A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Lech - Legia 3-0: Blamaż

W swoim jedenastym ligowym meczu w tym sezonie Legia poniosła piątą porażkę. Nasza drużyna rozegrała bardzo słaby mecz i wysoko przegrała w Poznaniu z Lechem.

 

Romeo Jozak zdecydował się na następujący skład: Malarz – Broź, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Kopczyński, Moulin – Nagy, Hämäläinen, Kucharczyk – Sadiku. Nenad Bjelica, który musiał obserwować mecz trybun, odpowiedział drużyną w składzie: Putnocký - Gumny, Bielsen, Janicki, Dilaver - Trałka, Gajos - Makuszewski, Jevtić, Šitum - Bille Nielsen.

Gospodarze od pierwszych minut przeważali i w 12. minucie udokumentowali przewagę. Z prawego skrzydła dośrodkował Gumny, w polu karnym do strzału głową doszedł Gajos i Lech prowadził 1:0. Po nieco ponad dwudziestu minutach gry boisko opuścił kontuzjowany Šitum. Zmienił go Răduţ. W 27. minucie gospodarze ruszyli z kontrą, Jevtić minął kilku legionistów, ale uderzył nad bramką. W 38. minucie było 2:0. Po serii rzutów rożnych dla gospodarzy dośrodkowanie Jevticia na bramkę zamienił Trałka. Dwie minuty później Trałka mógł skopiować swój wyczyn, ale tym razem nieznacznie się pomylił. Legia mogła odpowiedzieć po rzucie rożnym, ale w dużym zamieszaniu jeden z lechitów wybił piłkę z pustej bramki. W końcówce Sadiku uderzył głową po dośrodkowaniu Kucharczyka, jednak nie trafił w bramkę.

Do przerwy Legia przegrywała 0:2, będąc drużyną pod każdym względem słabszą. Lech grał szybko, ofensywnie, konkretnie. Legia nie miała żadnych atutów.

Na drugą połowę nie wyszedł Kucharczyk. W jego miejsce pojawił się wracający do gry po kontuzji Guilherme. Lech nieco się cofnął i czekał na okazje do kontr. Legia była częściej przy piłce, ale nasi zawodnicy nie stwarzali zagrożenia pod bramką gospodarzy. W 64. minucie Niezgoda zmienił Sadiku. Minutę później lechici doczekali się swojej szansy na kontrę. Sam w stronę bramki Legii ruszył Makuszewski i płaskim strzałem pokonał Malarza. W 71. minucie mogło być 4:0, ale Malarz popisał się dobrą interwencją. W 84. minucie sędzia Marciniak uznał, że Nielsen faulował Nagya i podyktował rzut karny dla Legii, ale po weryfikacji wideo wycofał się ze swojej decyzji.

Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem Lecha. Poznaniacy nie prezentowali się w tym sezonie okazale, ale w niedzielny wieczór okazali się zdecydowanie lepsi. Legia była tylko tłem dla przeciwnika.

Dyskusja (40)
1niedziela, 01, października 2017 20:12
czarnuch
Zanim spadną pierwsze gromy wspomnę słowa włodarza - "mamy czas" Smile A więc tropem tego przesłania i w rytm #ZawszeMocniej naprawdę wierzę,że do do zimy będzie lepiej. Już wrócił do gry Gui. Zaraz wskoczy świeży Berto. Jędzy naprawią palec. A Rado wróci gotowy do walki.
I dalej..
Moulin przypomni sobie jak ładnie potrafi zarówno odbierać jak i jako tako rozgrywać. Pazdan będzie liderem obrony. Kuchy zacznie orać skrzydło. Hama odnajdzie się w rozgrywaniu. Sadiku zacznie grać.. Itp itd etc etc. Wtedy mam nadzieje,że zaczniemy mówić o Legii wizjonera Dariusza Mioduskiego.
2niedziela, 01, października 2017 20:43
corazstarszy
W pewnym sensie czuję ulgę, że już to mamy za sobą. Czekanie jest gorsze niż zakończenie tego złego scenariusza, z którym się człowiek liczy. Drugi powód ulgi to wspomnienie jesieni 2010 i wyczynu Skorży w Krakowie. Wówczas była najwyższa porażka w meczu ligowym, odkąd kibicuję Legii.
Ciekawi mnie przypadek piłkarza Moulina. Może go krzywdzę, ale staram się wczuć w jego rozumowanie i widzę je tak: pokazałem w 2016/17, jak dobrze potrafię grać i jak ważny tutaj jestem, choć ten Magiera to dupa, nie trener. Po urlopie, myśl ‘dupa, a nie trener’ dostrzegłem u innych kolegów. Więceśmy się nie wysilali. Po co? skoro patałach i tak wszystko zaprzepaści.

Ale wyjaśnienia tak złej gry u nowego trenera nie znajduję.
Teraz o różnym pojmowaniu pojęć: padaczka i kryzys. Jeden, wielce mądry klasyk tego forum, na d, dowodził, że wiosną 2016/17 Legia grała padaczkę. Drugi klasyk, z dwuczłonowym nickiem z pierwszym elementem na a, wyraził niedawno błyskotliwą myśl, że jak dla niego, to Legia jest w kryzysie od początku 2017. Mi się wydaje, że kryzys i padaczkę to mamy w tym sezonie. Ale mi się wiosna podobała.
Trener Jozak nowy, to pewne jeszcze nie wie, że Kasper Hamalainen słabo wypada, gdy wychodzi w podstawowym składzie i że Guilherme, odkąd jest w Legii, przeciwko temu akurat przeciwnikowi głównie rozgrywa słabe mecze.
Ne rozumiem, jak można wykorzystywać złe wyniki Legii do plucia, czy to na Magierę, czy na Leśnodorskiego, czy na Mioduskiego, czy jakiegoś zawodnika. Ale cieszę się, że chociaż jeden jest zadowolony. Jak przy tym przyironizował ... Niech wróci era Wandzla i Leśnodorskiego - od razu wyniki się poprawią i nie będzie żadnego płacenia Aldonie Wejchert.
3niedziela, 01, października 2017 21:09
HighDraw
To co decyduje o takiej postawie to konsekwentne ''drenowanie'' drużyny z najlepszych ogniw. Wszyscy, tak wewnątrz jak i na zewnątrz, to wiedza. Zostaliśmy z drużyna gdzie materiał ludzki jest w większości syty (piłkarze wygrali już to co mieli wygrać) i piłkarsko przeciętny. Oto cała ''tajemnica'' i odpowiedź dlaczego jest jak jest.
4niedziela, 01, października 2017 21:14
CTP
Ja przyznam się szczerze, miałem wielkie opory przed tym, aby włączyć Canal+ na ten mecz. Intuicja, czy jak to tam zwą, podpowiadała mi najgorsze scenariusze i zachęcała, aby sobie odpuścić. Posłuchałem i zająłem się pracą przy komputerze, co chwila zerkając na wynik. O meczu więc nie napiszę. Napiszę tylko to, co pisałem parę miesięcy temu:
Panie Mioduski, musi się Pan podzielić tym tortem bo inaczej sromotnie Pan przegra. Klub potrzebuje zastrzyku pokaźnej ilości gotówki na trenera i piłkarzy, bo to co jest obecnie, to klasyczne pudrowanie trupa.
5niedziela, 01, października 2017 21:49
czarnuch
@CTP "Klub potrzebuje zastrzyku pokaźnej ilości gotówki na trenera i piłkarzy" - a ja bym postawił pierw na zarządzanie.
6niedziela, 01, października 2017 22:08
pafko
Stało się nieuniknione. Pracowaliśmy na ten stan rzeczy od przeszło roku.

Postaw Pan ta Akademie i zrób ten geszeft na który liczyłeś, zarobisz mniej, ale coś jeszcze Pan wyciągniesz. Nie zwlekaj szanowny Panie Dariuszu, bo Warszawa ci nie zapomni.
7niedziela, 01, października 2017 22:19
Baron
Chyba w Legii skończył się czas lekkiego i łatwego życia co sugerowałby pomeczowa wypowiedź Jozaka, którą osobiście popieram.
Będzie ciekawie, a czy do piłkarzy coś dotarło?
8niedziela, 01, października 2017 23:22
anonimowy_leginista
@corazstarszy

Podtrzymuję moje zdanie. Legia wiosną grała padakę i się męczyła. Różnica polegała na tym, że był VOO.

