A+ A A-

Korona - Legia 3-2: Tykalni

Krótko cieszyliśmy się z pierwszego miejsca w tabeli Ekstraklasy. W meczu siedemnastej kolejki sezonu nasza drużyna przegrała z Koroną w Kielcach i tym samym straciła prowadzenie na rzecz Górnika Zabrze. W emocjonującej rywalizacji z Koroną bramki dla Legii zdobyli Jarosław Niezgoda i Kasper Hämäläinen, ale gospodarze odpowiedzieli trzema golami i to oni zainkasowali komplet punktów.

Romeo Jozak postawił na tych samych zawodników, którzy rozpoczęli zwycięski mecz z Górnikiem Zabrze. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Broź, Astiz, Dąbrowski, Hloušek – Moulin, Mączyński – Kucharczyk, Guilherme, Hämäläinen – Niezgoda. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Gostomski – Kosakiewicz, Rymaniak, Kovačević, Kallaste – Cebula, Żubrowski, Cvijanović, Możdżeń – Soriano, Kaczarawa.

Mecz rozpoczęły szybkie ataki Korony, ale już pierwsza kontra Legii przyniosła bramkę dla naszej drużyny. Piłkę wyprowadził Guilherme, podał do Hämäläinena, ten dośrodkował na głowę Niezgody, który pokonał Gostomskiego precyzyjnym strzałem przy słupku. W 5. minucie mogło być 2:0, ale Hämäläinen uderzył nieco zbyt lekko zza pola karnego i Gostomski obronił strzał Fina. Gospodarze byli blisko wyrównania w 10. minucie meczu, jednak Malarz był na posterunku i obronił strzał głową Kovačevicia. Malarz uratował Legię znów w 14. minucie, popisując się doskonałym refleksem na linii bramkowej. Mecz był otwarty, na boisku działo się wiele. Korona posługiwała się prostymi środkami, Legia rozgrywała akcje w sposób kombinacyjny. Naszym zawodnikom kilka razy w decydującym momencie zabrakło precyzji. W 27. minucie Malarz znów w kapitalny sposób obronił strzał głową Kovačevicia. W 31. minucie Hloušek idealnie dośrodkował na głowę Guilherme. Strzał Brazylijczyka odbił się od poprzeczki. W 39. minucie Korona wyrównała. Kosakiewicz otrzymał podanie na prawym skrzydle, dośrodkował, piłka trafiła do Soriano, który pokonał Malarza. Kolejna akcja gospodarzy przyniosła im prowadzenie. Autorem gola był Kallaste, który dobił piłkę do pustej bramki. Nie był to koniec nieszczęść naszego zespołu. Jeszcze przed przerwą boisko musiał opuścić kontuzjowany Guilherme, którego zastąpił Pasquato.

Do przerwy było 2:1 dla Korony. Długimi fragmentami pierwszej połowy to Legia wydawała się być drużyną lepszą, grającą ciekawszy futbol, ale żywiołowo i agresywnie nacierający gospodarze przypomnieli, że w futbolu nie liczą się wrażenia artystyczne, lecz to co ‘w sieci’.

W 52. minucie Legia wyrównała. Pasquato przytomnie zagrał w tempo do Hämäläinena, który wyszedł sam na sam z Gostomskim i pokonał bramkarza Korony. Niestety kilka minut później Hämäläinen musiał opuścić boisko, po tym jak ucierpiał w jednym ze starć. W miejsce Fina pojawił się Kopczyński. W 64. minucie Pasquato posłał kolejne świetne podanie, tym razem do Kucharczyka. Strzał Kucharczyka odbił się od słupka. W 71. minucie w pole karne Legii wpadł Kiełb, który kilka minut wcześniej zastąpił Soriano. Kiełb uderzył mocno i Malarz odbił piłkę. W 74. Możdżeń strzelił z rzutu wolnego, ale piłka poszybowała wprost w Malarza. Za chwilę blisko szczęścia pod przeciwną bramką był Moulin, ale jego strzał trafił pechowo w nogę jednego z obrońców Korony. W 78. minucie znów obrońcom Legii uciekł Kosakiewicz. Zawodnik gospodarzy dośrodkował z prawego skrzydła i Kiełb z bliska dopełnił formalności. Było 3:2 dla Korony. W końcówce meczu na boisku pojawił się Sadiku, ale nie miał okazji do zmiany wyniku.

Po pięciu kolejnych zwycięstwach przyszedł czas na porażkę. Tej jesieni zdążyliśmy przyzwyczaić się już do Legii wyrachowanej, grającej starannie w defensywie. W Kielcach jednak, o dziwo, nasz zespół wdał się w wymianę ciosów z rywalem, rażąc przy tym niefrasobliwością w obronie. Efektem takiej postawy stałą się strata kompletu punktów. Trzeba jednak podkreślić, że w sobotni wieczór Legii ewidentnie nie sprzyjało piłkarskie szczęście. Strata Guilherme i Hämäläinena z pewnością osłabiła nasz zespół, a kilka razy centymetry decydowały o tym, że Korona zdobywała gole, a Legia nie. Cóż, bywa i tak.

Dyskusja (30)
1sobota, 25, listopada 2017 23:02
HighDraw
Ani słowa o spalonym przy 3-ciej bramce? Ani słowa o skandalicznym sędziowaniu? Jak wymagać od innych rzetelnych relacji skoro tzw. ''legijna'' strona, dumnie nazywająca się czarna-elka, nic na ten temat nie mówi?! Ręce opadaja....
2sobota, 25, listopada 2017 23:06
Baron
@Tykalni

Nie - przeVARowani.
Dobry mecz Legii, dobry Korony i skandaliczny w wykonaniu sędziów. Ręce opadają. Jak to ma tak z tą technologią wyglądać to jest ona kompletnie niepotrzebna. Szkoda setek tysięcy złotych na obsługę techniczną VARu. Niech ta kasa idzie na szkolenie dzieci, będzie z tego większy pożytek.

@HighDraw

Dokładnie, nie potrafi reagować klub na pewne sytuacje i nie potrafimy my jako środowisko kibiców.

