A+ A A-

Śląsk - Legia 2-1: Futbol dla ubogich

Legii nie udał się powrót do ligowej rywalizacji po przerwie reprezentacyjnej. W meczu 8. kolejki Ekstraklasy nasza drużyna przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem 1:2. Legia prowadził do przerwy po bramce Jarosława Niezgody, ale po przerwie Arkadiusza Malarza dwukrotnie pokonał Marcin Robak.

 

Jacek Magiera dokonał istotnych taktycznych zmian w pierwszej jedenastce naszej drużyny, rezygnując z nominalnych skrzydłowych i decydując się na grę dwójką napastników w osobach Jarosława Niezgody i Armando Sadiku. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Astiz, Pazdan, Hloušek – Jodłowiec, Kopczyński, Pasquato, Moulin – Niezgoda, Sadiku. Trener Jan Urban odpowiedział drużyną w składzie: Wrąbel – Pawelec, Celeban, Tarasovs, Čotra – Madej, Chrapek, Riera, Pich – Robak, Piech.

Pierwszy celny strzał oddał w 2. minucie meczu Pich. Piłka szła jednak w sam środek bramki i Malarz nie miał problemu z interwencją. Gospodarze od początku prowadzili grę. Legia nie była w stanie utrzymać piłki na połowie Śląska. Nasza drużyna była skupiona na defensywie, czekając na kontry i prostopadłe podania kierowane bezpośrednio do napastników.

W 16. minucie Čotra wypatrzył Robaka, napastnik gospodarzy oddał strzał z ostrego kąta, ale nie trafił w bramkę. Minutę później bombę w kierunku bramki Legii posłał Piech i piłka otarła się o słupek. Napastnik gospodarzy miał kolejną okazję kilku minut później. Po jego strzale Malarz wybił piłkę na rzut rożny. Po tym stałym fragmencie gry pierwszą bramkową okazję miała… Legia. Piłkę przejął Pasquato, ruszył na bramkę gospodarzy, podał do Niezgody, ale nasz napastnik zbyt długo zwlekał ze strzałem i stracił piłkę. W 23. minucie Hloušek podał do Pasquato, Włoch uderzył, ale strzał był bardzo nieprecyzyjny. W 31. minucie Čotra dośrodkował z rzutu wolnego, do strzału doszedł Tarasovs i piłka przeszła nad bramką naszej drużyny. W 36. minucie Legia objęła prowadzenie. Pasquato dośrodkował z rzutu wolnego, nabiegający Sadiku zgrał piłkę do Niezgody, który z kilku metrów umieścił piłkę w bramce. Gospodarze byli bliscy wyrównania kilku minut później. W 39. minucie w polu karnym Legii o piłkę powalczył Robak, oddał zaskakujący strzał z półobrotu i piłka odbiła się od poprzeczki bramki naszej drużyny. Minutę później po rzucie rożnym dla Legii do piłki przed polem karnym dopadł Moulin, strzelił, ale nie trafił w bramkę.

Legia do przerwy prowadziła 1:0. Nasza drużyna grała pasywnie, stwarzała niewiele sytuacji bramkowych, ale legionistów bronił wynik.

Drugą połowę od mocnego uderzenia mógł zacząć Śląsk, Pich nie przeciął jednak dośrodkowania z lewej strony boiska. W 59. minucie dobrą akcję gospodarzy mocnym strzałem zakończył Chrapek i Malarz z dużym trudem odbił piłkę. Za chwilę Pazdan w ostatniej chwili powstrzymał szarżującego Robaka. W 60. minucie sędzia Przybył dopatrzył się zagrania ręką Hlouška i podyktował rzut karny dla Śląska. Do piłki podszedł Robak i pewnym strzałem pokonał Malarza. W 66. minucie Szymański zmienił Pasquato. W 68. minucie Madej ograł Moulina, dośrodkował z prawej strony boiska, w polu karnym lepszy od Astiza okazał się Robak i strzałem głową wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W 77. minucie spektakularną indywidualną akcją popisał się Čotra. Obrońca Śląska zdołał zakończyć swój rajd strzałem, ale nie trafił w bramkę. W Legii Nagy zmienił Kopczyńskiego. W 82. minucie po dośrodkowaniu Szymańskiego z rzutu wolnego, do strzału na linii pola karnego doszedł Niezgoda. Nasz napastnika uderzył mocno, ale wprost w bramkarza gospodarzy. Była to jedyna szansa Legii na wyrównanie. Mecz zakończył się zwycięstwem Śląska.

W Legii nie wypalił pomysł na nowe ustawienie taktyczne. Gospodarze mieli przewagę na skrzydłach. Na lewej stronie Śląska niezwykle śmiało poczynał sobie Čotra, a w kluczowej sytuacji meczu Madej wykorzystał fakt, że prawym skrzydle na jego drodze stanął Moulin. Nie rekompensowała tego liczebna przewaga Legii w środku pola. Gospodarze grali wysoko, odważnie i w pomocy zbierali wiele drugich piłek.

W drugim kolejnym wyjazdowym meczu Legia prezentuje się jak zespół, dla którego szczytem marzeń jest, by dostać się do górnej ‘ósemki’ tabeli. Gramy defensywnie, pasywnie, czyhając na kontry. W Płocku udało się zdobyć trzy punkty, ale Śląsk ma znacznie lepszych zawodników ofensywnych. Pozwalając im na tak wiele, podjęliśmy ryzyko, które zemściło się po przerwie. Oczywiście, nie oszukujmy się, kibic ‘przełknie’ każdy styl, o ile będzie on przynosił zwycięstwa. Mecz we Wrocławiu jednak przegraliśmy i bronić nie ma czego, zwłaszcza że przegraliśmy, trzeba to powiedzieć wprost, jak najbardziej zasłużenie. Jeżeli Legii nie stać obecnie na inny futbol, jest to powód do wstydu dla wszystkich odpowiedzialnych za demontaż zespołu, który niespełna rok temu zachwycał potencjałem ofensywnym, polotem i skutecznością.

Dyskusja (36)
1sobota, 09, września 2017 20:23
czarnuch
Nic jeszcze straconego.. Formę złapię Pasquato, Sadiku zacznie regularnie strzelać a z l4 wróci Rado i Berto. Będzie dobrze. Powtórzę za prezesem - "mamy czas".
2sobota, 09, września 2017 20:27
Baron
Uczeń nie przerósł mistrza i chyba wszyscy wiedzą kogo mam na myśli. Natomiast w lidze łatwe mecze własnie się dziś nam skończyły.

@czarnuch

Zamiast kpić z naszych piłkarzy to może zadaj sobie pytanie dlaczego w 2017 roku praktycznie każdy piłkarz w Legii gra poniżej swoich możliwości? A może trzeba by rozliczyć trenera i jego sztab?
3sobota, 09, września 2017 20:36
czarnuch
@Baron ja sobie zadaje pytanie "co się w Legii nie zmienia od lat?". Zmienia się zarząd, piłkarze, sztaby.. A my wciąż panaceum mamy szukać w zmianie trenera i tylko wyłącznie jego rozliczać? Smile
4sobota, 09, września 2017 20:54
Baron
@czarnuch

Hasiemu w Legii kompletnie odwaliło, zraził do siebie absolutnie wszystkich od prezesa do sprzątaczki i finalnie poleciał jak najbardziej zasłużenie.
Magiera w tym roku gdyby nie Vadis, który pudrował wszystkie niedoskonałości Legii to wyleciałby po rundzie wiosennej. Fakty są takie, że skład osobowy Legii jak na polskie warunki nie jest zły, a gramy jak ostatnie patafiany, złe przygotowanie fizyczne, złe wybory personalne, fatalna taktyka, drużyna jest rozbita i na chwilę obecną przegrywa wszystko co może - Superpuchar, el. do LM, el. do LE, żebyśmy zaraz nie umoczyli w Pucharze Polski. Owszem piłkarze nie są bez winy ale nad wszystkim piecze trzyma trener, i prawie wszystko od niego zależy, który umówmy się tego pożaru już nie ugasi, a o pożarze rozmawiamy.
Ja nie widzę na dziś kompletnie drużyny i jakiegokolwiek pomysłu na nią i tego Magiera już nie ogarnie.
5sobota, 09, września 2017 21:06
czarnuch
@Baron a zatem nadal trzymamy się zdania,że koniec końców za taką sytuację winien stracić głowę trener? A nie człowiek,który odpowiadał za m.in jego zatrudnienie? Za zatrudnienie kolejnych zawodników? Za postawienie na takiego a nie innego dyrektora Żewłakowa?

