A+ A A-

Sandecja - Legia 2-2: Mizeria

W meczu 18. kolejki Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz. Nasza drużyna zagrała słaby mecz i zremisowała dzięki bramce zdobytej w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Bramki dla Legii zdobyli Maciej Dąbrowski i Jarosław Niezgoda.

 

Po urazach z meczu z Koroną do zdrowia wrócili Kasper Hämäläinen i Guilherme. Romeo Jozak desygnował obu tych piłkarzy do wyjściowej jedenastki, w związku z czym skład Legii wyglądał tak, jak zdążyliśmy przyzwyczaić się do tego w poprzednich kolejkach: Malarz – Broź, Astiz, Dąbrowski, Hloušek – Moulin, Mączyński – Kucharczyk, Guilherme, Hämäläinen – Niezgoda. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Gliwa - Basta, Kraczunow, Szufryn, Brzyski - Piter-Bučko, Kasprzak - Kubáň, Trochim, Małkowski – Piszczek.

Mecz zaczął się bardzo spokojnie. Gospodarze grali uważnie w defensywie, a legioniści niespiesznie rozgrywali atak pozycyjny. W 9. minucie Hloušek płasko wycofał piłkę do  Hämäläinena. Fin uderzył z pola karnego, jednak uczynił to niecelnie. W 26. minucie Broź dośrodkował, do strzału doszedł Guilherme, ale nie nie zdołał trafić w bramkę. Gospodarze mieli swoją okazję w 31. minucie. Blisko szczęścia był Trochim, ale wynik nie uległ zmianie. W 36. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Astiz popełnił błąd, źle obliczając lot piłki. Piszczek w dogodnej sytuacji podał do Trochima, który z kilku metrów trafił do bramki. Legia pierwszy celny strzał oddała dopiero w 41. minucie meczu. Zza pola karnego uderzył Moulin, jednak Gliwa pewnie chwycił piłkę. W 43. minucie Malarz odbił strzał Trochima z rzutu wolnego, a dobitka Małkowskiego poszybowała nad poprzeczką.

Do przerwy Legia przegrywała 0:1. Mecz w Niecieczy przebiegał wedle doskonale nam znanego i niestety przygnębiającego scenariusza. Legia bezradnie miotała się w ataku pozycyjnym, a jeden błąd popełniony w defensywie wystarczył, by przeciwnik zdobył bramkę.

Na drugą połowę nie wyszedł Kucharczyk. W jego miejsce pojawił się Pasquato. W niczym nie zmieniło to obrazu gry. Legia była bezradna aż do 60. minuty meczu. Wtedy po rzucie rożnym do strzału głową doszedł Dąbrowski i z kilku metrów umieścił piłkę w siatce. W 65. minucie Broź mocno uderzył zza pola karnego, ale był to bardzo nieudany strzał. W 74. minucie słabo grający Guilherme opuścił boisko z drugą żółtą kartką. Grający w dziesiątkę legioniści wkrótce stracili drugiego gola. W 81. minucie Piter-Bučko wykorzystał niezdecydowanie Malarza i z bliska wbił piłkę do bramki. Remis dla Legii uratował Niezgoda. W drugiej minucie doliczonego czasu gry nasz napastnik doszedł do podania Pasquato i strzałem głową pokonał Gliwę. Legia mogła jeszcze zdobyć gola na 3:2, ale po strzale Dąbrowskiego gospodarzy uratował słupek.

Legia zaprezentowała się bardzo przeciętnie na tle rywala, który ostatnie ligowe zwycięstwo odniósł 17 września, a w trzech meczach poprzedzających starcie z Legią nie zdobył ani jednej bramki. Na szczególną uwagę zasługuje postawa Guilherme, który swój fatalny mecz w Niecieczy podsumował bezmyślną czerwoną kartką. Cóż, takie właśnie mamy dzisiaj ‘gwiazdy’, to takim chimerycznym kopaczom oferujemy teraz po pięćset tysięcy euro za rok gry w barwach Legii – bo... i tak nie ma lepszych. Znak czasów.