Gawin, jako kibic chętnie bym poznał twoje zdanie jako autora tego artykułu nt. sędziowania w tym meczu, bo bez obrazy jest to niepełna relacja.
3sobota, 25, listopada 2017 23:20
Lasica
@Baron

Nie popadaj w ten ton proszę Cię. Technologia jest dobra. Ludzie obsługujący tą technologię są do dupy, albo działają z premedytacją. Jak się nie chce czegoś widzieć, to się nie zobaczy.
4sobota, 25, listopada 2017 23:47
Baron
@Lasica


"Ludzie obsługujący tą technologię są do dupy, albo działają z premedytacją. "

W to, że są do dupy to ja z jednej strony kompletnie nie wierzę, a z drugiej już tak. Wyjaśniam - są do dupy ale z innego powodu bo działają z pełną premedytacją jak wspomniałeś.
Wybacz, jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że główny spalonego może nie zobaczyć, boczny widząc ewidentny 1,5 metrowy spalony ma już obowiązek to zobaczyć i podnieść chorągiewkę, a odpowiednio przeszkolony sędzia techniczny od VARu, który poza tym sędziuje inne mecze ligowe, widzi to na 1000% przed monitorem i wie doskonale co się wydarzyło na boisku i że dana bramka w tym konkretnym wypadku nie powinna być uznana. Skoro nie reaguje on i nie reaguje na to główny, to po kiego chu*** jest nam ta cała technologia? VAR miał takie sytuacje właśnie wyeliminować, a jeśli tak ewidentnych sytuacji nie eliminuje to nie ma to sensu, tyle.
5sobota, 25, listopada 2017 23:50
gawin76
Panowie, ja co do zasady nie zwykłem pisać, że Legia przegrała przez błąd sędziego, nawet jeżeli czasem tak się w istocie zdarza.

Spalony, owszem, wydawało mi się, że był, ale widziałem tylko jedną powtórkę w C+ i że tak powiem zaufałem osądowi VAR, w danym momencie zakładając, że ta sytuacja musiała jednak z jakiegoś powodu zostać zweryfikowana na naszą niekorzyść. Oczywiście jeżeli tym powodem była nieuwaga Frankowskiego czy nieumiejętność dokonania prawidłowej oceny mimo posiadanego sprzętu i dostępnej techniki to słabo.

Mimo wszystko nie jest to chyba w takim przypadku sytuacji wina sędziego głównego, tzn. on decyduje tak jak mu do ucha podpowiedzą? Złotka niezbyt cenię, nieco brak mu konsekwencji lub może autorytetu, dziś pozwalał Koronie na zbyt wiele, zwłaszcza przed przerwą, ale trzecia bramka to jednak nie tyle boiskowe sędziowanie co kwestia funkcjonowania VAR.
6niedziela, 26, listopada 2017 00:30
Lasica
@Baron

Ja mam jednak nadzieję, że VAR się sprawdzi, przyjmie i z czasem doprowadzi do czegoś jeszcze innego. Wyeliminuje słabych sędziów, tych którzy nawet patrząc w monitor nie widzą, lub nie chcą widzieć pewnych rzeczy.
7niedziela, 26, listopada 2017 02:32
Senator
Bardzo otwarty mecz dobry do oglądania dla wszystkich miłośników futbolu. Cóż tym razem zabrakło przysłowiowego farta, a ja dodam niestety umiejętności niektórych zawodników patrz Kuchy.
Druga smutna sprawa tracimy dwie bramki po identycznych akcjach.
Trzecia też nie wesoła. Po zejściu Gui i Hamy zmiennicy już tak kreatywni nie byli.
Co do sędziowania. Też mi się wydaje, że Złotek momentami tracił kontrolę czyli nie reagował na faule kielczan.
Druga i trzecia bramka kontrowersyjne.
Jeśli przy drugiej zawodnik był na spalonym to zachodzi pytanie czy nie utrudnił jednak interwencji naszemu bramkarzowi.
Trzecia to dla mnie ewidentny spalony i Bóg raczy wiedzieć co najpierw robił liniowy a później sędzia VAR
Tak sobie myślę, że przy spalonych to sędzia nie za bardzo jest potrzebny tu sama technika wystarcza i biała linia.
Ogólnie można być zadowolonym z postawy drużyny. Jest ambicja jest walka są chęci , a że nie zawsze wygrasz ? Cóż to sport.
8niedziela, 26, listopada 2017 06:57
anonimowy_legionista
Pasquato dał dobrą zmianę, gdyby nie Kuchy to dwie asysty miałby przynajmniej. Poza tym Kuchy z piłką zabrał się tak samo jak Hama, tylko, że Hama ma krzywe nogi Wink Co jak kiedyś wiele razy mówił Paweł Zarzeczny cechuje dobrych piłkarzy.

Żal, ale materiał szkoleniowy dla trenera Jozaka jest, poza tym umiejętność wyciągania wniosków i po zimie walczymy o mistrza.

Kij w zad drukarzom z wozu VAR.
9niedziela, 26, listopada 2017 08:10
czarnuch
Główny temat VAR? Serio..?

Panowie.. Może ktoś z was zapomniał czy coś ale to jest LEGIA. My graliśmy z ogórkami. Przegraliśmy oddając tylko 4 strzały celne (rywal miał 8!). Wynik miałby obronić VAR? Smile

Jak już ktoś napisał - i tak jest nad wyraz dobrze. Oby do zimy i wtedy może, znów wielkie może nie przyjdzie kolejny wymagający pieszczenia a prawdziwy zawodnik do pierwszego składu,który cokolwiek pozytywnego pokaże i nie będziemy go oglądać częściej na instagramie niż na boisku. Tyle na temat Legii Mioduskiego w tej rundzie.