Ja jedynie uzmysławiam,że to nie tylko trener jest winien obecnej sytuacji.. Są ludzie,którzy powinni mieć jakiś plan i go realizować ponad trenerem... Tutaj tego nie widzę. Każdy w swoją stronę a u góry wciąż jest Mioduski. Niżej wciąż jest Żewłakow.. etc etc.

Owszem, był Hasi.. Był ten ktoś,kto m.in odpowiadał w jakimś wymiarze za ten "eksperyment". Był też Czerczesow.. Dziś jest Magiera. Odpowiedzialność dotyczy wyłącznie trenera oraz zawodników? Smile
6sobota, 09, września 2017 21:08
Mroova
Drogi i Szanowny Sir Gawinie .... demontaż zespołu ... ej..... no odszedł duet napastników, którzy w Legii się "rozwinęli", bo wcześniej Niko coś pokazywał na Węgrzech (ale były wątpliwości, czy w Legii da radę - tak dla przypomnienia), a Prijo to był no-name "z potencjałem" (hę ????....). Nie mieliśmy Ronaldo i Messiego, a 2 gości, którzy lubili grać razem (i "ktoś" jak zobaczył to się pokapował, że to może zadziałać) i "ktoś" wydobył z nich cały potencjał. Tyle. Więc ja się tego demontażu niniejszym czepiam i uważam, że nie ma co na to zwalać. Sadiku nie wiem, czy nie więcej nie pokazywał zaraz po tym jak przyszedł .... I ja teraz widzę kłopot z wydobywaniem potencjału z piłkarzy, których Legia ma. "Czerczesow wróć" (nie musi być akurat sympatyczny - w mojej ocenie - Osetyniec, chodzi o "koncepcję").

Może to nie jest drużyna tak silna jak ta, co remisowała z Realem (VOO nie ma, fakt), ale nadal jest to drużyna, którą NA PEWNO stać na dużo więcej, niż pokazuje. No to o co chodzi ?
7sobota, 09, września 2017 21:47
Baron
@czarnuch

Ależ oczywiście, że trener. No kurde mam ci tłumaczyć tu i teraz za co jest trener odpowiedzialny i z czego się go rozlicza? Za co bierze pieniądze? No błagam.
Mam ci przypomnieć kto stał za zatrudnianiem Magiery?
Każdy inny trener z zagranicy po takich wtopach jakie teraz zaliczył Magiera byłby stąd pogoniony w piz...u w 5 minut, na co tu czekać? Na kolejną wtopę pt. "Legia odpadła z Pucharu Polski"?
Piszesz o Żewłakowie, do którego nie mam specjalnie zaufania, no ale nie chcesz mi chyba powiedzieć, że piłkarze z zagranicy, którzy przyszli do słabej jak cholera naszej e-klapy, mieli słabe jak na nią CV? Dziwnym trafem przy JM wszyscy zaliczyli zjazd, niektórzy nie dostali szansy, no chyba coś tu nie gra nie?
8sobota, 09, września 2017 22:25
czarnuch
@Baron czyli wracamy do czasów betonu gdzie lekiem na całe zło jest tylko i wyłącznie zmiana na stołku trenera. A jak masz mi o czymś przypominać, to przypomnij mi co robił Mioduski przez ostatnie lata?
Ja bynajmniej nie kwestionuje zasadności zmiany trenera a jedynie ograniczone pociąganie do odpowiedzialności. Jeśli rozliczać to wszystkich. Tyle.
9sobota, 09, września 2017 22:46
Ksjp
Nooosz...motyla noga!
Bez planu, bez agresji
Jak przejmimy pilke to wybijamy a nie podajemy do partnera
Mamy przyspawanego do linii bramkarza
No i mamy "dziwnego" trenera - zmiany
Przegralismy zasluzenie!
10sobota, 09, września 2017 23:00
Mroova
@Mr. Black
Jak zamierzasz wywalić z Legii Darka Mioduskiego ... to ... powodzenia Smile
11sobota, 09, września 2017 23:25
Baron
@czarnuch

Właściciel sam się nie zwolni i nie odejdzie z klubu, nie wiem na co liczysz. Natomiast może zwolnić trenera, który najzwyczajniej w świecie zawalił i nie ogarnia tematu. Poza tym, co ma wywalić wszystkich piłkarzy? Ja twierdzę z pełnym przekonaniem, że Legia ma cały czas nie mały potencjał tylko, że Magiera nie potrafi go wraz ze swoim sztabem wydobyć, więcej drużyna przy nim coraz bardziej się uwstecznia.
Domyślam się też, że pijesz do Żewłakowa i piłkarzy, których ściągnął, owszem jego też należy rozliczyć tyle tylko, że jestem przekonany, że większość z tych dziś krytykowanych piłkarzy przy innym trenerze i sztabie szkoleniowym jest w stanie lepiej grać.
Zamrożono część wypłat piłkarzom, nie słyszałem natomiast nic by to samo spotkało sztab szkoleniowy, który chyba za coś odpowiada i chyba jakieś cele przed nim postawiono? Niestety w futbolu nie ma sentymentów, przekonał się o tym ostatnio choćby Ranieri i tak powinno też być obecnie w przypadku JM. Po prostu coś się skończyło i potrzebna jest zmiana.

W ogóle to nasi dwaj ostatni trenerzy to przyszli tu na wariackich papierach. Gdyby prześwietlono dokładnie Hasiego oraz to dlaczego został zwolniony z Anderlechtu to by do nas nie trafił. Na jego miejsce zamiast ściągnąć kogoś z doświadczeniem, tak jak to było z Czerczesowem po Bergu, to ściągnięto trenera, który tak naprawdę na dany moment nie miał prawa tutaj się znaleźć. Ściągnięto kompletnego żółtodzioba bez jakiegokolwiek doświadczenia trenerskiego w najwyższej klasie rozgrywkowej i tylko po 7 meczach na zapleczu e-klapy. I ten nowicjusz na dzień dobry dostał w swoje ręce największy i najbardziej medialny klub w Polsce. To było proszenie się o kłopoty w bliżej nieokreślonej przyszłości i teraz za to płacimy właśnie. Osobiście uważam, że zapłacilibyśmy za to już na wiosnę tylko jak pokazał czas mieliśmy jednego kosmitę, który rzutem na taśmę załatwił nam MP, ciągnął grę i pudrował wszystkie niedoskonałości naszego zespołu - Vadisa Odjidja-Ofoe.

Największe błędy moim zdaniem to były dwa złe i nieprzemyślane angaże trenerskie. Zatrudniliśmy dwóch gości, którzy nie mieli prawa się tutaj znaleźć i dzięki temu dziś straciliśmy kupę pieniędzy i schrzaniliśmy sobie punkty w rankingu UEFA czyli coś na co pracowaliśmy przez ostatnie lata. Tak się kończy właśnie zabawa w bezmyślne eksperymentowanie.
12niedziela, 10, września 2017 00:00
CTP
Czy ktoś jest w stanie mi wyjaśnić, jakie przesłanki kierowały Magierą, że zdecydował się na takie ustawienie? Co to w ogóle było? 4-3-3?
Przyznam szczerze, że to motanie się obecnego trenera w poszukiwaniu świętego Graala zaczyna już mnie powoli bawić. Ciekaw jestem, jak długo jeszcze Mioduski będzie cierpliwie znosił za swoje pieniądze te radosne eksperymenty taktyczne obecnego sztabu szkoleniowego.
13niedziela, 10, września 2017 08:52
dalkub
widzę że już za bardzo o meczu pisać kolegom się nie chce - nie dziwię się. Jakby na to nie spojrzeć Legia gra słabo, nawet bardzo i jakieś tego powody są i których obecne kierownictwo klubu - szeroko rozumiane rozwiązać nie potrafi. Mam też wrażenie że nie zdaje sobie sprawy jaka to przyczyna i jak ją rozwiązać. Tej grupie ludzi potrzebny jest moim zdaniem radykalny wstrząs i nie chodzi o zamrożenie na chwil parę wyjściówek czy coś na tym poziomie.
Mioduski popełnił kardynalny błąd - zostawił w klubie wszystkich ludzi Leśnego, a jak klub przejął to powinien go wyczyścić i wywietrzyć. Teraz ma ograniczony ruch, bo nie ma kasy, ma podpisane kontrakty więc przyjął że trwa w tym układzie. Jeżeli nie czyści trenerów - szanuję, choć nie rozumiem, to powinien przewietrzyć cały dział sportowy i tam zrobić porządek.
I jeszcze do jednego wątku tu poruszonego o tzw. odpowiedzialnym zatrudnianiu:


"@Baron a zatem nadal trzymamy się zdania,że koniec końców za taką sytuację winien stracić głowę trener? A nie człowiek,który odpowiadał za m.in jego zatrudnienie? Za zatrudnienie kolejnych zawodników? Za postawienie na takiego a nie innego dyrektora Żewłakowa?

