A+ A A-

Lechia - Legia 1-3: Pewnym krokiem

W meczu 27. kolejki sezonu Legia zmierzyła się w Gdańsku z Lechią. Nasza drużyna odniosła wyraźne zwycięstwo i w tabeli zrównała się punktami z Jagiellonią Białystok. Autorami bramek dla Legii byli Jarosław Niezgoda, William Rémy i Michał Kucharczyk.

 

Od pierwszej minuty w składzie Legii pojawił się Cafú, dla którego był to debiut w barwach naszej drużyny. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Vešović, Rémy, Pazdan, Hloušek – Mączyński, Radović, Cafú – Kucharczyk, Niezgoda, Szymański. Piotr Stokowiec, dla którego był to pierwszy mecz roli trenera Lechii, postawił na drużynę w składzie: Kuciak – Wojtkowiak, Nunes, Chrzanowski – Stolarski, Łukasik, Krasić, Sławczew, Peszko – M. Paixão, F. Paixão.

Początek meczu należał do Legii. W 12. minucie Cafú oddał efektowny strzał zza pola karnego. Kuciak odbił strzał Portugalczyka. W 15. minucie Szymański najprawdopodobniej chciał dośrodkować, z tego zagrania wyszedł jednak strzał, z dużym trudem przeniesiony nad poprzeczką przez Kuciaka. Po nim stuprocentową okazję miał Radović, ale z bliska trafił w poprzeczkę. Radović był blisko skutecznej dobitki, ale Sławczew niebezpiecznym, ryzykownym kopnięciem wybił piłkę sprzed głowy naszego zawodnika. W 24. minucie Legia objęła prowadzenie. Vešović przejął piłkę po błędzie Chrzanowskiego, posłał płaskie podanie w pole karne. Do piłki dopadł Niezgoda i precyzyjnym strzałem pokonał Kuciaka. W 29. minucie pierwszy raz groźnie zaatakowała Lechia. Podał Łukasik, strzelił Chrzanowski, na szczęście Malarz zdążył z interwencją. Za chwilę pogubił się  Rémy i było niebezpiecznie w polu karnym Legii. W kluczowym momencie Sławczew nie trafił dobrze w piłkę. W końcówce pierwszej połowy zdecydowania dominowała Lechia. Najlepszą okazję gospodarze stworzyli sobie jednak dopiero w ostatniej akcji przed przerwą. Flavio Paixão uderzył głową i piłka minimalnie minęła bramkę Legii.

Nasza drużyna prowadziła 1:0. Wynik wyglądał dobrze, gra nieco mniej. Oba zespoły notowały wiele strat i miały trudności z konstruowaniem płynnych akcji.

Legia rozstrzygnęła mecz w pierwszych minutach po przerwie. W 47. minucie Szymański dośrodkował z rzutu rożnego. Głową uderzył Kucharczyk, ale Kuciak popisał się znakomitą interwencją. Za chwilę Radović otrzymał podanie w polu karnym, dośrodkował, a Rémy musiał tylko dostawić głowę. Było 0:2. Po kolejnych kilku minutach było już 0:3. Niezgoda przejął długie podanie, oddał piłkę Kucharczykowi, ten uderzył raz, potem drugi i Kuciak musiał wyciągać piłkę z bramki. Trener gospodarzy próbował ratować sytuację, wprowadzając na boisko Lipskiego i Kuświka. Legia mogła podwyższyć prowadzenie, ale Niezgoda nie trafił w piłkę po dośrodkowaniu Kucharczyka. W 60. minucie w Legii zadebiutował Maurício. Brazylijczyk zmienił Radovicia. W 66. minucie Lechia zdobyła bramkę. Kuświk zgrał piłkę do Sławczewa. Bułgar oddał soczysty strzał i Malarz nie miał nic do powiedzenia. Ten gol nie dodał gospodarzom skrzydeł, Legia kontrolowała mecz i to nasz zespół był bliższy podwyższenia prowadzenia. W 77. minucie Pasquato zmienił Mączyńskiego. W 80. minucie Włoch popisał się dobrym uderzeniem z dystansu. Kuciak odbił piłkę na rzut rożny. Trzy minuty później w niezłej sytuacji znalazł się Niezgoda, ale tym razem przegrał pojedynek z Kuciakiem. W doliczonym czasie gry błąd przydarzył się Pazdanowi. W dogodnej sytuacji znalazł się Kuświk, ale przestrzelił. W Legii w tym meczu zdążył jeszcze zadebiutować Iloski.