#Zawszemocniej
10niedziela, 26, listopada 2017 08:44
świrekwampirek
Baron święta prawda, Legia nie potrafiła i nadal nie potrafi zadbać o nazwijmy to ochronę medialną. Jesteśmy ewidentnie okradani i jesteśmy zawsze kompletnie bezradni, na dodatek portale, dziennikarze związani z Legią wpisują się w ten obraz.
Gdyby coś takiego przytrafiło się Wiśle czy Lechowi wrzask byłby na całą Polskę, Złotek z tym drugim z wozu na rok zostaliby oddelegowani do 3 ligi a każdy następny sędzia 10 razy by się zastanowił zanim przyszło by mu do głowy przekręcić Legię.
11niedziela, 26, listopada 2017 10:35
kibic50
W mojej ocenie był to bardzo dobry mecz w wykonaniu obu drużyn. Bez murowania, przerostu taktyki nad grą w piłkę. Pełne zaangażowanie przez 90 min. Oby więcej takich Smile
Niestety spotkanie z Koroną obnażyło chyba największą obecnie naszą bolączkę.
Mamy bardzo długi skład ale krótką ławkę. Byle do zimy, bo oprócz ewentualnych wzmocnień, liczę na lepszą grę kilku naszych piłkarzy a swoje nadzieję wiążę z osobą trenera. Miło się ogląda "nowego" Hamalainena, którego za Magiery wielu kibiców już skreśliło. Również Pasquato, w którym widziałem trochę lepszą wersję Szwocha przy Jozaku dostaje skrzydeł. Wczoraj zanotował prawdziwe wejście smoka i powinien mieć kilka asyst więcej. Oby tak dalej.

@ VAR

O ile przy drugiej bramce można mieć było wątpliwości, to uznanie trzeciej było jakimś kuriozum. Wydawało się, że przy tym systemie nie można już robić przekrętów. Niestety...
12niedziela, 26, listopada 2017 10:40
CTP
Meczu nie oglądałem, córka jest wielką fanką "The Voice of Poland", no i nie dało się bachorowi przetłumaczyć. Smile Z drugiej strony, jakoś za bardzo nie naciskałem, bo czułem przez skórę, że będzie bardzo ciężko wywieźć punkty z Kielc. Ostatni raz, gdy Legia miała na koncie 6 zwycięstw z rzędu, to było chyba za pierwszej kadencji Urbana. Żadnemu trenerowi potem ta sztuka się nie udała. Czułem też, że po osiągnięciu pozycji lidera w zespole nastąpi pewne rozprężenie i piłkarze do meczu nie przystąpią zbytnio skoncentrowani. Moje obawy się, niestety, potwierdziły. Ale chyba nie ma sensu wyciągać zbyt daleko idących wniosków z tej porażki. To się po prostu musiało kiedyś zdarzyć.
Zwłaszcza z takimi sędziami. Jeśli chodzi o Złotka, to ja zauważyłem, że jest to sędzia, który ewidentnie sędziuje pod gospodarzy. W każdym meczu. A jeśli akurat mecz jest na Ł3, to na tym korzysta też Legia. I korzystała, więc aż tak bardzo bym na nim psów nie wieszał. Wink
A co do Frankowskiego, posadzenie tego pana przy VARze, to tak jakby VARu w ogóle nie było. Jak ktoś się urodził pierdołą, to pierdołą będzie wszędzie - i na boisku i przed monitorem.
Na koniec: jeśli chodzi o 3 bramkę (dla Korony), to chciałbym tylko zauważyć, że gdyby grał Pazdan, to to dośrodkowanie spokojnie by zablokował.
13niedziela, 26, listopada 2017 10:50
Dzynek
Jakoś tak od dawna bardziej od roboty sędziów interesuje mnie robota naszych zawodników. Chyba wyszło to z przekory wobec komentatorów, bo oni zamiast skupić się na wyjaśnianiu co dzieje się na boisku męczą decyzje sędziów bez mała całą transmisję.
Robi się jak z naszymi kibicami: rozgrywają własny pojedynek z sędziami niejako obok meczu wmawiając nam , że to na tym trzeba się skupić a nie na tym jak doszło do sytuacji, że sędzia stanął przed trudnym wyborem. I mi się takie komentowanie zupełnie nie podoba. Kibice niestety wpadają w taką pułapkę komentatora- byłego piłkarza , któremu ze względu na skromną wiedzę i nawyki z kariery najwygodniej komentować decyzje sędziego nie widząc świata dookoła.
Dlatego trzeba iść pod prąd i zapytać się co przy akcjach Korony robili nasi obrońcy?
Nie mówię tylko o akcjach bramkowych, ale też o tych kliku innych, które golem mocno śmierdziały. Co robił Hlousek gdy co chwila Kosakiewicz mógł z całkowitą swobodą popatrzeć i dograć, co skończyło się dwoma asystami? Co robił Astiz gdy Soriano składał się do strzału? Co robili pomocnicy skoro Korona bez najmniejszego problemu podchodziła pod nasze pole karne? Itd, itd.
Błędy sędziów są chyba ostatnim tematem do dyskusji dla kibica Legii. Oni w następnym meczu nie zagrają a te nasze gwiazdy owszem.
14niedziela, 26, listopada 2017 10:55
iocosus
@ VAR
O ile Zbyszek z resztą świata (naszego pitolniczego) chyba niedawno przegrywał w temacie VAR-u to teraz również chyba zdobył raczej wyrównującą na 1:1 bramkę, a w opinii min. Barona chyba nawet wyszedł na prowadzenie. Wink

Mamy dowód że VAR to nie jest tenisowy "hawk-eye" i jeżeli w tym systemie oprócz technologii człowiek i jego interpretacja odgrywają cały czas jeszcze istotną rolę to mamy zda się potwierdzenie że „czynnik ludzki” również cały czas może być zawodny. Jak bardzo zawodny to bym poczekał do wyroku „Houston” w Lidze plus ekstra. Czy w związku z tym ponieważ „czynnika ludzkiego” wyeliminować nie sposób to z VAR-u powinniśmy zrezygnować? Ja do niego podchodzę jak do jeża, oczekiwanie na decyzję, pielgrzymka sędziego „za kotarę” do monitora i w tym „videokonfesjonale” rozstrzyganie czy był „grzech” czy też nie, to wszystko mnie drażni, uwiera, ale … chyba jestem za tym żeby to się „dogrywało”, „synchronizowało”, żeby ten „czynnik ludzki” z technologią sobie lepiej radził i żeby ta technologia cały czas ewoluowała. O ile zrobienia „stopklatki” w trakcie gry w głowie sędziego trudno wymagać i z tego powodu można być wyrozumiałym dla popełnianych błędów, o tyle gdy „stopklatka” jest na ekranie przed nosem uważnego, skupionego obserwatora, to tu dla błędów takiego delikwenta „nie ma przebacz”. Tylko to mi łatwo napisać, ale tym samym na tych sędziów przy monitorach nakładam właśnie presję nieomylności która owe omyłki może właśnie powodować, tym bardziej że drugim moim wymogiem jest równoczesna szybkość decyzji. W każdym razie jeżeli VAR błędów „czynnika ludzkiego” nie eliminuje to jednak możliwości ich popełniania ogranicza i z tego powodu prób wprowadzania bym nie zaprzestał. Trudno niech to mnie jeszcze podrażni i pouwiera, dobrze że chorągiewki w górze nie było przy akcji na 3:2 jeżeli liniowy miał wątpliwości, według mnie miał prawo zdać się na VAR, ale jeżeli „Houston” potwierdzi metrowy spalony to tych sprzed monitora varowskiego bym rozstrzelał. Wink

