A+ A A-

Legia - Sheriff 1-1: Tortury

Legia nie przybliżyła się do fazy grupowej Ligi Europy. W pierwszym meczu czwartej rundy kwalifikacyjnej nasza drużyna po bardzo słabym meczu tylko zremisowała na własnym boisku z Sheriffem Tiraspol 1:1. Prowadzenie dla Legii zdobył Hämäläinen, ale w końcówce meczu wyrównał Bayala.

 

W Legii w wyjściowej jedenastce zameldował się Sebastian Szymański. Na pozycji ofensywnego pomocnika miał zagrać Guilherme. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Mączyński, Moulin – Szymański, Guilherme, Nagy – Sadiku. Goście rozpoczęli w składzie: Mikulić – Sušić, Posmac, Kulušić, Cristiano – Bayala, de Nooijer, Anton, Brezovec, Tripić – Badibanga.

Mecz zaczął się od straty Guilherme na połowie Legii, na szczęście goście nie zdołali wykorzystać prezentu. Za chwilę piłkarze Sheriffa mieli rzut wolny, jednak dośrodkowanie zostało wybite. Legia odpowiedziała długim podaniem Dąbrowskiego do Sadiku. Nasz napastnik znalazł się w niezłej sytuacji, ale nie zdołał oddać strzału. Pierwszy celny strzał oddał w 7. minucie Guilherme. Mikulić spokojnie interweniował. W 12. minucie akcję Legii uderzeniem zakończył Jędrzejczyk. Piłka poszybowała nad bramką gości. Plan trenera Magiery musiał ulec modyfikacji po nieco ponad dwudziestu minutach gry. Boisko musiał opuścić kontuzjowany Guilherme, którego zmienił Kucharczyk.

Mecz był chaotyczny.  W grze Legii irytowały straty i problemy w pojedynkach w środku pola. Po jednym z takich przegranych pojedynków Pazdan musiał sfaulować szarżującego Badibangę i ujrzał żółtą kartkę. Nasza drużyna nie miała pomysłu na sforsowanie obrony gości. Legioniści długo prowadzili piłkę daleko od bramki Mikulicia i nie stwarzali zagrożenia pod bramką mistrzów Mołdawii. W 36. minucie sam przed Mikuliciem mógł znaleźć się Kucharczyk, ale nasz skrzydłowy nie zdołał opanować piłki po długim podaniu z obrony. W ostatniej minucie pierwszej połowy wreszcie dobry, soczysty strzał z dystansu oddał Mączyński. Mikulić interweniował i piłka wyszła na rzut rożny. Za kilka chwil po kolejnym rzucie rożnym strzał głową oddał Jędrzejczyk, ale piłka przeszła nad bramką gości.

Do przerwy było 0:0 i był to wynik zasłużony. Kolejny raz w tym sezonie Legia prezentowała się nader nieprzekonująco.

Pierwsze minuty po przerwie wskazywały na to, że goście poczuli się jeszcze pewniej na boisku. W 52. minucie zawodnicy Sheriffa rozegrali dobrą akcję. Na szczęście Badibanga został zablokowany w momencie oddawania strzału głową. Legia odpowiedziała akcją, w której Nagy podał płasko do Szymańskiego. Niestety nasz zawodnik skiksował. W 55. minucie Hämäläinen zmienił Sadiku. W 58. minucie Szymański popisał się efektownym dryblingiem w polu karnym gości, ale podanie nie znalazło adresata. Gra naszej drużyny nadal była wolna i do bólu przewidywalna.

W 71. minucie Hildeberto zmienił Nagya. Właśnie Portugalczyk zainicjował bramkową akcję naszego zespołu. W 76. minucie Hildeberto podał na lewą stronę do Hlouška. Czech płasko dośrodkował, nogę dołożył  Hämäläinen i było 1:0. Prowadzenie na kilka minut uskrzydliło legionistów. W 80. minucie z dystansu uderzył Moulin, piłka minęła jednak bramkę gości. W 83. minucie dośrodkowanie Jędrzejczyka mógł sfinalizować Kucharczyk, ale w trudnej pozycji nie oddał dobrego strzału. W 85. minucie Kucharczyk oddał strzał głową, ale nie miał ‘z czego’ uderzyć i Mikulić spokojnie interweniował. Goście podejmowali ryzyko, zależało im na zdobyciu gola. Trener Sheriffa wprowadzał graczy ofensywnych. W 87. minucie mistrzowie Mołdawii dopięli swego i wyrównali. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bayala wygrał walkę z Dąbrowskim i z kilku metrów wbił piłkę do bramki. W końcówce meczu nie wydarzyło się już nic godnego uwagi.

Awans do fazy grupowej Ligi Europy nie jest jeszcze ostatecznie przegrany, ale wynik z Warszawy oznacza, że to Sheriff jest bliżej zwycięstwa w dwumeczu. Co gorsza, gra Legii nie daje specjalnych nadziei na odwrócenie losów rywalizacji w spotkaniu wyjazdowym. Nasz zespół gra w sposób zatrważająco ślamazarny, niedokładny i niepewny. W Mołdawii trzeba będzie walczyć o zwycięstwo, ale taka Legia, która oglądaliśmy w czwartek Warszawie, z pewnością nie poleci tam po swoje - raczej, niestety, jak na ścięcie.

Dyskusja (42)
1czwartek, 17, sierpnia 2017 23:33
sektor212
Procenty nie za wiele temperują moją złość. K…wa zawsze coś. Dziś Malarz stoi jak słup soli bez reakcji. Piłka leci mu przed nosem na trzecim metrze a on przyspawany do linii. Obsrany boi się dwa kroki zrobić do przodu wyjść w górę i wypiąstkować taka wrzutkę? Powtarzam, trzeci metr 99% bramkarzy wychodzi do takiej wrzutki i kasuje akcje. A my k…wa mamy zaszczyt mieć tego 1% co boi się gry na przed polu. Co centra to getry mu falują. Ach co za urlop. W spokoju piwa nie dadzą skonsumować. W rewanżu musimy wygrać lub remisować 2:2 lub wyżej. Czy ta drużyna to osiągnie? Po wypowiedzi Pazdana „gadanie w szatni nic nie daje” zaczynam mieć obawy. Na dziś tyle bo w nerwach mogę napisać coś czego później będę żałował. Oj ciężki jest żywot kibica.
2czwartek, 17, sierpnia 2017 23:42
Mroova
@sektor
ciężki jest. ja też się gryzę w jęzor, bo mógłbym łacno popełnić coś trudnego do wybaczenia .... Co do procentów to zastosowałem rytuał magiczny, który z Piastem zadziałał ... niestety w LE potrzebna jest jakaś modyfikacja formuły, ale boję się, że nie będę miał okazji jej dopracować ..... tfu ....
3piątek, 18, sierpnia 2017 00:02
sektor212
Mroova

Dopóki piłka w grze Smile nie rezygnuj. Proponuje szukać innych składników bez wzmacniania procentowego.
4piątek, 18, sierpnia 2017 03:45
Senator
Pisałem wcześniej że nie mogę patrzeć na Francuza, tekst Zachodnego którego wcześniej nie ceniłem każe jednak ciut inaczej spojrzeć na sprawę.
Przypomina mi się Jodlowiec. Pamiętacie sezon po Euro gdzie właściwie nie miał dnia wolnego i oficjalnie mówił rzygać mi się chce jak patrzę na boisko i piłkę.
Tu link do tekstu
http://zachodnydotablicy.blox.pl/2017/08/Dlaczego-Thibault-Moulin-i-Legia-tak-cierpia.html

