A+ A A-

Czarnogóra - Polska 1-2: Twardy orzech

Polska wykonała kolejny krok na drodze do mistrzostw świata w Rosji. W trudnym meczu na stadionie w Podgoricy Polacy pokonali Czarnogórę 2:1. Bramki dla naszej reprezentacji zdobyli Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek.

 

W składzie reprezentacji Polski pojawiło się dwóch zawodników Legii - na środku defensywy Michał Pazdan oraz Artur Jędrzejczyk na lewej stronie obrony. W środku pola zabrakło kontuzjowanego Grzegorza Krychowiaka. Polacy rozpoczęli w składzie: Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Błaszczykowski, Linetty, Zieliński, Mączyński, Grosicki – Lewandowski. Skład gospodarzy wyglądał następująco: Božović - Marušić, Savić, Šofranac, Stojković - Kojašević, Vukčević, Šćekić, Vešović - Mugoša, Beqiraj. Zagrać nie mógł kontuzjowany as Czarnogóry, Stevan Jovetić.

W 3. minucie Grosicki doszedł do strzału w polu karnym i pierwszy raz interweniował  Božović. Po rzucie rożnym lewą nogą uderzył Glik, jednak nie trafił w bramkę. W kolejnych minutach Polacy mieli nieznaczną przewagę, ale gra naszych zawodników nie była wolna od nerwowości i błędów. W 15. minucie zrobiło się niebezpiecznie pod polską bramką. Po rzucie wolnym i sytuacyjnym uderzeniu głową Beqiraja dobrze interweniował Fabiański.

Poza tą sytuacją, Polacy nie pozwalali gospodarzom na wiele. Wyraźnie lepsza piłkarska jakość reprezentantów Polski nie przekładała się jednak na kreowanie sytuacji strzeleckich. Nasi zawodnicy wymieniali dużo podań w trójkącie Pazdan, Mączyński, Glik, ale rzecz jasna odbywało się ta bardzo daleko od bramki gospodarzy. Kolejną dobrą akcję Polaków oglądaliśmy dopiero w 31. minucie meczu. Znów przed bramką Czarnogóry znalazł się Grosicki, podał do Zielińskiego, ale nasz pomocnik wydawał się być nieco zaskoczony otrzymanym podaniem i nie zdążył z oddaniem strzału. Wreszcie w 40. minucie Lewandowski podszedł do rzutu wolnego po tym jak został sfaulowany przez Savicia. Nasz kapitan uderzył bardzo precyzyjnie i Polska prowadziła 1:0.

Taki wynik utrzymał się do przerwy. Prowadzenie Polski było zasłużone, ale wiadomo było, że bojowo nastawieni Czarnogórcy nie pogodzili się jeszcze z porażką.

W drugiej połowie na boisku przez kilkanaście minut działo się niewiele. W 58. minucie Czarnogórcy postraszyli Polaków. Do płaskiego dośrodkowania w pole karne doszedł Mugoša, ale uderzył wysoko nad bramka. W 61. minucie Polacy zmarnowali dwie stuprocentowe sytuacje w ciągu kilkunastu sekund. Najpierw po szarży Piszczka gola mógł zdobyć Lewandowski, ale strzelił zbyt lekko i obrońca gospodarzy wybił piłkę z bramki. Za chwilę Lewandowski oddał piłkę Piszczkowi, ale ten nie oddał dobrego strzału. Niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. W 63. minucie Kojašević dośrodkował, a wbiegający w pole karne Mugoša strzałem głową pokonał Fabiańskiego. Ten gol dodał skrzydeł gospodarzom, którzy przez kilka minut mieli więcej do powiedzenia, a bierność Polaków przypominała o nieudanym początku eliminacji i remisowym meczu w Kazachstanie. W 71. minucie mogło być 2:1 dla Czarnogóry, ale Šofranac po rzucie rożnym z kilku metrów nie trafił do bramki. W 79. minucie boisko opuścił Linetty, w miejsce którego pojawił się Łukasz Teodorczyk. Polacy zdołali uspokoić grę i w 82. minucie odzyskali prowadzenie. Zieliński podał na prawe skrzydło do Piszczka, który przelobował Božovicia. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.

Wynik 1:2 utrzymał się do końcowego gwizdka. Spotkanie w Podgoricy kosztowało nas wiele nerwów, bo w pewnym momencie wydawało się, że nasi reprezentanci utracili kontrolę nad meczem, w którym byli przecież wyraźnie lepszą drużyną. Ostatecznie skończyło się jednak znakomicie – zwycięstwo na trudnym terenie daje nam sześć punktów przewagi nad Czarnogórą oraz Danią, która podzieliła się punktami z Rumunią. Szkoda tylko, że kolejną w tych eliminacjach niepotrzebną żółtą kartkę zobaczył Kamil Glik i nie zagra w czerwcowym meczu z Rumunią.

