A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Górnik 1-0: Nasze miejsce

Pierwszy raz w tym sezonie Legia objęła prowadzenie w tabeli Ekstraklasy. W meczu 16. kolejki nasza drużyna zmierzyła się z Górnikiem Zabrze i zwyciężyła 1:0, dzięki czemu wyprzedziła zabrzan w tabeli. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 84. minucie meczu Kasper Hämäläinen.

 

Romeo Jozak nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Michała Pazdana. Do wyjściowej jedenastki wrócił Thibault Moulin. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Broź, Astiz, Dąbrowski, Hloušek – Moulin, Mączyński – Kucharczyk, Guilherme, Hämäläinen – Niezgoda. Goście rozpoczęli w składzie: Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suárez, Koj – Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa – Wolsztyński, Angulo.

Od pierwszych minut meczu Legia dłużej utrzymywała się przy piłce, mając wyraźną przewagę. Goście byli nastawieni na szybkie ataki po przechwytach w środku pola. W 8. minucie Kucharczyk uderzył kąśliwie z dystansu i Loska wybił piłkę na rzut rożny. W 16. minucie skiksował Moulin, goście przechwycili piłkę i natychmiast znaleźli się pod bramką Malarza. Angulo uderzył, Malarz odbił piłkę, którą następnie do bramki skierował Wolsztyński. Radość gości okazała się przedwczesna, bo bramka została anulowana po weryfikacji systemem VAR – na spalonym był Angulo. Legia odpowiedziała atakami, po których w pole karnym gości wbiegali najpierw Niezgoda, a potem Guilherme, niestety w obu przypadkach zawiodło ostatnie podanie. W 24. minucie Hämäläinenowi zabrakło centymetrów do tego, by znaleźć się z piłką przed pustą bramką. W 27. minucie piłkę stracił Hloušek. Goście w swoim stylu błyskawicznie zaatakowali i za chwilę Malarz z dużym trudem odbił piłkę po strzale Żurkowskiego.  Po trzydziestu minutach mecz został przerwany na około 10 minut z uwagi na odpalenie rac przez kibiców Legii. Po tej przerwie w polu karnym gości znalazł się Niezgoda, ale uderzenie naszego napastnika było bardzo niecelne. W 37. minucie dwukrotnie okazję do strzału miał Hämäläinen, jednak skończyło się tylko rzutem rożnym. W 40. minucie legioniści wyszli z kontrą w przewadze liczebnej, Guilherme podał do Kucharczyka, ale strzał Kucharczyka został obroniony przez Loskę.

Do przerwy był remis 0:0 i był to wynik zasłużony.

W pierwszej akcji Legii po przerwie Niezgoda wpadł w pole karne i padł po ataku Loski. Sędzia Przybył początkowo wskazał na rzut karny, ale po analizie VAR zmienił zdanie. W 50 minucie doskonałą sytuację miał Hämäläinen, ale świetnie interweniował Loska. Bramkarz gości powtórzył swój wyczyn niespełna minutę później, tym razem broniąc uderzenie Guilherme. Potem impet Legii zelżał. W 62. minucie Sadiku zmienił Niezgodę. Wkrótce potem mecz znów został przerwany z powodu pirotechniki, która utrudniała widoczność. W 75. minucie boisko opuścił Kucharczyk. Jego miejsce zajął Pasquato. W 81. minucie właśnie Pasquato popisał się efektownym zagraniem w polu karnym gości. Piłka trafiła do Sadiku, ale znów dobrze interweniował Loska. W 84. minucie Legia objęła prowadzenie. Hämäläinen uderzył z pola karnego, raz jeszcze obronił Loska, ale Fin doszedł do dobitki i znalazł sposób na pokonanie bramkarza gości. W 89. minucie prosty błąd techniczny popełnił Pasquato. Włoch zagrał piłkę ręką, a goście otrzymali rzut wolny. Do piłki podszedł Kurzawa, ale uderzył nad bramką. Była to ostatnia bramkowa sytuacja w tym meczu.

Legia wygrała 1:0. Nasza drużyna wygrała z trudem, ale zasłużenie. Po przerwie goście myśleli już tylko o utrzymaniu remisu, podczas gdy legioniści uparcie nacierali. Długo zawodziła skuteczność, ale determinacja Legii wreszcie została nagrodzona. To był dobry mecz naszej drużyny i kolejny powód do optymizmu przed następnymi ligowymi kolejkami.

Dyskusja (37)
1niedziela, 19, listopada 2017 22:25
Senator
Zacznę od stwierdzenia w zupie mam te race, skandalem jest przerywanie meczu dwa razy na tak długo. Panie Zbigniewie ( chodzi o Mroovę ) nie cackajcie się.
Co do meczu w prawidłowym rozumieniu czyli gramy w p8lke nożną.
I znowu sir Gawin napisał w ostatnich zdaniach wszystko. Determinacją, wolą walki wygraliśmy ten mecz w pełni zasłużenie.
Cieszę się że w/w cechy naszych piłkarzy zostały nagrodzone trzema punktami. Warto się starać, warto chcieć.
Tak szczerze rozczarował mnie Górnik, tyle dobrego usłyszałem o tej
drużynie, a oni w sumie chcieli tylko przeszkadzać. Bardzo dobrze robił to jedynie ich bramkarz. Albo jest naprawdę dobry albo miał dziś dużo szczęścia. Może jedno i drugie.
Jak zwykle u nas zabrania dobre przeplatalismy bardzo słabymi. Legia potrafi jeszcze mocno irytować ale może dziś dajmy temu spokój. Po 16 kolejkach przewodzimy tabeli a np Lech traci do nas 6 punktów. Tyle mają z tej napinki na nas Smile
2niedziela, 19, listopada 2017 22:38
Moros
Dla mnie to był najlepszy mecz Legii w tym sezonie. Mamy dwie godziny po meczu i dalej nie mogę znaleźć słabego punktu. Nikt nie odstawał. Wszyscy walczyli i parli do przodu. Rywala mieliśmy w tej chwili chyba najlepszego z możliwych. Górnik nie pękł fizycznie do końca meczu i miał w bramce człowieka, który trzymał ich w grze przez długi czas. Na szczęście raz skapitulował i wróciliśmy na na fotel lidera.

W chwili największego kryzysu mówiło się, że Moulin jest na wylocie, że nawet kontaktował się z Mariuszem Piekarskim w celu znalezienia jakiegoś klubu w Rosji. Sam bym go wtedy wsadził w samolot i wysłał gdziekolwiek, byle by zszedł z listy płac. Nie wyobrażam sobie jednak aby Francuza z dzisiejszego meczu, gdziekolwiek wypuszczać. To on przed polem karnym wygrał walkę z Matuszkiem i podał do Hamalainena w akcji która dała nam prowadzenie. To on pod koniec meczu czarował przy linii końcowej przed zawodnikami Górnika, jakby był jakimś Cristiano Ronaldo. Gościu wrócił do wielkiej formy i może już mu w tej Warszawie nie jest tak źle.

Guilherme. Mam z tym zawodnikiem trochę problem, bo podejrzewam, że jego wystrzał formy to efekt bata nad głową w postaci końca kontraktu. Jednak Guilherme z ostatnich kolejek zaczyna być wart pieniędzy jakich żąda. Po dzisiejszym meczu byłbym gotów zaryzykować i spojrzeć przychylniej na jego żądania, bo robi nam ostatnio taką grę, że szok.

Kolejny do brydża z dzisiejszego meczu - Hamalainen. Jozak zrobił z niego gracza podstawowej jedenastki i to w dodatku na skrzydle, czyli miejscu w którym go zupełnie nie widziałem. W końcu przestał przechodzić obok meczy. Nawet jeśli w ataku nie błyszczy, to oddaje serducho w obronie. Jeździ na tyłku. Kapitalnie zwiódł dzisiaj Suareza i znalazł sposób na Loskę, co dało nam 3 punkty.

Były obawy o Dąbrowskiego. Ostatni jego mecz o takim ciężarze gatunkowym (PP z Bytovią nie liczę), to bodajże Lech w Poznaniu, gdzie nie dość że zebrał mocne cięgi (wraz z Pazdanem) to jeszcze w internecie wypłynęły szczegóły organizowanego przez niego pępkowego, gdzie miały pojawić się panie lekkich obyczajów. Nie był to jego najlepszy okres, a po tym jak Pazdan osiagnął formę reprezentacyjną, Dąbrowski na długo przyspawany został do ławki rezerwowych. Jednak jak był dzisiaj potrzebny, nie zawiódł. Nie daliśmy sobie wbić gola ze stałego fragmentu gry, co w obliczu tego z kim graliśmy i jak nam wychodziło bronienie przy takich sytuacjach, jest nie do przecenienia. Dąbrowski udowodnił, że para Astiz - Pazdan nie może czuć się za pewna.

Reszta graczy na swoim stałym dobrym ostatnio poziomie. Hlousek fizycznie odżył i od razu są tego efekty z przodu. Broź choć nie tak aktywny w przodzie, unika głupich błędów jakie zdarzały mu się w przeszłości. Mączyński ze wspomnianym Moulinem trzymają środek pola i nie spowalniają gry. Kuchy, jak to Kuchy zmarnuje setkę ale koło meczu nie przejdzie. Niezgoda trochę słabiej, ale miał kilka fajnych zagrań. Dogranie do Guilherme, fajne minięcie Wolniewicza w drugiej połowie. Nie ma co wieszać na nim psów, że w pierwszej połowie trochę dał się zdominować Wietesce i Suarezowi. Arek Malarz wiadomo.