CO do meczu. Panowie ja dalej nie wierzę, że możemy odpaść z takimi ogórkami. Przecież wystarczy tylko odrobinę lepiej zagrać, naprawdę odrobinę aby ich pyknąć choćby 2 bramkami.
Napiszę jeszcze raz w głowie mi się nie mieści inny scenariusz jak wygrana na wyjeździe.
Inaczej zaorać czyli to w czym poparlem Mroove
5piątek, 18, sierpnia 2017 08:01
świrekwampirek
To było porażające widowisko, niemoc i beznadzieja pod każdym względem.
Dałem Magierze kredyt zaufania za tamten sezon ale wczoraj się wyczerpał.
Mówienie o personaliach jest śmieszne, każdy z naszych dotychczasowych przeciwników ma zawodników klasę albo dwie gorszych, naprawdę nie trzeba wydawać milionów euro żeby pokonać zespoły z Kazachstanu czy Mołdawi lub rodzime Termelici i czy Arki. Kolejne tłumaczenie systemem rozgrywek też jest dosyć słabe, Legia gra na tych zasadach od sezonu 2011/12 właściwie co rok.
Owszem początki bywały trudne ale teraz jest katastrofa.
Rozumiem że nie ma Radovica i Vadisa ale my gramy w każdej formacji źle, piłkarze którzy zdobywali dla nas trofea nagle nie potrafią podać na 5 metrów czy przyjąć prostej piłki.
W rozegraniu jest kompletna degrengolada, takim symbolem chaosu była sytuacja gdy naraz 2 Legionistów wyrzucało aut. Oni nie panują nad sytuacją na boisku.

Co do Magiery na dziś podsumuję starym żeglarskim powiedzeniem:
"Nie pomoże super łódka gdy za sterem kawał fi..ka"
6piątek, 18, sierpnia 2017 08:29
dalkub
o meczu pisał nie będę - boję się guru.
Odniosę się tylko i wyłącznie do tekstu Zachodnego o Moulinie. To jest fakt że chłop zagrał najwięcej meczy - też o tym pisałem ponad 40 i praktycznie wszystkie od deski do deski, ale i tu pan Zachodny zapomniał że na wiosnę było tych spotkań 19 jakie rozegrała Legia a wcześniej był urlop i okres przygotowawczy.
Przyjmując jednak że Zachodny ma rację i Moulin jest zmęczony, to ja zapytam czy równie zmęczony jest Jędrzejczyk? Hlousek? Dąbrowski? - bo zapytam Zachodnego a kto jest w formie?
Idźmy dalej, przyjmując że faktycznie Moulin jest zmęczony i nie odpoczął to zapytam się wprost - co robi sztab szkoleniowy i jego kierownik Magiera. Dlaczego chłop nie dostał zwyczajnie 7-10 dni dłuższego urlopu, aby być gotowym do gry 10 dni później, a jednak solidniej odpocząć? Czy to trenera przerosło? czy to tylko brak doświadczenia i przewidywania?
Idąc dalej Magiera był w klubie kiedy to Berg na mecze w lidze wystawiał zawodników od 12 do 22 - pamiętam taki mecz z Bełchatowem - co szkodziło aby w dwóch czy trzech ligowych meczach zagrali zmiennicy? wyniki byłyby gorsze? a ci z pierwszego składu w spokoju zrobili awans? czy to jest trudne aby rotować tą drużyną? za mało mamy ludzi? to może nie wypożyczajmy zawodników w lipcu kiedy mamy pełno meczy a w sierpniu kiedy już wiemy co i jak, a niech oni w wakacje pomogą w grze co 3 dni - przecież jest ponad 60 zawodników na kontrakcie.

Moim zdaniem i wiem że jestem monotematyczny - sztab trenerski i jego doświadczenie nie dorosło do prowadzenia takiego klubu, o takiej intensywności gry, o pewnym poziomie zawodników itd. Jestem przeciwnikiem zwalniania trenerów, ale ci ludzie się ewidentnie pogubili i się męczą.
7piątek, 18, sierpnia 2017 08:53
mort
Co do tej ilości meczów i zmęczenia sezonem to

a) zgadzam się, że poprzedni sezon skończył się skandalicznie późno i brak było środowych spotkań co dałoby dwa-trzy tygodnie dłużej wypoczynku

b) nie zgadzam się, że 45 gier to jakieś Bóg wie co i klękajcie narody - w sezonie 2014/2015 Legia rozegrała 59 meczów o stawkę a wyniki na początku kolejnego sezonu 2015/2016 prezentowały się tak:

Śląsk Wrocław 1:4(1:1) Legia Warszawa
Legia Warszawa 5:0(3:0) Podbeskidzie Bielsko-Biała
Górnik Łęczna 0:2(0:2) Legia Warszawa

Legia Warszawa Polska 1:0 (0:0)Rumunia FC Botoșani
FC Botoșani Rumunia 0:3 (0:2) Polska Legia Warszawa

Kukësi Albania 0:3 wo. (0:1, 1:2)
Polska Legia Warszawa Stadiumi Qemal Stafa, Tirana
Legia Warszawa Polska 1:0(0:0) Albania Kukësi

Także te mądrości niech sobie Zachodny z Magierą w .... buty wsadzą Cool
8piątek, 18, sierpnia 2017 09:48
sektor212
Wczoraj po meczu kiedy JM udzielał wywiadu dla TVPSport trener wyglądał fatalnie. Najnormalniej w świecie mimo złości żali mi go było. Z wypowiedzi płynął jasny przekaz, że nie panuje nad sytuacją. Jego strategia na rewanż to wydrzemy zwycięstwo. Ironicznie od razu pomyślałem, że zawodnicy staną i zaczną wydzierać się na rywali czyli wygramy krzykiem. Ale tak poważnie to tej drużynie brakuje wiary we własne umiejętności. Prowadzimy 1:0 i nie potrafimy na 13 minut przejąć kontroli nad meczem. Zamiast spokojnego prowadzenia gry szanowania piłki zawodnicy mają strach w oczach i modlą się o utrzymanie wyniku. Dziś Legia nie ma lidera który swój a charyzmą mógł by pociągnąć ten wózek do przodu.

Dalkub
Wszyscy jakoś dziwnie winią Dąbrowskiego za stratę bramki. Ja natomiast widzę zdecydowanie innego winowajcę Malarza. Tak się zastanawiam nawet kiedy Dąbrowski byłby przed rywalem jaką miał szansę na skuteczną interwencję głową kiedy piłka była na 3 metrze prawie na środku pola bramkowego. Z przeciwnikiem na placach ciężko o dobre wybicie głową piłki z pola bramkowego kiedy będąc w biegu masz 3 metry do bramki i 4 zawodników przed sobą. Łatwo o samobója lub jakiegoś bilard i przypadkową bramkę. Dla ten stały fragment gry powinien skasować Malarz. Przecież piłka spadała zaledwie trzy metry od niego. To jego brak reakcji spowodował stratę bramki. Czy tak ciężko było zrobić dwa kroki i wyjść w górę i chociażby wypiąstkować te dośrodkowanie?
9piątek, 18, sierpnia 2017 09:50
Baron
Astana - Legia. 93 minuta obcina się Mączyński i idzie kontra Kazachów, którą można było jeszcze spokojnie przerwać faulem taktycznym, to jest takie ABC futbolu. Nic takiego się nie dzieje i pada gol na 3-1 dla Kazachów i w zasadzie kończy się nasza przygoda z LM.