Ja jedynie uzmysławiam,że to nie tylko trener jest winien obecnej sytuacji.. Są ludzie,którzy powinni mieć jakiś plan i go realizować ponad trenerem... Tutaj tego nie widzę. Każdy w swoją stronę a u góry wciąż jest Mioduski. Niżej wciąż jest Żewłakow.. etc etc.

Owszem, był Hasi.. Był ten ktoś,kto m.in odpowiadał w jakimś wymiarze za ten "eksperyment". Był też Czerczesow.. Dziś jest Magiera. Odpowiedzialność dotyczy wyłącznie trenera oraz zawodników?"

Problem polega na tym że Mioduski nikogo z wymienionych nie zatrudnił - ani Żewłaka ani Magiery ani innych. Faktycznie teraz za nich odpowiada i jego wina to nie "dlaczego ich zatrudnił", dlaczego wciąż ich toleruje.
14niedziela, 10, września 2017 10:35
czarnuch
@Mroova a kto wgl taki ruch sugeruje?! Broń Boże!

@Baron ja po prostu liczę na to,że skoro cały ten bogaty w detale konflikt faktycznie czemuś służył a konkretnie - zmianie na LEPSZE, to oczekuje,że w odróżnieniu od poprzednika - odpowiedzialność nie ominie najjaśniejszych. To samo tyczy się nie właściciela a przede wszystkim PREZESA. Jego podobno da się odwołać lub chociaż wdrożyć coś,co będzie funkcjonowało lepiej niż obecnie na przykładzie wyjściówek.

I w żaden sposób nie kłócę się o to, czy Magiera powinien lub nie zostać na stanowisku... Ja kłócę się o to,że był ktoś, kto bardzo chciał usiąść za stołkiem jako ten jedyny. Zapewne z jakimś "pomysłem" lub "wizją".. I ja pytam: Gdzie ta wizja?
Dalej..
Co przemawia za tym,że tym razem po zmianie trenera będzie lepiej? Czy ta decyzja będzie bardziej przemyślana od udawania,że przez ostatnie x lat "to nie ja, to oni"? Czy to będzie efektem czegoś szerszego niż kolejny survival na spontanie i "później się zobaczy"?

"W ogóle to nasi dwaj ostatni trenerzy to przyszli tu na wariackich papierach"
I oczywiście nikt poza Leśnodorskim i Wandzlem za to nie odpowiada.. Ba, DM Legię wtedy oglądał wyłącznie w tv i od czasu do czasu na loży z łychą ale zaznaczę - zupełnie nieświadomy sytuacji - wszakże to płotka finansjery.


"I ten nowicjusz na dzień dobry dostał w swoje ręce największy i najbardziej medialny klub w Polsce. "

Heh, i to zdanie idealnie pasuje do większości w Legii Smile Prezes po survivalu poprzednika sam złapał za lejce! Dyrektor do dziś się trzyma, mimo,że "Piętaszek" odszedł. Paru skautów z zamiłowania. Trenerzy. Piłkarze.

"i teraz za to płacimy właśnie."
I tutaj będę się kłócił,bo wg mnie "teraz" płacimy za "odpowiedzialne" zarządzanie.

"Tak się kończy właśnie zabawa w bezmyślne eksperymentowanie."
A czymże jest prezes w postaci DM? Przemyślaną decyzją? Czymże jest opieranie polityki transferowej na człowieku bez szkoły kolokwialnie rzecz biorąc? Czymże jest wiara,że ci sami,którzy nie raz nie dwa udowadniali nam wszystkim swoje granice tym razem mają pod ręką kogoś "doświadczonego" je przełamać?

Mi akurat nie tak łatwo przychodzi oddzielenie grubą kreską czasów "za Leśnego" od czasów "za DM". Jeśli używa się argumentów pt "to nie ja, to oni" to jest to jedynie wg mnie przejaw amatorki.

I powtórzę.. Skoro domagamy się wyciągania konsekwencji od m.in trenera to oczekujmy tego samego od innych skoro swoją pracą mają wpływ na m.in grę zespołu.

@dalkub "zatrudnił" Leśnodorskiego - wystarczy..? Czy nadal uciekamy od odpowiedzialności?
15niedziela, 10, września 2017 10:58
gawin76
@ Mroova

Za rzeczony demontaż uważam stratę czterech zawodników w największym stopniu odpowiedzialnych za naszą grę ofensywną rok temu (Niko, Prijo, VOO, Rado), przy jednoczesnej porażce prób znalezienia następców, względnie wypracowania koncepcji alternatywnej dla tamtego stylu gry. Zastanawiam się tylko, czy bardziej zawiodła ocena potencjału następców (vide Necid i DCC), czy diagnoza sztabu szkoleniowego, tzn. nie wykluczam, że Magiera mógł mimo wszystko sam nie docenić wpływu VOO na zespół i nie był przygotowany na to co stało się latem.

Zresztą ostatnie przeorientowanie drużyny na grę defensywną odbieram właśnie jako przyznanie się Magiery do błędnej oceny sytuacji - jakby wreszcie dostrzegł, że ten zespół jest całkowicie bezradny w ataku pozycyjnym i szuka innej drogi do zdobywania bramek. Tyle że nauczenie zespołu dyscypliny defensywnej to też ciężka i długotrwała praca, widać było ile sytuacji miał wczoraj Śląsk.

Pewnie, że Legię zapewne stać na więcej niż gra obecnie, ale jest to stwierdzenie dość banalne - przecież niemal każdy zespół w określonych okolicznościach 'stać na więcej'. Ja się zastanawiam czy duet Niezgoda - Sadiku to inny poziom niż duet Robak - Piech? Czy Kopczyński na pewno jest lepszy niż Chrapek, Astiz niż Celeban, a Nagy niż Pich? Nasze przewagi w tej chwili najefektowniej wypadają w raporcie EY, bo w zestawieniach pierwszych jedenastek we wczorajszym meczu ja nie dostrzegam żadnej przepaści usprawiedliwiającej przeświadczenie o wyraźniej przewadze jakościowej Legii nad Śląskiem.
16niedziela, 10, września 2017 11:12
czarnuch
I ktoś tu właśnie komuś koronę strącił Smile Akurat tego mi brakuje w decyzjach trenera.

