A+ A A-

Legia - Lech 1-2: Stare koszmary

Legia rozpoczęła rundę finałową sezonu 2014/15 od porażki, niewykluczone że brzemiennej w skutkach. W sobotnie popołudnie nasza drużyna przegrała w Warszawie z Lechem 1:2. Autorami goli dla gości byli Darko Jevtić i Karol Linetty. W Legii na listę strzelców wpisał się Ivica Vrdoljak.

Sobotni wynik oznacza, że w tabeli Lech wyszedł na pierwsze miejsce, w tym momencie dystansując Legię o dwa punkty.

Trener Henning Berg zdecydował się na następującą jedenastkę: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski – Żyro, Vrdoljak, Duda, Jodłowiec, Kucharczyk – Saganowski. W stosunku do finałowego meczu pucharu Polski miejsce w wyjściowym składzie odzyskał Michał Żyro, który zamienił się miejscami z posadzonym na ławce rezerwowych Guilherme. Trener Maciej Skorża rzucił do boju drużynę w składzie: Burić – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Douglas – Kownacki, Trałka, Jevtić, Linetty, Pawłowski – Hamalainen. Miejsce w podstawowej jedenastce stracił zatem Zaur Sadajew, a mecz od pierwszej minuty rozpoczął Darko Jevtić. W bramce gości zamiast Macieja Gostomskiego pojawił się Jasmin Burić.

Mecz rozpoczęła trwająca dziesięć minut cisza na trybunach mająca na celu sprzeciw wobec działań, które doprowadziły do śmierci kibica w Knurowie.

Na boisku od pierwszych minut oglądaliśmy wyrównany mecz, w którym brakowało jednak celnych strzałów na bramki. Obie drużyny przyjęły postawę wyczekującą, starannie unikając błędów. Mówiąc wprost, z boiska wiało nudą. Dopiero w 29. minucie meczu zrobiło się niebezpiecznie pod bramką jednej z drużyn. Bliski szczęścia w uderzeniu zza pola karnego był Linetty. Piłka poszybowała obok bramki. W 41. minucie po stracie Legii dobry atak wyprowadził Jevtić, który oddał piłka Kędziorze. Prawy obrońca Lecha wypatrzył w polu karnym Legii Hamalainena, jednak reprezentant Finlandii skiksował i wyrzucił piłkę w trybuny.

Na tym można zakończyć opis wydarzeń w pierwszej połowie. Nikt nie chciał zaryzykować, nikt nie popełnił błędu, który otworzyłby mecz.

Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły bez zmian w składach. Już w pierwszej akcji po przerwie Legia straciła piłkę, wyprowadzając akcję z własnej połowy. Lechici wykonali rzut rożny. Do odbitej piłki dopadł Darko Jevtić i precyzyjnym, płaskim strzałem z lewej nogi dał gościom prowadzenie. Trzy minut później Legia kolejny raz pomogła Lechowi. Tym razem stratę zanotował Vrdoljak, Karol Linetty podbiegł z piłka do pola karnego Legii i znakomitym uderzeniem zdobył drugiego gola dla gości. Legia została znokautowana w niespełna pięć minut.

Legia odpowiedziała serią stałych fragmentów gry. W 54. minucie do dośrodkowania z rzutu rożnego bitego przez Michała Kucharczyka złożył się Ivica Vrdoljak i strzałem głową pokonał Buricia. Wróciła nadzieja, chociaż gra Legii nie przekonywała. W 58. minucie po kolejnej stracie legionistów w środku pola atak gości zainicjował Jevtić i to on zakończył ten atak strzałem, po którym Kuciak z trudem odbił piłkę przed siebie.

W 61. minucie na boisku pojawił się Orlando Sa, który zmienił Marka Saganowskiego. W 62. minucie znów zagotowało się pod bramką gości po rzucie rożnym. Zamieszanie skończyło się kolejnym kornerem, po którym najlepiej w polu karnym zachował się Vrdoljak. Nasz kapitan jednak tym razem pomylił się minimalnie. Trener Skorża zareagował zmianą taktyczną. W miejsce Dawida Kownackiego pojawił się Tamas Kadar.

W 67. minucie w pole karne wpadł Kucharczyk, przewrócił się, ale sędzia Marciniak nie dopatrzył się przewinienia i ukarał Kucharczyka żółtą kartką, która wyklucza 'Kuchego' z gry przeciw Śląskowi Wrocław. Kilka minut później żółta kartką za przerwanie akcji Lecha został ukarany Astiz. W 71. minucie po kolejnym stałym fragmencie gry do strzału doszedł Jodłowiec, ale piłka minęła bramkę gości. W 72. minucie na boisku pojawił się Zaur Sadajew, zmieniając Barry'ego Douglasa. W 73. minucie wyśmienitą interwencją popisał się Burić, odbijając strzał Sa. Legia zyskała wyraźną przewagę, ale to Lech prowadził 2:1.

W 77. minucie Lech mógł zdobyć trzeciego gola. Wyśmienitym lobem popisał się Sadajew, ale trafił w słupek. W tej samej minucie za Michała Żyro na boisku zameldował się Guilherme. W 79. minucie po kolejnym rzucie rożnym w dobrej sytuacji znalazł się Rzeźniczak, niestety z ostrego kąta nie zmieścił piłki w bramce. W 84. minucie do prostopadłego podania od Jodłowca dobiegł Kucharczyk i znalazł się sam na sam z Buriciem. Nasz skrzydłowy nie mijał Buricia, zdecydował się na strzał, ale fatalnie się pomylił. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Legia miała ostatnią w tym meczu stuprocentową sytuację. Kilka metrów przed bramką Buricia znalazł się pozostawiony bez opieki Guilherme, wystarczyło trafić w światło bramki, ale Brazylijczyk przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Legia przegrała 1:2. Przegrała na własne życzenie, wykazując się minimalizmem w pierwszej połowie („nie musimy”?), zostając w szatni po przerwie i marnując zbyt wiele wybornych okazji do odmienienia wyniku spotkania.

Dyskusja (90)
1sobota, 09, maja 2015 18:07
Senator
Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Remis byłby sprawiedliwszym wynikiem ale akurat sprawiedliwość to w piłce ostatnia cecha. Mecz przegraliśmy my a nie wygrał Lech. Może inaczej Lech nie był lepszy, my byliśmy gorsi, czyli wygrał naszą słabością. Zbyt wielu piłkarzy jest bez formy aby myśleć o zwycięstwie z vice, sorki już liderem ekstraklasy.
Czego oczekuję po następnych 6- ci meczach. Jako że start w europejskich pucharach mamy zagwarantowany oczekuje że Legia będzie grała w piłkę nożną, bez zahamowań i kunktatorstwa.
Jeśli mamy zostać mistrzem a szanse cały czas jeszcze są, musimy udowodnić to na boisku.
Oczekuję i jako kibic rządam aby sześć pozostałych meczów rozegrać tak jak 45 minut tego meczu. Czyli walka agresja i atak, ciągły nieprzerwany atak. Wyjdzie ok nie trudno ale nie zniose gry na alibi na remis i takie tam pierdoly.
2sobota, 09, maja 2015 18:31
Ismaeli
Jeszcze jakiś cień szansy jest, ale mit o tym, że drużyna gra lepiej jak szatnia jest zintegrowana i decyduje o tym kto ma grać, a kto niech spier...la na Cypr, padł. Także, Rzeźniku, Jodłowcu, Dudo i Kucharczyku, fajnie że załatwiliście przedłużenie kontraktu dla swojego koleżki. Ale gdybyście nie zdobyli mistrzostwa, to po różnicę kasy obiecanej za dublet możecie walić jak w dym do defensywnego napastnika. Ciekawe na kiedy Berg wiosną przygotował jakiś szczyt formy i kiedy o występach będą decydowały umiejętności. Zresztą jakie ma to teraz znaczenie, może nie zdobędziemy trzeciego mistrzostwa pod rząd, ale za to po raz trzeci (taki hat-trick) przegrywamy u siebie mecz decydujący o pierwszym miejscu z bezpośrednim rywalem do korony (2:3, 1:2 z Widzewem, teraz 1:2 z tymi no ...).
3sobota, 09, maja 2015 18:31
geo
Senator
czego ty rzadasz, to zupelne przeciwienstwo TAKTYKI Herringa.
Pierwsza polowa to wyczekiwanie na przeciwnika i kontra.
Dopiero, kiedy trzeba gonic wynik to mecz sie otwiera i Legia gra.
Niestety, to jedyna taktyka Legii, przeciwnicy znaja juz TAKTYKE Legii.
Dopiero po stalym fragmencie Legia moze cos strzelic.
Taka taktyka jest do bani.
Mamy najlepszych zawodnikow w Polsce i przegrywamy mistrzostwo.
Berg- czemu Sa, Gui, Furman nie grali od poczatku.
Mamy Juniora, Lewczuka, Bereszynskiego.
A gdzie sa transfery Berga, czyli Piech, Maslowski?
Czemu gramy z kontry nawet grajac u siebie?
4sobota, 09, maja 2015 18:40
Senator
@geo
O ile taktykę w tym meczu mogłem zaakceptować czyli remis daje nam nadal przewagę ( co nie znaczy że chciałem ) to teraz już nie ma najmniejszej potrzeby grać zachowawczo. Pisałem czego oczekuję w następnych 6 meczach. Eliminacje LE mamy więc tylko gra, gra która zadowoli nas kibiców, nie trenera. Trener powinien to wiedzieć.
5sobota, 09, maja 2015 19:01
Baron
Nie mój tekst (statsiarza) ale idealnie oddaje moje odczucia odnośnie pracy Berga w Legii:

"A dlaczego się tak skończyło, jak skończyło?

1. Idiotyczne rotacje całym składem, kuriozum na skalę europejską. Nikt w Europie nie gra na dwa składy.
2. Lekceważenie porażek. Zero wyciągniętych wniosków po "nic nie znaczących" porażkach z Bełchatowem, Podbeskidziem, Piastem, Pogonią, Łęczną i Jagiellonią.
3. Chwalenie wszystkiego i wszystkich dookoła. Nawet po żałosnych meczach jak z Wisłą, zremisowanych szczęśliwie po swojaku i paplanie o kontrolowaniu przebiegu gry.
4. Brak logicznych reguł w wyborze składu. Lekceważenie formy sportowej piłkarzy i stawianie na zgrane nazwiska, piłkarzy w dołku fizycznym i psychicznym. W żadnym normalnym zespole, w którym istnieje sprawiedliwa rywalizacja piłkarze znajdujący się w kompromitującej dyspozycji jak Saganowski, Żyro, Duda, Brzyski i Vrdoljak nie znaleźliby się w podstawowym składzie.
5. Zabicie rywalizacji, o czym zacząłem w poprzednim punkcie. Rezygnacja z gry normalnym środkowym napastnikiem, może nie najlepszym, ale szybkim, silnym, dobrze trzymającym się na nogach, będącym w stanie rywalizować z obrońcami rywala na poważnie. Skandaliczne traktowanie Furmana, który spośród wszystkich środkowych pomocników Legii w tej rundzie prezentował się najlepiej. Dziś nawet nie załapał się na ławkę, gdyż... za mało trenował w tygodniu. Żyro też mało trenował, ale pewniak do składu, ulubieniec Berga.
6. Świadoma rezygnacja z Dossy Juniora - najlepszego środkowego obrońcy w Legii. Nie spróbowano go nawet doprowadzić do stanu używalności, ograć w rezerwach czy coś. Po prostu, Berg skreślił go definitywnie. Najlepszego obrońcę, który ratował mu dupę w poprzednim sezonie i europejskich pucharach.
7. Prymitywna taktyka oparta na kontratakach i stałych fragmentach gry, przyszykowana na grę w europejskich pucharach. Nie miała szans na powodzenie w lidze.
8. Zawalenie zimowych przygotowań. Po wyczerpującej jesieni piłkarze mocno dostali w kość na zgrupowaniach w Belek i Sotogrande, żeby być przygotowanymi na mecze z Ajaxem. Fatalny dobór sparingpartnerów, pod kątem ćwiczenia gry z kontry, żeby wytrenować schematy na Ajax.
9. Zły wybór priorytetów. Po rundzie jesiennej, kiedy już było widać, jak ciężko będzie zdobyć mistrzostwo, należało się w 100% skoncentrować na rozgrywkach ligowych, nie rzucać się na Ajax.
10. Kompletna bezradność taktyczna po utracie Radovicia. Nawet na moment Berg nie spróbował innego ustawienia, odwrócenia skrzydłowych (żeby lewonożny grał na lewej, prawonożny na prawej), czegokolwiek. Cały czas, mecz w mecz, niezależnie od rywala, ta sama rąbanka z wyczekiwaniem na kontry i stałe fragmenty gry. Tak się nie da. Nie przez całą rundę."
6sobota, 09, maja 2015 19:37
Senator
@Baron
Jeszcze chyba ciut za wsześnie na ostateczne wnioski i podsumowania. Choć kiedy zadaję sobie dwa pytania
1. Czy jesteśmy w stanie wygrać pozostałe mecze to odpowiadam wątpię.
2Czy Lech jest w stanie zmarnować to co dziś osiągnęli to niestety również odpowiadam wątpię.
Trzeba natomiast jeszcze wierzyć bo co innego nam pozostaje.
7sobota, 09, maja 2015 20:13
anonimowy_legionista
Panowie, zacznijmy od tego, że piłkarzy w składzie mamy zupełnie przeciętnych. Na tle ligi wyróżniał się Radović.

Miejsce w pucharach mamy, kasy na transfery nie mamy i pajaca ze sterami też mamy. W sumie w przyszłym roku będzie tak samo.
8sobota, 09, maja 2015 20:19
Dzynek
Tu tylko pomoże Piotr Blandford:
https://www.youtube.com/watch?v=tvbyY7oMT2E

Co tu się dzieje? Co to za wisielczy nastrój? Po jednym kroku z siedmiu nie można spaść w przepaść, kiedy do krawędzi urwiska daleko. A tu już wyrok wydany. Nie ma mistrza. Na miejscu Piłsudskiego w 1920 r pewnie po pierwszym natarciu sowietów byśmy poddali się bez jednego wystrzału z taką mentalnością. Czy my serio jesteśmy tak słabi psychicznie, żeby wątpić w zwycięstwo zaraz po pierwszym potknięciu? My, legioniści z wojskowym DNA? My, ci sami, co żądamy od piłkarzy walki do ostatniej kropli potu,a teraz zarażamy ich i siebie defetyzmem? My tylko przegraliśmy bitwę, ale wojna jeszcze się nie skończyła. Piłsudski nie poddał się tylko skorygował plan i ruszył z kontratakiem. Co nam pozostało innego? Zrobić to samoSmile

Proszę skończmy z krakaniem i wróżeniem najgorszego na tak wczesnym etapie rywalizacji. Racjonalnie patrząc mamy słaby plan i słabych wykonawców. Ale mamy też przestrzeń na korekty. Taktyczne jak i personalne. Kwestia zrozumienia sytuacji i wprowadzenia korekt.
9sobota, 09, maja 2015 20:57
corazstarszy
Stało się to, czego los Legii oszczędził tydzień wcześniej: tym razem padła szybko bramka na 0-2.
Bardzo to podobne do porażki ze Śląskiem w Warszawie w sierpniu 2011, w przerwie między Spartakami. Legia musi od razu dwie bramki sprezentować. Jedna to za mało. A potem to rzeczywiście: gdy gonią wynik, to wygląda, że całkiem nieźle grają i że nawet im zależy. A jak przekonująco rozpaczają po zakończonym meczu z niedogonionym wynikiem.
Dlatego właśnie niezbyt się ucieszyłem z pucharu Polski. Teraz jak głupki będziemy wyglądać na koniec sezonu. Zamiast MP, jedynie PP. I jak tu się cieszyć? 31 meczów, 56 punktów. Wow.
To pewnie jeszcze nie koniec ‘dokonań’ naszych pupili w rundzie decydującej. Rekonstrukcja tej drużyny, tak czy owak, musiałaby nastąpić. Więc lepiej wcześniej niż później. Osobiście nie wierzę w Żewłakowa. Zawsze mu lepiej szło gadanie niż robienie. Pewnie dlatego tak dobrze się rozumie z BL. Zostaniemy z Guilherme i Vrdoljakiem.
Zgadzam się z Senatorem, że zbyt wielu piłkarzy jest bez formy. Tyle, że oni od początku 2015 są bez formy. Szanse na nagłą odmianę na plus nie są zatem nawet nikłe. Bardziej obwiniam zawodników niż trenera. W przekroju rundy, zwłaszcza podejściem Dudy jestem zawiedziony – szybko się zmanierował.
10sobota, 09, maja 2015 21:08
iocosus
He, he, Dzynek piona! Smile

Jak tu teraz marudzić po takim wpisie! Wink

W takim razie posłużę się słowami zapodanymi na naszej stronie przed meczem, za lekką jedynie modyfikację przepraszam autora, czyli Garma:
„Przystępowali w fałszywym poczuciu własnej wyższości i uważali, ‘że Lech musi, my możemy’ że kwestią czasu jest, kiedy Lech pęknie. Lech tymczasem nie tylko nie pękł, ale sam potrafił wykorzystać nasze niedostatki i w polu karnym i w asekuracji strefy środkowej i strzelił dwa gole. Późniejsza wariacka pogoń (…) może i nie była skazana na niepowodzenie, ale takowym przy braku skuteczności się zakończyła”

Obawy Garma niestety się potwierdziły, czy to znaczy ze mistrz już przegrany!? Nie wierze w sześć kolejnych wygranych Lecha, zdziwiłbym się, inna kwestia czy nas stać na taką serię!?
Jeżeli w tej chwili krytykujemy po całości Berga przypomnijmy sobie jakie opinie były o tym „niedorajdzie Skorży”, a ten taktyka Wikinga niestety, ale wciągnął dziś nosem. Jeżeli mam szukać pozytywów, to taki że Berg dotychczas potrafił się reflektować, teraz wnioski też musi wyciągać, jestem ciekaw jak to zrobi.

No cóż, teraz już nie możemy zanotować wpadki, za to musimy wygrywać, nie ma przebacz, pozytyw z takiej sytuacji, ze to się stało na starcie tej rundy finałowej. Przegralibyśmy w ostatnim, przedostatnim, trzecim od końca meczu, już by zbierać nie było co, Kolejorz by dociągnął, nie popuścił, teraz ma sześć etapów do pokonania.