Ogólnie bardzo fajny wieczór z Legią Warszawa. Oby tak dalej Smile

PS.

O racach proszę nie piszmy, bo to właśnie ubolewanie i zajmowanie się tymi wymuszonymi przerwami, tych ludzie jeszcze bardziej nakręca.
3poniedziałek, 20, listopada 2017 00:52
Baron
@Moros

"O racach proszę nie piszmy, "

Niestety ale się nie da, był to gigantyczny debilizm, na który mogli tylko wpaść wzorcowi debile. Podejrzewam, że kibic Legii z trybuny północnej niedługo będzie wzorem tego debilizmu w Sèvres. O tym, że Legia dostanie za to gigantyczną karę to jest pewne w 100%, o stanie kasy klubowej nie muszę chyba nic pisać.
Nie mniej na tym się to nie kończy, do końca meczu pozostaje ok. 20 minut, przeciwnik zaczyna powoli dostawać zadyszki i co się dzieje? Dostają od losu, sorry od kretynów z północnej, 10 minut przerwy czyli mogą sobie odpocząć i się trochę zregenerować na końcowy fragment meczu, a to w tym czasie Górnik zazwyczaj traci najwięcej bramek. Dobrze, że Hama znalazł się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu, bo przy naszej indolencji strzeleckiej mogło to się różnie zakończyć.
No i chciałbym poznać zdanie Mroovy w temacie tego czy sędzia może przy takim przerywaniu meczu racami, po prostu go zakończyć przed czasem walkowerem dla gości? Coś czuję, że w pucharach europejskich nie dogralibyśmy tego meczu do końca.
Aha no i jeszcze jedno ten mecz pokazał po raz kolejny dobitnie, że klub nie panuje kompletnie co się dzieje na jego terenie. Piłkarz, kibic może dostać w pysk, a kretyni mogą wnieść na stadion co sie im podoba.
Nie wiem czym sobie Legia zasłużyła na to, że ten wrzód na dupie w postaci trybuny północnej jest nieusuwalny, to jest nasz wspólny dramat.
4poniedziałek, 20, listopada 2017 06:23
corazstarszy
Zgadzam się, że był to najlepszy mecz Legii, nie tylko w trakcie obecnej passy, ale i w tym sezonie. Jeśli nawet nie wszystko było idealnie, to wiele rzeczy już bardzo porządnie.
Też miałem obawy w związku z absencją Michała Pazdana i zmianą na środku obrony, ale obyło się bez wpadek.
Również więcej spodziewałem się po Górniku w ofensywie.
Za tydzień, już w sobotę, wysokonotowana Korona w Kielcach. Legia gra ostatnio ciekawe mecze. Ba, może za 5 kolejek będziemy żałować, że musi być przerwa.
@Moros
... to jeszcze w internecie wypłynęły szczegóły organizowanego przez niego pępkowego, gdzie miały pojawić się panie lekkich obyczajów

Te mniemane rzeczy prywatne? Poprzednio, jeszcze za Magiery, było, że Jędrzejczyk swej inwestycji pod Dębicę jeździł doglądać, napisane tak jakby w godzinach pracy w klubie, jeszcze wcześniej - Tomasz Jodłowiec, a nie wiem, ilu innych po drodze. Cóż, jest wolność wpisywania się. Ale pamiętajmy, że skrzywdzić słowem łatwo i że źródła takich wiadomości z rzetelności nie słyną.

Bardzo ładne stroje meczowe. W podobnych czasem gra moja ulubiona, obok Legii i Athletic Bilbao, Borussia Moenchengladbach.
Na osobników z trybuny północnej nikt recepty nie znalazł i nie znajdzie. Jest to patologia nie do wyeliminowania. Zawsze Legia będzie miała z powodu ich zachowań kłopoty, ale my, będąc prezesami, też nie dalibyśmy rady tego wyeliminować.
5poniedziałek, 20, listopada 2017 09:00
zniesmaczony
Z sektora 111 widać było, że kibice w maskach, po odpaleniu rac w pierwszej połowie, zeszli na dół żylety i grupowo kogoś skopali (nie było widać kogo), a potem szarpali kibica w szaliku Legii, który najwyraźniej prosił ich, żeby przestali.
Wiadomo coś ten temat? Chciałbym się dowiedzieć, że mi się przywidziało, bo całkowicie odechciało mi się chodzić na mecze...
6poniedziałek, 20, listopada 2017 09:32
Moros
Baron rozumiem Cię w 100% ale wczoraj ręce mi opadły jak nawet poważni zdawałoby się ludzie, na Twitterze "podniecali się" tą całą akcją. Legijne portale wrzucały fotki i podawały dalej, nawet były kierownik drużyny napisał coś w stylu że taki u nas jest klimat i już. Zero jakiegokolwiek potępienia. Musielibyśmy chyba dostawać walkowery za każde racowisko, aby niektórzy przejrzeli na oczy. Chociaż i co do tego nie mam pewności, bo wtedy pewnie i tak winni by byli inni.
7poniedziałek, 20, listopada 2017 09:33
dalkub
#Mecz

w porównaniu tym co widziałem w sobotę to zobaczyłem sporą różnicę jakości piłkarskiej, umiejętności poszczególnych graczy a przede wszystkim jakiejś myśli na boisku.

#Legia - ewidentnie idzie w górę, odnalazł się Moulin, Hamalainen, odnalazła się fizyka, jest zaangażowanie jest determinacja, widać że zawodnicy pracują na treningach. Do ideału jeszcze brakuje ale to już nie światło w tunelu, ale widać zwyczajnie wyjście.

#Górnik - i znowu widzę tą drużynę po raz pierwszy i szczerze popatrzyłem na tzw "kadrowiczów" Nawałki. Jeżeli to jest bezpośrednie zaplecze naszej reprezentacji a zawodnicy w wieku od 20 do 25 lat to ja jestem delikatnie przerażony. Nie widziałem w drużynie Górnika ani jednego zawodnika, który nadawałby się nie tyle do reprezentacji co do gry w LE o LM nie wspomnę. Mnóstwo prowadzenia piłki, straty, złe ustawienie na boisku, mało pozytywów.

#Eklapa - tak piszę o tym tworze eklapa, bo mnie kibica Legii - tak wiem że niektórzy w to wątpią - przeraża to że Legia...........jest jej liderem - zastanawiam się co byłoby gdyby Legia grała na poziomie wczorajszego meczu od początku sezonu? - z pewnością potrafi grać jeszcze dużo lepiej. Ktoś w innym wątku napisał że C+ źle sprzedaje ligę - ja mam odwrotne zdanie, ja uważam że oni zawijają śmierdzącą kupę w papierek który błyszczy straszliwie, ale jak się go rozwinie to wychodzi odór.
8poniedziałek, 20, listopada 2017 10:29
iocosus
Chciałbym coś w końcu napisać, ale widzę że w dużej mierze powtarzałbym się za Morosem i Corazstarszym, ale niech tam. Wink
1. Fajne koszulki, podoba mi się takie wdzianko meczowe, choć szafiarką modową być nie zamierzam.
2. W tym składzie, który Jozak ustabilizował i gdzie roszady w wyjściowej jedenastce raczej są funkcją fizycznych niedyspozycji , to był faktycznie najlepszy mecz Legii i to z rywalem, którego system gry dla nas mógłby być bardzo niebezpieczny, co potwierdza sytuacja ze spalonym Angulo zweryfikowanym dopiero przez VAR.
3. Wróble ćwierkają że Legia jest ponoć zainteresowana Szymonem Żurkowskim, również jestem bo to i kandydat na „odkrycie roku”, ale akurat w tym meczu duetu Mączyńskiego z Moulinem nie przebił. Najlepszy przede wszystkim wspólny co wymaga podkreślenia występ tej pary. Pary która ma w swoich cześciach podobną charakterystykę, zatem poukładanie gry wcale nie musi być łatwe.
4. Dla mnie również Hama na skrzydle to kuriozum, widziałbym go wszędzie i na szpicy ataku jako fałszywą dziewiątkę i w środku pomocy i nawet na tzw. „ósemce” ale flanka wydawała się przeczyć predyspozycjom Fina, tymczasem - daje radę.
5. Dąbrowski - uznany wiosną za najlepszego ligowego obrońcę, o czym należy pamiętać, ale dla mnie generalnie sorry, zawód i niewypał. W pucharach dał tyłka i nie wiem czy jest piłkarzem na którego w Legii powinno się stawiać rozpatrując przyszłość. Wolę takiego który choćby i zaliczy wszystkie warszawskie burdele, coś innego mu się przypisze, cokolwiek zgubnego, niemoralnego, nieistotne, stawiałbym na takiego dopóki w najważniejszych meczach nie będzie pękał za to stanowił opokę defensywy. Dla mnie zadziwiające że z trójki Wieteska, Dąbrowski, Astiz najlepiej zda się prezentować ten ostatni. Czy ten pierwszy z wymienionych w kolejnym sezonie ma szanse wymienić któregoś z dwóch pozostałych, o to jest pytanie, niby Niezgodzie nie dał pograć ale … czy Wieteska to już jest „pucharowy” poziom? Pod presją z trudnym rywalem, nie da dupy jak Dąbrowski?
6. Gui – a nie mówiłem! Wink
9poniedziałek, 20, listopada 2017 17:36
Mroova
@Senator

