A+ A A-

Legia - Jagiellonia 0-2: Same minusy

Przy przenikliwym zimnie Legia zmierzyła się z Jagiellonią w meczu, którego zwycięzca miał komfortowo ulokować się na fotelu lidera Ekstraklasy. Niestety gra Legii była jeszcze gorsza niż lutowa pogoda. Nasza drużyna uległa gościom 0:2, będąc zespołem słabszym w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Vešović, Rémy, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Philipps, Antolić – Eduardo, Niezgoda, Hämäläinen. Jagiellonia rozpoczęła w skłądzie: Pawełek – Burliga, Runje, Mitrović, Guilherme – Wlazło, Romańczuk – Frankowski, Pospíšil, Novikovas – Bezjak.

Już w 1. minucie mogło być 1:0 dla Legii, ale w polu karnym gości nikomu nie udało się przeciąć mocnego zagrania Vešovicia. Po drugiej stronie boiska doszło do nieporozumienia Malarza z Pazdanem, na szczęście bez konsekwencji. W kolejnej akcji Legii Antolić efektownie przyjął piłkę w polu karnym Jagiellonii, ale uderzył bardzo nieprecyzyjnie. W 10. minucie Vešović ostro zaatakował rywala przy linii bocznej. Na szczęście ujrzał za ten faul tylko żółtą kartkę. Po rzucie wolnym Jagiellonia miała stuprocentową okazję na gola. Bezjak uderzył z kilku metrów. Malarz szczęśliwie odbił strzał napastnika gości. Za chwilę kolejny legionista popełnił brutalny faul i tym razem zakończyło się to fatalnie dla naszej drużyny, bo sędzia Stefański po analizie VAR usunął Antolicia z boiska. W 18. minucie Jagiellonia zdobyła bramkę, której autorem był Frankowski, ale po drugiej tego wieczoru analizie VAR sędzia anulował tego gola. W 30. minucie soczystym uderzeniem z dystansu popisał się Romańczuk. Malarz z trudem odbił strzał pomocnika Jagiellonii. Legia w tej fazie meczu nie miała nic do powiedzenia. W piłkę grała tylko jedna drużyna – i była to Jagiellonia. Legia nie była w stanie zareagować. W 33. minucie kolejną fantastyczną interwencją popisał się Malarz, który wygrał pojedynek sam na sam z Novikovasem. W 34. minucie Mączyński przejął piłkę w środku pola, podał do Niezgody, który znalazł się sam na sam z Pawełkiem, ale źle rozwiązał tę sytuację, zbyt daleko wypuszczając sobie piłkę. W 36. minucie na boisku pojawił się Broź, który zmienił Eduardo. W 43. minucie Malarz wyszedł do Bezjaka i siłą rozpędu sfaulował napastnika gości. Sędzia podyktował rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się Novikovas.

Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym prowadzeniem Jagiellonii. Wynik 0:1 był najniższym wymiarem kary dla naszej drużyny. Dawno nie oglądaliśmy Legii tak zdominowanej na swoim boisku przez ligowego rywala. Goście byli szybsi, bardziej ruchliwi, lepiej zorganizowani.

Na początku drugiej połowy Jagiellonia przez chwilę pozwoliła Legii grać, ale zaraz z łatwością zepchnęła nasz zespół do obrony. Legioniści razili stratami i ogólną nieporadnością. W 57. minucie Bezjak bez problemu ograł Pazdana i oddał płaski strzał. Malarz był na posterunku. W 64. minucie powinno być 0:2. Novikovas był sam przed Malarzem, przelobował go, ale piłka odbiła się od słupka. Wkrótce potem boisko musiał opuścić kontuzjowany Broź. Na boisku zameldował się Hloušek. Jagiellonia postawiła kropkę nad ‘i’ w 88. minucie meczu. Dośrodkowanie z prawego skrzydła na bramkę zamienił wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Świderski. Do końcowego gwizdka nie dotrwał Vešović, który w doliczonym czasie gry opuścił boisko z drugą żółtą kartką.

Jagiellonia była drużyną o klasę lepszą. Goście z rozmachem konstruowali swoje akcje, kiedy trzeba przyspieszając grę i wymieniając szybkie podania, a kiedy trzeba swobodnie utrzymując się przy piłce. Legię stać było tylko na chaotyczne długie podania, bez wyjątku kończące się stratami, i rozpaczliwe próby indywidualnych rajdów, również z góry skazane na niepowodzenie. Tylko nieskuteczności ekipy gości Legia zawdzięcza fakt, że nie została zdeklasowana różnicą pięciu lub sześciu bramek. Mecz można przegrać, ale najgorszą wiadomością wieczoru był styl zademonstrowany przez Legię - a właściwie kompletny jego brak.

Dyskusja (38)
1wtorek, 27, lutego 2018 23:09
Baron
Rozumiem, że gra odbywała się w anormalnych warunkach, że była czerwona kartka na samym początku meczu ale to co dziś widzieliśmy to była KOMPROMITACJA na każdym możliwym poziomie, zabrakło wszystkiego. Rozumiem też, że drużyna może nie mieć swojego dnia ale tego co dziś widziałem na boisku nie mogę zrozumieć, nie tłumaczy tego nawet przebudowa drużyny. Chyba czas zrewidować swoje poglądy i nabrać więcej pokory. Wcale nie jesteśmy tacy dobrzy jak nam się już wydawało, a w lidze może być jeszcze bardzo różnie.
2wtorek, 27, lutego 2018 23:33
CTP
A ja uważam, że mieliśmy dokładną powtórkę ze sparingu z Victorią Pilzno. Powtórzę to, co pisałem Na aucie: system 4-3-3 został dzisiaj po prostu skompromitowany i zdemolowany. Na naszych skrzydłach mieliśmy dwie autostrady i Jagiellonia skwapliwie z tego korzystała.
Uważam, że im szybciej Jozak się z tego wycofa i postawi na nominalnych skrzydłowych (Szymański, Kucharczyk czy Vesovic), tym szybciej wrócimy na zwycięską ścieżkę. Ja proponowałbym nawet na Lecha ustawić się starym dobrym 4-4-2 z Eduardo i Niezgodą z przodu, zwłaszcza, że Antolic pewnie będzie pauzował parę meczów.

@Baron
"a w lidze może być jeszcze bardzo różnie."
I dotyczy to nie tylko Legii ale również Jagiellonii. Oni w meczu z Cracovią też zapierdzielali jak małe samochodziki. Najwyraźniej Mamrot postawił na dobre przygotowanie szybkościowe na początku rundy. Ale do końca zostało jeszcze 12 kolejek i nie ma bata, aby wytrzymali takie granie.
3wtorek, 27, lutego 2018 23:42
Moros
Tak na gorąco, po powrocie do domu, to nadal jestem w szoku. To co zobaczyłem w pierwszej połowie to była miazga. Nie sądziłem, że może ktoś przyjechać, tak nas zdominować i stwarzać sobie seryjnie 100% sytuacje. Tak jak Baron zauważył, dzisiejszy mecz każe nam zupełnie inaczej patrzeć na Legię. Wiadomym było, że w lidze nie odskoczymy na kilkanaście punktów ale wydawało się, że aby zrobić nam krzywdę trzeba zagrać naprawdę na maxa swoich możliwości jak Cracovia. A tutaj się okazuje, że ta naszpikowana gwiazdami Legia może zostać zjedzona, przez Jagiellonię, zespół który wprawdzie trzymał się blisko nas, ale i tak bardziej spoglądano na Lecha.

