A+ A A-

Sheriff - Legia 0-0: Degrengolada

Koniec przygody Legii z europejskimi pucharami w tym sezonie. W rewanżowym meczu czwartej rundy kwalifikacyjnej do Ligi Europy nasza drużyna zremisowała na wyjeździe z Sheriffem Tiraspol 0:0 i odpadła z rywalizacji. W meczu, w którym należało za wszelką cenę strzelić gola, Legia nie była w stanie stworzyć sobie praktycznie ani jednej sytuacji strzeleckiej.

Po dobrym meczu z Wisłą Płock w pierwszej jedenastce zagościł Tomasz Jodłowiec. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Jodłowiec, Moulin, Mączyński – Kucharczyk, Hämäläinen, Nagy. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Mikulić -  Sušić, Posmac, Kulušić, Cristiano – Bayala, Anton, De Nooijer, Tripić – Badibanga, Brezovec.

Legia zaczęła mecz ze sporym animuszem, ale nie była w stanie zaskoczyć gospodarzy szybkim golem. Zaskoczyć Legię mogli za to gracze Sheriffa. W 9. minucie gospodarzy wyszli z kontrą i Pazdan ryzykownym wślizgiem z najwyższym trudem powstrzymał Badibangę.

Legia miała optyczną przewagę, ale nie wynikały z niej sytuacje. Nasi zawodnicy byli stosunkowo blisko szczęścia w 24. minucie. Legioniści przeprowadzili efektowną akcję, ale Jodłowcowi nie udało się uprzedzić obrońcy w polu karnym i wyjść sam na sam z bramkarzem Sheriffa. W 27. Nagy zobaczył żółtą kartkę za symulowanie faulu. Było to dość dziwne zachowanie węgierskiego skrzydłowego, który w tej sytuacji mógł i powinien wpaść z piłką w pole karne gospodarzy. Legia nie była w stanie zepchnąć gospodarzy do głębokiej defensywy i niepokoić Mikulicia strzałami. Nasi atakujący byli z łatwością wyprzedzani i wypychani przez silnych, zdecydowanych defensorów mistrza Mołdawii. W 29. minucie z dystansu uderzył Brezovec. Malarz obronił ten strzał. W 34. minucie potężnie zza pola karnego uderzył Sušić i piłka w niewielkiej odległości minęła bramkę Malarza, wychodząc na rzut rożny po rykoszecie od Hlouška. W 38. minucie z boiska usunięty został Pazdan. Nasz obrońca najpierw sfaulował Badibangę, za co otrzymał żółtą kartkę, a za chwilę szarpnął za rękę sędziego, za co ujrzał drugi kartonik i musiał opuścić boisko. W końcówce pierwszej połowy legioniści nieco postraszyli gospodarzy stałymi fragmentami gry, ale wciąż brakowało celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Mikulicia.

Do przerwy było 0:0. Z każdą minutą sytuacja naszej drużyny stawała się coraz trudniejsza, a bezradność i frustracja legionistów nie dawały szczególnym podstaw do optymizmu przed decydującą o wszystkich drugą połową spotkania.

Legia miała szansę na objęcie prowadzenia tuż po wznowieniu gry. Niestety Hämäläinen przestrzelił z kilku metrów. W 52. minucie po rzucie rożnym głową uderzył Posmac, jednak nad bramką. W 56. minucie sytuacyjnie z dystansu uderzył Moulin i Mikulić z trudem sparował ten strzał na rzut rożny. Z upływem czasu gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i odrzucili Legię daleko od swojego pola karnego. Trener Magiera próbował ratować sytuację zmianami. W 65. minucie Hildeberto zmienił Nagya, a w 76. minucie na boisku pojawił się Sadiku, który zmienił Jodłowca. Były to jednak bezskuteczne wysiłki. W grze Legii rządził chaos, nasi zawodnicy nie byli w stanie ani rozegrać ataku pozycyjnego, ani powalczyć w powietrzu o długą piłkę zagraną z defensywy. Znacznie bliżsi zdobycia gola byli gospodarze, np. w 83. minucie doskonałą okazję miał De Noijer, ale z kilku metrów nie trafił głową w bramkę. Nasi piłkarze razili bezradnością, brakiem pomysłu i zdecydowania. Przeciętny piłkarsko rywal bawił się z naszym zespołem w kotka i myszkę, z łatwością utrzymując korzystny wynik do końcowego gwizdka sędziego.

Legia zagrała brzydki i słaby mecz, będący niestety trafnym podsumowaniem wydarzeń mających miejsce tego lata. Legia zgubiła gdzieś swoją jakość, skuteczność oraz pewność siebie - i poniosła za to surową karę. Do rywalizacji w europejskich pucharach nie powinna podchodzić zagubiona, przypadkowa zbieranina zawodników, wśród których jedni są bez formy, inni nieprzygotowani do sezonu, a jeszcze inny niezgrani z zespołem. Podeszła jednak i w takich to okolicznościach mistrzowie Kazachstanu i Mołdawii zasadnie wskazali nam miejsce w szyku.

Dyskusja (69)
1czwartek, 24, sierpnia 2017 21:53
kibic50
Cóż można napisać poza ogromnym zawodem ?
Powtórzę to, co napisałem po Górniku

"Po dzisiejszym meczu znacznie mi bliżej do "zaorania" niż do "snu o potędze". Dzisiaj widziałem "popierdułkę" a nie poważny zespół.
Jeśli takie baty, będąc drużyną zdecydowanie gorszą dostajemy z "amatorami" z Zabrza, (wg transfermarkt 3,65 mln euro, tyle co jeden Pazdan) to strach się bać.
Z drużyny, która zremisowała z Realem i wygrała ze Sportingiem pozostały tylko wspomnienia. Wyjęto z niej silnik i próbuje się zastąpić wiosłami"

Po odejściu VOO i kontuzji Rado staliśmy się przeciętnym zespołem. Nie było przypadku w dotychczasowych wynikach, które w mojej ocenie i tak były lepsze niż gra.
Nie można grać dobrej piłki składem, w którym kilku piłkarzy jest bez formy, inni jeszcze nie przygotowani a pozostali nie zgrani.
To się po prostu nie mogło udać Sad

Koniec z wymówkami gry co trzy dni.
Jestem bardzo ciekawy, jak to się dalej potoczy...

Edit

W przeciwieństwie do wielu rozgrzanych głów pozostawiłbym Magierę na stanowisku trenera aby w spokoju i już bez tej ciągłej presji mógł wprowadzić swój plan na zespół. Ma zawodników z długimi kontraktami. Kadra szeroka. Nic tylko trenować i wygrywać, aby w przyszłym roku znowu zaatakować LM
2czwartek, 24, sierpnia 2017 21:55
Baron
Cóż ... w głowie dużo emocji i różnych myśli. Szczerze to nie jestem jakoś specjalnie zaskoczony, że Legia odpadła. Ten upadek drużyny rozpoczął się sporo wcześniej. Symptomów było sporo, tyle, że może nie chcieliśmy ich widzieć lub różowe okulary przysłaniały nam faktyczny obraz tego co się z drużyną dzieje.
Jeśli nie dojdzie do do jakiś radykalnych zmian to będzie jeszcze gorzej i jestem o tym w 100% przekonany.
W pierwszej kolejności wg. mnie powinien polecieć sztab, a w ich miejsce ludzie posiadający już doświadczenie, zero uczniaków, trenerów pływaków, ludzi uczących się zawodu itp. Kiedy w Legii zrozumieją jedno, że ten klub to nie jest poligon doświadczalny dla ludzi na dorobku?Wietrzenie szatni oczywiście też powinno mieć miejsce ale o tym powinien zadecydować już nowy trener.
Magiera tego już nie ogarnie i zaklinanie rzeczywistości tego też nie zmieni. Decyzje Magiery i sposób w jaki przygotował drużynę pominę milczeniem. Na takie podsumowanie pewnie kiedyś przyjdzie czas.
3piątek, 25, sierpnia 2017 00:46
a-c10
Czytam sobie te wszystkie krzyki o konieczności zwolnienia Magiery i sam nie wiem: śmiać się? Płakać? W czoło popukać...?

Nie, śmiać się nie będę, bo zupełnie serio Wam współczuję. Piszę to bez cienia ironii, naprawdę mi Was żal i nawet - doceń, Senatorze - nie zamierzam rozprzestrzeniać jakichś chodnikowych teorii o celowym odpadaniu. Płakać też nie zamierzam, albowiem - jak to ktoś przytomnie Na Aucie zauważył - jak na klub tej postury i z tego rejonu, Legia i tak długo utrzymywała się na niezłym poziomie. Taki sezon jak obecny po prostu musiał kiedyś nadejść. Od tego się nie umiera. No to w takim razie popukam się w czoło, bo - niech mi wszyscy krzykacze wybaczą - te żądania są najzwyczajniej w świecie głupie.

Po pierwsze, nie odkryję żadnej Ameryki pisząc, że zwolnić to ta łatwa część planu. Znacznie trudniej jest kogoś zatrudnić. Zwłaszcza że, jak rozumiem, nie miałoby chodzić o zatrudnienie kogoś na łapu-capu, o żadną kolejną rundkę gierki w dwa uda, tylko o ściągnięcie szkoleniowca już "nauczonego", opromienionego przynajmniej jakimiś tam sukcesami na żądanym poziomie. W Polsce takich ludzi szukać próżno. Pozostaje zagranica. Zakładam przy tym ponownie, że nie szukalibyście kolejnego Berga, ani Hasiego (ma być, repeto, "nauczony"), tylko co najmniej Czerczesowa bis. I tu pojawia się cały szereg problemów:

a) taki facet byłby zwyczajnie drogi. A finanse Legii ponoć mocno napięte. Dopisywanie kolejnych, niemałych pozycji w kolumnie "wydatki" mogłoby się okazać ryzykowne, o ile nie zgoła niemożliwe;

b) oprócz pieniędzy wypadałoby go skusić czymś jeszcze. Czym konkretnie? Dzisiejszy wynik oznacza, że perspektywa promocji w Europie na co najmniej rok stała się nieaktualna. A sama w sobie Ekstraklasa w promowaniu trenerów sprawdza się, delikatnie rzecz ujmując, nie najlepiej;

c) nowy szkoleniowiec, zwłaszcza zagraniczny, niechybnie zażyczyłby sobie nowych graczy. Co najmniej kilku. Tu oprócz wspomnianego już problemu finansowego pojawia się także czasowy. Okno transferowe za chwilę się zatrzaśnie. No i jeszcze personalny. Kto, przepraszam, ma tych nowych zawodników wyszukiwać? Dyrektor Żewłakow? Ekhem...

Po drugie, czy wprowadzanie nawet tej łatwej części planu w życie aby na pewno ma sens? Mówiąc wprost: czy Magiera na pewno aż tak bardzo zawinił? Czytam tu i ówdzie nieśmiertelny "argument" (cudzysłów absolutnie nieprzypadkowy) o spartolonym przygotowaniu fizycznym. Nie wiem. Nie byłem na zgrupowaniach Legii, nie widziałem. Wiem za to, że część zawodników tak Astany, jak i Sheriffa trafiła do swych nowych klubów ledwie przed chwilą. Z marszu, od razu na boisko. I jakoś ani jednym, ani drugim ten brak (brak!!!) przygotowań ni ciut nie przeszkodził w wyeliminowaniu teoretycznie silniejszego przeciwnika.

Czytam też, że Legioniści nie wiedzieli co mają grać. Nie no, ja rozumiem, że możecie (ba, powinniście nawet, ale o tym za chwilę) być na tych chłopaków źli. Ale, na litość, nie traktujcie ich jak dzieci i to takich niedorozgarniętych! Owszem, odszedł Vadis, niewątpliwie duża strata. Niemniej, pomijając może Szymańskiego i ewentualnie (ale to już ciut naciągane) Nagy'a, cała reszta Waszego personelu kopiącego to naprawdę doświadczeni zawodnicy, którzy po niejednej już trawie gałę szurali. To nie jest tak, że oni w ciągu ledwie kilku tygodni doznali zbiorowej amnezji, jakiegoś fatalnego zaćmienia umysłów i na trzy-cztery oduczyli się grać.

(cdn)
4piątek, 25, sierpnia 2017 01:30
a-c10
(cd)

Biorąc to pod uwagę, nawet na miękkich nogach i bez przejrzystego planu taktycznego powinni przynajmniej nawiązać walkę. Zwłaszcza że - przy pełnym szacunku dla ekip z Kazachstanu i Mołdawii - nie grali z Realami i Bayernami. Widzę to tak: słaby mecz wyjazdowy z Astaną? Trudno, się zdarza. 1:3 to zły wynik, ale nie popadajmy w rozpacz, nie takie straty odrabiano. W rewanżu spinamy pośladki - w końcu, do cholery, ucieka nam Liga Mistrzów! - i choćby właśnie nimi wpychamy te dwa potrzebne gole. Co zamiast? Stojanow i wymęczone, pyrrusowe 1:0. Pierwszy mecz z Sheriffem? Nie no, chłopcy, tu już nie może być lipy. Gryziemy, drapiemy, robimy co się da. Naprawdę? E tam. Stojanow i słabiutki, groźny remis. Rewanż w Tyraspolu? Szajt, tu już naprawdę trzeba dać do pieca. LM uciekła, ale w tym momencie to my w ogóle możemy być poza Europą! Na nich, kurwa! Widzieliście dziś coś takiego? Widzieliście choć pojedynczy przypadek piłkarza, który chciał wypluć płuca i zajeździć się tak, by go zniesiono z murawy, ale jednak jakoś ten awans wydrapać? Bo ja nie.

Widziałem za to coś zupełnie innego. Chwalił się Dalkub niedawno boiskowymi doświadczeniami, pochwalę się i ja, choć nieporównywalnie skromniejszymi. Otóż dawno, dawno temu zdarzyło mi się uczestniczyć w meczu ligi znacznie słabszej, niż obecna pierwsza, podczas którego po starciu ze mną jeden z rywali padł na murawę i zaczął głośno wrzeszczeć. Mnie się zdawało, że symuluje skubaniec. Sędzia był zgoła odmiennego zdania, odgwizdał faul i pokazał mi żółtą kartkę. Ponieważ byłem wówczas rozchwianym emocjonalnie gówniarzem, wysyczałem mu przez zęby co dokładnie uważam o grubości okularów, jakie winien nosić, jego ogólnej kondycji mentalnej, jak również sposobie prowadzenia się jego mamy. To jeszcze zniósł, nad wyraz zresztą mężnie. Gdy jednak wyciągnąłem rękę, by szarpnąć go za koszulkę i przytrzymać w pozycji zmuszającej do wysłuchania dalszej części mojej tyrady, on po raz drugi wyciągnął żółtko i wyrzucił mnie z boiska. Opierdol, jaki po meczu zebrałem od trenera, dźwięczał mi w uszach przez dobre dwa miesiące. A kapitan mojej drużyny w sposób nie pozostawiający żadnej przestrzeni do interpretacji ostrzegł, że albo w te pędy przeproszę - najpierw sędziego, potem kołcza i kolegów - albo osobiście skuje mi ryj.

Tyle że ja wtedy miałem lat naście i - jako się rzekło - nasrane we łbie. Grałem zaś w zupełnie amatorskich rozgrywkach interesujących, a i to w stopniu cokolwiek umiarkowanym, publikę w sile kilkudziesięciu ludzi i stada wróbli. Michał Pazdan natomiast jest (chyba?) dojrzałym mężczyzną, profesjonalnym futbolistą, doświadczonym ligowcem, pucharowiczem i reprezentantem. Emocje towarzyszące meczom piłkarskim na wysokim poziomie to dla niego chleb powszedni. Dlatego to, co zrobił, to z jednej strony czysty kryminał, z drugiej zaś, niestety, obraz mentalnego przygotowania całego zespołu Legii do tegorocznej rywalizacji w Europie.