Inna sprawa, jak zareaguje drużyna, sytuacja niełatwa gdy z tyłu głowy kołaczą „letnie transfery”!
11sobota, 09, maja 2015 21:23
CTP
@Dzynek
A jak mamy mieć jakąkolwiek nadzieję, gdy widać jak na dłoni, że trener jest w 100% podporządkowany szatni? Graliśmy niezłą piłkę z Furmanem i Guilherme w środku, jeszcze fajniej to wyglądało, gdy na boisku dołączał do nich OSa. Ale wystarczyło, że Vrdoljak wyzdrowiał a Dudzie skończyła się kara i całe tamto ustawienie poszło w diabły i teraz grają ci bardziej kumaci w szatni.
Przerażające jest to jak wiele miejsca zostawialiśmy dzisiaj Lechowi pod naszym polem karnym. Tak dużo, że oni parę razy po prostu zgłupieli nie wiedząc, co z tym fantem zrobić. Piszesz o zagwarantowanym miejscu w pucharach ale jak my tak będziemy beztrosko grać przed własną bramką, to daleko tam nie zajedziemy.
12sobota, 09, maja 2015 21:45
bezebeusz
Legia – Lech 1- 2! Pozamiatane. Nie wierzycie?. linie telefoniczne pomiędzy pozostałymi drużynami grupy „mistrzowskiej” ( ha, ha, - weryfikacja – LM, LE) rozgrzane do czerwoności. Teksty takie: Lecha nie gonimy! Spuszczamy Ległą z mistrza! Może Jagiellonia nie, bo wschód jakiś szacun do stolicy jaszcze ma, może Zawisza, bo Osuch i jago szemrane układy z Leśnym, ale reszta? Przypominają się „spółdzielnie” z „Piłkarskiego pokera”. Nienawidzi nas cała Polska. Zużycie alkoholu dziś – sobota 9 maja wzrosło od godz. 17.20 o 100 %. Odkryłem CL dwa miesiące temu, czytam wszystko, nie mam czasu pisać, ale dziś tak się wku.wiłem, że muszę! Może panowie z CL nie zdajecie sobie sprawy, jak nas nienawidzą , Legii - ale to kumaci kibice, reszta - przede wszystkim Warszawy! Z racji zawodu jeżdżę sobie po kraju tydzień w tydzień i rozmawiam. Od dwudziestu lat prawie nie słyszałem dobrego słowa o stolicy, a o Legii bez „prawie”. Jadę we wtorek i już się boję jak ze mną moi klienci pojadą. A winni jesteśmy sobie sami. Warszawiak (krawaciarz) kojarzy się na „prowincji” z chamem , burakiem, itp. Czyli, że wyżej sra, jak dupę ma. I w zasadzie tacy jesteśmy. ! A przynajmniej w większości. Samo użycie przeze mnie słowa” prowincja” (tym razem umyślne) też świadczy że wydalam do góry. Jest takie powiedzonko: chcesz wyrwać buraka, wrzuć granat do BMW. To my. Nie mam BMW ale znam takich. I na pewno najwięcej BMek jeździ w stolicy. Skończę wątek samochodowy. W końcu i tak nas nie lubią. Teraz do rzeczy. Jeśli jutro rano nie będzie komunikatu Legii o rozwiązaniu kontraktu z trenerem Bergiem, to jak wyżej. Pozamiatane. Z tymi zawodnikami to Urban miałby taką przewagę, nad resztą ligi, że Warszawa już by świętowała mistrza. Mamy nieudacznika, któremu się dużo udaje, ale chyba limit farta właśnie się skończył. To co on zrobił z Orlando Sa, to prosi o pomstę do nieba. Szatnia go nie lubi? Pieprz.ć szatnię, jakby poczuł zaufanie trenera to już byłby rezydentem w Enklawie z wianuszkiem fanów z drużyny. Tylko tak ustawić zawodnika to trzeba umieć. Preferowanie „hamulcowego” Sagana, który rok czeka na gola, jak rok temu Ojama, nic nie wnoszące zmiany, a przede wszystkim forma graczy, polecę Senatorem: ja tam się nie znam, ale coś tu nie trybi! Weźmy Ojrzyńskiego, mamy mistrza. Z Bergiem, jak by się udało posikamy się ze szczęścia, ale problem pozostanie. Bardzo chciałbym się mylić. Może ktoś z Was mnie przekona, ale będzie ciężko.
13sobota, 09, maja 2015 21:52
Dzynek
@CTP
I znalazłeś przyczółek do kontratakuSmile
O to chodzi, żeby w czasie kryzysu szukać najbardziej efektywnych rozwiązań i właśnie jedno z nich podałeś.

Berg nie jest skory do zmian. Czego trzeba, żeby do nich doszło?
Co zarząd musi zrobić, żeby przekonać Berga do błędnej drogi? Bo, że źle idzie to wszyscy widzimy. W każdym bądź razie zarządowi, nam kibicom należą się wyjaśnienia, przynajmniej dlaczego:
- stawia uparcie na zawodników, którzy już dawno powinni siedzieć na ławce;
- zawodnicy nie mają mentalności drapieżcy.

Może my czegoś nie rozumiemy.
Chcę rzeczowych pytań i klarownych odpowiedzi, a nie dyplomatycznego bełkotu, z którego nic nie wynika. Bez prawdy nie będzie dobrej diagnozy i właściwej terapii.
14sobota, 09, maja 2015 21:57
kibic50
Nie znajduję słów jakimi mógłbym określić grę naszej drużyny.
Nie chcąc się już narazić na riposty, takim mykiem pojadę i zamiast sens myślą zadawać Gawina "z wokół boiska" zacytuję Wink
"Stare koszmary"
"Głową w mur"
"Nijakość"
"Sytuacja się komplikuje"
"Jak po grudzie"
"Negatywne emocje "
"Ambicja nie wystarczy"
"Zasłużona porażka"

Tak na wiosnę prezentuje się Legia Henninga Berga.
9 (dziewięć) porażek w sezonie nie przystoi mistrzowi Polski, a to z pewnością nie koniec.
15sobota, 09, maja 2015 22:21
anma1
Serce boli, ale:
- to tylko jeden z 7 meczów, a jak ktoś wyżej napisał, trudno mi sobie wyobrazić, żeby Poznań wygrał wszystko do końca
- Saganowskim można wygrać Puchar, ale wygrać nim Mistrzostwo będzie trudno
- tyle razy w tym sezonie dawaliśmy fory innym, że w końcu to wykorzystali, aż dziw bierze, że tak późno
- im jestem starszy tym mniej rozumiem piłkę; jak to jest, ze będąc z przewagą - nasi obrońcy zamiast zaatakować, cofają się pod pole karne i pozwalają oddać strzał?
lub dlaczego defensywny pomocnik (kiepski drybler i technik) rzuca się na własnej połowie na przebój na dwóch przeciwników...


-Gdzieś trzeba szukać pocieszenia:
- więc jeśli w tym roku nie zdobędziemy Mistrzostwa (choć ciągle w nie wierzę, mimo iż widzę, ze jestem tu w mniejszości), to zdobędziemy je na 100 lecie Klubu.
- Berg ciągle się uczy, (przykład z Ojaamą) i choć i jako zawodnik i póki co jako trener nie jest geniuszem, to ciągle mam do niego zaufanie (choć on baaardzo się stara, żeby je nadwątlić)
- w końcu trzech mądrych panów na górze ruszy, jesli nie swoje pieniądze, to chociaż ten słynny fundusz, żeby KOGOŚ kupić (piszę: KOGOŚ! a nie kogoś)

ech... mam popsuty weekend, rodzina tego nie rozumie, tylko mój pies patrzy na mnie tak mądrze i ze współczuciem... tak jakby coś wiedział....
16sobota, 09, maja 2015 22:56
Senator
Pocieszenia należy szukać w fakcie o którym wspomniał Skorża. I my i oni stracimy punkty. Jeśli oni więcej to pamiętajmy w przypadku równej ilości ten mecz znaczenia nie ma, liczy się tabela po 30 kolejce.
17sobota, 09, maja 2015 23:26
Dzynek
Nie Senatorze. Żadnego liczenia na wpadki innych. Bierzemy sprawy w swoje ręce nie oglądając się na innych. Kończymy z czekaniem na ruch przeciwnika, na to co los da. Starczy tej bierności. Od razu ciśniemy od pierwszej minuty. Narzucamy własne warunki gry. I zobaczymy, co się wydarzy. Łatwiej będzie wybaczyć brak mistrza wiedząc, że dali z siebie co najlepsze, aby je zdobyć. To już także walka o szacunek. Przede wszystkim do samych siebie.
18sobota, 09, maja 2015 23:26
Moros
Gdzieś przed momentem widziałem taki cytat "Legia prosiła się o to od początku roku". Prawda. Naszym rotowaniem składu rzuciliśmy Lechowi koło ratunkowe i mimo, że ten przez długi czas je odtrącał to na koniec nasza forma wepchnęła mu je do rąk. W tej chwili znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości i nie można powiedzieć, że przed nami jakieś świetlane perspektywy. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to jest piłka i nie zawsze będziemy mistrzami Polski.

Nie chcę w tym momencie nic przesądzać ale finał obecnego sezonu jasno wskazuje, że czas pewnej grupy zawodników w Legii powinien dobiec końca. Vrdoljak, Astiz, Saganowski, Tomek Brzyski. Z nimi udało się wygrać ligę dwa razy i wystarczy. Trzeci raz może być bardzo, bardzo ciężko, a nawet jeśli to w następnym roku nie ma co na to liczyć. Zapowiadane w mediach letnie "wietrzenie szatni" nie powinno ominąć wspomnianej wyżej czwórki.

Co do naszego trenera to wbrew pozorom daleki jestem od wywalania go z klubu. Tyle się u nas mówi, że w naszym kraju jedną z największych patologii jest wyrzucanie trenera po jednym, góra dwóch potknięciach. Mimo pewnych ewidentnych minusów Norwega nie będę zwolennikiem jego zwolnienia nawet jeśli w tym sezonie podwinie mu się noga. Nie widzę w tej chwili jakiejś lepszej alternatywy. W Polsce jej nie ma, a za granicą w naszym zasięgu są tylko takie "bergi". W cudowne recepty w stylu "zamordysta z Bałkan" nie wierzę. Wierzę za to w umiejętność wyciągania wniosków przez Berga. Może potrzebuje właśnie takiej spektakularnej klapy aby wyeliminować większość jego minusów. Uprzedzając od razu zarzuty w stylu "na Legii się nie eksperymentuje". Odsyłam do zdania, w którym napisałem o alternatywie. Nie wiedzę takowej, która zagwarantuje nam pasmo samych sukcesów i jest w zasięgu naszych zdolności finansowych.

Sezon się jeszcze oczywiście nie skończył i wszystko może się zdarzyć ale obawiam się, że po następnej kolejce może być pozamiatane. Pytanie jak Lech odnajdzie się w tej nowej dla siebie sytuacji. Pozycje wyjściową zrobili sobie dobrą.
19sobota, 09, maja 2015 23:42
Senator
@Dzynek
przecież ja to napisałem w pierwszym komentarzu ! Koniec gry na remisy itp, patrzenia na tabele, teraz już nawet nie ma po co.
@moros
pytanie jest czy Leśny będzie chciał trzymać " przegranego " trenera.
Co do kadry to przecież już więcej wiadomo niż nie. Astiza może tylko uratować tytuł i wstawiennictwo Berga, Ivica dołączy do Rado, Saganowski koniec, Żyro, Duda wiadomo. To samo Pinto i Junior. To się stanie że zacytuję Zgreda; -)
20sobota, 09, maja 2015 23:44
1313
Niestety stało się to co kilku z nas pisało już zimą, że może się stać i stało, czyli wiosna 2012 come back. Jeśli ta ekipa mentalnie nie "dorośnie" do następnego meczu to stracimy tytuł i nie ma zmiłuj.
Brzyski,Vrdolijak,Duda,Astiz ławka Saganowski out do końca sezonu.
Panie Berg dość tej padliny ŻĄDAM aby Legia grała w pozostałych 6 spotkaniach tak jak ostatnie 30 minut dzisiaj, a jak pan tego nie potrafi wymusić na zawodnikach to proszę odejść.
21sobota, 09, maja 2015 23:47
Dzynek
W tym szukaniu pocieszenia myślałem, że zwątpiłeśSmile
22niedziela, 10, maja 2015 00:07
Baron
@Senator
"Trzeba natomiast jeszcze wierzyć bo co innego nam pozostaje"

No niestety sama wiara to za mało. Legia od dłuższego czasu gra fatalnie i nie ma żadnych przesłanek ku temu by było lepiej, natomiast jest coraz gorzej. Coraz bardziej jestem przerażony tym w jaki sposób prowadzi drużynę nasz trener. Przestałem zupełnie rozumieć jego decyzje, taktykę i pomysł na drużynę. Więcej nie kojarzę w tym momencie żadnego liczącego się zespołu w europie, w swojej lidze, prowadzonego w taki sposób jak Legia przez Berga. Przegrana z Lechem i spadek na drugie miejsce jest tym co w końcu musiało nastąpić, limit farta, szczęścia kiedyś musiał się skończyć i się skończył, i tak długo na farcie jechaliśmy.
Przestańmy się w końcu oszukiwać, nie jest źle jest fatalnie. Czas na to by oswoić się z myślą, że sezon jest stracony. Nie panikuję pomimo tego, że zostało jeszcze 6 kolejek do końca i teoretycznie jeszcze wszystko możliwe. My kibice Legii zbyt dużo już oglądaliśmy katastrof, które sami sobie sprokurowaliśmy.
23niedziela, 10, maja 2015 00:32
Lasica
Naprawdę nie rozumiecie o co w tym chodzi, że gra taki a nie inny zawodnik?

Chodzi o pieniądze. Mam taką teorię trochę spiskową, może nawet głupią, ale mi się wydaje, że nam brakuje pieniędzy i to bardzo, nie wiem czy na spłaty dla ITI, czy na co innego.

Dlatego na siłę gra Żyro - nóż widelec coś strzeli - sprzeda się.

Na siłę gra Duda jak słabo by nie wyglądał - nóż widelec uda mu się jedno genialne zagranie - sprzeda się i to drożej.

Dlatego rezygnuje się z SA - jest za drogi, a i tak się sprzeda.

Dlatego rezygnuje się z Juniora - jest za drogi, niech gra Astiz - nowy kontrakt i tak podpisze, będzie tańszy.

Zostaje Sagan - tani, a z dużą estymą u kibiców.

Ivica - niech gra, może chińczyki go kupią?

Furman - nie gra bo i tak nas nie stać na kupno.

Nawet jak (tu nie mam odwagi tego napisać), zwolni się Berga bo kurde facet drogi jest jednak, a i nam się stawia jak w przypadku Rado.

Ceny biletów w górę - przychodzi mniej kibiców, to ich naciągnijmy troszkę bardziej, Ci co zawsze i tak przyjdą.

Nawet jak (tu nie mam odwagi tego napisać), to i tak zagramy w LE, kasa jak na nasze warunki OK, bo w LM nikt i tak nie wierzy.

Takie mam jakieś dziwne przemyślenia po tym co dziś zobaczyłem. Głupio to może wygląda, ale ja p prostu wielu decyzji nie rozumiem kompletnie, a jak nie wiadomo o co chodzi, to na ogół chodzi o $$$.
24niedziela, 10, maja 2015 01:37
Senator
@Baron
Fakt farta dziś zabrakło, gdyby był byłaby euforia jak to ze stanu 0:2 puknelismy Lecha .
Sześć kolejek do końca, zawodnicy dostali obuchem po łbach i jest szansa ,że zrozumieli ,mistrzami nie są. Cały czas mogą wyjść z twarzą o czym lepiej niż ja napisał Dzynek.
Lech zgubi a z cztery punkty, jeśli dadzą z siebie wszystko co potrafią będzie na tyle dobrze, że ja przynajmniej żalu miał nie będę. Jasne dużo będzie zależało od trenera, z Saganowskim i Żyro w tej dyspozycji szanse maleją. Musi zrezygnować bo popełni ten sam błąd co Skorża, pamiętacie zaufał żelaznemu skladowi .Kluczowe mogą okazać się mecze z Lechią Gdańsk dla obu drużyn.
25niedziela, 10, maja 2015 07:57
Zbyszek
Macie Panowie zdrowie. Podziwiam. A we mnie jest mieszanka wściekłości, żalu i smutku.
I myśli są rozbieżne i się splątało i się nie dokonało. A właściwie się dokonało.
Na worki pokutne nasza drużyna z jej sztabem mnie nie nabierze.Najbliżej mi do Barona. Lecz nic celnego nie napiszę. Próbowałem ,ale sama łacina mi się na pióro ciśnie. Tylko czas, tylko on jest jedynym sprawdzonym lekarstwem.
26niedziela, 10, maja 2015 08:50
kibic50
Ależ mnie łapa świerzbi do cytatów Smile

"Trzeba przyznać jedno, Henning Berg pozostaje nieugięty. Nie podoba się rotacja? Gra zespołu? Że niby brak fajerwerków? Trudno - zdaje się odpowiadać oponentom, zimny do bólu Norweg i gra swoim zespołem tak, aby końcowy wynik się zgadzał."

Mnie tam się nie zgadza.

Zgodzę się jednak z tym, że "Berg pozostaje nieugięty".
Skoro powiedział "młody nie będzie grał dlatego że jest młody", to dlatego gra Saganowskim bo jest "stary"

Jak inaczej się dziś patrzy na te słowa.

"Podoba mi się, że Legia (Urbana) rozgrywała ostatnio wiele wyrównanych meczów, ale wyrywała w nich zwycięstwo dzięki odpowiedniemu podejściu. To musimy utrzymać (9 porażek). Do poprawy jest natomiast gra drużyny – szybsze reakcje, podania, przesuwanie, gra bez piłki – wszystko po to, by jeszcze bardziej dominować na boisku."

Jeszcze jedno spostrzeżenie z wczorajszego meczu zadające kłam teoriom spiskowym.
Po wejściu na boisko Orlando Sa, większość podań szła w jego kierunku. Animozje, jeśli są, pozostają w szatni.
27niedziela, 10, maja 2015 09:50
Baron
@Senator

Słaba gra Legii na wiosnę to nie jest żaden przypadek to już jest reguła. Niestety ale trener zabił rywalizacje w drużynie i nie grają najlepsi piłkarze w danym momencie tylko jego wybrańcy bez względu na formę jaką reprezentują. Lewczuk ciekawie się wypowiedział po ostatnim meczu, w którym grał, że i tak wyląduje na trybunach, to pokazuje tylko jakie są nastroje w zespole, który jest rozbity właśnie poprzez brak rywalizacji ze strony trenera.
Taki Żyro np. w tygodniu nie trenuje i jedzie do Monachium na badanie złamanego nosa oraz po maskę ochronną no i co się dzieje? Wychodzi w pierwszym składzie po czym tę maskę ochronną zdejmuje i odrzuca poza boisko! W piłce nożnej, która jest sportem kontaktowym mogło to się skończyć dla niego tragicznie, jeden strzał z łokcia w nos i ląduje na oddziale chirurgicznym, ławka trenerska na to nie zareagowała. Z drugiej strony taki Furman w dobrej formie ląduje na trybunach bo wg. treneiro nie przepracował pełnego mikro cyklu treningowego między meczami, to ja się w takiej sytuacji pytam na jakiej podstawie zagrał Żyro? Takich pytań odnośnie Berga jest mnóstwo.
Piszesz, że jest szansa, że piłkarze coś zrozumieli? Sorry ale oni nic nie zrozumieli, po ośmiu porażkach przyszła dziewiąta, tu się nic nie zmieni, po dziesiątej będą dalej z trenerem pieprzyc głupoty, że byli lepsi ale nie wyszło, że muszą przemyśleć itp itd. Sorry ale mi to się już niedobrze robi słuchając takiego słodkiego pierdzenia z ich ust.
Najgorsze jest to, że robimy wszystko sami by uwalić Mistrzostwo Polski. Odpuszczanie ligi i rotacja pozbawiła nas przed rundą finałową sporej przewagi punktowej co nam teraz właśnie się czkawka odbija. Skandaliczne decyzje personalne Berga i niezrozumiała taktyka zrobiła resztę. Ja już ostatecznie straciłem złudzenia.
28niedziela, 10, maja 2015 10:00
CTP
Jakkolwiek ten sezon się nie skończy, to już teraz można powiedzieć, że jesteśmy od Lecha gorsi - bilans meczów bezpośrednich jest nieubłagany. Teraz wszystko zależy od pozostałych 6 zespołów, to właśnie ta szóstka wybierze tegorocznego Mistrza Polski. Osobiście uważam, że, biorąc pod uwagę stosunek tamtych piłkarzy do naszych gwiazdeczek, to szanse są dość iluzoryczne. Nie wierzę, że taki Górnik czy Jagiellonia odpuszczą Legii a będą gryźć trawę z Lechem - raczej będzie odwrotnie. Jaga jedzie teraz do Poznania a 3 dni później przyjeżdża do nas - Probierz na bank w pierwszym meczu wystawi rezerwy a całe siły rzuci na mecz z nami.
Jeśli zdarzy się tak, że to Lech jednak wygra ligę, to nie dopuszczam do siebie możliwości, że obecny stan kadrowy całego naszego klubu pozostanie bez zmian. Kilka osób będzie musiało pożegnać się ze swoimi lukratywnymi posadami. Przy czym, trener powinien być ostatni w kolejce, o ile w ogóle.
29niedziela, 10, maja 2015 11:08
Ismaeli
@kibic50
Naprawdę myślisz, że z Sa szatnia nie ma problemu i jak już zagra to nogę sobie skręcą, a mu podadzą?
Po tym co opowiadali w wywiadach przed meczem Rzeźnik i Sagan? Chyba bardziej dlatego podawali bo się w dupce zaczęło palić. Wyszła typowa polska mentalność, zazdrość i kolesiostwo. Nie bronię Portugala, tylko uważam, że skoro drużynie nie szło od początku roku, to trzeba było spróbować zrobić wszystko aby grać najlepszymi, którzy są. A latem nawet łatwiej byłoby go sprzedać, gdyby grał częściej.
30niedziela, 10, maja 2015 11:21
anonimowy_legionista
Berga zostawcie ... Chcieli SAF to mają SAF ... gość nieomylny nie jest, ale dajmy mu popełniać błędy i wyciągać wnioski.