Za Leśnodorskiego pisało się w kontekście jakości o budżecie a obecnie o nadprzyrodzonych i niestety uśpionych umiejętnościach naszej kadry.
17niedziela, 10, września 2017 11:32
Zbyszek
O tym,że trener musi posiadać autorytet.
W swoim ostatnim felietonie zdań kilka napisałem o autorytecie w ujęciu niejako zewnętrznym czyli,że ktoś kto ma autorytet jest postrzegany lepiej od tego kto nim nie dysponuje.Tu klasycznym przykładem jest Jan Paweł II. Natomiast jest jeszcze autorytet wewnętrzny, który wynika z bezpośredniego obcowania , z interakcji pomiędzy ludźmi. Wielu piszących o autorytetach w moim przekonaniu popełnia błąd idealizując autorytet jako coś co się w wielkim trudzie zdobywa i co jest mistycznym darem. Otóż sprawa jest dużo prostsza,a mianowicie ludzie widzą, bo chcą widzieć autorytet u każdego kto stoi w hierarchii wyżej od nich. Tu klasycznym przykładem jest autorytet ojcowski. Ten rodzaj autorytetu nazywany jest instytucjonalnym, gdyż wynika z funkcji społecznej jaką dany osobnik pełni. Podobnie jest w przypadku trenera. Oczywiście może on ten autorytet mieć wielki, duży,albo zgoła maleńki. Może go z czasem powiększać lub pomniejszać,aż do całkowitej zatraty.Już na samym wejściu jeden trener mający osiągnięcia ma go więcej, a ten bez osiągnięć ma go mniej. Pozornie powinno być tak,że trener wykształcony, doświadczony, sprawny w działaniu powinien mieć większy autorytet. Ale publikowane rozmowy z wieloma zawodnikami wskazują,że na pierwszym planie zdecydowanie stawiają oni walory trenera jako porządnego człowieka, a więc sprawiedliwość i uczciwość w stosunkach interpersonalnych. Dopiero na drugim miejscu jest fachowość,a jeszcze dalej sprawność organizacyjna. I to się przekłada na podział autorytetu na zewnętrzny czyli jak my postrzegamy trenera niejako z boku i dla nas najważniejsza jest fachowość i skuteczność wynikowa, a dla ludzi wewnątrz najważniejsze są walory etyczne. Wielu trenerów tej dychotomii nie rozumie i popełnia błąd zrzucając odpowiedzialność za porażki na zawodników, preferując "swoich" i nie potrafiąc przyznać się do błędu. Zawodnicy bowiem chcą,aby trener był niejako za nimi zwłaszcza w kłopotach, tak jak ojciec i matka zawsze są za swoimi dziećmi.Ostatnio podjęte przez prezesa decyzje Dariusza Mioduskiego stanowią kolejny etap pomniejszania swojego i trenera autorytetu . Co prawda trener odcina się publicznie od decyzji i jej uzasadnienia przez prezesa,ale sekwencja zdarzeń dla każdego jest zupełnie jasna. Prezes chciał wiedzieć co stało się przyczyną europejskiego blamażu a co sprowadza się do tego,że klub nie zarobił kilkudziesięciu milionów złotych i trener pewno przy pomocy wyników badań wykazał,że zawodnicy byli dobrze przygotowani i przy pomocy wykresów sporządzonych przez analityków udowadniał,że założenia taktyczne były właściwe i że to zawodnicy nie wykazali zaangażowania i nie realizowali słusznej taktyki. Tylko,że w ten sposób autorytet trenera runął i trudno będzie go odbudować.Taką postawę przyjmował trener Skorża, tylko właściciele woleli jego zwolnić niż pozbyć się wielu zawodników.Natomiast prezes nie może traktować dorosłych ludzi jak dzieci. Wszyscy wiedzą,że Legia ma problemy finansowe i że deficyt rośnie, więc zamiast wyjaśnić graczom,że wszyscy muszą zacisnąć pasa i przyoszczędzić , o czym tez pisałem w ostatnim felietonie to swoje decyzje tłumaczy tym,że chce zmusić zawodników ,aby osiągali sukcesy, chociażby w postaci zdobycia w 2018 roku Tytułu Mistrzowskiego. Tyle tylko,że metoda karania i nagradzania sprawdza się wśród uczniów w szkole i jest uznawana za skuteczną przez pedagogów,ale jak wykazują badania psychologiczne wśród dorosłych jest mało przydatna.W ten sposób weszliśmy na bardzo ryzykowną ścieżkę, która może nas wyprowadzić na manowce.

O tym,że analizy gry rywali muszą mieć sens.
Zakładam, być może naiwnie,że trener Magiera podejmuje decyzje taktyczne, o ustawieniu i organizacji gry na podstawie przygotowanych mu analiz. Tak czynił np. Berg,a już Czerczesow pozbył się analityków po tym jak mu przedstawili,że jakiś rywal jest mocny.Bo on chciał wiedzieć, gdzie on ma słabości, bo dla niego to Legia była mocna.Pisałem już o tym,że taktyka dobrana na pierwszy mecz z Astaną była zgubna i nasi zawodnicy w pierwszej połowie , która ustawiła dwumecz, byli totalnie zaskoczeni organizacją gry rywali. Podobnie było z Szeryfem i wczoraj ze Śląskiem. Oczywistym jest,że wrocławianie tracili sporo bramek,ale prawie wszystkie po kontratakach przeciwników prowadzonych po odebraniu im piłki w środkowym rejonie boiska i graniem do przodu bocznymi sektorami. Wczoraj zagraliśmy tak jak by chciał tego Urban.Ten błąd w ocenie nie polega na tym,że nasi analitycy nie znają się na piłce, ale na nadmiernym zaufaniu do przekazu filmowego. Tu jako przykład trzeba przywołać Jacka Gmocha, który oceny gry rywala dokonywał na podstawie własnych obserwacji,a technika służyła mu tylko do pomocy. Bowiem ta technika telewizyjna jest zawodna w tym sensie,że na filmie będzie zawsze widać,ze nawet zawodnicy np. C -klasowi grają w piłkę,że ją przyjmują, podają, wychodzą na pozycje,że potrafią zgrać z klepy, że niejeden drybluje,że strzelają bramki itd. Tylko,że to są nadal zawodnicy C-klasowi. Obraz z kamery ich umiejętności nie powiększył . Kiedy patrzę na założenia taktyczne naszej drużyny, to dostrzegam ten sam błąd w ocenie rywali. Za bardzo chcemy dostosować naszą taktykę do ich gry, a za mało stosujemy własnych rozwiązań taktycznych zaskakujących przeciwnika i zmuszających go do odwrotu. Oczywiście w dzisiejszej piłce analizy gry rywali są niezbędne,ale przy ich stosowaniu należy kierować się rozsądkowym poczuciem różnicy w umiejętnościach piłkarzy Legii i przykładowo Ślaska.

O tym,że satysfakcja trenera Urbana była wielka.
Z wypowiedzi Urbana przed meczem jasno wynikało,że mecz z Legią traktuje priorytetowo. I nie należy mu się dziwić. Trenerem Legii jest jego były asystent, który wiele się do niego nauczył,natomiast sam Janka nie nauczył niczego. Ten trener osiąga z Legią tak marnie wyniki,że gdyby na jego miejscu był Urban to byłby wiele razy zwolniony. Sam Urban mówił o tym wielokrotnie,że sposób zwolnienia go przez Leśnodorskiego było dla niego upokorzeniem. To,że on zrobi wszystko,aby nas pokonać było oczywiste, ale my zrobiliśmy bardzo dużo,aby mu "zemstę " ułatwić.

O tym,że siła przyciągania Legii słabnie.
Legia przyjechała do Wrocławia, na którego stadionie zanotowano najniższą frekwencję mierzoną procentem zapełnienia trybun, bo było tego ok.21%. Wczoraj na Legię przyszło tylu widzów,że zapełnili stadion w ok.55%.Niby nieźle, tylko,że była to najniższa frekwencja na tym stadionie na ,meczu z Legią. Może to oznaczać,że kibice nie chcą chodzić na Śląsk, który odnosił duże sukcesy ,nawet w Postaci Mistrza,a teraz pałęta się gdzieś w ogonie tabeli. Ale chyba prawda jest bardziej prozaiczna. To Legia traci swe magnetyczne, przyciągające widzów na trybuny walory.To nawet chyba nie to,że drużyna nasza gra słabo,ale przed wszystkim,że odpadła z rywalizacji w Europie z zespołami, dla przeciętnego kibica , egzotycznymi,i w jego ocenie słabymi. Można wręcz powiedzieć,że jeszcze jakimś magnesem jest sama marka Legia, bo już przestają nim być gra i wyniki naszej drużyny.