Dyskusja (7)
1sobota, 02, grudnia 2017 22:53
kibic50
Biorąc pod uwagę okoliczności osiągnęliśmy ogromny sukces.
3 mega kiksy w jednym meczu z najgorszym zespołem ligi, drużyny aspirującej do gry w LM to jakieś kuriozum.
Trzeba mieć stalowe nerwy żeby to wytrzymać.
2sobota, 02, grudnia 2017 23:02
corazstarszy
Szkoda Hlouska. Często jest tak, że gra za dobrze na tle reszty drużyny. Gol na 1-1 to efekt rzutu rożnego po jego porządnym dośrodkowaniu, drugim w 2. połowie. Za sprawą kolegów, często jednak jego trud idzie na marne. Czasem i tak podziwiam Jozaka, bo w proporcji do demonstrowanej gry jego Legia i tak uzbierała sporo punktów. Ale kiedyś to się musiało skończyć. Nie widzę żadnej przyszłości przed drużyną w tym składzie. Za tydzień Termalika pewnie znowu nam wstydu narobi. Dobrze, że choć raz, w najwłaściwszym momencie, dali Legii wygrać.
Mi się wydawało, że Jarosław Niezoda strzelił obojczykiem. Tak czy owak, zaczęliśmy zdobywać gole z powietrza. Trochę: ‘marna pociecha’, trochę: ‘dobre i to’. A, jeszcze Inaki przypomniał sobie swoje występy z wiosny 2011 i z sezonu 2014/15.
@kibic50
'drużyny aspirującej do gry w LM'

Myślę, że aspirujemy w deklaracjach, a nie w czynach: piłkarze, kibice, wielu pracowników klubu czasem działa wprost w przeciwnym kierunku.
3sobota, 02, grudnia 2017 23:09
Baron
Ten mecz w wykonaniu Legii to był dramat i nieporozumienie. Sandecja to jest poziom 1 ligi i o mały włos nie zainkasowała dziś 3 pkt. Piłkarze Legii chyba mają wywalone na grę tutaj i chyba pieniądze Legii im śmierdzą. Jeśli w zimie nie będzie wzmocnień, nie uzupełnień, to ja to słabo to wszystko widzę.
Malarz powinien za dzisiejszy mecz zapłacić karę finansową i wylądować na ławce, tyle, że jego zastępcy to jeszcze większa padaka i nie ma żadnego sensownego zastępstwa.
Gui, który nie podpisał kontraktu, za Legię już nie będzie umierał i dziś zachował się skandalicznie przy faulu, a wcześniej pozorował grę, on już nie będzie podejmował ryzyka. Coraz mniejszy sens widzę w wystawianiu go na boisku, on będzie wszystko robił aby nie złapać jakiejś głupiej kontuzji, która zamknie mu drogę do transferu za granicę, taki piłkarz nam na boisku jest niepotrzebny.
Astiz chyba myślami jest już na urlopie w Hiszpanii, mecz dramatycznie słaby w jego wykonaniu, kolejny raz na boisku pokazuje rozkojarzenie.
Niezgoda do momentu strzelenia bramki kompletnie niewidoczny, niestety ale technika użytkowa w jego wykonaniu jest bardzo słaba.
Nonszalancja w rozegraniu i brak myślenia na boisku naszych piłkarzy to jest jakiś dramat, kumpel dziś oglądając się ten mecz ironicznie zastanawiał się czy oni czasem u buka nie obstawiają meczów bo takiej postawy nie da się racjonalnie wytłumaczyć.
Mina Jozaka przy bramce na 2-1 dla Sandecji powiedziała więcej niż 1000 słów.
4sobota, 02, grudnia 2017 23:17
Senator
Panowie gdybyśmy zagrali choćby minimalnie przyzwoicie to Sandecja by nie kwikneła. Nie graliśmy nic i stąd remis.
Moim zdaniem to ewidentny brak profesjonalizmu u piłkarzy. Profesjonalny piłkarz, ba w każdym zawodzie profesjonalista niżej pewnego poziomu nie zejdzie u nas niestety takiego przełożenia nie ma.
5sobota, 02, grudnia 2017 23:35
mohikanin
W meczu z Koroną i Sandecją w obronie zabrakło Pazdana i gołym okiem było widać skutki jego nieobecności.
Czy między Pazdanem a Dąbrowskim jest aż tak wielka różnica umiejętności? Na pewno Astiz z Dąbrowskim są wolni, mało zwrotni i nie potrafią grać na wyprzedzenia.