Dyskusje o Sa też zostawmy. Tu i ówdzie pojawiają informacje, że góra Bergowi wpierd@la się w robotę. Szalony Józef 2.0? Czy SAF ktoś wpied@alał się w robotę?

Primo Berg skoro jest menadżerem w angielskim stylu to do niego powinno należeć ostatnie słowo, zarówno w przypadku zgody na transfer Radovića jak i wystawiania Sa w pierwszej "11".

Koralik powinien skupić się na robocie, a nie jaraniu się "gimbazowymi" docinkami w stronę Poznania, skupić się na jednej sekcji (sekcji piłkarskiej) i zorganizowaniu środków na transfery (a nie żebraniu po funduszach inwestycyjnych).
31niedziela, 10, maja 2015 12:27
Senator
@Baron
To co piszesz jest prawdą i ja tego nie neguje. Pozostawiam sobie płomyk nadziei, ta jak wiesz umiera ostatnia.
@CTP
Jak mają wygrać to niech wygrywają z nabuzowanymi na nas drużynami. Sami powinni być jeszcze mocniej nabuzowanymi. Nie za bardzo wierzę, że pięć drużyn położy się przed Lechem.
32niedziela, 10, maja 2015 12:58
Moros
W podkładanie się Lechowi przez innych rywali też nie wierzę, bo moim zdaniem na pewno Lechia i Jagiellonia ale wierzę też, że i Śląsk z Wisłą walczą o puchary. Kalkulowanie, że Lechowi się podkładamy, a Legii "dojeżdżamy" może się skończyć dwoma porażkami i w rezultacie zostanie z niczym. Można jedynie domniemywać, że na Legię jest inna "spinka" niż na Lecha ale na pewno nie będzie takich akcji jak Smudy w Pucharze Polski. Zresztą Legii wczoraj utarto nosa i myślę, że "piłkarska Polska" trochę została usatysfakcjonowana więc może nie będzie na nas, aż takiego parcia. Zwłaszcza, że skończy się pisanie o tym jakoby wciągamy ligę nosem i mistrzostwo mamy w kieszeni.

Wspomniałem o tym wcześniej, pytanie jak teraz zachowa się Lech. Dla nich to zupełnie nowa rzeczywistość. Pytanie czy ich to uskrzydli czy sparaliżuje. Pewien handicap daje im terminarz gdzie grają teraz dwa mecze u siebie z rywalami, których w tym roku już pokonali... No zobaczymy na pewno jest ciekawie.
33niedziela, 10, maja 2015 13:23
świrekwampirek
"Koralik powinien skupić się na robocie, a nie jaraniu się "gimbazowymi" docinkami w stronę Poznania, skupić się na jednej sekcji (sekcji piłkarskiej) i zorganizowaniu środków na transfery (a nie żebraniu po funduszach inwestycyjnych)."

Uff, w końcu ktoś tu to napisał i pokazał gdzie jest największy problem.
Jak zazwyczaj winę w różnej części ponoszą wszyscy czyli trener, piłkarze ale dla mnie szkodnikiem numer jeden jest zarząd.
Brak wzmocnień od ponad roku, sprzedaż Radovica, cyrki z Celtikiem, kary, gra przy pustych trybunach, problemy z wypłatami.
Kiedy trzeba się było wykazać czynami a nie zalewem propagandy czar prysł.
A trwonienie pieniędzy na jakieś niszowe sekcje kiedy brakuje na najważniejszą która jest motorem i sensem tego klubu to jakieś kuriozum, no chyba że jest to furtka do wyprowadzania kasy.
34niedziela, 10, maja 2015 13:37
Dog
Ja także również rozumiem pewnych decyzji Berga, z pewnymi się nie zgadzam, ale nie zapominajcie, że zagraliśmy 11 meczy - 25% więcej od Lecha w tym sezonie (Legia 53, Lech 42). To jest na prawdę wielki wyczyn dla piłkarzy grających w naszej lidze, a także olbrzymie wyzwanie dla sztabu, zwłaszcza biorąc pod uwagę przygotowanie do meczu z Ajaksem i jednocześnie zwyżkę formy na rundę dogrywkową.

Mimo wszystko jesteśmy świadkami jednego z najlepszych okresów w historii naszego klubu z potencjałem na więcej i dlatego krzyki rozpaczy niektórych kibiców mnie nieco bawią.
Cztery puchary, dwa mistrzostwa i nadal szansa na trzecie, dwa razy wyjście z grupy i gra (choć już bez szału) w fazie pucharowej LE - taką passę mieliśmy ostatnio 20 lat temu.
Oczywiście chciałem mistrzostwa w 2012, chciałbym w tym roku i w przyszłym na stulecie też bym chciał, ale nie zapominajmy, że to jest sport i cały sens tej rywalizacji polega na tym, że ktoś jeszcze z nami o te trofea gra.
Uważam też - wbrew opiniom dużej części kibiców, że nikt lepszy niż nasz obecny prezes nie mógł nam się trafić. Polskie kluby zarządzane są przez "działaczy" tfu (spluwam), pokroju Zdzisia Kręciny, przejadający miejskie pieniądze i pieniądze z Canal+, myślący wyłącznie o napchaniu własnych kieszeni.
My mamy włodarza, który jest kibicem klubu i na prawdę trzeba mieć złą wolę, aby negatywnie oceniać jego pracę podczas trwającej kadencji. Fakt, że nasz prezes jeszcze musi się dużo nauczyć, ale gdy przypomnę sobie niejakiego Leszka M., to bierze mnie po prostu na wymioty tortem.
Ktoś zapewne podniesie argument, że całe trio pojawiło się w klubie żeby spłacać długi i później doić kasę. Być może, ale pamiętajcie, że bez sukcesów klubu to się po prostu nie uda, a jeśli na prawdę uważacie, że to zły zarząd i prezes, to proszę przypomnijcie sobie poprzednich.

Teraz większość z Was nawołuje do rewolucji w składzie. Jeśli jej nie będzie, będzie płacz, jeśli do niej dojdzie, będzie narzekanie, że nie ma wyników zgrywającego się składu. Widzę, że rządzą Wami emocje, ale apeluję o trochę umiaru.

Chyba nie do końca na temat napisałem, ale takie refleksje budzi u mnie wszechobecna histeria.
Jestem dobrej myśli i uważam, że z tymi włodarzami nasza dobra passa będzie trwała nadal i czeka nas jeszcze wiele pięknych chwil w najbliższej przyszłości (zapewne przeplatanych tragicznymi "upadkami" w postaci drugiego miejsca), czego sobie, Wam i Waszym skołatanym nerwom życzę (oczywiście tych pięknych chwil Smile).
35niedziela, 10, maja 2015 13:54
Bolek
Mnie zastanawia jedna rzecz, może ktoś ma pomysł o co chodzi.

Jak to jest, że drużyna, która przez 50 minut nie stwarza sobie ani jednej (ANI JEDNEJ) sytuacji, jak dostaje po tyłku to nagle zaczyna stwarzać sobie te sytuacje seriami. I to przeciwko najmocniejszemu możliwemu rywalowi, co więcej nastawionemu na defensywę (z pięćdziesięcioma defensywnymi pomocnikami). Przecież po stracie bramki było co najmniej (mogę nie wszystko pamiętać):
1. bramka Vrdoljaka
2. Vrdoljak głową po rożnym (sam, samiutki),
3. Rzeźniczak głową po rożnym (miał przed sobą całą bramkę, gdzie by nie strzelił musiało wpaść, ale trzeba było trafić),
4. Sa po dośrodkowaniu Kucharczyka,
5. Jodła po zamieszaniu w polu karnym (taka odchodząca piłka),
6. Kucharczyk sam na sam z Buriciem,
7. Gui (wszyscy wiemy, która sytuacja).

To jest 7 (słownie: siedem) sytuacji, z których każda powinna się zakończyć bramką (może poza strzałem Sa, no bo w końcu bramkarz to wyjął). Przy całej reszcie Lech stał i się przyglądał. Pomijam już sytuacje gdzie zabrakło więcej (jak np. zablokowany strzał Dudy z linii pola karnego).

Myślę, że Berg nie do końca rozumie potencjał swoich zawodników. Skoro wystawiamy 4 zawodników ofensywnych i wiemy, że nasz środek pomocy to może ze dwa razy na mecz coś kreatywnego zrobi, to niestety nie można grać "defensywnym napastnikiem". Bo wtedy jest za mało ludzi, którzy cośkolwiek potrafią zrobić z piłką. A w takim wypadku trudno strzelać bramki. Stawianie na Sagana jest dodatkowo szczególnie bez sensu, że mimo jego, podobno świetnego, rozbijania akcji przeciwnika, nie za wiele jest spotkań, w których nie tracimy bramek.

Uważam też, że trener Berg dostał w Legii wystarczająco dużo czasu aby można było go zweryfikować. Uważam, że niezależnie od tego jak się skończy sezon, trzeba szukać kogoś nowego. Kogoś, kto będzie rozumiał różnicę między ligą polską a rozgrywkami europejskimi. I będzie potrafił na tę różnicę odpowiednio zareagować, dopasowując taktykę do różnych realiów.
36niedziela, 10, maja 2015 13:56
Senator
@Dog
na temat Smile
Parabola kibicówkich nastrojów to norma. Nie zagubić się w rzetelnej ocenie to problem wielu kibiców i tu pretensji mieć nie można, wszak emocje to wykładnik kibica. Min tym różni się od zwykłego oglądacza czy miłośnika futbolu.
Ja np jeśli czytasz nas regularnie mam duży zarzut odnośnie właścicieli, zawiedli mnie na pewnym polu ale nie życzę im źle.
37niedziela, 10, maja 2015 13:58
Monrooe
Hmmm, w zasadzie o meczu nie będę pisał, bo całe szczęście czarna-eLka dorobiła się kilku komentatorów, którzy potrafią w spokojny sposób poddać analizie to co wszyscy widzieliśmy. Choć nie uważam, że obraz gry zespołu się odmieni (nie w tym zestawieniu personalnym - coś się kończy i mam nadziej coś się zaczyna, ale chyba już nie w tym sezonie) to i tak podpisuję się pod słowami Senatora, Dzynka, czy iocosusa. W zasadzie napisaliście panowie wszystko co można było napisać.

Dlatego zamiast oceny meczu chciałbym wyrazić swój podziw dla komentatorów jadących po ludziach, którzy doprowadzili Legię tu gdzie jest. Do dwóch mistrzostw, walki o Champions Ligue i świetnych wyników w Lidze Europy. Wołanie o jak najszybszą zmianę polityki, a najlepiej przegonienie kijami to rewelacyjny wręcz pomysł, faktycznie cała ta "banda nieudaczników" doprowadziła nas w miejsce... którego zazdrości nam każdy kibic piłkarski w tym kraju. Z niekłamaną fascynacją czytam żądania natychmiastowej zmiany metod działania bo to co wyprawiają włodarze wraz z trenerem to szarganie historii stołecznego klubu, która jak wiemy aż pęka w szwach od podobnych sukcesów. Zresztą tak samo jak dotychczasowi prezesi i właściciele, którzy na przestrzeni lat ustanowili kanon działania jakim powinni kierować się następcy. Powiedzmy sobie to jasno, niezdobycie brak trzeciego z rzędu mistrzostwa to hańba, cios w wiernych kibiców. Tych samych, którzy w znacznej większość nawołują do... nie pojawiania się na stadionie przy Łazienkowskiej 3. Nie ma co się oszukiwać, ostatnie dwa lata to czarna plama w naszej historii.

Aby była jasność to co napisałem nie oznacza, że akceptuję wszystko co dzieje się w klubie, że metodyka działań nie wzbudza moich wątpliwości, ale to co tu czytam wprawia mnie w nieustające zdziwienie. Wyjebać "koralika", zwolnić Berga i wrócić do starego, spokojnego grajdołka do którego wszyscy się już przyzwyczailiśmy - tego właśnie potrzebujemy. Nie będzie kompromitacji w Chamipons Ligue, wstydu w 1/16 Ligi Europy, nie będzie rotacji, a trybuny przy Ł3 będą pękać w szwach.
38niedziela, 10, maja 2015 14:07
Monrooe
@ Dog

Ciekawe są Twoje spostrzeżenia, ale brakuje mi jednego pytania; Czy to trener kazał swoim zawodnikom grać na stojąco pierwszą połowę i huraganowo atakować dopiero po stracie dwóch goli? Myślisz, że to kwestia wizji trenera, który jak napisałeś nie rozumie różnic pomiędzy ligą polską a występami w europie? Nie zmienia to faktu, że trener jest odpowiedzialny za wyniki zespołu, z którym pracuje od dłuższego czasu i ocena jego pracy musi nastąpić. Tyle, że tu zaczynają się schody, kto będzie oceniał poczynania i przyczyny takich a nie innych efektów pracy obecnych szkoleniowców, oraz co być może jest nawet istotniejsze kto i na podstawie jakich kryteriów będzie oceniał kompetencję ich ewentualnych następców...
39niedziela, 10, maja 2015 14:09
CTP
Mnie się wydaje, że (i wspominałem tutaj o tym jakiś czas temu) największym błędem Berga jest obdarzenie zbytnim zaufaniem pewnej grupy piłkarzy. Berg najwyraźniej cały czas sądzi, że nasi krajowi piłkarze są takimi samymi profesjonalistami jak ci za zachodnią granicą. W mocnych zachodnich klubach przecież też praktycznie gra jedna 11-tka. Natomiast jest jedna zasadnicza różnica, której Norweg najwyraźniej nie dostrzega: tam, jeśli piłkarz z przyczyn zdrowotnych zostaje odstawiony od składu a na jego miejsce wchodzi ktoś z ławki, to taki kontuzjowany piłkarz robi wszystko, aby po kontuzji jak najszybciej wrócić do pierwszej 11-tki. Inaczej mówiąc, ostro trenuje, aby pokazać wszystkim, że cały czas jest lepszy od tego ławkowicza, który go aktualnie zastępuje, bo inaczej po powrocie do zdrowia, to on zajmie na ławce miejsce swojego kolegi. U nas piłkarze, niestety, takiej mentalności nie posiadają i pozostaje mieć nadzieję, że Berg to wcześniej czy później dostrzeże.
40niedziela, 10, maja 2015 14:18
Bolek
@Monrooe


Chyba troszkę przesadzasz. Bo stara piłkarska zasada mówi, że jesteś tak dobry jak Twój ostatni mecz. Nie był dobry.
Co grosza, w przypadku Legii można to przenieść na całą wiosenną rundę To nie jest tak, że ludzie jadą po trenerze bo przegrał z Lechem w sobotę. Ludzie jadą bo na wiosnę Legia gra dramatycznie źle. Momenty gry dobrej (np. od stanu 0-2 w sobotę) pokazują jedynie, że ta drużyna, mimo wszelkich ułomności poszczególnych piłkarzy, ma papiery, żeby grać dobrze. Uważam, że najlepiej w Polsce. Ale tego nie robi. I ludzie szukają winnych. A kto może być winny jak nie piłkarze i trener?

Z prezesem jest nieco inna kwestia, gdyż nie ma on bezpośredniego wpływu na wyniki. Nie ma co się jednak oszukiwać - facet, który miał konkretne wejście do Legii od jakiegoś czasu ma się coraz gorzej. Jak myślisz, brakuje w budżecie x milionów za nazwę stadionu? Nie uważasz za "słabe", jak to lubi mawiać prezes, podszczypywania w mediach Lecha?
Powiem tak - prezes zatrudnił dużo nowych ludzi (praktycznie w każdej działce). Bardzo lubi podkreślać, że wszyscy oni bardzo ciężko pracują. Nie mam żadnych podstaw twierdzić, że tak nie jest. Niestety, z owej ciężkiej pracy nie ma specjalnie kołaczy - wyniki na wiosnę słabiutkie, frekwencja leci na łeb na szyję, trafionego transferu od roku nie widziano.

Niestety taka jest rola prezesa, że odpowiada za całość. A umówmy się, rewelacji to nie ma. I jak na razie nie za bardzo są widoki na przyszłość.
41niedziela, 10, maja 2015 14:19
Monrooe
@ CTP

- "Mnie się wydaje, że (i wspominałem tutaj o tym jakiś czas temu) największym błędem Berga jest obdarzenie zbytnim zaufaniem pewnej grupy piłkarzy."

Tak było za Skorży, kiedy to Maciek zaufał Żewłakowowi, Ljuboji, Rado myśląc, że uciągną. Teraz jest inaczej, Norweg po prostu nie ma alternatyw. Z liderów nie zrezygnuje bo nie może, a to właśnie ci liderzy zawodzą najbardziej. Najlepsi jesienią Vrdoljak z Jodłowcem są nie tyle siłą, co problemem zespołu, a na zmiany stylu gry czasu już nie ma. Moim zdaniem Berg łata czym może, ale kolejne warianty zawodzą, a na niektóre nie umie, lub nie chce się zdecydować. Inna sprawa, że absolutnie nie wiadomo, czy po zmianach cokolwiek byłoby lepiej. Moim zdaniem nie, "zbutwiał' główny konar drużyny, ciężko to na szybko poprawić.
42niedziela, 10, maja 2015 14:20
kibic50
"Czy to trener kazał swoim zawodnikom grać na stojąco pierwszą połowę i huraganowo atakować dopiero po stracie dwóch goli?"