nikt się cackać nie zamierza. Ciekaw jestem, czy do tych durnych łów dociera, jak blisko było niedokończenia meczu i walkowera - o włos ! niestety (a może i dobrze) ale nie mogłem być na meczu, jestem podziębiony i nie sypiam po nocach (robota, nie balangi) i przez to w domu oglądałem (żona przezornie pojechała odwiedzić siostrę) i byłem "na łączach" z kolegą z Ekstraklasy, który gadał z delegatem PZPN. Który o mały włos (już w zasadzie był skłonny to zrobić) nie przerwał meczu (tak na amen, ale bez odpalania racy). Zasadniczo tak po ludzku to by oznaczało walkower (nie będzie), + gruba kasa (będzie ...) + dłuuuuuuugiiiiiiiii zakaz wyjazdowy (będzie). Jak sobie pomyślę, jak blisko było nie do miejscówki lidera, a do straty 4 pkt do liderującego Górnika to mnie złość dusi. Nie mam słów innych niż "banda skretyniałych idiotów" (to najłagodniejsze co mi przychodzi, reszta jest nie do zacytowania).
10poniedziałek, 20, listopada 2017 20:25
CTP
Absolutnie nie chcę usprawiedliwiać Żylety ale najwyraźniej tzw. "góra" postanowiła ich ukarać i przygotowała pogodę wybitnie niesprzyjającą tego typu zabawom z racami. Na przyszłość radzę kibicom z Żylety podczas przygotowywania opraw zasięgnąć rady u jakiegoś synoptyka czy innego fizyka.

@Mroova
Biorąc pod uwagę Twoją funkcję, odnoszę wrażenie, że podchodzisz do tej sprawy zbyt emocjonalnie. Rzekłbym, że jak dla Ciebie, to nawet niebezpiecznie emocjonalnie.
11poniedziałek, 20, listopada 2017 20:50
Mroova
@CTP

spoko wodza, oni już parę razy dobrze przewidzieli wiatr itd. i udało się uniknąć sporej kary. pamiętacie oprawę na święto Żołnierzy Wyklętych, tą "leśną" z wilkiem ? tak rok - dwa temu. byłem wcześniej przed meczem na stadionie. widziałem jak 2 gości obok sektorówki z wilkiem przed meczem odpaliło race, popatrzyli jak idzie dym, wygasili .... potem było spore racowisko, ale bez zakłócenia obrazu i przerwania meczu. Po mojemu ... trudno, niech będzie (kara i tak być musi, ale nie żeby było warto robić rzeźnię). przynajmniej widać oznaki myślenia, należy docenić. Ale z drugiej strony jak spadają dekle z łbów i rozp..lamy co się da - to należy spuścić wp..dol i nie ma co deliberować. ale .... to już pojutrze. się zbierzemy, pogadamy ... podejmiemy decyzję.

może masz Drogi CTP rację co do moich emocji. ale to chodzi nie tylko o dobro "polskiej kopanej". więc przyznaję, trochę "wyszedłem z nerw", ale jak widzę myślenie i próbę uniknięcia najgorszych skutków (np. przerwania meczu), gotów jestem się powściągnąć. Ale zachowanie absolutnie niedopuszczalne, zmierzające do konfrontacji i pokazujące dominację negatywnych emocji nad rozumem, na dodatek godzące w polską piłkę i w klub któremu kibicuję (zaznaczę dla porządku, że kibice Legii nie stanowią już większości składu), to trudno zachować dystans. Na posiedzeniu będzie inaczej, pogadamy spokojnie, poznaniacy przemówią za kibicami (kibole Lecha, ale rozsądni i nie będą raczej bronić "straconych pozycji"), jeden z nas ("jastrząb") zażąda zaorania Legii (tak dla porządku i przeciwwagi dla lechitów), a mnie pozostanie porównanie tego przypadku z podobnymi w tym sezonie i w ostatnich sezonach, a potem doprowadzenie do +/- konsensusu wśród kolegów. Chwilę to zajmie, ale coś tam uradzimy.
12poniedziałek, 20, listopada 2017 21:55
Zbyszek
O tym,że wymuszona przez życie droga bywa lepsza od tej samodzielnie wybranej.
Przed rozpoczęciem I ligowego sezonu z początkiem czerwca 2016 roku w Górniku Zabrze zatrudniono trenera specjalistę od awansów,niby młodego,ale przecież 43 letniego Marcina Brosza. Przed Broszem,aby uratować zespół przed spadkiem zatrudniono trenera "cudotwórcę",a dla mnie skorumpowanego cudaka, Jana Żurka oraz wieku doświadczonych zawodników jak Janota,Ossa,Kallaste,Kante, Golański, Korzym , a że byli jeszcze gracze z nazwiskami Danch,Kwiek,Plizga,Kasprzik,Kuchta i Kośnik to pozostanie wydawało się pewne. Ale nie nastąpiło, za to spowodowało pustkę w kasie i ogromną dziurę w budżecie. Żeby na dno Górnik nie poszedł Miasto oddłużyło klub na 32 mln zł nie dokładając jednak do bieżącej działalności ani złotówki.Pomimo złych doświadczeń przed Broszem postawiono zadanie awansu. Kiedy na kilka kolejek od końca rozgrywek wydawało się,że awans trzeba odłożyć Brosz zdecydował się na desperacki krok motywowany nie nadzieją awansu,ale przygotowaniem nowej kadrowo drużyny zdolnej do awansu w sezonie 2017/2018 . Odsunął on od składu wszystkich powyżej wymienionych zawodników /poza Kasprzikiem /. Zamiast nich na boisko wybiegali Loska-20 lat,Kopacz-24 lata,Wolniewicz -23 lata,Ambrosiewicz-18 lat,Kurzawa-23 lata,Wolsztyński-22 lata,Żurkowski - 19 lat. Wsparci doświadczonymi Szeweluchinem, Suarezem,Matuszkiem i Anculo wywalczyli awans.Przed grą w ESie do drużyny dołączyli Wieteska -20 lat,Kądzior 25 lat i Koj 24 lata, natomiast do Zagłębia Lubin ubył Kopacz.
Bezmyślni chwalcy,a takich na pęczki , rozpowiadają o wspaniałej mądrości posunięć, które przyniosły awans i wygraną rundę jesienną.Prawda jest bardziej prozaiczna.Owszem trener Brosz ze sztabem nie są głupcami,ale do geniuszy im też daleko.Praprzyczyną wydarzeń był brak kasy. Górnik nie miał pieniędzy na transfery i na utrzymanie doświadczonych zawodników.Tak więc rewolucja została wymuszona. To że przyniosła efekt większy od spodziewanego jest oczywiście częściowo przemyślanego planu ,ale przede wszystkim przypadku i szczęścia.
Kolejnym mitem, też tylko cząstkowo prawdziwym, jest ten o dozgonnej miłości kibiców do Górnika i o tym,że chodzą oni oglądać swoich zawodników, a nie rywali.Otóż w I lidze średnie wypełnienie liczącego 24600 miejsc obiektu wyniosło 43 %,a więc ok 10 tys. na mecz i to tylko poprzez dwukrotny wzrost frekwencji w końcówce sezonu.Nie było to mało,ale do dzisiejszego tłumu daleko. Tylko zobaczymy jak się frekwencja ułoży jak Górnik zacznie nieuchronny zjazd w dół.
Te refleksje mimo ich napisania w początkowej części mego komentarza są marginesem zasadniczego wywodu.Górnik pokazuje drogę po jakiej powinna się rozwijać polska piłka.Oznacza ona w istocie prymat mądrego działania nad szmalem.Górnik ma jeden z mniejszych budżetów, przykładowo 10 razy mniejszy od Legii,a jego gra jeżeli ustępuje naszej do minimalnie.Można rozważać czy Górnik mając więcej pieniędzy wybrał by ten model tak chwalony, czy modele Lechii lub Legii polegające na marnowaniu środków, gdzie nakłady wielokrotnie przewyższają efekty. U nas przez lata panowała ślepa wiara w mamonę,w jej prymat.Nie tędy droga.
Nie cofam swego przekonania ,że tak pozytywnych efektów zmian w Górniku nie zakładano,ale przyznać trzeba,że mocno fartowi służono pomocą. Trener Brosz wyciągnął normalne, racjonalne wnioski z faktu,że w drużynie w większości grają młodzi zawodnicy i że kadra I drużyny jest liczebnie mała.Wraz z trenerem przygotowania fizycznego, młodym /30 lat/ i wykształconym / kończy pisać pracę doktorską/ przygotowali swoich graczy motorycznie tak,aby szybkościowo górowali nad rywalami. Zauważmy,że zawodnicy Górnika mają najmniejszy % posiadania piłki spośród wszystkich zespołów ESy, tracą dużo bramek,ale jeszcze więcej ich zdobywają.Wynika to z przyjęcia nowoczesnych założeń taktycznych, z grubsza polegających na dynamicznej grze w kierunku bramki przeciwnika,a nie do tyłu i na boki,ale też ekonomiki ruchu.Zawodnicy Górnika biegają szybko i tam gdzie jest wolna przestrzeń i gdzie może być zagrana lub znajduje się piłka. Tym samym zmuszają do biegania za piłką i marnowania sił przez rywali. Młodzi zawodnicy nie mają doświadczenia i dysponują mniejszą wytrzymałością,ale z reguły są dynamiczniejsi ,odważniejsi i bardziej spontaniczni.Wczoraj ten trend nasi odwrócili i to Górnicy biegali za naszymi.
Niezależnie od tego czy Górnik będzie w czołówce, czy będzie bronił się przed spadkiem to warto drogą przezeń wytyczoną podążać.Dla mnie, który pamięta czasy przemian w klubach polskich na przełomie lat 60-tych,70-tych i 80-tych to żadne novum, gdyż wówczas wymiana kadr była jednokierunkowa , starszych zastępowali młodzi i nikogo to nie dziwiło.Ponadto mieliśmy do czynienia wyłącznie z zawodnikami polskimi, tak jak w zdecydowanej większości jest dziś w Górniku.Dziś mamy do czynienia ze stetryczeniem,żeby nie powiedzieć ze spierniczeniem pismactwa i kibiców, którzy chcą oglądać stale tych samych zawodników, pomimo,że dni ich chwały już dawno przebrzmiały i bardzo niechętnie witają nowe pokolenie.Jak w filmie "Rejs",w którym inż Gamoń mówi,że najbardziej lubi te piosenki, które dobrze zna.