@Przyszłość

Berta wraca, więc będzie kogo na 10 postawić.
9poniedziałek, 02, października 2017 07:42
Dzynek
Nie spieszyłbym się tak szybko wieszać piłkarzy, bo na moje oko słaba postawa całej drużyny bierze się z kumulacji kilku czynników. Do głębszej refleksji powinno skłonić takie porównanie: w zeszłorocznym meczu ze Sportingiem grało 5 graczy (Malarz, Pazdan, Hlousek, Moulin, Kopczyński),stanowiących trzon gry defensywnej i wczoraj grających przeciw Lechowi. Wtedy bardzo dobrze, wczoraj bardzo słabo.
Wiem, że teraz najłatwiej znaleźć kozła ofiarnego w postaci piłkarzy. Tylko, że oni wszyscy razem wzięci wyglądają fatalnie, a wiemy, że potrafią o niebo lepiej grać. Nagle, w jednym czasie sami z siebie nie mogli popaść w taki marazm.
Na razie trener Jozak nie znalazł genezy problemów, z którymi zmagał się Jacek Magiera. Porównywanie do gry dziewczyn to ewidentnie chybiony trik motywacyjny. Piłkarze przecież wychodzą na mecz sparaliżowani choć wcześniej deklarowali pełne zaangażowanie. Problem jest systemowy związany z poczuciem zawodu. Nie jest rozwiązaniem sprzedaż tego czy tamtego bo kolejny jest w takim samym dołku. A publiczne besztanie zupełnie nie zyskuje akceptacji piłkarzy, bo choć wiedzą, że zawalają to takie akcje nie pomagają w rozwiązaniu problemu.
Na dziś mamy ogromny problem mentalny do rozwiązania zanim zabierzemy się za weryfikację elementów piłkarskich czy poszczególnych piłkarzy. Przecież wszyscy widzimy, że zupełnie nie ma znaczenia kto wyjdzie na boisko, w jakim ustawieniu i z jaką taktyką bo każdy mecz wygląda tak samo beznadziejnie.
10poniedziałek, 02, października 2017 08:07
ksjp
Szanowni,
w tym meczu jak w soczewce zobaczyłem nasze ostatnie lata , butne zapowiedzi co my zamieciemy, kogo wciągniemy nosem, My Wielcy !
I co byliśmy mistrzami , byliśmy w LE no WIELKA SPRAWA byliśmy w LM. Co z tego wyszło? Mimo zapowiedzi wielkie gówno !
Mimo zmian organizacyjnych w administracji klubu tzn nowych stanowisk czy schematów organizacyjnych:
- jak nie było akademii tak i nie ma...
- jak nie było wizji ( sam się z tego określenia śmiałem) drużyny i schematu szkoleń w klubie tak i nie ma...
- jak nie było ciągłości trenerskiej tak i nie ma...
- jak nie zbudowano i utrzymywano kręgosłupa drożyny, tak aby możliwie łagodnie "przechodzić" zmiany składu, tak i mam to co wczoraj zobaczyliśmy.
Co mamy:
- prowadzoną nieznanymi drogami "politykę" transferową ( zawodnicy i trenerzy).
- smród w drużynie.
- nerwowe reakcje prezesa i trenera.

Tak wiec,co możemy oczekiwać, chyba tylko jednego ! Jest tak źle, że może być tylko lepiej, bo jak nie nie...to wyobraźnia powraca do roku 91/92,ale to chyba zbyt straszne.
Nie liczyłbym na wiele w przerwie reprezentacyjnej, bo cóż można teraz zmienić. Zmiany głębokie to pewnie dopiero przerwa zimowa. Nie liczę na zbyt wiele w tych kilku ostatnich meczach przed zima, byle jak najmniej stracić.

A potem, no cóż budować, budować, budować tak aby następny rok był dla nas.
A teraz no cóż Cieszmy Się...tym czym mamy.
11poniedziałek, 02, października 2017 08:35
dalkub
Panowie wiem że mnie za to zjedziecie a jeden z was już na bank Smile ale chciałem powiedzieć że o tej samej porze można było w tv obejrzeć mecz Milanu z Romą czy Liverpoolu z Newcastle - wynik podałem Wam w typerku - pomyliłem się nieco bo miałem nadzieję że w Poznaniu drużyna trochę powalczy, ale cóż nadzieja umiera ostatnia. Mecz w Poznaniu obejrzałem z odtworzenia znając już wynik i tak człowiek jest zdrowszy Smile
Po minie Mioduskiego i reakcji Jozaka na konferencji prasowej widać że wymiana ludzi w Legii jeszcze się nie skończyła - teraz czeka ona zespół piłkarski, bo to jak na moje nie ma prawa odpalić - coś tu nie działa i chyba nie zadziała. Czyszczenie szatni potrzebne asap i skupienie się na jednym celu - Pucharze Polski
12poniedziałek, 02, października 2017 09:20
Dzynek
@dalkub
Rozumiem rozgoryczenie, ale kryzys, w którym jesteśmy nie może prowadzić do skrajnie radykalnych rozwiązań bez poznania przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie możemy ciągle podejmować decyzje po omacku. Wpierw myślano, że problemem jest trener, a dzisiaj już nie ma takiej pewności. Teraz tym samym sposobem proponujesz zmiany kadrowe, tylko co powiesz jak za pół roku będzie to samo? I nie będzie kogo wywalić .

Zmiany w kadrze są nieuchronne, ale nie ze względu na obecną sytuację ale ze względu na zapewnienie tej kadrze energii i przyszłości. Wiadomo, że są w kadrze piłkarze wypaleni, słabi i wiążący najbliższą przyszłość z innym pracodawcą. Ale żeby doszło do ich wypchnięcia to jednak wypadałoby wpierw doprowadzić ich do stanu reprezentatywnego aby znalazł się kupiec. A tego nie zrobimy bez analizy przyczyn obecnej postawy.
13poniedziałek, 02, października 2017 09:51
Baron
@Dzynek

"Na razie trener Jozak nie znalazł genezy problemów, z którymi zmagał się Jacek Magiera."

Ja to widzę inaczej, Legia po dwóch obozach przygotowawczych z Magierą zjechała na dno. Widać to już było na wiosnę gdzie tyłki wszystkim ratował VOO pudrując niedoskonałości warsztatu JM i jego sztabu. Bardzo dobrze pamiętam jak wyglądała Legia w rundzie rewanżowej poprzedniego sezonu i to już było niemiłosierne męczenie buły. Po drugim obozie Magiery & Sp.gdzie zabrakło tylko Vadisa poleciało już wszystko na pysk, z czegoś to się wzięło.
Dużo pisze się o transferach, jakby nie patrzeć przed tą rundą w Legii były pieniądze na nie i Żewłakow z Magierą dokonali ich. Jeden wyszukał takich, a nie innych piłkarzy, a drugi ich zaakceptował do pierwszego zespołu. Więc nie bardzo rozumiem zarzuty niektórych w stronę Mioduskiego, że nic nie zrobił by wzmocnić drużynę ale to jest inna historia.
Jozak przyszedł do klubu, w którym dostał rozmontowaną drużynę i ja od niego cudów nie oczekiwałem, bo trudno aby w niecałe dwa tygodnie poprawic to co została spierdzielone przez prawie ostatni rok. Liczyłem na to, że może sami piłkarze przy okazji nowej miotły będą chcieli się wykazać ambicją i zaangażowaniem. Niestety nic z tego i tutaj widzę obecnie największy problem.

" A publiczne besztanie zupełnie nie zyskuje akceptacji piłkarzy, bo choć wiedzą, że zawalają to takie akcje nie pomagają w rozwiązaniu problemu."