O tym,że ustawienie naszej drużyny nie zdało egzaminu.
Trener Magiera tłumaczył ustawienie wyjściowe 1-4-3-1-2 koniecznością wynikającą z braku kilku podstawowych zawodników.I pewno miał swoje racje wynikające również z pracy analityków. Nie chodzi również o to,że zagraliśmy po raz pierwszy "brylancikiem" na dwóch napastników. Chodzi o to,że w tym systemie absolutnie decydującą rolę odgrywa ofensywny pomocnik. Przypomnieć wypada,że ten system wymyślił mądry i realistyczny trener reprezentacji Francji z lat 90-tych Aime Jacquet, który uzasadniał to tym,że ma w drużynie fenomenalnego rozgrywającego Zinedina Zidane'a, który jest w stanie sam opanować środek pola i dodawanie mu do pomocy innego zawodnika jest stratą dla drużyny, bo może on być w innym miejscu lepiej wykorzystany. I tylko przy co najmniej bardzo dobrym ofensywnym pomocniku ten system się sprawdza. Trener Magiera zadanie obsłużenia Niezgody, Sadiku i wchodzących z defensywy do ataku innych zawodników powierzył Pasquato. I nie to,że ten zawodnik zawiódł,ale chyba zadanie przerosło jego kreacyjne możliwości, bo gra naszej drużyny w ofensywie nie wyglądała dobrze.To co zrobił Magiera było ryzykowne, i to ryzyko się nie opłaciło. Mało tego sam system gry nie zdał praktycznego egzaminu.

O tym,że na boisku nie było widać różnicy pomiędzy zespołami.
Gdyby ktoś nie wiedział, która drużyna jak się nazywa, jakie ma aspiracje, budżet i dokonania to byłby przekonany,że ci w zielonych trykotach to Legia.Obie drużyny taktycznie ustawione były podobnie, bo grały na dwóch napastników.Obie drużyny były nastawione na ofensywę, co prawda bardziej ustawieniem niż samą grą ,ale jednak. Patrzeć na ich ofensywne dokonania należy krytycznie, bowiem ataki były nieprzygotowane, chaotyczne i za dużo było w nich przypadkowości.Ale ci w zielonych wyglądali na bardziej wyluzowanych, żwawszych i to oni oddawali więcej strzałów na naszą bramkę.Nasza drużyna grała bardziej kunktatorsko, ale robiła stanowczo za mało,aby zmusić głównie obronę przeciwnika do popełnienia błędu.Powtarzał się ten sam scenariusz jaki przerabiamy w zasadzie od początku nowego sezonu. Za dużo piłek gramy do tyłu i do boku. Dzisiejszy futbol coraz śmielej zmierza do gry piłką do przodu. Co np. dokładnie widzieliśmy w meczu naszej reprezentacji z Duńczykami. Ale aby grać piłką do przodu to trzeba mieć do kogo.A więc podstawą takiego grania jest ruch zawodników z przodu, odejście od rywala, wyjście na pozycję, pokazanie się do gry.Kiedy takiego ruchu nie ma to gra staje się statyczna, i zagrożenie dla rywala przestaje prawie istnieć. Tym samym rywal nabiera większej pewności siebie i im ma jej więcej tym nasza drużyna ma jej mniej.Tracimy inicjatywę i w konsekwencji przegrywamy z rywalami z którymi teoretycznie powinniśmy spokojnie wygrać.

O tym,że wynik zawdzięczamy Malarzowi.
Nasz bramkarz uchronił naszą drużynę od znacznie wyższej porażki, na którą z pewnością swą nieporadną grą zasłużyliśmy. To zdanie napisałem ze smutkiem, gdyż aż żal było patrzeć jak zwłaszcza w II połowie zostaliśmy zdominowani, jak zostaliśmy zmuszeni do desperackiej obrony. Najbardziej jednak mnie zabolał brak woli walki. Nawet kiedy przegrywaliśmy nasz zespół nie był w stanie poderwać się do tego,aby chociaż próbować zmienić wynik. Coś w drużynie nie gra i to przekłada się na boiskowy brak dokonań. I to coś trzeba jak najszybciej zdiagnozować i wyrugować.

O tym,że jutro i w ciągu trzech dni w teatrze Nowym w Warszawie spektakl o spotkaniu dwóch subkultur: Żydowskiej i "Żyleciarskiej".
Teatr Nowy był prawie martwy po śmierci Adama Hanuszkiewicza i oddaniu jego siedziby Marketowi jednej z sieci handlowych,ale Miasto zaadaptowało budynki dawnych hal produkcyjnych przy Madalińskiego i Teatr Nowy jest znowu nowy i odkrywczy.Na anonse o spektaklu negatywnie zareagowała jedna z grup kibicowskich co jest zgoła żałosne, bo jak można protestować przeciwko czemuś czego się nie widziało.To już staje się jakimś zboczeniem. Choć z drugiej strony można ich zrozumieć, gdyż oni przecież aż takim głupcami nie są i wiedzą ,że nikt normalny i zdrowy na umyśle nie powie niczego pozytywnego o ich postawie i roli trolli .
18niedziela, 10, września 2017 12:06
anonimowy_legionista
Pasquato nie ma predyspozycji do kreowania gry. Jego pozycja to cofnięty napastnik, a nie rozgrywający.
19niedziela, 10, września 2017 15:30
dalkub
"zatrudnił" Leśnodorskiego - wystarczy..? Czy nadal uciekamy od odpowiedzialności?
i go "zwolnił"
20niedziela, 10, września 2017 16:12
świrekwampirek
Postawiłem na wyjazd na działkę i delikatne grzybobranie i widzę że wygrałemWink
Niestety ale formuła Magiera trenerem się wyczerpała a liczenie że coś odmieni na plus zakrawa o cud.
Niestety efekt drugiego sezonu i nikłe doświadczenie zaatakowało drużynę całkowicie.
Zwolnienie Magiery byłoby dobre dla klubu i jego samego, zazwyczaj średnio zwracam uwagę na wypowiedzi podczas konferencji ale po wczorajszej widać że nasz trener traci kontakt rzeczywistością.
Co do oskarżania Mioduskiego to jakiś absurd, czy obarczano winą Leśnodorskiego gdy Legia grała fatalną jesień 2013? Nie, wina spadła na Urbana. Czy oskarżano Leśnodorskiego za brak MP 2015 i kiepski start jesienią? Nie, wina spadła w całości na Berga. Czy obciążono Leśnodorskiego za jesień 2016 i popisy Hasiego? Nie wszystko poszło na konto Albańczyka.
Nie jestem jakimś fanem Mioduskiego ale nagonka na niego jest żałosna, jedyna jego wina to wejście w spółkę z dwoma oszustami którzy od początku przyszli do Legii ją ograbić z kasy i zrobić wałek życia.
Co do podobno braku doświadczenia Mioduskiego w futbolu przypomnę że przez 4 lata było słychać że Leśnodorski dopiero się uczy i tym tłumaczono wszystkie jego potknięcia i wpadki.
21niedziela, 10, września 2017 16:23
geo
Co wy myslicie?
Moze Magiera powinien wyrzucic wszystkie swoje notatki
szczegolnie te z przed 10 lat i starsze
bo tak juz gramy jak sie gralo 20 lat temu.
Poza tym Mioduski powinien zatrudnic "nadtrenera"
juz z jakim doswiadczeniem ekstraklasowym.
Przedluzylbym tez umowe z Gui i szukal mlodego, dobrego bramkarza co umie wychodzic do dosrodkowan.
22niedziela, 10, września 2017 16:39
Mroova
@Gawin

Rozumiem, ale nadal nie jestem przekonany. Porażka ze znalezieniem następców ? Może ... ale efekt może być nie tyle spowodowany tym, że DCC, Pasquato i Sadiku "się nie nadają", ale na tym, że nie są dobrze prowadzeni i wykorzystywani. To że nie pokazują tego co byśmy od nich oczekiwali nie znaczy koniecznie, że nie są w stanie. Jeśli jest tak jak piszesz, to jesteśmy w czarnej d...e (sorry Mr. Black) i mamy przed sobą dopiero pierwszy akt iście greckiej tragedii. Mamy nowych graczy, którzy nic nie dają (i nie dadzą ! bo są ch..wi... uuupss.... sorry : źle wyselekcjonowani przez dział skautingu) i raczej brak szans na poprawę (nie będzie nowych). A dobry trener nie jest w stanie zrobić z nich zawodników spełniających swoje role. Ale biorąc pod uwagę zjazd reszty kadry, to chyba jednak nie to.

Dlatego ja bym na stwierdzeniu "starzy dobrzy odeszli, a nowi się nie nadają" nie poprzestawał. za dużo rzeczy nie działa. A ja mam w wątpliwość, czy aby nasz (jaki by nie był) skauting zawalił aż tak po całości (nie żebym nie podejrzewał ich o niecne zawalanie roboty, ale dla mnie nie mogą być jedynymi winnymi TEGO, co się dzieje).