„przy spalonych to sędzia nie za bardzo jest potrzebny tu sama technika wystarcza i biała linia” - z linią spalonego technika sobie poradzi, do ustalenia momentu podania „czynnik ludzki” wydaje się jeszcze niezbędny.

@ 3:2
Czy VAR wypaczył wynik meczu, owszem mogło być i 2:3 dla nas i gdyby padł remis to też w prasie byśmy zapewne przeczytali o sakramentalnym sprawiedliwym wyniku, ale moim zdaniem Koronie trzeba pogratulować zwycięstwa. To było wręcz dojmujące jak Kielczanie potrafili momentami Legię zdominować i to Legię grającą niezłe spotkanie. Dlaczego zmuszeni do defensywy nie potrafimy jako zespół odebrać piłki, a rywal spycha nas do co raz głębszej bardziej płaskiej i momentami chaotycznej gry, o to pytanie na które odpowiedź i receptę na przyszłość musi udzielić i zaordynować Jozak.

Mam swoją teorię, nieustającą, że nasi pomocnicy Moulin z Mączyńskim to wszechstronni, inteligentni piłkarze o technice dużo lepszej niż np. Góralski, bardziej mobilni niż np. Borysiuk i o większej antycypacji wydarzeń boiskowych aniżeli np. Łukasik (takiego karnego jak w meczu Lechii z Cracovią raczej by nie sprokurowali), opanowanie jest po ich stronie, pod względem odpowiedzialności taktycznej takiego Jodłę biją po wielokroć, holować piłki jak Vrdoljak raczej nie będą, każdego z wymienionych w podanych aspektach przewyższają. Niestety każdy z wymienionych przewyższa naszą dwójkę w odbiorze piłki. To znaczy Moulin z Mąką potrafią ją odebrać ale najczęściej w sytuacjach stykowych, gdy są w stanie wyprzedzić rywala, również doskonale się ustawią, przeczytają i przetną podanie, będą zamykać kierunki i zbierać „drugie” piłki, ale … gdy przeciwnik ma piłkę przy nodze i jest naprzeciw, to Góralski, Borysiuk, Łukasik, Jodłowiec, Vrdoljak indywidualnie szybciej by ją odebrali, nie pozwolili się przejść, okiwać. Tu jest moim zdaniem pies pogrzebany i powód że „kulejemy” w środkowej linii zmuszeni do destrukcji. Gdy inicjatywa jest po stronie Legii, gdy trzeba przede wszystkim asekurować ofensywne poczynania kolegów samemu je inicjując lub nawet w nie się angażując to wówczas jest jeszcze OK, do tego Moulin z Mąką jako środkowi pomocnicy wydają się stworzeni, mogą też być wywiązującymi się z nałożonych zadań „żołnierzami-wyrobnikami” poświęcającymi się dla innych, tak jak pan Krzysztof w kadrze, ale w głębokiej defensywie to inni wymienieni tu piłkarze są agresywniejsi, efektywniejsi i skuteczniejsi w bezpośrednim odbiorze, w grze jeden na jednego. Jeżeli do takiego duetu środkowych pomocników dodamy skrzydłowych którzy tytanami odbioru wszak też być nie mogą, to nasza cała druga linia, a pierwsza zasieków budowana gdy rywal jest w fazie ataku, właśnie albo jest rozklepywana, albo cofa się niepewna własnych interwencji.
15niedziela, 26, listopada 2017 11:20
kibic50
Jeszcze jedno.

@ Dzynek

"Błędy sędziów są chyba ostatnim tematem do dyskusji dla kibica Legii. Oni w następnym meczu nie zagrają a te nasze gwiazdy owszem"

Nie wiem co chcesz od naszych "gwiazd", które z meczu na mecz grają coraz lepiej. Nie inaczej było wczoraj, jednak piłka nożna jest tak specyficzną dyscypliną, że nie takie "dziwy" już widzieliśmy.
Co mają powiedzieć kibice Bayernu po wczorajszym meczu w "chodzonego", nie mówiąc już o tych z Dortmundu Very Happy
Przy prowadzeniu 4:0 w derbowym meczu z Schalke 04 Pierre-Emerick Aubameyang, zmarnował świetną okazję na 5:0, a potem wyleciał z boiska i zrobiło się 4:4

W futbolu nie zawsze najważniejsze są "gwiazdy" Bardzo często górą jest "zespół" i motywacja. Korona na mecz z Legią zmotywowana była podwójnie i osiągnęła sukces, szkoda, ze z pomocą sędziów.
Całkiem niedawno byliśmy świadkami ogromnej sensacji, gdy drużyna zmotywowana wiadomością o nowotworze trenera potrafiła wyciągnąć remis z 0:3 do przerwy i to w rozgrywkach LM Wink
Pozdrawiam
16niedziela, 26, listopada 2017 11:24
świrekwampirek
Przepraszam Dzynek ale sędziowie to nieodłączny i ważny element piłki. Nie rozumiem stwierdzenia my jesteśmy Legia i powinniśmy być ponad to. Jakoś największe kluby i ich trenerzy kiedy tylko poczują że zostali skrzywdzeni przez arbitrów mówią o tym głośno i dobitnie.
W piłce bramki to dobro rzadkie i nawet mając największy potencjał nie da rady w każdym meczu strzelić kilka bramek więcej niż przeciwnik.
17niedziela, 26, listopada 2017 11:33
Dzynek
@kibic50
Masz rację. Chłopaki grają ładnie. Co nie zmienia faktu, że kilka wielbłądów w defensywie zrobili i przede wszystkim to mnie bardziej obchodzi niż sędziowie.
Od naszych gwiazd chcę aby tych samych błędów co chwila nie powtarzaliSmile

