A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Polska - Czarnogóra 4-2: Cel osiągnięty

Polska zagra w finałach mistrzostw świata! W ostatnim meczu eliminacji nasza reprezentacja pokonała Czarnogórę 4:2. Polacy szybko objęli prowadzenie 2:0, w drugiej połowie wypuścili to prowadzenie z rąk, ale w końcówce meczu zdobyli dwie bramki i przypieczętowali awans. Bramki dla Polski zdobyli Krzysztof Mączyński, Kamil Grosicki i Robert Lewandowski. Czwarta bramka była trafieniem samobójczym.

Selekcjoner Adam Nawałka dokonał jednej zmiany w stosunku do składu, w którym Polska zaczęła mecz z Armenią. Karol Linetty został zastąpiony przez Krzysztofa Mączyńskiego. Skład Polaków wyglądał następująco: Szczęsny - Piszczek, Glik, Pazdan, Bereszyński - Błaszczykowski, Krychowiak, Zieliński, Mączyński, Grosicki – Lewandowski. Goście rozpoczęli w składzie: Petković - Stojković, Klimenta, Mijušković, Tomašević - Janković, Šćekić, Vukčević, Ivanić, Jovović – Bećiraj.

Pierwsze zagrania Polaków w meczu wyglądały dość nerwowo, ale upragniona bramka padła bardzo szybko. W 5. minucie Lewandowski zagrał na prawe skrzydło do Piszczka, ten płasko dośrodkował, Zieliński nie oddał dobrego strzału, ale piłka trafiła do Mączyńskiego, który pokonał bramkarza gości. Czarnogóra mogła natychmiast odpowiedzieć, na szczęście Szczęsny dobrze interweniował. Goście grali bez respektu dla polskiej reprezentacji. W 12. minucie Stojković uderzył celnie, jednak zbyt lekko. Za chwilę pod polską bramką doszło do kolejnego zamieszania. Polacy punktowali rywala i w 16. minucie było już 2:0. Zieliński podał do Lewandowskiego, ten wystawił piłkę Grosickiemu, który nie dał szans Petkoviciowi. Dwie minuty później Grosicki miał kolejną szansę, ale z woleja przeniósł piłkę nad bramką. W 29. minucie goście mieli stuprocentową sytuację. W piłkę nie trafił Glik, do strzału doszedł Jovović, ale nie trafił. W 37. minucie Ivanić strzelił zza pola karnego i piłka minęła naszą bramkę. W 40. minucie Tomašević nabiegł na piłkę po rzucie rożnym, ale naszej drużynie dopisało szczęście, bo zawodnik gości nie trafił czysto w piłkę. W końcówce tej części gry goście jeszcze dwukrotnie próbowali pokonać Szczęsnego, jednak obyło się bez poważnego zagrożenia dla polskiej bramki.

Do przerwy było 2:0. Gra naszej reprezentacji nie porywała, ale wynik był doskonały.

Na drugą połowę nie wyszedł kontuzjowany Piszczek. Bereszyński przeniósł się na prawą stronę obrony, a na lewej stronie pojawił się Rybus. Polacy grali spokojnie, pilnując korzystnego wyniku. W 61. minucie Glik zgrał głową do Krychowiaka, niestety nasz pomocnik nie trafił w bramkę. W 74. minucie po rzucie rożnym do strzału głową doszedł Glik, ale sytuacja była trudna i piłka poszybowała nad bramką. Minimalizm polskiej drużyny mógł się zemścić. W 78. minucie Czarnogóra zdobyła kontaktowego gola. Wprowadzony na boisko kilka chwil wcześniej Mugoša oddał doskonały strzał przewrotką po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym. W 83. minucie zapachniało horrorem, bo goście strzelili gola na 2:2. Polacy jak sparaliżowani stali i przyglądali się jak rywale wymieniają podania. Piłka trafiła wreszcie do Tomaševicia, który ładnym strzałem pokonał Szczęsnego. Zrobiło się dramatycznie, ale w 85. minucie goście popełnili fatalny błąd. Zbyt krótkie podanie do bramkarza przejął Lewandowski i trafił do pustej bramki. Po kolejnej akcji było już 4:2. Po rajdzie Grosickiego piłka trafiła do Błaszczykowskiego, który wstrzelił ją w pole karne. Zaskoczony Stojković pokonał własnego bramkarza. Za chwilę Zieliński uderzył w poprzeczkę. Doskonała okazję miał jeszcze wprowadzony z ławki rezerwowych Makuszewski, ale przegrał pojedynek z bramkarzem gości.

Polska zwyciężyła i awansowała do mistrzostw świata ze znakomitym bilansem punktowym. Trudno powiedzieć co stało się między 78. a 83. minutą niedzielnego meczu, jednak z pewnością nie był to przypadek, ponieważ tego rodzaju niezrozumiałe utraty koncentracji zdarzały się Polakom już we wcześniejszych meczach.

Trzeba natomiast podkreślić, że przypadku nie ma również w tym, że nasza reprezentacja w cuglach wygrała swoją grupę eliminacyjną. Mamy doświadczony, zgrany zespół i możemy oczekiwać, że wybrańcy Adama Nawałki pojadą do Rosji, mierząc w awans do fazy pucharowej turnieju, gdzie zdarzyć się może już wszystko.

Dyskusja (25)
1poniedziałek, 09, października 2017 09:56
iocosus
O meczu i reprze konkretnie później, za to teraz o tym kwiatku, który podziwiałem sprzed ekranu TV:
„Przepięknie oglądało się relację z fety reprezentacji Polski, jaką przygotował dla nas Polsat. Ten fantastyczny widok chwycił nas za serce tak mocno, że aż postanowiliśmy wybrać dla was małe the best of.” http://weszlo.com/2017/10/08/relacja-fety-wedlug-polsatu/
Zamiast fety Polsat pokazał reklamy zarówno na swoim głównym kanale, jak i w Polsacie Sport. http://www.sport.pl/mundial/7,154361,22485649,el-ms-2018-polsat-nie-pokazal-fety-polakow-po-awansie-kibice.html#MT2

No to teraz już subiektywnie ode mnie, jako tego, który musiał się zadowolić telewizyjnymi obrazkami. Otóż cholernie żałowałem, że Polsat traci „licencję” na reprezentację. Skóra mi cierpnie na myśl że przejmuje ją TVP. To znaczy cenię, poważam, lubię, szanuję Laskowskiego, zniosę Kurowskiego, ale … przy wszystkich zastrzeżeniach do gadających polsatowskich głów, według mnie formuła piłkarska prezentowana pod słoneczkiem była sto razy ciekawsza od tej w telewizji publicznej i tu konieczne zastrzeżenie, pod jaką opcją polityczną ta TVP funkcjonowała to było obojętne, piłkę i tak prezentowali i prezentują – siermiężnie w porównaniu z innymi. Innymi słowy konkretnie wolę dużo bardziej Cafe Futbol od 4-4-2 a studia meczowe i komentarz jeżeli było mi dane tez wybierałem ten polsatowski.