O tym,że to Legia natchnęła i popchnęła zawodników Górnika.
To było nie tak dawno.Do beniaminka na inaugurację rozgrywek przyjechała Legia.Zespół Mistrza Polski, opromieniony grą w LM, naszpikowany różnorakimi reprezentantami ,a naprzeciwko w większości młodzi, mało znani i nieopierzeni , nisko opłacani zawodnicy.Mieli oni prawo czuć respekt i obawę przed stłamszeniem , wręcz ośmieszeniem. Dobrze znane z historii, duży naprzeciw małego.Kiedy olbrzym wygra to nikogo nie zdziwi, ale kiedy dokona tego mały, każdego zadziwi. Tak było z przedstawicielem małego ludu Izraela Dawidem, który pokonał Goliata wodza potężnego plemienia Filistynów. Od tej potyczki Izrael stał się potężny,ale na krótko, bo z pychy złamał ideały będące źródłem jego potęgi. To taka przestroga.Nie sięgając zbyt głęboko do analogii powiedzmy,że młodzi są zadziorni, pełni wiary i zapału i że sukces ich buduje,a porażki deprymują.W tym sensie Legia przegrywając u nich wsadziła ich na falę, którą niesieni wygrali rundę.To nasi uczynili , oni to sprawili.Na szczęście dla nas zatrzymaliśmy ten pochód triumfalizmu i zagraliśmy im trąbką do odwrotu.

O tym,że gadulstwo nie jest cnotą.
Prezes Mioduski chyba się nie nauczy,że jest pora mówić i jest pora na milczenie.Tak jak w starym powiedzeniu :"Jest czas na łapanie pcheł i jest czas na drapanie się po dupie".A on co wpadnie z wojaży zagranicznych do kraju, co zdarza mu się raczej rzadko, to koniecznie musi gadaniem zaistnieć,że jest, że czuwa, że rządzi. Tyko,że pora na wynurzenia niestosowna, bo trwa sezon ,a w nim każdy mecz jest najważniejszy.To co napisałem nie oznacza,że wypowiedzi prezesa są nietrafne, bo swój sens mają. Oczywiście pismactwo jak szakale rzucające się na ścierwo rozdęło jeden z wątków podając nazwiska zawodników będących na wylocie z Legii.
Moim zdaniem równie trafnie, co niepotrzebnie. Ale skoro mleko się rozlało to i ja swoje trzy grosze wtrącę.Nigdy nie potrafiłem pojąć, widocznie rozum za krótki,tych meandrów po jakich poruszali się włodarze Legii najmując niektórych zawodników.Dodajmy za duże pieniądze. Sam siebie rozpytywałem czy można uznać za poważny klub, który zatrudnia zawodników kontuzjowanych, tłustych,albo o szybkości żółwia. W ocenach nie wyjdę poza ujawnione nazwiska, choć ja bym ich dodał z uzasadnieniem więcej.Takiego Chukwu wraz wnuczkiem widziałem latem 2016 roku jak szedł do prezesa Leśnodorskiego. Wyglądał jak kulawy anorektyk. Dokładnie w takim stanie był widziany przez nas w lutym tego roku. Grzecznie zapytam, jak to możliwe,że za pensję kilkaset tys. Euro zatrudniono podwójnego kalekę ?.W takim Krasnodarze lekarz zauważył ślady po szwach u VOO i nici z transferu.W lipcu tego roku na rozgrzewce był dwa razy obszerniejszy niż parę miesięcy wstecz. Szkoda,że odwrotnego procesu nie przebył Berto.Jak był tłusty tak jest tłusty.Naiwnie zapytam na profesjonalnego kopacza nadaje się facet nie mieszczący się w drzwi do garażu.?.Wreszcie Pasquato. Mój przyjaciel, który ogląda mecze jeszcze dłużej niż ja, chodząc na spotkania II zespołu nie mógł się nadziwić,że Masłowski, który grał w niej bardzo dobrze został odstrzelony, a Pasquato, który grał źle grywał w I drużynie.Ktoś pewnikiem oślepł,albo kierowały nim nieczyste moce.
Teraz chce się te gafy zatrzeć i iść do przodu. Moim zdaniem za bardzo na skróty.Legia nie może opierać strategii na stałym dokupowaniu zawodników z zewnątrz. Musi być wreszcie wytyczona ścieżka dostępu młodych zawodników do drużyny. I musi być w tym procesie określona rola starszych graczy.Nie mogą oni li tylko walczyć o utrzymanie swoich pozycji w zespole.
Z historii, jako,że niedawno obchodziliśmy 70 rocznicę urodzin Kazia Deyny powiem,że on by nie zaistniał, gdyby nie wsparcie takich tuzów jak Gmoch, Stachurski, Trzaskowski i Żmijewski.Taka symbioza młodych ze starszymi musi polegać na tym,że np. tacy gracze jak Michalak czy Wieteska będą grali w Legii,a nie winnych klubach, dla których stanowią wzmocnienie.
I ta przebudowa musi opierać się na starej zasadzie "Tisze jedziesz, dalsze budziesz".

O tym,że w Legii i Górniku ceni się stabilizację personalną.
Rzadko na to zwracano uwagę,ale Górnik grał całą rundę w tym samym zestawieniu personalnym,a Legia od czasu objęcia funkcji trenera przez Jozaka. Różnica jest jednak zasadnicza , gdyż trener Brosz do tej stałości niejako jest przymuszony krótką ławką,zaś u Jozka jest to kwestia jego wyboru.
Jozak taki model wybrał świadomie kierując się względami racjonalnymi z których zgranie i wzajemne zrozumienie mają wartość nadrzędną.W Legii jest kilku zawodników wcale nie gorszych od tych którzy grają w I składzie,ale czysto pragmatyczne podejście zakłada,że nie chodzi tu o samo granie,ale o wygrywanie.Tylko kartki, kontuzje, albo wyraźny spadek formy powodują jednostkowe zmiany. Osobiście żałuję pogorszenia postawy np. Jodłowca, bowiem umie on w piłkę grać i w dobrej formie dawałby większe możliwości taktycznego ustawienia drużyny. Ten bilans zasobów kadrowych powoduje,że Górnik gra ustawieniem 4-4-2, Legia 4-2-3-1 choć mogłaby i inaczej.Nie chodzi przy tym o samo formalne ustawienie oznaczające często prymat dogmatyki nad rozsądkiem,ale o zagospodarowanie taktyczne teoretycznie najlepszych zawodników. Równie ważną kwestią jest oddzielenia tych na których można zawsze liczyć od tych, którzy nie są w stanie, z różnych powodów , wymogom dobrej gry sprostać.Ale te zadania to jeszcze odległa perspektywa.

O tym,że nie ma wytłumaczenia dla niewykorzystywania czystych sytuacji bramkowych.
Nie narzekam,że wygraliśmy 1;0,ale na to,że zawodnicy zdołali strzelić tylko jednego gola na 19 oddanych strzałów.Przy przewadze Legii w każdym elemencie gry powinno się to przełożyć i na pokaźniejszy wynik. Bowiem zespół z Zabrza bronią wyniki,ale wczoraj został on obnażony. Nie chodzi tylko o to,że Legia miała 66% posiadania piłki,ale miała ponad dwa razy więcej podań,a zabrzanie mieli nie tylko ich okrutnie mało,ale ich celność to niecałe 60%. Tej słabości rywala nie wykorzystaliśmy jak należy.Tu wielu powie,że z powodu braku skuteczności.Ale to słowo skuteczność stało się wytrychem który niewiele znaczy i w mikrym stopniu oddaje istotę problemu. Strzelanie bramek jest efektem pewnego procesu, Kto ten proces np. Lewandowski opanował ten strzela, a kto nie, ten nie trafia tam gdzie trzeba. A podstawowymi składnikami tego procesu są koncentracja, technika i wprawa. Jak z wbiciem gwoździa młotkiem.Nielicznym udaje się za pierwszym razem i tak jak należy.Człek nieporadny nim gwoździa wbije to sobie ręce obije. Tę nieporadność w nadmiarze widzieliśmy wczoraj wieczorem. Jeden Fin nie czyni wiosny Smile.

