jest tylko ciałem nie duchem na boisku w „ligowym przerywniku”, i to ciałem lichym, żeby później zasiąść na trybunach przegrywając rywalizację o ławkę rezerwowych z dziewiętnastolatkiem. Obawiam się, że Gruzin decyzję trenerską odbierze jako próbę upokorzenia, a nie zdopingowania, no i bądź tu mądry, jak wyjść z tej matni? A zuch z radochy ręce zaciera!

@ „Podium”

Moim zdaniem jesteśmy na pudle, to znaczy w klasyfikacji polskich zespołów aspirujących do Ligii Mistrzów najbliżej awansu była Wisła w konfrontacji z Panathinaikosem , później my ze Steauą, a następnie, na trzecim miejscu ponownie Wisła tym razem z APOEL-em, tylko przez pryzmat końcówki wzbudzającej nieoczekiwane napięcie i chwilową złudną nadzieję. Wyżej cenię cypryjski zespół z 2011 roku od obecnej bukaresztańskiej gwiazdy, wątpię żeby Rumuni powtórzyli osiągnięcia APOEL-u, gole będą strzelać, ale również tracić i to z klubami o większym ofensywnym potencjale niż Legia wydaje mi się bardziej prawdopodobne w kształtowaniu końcowych wyników.

Spodobało mi się pytanie, czy jesteśmy ciekawą, interesującą drużyną? W skali europejskiej moim zdaniem była taką Wisła z Żurawskim, Kosowskim, Szymkowiakiem, Uche, ale Cupiał na Champions League też sobie zęby połamał.
64środa, 28, sierpnia 2013 21:19
B.
Szanowni Panowie, serdecznie przepraszam za swoją wypowiedź, ale nie dałem rady tego w innych słowach określić. Zatem przepraszam raz jeszcze, i obiecuje nie powtórzyć więcej takiej sytuacji.
65środa, 28, sierpnia 2013 22:19
mort
na szybko to tak bywa - przegapiłem właściwy temat Very Happy

Ze swojej strony w imieniu osób zaangażowanych w organizację wczorajszego meczu: przedstawicieli SKLW, Grup Kibicowskich, naszego gniazdowego chcieliśmy Wam wszystkim bardzo serdecznie podziękować za włożone w ten mecz serce, emocje, nerwy. Za wiarę na przekór okolicznościom i wszelkim biurokratycznym decyzjom. Za wszystko co sprawiło, że przez cały mecz byliśmy jednym organizmem - kibice, piłkarze, działacze, sztab szkoleniowy. Jednością, której przyświecał cel Legia Mistrzów i mimo,że nie udało się zwyciężyć to przez te 90 minut Legią Mistrzów byliśmy w każdym aspekcie.

Szczególnie chcielibyśmy podziękować i wyróżnić stałych bywalców trybun Wschodniej i Południowej - za współdziałanie, za zrozumienie dla niedogodności, których przysporzyliśmy oraz wyrozumiałość. Przepraszamy jeżeli wprowadziliśmy nieco chaosu i zamieszania w zwykły rytm życia tych sektorów. Naprawdę byliście wielcy i dzięki Wam jako jedna Legia na trybunach wznieśliśmy się ponad wszelkie utarte schematy i podziały.

Na boisku nie udało się... Tym razem bo My tam jeszcze wrócimy!
Nieraz jeszcze na przekór przeciwnościom losu, decyzjom biurokratów i rywalom pokażemy,że razem stać nas na wszystko.

Jedno Miasto - Jeden Klub - Jedna Wielka Legia!!!!!!!!

WOOOOOOJNAAAAAAAA!!!!!!!
66środa, 28, sierpnia 2013 23:33
iocosus
@ Mort

„Victoria Concordia Crescit” – no cóż, realizacja tego hasła wymaga cierpliwości, ale może to i dobrze, żadne „zamki na piasku” nie będą budowane.

Trzeba będzie cierpliwie z różnicami poglądowymi się zmagac, wyjasniac. Wink
67czwartek, 29, sierpnia 2013 02:51
Senator
@ave
Poza Mikitą i Cichockim nie ma nikogo.Przewielebny Monrooe. się z Tobą nie zgodzi i zapewne kilkoma nazwiskami sypnie Smile Mnie trwoży co innego.Przepaść jaka dzieli naszych 19-20 latków od dorosłej piłki. Oni zupełnie nie mogą się odnaleźć, są jak dzieci we mgle nie przygotowani fizycznie mentalnie a i piłkarsko chyba bardziej sami sobie wmawiamy że już są. Przecież w Europie dwudziestolatków grających podstawowe role w swoich klubach jest chyba więcej niż palcy u obu rąk.Mylę się?
68czwartek, 29, sierpnia 2013 09:45
gawin76
@ Walles

piłka powinna przejść pierwszego obrońcę w większości rozpatrywanych przypadków. Wink

Nie da się ukryć. O mało co szlag by mnie na miejscu trafił, kiedy dwa pierwsze stałe fragmenty Furmiego zaliczyły klasyczne niedoloty. Ale jednak były też minimum dwa dośrodkowania na dobrej wysokości, z odpowiednią siłą, zwłaszcza chodzi mi o to pod koniec pierwszej połowy, no i był problem, nie pierwszy raz zresztą, żeby przeciąć taką piłkę. Zwłaszcza dotyczy to Dossy, który dobrze się odnajduje w polu karnym, ale jakoś nie może uderzyć piłki jak trzeba. Trochę to dziwne, bo dla Apollonu strzelał po stałych fragmentach. Podobna historia w sobotę z Lechią, można powiedzieć, że nasza nieefektywność przy stałych fragmentach to wyłączna wina Brzyskiego, ale kilka piłek było jak trzeba, tylko nasi np. wygrywali pojedynek główkowy ze swoim, lepiej ustawionym kolegą, albo składali się do uderzenia, jakby ich raziło słońce.

@ Senator

Mnie trwoży co innego.Przepaść jaka dzieli naszych 19-20 latków od dorosłej piłki.