W rundzie zimowej do wyjęcia powinien być Borysiuk, jako iż nie rozegrał żadnego meczu w tym sezonie. Może warto skorzystać i mieć prawdziwego defensywnego pomocnika, który potrafi czyścić przedpole. Taksamo do wynajęcia jest Żyro, mógłby stanowić alternatywę na skrzydło czy jako napastnik.
6niedziela, 03, grudnia 2017 13:27
anonimowy_legionista
"W meczu z Koroną i Sandecją w obronie zabrakło Pazdana"

Przypomnij sobie wszystkie mecze Kung Fu Pazdka w Niecieczy.

Przyczyny trzeba szukać gdzie indziej. Jozak wydaje się, że wyciąga właściwe wnioski chociaż ostatnie dwa mecze na "remis".

Gui krzyżyk na drogę. Skończy w Turcji na ławce, a potem wróci do polski z podkulonym ogonem.

Żyro ma problemy ze zdrowiem w Anglii. Remontowanie zawodników już przerabialiśmy i przerabiamy.
Jak przy Jozaku Chukwu nie odpalił to już nie odpali nigdzie.
7niedziela, 03, grudnia 2017 16:20
Zbyszek
O tym,że taka Sandecja nie jest potrzebna Ekstraklasie.
W żadnym wypadku nie kwestionuję awansu Sandecji Nowy Sącz po raz pierwszy w jej historii do Ekstraklasy.Nazwa tego klubu jest pretekstem do zastanowienia się nad kształtem rozgrywek elity naszej piłki kopanej.Przed czterema laty kierownicze gremia piłkarskie podjęły decyzję,że w ESie będzie 16 zespołów,a po sezonie zasadniczym zostanie rozegrana runda dogrywkowa z podziałem drużyn na 2 grupy i podziałem punktów na pół.Dyskusja tycząca tych zmian byłą wielce ożywiona. Osobiście byłem za ich wprowadzeniem z 3 powodów.Po pierwsze, zawsze byłem za zmianami, bo tylko one gwarantują postęp.Gdyby wszyscy byli zadowoleni z tego co jest i zmian by nie było to ludzkość nigdy by z jaskiń nie wyszła.Ludzie więc zawsze próbowali czegoś nowego, innego i jak się sprawdzało to na nich nie poprzestawali tylko szli dalej i dalej.Powodem reformy ligi był fakt,że nasi piłkarze grali za mało, stadiony nie przynosiły należytych dochodów, dopływ młodych piłkarzy nie następował.Reforma miała te negatywy odmienić. Po wtóre,zawsze wspierałem kierownictwo klubu w relacjach z podmiotami zewnętrznymi. Skoro ówczesny prezes Leśnodorski był zdecydowanie za reformą uważając ją za korzystną dla klubu to ja wierny kibic Legii nie miałem prawa być przeciw.Niestety wśród przeciwników znalazł się trener Urban i m.innymi za ten sprzeciw słusznie zapłacił utratą stanowiska.Po trzecie,większość mediów i kilku trenerów krytykowała reformę nie tyle za kierunek zmian i ewentualne negatywne następstwa,ale za to,że jest ona w interesie dużych klubów, przede wszystkim Legii.Już samo to nie pozwalało śpiewać tą samą pieśń w chórze z wrogami Legii. Ale oni dodawali jeszcze,że jest to niesprawiedliwe i pod jeden strychulec podkładali podział punków i większe korzyści Legii, rzekomo kosztem innych.Jak ktoś używa słowa sprawiedliwość w takim kontekście to mnie się nóż w kieszeni otwiera, bo to słowo rodem z etyki nie jest żadnym wytrychem do kwestionowania prawa do naturalnej nierówności.Niestety mieliśmy w Polsce tzw. realny socjalizm z jego odwróconym znaczeniem wielu słów i tak sprawiedliwością nazywano mentalność bolszewicką.Nieroby, nieuki, pijaki , lenie uważali,że mają za mało i żeby mieli więcej to żądali,aby zabrać tym co mieli więcej i im rozdać,aby to oni mieli więcej,a tamci mniej.I to jest istotą mentalności bolszewickiej.Bo sprawiedliwym jest,aby zaradny, pracowity, rzetelny, uczciwy miał więcej od wyznawców