O tym,że szkoda słów na VAR.
Mamy się wszyscy go uczyć,aż się nauczymy czyli nigdy..Tylko ja tak sobie dumam czy ten VAR jest dla piłki czy kopana jest dla VARA. I im bardziej tak myślę tym bardziej nie wiem.Smile.

O tym,że władza przechodzi w ręce chuliganerii.
Ten ma realną władzę kto naprawdę decyduje, i kto robi to na co ma ochotę.
Wczoraj przekonaliśmy się,że władze klubu abdykowały. Po napadzie za zawodników w istocie zapewniły łobuzów,że są bezkarni,że mogą robić to co chcą.Nie wiem co myślano,ale chyba strach zasłonił nim bielmem oczy. Ja powiem,ze jak kto się boi to niech z domu nie wychodzi.Bo bandyci cofną się tylko przed większą siłą, dobrym słowem ich się nie powstrzyma. A tę falę niszczącą klub trzeba zniszczyć, póki ona go nie zniszczy. Jest źle,a będzie jeszcze gorzej.PZPN za klub tego nie załatwi.
13poniedziałek, 20, listopada 2017 21:56
dalkub
Mroova

ale dlaczego duża kara? przecież to w klub uderza nawiązując do pewnych zasad jakie nam kiedyś opisywałeś.
14poniedziałek, 20, listopada 2017 22:03
CTP
@Mroova
Ja Twoje wzburzenie doskonale rozumiem ale wiesz jak jest. Po co dawać Twoim wrogom argument do ręki?

Ok. Parę słów o meczu.
Brawa dla Jozaka za uczciwie przepracowaną przerwę reprezentacyjną. Było to widać na boisku i naprawdę fajnie wychodziliśmy spod pressingu Zabrzan. "Kanalarze" strasznie się napalili na to, że Górnik złoi nam tyłki a tu Legia zagrała wręcz po profesorsku pokazując, kto tutaj jest mistrzem a kto dopiero pretenduje do Ekstraklasy. Grobowy ton komentatorów i wyraźny zawód w ich głosie po ostatnim gwizdku był miodem na moje serce. Smile A trochę się bałem tego meczu, bo 5 kolejnych wygranych rzadko się zdarzało w historii Legii, no i praktycznie do końca nic nie chciało wpaść.
No, nie chcę zapeszać ale powoli, powoli zaczynam przekonywać się do tego trenera. Zresztą, chyba piłkarze również zaczynają wierzyć w jego pomysły. Hamalainen najwyraźniej przeżywa drugą młodość - był chyba trzecim piłkarzem (po Mączyńskim i Moulinie), który przebiegł najwięcej kilometrów w tym meczu.
No cóż, narzekaliśmy, stękaliśmy, psioczyliśmy a tutaj kroczek po kroczku i wylądowaliśmy na fotelu lidera. Teraz kolejne zadanie - utrzymać to. Przed nami dwa wyjazdy (Kielce i Sandecja). No, lekko nie będzie.
15poniedziałek, 20, listopada 2017 23:11
(tyle)
Szanowny Panie Mroova oni mają w dupie kary wyjazdowe. Jadą sobie teraz na zakazie do Kielc, pojadą sobie na zakazie i gdzieś indziej.

Zamknięcie Żylety do końca rundy. Taka kara byłaby adekwatna. Nie pitolcie mi tylko o tej mitycznej karze zbiorowej, bo 99% bywalców tej trybuny takie zabawy popiera, a co najmniej akceptuje. Swoją obecnością tam legitymizuje te wybryki.

Ja na miejscu klubu jeszcze do końca rundy bym członków tej trybuny obecnych na tym meczu nie wpuścił na inne sektory, ale w taką odwagę nie wierzę.
16poniedziałek, 20, listopada 2017 23:15
Lasica
@Zbyszek

Kompletnie się nie zgodzę co do VAR. Sprawiedliwość przede wszystkim. Mam nadzieję, że to z czasem zapanuje wszędzie, i się po prostu nauczą piłkarze nie udawać, przyznawać do ręki, czy do faulu bo to i tak za chwile wyjdzie. Niech tylko nie zawodzą Ci którzy będą patrzeć w monitory i sędzie główny, a system spełni swoją funkcję.
17wtorek, 21, listopada 2017 17:27
Mroova
@tyle

Są w ESA omawiane nowe zasady karania i zostaną ogłoszone przed rundą wiosenną. Na pewno będzie zaostrzenie kar i częściej będziemy sięgać po kary inne niż finansowe lub zakazy wyjazdowe (tzn. w dodatku do takich kar). Ale akurat zakazy wyjazdowe w stosunku do kibiców Legii jakoś tam działają, mało gdzie większą grupą wejdą na zakazie (choć i to jest możliwe). Do Kielc po tym jak im ukradli flagi to chyba nie pojadą (dlatego zresztą był zakaz na Kielce nie na najbliższy mecz z Pogonią).

A zamykanie Żylety niewiele da, dogadają się i przeniosą gniazdo gdzie indziej, tylko część "normalsów" będzie miała przerąbane, bo będą proszeni o przeniesienie się dalej od gniazda. Jest na to inna metoda, była stosowana wtedy, gdy była przemoc i agresja (np. rzucanie piro na płytę boiska lub w inne sektory), nie za samo piro nawet przerywające mecz. Ale to się zmieni teraz. "Zamknięcie" będzie w takim sensie, że na stadion na kolejny mecz(e) nie mogą wejść osoby, które przebywały w trakcie danego meczu na określonym sektorze / sektorach. Czyli w naszym warszawskim przypadku byłoby to zamknięcie Żylety w znaczeniu nie "aresztowania krzesełek" (a ludzie gdzie indziej siedzą), ale w znaczeniu "wykluczenia z udziału w meczu/ach" osób, które były na Żylecie w czasie meczu "z przygodami". Nie chcą być wyrzucani ze stadionu, niech nie dymią i nie wpuszczają między siebie zadymiarzy. Tyle.
18wtorek, 21, listopada 2017 17:46
Mroova
@dalkub

Lech i Lechia za przerwanie 1 - 2 krotne w meczu na ok 7-8 min (w każdym z przypadków) dostały ok. 30 tys zł kary (każdy z klubów) + zakazy wyjazdowe, no to jak tu było ze 3 razy dłużej (2 razy przerwanie na łącznie dwadzieścia parę minut), to jak ma być ? 3 razy mniej czy więcej ? A poza tym nie odwracaj kota ogonem (zostaw to politykom), rozmawialiśmy o "base case'ach", Ty argumentowałeś, żeby zaczynać od wysokich kar, a ja Ci mówiłem (pisałem), że jak zacząć od wysokich i bolesnych, to potem już tylko eksterminacja. Jakbyśmy Lechowi czy Lechii dali nie po 30 tys. a po 100 tys. to Legia mogła by liczyć na na parę setek tysięcy, bo jak inaczej ? spłaszczać "od góry" preferując zadymy na maxa czy jak ? A jakby to nie była Legia a Sandecja ? "pereat mundus fiat iustitia" ? tylko po co komu wtedy ta sprawiedliwość (mam wrażenie, że się powtarzam, więc wystarczy).
19wtorek, 21, listopada 2017 19:10
świrekwampirek
Mroova teraz to możecie dawać kary po milion a kluby jedynie mogą to je zapłacić albo zbankrutować bo kibole wyklęci są nietykalni (patrz ten żenujący marsz z 11 listopada i reakcję władz oraz policji).
Prędzej Błaszczak z Ziobrą spacyfikują klub czy Was niż pozwoli żeby włos spadł z głowy ich pupilkom.
20wtorek, 21, listopada 2017 19:13
dalkub
Mroova