A jeśli Magiera nie zrozumiał wpływu VOO na grę Legii, to .... nie, nie przyjmuję tego argumentu bo to prosta dyskwalifikacja tego człowieka jako trenera. Wszyscy o tym trąbili; i nie wierzę, że nie wiedział o tym, że VOO ma odejść tego lata, bo tak chciał i to było mu obiecane. I że cała szopka z walką o pozostanie VOO to "pijar" pod kibiców, nic więcej.

Wydaje mi się, że każdy zainteresowany naszym Klubem widzi chyba, że Legia nawet grając w europejskich pucharach musi sprzedawać zawodników, i to raczej tych lepszych, bo z tych nieco gorszych to przychodu sensownego nie będzie. Więc opowieści o tym, że trener (zupełnie ....) nie wiedział kogo będzie miał do dyspozycji itd. itp. traktuję bardzo podejrzliwie. Od przyjścia powinien się spodziewać istotnej rotacji kadry.

Sam już nie wiem ....
23niedziela, 10, września 2017 17:56
Baron
@geo

Piszę o tym od bardzo dawna - Legia powinna raz na zawsze skończyć z zatrudnianiem osób, które tutaj się uczą zawodu. Tak to możne się bawić, z całym szacunkiem, Chrobry Głogów czy Zagłębie Sosnowiec ale nie taki klub jak Legia.
Podstawowym kryterium przy zatrudnieniu powinno być - DOŚWIADCZENIE, nie tylko trenera ale też jego sztabu, w tym speców od przygotowania fizycznego.
Magiera już tego nie pociągnie i dla wszystkich będzie lepiej jak sobie podziękują za współpracę.
24poniedziałek, 11, września 2017 11:49
gawin76
@ Mroova

Gdyby był zero-jedynkowy wybór między dwiema tezami: a) nowi są za słabi, żeby popchnąć ten wózek tak jak zrobił to np. VOO, b) nowi są źle prowadzeni i ten fakt nie pozwala im zademonstrować rzeczywistych umiejętności, to postawiłbym jednak na tezę a.

Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, choć ja mocno wierzę, że piłkarz o wysokiej klasie jest w stanie praktycznie z marszu wpłynąć na zespół nawet jeżeli nie jest optymalnie ustawiany czy wytrenowany. Tak się działo kiedy przychodzili Ljuboja, Duda, czy ostatnio VOO. Drużyna widzi przecież najlepiej, kiedy ktoś ma umiejętności wybijające się ponad przeciętność i automatycznie rodzą się liderzy, którzy rządzą potem na boisku. U nas tymczasem zrobiło się tak, że za Niko i Prijo przyszedł np. zapuszczony Chima Chukwu z absurdalnie wysokim kontraktem i jedyne co z tego faktu wynikło to kwasy w szatni. O obniżaniu jakości świadczy także przypadek Guilherme - bodaj najbardziej chimerycznego zawodnika ofensywy w poprzednich sezonach, którego zdesperowany Magiera próbował tego lata obsadzić w roli głównego rozgrywającego zespołu. Dlaczego? Bo nie miał nikogo lepszego.

Oczywiście można dyskutować o tym jak odpowiednio 'zagospodarować' Mączyńskiego czy Sadiku, tylko że moim zdaniem to są piłkarze 'zadaniowcy', tzn. oni będą dobrze wyglądać w dobrze funkcjonującym zespole.

Co do Magiery i jego ew. niezrozumienia wpływu VOO to nie jestem aż tak krytyczny w ocenie możliwych przyczyn, tzn. mogło to wynikać bądź ze zdrowej ludzkiej ambicji (dam radę, jakoś to poukładam), bądź z zaufania do umiejętności piłkarzy (vide wspomniany przypadek ze zmianą pozycji Guilherme). Niestety faktem jest, że jego ocena możliwości drużyny w zakresie prowadzenia gry i kreowania sytuacji strzeleckich okazała się błędna. Efekt był taki jak na wyjeździe z Astaną. Może gdyby Magiera wcześniej połapał się w sytuacji to nie zagralibyśmy tam po 'wielkopańsku', tylko znacznie ostrożniej, z większą pokorą, skończyłoby się jakimś bramkowym remisem i odbiór naszej aktualnej sytuacji byłby zgoła odmienny.

PS. Widzę, że podobnie stan naszej kadry diagnozuje dziś Marcin Szymczyk na legia.net.
25poniedziałek, 11, września 2017 13:58
dalkub
Gawin

Jeżeli jest tak że nam spadła jakość zespołu - w ostatnim okienku odszedł VOO a przyszło 5 nowych zawodników, to oznacza, że dział sportowy szczególnie scouting należy zaorać. Jestem przekonany że ci nowi zawodnicy zarabiają dużo więcej razem niż VOO miał zarabiać po podwyżce, a dają zespołowi mniej. Ja generalnie mam problem z taką tezą, bo gdyby przyjrzeć się temu kto przyszedł to co najmniej 2 zawodników powinno być wzmocnieniem Legii - mówię o Mączyńskim i Sadiku. Sadiku nie przyszedł do Legii jako no name po kontuzji ale jako zawodnik który w niezłej lidze szwajcarskiej pacnął 9 goli w 15 meczach a to nie było jego pierwsze takie półrocze. Oznacza to że facet potrafi zdobyć gola, tylko należy go odpowiednio wykorzystać. Mączyński to reprezentant Polski, człowiek który i odbierze i poda jak jest w odpowiedniej dyspozycji - pytanie czy w niej jest. Na siłę można powiedzieć że Berto to też może być wzmocnienie o ile schudnie i się będzie dobrze prowadził. Pasquato dla mnie to zawodnik który w Legii nie pogra i szybko stąd odejdzie, a Moneta to niestety nie ten rozmiar kapelusza.
Ja nie jestem w stanie zrozumieć jak trener może grając z kontry wystawiać Sadiku - przecież ten facet jest typowym dobijaczem, bez wielkiej techniki i bez wielkiej szybkości - podobny zawodnik do Nikolića, który grając z kontry też wiele traci. Aby zawodnik mógł pokazać pełnię swoich umiejętności to on potrzebuje aby grać tak aby on mógł to zrobić, a nie tak jak wymyślił sobie trener. Napastnik żywi się z podań a tych podań nie ma bo my wychodzimy na Śląsk grając 7 defensywnymi zawodnikami i liczymy na kontrę, grając bez agresji - jak odebrać piłkę. Stawiam tezę że ci zawodnicy inaczej zagospodarowani graliby zupełnie inaczej tylko trzeba mieć na to sposób. Nie mam rozgrywającego i nie dam rady grać w ataku pozycyjnym bo reszta nie ma do tego umiejętności, to podchodzę wysoko agresywnie i zabieram piłkę tak szybko jak się da. Legia nie zabiera piłki nawet na 30 metrze od swojej bramki, nawet tam nie kryje.
Zawodnicy i sztab niech najpierw zaczną od podstaw od kanonu, czyli pokryć, zabrać podać do najbliższego lub na wolne pole i szybko z kontry przejść do fazy ataku, a potem oceniajmy transfery, bo mówiąc szczerze na miejscu takiego Sadiku to poprosiłbym managera o transfer w zimie - on się tu ewidentnie męczy.
26poniedziałek, 11, września 2017 14:40
kibic50
" na miejscu takiego Sadiku to poprosiłbym managera o transfer w zimie - on się tu ewidentnie męczy"

No wreszcie mogę się zgodzić, ale z innego powodu.
Niech odejdzie i nas już swoją grą nie męczy. Tak surowego technicznie napastnika nie pamiętam w Legii, co udowadnia dosłownie w każdym meczu.

Ze Śląskiem zanotował progres, bo piłka odbijała się od niego na 3 metry, a nie 5 jak dotychczas.