Opierając się o przebieg wtorkowego meczu, rzekłbym, że z największą przepaścią w stosunku do dorosłej piłki mieliśmy do czynienia w przypadku 35-latka Wink

Ja bym tu nie dramatyzował, ciekaw jestem ile potrafili tacy Szukała czy Bourceanu kiedy byli w wieku Cichockiego i Furmana i kto wziąłby ich do poważnej drużyny. Tu potrzeba trochę cierpliwości i szczęścia. Największy problem z naszej perspektywy to faktycznie 'odpływ' tych zawodników zanim zdążą w pełni u nas się ukształtować. Może przykłady Wolskiego (a i w pewnym sensie Rybusa) posłużą jako ostrzeżenie, oczywiście dla tych, którym zależy na sportowym rozwoju, a nie wyłącznie na szybkim podniesieniu stanu konta.
69czwartek, 29, sierpnia 2013 09:51
QD
Popatrzcie jednak Panowie, w jak fajnej pozycji znalazł się klub z perspektywy rozwoju: z jednej strony jest złość z porażki i impuls do analizowania swoich błędów, a z drugiej dalej mamy możliwości ogrywania się w Europie, którą jeszcze 2 lata temu tak bardzo świętowaliśmy Smile
70czwartek, 29, sierpnia 2013 10:15
LegiaMaster
Ja tylko zacytuję siebie z innej części internetowego światkaSmile
Zamiast raju - będzie czyściec ..
Czy należy widzieć szklankę „do polowy pełną”? Twierdzić, że może i dobrze się stało, że nie awansowaliśmy do LM, bo to byłyby dla nas za wysokie progi? Że lepiej pograć teraz „na spokojnie” w Lidze Europej...skiej, okrzepnąć, wzmocnić się i dopiero wówczas przystąpić do walki o Ligę Mistrzów?
Niestety, to raczej jest zaklinanie rzeczywistości i na siłę szukanie pocieszenia. Jasne – Liga Mistrzów to widać jeszcze za wysokie progi, ale zastrzyk gotówki (za sam awans, prawa TV, reklamodawcy, sponsorzy, bilety etc.), wzrost renomy, czy nabycie doświadczenia przez zawodników poprzez grę w LM to jest..byłoby.. wiele. Za skromną część uzyskanej kasy można byłoby w zimie/po sezonie przeprowadzić takie transfery, że mistrzostwo zdobylibyśmy teraz znacznie łatwiej, a i przystąpilibyśmy za rok do walki o LM znacznie silniejsi. W obecnych rozgrywkach zapewne zaliczalibyśmy baty, ale wystarczyłoby zająć 3 miejsce i byśmy na wiosnę grali w Lidze Europejskiej – bo tam trafiają zespoły z tych miejsc fazy grupowej. Obecna Liga Europejska da nam doświadczenia i…tyle. Za rok przystąpimy (jeśli obronimy mistrza) na tym samym poziomie co walczyliśmy teraz – czyli albo stracimy takiego Jędrzejczyka (Kosa, Rado, Kuciak) albo zrobimy transfery bezgotówkowe lub wydamy prawie nic (jak na drużynę walczącą o przepustkę do elity). I znów się będziemy dziwić czemu taki Pinto nam nie gra:d Ano nie gra, bo bierzemy odpady od totalnych średniaków. A jeśli my potem z jeszcze lepszymi średniakami walczymy, to na co liczymy, że nie mieszczący się u nich Pinto, czy Junior zbliżą nas do LM?Wink Moim zdaniem w Legii brak więcej takich zawodników jak Kosecki – tylko on wczoraj pokazał, jak należy grać, walczyć, jaką trzeba mieć pewność siebie, a nie zacząć mecz – nie tyle jeszcze będąc w szatni, co w łazience. Moim zdaniem idiotyczne, bezmyślne było pozbycie się Jędrzejczyka – mam dziwną pewność, że on by nie dał się tak obkręcić, jak robiono to z naszymi obrońcami. Może zbyt proste przełożenie, ale zyskaliśmy co prawda 2 mln EUR za niego, a straciliśmy znacznie więcej. Można byłoby pozbyć się Bereszyńskiego, czy Żyro – ale nie trzon defensywy! Chciałoby się napisać, że to nauczka na przyszłość – ale polskie drużyny od 17 lat się uczą i … uczą i …. uczą i ……. uczą.

Zostaliśmy brutalnie sprowadzeni na ziemię. Czyli do Ligi Europejskiej. Dwa lata temu marzyliśmy o niej, a jak się dostaliśmy – byliśmy w siódmym niebie! Wink Janusz Gol Allez! Allez! Teraz jest z goła inaczej. Zamiast do raju trafiliśmy do czyśćca. Odkupmy swoje winy, nazbierajmy dobrych uczynków (punktów do rankingu) i zapukajmy za rok znów do bramy. Może tym razem zostaniemy wpuszczeni. A jak nie będą chcieli to wejdziemy z bramą! Wink Legia musi w końcu trafić do swoich – do elity!
71czwartek, 29, sierpnia 2013 10:51
Dzynek
Najciemniej pod latarnią.

Przyczyn porażki trzeba szukać na murawie. Nie w słabości naszej ligi, nie w transferach, nie w siłach nadprzyrodzonych lub klątwie Montezumy. Wyłącznie o wyniku dwumeczu zdecydowała nasza postawa na boisku. Jak drużyna pracowała na wynik.