Sytuacja trochę przypomina wiosnę z 2016 roku pod dowództwem Czerczesowa. Wtedy również zaczęliśmy z wysokiego "C", a potem pojechaliśmy do Niecieczy i dostaliśmy niespodziewanie "trójkę". Zobaczymy co sztab z tym zrobi. Czasu jest mało, a Jagiellonia chyba nie ma zamiaru czekać.
4wtorek, 27, lutego 2018 23:45
Baron
@CTP

"Ale do końca zostało jeszcze 12 kolejek i nie ma bata, aby wytrzymali takie granie."

Niby tak, ale ja pamiętam jak czekaliśmy ostatnio na stadionie przez 8 minut na wynik meczu Jaga - Lech, kiedy decydowały się losy mistrzostwa, kiedyś ten fart może się skończyć. A w lidze jak to w lidze po raz kolejny się okazało, że największym przeciwnikiem Legii jest sama Legia.
5środa, 28, lutego 2018 00:18
Monrooe
Brrrrr... zmino.... jeszcze nie odmarzłem, ale napiszę tylko, że do tej pory ani my nie graliśmy tak wspaniale aby zasługiwać na te wszystkie achy i ochy, anie tym razem nie zagraliśmy tak tragicznie, aby zesłać na nas wszystkie gromy z jasnego nieba. Natomiast na pewno, wyszły wszystkie mankamenty naszej gry, nad którymi jeszcze nie udało nam się zapanować. Z drugiej jednak strony Jagiellonia zagrała genialny mecz, zawodnicy trenera Mamrota fantastycznie poruszali się po boisku, zdemolowali nas fizycznie... i to od tego zaczęły się nasze ogromne problemy w tym meczu.... brrrrr.... zimno....

@ Moros
- "...przez Jagiellonię, zespół który wprawdzie trzymał się blisko nas, ale i tak bardziej spoglądano na Lecha."
Fajnie to opisałeś, ale proszę powiedz mi czy umiesz to jakoś racjonalnie wytłumaczyć?
Tak na spokojnie patrząc na start wszystkich trzech drużyn w tej rundzie, patrząc na grę tych trzech zespołów?

. . . . . . . .
ps: jeszcze jedna rzecz, która baardzo rzuciła mi się w oczy - ogromna przepaść pomiędzy grą Artura Jędrzejczyka a Adama Hlouska. Masakra, jak ja nie lubię drewnianych piłkarzy w Legii. Nawet jeśli mają końskie zdrowie i serducho do gry.... nie i już.
6środa, 28, lutego 2018 00:57
Senator
Niewątpliwie główną przyczyną porażki był brak kibica50 na stadionie. Dla mnie sprawa jasna.
Trzeba przyznać otwarcie Jagiellonia zagrała kapitalny mecz i szczerze Wam powiem chciało się na nich patrzeć.
Często się posiłkuje polskimi ludowymi przyslowiami i tym razem też skorzystam.
"Nie dziel skóry na niedźwiedziu"
Trzy uwagi.
1.Ostatnia jazda po Lechu.
2. Podobno mieliśmy skończyć ligę z 16 pkt przewagi. Tak pisały i to poważne pióra.
3. Nic jeszcze nie jest przesądzone.
" Nie chwal dnia przed zachodem słońca "
To tyczy głównie nas. Denerwuje mnie i Pan Mioduski z tym swoim mistrz mistrz mistrz.
Denerwują mnie inni chwaląc coś co jeszcze jest w fazie rozwoju, budowy etc.
PS
Dziś ubrałem się tak że nie zmarzłem. Jedynie palce u nóg zaczęły czuć temperaturę tak od 50 minuty tego wstydliwego dla nas meczu.
7środa, 28, lutego 2018 07:08
kibic50
@Senator

"Niewątpliwie główną przyczyną porażki był brak kibica50 na stadionie. Dla mnie sprawa jasna"

Obejrzałem 7 części filmu "Szybcy i wściekli" i wystarczy.
Szybcy piłkarze z Białegostoku w dziecinny sposób ograli wściekłych zawodników z Warszawy.
Nie nadążając za rywalami z wściekłością wchodzili w ich nogi. Vesović powinien dostać czerwień 70 min wcześniej. Antolić mógł złamać nogę Frankowskiemu.
Reszta stała i się przyglądała przez niemal cały mecz. Gdyby nie postawa krytykowanego przez wielu Malarza, mogło być 0:6
Dramat
8środa, 28, lutego 2018 08:32
Ż. Ponimirski
Może mi ktoś wytłumaczyć co się dzieje z Pazdanem? Ten facet zaliczył wprost niesamowity i niewytłumaczalny zjazd, za taką grę Rzeźnik był gigantycznie krytykowany, tutaj natomiast mamy jakiś niezrozumiały parasol ochronny. Pazdan od jakiegoś czasu jest mentalnie poza Legią i to widać na boisku, nie zasługuje na pierwszą jedenastkę i Jozak będzie musiał coś z tym zrobić.
No i ciśnie się kolejne pytanie czy obecna rewolucja w składzie nie jest zbyt wielka, ten skład osobowy może grać jeszcze dobrze ale cudów nie ma, na to potrzeba czasu.
9środa, 28, lutego 2018 08:52
Moros
@Moonroe

- "...przez Jagiellonię, zespół który wprawdzie trzymał się blisko nas, ale i tak bardziej spoglądano na Lecha."
Fajnie to opisałeś, ale proszę powiedz mi czy umiesz to jakoś racjonalnie wytłumaczyć?
Tak na spokojnie patrząc na start wszystkich trzech drużyn w tej rundzie, patrząc na grę tych trzech zespołów?