Dyskusja (4)
1niedziela, 26, marca 2017 23:30
Senator
Cieszyć mogą tylko trzy punkty bo sam mecz do ładnych nie należał. Wolno, bez fajerwerków ( podanie do Piszczka od Zielińskiego wyjątek ) . Nie ma co jednak narzekać ponieważ tak wygląda większość meczów o punkty. Drużyna moim zdaniem a zaznaczam że się nie znam kompletna jeszcze nie jest. Słaby mecz Linettego , nie przekonał mnie Grosik a w obronie Glik jest o piętro wyżej niż pozostali.
2poniedziałek, 27, marca 2017 09:00
dalkub
do słów Senatora z którymi się zgadzam dodam tylko że nasza reprezentacja za często dostosowuje się do kopaniny i gonitwy prezentowanej przez przeciwników - wyjątkiem tu był mecz z Rumunią gdzie mecz był w pełni kontrolowany. Mam wrażenie że pomoc nie potrafi, szczególnie środek z jednej strony zablokować przeciwnika a z drugiej nałożyć sposobu gry - oczywiście chodzi o przeciwników takiej klasy jak wczorajszy.
3poniedziałek, 27, marca 2017 09:46
Zgred
Owszem mecz ciężki, ciężki bardzo i to w kilku wymiarach...
Ciężki dla piłkarzy bo to męki kiedy gra się w drużynowej dyscyplinie z ludźmi, którzy w ogóle nie grają... jak Linety , Zieliński czy Grosicki . Pierwszy nie istniał na boisku, właściwie wszystkie podania nie celne, bez wychodzenia do piłki ( co Włosi w nim widzą pozostaje wielką tajemnicą) - do zmiany już w przerwie.
Drugi właściwie jednym błyskiem podania zaistniał pozytywem, w całości bezbarwny. Grosicki jedyne co pokazał to "genialne" Wink dośrodkowania ( czy tam w Hull mają dwa razy większe boisko ?)
Zagrał zero - totalne nic.
Ciężki dla Roberta Lewandowskiego, który w znany sobie sposób stonował pomeczowe wypowiedzi reprezentantów. Ciężki bo pokopany okrutnie. Sędzia niby dobry a przymykał oczy na ewidentne faule ( bardzo ostre) Czarnogórców chroniąc szczególnie tego, który miał już żółtą kartkę, puszczając kilka fauli na drugą...
Ciężki dla kibiców ( tv polsat) gdyż skazani byli na "wyczyny" słowne Hajty, który jako komentator - mówiący o meczu powoduje poczucie niesmaku, wypaczając znaczenie języka polskiego oraz prawdę oglądaną przez widzów...zakłamując rzeczywistość tekstami typu : "teraz turbo grosik" itd.
Ciężki w oglądzie taktyki, taktyki zastosowanej przez trenera Nawałkę, który wychodząc jednym napastnikiem właściwie zabija walory R. Lewandowskiego skazując go na pojedynki z dwoma, trzema obrońcami przeciwnika. O sensie, zamyśle zmian lepiej nie mówić. Po prowadzeniu 1-0 gra na wynik, aby nie stracić aby utrzymać, po zremisowaniu na 1-1 brak reakcji, zmiany stylu, ryzyka...

Tak - ten mecz był Bardzo ciężki, wygrany geniuszem ułożenia stopy przy rzucie wolnym Lewandowskiego i przebłyskiem Piszczka, który przypomniał sobie o tym, że był kiedyś napastnikiem.
Trzy punkty są , ale gra do dużej poprawy...
4poniedziałek, 27, marca 2017 12:24
Baron
Zgadzam się z tym co powyżej napisał Zgred, tyle że wyżej bym ocenił Zielińskiego mimo wszystko.
Bramkę dla Czarnogórców oceniam mimo wszystko jako kontrowersyjną. W momencie podania dwóch piłkarzy gospodarzy było na spalonym i absorbowali Fabiańskiego, skorzystał ten trzeci, dla mnie bramka powinna być nie uznana. No i ewidentny był brak czerwieni dla piłkarza gospodarzy.
Mecz wyglądał jak wyglądał bo miejscowi od początku nastawili się na ostrą grę i w takiej sytuacji mecz nie mógł być ładny, a sędziemu w kilku momentach zabrakło konsekwencji.
Najważniejsze, że zainkasowaliśmy 3 pkt i mamy obecnie 6 pkt przewagi nad resztą stawki. Jest dobrze i oby pójść dalej za ciosem bez żadnej głupiej wpadki.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1