@świrekwampirek
Tylko w dyskusji proporcje są mocno zachwiane. Ile przeczytałeś komentarzy na temat gry obronnej po naszej lewej stronie? Znajdziesz dwa? Nie wątpię, że o sędziach setki.
18niedziela, 26, listopada 2017 11:53
świrekwampirek
Dzynek bo żadna gra obronna nie miała wpływu na wynik tylko błędy a raczej działanie z premedytacją arbitrów tych na boisku i w samochodzie.
W tamtym roku Lech wsparty pismakami rozkręcił histerię o ilość dyktowanych karnych dla Legii czego skutkiem było podyktowanie "aż" 3 w 37 meczach. Legioniści byli faulowani, były ewidentne zagrania ręką a gwizdek milczał, my za to drżeliśmy przez 9 minut nasłuchując wieści z Białegostoku bo właśnie brakowało kilku punktów spokoju które przez to straciliśmy.
Wczorajsze decyzje arbitrów szczególnie w epoce var były skandaliczne i trzeba o tym na gorąco głośno mówić. Może tych punktów zabraknie na koniec sezonu, Złotek i Frankowski będą mieli się dobrze tylko Legia popadnie w kolejne kłopoty.
Właśnie przez taką politykę błędy na niekorzyść Legii są bagatelizowane lub wręcz ignorowane za to w drugą stronę wręcz mitologizowane.
Gdyby to dotknęło inny klub lub Legia tak skorzystała wszystkie gazety, portale czy c+ grzmiałoby wielkim oburzeniem a tu właściwie cisza.
O dośrodkowaniu Jędrzejczyka do dziś często przypominają szczególnie w c+ a było to 6 lat temu.
19niedziela, 26, listopada 2017 12:07
corazstarszy
O właśnie, Dzynek mądrze prawi. Sędziowie to jedno, ale sytuacje Korona tworzyła bez szczególnego udziału sędziów, za to niestety z naszym udziałem. Nie mówię, że nie mamy się martwić, czy złościć z powodu końcowego wyniku i okoliczności, w jakich się pojawił, ale pewna część zasługi na pewno przypada ekipie gospodarzy, która zademonstrowała, jak na tę ligę, dobry futbol. A że i Legia zaprezentowała, wyszedł dobry mecz.
Od strony sędziowskiej, wczorajsze sytuacje mnie martwią o tyle, że po 37 kolejce może się okazać, że mają wpływ na ważne rozstrzygnięcia. Do dziś nie potrafię zrozumieć, jak to możliwe, że ani Musiał, ani Siemaszko nie ponieśli jakichkolwiek konsekwencji ze zdarzenia z meczu Arka - Ruch, który decydował o losach spadku / utrzymania się w lidze. Nie chciałbym, aby o miejscu Legii w tabeli końcowej zdecydował taki błąd. Uważam też, że Frankowski nie powinien być więcej powoływany na sędziego VAR.
To pojawia się w wypowiedziach trenera i zawodników - szkoda, że nie wykorzystaliśmy swoich szans na 0-2, szkoda, że w dosyć dobrej sytuacji Michał Kucharczyk ledwie co zdołał kopnąć w słupek. Nie mamy takiej mocy sportowej, żeby tak łatwo zaprzepaszczać dobre sytuacje. Gdy są, trzeba skrzętnie wykorzystywać.
20niedziela, 26, listopada 2017 12:11
corazstarszy
A, i jest mój ulubiony autor wpisów po porażce. No tak: to przez Mioduskiego wszystko. Leśnodorski wróć. Kurde, że gościa nie było, gdy nie było porażek. Jak tylko się trafiła, nie bacząc na okoliczności, natychmiast zawitał i ... hau hau. Uwielbiam takich.
21niedziela, 26, listopada 2017 12:16
corazstarszy
@O dośrodkowaniu Jędrzejczyka do dziś często przypominają szczególnie w c+ a było to 6 lat temu.

Cztery i pół.

http://legia.net/historia/index.php?s=mecz&id=2757

Trzeba jednak przyznać, że była to rzecz spektakularna, więc ja się aż tak nie dziwię, że mówią. Gdyby było w meczu Piast - Bechatów, chyba też by mówili.
22niedziela, 26, listopada 2017 12:21
Dzynek
@świrekwampirek
Chyba w stanie silnego wzburzenia piszesz. Na spokojne jeszcze raz przeczytaj swoje pierwsze zdanie.

Choć i ja mam wątpliwości co do ocen sędziów, jednak uważam, że krytykowanie ich bez umiaru i obwinianie za całe zło Legii jest kiepskim pomysłem. Sami tworzymy wokół siebie niechęć tego środowiska, co później skutkuje wręcz obawą sędziów przed podejmowaniem decyzji stykowych na korzyść Legii.
23niedziela, 26, listopada 2017 13:35
HighDraw
Dzynek

"Sami tworzymy wokół siebie niechęć tego środowiska, co później skutkuje wręcz obawą sędziów przed podejmowaniem decyzji stykowych na korzyść Legii."

Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skacza. Brak reakcji ze strony właścicieli Legii skutkuje tym, że każdy może sobie bezkarnie wycierać naszym klubem buzię. Ile razy gracze Legii byli brutalnie faulowani za przyzwoleniem sędziego (bo brak reakcji na boiskowe chamstwo jest przyzwoleniem na takie zachowanie) co skutkowało przewlekłymi kontuzjami? Saganowski, Kosecki i teraz znów Gui. Media milcza na temat takiego zachowania bo tyczy się to Legii i tutaj znów dziwi brak reakcji klubu. Jaka była wrzawa gdy Hlousek ostro potraktował Mazka za kadencji Czerczesowa? Zdjęcie Mazka na twiterze z dopiskiem "tak gra Legia". Niechęć ''tego'' środowiska jest, po części, spowodowana tym iż nikt dotąd nie sprowadził ich na ziemię i nie dopilnował by jeden z drugim odpowiedział za swoje zaniechania. Tak, bezkarność prowadzi do rozpasania i z tym mamy tutaj do czynienia. Tyczy się to tak telewizji jak i parodystów z gwizdkami.
24niedziela, 26, listopada 2017 13:36
Baron
Panowie to nie jest tak, że na siłę się czepiam sędziowania i tym chce usprawiedliwić porażkę, kompletnie nie w tym rzecz. Jak napisałem VAR miał być antidotum na wszelakie pomyłki sędziowskie, które mocno krzywdzą daną drużynę/drużyny w meczu. Bramka na 3-2 to była z gatunków tych co "cała Polska widziała" i co? I dupa, Frankowski jest profesjonalnym sędzią i doskonale znającym przepisy i mając świetny podgląd na to co się dzieje na boisku dzięki technologi VAR co robi? Ano nic i nic go kompletnie nie usprawiedliwia, bo doskonale widział co się dzieje, a jak miał wątpliwość to mógł obejrzeć dodatkowo powtórkę, która czarno na białym pokazała, że był spalony. Tego nie da się niczym wytłumaczyć. Ostatnie mistrzostwo dla Lecha pamiętacie chyba jaką różnicą punktową nad nami na ich korzyść się skończyło, oby nam to się czkawką nie odbiło na koniec sezonu.
25niedziela, 26, listopada 2017 13:38
Zgred
@Dzynek

Tu nie chodzi o nadmierną krytykę środowiska sędziowskiego, ale aż nóż się w kieszeni otwiera kiedy obsada sędziowska na mecz Korona - Legia dobierana jest w taki sposób...Jaki? Ano taki, że zarówno Złotek jak i Frankowski mówiąc oględnie Legii nie lubią Wink Z historii wyczynów tych panów przebijał się dziwny fakt dziwnych decyzji w sposób niezrozumiały ( dla mnie akurat zrozumiały) krzywdzących nasz klub.

Jozak jest inteligentnym i dobrze ułożonym gościem, dlatego po meczu powiedział, że nie zamierza komentować poczynań sędziów - co ma służyć za komentarz...Tyle tylko, że to zrozumieją ludzie na poziomie, normalni. Moim zdaniem powinien pójść drogą Probierza i wzniecić burzę na konferencji. Na skutek brutalnych zagrań straciliśmy dwóch wiodących zawodników, a inni zostali pokopani.
Przypominam, że bramka na 2-1 dla Korony padła po ewidentnym faulu ( puszczonym) na Guilherme...zaś Hamalainen choć w ferworze walki został znokautowany kolanem przeciwnika ( bez reakcji sędziego) dodam.
Wyobraźmy sobie np: takie wykluczenie z gry pana piłkarza Angulo i Kurzawy...Jak myślisz ile czasu media sportowe niosłyby się płaczem, że Górnikowi nie dano szansy wygrać przetrącając ich piłkarzy? Długo, bardzo długo...A w Kielcach - no cóż!

Zanim zaczniemy oceniać błędy czy złe zagrania naszych piłkarzy zrównajmy chociaż szanse na wiarygodny osąd.

Jakiś czas temu sędzia Musiał myślał, że jest już na poziomie Colliny...po czym odpoczął od gwizdania i po "resocjalizacji" prowadzi zawody normalnie i profesjonalnie.
W kolejce powinni czekać pan Złotek i Frankowski...
26niedziela, 26, listopada 2017 14:30
Senator
Panowie dobry sędzia wyczuje kiedy któraś z drużyn za główny cel stawia sobie zbyt ostrą grę. Dobry sędzia zareaguje w odpowiednim momencie i poskromi zapędy takiej drużyny.
W tym meczu mam przeświadczenie, że Złotek przegapił ten moment. Już kilka drużyn wypróbowała ten sposób gry z nami i jeśli sędzia nie zareaguje w odpowiednim momencie mamy pokopanych kontuzjowanych ( najczęściej stłuczenia ) naszych zawodników.
Co do Hamy niestety zbyt nisko akakował piłkę głową.
27niedziela, 26, listopada 2017 14:43
kibic50
Nie wiem czym spowodowana jest aż taka histeria ?
Doskonale wiemy, że wygranie wszystkich meczów jest niemożliwe. W końcu nie przypadkiem o Koronie jest coraz głośniej, szczególnie w kontekście własnego stadionu. Zagrali bardzo dobre zawody i wygrali. Troszkę pomogli im sędziowie, ale gdyby Gui nie trafił w poprzeczkę, Kucharczyk w słupek a Hama i Moulin lepiej się przyłożyli, nikt z nas nie zawracałby sobie dziś dupy VAR-em.