piszesz że będzie kara - "gruba kasa" - pisałeś wielokrotnie że karanie dużymi karami nic nie daje bo cierpi klub a zadymiarze robią co chcą - to oczywiście racja, z tym że skoro klub jest niewinny, bo przecież nic nie może to po co go karać? Ja rozumiem że kara ma spowodować że ktoś zmieni swoje postępowanie pod jej wpływem, ale skoro klub nie jest winien to dlaczego karzecie klub? ukarzcie winnych. Natomiast jeżeli uznajecie że klub jako organizator jest winien to niech zapłaci tak dużo aby miał motywację do zrobienia czegokolwiek aby to ograniczyć, a nie karę kilkunastu-kilkudziesięciu tysięcy co powoduje że klub płaci i zapomina o sprawie, bo kwota jest za mało aby się chciało coś zrobić. Najśmieszniej brzmi kara - zakaz wyjazdowy, a oni i tak jadą i wchodzą i się śmieją z Was.
Zapytam co dała kara dla Lechii i Lecha?
21wtorek, 21, listopada 2017 20:00
Zbyszek
@Lasica.
Ależ ja nie jestem przeciwko sprawiedliwości. Tylko,że ona ma to do siebie,że z jednej strony jest ideą , która ma wiele definicji,a z drugiej jest konkretem. Podstawowa i fundamentalna jej zasada została sformułowana jeszcze za czasów rzymskich w III w N.E. i brzmi,że każdy ma otrzymać to co mu się słusznie należy. Wybacz,ale ja jakoś nie widzę różnicy pomiędzy 1;0 a 2:1.Smile
Podobnie nie jestem przeciwko natychmiastowemu weryfikowaniu decyzji lub braku decyzji sędziego na podstawie oglądu sytuacji boiskowych na monitorze. Tylko,że może technika będzie znacznie lepsza i może niech najpierw korzystania z tego systemu nauczą się jego użytkownicy. Bo to z czym mamy do czynienia to parodia sprawiedliwości i weryfikacji.
I zapytajmy komu to służy. Publice się nie podoba, piłkarzom również nie, trenerom takoż. Bo nie może się podobać, gdyż piłka nożna powinna być radosną zabawą dla jej uczestników, kibiców i piłkarzy, a staje się żałosnym spektaklem, który tę spontaniczność morduje.Piłkarz po strzeleniu bramki wraz z kolegami już się nie cieszy, bo nie wie czy grono mędrków nie uzna,że jednak gola nie zdobył, widzowie też są w ten sam sposób nabijani w butelkę, bo już witali się z gąską,a to była morda ekranu. Smile
Czekam aż pojawi się jury d"appel i wyniki meczu będą znane po rozpatrzeniu odwołań,a może i po procesach. Smile.
Bo to dopiero początki. VARY nam jeszcze pokażą jak umilać życie. A do tego widzimy coraz gorszą pracę sędziów na naszych boiskach, bo po co nadążać za akcjami jak VAR to załatwi. W niedzielę , gdyby asystent przy akcji dla Górnika był w linii ,a przy spięciu bramkarza Górnika z naszym napastnikiem sędzia był bliżej to żadne VARY byłyby niepotrzebne.
Więc VAR mający być użytym w sytuacjach ekstraordynaryjnych staje się jeszcze jednym dodatkowym kolegialnym sędzią paskudząc piłkarskie widowisko. I tylko pan Sławek jest wielce kontent z tym jego, co z tego,że późno,ale za to dobrze. SmileJa nie wiem co to dobrze i dla kogo,ale tego późnego mam powoli dość. Bo za dużo dobra to i świnia nie chce,a co dopiero ja , zwykły kibic. Smile.Pozdrawiam.
22wtorek, 21, listopada 2017 22:15
tyle
Szaowny Panie Mroova,

Cieszę się, i uważam ten pomysł na kary za ciekawy dość. Proponuję dodać srogie kary dla klubów które wpuszczają wyjazdowiczów z zakazami np. zamknięciem całego stadionu na następny mecz i wtedy dopiero kary wyjazdowe będą skuteczne i bolesne.

Wyjazd na Koronę na zakazie jest organizowany. Nasi Kibole dogadali się z Koroną. Radzę dobrze obserwować trybuny podczas meczu.
23wtorek, 21, listopada 2017 22:22
Lasica
@Zbyszek

" Wybacz,ale ja jakoś nie widzę różnicy pomiędzy 1;0 a 2:1.Smile"

Złe uogólnienie. Karny nie równa się gol to primo, pierwszy gol dla Górnika zupełnie zmienia sytuację w tym meczu to secundo.

"Bo to z czym mamy do czynienia to parodia sprawiedliwości i weryfikacji.
I zapytajmy komu to służy. Publice się nie podoba, piłkarzom również nie, trenerom takoż. Bo nie może się podobać, gdyż piłka nożna powinna być radosną zabawą dla jej uczestników, kibiców i piłkarzy, a staje się żałosnym spektaklem, który tę spontaniczność morduje.Piłkarz po strzeleniu bramki wraz z kolegami już się nie cieszy, bo nie wie czy grono mędrków nie uzna,że jednak gola nie zdobył, widzowie też są w ten sam sposób nabijani w butelkę, bo już witali się z gąską,a to była morda ekranu. Smile"

Póki co, to najbardziej nie podoba się trenerom Lecha i Cracovii i jakoś mnie to specjalnie nie dziwi. Służy to temu, że wyniki nie są wypaczane i nie wraca się do domu w poczuciu, że ktoś nas oszukał na meczu. Myślę, że to wynagradza wszystkim wady które podałeś.

System nie jest jeszcze idealny, ale coraz lepiej się sprawdza. Mi tam przerwy nie przeszkadzają. W rugby się nauczyli poczekać na decyzję po weryfikacji wideo, nauczą się i w piłce nożnej.
24wtorek, 21, listopada 2017 22:49
Moros
Przyznam Zbyszek, że Twoje zarzuty w kierunku VAR-u są trochę kuriozalne. Przywołujesz jakąś rzymską zasadę i nie za bardzo wiem co to ma do VAR-u. Bramka ze spalonego powinna być uznana, bo się komuś należy? Karny, którego nie było też? Nie wiem czego to miało dowodzić. Bramka dla Górnika od początku mi śmierdziała i powtórki pokazały, że Angulo rzeczywiście był na spalonym. Nie wiem czego tu można bronić. Że Wolsztyńskiemu zabrano radość ze strzelonego gola? No zabrano ale prawidłowo, bo gol został zdobyty po złamaniu przepisów. Jakby faulami wyeliminować połowę przeciwnej drużyny i strzelić na pustą bramkę, to też należałoby kierować się uczuciami strzelca i taką bramkę uznać? Sam się na tym łapię, że obecnie częściej po strzelonych przez Legię bramkach, ciszę się z trochę większą rezerwą (tak było np po obu golach w meczu z Arką, bo sytuacje śmierdziały spalonymi) ale wolę to, niż dostać takiego z dupy gola i potem przez kilka dni chodzić struty
25wtorek, 21, listopada 2017 23:31
Lasica
Jeszcze z jednym się nie zgodzę:

"Bo to z czym mamy do czynienia to parodia sprawiedliwości i weryfikacji."

Dlaczego uważasz VAR za parodię sprawiedliwości? Uważasz decyzje za niesprawiedliwe?

Jedynie Marciniak póki co się wygłupił dwa razy, a cała reszta decyzji które widziałem były w pełni trafne i sprawiedliwe.
26środa, 22, listopada 2017 00:57
Senator
Moros moim zdaniem trafnie diagnozuje problem do póki właśnie zdawać by się mogło porządni, normalni ludzie będą usprawiedliwiać takie akcje karanie nie przyniesie skutków jakich oczekujemy. Mało Ci sami ludzie będą narzekać na kary itp. Nie wiem co nimi kieruje ? Tu potrzeba ogólnego sprzeciwu wszystkich normalnych kibiców a ż tym ciężko bo właśnie niby ten normalny a zdjęcia robi wrzuca tu i tam co jest przecież zwykłym wsparciem i przyzwoleniem.
Pamiętajcie też że komisję Ligii mało obchodzi Kowalski siedzący w sektorze A rząd 3 miejsce 4 a bardziej organizator. To on wpuścił tego Kowalskiego.
Co do VAR Pan Zbyszek chce być oryginalny ale słabo mu to wychodzi. Obie decyzje prawidłowe, pismaki muszą pisać o meczu taktyce itp a nie szukać sensacji typu Legia wygrywa po karnym którego nie było. Wolę minutę czekać na decyzję sędziego niż 5-10 minut na oddymienie stadionu.
27środa, 22, listopada 2017 05:41
kibic50
@VAR

Z racji bycia kibicem Legii zawsze uważałem, że nas sędziowie krzywdzą najczęściej.
Za sprawą systemu VAR już tak nie uważam. Przeciwnie, mam poczucie sprawiedliwości, a system ratował nam dupę już wiele razy.
W związku z przebywaniem w dość dużej odległości od Ł3 (8 825 km) na stadionie być nie mogłem, a o wydarzeniach boiskowych informował mnie kolega sms-ami.
Powiem szczerze, że tyle samo radości dała mi informacja o nieuznanej przez Górnika zdobytej bramce (VAR) co o strzelonym golu przez Hama Very Happy
Info o odwołanym karnym (VAR) nie wzbudził we mnie żadnej reakcji. Ot, nie należał się i już.
W mojej ocenie pozycję lidera oprócz znacznie lepszej gry zawdzięczamy też sprawiedliwej weryfikacji VAR Wink
28środa, 22, listopada 2017 11:08
Mroova
@tyle