Dokładnie tak. Taką "taktykę" mogliśmy oglądać w wielu meczach od Ajaxu w Amsterdamie począwszy, Śląsk we Wrocławiu, Pogoń w Szczecinie i w Warszawie, Lech w Warszawie, Wisła w Warszawie, Lechia w Gdańsku, finał na Narodowym i wczorajszy mecz u siebie.
Legioniści zaczynają grać, jak im się koło dupska pali. Wtedy już "taktyka" nie obowiązuje. Wtedy gra się na maksa. Raz się uda, raz nie. Niestety
43niedziela, 10, maja 2015 14:25
Bolek
@Monrooe i Kibic50

Właśnie o tym pisałem wcześniej - Legia zaczyna grać jak się w dupsku pali (przecież oni nawet w Poznaniu w 10 dali radę wcisnąć bramkę). I podobnie jak Kibic50 uważam, że odpowiedzialność spada na trenera, który już choćby wystawianiem defensywnego napastnika, jednoznacznie daje sygnał, jak grać. Spokojnie, ostrożnie, bez szaleństw. No to, tak gramy.
44niedziela, 10, maja 2015 14:30
Baron
@Monrooe

A może jest tak, że nasz klub przez lata był zarządzany w sposób, który z profesjonalizmem miał niewiele wspólnego? Przyjście Leśnodorskiego a później Mioduskiego dawało nam kibicom nadzieje na radykalną poprawę tego stanu rzeczy. Nie zapominaj, że obecnie to jest pierwszy w pełni autorski sezon w wykonaniu trenera i nowych właścicieli.
ITI pomimo dyletanctwa w zarządzaniu dało Legii niezłe podwaliny do funkcjonowania, nowy stadion, w miarę ułożona drużyna. Urban zdobył MP, PP i zostawił drużynę na pierwszym miejscu po rundzie zasadniczej z 10 pkt przewagi nad resztą stawki. Zadaniem Berga było tego nie spieprzyć i nie spieprzył. Przyszedł nowy sezon i rozgrywki pucharowe, w których Legia wypadła nadzwyczaj dobrze, dominacja w meczach z Celtikiem i później dobra gra w LE nie mniej pamiętać też trzeba, że bardzo szczęśliwa. LE mocno nam przysłoniła obraz drużyny. Zaznaczam dla mnie to co się dzieje w rundzie wiosennej to jest pokłosie indolencji transferowej zarządu oraz zupełnie niezrozumiałe decyzje Berga odnośnie rotacji, taktyki, selekcji i prowadzenia pierwszego zespołu. I jego obwiniam głównie za to co się dzieje z obecną Legią. Wszystkie karty miał w swoich rękach, poprzez swoje rewolucyjne pomysły pozbawił się kilku asów. Dla mnie jest to trener już bez przyszłości w Legii i podobnie jak Urban powinien pożegnać się z pracą tutaj. Tyle, że Leśnodorski popełnił błąd podobnie jak Kosmala, który przedłużył kontrakt ze Skorżą, zrobił identycznie z Bergiem i podpisał z nim kontrakt do 2018 roku. Podsumuję znów nie swoja wypowiedzią, która oddaje to co mam do powiedzenia w kwestii Berga:
"Jestem przekonany, że byle trener z e-klapy wygrałby MP z tym co ma, bazując na tym co ma i korzystając z elementarza: gram najlepszymi a nie ulubionymi, odrzucam archaiczne rozwiązania (rotacja z du.py i taktyka stamtąd) i reaguję na sytuację na boisku,w szatni i w tabeli."
Cóz nie musisz się ze mną zgadzać, ja to niestety tak widze i nie jestem odosobniony w tym.
45niedziela, 10, maja 2015 14:35
Senator
@Monrooe
O ile zgadzam się z główną tezą, sam jakiś czas temu pisałem Jodła i Ivica grają jest ok, nie grają jest problem. No ok może tylko o Jodle Smile naprawdę nie pamiętam o tyle troszki się nie zgadzam z brakiem alternatywy. Furman nie gorszy np. Myślę, że tu akurat chodzi o tzn liderów drużyny.
Odstawienie na dłużej mogłoby spowodować reakcję szatni
i wiem, że wiesz o co chodzi. Uwagi Bolka o całości też swoją mocną podstawę mają. Wierzę, że pracują ciężko ale w kilku aspektach poprawy nie widać ( nie mówię o kwestiach sportowych tu pełna zgoda ) najwyraźniej moim zdaniem nie wyczuto balansu, ewidentny przechył w jedną stronę jak widać dobry nie jest, łódź zwalnia bo przy braku równomiernego balansu musi. Trochę żegluje przechył przy mocnym wietrze to super sprawa, jest szybkość ale właśnie trzeba dobrze balansowac bo można się wyp. ...
46niedziela, 10, maja 2015 14:46
Monrooe
@ Bolek

- "Bo stara piłkarska zasada mówi, że jesteś tak dobry jak Twój ostatni mecz."

Bez urazy, ale to chyba najgłupsza z piłkarskich "prawd" (chyba tylko trzy korki i karny wygrywa palmę pierwszeństwa). Wedle tej "prawdy" najwięksi przegrani to najwięksi z trenerów. Jose Mourinho przegrał wszystko co mógł z najlepszymi z najlepszych, Chelsea, Inter i Real wszędzie tam zawiódł, sir Alex Ferguson na 27 lat pracy 14 razy schodził z boiska pokonany, przegrany, Jürgen Klopp doprowadził do "upadku" Borussii Dortmund, przynajmniej tak się powinno o tym pisać i nikt nie powinien już tego "nieudacznika" zatrudnić. A jednak ciężko o którymkolwiek z wyżej wymienionych napisać, że jest słabym trenerem. Dlatego wybacz, ale każdej sytuacji towarzyszą okoliczności, które trzeba rozważyć, czasem faktycznie trener musi odejść (często łatwiej zwolnić jednego szkoleniowca, niż dwudziestu kilku piłkarzy), czasem sam odchodzi bo nie znajduje już w sobie pomysłu na zmiany, ale czasem warto wprowadzić szereg zmian wokół i iść dalej po kolejne sukcesy, czego dobitnym dowodem jest kariera trenerska sir Alexa.

Z prezesem jest jak napisałeś inna bajka. Mnóstwo rzeczy jest moim zdaniem (to ważny dodatek) nie tak, mnóstwo nie funkcjonuje tak jak powinno i o tym postaram się w najbliższym czasie napisać, ale sorry całokształt powala i to nie mając w tym kraju odpowiednika. Dlatego wybacz, ale te słowa, które tu padają nijak nie pasują do tego gdzie jesteśmy teraz, a gdzie byliśmy chwilę temu.

- "Niestety, z owej ciężkiej pracy nie ma specjalnie kołaczy - wyniki na wiosnę słabiutkie, frekwencja leci na łeb na szyję, trafionego transferu od roku nie widziano. "

OoO i tu leży pies pogrzebany. Zupełnie nie rozumiem mieszania działalności włodarzy i wyników pierwszego zespołu. Czyli, żę co, gdyby Legia wygrywała, była na pierwszym miejscu i powiozła Lecha piątką, to "koralik" mógłby się wyzłośliwiać na "Kolejorza" i pleść te swoje durnoty?

- " Niestety taka jest rola prezesa, że odpowiada za całość. A umówmy się, rewelacji to nie ma. ."

Dwa mistrzostwa w dwa lata i sto baniek budżetu o czym każdy klub w tym kraju może tylko marzyć... serio?
47niedziela, 10, maja 2015 15:03
Monrooe
@ Senator

- "Furman nie gorszy np. Myślę, że tu akurat chodzi o tzn liderów drużyny. Odstawienie na dłużej mogłoby spowodować reakcję szatni "

Nie chodzi o reakcję szatni a o jej brak. W żadnym klubie odstawienie liderów nie przechodzi gładko i bez echa. Kto pociągnie zespół, kto będzie zarządzał kryzysem i ciągnął drużynę, jak dotychczasowi liderzy znajdą się poza składem? Zanim wykreują się nowi minie sporo czasu, a tego nie ma. O tym napisałem, o tym, że naszym największy problemem są ci, którzy dotychczas byli największym skarbem. Przespaliśmy czas na zmiany, a do tego doszły kontuzje i obniżka formy, efekt widoczny na wiosnę.

@ Baron

- " Nie zapominaj, że obecnie to jest pierwszy w pełni autorski sezon w wykonaniu trenera i nowych właścicieli. "

Wybacz, największą pracę prezes Leśnodorski wykonał w okresie kiedy był prezesem jeszcze za rządów ITI, od efektów tej pracy zależało, czy cała transakcja dojdzie do skutku czy nie. Po tamtym czasie kompletnego szaleństwa (zapytaj kogoś kto się ostał w klubie co się działo) mamy do czynienia z próbami budowania ciała zarządzającego klubem. Niestety obecny zarządzający Legii są jak saperzy, nie ma nikogo w tym kraju na kim mogliby się wzorować, natomiast "podpowiadaczy" i "wiedzących" jest bez liku. Budowanie profesjonalnego klubu w tym kraju to pionierstwo. Próbują tu, próbują w Poznaniu i w zasadzie efekt jest podobny, mnóstwo błędów i dreptanie w miejscu. Czy można się temu dziwić? można i nie budzi to mojego zdziwienia. Natomiast kompletna krytyka tych poczynań nie mieści się już w moim czerepie, a z tym mamy do czynienia obecnie.
48niedziela, 10, maja 2015 15:10
Bolek
@Monrooe

1. Oczywiście, że trzeba patrzyć na okoliczności. No więc ja patrzę - najbogatszy klub (sto baniek budżetu jak raczyłeś zauważyć w innym miejscu), najszersza kadra, w mojej ocenie pierwsza jedenastka najmocniejsza piłkarsko i...? Nawet jeśli doczołgamy się do MP to trudno będzie mówić o jakimś wielkim sukcesie.

Co do wymienionych przez Ciebie nazwisk - Klopp właśnie dlatego odchodzi z Borussii, że już nie jest w stanie nic wycisnąć z tego zespołu. Mourinho również z wymienionych przez Ciebie klubów poodchodził. Ferguson to jest inna bajka (poza Wegnerem, który ma chyba haki na działaczy) nie ma innych trenerów pracujących tyle lat w klubie (przynajmniej w tych, które walczą zawsze o czołowe pozycje).
Dodatkowo wszystkich wymienionych cechuje jedna rzecz, której nie da się przypisać Bergowi. Oni coś osiągnęli. Berg na razie bardzo niewiele. Bo w zasadzie jedyne co odróżnia go na plus od Urbana to kilka udanych spotkań w pucharach. I fajnie, tylko zaraz okaże się, że za chwile radości po Celtiku i wygranie grupy LE sypnie się cały pomysł na Legię - bo bez fazy grupowej co najmniej LE w następnym sezonie będzie źle i tego nawet prezes nie ukrywa. A szanse na awans do grupy są dużo, dużo mniejsze w przypadku braku MP.

2. Uważam, że w ogóle prezes nie powinien pleść głupot. Ale jeśli mądrzy się na temat przewag sportowych to dobrze byłoby, aby owe przewagi istniały. Bo tak to jakoś tak głupio.

3. Dwa mistrzostwa w dwa lata? Tak były. I właśnie "były" jest kluczowym słowem. Coraz bardziej kluczowym. 100 baniek budżetu? Ok, ale ważne jest na co pieniądze się przekładają. Co w ciągu ostatniego roku można uznać za faktyczny sukces klubu, na jakiejkolwiek niwie. Sportowo - grupa LE i PP, aczkolwiek ich znaczenie zostanie bardzo pomniejszone w przypadku ewentualnego braku MP. Przecież w słynnym już apokaliptycznym 2012 roku Skorża zrobił niemalże to samo (tyle, że wyszedł w grupie z drugiego miejsca - za to przeciwników miał trudniejszych), a z o ile mniejszym budżetem - za to z lepszymi piłkarzami (co też jest znamienne w kontekście owego budżetu).
Na innych polach? Wizerunek Legii jest tylko gorszy, wiem że to nie prezes dymi, ale nie widać też chęci zrobienia z tym porządku (nie pytaj mnie jak, ja się znam na innych rzeczach). Finansowo to też zaczyna wyglądać coraz gorzej.
Frekwencja - wszyscy wiemy.

Wiem, że nie wszystkim prezes kieruje bezpośrednio, ale to on jest głową tego interesu. I jeżeli widzi, że gdzieś jest źle (czy nawet tylko "jest gorzej niż było") to powinien reagować. Tego nie widać.


Edit. Ale ja akurat to zmiany prezesa jeszcze nie nawołuję. Uważam, że facet da radę. Tylko powinien sobie pewne sprawy przemyśleć.
49niedziela, 10, maja 2015 15:17
Monrooe
@ Bolek

- "Dodatkowo wszystkich wymienionych cechuje jedna rzecz, której nie da się przypisać Bergowi. Oni coś osiągnęli. "

Wszystkich cechuje też jedna rzecz, ktoś kiedyś na nich postawił i nie wywalił po pierwszym potknięciu. Bo widzisz, wszystkich trenerów na świecie łączy jeszcze jedna rzecz, żaden nie może pochwalić się karierą złożoną z samych sukcesów. Ja nie wiem czy Berg powinien odejść, być może - ktoś to na pewno powinien ocenić (pytanie kto potrafi w tym kraju), ale większość argumentów o których czytam nie ma się nijak do tego co się dzieje w zespole.

ps: W "edycie" jesteśmy zgodni Wink
50niedziela, 10, maja 2015 15:26
Bolek
@Monrooe

Ja nie wiem co się dzieje w zespole. Nikogo nie znam, kto mógłby mi dawać przecieki. Nie chadzam też na treningi, nie wiem jak kto się prezentuje.

Wiem natomiast, kto się jak prezentuje w meczach. Widzę też duże wahania formy w ciągu jednego spotkania.

Ale dalej nie ciągnijmy bo muszę dokończyć opinię i pojechać do domu pozajmować się rodziną.
51niedziela, 10, maja 2015 15:28
Monrooe
@ Bolek

- "Wiem natomiast, kto się jak prezentuje w meczach. Widzę też duże wahania formy w ciągu jednego spotkania."

Wrócę do Fergusona, który ze wszystkich trenerów chyba najwięcej przegrał z prowadzonym przez siebie zespołem. W ciągu 27 lat aż 14 razy kibice Manchesteru United widzieli jak zespół prezentował się na boisku i patrzyli na wahania formy podopiecznych swojego trenera. Może więc warto jednak rozważyć sprawy, których my, jako kibice nie widzimy i o których nie wiemy, bo inaczej tych 13 sukcesów i kolejnych 12 innych triumfów (na różnych polach) mogłoby nie być.

ps: moje słowa nie są skierowane wyłącznie do Ciebie, istnieją bardziej skrajne opinie, uwierz Wink
52niedziela, 10, maja 2015 15:35
anma1
To jeszcze dwie rzeczy, których tu nie poruszono (lub przeoczyłem):

- w Lidze Europy byliśmy jedną z najczęściej faulujących drużyn. Widziałem drużynę zaangażowaną. Walczącą. Osiągnęliśmy dobry wynik.
Wczoraj Poznań - 15 fauli, Legia - połowę - 7
Samo się nie wygra, trzeba zap....ć.

- czy tylko ja tak mam, ze jeśli komentuje Baszczyński, albo Mielcarski mecz Legii, to czego jak czego ale obiektywizmu trudno się dopatrzeć. Mylę się?


Większość strasznie jedzie po obecnym Preziu. Powtórzę swoje pytanie, które już zadawałem na tym forum. Który klub ma lepszego w naszej eklapie? Który prezes Legii był lepszym od obecnego.Czekam aż mi ktoś odpowie.
Dla mnie wadą obecnego jest zbytnie kłapanie ozorem i parcie na świecznik. Może się w końcu nauczy, żeby mniej pieprzyć a więcej robić. Ale jest dobry.
Berga będę bronił. Popełnia błędy. Tak. Który nie popełnia? Który z trenerów z naszej polskiej ligi jest lepszy? Chcę normalności. Chcę, żeby pozwolono mu dłużej popracować niż średnia statystyczna w polskiej lidze.
Może i nie zdobędziemy MP (choć do końca będę wierzył, ze jednak tak) ale póki co: rok w rok gramy w europejskich pucharach. Doceńmy to co mamy.
53niedziela, 10, maja 2015 16:07
kibic50
Wszystko ładnie pięknie, tylko że my nie mówimy o trenerze, który przychodząc do Legii zastał zgliszcza i przystąpił z mozołem do budowania nowej, lepszej Legii.
Mówimy o trenerze, który przejął zespół z dużą przewagą punktową, po zdobyciu dubletu. Drużynę najlepiej grającą w kraju, która przez wszystkich "żyjących" piłką, uznawana była za murowanego faworyta do mistrzowskiego tytułu. Drużynę wzmocnioną wieloma piłkarzami, z której nikt (poza Rado) nie odszedł i dlatego pozwolę sobie zgodzić się z Gawinem, który pozwolił sobie zgodzić się ze mną:

"Natomiast zgadzam się z Tobą , że brak mistrzostwa (tfu!) w tym sezonie byłby gigantyczną porażką Berga. I nie chodzi tu nawet o to, że przegralibyśmy ten wyścig z Lechem czy kimś innym, bo to się może zdarzyć zawsze, mimo nie-wiem-jak-wielkiej różnicy w budżetach czy wartości kadry według Transfermarkt, tylko o to, że trzeba byłoby otwarcie przyznać, że bardzo pomogliśmy konkurencji. To byłaby klęska jesiennej rotacji, wiosennych wyborów personalnych itp. "

Ps
Pomyśleć, że jeszcze pół roku temu wielu kibiców widziało tę samą drużynę w finale LE Very Happy
54niedziela, 10, maja 2015 18:12
Baron
@Monrooe

"Po tamtym czasie kompletnego szaleństwa (zapytaj kogoś kto się ostał w klubie co się działo) mamy do czynienia z próbami budowania ciała zarządzającego klubem. "

Czyli czymś takim jest zatrudnianie osób bez jakiegokolwiek doświadczenia np. Ostrowska, Ebegenge? Leśnodorski pogonił z klubu kilka osób z działu administracyjnego i przyszła kompromitacja organizacyjna z Celtikiem jakiej w historii polskiego futbolu nie było. Sorry ale bez jaj, budować coś od początku i po omacku to można w Ugandzie czy Gabonie a nie w Polsce zw kraju z nie małymi tradycjami, tym bardziej mając w pobliżu gotowe rozwiązania np. niemieckie. Poza tym każde przejęcie jakie by ono nie było wiąże się z ogromem pracy organizacyjnej. BL przychodząc do Legii miał gotowe struktury, drużne i wiele innych rzeczy, od początku to on struktur klubu nie budował.


"Niestety obecny zarządzający Legii są jak saperzy, nie ma nikogo w tym kraju na kim mogliby się wzorować, natomiast "podpowiadaczy" i "wiedzących" jest bez liku. Budowanie profesjonalnego klubu w tym kraju to pionierstwo. Próbują tu, próbują w Poznaniu i w zasadzie efekt jest podobny, mnóstwo błędów i dreptanie w miejscu. Czy można się temu dziwić? można i nie budzi to mojego zdziwienia. Natomiast kompletna krytyka tych poczynań nie mieści się już w moim czerepie, a z tym mamy do czynienia obecnie."

Jeszcze raz to powtórzę gotowe wzorce to mamy poza granicami Polski, zwłaszcza tą zachodnią. Mamy wykształconych dość dobrze właścicieli, o korporacyjnym zacięciu, to powinni pewne rzeczy z rozwagą wcielać w życie właśnie z racji tego, że stoją w tej hierarchii wyżej niż jakikolwiek inny prezes i właściciel w tym kraju. Wtopy organizacyjne, wizerunkowe jakie przydarzyły się Legii pod rządami Leśnodorskiego są kompromitujące i rzucające się cieniem na ten klub. Podlicz sobie starty finansowe z ostatnich dwóch lat oraz straty z tytułu fatalnego PR, masz tą wiedze na pewno i chyba jesteś zdumiony tak jak prawie my wszyscy?
Kolejna kwestia jest taka, że prezes Leśnodorski czy Dariusz Mioduski, przy całym szacunku do ich osób, to nie są żadni eksperci piłkarscy a za takiego bardzo próbuje uchodzić Leśnodorski.
Kolejną tajemniczą sprawą i chyba jeszcze nie wyjaśnioną jest kwestia długu Legii względem byłych udziałowców z iti, zwłaszcza sporo zakulisowo mówi się o wdowie po Wejchercie, a to mogło by nam wszystkim wiele wyjaśnić.