Zatem gdy Grosicki dziękuje ekipie Polsatu to według mnie zasłużenie:
http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2017-10-08/grosicki-dziekuje-ekipie-polsatu-sport/
Tylko teraz panie Kmita, gdy pierś prężysz dumnie to podumaj dlaczego na koniec tak spektakularnie daliście dupy!!! Dlaczego muszę napisać, może to i dobrze że repra i mundial będą w TVP! Koniec świata!
2poniedziałek, 09, października 2017 10:35
Dzynek
Te nasze straty bramek nie są jakimś zjawiskiem niewytłumaczalnym. Gdy prowadzi się dwoma golami naturalnym jest spadek poziomu zaangażowania sił fizycznych i mentalnych i w efekcie spadek poziomu adrenaliny. Jest dobry wynik i to nie nam powinno bardziej zależeć tylko tym drugim, niech oni się teraz pomęczą. Bronienie czy blokowanie przeciwnika z natury swej jest mniej energochłonne. Takie coś widzimy co chwila, co mecz lepszego z gorszym. Tego nie da się wyeliminować. Oszczędzanie się jest czymś do czego w sposób naturalny się dąży.

Mnie natomiast co innego zastanawia. Każdą naszą straconą bramkę poprzedza głupi błąd, jakiś kiks, niezrozumienie między graczami czy jakiś dziwny atak paniki. Dla przykładu gole z wczorajszego meczu.
Przy pierwszej bramce Krychowiak z Glikiem idą głową do tej samej piłki co powoduje złe wybicie. Piłkę zbiera Czarnogórzec, który nawet nie musiał walczyć o pozycję z Mączyńskim. Ta trafia na 5 metr gdzie znowu błąd koncentracji tylko na piłce a nie na pozycji do niej skutkuje swobodnym oddaniem strzału. W jednej akcji widzimy 3 głupie błędy: brak komunikacji i braki w odpowiednich zachowaniach obronnych Mączyńskiego i Zielińskiego. Choć przy tym golu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Pazdan powinien pójść na piłkę, a nie przyglądać się akcji.
Drugi gol: Pazdan Glik i Bereszyński bardzo blisko siebie kryją na piątce jednego zawodnika (o jednego Pazdana za dużo) a piłkę dostaje nie kryty gość w 16. Następuje paniczny atak na niego 3 zawodników co doprowadza do ustawienia 7 naszych zawodników w linii 5 metra. Inaczej mówiąc chłopaki zapomnieli, że jeszcze inni Czarnogórcy są na boisku. Piłka trafia na 18 metr w strefę całkowicie pozostawioną bez asekuracji. Następuje więc drugi, zbiorowy atak paniki jak na okręgówce. Tłum w szale idzie na piłkę. Niestety nieskutecznie.

Przede wszystkim to my sami stawiamy się w tak trudnych sytuacjach. Wpierw przez zbyt zachowawcze zachowania w rozegraniu często skutkujące przeniesieniem gry na naszą połowę (to są te podania między obrońcami nic nie posuwające akcji do przodu) i następnie zmuszające do wykonywania akcji ratunkowych w obronie jak wybicia w aut.
Przy okazji także drażnią mnie paniczne wybicia naszych obrońców kiedy mają czas i swobodę na opanowanie piłki. Brakuje naszym obrońcom orientacji, spokoju i komunikacji z braku których rodzą się nerwowe zachowania. W tym kontekście mi osobiście nie podobają się wybicia Michała Pazdana.

Gratuluję awansu. Świetny bilans jest zasługą przede wszystkim naszej gry ofensywnej i jednego zawodnika w szczególności. Nawet nie chcę myśleć co się może stać jak go zabraknie.

Wyzwania przed nami: znaleźć alternatywę dla ofensywy bez Roberta lub z wykorzystaniem ścisłego krycia jego osoby.
Musi nastąpić zdecydowana poprawa wyprowadzenia piłki i gry obronnej.
Łatwo sobie przecież wyobrazić jak na MŚ przeciwnicy będą chcieli nas zneutralizować: potrajanie Roberta i agresywny pressing na obrońców. Nic prostszego nie ma.
3poniedziałek, 09, października 2017 12:13
CTP
"Piłkę zbiera Czarnogórzec, który nawet nie musiał walczyć o pozycję z Mączyńskim"
Zauważyłem, że Mączyński ma bardzo głupi zwyczaj robienia tzw. stołeczka przy walce o górną piłkę. Z tego, co obserwuję w Legii chyba jeszcze nigdy nie udało mu się wygrać w ten sposób takiego pojedynku a często sędziowie gwiżdżą jego przewinienie. Wydaje mi się, że gdyby wczoraj normalnie skoczył do tej główki, to ta piłka w życiu nie trafiłaby na 11 metr pola karnego.
4poniedziałek, 09, października 2017 16:31
Zgred
@Dzynek

"Te nasze straty bramek nie są jakimś zjawiskiem niewytłumaczalnym."

A i owszem, jak podają miarodajne statystyki na 14 bramek straconych w tych eliminacjach - aż 11 bramek straciliśmy w drugich połowach meczów. Oczywiście można je "rozbierać" na poszczególne błędy obronnego bloku czy też poszczególnych graczy...ale mnie uderza coś jeszcze.
Już w meczach na Euro we Francji miałem swój osobisty żal do pana selekcjonera Nawałki za to, że jest zwyczajnym minimalistą. Jak inaczej tłumaczyć jego taktykę w której preferuje za wszelką cenę utrzymanie wyniku...To utrzymanie wyniku jest jego wizytówką, przez którą ( tak uważam) nie ograliśmy Portugalii przed rzutami karnymi, które zawsze są ruletką. Ale wcześniej była Szwajcaria. I w tym meczu trener Szwajcarów przed dogrywką zrobił 3 zmiany wprowadzając świeżą krew, a nasz Nawałka grał na - utrzymanie...
Na utrzymanie tak samo grał z Portugalią, która to w tym meczu była tak bardzo do ogrania, że aż się prosiło o element zmian ofensywnych, aby ich dobić...Ale nie - wieczny motyw - na utrzymanie. Dlaczego o tym?
Otóż Nawałka "na utrzymanie " ma we krwi...ten brak otwarcia ryzyka, chęci zastosowania manewru wygrania jest w nim niepokojące. Nie wiem jak prowadzi zespół w szatni w przerwie meczów, ale coś na rzeczy jest, gdzie motywacja skoro zawsze przysypiamy.
Z Kazachami z 2-0 robi się 2-2, z Danią z 3-0 robi się 3-2, no i wczoraj, Hajtowa " truskawka na torcie" Wink – mamy 2-0 i w 3 minuty wbijają nam dwa gole...Oglądałem mecz w tv i przy ogólnej radości w zbitce telewizyjnej było widać podczas gratulacji Nawałki dla Lewandowskiego jak ten ostatni ( zasłaniając dłonią usta - taki trend światowy) ma wyraźne pretensje do szkoleniowca...
Bo to jedynie Lewandowski błysną geniuszem piłkarskiego wyczucia i sprintu do piłki w ostatnich minutach meczu, ryzykując poważną kontuzję wygrał przebitkę ( gdzie szły nogi w nogę) i strzelił trzecią zamykającą już bramkę...Ale gdyby nie poszedł na przebitkę, ręczę, że do końca cały kraj drżałby o wynik, o to rzeczone -utrzymanie-