Wiesz, ci piłkarze w nowym sezonie zdążyli zawalić już Superpuchar, el. do LM, el. do LE i kaszanią niemiłosiernie w lidze. Przestańmy robić z nich święte krowy tylko zacznijmy ich w końcu rozliczać z wyników i przede wszystkim zacznijmy od nich wymagać.
Zarabiają bardzo godnie, mają stworzone bardzo dobre warunki do trenowania, odnowy biologicznej, opieki lekarskiej itp. i co chwila słychać, że coś im nie pasuje, że muszą grać w weekendy itp.
Jozak świetnie ich określił - dziewczynki, od siebie dodałbym, że rozkapryszone, taki produkt bezstresowego wychowania. Chyba ktoś to w końcu musiał powiedzieć publicznie. Jak to nie wstrząśnie chociaż kilku z nich, tzn. że nie zasługują na to by tutaj grać i zarabiać, a czasy traktowania Legii jak bankomatu mam nadzieję, że się własnie skończyły.
14poniedziałek, 02, października 2017 10:02
dalkub
Dzynek

ja zupełnie nie jestem rozgoryczony. Ja zwyczajnie nie jestem masochistą, a oglądanie gry Legii to masochizm w czystej postaci. Mój czas jest ograniczony więc wybieram coś przy czym fajnie spędzę czas a nie coś co mnie zdołuje. I nie nie jestem kibicem sukcesu - jestem kibicem rzetelnie wykonanej roboty za co mają płacone za dużo i za dobrze.
Rozgoryczeni prawdopodobnie są ci którzy w naszym typerku stawiają na zwycięstwa drużyny, której brak pasji, waleczności i agresji (o grze w piłkę zapomnijmy na ten czas).
Obecna sytuacja właśnie obnażyła brak energii i chęci a co za tym idzie przyszłości - więc zmiany w kadrze są konieczne również w związku z obecną sytuacją.
15poniedziałek, 02, października 2017 10:51
Dzynek
@Baron
Ty znalazłeś kilka problemów, ale Jozak chyba nie ma jeszcze świadomości. Nie mówi o przygotowaniu fizycznym, nie zwala winy na brak szybkości czy dynamiki. Otwartym tekstem krytykuje zaangażowanie piłkarzy. My uważamy, ze przygotowanie fizyczne jest kiepskie i kilka problemów z tego wynika. Jozak może podobnie uważać, ale za główną przyczynę porażki uważa jednak przygotowanie mentalne.
Ja z tobą się zgadzam w kwestii przyczyn. Jeszcze pewnie kilka można wymienić jak tą sławetną krótką przerwę między rozgrywkami i brak odpoczynku (przede wszystkim) mentalnego. Wyjęcie lidera drużyny co związało się z końcem bezstresowego grania wielu piłkarzy. Nowe nabytki okazały się słabe i wszyscy zdali sobie sprawę z czekających trudności. Kiepska nowa gra powodująca brak zadowolenia i wytchnienia mentalnego. Presja obowiązkowego awansu do LM wynikająca z bardzo dużych oczekiwań lecz przy gorszych możliwościach. Brak postępów w grze. Zdruzgotane poczucie własnej wartości po konfrontacjach pucharowych. Brak wsparcia tylko szukanie winnych. Brak motywacji wobec niezrealizowania celu i wobec postawy otoczenia. Co chwila kontuzje dobrych graczy obniżające morale. Wychodzą na jaw zarobki antagonizujące całą grupę. W kryzysie biorą górę własne interesy nad dobrem drużyny. Na koniec obrzydzenie grą i własnym towarzystwem. Jest jakiś ciąg logiczny zdarzeń skutkujący obecnymi wynikami. Jakoś wszystko nawzajem się łączy.

Mnie nie przekonuje Jozak ze swoją diagnozą. Idzie w łatwiznę jakby transfery miały rozwiązać powyższe problemy.

Zuważ, że oni rozliczani są tylko z wyników. Zupełnie nie ma głębszego spojrzenia. Piłkarze doskonale sobie zdają sprawę, że krytyka jest bo tych wyników nie ma i sami chcieliby wiedzieć jak zmienić złe na dobre. Przecież każdy chce wygrywać i być chwalonym. Ale nikt nie sili się na analizy, na pokazanie drogi wyjścia z zaklętego kręgu tylko serwuje dalszą krytykę i straszenie. To tak samo jak z dzieckiem co przychodzi z pałą z klasówki z ułamków a ty je opierdalasz i żądasz następnym razem piątki. Bez wsparcia, bez pomocy. Jesteśmy właśnie takim rodzicem.

Nie usprawiedliwiam piłkarzy bo sam do ich postawy mam wiele zastrzeżeń, ale też wyczuwam skąd to się może brać.
Piłkarze wiele mają na sumieniu ale i klub nie jest bez winy.
16poniedziałek, 02, października 2017 11:10
dalkub
Dzynek

Na jakiej podstawie twierdzisz że Jozak nie wie czegoś co wiemy my. To raczej my mówimy o prostych wytłumaczeniach - nie biegają bo nie mają siły, albo szybkości albo czegoś tam. On wie więcej, ma wyniki badań, ma ich codziennie na zajęciach rozmawia widzi co się dzieje - jeżeli wyciąga taki wniosek i do tego idzie grubo w mediach mówiąc o sobie że nie jest trenerem to chyba doskonale rozumie gdzie problem leży. Pytanie brzmi inaczej - czy da się z tego wyjść z tą grupą ludzi czy potrzeba tu zmiany - moim zdaniem potrzeba zmiany, ale kto wie.
17poniedziałek, 02, października 2017 11:23
Zgred
@Baron

Widzisz, ja się ze słowami trenera Jozaka zgadzam, mało tego daje mu prawo do jeszcze większej reakcji w swym zażenowaniu...ale,
Ale ! Nie w tym miejscu ( mikrofon na konferencji po meczu) ...
Tego się nie robi przed kamerami (!) obojętnie jakiej grupy sportowej, drużyny by to dotyczyło. Takie lub jeszcze mocniejsze słowa , nawet totalna "rozpierducha" w wykonaniu trenera powinna odbywać się za z hukiem zatrzaśniętymi drzwiami szatni...To jedyne miejsce i jedynie właściwe.
18poniedziałek, 02, października 2017 11:31
Dzynek
@dalkub
Jak chcesz się upierać to niech będzie, że wszystko wie, a my się mylimySmile
Jednak uważałbym z bezkrytycznym łykaniem tego, co mówi. W dalszym ciągu to trener bez doświadczenia i w takiej sytuacji z pewnością nie był jako trener.
Na razie postawa trenera (zruganie od dziewczynek i brak reakcji na bicie) z pewnością nie zjedna mu piłkarzy. Raczej nie wydąbędzie z nich zapału do pracy i ślepej wiary w metody treningowe.
Zaraz okarze się, że praca Jozaka będzie możliwa tylko i wyłącznie jak mu się wymieni wszystkich graczy łącznie z rezerwami.
19poniedziałek, 02, października 2017 11:56
Moros
Po tym co się dzisiaj w nocy stało na klubowym parkingu, jesteśmy na "atmosferycznym" dnie. Gorzej być już nie może. Bicie piłkarzy to dno. Jednakże oglądając wczorajszy mecz, miałem przeczucie, że tak się stanie. Bardziej myślałem jednak o jakiejś wizycie na treningu...

Czy piłkarsko jesteśmy na dnie, to się dopiero okaże. Póki co jesteśmy na 8 miejscu, więc zawsze może być gorzej. Wczoraj już od początku było widać, że "nic z tego nie będzie". Szybka bramka, brak reakcji, potem druga i było tylko pytanie na ilu się skończy. Nawet się jakoś bardzo nie denerwowałem. Chyba corazstarszy napisał, że oczekiwanie na wyrok jest gorsze, niż stan gdy go się usłyszy. Jak po szybkim 0-2, w jakimś stopniu odetchnąłem że to już. Pogodziłem się z tym o wiele szybciej niż po Jagiellonii czy Śląsku.

Co do trenera Jozaka, to nie wiem na ile to wszystko wyreżyserowane, a na ile spontaniczne, ale odnoszę wrażenie, że póki co w przestrzeni medialnej, stara się przede wszystkim zdobyć uznanie kibiców. Wiadomo, że to najlepiej robić przez wyniki ale o nie chyba nie będzie tak prosto, więc:

- na konferencji prasowej przed Cracovią, zdziwił się że mało się go pyta o kibiców, którzy są wspaniali.
- potem wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, co wiadomo jak jest odbierane przez wielu wyczulonych na tym punkcie ludzi, zwłaszcza w Warszawie.
- na koniec jakże odmienna konferencja prasowa od tych, które mieliśmy dotychczas, gdzie ton i waga wypowiedzi też musiała trafić do wielu zawiedzionych kibiców.