Pod tym obrazem zaś, oprócz samych piłkarzy, należałoby też podpisać Wasz zarząd. I ten obecny, i poprzedni. Zimą pozwolono odejść Prijoviczowi, który coś tam, scusi, pierdolił o tym, że jego "misja w Legii dobiegła końca". Jasełka. Latem Jaśnie Wielmożny Odjidja-Ofoe własnowolnie postanowił, że on już z Legionistami trenować nie będzie, bo przecież odchodzi. A że kwota odstępnego niekoniecznie klub z Ł3 satysfakcjonuje, to już kompletnie nie jego broszka. Wynurzenia na temat długości swego kontraktu zaczął też upubliczniać futbolista Guilherme. Wspomniany wyżej zawodnik Pazdan niedwuznacznie dał do zrozumienia, że nagle zrobiło mu się w Warszawie cokolwiek ciasno, stąd wielce pilno mu na zachód. Etc, etc. Nikt z zarządu klubu nigdy tych rewelacji publicznie nie ściął. Nikt nie położył kresu tej motywacyjnej - no właśnie... - degrengoladzie. Jaki z tego morał? Ano taki, że w tej całej Legii to można grać, jak się człowiekowi chce. A jak się odechce, to wcale nie trzeba. Misja dobiegła końca, pocałujta w dupę wójta.

Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Z tak "zmotywowanego" sukna to i Ancelotti niewiele sensownego by uszył.
5piątek, 25, sierpnia 2017 02:31
Senator
@a-c10
Argumenty konkretnie i tu się zgadzamy ale chyba jednak należy pójść też śladem pana Zbyszka. Był pewien główny cel którego Magiera nie zrealizował i musi być rozliczony. Moim zdaniem naturalnym ruchem powinno być podanie się trenera do dymisji czyli inaczej pisząc podanie się do dyspozycji zarządu. Jako że tak jak wspomniałem argumentowaleś mocno zarząd zapewne dymisji by nie przyjął ale ostrzeżenie byłoby bardzo czytelne.
Wracając do piłkarzy to ja już to pisałem albo ktoś umie grać w piłkę ale nie umie koniec kropka. Idę o zakład choć już piłki nie kąpałem x lat to po dwóch no dobra pięciu próbach następne 10 podań na odległość +- 10 metrów będzie trafione. Nie pojmuję więc jak taki Moulin nie może obecnie wykonać w meczu żadnego celnego podania, nie rozumiem i tyle.
Wychodzi na to że Ty nie chcesz to ja przedstawię spiskową teorię.
Zawodnicy stracili wiarę we władze klubu. Samo w sobie możliwe choć mi się w głowie nie mieści wszak to ponoć profesjonaliści i nie są od ocen tyko od grania. Pisałem na aucie że faktem dla mnie jest rozmycie się pewnego ducha klubu ale na litość boską nie może to mieć aż takiego wpływu na głowy zawodowych piłkarzy a wychodzi że ma.Zgroza.
6piątek, 25, sierpnia 2017 07:18
Mroova
@ a-c10
a powiedz mi proszę, kto w strukturze klubu ma największy wpływ na to, że ciągle leci Stojanow i nic więcej ? Mioduski ? pewnie trochę tak. Dyrektor Sportowy ? pewnie można byłoby się go czepiać, ale chyba też nie najlepszy adres (co nie znaczy, że powinien zostać, ale to inna bajka). gdybym się tak bardzo skupił i pomyślał, to chyba znalazłbym kogoś, kto ma a przynajmniej powinien sobie zapewnić większy wpływ na ten aspekt funkcjonowania drużyny (zaangażowanie i walka). Zostawianie Magiery i dawanie mu czasu na stworzenie czegoś z niczego m.zd. nic nie da. Jeśli z tym zarządem i z tym trenerem "wyszło jak wyszło" i drużyna pokazała co pokazała to bez zmiany albo zarządu, albo sztabu szkoleniowego albo drużyny nic się m.zd. nie zmieni, w każdym razie nie zmieni się istotnie. Zarządu się nie zmieni chyba. Drużyny w odpowiednio dużym stopniu też (choć warto byłoby tu coś zrobić, cokolwiek, dla zasady). Zostaje .... no kto ?
Można też pogłaskać po głowie, i dać czas. m.zd. to będzie marnowanie czasu, ale ja się za bardzo nie znam na piłce (szczególnie na robocie trenera), więc ..... znam się trochę na zespołach ludzkich i ich wykorzystywaniu do osiągania takich czy innych celów. I na bazie tego doświadczenia wydaje mi się, że kontynuowanie w tym samym składzie, zarząd, sztab i drużyna jest opcją dość ryzykowną, jeśli ktoś oczekuje zmiany na lepsze. po prostu teraz każdy się będzie oglądał na dwóch pozostałych. zarząd - zawalił trener i drużyna, drużyna: zawalił trener i zarząd, a trener - zawaliła drużyna i zarząd. to kółeczko wzajemnej adoracji (a rebour) m.zd. trzeba przerwać. im szybciej, tym lepiej. a czy trener Magiera się nie nadaje, czy też jak najbardziej nadaje na swoje stanowisko, ale ze względów "obiektywnych" nie uzyskał oczekiwanego efektu, m.zd. nie jest to aż tak istotne. potrzebna jest zmiana, a w naszych warunkach to może być tylko zmiana trenera / sztabu. chyba, że uważamy, że nic wielkiego się nie stało, zmiana nie jest potrzebna - wtedy moje wynurzenia "nie mają zastosowania". ja uważam, że zmiana jest potrzebna.

po chwili namysłu (takiej w trakcie pisania), zadałem sobie pytanie, ile wyciśnięto z potencjału kadrowego, jaki Legia ma. część z Was pisze, że Legia się mocno osłabiła i nie należy oczekiwać za dużo. Zgoda. ale czy jednak różnica między "urealnionymi" oczekiwaniami wobec drużyny, a stanem jaki obserwujemy na boisku nie jest za duża ? "Potencjał kadrowy" stanął dęba ? i co, ten sztab szkoleniowy z tym zarządem i dyrektorem sportowym okiełznają nasz "potencjał" ? zmiana jest chyba potrzebna. "zaorać".
7piątek, 25, sierpnia 2017 07:47
dalkub
AC

Mroova mnie trochę uprzedził, ale nieco się rozwinę. Masz sporo racji że Magiera nie będzie za zawodników jeździł na dupie, ale jednak chyba ma trochę możliwości żeby to spowodować. Jeżeli jednak dojdziemy do smutnego wniosku że nie to tym bardziej powinniśmy go pożegnać.
1. Piszę to już 37 raz - zatrudnianie w Legii ludzi "na dorobku" kończy się zawsze w podobny sposób - u nas sztab szkoleniowy to ludzie młodzi pewnie fajni i mądrzy, ale bez doświadczenia, bez wiedzy jak pracować z zawodnikami na innym poziomie, bez doświadczeń jak radzić sobie z kryzysem i jak z niego wychodzić.
2. Legia jest w Polsce czy się to komuś podoba czy nie, klubem o podobnym statusie do Realu, Bayernu czy Juventusu - ja nie słyszałem aby tam dano drużynę komuś bez doświadczenia.
3. Trener jest najbliżej drużyny i to od niego zależy jaką jedenastkę wystawi - jak widzi że Moulin gra padaczkę i ma muchy wnosi - to sorry, trybuny i jak nie chce grać wezwać manager i powiedzieć jasno - 2 mln euro i do widzenia, a na razie Sokół Ostróda w 2 drużynie, ale do tego trzeba jaj
4. Do Legii sprowadzono nowych zawodników. Praktycznie od początku grał Sadiku, czyli przyszedł gość niezgrany z drużyną, może nie do końca przygotowany i trener go wystawiał, zamiast przygotować do gry i zrozumienia z drużyną. Tego zrozumieć nie potrafię, bo albo wystawiał go specjalnie żeby pokazać dyr. sportowemu "ale szrot", albo wystawiał go bo uważał że zasługuje i w najważniejszym meczu gdzie trzeba wygrać to gościa nie ma.
5. Sfrustrowani zawodnicy - to co Jędza też jest sfrustrowany? zarabia krocie, więcej niż Polacy w Sampdorii Genua i gra jak? i to od początku pobytu w Polsce.
6. Dopasowanie taktyki do zasobów ludzkich - Staszek przyszedł, zagrał na początku 5 pomocnikami a potem doszedł do prostego wniosku - nie potrafią kreować, będą przeszkadzać, pressować. Magiera stracił Vadisa a dalej gra jakby go miał i na siłę szuka w składzie zawodnika który go zastąpi.

Trzeba się rozstać z Pazdanem Moulinem, Gui oraz każdym kto chce odejść i jest sfrustrowany. Zmienić trenera, który zagra to co dadzą radę zawodnicy, a nie to co obejrzał w środę w tv.
8piątek, 25, sierpnia 2017 08:00
sektor212
Wynik dwumeczu sprawiedliwy i w LE zgra lepsza ekipa. Szkoda, ale na tyle było stać Legię w potyczce z zespołem z Mołdawii. Przykre ale prawdziwe. Pazdan - uważam, że za swoją głupotę powinien zapłacić karę. Tyle o meczu gdyż nasza gra nic a nic od kilku meczy się nie zmienia.

Co dalej? Takim składem osobowym (trenerzy, zawodnicy) nic więcej ta ekipa nie osiągnie niż dotychczas. Nie ma wiary w trenera i odwrotnie trenera w zawodników. Dla mnie pozostawienie tej całej sytuacji bez zmiany wydaje się nie zasadne. Pytanie - na ile fundusze klubu są wstanie wytrzymać zmiany? To się w najbliższych dniach okaże. Jeżeli Zagłębie lider Ekstraklasy w niedziele nas powiezie (co jest bardzo prawdopodobne) to frustracja zawodników i sztabu szkoleniowego będzie narastać. Wydaje się, że dziś w szatni nie ma chemii pomiędzy zawodnikami a sztabem szkoleniowym.

Zmiany – osobiście obrał bym kierunek szkoleniowca z Niemiec. Tylko kto jest wolny i czy będzie chciał przyjść do Legii?
9piątek, 25, sierpnia 2017 08:58
Moros
Daklub, a jakie doświadczenie miał Zinedin Zidane kiedy obejmował Real Madryt? Jako trener poważnego zespołu żadne.

Sektor212 napisałeś, że brak jest chemii między zawodnikami a sztabem. Brak chemii był podobno między drużyną, a Bergiem. Brak chemii był podobno między drużyną a Hasim. Teraz niby tak samo ma być z Magierą. Z kim więc ta drużyna ma mieć "chemię"? Z kim jak nie z Magierą, który kilku zawodników z tej kadry zna od lat i którzy nie powiedzieli na niego złego słowa, który takiego Dąbrowskiego wstawił na wiosnę z głębokiej d...y na poziom, że w czerwcu domagano się jego powołania do kadry. Gościu dawał szansę każdemu graczowi, więc chyba nikt nie może narzekać, że nie miał u Magiery szansy. Każdy do tej pory więcej lub mniej grał. Nie można więc powiedzieć, że kogoś tam wybitnie pomija i gnoi. Co więcej, wszystko bierze na siebie i wielokrotnie chwali ich grę nawet jak wszyscy widzieli jak było... Ja nie wiem kto im podpasuje.

Wielokrotnie Magierę tutaj broniłem. Wyniki drużyny jednak go nie bronią, nie będę za niego umierał, ale jeżeli mamy go zmienić, bo nie ma chemii między nim, a szatnią, to za rok jesteśmy w tym samym miejscu. Znowu będziemy szukać jakiegoś "strażaka". Zresztą Twoje ostatnie zdaniem jest kluczowe. Podpisał bym się pod nim w 100%. Kto jest teraz wolny i chciałby przyjść do Legii? Dodałbym jeszcze w zasięgu finansowym, który od wczoraj jest jeszcze bardziej ograniczony i spełniający nasze wysokie oczekiwania.

Brakuje nam stabilizacji. Rok w rok zmieniamy sztab szkoleniowy. W tym roku była dodatkowo zmiana właścicielska. Jak my mamy wybudować coś w miarę trwałego....
10piątek, 25, sierpnia 2017 09:27
dalkub
Ano Kolego Zidane prowadził przez półtora roku rezerwy Realu w ich drugiej a w naszej pierwszej lidze, był również asystentem Ancelottiego. Też zatrudniony jako strażak, w trakcie sezonu i jakby mu nie wyszło albo jakby Real grał padaczkę to by go nie było. Wybitny zawodnik tego klubu i światowej sławy - dostał funkcję po 10 latach terminowanie w klubie Real Madryt na różnych stanowiskach. Na dodatek ma doświadczonych współpracowników, Magiera ma Podstawka Vukovića i Krzepotę - czyli doświadczenie poziomu Magiery - ano taka to różnica jest.
Tak brakuje nam stabilizacji i cały czas wymieniamy trenerów bo zatrudniamy patałachów na tą funkcję, a to powoduje że oni częściej dadzą dupska - wiedza ta jest ogólnie znana
11piątek, 25, sierpnia 2017 09:46
Moros
Magiera też był asystentem Urbana czy przez jakiś czas Berga. W klubie też był wiele lat, był trenerem drugiej drużyny. Odpowiadał za młodych zawodników. Zachowując wszelkie proporcje dalej twierdze, ze zatrudnienie Zidana na stanowisku pierwszego trenera Realu było eksperymentem, który w swoim wcześniejszym wpisie wykluczałeś, sugerując że w Realu takie historie nie mają miejsca. Miały i nie tłumaczmy tego tym, że w Realu mu się udało, bo nie o to chodzi. Dostał taką szansę, a jest to klub z wielokrotnie większą presją niż mamy to u nas. Mogli sobie przecież ściągnąć kogokolwiek, a postawili na kogoś kto nigdy nie prowadził poważnego zespołu. A co do jego asystentów, to mówią Ci coś nazwiska Bettoni, Masaidie, Llopis, Pintus czy Requena? No mi nie za bardzo, a według transfermarkt, to jest jego sztab. Napewno są to profesjonaliści w to nie wątpię, ale podejrzewam, że to tacy właśnie odpowiednicy Łuczywka, Vukovicia czy Dowhania tylko na skalę Zidana, bo te nazwiska to w świecie piłkarskim noname'y.
12piątek, 25, sierpnia 2017 10:37
kibic50
@Moros

Pięknie żeś populistę zaorał. Szacun Wink

@Senator

"faktem dla mnie jest rozmycie się pewnego ducha klubu ale na litość boską nie może to mieć aż takiego wpływu na głowy zawodowych piłkarzy a wychodzi że ma.Zgroza"

Wiele tu padło tzw "spiskowych teorii" to i ja dorzucę swoją.
Wg mnie na taką sytuację (wpływ na głowy) pracowaliśmy bardzo długo, a dużą cegiełkę do tego stanu rzeczy dorzucił Żewłakow.

Frustracja wśród piłkarzy rosła z każdym okienkiem, co raczej dziwić nie może. Jak mają się czuć piłkarze (umierać za Legię) skoro ci z najwyższymi kontraktami grają piach, albo nie grają wcale.
Masłowski obija kości w drugiej drużynie.
Chukwu nie gra wcale.
Sadiku (najdroższy transfer Legii) kompletnie nieprzygotowany do gry. Inną sprawą jest, czy on kiedykolwiek będzie przygotowany ?
Pasquato, to w mojej ocenie ulepszona wersja Szwocha z dużo wyższym kontraktem.
Berto zupełna niewiadoma.
Jędrzejczyk gra jak pierwszoligowiec, a nie reprezentant 5 drużyny świata.
Jeśli do tego dodamy piłkarzy, którzy z dużymi pensjami (Necid, Kazaiszwili) głównie przesiadywali na ławie, to mamy pełen obraz zniszczonego DNA

Jest jeszcze trzech piłkarzy, którzy w zeszłym sezonie stanowili o sile zespołu.
Dąbrowski, który po narodzeniu dziecka chyba nie sypia po nocach, co może w jakiś sposób usprawiedliwić obniżkę formy.
Jest taki lekko już wyświechtany, ostatnio dość często powtarzany slogan "Z niewolnika nie ma pracownika"
Wspaniale to pasuje do pozostałej dwójki.
Pazdan jest tak sfrustrowany brakiem transferu, ze już chce bić nawet sędziów.
O Ghuilherme pisać nie trzeba. Na szczęście (nieszczęście) złapał kontuzje, wiec jego pobyt w Legii dobiegnie końca w sposób naturalny.