Nawałkę namaścił Boniek i Ok...znali się jeszcze z boiska, grał na Euro, grał j/w opisałem, teraz awansował - tak awansował - moje gratulacje, ale nie jest to trener z mojej bajki. On nie wyzwala genu wygrywania, zaduszenia, dobicia...Przy 2-1 prawie wprowadził Góralskiego - manewr na (wiemy, wiemy).
Nie moja bajka Wink może właśnie dlatego wk....iony Lewandowski od razu w wywiadach chłodzi emocje mówiąc o tym aby balonika nie pompować i o tym, że mimo koszyka pierwszego przed losowaniami grup zejść na ziemię... bo nie może tak być aby mając przewagę tracić ją w kilka minut...
To prawda - tak być nie może

https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/715394/lewandowski-niepocieszony-po-ostatnim-gwizdku-o-czym-mogl-rozmawiac-z-nawalka

A już całkowicie oddzielną kwestią jest fakt "zaistnienia" piłkarza Makuszewskiego...wyprowadzając kontrę przy dwa na jeden ma obowiązek dograć do lepiej ustawionego kolegi. To podstawy, elementarz oraz zasady...
Taka samowolka w meczu o dużą stawkę w doliczonym czasie gry przy stanie 0-0 mogłaby przynieść ogromnie złe konsekwencje.
Lider jest jeden panie Makuszewski - dzięki niemu wozicie się na " złotym szlaku" - podanie jest obowiązkiem.
5poniedziałek, 09, października 2017 18:41
dalkub
Rany jak fajnie że jest Lewandowski - nie nie dlatego że strzelił 16 bramek, ale dlatego że facet wie i to mówi i reaguje jak dużo mankamentów w grze ma reprezentacja Polski.
Nasze wyniki w tych eliminacjach były dużo lepsze niż gra, mamy kilka indywidualności, które potrafią wygrać mecz i wielu, ale to wielu przeciętnych zawodników, którzy nie dlatego grają w Legii, klubach z Championship czy innych klubach z Polski bo są tacy fantastyczni, ale dlatego że są zwyczajnie przeciętni. Jeżeli z tym się zgodzimy to możemy iść dalej, a to dalej okazuje się, że jak schodzi Piszczek z boiska to cierpi i defensywa i ofensywa, a przede wszystkim umiejętność utrzymania piłki na prawej stornie. Idźmy dalej - na ME graliśmy z wyjątkiem meczu z Irlandią mocno defensywnie - bo my nie mamy jakości aby grać w otwartą grę z Portugalią, Niemcami czy nawet ze Szwajcarią - jakościowo mamy słabszych zawodników. I całe szczęście że tak gramy, bo inaczej byłoby słabo.
Błędy będą się nam zdarzać, tylko że teraz zdarzało nam się ich więcej niż w ME, a skoro są błędy to są i straty bramek - przecież Czarnogórcy mieli ciekawe sytuacje już w pierwszej połowie.
Inna sprawa to że zawodnicy którzy powinni dawać jakość i spokój w tym meczu grali tak sobie.Taki Glik zaliczył kolejny słaby mecz i moim zdaniem Pazdan był od niego znacznie lepszy, pierwsza bramka jak na moje to Szczęsny stojący na linii i wrzutka na 3 metr bez reakcji - sorry facet nie gra w klubie to nie ma tego co potrzeba, czyli czucia gry.

Cieszmy się tymi wynikami, bo jak odejdzie Piszczek i Błaszczykowski po MŚ - będą mieli po 33 lata i chyba już dosyć, to będzie wyrwa.

I na koniec - Zieliński - ogromne umiejętności - głowa nie nadąża niestety
6poniedziałek, 09, października 2017 19:51
Zbyszek
Jestem po lekturze dzisiejszej prasy, kilkunastu rozmowach i po przeczytaniu wyżej pomieszczonych komentarzy. I czuję,że już stary jestem, bo nic nie rozumiem. Albo rozumiem aż nadto. Wszyscy piszą,albo mówią tak,ale... .I to ale jest większe od tego tak. Znaczy nasi awansowali na Mundrola czy nie, bo tego do końca nie wiadomo. Tak, ale... Najbardziej rozbawiła mnie taka maniera mówienia,że mnie nie przekonali swoją grą.A mówili to ludzie, którzy byli na meczu. Znaczy mają gdzieś tam taki swoisty wzorzec jak ten metra z Sevres wedle którego mierzą to przekonywanie i według tej wizji oceniają grę drużyny wczoraj i w całych eliminacjach. A na pytanie czy przed nimi awans dokonany w tak znakomitym stylu wzięli by w ciemno jakoś buzi otworzyć nie chcieli. A po kolejnym pytaniu, jaka drużyna w tych eliminacjach ze wszystkich grup zagrała według nich znakomicie, nie byli w stanie wymienić,ani jednej. Bo nie oglądali innych, tylko czepiają się naszej drużyny,że nie ograła Czarnogórcom z 5 do koła.Więc jeżeli już porównywać to może tak konkretnie, nie z jakimiś niby ideałami do których nikt nigdy nie sięgnie, bo ich w realu nie ma,ale z innymi zespołami.
Poziom eliminacji grup europejskich i z Ameryki Południowej , bo te oglądałem był bardzo wyrównany. Jest kwestią otwartą do oceny czy był wyższy niż powiedzmy przed Brazylią czy niższy,ale rzadko gra nawet drużyn wyraźnie faworyzowanych świadczyła o ich gigantycznej przewadze nad tymi skazanymi na pożarcie.Ciekaw jestem tych głosów, gdyby nasza drużyna jak Francja zremisowała z Luksemburgiem, albo przegrała u siebie z taką Islandią jak Chorwacja 0:3.Być może lepiej od naszej drużyny zaprezentowała się tylko Szwajcaria, która może jutro po porażce z Portugalią grać w barażach i Hiszpania, zaś drużyny z Ameryki Płd pokazały wielką poprawę gry defensywnej. Mówiąc kolokwialnie gra wielu zespołów zaliczanych dotychczas do czołówki światowej nie powalała na kolana.Moim zdaniem dopiero na tym tle można ocenić nasze osiągnięcie.
Co nie oznacza,że nie ma czego poprawiać. Tylko proszę odpowiedzieć na proste pytanie ,a kto nie chciałby,aby było lepiej niż jest. Tylko,że kiedy nie ceni się tego co się ma to się zaczyna błądzić i zmyślać problemy i szukać dziury w całym.Tak jak całkiem zdrowy szukał u siebie choroby, szukał ,aż znalazł.Szczęśliwy z tego powodu nie był. Więc może zanim tę łyżkę dziegciu wrzuci się do beczki miodu to może tak nie psuć smaku tego miodu. Naprawdę miód z dziegciem radości nie sprawia. Więc mamy do wyboru, albo się cieszymy, bo mamy z czego,albo marudzimy i wybrzydzamy mimo,że nie mamy na co. Pozdrawiam.
7poniedziałek, 09, października 2017 20:17
Zgred
@Zbyszek