Może odnoszę mylne wnioski, ale wygląda mi to na próbę zaskarbienia sobie "suwerena", aby potem mieć większe pole manewru w zarządzaniu zespołem. Póki co dano mu spokój i oszczędzono podczas "parkingowego" spotkania. Co z tego jednak wyniknie zobaczymy. Część dziennikarzy już wieszczy, że takim zachowaniem założył sobie pętle na szyję. W Legii chyba nikt takiej konfrontacji z zespołem nie wygrał, choć na dzień dzisiejszy wydaje się, że sztab dostał mocny mandat to wzięcia piłkarzy za jaja.
20poniedziałek, 02, października 2017 12:10
Dzynek
@Moros
Tylko że piłkarze, trener i kibice jadą na tym samym wózku: wyniki. Jeśli ich nie będzie to na nic zda się przymilanie do kibiców i zniechęcanie do siebie piłkarzy. Bo wyniki zależą przede wszystkim od współpracy trenera z piłkarzami a nie trenera z kibicami. Zaś kibice szybko odwrócą się od dupoliza. I trudno mi uwierzyć, że postawił na piłkarzach krzyżyk skoro jeszcze jest bez mała 3 miesiące grania w tym samym towarzystwie. Raczej zachował się bezmyślnie.
21poniedziałek, 02, października 2017 12:48
Moros
@Dzynek

Jeżeli "fala uderzeniowa" dalej będzie szła głównie po piłkarzach, to trener być może dojedzie jakoś do zimy, a potem się zobaczy. Takie może być jego myślenie. Być może jednak wczoraj było za dużo emocji i się z tych słów wycofa. Za dużo się w ostatnich godzinach wydarzyło aby móc to jakoś logicznie ogarnąć. teraz np. jest grzany temat (za sprawą dziennikarzy Przeglądu Sportowego), że zawodnicy mogą chcieć rozwiazać kontrakty z winy klubu (kto i czy to prawda - nie wiadomo).
22poniedziałek, 02, października 2017 13:12
ksjp
@ Moros
ale oczywiście, że dojedzie, ale w jakim stanie i na którym miejscu? Myślisz, że w zimie pojawia się jakieś konkretne pieniądze pewnie dla 5-6 gości?
Ja szczerze mówiąc myślę, że wątpię.
23poniedziałek, 02, października 2017 14:18
a-c10
@ Zgred:

Wybacz, stary, kompletnie się nie zgadzam. Zauważ, że mało który piłkarz obrusza się na publiczne oblewanie go miodkiem. A skoro tak, to i podaną przed kamerami chochlę dziegciu powinien umieć przełknąć.

Uderzyło mnie coś zupełnie innego: nieważne czy mowa o zespole piłkarskim, zespole przedstawicieli handlowych, plutonie w wojsku, czy uczniach klasy IIb. W kierowaniu grupą ludzi najzwyczajniej w świecie nie ma miejsca na retorykę typu "zdradziliście mnie!". Używając takich słów przywódca stada automatycznie się od tego stada odcina. A to jest karygodny, koszmarny błąd.

Przy czym wydaje mi się, że wiem gdzie ten błąd się urodził. Romeo Jozak może sobie być mistrzem teorii. Niestety, praktycznego prowadzenia dorosłego zespołu to on się dopiero uczy. W dodatku czyni to - jak za kanałem mawiają - the hard way. Dostał pod swe nienawykłe do samodzielnych lotów skrzydła zespół, który z definicji ma wal... nie, nie "walczyć o", a zdobywać krajowe laury i ładnie pokazywać się w Europie. Najlepiej w LM. Tymczasem w chwili obecnej nie tylko do realizacji tych celów dość daleko, na domiar złego brakuje w okolicy wszechwładnego satrapy Mamicza, który wszystko cyk-myk pozałatwia. Do tej pory Jozak prowadził Legię w trzech meczach. W pierwszym było średnio, w drugim słabo, w trzecim fatalnie. Siląc się na złośliwostki można by wrócić do niedawnych wypowiedzi Dariusza Mioduskiego i stwierdzić, że perspektyw poprawy nie widać, ergo szkoleniowca należy zwolnić. Nic więc dziwnego, że R.J. w dosyć bolesny sposób odkrywa, że prężenie mułów na konferencjach i głodne bajki o dominacji to ciut przy za mało. Wypadałoby jeszcze poprzeć mocne słowa co najmniej równie mocnymi czynami. A skoro boli, to i reakcja taka jakby od czapy.
24poniedziałek, 02, października 2017 14:58
Zgred
@a-c10

Ależ możesz się nie zgadzać, co zupełnie nie zmieni mojego zdania, gdyż ja to po prostu wiem.
Sam piszesz co Cię uderzyło, a więc czujesz niejako sportowy duch, co prawda dodatkowo uogólniasz " teorię zdrady w odniesieniu do trenera, wodza, dyrektora" w zaistniałych sytuacjach. I dobrze, bardzo dobrze wnioskujesz, że to błąd.
Wracając na poziomy sportowe. "To nie ja tooooo - oni" Oni mnie zdradzili, jak dziewczynki... itd. Ja ( JA) JAAAA po trzech meczach o których słusznie piszesz - to gdzie to sławetne - JA ?
Być może takie słowa, które padłyby z ust szkoleniowca z "nieco dłuższym stażem" i co ważne doświadczeniem ligowym żeby nie powiedzieć reprezentacyjnym skłoniłyby mnie do większego zastanowienia. Ale nie te...i nie tego trenera! I podkreślam raz jeszcze - tylko szatnia jest uprawniona do takich "inwokacji". Tam nawet jak trzeba w obecności prezesa klubu stawia się wszystkich pod ścianą i dokonuje rozebrania problemu na części pierwsze, mając ukierunkowany personalnie żal czy pretensje. Forma wyrażania tychże nawet najbardziej dobitnych przyjmuje szatnia i zostawia szatnia...( wybacz teraz mnie - stara szkoła)

Gdzieś na którymś forum przeczytałem taki o to wpis:

"Co zyskał tymi słowami trener (K)Jozak?
Zdecydowanie trenerowi odpadł jeden istotny problem z głowy.
Nie będzie musiał się tłumaczyć rozżalonym rodzicom po bolesnej porażce ich dzieci"

I choć to sarkazm, to trafiony w punkt...
25poniedziałek, 02, października 2017 16:07
Senator
Wiem że Zgred grał zawodowo i trzeba mu wierzyć ale ja jednak widzę to ciut inaczej.
Owszem jeśli wiem że grając daje z siebie wszystko, robię to najlepiej jak umiem, staram się etc to wtedy takie słowa bolą i mogę mieć w dupie takiego trenera.
Co jednak jeśli zdaję sobie sprawę że odpierdalam płaszczyznę, olewam robotę pozoruję grę itp itp. Wtedy też będę miał pretensje do trenera ? A może jednak powiem ma rację jesteśmy panienki .
26poniedziałek, 02, października 2017 16:30
Senator
@kibic50
Ty też grałeś na poziomie ekstraklasy. Jak to widzisz ? Tylko nie pisz że to były inne czasy i Wam się w głowach nie przewracało Smile
27poniedziałek, 02, października 2017 16:38
kibic50
@Senator

Sorry ale nie pomogę.
Nie te czasy, nie ta dyscyplina i nie ta siła medialna.
Trener po meczach, w których daliśmy ewidentnie dupy beształ nas w szatni pod niebiosa.
Nie wychodził z tym do dziennikarzy, bo nie miał do kogo Very Happy

W mojej ocenie Jozak tym wywiadem chciał zdjąć z siebie odpowiedzialność. Był wpierdol, były pomeczowe emocje, ale powinien chyba przemilczeć.
Każdy rozsądny wie, że ani zasługi ani winy w obecnej grze Legii jego nie ma.
Każdy nierozsądny bije piłkarzy.
Strasznie to smutne, co spotkało nasz klub zaledwie po kilku miesiącach gry w LM.
Nie dorośliśmy chyba ani piłkarsko, a kibicowsko tym bardziej.
28poniedziałek, 02, października 2017 18:18
Zbyszek
Po wczorajszym meczu i tym co się wydarzyło pod stadionem,aż nie chce się piórem do kałamarza sięgać,ale tatuś musi.