Trudne zadanie przed Mioduskim bowiem piłkarze z najwyższymi kontraktami mają długie umowy, a zmniejszyć im pensji się nie da.

Cała nadzieja w Magierze, że z potencjału jaki posiada, grając co tydzień, jakimś cudem zbuduje zespół, odstawiając na boczny tor wszystkich sfrustrowanych. Nawet tych, którzy już kopać piłki w weekendy nie chcą.
13piątek, 25, sierpnia 2017 10:57
Moros
Kibicu nie wciągaj mnie w te wasze konflikty. Nikogo nie chciałem zaorać.
14piątek, 25, sierpnia 2017 10:57
dalkub
Moros sorry - Magiera był asystentem Urbana - a Urban przyszedł do Legii jako szkoleniowiec z ogromnym doświadczeniem, podobnie jak Berg i o ile się nie mylę to przez Berga Legię opuścił - nie poszło im w drugiej drużynie, bo kwestionował to co tam robił Berg, choć nie tak dawno stwierdził że chyba jednak nie było to złe?

teraz ci współpracownicy Zidane, ja nie mówię o dyrektorze sportowym i pozostałej grupie ludzi w biurze i akademii, która u nas się uczy - tylko wymienieni przez ciebie.

https://fr.wikipedia.org/wiki/David_Bettoni - kariera piłkarska + trenerska w tym instytut w Clermont - porównajmy go z Vuko, albo Podstawkiem

Luis Llopis - trener bramkarzy - pracuje w La Liga od 10 lat

Requena trener od przygotowania fizycznego - proszę bardzo porównać go z Krzepotą https://www.transfermarkt.pl/bernardo-requena/profil/trainer/44678

Pintus - on pracował tylko w Juventusie, Chelsea, Monaco i Marsylii - trener kondycyjny
15piątek, 25, sierpnia 2017 11:02
Dzynek
Niestety trudno już (a bardzo się staram) wierzyć w zapewnienia Jacka Magiery o planie poprawy.
Ja to już słyszę od początku rundy i o ile dobrze gada to chyba ten plan jakiś nieskuteczny jest, bo przynosi odwrotne skutki od zamierzonych. Zgadzam się z trenerem, że potrzeba ciężko pracować tylko mam wątpliwości czy energia jest właściwie ukierunkowana. Czy trener właściwie zdiagnozował własne błędy? Jak każdy z nas się domyśla z tym u każdego jest najgorzej, bo zawsze staramy się jednak doszukiwać wpływów czynników z zewnątrz. Wczoraj Trener przecież już część odpowiedzialności przerzucił na naszą ligę. Między wierszami czytam więc, że zawodnicy przemęczeni przez krótki urlop i brak wypoczynku, gra co trzy dni w okresie przygotowawczym i władze ligi nie są przychylne przesuwaniu meczów. Przy takich dupochronach jakoś czuję, że tym planem jest przede wszystkim wypoczynek, a później możliwość wdrożenia pełnego mikrocyklu treningowego. Jakoś takie mam wrażenie, że trener nie widzi większego problemu we wdrażanym, archaicznym modelu gry, w przygotowaniu technicznym zawodników czy w kwestiach wolicjonalnych. Nie widzi problemu w słabej rotacji, nie widzi problemu z logistyce, kiedy nawet wyjazd do Puław i Płocka jest poprzedzony nocowaniem poza domem. On wydaje się przekonany o cudowności gry obwodowej bez względu na wykonawców i tylko brak wypoczynku i treningów przeszkodził w dopracowaniu gry. Bardzo chciałbym się w tej kwestii mylić, tylko wtedy trener musiałby praktycznie przyznać się do zmarnowania dwóch miesięcy przygotowań i zacząć budować taktykę od nowa. Oj ciężko będzie. Ale to w dalszym ciągu osoba najbardziej kompetentna w sztabie trenerskim i bardzo świadoma drogi rozwoju jaką Legią musi obrać. Wyrzucanie go z Legii byłoby nierozważne.

Jednak już tak wyrozumiały nie jestem dla jego sztabu trenerskiego. To co widzimy na boisku to papierek lakmusowy pracy na treningach. W myśl zasady: jak trenujesz tak grasz. Jeśli więc praktycznie w każdym meczu kiepsko wyglądamy na tle jakiegokolwiek przeciwnika to znaczy, że kiepsko zostaliśmy do meczów przygotowani. I tu naturalnym pytaniem jest kto za to odpowiada i jakie ma do tego kompetencje i doświadczenie. O dziwo poza Jackiem Magierą w sztabie nie uświadczymy ludzi z doświadczeniem. Nie ma człowieka, który wziąłby część obowiązków i byłby w tym lepszy od Magiery. Nie ma człowieka, który mógłby w razie problemów sięgnąć do zakamarków własnej przeszłości szkoleniowej i poszukać dobrej rady dla trenera. Albo wszyscy siedzą cicho i liczą aż Magiera coś wymyśli albo strzelają pomysłami pt. spróbujmy tego albo tego i każdy wydaje się równie prawdopodobny w skuteczności. Oczywiście z podkładką: „Jacek ale to ty musisz zdecydować”. Jacek Magiera ma zbudowany sztab na zasadzie zaufania a nie kompetencji i zaufania. Uwierzył ,że nawet osoba bez doświadczenia w poważnej piłce jest w stanie podołać jeśli tylko obdarzy ją zaufaniem. Lubi otoczyć się ludźmi , których sam zbudował gwarantując sobie bezgraniczne zaufanie. I faktycznie jest sam w szukaniu rozwiązań. Zdaję sobie sprawę, że ten sztab jest w pewnym stopniu spadkiem po poprzedniku. Vukovic i Krzepota byli tutaj kiedy Magiera pracował w Sosnowcu i przychodząc tutaj musiał przyjąć ich do sztabu. Ale czas pokazał, że dla nich to jeszcze nie ten poziom. Jeszcze wypadałoby popraktykować w słabszych klubach i dopiero z pewnym bagażem przyjść do Legii. Prezes powinien wymienić obu Panów, bo z pewnością znajdzie się w kraju trener od przygotowania fizycznego i trener od sfg z bogatym doświadczeniem w piłce. W obliczu takiego spadku nie potrafię jednak zrozumieć zatrudnienia Pawła Kozuba i z trudem przychodzi mi akceptowanie roli Tomasza Łuczywka, których Magiera osobiście rekomendował. Tu mnie wkurza zgoda na tych Panów Zarządu. Żaden z nich nie jest w stanie pochwalić się wykształceniem piłkarskim i doświadczeniem trenerskim nawet z poziomu ekstraklasy. Mam nieodparte wrażenie, że trener ich chciał bo ich poznał jako porządnych i pracowitych ludzi. Ale to nie zmienia faktu, że to trenerskie żółtodzioby. W materii doboru ludzi zdano się na wybór trenera, kiedy on sam praktycznie całe życie trenerskie obracał się wokół Łazienkowskiej z zagranicznym stażem w Sosnowcu. Jakby pewnie pracował w Stomilu to stamtąd miałby asystenta. To tak jakby nowemu pracownikowi w firmie dać możliwość doboru współpracownika. Wiadomo, że wybierze kolegę lub kogoś z rodziny. I tu w Legii taki mechanizm wszedł bez żadnego słowa sprzeciwu w imię niezawisłości trenerskiej. Czyli nie wpieprzamy się trenerowi w pomocników choćby nie umieli pisać, bo wartością nadrzędną jest jego komfort pracy, a nie wartość pracy jaką wnoszą pomocnicy. Z tak ustawionymi priorytetami i wartościami wręcz jestem zaskoczony karierą biznesową Prezesa Mioduskiego.

Zostaje jeszcze dyrektor sportowy, z równie kiepskimi współpracownikami jak Magiera. To ten sam model zatrudniania i podobne efekty pracy. Próbowano ratować się Kucharskim, ale niestety jeszcze nie przykrył swoją pracą niekompetencji Żewłak Travel.
Nie może ostać się na tej funkcji człowiek, który odpowiada za „wzmocnienie” drużyny 5 zawodnikami, z czego w najważniejszych meczach gra tylko jeden.

Chciałbym więc zobaczyć rewizję stanowiska wobec sztabu trenerskiego i dyrektora sportowego. Dla mnie jest to niezbędny element sanacji w Legii. Niech Jacek Magiera dalej stoi na czele, ale ludzi kompetentnych.

Słusznie też A-C zauważył problem mentalny braku motywacji, bo bez względu na postawę można wymusić własną ewakuację z klubu. Tu już jednak rola Prezesa aby jasno i kategorycznie przywrócił właściwą hierarchię.

Głowy muszą polecieć.
16piątek, 25, sierpnia 2017 11:18
Mroova
@kibic

"cała nadzieja w Magierze" .... no może niestety masz i rację, ale m.zd. to co było potrzebne, żeby zagrać w Europie, to zmotywowanie drużyny. Była zmotywowana ? m.zd. nie. co jest teraz potrzebne, żeby się odbudować, po/wy-walczyć mistrzostwo i spróbować za rok ? część z Was powie - transfery, część podpowie coś innego. A ja dodam - trzeba zmotywować tych piłkarzy, którzy są, żeby się wzięli do roboty i powalczyli. Czy trener Magiera da radę ? m.zd. nie. do tego, żeby zmotywować grupę presja i okoliczności walki o coś ważnego "tu i teraz" to znaczne ułatwienie; w takich okolicznościach m.zd. "każdy głupi" zmotywuje najbardziej opornych i rozlazłych (przesadzam celowo, żeby podkreślić ten aspekt). W kontekście długiego i nużącego biegu do końca sezonu, gdzie wiadomo, że będą wzloty i upadki, zadanie "motywatora" jest nieskończenie trudniejsze. Jak nie dał rady w łatwych okolicznościach (łatwych do mobilizowania ludzi, naturalnych i wspierających proces), to szansa, że da radę w "długim biegu" jest marna. a ryzyko, że zawali będzie rosło. Ja wiem, że nasz polski zwyczaj wywalania trenerów szybko nie jest tak naprawdę sensowny w długim terminie, "efekt nowej miotły" mija i potem znowu problem.
Może materiał do budowy marny ....

I tu się w pełni zgadzam z Dalkubem. Ponieważ my walczymy co roku o mistrzostwo i chcemy co roku grać w Europie, inwestycja w trenera jest inwestycją nawet ważniejszą niż w kopaczy. Nie ma co wracać do decyzji o zatrudnieniu Magiery i pastwić się nad ówczesnym zarządem. Jak widać z tego co widać w 2017 r. ta decyzja nie daje nam dostatecznej szansy na realizacje zakładanych celów i w związku z tym powinna zostać zmieniona. Nie dlatego, że trener Magiera jest "złym trenerem" (cokolwiek miałoby to znaczyć). Nie jest tak dobry, jak klub potrzebuje. A ten klub nie ma czasu na akceptacje ryzyka tempa rozwoju Sz.P. Trenera.Albotrzeba zmienić podejście i cele klubu, przynajmniej w krótkim/średnim terminie.

A m.zd. to w ogóle nie o to chodzi. Tu m.zd. jest brak odpowiednich cech wolicjonalnych. nie ma co przekazać zawodnikom. "spokój grabarza, wszystko będzie dobrze ....". Niestety wydaje mi się, że trener Magiera nieźle radzi sobie ze zdejmowaniem presji z zawodników, a nie dość dobrze radzi sobie z użyciem presji do motywowania zawodników (spekuluje na podstawie swoich obserwacji zachowania oraz wypowiedzi ich wszystkich i gry samej drużyny). No chyba, że ktoś uważa, że nasi zawodnicy byli w walce o LM i LE odpowiednio zmotywowani. No to mielibyśmy chyba istotną rozbieżność. M.zd. nie byli. I teraz też trzeba ich zmotywować i zmobilizować, a ja nie mam zbytniej wiary w to, że temu trenerowi się to uda.
17piątek, 25, sierpnia 2017 11:25
Dzynek
@Mroova
A to nie czasem Vukovic pełni rolę motywatora?
Swego czasu czytałem, że z Magierą świetnie się uzupełniają, bo mają odmienne charaktery i skrajnie różny sposób bycia. Spokój i rozwagę gwarantuje Magiera a Vukovic energię i motywację.
18piątek, 25, sierpnia 2017 11:27
Moros
Dalkub ale zdajesz sobie sprawę, że porównujesz Real do Legii. Ci ludzie niewątpliwe mają doświadczenie ale jak na standardy Realu to jednak nie są jacyś wow. Wcześniej podparłeś się, że Zidane był asystentem Ancellotiego. No to jak schodzimy z poziomu Ancelottiego do takich właśnie Llopisów, Bettonich czy Requenych to jest spora różnica. Nas nie stać jednak nawet na kogoś takiego. No chyba że tak, to niech prezes zatrudnia.
19piątek, 25, sierpnia 2017 11:43
mort
Rozbieranie wszystkiego na czynniki pierwsze i wszelkie dywagacje na temat czy Magiera nadaje sie na trenera czy nie można uciąć jednym prostym ale rozstrzygającym argumentem - to Magiera nie zgłosił Niezgody.

Ponieważ było to totalnie absurdalne i oczywiste w swej głupocie dla chyba wszystkich poza nim rozwiązania są dwa: 1) świadomie działa na szkodę klubu 2) brak mu elementarnych kwalifikacji.

Obydwie odpowiedzi dyskwalifikują go zupełnie.
20piątek, 25, sierpnia 2017 11:53
Mroova
@Dzynek

No chyba miał pełnić, Racja. Na pewno pokrzyczał, ale czy zmotywował ? Ale cóż, jego robota, jeśli jakąś wykonał, m.zd. i tak idzie na konto pierwszego trenera. Bo jak inaczej ?...

@mort

to chyba nie jest takie proste. mógł zgłosić 1go teraz, wybrał jak wybrał (miał Sadiku, Kuchego, Hamę itd.)
21piątek, 25, sierpnia 2017 11:54
Dzynek
@mort
Jak już poruszamy się na polu zgłoszeń to bardziej absurdalne jest zgłoszenie Radovica, choć sygnały były o konieczności dalszego leczenia.
Tylko będąc na miejscu trenera także miałbym wątpliwości czy ten Niezgoda potrzebny. W chwili zgłaszania jeszcze wychodził z rehabilitacji, a trener do napadu miał Sadiku, Kucharczyka, Hamalainena, Pasquato. Drugi szybkobiegacz raczej mu nie był potrzebny gdy mógł śmiało przewidywać przede wszystkim grę pozycyjną w obu meczach. Dziś naszą opinię kształtuje jeden mecz, który graliśmy z kontry, co nie może prowadzić do kategorycznych stwierdzeń o ewidentnym błędzie.