Skoro już porównujemy się do Portugalii, Hiszpanii, Szwajcarii czy tam Francji to jakoś nie przypominam sobie aby te drużyny prowadząc 2-0 na swoich stadionach tracą prowadzenie na rzecz totalnie przebudowanej reprezentacji np: w naszym przypadku Czarnogóry ( brak 6 ! ludzi z podstawy) mając mecz pod tzw. kontrolą.
Skoro już sięgamy porównań do tych no nie ma co ukrywać lepszych to jednak im się nie zdarza takie 4 -minutowe zawieszenie...gra, czy też dobra gra polega także na tym jak potrafi się wypracowany wynik trzymać meczem.
Panie Zbigniewie cieszą się wszyscy, kraj cały się cieszy ba i Polonia na świecie też się cieszy Wink jednak zdania o łyżce dziegciu w tym słodkim miodku proszę w pierwszej kolejności zadedykować kapitanowi naszej reprezentacji. To pan Robert bezpośrednio po meczu i awansie wprost do mikrofonu zdefiniował pewne znaczące sytuacje - ja mu się nie dziwię...w tego miodu smakowaniuWink
8poniedziałek, 09, października 2017 22:50
Senator
@Zgred
Niepotrzebnie bierzesz komentarz pana Zbyszka do siebie. Ty dobrze prawisz i pan Zbyszek głupot nie pisze.
Rzeczywiście zdumiewające są w naszej reprezentacji te chwile przestoju. Jak by nie patrzeć to nic innego jak głowy naszych piłkarzy. Trochę to dziwne bo większość gra w ligach obcych czyli nie tak jak u nas gdzie wynik 2:0 zamyka mecz tak jak wynik 1:1 też zadowala. Czyli przestajemy się męczyć bo jest to co chcieliśmy
Pan Zbyszek też ma rację jest u nas jakaś moda na szukanie dziury w całym a może to narodowa cecha malkontenctwo.
9wtorek, 10, października 2017 00:42
iocosus
A mnie się wydaje, że akurat teraz wolno pomarudzić i bynajmniej nie uważam że jest to przejaw jakiejś skazy i bynajmniej nie umniejsza to ogólnej radochy z repry. To znaczy są z nas narodowi narzekacze, no przecież na heloł hał ar ju zwyczajowo odpowiadamy: jak zawsze do dupy w rożnych konfiguracjach, ale wydaje mi się że obecne szukanie dziury w całym w awansie podopiecznych Nawałki jest wyrazem docenienia na jakim ona jest jednak obecnie poziomie.

No bo weźmy naczelnego w tej chwili najgłośniejszego „malkontenta” i co on mówi, zacytujmy:
- Cel został zrealizowany, ale nie było łatwo i przyjemnie, a powinno być. Nie może być tak, że prowadzimy 2:0 i w ciągu chwili tracimy dwie bramki. Wszystko zaczyna się od nowa, znów trzeba zaatakować. Tym razem się udało zakończyć to szczęśliwie, co tylko pokazuje, że najlepszą obroną jest atak. Sami się uśpiliśmy tą grą, choć w szatni mówiliśmy sobie coś zupełnie innego. Mieliśmy nie grać za spokojnie, dalej punktować Czarnogórców, a jednak to oni dwukrotnie wypunktowali nas. Musieliśmy się znów przebudzić i zaatakować. Nie wiem, czy koncentracja przez 90 minut to dla nas za dużo? Zbyt wcześnie myślimy, że jest już po meczu. To są detale, które na tym najwyższym poziomie decydują o wyniku. Zamiast strzelić trzecią bramkę lub spokojnie dograć z tym 2:0, fundujemy sobie nerwy w końcówce. (…) Zrobiliśmy lepszy wynik niż w poprzednich eliminacjach, ale pokazaliśmy, że mamy jeszcze sporo do poprawy. (…)

https://sport.onet.pl/pilka-nozna/eliminacje-ms/robert-lewandowski-tak-nie-moze-byc-koncentracja-przez-90-minut-to-dla-nas-za-duzo/ky8jnk9

Równocześnie ten „malkontent” dziś całowany po butach, a przecież onegdaj wygwizdywany, z butlą szampana w ręku zaznacza że to „dopiero pierwszy krok” później przed dziennikarzami dodawał: „W tej drużynie jest potencjał i musimy go wykorzystać.” i bij zabij, ale jestem przekonany że jego „marudzenie” dowodzi że w Rosji będzie się bił z każdym o wszystko i uszu po sobie nie położy, choć też i bardzo rozsądnie zauważa: „zimny prysznic w Danii, przydał się nam i wam, sprawił, że jednak wróciliśmy na ziemię.”

Super, tak sobie teraz mędrkuje że ta „duńska wtopa” to łaska pańska, która nam spadła z nieba i odlecieć balonem do rozpoczęcia samych mistrzostw nam nie pozwoli. 24 drużyny będą chciały być dolosowane do grupy z Polską, będą wolały grać z nami niż choćby z gospodarzami (od nas słabszymi) bo tym „ściany” pomagają. A teraz konstatacja jak często mogliśmy kiedyś stwierdzić że w futbolu mamy reprezentację silniejszą od rosyjskiej, a tak obecnie powie i Anglik i Francuz i Niemiec. I mimo tych zastrzeżeń Dalkuba poniekąd słusznych, to tak właśnie jest. W pierwszej dziesiątce świata to my nie jesteśmy, Hiszpanie słusznie kręcą nosem na ranking FiFA realnej siły reprezentacji on nie oddaje, ale po prawdzie realną siłę to wyznaczy sam turniej. A my możemy z każdym przegrać, ale też każdemu możemy krwi napsuć i jeżeli będą rozważania o „czarnych koniach” turnieju, to wśród takowych z pewnością się znajdziemy. A przykład meczu w Danii pokazuje że też i musimy mieć obawę, żebyśmy tradycji meczów grupowych z Koreii i z Niemiec nie dochowali. I taki stan, z jednej strony obaw a z drugiej nadziei według mnie jest korzystny.