odmiennych wartości.Zaś biedę,nędzę i niedostatek , które nie mogą być tolerowane, zwalczać należy odpowiednio ukierunkowaną polityka społeczną,a nie ograbianiem tych co się dorobili. A sam sport polega na tym,że jedni wygrywają,a drudzy przegrywają,a więc z założenia jest antytezą komuchowatej urawniłowki.W tych kwestiach jestem wolnomyślicielem mając intelekt wolny od przeszłości i przyszłości.Nie przejmuje się specjalnie ani tym co było,ani tym co będzie, lecz troszczę się prawie wyłącznie o to , co być powinno.A zdaniem władz PZPN,a konkretnie Prezesa w ESie powinno być 18 drużyn.Na co nowo wybrana Rada Nadzorcza ESy zgody nie wyraziła.Wcześniej doprowadzono do tego,że po rundzie zasadniczej nie będzie podziału punktów i przedłużono ten stan do rozgrywek 2019/2020, bez przesądzenia o powiększeniu ligi.O podziale punktów mówiono,że generuje on sztuczne emocje czyli takie na niby.Ogromna frekwencja na meczach rundy finałowej temu przeczy, bo kibicom był i jest obojętnym czy podział był czy go nie ma. To buchalterzy zrobili z igły widły.Podział punktów był bez znaczenia i stanowił tylko pretekst do atakowania Rady Nadzorczej ESy i PZPN. Gdyż zawsze znajdą się tacy, którym jak byim dupy miodem smarować to i tak będą niezadowoleni.A obecne drużyny nie chcą powiększenia ligi z prozaicznego powodu,że pomniejszy to ich udziały w tym ciasteczku, bo przecież nie jest to nawet torcik.Natomiast mało się mówi o tym,że ESie powinny grać drużyny, które stać na stały rozwój.A o nim decyduje zaplecze finansowe,infrastruktura i zaplecze społeczne.FIFA, a w ślad za nią związki krajowe przyjęły kryteria finansowe i infrastrukturalne jako nadrzędne i którym kluby na poszczególnych szczeblach rozgrywek muszą sprostać. Lecz są to czynniki wyłącznie formalne i na tyle niewygórowane i możliwe do obejścia,że w naszej ESie było i jest kilka drużyn, które wzbudzają śmiech,a nawet stanowią powód do drwin ze stanu naszej piłki.Najdalej jestem od tego, aby deprecjonować taką czy inną drużynę tylko dlatego,że ma niewielki budżet czy jest z małej miejscowości.Chodzi tylko o to,że takie drużyny jak np. Bruk Bet czy Sandecja niczego pozytywnego do naszej piłki nie wnoszą. Chociaż o samym Nowym Sączu,a już osobliwie o tamtejszych restauracjach,że wymienię tylko nadDunajecką "Panoramę' zdanie mam nader pochlebne. Wiadomym jest,że jednym z motorów postępu jest konkurencja, im większa tym lepiej.To co tę konkurencyjność zwiększa jest korzystne dla systemu. Zaś udział takiej Sandecji konkurencję osłabia. O sile drużyn i ich udziale w podziale łupów decydują ludzie, głównie zawodnicy.Nie obrażając nikogo, bo żadna praca nie hańbi, to o słabości Sandecji zaświadcza jej kadra. Jej trzon stanowią zawodnicy w innych klubach niechciani tacy jak Gliwa/29 lat/,Basta/29 lat/,Brzyski/35 lat/,Kubań/30 lat/,Bućko/32 lata/,Baran/35 lat/,Cetnarski/29 lat/,Dudzic/29 lat/,Małkowski/32 lata/ , Korzym/29 lat/. Można by wręcz powiedzieć,że Sandecja stała się przechowalnią i przedłużeniem kariery dla zawodników, którzy niejako tylnymi drzwiami dostali się do ESy.W moim przekonaniu nie jest to również korzystne dla samej Sandecji, która może podzielić los takich klubów jak Bełchatów,Łęczna czy Podbeskidzie.Tylko,że każdy kto chciałby ,aby w Polsce najwyższa klasa rozgrywkowa liczyła 18 klubów musi stwierdzić,że na dziś byłoby to rozwiązanie nieracjonalne. A szkoda.