Zachęcam wszystkich do obejrzenia meczu jeszcze raz, ale w zwolnionym tempie, a nawet nalegam, aby klatkować pojedyńcze akcje. Zwróćcie uwagę na takie fragmenty jak:
1. wyprowadzenie piłki. Jak zachowuje się ten, co ma piłce przy nodze. Ile czasu potrzebuje na przyjęcie, decyzję i podanie. Ile ma możliwości wyboru zagrań. Co w tym czasie robią koledzy z drużyny, a co przeciwnicy.
2. konstruowanie akcji przez środkowych pomocników. Poza powyższymi elementami zwróćcie uwagę na odległości między nimi, a formacją obronną i ofensywną, na ustawienie się do przyjęcia piłki, na optymalność podejmowanych decyzji, gdy ma kilka możliwości do wyboru, na szybkość operowania piłką,
3. zachowanie po stracie piłki. Jak zachowują się wszyscy nasi zawodnicy z formacji ataku, gdy jeszcze piłka znajduje się pod polem karnym przeciwnika, jak blisko siebie znajdują się poszczególne formacje i poszczególni piłkarze, jak blisko stoją przy przeciwniku, w jaki sposób zawodnicy próbują odebrać piłkę,
4. wypracowywanie sytuacji strzeleckich. Jak szybko piłka zostaje dostarczona pod pole karne przeciwnika, jak często Rumuni nie zdążyli ustawić się do obrony, ile razy ich zaskoczyliśmy, jak zachowuje się drużyna, kiedy piłka minie środkową formację przeciwnika, ilu zawodników podłącza się do akcji, jak często pierwszym podaniem zyskujemy przewagę nad przeciwnikiem, jak zawodnicy formacji ofensywnej pokazują się do podania, jak wygląda ściąganie uwagi obrońców,żeby uwolnić strefy do grania, i oczywiście patrz jak wygląda realizacja pkt 1.

Każdy dojdzie do wniosku, że to nie wygląda tak jak powinno. Dla lepszego obrazu może sobie porównać jak sobie z takimi sytuacjami radzą topowe drużyny europejskie. Od początku rundy wiosennej drużyna nie robi progresu, nie rozwija się i to niezależnie od zestawu personalnego na boisku. nawet poszczególni piłkarze nie robią postępu, a nawet można pokusić się o wniosek, że cofają się w rozwoju.


I teraz należy zadać pytanie czemu to tak wygląda? Przecież trenują kilka razy w tygodniu. Ale jak dobrze się przyjrzeć to właściwie niewiele trenują. Środa mecz, czwartek rozbieganie, piątek zajęcia taktyczne i mini zgrupowanie, sobota mecz, niedziela rozbieganie, poniedziałek porządny trening, wtorek zajęcia taktyczne i mini zgrupowanie. Na 7 dni w tygodniu porządnie trenują tylko raz i dwa razy z mniejszymi obciążeniami. To ile rzeczy jesteś w stanie przećwiczyć, wypracować, dopracować w 4,5 - 6 godzin? W tym większość 2 treningów (ok 2 godzin) poświęcona jest konkretnej jedenastce, która wybiegnie w następnym meczu na boisko. A co reszta robi w tym czasie, kiedy główny trener się nimi nie zajmuje? Ile czasu poświęca się sfg? Ile czasu zajmuje wypracowywanie schematów ofensywnych? Czego nowego ostatnio się nauczyli nasi piłkarze?

Zasadne jest pytanie jaka jest jakość tych treningów, skoro ich organizacja praktycznie nie pozwala na wypracowanie czegokolwiek. Odpowiedź jest tylko jedna: bardzo niska. Już dzisiaj widać, że potrzeba więcej godzin treningowych, a tego nie da się osiągnąć bez nowych ludzi w sztabie szkoleniowym. Bez specjalistów od ściśle określonych umiejętności jak przygotowanie fizyczne (jeden człowiek to za mało), technika użytkowa, sfg, taktyka. Nie da się tego osiągnąć bez podziału drużyny. Ci, co nie grają muszą trenować częściej (nawet dwa razy dziennie) i iść innym programem niż podstawowa jedenastka, przewidziana do gry w następnym meczu. Musą być objęci opieką trenerów, którzy będą wyłącznie skupieni na doskonaleniu warsztatu, kiedy pierwszy skład jest objęty bps. W końcu mamy do czynienia z 30 chłopa i każdy może być na różnym etapie formy i każdy może potrzebować indywidualnego podejścia. Jak widać jedne człowiek tego nie ogarnie. Rola Urbana musi się zmienić. Z trenera w menadżera. Jego rola powinna zostać przedefiniowana do nadzoru nad grupą trenerów, kontrolą realizacji procesów treningowych oraz do prowadzenia meczy.

Logistyka wyjazdów też musi się zmienić, żeby była możliwość częściej trenować. Nie zawsze trzeba organizować mini zgrupowanie. Nie zawsze zachodzi konieczność jechania dzień przed meczem.

Mmecz jest tylko obrazem, tego jak trenowałeś. Można to przyrównać do matury. On jest wyłącznie efektem tego, jak pracowałeś wcześniej, ile czasu poświęciłeś na naukę. Jak dużo się uczyłeś to matura ci dobrze pójdzie. Tak samo jest z meczem. Jak mało trenujesz tak nie spodziewaj się, że mecz będzie ucztą dla oczu.
72czwartek, 29, sierpnia 2013 10:51
MeM
Mort - Wojna? gdzie z kim? Z UEFA?
73czwartek, 29, sierpnia 2013 11:51
CTP
@Dzynek
Gdybym był złośliwy, to zaproponowałbym, abyś wysłał swoje CV do Leśnodorskiego. Smile Naprawdę sądzisz, że cały sztab szkoleniowy Legii, to banda nieuków? Naprawdę sądzisz, że przy odpowiedniej dawce odpowiednich treningów można z Kucharczyka zrobić Ribbery'ego? To skąd się biorą te wszystkie gigantyczne sumy transferowe za niektórych piłkarzy, skoro wg Ciebie wystarczy odpowiedni trening?
74czwartek, 29, sierpnia 2013 12:05
Garm
Dzynek -> "Od początku rundy wiosennej drużyna nie robi progresu, nie rozwija się i to niezależnie od zestawu personalnego na boisku. nawet poszczególni piłkarze nie robią postępu, a nawet można pokusić się o wniosek, że cofają się w rozwoju."

Kto się cofa, powiedzmy w porównaniu do meczu z Koroną albo Bełchatowem? Kosecki? Rzeźniczak? Kucharczyk? Bereszyński? Radović? Wawrzyniak? Brzyski?
75czwartek, 29, sierpnia 2013 12:56
Lasica
@Dzynek

Przecież Urban nie jest jedynym trenerem, ma cały sztab do dyspozycji.