Legia wykonała zadanie i wykorzystała wiosenną słabość Lechii. W środku pola obiecująco wypadł Cafú. Natomiast drugi z wypożyczonych przez Legię zawodników, Maurício, wydaje się potrzebować jeszcze czasu, by poczuć się pewnie na boisku i zgrać z kolegami z defensywy. Do końca fazy zasadniczej sezonu pozostały jeszcze tylko trzy mecze. Pierwszy z nich w przyszłą niedzielę – do Warszawy przyjedzie Wisła Kraków.

Dyskusja (13)
1niedziela, 11, marca 2018 20:18
mort
Taki mecz, z taką drużyną i w tym momencie byl nam potrzebny jak tlen.
Typowy na przelamanie i do przodu. Jestem duzo bardziej zadowolony niz po meczu z Lechem i uwazam ten wynik za duzo wazniejszy.
2niedziela, 11, marca 2018 20:51
Mroova
@mort
"mam tak samo jak Ty". Cafu - "podoba mi się ten żołnierz". Mauricio chyba nieco słabiej. Pasquato się chyba obudził.... może szału nie było, ale mnie się podobało.
3niedziela, 11, marca 2018 21:38
Zgred
Mnie natomiast podoba się gra Williama Remy`ego, siła i dobra technika użytkowa. Zarówno na stoperze jak i w pomocy. Dobry przegląd pola i ciąg do przodu, dobre rozprowadzanie akcji, jak na razie obok Antolića najlepszy transfer. Cieszy jak na E-klapę bardzo dobra ławka rezerwowych, zmiany nie osłabią wręcz dają pozytywny impuls. Jozak będzie miał niezłe bóle głowy jak to towarzystwo pomieścić...
Wynik jak pisze - mort - bardzo ważny w kontekście meczu poznańskiego.
Z utęsknieniem czekam na normalne trawiaste boiska do gry i coraz lepsze zgranie drużyny. A - i oczywiście Kuchy Wink to Kuchy. Co zaś się tyczy Niezgody bardzo mi w nim imponuje zmiana z nieopierzonego młokosa w młodego dorosłego piłkarza. Nie gwiazdorzy, ze świadomością swoich braków ciągle podnosi poziom. Oby tak dalej, wygląda, że jest z dala od "pewnych nawyków" i ma bardzo dobrze poukładane w głowie. Będzie z niego duża uciecha, będzie.
4niedziela, 11, marca 2018 22:46
Senator
@Zgred
Jozak będzie miał niezłe bóle głowy jak to towarzystwo pomieścić...
Ja od dłuższego czasu się zastanawiam jak ich wszystkich pomieścić i nie wiem. Myślę, że Jozak też nie wie.Nie wie bo zwyczajnie nie da się. Tak swoją drogą Ci co się znają mogliby coś podpowiedzieć. Co cieszy to wspomniana rotacja bez uszczerbku na jakości. Inną sprawą jest zgranie zespołu. Osobiście jestem za opcją żelaznej jedenastki, ale na szczęście się nie znam .
PS
znaczy się zwyczajnie nie da rady . To nie wie zabrzmiało trochę kulawo.
5niedziela, 11, marca 2018 22:59
Moros
Jak na to, że znowu wyszliśmy całkiem innym ustawieniem niż w poprzednich meczach (od drugiej linii w górę), to wynik rewelacyjny. Grą się nie będę zachwycał, bo w mojej opinii nie było czym. Cały czas mnie razi, że nie potrafimy dłużej utrzymać się przy piłce, a nasze rozegranie od tyłu nie istnieje. Nie będę jednak smęcił, bo raz, trudno oczekiwać cudów od jedenastki, która grała w takim ustawieniu pierwszy raz, a dwa, że wygraliśmy na trudnym terenie.