Jeśli chodzi o mnie to taka postawa brała się z tego, iż Jagiellonia w ostatnich latach pokazała, że nawet mając nas na tacy, i tak na koniec się wyłoży. Rok temu mieli nas w rundzie finałowej u siebie, gdzie nie potrafili wygrać, mając nawet jednego gracza więcej. W ostatniej kolejce mieli dodatkowe 8 minut ze słaniającym się na nogach Lechem i też nic. Wcześniej też potrafili być kilka razy w czubie i zostać z niczym. Lech z kolei potrafił nas w 2015 roku upokorzyć i dlatego bałem się go bardziej, niż Jagiellonii, pomimo diametralnie różnego startu tych dwóch zespołów. Czysta psychologia Smile . Lech po prostu całkiem niedawno potrafił udowodnić, że jest w stanie wygrać wojnę, a nie tylko pojedyncze bitwy. Po wczorajszym meczu należało by to wszystko trochę zrewidować, choć po początkowym szoku, zaczynam do tego podchodzić spokojniej. Nic tu jeszcze nie jest przesądzone, a kibicowska nadzieja nakazuje wierzyć, iż drugi raz tak fatalnego spotkania nie zagramy. Czas pokaże czy Jagiellonia utrzyma taki poziom do końca. Zresztą po dzisiejszych meczach, powszechnie krytykowany Lech, może być tylko 2 punkty straty za nami i w niedziele mieć szansę nas wyprzedzić. To byłby dopiero scenariusz...
10środa, 28, lutego 2018 12:30
Monrooe
@ Moros
- "Jeśli chodzi o mnie... "
Na wstępie przepraszam, zmarzlina mózgowa nie pozwoliła mi się wyrazić precyzyjnie. Ja absolutnie rozumiem kibica, który ma swoich faworytów, których postrzega wedle własnej wizji świata. Dlatego zwracając się do Ciebie pytałem raczej o tak zwanych "profesjonalistów", czyli ludzi zwanych potocznie dziennikarzami. Widziałem (widziałem, bo już raczej poza nielicznymi wyjątkami, nie czytuję) wiele tekstów o tym jak to silna jest Legia (choć ja widziałem wiele mankamentów, o których nikt nie pisał), widziałem jak silny jest Lech (pomimo tego, że Poznaniacy wcale nie tracą kontaktu z czołówką), ale kompletnie nie widziałem żadnej analizy zespołu z Białegostoku. A przecież to właśnie Jagiellonia wystartowała co najmniej bardzo dobrze i jeśli mam być to tak grający zespół trenera Mamrota może być piekielnie ciężki do zatrzymania. Ba, nawet o świetnym starcie Wisły Płock udało mi się usłyszeć, a o "Pszczółkach" nic... Kompletnie rozjeżdżało mi się to z obrazem ligi, w której to właśnie zespół z Podlasia wygląda wiosną co najmniej bardzo dobrze. I do tego to zdziwienie kursami bukmacherów, którzy ponoć zupełnie niedoszacowali możliwości zespołu trenera Jozaka. Szkoda, że w tym całym rozgardiaszu wychodzi na to, że to buki mają coraz lepszych fachowców, a brać dziennikarska zajmuje produkowaniem chłamu generującego "kliki".

- ".... to taka postawa brała się z tego, iż Jagiellonia w ostatnich latach pokazała, że nawet mając nas na tacy, i tak na koniec się wyłoży."
Oczywiście, ale zwróć uwagę na to, że polityka drużyny prowadzonej przez Cezarego Kuleszę powoduje pewną cykliczność. Przychodzą gracze, zgrywają się, osiągają wynik, a co za tym idzie promują, sprzedaje się ich i znów jest posucha. Potem wszystko zaczyna się od nowa. Co jakiś czas dół, ale też raz na jakiś czas wynik teoretycznie ponad stan.

- "Czas pokaże czy Jagiellonia utrzyma taki poziom do końca. "
Wyglądają cholernie dobrze, moja nadzieja w tym, że wystartowali jednak trochę za mocno i nie utrzymają tempa. W przeciwnym razie tempa może nie utrzymać reszta stawki i okaże się, że wcale nie trzeba ściągać gwiazd nie wiadomo skąd aby zrobić wynik. Inna sprawa, że jak się już kogoś wychowa warto byłoby go utrzymać, a na Podlasiu raz na jakiś czas otwierają bazar.

@ (Ż. Ponimirski)
Michał Pazdan jest jaki jest, gra w zasadzie podobnie do tego jak wyglądał wcześniej, tylko teraz te małe błędy, które mu się przydarzały już wcześniej są cholernie kosztowne. Mnie dziwi jedno, wszyscy się dziwią, że reprezentacyjny obrońca nie może znaleźć nowego pracodawcy chodziarz bardzo chce. A ja się pytam, czy w jakiejś poważnej lidze, a do takiej chciałby zawitać Pazdan, w poważnej drużynie, a w kierunku takich spogląda pan Michał, gra jakiś obrońca, który jest w zasadzie ikoną "wejścia na raz"? Ja prawdę mówiąc nie kojarzę.

Co do ilości zmian w zespole Legii, to też mam pewne obawy, a przecież wygląda na to, że to w zasadzie początek przebudowy, bo do zaproponowanego przez trenera Jozaka nadal nie pasuje kilku graczy z pierwszej drużyny. Jak dla mnie szaleństwo, o czym już pisałem w Na Aucie w jednym ze swoich przemyśleń odnośnie zimowych transferów. Ja takiej rewolucji kadrowej jeszcze nie widziałem (ciekawi mnie ta cisza dziennikarska w tym temacie), która na dodatek nie odmienia kompletnie oblicza zespołu. Po prostu jak na razie wymieniliśmy kilka klocków, ale wciąż mamy ogromne braki, które mieliśmy już wcześniej.
11środa, 28, lutego 2018 13:52
Moros
@Monrooe

Nie mam zamiaru wchodzić w rolę obrońcy "profesjonalnych twórców opinii" naszego rynku medialnego, ale dla mnie Jagiellonia do meczu z Lechią Gdańsk wcale nie wyglądała na taką, która miałaby osiągnąć taką formę jak wczoraj. Owszem wygrali z Piastem i Cracovią, ale wcale nie wyglądali jakoś dużo lepiej niż Legia, Wisła Płock czy Korona Kielce. Może stąd to przeoczenie. Media skupiły się głównie na Legii i Lechu, bo te kluby przyciągają największe zainteresowanie, a reszta została potraktowana nieco po macoszemu, czyli jak zwykle, gdy jeszcze nie wiadomo jaki jest prawdziwy układ sił. Teraz to się pewnie zmieni i trochę analiz na temat Jagiellonii będziesz mógł zobaczyć Smile (EDYCJA - i już są pierwsze analizy Jagiellonii autorstwa Rafała Steca http://rafalstec.blox.pl/2018/02/Jagiellonia-lata-nad-sama-soba.html oraz Michała Zachodnego http://zachodnydotablicy.blox.pl/2018/02/Jagiellonia-Bialystok-czyli-jak-oni-biegaja.html)