O tym,że gra się z takim rywalem z jakim się gra.
Truizmem jest stwierdzenie,że rywali w piłce nożnej się nie wybiera, trzeba grać z każdym.Niestety nasza liga ma to do siebie,że poziom drużyn w rozgrywkach uczestniczących jest dramatycznie nierówny. I jak tu tych słabeuszy traktować poważnie?.Mędrcy różnych maści powiadają,że dobra gra i wygrana z teoretycznie słabszym świadczy o profesjonalizmie, dojrzałości i tym podobnych duperelach.I że gdzie indziej, tam gdzie nas nie ma, to ta zawodowość kwitnie. Każdy kto miał nieprzyjemność grać u buków, wie jak trudno jest przytulić parę złotych grając "wagonem", bo zawsze jakiś bity faworyt się omsknie.Łatwiej jest trafić kilka groszy typując mecz w których o takich faworytów trudno .Co nie oznacza,że kiedy się z takim słabeuszem remisuje to należy traktować to jako sukces.Ba, gdyby to były 3 punkty to wypadałoby by docenić,że wykonano plan pomimo zrozumiałych kłopotów z mobilizacją.Niektórzy trenerzy ulegają pokusie,aby wstawiać w takich meczach rezerwowych, którzy mniej grali,a co ma miejsce w drużynach grających mecze jednym, żelaznym składem.Również i takie manewry z reguły nie zdają egzaminu,bowiem trudno być wiecznym rezerwistą i zachowywać cały czas pełną gotowość bojową, Chyba,że weźmie się pod uwagę radę Jana Sztaudyngera dla dam:" Myjcie się dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny".Rytmu meczowego zajęciami na bocznym boisku się nie zastąpi.Przy czym należy rozumieć postępowanie trenera Jozaka, który chce,aby czynnik rywalizacji był stałym elementem selekcji kadry meczowej.Nie chodzi bowiem o tzw, rezerwowych,ale o tych, którzy grają stale w I składzie.To oni musza być stale w takiej dyspozycji,aby trener nie musiał ich wymieniać.Żeby jeszcze zechcieli być nie tylko lepsi od swoich,ale od rywali to można by tylko przyklasnąć.