Dzisiaj od początku meczu mieliśmy na boisku, naszą największą nadzieję transferową Wink Sebastiana Szymańskiego. Nie mogę mu odmówić zaangażowania. Jak na warunki fizyczne, to stara się i widać, że nie odstawia nogi. Jest też niemiłosiernie poniewierany, a sędzia Przybył kolejny raz przymykał na to oczy. Smuci mnie jednak jego ubogość w grze 1 na 1. Dzisiaj, szczególnie w drugiej połowie, dostał kilka piłek ze środka gdzie miał przed sobą tylko jednego obrońcę. Był przodem do bramki. Liczyłem na jakieś próby dryblingu i wbiegnięcia w pole karne, gdzie w takiej sytuacji łatwo o karny bądź strzał. Nie pamiętam aby nasz zawodnik tego spróbował. Z reguły było to holowanie piłki do obrońcy i gdy ten postanowił przestać się cofać, następował zwrot i albo podanie od tyłu, albo gdzieś w bok. Nie wiem, może takie były zalecenia aby grać bezpiecznie, ale jak ktoś czeka "szeroko" na piłkę i dostaje ją do nogi, mając przed sobą tylko jednego rywala i będąc w okolicach pola karnego, to aż się prosi i pojedynek. Kucharczyk po drugiej stronie, to przynajmniej spróbuje się pościgać do linii, a Szymański nic. Wprawdzie nie straci ale przewagi też nie zrobi.

Mieliśmy dzisiaj też debiutanta - Cafu. Trudno mi go ocenić, bo w mojej opinii pokazał nam dzisiaj głównie przebłyski dobrego piłkarza. Te przebłyski były optymistyczne, ale też potrafił zniknąć na dłuugie fragmenty gry, a czasami miałem wrażenie że trochę nie umie się odnaleźć w takiej rąbance, gdzie piłka głównie jest w powietrzu. Oddał jednak dwa groźne strzały, miał udział przy 3 bramce, więc nie ma też co się czepiać. Boisko było jakie było, rywal też nastawiony głównie na walkę wręcz, można więc chyba powiedzieć, że i tak było nieźle. Drugi debiutant Mauricio, póki co zbytnią pewnością nie epatuje, ale on jest długo bez gry, więc trzeba dać mu czas.

William Remy klasa. Mamy naprawdę kawał piłkarza (jak na naszą ligę) i trzeba chuchać i dmuchać aby nic mu się nie stało.

Acha cieszy jeszcze to, że trener Jozak "odkurzył" Pasquato. Włocha dawno nie widziałem na boisku, ale wreszcie się na nim pojawił i pokazał, że jeszcze żyje. Ja już go skreśliłem ale dał sygnał że może być jakąś tam alternatywą i jeszcze się tej wiosny może przydać. To cieszy, bo od przybytku głowa nie boli, a tej wiosny aby wygrać ligę, trzeba będzie chyba wycisnąć z zespołu jeszcze więcej niż rok temu.
6niedziela, 11, marca 2018 23:27
Senator
a tej wiosny aby wygrać ligę, trzeba będzie chyba wycisnąć z zespołu jeszcze więcej niż rok temu.
Bez dwóch zdań. Dlatego też ja cały czas jakiś niepewny jestem. Niby mamy kilogram piłkarzy ale tak jak piszesz , znowu " nowa jedenastka "
7poniedziałek, 12, marca 2018 06:06
dalkub
"zmieścić wszystkich na boisku", "co mecz nowa jedenastka" - po to Jozakowi 4 pomocników środkowych aby mógł nimi rotować, aby było zastępstwo w przypadku kartek i kontuzji. Legia wreszcie ma takich zawodników, że czy Phillips czy Cafu czy Mączyński czy Antolić to nie widać większej różnicy i oto chodzi. Nie jest istotne kto wychodzi i czy jest to nowa czy stara jedenastka, chodzi o to by była jakość i zgranie na odpowiednim poziomie. Jak będą wypracowane schematy to po to mamy w kadrze 17 zawodników aby byli ciągle w grze i rotacji.
Sam mecz w dłuuuugich momentach pod kontrolą, ale momenty utraty kontroli niestety tez były. Razi mnie to jak gra Pazdan, jest pod formą i przy Remy wygląda trochę jak drezyna przy lokomotywie. Za dużo było niecelnych podań, choć faktycznie boisko takiej grze nie sprzyjało. Czekam też na takie wstawki pressingu jak w meczu ze Śląskiem lub Lubinem.
8poniedziałek, 12, marca 2018 07:15
kibic50
@Rotacje

No to mnie dalkub wyprzedził, Spać nie możesz ? Wink

Wydaje mi się, że niektórzy dalej myślą stereotypowo.
Lepiej "grać jedną jedenastką" jest mniej więcej tyle warte co "zawodnik musi się zaaklimatyzować"
Dzięki polityce klubu i trenerowi Jozakowi naocznie możemy się przekonać, że obie te teorie są nic nie warte.
Wczoraj żelaznym składem zagrała Jagiellonia, do niedzielnego popołudnia uznawana za głównego kandydata do mistrzowskiego tytułu.
Miłega dnia
9poniedziałek, 12, marca 2018 08:17
sektor212
PEWNA WYGRANA
Bez większych problemów zainkasowaliśmy 3 punkty na wybrzeżu. Lechia tragiczne słaba i to na tyle o naszym rywalu.