Co do ich dalszej formy, to ja liczę na ich krótką ławkę rezerwowych. Wystarczyłoby wczoraj, żeby Antolić wysłał Frankowskiego do szpitala i już na jednej stronie mają bardzo duży problem. Jednak jako zespół wyglądają na obecną chwilę bardzo mocno. Trzeba się ich trzymać jak najbliżej. Do rundy finałowej, mamy jeszcze przerwę na reprezentację. To też może wybić ich z uderzenia. Nasz trener zapowiadał nadejście formy na "za miesiąc" od czasu startu ligi. To "za miesiąc" już niedługo i chociaż zawsze patrzę na takie deklaracje z przymrużeniem oka, to na pewno odpuszczenie zimy i pojawienie się bardziej sprzyjających muraw, powinno nam pomóc.
12środa, 28, lutego 2018 16:00
Monrooe
Rzuciłem okiem na pierwsze minuty meczy z Jagą raz jeszcze, hmm...
- pierwsze pięć minut i dwie 100% sytuacje Legii Warszawa,
- szósta minuta: faul na ewidentną czerwoną kartkę Vesovicia,
- kolejne cztery minuty, dwie 100% sytuacje Jagiellloni,
- 12 minuta niezrozumiały faul Domagoja Antolicia i koniec zawodów...
Wygląda na to, że chyba przesadziliśmy w szatni z motywacją. Piłkarze poszli do przodu jak buldog w kurnik. Totalnie zapominając o defensywie, chcąc zniszczyć Jagę jak najszybciej. Niestety na kontry gości mieliśmy tylko faule i to faule naprawdę ostre (jeszcze był brzydki faul w środku pola Mączyńskiego, choć bez konsekwencji kartkowej). Po takim gongu jak czerwona kartka i szybka bramka, nawet jeśli nie uznana musiały być strasznym ciosem dla gospodarzy. Z legionistów zeszła para i gdyby Jagiellonia przycisnęła zamiast klepać to pojechaliby nas bardzo mocno. Woleli na spokojnie i dlatego skończyło się w miarę "normalnie".
13środa, 28, lutego 2018 16:18
Oley
i zaczęło się tak samo, jak z Craxą... "setka" w pierwszych minutach
gdyby została wykorzystana, wynik byłby zupełnie inny
14środa, 28, lutego 2018 17:15
Mroova
@Moros

"Wystarczyłoby wczoraj, żeby Antolić wysłał Frankowskiego do szpitala i już na jednej stronie mają bardzo duży problem."

Brrr..... Wtedy problem Antolicia i Legii urósłby do gigantycznych rozmiarów. Póki co mówimy pewnie o 2-4 meczach zawieszenia (przyjdzie czas na dokładną analizę i decyzje), w wypadku spowodowania "dużego problemu na jednej stronie" (szpital) to by się mogło zakończyć zakończeniem sezonu Domagoja w Ekstraklasie ....

@Monrooe

Ja też jeszcze nie odmarzłem, mimo dużej temperatury wewnętrznej (no jeszcze się cały gotuję)....
15środa, 28, lutego 2018 17:18
MeM
@ Senator - polecam wkładki rozgrzewające, są w zasadzie w każdym sklepie sportowym. Mi pomogły.
@wczorajszy mecz. W zasadzie to od początku graliśmy bez lewej obrony. a w zasadzie wogóle bez obrony - jedynie Remy trzymał jakiś poziom. jakby Pazdan i Jędrzejczyk grali zamiast statystować czy bawić się w dywersantów to może jakąś walkę moglibyśmy nawiązać.
16środa, 28, lutego 2018 17:34
Monrooe
@ Mroova
- "Póki co mówimy pewnie o 2-4 meczach zawieszenia "
Mógłbym zapytać o podstawy do "rozszerzenia" standardowych 2 meczów kary? Jestem bardzo ciekawy

@ MeM
Co do Pazdana zgoda, ale na bokach nasz problem zaczynał się dużo wyżej niż dopiero na bokach obrony...
17środa, 28, lutego 2018 17:55
Mroova
@Monrooe
Zarzekam się, bo nie patrzyłem na boisko w chwili popełnienia tego faulu, nawet skrótów z tego meczu nie oglądałem (mam ostatnio problemy ze zbyt wysokim ciśnieniem - na razie się powstrzymuję z przypominaniem sobie wczorajszego wieczoru ....). Ocena danego przewinienia jest dokonywana w kontekście wcześniejszych decyzji co do wymiaru kary za inne, mniej lub bardziej podobne przewinienia.