Mnie pomimo porażki postawa Legii pozytywnie zaskoczyła.
Jest dynamika, szybkość, siła i wytrzymałość. Zabrakło "piłkarskiego farta" Smile
28niedziela, 26, listopada 2017 15:46
Zbyszek
O tym,że Koronę można oceniać dwojako.
W mediach wobec Korony Kielce dominuje narracja wielce przychylna.Nie jestem psychoanalitykiem,ale być może wynika to z tego,że po zmianach w tym klubie wiosną tego roku , które były powszechnie krytykowane i wieszczono jej spadek pismacy potrzebują odkupienia win.W tę triumfalną tonację doskonale wpisują się wypowiedzi trenera Gino Lettieriego, któremu akurat się nie dziwię.Przypominam tylko,że ja ze dwa razy dałem głos odrębny uznając zmiany za konieczne, potrzebne oraz wynikające z prostego faktu,że nowy właściciel musi pokazać,że jest właścicielem prawdziwym i faktycznym, a nie teoretycznym.Gdyby tak postąpił pan Mioduski po przejęciu Legii dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu.Nowy właściciel Korony Dietmar Burdensky zmienił prezesa, ogłosił abolicje wobec ukaranych kibiców i wymienił trenera, chwalonego Bartoszka na urodzonego w Szwajcarii, Włocha, obywatela Niemiec, którego CV imponującego dorobku mimo,że ma 51 lat, nie zawierało.Z kolei trener usunął z kadry I zespołu 12 zawodników,w tym 7 tzw.podstawowych . Jeden z nich obraził się wcześniej , że trener zrugał go za spóźnione przyjście na posiłek w klapkach. Pismactwo chórem stanęło po stronie piłkarzyka ogłaszając narastający konflikt trenera z tzw. szatnią.Żadnego konfliktu nie było.Po prostu ci,którzy nie chcieli podporządkować się elementarnej, niezbędnej dyscyplinie oraz nie chcieli ciężko pracować odeszli.Reszta zaakceptował trenera pewno mając samym dość leniów, pijaków i obiboków.Podobnie skrajnie nieprawdziwą sytuację media wykreowały w Legii po przyjściu trenera Jozaka, ogłaszając konflikt pomiędzy nim a zawodnikami.Teraz pismactwo ogłosiło,że konflikty wygasły.Nie chodzi tu wyłącznie o fałszowanie i mitologizowanie rzeczywistości,ale o snucie bzdurnej wizji,że atmosfera w szatni decyduje o wynikach zespołu. Jeżeli w ogóle, to we współczesnej piłce w sposób minimalny.
Natomiast rzeczywiście Korona , która przed rozpoczęciem sezonu plasowana była wraz z Sandecją i Bruk Betem gdzieś w dolnych rejonach tabeli jest w jej czubie i co ważniejsze jej miejsce nie jest efektem fartu,ale dobrej gry opartej na bardzo dobrym przygotowaniu motorycznym.Do tego piłkarze bardzo ciężko tyrają w każdym meczu.I tego podważać nie wolno.
Z drugiej jednak strony to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy miejsce Korony świadczy o sile czy o słabości naszej piłki ligowej ?. Odpowiedz musi być negatywna. Już oklepanym,ale prawdziwym zwrotem jest ten,że taka Korona żywi się słabością innych oraz błyszczy , bo takie Firmy jak Cracovia,Lech,Lechia,Piast, Pogoń,Śląsk zawodzą,a pozostałe graja poniżej swoich możliwości. Bo przecież nie możemy trenera Letteriego zaliczyć chociaż do średniej klasy szkoleniowców. Był on asystentem Loranta w TSV 1860 Monachium,ale klubów powyżej III ligi niemieckiej nie trenował,a i z nimi sukcesów żadnych nie osiągnął.Jak się okazuje ma on jednak na tyle opanowany warsztat,że potrafi miernych graczy zmusić do takiej pracy, która przynosi efekty.Inaczej mówiąc dla takich trenerów jak Magiera, Probierz, Skorża,Rumak,Nowak,Wdowczyk , Urban, Fornalik mógłby on być nauczycielem.I tego dalej komentować nie będę.Podobnie jest z zawodnikami Korony.Poza dwoma , trzema chyba przed rozpoczęciem sezonu żaden klub nie chciałby innych za darmo.A dziś przynajmniej połowa drużyny jest w kręgu zainteresowań wielu klubów,w tym z Niemiec. Cuda jakieś czy co Smile.
W poprzednim komentarzu po meczu z Górnikiem wskazywałem,że droga jaką poszli zabrzanie powinna być drogowskazem, podobnie jak z innych względów Korona.Kuracje oczyszczające mają ozdrowieńcze właściwości.
Przy czym nie bardzo wierzę,że Górnik i Korona na mecie będą tak samo wysoko w tabeli, gdyż ich sukcesy mają walor doraźności . Aby w dłuższej perspektywie je utrzymać to jakość zawodników musi być w obu klubach wyższa.Samo przygotowanie fizyczne, dostosowanie taktyki do możliwości wykonawczych zawodników jest istotne,ale najważniejszym czynnikiem jest umiejętność gry w piłkę.Można wierzyć,że taka Legia kiedy będzie należycie przygotowana motorycznie to pogoni Koronę aż miło.Jeszcze nie wczoraj.

O tym,że trener Jozak odkrywa Amerykę.
Jego wypowiedzi przed i po meczach mają swój urok.My to wiemy,ale Jozak dopiero odkrywa i tym odkryciem się z nami dzieli,że na mecze z drużyną Legii jej rywale spinają się maksymalnie,że na meczach z Legią z reguły są komplety publiczności,że mecze te wzbudzają ogrom emocji i stanowią żer dla pismactwa. I tak jest już od ponad 60 lat.Gdyby Legii nie było, to należałoby ją wymyślić. My, jako tutejsi do tego stanu przywykliśmy,ona nam spowszedniał,więc gdy ktoś mówi o tym jako o odkryciu to tak jak by nam powtórnie otwierał oczy.

O tym,że Malarz tym razem nie wygrał Legii meczu.
Pisząc o wczorajszym meczu można posłużyć się banalnym porównaniem,że gdyby nie postawa bramkarza to nasz zespół przegrałby z Koroną znacznie wyżej.Więc jak by miarkujmy te krytyki,że przegraliśmy przez VAR. Tylko,że pochwały dla Malarza oznaczają równocześnie naganę dla całej linii defensywnej Legii.Nasi doświadczeni obrońcy dopuszczali rywali do czystych sytuacji do oddania strzału. Atakujący zawodnicy Korony byli co prawda ruchliwi i strzelali na bramkę z każdej nadarzającej się okazji,ale odbywało się to z pola karnego,a ono nie jest z gumy. Obowiązkiem naszych zawodników było takie zagęszczenie przestrzeni tego pola,aby móc przeciwdziałać takim sytuacjom.A kiedy obrońcy nie dawali sobie rady to obowiązkiem defensywnych pomocników było zabezpieczenie wolnych stref.I jedno i drugie zawiodło.