Zgred tak przy okazji słowa Lewego by świadczyły że nie w kunktatorskiej taktyce Nawałki jest problem, oni w przerwie byli nastawieni „na punktowanie” Czarnogórców, tylko co z tego wyszło widzieliśmy, czyli głowa, głowa i jeszcze raz głowa i jeżeli mieć pretensję do trenera to raczej nie za dobór taktyki defensywnej, a za brak wpływu na głowę piłkarzy którzy wybierają pykanie piłki między sobą w błogim przeświadczeniu że to wystarczy. I tu już z Tobą się w pełni zgadzam, my nie potrafimy grać przy korzystnym wyniku, tylko wówczas zdaje się że podświadomie wybieramy grę zachowawczą, bez ryzyka, a że „asami” w klepaniu piłki nie jesteśmy, gdy ktoś na nas twardo siądzie to się gubimy i efektem tego tracimy gole z Szwajcarami, Portugalczykami, Duńczykami.

Dalkub ja bym się aż tak bardzo nie przejmował że mamy w jedenastce wyjściowej przeciętniaków z Championship lub z Ekstraklasy. Holendrzy posiadają lepiej wyszkolonych piłkarzy i co? Wierzysz Advocaatowi że 7:0 ze Szwecją jest możliwe? Wolę już nie wspominać o Albicelestes z uwagi na nerwy i zdrowie naszego Albiceleste! Cudowni piłkarze, zda się samograj i co? Doczołgają się?
10wtorek, 10, października 2017 07:43
kibic50
To i ja dorzucę łyżeczkę.

Wszyscy zachwycają się Lewandowskim i jego rekordem 16 goli w eliminacjach, zapominając, że aż 6 z nich strzelił z rzutów karnych a 3 z wolnych w tym jednego z 5 metrów.
Innymi słowy dupa nie napastnik Very Happy
11wtorek, 10, października 2017 09:14
dalkub
iocosus

ja nadal z punktu widzenia kibica piłkarskiego wolałbym być Holendrem niż Polakiem. Pamiętam taki obrazek jak w 1985 roku drużyna holenderska grała baraż z Belgami o wejście do MŚ i prawie do końca meczu mieli 2:0, a skończyło się 2:1 i odpadli - pierwszy mecz 1:0 dla Belgów - notabene drużynę prowadził Leo. Za 2 i pół roku byli mistrzami Europy. Pewnie wiesz że głównym problemem Holendrów już od czasów boskiego Johana nie są kwestie umiejętności piłkarskich, a umiejętność poskładania tego w całość i stworzenie drużyny. O jakość piłki argentyńskiej też jakoś jestem spokojny, nawet gdyby zabrakło ich na mistrzostwach - przypominam tylko że to my czekamy na to 12 lat a wcześniej czekaliśmy 20 lat.
12wtorek, 10, października 2017 10:17
iocosus
@ Dalkub
Zgodzę się z Tobą gdyby bieżące wyniki repry miały przysłonić stan całego naszego futbolu, tu jest diablo wiele do zrobienia i gdyby Lewy z reprą mieli to pudrować to by faktycznie to kiepsko wyglądało, a przy tym na coś takiego nie wolno pozwolić. Nasza liga jest 20 w Europie, w pucharach oprócz Legii nas brak (na dziś łącznie z Legią niestety) w młodzieżowych rozgrywkach zbieramy baty, mamy duże problemy z wprowadzaniem młodzieży do dorosłej piłki, akademii w miarę dobrze wyglądających jest raptem dwie – Lecha i Miedziowych, zatem stan naszej kopanej wygląda mizernie (w zestawieniu z Holendrami faktycznie słabo) i jakiekolwiek dokonania reprezentacji tego nie zmienią, natomiast akurat tak się złożyło, że jesteśmy świadkami zebrania się w danym obecnym momencie przedstawicieli bardzo ciekawego pokolenia i ta ekipa jest bardzo interesująca w kategorii „tu i teraz”. Mnie się obecna nasza repra kojarzy nieco z „duńskim dynamitem” z 1986 roku (jakością piłkarzy bili mistrzów Europy z 1992) a przecież wtedy polska liga była mocniejsza od duńskiej, siła Duńczyków opierała się na „internacjonałach” kształtowanych w Belgii, Holandii, Anglii, Niemczech troszkę podobnie jak nasze asy obecnie.

U mnie są obawy czy to się nie skończy jak za Engela lub Janasa ale równocześnie i jest nadzieja, a w ekipie muszą być i ci co grają na fortepianie i ci co go noszą i ci drudzy mogą być nawet z Ekstraklasy pod warunkiem że będą się tak prezentować jak Pazdan na Euro.

p.s.
Leo wychodzący po meczu, samotny w korytarzu – ten obrazek wszyscy w tamtym czasie interesujący się piłką pamiętają. Legendarna metafora losów trenera.
13wtorek, 10, października 2017 11:44
dalkub
Iocosus - to były schody (tak to pamętam) i samotność Leo - wymowne.

Zgadzam się że liga wcale nie musi być silna by była silna kadra, ale szkolenie musi być na poziomie w tym przygotowanie fizyczne. U nas nie ma ciągłości - jest Boniek potem długo nic następnie Lewy i zobaczymy co dalej.
I jeszcze jedno - ME z 1992 zdecydowanie pokazuje jak ważna jest drużyna i tzw team spirit - tego brakuje z pewnością Holendrom, bo nam niestety brakuje w wielu przypadkach umiejętności
14wtorek, 10, października 2017 12:30
iocosus
Były i schody i korytarz, ten net do wspomnień to niezła rzecz! Wink

https://www.youtube.com/watch?v=FOq-Qak-s58

„samotność trenera” od 1:39:20
15wtorek, 10, października 2017 14:15
iocosus
W trosce o Albicelestes! Wink