Tyle, że do tej pory za faul nie będący "akcją ratunkową" dawaliśmy właśnie od 2 do 4 meczów. Dlatego tak napisałem. Rozpatrywane będzie w przyszłym tygodniu, jednak nie w środę jak zwykle (problemy organizacyjno - logistyczne), a we wtorek lub w czwartek (jutro pewnie zostanie ustalony termin posiedzenia).
18środa, 28, lutego 2018 18:43
Zbyszek
O tym,że w Jagiellonii nie spoczywają na laurach.
Chciałoby się wreszcie jakiegoś pismaka pochwalić,że napisał chociaż jedno zdanie z sensem,ale to co czytam jest coraz durniejsze.Obawiam się,że rzeczywiście od tego czytania zacznę sam głupieć.No bo w "Skarbie kibica" pismak /nazwisko przemilczę/ napisał,,że Probierz zastał Jagiellonię drewnianą,a zostawił murowaną.Probierz w Jagiellonii robił wyłącznie dobre wrażenie. Natomiast te słowa pasują akuratnie do Janusza Wójcika, który w połowie lat 80-tych mógł z 3 klubów białostockich Hetmana, Gwardii i Jagiellonii wybrać jeden i każdy z nich by na tamtejszym tronie posadowił.To dzięki Wójcikowi Jaga awansowała do ówczesnej I ligi i wygrywała z najlepszymi, to on wprowadzał do I zespołu wychowaną przez trenera Karalusa młodzież,To dzięki Januszowi Jaga zawojowała serca kibiców i grała przy pełnych trybunach na stadionie Hetmana, bo jej obiekt był za mały.Na pierwszym w lidze meczu z Widzewem na stadionie o pojemności 30 tys. , było ok 40 tys.widzów.Dobrze te czasy pamięta ówczesny bramkarz Jagiellonii ,a od 2010 roku jej prezes Cezary Kulesza, który był do ostatnich dni przyjacielem Wójcika i stale podkreślał wielkie jego zasługi dla tego klubu.Podobnej, a może jeszcze większej sztuki w Legii dokonali w połowie lat 50-tych trenerzy Janosz Steiner i Ryszard Koncewicz. Do ich czasu pozycję nr 1 w Warszawie zdecydowanie w opinii publicznej i wśród kibiców zajmowała Polonia.Do tego stopnia,że jak po wojnie Legia grała z Polonią przy Ł 3 to cały stadion dopingował polonistów.Dopiero zdobycie tytułów Mistrza Polski w 1955 i 1956 roku spowodowało detronizację Polonii i na tronie został obsadzony nasz klub. Chwilo trwaj !.
Zaś Cezary Kulesza jest jednym z niewielu byłych piłkarzy, którzy po zakończeniu kariery nie czepiali się jak pijany płotu sportu.To nie on przyszedł do piłki, to ona przyszła po niego.Kulesza jeszcze jak grał w piłkę w Supraślance został menedżerem jednego z zespołów disco polo,a po zakończeniu przygody z piłką w 1996 roku założył wytwórnię i został milionerem.Kiedy po latach upadku, nawet do IV ligi Jaga w sezonie 2007/08 awansowała do elity współwłaściciele klubu w liczbie 10 doprosili do udziałów Kuleszę, który od stycznia 2008 roku został prokurentem,a w dwa lata później prezesem Jagi.To on jest twarzą sukcesów klubu z Białegostoku.Jednocześnie zawiadywanie klubem przez 10 osobową Radę Nadzorczą zadaje kłam przysłowiu,że "Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść".Jagiellonia dysponuje średnim budżetem /ok.25 mln.zł/,a od lat jest w czołówce tabeli. Widocznie 10 par oczu widzi lepiej niż jedna para, a tam każda decyzja o transferach, o zatrudnieniu trenera, o płacach, o premiach itp. musi zapaść jednogłośnie.I jakoś się dogadują.
Były już prezes Legii Leśnodorski w gronie znajomych opowiadał jak to sprowadzał Pazdana. " Pojechałem do tego Białegostoku sam, pogadać jak to prezes z prezesem. A tam za stołem 10 osobistości. Ja jedno zdanie i każdy z nich też jedno, to razem 10. Nie wiedziałem czy chcą sprzedawać czy tylko pogadać, bo warunki stawiali takie jak by on był ze złota,a ja bym przyjechał z worem Euro. Do niczego nie doszliśmy,a że głodny byłem to ich zaprosiłem na obiadek . Do skromnego posiłku zamówiłem dwie buteleczki zacnej okowity,żeby ichnie przysmaki nie myślały,że ich świnie jedzą A oni jak to ludzie honorowi i gościnni "Dobre twoje, dobre i nasze" i każdy też po dwie flaszeczki. Po dwóch dniach doszedłem do siebie i wielce zadowolony stwierdziłem,że o takich warunkach przed wyjazdem nawet marzyć nie mogłem.Pytacie, czy nie skuszę się jeszcze na jakiegoś gracza Jagi.Moja wątroba tego drugi raz nie wytrzyma".
Tak więc przysłowiowa gościnność ludzi Wschodu nie jest blagą, ale najprawdziwsza prawdą.Sam się o tym wielokrotnie przekonałem i zazdroszczę Bogusiowi,że już po dwóch dniach mógł z powrotem biesiadować, bo mnie to zajmowało ciutek więcej czasu.
Natomiast mitem jest przekonanie,że w tym Białymstoku to oni mają koneksje,układy i kontakty z piłką zza wschodniej granicy. Może mieli,ale sporadyczne, bo w tym sezonie w Jagiellonii nie gra żaden ani wywodzący się z tamtych rejonów, ani tam wcześniej grający.Po odejściu Probierza prezes Kulesza zamierzał zatrudnić trenera z Ukrainy, bo oni są solidnie wykształceni, a że tam jest kryzys nadprodukcji trenerów i krach finansowy to nie byłoby to zbyt trudne i ponadto miałby rozeznanie na tamtejszym rynku.Nawet z 4 rozmawiał,ale bał się bariery językowej i rozejrzał się po niższych ligach. I tak wynalazł Mamrota.Jak do tej kandydatury przekonał Radę Nadzorczą jesteśmy skazani na domysły. Ale pewnikiem doczeka się rewanżu.
A tak w ogóle to można tej Jadze pozazdrościć . Miasto wybudowało stadion w Mieście liczącym poniżej 300 tys, mieszkańców na 23 tysiące i nikt im tego nie wytyka, ani Miastu nie ma za złe,że czemu stadion,a nie przedszkola, albo place zabaw.Zresztą niech by kto tylko spróbował.Miasto pobiera podatek od nieruchomości , bo musi,ale już czynsz dzierżawny jest niewygórowany. Teraz Miasto przekazało Jagiellonii tereny pod budowę Akademii w nieodpłatne 30 letnie użytkowanie i będzie ponosiło koszty szkolenia młodych adeptów piłki. Klub musi tylko za 12-13 milionów zbudować infrastrukturę.
A my jesteśmy w Warszawie i ja się pytam : czy to tam jest Polska B i II świat czy może to my jesteśmy w zadupiu ?.

O tym,że skład Legii jest docierany w boju.
Wypadł chyba na dobre Dąbrowski, wpadają i wypadają Hlouszek, Szymański, Kucharczyk, Eduardo.Po meczach z Zagłębiem i Śląskiem wydawało się,że ustabilizowanie jedenastki wyjściowej to tylko kwestia czasu.Ale tamte mecze nie były miarodajne, bo obaj rywale grali bez pomysłu i z duszami na ramieniu.Dopiero poprzeczka została ustawiona wysoko od meczu z Cracovią. Od pierwszego meczu nasz zespół gra systemem 4-3-3 starając się poczynania ofensywne oprzeć na grze w trójkątach. Można i tak , lecz robimy wszystko za wolno. Aby takie granie było efektywne to trzeba szybciej podawać piłkę i znacznie szybciej wychodzić na pozycję. Skutek takiego pogrywania jest taki,że wracają stare koszmary w postaci niewypracowywania sytuacji do zdobycia bramki. A bez tego meczu się nie wygra. Dodać muszę,że uczenie taktyki gry w trójkącie odbywać się powinno na szczeblu trampkarzy, juniorów, bo w dorosłej piłce trener powinien tylko tę umiejętność wykorzystywać. Ja w ogóle nie uważam za dobry pomysł,aby zawodników, którzy w większości ukończyli piłkarskie szkoły średnie,a niektórzy mają studia, aby ich wysyłać z powrotem do nauk w podstawówce.Ale niektórzy tak mają,że mają przekonanie,że ich pomysły przyniosą same korzyści i wyniki jak nie dziś, to jutro przyjdą. Tyle tylko,że tego akurat nie wiemy, natomiast najczęściej tak bywa,że do tego czasu jest już pozamiatane.

O tym,że Jagiellonia nie zagrała niczego o czym byśmy nie wiedzieli.
Drużyna rywali gra dziś już klasycznym ustawieniem 4-2-3-1.Lecz nie w ustawieniu tkwi jej siła,ale w arytmii gry, graniu do przodu, przyśpieszaniu akcji im bliżej bramki przeciwnika i wykorzystaniu skrzydeł.W obronie nie stosują pressingu w żadnej formie grając klasyczną strefą.Na podkreślenie zasługuje ich bardzo dobre przygotowanie szybkościowo wytrzymałościowe pozwalające na szybkie wprowadzanie do strefy obrony rywali nawet 7-8 zawodników.A przy tym widać u nich pewność,że będą w stanie przeciwstawić się kontratakowi.Nasi zawodnicy byli jak by stale wobec graczy Jagi spóźnieni w reakcjach i w starcie do piłki co skutkowało faulami, które dodatkowo nasz zespół osłabiły. Drużyna Jagiellonii grę ofensywną na połowie rywali opiera na skrzydłowych.Pomiędzy środkiem boiska a linią pola karnego atakujący skrzydłowi Novikovas lub Frankowski asekurowani są z tyłu przez bocznych obrońców,a z boku przez defensywnego pomocnika. Natomiast od linii pola karnego asekurację z boku przejmuje ofensywny pomocnik Pospiszil,zaś środkowy napastnik Bezjak wbiega na środek pola karnego rywala czekając na zagranie od skrzydła, natomiast drugi skrzydłowy zamyka drugie skrzydło. Prostota i skuteczność.