Legia - Sheriff, 87. minuta pada bramka dla Mołdawian po dramatycznie słabym kryciu piłkarza z Tiraspola.

Coś te dwie sytuacje łączy.

"- Mieliśmy swoje sytuacje i mogliśmy dzisiaj pokonać rywali różnicą trzech, czterech goli. Taka jest jednak piłka. Mołdawianie nie kreowali praktycznie żadnych okazji, a udało im się trafić do siatki."

"- Wiedzieliśmy, że Mołdawianie będą czekali na kontry, lecz nie zaskoczyli nas w tym elemencie (...)"

Oczywiście, w rewanżu może wydarzyć się wszystko np. nasza wygrana 3-0 ale ja w to za bardzo już nie wierzę.
10piątek, 18, sierpnia 2017 09:54
czarnuch
@mort
I kto w owym sezonie 15/16 grywał najwięcej? Sadiku, Chukwu, Sanogo, Niezgoda? Nie, Niko i Prijo. Kto rozgrywał o ile Prijo nie był cofany? Duda. Kto dziś? Gui i Szymański. Kto szarpał na skrzydłach? Kuchy i Gui? No tak, przez xxxx lat niezastąpieni - o niczym to nie świadczy? Ok. Jak wyglądała rywalizacja w obronie? Dąbrowski walczył z Astizem? Nie, Pazdan wskoczył za Dossę i do dziś miejsca nie oddał. Obok stał Lewczuk, a w obwodzie kolejny niezastąpiony przez dziesięciolecia Rzeźnik. No ale jest Czerwiński, Dąbrowski i Astiz - skała. Jak skrzydła obrony? O i tutaj był jeszcze Brzytwa,a potem doszedł Hlousek. Dwóch nominalnych (a nie z konieczności....) lewych obrońców to różnica niż tylko i aż Hlousek,który również od x czasu miejsca nie oddaje. Po prawej? Bereś, ot taki tam ogór, plus legenda Broź oraz Jędza od zimy.

I możemy tak psioczyć,bo dwa lata temu był lepszy start etc etc itp itd ale fakty są takie, że Legia od x czasu przestaje inwestować należycie w "jedynkę". Magiera powiedział wyłącznie to,co oczywiste i logiczne. Kadra coraz słabsza? Racja. Czasu na pracę brak? Racja.. Oczywiście prezes też niewiele może,bo z tego co się czyta i tak z własnej kieszeni wyłożył na transfery tego lata.. Tylko gdzie był jak należało planować "długofalowo"? Smile
11piątek, 18, sierpnia 2017 10:06
gawin76
@ Sektor212

Obejrzałem dziś tę bramkę kilka razy i wydaje mi się, że najwięcej złego, zupełnie przypadkowo, zrobił tam... Jędza. Bo on wykonał dwa kroki do tej piłki do głowy na krótkim słupku, ale źle obliczył jej lot, nie przeciął dośrodkowania, za to zasłonił pole widzenia Dąbrowskiemu i sprawił, że on i Malarz na chwilę się zawahali. Gdyby ułamek sekundy zaczekał na tę piłkę to spokojnie wybiłby ją przed Bayalą.
12piątek, 18, sierpnia 2017 10:15
Baron
@SFG

A czy w naszym polu karnym przy rzucie rożnym rolą obrońcy nie jest wyprzedzenie przeciwnika i odcięcie go od możliwego podania?
13piątek, 18, sierpnia 2017 10:35
dalkub
Sektor

Nie pisałem że to błąd Dąbrowskiego, choć Dąbrowski się nie popisał i to delikatnie powiedziane . Po pierwsze o czym bardzo dobrze pisze Gawin - całą strefa popełniła błąd. Piłka może przejść Hamalainena ale już nie ma prawa przejść Jędzy, stojącego na słupku pierwszym mniej więcej. Jędza ruszył za gościem i była dziura. Nie zareagował Malarz - chyba miał mało czasu ale ok., ale to jak krył Dąbrowski to jest sorry kuriozum i błąd trampkarski. Powinien być do niego ustawiony przodem i mieć gościa na klatce i wtedy go może wyprzedzić podepchnąć zablokować - stojąc tak jak stał może tylko faulować.
Kolejny wielbłąd przy kryciu strefą.
Ale to nie tak że zespół grał super i popełnił jeden błąd - zespół grał piach i dostał gong - czy zasłużenie? może i nie, ale czy zasłużył na wygranie?
14piątek, 18, sierpnia 2017 10:39
sektor212
gawin76

Nie zgodzę się z tobą. Mnie uczono że przy rzutach rożnych wszystko co leci w pole bramkowe w świetle obydwu słupków musze wychodzić (o ile rywale nie zblokują mnie na linii) i interweniować. Trenerzy wymagali wybijać piłkę najlepiej w wzdłuż bramki. Najtrudniejsze piłki były lecące na 4-5 metr na drugi słupek gdyż cofając się było łatwo mnie zablokować przez wchodzących w pole bramkowe zawodników do główki. A tu mamy sytuacje kiedy Malarz ma piłkę cały czas przed sobą i nie jest wyblokowany przez nikogo. Uwierz mi nie było to wrzutka trudna do wypiąstkowania nawet kiedy skakał Jędza. Tu bramkarz ma zdecydowanie łatwiej określić tor lotu piłki by nie minąć się z nią. Musisz pamiętać kiedy golkiper idzie w górę to wydziera się krzycząc moja tak by najbliżsi zawodnicy słyszeli i uważali bo mogą się nadziać na bramkarza kolano wysunięte do przodu (trzeba było się jakoś chronić w walce w powietrzu z przeciwnikiem). Arek miał największe atuty skasować tą akcję. On nic nie zrobił i jak stał na linii bramkowej tak na niej pozostał do utraty gola.
15piątek, 18, sierpnia 2017 10:44
kibic50
To tak dla przypomnienia Wink

Obecna sytuacja jest kompletnie niezrozumiała i ma wszelkie cechy absurdu.
Nie chodzi tu też o niespójność pomiędzy ambicjami, a ich spełnieniem czy o zawiedzione nadzieje.Od wielu lat Legia jest w ścisłej czołówce drużyn walczących o trofea.Mogła przejściowo, gdzieś się zawieruszyć w środku tabeli, ale my kibice wiedzieliśmy,że to chwilowe i że ona zaraz się podniesie i znowu pokaże kmiotom kto tu rządzi. A tu grom z jasnego nieba. A właściwie pogrom. I kiedy właściciele Legii dziwią się,że kibice nie skaczą z radości to my pytamy :jak mamy ukazywać radość jak każdy kto chce to nas leje. Staliśmy się chłopaczkiem do bicia. A jeszcze niedawno wszyscy sprężali się na Legię,większość modliła się o jak najniższy wymiar kary, opracowywała metodę obrony Zbaraża.Legii się nie tyle bano ile ją podziwiano, szanowano i jej wszystkiego zazdroszczono. Mówiono,że łatwo i przyjemnie być kibicem takiej drużyny.
Teraz przyszła pora na pokazanie,że przysięga wierności coś znaczy,że zdradzać mogą wszyscy, ale nie my.Co nie zwalnia nas od refleksji,że to się nie miało prawa zdarzyć i że my na taką traumę nie zasłużyliśmy./ nie mówię o wyjątkach/. Doświadczamy złości ,gniewu, smutku,żalu, bólu i łez. Musimy się nauczyć żyć ze świadomością ,że i my jesteśmy ludźmi i jesteśmy śmiertelni.
19 września 2016
16piątek, 18, sierpnia 2017 10:52
dalkub
jest i guru i jego "polityka historyczna" - brawo nic tylko przyklasnąć
17piątek, 18, sierpnia 2017 10:55
gawin76
@ Sektor212

Zgoda, ja też zawsze czułem się pewnie przy rogach kiedy wiedziałem, że na bramie jest koleś, który żyje przy dośrodkowaniach i tylko czeka, żeby w razie potrzeby staranować przeciwnika w polu bramkowym.