W Gdańsku odbyła się kolejna prezentacja nowych zawodników Cafú, Maurício, Iloski plus odkurzony został Pasquato. Za wcześnie na jakieś wyrocznie lecz zaczynam dostrzegać silną 18 meczową. Cafu trafnie opisał Moros i przychylam się do jego oceny. Również trafnie wypunktował grę Szymańskiego. Trener Jozak ma w kim wybierać, a co najważniejsze zmiany nie powodują osłabienia zespołu. Legia jest w fazie budowy na przyszły sezon więc i moje wymagania są nieco mniejsze. Na tym etapie będzie dużo niezgrania błędów w ustawieniu czy niedokładności. Legioniści za miesiąc będą zupełnie inaczej prezentować się taktycznie na boisku. Mam nadzieję, że sztab trenerski również powróci do gry pressingiem jak nadmienił Dalkub.

W kolejnych marcowych meczach będziemy obserwować układanie kolejnych puzzli w różne schematy gry. Czas pracuje na naszą korzyść i na fazę gry w grupie mistrzowskiej Legia będzie o wiele groźniejsza niż dziś. Najbardziej cieszy mnie rywalizacja zawodników o wyjściowy plac. Przy takim potencjale raczej nikt fochów nie będzie strzelał. Większość nowych piłkarzy jest po przejściach leczy gry w europejskich pucharach nie powąchali i to jest ten element który nakręca nowych do ciężkiego treningu. Legia tą możliwość zaprezentowanie się na boiskach w Europie daje a nowi zapewne chcą z tego skorzystać. W szatni jest wspólny cel który pcha ten zespół do przodu. Dodajmy do tego kilku nowych weteranów gry w pucharach Antolić, Eduardo którzy LM znają z walki na boisku, a nie z opowieści co dodatkowo scala montowaną dziś ekipę w Legii. Osobiście bardzo mi się podoba nowa filozofia budowy Legii. Choć w lato jeszcze należy uzupełnić luki na bokach obrony gdyż obecni zawodnicy obniżają poziom naszej organizacji gry.
10poniedziałek, 12, marca 2018 08:27
Moros
Z tymi rotacjami to możecie mieć rację. Taka liczba graczy w kadrze chyba będzie wymuszać takie działania, aby tym jakoś optymalnie zarządzać i nie mieć konfliktów o grę. Ja do tej pory myślałem, że jak zawodnicy grają ze sobą regularnie to pozwala to na wypracowanie automatyzmów, które znacznie ułatwiają granie. Jeśli jednak uda nam się uzyskać mistrzostwo, stawiając na głęboką rotację, to będę musiał zrewidować swój pogląd. Z drugiej strony mam wrażenie, ze nasze rotowanie wymusza sytuacja. Co kolejkę mamy jakąś kontuzję lub kartki. Antolić przez miesiąc wyłączony z gry. Philips tak samo (bo z Jagiellonią grał podobno na ryzyku). Wczoraj nie mógł grać Jędrzejczyk, co przy kontuzji Brozia wymusiło cofnięcie Vesovicia i roszady w drugiej linii. Stąd moim zdaniem w wyjściowej jedenastce Michał Kucharczyk. Zobaczymy jak to będzie wyglądało gdy wszyscy się wyleczą.
11poniedziałek, 12, marca 2018 09:03
Ż Ponimirski
Patrząc na papierze to Lechia nie ma wcale takiego słabego składu tyle, że tam niewiele trybi, myślę że Stokowiec to jakoś poukłada. Natomiast nasz zespół ciągle się zgrywa, jest wielu nowych piłkarzy i ten proces zgrania będzie musiał potrwać nie mniej widać, że jest potencjał.
Niestety ale jest też jak dla mnie jeden totalny minus - Pazdan, od początku roku gra wręcz tragicznie. Jest nieskoncentrowany, źle się ustawia, dokonuje złych wyborów, na ten moment nie zasługuje na pierwszy skład w Legii i reprezentacji.
12poniedziałek, 12, marca 2018 12:59
sektor212
Ż Ponimirski