Przecież nie trzeba być niedoszłą gwiazdą futbolu, żeby wiedzieć, że gra ofensywna Legii w zeszłym sezonie opierała się na kilku piłkarzach. VOO, Rado, Niko, Prijo, Gui i czasami Kucharczyk. Z różnych powodów dziś w drużynie ci piłkarze nie grają, a dublerzy, póki co, mogą wzmocnić rezerwy w walce o awans do drugiej ligi.
W obecnej sytuacji kadrowej nie poradziłby sobie Jurgen Klopp, który niech lepiej popracuje w Liverpoolu, bo porażka 5:0 chluby nie przynosi Very Happy
27poniedziałek, 11, września 2017 15:40
czarnuch
"podobnie stan naszej kadry diagnozuje dziś Marcin Szymczyk"

I niezwykle trudno obok tego przejść bokiem.. Niestety.
28poniedziałek, 11, września 2017 16:07
dalkub
"Przecież nie trzeba być niedoszłą gwiazdą futbolu, żeby wiedzieć, że gra ofensywna Legii w zeszłym sezonie opierała się na kilku piłkarzach. VOO, Rado, Niko, Prijo, Gui i czasami Kucharczyk. Z różnych powodów dziś w drużynie ci piłkarze nie grają, a dublerzy, póki co, mogą wzmocnić rezerwy w walce o awans do drugiej ligi."

Czyli na gole nie ma co liczyć i będziemy się bronić zawsze i wszędzie - szansa na zmianę w lutym - wspaniale - największy budżet w lidze i głęboko defensywka ale Nieciecza za Michniewicza - piękne

"Niech odejdzie i nas już swoją grą nie męczy. Tak surowego technicznie napastnika nie pamiętam w Legii, co udowadnia dosłownie w każdym meczu.

Ze Śląskiem zanotował progres, bo piłka odbijała się od niego na 3 metry, a nie 5 jak dotychczas" - no cóż przecież trener go wystawia często i to nawet wtedy kiedy był do dyspozycji i Gui i Berto - twoi idole - czyli jak to jest? trener się nie zna? i wystawia takiego co przyjąć nie potrafi? a w Szwajcarii jak strzelał? odbijało mu się od pleców? czy od piszczeli i wpadało?

"W obecnej sytuacji kadrowej nie poradziłby sobie Jurgen Klopp, który niech lepiej popracuje w Liverpoolu, bo porażka 5:0 chluby nie przynosi" - grając w 10 na 11 ponad pół meczu można albo doczłapać się do końca i prosić o niski wymiar kary, albo zaryzykować narażając się na taki a nie inny rezultat - szału nie było, choć 4:0 z Arsenalem to już nie tak w sumie źle grając 11 na 11 - a i podchodzą do pressingu, niekiedy nawet za agresywnie.
29poniedziałek, 11, września 2017 16:21
gawin76
@ Dalkub

Ależ ja się z Tobą zgadzam absolutnie co do Sadiku, z Kibicem50 zresztą też w kwestii umiejętności technicznych wzmiankowanego, przyjęcia piłki na pięć metrów to nie jest niestety w jego przypadku rzadkość. To jest zawodnik, który nie powinien brać się za rozegranie, bo się do tego szczególnie nie nadaje, on powinien czekać na dośrodkowanie, na prostopadłą piłkę, wtedy będzie strzelał, dokładnie tak jak to miało miejsce z Zagłębiem (słabiutki jego mecz, ale bramę zapakował).

Tylko... kto ma mu tę piłkę podawać? To, że on czasem ucieka z pola karnego, że coś tam kombinuje przy linii bocznej boiska, jest to dla mnie głównie przejaw jego zniecierpliwienia i frustracji, bo ileż można przyglądać się z odległości 20-30 metrów jak inni kopią.

Paradoksalnie podobny problem jest z Mączyńskim. Przecież w reprezentacji on jest od łatania dziur i asekuracji, od prawdziwego grania są tam inni. A w Legii oczekuje się od niego, że będzie - właśnie - grał. I obrywa za to, że mu nie wychodzi, podczas gdy to nie jest gość, który będzie miał co mecz asystę. Dodatkowo przy zestawieniu Moulin - Mączyński tracimy na agresji i warunkach fizycznych w środku pola, ciężej grać nawet niskim pressingiem, bo dają się ogrywać w pojedynkach, to niestety widać za każdym razem kiedy grają wspólnie. Na papierze - miodzio, ale w praktyce jest problem, bo są to piłkarze dublujący się charakterystyką i jakoś nie ma między nimi chemii.

Reasumując, tak, Sadiku czy Mączyński mogą być wzmocnieniami, ale ich transfery nie rozwiązują w bezpośredni sposób problemu, jakim jest brak ludzi do robienia gry z przodu. Brak nam kreatywności po prostu - i Magiera oczywiście bierze odpowiedzialność za to jak sobie radzi (nie radzi) z tą sytuacją, ale dostrzegam jednak pewne okoliczności łagodzące.

Nawiasem mówiąc, ja z kolei mam problem z tezą, że drużyna jest źle przygotowana fizycznie. Tzn. nie bardzo rozumiem jak przy dzisiejszym poziomie wiedzy na ten temat, przy wyspecjalizowanych fachowcach i dostępnych środkach, można zepsuć przygotowanie fizyczne. Bardziej przemawia do mnie myśl, że w pewnych okolicznościach, braku pewności siebie zawodników, przy grze na alibi, licznych błędnych wyborach boiskowych, wszystko wygląda tak jakby piłkarzom brakowało motoryki.
30poniedziałek, 11, września 2017 16:26
kibic50
Jeśli chcesz już podjąć polemikę, to przestań mnie cytować, bo więcej jest moich zdań niż twoich mądrości Very Happy

Największy budżet z 30 mln straty, może spowodować, że na gole trzeba będzie poczekać nawet dłużej niż do lutego, chyba, że ten ze Szwajcarii się odnajdzie, w co szczerze wątpię. Tym bardziej, że nie ma kto dograć. Kreatywni leczą kontuzje, a reszta... no cóż.
Na miejscu Magiery stawiałbym jednak na Niezgodę, choć rozumiem promowanie najdroższego piłkarza w Legii od lat.
Co do gry w osłabieniu, pragnę przypomnieć mecz z Lechem w Warszawie. Można ? Very Happy

Edit

Gdybym wcześniej przeczytał gawina "Tylko... kto ma mu tę piłkę podawać? " to bym sie nie musiał produkować Very Happy
31poniedziałek, 11, września 2017 18:12
czarnuch
@gawin76 odnośnie przygotowań słusznie ktoś zauważył,że przecież np Rzeźnik też w nich uczestniczył i nie ma problemów.
Natomiast pod Twoją drugą myślą mogę śmiało się podpisać i dodać,że czynników nie wspomnianych przez Ciebie a wciąż mających wpływ na m.in "głowy" zawodników jest zapewne znacznie więcej.