Kibic50

"Wszystko ładnie pięknie, tylko że my nie mówimy o trenerze, który przychodząc do Legii zastał zgliszcza i przystąpił z mozołem do budowania nowej, lepszej Legii. "

Cóż ciekawa retoryka - 1 miejsce w lidze po rundzie zasadniczej, 10 pkt przewagi nad resztą stawki to chyba nie sa zgliszcza jednak.
55niedziela, 10, maja 2015 18:31
Zbyszek
Mieszanie Prezesa Leśnodorskiego w to co się wczoraj wydarzyło w sensie negatywnym. uważam za lekko nonsensowne.Prezesowi należy współczuć, bo to on jest najbardziej poszkodowanym.Mnie łatwiej, gdyż mam takie podejście do życia,że nawet jak ktoś wtargnie na jezdnię i wpadnie pod samochód to najpierw spieszę ratować, a opeer daję jak już zdrów będzie. A tu winy Prezesa nie dostrzegam żadnej.I nadal uważam go za najlepszego Prezesa klubu w naszej piłce.Ma rozmach, jest nowoczesny w myśleniu i działaniu, stale się uczy /od najlepszych/ i doskonali. Ale najważniejsze,że jest cholernie ambitny i ze mu zależy.Włodarzom Lecha daleko do niego, to nadal prywata, klika i zapyziała prowincja.Wadą naszego Prezesa jest to,że jest za bardzo ufny, za bardzo łatwowierny i tam ,gdzie ma małą wiedzę za bardzo ustępliwy. Owszem są sprawy szkoleniowe i Prezes przyjął,że do nich się nie miesza,ale to nie znaczy,że ma nie oceniać,nie żądać wyjaśnień i pytać jak rzeczy niedobre zostaną wyeliminowane. Prezes bowiem uwierzył ,że ma w osobie trenera Berga fachowca. A przecież tak nie jest.Pracował on po trzy lata w przeciętnych klubach norweskich Lyn i Lilestroem, a po nich poszedł do pracy w Blacburn, gdzie się nabył 7 tygodni i został zwolniony, po czym przez rok był bezrobotny. Więc on w Legii się uczy i trzeba mu w tym pomóc. Traktowanie Berga jako warsztatowca na tym etapie jest nieporozumieniem.Prezes zaufał trenerowi Bergowi w doborze współpracowników ,a ten zatrudnił asystentów i trenera przygotowania fizycznego z klubu Lyn, obecnego drugoligowca i dużymi szansami na spadek.Tylko,że należy zauważyć , iż SAF w MU jak został zatrudniony też się uczył i pierwszy większy sukces zanotował po 4 latach pracy.Oczywiście jest pytanie ; czy trener Berg ma ten format i te przemożną chęć nauki, wyciągania wniosków z niepowodzeń i konsekwencji w dążeniu do budowy silnej drużyny z własnym stylem gry.Niedawno napisałem cykl felietonów zatytułowany : "Luna?".Tytuł wyjaśniał wiele. Oznacza on łacińską nazwę Księżyca Ziemi, a Księżyc to satelita, który kiedyś był cząstką ziemi, ale potem się oderwał,lecz orbituje wokół i świeci wyłącznie światłem odbitym. Lepiej takim niż żadnym.I zasadne jest pytanie na ile korzysta z życiodajnych soków Ziemi i czy potrafi się od nich oderwać i żyć własnym życiem i tworzyć nową jakość.Ale na to potrzeba czasu i dobrze,że Prezes trenerowi ten czas dał.I moim zdaniem słusznie. Tym, którzy zapomnieli przypomnę mecze z Celtikiem i mecze w LE. Od wielu , wielu lat drużyna Legi tak dobrze z silnymi rywalami nie grała i nie osiągnęła tak dobrych wyników.I tego trenerowi Bergowi odebrać nie wolno, ale to też znaczy,że on ma jak to się powiada potencjał, tylko musi mieć warunki, aby go wykorzystać.
Można oczywiście próbować usprawiedliwiać to co się wydarzyło błędami indywidualnymi, lecz to droga na skróty wiodąca do nikąd. Oczywiście one były, tyle,że to skutek, a nie przyczyna.Ja mam nieodparte wrażenie,że zespół nasz na wiosnę jest żle przygotowany fizycznie. Jak to mówi Mielcarski na stronie PS zawodnicy Legii są bez formy.Jak to rozbierzemy na czynniki pierwsze to powiemy,że do wytrzymałości ogólnej, wybiegania i siły zastrzeżeń mieć nie można.Widzimy,że Legia w końcówkach wszystkich meczów także tych przegranych miała przewagę.Zawiodła szybkość wytrzymałościowa i szybkość tzw. startowa.
Stąd to co się nazywa dynamiką gry było na niskim poziomie. Nie potrafili nasi zawodnicy uwolnić się od krycia, przyśpieszyć na kilku metrach, a nawet dogonić uciekających rywali. Więc nie byliśmy w stanie naprawić błędów np.IV po stracie nie był w stanie pójść za przeciwnikiem,ale też mieliśmy mniej fauli, ale za to więcej żółtych kartek,gdyż faule naszych były spóżnione i z reguły z tyłu. To jest główna przyczyna naszej słabszej gry i porażek.To co pisze Baron też,ale najlepsze myślenie, taktyka, rywalizacja nic nie da jak nie ma zdrowia na ich realizację. I to jest dziwne. gdyż dziś przy tylu zdobyczach nauki wydawałoby się,że proces treningowy w aspekcie motorycznym nie powinien mieć tajemnic.I tak jak nadmiar kontuzji mięśniowych za czasów trenera Urbana wiązałem z zatrudnieniem nowego dietetyka, tak za ten brak dynamiki moim zdaniem odpowiada trener przygotowania fizycznego zatrudniony w Legii od zimy tego roku.To on musi przeanalizować jakie błędy popełnił i wyeliminować je w przygotowaniach do następnego sezonu i w pracy w mikrocyklu.Ja tu nie wykluczam,że Geir Kasene zastosował obciążenia jakie robił w II ligowym Lyn i myślał,że zawodnicy Legii je spokojnie wytrzymają,Nie przewidział biedak,że w polskiej Ekstraklasie ma miejsce raczej zabawa w trenowanie niż rzeczywista praca nad wszystkimi cechami motorycznymi, wymaganymi w sporcie na wysokim poziomie wyczynu.Piszę o tym od lat i życie dostarcza coraz to nowych potwierdzeń, ostatnio w osobie Krystiana Bielika, który w Arsenalu nie wytrzymuje obciążeń treningowych juniorów tamtejszego klubu.
Więc wszyscy w klubie się jeszcze uczą i ja spróbuję ocenić po jakimś czasie.Krytycznie,ale obiektywnie. Teraz moim zdaniem za wcześnie. I nie chciałbym też, abyśmy zeszli z obranej drogi.Najgorsze jest bowiem jak zamiast iść po raz wyznaczonej sobie drodze krok za krokiem ,nawet czasami wolniej, stale kroczyć dwa kroki w tył, jeden do przodu, dwa w bok. W taki pokraczny sposób nigdy, nigdzie się nie dojdzie. Chyba,że celem są manowceSmile
56niedziela, 10, maja 2015 19:24
świrekwampirek
"A tu winy Prezesa nie dostrzegam żadnej.I nadal uważam go za najlepszego Prezesa klubu w naszej piłce.Ma rozmach, jest nowoczesny w myśleniu i działaniu, stale się uczy /od najlepszych/ i doskonali. Ale najważniejsze,że jest cholernie ambitny i ze mu zależy."
Jak na wiecu partyjnymSmile
Wczorajszy wynik jak i inne to pochodna polityki (raczej jej brak) zarządu. Co uczynił ten "wielki prezes"? Póki starczyło paliwo zostawione przez ITI jakoś to wyglądało, kiedy go braknie mamy ruinę.
Hmm uczy się, jest już 2,5 roku prezesem i nadal się uczy, dlaczego w takim razie inni nie mieli czasu na naukę? Ja myślałem że w topowym klubie nie ma miejsca dla stażystów na najważniejszych stanowiskach.
Legia odpada w skandaliczny sposób z Celtikiem bo "prezes się uczy", a ja głupi myślałem że Legia od dekad co roku gra w pucharach i takie procedury są normą.
Szkoda że nie wiecie jak wygląda wasz idol i się zachowuje i jaką opinię ma wśród sponsorów którzy będą znikać.
To jest grabarz Legii i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
57niedziela, 10, maja 2015 19:50
anonimowy_legionista
@Koralik

W tym sezonie Lech z budżetem mniejszym o ponad 40 mln zł zdobył na nas w lidze 7 punktów.

Do "sukcesów" koralika należą wyżej wymieniona wpadka z Celtikiem, super "efektywny" dział skautingu, problemy ze znalezieniem tytularnego sponsora stadionu, sprzedanie najlepszego piłkarza (Pana Piłkarza) ligi bez konsultacji z trenerem, kwota kar za zachowanie ultrasów, spadająca frekwencja, a wreszcie sklep ultrasów na terenie klubu. To na jego konto ...

... ale ja mam do niego ciągle pretensje o te wtykanie swoich groszy do "konfliktu" na linii Poznań - Warszawa. Słabe to, zalatuje gimbazą, naraża klub na śmieszność oraz zwiększa nienawiść do Legii jak i jej kibiców.

Większościowy udziałowiec Pan Mioduski, jak mniemam poważny człowiek powinien skończyć w końcu ten cyrk.
58niedziela, 10, maja 2015 19:53
CTP
Jak to leciało, Zbyszku? "Car dobry, źli bojarzy". A wiesz, że tak samo mówili o Gierku? Oj, pamiętasz to na pewno. Sorry ale ja tego nie kupuje. Leśnodorski podjął się tego zadania i w 100% odpowiada ze efekty. Jak to mówią, "lajf is brutal", jak zatrudnisz księgowego-oszusta i potem w Urzędzie Skarbowym będziesz jęczał, że przecież chciałeś dobrze, to cię tam śmiechem zabiją.
Nikt mu nie przystawił pistoletu do głowy i nie kazał robić czystki w klubie. Oparł się na amatorach, to teraz ma.
Niestety, Leśnodorski, to taki typowy przedstawiciel młodej kadry zarządzającej (ja nazywam ich pampersami), którym w szkołach nawkładano mnóstwo głupot do głów. No i teraz rządzą w polskich korporacjach wprowadzając te swoje "hamerykańskie laifstajle" a połowa pracowników jedzie na śmieciówkach, bo jeden z drugim prezesik za głupi jest na to, żeby zapewnić firmie stabilną przyszłość.
Miałem w swojej karierze pracowniczej prezesa, którego do tej pory bardzo cenię. To był początek lat 90-tych, facet był jeszcze z tych przedwojennych. Przyszedł do całkiem nowej firmy i pierwszą rzeczą jaką zrobił, to namierzył wszystkich leni i przekręciarzy. Myślicie, że ich zwolnił? O nie! Dywanik i po premii. Pierwsze pół roku, to był jeden wielki horror - każdy trząsł się ze strachu jak go widział. Po pół roku odpuścił, efekt: ludzie dalej się go bali ale zaczęli szanować. Był tam 10 lat, odszedł na emeryturę a potem przyszedł taki właśnie młody i zdaje się, że teraz siedzi w pierdlu za machlojki.
Kiedyś znajoma, która tam pracowała w biurze powiedziała mi, że tamten prezes wychodził z założenia, że nie ma sensu zwalniać ludzi z firmy, bo to są jednak doświadczeni fachowcy i firma mogłaby mocno to odczuć. O wiele taniej i lepiej wszystkich sobie podporządkować.
59niedziela, 10, maja 2015 20:15
kibic50
@Baron

Wszyscy jesteśmy lekko wku....ni, ale to nie zwalnia z myślenia. Przeczytaj raz jeszcze mój komentarz, ale tym razem ze zrozumieniem Wink
60niedziela, 10, maja 2015 22:38
Baron
@kibic50

Hehe ale się zagalopowałem, oczywiście masz racje Wink

A co szanowni panowie kibice sadzą o dwóch wywiadach naszych piłkarzy (a mianowicie Rzeźniczaku i Saganowskim) w ostatnim czasie? Jeden i drugi pozwolił sobie nich na ocenę kolegi z zespołu czyli Orlando Sa.
Cytując prezesa - "słabe to"
61poniedziałek, 11, maja 2015 01:11
Senator
@Zbyszek
Teraz to pan się zagalopował, fakt że się uczy nie może usprawiedliwiać wszystkiego, szkoda zresztą żeby tego nie robił. Pewne rzeczy nie powinny się wydarzyć nawet gdyby tym klubem zarządzał amator.Myślę tu Celticu i otwartym w sobotę sklepie. Tego nie da się usprawiedliwić żadną miarą. Myślę, że lekko zwiodła pana medialność i klakierzy dziennikarze. Mówi się o budżecie 100 milionów, ja jestem człowiek który wierzy ludziom wiec zapewne takimi środkami pieniężnymi Legia dysponuje. Jeśli jednak byłbym podejrzliwy spytał bym wprost, gdzie ta kasa? Transferów nie ma, akademia jak była w sferze marzeń tak jest, mało zebrzemy o wieczystą dzierżawę bo nie ma kilku baniek na kilka hektarów nieużytków .
Polityka informacyjna jest dla mnie fałszywa, oczywiście to moje zdanie. Prezes który ma takie poparcie wśród kibiców mógłby otwarcie informować o problemach itp. Nie robi tego budując obraz sielanki. Postawienie tylko na kibiców silnie związanych z klubem uczuciowo też efektów nie daje, myślę nawet że w dzisiejszych czasach to błąd co pokazują statystyki frekwencji.
Oczywiście plusów jest również dużo, sponsorzy, liga Europejska, młoda kadra zarządzająca klubem. Aby uczciwie ocenić dokonania prezesa należy jeszcze poczekać z dwa lata. Jeśli klub zostanie ustabilizowany finansowo na wysokim pułapie, sportowo kadra będzie bić się o czołowe miejsca, frekwencja ustabilizuje się na przyzwoitym poziomie ok 20 tys wtedy może pan napisać to
prezes lepszy od innych. Dziś to na razie medialny przekaz , nie do końca oddający rzeczywistość.
Bardzo super ,że prezes i właściciele to jednocześnie najwierniejsi kibice, tyle tylko że przy zarządzaniu nie może mieć to żadnego znaczenia bo to nie łatwiej a zdecydowanie trudniej.
PS
Prezes mówi że rok bez Europy to nie problem, obyśmy nie musieli tego sprawdzić.
62poniedziałek, 11, maja 2015 09:45
a-c10
@ Baron:

Taaak. Pomeczowym wkur*em można wytłumaczyć wiele rzeczy. Nawet w ten sposb jednak trudno usprawiedliwi wypisywanie takich - wybacz! - farmazonów:

Sorry ale bez jaj, budować coś od początku i po omacku to można w Ugandzie czy Gabonie a nie w Polsce zw kraju z nie małymi tradycjami, tym bardziej mając w pobliżu gotowe rozwiązania np. niemieckie.

No właśnie: bez jaj. W czym to my niby mamy te "niemałe tradycje"? W piłce klubowej? Jeden finał europejskiego pucharu plus dwa bodaj półfinały, wszystko dobrze z pińcet lat temu. Nie wiem, przyznam ze skruchą, iż - najwyraźniej w przeciwieństwie do Ciebie - nie posiadam żadnej wiedzy nt. klubów gabońskich i ugandyjskich. Mam jednak silne przypuszczenie, że gdyby owe kluby należały do struktur UEFA'y, wcale nie musiałyby radzić sobie gorzej od naszych.

No dobra, ch... z wynikami, hej Polska (piłko klubowa), jesteśmy z Wami! Skoro na boisku tak sobie, to może chociaż w gabinetach tradycyjnie (sic) błyszczymy blaskiem pełnej profeski? Hehe, dobre sobie. Wspomniana przez Ciebie profesjonalna liga niemiecka )o niej jeszcze za chwileczkę) istnieje od - bagatela - pięćdziesięciu dwóch sezonów. Pięć dekad z okładem pracy całej masy ludzi z różnych pokoleń nad normami, wytycznymi, wzorcami, etc. Wskutek czego każdy nowo mianowany niemiecki Herr Praesident może sobie spojrzeć i... aaa-ha! W Monachium robią to tak, w Gelsenkirchen siak, w Hamburgu owak, w Hanowerze jeszcze inaczej... Na jaaa, coś sobie z tego, meine Damen und Herren, wybierzemy i przykroimy na nasze potrzeby.

A co tam in Polen, mein lieber Baron? Nie da się ukryć, że etwas łysawo. Pięć dekad temu - jak i przez cały okres PRL - mieliśmy futbol resortowo-zakładowy, który z profesjonalizmem miał +/- tyle wspólnego, co ja z Franzem Beckenbauerem. Potem powiał wicher przemian i działaczy z partyjno-związkowego nadania zastąpił straganiarzami w portkach od dresu, mokasynach i saszetkach na pasku. Gdy tych zabrakło, nastąpił... powrót do przeszłości. I choć nieboszczkę PRL szczęśliwie pożegnaliśmy już ćwierć wieku temu, choć liga ma ciało zarządcze, logo i nawet sponsora tytularnego, gros naszych - ekhem, ekhem - "zawodowych" klubów nadal funkcjonuje tak, jakby ancien regime nigdy się nie skończył. Znaczy wiszą sobie radośnie na garnuchu miasta, względnie spółki skarbu państwa i z szerokim uśmiechem na pysku pokazują profesjonalnym standardom gołe dupsko.

W taki właśnie "tradycyjnie profesjonalny" światek wkraczają od czasu do czasu zapaleńcy pokroju Cupiała, Filipiaka, Rutkowskiego, Waltera, czy ostatnio Mioduskiego i Leśnodorskiego. Monrooe ma pełną rację. To jest pionierstwo. I to w stylu hardcore. Wejście z własnymi chęciami, silami i - last but not least - pieniędzmi w środowisko nie tylko obce, lecz przeważnie wrogo nastawione i bardzo niechętne do jakichkolwiek zmian.

Piszesz o wzorcach, które rzekomo łatwo można by importować z zagranicy, konkretnie z Niemiec. Wypadałoby zacząć od tego, że bezpośrednia implementacja gotowych rozwiązań na obcym (i niegotowym) gruncie sama w sobie jest pomysłem wysoce ryzykownym, by nie rzec szaleńczym. Ale co tam, powiedzmy, że kto nie ryzykuje, ten nie ma, a i w szaleństwie czasem znajdzie się metoda. Spróbujmy:

Podczas wspomnianych już pięćdziesięciu paru lat nasi zachodni sąsiedzi dorobili się systemu, w którym każdy klub na szczeblu centralnym musi być własnością swych kibiców. Kontrolny pakiet akcji należy do fanów. Kropka. To jest fundament i jakiekolwiek odstępstwa od niego są niezwykle rzadkie i raczej niemile widziane (patrz RB Lipsk). Na dobrą sprawę w tym właśnie momencie należałoby dyskusję o niemieckich wzorcach zakończyć, nieprawdaż? Ale co tam, pobawmy się chwilę w football fiction. Niesiony duchem profesjonalnego rewolucjonizmu pan Leśnodorski sprzedaje (oddaje? o tym zaraz) większość swych udziałów w klubie kibicom. Mało tego. Sobie tylko znanymi sposobami powoduje, iż panowie Mioduski i Wandzel również przekazują większość swych udziałów kibicom.

Zaraz, zaraz... "Kibicom", czyli konkretnie komu? Czy Legia ma w ogóle organizację kibicowską? Podkreślam: kibicowską, nie ultrasowską (nie wspominając o chuligańskiej), a więc taką zainteresowaną nie życiem trybun, a funkcjonowaniem klubu. Achhh, nie ma? Nic to, panie Baronie! Football fiction odc. 2: fik-mik i Organizacja jest. I nawet posiada, skubana, pieniąchy na zakup udziałów, w związku z czym panowie M., L. i W. nie muszą własną krwawicą udowadniać, jak to im na Legii zależy. Skąd te pieniąchy? Nie no, mieliśmy pisać football fiction, nie serial kryminalno-sensacyjny, zostawmy.

No to piszemy - football fiction odc. 3: w podzięce za dobre serducho i reformatorski zapał Bogusław Leśnodorski zostaje wybrany prezesem nowej, na wzór niemiecki rządzonej Legii.