O tym,że nasz zespół był w gorszej sytuacji od rywali.
Niestety prawda jest bolesna , gdyż graliśmy po kolei z drugą drużyną, której poziom wytrenowania na dzień dzisiejszy jest znacznie wyższy niż naszych zawodników.Pewno w mikrocyklu i zwłaszcza w przerwie na reprezentację dyspozycja fizyczna zostanie u nas poprawiona. Czy na tyle,aby dorównać rywalom nie wiemy.Tak jak trudno prorokować czy rywale zachowają tak wysoką dyspozycję do końca rozgrywek. Wolałbym nie mieć racji, ale zbieramy owoce braku odpowiedzialności w organizacji okresu przygotowawczego.Do tego nasza drużyna przed meczem z Jagiellonią miała o 1 dzień przerwy mniej od rywali. Ten jeden dzień przy meczach granych co tydzień niewiele zmienia,ale to czy to są 3 czy tylko 2 dni ma ogromne znaczenie i robi różnicę. Ponadto nasza drużyna grała morderczy mecz z Cracovią,a Jaga zaliczyła spacerek w meczu z Lechią.Niby niewiele,a przecież bardzo dużo.

O tym,że zachwyty nad niektórymi zawodnikami były na wyrost.
Klasa zawodnika i jego aktualny poziom przydatności dla drużyny sprawdzany jest nie na podstawie CV,ale w grze przeciwko wymagającym i walczącym rywalom.Oczywiście nie można odstrzelić po jednym czy po dwóch nieudanych meczach takich zawodników jak Vesovicz, Antolicz, Remy czy Eduardo,ale trzeba mieć świadomość,że nie są oni na dziś wielkimi gwiazdami i aby stanowili rzeczywiste wzmocnienie drużyny to muszą być lepiej przygotowani fizycznie i lepiej zgrani z partnerami.Aby w systemie grać to trzeba się znać.Jedynym zawodnikiem który zagrał bardzo dobrze był Arkadiusz Malarz. I jest paradoksem,że to jego błąd zadecydował o prowadzeniu rywali, które pozwoliło im, na spokojną i bezpieczna grę.

O tym,że tonący brzytwy się chwyta.
Już w drugim meczu możemy dostrzec identyczny scenariusz, a mianowicie nasz zespół rozpoczyna spotkanie /identycznie i drugą połowę/ od zdecydowanego ataku nastawionego na strzelenia bramki, aby następnie cofnąć się, kontrolować mecz, szukać szczęścia w kontratakach i błędach wynikających z odkrycia się rywali. Taka metoda nie świadczy o sile drużyny,ale o jej systemowej słabości i niemożności prowadzenie otwartej gry przez całe spotkanie. Kiedy bowiem taki zamysł się nie powiódł to przeciwnik zdobył przewagę ,ale nie dlatego,że my tak chcieliśmy,ale dlatego,że wymusił na naszej drużynie nakierowanie wysiłków na obronę własnej bramki, niż na atakowanie wrażej.
Pomimo wszystko, w tym w graniu w osłabieniu, trudno się pogodzić z tym,że mając zawodników o niewątpliwie wyższych umiejętnościach czysto piłkarskich nasza drużyna była tak bezradna i przez większą część meczu stanowiła tło dla rywali. Niezależnie od wszystkich okoliczności nasi zawodnicy za łatwo pogodzili się z remisem z Cracovią i z porażką z Jagiellonią. Za łatwo. I nie sama porażka ,ale ten brak charakteru wojowników boli najbardziej mocno i dotkliwie.
19środa, 28, lutego 2018 18:53
świrekwampirek
Mroova teraz to mi skoczyło ciśnienie, jeśli Antolicovi grozi nawet 4 mecze zawieszenia to jakim cudem Trałki, Tosiki i inne Tetehy biegają bezkarnie po boiskach a nie siedzą na rocznych zawieszeniach?!
Ostatni mecz Legii z Zagłębiem L. to 90 minut polowania na Legionistów (2 upolowanych) i zero reakcji.
Zachowanie wczorajsze Stefańskiego+Frankowski z varem wsparte komentarzem z c+ było dla mnie jak mafijne ostrzeżenie dla Josaka w stylu ty się więcej nie wychylaj z takimi wypowiedziami bo załatwimy ciebie i tą całą Legię.

Mimo że jestem zwolennikiem varu zaczynam się niepokoić że w Polskim wydaniu czy i jak jest użyty coraz bardziej decydują panowie z c+, a to zaczyna śmierdzieć wpływaniem na wyniki.
20środa, 28, lutego 2018 20:30
Monrooe
@ Mroova
Dziękuje za wyjaśnienie, choć nie ukrywam, że byłem przekonany, iż inaczej to działa. Tzn. 2 mecze z urzędu, a dodatki za ewentualne efekty specjalne, lub recydywę.
21środa, 28, lutego 2018 21:33
corazstarszy
Mówią, że czarna-elka obumiera. Ba, wystarczy, że Legia przegrała i jakie ożywienie zapanowało. Naród lubi komentować, gdy jest źle, bo wtedy może robić to, co potrafi najlepiej.
Chyba więcej wpisów niż między meczami z Wisłą Płock a Zagłębiem.
Co do meczu, było deja vu ze sparingu z Viktorią Pilzno. Mogło być 0-6 i nie moglibyśmy narzekać, że nas jakakolwiek niesprawiedliwość spotkała. Były ochy i achy nad naszymi zimowymi nabytkami - jacy świetni. Jeden Romańczuk to obalił: był lepszy niż nasi nowi stranieri razem wzięci.
Często jest tak, że to sama Legia pomaga rywalowi zdobyć punkty (np. 2-2 z Sandecją). Teraz, mimo dziwnych zachowań Vesovicia (powinien by wylecieć jeszcze przed Antoliciem za bezpośrednią czerwoną) i Antolicia, to rywal nam pokazał jak się gra.
Za Urbana, Za Berga, za Magiery my tłukliśmy miejscowych w Biayłmstoku. Teraz role się odwróciły. I jest to przyczynek do rozmyślań, jak kluby są prowadzone i zarządzane. Dla Legii to wielki wstyd, że tyle przegrywa w tym sezonie z klubami o dużo mniejszym potencjale.
Nie wiem, czy takie dalsze funkcjonowanie klubu ma sens - jeśli częściej się ośmieszamy niż coś fajnego osiągamy, to cały biznes jest do zwinięcia. Teraz czytam i widzę, że jakichś nowych pozatrudniali. Myślałem, że wraz z Mioduskim nastanie w Legii odpowiedzialność i nastawienie na długofalowe działanie. Jest powtórka z Leśnodorskiego, ... tyle, że z dużo gorszymi wynikami.
22czwartek, 01, marca 2018 01:52
Senator
@Corazstarszy
Nie za wcześnie na tak daleko idące wnioski?
Jeszcze 12 kolejek więc naprawdę dużo się może zdarzyć, oczywiście zarówno na + jak i na - .
Z drugiej strony moim zdaniem uwidacznia się cały Pan Mioduski, wierzący i ufający w procedury, wykształcenie ( trener) i jakość ( piłkarze. Co do ostatniego mała uwaga. Teoretycznie nikt nie zaprzeczy że jakość ściągniętych piłkarzy jest większa niż tych co odeszli z tym, że w piłce nożnej, w drużynie to tylko jeden z klocków układanki i nie dał bym się zabić że ten najważniejszy.