O tym,że rodacy stają naprzeciw siebie w meczu polskich klubów.
Niestety nie są to nasi krajanie.Gdyż na ławkach trenerskich w dwóch największych polskich klubach zasiadają dwaj Chorwaci.We wczorajszym meczu jeden faktycznie,a drugi teoretycznie.Pewno poza meczem porozmawiali ze sobą, chociaż spotykali się w ostatnich 10 latach na różnych kursach szkoleniowych, gdzie na ogół Jozak był wykładowcą,a Bijelica słuchaczem.Można bez przesady powiedzieć,że trener Lecha jest wychowankiem Jozaka, który go szkolił na kursie i oceniał jego pracę dyplomową kończącą szkołę trenerów traktującą o grze z kontrataku. Bijelica darzy Jozaka ogromnym szacunkiem i uważa,że ma on ogromną wiedzę o futbolu i jeżeli zdoła przekuć ją w konkret to Legia stanie się piłkarsko bardzo mocna.Tylko,że jak by nie patrzeć dobrego świadectwa taka sytuacja polskim trenerom nie wystawia. Ale tak po prawdzie to chyba tylko Probierz i Strejlau jakoś tam wierzą w tzw. polską myśl szkoleniową.W Legii i Lechu pracował uważany powszechnie za najlepiej przygotowanego do zawodu trenerskiego Maciej Skorża i w obu sobie nie poradził.Przy czym w Legii ignoranci z ITI za wcześnie go pożegnali.Więc w zasadzie po Skorży nie ma nikogo lepszego.W te piórka chciałby się ustroić Probierz,ale jego ocena własnej osoby drastycznie rozmija się z ocenami prezesów największych polskich klubów.Natomiast to on dokonuje ocen kolegów po fachu i ostatnio na cenzurowanym u niego znalazł się Bijelica. Czyżby chciał zająć jego miejsce?. W każdym razie nie jest tak,że prezesi złośliwie nie chcą zatrudniać polskich trenerów,ale mają ku temu poważne powody.Jeden jest taki,że w większości przypadków mają oni słaby , jednostronny warsztat i nie radzą sobie w interakcjach z zawodnikami, zwłaszcza w dłuższym okresie czasu.Owszem mają pomysł na prowadzenie zespołu,ale szybko się on wyczerpuje, tak jak i formuła współpracy.I niewiele czasu potrzeba,aby nastąpiło obustronne zmęczenie materiału zwiastujące nieuchronny koniec męczarni. Zresztą zawodnicy szybko wyczuwają czym nowy szkoleniowiec pachnie, wiedzą czy narcyzmem i tak jak na to zasługuje tak go traktują.Dziś to i tak jest pełna kultura i rewerencja, bo chodzą do prezesa, usiłują dyskutować, a jeszcze nie tak dawno zamykali przed takim delikwentem szatnię i kapitan dawał mu kartkę ze składem,żeby mógł przed mediami szpanu zadawać, że on trenerem jest.Bo to nie jest tak,że zawodnicy nie szanują trenerów,ale jest tak,że w tym zawodzie na szacunek trzeba zapracować, jako fachowiec i jako człowiek.

O tym,że Legii nikt się nie boi.
W jednym z pism z programem telewizyjnym jako reklamę meczu Lech-Legia zapodano tytuł,że "Lech się Legii nie boi". Ja chciałbym zapytać tego mędrka,żeby mi wskazał chociaż jeden klub,który w dobie obecnej boi się Legii.W sensie piłkarskim, bo jeżeli idzie o kibiców to trochę by się znalazło.A jak wspominamy z nostalgią były czasy, kiedy większość naszej drużyny się bała.W zasadzie z góry można było przewidzieć prostą swej wymowie ich "taktykę" polegającą na obronie wszystkimi siłami i gry z tzw. kuntry. Czasami im się udawało urwać nam jakieś punkty.Czasami.Dziś o takim graniu już wszyscy pozapominali.Pozostała jeszcze, jak długo? ,większa mobilizacja. Bo piłkarsko Legia dziś to słabizna. Tylko marka i nazwa pozostała. Dobre i to.

O tym,że trener chce z zawodników Legii zrobić zespół.
Nie chodzi o samo pojęcie zespołu,ale o to co w piłce najważniejsze - o grę zespołową.Takie podejście do piłki nożnej jest stosunkowo młode, bo liczy sobie trochę ponad 55 lat, bowiem wcześniej gra była oparta na indywidualnych popisach, które w sumie składały się na wynik drużyny. Ten nowy model wprowadzał z niemałymi oporami w Interze Mediolan na początku lat 60-tych legendarny Helenio Herrera. On to w szatni wywieszał hasła w rodzaju : " Grając dla drużyny, grasz dla siebie". Aby zaszczepić ducha zespołowości koszarował zawodników odcinając ich od świata i skazując na siebie. To stało się najpierw przyczyną sukcesów,a potem porażki.Bo chyba z tym przesadził, gdyż duch może być tak samo dobry jak i zły.I często tak się dzieje,że to ten zły dominuje.Ale od tamtego czasu te dwa podejścia do istoty futbolu, często antagonistyczne są stale w nim obecne. Indywidualizm zawodników, ich chęć pokazania się na scenie piłkarskiej staje w opozycji do zamierzeń trenera, który wie,że zespolone indywidualności stanowią większą wartość niż pojedyncze jednostki.Taką zespołowość udało się osiągnąć Czerczesowowi, ale w bieżącym roku ten dorobek został roztrwoniony. Legia stanowi zlepek nie rozumiejących się autonomicznych osobników.Trener Jozak metodycznie stara się,aby nasi gracze zrozumieli,że razem są silniejsi i aby następnie w meczu grali ze sobą przeciw wspólnemu wrogowi.Zadanie trudne i należy obawiać ,że z tym zestawem graczy niewykonalne.

O tym,że trener Jozak postępuje racjonalnie.
Piłka nożna jak każdy rodzaj działalności człowieka podlega w ogromnym stopniu takim samym procesom rozpoznania i reakcji na bodźce i zjawiska zewnętrzne jak cała okalająca rzeczywistość.Przyznam się bez bicia,że nigdy nie rozumiałem tych trenerów, którzy w sytuacji kryzysowej zmieniali ustawienie taktyczne i mieszali składem.Toż to stare przysłowie powiada,że podczas przeprawy przez rzekę nie zmienia się koni.Szukali oni odmiany losu w czynnikach irracjonalnych, gdyż dawali tą zmiennością dowód,że uprzednio dokonywali złych wyborów czyli ci co grali byli gorsi od tych co nie grali.Czysty idiotyzm. Ci co wpadli w dołek muszą z niego przecież wyjść.Nikt za nich tego nie zrobi. Albo inny przykład.Kiedy ktoś wpadnie w jakieś bagno i tylko łepek mu wystaje nie może się miotać bez sensu na wszystkie strony, bo się z kretesem utopi,ale musi myśleć,że może jakiś ratunek się znajdzie i z całą pewnością nie może pogarszać swojego położenia. I Jozak tak stara się postępować. To co dotychczas robił to stawka na przeczekanie kryzysu z jak najmniejszymi stratami.Niestety chyba w tym myśleniu jest osamotniony.

O tym,że dobra seria kiedyś się kończy.
Legia wygrała z Lechem ostatnie 5 meczów w lidze.Wczoraj ta seria zakończona została nokautującą porażką.I teraz musimy sobie postawić pytanie czy Lech dotychczas był tak słaby,a my mocni, a więc czy teraz to my jesteśmy słabi,a Lech mocny?.Lech jak widać z innymi zespołami radzi sobie średnio,a więc mocarzem to on nie jest.Ale wczoraj był dla nas za mocny.Dlatego,że to nasza drużyna jest niewyobrażalnie słaba. Zmiana trenera niczego na lepsze nie odmieniła.Obserwujemy w wielu drużynach,że zmiana trenera często stanowi impuls dla graczy,aby pokazać się z jak najlepszej strony,aby przekonać trenera do siebie, do tego,że zasługuje się na miejsce w składzie.Tylko,że na taki zryw trzeba dysponować zasobem rezerw fizycznych i mentalnych,a nasza drużyna takowych nie posiada.Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele,ale chyba główną jest to,że kryzys w zespole pogłębiał się z każdym meczem, aż osiągnął dno.Od niego można się odbić, bo już nie ma dokąd spadać, lecz to musi być proces.Im głębszy kryzys tym dłużej trwać musi wychodzenie z niego.Nowy trener chce zakląć rzeczywistość twierdząc,że w szatni Legii zapanował lepszy duch. Być może, tylko,że w sporcie wymagającym wysiłki fizycznego żadne zaklęcia, wezwania do zaangażowania nie zastąpią formy.

O tym,że kobietą nasz zespół nie jest.
O kobiecie można powiedzieć,że pokazuje co ma i ma co pokazać. A o naszych piłkarzach,że pokazują co mają ,lecz nie mają czego pokazać. Inaczej mówiąc żal serce ściska oglądając to co prezentują nasi piłkarze.Tym razem byliśmy słabsi od przeciwnika w każdej formacji i w każdym miejscu boiska.Nasi piłkarze nie podjęli walki, którą narzucili piłkarze Lecha, grali za daleko od rywali, pozwalali im na rozgrywanie piłki , wytwarzanie sytuacji i oddawanie strzałów na naszą bramkę.W sumie Lech oddał we wczorajszym meczu więcej strzałów na bramkę Legii niż we wszystkich dotychczasowych meczach tej rundy.Można się było zastanawiać, gdzie byli nasi zawodnicy, bo na boisku to chyba nie.I na tym krytykę zakończę i nie będę oceniał indywidualnie zawodników. To nie oni bowiem są sprawcami kryzysu.Po meczu w Canal + Ekstra nareszcie Maciej Murawski pokazał kilka akcji z meczu w szerszej perspektywie i wyraźnie było widać różnicę szybkości poruszania się pomiędzy zawodnikami Lecha i Legii.To ona zadecydowała o grze i o wyniku.