@Garm

Dwaliszfitilili ^^ Wink

Cały czas się będę upierał, że Wasze spory są bezzasadne i bezsensowne, bo do awansu zabrakło nam po prostu Janka Gola!
76czwartek, 29, sierpnia 2013 13:02
Dzynek
@CTP
Źle mnie zrozumiałeś. Nie było moim zamiarem podważać kompetencji sztabu szkoleniowego. Uważam jednak, że organizacja pracy może być o wiele bardziej efektywniejsza. Bardziej adekwatna do wymagań i potrzeb. Ona musi być inna, żeby drużyna i zawodnicy notowali progres.
Dzisiaj ganiają od meczu do meczu.

Tak. Z pełnym przekonaniem uważam, że o wiele większa dawka treningów jest tej drużynie niezbędna. Im więcej trenujesz tym jesteś lepszy. I to nie chodzi mi o to, żeby wyłącznie więcej z gumą biegali. Czy dzisiaj niemożliwe jest zorganizowanie dodatkowych treningów poświęconych wyłącznie sfg? Kilku wrzuca, a trener uczy pozostałych właściwego zachowania. Czy to jest ponad ich siły? Czy dzisiaj niemożliwe jest organizowanie większej ilości odpraw taktycznych, nie tylko poświęconych analizie gry przeciwnika, ale także teoretycznej nauki odpowiednich zachowań taktycznych? Czy niemożliwe jest wyodrębnienie godziny dziennie przeznaczonej wyłącznie na kopanie stojącej piłki? Albo na czy nie można zawodnikom zorganizować treningów na koncentrację? Dlaczego nie mogę wymagać od nich spędzenia 8 godzin dziennie przeznaczonych na trening różnych aspektów piłkarskiego rzemiosła? na doskonalenie własnego warsztatu?

Nie wiem, co można zrobić z Kucharczyka. Nikt nie wie, jaki jest pułap jego możliwości, skoro niewiele trenuje. Jednak mam pewność, że częstsze treningi specjalistyczne zrobią z niego lepszego piłkarza. Dzisiaj jemu zaaplikowałbym jedną dodatkową godzinkę dziennie treningu na przyjęcie piłki, a drugą na poruszanie się bez piłki. I jestem pewien, że za kilka miesięcy będzie postęp. Będzie lepszym piłkarzem. Czasem wystarczy, kiedy dobrym ustawieniem i przyjęciem zgubi kryjącego i wyjdzie na dobrą pozycję do strzału lub dośrodkowania. O udanej akcji decydują drobiazgi, które można wyćwiczyć. Myślisz, że Ribery urodził się z dryblingiem? To w przeważającej mierze efekt ciężkiej pracy na treningach.

@Gam
W mojej ocenie Dwaliszwili, Radovic, Bereszynski, Vrdoljak. Cała reszta poziomu nie poprawiła lub gra gorzej niż pokazywali wcześniej w innych klubach. Łatwiej powiedzieć, kto się poprawił. Rzeźniczak i Jodłowiec wraz ze zmianą pozycji i Kuciak.
77czwartek, 29, sierpnia 2013 13:10
Dzynek
@Lasica
Zobacz jaka jest specjalizacja, jaki podział obowiązków i jaka jest organizacja pracy. Praktycznie wszystko kręci się wokół jednego człowieka i jemu jest podporządkowane.

Większość ludzi nie zajmuje się sprawami czysto piłkarskimi. Od tego jest tylko Urban, Magiera i Kubu. Z tym ,ze dwaj ostatni praktycznie pełnią rolę pomocników przy organizacji treningów. Trenera Brychczego nie liczę, bo jego treningi to jest zabawa. I tak zajęć z nim jest niewiele to i trudno oczekiwać poprawy wyszkolenia technicznego. Przemilczę też skuteczność trenigów sfg prowadzonych przez Kibu.
78czwartek, 29, sierpnia 2013 13:27
Garm
Dzynek -> Jeśli uważasz, że Kucharczyk się od początku rundy wiosennej nie poprawił, że Radović gra gorzej, że Bereszyńskiemu nie wyszła na zdrowie zmiana pozycji, to masz oczywiście do tego pełne prawo. Obawiam się jednak, że ze mną dalszej dyskusji na ten temat się nie doczekasz. To zwyczajnie zbyt duży poziom abstrakcji, żebym potrafił go objąć moim ograniczonym umysłem.
79czwartek, 29, sierpnia 2013 13:40
Lasica
@Dzynek

Wątpię, żeby taka Steaua przewyższała nas jakoś znacznie pod tym względem, a porównanie do topowych klubów Europejskich mija się trochę z celem.
80czwartek, 29, sierpnia 2013 13:41
Dzynek
Przeinaczasz. Bereszyński gra gorzej niż pół roku temu właśnie na nowej pozycji. Gry w obronie nie poprawił, a to było konieczne, żeby braki umiejętności odpowiednich zachowań nie wykorzystywali przeciwnicy. Teraz sama determinacja nie wystarczy.

Zapomniałeś jak Kucharczyk i Radovic zagrali w ostatnim meczu? Albo Kucharczyk z Ruchem? Ta sama bieda, co na wiosnę. Może rzeczywiście jestem ciut niesprawiedliwy w stosunku do Radovica. Startował z dramatycznie niskiego poziomu i chyba powinienem się cieszyć, że nie przewraca się o własne nogi.
81czwartek, 29, sierpnia 2013 13:49
Dzynek
Nie patrzę na Steauę. Wzory do naśladowania są na Zachodzie. Tam, gdzie jest odpowiednia kultura piłkarska i odpowiedni etos pracy. Gdzie kadry liczą powyżej 30 zawodników i mecze grane są co 3 dni. Gdzie indziej mam szukać ideału, skoro jak nie u drużyn regularnie zdobywających trofea w europejskich rozgrywkach?

Jest jeszcze zdrowy rozsądek. Postaw się na pozycji Urbana. Masz tydzień pracy, dwa mecze, dwa wyjazdy, niewiele czasu na trening, na ćwiczenie różnych rzeczy w różnych konfiguracjach i graczy, do których masz ciągle zastrzeżenia. Do 30 graczy. Jak to najlepiej ogarnąć? jak sprawić, żeby z tego materiału, co mam zrobić lepszych piłkarzy?
82czwartek, 29, sierpnia 2013 15:23
iocosus
Jeżeli mamy się z kimkolwiek porównywać, to z takimi drużynami jak właśnie obecna Steaua , Victoria Pilzno, APOEL dwa lata temu eliminujący Wisłę i wychodzący z grupy Ligi Mistrzów i Sporting Braga finalista Ligi Europy z 2011 roku, w sumie nie tak dużo lepszy od ówczesnego Lecha, ale jednak. Wszystkie te drużyny posiadają budżety o porównywalnym z Legią poziomie, nawet niższe, a jednak stać je na kwalifikowanie się do nieosiągalnej dla nas Champions League, lub dopchanie się na sam szczyt Ligi Europy.