Według mnie to jest jednak drobiazg w obliczu spraw poważniejszych, bo jednak nie sądzę, aby Niezgoda w meczach z Sheriffem dałby radę pociągnąć od połowy i bez asysty obrońców załadować gola.
22piątek, 25, sierpnia 2017 11:58
Baron
Ja piszę o tym od dawna i napiszę to po raz tysięczny - Legia to nie jest poligon doświadczalny dla uczących się zawodu czeladników. Zamiast minimalizować ryzyko to my je maksymalizujemy zatrudniając ludzi bez lub z bardzo małym doświadczeniem.
Jakoś nie wyobrażam sobie prezesa Mioduskiego, który pracując przy kontraktach wartych setki milionów złotych u Kulczyka, by kluczowe decyzje w ich prowadzeniu powierzał świeżo upieczonym studentom z czteromiesięcznym stażem studenckim.
Co do obecnej Legii to ja osobiście nie widzę innej możliwości jak wymianu sztabu szkoleniowego. Z tej mąki chleba już nie będzie, drużyna jest w permanentnym kryzysie, który zaczął się wg. mnie jeszcze w rundzie wiosennej, pomimo zdobycia przez nas MP. Warunek powinien być jeden przy zatrudnieniu nowego sztabu - DOŚWIADCZENIE czyli jest to minimalizowaniem ryzyka, o którym pisałem wyżej.

Edit.

Dzynek

"bo jednak nie sądzę, aby Niezgoda w meczach z Sheriffem dałby radę pociągnąć od połowy i bez asysty obrońców załadować gola."

Tyle, że my w tym meczu nie mieliśmy, żadnego takiego zawodnika. Nawet Kuchy zatracił jedyny swój atut czyli szybkość powiązaną z przygotowaniem fizycznym. Kolejna sprawa, pomimo odpadnięcia z Tyraspolem, to uważam cały czas, że Mołdawianie to były ogóry z jakimi dawno nie graliśmy w pucharach. Wyszliśmy w tym meczu, w którym musieliśmy zagrać ofensywnie - defensywnie bez nominalnego napastnika.
Poza tym po tej wypowiedzi Magiery odnośnie taktyki to uważam, że facet odpłynął już dawno temu, wymyślił sobie jakiś schemat taktyczny, którego nikt nie kuma, o czym nawet nieświadomie ostatnio w wywiadzie wypstrzykał się Kuchy, twierdząc, że oni (piłkarze) nie wiedzą co mają grać.

"Potrzeba czasu na poznanie założeń taktycznych i trzeba mieć do nich sporo cierpliwości."
23piątek, 25, sierpnia 2017 11:59
Senator
@kibic50
W ostatnim czasie coraz częściej czytam zdanie " to co się dzieje w klubie " nikt nie pisze co się dzieje tylko to zdanie powtarza jako przyczynę słabej gry, słabej sorki tragicznej.
Sugerujesz bunt piłkarzy? To się dzieje w klubie?
@Dzynek
Trafne spostrzeżenia, kurde dobry jesteś.
Pisałem wcześniej zamykanie wszystkich treningów to główny sygnał na pogubienie się trenera. Pytanie jest bardzo dobre, czy Magiera zrozumie swoje błędy. Jeśli otoczył się balwochwalczymi ludźmi może być bardzo trudno.
24piątek, 25, sierpnia 2017 12:05
Dzynek
@Senator
Oj nie słodź bo w samouwielbienie popadnęSmile
Czekam więc na Monrooe co by przywrócił mnie do pionu.
25piątek, 25, sierpnia 2017 12:10
mort
Panowie, Magiera zgłosił wtedy 4 bramkarzy oraz Rado, o którego operacji poinformowano dzień wcześniej.
26piątek, 25, sierpnia 2017 12:17
Dzynek
@Baron
Oceniasz z perspektywy czasu, po fakcie. Przy zgłaszaniu w ocenie sztabu to jednak Kucharczyk słusznie mógł być uznany za tego bardziej przygotowanego.
A że robił błędy techniczne (prowadzenie piłki od strony kryjącego czy próby minięcia ciałem mając piłkę za plecami) i taktyczne (statyczność czyli brak szukania przestrzeni między obrońcami i wymuszanie podania) to wyszło jak wyszło.
Co do reszty nie mam zdania odrębnego.
27piątek, 25, sierpnia 2017 12:19
dalkub
Moros

między np. Krzepotą a trenerami Realu jest ogromna przestrzeń gdzie można szukać i łowić - przypominam fakt że to pierwsza praca Krzepoty z piłkarzami.

Powtarzam kolejny raz - nas nie stać na Krzepotę, Podstawka i Magierę - bo mamy dziurę w budżecie przy rewelacyjnym losowaniu, a powinniśmy nie mieć.

Dobry trener przyciągnie swoich współpracowników z doświadczeniem, do dobrego trenera przyjdą też zawodnicy, bo będą mieli nadzieję na wygrywanie, premie i pokazanie się aby się wypromować. Kogo może przyciągnąć nazwisko Magiera? Sanogo z Zagłębia - no to płacimy mu od początku roku - ależ się nagrał........
28piątek, 25, sierpnia 2017 12:22
Dzynek
@mort
Ok. Przychylam się do sugestii, że nie zgłoszenie Niezgody było błędem. Rzeczywiście bardziej byłby uzasadniony niż czwarty bramkarz.
Ale to dalej nie wpływa na przebieg dwumeczu, bo nie zmienia założeń i wyborów personalnych.
Niezgoda i tak byłby czwartym lub piątym w kolejce do gry w napadzie.
29piątek, 25, sierpnia 2017 12:26
Senator
Panowie musimy być racjonalni , wymiana trenera i sztabu to proces do którego należałoby się przygotować. Obecnie raczej przygotowani nie jesteśmy. Trzeba wierzyć że Magiera się pozbiera tylko nie może słuchać dupolizów.
30piątek, 25, sierpnia 2017 12:29
Baron
Dzynek

Krótka piłka, co daje trenerowi w kadrze większe możliwości - czwarty bramkarz czy drugi napastnik?

Edit.
OK, doczytałem twoją kolejną wypowiedź.
31piątek, 25, sierpnia 2017 12:37
kibic50
Z całym szacunkiem ale Niezgoda zrobił w Legii jedną akcję (bramkową) więc postrzeganie go za zbawiciela uważam za nadużycie.

@Senator
Nie sugeruję buntu. Raczej brak motywacji do "umierania za Legię"

Mówimy o różnicy w zarobkach rzędu kilkudziesięciu tysięcy zł miesięcznie.
Nie wiem jak bym sie czuł na miejscu np Niezgody czy Kucharczyka gdybym porównał swoje zarobki z wyżej wymienionymi.

Ta frustracja musiała kiedyś eksplodować, co wydatnie pokazuje przykład Ghuilherme.
Do tej pory nie przedłużył kontraktu ze względu na "niskie" zarobki
32piątek, 25, sierpnia 2017 12:45
Baron
kibic50

"Z całym szacunkiem ale Niezgoda zrobił w Legii jedną akcję (bramkową) więc postrzeganie go za zbawiciela uważam za nadużycie."

Nikt nie robi z niego zbawiciela. Jego osoba w kadrze meczowej to jedna opcja więcej, w tym przypadku ofensywna a tych za wiele nie mamy, natomiast czwarty bramkarz w kadrze to jest właśnie pozbawienie się tej jednej opcji więcej.
33piątek, 25, sierpnia 2017 13:13
Senator
Panowie ale takie zróżnicowanie kontraktów to moim zdaniem wina dyr sportowego. Źle błędnie ocenił potencjał zawodników dlatego dał propozycje nieadekwatnych kontraktów do umiejętności. Przecież prezes nie może znać się na wszystkim.
34piątek, 25, sierpnia 2017 13:57
dalkub
Senator

wierzysz że to dyr. sportowy w Legii decydował o kontraktach i ich wielkości? to była decyzja nad dyrektora Leśnego i tyle. Żewłak mógł co najwyżej mówić ile ewentualnie chcą
35piątek, 25, sierpnia 2017 14:37
dalkub
kończąc ten wątek z mojej strony - 3 piłkarzy Legii dostało powołanie do reprezentacji Polski - jest szansa i to chyba spora, bo nie ma Krychowiaka i Glika że wyjdą na boisko w pierwszym składzie - jestem ciekaw jak się zaprezentują, czy będą biegać walczyć czy zagrają jak w Legii.
36piątek, 25, sierpnia 2017 14:38
Lasica
Co to za bzdurne tłumaczenia, że kominy płacowe psują szatnię. Kominy płacowe są wszędzie, w każdym klubie na zachodzie i jakoś innym piłkarzom chce się grać. Chyba, że działa tu nasza spaczona narodowa mentalność - jak ten lepiej zarabia i słabo gra to co ja mam się wysilać, bo w końcu czy się stoi czy się leży tysiąc złotych się należy.

Trenerów którzy swój debiut mieli w wielkich klubach jest wielu innych, tak na szybko mi się przypomina Pep Guardiola.

Porównywanie sztabów, bazy, boisk, naszych do tych klubów to jakaś kpina. BTW myślicie, że Sheriff, czy Astana miała w sztabie lepszych specjalistów od wszystkiego?
37piątek, 25, sierpnia 2017 15:21
Senator
@Lasica
Niby dobrze prawisz tylko jest jedno ale, tam kominy płacowe mają zawodnicy którzy na to zasługują ( Oczywiście w większości bo wyjątki zapewne ktoś znajdzie) co nie zmienia faktu, że aż takiego wpływu na grę tego czy nowego mieć to nie powinno.
@dalkub
Przecież o tym piszę.
Przychodzi Zewłak i mówi mamy grajka tylko on chce X.
Prezes zapewne pyta czy warto takiego kontaktu ?
Zdaje się że Ty sugerujesz że na powyższe pytanie Zewłak odpowiada nie, a prezes mimo to mu daje?
Moim zdaniem raczej mu ufa i zatwierdza po otrzymaniu odpowiedzi tak.
38piątek, 25, sierpnia 2017 15:30
Baron
@Lasica

"Trenerów którzy swój debiut mieli w wielkich klubach jest wielu innych, tak na szybko mi się przypomina Pep Guardiola."


Tylko, że Pep grał zawsze o najwyższe cele w lidze i Europie i miał wokół siebie zawsze top światowy trenerski i piłkarski. Jako trener nie trafił do Grenady czy Herculesa Alicante tylko od razu do topowego zespołu ze świetnymi piłkarzami, dodatkowo z kapitalnym zapleczem na każdym poziomie i gigantycznymi funduszami transferowymi. Sorry ale mylisz systemy walutowe. Legia to jest biedny klub ze słabej ligi, który powinien być mądrze zarządzany, w którym powinno się minimalizować ryzyko jak można. Zatrudnianie czeladników, nie jest minimalizowaniem. Właśnie kosztowało to nas stratę bardzo dużych pieniędzy, na co nie mogliśmy sobie pozwolić, od UEFA co przełoży się na funkcjonowanie drużyny.

"BTW myślicie, że Sheriff, czy Astana miała w sztabie lepszych specjalistów od wszystkiego?"

Nie wiem czy miała, wiem natomiast, ze miała lepszych trenerów, którzy znając swoje ograniczenia i swoich drużyn potrafili przygotować odpowiednio swoje zespoły i odpowiednio dobrać taktykę do materiału ludzkiego jaki posiadali i tym zjedli właśnie Magierę, który wyszedł przy nich na niezbyt pojętnego uczniaka. I nadal będę się upierał, że nawet przy obecnym stanie osobowym ale z doświadczonym trenerem i specem od przygotowania fizycznego jednych i drugich byśmy powieźli.

Trzy kluczowe momenty boiskowe (widzę oczywiście też inne, które zadecydowały wg. mnie o tym, że nie nie awansowaliśmy do 4 rundy el. LM i LE to:

1. 93 minuta meczu w Astanie kiedy po stracie piłki przez Mączyńskiego, przy idiotycznym ataku naszej drużyny w samej końcówce meczu i przy w miarę korzystnym wyniku - idzie kontra Astany, której nie przerywa faulem taktycznym Dąbrowski na Twumasim, a mógł wtedy jeszcze zrobić wszystko, niestety ale Twumasi strzela na 3-1 i jest po jabłkach.
2. Legia - Sheriff - w 88. min. przy wyniku 1-0 wyrównał Cyrille Bayala przy kompromitującym kryciu naszego obrońcy, w naszym polu karnym. Oczywiście znów był nim Dąbrowski.
Jestem i byłem wtedy na 100% przekonany, że rewanżu Sheriff nie strzeliłby nam dwóch goli. Cóż ...
3. Rewanż: Sheriff - Legia i 38 minuta oraz czerwona kartka dla Pazdana, który zachował się jak skończony kretyn i przez ponad połowę meczu graliśmy w osłabieniu w meczu sezonu.

Oczywiście powtórzę: przyczyn było zdecydowanie więcej ale wg. mojej oceny te trzy zdecydowały bezpośrednio o tym, że pierwszy raz od 5 lat puchary obejrzymy sobie w TV.
39piątek, 25, sierpnia 2017 15:43
Zbyszek
O tym, że skład Legii był łatwy do przewidzenia.
Od początku sezonu 2017/2018 w drużynie Legii widoczny był rażący brak stabilizacji taktycznej, organizacji gry i personalnej. Właściwie ani jednego meczu zespół nie zagrał w tym samym zestawieniu i tożsamo taktycznie. Więc w decydującym o bycie w pucharach meczu trener musiał wystawić tych zawodników, którzy w dotychczasowych meczach wykazali najwyższą formę i do nich dostosować ustawienie taktyczne, pomimo, że w tym składzie legia zagrała po raz pierwszy. To nie świadczy dobrze o sposobie prowadzenia drużyny podobnie jak niezgłoszenie do rozgrywek najlepiej prezentującego się napastnika Niezgody oraz wyśmienicie grającego w rezerwach Masłowskiego. O przyczynach, nie tylko odstawienia tych graczy, mówi się coraz głośniej. Oni dla magiery nie są jego. A ja mówię : nikt nie może być ponad Legie i Magiera też nie.

O tym, że zawiodły ustalenia taktyczne.
W dwumeczu drużyna, która jest faworytem do awansu , a na swoim boisku osiągnęła remis ma do wyboru w rewanżu 3 drogi :
- zaatakować od początku, zdobyć bramkę i grając konsekwentnie obronnie utrzymać wynik , od czasu do czasu kontratakując. Tyle, że ma to tę złą stronę, że jeżeli nie wyjdzie się na prowadzenie to z powodu zmęczenia początkowym atakiem potem trudno zdobyć się na zryw,
- spokojnie czekać na rozwój wydarzeń, kontrolować grę i zaatakować podmęczonego rywala energicznie w ostatnich 15-20 minutach. Kiedy wówczas zdobędzie się prowadzenie to rywal będzie miał mało sił i czasu, aby stratę odrobić,
- grać bezpiecznie w obronie i stosując arytmię gry co kilka, kilkanaście minut dokonywać energicznych ataków. Kiedy słuchałem wywiadu Magiery prze meczem, gdy mówił, że nieważne w której minucie zdobędziemy bramkę to myślałem, że Legia tak zagra. Niestety wybrał wariant pierwszy i nie po raz pierwszy dokonał złego wyboru.