"Słynący z gorącego temperamentu Argentyńczycy mają przed sobą niezwykle nerwowy wieczór. Nie tylko zawodnicy, którzy o życie walczyć będą na blisko trzech kilometrach nad poziomem morza, co znacznie obciąży ich organizmy. Urzędnicy z tamtejszego Ministerstwa Zdrowia martwią się o serca kibiców swojej reprezentacji, które mogą nie wytrzymać natłoku wrażeń. U tych najbardziej nerwowych jednostek w wypadku braku awansu wicemistrzów świata na mundial mogą wystąpić duże problemy "sercowe". Ministerstwo przytoczyło więc poradnik "jak kibicować" w tym szczególnym dniu.
Możemy w nim przeczytać, aby w godzinach meczu unikać niektórych napojów i pożywienia, które mogą zwiększyć ryzyko problemów z sercem w kulminacyjnych momentach. Chodzi przede wszystkim o alkohol i tłuste potrawy oraz chipsy. Co ciekawe, ministerstwo odradza także... ser mozzarella. Urzędnicy poszli krok dalej i zaproponowali nawet produkty do umilenia sobie czasu horrorem w Quito. Mowa tu o pieczonych ziemniakach i innych warzywach oraz paluszkach. W przerwie zalecany jest spacer (lepiej bez papierosa!), a w trakcie spotkania powinno się profilaktycznie ruszać kończynami, aby poruszyć krążenie.
"Emocje związane z meczem Ekwador - Argentyna mogą doprowadzić do problemów z sercem, a u osób podatnych nawet zawałów. Badania są bezlitosne: stres podczas meczów reprezentacji zwiększa ryzyko problemów z sercem."
http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2017-10-10/argentynskie-ministerstwo-zdrowia-boi-sie-o-zawaly-na-meczu-o-awans-do-ms-wydalo-poradnik/
16wtorek, 10, października 2017 16:00
Zgred
No to nasz a-c10 będzie się miał z pyszna...Wink

"aby w godzinach meczu unikać niektórych napojów i pożywienia, które mogą zwiększyć ryzyko problemów z sercem w kulminacyjnych momentach. Chodzi przede wszystkim o alkohol i tłuste potrawy oraz chipsy. Co ciekawe, ministerstwo odradza także... ser mozzarella."

Nosz ku...a jak zjeść dobre spaghetti bez mozzarelli ?
Toż to się w głowie nie mieści...

"a w trakcie spotkania powinno się profilaktycznie ruszać kończynami, aby poruszyć krążenie. "

Oczywiście zapomniano dodać aby ruszając kończynami nie kopać w telewizor...Very Happy gdyż taki akt może skutkować brakiem możliwości obejrzenia meczu do końca, a wtedy dopiero posypią się zawały ...
17wtorek, 10, października 2017 20:17
Zbyszek
Wstałem po popołudniowej drzemce i w oczekiwaniu na Portugalczyków i Szwajcarów oglądając młodych Polaków w meczu z Niemcami zapytam, czy nie można na przykład tak.
Nasza drużyna rozstawiona w eliminacjach z koszyka trzeciego zostawiła w pobitym polu zarówno faworyzowanych Rumunów i Duńczyków , jak i zawsze groźnych Czarnogórców, w cuglach wygrywając swoją grupę i awansując do przyszłorocznych MŚ w Rosji. Jest to zasługa PZPN z prezesem Bońkiem, sztabu szkoleniowego z trenerem Nawałką i zawodników z Robertem Lewandowskim na czele. Zawodnicy w niedzielę rozbili drużynę Czarnogóry sprawiając wielką radość milionom Polaków. Swoisty stempel na dokonanym w przekonującym stylu awansie przybili nasi zawodnicy w składzie.:
Bramkarz Szczęsny- swoim zachowaniem, wprowadzaniem piłki do gry uspokajał graczy z pola i emanował pewnością siebie. Widać po nim,że praca z Buffonem przynosi pozytywne efekty . Obu bramek nie mógł wybronić, gdyż oddane strzały świadczyły o maestrii technicznej rywali. Klasa światowa.
Bereszyński - udanie zastąpił na lewej obronie Jędrzejczyka, a po przerwie na prawej Piszczka. Obrońca waleczny, pracowity, wybiegany, spokojny i skuteczny w interwencjach. Bardzo pewny w poczynaniach obronnych, udanie, bez strat piłki wspomagający zawodników ofensywnych.
Piszczek- swoją grą dowodzi,że najlepszą obroną jest atak. Kiedy jest na boisku rywale zmuszeni są do pilnowania się w defensywie i prawie nie myślą o atakowaniu naszej drużyny po tej stronie po której aktywnie i agresywnie gra nasz prawy obrońca.Klasa światowa.
Pazdan. Znowu pewny, spokojny, mający 100% udanych interwencji. Swoimi wyjściami wyprzedzającymi rywali do piłki doprowadza ich do rozpaczy.Kiedy dobrze prezentuje się fizycznie jest zaporą nie do przebycia. Klasa światowa.
Glik. Jest jak szlachetna, zahartowana w bojach stal.Nigdy nie odpuszcza czego doświadczyła murawa, która po jego interwencjach wyglądała jak by orał ją siedmioskibowy pług. Wielkie doświadczenie z gry w zespołach najwyższej klasy pozwala mu na ustawianie się przy atakach rywali tam gdzie jest potrzebny, Klasa światowa.
Krychowiak. Ten ma instynkt wojownika, który dodatkowo poluje na piłkę jak zawodowy myśliwy na zwierzynę. Biega za trzech, odbiera piłkę za czterech, w obronie gra za pięciu, asekuruje kolegów za sześciu. Człowiek orkiestra. Klasa światowa.
Mączyński. Niezwykle pożyteczny, wybiegany, realizujący z pełnym poświęceniem plan taktyczny nakreślony przez trenera.Gdy nie ma nikogo do kogo można podać piłkę to zawsze tam znajduje się Mączyński. Pozytywną ocenę podwyższa strzelona bramka. Jego gra to pochwałą dla skromnych boiskowych wyrobników i podkreślenie jak bardzo potrzebni są każdej drużynie.
Zieliński. Jego wyjścia na pozycję, utrzymywanie się przy piłce, antycypacja, celność i szybkość zagrań znamionują zawodnika nie tylko wielkiego talentu,ale już wysokiej klasy i takich umiejętności. Wyróżniający się zawodnik sprawiający wielkie kłopoty kryjącym go rywalom., zarówno kiedy gra jako typowy ofensywny pomocnik , jak i gdy staje się rozgrywającym. Stale doskonali swoją grę i jest coraz lepszy.
Grosicki. Potwierdza znane doskonale walory piłkarskie takie jak szybkość, dobre opanowanie piłki,ale przede wszystkim nieobliczalność i nieprzewidywalność dla przeciwnika. Te ostatnie cechy połączone z antycypacją czynią go niezwykłe groźnym dla każdego rywala.
Błaszczykowski. Pokazuje w praktyce na czym polega nowoczesny futbol. Umiejętnie reguluje tempo własnych poczynań boiskowych, doskonale wie kiedy należy przyśpieszyć, kiedy zwolnić z korzyścią dla własnej drużyny . Pożyteczny tak w ataku jak i defensywie.Piłka nie sprawia mu żadnych problemów. Klasa światowa.
Robert Lewandowski. Ekstraklasa światowa.Umie wszystko ,a jego pozytywny wpływ na drużynę jest aż nadto widoczny.To jego postawa pozwoliła podnieść się drużynie i wygrać mecz po doprowadzeniu przez rywali do remisu. Już po spotkaniu w wywiadzie udowodnił,że nie zadowala go sam awans, ale chce na MŚ sięgnąć po więcej.