Wydaje mi się, że co do Pazdana to za mocno po nim pojechałeś. Na pewno zgadzam się co do słabszej dyspozycji (czasami taka biegająca tykająca bomba) lecz Michał nie gra tak fatalnie jak go opisałeś. dodatkowo zwróć uwagę, że inaczej Pazdan gra w parze z Astizem a inaczej z Remy. Pazdan porusza się bardzie z lewej strony boiska gdzie operuje w słabej formie Hlousek. Często interweniuje naprawiając błędy Czecha. Statystyki Pazdan ma słabsze niż Remy jednak swoje zadania wykonuje dość przyzwoicie. Błędy każdemu się zdarzają (Remy z Lechią o mały włos również nie załatwił bramki dla Lechii głupio tracąc piłkę przed naszym polem karnym). Statystycznie obaj po ostatnim meczu:
1. Pojedynki wygrane
Pazdan 19/9 47% gdzie Remy 29/21 72 %
2. Pojedynki w powietrzu
Pazdan 9/4 44% gdzie Remy 8/6 75%
3. Pojedynki na ziemi
Pazdan 10/5 50% gdzie Remy 21/15 71%
4. Odbiory piłki / udane
Pazdan 3/2 67% gdzie Remy 5/3 60%
5. Liczba podań / celne
Pazdan 45/37 82% gdzie Remy 54/44 80%
Jednak patrząc na średnią pozycję piłkarza na boisku to Pazdan gra niżej niż Remy. Czyli trener Jozak bardziej stawia na Pazdana jako ostatnie koło ratunkowe które skasuje akcję rywala. Na pozycji środkowego obrońcy sztab szkoleniowy zadbał o właściwą rywalizację ściągając Maurício z Lazio. To pociągnięcie również zmusi Michała do jeszcze większej walki o wyjściową jedenastkę. Jeszcze jeden aspekt który Pazdan zaczyna wykonywać coraz lepiej czyli wprowadzanie piłki do gry ze strefy niskiej do średniej czy wysokiej w fazie budowy gry. Jozak zupełnie zmienił zadania Pazdanowi, a Michał zaczyna coraz lepiej realizować w/w założenia. Daj Pazdanowi trochę czasu na zmiany taktyczne jakie zachodzą obecnie w Legii. Pozna lepiej nowych kolegów, przyswoi nowe rozwiązania budowy gry, to osiągnie większy automatyzm w ustawianiu się do piłki, wymiany podań, czy współpracy z Remy czy Maurício. Pazdan to charakterny chłop nie bojący się wsadzić głowę gdzie wielu cofnęło by nogę. Skoro sztab szkoleniowy na niego stawia to nie jest tak tragicznie.
13poniedziałek, 12, marca 2018 19:04
Zbyszek
O tym,że apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Zdecydowaną większość ludowych przysłów charakteryzuje głęboka mądrość podobna do zacytowanego powyżej.Mądrzy ludzie powiadają,że czasy się zmieniają,nauka i technika się rozwijają,ale ludzie w swej istocie pozostają tacy sami. Już przed ponad 100 laty LeBon napisał,że reakcje na bulwersujące zdarzenia profesora i kloszarda są identyczne, aczkolwiek różna jest ich spontaniczność. W naszym grajdole wielkie zadziwienie budzi fakt,że poziom samozadowolenia nie wzrasta wraz z poziomem zamożności.Polacy, którzy do obrzydliwie bogatych nie należą, jak wykazały badania przeprowadzone w 2015 roku są jednymi z bardziej zadowolonych ludzi w Europie,zaś najbardziej niezadowoleni ze swoje sytuacji są jedni z najbogatszych Szwajcarzy i Luksemburczycy.To może być mniej bogatym i bardziej szczęśliwym, niż odwrotnie. Gdańska Lechia jest wręcz klasycznym i wzorcowym przykładem tego,że aspiracje i ambicje rozmijają się z rzeczywistością .Chodzi nie tylko o kibiców i sympatyków tego klubu,ale i otoczenie medialne.Wszyscy ci mądrale ulegli takiemu baraniemu pędowi twierdzącemu,że Lechia nie spełnia oczekiwań. W tym miejscy wypada przypomnieć,że ten klub istniejący od 1946 roku grał w najwyższej klasie rozgrywkowej 26 lat,a więc przez 46 lat był w niej nieobecny.Wierni kibice Lechii pamiętają lata 80-te, kiedy grała ona w III lidze,a trybuny stadionu liczącego 18 tys. miejsc były zapełnione.Dziś ich stadion jest zapełniony w 40% co daje średnią na mecz ok.17 tys. ludzi.Podobnie rzecz ma się z Widzewem, który jak gra w III lidze to bije rekordy mając 100% wyprzedanych karnetów. Jak wejdzie do ESy, czego mu życzę , to może trybuny będą zapełnione w 50%,a może i to nie.Bo w piłeczce liczy się wygrywanie,albo przynajmniej nadzieja na nie. Szczebel rozgrywek ma drugorzędne znaczenie.Natomiast w Lechii na te zjawiska nakłada się dodatkowo narracja prezesa klubu, który co prawda wypowiada się z rzadka i dobrze,ze tak mało,ale kiedy już gębę raczy otworzyć to bredzi o świetlanej przyszłości, która jest na wyciągnięcie ręki,żeby nie powiedzieć na kopnięcie nogą.Prezes Adam Mandziara , syn b. gracza Szombierek Bytom chciał kopać piłkę,ale talentu zabrakło i wybrał zawód menedżera. A fachu uczył się nie od byle kogo, bo od samego Wolfganga Voge. Wybrał jednak nasz kierunek penetracji i transferował takich piłkarzy jak m.innymi :Kłos,Ledwoń, Kos,Krzynówek,Kałużny, Błaszczykowski,Żurawski, Sypniewski czy Kosowski.Jego pomocnikami byli Iwan i Piekarski. Niektórzy jak np. Mielcarski i Bednarz twierdzą,,że jego metody były naganne. A taki Smerf Maruda Mielcarski powiada,że dowodemna to stwierdzenie jest to,że Mandziara powiedział jak on robił za Dyrektora w Wiśle,że go wykończy. Może i to dla niego jakiś dowód jest,ale przyznać trzeba,że niewystarczający.Ja z kolei twierdzę,że z jednej strony Mandziara dobrze dla naszej piłki zrobił,że Mielcarskiego z dyrektorowania wyleczył,ale z drugiej skazał słuchaczy meczów na jego idiotyczne komentarze.I tak i tak niedobrze.Sam Mandziara w sporze z Wisłą wygrał należne mu pieniądze, wbrew opiniom Mielcarskiego i Bednarza, i w PZPN i w CAS i przed sądami w Szwajcarii i Polsce.Więc nazywanie go szefem wszystkich szefów jest kłamliwym pomówieniem.Nie można również faceta winić za to,że związał się zawodowo z szefem Firmy Advancesport AG Josefem Wernze i chciał w jego imieniu przejąć takie kluby jak ŁKS i RKS Radomsko.Udało się dopiero z Lechią,ale połowicznie.Bowiem w Lechii Firma Wernze ma 53% udziałów,a dwaj tzw.mniejszościowi udziałowcy resztę.Dążeniem Mandziary jest,aby niemiecka Firma miała 100% akcji klubu.Co jakiś czas składa on propozycje mniejszościowym udziałowcom,, aby spłacili część zadłużenia wobec Advancesport swoimi udziałami, na co ci nie chcą się zgodzić. Mandziara gwarantuje im zachowanie przywilejów strażnika pieczęci czyli prawa do logo, nazwy,herby, stadionu , siedziby klubu itp.Działa on w sposób bardziej cywilizowany niż ITI, która przed ponad 10 laty wyrugowała CWKS z Legii podnosząc kapitał zakładowy tak,że CWKS odebrano prawo głosu na walnym Zgromadzeniu.W Lechii ci mniejsi nie chcą brać udziału w swoim pogrzebie. I ta część wywodów związana z apetytem jest znana,lecz nadchodzi moment zaciemnienia . Bowiem Lechia, jak mówi prezes ma zadłużenie wobec większościowego udziałowca ok.40 mln zł.. Niby też jasne. Tylko,że ten dług w większości narósł od czerwca 2015 roku do stycznia 2016 roku, kiedy to Mandziara był jednoosobowym prezesem Zarządu czyli Zarządem i nie potrzebował kontrasygnaty dla swoich decyzji, także finansowych. W czasie obecnym sytuacja jest analogiczna, gdyż Rada Nadzorcza odwołała wiceprezesa i Mandziara stał się jednoosobowym decydentem.Trudno nie mieć wątpliwości co do intencji, w sytuacji w której na konto Lechii wpływa 3,6 mln Euro z niemieckiego banku Banklaus Bodense za rozliczenia transferów Malocy do Benfiki i Vanji Milidovicza Savicza do Torino oraz 2,5 mln Euro od Advancesport. Teraz Mandziara znowu podbija blaszany bębenek mówiąc głośno,że Lechia musi odbić się od dna.I znowu zapowiada,że Lechia w osobie Stokowca ma najlepszego fachowca.Nie mam,aż tak krótkiej pamięci, abym jeszcze bardziej gromkich zapowiedzi nie słyszał, kiedy zatrudniano Nowaka i Owena. Aczkolwiek nadal uważam ,że Stokowiec jest dużej klasy trenerem to o cuda go nie posądzam. W Lechii przez ostatnie 3 lata osłabiano zespół. A na dodatek stało się to o czym głosi cytowane przysłowie,ale a rebus ,a mianowicie piłkarze czuli się Lechii świetnie ,żeby nie rzec byli najedzeni,ale klub z nimi niekoniecznie, będąc sukcesów wygłodniałym. Wczorajszy mecz był tego dowodem i na odbicie się od dna będzie jeszcze musiał poczekać.