O tym, że organizacja gry naszej drużyny podporządkowana jest aktualnej formie fizycznej.
W artykułach prasowych pismactwo dziwiło się, że w wielu innych klubach - na Zachodzie i na Wschodzie - zawodnicy biegają, aż miło patrzeć, a u nas jakoś nieszczególnie. Naiwnie i prostodusznie wierzą oni, że młodzi ludzie doznają radości, iż mogą uprawiać tak piękny sport jak piłka nożna i że tak sami z siebie pragną pobiegać i to szybko i rozumują ,że jak piłkarze trenują pod okiem fachowców to jeszcze tę sprawność biegania poprawiają. Jak widać, jedni tak, inni nie. Chociaż warto zauważyć, że od samego biegania nic do wrażej bramki nie wpadnie.
A teraz przepraszam, ale będzie bardzie fachowo, a niej felietonowo.
Pierwszy mecz w Warszawie z szeryfem był dowodem na to, że nasi zawodnicy zostali niewłaściwie przygotowani pod względem motorycznym do gry i w lidze i w eliminacjach do europejskich pucharów. Dobrze przygotowany zespół jest w stanie zmusić słabszego rywala pressingiem do podporządkowania się jego warunkom gry. Tak jak to było za Czerczesowa. Legia grała wysokim pressingiem, który zawodnicy wytrzymywali prawie przez całe spotkania i zdecydowana większość rywali nie miał możliwości nam zagrozić. Natomiast teraźniejsza Legia po stracie piłki nie zakłada pressingu, nawet w ograniczonym i fragmentarycznym zakresie. Zawodnicy Legii od razu wracają na własną połowę i odbudowują ustawienie co świadczy o tym, że wybór takiej organizacji gry wynika z nieprzygotowania zawodników do wysokiej dynamiki warunkowanej szybkością i intensywności gry warunkowanej szybkością wytrzymałościową. Legia nawet nie stosowała systemu mieszanego, w którym obrońcy i jeden defensywny pomocnik odbudowują ustawienie obronne, a pozostali zakładają pressing. Bowiem to co grała legia było korzystne dla szeryfa, gdyż nasza drużyna musiała mozolnie, powoli od tyłu przygotowywać i budować akcje ofensywne. Dodatkowo o bardzo słabej formie świadczyło to, że po odzyskaniu piłki nie było u naszych zawodników ruchu do piłki i odejścia od przeciwnika.

O tym, że nie mieliśmy pomysłu na mecz.
Z przykrością wypowiadam stara piłkarską prawdę, że aby wygrać mecz to trzeba zdobyć chociaż o jedna bramkę więcej od przeciwnika i trzeba umieć to zrobić. Nawet kiedy od początku wczorajszego meczu śmielej zaatakowaliśmy to widoczne było, że nie mamy ani jednej opracowanej, wytrenowanej, wyćwiczonej akcji prowadzącej do zdobycia bramki. Wszystkie nasze poczynania były schematyczne, przewidywalne i prowadzone głownie środkiem boiska. A i te rywale z łatwością rozbijali. nie byliśmy w stanie zmusić przeciwnika do popełnienia błędu poprzez zaskoczenia, lub indywidualna akcją, czy zagraniem z pierwszej piłki, wyjściem na wolną pozycję, za plecy, stworzenia przewagi liczebnej w jakiejś strefie obrony wroga albo tez stosując inne proste, acz skuteczne rozwiązania . A kiedy po 30 minutach zabrakło i animuszu to nieszczęście było gotowe.
To co graliśmy to był wielki pokaz bezradności nie mający wiele wspólnego z tym co uczenia nazywamy taktyką piłkarską.
Przypomnieć należy, że taktyka zależy od bardzo wielu czynników z których do podstawowych zaliczamy to o co gramy, z kim gramy, gdzie gramy, jaki jest wynik. Przy wyniku 1;1 na własnym boisku korzystnym dla przeciwnika obowiązkiem naszych piłkarzy było granie, a nie stanie. Piłka musiała być jak najwięcej czasu w grze, a nasi zbyt często od bramkarza poczynając spowalniali grę, szukali jakiś cudownych recept, jakiś niebotycznych zagrań , a tym czasem czas robił swoje. Biegł, aż nam się skończył.

O tym ,że prezes Boniek już przed naszym meczem znalazł winnych blamażu polskiej piłki klubowej.
W długim wywiadzie Boniek oskarżył Ekstraklasę SA o spowodowanie klęsk polskie piłki klubowej. Za dużo meczów, za mała przerwa letnia pomiędzy rozgrywkami, brak dbałości o interesy klubów tak jak to ma miejsce np. w Niemczech. Ja Bonka nie pytam gdzie był i co robił , żeby nie dopuścić, aby Zarząd i Rada Nadzorcza ESy nie zaszkodziły polskiej piłce. Tylko, że to są kolejne puste , bałamutne i demagogiczne słowa. My przegrywamy nie z wielkimi zespołami z Zachodu, ale z drużynami z lig, które są w takiej samej, jeżeli nie gorszej sytuacji terminarzowej, bowiem zaczynają eliminacje często wcześniej niż nasze drużyny. Więc nie tu leży sedno problemu, ale w rażącym nie doszkoleniu naszej kadry trenerskiej na wszystkich szczeblach, a za to odpowiada PZPN.
Co nie oznacza, że nie należy zmniejszyć ilości meczów np. poprzez ESę 18 zespołową, zwiększenie przerwy pomiędzy rundami, rozpoczynanie centralnego szczebla PP po eliminacjach europejskich , korzystnym układem terminarza gier uczestników eliminacji itp. Może ten blamaż wymusi na decydentach dokonanie niezbędnych zmian. RAZEM - A NIE JEDNI PRZECIW DRUGIM.

Ostanie zdanie zaboli, bo musi boleć : Gówniarze zostali odesłani z powrotem do piaskownicy, z której nie wyrośli.
40piątek, 25, sierpnia 2017 15:56
dalkub
senator

mam wrażenie że prezes Leśny wiedział lepiej czy jest warty, a Miodek to może i pyta.
41piątek, 25, sierpnia 2017 15:58
a-c10
@ Senator:

Zawodnicy stracili wiarę we władze klubu. Samo w sobie możliwe choć mi się w głowie nie mieści wszak to ponoć profesjonaliści i nie są od ocen tyko od grania.

O, to-to właśnie! Nie wiem, może ja głupi jestem, całkiem niewykluczone, aczkolwiek wydawało mi się, że futbol powinien być neutralny wyznaniowo, a liczy się to, jak kopiesz, nie to, w co wierzysz. A poważniej: bez względu na obszar działalności, w poważnej firmie - a za taką przecież chciałaby uchodzić Legia - każdy powinien w miarę możliwości jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki i, excusez le mot, nie wpierdalać się w cudze. Niech więc prezes nadzoruje, dyrektor zarządza, trener szkoli i ustawia, a zawodnicy ćwiczą i grają. Jeśli zaś mają jakieś sugestie odnośnie działań kogokolwiek bądź, niech je zgłaszają, wolny kraj przecież. Pod warunkiem, że pozostaną one wyłącznie sugestiami właśnie, które mogą zostać wysłuchane, albo nie.

Co do samego Magiery, ja również, Senatorze, podobnie jak jeden z moich przedpiszców, nie zamierzam za niego umierać. Ani on mi przecież brat, ani swat. W żadnym wypadku również nie zamierzam zwalniać go tak sawsiem z odpowiedzialności za to, co się stało. Co więcej, mam też pełną świadomość, że łatwiej mi przyjąć szerszy kąt widzenia, gdyż wczorajsza porażka Legii dotyka mnie w stopniu nieporównywalnie mniej bolesnym, niż Was. Proponuję jednak wziąć pod uwagę fakty. Nie tylko te zaistniałe wczoraj, czy nawet w przeciągu ostatnich kilku tygodni. Wszystkie, od momentu zatrudnienia Jacka M. w roli pierwszego szkoleniowca Legii.

A przypomnę, że w owym momencie Wasz zespół znajdował się, znów poproszę o wybaczenie, w ciemnej dupie. W lidze czternasta pozycja. Strata do lidera wydawała się gigantyczna, a jej odrobienie równie realne jak, nie przymierzając, trzęsienie ziemi w Suwałkach. W Europie niby udało się (troszkę fartem, ale nie ma co się czepiać) awansować do wymarzonej LM. Jednak już na samym starcie dzieciarnia z Dortmundu sprawiła, że słodki sen błyskawicznie zaczął się przeistaczać w straszliwy koszmar. Słowem: wesoło nie było. Tymczasem pod wodzą Magiery Legia nie tylko wlała w kibicowskie serca nadzieję na zachowanie twarzy na kontynencie, ale nawet zdołała pozostać w europejskich rozgrywkach do wiosny. Później zaś zdobyła kolejne Mistrzostwo Polski. Owszem, na koniec potrzebny był łut szczęścia. Najpierw jednak trzeba było doprowadzić do sytuacji, w której ów łut w ogóle miał jakieś znaczenie. Biorąc to wszystko do kupy, wypada się zgodzić z imć Mioduskim: przy całym uznaniu dla osiągnięć Macieja Bartoszka, tak naprawdę to Jacek Magiera był trenerem poprzedniego sezonu w Ekstraklasie. Warto chyba o tym pamiętać rozliczając go za obecną pucharową obsuwę.

A co do oddawania się do dyspozycji zarządu - wiesz co, Senatorze? Nie lubię takich teatralnych gestów. Jakkolwiek by nie patrzeć, bez względu na nie trener tak, czy inaczej pozostaje do dyspozycji zarządu przez cały czas swojej pracy w klubie. Po co więc takie cyrki? Magiera nie jest głupi i na pewno wie, że mimo wszelkich okoliczności mitygujących, sam też najzwyczajniej w świecie umoczył. A skoro tak, z czystej ambicji, której w przeciwieństwie do niektórych jego podopiecznych raczej mu nie brak, powinien dołożyć wszelkich starań, aby podobna sytuacja zbyt prędko się nie powtórzyła.

@ Mroova:

Skoro znasz się na zespołach ludzkich, to wiesz nie gorzej ode mnie, że ludzie to nie są jednakowe kawałki tego samego metalu, bezmyślne i bezwolne, w określonych warunkach, za pomocą określonych, sprawdzonych metod zawsze pozwalające się oszlifować do wymaganego kształtu. A co za tym idzie, szefa zespołu ludzkiego nie da się traktować jak szlifierza, który coś tam sknocił i zamiast trójkąta wyszedł mu kwadrat. Aby wywierać wpływ na swych myślących, obdarzonych wolą podwładnych, taki szef musi mieć silne poparcie swojego szefostwa. I świadomość, że albo jego polecenia zostaną wykonane, albo dostanie do dyspozycji środki do wyegzekwowania tego wykonania. Proste, prawda?

Zwolnienie Magiery teraz to jasny i przejrzysty sygnał wysłany do piłkarzy: "dostaniecie nowego trenera, ale możecie śmiało bimbać na to, co będzie wam mówił. W razie czego to on poleci, nie wy". Naprawdę tego chcecie?

(cd później)
42piątek, 25, sierpnia 2017 16:33
dalkub
Zbyszek

generalnie zgoda, problem tylko jest taki że Legia za Magiery nigdy wysokim pressingiem nie grała, więc on tego zwyczajnie nie wymaga. Już o tym pisałem, że to jest archaiczny sposób gry - cofamy się po stracie i ustawiamy w strefach, a potem mozolnie budujemy atak pozycyjny. Podobnie grał Janek U. - to jest jego szkoła
43piątek, 25, sierpnia 2017 16:35
Mroova
@a-c10
"Aby wywierać wpływ na swych myślących, obdarzonych wolą podwładnych, taki szef musi mieć silne poparcie swojego szefostwa. I świadomość, że albo jego polecenia zostaną wykonane, albo dostanie do dyspozycji środki do wyegzekwowania tego wykonania. Proste, prawda?"

Nie, niekoniecznie, przynajmniej co do pierwszej części. Albo coś znaczysz i coś sam możesz, ale wyp...laj. Co do "środków" to niepotrzebne są środki przymusu bezpośredniego. Ale powiem Ci tak - jak Magiera nie miał "środków do wyegzekwowania .... wykonania" to to baaardzo źle świadczy o Magierze. Po co się brał za robotę, jak nic nie mógł ???

Nie opowiadaj mi tu głupot proszę. Każdy kapral, czy inny podobny, sam znajdzie dość "środków" do wyegzekwowania posłuszeństwa taktycznego (no proszę, jaka zbieżność) oraz wyegzekwowania odpowiedniego zaangażowania. Sorry ale sugerujesz, że Magiera miał latać co i rusz do Mioduskiego i ciągnąć go za rękaw - weź użyj Darek swojego autorytetu i swoich "środków", bo mój autorytet padł i nie działa, a ja nie mam żadnych "środków", potrzebuje Twojego poparcia bo sam nic nie znaczę.... PARADNE !!!

@a-c10 Drogi Ty mój

Taka obrona Magiery to poważny donos na niego i dodatkowe uzasadnienie dot. zwolnienia natychmiast i to z gwizdem.

Ty po prostu potwierdziłeś, że Nasz Kochany Trener nie ma charyzmy i nie ma zdolności do kierowania ludźmi (o ile oni sami nie marzą, żeby go uszczęśliwić) za grosz i może być co najwyżej niańką piłkarzy, ale nie trenerem.

Co do "Zwolnienie Magiery teraz to jasny i przejrzysty sygnał wysłany do piłkarzy: "dostaniecie nowego trenera, ale możecie śmiało bimbać na to, co będzie wam mówił. W razie czego to on poleci, nie wy". "

a-c10 - to jest demagogia i manipulacja !!! sugerujesz, ze raz wpadł w gówno nikt nigdy go z gówna nie wyciągnie. Rozejrzyj się, życie wokół Ciebie i ono w sporej części przeczy takim ładnie brzmiącym "prawdom". jeden zawalił, bo nie umiał pokierować (trochę podpuścić, trochę wziąć za pysk, a trochę pogłaskać - w odpowiedniej proporcji), to weźmy takiego, co będzie potrafił. Każde spotkanie szef - zespół ma na początku taki element - "kto kogo". Rozwiązywać go można różnie, ale to nie jest tak, że jak zespół raz wszedł na łeb szefowi, to oni (członkowie zespołu) są już dla świata straceni. Nie trzeba ich też wysyłać do obozu karnego na reedukację. Potrzebny lepszy szef, taki który sobie poradzi i tyle.

A wracając do tematu to ten Szef sobie moim zdaniem nie poradził.
44piątek, 25, sierpnia 2017 17:23
Baron
a-c10

"A przypomnę, że w owym momencie Wasz zespół znajdował się, znów poproszę o wybaczenie, w ciemnej dupie. W lidze czternasta pozycja. Strata do lidera wydawała się gigantyczna, a jej odrobienie równie realne jak, nie przymierzając, trzęsienie ziemi w Suwałkach. "

A może przypomnijmy sobie jeszcze dokładniej moment kiedy przychodził do klubu Magiera? Za przygotowanie do sezonu i transfery odpowiedzialny był wtedy nie kto inny jak Hasi. JM przyszedł do zespołu na stworzenie, którego nie miał żadnego wpływu. Legia grała wtedy co 3 dni i on mógł w zasadzie tylko ustalać skład na kolejne mecze i odbywać rozmowy indywidualne, o czym sam wtedy w wywiadach wspominał. No i najważniejsze przyszedł do zespołu, który kompletnie nie chciał współpracować z Hasim i grał ewidentnie na jego zwolnienie, co finalnie się piłkarzom udało. W tamtym momencie to nie była autorska drużyna Magiery (o tej możemy mówić dopiero w 2017 roku). Dziwnym trafem zespół przypomniał sobie, że jednak potrafi grać w piłkę i zapieprzali na jesień, że aż miło, no i personalia były takie, że można i trzeba było wymagać lepszej gry od samych piłkarzy. No cud normalnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Wink
Czyli w dużym skrócie mówiąc to te 14 miejsce to było duże zakłamanie na dany moment, zupełnie nieadekwatne do potencjału i możliwości drużyny, która grała wtedy na zwolnienie Hasiego, któremu w Warszawie ewidentnie odwaliło w swoich relacjach z otoczeniem klubowym.
45piątek, 25, sierpnia 2017 18:11
Senator
@Zbyszek
No właśnie swoich a nie obecnie w formie.
Moulin i Dąbrowski nie mieli prawa zagrać gdyż są bez formy . Nie chce się znęcać nad Francuzem ale jego celność podań jest tragicznie niska. Na co liczył Magiera wystawiając go i to na tak newralgicznej pozycji to chyba nawet on nie wie.
Naturalnym posunięciem powinno być desygnowanie do gry Astiza który bardzo poprawnie zagrał swój mecz w Płocku. No i rezygnacja z Kopczyńskiego to kolejna dziwna decyzja dla mnie jasny sygnał o kompletnym zagubieniu się trenera.Chyba że jest kontuzjowany, a mi to umknęło
46piątek, 25, sierpnia 2017 19:04
Mroova
@senator

Kontuzjowany ? Ale Kopa czy Treneiro ? bo nie zrozumiałem, ale widzę takie 2 możliwości ... (a to też i mnie umknęło)
47piątek, 25, sierpnia 2017 19:11
Mroova
ja to się zastanawiam, czy nasz Trener myśli to co mówi (nie nie, w życiu bym mu nie zanucił bezmyślności). To jest jakiś korpo-bełkot, a ja mam w tym niezła wprawę tak z 16 lat korporacyjnego życia w tym z 13-14 lat na poziomie partnera w dużej sieciówce Smile.