Tylko dwa drobne 'ale'.

Po pierwsze jak nie ma sygnału 'moja' to obrońca gra i nie ogląda się na bramkarza. Jędza wykonał teoretycznie prawidłowy ruch, ale zwyczajnie się obciął. Dąbrowski z kolei się zawiesił, przegrał walkę o pozycję, nie potrafił przepchnąć napastnika. W żaden sposób nie mogę ich rozgrzeszyć.

Po drugie słabość Malarza w grze na przedpolu (oraz w grze nogami) jest niestety znana nie od dziś. To facet, który broni przyspawany do linii i tyle. Zresztą kiedy my ostatnio mieliśmy bramkarza dobrego w grze na przedpolu?

PS.

Baron, jasne, że taka jest rola obrońcy.

Tyle że, jak to w życiu, dogmatyczne przywiązanie do teorii nie zawsze pomaga. Wyprzedzenie atakującego nie jest przecież jedyną metodą uniemożliwienia oddania mu strzału. Przypomniało mi się jak Frankowski opowiadał o tym jak oszukał obrońców Legii przy jednej z bramek, którą strzelił nam w Białymstoku, to też był rzut rożny. Zdaje się mówił konkretnie o Astizie, że zrobił krok do przodu, Astiz ruszył, żeby go 'modelowo' wyprzedzić, a on w tym momencie zrobił krok do tyłu i został bez krycia. Ruch obrońcy niby podręcznikowy, a jednak błąd oczywisty.
18piątek, 18, sierpnia 2017 10:57
dalkub
Sektor

z tą grą na przedpolu i tym tzw. królestwie 5 metrów bramkarza to jest trochę tak, że najczęściej mówili o tym trenerzy przyzwyczajeni do gry wrzutki w pole karne ala balonik. Teraz gra się trochę inaczej, często w polu bramkowym jest 10-12 zawodników - czyli tłok, często piłka leci na krótki słupek i jest atakowana jeszcze przed światłem bramki. Oczywiście że bramkarz winien być aktywny, ale co do tej "każdej jego w 5 metrach" już bym nie był tak radykalny. Inna sprawa że gra na przedpolu jest mega trudna i bramkarze mają z tym problem łącznie z Malarzem.
19piątek, 18, sierpnia 2017 10:59
sektor212
dalkub

Cała strefa popełniła błąd – ok nie odbiega to od prawdy. To jak krył Dąbrowski to kuriozum i błąd trampkarski i tu pełna zgoda. Piszesz, że Malarz miał mało czasu na reakcję. Tu nie mogę z tobą do końca zgodzić. Piłka nie była bita jakoś przeraźliwie mocno i jej parabola była taka, że kiedy ją uderzał rywal głową to ona była już na wysokości około 1,7 metra od ziemi. Kiedy zrobisz sobie stop klatkę i moment oddawania strzału głową przez rywala to zwróć uwagę na odległość pomiędzy Jędrzejczykiem a strzelcem to będzie jakie 3-4 metry. To nie była sytuacja, że w gąszczu ludzi ktoś oddał strzał na bramkę. Od początku tego sfg były dwie strefy walki o pozycje i piłkę z dużą dziurą pomiędzy nimi. I to powinien wykorzystać Malarz i przeciąć do dośrodkowanie. Na Boga ta piłka leciała 3 metry od niego a nie 5.
20piątek, 18, sierpnia 2017 11:24
sektor212
dalkub

Oczywiście gra na przedpolu jest mega trudna i bramkarze mają z tym problem. Nie raz miałem pusty przelot. Wiadomo że do ostrej bitej piłki zostawało się na linii. Jednak to mamy z sytuacją kiedy Malarz miał całą akcje przed sobą. To jest taka akcja gdzie bramkarz ma najłatwiej na skuteczną interwencję. Kiedy ja wychodziłem w górę i krzyczałem moja to obrońcy na pierwszym słupku zazwyczaj chowali głowy by nie dotknąć piłki. Oczywiści było to wszystko ustalone w szatni. Jednak mecz to co innego i czasami (ale przyznam szczerze że bardzo rzadko) obrońca czubkiem głowy przenosił piłkę nad moimi rękoma i bywało różnie. Tylko jak w szatni po meczu była kłótnia o straconą bramkę w takiej sytuacji to drużyna zawsze stała po mojej stronie kiedy do obrońcy mówiłem „Po h… się w….. krzyczałem moja to pytam się po h…” sprawa winowajcy była szybko rozstrzygana. Zresztą podział błędu był jasny. Ruszałem z linii i krzyczałem moja to brałem pełną odpowiedzialność. Pomyliłem się padała bramka to zespół opierdzielił mnie i nie było zbędnej dyskusji. Tylko co mi się w tamtym okresie podobało to właśnie to że drużyna żyła. Poszło coś źle delikwent po meczu wyłapywał należne mu wiązanki i koniec. Wiele błędów sami (bez trenera) potrafiliśmy sobie wytłumaczyć.
21piątek, 18, sierpnia 2017 11:36
dalkub
Sektor - kończąc ten wątek bo mam wrażenie że jest on poboczny w stosunku do całokształtu - bierz pod uwagę że bramkarz przy tak lecącej piłce trochę czeka na rozwój wypadków, na to czy ktoś jej nie strąci wcześniej, czy nie pokusi sie o strzał itd. - porównałbym to trochę do wrzutki na którą nabiegają zawodnicy i bramkarz czeka bo jest spora szansa że ktoś piłkę uderzy a ona spokojnie wpada my w długi róg bo nikt do niej nie zdążył. Ja też nie mówię że Malarz jest zupełnie bez winy, ja uważam że ma w tym całym dziele swój udział, pytanie brzmi jak duży oi tu chyba się nie zgadamy
22piątek, 18, sierpnia 2017 11:40
kibic50
Szanowny dalkubie

Jeśli już musisz prawie w każdym komentarzu odnosić się ad personam, to zamień proszę słowo "guru" na "pan" ewentualnie "kibic", bowiem nie czuję się ani Twoim przywódcą religijnym ani Twoim przywódcą duchowym ani nauczycielem a już najmniej wcieleniem bóstwa.
Pozwoli mi to zdjąć z barków odpowiedzialność jaką próbujesz mnie obarczyć, a Tobie "powstać z kolan" by podążyć własną drogą.

Gdybyś w swoim zacietrzewieniu zechciał choć troszkę wysilić resztki szarych komórek, zauważyłbyś z pewnością, że owa "polityka historyczna" jest pióra wielce szanowanego Zbyszka i głównie do takich jak Ty "kibiców" była kierowana. Cudzysłów nieprzypadkowy.