O tym,że wszystko musi mieć swój czas.
Nauczyliśmy się mówić o czasie wyłącznie przez pryzmat jego odmierzania.Czas stał się w ten sposób odstępem pomiędzy tym co wcześniejsze,a tym co późniejsze,a więc czas w tym ujęciu to po prostu zegar.Jednak czas to przede wszystkim pora na coś albo czas czegoś np łapania pcheł,albo drapania się po dupie, albo czas miłości,albo zrobienia czegoś.W tym sensie wszystko należy robić w czasie właściwym i odpowiednim , bo czas płynie czy chcemy tego czy nie chcemy i kiedy czegoś nie zrobimy wtedy kiedy należy to już tego nie nadrobimy.Więc lepiej robić coś wcześniej,a nie później. W Legii przez wiele lat tworzono ułudę wielkości jako stanu zgodnego z rosnącym budżetem klubu i całkowicie zaniedbano konieczną, stałą przebudowę drużyny.Aż przyszedł ten czas latem i jesienią ubiegłego roku kiedy ten misternie tkany miraż, wręcz fatamorgana, runął. I to co powinno być rozłożone w czasie musiało być zrobione od razu w trybie awaryjnym. I tylko cieszyć się wypada,że właściciel zrozumiał grozę sytuacji i podjął przeciwdziałanie. Istnieje tylko obawa,że może ciut za późno., ale bardzo dobrze,że do takich radykalnych zmian doszło.Tylko,że odnośnie Legii nic nie może być klarowne i traktowane normalnie, bo zawsze znajdzie się całkiem niemałe grono szukające dziury w całym.Jeden z pismaków posunął się nawet do stwierdzenia,że Legię dopadł chaos i że jego trzeba opanować,a dwaj b. piłkarze dodali,że w Legii jest za dużo zmian i to na boisku. Ja nie za bardzo nadążam za takim tokiem rozumowania.Jak się coś wymienia to muszą być zmiany.Chyba,że krytykanci uważają,że dotychczas było wyśmienicie.Do Legii przyszło 10 nowych zawodników z czego 7 gotowych do grania posiadających tzw. nazwisko , dorobek i spore umiejętności.Żaden z nich nie przyszedł do naszego klubu,aby grzać ławę. I żaden nie pogodzi się z rolą rezerwowego bez walki i bez dania mu szansy na wykazanie się przez trenera, bo można być zastępcą ,ale lepszego do siebie.Tak to funkcjonuje w poważnych klubach. gdzie także rotacja wśród równorzędnych zawodników jest normą.Mało tego,aby drużyna funkcjonowała poprawnie taktycznie to ustawienie musi odpowiadać możliwościom wykonawczym zawodników. Legia jest aktualnie na etapie kształtowania swej nowej tożsamości personalnej i organizacyjnej,Ale od tego procesu nie ma ucieczki, ani do przodu, ani tym bardziej do tyłu, bo nie ma do czego.Więc nie tworzy się żaden chaos,ale wreszcie wytwarzany jest ład, porządek i normalność.