Und sie lebten gluecklich bis ans Ende? No... niekoniecznie. Żeby to w ogóle miało jakiś sens, podobne football fiction należałoby napisać dla każdego klubu Ekstraklasy, od Bielska-Białej po Gdańsk i od Białegostoku po Wrocław. Znam różne środki psychoaktywne, niestety żaden nie zapewnia aż takiej kreatywności.
(cdn)
63poniedziałek, 11, maja 2015 09:59
a-c10
(cd)
Żeby jasność była: nic z tego, co napisałem wyżej, nie oznacza, że Wasz prezes jest rycerzem bez trwogi i skazy, alfą, omegą i całą resztą alfabetu, której należałoby bić pokłony i dziękować niebiosom, że takiego męża opatrznościowego i Legii, i całej polskiej piłce zesłały. Przeciwnie, facet nierzadko wypowiada i zachowuje się tak, że nie do końca wiadomo: śmiać się? Płakać? W czoło popukać? Niemniej jednak zawsze należy brać pod uwagę warunki, w jakich gość pracuje. I efekty, jakie w nich osiąga.

Piszę to wszystko jako kibic Cracovii, z Legią w żaden sposób nie związany i potrafiący - zdaje mi się - spojrzeć na sprawy z dystansu i trzeźwym okiem. Sugerowana przez Monrooe'a zazdrość to może za duże słowo. Ale uznanie (niechby nawet niechętne i skryte)? Jak najbardziej.
64poniedziałek, 11, maja 2015 11:23
świrekwampirek
Ja zawsze czytając entuzjastyczne wpisy w stylu Zbyszka muszę się uszczypnąć żeby powiedzieć sobie zaraz, zaraz czy prezes przyszedł do zapuszczonego prowincjonalnego klubu czy do topowej Polskiej drużyny. Zaczynając pracę w Legii ten klub posiadał dużych sponsorów, nowoczesny i funkcjonalny stadion, najwyższy budżet, mocną kadrę i lidera ligi. Do tego na dzień dobry dostał kasę z ITI na zimowe transfery. Jaka jest jego zasługa w MP 2013? Żadna!
I teraz w po kolei co do "zasług".
1. Ma podejście do kibiców "super", skutki:
-ponad 10 mln strat i kar
- Legia na cenzurowanym w UEFA, jeszcze jeden wybryk i się żegnamy z pucharami co się równa bankructwem klubu
- spada frekwencja (a przy takim "super" prezesie powinna być szalona) i to wśród tych zamożniejszych i obliczalnych kibiców
- haracz w postaci sklepu (czyste kuriozum)

2. Działania marketingowe
- brak sponsora stadionu no bo kto chce wyłożyć kasę na reklamę szczególnie długoterminową kiedy stadion jest wiecznie zamknięty a klub może być usunięty z rozgrywek
- żałosna akcja "Legiony"
- zerowy odzew na akcje promocyjne
- po meczu z Jagiellonią renegocjacja umowy z Fortuną na mniej korzystną

3. Pierwsza drużyna
- brak wzmocnień od ponad roku
- zbójeckie sprzedanie gwiazdy i lidera Legii Radovica

4. słynne "wizje"
Wizje że klub powinien mieć akademię i sam się finansować ma nawet przysłowiowy Zenek spod budki z piwem

5. administracja i pracownicy
- chamskie publiczne uwagi co do personelu
- zwolnienie ludzi pracujących w Legii od lat, skutek wyrzucenie Legii z pucharów. Przypomnę że Legia od dekad gra w pucharach, Pani załatwiająca formalności pracowała w klubie od ponad 20 lat. Więcej, mimo zwolnienia tylko za to że nie pasowała do nowych wnętrz chciała pomóc co zostało olane, skutek wszyscy znamy.

O żałosnych listach promujących Żyro, współpracy z Flu, nieudolnym negocjacjom z Sulejówkiem z litości nie wspomnę.

Legia gaśnie bo kończy się paliwo a obecnie raczej opary które zostały po ITI, niestety ale ten prezes z dwoma pomocnikami to zmora Legii i niestety zapewne jej grabarze.
I to tyle z mojej strony o "prezesie tysiąclecia".
65poniedziałek, 11, maja 2015 14:09
Ismaeli
@świrekwampirek
z oceną współpracy z Flu wypada się wstrzymać. Dział wycieczek ŻewEbe Tours wypatrzył ostatnio dwa brylanciki, które właśnie zakończyły testy.
66poniedziałek, 11, maja 2015 17:13
Zbyszek
@świrek wampirek, CTP,Senator.
Ja za często tak mam,że rozdzielam się na emotio i ratio. Niestety jak mam to opanowanie przez emocje to wybucham tak,że erupcja Wezuwiusza to miki. W tym jestem jak Cześnik Raptusiewicz,ale jak każdy choleryk zaraz wracam do rozumu.I Panom też radzę.
Bo zdaje się,że dołączacie do tych hien o których pisałem wiele razy. Niech no tylko Prezesowi czyli Legii noga się pośliznie to oni już czekają,aby kloakę otworzyć i kałem flekować. a tak naprawdę to pytam : co się stało?Przegraliśmy z Lechem, być może przegraliśmy Mistrzostwo w 2015 roku. Ale kto to nam dał patent na wygrywanie wszystkiego? Może Wy Panowie?.
Panowie Leśnodorski, Mioduski weszli do bankruta i oni go najpierw reanimowali, a teraz ratują i starają się przywrócić do żywych.To jest tak jak z PRL-em o czym wielokrotnie pisałem. Z jednej strony piszą różni jak to z nim walczyli i jaki on był niedobry, a z drugiej głoszą absurdalne teksty jak to za darmo ten, rzekomy , majątek był wyprzedawany. Nie było żadnego majątku po PRL.Tak i Legia była dla ITI dobrem niechcianym,.
Legia jest w tej chwili jedynym polskim klubem o czystym obliczu kapitałowym.Są prywatni właściciele i oni swoim mieniem odpowiadają za klub. Jak Wam się Panowie marzą czasy kiedy to było nie wiadomo czyje i nikt za to nie odpowiadał i korumpował to właśnie nasi w Legii stawiają temu tamę.
Że popełniają błędy. Jak na miarę wyzwań to niewielkie.Natomiast chcą prawdziwej wielkości klubu z Ł3.Ja wiem,że trudno wielu pogodzić się z nową rzeczywistością w której w Firmach władzę mają właściciele, a nie społeczeństwo czy jakaś klasa, która głównie niszczyła, okradała i rujnowała, aż doprowadzała do upadku.
Ja tylko zwracam uwagę, ażeby jednak postarać się respektować podział ról. Może podpowiadać dobre rozwiązania, a nie dyskredytować.
A Panom Mioduskiemu, Leśnodorskiemu i Wandzelowi życże powodzenia i nie przejmowania się tymi co kłody pod koła chcą rzucać, jak tylko ich zdaniem maszyna nie dość sprawnie się porusza,.
A jutro jak znajdę chwilę czasu to napiszę o hienach, które z nor wychynęły, aby pokazać jak bardzo Legii nienawidzą.
A Tobie A-c 10 z serca dziękuję. piszesz tak ,jak byś był mój Legijny rodak ,a ja Twój Pasiaty.

I na koniec stare przysłowie o tym jak jak to prawdziwych przyjaciół poznaje się biedzie,W czasach starożytnych za Owidiusza powiadało się,że przyjaciel to jest ten, który tego samego chce i tego samego nie chce i ten, który nigdy, przenigdy nie zawrze paktów przeciwko przyjacielowi swemu.Z nikim, Za żadną cenę.Moim przyjacielem jest Legia i ja jej nie zdradzę. Z nikim. I nie będę jej upokarzał, ani tych, którzy są jej gestorami. Na to niech nikt nie liczy. Bo taki mam charakter. I Wam panowie też z serca radzę.Łatwo jest być z przyjacielem kiedy mu się wiedzie, trudniej jak mu trzeba pomoc. ale to wówczas jest się kimś przydatnym tak najbardziej.i to daje satysfakcję, a nie łatwe krytykanctwo i czyhanie jak ten najlepszy się potknie. To jest kundlizm. Ja się na to nigdy nie zapiszę.
67poniedziałek, 11, maja 2015 17:24
ktoś tam
Budżet Legii i tak zobaczy ledwie marny % zarobionych w tym roku pieniędzy na występach w Lidze Europy. Tak samo jak ledwie zobaczył rekordowe wpływy z roku ubiegłego.

To tak w kwestii wspomnianego przez świrka bankructwa. Jeśli nie awansujemy do fazy grupowej Ligi Europy, to też możemy w teorii zbankrutować.

I póki dalej funkcjonowanie klubu będzie wyglądało w ten sposób, to z sukcesami na najbliższe lata można się pożegnać. Do dalszego rozwoju potrzebne są pieniądze, a te, nawet jak się w klubie pojawią, to natychmiast w większości wyparowują. Na bieżące funkcjonowanie zostają ochłapy. Można tak było pociągnąć rok, ale dłużej się nie da. Doszliśmy do ściany.

Chciałbym wreszcie poznać prawdę: ile, do kiedy i na jakich zasadach b. właściciele Legii będą wyciągać z Legii zarobione przez nią pieniądze. Byłbym w stanie zaakceptować taką politykę transferową, sprzedawanie zawodników, gdyby podano te fakty do publicznej wiadomości, zamiast prężenia muskułów i mitów na temat potężnego budżetu i rekordowych zysków. Co z tego, jak większość "znika"? Co w tym do cholery jest takiego tajnego, że nie można tego podać do publicznej wiadomości? I tak już prawie wszyscy o tym wiedzą.
68poniedziałek, 11, maja 2015 17:39
Senator
@ktoś tam
właśnie o tym piszę. Właściciele którzy są szanowni przez zdecydowaną większość, lubiani nie powinni to docenić i wykorzystać. Nie robią tego w paru kwestiach, Myślę że więcej by zyskali grając w otwarte karty. Tak są tylko domysły itp.
@Zbyszek
dokłada pan niepotrzebnie spiskowe teorie i wkłada w usta rzeczy o których się nie zajaknelem. Pana sprawa tylko to sensu nie ma.
69poniedziałek, 11, maja 2015 21:07
Zgred
@ Panie Zbyszku drogi

Proszę mi wierzyć, że pomimo pewnego innego spojrzenia na życie oraz różnych" challengów," które mieliśmy będę zawsze z szacunkiem do Pana, z racji wieku, doświadczenia i wiedzy.

Z wieloma podniesionymi faktami w Pańskim opisie zgadzam się "bez zastrzeżeń" , ale:

"Panowie Leśnodorski, Mioduski weszli do bankruta i oni go najpierw reanimowali, a teraz ratują i starają się przywrócić do żywych"

Skromnie dodam, że doszedł jeszcze jeden Pan- z Poznania...i z ekstraklasy. Tu pewnie można bardziej zrozumieć transfer Bereszyńskiego, co Nam nomen omen na dobre nie wyszło, mówię o szeroko pojętej wiedzy celtyckiejSmile...

"Nie było żadnego majątku po PRL.Tak i Legia była dla ITI dobrem niechcianym,." No tak -ale , kto bogatemu zabroni ( ITI), moment -skoro niechcianym to po co? wejście. Światowa moda, czas biznesu na wspaniałych lożach, czy też może? troska o Klub o nazwie Legia?
A może jeszcze coś innego...
Skoro Legia była jak mówisz "dobrem niechcianym" to ja jak zwykle pojadę Senatorem ( Senator piona) - ja się nie znam i mając zwykły chłopski rozum po kiego? pompować setki milionów złotych w "dziecię", które na jakiś czas z niechcianego okazało się wtedy chciane...żeby po jakimś czasie- znowu zaczęło być niechciane...
Takie hobby? Na tracenie milionów?

Zbyszku
"Legia jest w tej chwili jedynym polskim klubem o czystym obliczu kapitałowym.Są prywatni właściciele i oni swoim mieniem odpowiadają za klub. Jak Wam się Panowie marzą czasy kiedy to było nie wiadomo czyje i nikt za to nie odpowiadał i korumpował to właśnie nasi w Legii stawiają temu tamę"

Pytanie- skąd czerpiesz wiedzę o tym co w w/w cytacie?
Idę dalej- jak wam się marzą czasy kiedy to było nie wiadomo czyje...
A tak na prawdę teraz wiesz co jest czyje... I komu, czemu to wszystko ma służyć...

ps: miałem taki sen rozmowy z Tobą, przy szklaneczce dobrej "łychy" swoją drogą podziwiam iocosusa - ten to miewa sny Smile świetne
70poniedziałek, 11, maja 2015 21:20
Baron
@a-c10

Za przeproszeniem ale co ty pie...sz człowieku? Polska piłka nie ma tradycji i wypadła sroce spod ogona 5 lat temu, to chcesz udowodnić? Czy też to, ze zatrudnienie profesjonalistów na odpowiednich stanowiskach to jest jakieś know how poza zasięgiem kogokolwiek w tym kraju?
A ile alfo i omega istnieje polska piłka nożna? Mam ci przypomnieć? Trzeba mieć dużo złej woli by nie zauważyć tego, że wzorce należy czerpać od najlepszych a takimi są bez wątpienia min. sąsiedzi za naszej zachodniej granicy ale nie tylko.
Kilka dekad temu to szanowny kolego nasi piłkarze, resortowi trampkarze jak to piszesz, grali jak równy z najlepszymi na świecie, z najlepszymi. Poczytaj co mają do powiedzenia o Polakach tacy piłkarze jak np Pele, Beckenbauer. Medale mistrzostw świata czy np. mistrzostwo olimpijskie? Co zapomniałeś już o tym? Czy nie pasuje ci do twojej tezy? Daj boże znów taki okres "amatorszczyzny" w polskiej piłce gdzie będziemy na boisku grać jak równy z równym z takimi Brazylijczykami, Argentyńczykami czy np. Holendrami.
Od upadku tzw. "komuny" minęło już jak piszesz 25 lat i standardy też się trochę zmieniły jakbyś jeszcze tego nie zauważył.
Piszesz, że polskie kluby żyją na garnuszku spółek czy z budżetów miast, myślisz, że tak jest tylko w Polsce? Ile to klubów w całej Europie było same w stanie same sobie od podstaw wykupić ziemię i pobudować ze swoich pieniędzy stadiony, ośrodki treningowe itp? Więcej np. tacy politycy tureccy wprowadzili specjalne ulgi podatkowe dla klubów piłkarskich co pchnęło ich futbol o lata świetlne w stosunku do naszego, a trafiając kiedyś na polskie drużyny modlili się o najmniejszy wymiar kary.
Wiesz co było największym błędem Cupiała, Filipiaka, Rutkowskiego, Waltera? Własna nieomylność i brak znajomości realiów piłkarskich co nie zwalniało ich od bardziej profesjonalnego myślenia. Jakoś polski szczypiorniak może odnosić sukcesy, to samo jest z siatkówką czy żużlem czyli jak się bardzo chce to można, a możliwości finansowe polskich klubów są dużo większe niż wymienionych przeze mnie dyscyplin sportu. Co do Mioduskiego i Leśnodorskiego to jest to nowe pokolenie biznesmenów, bardzo dobrze wykształcone, które pewne rozwiązania biznesowe i organizacyjne powinno mieć na wyższym poziomie niż działacze starej daty, więc od nich mamy prawo i powinniśmy wymagać więcej. Napisałem tez wyzej w innym poście o babolach organizacyjnych z ich strony, które nie miały prawa się zdarzyć i ich w żaden sposób nie tłumaczą, może do tego się odnieś.
Niemieckie wzorce zrządzania to nie tylko pakiet akcji dla kibiców jakbyś jeszcze nie zdążył tego zauważyć. Tak na marginesie jeśli możesz to padaj mi w ilu klubach niemieckiej Bundesligi kibice mają pakiety kontrolne i czy tylko do tych pakietów odnosi się zarządzanie klubem na niwie sportowej, marketingowej czy też wizerunkowej?
Poza tym z uporem maniaka skoncentrowałeś się tylko na piłce niemieckiej, zachowując wszelkie proporcje jest też liga angielska, francuska czy też hiszpańska z których tez możemy czerpać wzorce i ich podglądać na co dzień czy szukać inspiracji o czym wyżej dałem w domyśle do zrozumienia.
Kolejna sprawa - a czy ja i mi podobni musimy być w jakiejkolwiek organizacji zrzeszającej kibiców by móc wyrażać swoje zdanie i oczekiwania? Jest już jedna poza klubem, o jedną w tym konkretnym przypadku za dużo.
W przeciwieństwie do ciebie środkami psychoaktywnymi nie zajmuje swojego czasu, a tobie radzę je odstawić skoro masz taką dobrą wiedze na ich temat.

@ktoś tam
Panowie Leśnodorski i Mioduski nie są aż na tyle majętnymi osobami by móc wykupić taki klub jak Legia. Nieoficjalnie się mówi, ze za tymi wszystkimi zmianami stoi wdowa po Wejchercie a jej zaufanym jest Mioduski i cześć kasy ląduje na jej koncie, po prostu w ten sposób jest odzyskiwana zainwestowana kasa w klub i dlatego kazdy jest tu na sprzedaż, nawet Radowic w dniu meczu z Ajaxem. Mnie tylko ciekawi na jakich zasadach się to dokładnie odbywa i ile Legia ma jeszcze tych finansowych zobowiązań do uregulowania.

@Panie Zbyszku
Za sznurki w Legii , zwłaszcza te finansowe pociąga ktoś inny, ktoś kto nie bezpośrednio ale przyczynił się do zadłużenia Legii, w momencie przejęcia przez iti Legia miała około 20 milionów długu, wychodząc w niej okazało się, że jest go ponad 10 razy więcej.
71poniedziałek, 11, maja 2015 23:15
anonimowy_legionista
@Baron

To co piszesz tłumaczyłoby szeroko idące ustępstwa w kierunku białej trybuny i jej zachowań.
72poniedziałek, 11, maja 2015 23:40
ktoś tam
@Baron

Musi coś w tym być. Pamiętam okres listopad-grudzień 2013 roku, kiedy w komentarzach na legia.net zaczęły się pojawiać pierwsze plotki, że ITI odchodzi z Legii, że będzie nowy właściciel. Nie było wiadomo kto to przejmie, snuto wiele domysłów i kojarzę, jak natknąłem się na komentarz któregoś ze stałych i rozsądnych użytkowników (nie pamiętam nazwy, niepolska była), dało się zauważyć ze wcześniejszych jego wpisów, że to inteligentny człowiek, nie podejrzewałbym go o chęć błyśnięcia i pozowania na informatora.
Tonował on nastroje i napisał, że za wszystkim stoi właśnie Aldona Wejchert z rodziną. Nie traktowałem tego wtedy na poważnie, bo wypowiadało się mnóstwo tzw. "kumatych" ale później połączyłem pewne fakty, szczególnie jak ujawniono, że większościowym udziałowcem będzie pan Mioduski - wielki przyjaciel i zaufany człowiek rodziny Wejchertów.

Kiedy jeden z doskonale poinformowanych legijnych dziennikarzy napisał ubiegłego lata na twitterze, że Legia musi odprowadzać część zarobionych pieniędzy, stało się dla mnie jasne, gdzie one idą. Od połowy 2014 roku wyraźnie zaciskamy pasa, to widać po postępowaniu klubu, chociaż jak popatrzy się na idiotyczne transfery Lewczuka, Piecha czy Masłowskiego, to można nabrać wątpliwości. Klub zaciskający pasa wydaje 1,5 mln euro na ligowy szrot? Absurd. Czasem sam już nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Czas najwyższy, żeby zakończyć wreszcie te spekulacje i przyznać się, o co w tym wszystkim chodzi, na czym stoimy.

Jak przerąbiemy mistrzostwo, a tak będzie, nie mam złudzeń, zarząd stanie pod ścianą. Jeśli znów naściągają darmowego szrotu i wypożyczą jakichś anonimowych kopaczy z rezerw Fluminense, większość kibiców powie - sprawdzamy. Gdzie te wszystkie pieniądze z transferów zimowych, premie za występy w europejskich pucharach, transferów letnich, odciążenia budżetu płacowego?
73wtorek, 12, maja 2015 04:13
a-c10
@ Zbyszek:

mój Legijny rodak ,a ja Twój Pasiaty.