O tym,że tylko głupiec uczy się na własnych błędach, mądry uczy się na cudzych błędach.
Taka postawa powinna być racjonalna i całkiem zrozumiała.Popełnianie błędów niejako po to, aby się na nich uczyć ma coś z masochizmu i jest z gruntu bezsensowne.Najgorsze jednak następuje wówczas, kiedy ktoś błądzi nie zdając sobie z tego sprawy.Ma tak mało wiedzy, doświadczenia, umiejętności,że robiąc źle ma przekonanie ,że czyni dobrze.A z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w tym roku, a już dowodnie od początku tej rundy.I dobitnie widać,że własne błędy kosztują najdrożej.W tym kontekście nie sposób nie odnieść się do przepychanek słownych kilku naszych piłkarzy,że nie donosili na trenera Magierę do prezesa. Już pomińmy,że prezes w tym rozumowaniu jawi się nie jako swój,ale jako obcy,ale sama sytuacja byłaby z gatunku bardziej śmiesznych niż przykrych. Gdyby nie to,że zawodnicy wypierają się,że to akurat byli ci wymienieni w GW,ale nie zaprzeczają,że jacyś delegaci piłkarzy jednak byli. Ale również ich słowa jakich używają brzmią tak naprawdę następująco : " To nie my donieśliśmy,że Magiera był najgorzej przygotowanym warsztatowo trenerem z jakim kiedykolwiek pracowaliśmy". Dzisiaj zbieramy tego dyletanctwa, tego braku odwagi, tego braku lojalności wobec klubu gorzkie owoce. Jak by nie patrzeć lepiej uczyć się na cudzych błędach.

Odnośnie wczorajszego kolejnego bandyckiego wybryku nie będę strzępił języka po próżnicy. Czekam kiedy prokuratura da głos.
29poniedziałek, 02, października 2017 18:59
czarnuch
@ksjp ostatnie lata finalnie nadmuchały ego do wielkości Chin. M.in z tego względu dziś DM mówi o kadrze,która powinna wciągnąć ligę nosem... Podobny ton niósł się również m.in tu..

@dalkub "Panowie wiem że mnie za to zjedziecie.." i ja osobiście plułem sobie w mordę,że jednak nie wolałem tego czasu spożytkować w milszy sposób niż blamaż a Lechem bez formy.

@Baron "Legia po dwóch obozach przygotowawczych z Magierą" a mógłbyś dodać trochę info nt drugiego obozu przygotowawczego "z Magierą"? Jeśli 10 dni w okrojonym składzie to obóz przygotowawczy do początku sezonu złożonego z gry na 3 frontach tj przede wszystkim europuchary to gratuluje zestawienia. Ponadto odnośnie obozów a konkretnie okienek transferowych też wiele można napisać ale po co? Skoro dziś dochodzimy do zimowych wniosków pt słaba kadra. Idąc dalej.. Skoro pomysłem Magiery było wykorzystanie w konkretnej taktyce m.in Vadisa czy po prostu - NAPASTNIKÓW a nie wyrobów im podobnych i ten pomysł i ta taktyka była tematem nr 1 podczas obozów to równie dobrze co pół roku może powtarzać to samo,aby reszta "załapała" a wtedy i tak wypadnie mu Czerwiński, Gui, Rado, Jodła, Kuchy...
Magiera spadku nie dostał?
"Dużo pisze się o transferach, jakby nie patrzeć przed tą rundą w Legii były pieniądze na nie i Żewłakow z Magierą dokonali ich. Jeden wyszukał takich, a nie innych piłkarzy, a drugi ich zaakceptował do pierwszego zespołu. Więc nie bardzo rozumiem zarzuty niektórych w stronę Mioduskiego, że nic nie zrobił by wzmocnić drużynę ale to jest inna historia" a czytałeś kogo chciał Magiera a kogo dostał? Bo o tym była mowa i bynajmniej nie był to Sadiku, nie był to Berto i nie był to Pasquato.
"przede wszystkim zacznijmy od nich wymagać. " - i o to mi właśnie chodzi w kontekście DM Smile




A już najbardziej śmieszy mnie argument pt "Hasi Magierze przygotował..." I wtedy stajemy jak ten baran przed ścianą z zamysłem pt Hasi przygotował dobrze,z czym kłócą się wyniki i gra a potem Magiera,który nie przygotował dobrze a zrobił wynik dobry. Taki mamy klimat Smile
30poniedziałek, 02, października 2017 20:00
Baron
@czarnuch

"a czytałeś kogo chciał Magiera a kogo dostał? Bo o tym była mowa i bynajmniej nie był to Sadiku, nie był to Berto i nie był to Pasquato. "

Przepraszam, a co to jest za trener, który nie ma swojego własnego zdania i godzi się na piłkarzy, których nie chce? Wiesz co to oznacza? Że w takim bądź razie była z niego fajtłapa bez jaj. Ja w takiej sytuacji kazałbym Żewłakowowi spier... w podskokach i bym udał się na poważną rozmowę do prezesa, informując że dyr. sportowy bez żadnych konsultacji ze mną i moim sztabem sprowadza mi leszczy, za których grę mam podnosić odpowiedzialność i których nie chce widzieć w swojej drużynie, a przy okazji mam ponosić odpowiedzialność za wyniki drużyny.

Co do Mioduskiego to po przejęciu Legii nie zapewnił jej warunków do treningu, odnowy biologicznej, opieki lekarskiej, rozwoju itd. itp.? Więcej w ostatnim okienku nie sypnął kasą na transfery? Co miał więcej zrobić?
Powiem ci co ja bym zrobił będąc na jego miejscu: od razu pogoniłbym Żewłakowa po tym jak odszedł jego super szef - Leśny, a Magierę najpóźniej po blamażu z Astaną i o to mam do DM największe pretensje, że się cackał z tymi dwoma panami tyle czasu.
31poniedziałek, 02, października 2017 21:20
czarnuch
@Baron "Przepraszam, a co to jest za trener.." - zakładamy,że jeśli trener nie potrafi się postawić i wymusić na właścicielu transferów wedle jego uznania to "co to za trener" tak?

"dyr. sportowy bez żadnych konsultacji ze mną i moim sztabem sprowadza mi leszczy" - sęk w tym,że transfery nie przybił wyłącznie Misza ale także i DM. DM zaś mając do wyboru opcje Magiery i opcje Miszy, wybrał to drugie.

#odpowiedzialność
W Legii nie od dziś nie od wczoraj panuje podział ról. Stąd jedni odpowiadają za transfery, drudzy za treningi itd itd.. Natomiast od lat głównymi winowajcami etc są trenerzy. Taka też jest recepta na zmiany na lepsze DM.

#MITYCZNEprzygotowania

Nie wiem ile razy można wynosić kwestie przygotowań etc opracowanych przez JM. @Baron również nadmieni ale z detalami się nie zmierzy...
Magiera wszystko co mógł, to powinien wypracować zimą,gdy przerwa jest ku temu dogodna. Wyskakiwanie z letnimi przygotowaniami to jak sparing na przetarcie z Mazurem przed meczem z Realem. Nijak to porównać. W zimę zabrano mu dwie idealne maszynki do strzelania bramek. W lecie rozgrywającego. Nie od dziś wiadomo od czego jest napastnik a od czego rozgrywający. Skoro jego (trenera) zadaniem ma być stworzenie na cito alternatywy to sorry bardzo ale żaden ekspert nie wmówi mi,że 10 dni bez pierwszego garnituru w komplecie jest to możliwe. W zimę owszem.. ale PO przygotowaniach zimowych był czas wyłącznie na wypracowanie alternatywy za Niko i Prijo - na czym "ucierpiał" finalnie Rado.