O tym,że obie drużyny zaczęły mecz zbyt spokojnie.
Drużynie Lechii nie należało się dziwić,że weszła w mecz na dużym spokoju, bo chce się odbić od dna,a Legia na takie odbicie to nie jest wymarzony rywal.Trener Stokowiec dodatkowo inaczej niż Nowak i Owen ustawił zespół taktycznie i dokonał kilku zmian w składzie i na ławie.Widać było,że Stokowiec ambitnie nie chciał dostosować gry Lechii do tego co gra Legia,ale chciał ,żeby jego drużyna grała swoje.Ustawienie 3-2-3-2 miało mu w tym pomóc,ale wahadłowy Stolarski po prawej stronie w ofensywie nie zaistniał, podobnie jak po drugiej stronie z kolei w obronie Peszko był niewidoczny.Tych słabości Lechii przez długi czas nie potrafiliśmy wykorzystać głównie przez to,że trójka środkowych pomocników za wolno oddalała się od linii własnej obrony i za późno podchodziła pod napastników.Ponadto spośród tej trójki tylko Radovicz prezentował duży potencjał ofensywny.Komentatorzy usiłowali usprawiedliwiać małą aktywność Cafu kryciem go przez Sławczewa,ale też i on sam nie przejawiał wielkiej ochoty odrywania się od rywala.Pierwszą fazę meczu nasza drużyna zagrała dostojnie.Na szczęście zawsze można liczyć na pojedyńczych ambitnych,ale słabszych piłkarsko graczy rywali, którzy swą nieporadnością umożliwili zdobycie bramki. Co nie znaczy,że nie należy pochwalić Niezgody za bardzo szybką nogę. Na szczęście z kolei dla nas oni naszych kilku prezentów wykorzystać nie zdołali.