O tym,że taktycznie Legia zawodzi.
Trener Jozak o czym wielokrotnie pisano objął drużynę przetrenowaną i rozbitą mentalnie. W sposób pragmatyczny dobrał skład wyjściowy oraz ustalił prostą taktykę polegającą na bezpieczeństwie z tyłu i szybkim ataku z przodu. Brak zmian w składzie oraz dyscyplina taktyczna od meczu z Lechem przyniosły 5 kolejnych wygranych,aż coś się załamało. Tak grająca Legia była zaskoczeniem,ale rywale nie spali tylko opracowywali antidotum. A ono jest równie proste jak nasze granie i polega na zagęszczeniu własnego przedpola oraz grze na wolne pole.A więc w sposób zbliżony do gry Legii. To spowodowało,że w takiej grze mniej liczą się umiejętności, poziom i klasa zawodników,a bardziej waleczność, poświęcenie, wybieganie i zaangażowanie.Tym samym na boisku nie widać różnicy pomiędzy zawodnikami Legii, a Korony czy Sandecji, bo liczy się fizyczność, a nie techniczność.. I dla mnie taki sposób wyboru taktyki jest niezrozumiały. Nie rozumiem jak można nie powielić taktyki Arki w ostatnim meczu z Sandecją, która przyniosła tak dobry rezultat. Chyba nie mamy gorszych graczy od Gdynian?. Podobnie nie wyciągnięto wniosków z meczu z Bytovią. Taktyka powinna być dostosowana do charakterystyki zawodników i ma ich ubogacać a nie ograniczać.W Legii tkwią pokłady ofensywnego stylu gry tylko muszą one być na powierzchnię wydobyte. Przede wszystkim na takich graczy jak ci z Sandecji to powinniśmy grać z rozmachem, zatrudniać ich i absorbować na ich połowie, nie dawać im miejsca na granie i doprowadzić do chaotycznej obrony. Tak jak to miało miejsce w ostatnich 10 minutach meczu. A tak kiedy graliśmy wolno,wymienialiśmy setki podań z dala od ich szyków obronnych to było to zgodne z ich zamysłem taktycznym. To oni zmusili nas do takiego bezproduktywnego grania. Ja już sobie tak myślę,że trener Jozak jest pod zbyt duża presją i boi się ryzykować. Tylko,że strach jest najgorszym doradcą.

O tym,że trener powinien dać odpocząć Guilherme.
Gawin pisze z przekąsem,że Brazylijczyk gra źle i tak grającemu zawodnikowi proponuje się 500 tys. Euro rocznej pensji. Tylko,że chyba on jest w tej całej sytuacji zagubiony, jest pomiędzy przysłowiowym młotem,a kowadłem. W zasadzie Legia spełniła jego oczekiwania płacowe,ale w Turcji i we Włoszech proponują więcej. Z kolei sytuacja osobista wymagałaby stabilizacji.Widać,że nie jest to chłopak o żelaznej psychice i nie jest w stanie skupić się na grze w piłkę. Brak mu całkowicie koncentracji i szybkości w podejmowani decyzji. W takim stanie psychiki nie powinien wychodzić na boisko.

O tym,że mamy cel,ale jest on poza horyzontem, tam gdzie sięga nasza wyobraźnia, bo nasz wzrok już nie sięga.
Znowu, po raz który to już raz, wzbudza się nasze nadzieje prostym zwrotem : jest kiepsko,ale jutro będzie lepiej. A będzie piękniej, bo się w przerwie zimowej dobrze przygotujemy, bo zakupimy dobrych zawodników będących wzmocnieniami, bo opracujemy takie założenia taktyczne,że rywale nie znajdą środków zaradczych.W psychologii nazywa się to ucieczką do przodu.Trudności nie musimy rozwiązywać my, bo za nas rozwiąże je przyszłość.Ja tylko powiadam,że droga na skróty nie zawsze jest dobrą drogą czyli taką, która wiedzie do celu.Bowiem do celu należy dążyć stale i konsekwentnie jedną drogą.Pomiędzy dwoma punktami czyli startu i stale oddalającej się mety zawsze linia prosta jest najkrótsza. I trwając w wierze,że nowi gracze odmienią oblicze Legii trzeba mieć na względzie,że sport to nie działalność produkcyjna, gdzie lepiej jest jak kupi się np. wydajniejsze maszyny to produkcja musi wzrosnąć. W Legii problemem był bezmyślny dobór trenerów i ich przedwczesne zwalnianie. Przychodzący po nich trenerzy mieli odmienne koncepcje gry drużyny,a zawodników niejako nieprzystosowanych do aktualnych wymagań taktycznych.Stąd chyba takie marzenie pana Mioduskiego o trenerze na lata, również po to,aby kupować zawodników przydatnych do stylu gry preferowanego przez trenera. Legię powinno już przestać stać na wydawanie pieniędzy na zawodników kosztujących dużo, a siedzących na ławie.Pora nie na marzycielstwo o lepszych czasach,ale po prostu na normalność.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1