O tym,że mecz przegraliśmy w I połowie.
Można zrozumieć trenera,że zwycięskiego składu nie chce zmieniać,że zgranie pomiędzy zawodnikami stanowi zawsze wartość dodaną,ale w moim przekonaniu ustawienie i dobór wykonawców do przeciwstawienia się grze Korony nie zostało dokonane należycie.Owszem zaskoczyliśmy defensywę Korony i zdobyliśmy bramkę,ale prawie przez całą I połowę przewaga rywali była bardzo wyraźna.Wiadomo,że Korona gra ustawieniem 4-3-1-2 i że kluczową role odgrywają trzej zawodnicy defensywno-ofensywni, którzy przy ataku przeciwnika wspomagają obronę tworząc 7 osobowy blok,a przy ataku własnego zespołu wchodzą w wolne rejony na połowie rywala i wówczas 6 graczy tworzy formację ofensywną.Dodatkowo jeden ze środkowych obrońców, z reguły Rymaniak wspomaga ataki własnej drużyny. Zespół Korony jest szczególnie groźny prowadząc działania ofensywne środkiem boiska.Taka gra, szalenie ekspansywna, oparta jest na bardzo dobrym przygotowaniu motorycznym wszystkich zawodników. Wczoraj to również było widoczne, w początkowej fazie % posiadania piłki były zbliżone,ale potem uwidaczniała się przewaga Korony.Aby się takiemu sposobowi gry przeciwstawić należy starać się przenosić ciężar gry na połowę rywala,utrzymywać się przy piłce oraz zabezpieczyć środkowe rejony pola karnego dodatkowym zawodnikiem. A nasz zespół grał z kontrataku i ani Moulin ani Mączyński nie wchodzili pomiędzy Astiza i Dąbrowskiego. Jeżeli można mówić o ułatwianiu gry przeciwnikowi to my to w I połowie czyniliśmy.

O tym,że agresywny to był przeciwnik.
Osobiście nie jestem zwolennikiem boiskowej agresji. Ale z drugiej strony piłka nożna to gra kontaktowa.Rozgraniczenie pomiędzy brutalności w grze,a jej twardością jest trudne.Wczoraj dla sędziego okazało się za trudne, do tego stopnia,że wolał on nie widzieć trwającego od początku meczu polowania zmierzającego do wyeliminowania z gry Guilherme oraz przewracania bez piłki zawodników Legii chwytami zapaśniczymi. Lecz kiedy przeciwnik narzuca takie reguły gry to należy temu przeciwdziałać ,albo poprzez wykorzystanie przewagi w umiejętnościach techniczo - taktycznych albo przez podjęcie walki.Nie uczyniliśmy ani jednego ani drugiego.Niestety nasi zawodnicy w sytuacjach stykowych odstawiali nogi, nie wyprzedzaliśmy wrogów do piłki,nie atakowaliśmy ich zdecydowanie, nie zamykaliśmy wolnych przestrzeni.Nasi zawodnicy zostali fizycznie stłamszeni, więc korzystny rezultat meczu dla rywali nie może być zaskoczeniem.

O tym,że w Legii muszą nastąpić zmiany zasad dokonywania transferów.
W sumie poza kilkoma zawodnikami z tzw. starego składu Korony to nabór do tej drużyny przypominał łapankę.Dziś w Legii mówi się,że może by tak do naszej drużyny trafili z Korony tacy zawodnicy jak Cvijanovicz, Kovacevicz,Żubrowski, Kosakiewicz a z Wisły Kraków Carlos Lopez,i z Górnika Kądzior i Żurkowski. Tylko,że aż ciśnie się na usta pytanie,a dlaczego ci zawodnicy z innych klubów trafili do Korony, Wisły i Górnika,a nie do Legii ?.Co stało na przeszkodzie?.Jak to w ogóle jest możliwe,że drużyny mające kilkukrotnie niższe budżety pozyskują lepszych zawodników niż Legia .Ta niedobra sytuacja musi ulec natychmiastowej zmianie, bo bez dobrych zawodników sukcesów nie będzie.
Natomiast nie dostrzegam potrzeby,aby wtrącać swoje trzy grosze w politykę płacową kierownictwa klubu.Uważam,że w poprzednich latach przesadzono z wysokością płac piłkarzy, którzy dodatkowo zostali przyzwyczajeni do tego,że w przypadku np. przedłużenia kontraktu muszą zawsze dostać znaczna podwyżkę.Otóż i tak bardzo wysokie zarobki nie muszą stale rosnąć.Jest tylko dość oczywistą konstatacją,żeby klub miał w zanadrzu następców w miejsce niezadowolonych.

A co do VAR to w Anglii go testowali,ale doszli do słusznego wniosku,że ta technika na razie jest rodem z epoki kamienia łupanego i jest do niczego nieprzydatna,a za to kosztowna. Jak się rozwinie, dorośnie, spełni oczekiwania to wówczas możliwe będzie jej zastosowania.A u nas biegniemy za świecidełkami myśląc,że to złoto jest,a to zwykły tombak.
I to co się z tym VAR wyprawia przypomina jako żywo słowa Pawlaka z filmu :"Sami swoi " - "Sąd sądem,ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".Każdy oczekuje,że ten VAR jest po to,aby to jemu przyznał rację.
Mnie to nie dotyczy, ja to czniam. Smile.
29niedziela, 26, listopada 2017 15:57
Dzynek
@HighDraw
O widzisz. O brutalnej grze to możemy rozmawiać. Powinniśmy protestować, wnosić skargi i wnioski do odpowiednich organów, rozpocząć dyskusję czy taki model sędziowania władze ligi powinny akceptować.
A my robimy nagonkę na sędziów i obsługę VAR-u za spalone, a to, o co powinno w zasadzie nam chodzić i co realnie możemy wskórać sami nie podnosimy do odpowiedniej rangi.
30poniedziałek, 27, listopada 2017 13:13
bartekbielany
Ale to były bardzo trudne sytuacje do oceny, przy bramce na 3:0 nie było dużego spalonego bo po drugiej stronie boiska ktoś został. Stykówki jak to stykówki, raz gwizdną w jedną mańkę, a raz w drugą. Przegraliśmy bo mieliśmy fatalną obronę, nie wiem jak można zostawiać w swoim polu karnym niepilnowanych zawodników. Do tego jakieś murowanie i laga. Niektórzy mówią, że to bardzo dobry mecz, natomiast dla mnie fakt, że były emocje i kilka fajnych podań nie robi robi meczycha. Piłkarsko, moim zdaniem, dobrze nie było z żadnej strony.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1