To są wzorce, a nie topowe kluby Europy, bo żeby z nimi się równać nasz budżet musimy mnożyć i to wielokrotnie.

Organizacja treningów, jako laik nie będę się wypowiadał, pewnie można je poprawić, prowadzić skuteczniej, ale panaceum polegające tylko na zwiększeniu objętości jednostek treningowych jest moim zdaniem naiwne.

Urban i „jego” sztab, metody to „szkoła hiszpańska”, w Ekstraklasie był trener, który prowadził wielogodzinne odprawy taktyczne, egzekwował rygorystycznie przygotowanie fizyczne, wywodził się ze „szkoły niemieckiej”, a nazywał się Stefan Majewski i sorki Boże uchroń Legię przed takim trenerem, choć piłkarze od rana do wieczora spędzaliby czas w klubie.

Mamy obecnie Helio Pinto, wystarczy, żeby on porównał objętości i częstotliwość treningów w Legii i w APOEL-u , w klubie, który mierzył się z Realem Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, zakładam, że wielkich różnic nie będzie, a jeżeli tak to bardziej skłonny jestem do tezy, że ich wymiar będzie korzystniejszy dla Legii!?

Nie w objętości treningów jest pies pogrzebany, to zbyt prosta i złudna diagnoza.
83czwartek, 29, sierpnia 2013 16:15
Dzynek
Zależy jakie elementy porównujemy. Nie chodzi mi o ściganie się na transfery. Pod względem organizacji i etosu pracy jak najbardziej możemy czerpać wzorce od najlepszych. To nie jest drogie. Akurat pewne procedury, które możemy skopiować wymagają niewielkich nakładów finansowych w stosunku do budżetu. Np stać nas na zatrudnienie dodatkowych trenerów, którzy w czasie weekendu meczowego będą pracowali z zawodnikami poza kadrą meczową. Akurat z tymi, którzy na te dwa dni nie mają profesjonalnej opieki trenerskiej. Przecież oni muszą gonić graczy pierwszego wyboru i cykl treningowy akurat dla nich musi być inny, bardziej intensywny. To tylko jeden przykład z wielu aspektów, które można ulepszyć.

Nie tylko chodzi o objętość. Chodzi bardziej o wprowadzenie większej różnorodności, większej specjalizacji w konkretnych aspektach. Powiedzmy, że dla 18 meczowej nie zmieniamy obciążeń fizycznych, ale możemy wprowadzić wiele specjalistycznych zajęć, które nie wpływają negatywnie na kondycję fizyczną. Z drugiej strony możemy śmiało wprowadzić pełny rygor treningowy jak z obozów przygotowawczych dla zawodników poza kadrą meczową.

Nie bardzo rozumiem niechęci do nauki i ćwiczeń. Jak chcesz być lepszy jak nie chcesz więcej się uczyć i więcej trenować? To w jaki sposób nauczyłeś się języka obcego? W jaki sposób nauczyłeś się zawodu? Rozumiem, że nie jest to zawsze przyjemność i zabawa. Ale na tym polega rozwój, stawanie się lepszym. Czasem trzeba zęby zacisnąć. Jeśli dalej będą ćwiczyć jak dotychczas to nic się nie zmieni. Zawsze będą narzekania, e słabi piłkarze i trzeba transferów. Nic dziwnego, skoro wszyscy unikają ciężkiej pracy.

Przykład z Pinto nie jest odpowiedni. W Appoelu grała Legia zaciężna. Piłkarze posiadający pewne podstawy. Ich nie trzeba było uczyć przyjęcia piłki czy gry na jeden kontakt. Ich trzeba było tylko nauczyć razem współpracować. My idziemy w innym kierunku i potrzebujemy innych metod pracy.

Nie możemy kierować się skrajnościami i stereotypami. We wszystkim trzeba zachować umiar. Majewski przesadzał, lecz więcej pracy nad taktyką naszym by bardzo pomogło.

Akurat patrzę ze szkoleniowego punktu widzenia i tu widzę ogromne rezerwy. Diagnoz jak widać jest wiele. Nie rezerwuję sobie monopolu na nieomylność jednak z całym przekonaniem sprzeciwiam się twierdzeniom, że ta diagnoza to iluzja. To smutna rzeczywistość. To jeden z czynników decydujących o tym, ze tak właśnie drużyna się prezentuje.
84czwartek, 29, sierpnia 2013 16:16
CTP
@Dzynek
Treningi w Legii i tak są chyba jednymi z najbardziej intensywniejszych w naszej lidze. Wielu było piłkarzy, którzy w Legii non stop siedzieli u lekarzy a po zmianie barw nagle ożywali. W innych klubach mieli więcej odpoczynku ale za to te inne kluby rzadko kiedy łapały się na podium ligi, nie mówiąc o mistrzostwie.
Nie, to naprawdę nie jest kwestia treningów. A przynajmniej nie tutaj leży główna przyczyna. Główna przyczyna, to po prostu jakość naszych piłkarzy. Jest dokładnie taka, ile są ci piłkarze warci. Niewielka. Piłkarz, to nie tylko nogi do kopania ale też głowa. Koordynacja ruchowa, inteligencja, spryt, doświadczenie, technika użytkowa, wreszcie odporność psychiczna - to wszystko są, że tak powiem, indywidualne cechy osobnicze. Albo się z tym piłkarz rodzi albo nie. Weźmy takiego Furmana. Niby wszystko ma ale w meczach o stawkę zawodzi psychika. I co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz...
85czwartek, 29, sierpnia 2013 16:40
Dzynek
Profesjonalny trening piłkarski to nie tylko zajęcia fizyczne i pompowanie mięśni. Na jego kompletność składa się wiele rodzajów ćwiczeń piłkarskich (i nie tylko), którym w naszym klubie niewiele poświęca się uwagi. Psychika także podatna jest reżimom treningowym.