Ok. Już od jakiegoś czasu dyskutujemy o koncepcji zakazu wyjazdowego. One działają jak powinny (po zmianie reguł wpuszczania na stadiony) tylko wówczas, kiedy mecz jest "konfrontacyjny", tj. należy spodziewać się wzajemnej agresji skonfliktowanych grup kibicowskich.Jest trochę takich meczy i nie raz udało się uniknąć zadym przez zastosowanie zakazów wyjazdowych. Często dotyczy to meczów derbowych. Ale nie zawsze tak jest. Może w końcu ktoś na poziomie federacji będzie uprzejmy to zauważyć i uwzględnić w zmianach regulaminu dyscyplinarnego. To o Koronie - ciekawe. Słyszałem, że Koronie zwinęli flagi jakiś czas temu. Ciekaw jestem czy przy okazji tych przyjacielskich rozmów oddali je Smile. Choć od czasu przerwanego meczu Legia - Jaga nic mnie już nie zdziwi. 2 najbardziej krewkich "bokserów" ("kibiców" Legii), którzy "zapodziali się" na sektorze gości (tak się zapomnieli we flekowaniu gości, że nie zauważyli chyba wjazdu policji) kiedy wjechała policja, ci z Białegostoku natychmiast przebrali w swoje "celofany" i wszyscy udawali, że są jedną wielka białostocką rodziną. Ale jak to w rodzinie, czasem jedni drugich leją, więc w zasadzie nie powinienem się dziwić Wink.
29środa, 22, listopada 2017 20:40
Zbyszek
@Senator @Moros
A Lasica i Kibic50 zrozumieli mój wpis.Smile. Ja za stary jestem,aby mnie na demagogię kupić. Smile. Przecież mnie nie chodzi o zasadę,ale o to o czym napisałem w komentarzu pomeczowym.Dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane. System powinien być wprowadzony jak byłby w pełni gotowy. I mnie nie interesuje twierdzenie,że wszyscy muszą się uczyć. Ja który jestem przyzwyczajony do tego,aby najpierw się nauczyć na bocznym boisku a wchodzić na afisz jak się potrafi, te ustalenia , te oglądnie w mękach Tantalowych, te odkrywania tego co widziane jest żałosne i żenujące. Świadczy to głównie o lekceważeniu uczestników spektaklu jakim powinien być mecz piłkarski. Jak ktoś lubi,aby go traktowano per noga to ja na to nic nie poradzę. Ja nie nawykłem i już nie nawyknę.I tak na marginesie .To nie ja włączyłem do dyskusji o braku profesjonalizmu przy wprowadzeniu systemu pojęcie sprawiedliwości, które niewiele ma wspólnego z wynikami meczów, ich przebiegiem itp. Wskazałem tylko,że kiedy się używa jakiegoś pojęcia to powinno się mieć jakieś pojęcie o tym o czym się pisze i znać znaczenie słowa, którego się używa.Tylko tyle.

O karach dla Legii.
Media piszą o karze Komisji Ligi jako drakońskiej. Ta surowość ma polegać na tym,że jeszcze tak wysokich i skumulowanych kar nie było. Moim zdaniem Komisja okazała się łagodna jak baranek.Bowiem kara powinna być jakoś adekwatna do czynu nagannego i nasilenia winy. A w niedzielę mieliśmy do czynienia z wyjątkową bezczelnością i pokazaniem,że to te chłystki rządzą.
I nie tylko sam czyn należy karać,ale i nasilenie wyjątkowo złej woli, bo to był pokaz buty i pogardy wobec wszystkich innych uczestników widowiska, pozostałych kibiców, piłkarzy, telewidzów, sędziów itd..W prawie karnym takie okoliczności stanowią obciążenie i są podstawą do zwiększenia wymiaru kary,na zasadzie znanej z historii i. literatury w postaci powiedzenia "Kacie czyń swoją powinność".Np. kara finansowa powinna być na tyle dotkliwa,aby zmusiła władze klubu do podjęcia działań . Natomiast podoba mi się oparte na anglosaskiej regule słuszności stanowiącej podstawę tamtejszego wymiaru sprawiedliwości ukaranie, co prawda w zawieszeniu, zakazem wejścia na mecz kibiców, którzy byli na trybunie północnej podczas meczu z Górnikiem. Nie mogłem tylko znaleźć informacji o okresie zawieszenia,ale mam nadzieję,że jest on nie krótszy niż 6 miesięcy. Komisja z jej Przewodniczącym zrobiła to co do niej należy. Dodatkowym czynnikiem za który należy zwłaszcza Przewodniczącego pochwalić jest wywołanie napiętnowania medialnego wobec sprawców i w ogóle nadanie sprawie rozgłosu. Brawo.
Tylko,że ja oczekuję reakcji władz klubu. Nie w postaci odwołania, bo byłoby to jawnym wspieraniem chuliganerii i nie w postaci tej obłudnej postawy usiłującej ukryć własną nieudolność i nieodpowiedzialność pustosłowiem o tym,że nie nie można akceptować takich zachowań i że klub zrobi wszystko,aby one się nie powtórzyły. Ja oczekuję,że władze klubu podejmą przemyślane , wielokierunkowe, systematycznie prowadzone działania skierowane przeciwko łobuzom.Bo na tym polega zaprowadzanie ładu,że wzywa się do jego poszanowania ustalając warunki brzegowe, a jak kto ich nie dotrzymuje to jest z całą bezwzględnością wypluwany z systemu, jak paproch,albo inny śmieć.Tylko,że ten mechanizm musi zacząć działać. Kat musi czynić swoją powinność.
30środa, 22, listopada 2017 23:59
Mroova
@Zbyszek

(kary dla Legii) Nic dodać nic ująć. Okres zawieszenia to 6 miesięcy, nota bene minimalny na jaki można zawiesić karę. ale i tak działa do końca sezonu. Dziękuję.

"Nagonka medialna" jest uzasadniona też tym, że w kolejnych przypadkach przerwania meczów kary będą podobnie surowe, z wyp..leniem "ultraski" ze stadionu na min. 1 mecz. Nagłośnienie w mediach służy także temu, żeby potem mówić "przecież uprzedzałem".

Pewnie finansowo byłoby więcej, ale prawda jest taka, że Jarek Jankowski z zarządu Legii "osobą własną" zapobiegł trzeciemu (sic !) masowemu odpaleniu pirotechniki (podobno zapas był na 4 masowe odpalenia piro ....), co skończyłoby się niedokończeniem meczu, niewątpliwym walkowerem dla Górnika, karą finansową 6-cio cyfrową i pewnie zamknięciem stadionu na 1 mecz ..... Dlatego miarkowaliśmy karę finansową.
31czwartek, 23, listopada 2017 02:25
Senator
@Zbyszek
Gdyby Pan tak zawsze pisał Smile
Trafność spostrzeżeń wprost genialna i to
I nie tylko sam czyn należy karać,ale i nasilenie wyjątkowo złej woli, bo to był pokaz buty i pogardy wobec wszystkich innych uczestników widowiska, pozostałych kibiców, piłkarzy, telewidzów, sędziów itd.
Marzy mi się aby choć kilka osób nie widzących nic złego w małym dymie to zrozumiała.
32czwartek, 23, listopada 2017 07:55
CTP
Zawsze lubię czytać C-Lkę po tego typu wydarzeniach, bo często jesteśmy tutaj w ocenach świętsi od papieża i bardziej kategoryczni od ministra Ziobry. Smile
Ostatnio Boniek na TT chciał zabłysnąć i zadał pytanie:
"Tak się zastanawiam w ilu powaznych krajach, oprocz Polski,"dymi" się podczas meczow? Serbia,Turcja,Grecja i......"
No i oczywiście nastąpiło klasyczne samozaoranie, bo kibice jak zwykle stanęli na wysokości zadania i udowodnili mu daleko idącą ignorancję w sprawach piłkarskich wklejając obrazki z zadymionych stadionów z Niemiec, Holandii, Szwecji, Francji - no praktycznie z całej Europy.
Niestety, nasz stadion leży w pewnych warunkach geologiczno-klimatycznych i jest tak a nie inaczej skonstruowany, że odpalanie rac zawsze będzie skutkowało jego zadymieniem utrudniającym grę w piłkę. Moja rada jest taka, żeby kibice tworzący oprawy po prostu zmienili dostawcę rac, bądź kupowali takie, które nie powodują aż takich efektów.
33czwartek, 23, listopada 2017 17:36
Zbyszek
Mam dziś trochę więcej wolnego czasu,więc pozwólcie,że się nieco rozprzestrzenię.Cieszę się,że moimi wpisami wreszcie wywołałem dyskusję,ale wybaczcie ciężko się rozmawia jak nie bardzo wiadomo konkretnie o czym.Wielu z Panów wspierając takie stosowanie VAR jakie ma miejsce uważa pewnie,że stoi po słusznej stronie i oponenta traktuje jak wroga, który racji mieć nie może.Otóż może i ją ma.
Różnica pomiędzy nami w ocenie tego co obecnie w Polsce oferuje VAR jest zasadnicza. Panowie uważają,że nie ma problemu,a ja,że jest i to bardzo poważny.