Po przeczytaniu tego tekstu możesz już całkowicie oddać się dywagacjom nt "kto najbardziej zawinił przy utracie bramki"
Nie wiem czy jeśli już rozkminisz ten tak bardzo istotny dla przyszłości klubu aspekt wpłynie na poprawę gry drużyny, ale z pewnością wpłynie na twoje i tak już rozbuchane EGO Very Happy

Z Legijnym pozdrowieniem Wink
23piątek, 18, sierpnia 2017 11:52
ksjp
i co "myszaci" nie miałem racji co by zostawić wzajemne dyskusje kibica50 i dalkuba, ha !
Po tak ....owym meczu trochę mi poprawili humor...dziękuję
24piątek, 18, sierpnia 2017 11:54
Baron
@gawin76

Masz rację tylko, że tutaj nasz stoper zachował się jak trampkarz na początku swojej kariery, miał czas i miejsce by zareagować zgodnie z piłkarskim abecadłem, to nie była jakaś sytuacyjna, przypadkowa piłka. Nic nie zrobił, stał jak kołek za piłkarzem przeciwnika. Mając lepsze warunki fizyczne, nie przepchnął się i nie walczył o pozycję tylko stał cały czas za piłkarzem z Tiraspola, trzymając go rękami w pasie.
Zresztą SFG w Legii od jakiegoś czasu to jest jakiś koszmar i szybsze bicie serca przy każdym rożnym czy wolnym w naszym polu karnym. Tego nie jestem w stanie już w ogóle zrozumieć.

Edit.

Ciekawa pomeczowa wypowiedź Czarka Kucharskiego -

"Najbardziej rozczarowany jestem tym, że nie widziałem by Legia dała z siebie wszystko. Znam jakość piłkarzy Legii, wszystkich którzy dziś grali. Wiele nie oczekuję, ale wymagam poważnego podejścia do zawodu."

No i ta wypowiedź powinna nam dać sporo do myślenia. Jakoś podskórnie jestem przekonany, że Kucharz postawił trafną diagnozę.
25piątek, 18, sierpnia 2017 12:35
dalkub
drogi i szanowny kibicu50

1. Guru - traktuję ten opis twojej osoby z ogromnym szacunkiem - oczywiście mogę użyć opisu "pan" lub "kibic" jeżeli to ci bardziej odpowiada.
2. Nie wiem kto popełnia te wszystkie teksty przez ciebie wyszukiwane, ale widzę że masz ogromną wprawę w ich odnajdywaniu i wręcz satysfakcje jeżeli uda ci sie znaleźć jakiś wpis "pod tezę" co ktoś kiedyś napisał.
3. Jeżeli napiszesz coś o meczu - z sensem lub bez dla innych czytających - to jest ogromna szansa że ktoś się do tego odniesie - również z sensem lub bez. Jak będziesz wyszukiwał i wklejał to pozwól że ja sie z tego nabijał będę - taki już jestem złośliwy

Na koniec zapytam ciebie drogi kibicu - czy nadal uważasz że zawodnicy klasy Dąbrowskiego to jest poziom jaki w Legii jest pożądany?
26piątek, 18, sierpnia 2017 16:44
kibic50
Drogi dalkubie

"Jak będziesz wyszukiwał i wklejał to pozwól że ja sie z tego nabijał będę - taki już jestem złośliwy"

A nabijaj się do bólu jeśli ci to pomaga. Wystawiasz sobie świadectwo nie mnie. Pamiętaj tylko, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni Very Happy
Co do Dąbrowskiego, najlepszego obrońcy TME poprzedniego sezonu, to tak uważam, bo na takiego aktualnie nas stać, choć zdaję sobie sprawę, że w Liverpoolu grają lepsi Very Happy
Nie wiem czy zauważyłeś, ale najbardziej dynamiczną akcję, zakończoną zdobyciem gola przeprowadził wyszydzany przez ciebie "kulomiot" czy jak go tam nazwałeś Very Happy
Jeszcze trochę, a znowu będziesz musiał szczekać pod stołem, co już ci się zdarzyło.

Ps
To kto najbardziej zawinił przy straconej bramce ? Pytam, bo być może nie zasnę jak nie poznam prawdy Very Happy
27piątek, 18, sierpnia 2017 17:06
kibic50
O meczu i własnych odczuciach.

Z przykrością sie ogląda poczynania naszej drużyny w tym sezonie.
Teraz dobitnie widać jaką stratę ponieśliśmy z odejściem Vadisa i brakiem kontuzjowanego Radovića. Jeśli do tej dwójki dodamy Niko i Prijo, to nie dziwmy się, że poziom sportowy Legii spadł diametralnie.
W przeciwieństwie do "loży szyderców" mogę się zgodzić z Magierą i Zachodnym.
Widać jak na dłoni, że wielu naszych piłkarzy jest zwyczajnie zmęczonych zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Mam nadzieję, że nowi nasi piłkarze mimo wszystko wkomponują sie w drużynę i jak ostatnio świętować będziemy MP a może nawet dublet, bo w przeciwieństwie do Lecha czy Lechii nadal jesteśmy w grze na obu frontach.
Więcej wiary panowie "kibice".
Może gdybyście częściej przychodzili na stadion, nauczylibyście się stadionowej pieśni. "Czy wygrywasz czy nie, ja i tak kocham Cię" choć czasami bolą zęby jak cię oglądam Smile

Co do spektakularnych porażek, to na dzień dzisiejszy w mojej ocenie są nasi obaj "napastnicy". Tak surowego technicznie piłkarza jak Sadiku nie widziałem dawno. O Chukwu nie można napisać nic dobrego, bowiem nie wnosi do drużyny żadnej wartości dodanej.
28piątek, 18, sierpnia 2017 17:15
sanabria
Pomijając januszowatość Darka M (szanuję i rozumiem tych, dla których jest megahiper biznesnmenem) i ciągłe wyprzedaże najlepszych zawodników to zastanawia fakt, że bez formy lub prezentują się o klasę gorzej są ci gracze, którzy już przeszli oba pełne przygotowania (zima, lato) według wytycznych Magiery.
Ile przygotowań musi mieć według Was trener, abyśmy dostrzegli, że są zawodnicy, którzy podnieśli swój poziom i część, która nie schodzi poniżej przyzwoitości? Ogólnie nie ma zrozumienia (rotacja, nowi gracze) ale są tacy, którzy mają szybkość, wytrzymałość, siłę i walczą jak mistrzostwo świata. Są tacy?, Którzy
29piątek, 18, sierpnia 2017 17:18
Zbyszek
O tym,że Legia jest rodzynkiem na zakalcu.
Pewnikiem na starość staję się łagodny jak baranek, gdyż używam słów, a nie wyrazów na określenie udziału naszych drużyn w europejskich pucharach w wielu ostatnich latach.Ktoś powie,że żyję przeszłością i ją idealizuję,że zaprzeszłe sukcesy Legii, Górnika czy Widzewa rozsłoneczniają obraz.Niestety posiadam dobrą pamięć i zwykłem widzieć rzeczy takimi jakimi one były i są. Sukcesy wymienionych drużyn były rzeczywiście wyjątkowymi wydarzeniami, gdyż nasze zespoły na ogół wysoko w tych rozgrywkach się nie wspinały.Tyle tylko ,że odpadały z tuzami,a nie z blotkami.I to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy dawnymi i teraźniejszymi czasy.W dobie współczesnej nasze drużyny popadły w miernotę. Oczywiście można to tłumaczyć z polskiego na nasze,że świat się zmienia,że w Europie po 1989 roku powstało wiele nowych federacji i że one również mają aspiracje.To prawda, lecz mocno połowiczna, gdyż powstaje pytanie : jak to się dzieje,że nasze drużyny zamiast równać do najlepszych dostają w kuper od tych z europejskiego ogona.Ktoś nieobyty powie,że to kwestia pieniędzy.Otóż na tych etapach rozgrywek na których nasze drużyny odpadają nie było od lat ani jednego zespołu , który miałby od naszych klubów większy budżet.Bo te bogatsze wchodzą do gry później kiedy nas już nie ma.To w prehistorycznych czasach na wstępnych etapach rozgrywek można się było spotkać z Realem, Barceloną. mistrzami Francji,Włoch, Niemiec ,Anglii czy Turcji lub zajmujących wysokie lokaty w tamtejszych ligach.A z drugiej strony nasza reprezentacja jest w rankingu najwyżej w historii.Swoisty paradoks i towarzyski chichot.To tylko tak gwoli wskazania,że jednak można coś więcej zmienić, poprawić i dzięki temu osiągnąć.Więc chcąc nie chcąc musi paść pytanie o przyczyny tej degrengolady.Nie mam zamiaru wyważać otwartych drzwi czy ponownie odkrywać Ameryki więc napiszę to co wszyscy wiedzą ,że ich jest cztery:
-fatalne, nieprzystające do wyzwań szkolenie młodzieży,
- kompletny brak selekcji negatywnej,
-przestarzałe metody treningowe,
-infantylne zarządzanie klubami.
Nie da się niekompetencji, nieudolności wiecznie tłumaczyć brakiem pieniędzy.Być może coś na te tematy jeszcze skrobnę.Na ten czas zacytuję klasyka czyli Michała Probierza, który skomentował wypowiedzi piłkarzy trafiających do tzw. lepszych klubów,że tak intensywnie to oni u nas nie trenowali - zadając fundamentalne pytanie : w kto im zabrania tak trenować w polskich klubach?. Że się tak wyrażę paradne Smile.