@dalkub "gra ofensywna Legii w zeszłym sezonie opierała się na kilku piłkarzach" a ja bym zaryzykował tutaj tezę,że m.in Ci zawodnicy pomagali wyłącznie w założeniach taktycznych i de facto wypełniali je z największą korzyścią dla ofensywy. Natomiast jeśli przypomnieć sobie obowiązki w defensywie to właśnie m.in dlatego Niko lądował na ławie, choć najpierw również z m.in tego względu swoje odsiedział Prijo. Podobnie było z VOO - nikt nie miał mu za złe,że tracił i nie walczył w odbiorze,bo mimo wszystko ciągnął grę do przodu. Co do Rado, Gui czy Kuchego - ich trzech charakteryzuje m.in to - gdziekolwiek by ich nie wystawić, gdzie posłać - zapierd... i to jest pewne a że konkurowali m.in z Aleksandrowem, Necidem czy Kazaiszwilim - nie ich zasługa.
Ponadto wiosnę wygraliśmy głównie defensywą.
32poniedziałek, 11, września 2017 20:05
Zbyszek
@(anonimowy_legionista).
Piszę niedokładnie o tym samym.To nie jest tak,że Pasquato się nie nadaje, bo przecież VOO przyszedł do nas jako defensywny pomocnik i tę funkcję wykonuje u Hasiego w Olympiakosie. I ten VOO był wyśmienitym ofensywnym pomocnikiem, a właściwie motorem napędowym naszej drużyny.Chodzi o to,że Pasquato sobie nie poradził. Grał na tej pozycji w rezerwach i szło mu nieźle, ale w ESie są inni rywale i mecz mu ewidentnie nie wyszedł. I ja do Pasquato pretensji nie mam. On sam siebie na tej pozycji nie wystawił. Mało tego , celowo przerysowałem konieczność posiadania wielkich umiejętności na pozycji quasirozgrywającego wskazując na wzorzec w postaci Zidanea,ale przy dwóch wysuniętych napastnikach o prawie identycznej charakterystyce , którzy są graczami jednostronnymi taki zawodnik musi więcej umieć, więcej widzieć, szybciej myśleć i szybciej myśli wprowadzać w czyn. I to jest ten zarzut wobec trenera,że "jak nie potrafisz to nie pchaj się na afisz" czyli nie można po pierwsze stawiać przed zawodnikiem zadania go przerastające,a po wtóre w ten dogodny dla rywali sposób ustawiać gry ofensywnej. Mnie jest trochę nie swojo,że o tym co powinno być abecadłem wiedzy taktycznej trenera muszę, ja, amator, pouczać trenera było nie było , Legii. Nie jest to pierwszy ogromny błąd w ustawieniu taktycznym ,doborze zawodników do realizacji planu taktycznego oraz w zakresie organizacji gry jakie popełnia Magiera. Jak by doznał paraliżu umysłowego albo pomroczności ciemnej. Tak jak z Astaną , Szeryfem czy wczoraj Śląskiem . Dziś na wysokim poziomie futbolu dominuje pogląd,że samo tzw. nastawienie mentalne nie ma sensu i właściwie takie zwierzę nie istnieje. Jest natomiast nakierowanie woli na perfekcyjne wykonywanie założeń taktycznych i to co nazywamy mentalnością na tym ma polegać. Kiedy ta taktyka jest nieskuteczna, niewykonalna to i tego pozytywnego nastawienia psychicznego zaczyna brakować. I to obserwuję z rosnącym niepokojem w Legii.
33wtorek, 12, września 2017 08:47
dalkub
Gawin

wiesz kto ma mu podać? Najczęściej przeciwnik, albo Malarz, albo jeden z pomocników - za Staszka w pomocy Legii grały takie tuzy jak: Borysiuk - król rozegrania, Jodłowiec - technik aż miło oraz Kucharczyk - przyjęcie ala Messi i zwód ala Neymar - i się dało?
Drużyna była przesunięta do przodu, cała począwszy od napastnika na stoperach skończywszy i wysoko zabierała piłkę i kontrowała, ale nie z 30 metra od swojej bramki a od 30 metra od bramki przeciwnika.
Jak się nie ma ludzi do konstrukcji to trzeba szukać w destrukcji, agresji, wybieganiu.

Wiosną graliśmy jedyną taktyką jaka przyszła do głowy trenerowi jakiego jeszcze mamy - daj Vadisowi i on coś zrobi, a jak ma słabszy mecz jak w Białymstoku to nic nie zrobimy. Ile razy chłop pokazywał ręką, chodźcie podejdziemy wysoko, a zespół sobie człap człap człap na swoją połowę i krycie na radar. Łatwość z jaką każdy przeciwnik przechodzi pod pole karne Legii jest przerażająca. I to nie ma nic wspólnego czy Sadiku przyjmuje na metr czy na 5, tylko z tym że drużyna nie ma postawionych zadań do agresywnego odbioru piłki, albo ich nie realizuje, albo nie ma na to siły i to od zimy.
34wtorek, 12, września 2017 10:11
gawin76
Dalkub, toteż ostatnie pomysły taktyczne Magiery odbieram właśnie jako próbę szukania innej drogi, skoro nie ma ludzi do konstrukcji.

W ogóle kwestia tych trenerskich planów B jest interesująca. U Staśka był wysoki pressing, ale tam był przechył w drugą stronę i po pierwsze problem mieli ci kreatywni (jak Duda i Nikolić), a po drugie drużyna nie była w stanie wytrzymać takiej intensywności i w pewnym momencie zaczęła oddawać co drugi mecz walkowerem. Najlepsza Legia jaką widziałem w ostatnich latach to była Legia Berga z 2014 roku, ale i Berg poległ, kiedy z drużyny zniknął Radović i skończyła się gra kombinacyjna z przodu.

Z tym brakiem sił do agresywnego odbioru od zimy to chyba przesadzasz, tzn. pomijając początek rundy, nie było później tak, żeby przeciwnik stwarzał w meczach z nami jakąś niezliczoną ilość sytuacji. To co się działo z naszą defensywą latem to jest moim zdaniem pochodna problemów w ataku, tzn. były straty i nadziewaliśmy się na kontry, plus dekoncentracja i błędy indywidualne (np. ten nieszczęsny Dąbrowski w Astanie). Poza tym zespół przyjął parę gongów i chyba podupada w nich wszystkich wiara, nie ma takiej zawziętości, determinacji, to jest niestety bardzo niedobry symptom.

I żeby nie było wątpliwości dodam, że pomysł Magiery na mecz ze Śląskiem, tzn. oddanie pola w taki sposób, zupełnie mi się nie podoba, stąd taki tytuł do tekstu pomeczowego. Zastanawiam się o co chodziło (pod względem taktycznym), czy o odbiory w niskim pressingu i długie piłki do napastników, czy popełniono błąd w analizie przeciwnika i drużyna była ustawiona pod walkę w środku pola, podczas gdy oni zaczęli rozjeżdżać nas na skrzydłach.
35wtorek, 12, września 2017 11:00
dalkub
Gawin

teoretycznie masz rację, ale ta drużyna nie kryje, nawet w niskim pressingu - to są nieaktywne dwie linie zawodników, gdzie zejście zawodnika pomiędzy nie powoduje ominiecie całej linii. Brak szybkiego przesuwania powoduje dziury i przewagi 2:1, 3:2 i ogrywanie poszczególnych zawodników. Można takich podstawowych elementów wymieniać więcej np nie ma podwajania w bocznych sektorach boiska gdzie piłkę odebrać najłatwiej - to są podstawy, które uczy się już w juniorach przy taktyce gry obronnej - widzisz to?
Staszek - a pewnie że odpuszczał, bo miał za mało ludzi do takiego grania - ja pamiętam jak wpuścił na boisko Kopczyńskiego w Gdańsku i ten gość odnalazł się wtedy kiedy z tego boiska zszedł, a teraz jest jednym z kapitanów i wciąż jest młody i utalentowany - gra na 6 i facet nigdy nie jest blisko przeciwnika - o co tu chodzi?
Ja widzę kryzys fizyczny od zimy, Legia z jesieni, a Legia z wiosny to fizycznie dwie różne drużyny, a teraz jest coraz gorzej - drużyna człapie, do tego doszły kontuzje i doszły złe wyniki, brak atmosfery w klubie itd.
Jeżeli pomysłem Magiery na Legię teraz jest to co we Wrocławiu to plan B mu nie wypalił i mam wrażenie że planu C nie będzie.
36piątek, 15, września 2017 12:22
Dzynek
---'czy popełniono błąd w analizie przeciwnika i drużyna była ustawiona pod walkę w środku pola, podczas gdy oni zaczęli rozjeżdżać nas na skrzydłach'----

Szkoda, że meczu nie widziałem, choć akurat we Wrocławiu byłem, więc tak teoretycznie postaram się ciut rozjaśnić.
Zagęszczenie środka pola ma przede wszystkim doprowadzić do przejęcia kontroli nad meczem. Tworzymy tam przewagę aby swobodnie piłką operować, aby swobodnie podchodzić pod pole karne. Tak robimy ze względu na własne potrzeby a mniej patrząc na przeciwnika.
Akurat wcale mnie nie dziwi, że Śląsk atakował skrzydłami, bo to jest jedyny model taktyczny jakiego uczy Urban. To z pewnością wiedział Magiera i z pewnością pokazał zawodnikom jak temu przeciwdziałać. Dlatego słowa o błędach odbieram jako brak realizacji zadań.
Ten mecz z pewnością nie przegrał Magiera ustawieniem, bo właściwie innej alternatywy nie miał. Ten mecz przegrali piłkarze zapewne własnym zachowaniem. Zdanie swoje opieram na powtarzających się relacjach o wolej grze, niedokładności, marazmu i apatii. Z takim podejściem to w każdym ustawieniu byśmy przegrali.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1