Równolegle z nami VAR wprowadzono w Niemczech i we Włoszech. Model niemiecki polega na tym,że jest jedna centrala VAR w Kolonii w której przeszkoleni operatorzy obsługujący technikę współpracują z trzema przeszkolonymi, doświadczonymi sędziami. Początkowo było podobnie jak u nas co ostro krytykowano podpowiadając,że może lepsza byłaby komunikacja pomiędzy sędzią a VAR , gdyby był on na miejscu. Niemcy na to nie poszli,ale doskonalili system obsługi technicznej sędziów VAR oraz sposób i szybkość komunikacji z boiskiem.Każdy kto ogląda mecze Bundesligi zauważy postęp . Np. praktycznie udało się wyeliminować uznawanie bramek zdobytych ze spalonego. Bo to nie jest kwestia interpretacji,ale postrzegania co technika załatwia z lekkością motyla.Co bystrzejsi kibice zauważają,że sędziowie niemieccy zanim pokażą,że bramka została zdobyta prawidłowo mają prawie niezauważalny, kilkusekundowy poślizg. Czekają na sygnał z VAR.Czujny obserwator ingerencję VAR poznaje po tym,że asystent nie pokazał spalonego, a główny nie uznaje bramki, bo spalony był.
Natomiast we Włoszech jest podobnie jak u nas i pomimo,że ingerencji VAR jest mniej to media włoskie zrównują system z błotem. Argumentują w sposób zbliżony do mojego, bowiem wady widać gołym okiem, czego tylko ludzie zaślepieni nie chcą zauważyć.
Bowiem generalnie ingerencja VAR powinna być prawie niedostrzegalna,a dziś VAR staje się najważniejszy i przyćmiewa widowisko piłkarskie.
To,że komuś to nie przeszkadza nie jest żadnym argumentem,bo to,że niejaki Madej upodobał sobie do leżakowania łoże nabite gwoździami nie oznacza,że każdy musi gustować w takim sposobie spędzania wolnego czasu.
Albowiem gdy mamy do czynienia z zabawą to akceptujemy jej konwencję i na niedoróbki, błędy mało zwracamy uwagi, lecz kiedy zapowiada się,że coś jest silnie profesjonalne czyli poważne to nasza tolerancja dla bałaganu i chaosu powinna się skończyć.Bo to co się dzieje jest może śmieszne,ale zabawne już nie.
Mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią.Zawsze chwaleni byli sędziowie , którzy jak najmniej przeszkadzali w grze, nie dominowali, nie pokazywali,że to oni są najważniejsi. A obecnie sędziowie zostali obsadzeni w roli głównej. Bo w tej chwili mecz piłkarski dla wielu bez VAR nie istnieje.
Obawiam się ,że dla nich z czasem sam VAR wystarczy, meczu już nie musi być.Smile. Otóż ja uporczywie twierdzę,że mecze piłkarskie bez VAR są możliwe Smile. Pozdrawiam.
34czwartek, 23, listopada 2017 23:07
Walles
Jak każdy słowo o VAR to ja też.
Nie rozumiem wpisów Zbyszka ale takie najwyraźniej moje prawo Wink
Czytam o demagogii a przykładów brak. Spodobał się Zbyszkowi VAR w Niemczech i podejmowanie decyzji z prędkością światła. Co możemy znaleźć w necie?:
"Wcześniej DFL oraz Niemiecka Federacja Piłkarska (DFB) wyraziły zadowolenie funkcjonalnością systemu wideo w meczu Bayernu z Bayerem. Jak wyliczyła DFB, od faulu do podyktowania rzutu karnego minęło 36 sekund. "To jest właśnie podręcznikowy przykład sytuacji, w której VAR może pomóc uczynić futbol bardziej sprawiedliwym" - podkreślił sędzia spotkania w Monachium Tobias Stieler"
Do tego dodajmy wpis o kilkusekundowym, niezauważalnym poślizgu. Ja bym chciał wiedzieć ile to jest kilka sekund. 2-3 to nie możliwa jest weryfikacja od 5 w górę - proszę obejrzeć dowolną bramkę odliczyć 5 sekund i zobaczyć czy jest możliwa weryfikacja (nie jest) i czy jest to niezauważalne (jest)
Trochę burzy się we mnie poczucie sprawiedliwości kiedy Zbyszek wychwala Niemcy a krytykuje naszych a w necie czytam:
Hellmut Krug nie jest już szefem projektu VAR w Bundeslidze. Po skandalicznych decyzjach, przez które ucierpiał klub Jakuba Błaszczykowskiego, Wolfsburg, został odsunięty od zajmowanego stanowiska.
Hellmut Krug, urodzony w Gelsenkirchen, nie może być arbitrem w starciach Schalke, ale to właśnie na jego polecenie podjęto dwie krzywdzące decyzje wobec Wilków. Najpierw kazał podyktować rzut karny dla Schalke, chociaż arbiter główny nie miał takiego zamiaru, a później asystent wideo chciał poinformować, że w polu karnym klubu z Gelsenkirchen było zagranie piłki ręką. Krug jednak nie pozwolił przekazać tej informacji do arbitra głównego.
Krug zaprzeczał jakoby wpływał na decyzje sędziów, chociaż ci uważają inaczej i nie stają w jego obronie. Po publikacji "Bilda" w Niemczech nie pozostawiono suchej nitki na Krugu. Niemiecki Związek Piłki Nożnej postanowił odsunąć go od zajmowanej funkcji. Nie będzie już zatem kierownikiem centrum kontroli w Kolonii."


Czytam także we wpisie Zbyszka:
Każdy kto ogląda mecze Bundesligi zauważy postęp . Np. praktycznie udało się wyeliminować uznawanie bramek zdobytych ze spalonego

I od razu nasuwa się pytanie czy sędzia na podstawie VAR-u podejmuje decyzje czy padła bramka prawidłowo po "kilkusekundowej" przerwie czy też u nas padają bramki uznane ze spalonego i dlatego Zbyszek tak to uwypukla.
Pomijany jest fakt że aby VAR był skuteczny należ sytuacje z pogranicza spalonego puszczać. Ludzkie oko nie jest w stanie wyłapać kilkunastocentymetrowego spalonego jeśli sytuacja nie jest statyczna a zatrzymanie gry w sytuacji spornej praktycznie kończy istnienie VAR-u. Zbyt szybki sędzia doprowadzi do :

Od tego sezonu w Bundeslidze wprowadzono system Video Assistant Referee (VAR), ale jak na razie wywołuje wiele kontrowersji. – Rozumiem, że można pomylić się w sytuacji boiskowej, ale jak można popełnić błąd oglądając powtórkę? – zapytał zbulwersowany Joerg Schmadtke, dyrektor sportowy FC Koeln.
Schmadtkemu chodziło o bramkę numer dwa w meczu 4. kolejki, w którym Koeln przegrał z Borussią Dortmund 0:5. Timo Horn upadł po zamieszaniu w polu karnym, sędzia gwizdnął, a Sokratis Papastathopoulos trafił do bramki.
Po obejrzeniu powtórki sędzia Patrick Ittrich zobaczył, że bramkarz nie był faulowany i uznał gola. Problem w tym, że wcześniej przerwał akcję, zanim piłka przekroczyła linię bramkową. – Nie rozumiem jak można podjąć taką decyzję po obejrzeniu powtórki. Nie chcę co tydzień gościć u szefa sędziów – grzmiał Schmadtke.

I jeszcze jedno. W ilu spotkaniach pierwszej rundy był "użyty" VAR a ile bramek padło ogółem. Od razu nasuwa sie pytanie ile razy VAR zapobiegł wypaczeniu wyniku meczu?
P.S. I tak mi się wydaje że system VAR krócej przerywa mecz niż konieczność np usunięcia serpentyn lub symulujący po faulu zawodnik oczekujący na pomoc medyczną i zejście z boiska.
P.S.2 Ja oddaję głos na Lasicę Wink
35piątek, 24, listopada 2017 02:10
Senator
@Zbyszek
A ja myślę że bedzie dokładnie odwrotne. Każde nowinki są języczkiem uwagi a VAR to nie jakaś tam nowinka a rewolucja, stąd też olbrzymie zainteresowanie. Z czasem przywykniemy, VAR stanie się chlebem powszednim i nie będzie pod takim pręgieżem. Zwyczajnie potrzeba czasu.
36piątek, 24, listopada 2017 12:43
Moros
Nie wiedziałem że w Niemczech przy wprowadzaniu VAR-u są aż takie afery. Ta sytuacja z Helmutem Krugiem, szokująca.
37piątek, 24, listopada 2017 18:06
Baron
Nawet jeśli ten cały VAR jest niedoskonały to ja kupuję to co już mamy obecnie, a może być jeszcze tylko lepiej. Jeśli sędziowie nie wyłapują z różnych względów na boisku spalonych, karnych itp. a widzi to przeszkolony sędzia przed monitorem i sygnalizuje taką nieprawidłowość głównemu to super, nawet jeśli ma to trwać ileś tam sekund. Ja mam już serdecznie dość i po dziurki w nosie wypaczonych wyników gdzie często jedna bramka po błędzie arbitra decydować może o mistrzostwie, awansie do kolejnej rundy itp.
Widzę też kolejny pozytyw w tym wszystkim, to że piłkarze, którzy lubili do tej pory mocno pajacować na boisku zaczynają rozumieć, że pewne rzeczy już nie przejdą bo są pod obserwacją kamer jak nigdy wcześniej i ta obserwacja ma już realny wpływ na to co się dzieje na boisku. Cały ten proces jest na razie novum w futbolu ale jest bardzo rozwojowy i już zmienił futbol, owszem zdarzają się błędy ale proces ten jest i będzie cały czas doskonalony.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1