O tym,że pasywnością niczego się nie ugra.
Po meczu z Piastem tchnęło trochę optymizmem, gdyż nasi piłkarze zaczęli podawać więcej piłek do przodu i fragmentami wchodzili w pressing po stracie piłki.Wczoraj wróciło stare, paskudne granie.Trener i zawodnicy zapowiadali,że liczy się awans i że będą go chcieli osiągnąć.Naiwnie zrozumiałem ,że słowo osiągnąć znaczy to samo co wywalczyć.I przyznam z ubolewaniem ,ale ja tej walki nie dostrzegłem.Widziałem natomiast marazm, bierność,żeby nie rzec apatię.W zasadzie nie można mieć zastrzeżeń do gry Mączyńskiego i po wejściu z ławy do Hamalainena i Pereiry. Reszta zagrała źle lub bardzo źle.I tak po prawdzie trudno dociec co jest tego przyczyną, gdyż przecież jeszcze młodzi ludzie powinni sami chcieć trochę sobie pobiegać. A nasi woleli stać.
Wczorajszy mecz po raz kolejny wykazał zasadnicze braki w grze naszej drużyny, o braku woli walki nie zapominając.
Żaden z naszych obrońców nie jest w stanie celnym podaniem wprowadzić piłki do gry.Wczoraj zawodnicy Szeryfa atakowali najwyżej 2-3 graczami, chociaż słowo atakowali jest na wyrost, gdyż starali się utrzymać przy piłce jak najdłużej, jak najdalej od własnej bramki i często ją tracili.Nasi obrońcy zamiast natychmiast uruchomić innych zawodników rozgrywali piłkę pomiędzy sobą, do boku, lub do tyłu, albo tez najczęściej czekali aż wróci do nich z połowy boiska jeden z defensywnych pomocników, z reguły Moulin.Traciliśmy w ten sposób czas i element zaskoczenia.
Oglądając nieudolne, adresowane do nikogo dośrodkowania naszych bocznych obrońców zastanawiałem się kto robi im taką krzywdę każąc im tak grać.Ja sobie nie wyobrażam, abym mając do dyspozycji pracowników z których jeden robi jakąś rzecz dobrze , a inną źle, zaś inny pracownik odwrotnie kazał temu co robi dobrze robić to co robi marnie, a drugiemu dokładnie tak samo.Toż to byłoby duractwo.A dokładnie tak wygląda nasza gra w bocznych sektorach w rejonie pola karnego przeciwnika.Ci co nie umieją dośrodkować dogrywają, a ci co nie potrafią grać głową i z uwagi na słabe warunki fizyczne nie mają szans na przepchnięcie rywali wchodzą w pole karne. A może by tak spróbować odwrotnie ?. Niech dośrodkowują skrzydłowi, a boczni obrońcy niechaj walczą w polu karnym, bo w tym aspekcie gry to co wyczyniamy to jest nonsens.
Zawodników poza wymienionymi powyżej indywidualnie oceniał nie będę, bo gotów jest na użycie wyrazów.

O tym,że właściciel musi doprowadzić do przesilenia.
W Legii od wielu lat panowała doraźność,żeby nie powiedzieć tymczasowość oraz karygodna rozrzutność. Nie chodzi tu o planowanie w ścisłym znaczeniu tego słowa, ale o perspektywiczne myślenie i działanie.Chociażby takie ,że prawa biologii, a i rynku są nieubłagane i zawodnicy,albo z uwagi na wiek , albo ze względu na kasę będą z klubu odchodzić.A u nas totalne zaskoczenie i w trybie nagłym wdrażany plan ratunkowy, na ogół kosztowny.Ta kwestia w innym co prawda wymiarze tyczy i trenerów, gdyż wszyscy poza Skorzą pochodzili z łapanki.
Najbardziej rzucające się w oczy przykłady to bramkarz i obrońcy.Wiadomo, było,że Malarz kiedyś zacznie grać na swojej pozycji gorzej, gdyż będąc kiepsko wyszkolonym i broniącym głownie refleksem i intuicją z wiekiem zacznie te cechy tracić. I tak się dzieje . Od meczu z Górnikiem gra źle.W składzie I zespołu oprócz niego mamy jeszcze 3 bramkarzy, a każdy jeszcze gorszy od niego.Podobnie jest z obrońcami, nie ma żadnego pola manewru na tych pozycjach.I sprowadza się jeszcze starszego od tych którzy są.A przecież następstwo pokoleń polega na czymś innym, a mianowicie,że to młodsi zastępują starszych.
Poprzednicy Mioduskiego IPT doprowadzili klub do ściany, tylko,że te ich "twórcze" dokonania , często czynione przez tych samych ludzi są kontynuowane. Np. prezes obwieszcza,że Sadiku kosztował najwięcej w historii klubu. Ja nie przesądzam czy on zacznie być przydatny dla drużyny , ja tylko stwierdzam,że w aktualnej potrzebie ewentualnego awansu do LM i możliwego do LE on drużynie absolutnie nie pomaga. To na co i po co te pieniądze wydano ?.
W Legii od wielu lat panuje taki trend albo moda usprawiedliwiania
niepowodzeń "faktem",że wszyscy w niej się uczą.W sposób oczywisty wolałbym,aby w klubie pracowali ci co już umieją i tylko wiedzę doskonalą,ale pewno za dużo wymagam.Tylko wiedziony ciekawością zapytam ; a ile to można się uczyć, oprócz tego,że przez całe życie ? Smile. Wypadałoby się kiedyś czegoś nauczyć.
Aż nie wypada o tym pisać,ale fizycznie od wiosny nasza drużyna wygląda tragicznie ; zawodnicy są ociężali, brak nim każdego rodzaju szybkości, dynamiki, siły - co przy dzisiejszej wiedzy na temat metod treningowych i pomocy oprzyrządowania trudno doprawdy zrozumieć.Chyba,że ktoś kończył nie te szkoły co trzeba i zabiera się za to o czym ma pojęcie blade.
Nie wypominam,że wszyscy od dyrektora sportowego , poprzez sztab szkoleniowy i zawodników zarabiają najwięcej w Polsce i wielokrotnie więcej niż nasi rywale z Astany i Szeryfa. Nie można z tych faktów nie wyciągać wniosków !.