Czy on to mówi, czy ktoś mu to wkłada w usta. Szkoda mi Go, bo wychodzi na korpo-barana, politycznie poprawnego, ale mocno oddalonego od życia ... Zawodników ta gadką nie zmotywuje (ktoś uważa inaczej ?), kibiców tez nie przekona (ehhh... te komentarze na legia.net Smile ). To kogo przekonuje ? DM ? siebie ?.... nie rozumiem .....
48piątek, 25, sierpnia 2017 19:40
a-c10
@ Dalkub:

Z góry przepraszam, że skupię się na jednym tylko punkcie Twojej wypowiedzi. To dlatego, że moim zdaniem z niego właśnie wypływają wszystkie pozostałe.

Legia jest w Polsce czy się to komuś podoba czy nie, klubem o podobnym statusie do Realu, Bayernu czy Juventusu

Upodobania zostawmy na boczku. Powyższe zdanie jest niewątpliwie trafne. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jeden jego, jakże kluczowy fragmencik: "w Polsce".

Real może mieć praktycznie każdego szkoleniowca na świecie. Do wyboru, do koloru. Legia może mieć dowolnie wybranego szkoleniowca w Polsce. Tylko co z tego? Czy któryś z nich legitymuje się odpowiednim doświadczeniem? Widzę dwóch: Maciej Skorża i Jan Urban. Obaj już w Legii pracowali. Obaj zostali z niej wytrąbieni (nawet nie raz).

Real jest bajecznie bogaty, w związku z czym może sobie - co ja dzisiaj taki wulgarny? - z szerokim uśmiechem szczać prostym, żołnierskim sikiem na wszelkie zasady rozsądnego budowania klubu. Po prostu: wydaliśmy krokodylion euro na pomysł, który okazał się kompletnie spudłowany? Psiech tam, senhores, kto by sobie głowę łamał? Wydamy następny krokodylion na poprawki i bedzie git. Legia odsadza budżetowo polską konkurencję o kilka długości. Tylko co z tego? Nawet szaleństwa prezesa Leśnodorskiego - z punktu widzenia Realu, zgódźmy się, miedziaki - spowodowały, iż mimo włamu do nyońskiego banku Legia ledwie wyszła na zero.

Real cieszy się również niewiarygodną renomą. W związku z czym zasadniczo obce są mu problemy z zawodnikami, którzy chcieliby odejść do lepszego klubu. Najnormalniej w świecie nie ma lepszych klubów. Są ewentualnie takie na zbliżonym poziomie, a i tych raczej niewiele. Legia znajduje się, bez cienia urazy, nieporównywalnie niżej w łańcuchu pokarmowym. Nawet taki, cóż, odrzut europejskiej piłki jak Vadis Odjidja-Ofoe potraktował Was wyłącznie jako króciutki przystanek na regenerację.

Wziąwszy to wszystko do kupy, Wasz klub tak w chwili obecnej, jak i chyba przewidywalnej przyszłości, skazany jest na ludzi na dorobku. Czerczesow to był tylko ślepy strzał, a i on raczej szybko pozbył się ochoty na kontynuację współpracy. Owszem, można szukać zagranicą, tam potencjalnie to doświadczenie niby może być większe. Ale też bez żadnych gwarancji. Żeby to sobie uświadomić, zamiast zadzierać głowy na Reale, Bayerny i Juventusy, proponowałbym zerknąć na... Lecha. Tam jakiś czas temu zatrudniono Nenada Bjelicę. Fajny, nie? Zagramaniczny, z doświadczeniem i trenerskim, i wcześniej zawodniczym, a do tego rozwojowy... No łał. I co, pod wodzą Chorwata Kolejorz odzyskał status krajowej potęgi? Zaczął na nowo rzucać rękawicę Juventusom i Manchesterom? Nooo... niekoniecznie, prawda? W słabym stylu przerżnął (kolejny) Puchar Polski, o Mistrzostwo nawet się nie otarł, ba, do ostatniego gwizdka musiał trząść portkami w obawie o europejskie puchary. Z których to zresztą europejskich pucharów zdążył już odpaść, szczebelek wcześniej, niż Legia.

Wracając do ludzi na dorobku: oni już tak mają, że popełniają błędy. Wszystkie przez Ciebie wymienione, a i pewnie szereg innych też. Proponowałbym się przyzwyczaić. Bo jedyną drogą wyjścia z sytuacji wydaje mi się - pisałem o tym już daaa...aaawno - zatrudnienie sensownego, doświadczonego (!) dyrektora sportowego. Tyle że na taką operację w tej chwili Legii raczej nie stać.

@ Mroova:

W wojsku gdy kapral ryknie "padnij!", to szeregowy leci na glebę. Bo jakby nie poleciał, to konsekwencje - i to dość poważne - czekać będą jego, nie kaprala. W polskiej piłce ligowej gdy trener mówi "macie robić tak, a tak", to zawodnicy się zastanawiają, czy aby na pewno mają na to wystarczającą ochotę. Bo gdyby przypadeczkiem zupełnym nie mieli, konsekwencje spotkają trenera, nie ich. W takich warunkach możesz sobie mieć charyzmę samego Napoleona, a i tak niewiele zdziałasz.

I nie jest to demagogia, manipulacja, ani tym bardziej donos na Magierę, tylko smutna, acz chłodna konstatacja realiów panujących w naszej kopanej. Kopanej, która od lat kisi się we własnym, zjełczałym sosie. Bez względu, jako się rzekło, na upodobania, Legii trza oddać, że parokrotnie przynajmniej próbowała się nad tę breję wybić. Jeśli teraz prezes Mioduski pogoni trenera Magierę, bo się piłkarzykom dupska nie chciało ruszyć, będzie to, moim zdaniem, oznaczać iż równanie następuje w dół. Cokolwiek by o tym nie mówić, smutne.

@ Baron:

zespołu, który kompletnie nie chciał współpracować z Hasim i grał ewidentnie na jego zwolnienie, co finalnie się piłkarzom udało

Czyżby powtórka z rozrywki? Kolejna, o ile mnie pamięć nie myli, boć to przecież podobne słuchy chodziły o końcówce kadencji Berga. Mam taki pomysł: może by pan Mioduski poprosił jaśnie panów piłkarzy - jakaś ankieta, plebiscyt, alboco? - o łaskawe wytypowanie szkoleniowca, pod którego wodzą byliby ewentualnie, przy sprzyjających warunkach, skłonni popracować ciut dłużej, niż te parę miesięcy?

* * *

Kończę, chłopaki, bo mam urwany weekend przed sobą, a i, mam wrażenie, powiedziałem wszystko, co miałem do powiedzenia. Mam też silne przekonanie, że jak już zdołacie ochłonąć, i tak większość z Was przyzna mi racjęWink Pozdrawiam!
49piątek, 25, sierpnia 2017 20:01
Mroova
@a-c10
nie, nie zgadzam się z Tobą, pożartowałem sobie z tym kapralem, co wykorzystałeś, ale napisałem, że środki przymusu bezpośredniego nie są potrzebne. Nie w każdej dobrze funkcjonującej organizacji panuje pruski dryl (a raczej odwrotnie, pruski dryl jest nie do pogodzenia z efektywnością). A jednak wiele organizacji funkcjonuje dobrze i liderzy spełniają swoją rolę. Jak w Polskiej Kopanej jest inaczej, to może liderzy (trenerzy) są ch..wymi liderami (trenerami) i tyle. może potrzebni są lepsi liderzy (trenerzy). Nie usprawiedliwiaj tej klęski "dokonaniami" luzerów w innych klubach. Co mnie obchodzi, że jeszcze w jakimś innym klubie tez jest źle. Rozmawialiśmy tutaj, że w Legii ma byc lepiej niż w innych klubach - zupełnie nie kupuję tego co piszesz.

Skąd u Ciebie taka maniera opisu rzeczywistości Polskiej Kopanej (tak po całości), że trener to biedna sierota na łasce piłkarzy ? Naprawdę ? naprawdę ?..... nie zgadzam się. Każdy klub ma kopaczy +/- takich, na jakim poziomie jest. więc nasi kopacze powinni wiedzieć, że do Realu nie odejdą, do MU też nie. kadrę mamy w ch...j szeroką, nawet jeśli poziom nie jest zbyt równy. ale komu się nie podoba - rezerwy i tyle. I parę razy już zadziałało.

I nie uogólniaj, bo nie w każdym klubie trener z płaczem biega za zawodnikami, żeby tylko byli uprzejmi się zaangażować. to JEST demagogia. Wg Ciebie tak funkcjonują po całości kluby ESA ? oj nie zgodzę się z Tobą. I także spośród kilku ostatnich trenerów Legii myślę, że bez trudu znaleźlibyśmy więcej niż jednego, który nie pasowałby do Twojego opisu biedaka - trenera pod butem piłkarzy. Nie, wciskasz kit.
50piątek, 25, sierpnia 2017 20:07
kibic50
@a-c10

Nie muszę ochłonąć aby się z Tobą zgodzić, czemu dałem wyraz powyżej.
Jednak nie dziwi mnie taka reakcja niektórych kibiców, bowiem w "takim klubie jak Legia" puchary są obowiązkiem.
Co prawda nikt w poważnej piłce nie zna "takiego klubu", o czym nawet wspomniał "odrzut europejskiej piłki", ale co oni tam wiedzą Very Happy
"Legia to jest potęga" i ch..j. o czym podobno ma sie przekonać prezes podczas meczu z Zagłębiem.
Nie mogę się doczekać Very Happy
51piątek, 25, sierpnia 2017 20:44
sektor212
Ostatni wywiad JM. Mam kilka uwag do jego wypowiedzi.

1. „Dąbrowski ma zaś poważne problemy rodzinne i teraz to musi sobie poukładać, on myśli teraz o żonie i dziecku”. – tłumaczyło by to słabszą dyspozycje zawodnika i brak koncentracji. Tylko od razu nasuwa się pytanie do trenera. Skoro wiedział o problemach Dąbrowskiego to dlaczego wystawiał go w tak ważnym dla klubu dwumeczu z Sheriff.

2. „Zawodnicy muszą pokazać, że są w stanie walczyć, że nie poddadzą się po takich pojedynkach. Ci, którzy tak zrobią, wiele w sporcie nie osiągną”. – tu brakuje mi jasnego przekazu do szatni następującej treści - Ci, którzy tak zrobią i poddadzą się to w Legii zabraknie dla nich miejsca i będą musieli szukać zatrudnienia w innych klubach.

3. „Chcielibyśmy stwarzać sobie sytuacje pod bramką przeciwnika, z większą łatwością, ale to wymaga kontynuacji i cierpliwości”. – na Boga, nasz trener w dalszym ciągu chce kontynuować tą archaiczna taktykę gry? Przyznam uczciwie, że wyżej wypowiedziane zdanie przez JM strasznie mnie zirytowało. Obecnie nic nie funkcjonuje. Żaden element gry nie wygląda na wytrenowany. Jaka kontynuacja do cholery? Pytam się czego ma ona dotyczyć? Chyba nie takich elementów jak przyjęcie piłki o którym trener wspomina w dalszej części wywiadu. Trener chce naprawiać zaległości w wyszkoleniu technicznym zawodników ćwiczeniami z trampkarza? Skoro do dziś piłki nie potrafi dobrze przyjąć Kucharczyk, Jodłowiec, Hloušek czy Jędrzejczyk to ja się pytam co oni w Legii robią? Tacy zawodnicy co piłka odbija się od nich jak od konara nie powinni do Legii w ogóle trafić. Przecież szkolenie klubu grającego w ekstraklasie nie może polegać na ćwiczeniu przyjęcia piłki.

Panowie może się czepiam, ale jak tak ma wyglądać trenowanie w Legii to zacznijmy od wymianu sztabu szkoleniowego. Następnie od wymiany zawodników na nowych potrafiących podstawy techniczne gry w piłkę jak: przyjąć piłkę, kierunkowe przyjęcie piłki, balans ciałem, umiejętność gry bez piłki, czy potrafiących celnie podać na 10-15 metrów do przodu. K….wa i my chcieliśmy grać w pucharach trenując abecadło piłkarskie.
Okazuje się, że my naprawdę piłkarsko i finansowo startujemy od zera.

No to na dobry początek dla pokrzepienia prezesa prezent od najwspanialszych kibiców w postaci świeżutkiej kary 50 tysięcy euro. Tak na pożegnanie z europejską przygodą. W końcu musimy nauczyć się zaciskać pas więc kolejne kary będą niższe i w złotówkach przyznawane przez komisje ligi. Damy radę. Cała Legia zawsze razem Smile
52piątek, 25, sierpnia 2017 21:29
Dzynek
Oj czepiasz się sektorSmile
Absolutnie rozumiem potrzebę poprawy techniki u zawodników. Jest to przecież niezbędne do realizacji jakiejkolwiek taktyki. Jeśli więc trener ma teraz czas na wprowadzenie ćwiczeń stricte poprawiających umiejętności techniczne to wypada tylko przyklasnąć takiemu pomysłowi. Nie bądźmy zarozumiali. Nasi piłkarze mają ewidentne braki szkoleniowe, a że zwolnić łatwo się nie da to trzeba trenować.I bardzo dobrze. Nie zżymajmy się, że więcej będą trenować. Przecież chcesz, żeby byli lepsi?
Poza tym pamiętaj: Jak się pogubiłeś do zacznij od podstaw. Chyba Jacek Magiera pierwsze diagnozy już postawił. I tylko szkoda, że nie ma tu Kazimierza sokołowskiego, bo byśmy nawet o tym nie pisali.
53piątek, 25, sierpnia 2017 21:35
kibic50
"Skoro do dziś piłki nie potrafi dobrze przyjąć Kucharczyk, Jodłowiec, Hloušek czy Jędrzejczyk"

Dziwi mnie taki zestaw, tym bardziej że mówimy o reprezentancie Polski, Czech, Byłym reprezentancie Polski i piłkarzu o najlepszych europejskich statystykach.
Jeśli już to należy wspomnieć o Sadiku, najdroższym i najgorszym technicznie piłkarzu Legii jakiego ostatnio widziałem
54sobota, 26, sierpnia 2017 01:28
a-c10
@ Mroova:

Podziękuj systemowi kurVAR. Jestem teraz co najmniej tak samo wściekły jak Wy, możemy sobie pogadać na zbliżonym poziomie. A że spać przez to nie mogę, to coś tam Ci odpiszę;]

Tu nie chodzi o pruski dryl. Nigdy nie byłem jego zwolennikiem i raczej już nie zostanę. Chodzi o to, że pomiędzy pruskim drylem, a kompletną samowolką podwładnych i wyciąganiem konsekwencji wyłącznie wobec przełożonych jest naprawdę przepastna przestrzeń. Dobrze by się było jakoś w nią wpasować, nie sądzisz?

Co mnie obchodzi, że jeszcze w jakimś innym klubie tez jest źle.