"Co do Mioduskiego..." - i poważnie AŻ tyle wymagasz od DM? To ja pójdę przodem! Wymagajmy od piłkarzy wyłącznie prezentowania się. A czy lepiej czy gorzej? Who cares? I podobnie jest z DM. Wymagania stawiam na podstawie "wizji".. Szerzej omawianej w mediach.
"Co miał więcej zrobić?" - zamrozić całość pensji a to,że za plecami i bez konsultacji z kimkolwiek z drużyny? WHO CARES Smile Miał przede wszystkim co najmniej ROK na zaplanowanie swojego stołka po tym jak się na niego zamachnął. Obecny sezon to weryfikuje. Jest lepiej niż było..?
32poniedziałek, 02, października 2017 22:34
mohikanin
W tej chwili pierwsze skrzypce w Legii grają gracze, którzy na jesieni zeszłego roku często nie łapali się do 18-nastki( Kucharczyk czy Hamalainen).

A czyniąc z Hamalainena centralną postać na boisku dorównujemy Lechowi za czasów Rumaka.
33poniedziałek, 02, października 2017 23:18
Baron
@czarnuch

"zakładamy,że jeśli trener nie potrafi się postawić i wymusić na właścicielu transferów wedle jego uznania to "co to za trener" tak? "

"#odpowiedzialność
W Legii nie od dziś nie od wczoraj panuje podział ról. Stąd jedni odpowiadają za transfery, drudzy za treningi itd itd.. Natomiast od lat głównymi winowajcami etc są trenerzy. Taka też jest recepta na zmiany na lepsze DM. "

Jak napisałeś w Legii jest podział ról tyle, że zapomniałeś chyba, że są to naczynia połączone, a dział skautingu jest dla trenera jedynki a nie na odwrót. I to obowiązkiem dyr. sportowego powinno być dostarczenie piłkarzy o charakterystyce jakiej chce trener i za jego akceptacją, a nie tych, którzy się mu widzą. W innym przypadku trener z jajami poszedł by to prezesa i wyłożyłby co mu leży na wątrobie - albo ściągamy piłkarzy, których ja rekomenduje w miarę naszych możliwości finansowych albo nie biorę odpowiedzialności za wyniki, w sytuacji kiedy dyr. sportowy ma w dupie moje sugestie odnośnie transferów i ściąga mi piłkarzy, których nie chcę i nie widzę w drużynie, ewentualnie się żegnamy. To nie Mioduski odpowiadał za transfery, od tego był Żewłakow i właśnie Magiera, za to brali kasę. Proste jak konstrukcja cepa.

"#MITYCZNEprzygotowania

Nie wiem ile razy można wynosić kwestie przygotowań etc opracowanych przez JM. "

No teraz to mnie rozbawiłeś już do łez, czyli drużynę można przygotować tylko w zimie, a coś takiego jak letnie przygotowania nie istnieją, aha spoko, powiedz to trenerom piłkarskim Very Happy
Wybacz ale tej piramidalnej bzdury nie zamierzam nawet komentować. Niezły jesteś Very Happy

Za tworzenie alternatywy dla oczywistego odejścia VOO w lecie, o czym mówił Żewłakow w jakimś wywiadzie po zwolnieniu z klubu, wiedział on i cały dział skautingu, wiedział też o tym i musiał się z tym liczyć Magiera. Co ww. panowie z tym zrobili? Nie muszę chyba dodawać, że Legia przeznaczyła nie małe pieniądze przed obecną rundą na wzmocnienia i jakimi transferami ci panowie mogą się dziś poszczycić? Nadal twierdzisz, że to Mioduski miał tych transferów dokonywać czy ludzie przez niego do tego zatrudnieni?

"Jest lepiej niż było..?"

Nie jest i dobrze o tym doskonale wiesz tak jak i w sposób świadomy milczysz i nie piszesz co spowodowało, że taka sytuacja w klubie ma obecnie miejsce. Sorry tzn. jedyne co potrafisz napisać to "wina Darka" i tyle z twojej strony Very Happy
34wtorek, 03, października 2017 02:27
a-c10
@ Zgred:

To ja się nadal nie zgadzam. Być może kiedyś było tak jak piszesz. Albo inaczej: być może gdyby skład Waszej ekipy zaludniali Legioniści z dziada pradziada, gotowi za czarną elkę w kółeczku oddać nerkę i płuco; gdyby prowadził ich gostek z Powiśla, który na Łazienkowską 3 pierwszy raz trafił w wieku lat pięciu przyprowadzony przez tatkę za rąsię, potem sam w Legii grał przez całą karierę, a na koniec, odwiesiwszy buty na kołek, mozolnie piął się po kolejnych szczeblach szkoleniowej drabiny, by wreszcie objąć stery ukochanej ekipy - być może (pewności nie mam tu za grosz) w takim wypadku perora o zdradzie miałaby jakieś szanse zadziałać. I wtedy faktycznie, najsensowniej byłoby ją wygłosić w szatni, z dala od niepowołanych uszu, publicznie pokazując jednolity i zwarty mimo porażki front.

Ale tak nie jest. I przecież obaj dobrze o tym wiemy. W Legii grają kolesie, których wczoraj u Was nie było i jutro znów ich nie będzie. A sam Romeo Jozak do całkiem jeszcze niedawna miał, założę się, bardzo mgliste pojęcie o Waszym klubie. Nie ma tu zatem miejsca na żadne "zdrady", bo nikt nikomu niczego nie przysięgał.

Stąd też niezmiennie uważam, że problem leży nie w lokalizacji, a w treści wypowiedzi Waszego trenera. Ja już pomijam ten smutny fakt, że klepiąc jakieś bzdury o dziewczynkach zrobił z siebie buraka. Wciąż bardziej istotna wydaje mi się ta zdrada. To odcinanie się. I ten brak reakcji na wydarzenia z parkingu. A nawet nie tyle mi się wydaje, co ja to, drogi Zgredzie, no cóż, wiem. Wiem, bo też zdarzało mi się prowadzić różne zespoły ludzkie. W razie potrzeby zdarzało mi się je koszmarnie - wybacz - opierdalać. Ba, raz nawet (zupełnie serio) wyleciałem z roboty, bo mojej ówczesnej szefowej nie przypadł do gustu sposób, w jaki potraktowałem jedną ze swych podopiecznych. Nie piszę tego, żeby się chwalić, bo i przecież nie ma czym. Chodzi jedynie o to, że nigdy nie posunąłbym się do tego, by pomiędzy sobą, a swymi podwładnymi/podopiecznymi stawiać jakiekolwiek ściany. Żeby wypinać pierś po ordery za wspólne sukcesy, ale odcinać się od "ich" porażek. Bez względu na to, czy zrobiłbym to publicznie, czy w zamkniętym gronie, w okamgnieniu straciłbym w ich oczach cały autorytet i w zasadzie mógłbym się pakować.
35wtorek, 03, października 2017 03:14
a-c10
@ Zbyszek:

Ja tylko odnośnie jednego punktu. Otóż wydaje mi się, że narodowość obu trenerów we wczorajszym meczu to świadectwo wystawione wcale nie Polskiej Myśli Szkoleniowej (którą zresztą od dawien dawna uważam za byt fantomowy, ale to chyba temat na osobną dyskusję), tylko zarządom polskich klubów. Zwłaszcza tych teoretycznie najsilniejszych.

Romeo Jozaka zostawmy. Mimo karygodnego zachowania wczoraj tak przed kamerami, jak i na parkingu, nadal uważam, że ocena jego pracy z Legią po ledwie trzech spotkaniach byłaby czystym kuriozum. Ale ten Bjelica? Powiedz mi, Zbyszku, czy to aż taki tuz? Poważnie...? Tuz, który prowadząc naprawdę niezły skład do ostatnich sekund poprzedniego sezonu musiał drżeć o europejskie puchary? Który dawno już zdążył z tych pucharów odpaść?