I refleksja na zakończenie tych kilku ad hoc zapisanych myśli :
piłkarze Legii swoją postawą , nie tylko grą, nie zasłużyli na takich kibiców.
30piątek, 18, sierpnia 2017 18:23
kibic50
@ Zbyszek

Spróbuję wejść w polemikę Wink

"odpadały z tuzami,a nie z blotkami"

Chwalisz sie dobrą pamięcią więc wiesz doskonale, że tamte drużyny klubowe były oparte na najlepszych polskich piłkarzach, którzy z wiadomych powodów wyjechać z kraju w wieku "juniora" nie mogli. Dziś ci najlepsi grają w dobrych zachodnich klubach, więc osobiście nie widzę "paradoksu" ani "towarzyskiego chichotu) o którym piszesz ( "nasza reprezentacja jest w rankingu najwyżej w historii.Swoisty paradoks i towarzyski chichot")

Paradoksem czy chichotem towarzyskim mogę nazwać to, że takiego Vadisa sprzedajemy za ok 2,5 mln euro, podczas gdy Dominik Furman odszedł za 3 mln, a Borysiuk za blisko 2 mln Very Happy

Chyba też nazbyt ulegamy stereotypom o tzw nowych egzotycznych federacjach. Dla nas w drużynach z Kazachstanu czy Mołdawii ciągle grają "kozojebcy" "jeżdżący na osiołkach"
W takiej chociażby Astanie 12 piłkarzy gra z obcymi paszportami. 8 piłkarzy wg transfermarkt wycenianych powyżej 1 mln euro. W Legii dziesięciu.

Bynajmniej nie chcę usprawiedliwiać poczynań naszych pupili, ale chyba kierując się nastrojem po wczorajszym meczu nie podszedłeś do tematu obiektywnie Wink
Jeszcze tylko przypomnę, że drużyny z którymi walczyliśmy o MP do końca sezonu, w obecnym już odpadły z pucharów europejskich i krajowych.
My, choć nie bez trudności ciągle jesteśmy w grze na trzech frontach.
Pozdrawiam
31piątek, 18, sierpnia 2017 18:29
iocosus
Zgodnie z intencją ksjp ponieważ dialogi dwójki userów c-L niczym wezbrana rzeka toczą się swoim nurtem, a przy tym zyskują niewątpliwą popularność to zamiast próbowac stawiac tamy faktycznie chyba lepiej je popularyzować, zatem wnioskuję do Redaktora Naczelnego naszego portalu o stworzenie specjalnego poddziału, w którym dwójka niestrudzonych oponentów będzie mogła w nieskrepowany sposób prowadzić między sobą swój dyskurs. Taką determinację w dowodzeniu ... mhm, że adwersarz w każdej kwestii kompletnie nie ma racji, należy docenić i wyróżnić! Co tam epistolarny poddział, podcast audio to dopiero byłby hit! Raz na tydzień, pół godziny, face to face przed mikrofonami. Prowizoryczna nazwa podcastu: „Jak piknik z piknikiem o piłce rozprawiają”. Trudne do wyobrażenia, ale jakie ekscytujące, elektryzujące. Smile

Myszowata przedszkolanka pozdrawia ksjp. Wink

Niech Kibic50 z Dalkubem mi wybaczą i proszę ich o dystans i do tego co napisałem i do samych siebie czasem. Wink O meczu kompletnie nawet the day after nie chce mi się pisać.
32piątek, 18, sierpnia 2017 18:55
kibic50
@Zbyszek

A propos naszej polemiki i stereotypów.
Lechia Gdańsk (11,5 mln euro) przegrywa do przerwy u siebie z beniaminkiem z Nowego Sącza (4 mln) 0:2 !
Nie muszę dodawać, że nikt w typerze tego nie przewidział.
Padały wyniki 3, 4 do 0 dla LG Very Happy
33piątek, 18, sierpnia 2017 19:06
kibic50
@ iocosus

"stworzenie specjalnego poddziału"

Nie mam nic przeciwko pod warunkiem, ze nazwany zostanie - devanagari गुरु

Będą mogli na nim pisać kibice z przerośniętym ego albo zakompleksieni, których jako "ważny", "czcigodny", "przewodnik" stosujący traktat Gurugita będę prowadził z "ciemności do światła" Very Happy
34piątek, 18, sierpnia 2017 19:18
Zgred
@kibic50

No jasne...Wink jeszcze trzy smoki pożycz od królowej Daenerys z zastępami nieskalanych - kto Ci wtedy podskoczy Smile ?
35piątek, 18, sierpnia 2017 19:19
sanabria
a i jeszcze to, chyba nikt już nie żałuje, że jakimś częstochowskim cudem nie przeszliśmy Atamy

wczoraj przy tej rosnącej od początku roku formie dostalibyśmy od każdego przeciwnika, a rewanż byłby tylko formalnością


oczywiście jestem za tym, żeby Jacek został, a Janusz Mioduski pokrywał z własnej kieszeni straty spowodowane nauką zawodu przez tego pierwsżego

najważniejsze jest to, żeby na coś postawić, a potem konsekwentnie się tego trzymać
36piątek, 18, sierpnia 2017 20:54
dalkub
kibicu najdroższy

może będę szczekać może nie czas pokaże - nie zrozumiemy się nigdy bo to ciebie cieszy dla mnie jest tylko czymś co zwyczajnie powinno się wydarzyć - trudno.

Co do Dąbrowskiego, najlepszego obrońcy TME poprzedniego sezonu, to tak uważam, bo na takiego aktualnie nas stać, choć zdaję sobie sprawę, że w Liverpoolu grają lepsi Very Happy -
Nawet jeśli jest to najlepszy obrońca TME - chyba tylko w twoim rankingu, bo spokojnie można znaleźć 5-6 lepszych to i tak jest on zwyczajnie za słaby na Legię, bo w najważniejszych meczach w tym sezonie daje permanentnej dupy i na nim nie zbudujesz możesz co najwyżej trwać, ale zapomniałem że tobie to wystarcza

co do Liverpoolu - to powiem tak - Klopp chce van Dijka więc też jest tam tak sobie, ale faktycznie od Dąbrowskiego są lepsi i to znacznie


Nie wiem czy zauważyłeś, ale najbardziej dynamiczną akcję, zakończoną zdobyciem gola przeprowadził wyszydzany przez ciebie "kulomiot" czy jak go tam nazwałeś.