A skąd się bierze jakość piłkarzy? Przecież to nie są samorodki. Umiejętności piłkarskich się nie nabywa wraz z urodzeniem. Odpowiednia technika użytkowa jest efektem wielu lat ćwiczeń. Koordynację ruchową można kształtować od małego. Najlepszy przykład to Janowicz i Gortat. Są ćwiczenia, które mogą ją poprawić u dorosłego. Doświadczenie, czyli umiejętność zachowania się w określonych sytuacjach oraz spryt kształtuje się treningiem i meczami. Podobnie jest z psychiką. Ona również jest podatna na treningi. Jest mocniejsza, gdy zawodnik ma większe doświadczenie i umiejętności. Jest pochodną treningów i meczów. Im więcej tym mocniejszy psychicznie zawodnik i bardziej doświadczony. Do piłki nie koniecznie trzeba inteligentów pokroju Einsteina. Wystarczy, że jest w miarę kumaty oraz chce się uczyć i pracować. Każdego piłkarza przecież się programuje. Uczy się automatyzmu w większym stopniu niż myślenia. Temu właśnie służą treningi. Im więcej tym lepiej. I to inteligencją boiskową nazywamy właśnie umiejętność dokonywania optymalnych wyborów. Większej inteligentności naprawdę potrzeba?

Furman mało widział i mało przeżył. Naprawdę spodziewałeś się, że będzie najlepszy na placu. Właśnie zdobywa doświadczenie. następnym razem będzie lepszy.
86czwartek, 29, sierpnia 2013 17:18
Zbyszek
Całkowicie się zgadzam z Dzynkiem. Od lat głoszę tezę, ze w Polsce trenuje się i za mało i źle. Sukcesy Legii końca lat 60-tych i początku lat 70-tych miały swoje źródło w przygotowaniu fizycznym. Piłkarze nawet w okresie startowym trenowali 2 razy dziennie z biegiem ciągłym na każdym treningu po ok. 5km. Podobnie było z reprezentacją. Piłkarze prezentowali nienaganną szybkość i wytrzymałość. Zmiana metod treningowych na początku lat 90-tych zbiegła się z brakiem dofinansowania do szkolenia młodzieży i niedofinansowaniem infrastruktury. Do tego korupcja niwecząca sens ciężkiej pracy i degrengolada naszej piłki gotowa.

Przed niemal 10 laty czeski trener Verner Liczka zwrócił uwagę na to, ze nasi piłkarze są predestynowani do wielkich sukcesów, gdyż mają mocną psychikę, potrafią ciężko pracować, są dobrzy technicznie i są mało wymagający. Na przeszkodzie stoją dwa elementy wzajemnie ze sobą powiązane, a mianowicie fatalne wyszkolenie taktyczne i brak umiejętności racjonowania wysiłku. Od najmłodszych lat piłkarz w Czechach i na Zachodzie wie jak poruszać się po boisku, aby tracić jak najmniej sił z jak najlepszym efektem dla drużyny. Wraz z wejściem do futbolu fizjologii zmieniły się metody treningowe, gdyż za lekką atletyką "odkryto", że można poprzez siłową pracę nad poszczególnymi mięśniami kształtować szybkość czy wytrzymałość. U niektórych trening eksplozywny wyeliminował trening biegowy.

A przecież organizm piłkarza to całość i pracować powinny wszystkie mięśnie, jak też powinien rozwijać się układ krwionośny i aparat oddechowy. To zachwianie proporcji jest przyczyną kontuzji mięśniowych. Do tego ten proces osiągania formy na właściwy moment powinien być programowany. Tego nie da się nauczyć z książek.

Nazywa się to BPS czyli bezpośrednie przygotowanie meczowe. Nie ulega wątpliwości, ze forma fizyczna naszych piłkarzy w meczu z Rumunami była niższa niż z Molde, co szczególnie było widać po spadku szybkości. Na pytanie więc czy byliśmy przygotowani na 100 % - odpowiedz brzmi nie. Przygotowanie fizyczne ma jeszcze jeden ważny aspekt, o którym pisze Dzynek, a mianowicie w wielu silnych klubach selekcja do kadry odbywa się poprzez trening i rywalizację. Wszyscy nasi piłkarze, którzy wyjechali na Zachód czy do Rosji podkreślają, ze tam w mikrocyklu trenuje się więcej i intensywniej niż u nas w okresie przygotowawczym do sezonu. Ja nie mam przekonania, ze do sportu wyczynowego na wysokim poziomie pracy beztlenowej nadają się Vrdoljak, Żyro czy Łukasik.

Kiedyś moc fizyczna była atutem naszych piłkarzy,dziś jest słabością.
87czwartek, 29, sierpnia 2013 20:12
Monrooe
@ Dzynek

Zacznę od tego, że strasznie podobają mi się przedstawione przez Ciebie problemy. To znaczy nie podobają mi się, ale nie zmienia to faktu, że one są i... chyba jeszcze będą. Natomiast nie wydaje mi się, aby takie elementy jak wyprowadzenie piłki, w tym czas potrzeby na jej przyjęcie (dramat) dało wypracować się na jakichkolwiek treningach. Tego nie pojmie/ nie zmieni już ani Vrdoljak, ani nawet Dominik Furman (choć On ma jeszcze szansę na niewielki progres, jak zresztą w każdym elemencie piłkarskiego abecadła). Tego nie nauczy ich już nikt. Dlatego też w tym miejscu nie zgodzę się (dla odmiany) ze stwierdzeniem, że to nie jest problem polskiej piłki. A jakże, jak najbardziej to właśnie problem całego naszego futbolu. Wyszkolenie techniczne tak słabe, że nawet najlżejsze podanie trzeba ułożyć na dwa razy, przyjęcie to ciąg następujących po sobie dotknięć futbolówki, zajmujące cały dostępny czas piłkarza. Nic więc dziwnego, że po tym jak już ta sztuka się powiedzie, delikwent kompletnie nie wie gdzie, lub komu podać, o ile oczywiście skóry nie stracił, bo broniący miał mnóstwo czasu na reakcję i doskok. Co za tym idzie, pressing na graczach wychowanych w naszej lidze to bułka z masłem. Problem polega na tym, że gdybym w tej chwili miał nieograniczony budżet i mógł stworzyć z polaków grających w Ekstraklasie, zespół mogący poważnie powalczyć o tą jakże upragnioną Ligę Mistrzów to... chyba bym się poddał walkowerem. A mając na uwadze, że wciąż 80% transferów zza granicy to niewypały to... no cóż, mamy taki obraz jaki mamy.