Na aucie napisałem że zaczynam się bać. Serio piszę, wszytko będzie ok jak cała ta rewolucja wypali. 10 ciu nowych zawodników w jednym oknie to przecież drużyna, dodając Malarza mamy 11 tkę.
Tego jeszcze chyba nie grali nigdzie. A jak grali to może ktoś wie jakie były efekty. Zaczynam się bać bo jak nie wypali to będziemy w czarnej d... i nie wiem czy 2 lata wystarczy aby się wygrzebać.
Monrooe pociesza że mało wydaliśmy, może i mało ale za darmoszke nie grają, a nie wierzę że za czapkę gruszek.
A może boję się niepotrzebnie bo wszytko jest pod kontrolą i nawet brak LE niczym nie będzie skutkowało?
23czwartek, 01, marca 2018 08:45
Moros
Za czapkę gruszek pewnie nie, ale też nie słychać aby były to kontrakty na poziomie Jędrzejczyka czy Chukwu. Dodatkowo, nasze dwa ostatnie nabytki to są wypożyczenia, więc jak coś pójdzie nie tak to za pół roku zejdą nam z listy płac (Cafu do czerwca nas chyba nic nie kosztuje, bo w mediach podano że przez pół roku płaci mu Metz). Eduardo z kolei ma kontrakt na rok, więc po 31 grudnia też go może nie być. Oczywiście mam nadzieję, że to tego nie dojdzie, ale jakby co nie wygląda to aż tak strasznie.
24czwartek, 01, marca 2018 09:23
Oley
podobny "zaciąg" robił Pan Ptak, w ŁKSie i Pogoni Szczecin
jakość miała być, ale efekty wszyscy pamiętamy
pozostaje tylko mieć nadzieję, że nasz "zaciąg" był robiony bardziej z głową, a nie "na sztukę", i że nasz sztab szkoleniowy będzie wiedział, jak to wszystko ogarnąć
25czwartek, 01, marca 2018 09:41
Monrooe
Nie, no spokojnie, ewidentnie widać, że piłkarze, którzy pojawili się w Legii nie byli ściągani "na sztukę". Jednak nie w tym rzecz, bo teraz trzeba zrobić z nich drużynę. A u nas najważniejszy w tej chwili jest wynik. Moje obawy budzi fakt, że budowa i wynik to jakoś nie do końca przystająca do siebie para. Wytrzymamy ciśnienie jeśli powinie nam się noga jeszcze kilka razy? Jeśli tak to było warto, bo czas na remont w zespole zbliżał się niebłagalnie. Gorzej jeśli po remoncie trzeba będzie urządzić wyprzedaż, a po niej zaciąg.... Czyli coś na kształt tego co właśnie przeżyliśmy (wyprzedaż letnia, zaciąg zimowy). Bo tu ma rację Senator pisząc, że nowi piłkarz może i drodzy nie byli (choć mają na uwadze ilość, to pewnie się trochę tych eurasów zebrało) to mimo wszystko zarabiają niemało a i kontrakty mają dość długie. Stąd tez moje zdziwienie tak wielkim ryzykiem, które podjeliśmy i pewna obawa co będzie gdyby jednak..... ale o tym wolę na razie nawet nie myśleć.
26czwartek, 01, marca 2018 11:32
Oley
albo Panowie Decydenci założyli, że w tym naszym wyścigu żółwi A.D. 2018 dopełzniemy do mety, jako pierwsi, albo zakładają, że "jakiekolwiek" puchary w sezonie 18/19 nam wystarczą, a na te szanse mamy dość duże (przypominam- pierwsza trójka e-klapy i/lub PP; czyli wszystkie warunki są stosunkowo łatwe do spełnienia); czyli można z "minimalnym" ryzykiem wprowadzić w życie przebudowę, o której wspomina Monrooe
27czwartek, 01, marca 2018 12:11
Monrooe
@ Oley
- "...zakładają, że "jakiekolwiek" puchary w sezonie 18/19 nam wystarczą"
Wszystko ładnie, pięknie, problem w tym, że zakładanie "wejścia" do strefy pucharowej europejskich rozgrywek bez zdobycia mistrzostwa to czyste szaleństwo. Zwłaszcza, że jak już wielokrotnie wspomniałem latem czeka nas przebudowy ciąg dalszy (tym razem ofensywa). A to już zakrawa na łamigłówkę ze zbyt wielką ilością zmiennych, które mogą zniweczyć nawet najlepszy plan.
28czwartek, 01, marca 2018 13:04
Moros
Ja mam nadzieję, że nasze obecne ruchy mają trochę mniej ryzykowne podstawy, niż to co było do tej pory. Wprawdzie te transfery przeszły wszelkie moje oczekiwania (póki co na papierze) ale nie chce mi się wierzyć, ze Mioduski po tak wielu atakach na byłego prezesa, robiłby dokładnie do samo co on. Gdyby tak było i potem wyszło na światło dzienne (a dziennikarze na pewno by to wyniuchali przy jakiejś wtopie) to by była jego kompromitacja.
29czwartek, 01, marca 2018 13:34
Mroova
@Monrooe