Jeżeli nie widzisz że facet ma nadwagę to przykro mi ale musisz zdejmować różowe okulary w trakcie gry, może więcej dostrzeżesz. Profesjonalista za kilkaset tysięcy euro pensji który pojawił się w klubie w pierwszej połowie lipca, nie jest przygotowany nawet na 60 minut - ale za to może brylować w drugiej drużynie i wygrać z jakąś Ostródą czy Sieradzem (nie mam nic do tych miast i drużyn) z 5 do zera i sprawić ci ogromną radość - jak to mówią mała rzecz a cieszy.
37piątek, 18, sierpnia 2017 21:46
CTP
@Dalkub
Nadwaga u piłkarza nie jest czymś nadzwyczajnym w obecnym piłkarskim świecie. Nie jest też czymś, co może mieć negatywny wpływ na jego grę. Jest naprawdę wielu grajków z brzuszkiem, którzy spokojnie dają radę i często decydują o wynikach zespołów, w których grają. Piłkarz z nadmiarowymi kilogramami robi krzywdę przede wszystkim sobie, bo to jego kolana dźwigają więcej niż powinny. Jeśli Berto nie będzie dbał o dietę, to pewnie będzie go czekał los Radovica, czyli operacja po 30-tce. Ale mając nawet te kilka kilogramów więcej spokojnie może osiągnąć wydolność pozwalającą na grę przez pełne 90 minut. Ja będąc w armii ważyłem ponad 80 kg przy 178 cm wzrostu ale nie przeszkadzało mi to w szybkim marszu na odległość kilkunastu km z bronią i plecakiem na plecach (w tzw. rejon alarmowy).

@przyszłość Legii
To już będzie z zupełnie innej beczki.
Tak się staram temu wszystkiemu obiektywnie przyglądać i dochodzę do wniosku, że Legia właśnie doszła do betonowej ściany. Zatrudniony został trener na dorobku, któremu właśnie robota się posypała i nie ma żadnej koncepcji jak to wszystko z powrotem poskładać do kupy. Zespół został osłabiony, na dodatek pozostali prezentują formę wręcz dramatyczną a jakby tego było jeszcze mało, najwyraźniej kompletnie stracili zaufanie do obecnego trenera. Prezes tego całego zamieszania też robi dobrą minę do złej gry a wiele wskazuje na to, że sam nie za bardzo wie jak z tego dołka wyjść. Obietnica przedłużenia kontraktu z Magierą tak jakby odniosła skutek wręcz odwrotny.
Moim zdaniem, nie ma innego wyjścia niż zmiana na stanowisku trenera. Sęk w tym, że powinna być to zmiana na lepsze. A drugi sęk w tym, że taka zmiana wymaga sporej ilości gotówki.
Moim zdaniem jedynym sensownym wyjściem dla prezesa Mioduskiego w obecnej sytuacji jest podzielenie się tym tortem. Odsprzedanie kilkudziesięciu procent akcji mogłoby wstrzyknąć pokaźną ilość euroszekli do klubowej kasy, co z kolei mogłoby w końcu umożliwić zatrudnienie sztabu szkoleniowego, który przede wszystkim nie będzie uczył siebie a zacznie uczyć innych.
38piątek, 18, sierpnia 2017 22:51
kibic50
@dalkub

"Nawet jeśli jest to najlepszy obrońca TME - chyba tylko w twoim rankingu, bo spokojnie można znaleźć 5-6 lepszych"

Jak można traktować ciebie poważnie ?
Wiesz przynajmniej, która drużyna zdobyła "w moim rankingu" mistrzostwo Polski ? (oprócz Liverpoolu oczywiście) Very Happy
Żyj dalej w tym swoim wyimaginowany idealnym świecie.

Podczas Gali Ekstraklasy podsumowano tegoroczne rozgrywki LOTTO Ekstraklasy. Uroczystość, połączona z wręczeniem nagród dla najlepszych zawodników oraz trenera sezonu 2016/2017, transmitowana była w CANAL+.

Zwycięzcami w poszczególnych kategoriach zostali:

Bramkarz Sezonu 2016/17: Matus Putnocky (Lech Poznań)

OBROŃCA SEZONU 2016/17: Maciej Dąbrowski ! (Legia Warszawa)

Napastnik Sezonu 2016/17: Marcin Robak (Lech Poznań)
Pomocnik Sezonu 2016/17: Vadis Odjidja-Ofoe (Legia Warszawa)
Trener Sezonu 2016/17: Maciej Bartoszek (Korona Kielce)
Odkrycie Sezonu 2016/17: Jarosław Niezgoda (Ruch Chorzów)
39sobota, 19, sierpnia 2017 01:17
Ksjp
Ludzie
Da sie!(dalkub kibic50)
Nie wazne co umiemy, co chcemy ale co sobie wyobrazamy!
Panowie., kombinujcie ta dalej.....a wszyscy beda zyc lepiej!
40niedziela, 20, sierpnia 2017 09:27
Zbyszek
@Kibic50.
Przepraszam,ale chyba nie do końca zechciałeś prześledzić przekaz. To,że drużyny z Federacji utworzonych po 1989 roku czynią postępy to wiadomo wszystkim i jest to jak by fakt oczywisty. Chodzi o zauważenie czegoś innego ,a mianowicie,że dystans pomiędzy nimi a nami kiedyś duży , systematycznie maleje,a pomiędzy nami,a tymi tradycyjnie mocniejszymi wręcz się powiększa. Inaczej mówią stając w miejscu cofamy się. I nie chodzi tu tylko o Legię,ale o wszystkie nasze kluby.
Stąd słowo ZAKALEC w podtytule tej części rozważań.
41niedziela, 20, sierpnia 2017 11:51
kibic50
@ Zbyszek

Tu nie ma nic do rozumienia.
Wszystko jest bardzo jasne i zamyka się w kasie.

- Łączne przychody klubów piłkarskiej Ekstraklasy wyniosły w 2016 r. 578,9 mln zł co daje 145 mln euro Very Happy

Premier League, łączne przychody osiągnęły poziom 4,4 mld euro
Bundesliga - 2,4 mld euro.
Liga Hiszpańska - 2,1 mld euro.
Liga Włoska - 1,8 mld euro
Liga Francuska - 1,4 mld euro.

Po akcji z Neymarem w kontraktach piłkarzy sumy odstępnego wpisywane są na poziomie 500 mln euro.
U nas Pazdan z 2,5 mln nie może znaleźć nabywcy
42niedziela, 20, sierpnia 2017 18:07
Zbyszek
@Kibic50.
Przepraszam,ale to co napisałeś to zwykła demagogia i odwracanie kota ogonem. My nie przegrywamy z Realami ,Bayernami ,lecz z Astanami czy Qabalami,remisujemy z Szeryfami,a więc z drużynami z najbiedniejszych krajów Federacji.
A w Polsce problem główny to nie pieniądze,ale brak przygotowanych do zawodu trenerów, brak selekcji w szkoleniu młodzieży i przepłacanie przez właścicieli piłkarzy przy braku wymagań od nich. Można powiedzieć,że u nas do tego stopnia nie szanuje się pieniądza,że można by śmiało stwierdzić, iż mamy go w nadmiarze. Czy będziesz komuś płacił 400 tys.zł rocznie, czy 1 mln 200 tys, czy 10 mln to on lepszym piłkarzem nie będzie. Można powiedzieć,że można kupić .Tylko,że poza klubami angielskim reszta Europy inwestuje w młodzież. W Polsce idziemy w poprzek. Tak się iść do przodu nie da.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1