Bo to jest jeden z tych nielicznych, acz piekielnie istotnych tematów, przy których należy za wszelką cenę wznosić się ponad klubowe podziały. Bo dotyczy nas wszystkich i jest ważniejszy, niż ostatnia, czy następna kolejka. Ważniejszy niż bieżąca tabela. Ważniejszy, w cholerę, od konkretnego mistrzostwa, czy spadku.

Możemy sobie żyć w bańce mydlanej. Udawać, że generalnie to wszystko jest zayeahbiście. No, może poza tym gupim Leśnym, gupim Filipiakiem i resztą matołów, co to nie chcą dać nam, znawcom, swojej kasy (ciekawe, sw.dr., skąd ją wzięli, cymbały jedne). Ochhh, my, internetowe mędrki-gołodupce, dopiero byśmy dali do pieca! Wysokie standardy, profesjonalne zarządzanie, topowi trenerzy, najlepsi piłkarze, akademie, jakich świat nie widział... Drżyjcie, Reale i Manchestery!

Tylko, kurna, przestańmy się dziwić, że świat poza naszą słodziuchną banieczką traktuje nas jak nieszkodliwych półgłówków.
74wtorek, 12, maja 2015 06:21
a-c10
@ Baron:

Polska piłka (...) wypadła sroce spod ogona 5 lat temu

Gdyby rzeczywiście tak było, należałoby się z tego cieszyć. Oznaczałoby to bowiem, że już od pięciu lat się profesjonalizujemy. I my w Krakowie, i Wy w Warszawie, ale też oni: w Chorzowie, Zabrzu, Wrocławiu, Kielcach, Białymstoku...

Niestety tak nie jest.

Ile istnieje polska piłka nożna? Klubowa polska piłka nożna w formie profesjonalnej? Nie istnieje. Po prostu. Jestem Ci niewymownie wdzięczny za przypomnienie reprezentacyjnych (czy ja się w ogóle gdzieś zająknąłem o piłce kadrowej?) sukcesów naszych resortowo-zakładowych amatorów sprzed kilku dekad. Poczułem się tak, jak gdybym nagle wpadł w sam środek poklepywawczo-potakiwawczego wieczorku wspominkowego Antoniego Piechniczka. Mam nadzieję, że kominek też zdołałeś wyszykować, hm?

Owszem, czterdzieści parę lat temu (rrrany, przecież w futbolu to trzy wieczności!) trafiło nam się - jak ślepej kurze ziarno - pokolenie piekielnie zdolnych piłkarzy. W dodatku - takim samym fuksem - pieczę nad nimi objął niezwykle charyzmatyczny selekcjoner. I poszło. Faktycznie, przez jakieś dziesięć lat zupełnie słusznie nasza reprezentacja uchodziła za światową potęgę.

Niestety, myśmy po tej wspaniałej dekadzie uwierzyli, że to już tak będzie zawsze. Tymczasem przedstawiciele silnych piłkarsko nacji już wtedy (a tak naprawdę to nawet trochę wcześniej) skumali, że liczenie na "ziarno ślepej kury" nie jest sensowną metodą osiągania sukcesów. I zaczęli tworzyć systemy. Czy myśmy też mogli? Cholera wie. PRL ze swoją gospodarką centralnie planowaną chyliła się ku upadkowi. Resortowi i zakładowi decydenci zaczęli mieć na głowie znacznie poważniejsze problemy, niźli szuranie gały. A nic nowego - w sensie gospodarczym - nawet nie zaczęło jeszcze raczkować. Może więc byliśmy skazani na brutalne przebudzenie. Fakt faktem, od tamtych złotych lat w sensie organizacyjnym naprawdę niewiele się u nas zmieniło. I już - zauważ - następne zdolne pokolenie, z Koseckim sr, Zioberem i medalistami z Barcelony nie osiągnęło w poważnej piłce nic.

polskie kluby żyją na garnuszku spółek czy z budżetów miast, myślisz, że tak jest tylko w Polsce?

A pokaż mi jakąkolwiek poważną ligę, w której właśnie tak się dzieje. Tu nie chodzi o stadiony. OK, w wielu krajach miasta, gminy, czy inne podmioty publiczne (współ)finansują budowę obiektów. Tyle tylko, że potem podpisują z klubem konkretną umowę na użytkowanie tych obiektów za konkretne pieniądze. A jeśli danego klubu nie stać, to nie jęczy o mordowaniu futbolu, tylko np. wraca na stary obiekt (vide TSV 1860). Tymczasem w Polsce finansowane w ten sposób są nie tylko obiekty, lecz także cała bieżąca działalność klubu, z transferami i kontraktami włącznie. Przykład pierwszy z brzegu: we wczorajszym meczu Ekstraklasy kaprys prezydenta miasta grał z kaprysem spółki skarbu państwa. Piłkarze opłacani przez gliwickich podatników ulegli - sw.dr. w dość frajerski sposób - piłkarzom opłacanym przez państwową firmę. Zawodowstwo jak ta lala.

z uporem maniaka skoncentrowałeś się tylko na piłce niemieckiej

Nie. To Ty pisałeś o rzekomo gotowych wzorcach, tylko czekających na import zza naszej zachodniej granicy. Ja Ci jedynie pokazałem (powierzchownie, z grubsza i w telegraficznym skrócie, żeby innych dyskutantów nie zanudzić) na czym te wzorce polegają. Bo widzisz, tak to już jest zrobione, że wypadałoby mieć jakieś pojęcie w temacie, w którym zabiera się głos. Skoro więc już jesteśmy przy Niemcach...

padaj mi w ilu klubach niemieckiej Bundesligi kibice mają pakiety kontrolne

Wszystkich, mein lieber Baron, wszystkich. Co do sztuki. Rzecz jasna, mówimy o klubach zawodowych. Od Bayernu Monachium po VfR Aalen. 50% akcji plus jeden głos muszą należeć do stowarzyszenia kibiców. Inaczej nie dostaniesz licencji na Bundesligę, czy to pierwszą, czy drugą. Nawet Bayer Leverkusen i VfL Wolfsburg (kluby tradycyjnie przyzakładowe), jak również RB Lipsk (marketingowa wydmuszka stworzona przez producenta taurynowej trucizny) musiały się do tego nagiąć (choć, oczywiście, w tym ostatnim przypadku własność kibicowska jest baaardzo umowna).

Oczywiście, to nie wszystko, jeśli chodzi o system naszych zachodnich sąsiadów. Ale to jest jego absolutny fundament. Każdy niemiecki prezes odpowiada przed zarządem, a każdy zarząd przed kibicami. Muszę tłumaczyć, jakie ma to implikacje, czy sam dasz radę ogarnąć temat?

Kończąc wątek niemiecki: czy ja i mi podobni musimy być w jakiejkolwiek organizacji zrzeszającej kibiców by móc wyrażać swoje zdanie i oczekiwania?

Absolutnie nie musisz. W ogóle nic nie musisz. Jeśli jednak nie chcesz, po co w ogóle patrzysz na Niemcy?

Dobra, dalej:

Turcja? Nie no, brzeźlidżny argument. Jasne. Czasem da się dostrzec Fenerbahce, czy Galatasaray w LM. Bez pudła można stwierdzić, że w starciu Trabzonsporu z Legią to ci pierwsi są faworytem. Ale o ileż częściej słychać o tym, że ten, czy ów klub znad Bosforu został pozwany przez swego piłkarza, bo - to ci heca! - "zapomniał" mu płacić. To ma być dla nas wzór profesjonalizmu do naśladowania? Dzięki, postoję.

Hiszpania? Ale mówimy o Barcelonie i Realu, czy może jednak o tych dziesiątkach tamecznych klubów, które albo już ogłosiły bankructwo, albo właśnie stoją na jego skraju?

Liga angielska profesjonalizować się zaczęła znacznie wcześniej, niż niemiecka. W zasadzie dałoby się przyjąć, że poza swym świtem pod koniec XIX stulecia (!!!) zawsze była profesjonalna. Pokaż mi jak nadgonić ponadstuletnie opóźnienia w wiadomym aspekcie (a na dodatek uczynić polski najpopularniejszym językiem na świecie, co się cholernie przyda), a do końca życia będę Cię nosił na rękach.

Liga francuska (podobnie zresztą, jak - w dużym uproszczeniu - holenderska, czy portugalska) opiera się na fenomenalnym szkoleniu. Tak swoich graczy, jak i dzieciaków ściąganych za młodu z byłych kolonii. Przypominam, że w zasadzie każdy klub znad Sekwany i Loary (poza może PSG i Monaco, ale o zainteresowaniu katarskich i rosyjskich nababów polską piłką jakoś nie słychać) traktuje struktury młodzieżowe albo jako podstawę istnienia, albo przynajmniej polisę ubezpieczeniową na wypadek trudnych czasów. Bo w razie draki żaden magistrat (patrz Kielce) nie przyjdzie mu z pomocą i nie dorzuci paru baniek na dopięcie budżetu. W związku z czym, aby ów budżet zamknąć, trzeba będzie sprzedać jakiegoś zdolnego chłopaczka. Albo dwóch. Albo ośmiu.

Można by tak jeszcze długo. Dałoby się wspomnieć np. o bliskiej memu sercu lidze włoskiej, która po czasach szalonej prosperity w latach 90tych przegapiła moment, gdy świat najpierw zaczął ją doganiać, a potem zostawiać daleko w tyle. Albo o lidze belgijskiej, w której fundusze inwestycyjne i - zwłaszcza - grupy menedżerskie, a więc zjawiska traktowane u nas jak pomiot szatana, odgrywają naprawdę pokaźną rolę. Albo..., albo...

Trzeba mieć dużo złej woli by nie zauważyć tego, że wzorce należy czerpać od najlepszych

Jasne. Ale trzeba też zgłębienia tematu na poziomie Dariusza Szpakowskiego ("w Anglii sobie poradzili"), by rzucać komunałami w stylu konieczności zatrudniania profesjonalistów na odpowiednich stanowiskach. Ja to wiem. I Leśnodorski... kurczę no, nie znam faceta osobiście, mam jednak głębokie przeświadczenie, że też wie. Najprawdopodobniej wie również, że wzorować trza się na najlepszych. Jednak w przeciwieństwie do Ciebie i mnie, on akurat musi zdecydować które wzorce mają szanse się u nas w kraju sprawdzić, a które nie bardzawo. Musi też znaleźć tych profesjonalistów do poobsadzania, a o to w Polsce niełatwo. Wiele innych rzeczy jeszcze musi. Czasem coś spieprzy, ludzka rzecz. Dokladnie tak samo mniejsze, bądź większe wpadki przytrafiają się Filipiakowi, Cupiałowi, czy Rutkowskiemu. Przy tym wszystkim jednak oni akurat - w przeciwieństwie, najwyraźniej, do Ciebie - mają świadomość, że prowadzenie zawodowego klubu piłkarskiego w Polsce nijak nie przypomina zabawy w hattrick.org na żywo.

pees.
Handball, siatkówka, żużel - co do sztuki piękne dyscypliny. Powiedz mi jednak, ilu ludzi je uprawia i w ilu krajach? Że Legia w liczbach bezwzględnych ma większy potencjał finansowy, niż np. V.T. Kielce? Bez wątpienia. To teraz jeszcze policz sobie, ile kosztuje budowa europejskiego średniaka (o gigancie nie wspominając) w futbolu, ile zaś kontynentalnej potęgi w szczypiorniaku. Porównaj sobie te kwoty. To nie boli.

pepees.
Wiedza nt. środków psychoaktywnych bywa czasem wysoce przydatna. Np. po to, by uświadomić sobie, iż najbardziej niebezpiecznym spośród nich wszystkich jest autokłamstwo.
75wtorek, 12, maja 2015 10:24
Pancz
@a-c10 Gwoli ścisłości - Lubelski Węgiel "Bogdanka" SA nie jest spółką Skarbu Państwa. Jest to podmiot prywatny - Skarb Państwa posiada 4,97% akcji kopalni.
76wtorek, 12, maja 2015 12:15
CTP
Obawiam się, drogi Albiceleste, że, podobnie jak wielu kibiców Legii, tak i ty uległeś tak bardzo charyzmie i "pijarowi" pana Bogusława, że w zestawieniu z tzw. faktami jakieś bielmo na oczy ci się rzuca. Smile Odnoszę takie wrażenie, że Twoja opinia o fachowości pana Prezesa jest oparta głównie na jego sposobie bycia i tym, co sprzedaje mediom a nie na tym jak tą Legią rzeczywiście zarządza. Osobiście, przed wygłaszaniem kategorycznych osądów radziłbym jednak najpierw zapoznać się z historią jego 2-letniej kadencji.
Może krótko przypomnę te jego "sukcesy":
- sprzedanie Jędrzejczyka w bardzo dużym pośpiechu już 5 minut po zakończeniu sezonu.
- wygonienie z klubu Ljuboji i brak sensownego transferu na jego miejsce (Mikita - kosmita)
Dzięki tym genialnym posunięciom mocno osłabiliśmy drużynę przed eliminacjami do LM mimo, że z transferem Jędzy spokojnie można było poczekać nawet do końca okna. A przy dobrych występach w eliminacjach jego wartość pewnie by nawet wzrosła.
- zwolnienie z klubu praktycznie całej kadry pracowniczej i zatrudnienie tzw. swoich.
Nie mam pojęcia, w jakim podręczniku o zarządzaniu przedsiębiorstwem pan Prezes wyczytał takie zalecenie. Obawiam się, że w żadnym tego nie napisali, bo taki ruch zazwyczaj mocno negatywnie odbija się na bieżącej działalności firmy.
- słynne literki na kibicowskich flagach. Geniusz pana Prezesa najwyraźniej nie doczytał w regulaminie, że te literki raczej są zabronione.
- stosunek pana Prezesa do przedstawiciela rządu w województwie. Dzięki temu genialnemu posunięciu wszyscy w administracji rządowej i samorządowej natychmiast nas pokochali miłością bezwzględną i bezgraniczną.
- bijatyka na meczu z Jagiellonią. Przed meczem wszyscy wiedzieli, że coś się kroi, tylko nie pan Prezes i szef bezpieczeństwa. Już po pierwszych rzuconych achtungach można było wprowadzić rządek ochroniarzy do strefy buforowej.
- afera z Bereszyńskim. No, tyle już o tym powiedziano, że szkoda mi klawiatury.
- Ojaama - "kupiliśmy go, bo zaufaliśmy skautingowi Lecha" - Mrożek lepiej by tego nie wymyślił
- Piech, Lewczuk, Szwoch, Masłowski, Malarz i zaciąg z Fluminenze - kasa wydana, efektów brak a drużyna bez świeżej krwi zaczyna popadać w stagnację.
- akademia: po 2 latach rządów w dalszym ciągu nawet nie wiemy, gdzie ona powstanie. Podobno w Grodzisku. Rodzice tych dzieciaków pewnie już skaczą ze szczęścia.
- brak sponsora stadionu. Minęło już pół roku od wygaśnięcia umowy z Pepsi a nowego sponsora jak nie było tak nie ma.
Jak na 2 lata prezesury, to całkiem niezła litania wpadek tego naszego geniusza.
77wtorek, 12, maja 2015 12:51
Senator
@CTP
Ja mam fioła na pewnym punkcie więc jestem rozczarowany polityką prezesa na jednej niwie ale na Twoje argumenty jest krótka odpowiedz. Dwa mistrzostwa, dwa puchary nie wspominając Europy. Dużo lepsze kluby robiły babole transferowe i sprzedawały kluczowych zawodników. Mamy dług o którym właściciele milczą, taką przyjęli politykę, widać jednak wyraźnie że chcą jak najszybciej tą sprawę załatwić i to chyba dobrze. Mieć z głowy i być czystym aby spokojnie budować dalej.
Mi polityka wobec kibiców całości nie przesłania. Pisałem jeśli uda się to wszystko ustabilizować na takim poziomie, zbudować tą akademię to czteroletna kadencja prezesa nawet przez mu nieprzychylnych będzie musiała zostać oceniona pozytywnie.
Ogólnie to zgadzam się z albiceleste, w naszym kraju w budowie normalnego klubu jesteśmy pionierami.
78wtorek, 12, maja 2015 14:05
a-c10
@ Pancz:

Jesteś pewien? W razie czego: wierzę. Mea culpa. Wychodzi na to, że i ja się gdzieś czasem p-dolnę, dziękiSmile

@ CTP:

Wiesz, żeby było śmiesznie, to ja w ogóle nie uważam Leśnodorskiego za postać charyzmatyczną, czy w jakimkolwiek stopniu urokliwą. Wręcz odwrotnie. Ja go instynktownie... nie lubię. Znaczy nie lubię jego medialnego oblicza, znajdującego się daleko poza czymś, co mógłbym nazwać moją bajką. Bo przecież, powtarzam, osobiście faceta nigdy nie spotkałem.

Co do listy wpadek: przekonujesz przekonanego. O ile nie masz zaawansowanej sklerozyWink, na pewno pamiętasz, że wielokrotnie się z Tobą zgadzałem w ocenie konkretnych działań pana B(L). Tak samo zgadzam się i teraz, niemal w 100%. Niemal, bo transferów Lewczuka, Szwocha i Malarza jednak bym jakoś tam bronił. Dorzuciłbym za to sporą wtopę w postaci tego nieszczęsnego sklepu.

Ale to chyba temat na inną dyskusję. Zasadniczo mogę powtórzyć: tak, Leśnodorskiemu zdarza się koszmarnie pobłądzić. Zdarza mu się także p-dolić piramidalne bzdury. Czasem wręcz takie, że człowiekowi ręce opadają i długo, dłuuugo ich podnieść nie może. Na pewno obwoływanie go geniuszem i przyklaskiwanie każdej jego decyzji, czy wypowiedzi, nie ma śladów sensu. Wciąż jednak, moim zdaniem, należy pamiętać o trzech rzeczach:

Primo, facet usamodzielnił klub. Rozwinął budżet i szerzej pojmowane struktury finansowe. Co cholernie istotne, zrobił to już po odcięciu iti'owskiej pępowiny pożyczkowo-zapomogowej.

Secundo, to, o czym pisze Senator: jak by na to nie patrzeć, wyniki sportowe Leśnodorskiego bronią.

Tertio, rzecz wciąż w mym odczuciu najistotniejsza: warunki. Mnie też się nie chce klawiatury strzępić (choć służbowaWink) i wypisywać tego wszystkiego a piat' jeszcze raz. Prowadzenie profesjonalnego klubu pilkarskiego w naszym kraju to j e s t pionierstwo. Na dodatek uskuteczniane w gęsto zarośniętej dżungli.
79wtorek, 12, maja 2015 14:37
Pancz
@a-c10
Jestem pewien - to "mój" regionSmile

25 czerwca 2009 akcje przedsiębiorstwa zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W związku z emisją Skarb Państwa uzyskał 528 mln zł. Kolejny etap prywatyzacji miał miejsce 9 marca 2010. Ministerstwo Skarbu Państwa sprzedało w tym dniu na giełdzie 46,7% akcji Lubelskiego Węgla Bogdanka za ponad 1,1 miliarda złotych.
http://www.rp.pl/artykul/444563_47_procent_akcji_Bogdanki_w_rece_OFE.html
80wtorek, 12, maja 2015 15:00
a-c10
@ Pancz:

OK, jeszcze raz dzięki za obywatelską korektęSmile
81wtorek, 12, maja 2015 16:05
Zbyszek
Ogłaszam wszem i wobec, że odebrałem bardzo staranne podwórkowe wychowanie, gdzie cnotą kardynalną była lojalność, gdzie nikt nie kopał leżącego, gdzie ,jak ktoś się potknął i upadł to nikt z niego nie szydził, ale pomagał mu powstać. I tego będę się trzymał. A nie którzy z Was Panowie : róbta sobie co chceta.
82wtorek, 12, maja 2015 21:00
Zgred
@ Zbyszek

To wychowanie jak sądzę odebraliśmy Wszyscy , którzy tu piszemy...
Dzielić na dzielnice nawet nie chcę- bo po co?
Po co komuś wiedza, że wyszedł np: z "brzeskiej"...
Istotą jest co piszesz- lojalność i to , że nie kopało się "leżącego"

Tak ! Masz rację, oczywistą na te czasy.
Zostawiłeś mnie w tzw. "blokach"...Zbyszek -zrozum te różne myśli, podteksty, niestosowne pierdzie......nie. Ostatnim w mojej ocenie Ludzi tu piszących byłbyś tu jako Ktoś z tzw " innego rytmu Warszawy"...
Nawet nie wiesz? Jak dziękuje Ci za te słowa
Twoje i moje płynące młodością, zwykłą szczerością tych czasów.