Każdy kto wysłuchał wypowiedzi Roberta Lewandowskiego uświadomił sobie po raz kolejny z jak wybitnym, rozumnym i niezwykle ambitnym człowiek ma do czynienia. Jego uwagi stanowią absolutną odwrotność malkontenctwa i kojarzenie go z taką postawą może być dla Roberta obraźliwe. Nie była to też krytyka, tylko wezwanie do nie zadowalania się tym co się osiągnęło, nie spoczywania na lurach,ale sięganie po wyższe cele.
Lewandowski wdrapywał się na szczyt talentem , ale i tytaniczną pracą. To dzięki niej z zawodnika, tylko dostawiającego nogę jakim był jeszcze 10 lat temu stał się graczem wszechstronnym który wyśmienicie czuję się w grze kombinacyjnej, w dryblingu, w grze bez piłki, w defensywie, w strzałach z dystansu i ze stałych fragmentów , dodatkowo liderując zespołowi. Robert Lewandowski
będąc człowiekiem inteligentnym ma świadomość,że na najwyższym światowym poziomie pogra jeszcze z uwagi na wiek dwa ,góra 3 lata i w tym czasie chce osiągnąć znaczące sukcesy z Bayernem w postaci wygranej w LM i z reprezentacją Polski w postaci medalu MŚ. Dlatego wzywa kierownictwo Bayernu do zmiany polityki transferowej, a trenera Nawałkę do poszukiwania wzmocnień i pobudzenia rywalizacji w drużynie. Jest to swego rodzaju pozytywny manifest programowy mówiący o tym,że stać nas na wygrywanie z najlepszymi na wielkich imprezach.

Przepraszam ,że zakłócam zadowolenie z niezadowolenia i satysfakcję z wyszukiwania dziury w całym. Z całego serca Wink.
18wtorek, 10, października 2017 23:52
iocosus
Zbyszku jak mi się zdaje, właśnie całym sercem wyraziłeś zadowolenie z postawy i słów Roberta Lewandowskiego. Tym samym dołączyłeś do grona tych którzy na czarnej eLce z Panem Robertem w pełni się zgadzają, obojętnie jakich figur stylistycznych w przekazywaniu tej akceptacji używają. Skąd zatem wniosek, że cokolwiek u kogokolwiek zakłócasz? Skoro nie podważasz a wspierasz aprobatę dla takich słów: „Nie może być tak, że prowadzimy 2:0 i w ciągu chwili tracimy dwie bramki.(…) Sami się uśpiliśmy tą grą, choć w szatni mówiliśmy sobie coś zupełnie innego. Mieliśmy nie grać za spokojnie, dalej punktować Czarnogórców, a jednak to oni dwukrotnie wypunktowali nas. (…) Nie wiem, czy koncentracja przez 90 minut to dla nas za dużo? Zbyt wcześnie myślimy, że jest już po meczu. To są detale, które na tym najwyższym poziomie decydują o wyniku. Zamiast strzelić trzecią bramkę lub spokojnie dograć z tym 2:0, fundujemy sobie nerwy w końcówce.(…) mamy jeszcze sporo do poprawy.” Cieszę się Zbyszku że wspólnie możemy powiedzieć: Amen!

Wink
19środa, 11, października 2017 09:45
dalkub
Zbyszku

obejrzałeś zapewne mecz Portugalii ze Szwajcarią - jakieś wnioski? coś ci się rzuciło w oczy? jestem ciekaw twoich spostrzeżeń na ten temat, szczególnie w porównaniu gry z naszą reprezentacją kochaną, a także w porównaniu do tego jak grały te 3 reprezentacje podczas Euro we Francji
20czwartek, 12, października 2017 02:47
a-c10
Poszedł sobie Baruch z żoną do cyrku. Siedzą, patrzą, aż tu nagle na rozwieszoną nad areną linę wyłazi jakiś facet. Spaceruje sobie po tej linie jednocześnie wygrywając na skrzypcach skoczne kawałki. Baruch nachyla się do żony i z miną pełną dyzgustu szepce: "Paganini to on nie jest..."

Tak mi się ten stary, acz nieodmiennie niezły dowcip przypomniał po lekturze powyższej dyskusji. A i wielu innych też. Chciałbym nieśmiało przypomnieć, że przypieczętowany w niedzielę awans reprezentacji Polski na MŚ jest pierwszym takim od dwunastu lat. Oznacza to, że zakończona właśnie absencja Biało-Czerwonych na Mundialach trwała ledwie o jedną imprezę krócej od niesławnej "klątwy Bońka". Panoszącym się tu dinozaurom (nie, wcale nie patrzę w stronę ZbyszkaWink wręcz przeciwnie) może się to wydać dziwne, jednakowoż są w naszym kraju ludzie prawie-że-dorośli, którzy czegoś takiego, jak Polska na MŚ na własne oczy jeszcze nie widzieli.

Co więcej, mimo niechlubnej wpadki z Danią, remisu z Kazachstanem, męczarni w pierwszym meczu z Armenią, jak również paru innych potknięć i zachwiań, ów awans ani przez chwilę tak naprawdę nie był poważnie zagrożony. To my nadawaliśmy ton rozgrywkom w tej grupie, my szybko uciekliśmy, a reszta musiała nas desperacko gonić. Z pewnością każdy z Was pamięta wyliczanki w typie "jeśli tych ogramy na wyjeździe 6:0, tamci z siamtymi jakoś powalczą i zremisują, a owamtych wygubi szkorbut, jedziemy na Mundial!". Tym razem stały się one udziałem naszych rywali. Bo tylko na tyle im pozwoliliśmy.

Że ci rywale to tacy niezbyt renomowani byli? Cóż, wygrać można tylko z tym przeciwnikiem, z którym się gra. Nie wiemy (i nigdy się nie dowiemy) jak reprezentacja Polski poradziłaby sobie w tych eliminacjach na tle Belgów, Niemców, Włochów, kogo tam jeszcze. A skoro się nie dowiemy, po co zaprzątać sobie tym głowę? To raz. Dwa: na takie losowanie w dużej mierze sobie zapracowaliśmy dobrą grą w poprzednich sezonach.