O tym,że nasz zespól powinien wreszcie zbilansować organizację gry w obronie i ataku.
Można tę potrzebę porównać do zbilansowania budżetu, gdzie poziom aktywów i pasywów, przychodów i wydatków powinien być najpierw wyrównany,aby następnie można było wyjść na zysk.W grze naszej drużyny wbrew ofensywnemu z założenia ustawieniu następuje wyraźny przechył w kierunku obrony własnej bramki i gry szybkim atakiem.Jak by nie patrzeć to na dziś i w najbliższej perspektywie najlepszych zawodników nasza drużyna ma w środkowej linii.To ta linia powinna decydować o sposobie i stylu gry naszego zespołu.Ale,aby tak się stało to ci zawodnicy powinni stanowić zwartą formację, bo na razie to stanowią zlepek niezbyt rozumiejących się indywidualności.

O tym,że drużyna Lechii jest przeceniana.
Można by chwalenie piłkarzy Lechii jakoś zrozumieć, gdyby ograniczano się do samych nazwisk i ich CV .Kiedy natomiast chce się te elementy przełożyć na wyczyny boiskowe to raczej się nie udaje tego dokonać.Można by też mówić o wypadkach przy pracy, gdyby ta drużyna po kilku kolejkach miała więcej porażek niż wygranych.Ale Lechia jest już po 26 kolejkach, więc jej miejsce w tabeli dziełem przypadku nie jest.W kilku naszych drużynach można dostrzec taką tendencję zatrudniania piłkarzy niejako za zasługi. Tylko,że oni te zasługi mieli w innych drużynach i najlepsze lata już za nimi i lepszymi już nie będą,że wymienię Wojtkowiaka, Krasicza, Peszkę czy braci Paixao. Kiedy do tego dodamy trenerów mających ambicje jak Nowak czy chęci jak Owen,ale nie poparte wiedzą i warsztatem trenerskim to taka mieszanka może być tylko niewybuchem.Podobnie jak w kilku innych klubach w Lechii zabrakło odwagi i nie dokonano zmian trenera w przerwie zimowej.Bo nowa miotła może lepiej zamiatać,ale nie musi.A nawet jak na początku się uda to efekt nowości jest zwykle krótkotrwały.Dla naszej drużyny byłoby korzystniej,aby Lechia szybciej się pozbierała i odbierała punkty naszym rywalom.

O tymże Jozak dobrze robi oszczędzając Radovicza.
Kiedy nasz trener uznał,że mecz jest rozstrzygnięty zdjął z boiska Radovicza i wprowadzając na boisko Mauricio wzmocnił obronę. Jednocześnie rychło pokazało się jak ważną postacią nie tylko w grze ofensywnej jest Radovicz. Bowiem wyraźnie jakość gry naszego zespołu jako całości uległą obniżeniu.Tylko,że Miro ma już 34 lata i nie można wysokości poziomu gry opierać na nim w nieskończoność. Wielu naszym dobrze wyszkolonym zawodnikom potrzebny jest taki kierownik i stabilizator.

A w meczu im bardziej zawodnicy Lechii słabli, tym nasza przewaga rosła, z której jednak wiele twórczego nie wynikało. Przykład Lechii dowodzi,że we współczesnym futbolu poprawne umiejętności techniczne, sensowna taktyka i dobre nastawienie mentalne niewiele znaczą,jeżeli forma fizyczna jest niewystarczająca .

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1