Z punktu widzenia Regulaminu Dyscyplinarnego sytuacja wygląda dokładnie jak piszesz. 1 mecz za "akcję ratunkową", 2 jako standard z założenia i automatu, 3 lub więcej za naruszenie nietykalności (i takie tam) lub za szczególnie niesportowe zachowanie. W praktyce każdy faul ukarany czerwoną nie w walce o piłkę jest kwalifikowany przez KL jako szczególnie niesportowe zachowanie (3+), w walce o piłkę albo jest standardem (2 mecze) albo co bardziej ryzykowne (dla przeciwnika) lub brutalne faule są kwalifikowane jako szczególnie niesportowe zachowanie i wtedy - 3 lub więcej.
30czwartek, 01, marca 2018 13:41
Monrooe
@ Moros
....ale proszę Ciebie, tak na logikę, co zmieniło się w Legii w ostatnim czasie, że nagle nasza baza obserwowanych graczu urosła do takiego stopnia, że przebieramy w nich jak w ulęgałkach. Szczególnie jeśli uwzględnimy fakt totalnej klęski transferowej kampanii letniej, po której prezes otwartym tekstem przyznał, że nie byliśmy do niej gotowi. Przepraszam, w pół roku nabyliśmy jakąś skarbnicę wiedzy tajemnej nie tylko o lidze Chorwackiej (ok, to jak wiemy da się wytłumaczyć pewnymi ruchami w dyrektoriacie), ale tez jak widać o lidze Francuskiej oraz Włoskiej. Wybacz, cudów nie ma. Po prostu wtedy ufaliśmy jednej grupie doradców, teraz ufamy innej (przy czym jak już wspomniałem spora część tej grupy zasiada u nas w gabinetach). Czy będzie lepiej? nie wiem, oczywiście mam nadzieję, że tak, ale nie oszukujmy się, że nagle zmieniliśmy metodologię działania.

(zresztą ot taka zagwozdka odnośnie naszej wiedzy o rynku i graczach, których ściągamy. Ciekawi mnie, czy kontraktując dla naszego Francuza (co zresztą okazało się nie do końca prawdą zważywszy na szybki wyjazd tego pierwszego) innego Francuza zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że obaj sobie nie pogadają..... no chyba, że na migi..... Very Happy)

@ Mroova
Dzięki za sprecyzowanie. Kontynuując byłbym w takim razie zdziwiony gdyby było to więcej niż 2 mecze. Bo owszem, faul na czerwoną bez dwóch zdań, ale wydaje mi się, że raczej w walce o piłkę niż z chęcią zrobienia krzywdy. Generalnie, głupota a nie chamstwo i barbarzyństwo.
31czwartek, 01, marca 2018 13:51
Mroova
@Monroe
i ja mam taką nadzieję, ale jak obejrzę i pogadamy na posiedzeniu, wtedy będę wiedział co i jak.
32czwartek, 01, marca 2018 14:25
Moros
@Monrooe

Co się w szczegółach zmieniło to nie wiem, bo ciężko to zauważyć nie będąc wewnątrz klubu i nie mogąc monitorować jakoś tych transakcji. Na pewno za transfery wzięła się inna grupa. Mamy w tej chwili zupełnie inny kaliber zawodników (przynajmniej na papierze). Nie wiem czy to naziwsko trenera, czy to już ciche wsparcie byłego prezesa FC Basel, ale to okienko jest dla mnie bardzo zaskakujące. Mimo wszystko ciągle chce wierzyć, że te wszystkie transakcje nie są na konto naszego przyszłego awansu do LM lub LE, bo wtedy w razie jakiegoś niepowodzenia, to za rok połowy z tych zawodników u nas pewnie nie będzie. Zresztą Mioduski wyszedł by na zupełnie niepoważnego faceta, gdyby to wszystko się wydało, a jeśli tak jest, to wcześniej czy później się wyda. Chyba że to wszystko jest znowu na jakiś kredyt (być może na jakiś niezłych warunkach), o którym dowiemy się za jakiś czas, być może przypadkiem, jak ostatnim razem przy rozliczeniach pieniędzy z LM.

@Mroova
Antolić po meczu poszedł do szatnia Jagiellonii i przeprosił Frankowskiego za swój faul. Czy takie zachowanie ma w ogóle jakieś znaczenie dla komisji?
33czwartek, 01, marca 2018 15:03
Mroova
@Moros

Owszem, nie jest bez znaczenia. Tyle, że oczekiwalibyśmy, że tak zrobi każdy, kto tak grubo przesadzi z agresją. Więc nie jest to "zmazanie win", niestety a jak najbardziej oczekiwane zachowanie sprawcy. Jak ktoś sobie życzy się upierać, że skoro nóg nie połamał, to nie ma o czym gadać, to może liczyć na "ekstra bonus" od KL. Poza tym odnotowujemy oczekiwane i jak najbardziej zasadne przeprosiny winowajcy. Gdyby przepraszanie było metodą na unikanie kary, to taki np. Peszko chodziłby z aureolą świętego (jak on umie ładnie przepraszać ....). Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne.
34czwartek, 01, marca 2018 15:19
Monrooe
@ Mroova
Jak rozumiem nie chodzi o załagodzenie kary, a jej nie zwiększanie. Czy tu ma zachowanie Antolicia jakiekolwiek znaczenie? Podejrzewam, że o to chodziło Morosowi

@ Moros
Odnośnie naszych transferów to jak lubisz bajki to proponuje najnowszy wywiad z naszym prezesem.... (tutaj).
Wszystkich od dawna obserwowaliśmy, wszystkich widzieliśmy, wszystko zaplanowaliśmy..... jest pięknie.
35czwartek, 01, marca 2018 15:37
Moros
Właśnie czytałem ten wywiad. Pięknie zestawił słowa prezesa Mioduskiego red. Kuba Majewski z legionisci.com. Jak wiadać, wystarczył rok aby takie wypożyczenia jak Mauricio, nie stanowiły dla prezesa problemu. Przyznam, że dla mnie to słabe. Moje nadzieje, które wyrażałem powyżej, w świetle tego co powiedział prezes o wypożyczeniu rok temu Necida czy Kazaiszwilego, a teraz o wypożyczeniu Mauricio, wydają się płonne. Oby tylko wszystko się udało.

Co do Antolicia, to chodziło mi właśnie to o czym mówi Monrooe.
36czwartek, 01, marca 2018 15:45
Mroova
@Monrooe

A wydawało mi się, że się wypowiedziałem aż nader jasno .... Dla ułatwienia dodam, że zrozumiałem intencję Morosa i "kierunek" zadanego pytania ....
37czwartek, 01, marca 2018 15:51
Senator
Jak doskonale wiecie w sporze panów DM z BL byłem za tym pierwszym. Liczyłem na nieco mniej szaloną politykę prowadzenia klubu. Teraz wygląda na to że różnice są tylko w czacie. Prezes Lesnodorski szalał po zdobyciu tytułu czy też prawa gry w europejskich eliminacjach. Prezes Mioduski szaleje dużo wcześniej.
Druga sprawa to chyba ta ambicjonalna. Prezes DM koniecznie chce dorównać prezesowi BL w osiąganiu tytułów. Uważam to za niepotrzebne napięcie wszak te tytuły są również jego. Wiem kibice przypisują je panu BL ale patrząc obiektywnie, trzeźwo i zwyczajnie prawnie Pan Mioduski ma święte prawo i sobie je przypisywać. Tak więc po co ten wyścig?
38czwartek, 01, marca 2018 16:12
Monrooe
@Mroova
ok Very Happy

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1