Że gra "nie porywała"? Nie wiem, pewnie jestem zgniłym pragmatykiem, ale jak na moje gra ani wiatr, ani tango i porywać nie musi. Musi prowadzić do wyników. Bez mrugnięcia okiem, w stu przypadkach na sto, wolałbym "brzydko" wygrać, niż "ładnie" przegrać, czy nawet zremisować.

Że "ojejku-jej, a cóż to byndzie, jak Lewandowskie, Piszczki i reszta kariery pozakańczajo...?!?". Nie wiem. Pewnie będzie słabo, ale czy to aby na pewno jest temat na dziś? Czy my naprawdę musimy sami sobie odbierać radość?
21czwartek, 12, października 2017 13:21
kibic50
@ a-c 10

Piona Very Happy
22czwartek, 12, października 2017 17:37
Zbyszek
@A-c10.
Jeżeli chcesz używać porównań to osobiście bym wolał Matuzalem, bo on przynajmniej istniał w odróżnieniu od dinozaurów Smile.

@Dalkub.
Oczywiście ,że obejrzałem. Ja w ogóle przed przyszłorocznymi MŚ obejrzałem jak na mnie mnóstwo meczów, głównie pod kątem porównania z naszą reprezentacją , gdyż podobnie jak Lewandowski uważam,że w Rosji może być dla nas najlepszy turniej w historii. Pod warunkiem,że wszyscy do tego podejdą poważnie i przestaną cieszyć się z samego awansu,ale zaczną myśleć już dziś jak tego dzieła dokonać.
Ale ad rem. Najkrócej. Jestem zawiedziony postawą Szwajcarów, którzy fizycznie zostali zdominowani przez Portugalczyków i nie podjęli walki.W czym na pewno nie pomógł im sędzia tolerujący liczne faule Portugalczyków.Mecz był słaby w wykonaniu obu drużyn, które nastawiły się prawie wyłącznie na wykorzystywanie błędów rywali.Po raz kolejny trzeba podkreślić ogromną wartość dodaną Ronaldo, sama jego obecność paraliżuje rywali. Bez niego Portugalia byłaby jeszcze słabsza niż nasz zespół bez Lewandowskiego.Natomiast poziom koncentracji w drużynie Portugalii wysoki, wiedzieli o co grają i konsekwentnie, spokojnie bez podpalania się dążyli do celu. Na tym etapie moim zdaniem Portugalczycy grają lepiej niż na EURO 2016,a my minimalnie gorzej. Mamy jeszcze czas na poprawę parametrów gry, przede wszystkim w zakresie utrzymania jej intensywności przez cały mecz. Bo to nie bark koncentracji nas gubi,ale lenistwo i minimalizm.

@Iocosus.
Wysłuchałem całej rozmowy Lewandowskiego na TVP Sport i to dwukrotnie.
Lewandowski mówił o przyszłości, nie krytykował gry czy błędów. Natomiast był mocno wkurzony na samozadowolenie, tak jak by nasza drużyna złapała pana Boga za nogi.Jego zdaniem jest jeszcze większe zadanie do wykonania,a zdolni do niego mogą być tylko zawodnicy, którzy są głodni sukcesu. I od sztabu wymaga,aby takich zawodników poszukiwał i nadawał taki ton,że do Rosji jedziemy o sukces.A nie, aby je zaliczyć.
Przy czym mnie nie o interpretację słów Lewandowskiego chodziło,ale o przypięcie temu wiecznemu optymiście łatki malkontenta. On jest alter ego takiej postawy.On jest zadowolony, wręcz szczęśliwy,ale on chce więcej.
I uważa,że na to więcej Polski zespół stać i ja się z nim w tym całkowicie zgadzam.
23czwartek, 12, października 2017 19:25
Zgred
@a-c10

Pragmatyku...

"Panoszącym się tu dinozaurom (nie, wcale nie patrzę w stronę ZbyszkaWink wręcz przeciwnie) może się to wydać dziwne, jednakowoż są w naszym kraju ludzie prawie-że-dorośli, którzy czegoś takiego, jak Polska na MŚ na własne oczy jeszcze nie widzieli."

Hmm...szereguję się na poziomach starych dinozaurów, mając świadomość, że istnieją średnie wiekiem dinozaury oraz także dinozaury młodsze wiekiem...takie dinozaurątka...
(swoją drogą gdzie się utożsamisz?) Jakby ten wymarły podgatunek nie nazwać jakieś tam doświadczenia swoim błędnym życiem niosą...także w ocenianiu poszczególnych wydarzeń. Nieskromnie przypomnę, że te stare dinozaury przed 1974 rokiem też na własne oczy jeszcze nie widziały...Czy mam rozumieć, że ci teraz, którzy Polski na MŚ nie widzieli są w bardziej uprzywilejowanej sytuacji?
Teraz mając media, internety, You Toby, skróty, telewizory plazmowe 500- cet caloweWink tablety i smutnefony... - tak maja źle? Czy trochę chęci poznania historii brak...

Nikt im nie zabiera tego wyjątkowego na rok 2017 entuzjazmu, szaleństwa i radości. Wspomnisz moje słowa. Kiedyś przyjdzie czas ( a dla lidera tej kadry jest on teraz), że sam będziesz studził rozdęte balony do wymiarów sięgających...Wink sam to zrobisz - zobaczysz.
Polska "patologia" medialna ma to w genach, pompowanie pompki zacznie się długo przed turniejem, a kiedy zobaczysz tytuły gazet sportowych przed finałami pewnie złapiesz się sam za głowę.
No i OK. Tej generacji młodych ludzi w końcu też coś się należy...

Wiesz co? Dinozaury już swoje przeżyły, występy z dwoma medalami od 1974 do 1986 ( cztery razy pod rząd) i zapaści do 2002 ( knor) i do 2017 więc nie odmawiaj im zwykłego myślenia co przyniesie rok 2018 na boiskach Rosji.
Dinozaury nagle nie ubiorą spodni podartych na udach i nie zrobią sobie najnowocześniejszej fryzury -zostaną Sobą
24czwartek, 12, października 2017 21:47
kibic50
@Zgred

"Polska "patologia" medialna ma to w genach, pompowanie pompki zacznie się długo przed turniejem"

Toś wykrakał Very Happy

Baszczyński: Kadra Nawałki nie ma się kogo bać !
25czwartek, 12, października 2017 22:06
Zgred
@kibic50

"Baszczyński: Kadra Nawałki nie ma się kogo bać !"

Wiesz jak jest Wink Bez etatu się lukruję...C+ się sypie, a kredyty trzeba spłacać - bo banki k...wa w "dobre pokolenia" nie wierzą...Very Happy One zawsze liczą w cyferki...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1