Słu...uuucham? A, przepraszam, ta cała Wasza Legia to co, jakaś samotna wyspa? Ekhem, ekhem, splendid isolation...? Super! Teraz właśnie, dokładnie w tym momencie, Dariusz Mioduski ma szansę udowodnić, że rzeczywiście tak właśnie jest. Wyrwać się z tego smrodliwego szlamu polskiej kopanej i powiedzieć "nie, pieprzę! nie będę zwalniać trenera, w którego przecież uwierzyłem, dlatego że grajkom nie chce się wykonywać ich obowiązków!". Panie prezesie, podobno jednak Ce-eL pan nie czytuje, mimo to wciąż bardzo na pana liczę. Ba, czniając wszystkie sym- i antypatie wyrażam głęboką nadzieję, że zarządy innych klubów - z profesorem Filipiakiem na czele - pójdą w pańskie ślady. Proszę, błagam, zaklinam, niech pan idzie tą drogą! Bo póki co...

Skąd u Ciebie taka maniera opisu rzeczywistości Polskiej Kopanej (tak po całości), że trener to biedna sierota na łasce piłkarzy ? (...) I nie uogólniaj, bo nie w każdym klubie trener z płaczem biega za zawodnikami, żeby tylko byli uprzejmi się zaangażować. to JEST demagogia. Wg Ciebie tak funkcjonują po całości kluby ESA ? oj nie zgodzę się z Tobą.

Z tą sierotką to dokładnie tak samo, jak z pruskim drylem. Z kwantyfikatorami w stylu "każdym", "żadnym" itp. też. A zgadzać się, rzecz jasna, nie musisz (choć niewątpliwie dobrze by to o Tobie świadczyłoWink). Powiedz mi jednak, który ze szkoleniowców obecnie pracujących w Ekstraklasie najdłużej prowadzi swój zespół? Drobna podpowiedź, za Robertem Podolińskim: jego czupryna ładnie współgra kolorystycznie z koszulkami jego podopiecznych. A wiesz dlaczego on tak długo tam siedzi (długo, kuźwa, nieco ponad trzy lata, fiu-fiu...)? Bo władze Zagłębia wreszcie zaczęły mieć dość sytuacji, w której piłkarzyki w solidnym, stabilnym finansowo i organizacyjnie klubie notorycznie przycinały zarząd w ciula. No to ogłoszono wszem wobec, że trener Stokowiec nie przychodzi jako żaden tam strażak i zostanie na stanowisku nawet w razie spadku. Spadek nastąpił, Stokowiec został, po ledwie rocznej banicji wrócił z klubem do Ekstraklasy i w zasadzie z mety zaczął bić się o puchary, a o cięciu w ciula w Lubinie jakoś od tamtej pory cicho. Nawet mimo tego, że poprzedni sezon do zbyt udanych nie należał.

Był przykład pozytywny, będzie i negatywny. Do niedawna na liście "stażowców" ognistowłosego pana Piotra wyprzedzał Marcin Kaczmarek. Też żaden geniusz. Ot, facet, któremu pozwolono pracować. No to pracował. Zrobił dwa awanse, spokojnie, w ładnym stylu utrzymał ekipę w Ekstraklasie. Jak na możliwości klubu z Płocka, naprawdę nie ma co narzekać. No ale przyszedł pieprzony gwiazdorek Furman, koleś, którego (w miarę) poważna piłka zweryfikowała w wyjątkowo bezceremonialny sposób i zaczął dądrać, że mu treningi nie pasują. Co powinien zrobić poważny klub? Obśmiać piłkarzynę, opieprzyć go od pięt po grzywkę, pojechać po pensji i na dłuższy moment odesłać do rezerw, żeby kapinkę otrzeźwiał. A reszcie kolegów-rewolucjonistów z bożej łaski przypomnieć, że szansę na szkoleniowo-taktyczne popisy będą ewentualnie mieli po zakończeniu karier piłkarskich. Co zrobił klub z Płocka (nazwa zobowiązuje, nie?)? Ano wiadomo.

Co Cię to, drogi Mroovo, interesuje? A powinno. Zdecydowanie powinno. Bo przecież Twój klub, choć przecież ładniej mu na imię, co najmniej dwukrotnie w ostatnich latach zachował się pi razy słupek tak samo. Najpierw z Bergiem, potem z Hasim, o czym wspomina wyżej kol. Baron. I pisze to, zauważ, zupełnie bez emocji, jak o czymś najnormalniejszym w świecie. Coś jakby opowiadał, że w tym meczu zagraliście trójką obrońców, zaś w tamtym zawodnik X zastąpił na lewym skrzydle zawodnika Y. I wiesz co w tym najgłupsze? Że to faktycznie jest normalne. Codzienne. Ot, ekstraklasowy chleb powszedni.

Nie, nie sierotki. Faktem jednak pozostaje, że trenerom w naszej lidze obrywa się ze wszystkich możliwych stron. I z dołu, od piłkarzy. I z góry, od działaczy. I z boków, od kibiców i mediów, choć to akurat może najmniej istotne. A propos góry: spójrz na taki - nomen omen - Górnik. Chłopaki awansowali do Ekstraklasy, bo większość kontrkandydatów "zrobiła Niecieczę". "Co? Jak? Panie kochany, jaki awans, o czym pan pierdaczysz?! Przecież po awansie zarząd wymieni 3/4 składu, a my zostaniemy z ręką w gaciach, po co nam to niby...???" Trener Brosz zażyczył sobie, aby skład został z grubsza ten sam. No to skład mu się odwdzięcza. Młodzi, po większości nieznani chłopcy póki co po prostu cieszą się tym, że mogą grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. I mimo Twych niegdysiejszych, niezbyt elegancko wyrażanych zastrzeżeńWink wyrastają na rewelację tejże klasy. Wiesz co będzie dalej? Bo ja mam silne przypuszczenia. Zajmą w tym sezonie jakieś ponad stan wysokie miejsce. Siódme, może piąte nawet. Latem przyszłego roku ktoś im wyjmie tego całego Angulo, Kurzawę, może Wolsztyńskich. Legia upomni się o Wieteskę. I z rewelacji ligi zrobi się murowany kandydat do spadku. Czyja głowa poleci? No przecież, że trenera. Przerabialiśmy to już nie raz, prawda? Pokaźna większość niespodziewanych sukcesów to dla szkoleniowców prosta droga do zatrudniaka. Żeby nie było, że ja tu tylko innych, z Legią na czele, obsobaczam - dokładnie to samo było w Cracovii. Świetny sezon 15-16, a potem demontaż składu i powrót do szarej, smutnej obrony przed degradacją. I co? I mimo zapewnień, że będzie inaczej, trener Zieliński leci na bruk. A dlaczego? Ano dlatego, że na rynku pojawiło się głośne nazwisko i prezes - choć niby przecież w sile wieku - zachował się jak gimnazjalistka w sklepie z ciuchami.

Taki mamy klimat. I my się dziwimy, że reprezentanci ligi, w której panują podobne, ekhem, ekhem, zasady, odpadają z europejskich pucharów na bardzo wczesnych etapach. I zastanawiamy się, czy to dlatego, że trener spieprzył przygotowania, czy może dlatego, że zgłoszony został ten, nie tamten zawodnik. Albo że chemii nie było. Stary, przecież to jest jakaś farsa. Równie dobrze uczony anatomopatolog mógłby stanąć nad trupem o poderżniętym gardle i pełnym elokwentnej pewności siebie głosem stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż ów trup ma dziurę w lewej górnej czwórce. I pryszcze.

@ Kibic50:

Jak widzisz, nie wystarczy sobie dopisać pięćdziesiątkę do pseudonimu, żeby być w większościWink

* * *

Dobranoc!
55sobota, 26, sierpnia 2017 01:51
sanabria
o tym, że Magiera powinien dalej pracować

jakim cudem ktoś kto całe życie pomykał na hujalnodze i dostał do prowadzenia auto wyścigowe będzie coraz lepszym kierowcą rozbijając co kilka metrów kolejny samochód?

czy nie jest taniej zapłacić komuś kto mu wytłumaczy co robi źle?

wygląda na to, że Janusz Mioduski skalkulował sobie, że bardziej opłaca mu się kupować nowe wyścigówki


no i druga sprawa, skoro Jacek Madżik Magiera był takim trenerskim bogiem jesienią to dlaczego zalicza taki zjazd od początku tego roku?
wszystko co potrafił, zapomniał? czy potrafił dokładnie tyle ile było potrzeba do dobrych wyników tylko jesienią 2017?

czy może po prostu zgrało się kilka elementów w jednym czasie
- kopacze pozbyli się Hasiego
- okazało się, że jadnak są świetnie przygotowani fizycznie
- LM (w lidze też trzeba było potwierdzić dobrą formę) to najlepsza dla nich okazja aby się pokazać i podpisać kontrakt życia z innym klubem
- nie miało żadnego znaczenia czy trenerem ich będzie Megiera, Smółka, Ulatowski czy inny


nikt chyba nie kwestionuje tego, że Magiera nie specjalnie miał czas na typowe treningi przygotowujące formę (gra co 3/4 dni, przeloty, odnowa)

to jakim jest trenerem pokazuje od początku roku, ma już za sobą dwa okresy przygotowawcze i nie ma gracza o którym można powiedzieć, że zapier,dala jak mały samochodzik dzięki geniuszowi Magiery

co się stało, że nagle wszyscy przestali go lubić i grają piach?
mają w doupie zwycięstwa, promocję w pucharach i szanse na lepszy kontrakt?



no i jakim cudem ma się on nauczyć na swoich błędach?
- zmieni sztab
- połączy się z kroniką akaszy
- zmieni obciążenia treningowe
- zmieni taktykę
- zmieni sposób na dotarcie do głów kopaczy


a co jak nowy sztab okaże się jeszcze gorszy bo akurat wcześniej pracował tylko z carlingowcami
ktoś lub coś zakłóci połączenie
obciążenia będą za małe lub za duże
taktyka jednak nie będzie dobra dla posiadanej kadry
rozmowy przy rumianku też nie zdadzą egzaminu

proces odpowiedniego przygotowania fizycznego drużyny jest tak złożony i ma na niego wpływ tyle czynników, że zrobienie błędu w jednym elemencie może doprowadzić do załamania formy

ile Janusz Mioduski chce dać częstochowskiemu strategowi okresów przygotowawczych aby ten w końcu trafił z formą za pomocą wiedzy i doświadczenia, a nie szczęścia?
56sobota, 26, sierpnia 2017 11:01
dalkub
AC

zupełnie nie tak - ja nie oczekuję że Legia zatrudni trenera na poziomie Realu - już mi się nie chce tłumaczyć tu takiemu jednemu czym się różni doświadczenie od sukcesów i to że sukces ma różne oblicza. Na około nas są różni szkoleniowcy posiadający bogate doświadczenie i mniejsze lub większe sukcesy na swoim poziomie.
Legia nie stać na uczenie - sanabria w dosyć humorystyczny sposób to powiedział, Legia potrzebuje doświadczonego szkoleniowca, któremu zawodnicy nie wejdą na głowę, bo jak stwierdziłeś to znowu coś tu jest nie tak.
57sobota, 26, sierpnia 2017 11:09
Baron
Ja z uporem maniaka będę powtarzał, że Legii potrzebni są fachowcy czyli ludzie z doświadczeniem, zero czeladników uczących się zawodu i mam tym temacie identyczne zdanie jak dalkub:

"Na około nas są różni szkoleniowcy posiadający bogate doświadczenie i mniejsze lub większe sukcesy na swoim poziomie. (...) Legii nie stać na uczenie"
58sobota, 26, sierpnia 2017 11:52
Mroova
@a-c10

Ja o jednym, Ty o drugim. Ja nie poddaję w wątpliwość, że Jacek Magiera może być trenerem lepszym niż jest. I jak mu dać chwilę czasu, to może dojść do poziomu, jakiego byśmy my (kibice) - sorry, że się tak rządzę i wypowiadam za "całość", ale tak to rozumiem - oczekiwali. Bo m.zd. on na tym poziomie nie jest. Może się mylę. Trener Legii Warszawa z zespołem jaki miał do dyspozycji (tak, słabszym niż rok temu) powinien był wejść przynajmniej do fazy grupowej Ligi Europy. A jak nie to to powinno być wynikiem splotu wyjątkowo niekorzystnych okoliczności poza kontrolą Trenera. Tak się nie stało. Odpadliśmy zasłużenie. Trener przyznał, że nie osiągnął rezultatu jaki sobie zakładał i jaki wierzył, że może osiągnąć z zawodnikami jakich ma. Nie widzę żadnych, ale to żadnych, przesłanek, żeby wierzyć, że za rok cele Klubu (mistrzostwo, ew. PP i gra w LM lub LE) zostaną zrealizowane przez drużynę pod wodzą naszego obecnego Treneiro. Ryzyko, że z obecnym Trenerem nie stanie się tak, jak Klub i kibice oczekują oceniam jako duże.

M.zd. nie są do pogodzenia cele deklarowane przez Klub z dalszą pracą Jaka Magiery na stanowisku trenera Legii. Więc albo utrzymujemy Trenera albo cele. I jedno i drugie m.zd. razem nie chodzi.

Ja póki co nie jestem gotowy, żeby się wyrzec celów Klubu i zaakceptować mniej (już mam mniej i żyję, ale oczekiwania pozostały). M.zd. ta dyskusja się sprowadza do tego, czy inny trener da odpowiednio większą (minimalizacja ryzyka do poziomu akceptowalnego) szansę osiągnięcia celów Klubu. M.zd. tak może się stać.

Tylko niech nikt mi nie pisze, że to jest nieogarnialne. Jest, choć może okazać się zbyt kosztowne jak na sytuację finansową Klubu / Właściciela - tyle rozumiem.

Więc sorry, ale Drogi @a-c10 dyskutując podmieniasz kontekst i zmieniasz "warunku gry". Jeszcze raz, mnie nie chodzi o to, że Jacek Magiera w ogóle nie nadaje się na trenera (oj, chyba jestem jeszcze nieźle wściekły, bo rymuję Smile ). Mnie chodzi o to, że szansa zdobycia mistrzostwa i gry w pucharach europejskich z tym trenerem w mojej (być może laickiej i z gruntu błędnej) ocenie jest nikła. Ryzyko zawsze będzie, ale z tym Trenerem jest m.zd. za duże.

I tyle.

Koniec końców być może nasze oczekiwania staną się na pewien (oby jak najkrótszy) czas tylko marzeniami. Być może naszym realnym celem będzie walka o podium w lidze.

Ale .... to nie z tymi graczami. Taka paka jaka jest to jest zespół bardziej na realizację celów Klubu (może nieco za słaby, może ...), niezależnie od tego, że ostatnio dali dupy po całości i nie są ekipą tak mocną, jak mieliśmy niedawno. Inne cele to nie ci zawodnicy, za drodzy, wielu (chłe, chłe ....) nie będzie chciało się zadowolić wynagrodzeniem, jakie będą mogli uzyskać w klubie grającym o podium w lidze (vs. klub grający w pucharach).

M.zd. zostawienie Magiery to jest (za duże m.zd.) ryzyko, że nasz Klub zaliczy zjazd finansowy, organizacyjny itd. I jeśli w tzw. międzyczasie Trener doprowadzi swój warsztat zawodowy, swoje umiejętności pracy z ludźmi itd. do poziomu dającego realną szansę na realizacje celów jakich oczekujemy (i jakie ja nie chcę, żeby się stały tylko marzeniami), to już w Klubie nie będzie kasy, żeby odbudować zespół itd. Zjazd może być szybki, powrót długi i bolesny. Tyle, że Trener będzie miał dość czasu, żeby "stanąć na wysokości". Super.
59sobota, 26, sierpnia 2017 12:07
Dzynek
@sanabria
Zwątpienie w Magierę jest zrozumiałe, ale już zwątpienie w rozwój, w umiejętność wyciągania wniosków z własnych porażek to chyba jednak gruba przesada. Jak raz się pośliźniesz na lodzie to drugim razem będziesz ostrożnie stąpał. To samo zrobi Magiera. Tylko na efekty zmiany podejścia trzeba poczekać.