To właśnie dlatego atakujmy te rozgrywki snajperem emerytem, którego parametry nie pozwalają już na grę na najwyższym poziomie, ale wciąż na tyle doświadczonym, że czasem może zrobić różnicę. To dlatego w środku pomocy gramy młodzianem niemającym za sobą choćby jednego pełnego sezonu na ligowych boiskach. Czy możemy się dziwić, że taki Furman objeżdżany jest w polu karnym jak dziecko? A ileż to On takich sytuacji przeżył na podobnym poziomie? Na naszej prawej flance startuje do każdej piłki gość, którego technika pozwala mu jako tako utrzymywać się na nogach, a na tle rywali wygląda tak jakby pierwszy raz w życiu widział futbolówkę. Z tym, że problemem nie tyle jest Kucharczyk, co fakt, że w całej lidze dużo lepszego nie ma, a na pewno ma takiego, na którego bez zastanowienia wspomnianego „Kucharza” bym zamienił. Za jego plecami wystąpiła największa nadziej białych (tych z eLkami na piersi), piłkarz tyleż siłowy co zupełnie surowy, wciąż wymagający obróbki, a mimo to już przygotowania zepsuto mu bajkami o baśniowym świecie. Jemu treningi może i by coś dały, ale coś czuję, że te mentalne zdecydowanie więcej niż te na zielonej murawie.

Wraca więc pytanie czy więcej treningów zapewniłoby sukces. Ja w przeciwieństwie do Zbyszka nie mam tej pewności. Wiem, że są rzeczy, których starych koni już się nie nauczy, Vrdoljak jak tracił piłkę w środku pola (zresztą w tym miejscu /okolice koła środkowego/ traci ją każdy z naszych asów) tak tracił będzie ją nadal. Co najwyżej można go dobić, jak to swego czasu zrobiło Dinamo Zagrzeb, oddając go bez większego żalu. I takiego dobijanie zapewne będziemy światkami. Z czasem będziemy wymieniali „wadliwe” elementy, ale wszystkich na raz nie damy rady.

Nasza przyszłość to Furman, Łukasik, Kopczyński, Mizgała, czy salony Mikita, zawodnicy, którym brakuje doświadczenia, ale piłką operują lepiej niż cały zastęp piłkarzy 28 -30 letnich. Choć i tak jest do czego się przyczepić. Być może będzie trzeba poczekać na Jagiełło, Kurowskiego, Tomasiewicza, Bartczaka, Mazka.

Ps: specjalnie pominąłem kwestie sposobu gry, pokazywania się do podań, czy sposobu gry Legii. Drużyna gra tak, jak ustawia ją trener i to jego ewentualnie możemy za pewne rzeczy rozliczać. Choć pragnę wspomnieć, że warto zwrócić uwagę jak wiele w zamyśle trenerskim może zepsuć seria fatalnych błędów piłkarza. Za pierwszej kadencji Jana Urbana po takowych działy się rzeczy... specyficzne, a sam trener nie mógł pojąć niektórych poczynań swoich podopiecznych. Nie pomagało to zespołowi. Obecnie takie sytuacje poszły w niepamięć.

ps: Dyskusja o ciężkości czy długości treningów już się kiedyś na czarne-eLce odbyła. Prawda jest taka, że nasze treningi wcale nie różnią się od tych na zachodzie. Przynajmniej nie w kwestii długości ich trwania. Natomiast różnice i to znaczne są w intensywności owego treningu i wysiłku na nim poniesionego. To samo tyczy się przygotowania piłkarzy, którzy potrafią sami uczęszczać na siłownię, sami odpowiednio rozgrzewać się przed wysiłkiem treningowym. indywidualne ćwiczenia też nie są rzadkością. A u nas... robi się to co trzeba musi i... do domu galerii.
88czwartek, 29, sierpnia 2013 20:35
Zbyszek
@Monrooe.
I zapewne na poziomie teoretycznym miałbyś rację. Tylko, ze mamy sprawdzian. W Wiśle Dyzma zmienił się w dawnego Franza. Zawodników mu ubyło, umiejętności nikomu nie przybyło. Tylko dostali w tyłek na treningach od nowego trenera od przygotowania fizycznego za pełną aprobatą Smudy. Ganiają po boisku aż miło patrzeć. A tak niedawno prawie groził im spadek. Im więcej potu na treningach tym lepsze wyniki.
89czwartek, 29, sierpnia 2013 20:55
Monrooe
@ Zbyszek

Zaraz, zaraz, Smudzie może nie przybyło, ale też nie ubyło. A na pewno nie tych na których mu zależało w kontekście takiej gry jaką preferuje Franek. To raz, dwa to zupełnie inna kwestia, której chyba zapomniałeś. Masz pewność jak by wyglądał zespół Wisły gdyby musieli grać w tegorocznych pucharach? Sorry, ale gdy Małecki opowiadał o rzyganiu z wysiłku, to Legia już łapała świeżość. Proszę nie lekceważmy niezwykłości tegorocznych przygotowań, z którymi nie poradził sobie żaden z naszych trenerów. Najlepiej wygląda Śląsk, ale po pierwsze ma najbardziej zgrany zespół, po drugie kompletnie odpuścił ligę. Reszta popełniła jeszcze większe błędy, nasz Janek wcale nie jest wyjątkiem. Jasne, możemy się zżymać, że mamy trenera, który eksperymentuje na nas jak na żywym organizmie, ale takie są realia. Na innego, lepszego nas po prostu nie stać, ryzyko pudła jest jeszcze większe niż przy zakupie tego, czy innego piłkarza. Wolę też tego niedoświadczonego Janka, niż doświadczonego Maaskanta. Dlaczego, tłumaczyć raczej nie muszę.