"I tego będę się trzymał."
Mój szacunek Zbyszek, ja tego nauczony - "Warszawą" trzymam się tego całym życiem, na dobre lub złe, ale zawsze tak samo.

Nagle z Pana, który wiedzą rozwala "wikipedię" wychodzi Człowiek z
...z podwórkowego wychowania, warszawskich podwórek, gdzie zasady były żelazne...trudne i bardzo rygorystyczne.

Dobrze, że istnieje taka strona, bo dzięki niej można zdobyć wiedzę, że istnieje coś...co jest po za wykładaniem teorii, schematów grania, czy różnych teorii rozegrania, złego czy dobrego podania...w otoczeniu naszej Legii.

Panie Zbyszku
z szacunkiem - wychowany na Pradze
Zgred
83wtorek, 12, maja 2015 22:48
CTP
@Senator
Nie zakłamujmy rzeczywistości, proszę. Te 2 MP i PP, to efekt pracy Skorży i Urbana, którzy zbudowali ten zespół. Przez ostatnie 3 lata ta drużyna stopniowo się rozwijała mozolnie pnąc się w każdym sezonie coraz wyżej w europejskiej hierarchii. Z sezonu na sezon były: najpierw IV runda LE, potem faza grupowa a na koniec awans do 1/16. Przypisywanie zasług Leśnodorskiemu jest po prostu śmieszne. Zwłaszcza, że on raczej przeszkadzał niż pomagał sprzedając kluczowych piłkarzy w ważnych momentach a sprowadzając Piechów, Lewczuków i Masłowskich.
@a-c10
Każdy normalny klub powinien skupiać całe swoje siły na dwóch obszarach działalności. Obszarach, które powinny stanowić główne źródło dochodów i które powinny być traktowane wręcz równorzędnie. Pierwszy obszar, to oczywiście wszelkie rozgrywki, w których klub uczestniczy. To są nagrody od organizatorów, pieniądze od telewizji i pozostałe bonusy. Ale to jest sport, gdzie się czasami wygrywa a czasami przegrywa i dlatego jest też drugi obszar, który obarczony jest o wiele mniejszym ryzykiem. Tym obszarem są transfery. Jeśli klub ma kumatych skautów oraz odpowiednią politykę, że tak powiem, zagospodarowywania takich nowych nabytków, to czasami ten drugi obszar potrafi przynieść większe pieniądze niż ten pierwszy.
Niestety, i to jest mój główny zarzut do obecnych władz, w Legii ten drugi obszar praktycznie nie istnieje. Tzn. istnieje ale raczej tylko w jedną stronę. Zatrudniliśmy gościa, który w temacie dopiero raczkuje, który praktycznie nie ma żadnych znajomości na menedżerskim rynku i od prawie 2 lat miotamy się z kąta w kąt sprowadzając piłkarzy na klasyczny chybił trafił. Najczęściej chybił.
Teoretycznie mamy kilkudziesięciu młodych piłkarzy, którzy odpowiednio poprowadzeni mogliby za rok czy dwa zasilić klubową kasę niezłą gotówką ale za to zatrudniliśmy trenera, który stwierdził, że młody nie będzie u niego grał tylko dlatego, że jest młody.
Nie widzę tutaj żadnego sensu ani logiki.
84środa, 13, maja 2015 14:19
a-c10
@ CTP:

Zupełnie nie wiem dlaczego pominąłeś trzeci filar (który, jak wieść niesie, w tych najbardziej poważnych klubach odgrywa coraz to większą rolę), czyli szeroko pojmowany marketing. Gwoli ścisłości dodam jeszcze, że przecież wszystkie trzy obszary nawzajem się przenikają i pozostają współzależne: najlepsi nawet pijarowcy nic nie wskórają, gdy na boisku bida z nyndzą; z dobrze wypromowanego klubu łatwiej sprzedać zawodnika i uzyskać za niego jakieś spore pieniądze, które potem można przeznaczyć na rozwój drużyny, ergo poprawę wyników, etc, etc., etc. Banały, nie ma się co rozwodzić.

Zacznę sobie, tak po mickiewiczowsku, od właśnie tej "trzeciej nogi" (jakkolwiek by to nie brzmiałoWink). Z szeregu powodów (które, mam wrażenie, obaj znamy, toteż znów nie będę się rozpisywał), Wasz klub zawsze był najbardziej medialny w kraju. Niemniej, od nastania rządów Leśnodorskiego, "wszechobecność" Legii jeszcze się powiększyła. I to dość znacznie. Nawet Ty, hmmm... daleki od "jarząbkowatości", wielokrotnie powtarzałeś, że akurat na polu propagandy pan prezes radzi sobie wcale-wcaleSmile

Oczywiście, tu też nie jest idealnie. Do ogródka pana B(L) można by wsypać spore wiaderko gruzu w postaci zdecydowanie przesadzonej nachalności, szczeniackiego onanizmu werbalnego nad każdym transferem ("Szwochinho" i te rzeczy), spapranej i chyba zgoła niepotrzebnej kampanii "słoikowej", czy wreszcie armatniego strzału we własnej kolano (bo nawet nie stopę) w postaci wspominanego już "kibicowskiego" sklepu na stadionie i ogółem nazbyt daleko posuniętej sympatii dla określonych sekcji trybun. A pewnie i czegoś jeszcze, co akurat w tym momencie nie przychodzi mi do głowy.

Niemniej jednak, Legia pozostaje jednym z bardzo niewielu polskich klubów, których władze zdają się rozumieć, iż dzisiejszy futbol nie zaczyna się w pierwszej, ani nie kończy w dziewięćdziesiątej minucie konkretnego spotkania. I jakkolwiek wiele spraw nadal można by Leśnodorskiemu zasugerować, a wiele z jego działań zakwestionować, pewne zasługi pozostają oczywiste.

To teraz filar drugi. Nie istnieje? A po czym wnosisz? Bo moim zdaniem w tym twierdzeniu jest zdecydowanie zbyt dużo przesady. Przed chwilą z Waszego klubu wyfrunął - za wcale ładne pieniąchy - szerzej nieznany Bielik. Za chwilę w świat ruszy Duda, który przed przyjściem do Legii również był postacią kompletnie anonimową. Łączny zysk netto z obu transferów wg wszelkiego prawdopodobieństwa liczony będzie w grubych dziesiątkach milionów złotych. Jak by nie patrzeć, kawał grosza.

Jasne, na tę "złotą" dwójkę przypada spora ilość wtop. Niekiedy kuriozalnych (import z Flu), czasem oczywistych od samego dzień dobry (Masłowski). Po pierwsze jednak, rynek transferowy nigdy nie był, nie jest i - mimo postępu techniki - raczej nigdy nie zostanie nauką ścisłą. Powiedzonko o tym, iż błędów nie robi tylko ten, co nic nie robi, jest tutaj bardzo, ale to bardzo adekwatne. Po drugie - warunki.

Wiem, wracam do nich dość uporczywie, uważam jednak, że inaczej się nie da. Michał Żewłakow na pewno nie jest wymarzonym szefem skautingu. Przynajmniej nie w tej chwili. Skąd jednak brać lepszych? Na zachodzie - z którego podobno mamy czerpać garściami - specjaliści, rzecz jasna, są. Ale się cenią. Poza tym, ani Legia, ani żaden inny polski klub nie ma w tej chwili takiej renomy, żeby ściągnąć prawdziwych fachowców. Zostają zatem odrzuty. Co można znaleźć w Polsce, o tym dobitnie świadczy Wasz, hehe, nabytek podciągnięty Lechowi, ten mitoman-gawędziarz. Może zatem, zamiast - właśnie! - szukać na chybił/trafił, lepiej sobie takiego Żewłaka wychować, nawet z założeniem, że na początku drogi będzie się często wywracał? Ja wiem, rozumiem. Nie jest to jakieś wymarzone rozwiązanie, nie załatwia nic tak na pstryk, na teraz. Ale - maybe, just maybe - lepiej tak, niż wcale?

No i wreszcie filar nr 1. Nie będąc w żadnym wypadku fanem Berga chciałbym zauważyć, że odmawianie mu (a zatem i Leśnodorskiemu) jakichkolwiek zasług w ostatnich sukcesach drużyny jest dokładnie takim samym zakłamywaniem rzeczywistości, jak przypisywanie mu ich wszystkich. I Skorża, i - zwłaszcza - Urban niewątpliwie przyłożyli rękę do dzisiejszego kształtu Legii. Niemniej, to Berg doszedł tam, gdzie oni nie potrafili. I nie chodzi o sam wynik. Rzecz również w bardzo widocznej, nawet niechętnym okiem, odmianie taktycznego oblicza zespołu.

Wiesz co? Tak tytułem podsumowania, przyszło mi do głowy, że ja po prostu nie lubię skrajności. Leśnodorski nie jest geniuszem. Wyśpiewywanie peanów na jego cześć zdecydowanie nie powinno mieć miejsca. Jednak - zwłaszcza wziąwszy pod uwagę te nieszczęsne warunki - jakieś uznanie się facetowi należy. I tyle.
85środa, 13, maja 2015 15:21
świrekwampirek
Wypowiedzi Zbyszka w moim kierunku dedykuję Panu MoonroeSmile
Legia przejęta jak bankrut?!
Zdobył 2 MP?
Ja wysiadam przy putinowskiej propagandzie. Czekam (bez wielkich nadziei) na odpowiedź na moje uwagi/zastrzeżenia a nie słowną kloakę i opowieści kto na jakim podwórku się wychował (ha, ha do tej pory "Panowie Szlachta")
86środa, 13, maja 2015 16:14
Zbyszek
Tekst o hienach nie powstał.Jak wiadomo najpierw na żer rusza jedna hiena i uryną znaczy swój ślad,ale widocznie smród jaki niejaki Andrzej Iwan zainicjował był tak wielki,że inne hieny nie ruszyły za nim. Z jednej strony do niedobrze, bo miałem chcicę na fajowy tekścik,a z drugiej to palantów plujących z sadystyczną lubością na mój klub mam po dziurki w nosie.A polemika z kimś takim to zniżanie się do poziomu naczynia nocnego ,a ja obrzydliwy jestem i łajna do pióra nie wkładam. I powiem szczerze, oby "Traktat o hienach" nie musiał powstawać.
To już drugi tekst obiecany i nie napisany, bo miało być też o piłkarzykach pajacykach,ale na szyderstwa w nastroju nie jestem.

@Zgred.
Dziękuję. Pięknieś Waść to ujął.. Pozdrawiam.

@Świrek Wampirek.
Jak bym miał coś do Ciebie to mam na tyle odwagi,żebym Tobie w oczy z armaty , albo innej rusznicy wystrzelił. Ale dobrze,że niektóre sformułowania uważnieś przestudiował. boć to nie wypada, nie godzi się, aby z ust tego, który się mieni być Legii kibicem takie bezeceństwa wychodziły jak nie przymierzając od tych ,których już czytać hadko.
87środa, 13, maja 2015 16:45
świrekwampirek
Zbyszku, Ty tak na poważnie?
Naprawdę sens chcesz przykryć pseudo staropolszczyzną?
Ja zrobię proste doświadczenie, gdyby Miklas a raczej za jego rządów Legia wyleciałaby z LM też byś pisał że "prezes uczy się"? Gdyby Miklas za plecami trenera 5 minut przed ważnym meczem sprzedałby lidera drużyny pisał byś "Oferta nie do odrzucenia"?
Widzisz, niw wypalaj mi z podwórkiem i staropolszczyzną bo ja jestem dzieckiem z dobrego domu które wpadło za młodu w złe towarzystwoSmile
Niestety nie odpowiedziałeś na żaden z moich zarzutów/uwagi.
88środa, 13, maja 2015 17:27
świrekwampirek
ChrysteSmile
89środa, 13, maja 2015 20:10
Zbyszek
@świrekwampirek.
Raczysz żartować sobie. Bo przecież naprawdę to nie Prezes wychodzi na boisko i gra,a my tu o przegranej z Lechem.Co ma za przeproszeniem piernik do wiatraka czy Prezes tak czy inaczej odzywa się do podległych pracowników z grą drużyny w piłkę.Trzeba naprawdę dużo złej woli,aby te sprawy wiązać ze sobą. Więc jak ktoś kiedyś powiedział "jak się chce psa uderzyć to się kij zawsze znajdzie". I niestety w sprawach Legii grzeszysz pychą i niewiedzą. Nikt mnie nie upoważnił, abym brudy wywlekał na wierzch.Skoro Prezes uznał,że pierzemy we własnym domu i mediów nie mieszamy to ja też nie będę. Podobnie było z PRL. Pan Tadeusz Mazowiecki uznał,że jest tyle sprzątania po PRL, tyle naprawy i poprawy,że nie ma czasu na robienie remanentu i wykazywania czarno na białym,że PRL to był bankrut i trup. I dziś wielu chwali tamten system jak by nie był jednym, wielkim oszustwem. Podobnie było z tymi zmianami personalnymi w Legii. To,że Prezes nie zrobił afery to nie znaczy,że wszyscy byli uczciwi. Ponad 280 mln. zł długu według ostatniego Prezesa ITI Pana Zygi skądś się wzięło. Ja podam tylko jeden drobny przykład tyczący niejakiego Marka Jóżwiaka, gdyż o tym pisałem na tym blogu na początku stycznia 2013 roku. Ujawniłem,że wbrew temu co publicznie mówił ,Wolski wraz z Kucharskim mieli lecieć do Włoch w pierwszą niedzielę stycznia. Pewno ten , który przekazał mnie to powiedział o tym i Prezesowi, który przeglądał od połowy grudnia 2012 roku wszystkie umowy z piłkarzami, pracownikami itd.Prezes poprosił na rozmowę pana Kucharskiego, który mu powiedział,że Pan Jóżwiak stwierdził,że na to ma zgodę Prezesa i dodał,że ten że Jóżwiak jak Legii Kucharski zaproponował Bereszyńskiego to powiedział,że nie jest zainteresowany. Na to wezwany został Jóżwiak, który przyznał,że zgodę miał Prezesa Zygo na transfer Wolskiego, ale na dictum,że teraz to on jest Prezesem i powinien wiedzieć i że Wolski ma on gips na nodze i kwota za niego będzie oficjalnie o połowę niższa, nie odparł nic. Też potwierdził,że Bereszyńskiego nie chce bo on z Poznania. Na stwierdzenie,że na gorszych wydawano po milionie EURO/ kwota transferu i prowizja menedżerska/ , a ten jest za darmo, nie odrzekł nic.Więc o dalszej współpracy nie mogło być mowy. i musisz się jednak zastanowić i odpowiedzieć sobie na pytanie ; czy wzięty prawnik, członek wielu Rad Nadzorczych wielu poważnych Firm, człowiek ,który negocjował ważne kontrakty prywatyzacyjne jest durniem , jak by wynikało z Twoich "przemyśleń"?. Zanim jeszcze podobne nonsensy napiszesz obwiniające Prezesa nawet o zbyt cichy chód radzę zastanów się , czy aby na pewno masz w takim czy innym temacie wiedzę. Prezes Leśnodorski na pewno za bardzo i za szybko chce sukcesu,ale dobrej woli nikt mu zarzucić nie ma prawa.A już na pewno nie chce Legii szkodzić.Więc należy warzyć słowa, aby człowieka nie oczerniać. Ja to mówi VIII Przykazanie "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliżniemu swemu". Mów prawdę, a nie to co się Tobie wydaje.
Nie jest jego winą,że ma kibiców jakich ma Legia i moim zdaniem jego intencją jest ich spacyfikowanie i ucywilizowanie. Pamiętajmy też,że UEFA zaostrzyła karanie za "politykowanie" na trybunach od lipca 2013 roku czego nasi kibice do wiadomości przyjąć nie chcieli.Więc zachowania niekaralne wcześniej stały się takimi . Wyciąganie z tego wniosku,że na trybunach jest gorzej za Prezesury Prezesa niż było wcześniej jest po prostu nieprawdą.
I najważniejsze, jednak szanujmy prywatną własność. To w poprzednim systemie wmawiano ludziom,że wszystko jest ich i to klasa robotnicza jest hegemonem i jej wszystko wolno. Jak to trafnie ujął S. J. Lec "Taką żeśmy uchwałę podjęli,że to Jasio będzie rządził od przyszłej niedzieli".Wypada wreszcie zauważyć,że za niewłaściwe decyzje, za zaniechania, za błędy to właściciele odpowiadają swoimi pieniędzmi.I krótko mówiąc ,nikomu nic do tego. Można krytykować,bo żyjemy w wolnym kraju tylko baczyć trzeba,że nie popaść w śmieszność.
i radzę w takim przypadku stosować maksymę Pana Kazia Górskiego , tę o sędziach :"O sędziach można powiedzieć wszystko i ja z tego prawa skorzystam i o sędziach nie powiem, ani słowa".
Na wszystko można patrzeć w barwach czarnych , albo jasnych czyli widzieć wszystko to co złe albo to co dobre. Mnie żółć nie zalewa, ja nie muszę się dowartościowywać , nie sprawia mi absolutnie żadnej radochy wylewanie pomyj na kogokolwiek. I tego się będę trzymał.
Byłem wielokrotnie krytyczny,ale wtedy gdy mało kto krytyczny był.Na pewno nie dołączę do chóru wrogów Legii i w ich gronie nie będę śpiewał .Nie będę opluskwiał własnego klubu tylko dlatego,że przegrał z jakimś tam Lechem .Dziś przegrał, jutro, albo za rok wygra.Dla wielu to jest pretekst,aby swoją truciznę rozsiewać. Tylko baczyć trzeba,że w ten sposób ujawnia się własne oblicze. tego, który tylko czeka , aby Legii powinęła się noga. Mam tylko nadzieję ,że pisząc to co napisałeś podobnie jak CTP uczyniłeś to bez przemyślenia,że stajesz po tej złej stronie. Jeżeli nie to nie dziw się,że ci tzw. zaangażowani ale i wielu innych może obrzucać tych co nie są za Legią w potrzebie - epitetami. Nie dziw się. I winy szukaj nie w nich, ale w sobie.W tych trudnych chwilach władzom Legii, piłkarzom ,trenerowi potrzeba wparcia, a nie jałowego wyszydzania.
I możesz się wyśmiewać z podwórkowych zasad i wartości ,ale była taka zasada, że jak kto ich nie przestrzegał to z podwórkową bracią się żegnał. Bez żalu z obu stron.
90czwartek, 14, maja 2015 10:39
kibic50
@Prezes

Może krytyka prezesa bierze się też stąd, że nierówno traktuje wszystkich kibiców ?
W programie lojalnościowym "Legiony" nie uwzględniono tych, którzy mecze Legii oglądają w radio Smile
Mamy majorów, pułkowników, może trzeba było wprowadzić dodatkowy stopień: radio telegrafista Very Happy

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1