Mam silne wrażenie, że dla wielu osób przykładowy Michał Probierz jest gorszym trenerem wyłącznie dlatego, że nie nazywa się Michal Prober i nie jest Czechem.
36wtorek, 03, października 2017 09:04
Zgred
@a-c10

Mam nieodparte wrażenie, że poruszamy się dokładnie w tym samym kierunku choć każdy innym torem...Wink
Ja swoje przemyślenia przenoszę na litery właśnie niejako z perspektywy "tego z Powiśla gostka" a inaczej mówiąc tego oddanego w działaniach, w wypowiedziach kogoś kto odpowiada za drużynę, którą prowadzi, mając poczucie i wiedzę o klubie w którym pracuje. Podkreślam - odpowiada...a to znaczy ni mniej ni więcej jak to, że przed szereg ( każdy dodam) w tym mikrofonów przede wszystkim się nie wychodzi. Facet po drugim meczu głosząc iż widzi jak rodzi się team spirit ( budując za pewne psychologię szatni) już po meczu następnym nawet nie wali się w stopę, ale ją wręcz sam niemalże ucina stosując bardzo wygodną metodę spychologii...
I tak - oni winni zdrady, ja czysty jak łza. Poniekąd zresztą mając rację ( tej czystości) w nocnych wydarzeniach parkingowych. To musiała być osobliwa chwila jak trener swojej drużyny, w której szuka spiritu teamu stoi i patrzy jak mu piłkarzy "oklepują" zagorzali kibice.
Więcej Ci powiem drogi @a-c10 jeżeli ów trener stał jak przestraszony posąg gipsowy i choćby grzecznie przesunął się na bok zajmując lepsze miejsca widokowe "pojedynków w klapsach" nie zajmując choćby - jakiegoś - stanowiska wobec zagorzałych - to jak na "aucie" pisze @CTP - szatnia go połknie, przetrawi i wydali.
Jednego dnia upokorzył dwa razy swoją docelową grupę ludzi - podkreślam słowo - jeżeli...( a mam wrażenie, że dokładnie tak było)

"Wciąż bardziej istotna wydaje mi się ta zdrada. To odcinanie się. I ten brak reakcji na wydarzenia z parkingu. A nawet nie tyle mi się wydaje, co ja to, drogi Zgredzie, no cóż, wiem."

No widzisz @a-c10 - obaj to wiemy Wink

Reasumując myślę, że Legia prześlizga się do zimy i zmieni trenera. Teraz ma trochę czasu na naprawdę przemyślany wybór człowieka z trenerskim doświadczeniem. Tym samym pewnego rodzaju plan prezesa Mioduskiego zacznie żyć zakładanym życiem. Pan Jozak dostanie stołek dyrektorski odpowiadający za strukturę szkolenia, modele prowadzenia roczników, koordynację struktur. Oczywiście jeżeli się na to zdecyduje, co ważne gdyż do zimy Warszawa może mu się jawić jedynie "w ciemnych barwach" klimatu...bo kto wie jak to się począwszy od dnia dzisiejszego potoczy ?
37wtorek, 03, października 2017 10:36
CTP
@Zgred
"Reasumując myślę, że Legia prześlizga się do zimy i zmieni trenera"
Nie wiem, jak inni ale ja bardzo na to liczę. Sęk w tym, że na to trzeba mnóstwo "kasabubu". Tak na moje oko jakieś 10 mln eurasków, bo to nie dość, że na nowy sztab szkoleniowy, to jeszcze na przewietrzenie szatni. A klubowa kasa świeci pustkami. Dolary przeciw orzechom, że spłatę Leśnego i Wandzla Mioduski musiał podlewarować jakimś kredytem.
Ja osobiście nie widzę innego rozwiązania niż odsprzedaż kilkudziesięciu procent udziałów i wydaje mi się, że Prezes raczej nie powinien mieć problemów ze znalezieniem chętnych. Tutaj powinna zaprocentować jego pozycja w ECA - tam jest wielu takich, których można namówić, choćby na poczet przyszłych zysków z Akademii.
38wtorek, 03, października 2017 12:13
Zgred
@CTP

Kiedy toczyły się "boje" o Legię napisałem jak z perspektywy Mioduskiego staram się rozumieć jego ruch wykupu udziałów od panów L&W. Dalej tak myślę, że choć to dość odległe czasowo ( lat kilka) to właśnie to marzenie ( choć ja do marzenia dodałbym biznesowe) właśnie jest motorem napędowym pana prezesa. Wybudowanie akademii z prawdziwego zdarzenia oraz posiadanie najbardziej medialnego klubu w stolicy Polski ( w zamierzeniach grającego w Europie) da w przyszłości możliwość odsprzedania przedsiębiorstwa jakim może stać się Legia nawet kilkanaście razy większym przełożeniem niż te 40 baniek dla byłych wspólników. Lub co najmniej kilka razy większym w przypadku odsprzedaży jakiejś części udziałów ( mniejszych niż połowę).
Moim zdaniem takie jest to marzenie,,,ładneWink dla wszystkich, pod jednym jednak warunkiem może się udać -to całościowe przedsięwzięcie musi napędzać jak koło zamachowe pierwsza drużyna.
39wtorek, 03, października 2017 16:35
czarnuch
@Baron
#naczynia połączone
Zgadzam się w stu procentach,że tak być powinno ale czy tak faktycznie jest? Czy faktycznie Darek woła do siebie zarówno sztab jak i dyrektora ze swoimi jastrzębiami skautingu i dyskutują nad transferami? Śmiem wątpić o czym trąbił JM. Chciał rozgrywającego - to wg DM dostał Pasquato. Chciał skrzydłowego to dostał - grubego do kuracji. I teraz mam uwierzyć w to,że trener mając przed sobą opcję 1,2 i 3 akurat wybiera tego 3, grubego, nadającego się wyłącznie do kuracji przez miesiąc bądź dwa Smile
I tak k.. to nie DM odpowiadał za transfery.. To ON odpowiada za zatrudnionych przez niego ludzi,którym oddaje konkretne komptencje...
PS. ktoś już kiedyś powiedział w wywiadzie nt komitetu transferowego i bynajmniej nie o trenerze była tam mowa,który domagał się konkretnych transferów,o konkretnej charakterystyce i niekiedy konkretnych nazwisk.

Baron jak już zgrywasz kozaka w stylu "no to mnie rozbawiłeś" to opowiedz o letnim zgrupowaniu. Opowiedz co jest w stanie zrobić trener w 10 dni bez pierwszego garnituru? Dlaczego nie odpowiesz na te PROSTE w twym umyśle zagadnienie a uciekasz "rozbawieniem" - merytorycznie albo koniec dysputy panie,bo to nie podstawówka.

"musiał się z tym liczyć Magiera" - i liczył się. Po każdym meczu, w każdym wywiadzie odpowiadał ZA prezesa czy DYREKTORA na pyt. o Vadisa, Pazdana czy Gui z Moulin. Czy jeden lub drugi odejdzie? Tak samo jak liczył na rozgrywającego, napastnika czy środkowego obrońcę. Spójrz na skład z Lechem i wskaż mi ile tych wynalazków pomaga obecnie Legii? Ok, spojrzymy za pół roku lub rok czy to faktycznie temat podobny do choćby Prijo, Dudy czy Gui. Natomiast nijak "transfery" pomogły trenerowi.

#alternatywy
Co innego mieć pojęcie o sytuacji, chcieć coś, zaplanować a co innego mieć ku temu narzędzia. To nie temat na 10 dni czy miesiąc. Z Sadiku nikt w pół roku nie zrobi Nikolica... Hamalainena do dziś "próbują"...

"jedyne co potrafisz napisać to "wina Darka" i tyle z twojej strony"
Hm.. Jest iti, wychodzi z niego Mioduski i mówi - mam wizję. Ściąga Leśnodorskiego i razem kupują Legię. DM jest głównym udziałowcem, pomysłodawcą, WIZJONEREM a Leśny wyłącznie jego człowiekiem, częścią jego wizji. Dziś się okazuje,że jednak DM nie było, to wszystko Leśny,bo siedział za stołkiem. DM wgl nie było, pojawił się w sierpniu. Ok, można i tak...

Na koniec dodam,że podobnie dużo Magiera miał do powiedzenia w kwestii transferów,co w kwestii wyjściówek zamrożonych przez DM.
40poniedziałek, 09, października 2017 20:07
Zbyszek
@A-c10.
Przepraszam za zwłokę,ale byłem niebywale zajęty tworzeniem dzieł wiekopomnych czyli pism urzędowych i tylko dla rozrywki felietoniki pisałem. Oczywiście,że Probierz jak by się nazywał z czeska np. Niemiaszek to nadal byłby tym samym niedouczonym samoukiem. To miedzy innymi pod jego adresem napisałem w komentarzu ,że mądry uczy się na cudzych błędach,a głupiec uczy się na swoich. Często taki naukowic popełnia ich tyle,że mu życia nie starczy,aby je stopniowo eliminować. Kłopot w tym,że Probierz się w ogóle nie uczy.Na niczym ,ani na swoich błedach,ani na cudzych. Bo on jest przekonany,że nie musi, bo on wszystko wie.Jest jak zastygła skorupa do której nic nie dociera i pozostaje cały czas niezmienna, zamknięta na otoczenie , wiedzę czerpiąca ze swego wnętrza. Jemu z tym bardzo dobrze,ciekaw jestem ile jeszcze z tym samozadowlonym Probierzem wytrzyma pan Filipiak. Kolejny gość, który słyszał i słowom uwierzył. Teraz widzi,że skorupa pokrywa pustkę. Pozdrawiam.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1