ps: nie zmienia to faktu, mojego pełnego uznania dla wyczynów Smudy w Wiśle.
90czwartek, 29, sierpnia 2013 21:36
Senator
Ja w pełni zgadzam się z Dzynkiem. W kwestii treningów, ich urozmaicenia, intensywności, itd. itd. Niestety, Iocosus też ma rację, do tego jednak kasiorka potrzebna. W naprawdę liczących się klubach główny trener, menedżer, ma całe zastępy pomocników. Od kopania prosto piłki, poprzez przyjęcie, na pracy głową kończąc. Jasne przejaskrawiłem, ale ten sztab trenerski jest dużo bardziej rozbudowany, niestety aby byli to spece w swoich fachach, trzeba im zapłacić. Wszystko to zawiera się w jednym słowie profesjonalizm. Monrooe też słusznie zauważa, że większość polskich grajków profesjonalnie to zna galerie, każdy jej fragmencik.
91czwartek, 29, sierpnia 2013 22:23
Dzynek
@Monrooe
Nie masz smykałki do edukacjiWink
Stara prawda mówi, że nikogo nie należy skreślać. Każdemu należy dać szansę. A ja dodam od siebie niezbędną dyscyplinę, czas i odpowiednie bodźce. Chyba jeszcze nie widziałeś pracownika który nauczył się pisać na klawiaturze niezbędne minimum 180 znaków na minutę w niespełna 3 miesiące nie umiejąc wcześniej obsługiwać komputera. Krowy też uważano się za nie tresowalne dopóki nie zastosowano elektrycznego pastucha. Jestem przekonany, że to tylko kwestia właściwego treningu, długości trwania, ilości powtórzeń i odpowiednich konsekwencji.

Gdybyś mógł przeprowadzić taki eksperyment: Masz dwa pomieszczenia i do każdego z nich umieszczasz dwie osoby. W jednym dworcowego żula, a w drugim przeciętnego piłkarza. Pamiętaj, że decydujesz o ich potrzebach fizjologicznych. Jestem pewien, że pierwszy szybciej nauczy się podbijać piłkę 1000 razy, jeśli na koniec dnia za określoną ilość powtórzeń otrzyma posiłek i szklanicę drinka, a drugi takim warunkiem nie zostanie obciążony. Wiem, że to skrajny przykład, jednak posłużyłem się nim, żeby unaocznić, że wytrenować można każdego. Wiadomo, że do pewnego stopnia.

Zapominasz o jednym. Większość piłkarzy to konformiści i lenie. Oni muszą mieć zorganizowany czas, bo z jego nadmiaru głupieją i pakują się w kłopoty. Mało jest tzw. świadomych piłkarzy. Ci młodzi, których wymieniłeś ciągle muszą pracować nad sobą. Cały czas trzeba nad nimi roztaczać profesjonalną opiekę trenerską. Ciągle trzeba uczyć ich ciężkej pracy i konieczności rozwijania umiejętności i eliminowania wad. Sami siądą na laurach. Choćby po to, żeby klub miał z nich pożytek. A czy oni zrozumieją drogę do sukcesu to już ich sprawa.

Cały mój wywód nie jest skierowany ad hoc wyłącznie na teraźniejsze potrzeby. Chciałbym, aby to był standard.

Niepotrzebnie generalizujemy. Jeśli dzisiaj widzisz, że Kucharczyk nie umie przyjąć piłki to jest w pierwszej kolejności jego problem, bo ogranicza sobie możliwości zrobienia dobrej akcji. A jak takiej nie robi jako napastnik to kwestią czasu jest posadzenie na ławę. A z tej perspektywy na pewno nikt z zagranicy go nie kupi.
W drugiej kolejności to problem drużyny, bo nie ma pożytku z takiego zawodnika, więc klub postawi na innego, a w ostateczności sobie sprowadzi. Polska piłka także jakoś sobie bez jednego Kucharczyka poradzi. Na kadrę pojedzie Sobota. To samo Vrdoljak. Jak dalej będzie notował takie szkolne straty to wyląduje na ławie. Właściwie już się nadaje na obserwatora poczynań Łukasika. A pamiętać trzeba, że dzisiaj Urban nie jest od niego uzależniony. Prędzej niż później odstawi go od pierwszej jedenastki.

W kwestii wyboru poszczególnych pozycji raczej skłaniam się do opinii, że grają akurat ci, którzy są w wyższej formie od konkurenta. Mówię tu o najważniejszych meczach. Trudno dziś stawiać na Pinto kosztem Furmana lub na Dwaliszwilego kosztem Saganowskiego. Pozostaje pytanie dlaczego tak jest. I znów wracamy myślami do procesu treningowego. Nie masz wrażenia, że trzeba mozolnej pracy na treningach?

Fatalne błędy piłkarzy mają różne podłoże. Najczęściej spowodowane są pressingiem, brakiem pewności własnych umiejętności oraz brakami taktycznymi i technicznymi. Nad tym można pracować i poważną część takich przypadków da się wyeliminować. Wiadomo, że nie wszystkie. kwestia, czy się nad tym pracuje dość intensywnie.

Dokładnie. Treningi różnią się długością trwania pojedynczej sesji. I to tyle z podobieństw. Siłownia, basen, aerobik także muszą mieścić się w cyklu treningowym, żeby przynosiły zamierzone efekty. Tych spraw już nie zostawia się własnemu uznaniu zawodnika. Sam widzisz, gdzie są rezerwy i jak dużo możemy zmienić.
92sobota, 31, sierpnia 2013 15:09
anonimowy_legionista
Abstrahując od tego czego brakuje nam w treningu to chyba jednak warto większą uwagę zwrócić na to co się dzieje w głowach piłkarzy.
Wczoraj podrzucałem link do wywiadu z Osuchem i wpadł mi w oko jeden z fragmentów

Image and video hosting by TinyPic

... od razu przypomniał mi się ten wywiad z Kotasem, ciekawe ile w tym wszystkim prawdy?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1