Zatrudnienie kogoś, kto miałby Magerze cokolwiek wytłumaczyć jednak byłoby bardzo drogie, bo ten ktoś to powinien być poważany trener z zagranicy i raczej nie zgodzi się być szarą eminencją w sztabie. Albo przyjdzie jako trener ze sztabem albo jako dyrektor sportowy. Ta druga opcja jest mniej kosztowna, mniej rewolucyjna i bardziej zasadna. Ze względu na kiepskiego Żewłakowa. I to nie ze względu na transfery ale ze względu na sprawy szkoleniowe.

Zjazd w tym roku. Teorii jest wiele, jednak nikt nie jest pewien która właściwa. Z pewnością zgrało kilka czynników . Już sam sposób komunikacji uwolnił w piłkarzach radość z gry. Druga sprawa to dostrzegł konieczność przesunięcia Ofoe na 10 dzięki czemu powiązał zespół w kompaktową całość. Trzecia sprawa to nie grzebał w taktyce i wiele spraw w ofensywie pozostawił do rozwiązania piłkarzom. Przygotowania fizycznego praktycznie nie mógł zmienić.
Zimą odeszło dwóch zawodników z napadu, ale zasadnicza koncepcja gry nie uległa zmianie. Dalej to Ofoe trzymał wszystko w kupie. Natomiast trener już miał wpływ na kondycję zawodników i w większym zakresie zaczął wprowadzać własne rozwiązania taktyczne jak częstsza gra skrzydłami. I już było gorzej. Teraz latem odpadł mu główny element na którym wszystko wisiało i zobaczyliśmy jak reszta wygląda fatalnie. Fizyka, model gry nie dopasowany do posiadanych piłkarzy, problem z motywacją zawodników, brak rozwoju zawodników, logistyka nie uwzględniająca krótkiej przerwy. Hasi warsztatowo jest dobrym trenerem tylko miał kiepską komunikację i niesprawiedliwość w traktowaniu piłkarzy. Magiera zaś jest jego przeciwieństwem. Dobra komunikacja lecz warsztat słaby i współpracownicy słabi. Jak przyszło mu samemu coś stworzyć to już wiedzy i doświadczenia w sztabie brakło, więc dobra komunikacja sprawiła tylko brak otwartej krytyki piłkarzy. Zamiast tego wszystko im wisi. To moja optyka na sprawę.

Z pewnością teraz dużo zmieni. Chciałbym aby zmienił co najmniej dwie osoby w sztabie. Trochę fachowości by się jednak przydało.
Zasadniczo będzie miał pełny mikrocykl treningowy, czyli mocna praca z odpoczynkiem. Tylko to spowoduje, że wielu piłkarzy odżyje.
Taktykę musi zmienić, bo nie jest przystosowana do wykonawców. Nie można grać na wrzutki kiedy zawodnicy nie umieją wrzucać i nie ma gościa co umie z wrzutki strzelać. Musi sobie także zdać sprawę, że nie znajdzie zastępcy dla Ofoe, więc przejście z obrony do ataku musi opierać się na odwadze i dużej aktywności wszystkich pomocników zagęszczających środek boiska.

Tak, zdecydowanie teraz trzeba określić nowe cele, które mają zachęcić piłkarzy do radości z trenowania i grania. Ale wpierw trzeba nieco przewietrzyć kadrę. Nie mogą zostać ci, co duszą się w Legii.

Trudno znaleźć gorszych do sztabu. Mamy tak duże stężenie uczniaków, że wystarczy postawić na kryterium wieku.

Nie wiem ile czasu da Mioduski. Chciałbym aby Magiera dostał przynajmniej rok. Ale moim marzeniem jest jednak zmiana współpracowników Magiery i dyrektora sportowego, bo bez tego rozwój nie jest możliwy.
60sobota, 26, sierpnia 2017 12:42
Baron
@Dzynek

"Zwątpienie w Magierę jest zrozumiałe, ale już zwątpienie w rozwój, w umiejętność wyciągania wniosków z własnych porażek to chyba jednak gruba przesada. Jak raz się pośliźniesz na lodzie to drugim razem będziesz ostrożnie stąpał. To samo zrobi Magiera."

SPP - przegrany, nie kupuję tłumaczeń typu, że co roku go przegrywamy. To było pierwsze ostrzeżenie.
Liga - wszyscy widzimy, że gra Legii w tej rundzie delikatnie mówiąc jest bardzo daleka od ideału. To jest drugie ostrzeżenie.
LM - dwa mecze z Astaną i brak wyciągania wniosków. To było trzecie ostrzeżenie.
LE - dwa mecze z Sheriffem i brak wyciągania wniosków. To było czwarte ostrzeżenie.

Nie wiem jakie wnioski JM wyciągnął i jak stąpa po lodzie. Wiem natomiast, że w Legii nic nie trybi, drużyna jest rozwalona, źle przygotowana, praktycznie żaden piłkarz nie robi postępów więcej zespół się uwstecznia, nie ma atmosfery, a sam trener nie panuje nad sytuacją i się mota i błądzi. Ktoś podliczył, że poprzez odpadnięcie Legii z pucharów straciliśmy 35 milionów złotych. To jest pewnie tyle co budżet roczny Arki, Górnika, Sandecji i Piasta razem wziętych czyli bardzo dużo. Ja mam przekonanie, że jako trener JM nie zrobił wszystkiego by te pieniądze podnieść z boiska.


Kolejna sprawa tyle pisze się o tym, że Legia jest słabsza kadrowo niż była i to jest prawda. Nie mniej my mamy w kadrze nadal 3 obecnych kadrowiczów Nawałki, dwóch byłych, 3 młodzieżowców, reprezentanta Węgier, Finlandii, Albanii, Czech + kilku solidnych ogranych ligowców i naprawdę ten stan osobowy to jest za mało na naszą cienką jak dupa węża ligę? Nie da się z tego zrobić drużyny, która będzie cisnęła w lidze?
Powiem tak, ja nie zwątpiłem w Magierę, ja w niego już w ogóle nie wierzę.
61sobota, 26, sierpnia 2017 12:47
Mroova
@Dzynek
Przeczytałem z zaciekawieniem i parę spraw mi się rozjaśniło. Faktem jest, że ja w swoich postach upraszczam wszystko skupiając się na trenerze, a sprawa jest bardziej skomplikowana. Mnie "przekonałeś", przynajmniej w tym sensie, że nie będę już czepiał się zwolnienia Magic'a, ale raczej "restrukturyzacji" sztabu szkoleniowego i pionu sportowego. Dzięki. Aczkolwiek zmiany w tymże sztabie i "pionie" jak dla mnie to sprawa pilna......
62sobota, 26, sierpnia 2017 13:06
kibic50
Wychodząc na przeciw "jednego takiego" zgłaszam do Legii trenerów z "doświadczeniem" Very Happy

1. Jan Żurek - 21 lat pracy trenerskiej
https://www.transfermarkt.pl/jan-zurek/profil/trainer/2802

2. Czesław Michniewicz - 16 lat pracy trenerskiej
https://www.transfermarkt.pl/czeslaw-michniewicz/profil/trainer/2472

3. Franciszek Smuda - 35 lat pracy
https://www.transfermarkt.pl/franciszek-smuda/profil/trainer/2476

4. Waldemar Fornalik - 22 lata pracy
https://www.transfermarkt.pl/waldemar-fornalik/profil/trainer/2469

5. Mirosław Jabłoński - 32 lata pracy
https://www.transfermarkt.pl/miroslaw-jablonski/profil/trainer/1043

Można tak bez końca. Dlaczego tylko Polacy ? Bo trenerem 5 drużyny na Świecie jest Polak Very Happy
63sobota, 26, sierpnia 2017 13:18
Baron
@Kibic50

A mając do wyboru np. czterech trenerów, w tym trzech doświadczonych i jednego żółtodzioba, pamiętając, że będzie on odpowiedzialny za prowadzenie największego klubu w kraju, o największym budżecie i oczekiwaniach to kogo wybierzesz? Wink
64sobota, 26, sierpnia 2017 13:38
Dzynek
@Baron
Stan faktyczny celnie podsumowałeś, jednak wnioski co do wyciągania wniosków mam odmienne.
Pierwszą Astanę od drugiej różnił chociażby poziom determinacji, ale też lepsze zabezpieczenie na kontrataki. Sherif zaś sprawił przesunięcie ciężaru akcji także na środek, co można uznać za przyznanie się do wcześniejszych, błędnych założeń. A że tak pierwszy raz to wyszła marmolada.

Wnioski wyciąga, więc nie jest taki zły.

Czy Legia jest słabsza kadrowo to już ocena zależy od dobranego kryterium. Jedni będą patrzeć przez pryzmat kadrowiczów, inni przez cenę zakupu a ja na dopasowanie taktyki do piłkarzy. To ona sprawia, że konkretni piłkarz, przy konkretnych zadaniach wygląda lepiej lub gorzej. Uważam, że Hlousek zawsze będzie wyglądał źle gdy mu będziesz kazał wrzucać spod linii. Już lepiej zrobi jak po otrzymaniu piłki zagra po ziemi w kierunku pola karnego. Nie będzie zatrzymania akcji, a piłka trafi do tych, co żyją z kiwania obrońców. Mączyński albo Moulin muszą mieć w pobliżu Jodłowca lub Kopczyńskiego, bo oni zapewniają asekurację i odbiór. Zaś on nie ma na tyle przebojowości aby być 10, co skłania do ustawienia z 3 środkowymi pomocnikami. Według mnie najkorzystniejsze ustawienie w środku to diament. W końcu nie mamy klasycznych skrzydłowych. Z kolei w napadzie żaden nasz zawodnik nie potrafi grać sam więc dorzucenie partnera wydaje się logiczne. W moim odczuciu pewne perspektywy widzę w ustawieniu Chukwu jako tego ściągającego obrońców i w zależności od przeciwnika dokoptowanie drugiego snajpera. I to moim zdaniem może grać.
65sobota, 26, sierpnia 2017 13:44
Dzynek
@Mroova
A może to ja się mylę? Może to właśnie mnie trzeba przekonać do błędnego myślenia?
Wielu przecież twierdzi, że to trener wszystko firmuje, więc nawet za hazard Jodłowca powinien beknąć.

Właśnie w Legii potrzebny jest ferment, dyskusja wręcz sztucznie zakładająca wszelkie możliwe skutki.
66sobota, 26, sierpnia 2017 16:22
sanabria
@Dzynek

oczywiście zdaję sobie sprawę, że Magiera nie jest winien wszystkich wpadek

- transfery jakie mu przygotował Żewłak to kpina, ale on też naraził klub na straty ściągając Sanogo z przetrąconymi nogami po kilku dobrych meczach (dokładnie jak Leśny Masłowskiego, chociaż tam było drugie dno)
- chciał Monetę
- oddał Wieteskę po sprzedaży Rzeźnika i prawdopodobnym transferze Pazdana
- już nie wspominam o totalnym absurdzie, gdzie wysocy nie potrafiący dograć dokładnej piłki Jędza i Hlousek próbują dośrodkowywać na niskiego osamotnionego w polu karnym i otoczonego 3 dwumetrowymi drągalami Albańczyka bez formy

piszesz, że teraz będzie miał normalny cykl treningowy z odpoczynkiem
ale on już miał normalny cykl treningowy z odpoczynkiem prawie całą wiosnę, czy po kilku miesiącach zmienił coś na tyle, że w rundzie finałowej wszystkich spokojnie pokonywaliśmy?

piszesz, że jak się ktoś pośliźnie to drugi raz będzie bardziej ostrożny
ok., ale przygotowanie drużyny do sezonu to nie jest kwestia tylko ostrożności

dalej uważam, że bez pomocy kogoś doświadczonego to trenowanie drużyny prżez Magierę dalej będzie loterią, raz na kilka sezonów wszystko zagra, ale najczęściej będzie tak jak latem
67sobota, 26, sierpnia 2017 18:28
Dzynek
@sanabria
Przecież nie czynię z Magiery trenera bez skazy. Cały czas akcentuję jego małe doświadczenie, lecz zauważam też jego umiejętność komunikacji, pracowitość, otwartość na krytykę, poczucie odpowiedzialności. Ma mnóstwo dobrych cech żeby być świetnym trenerem, ale nie ma tej najważniejszej, którą zdobywa się z czasem. I teraz za to obrywa. Jak wyciągnie dobre wnioski - a jest na to szansa, bo to inteligentny gość - to pójdziemy w dobrym kierunku.

Oczywiście także wyrzucam mu ściągnięcie Sanogo i Monety, bo tu nie ma racjonalnych argumentów. Także mi się nie podobała sprzedaż Wieteski, bo uważałem, że powinien iść tylko Makowski, a nie obydwaj na raz. Paradoksalnie jednak dobrze się stało. Także ganię za model gry. I jakoś jestem przekonany, że Jacek Magiera także te błędy dostrzega. Tylko różnimy się tym, że ty uważasz, że takie błędy nigdy nie powinien popełnić i powinien ponieść karę. Ja zaś uważam, że były one nieuniknione bo wynikały z własnego przekonania, z własnego skromnego doświadczenia, z tego co przeżył, co się nauczył, co uznał za optymalne. A teraz jego koncepcje brutalnie zweryfikowała rzeczywistość i mniemanie o sobie, o własnych kompetencjach musiał poddać w wątpliwość.
Magiera właśnie weryfikuje własne poglądy. I teraz, na naszych oczach staje się lepszym trenerem. Teraz wiele błędów już nie popełni, a z pewnością spróbuje czegoś innego, z pewnością otworzy się wiedzę. Także dlatego przydałby się zagraniczny dyrektor sportowy, który pokaże trenerowi lepsze możliwości.

Jeśli od teraz nie będziemy widzieli stopniowej poprawy to rzeczywiście będziemy mogli uznać, że jest niereformowalny. Ale nie rezygnujmy z gościa który właśnie doświadczył, czego nie robić. Choć żądanie dobrych transferów uważam za błędny kierunek wnioskowania w naszej obecnej sytuacji.

Ta runda będzie inna od poprzedniej, bo nie będzie Ofoe, są nowi zawodnicy, którzy mają ogromny margines poprawy fizyki i współpracy i będzie inny Magiera.

Tą ostrożność raczej czytaj jako umiejętność wyciągania wniosków.

I ja uważam jak Ty, że Magierze potrzebne jest wsparcie. Tak jak teraz nie może się ostać.
68sobota, 26, sierpnia 2017 19:08
sanabria
@Dzynek
Zobaczymy jak to się potoczy, naprawdę chciałbym aby Twoja wiara w jego inteligencję i wyciąganie dobrych wniosków się potwierdziła.
69niedziela, 27, sierpnia 2017 01:44
mohikanin
Ja w Magierę straciłem nadzieje.
Taką samą padake co teraz graliśmy przez prawie cała rundę wiosenna, różnica jedynie była taka iż mieliśmy wtedy Odzidzie.
Trener nie wyciągnął wniosków z poprzedniej rundy i teraz w przygotowaniach do sezonu popełnione zostały te same błędy. Jeśli nie umie wyciągnąć konsekwencji ze swoich błędów, to oznacza iż nie widzę szans jakiejkolwiek poprawy.

Jak wynika z transfermarkt Legia ma w lidze najstarszą 30 osobową kadrę. Średnia wieku naszej kadry to 27.6 lat. Średnia wieku podstawowej jedenastki to 29.6r.( w meczu z Sheriffem).

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1