A+ A A-

Legia - Wisła Kraków 0-2: Bez ładu i składu

W ligowej tabeli Legia znów straciła dystans do Jagiellonii Białystok i jednocześnie poczuła na plecach oddech Lecha Poznań. W niedzielny wieczór nasza drużyna zmierzyła się w Warszawie z Wisła Kraków i zagrała bardzo słaby mecz, ulegając gościom 0:2. Wynik został ustalony już do przerwy.

 

Trener Romeo Jozak znów zmienił kilku zawodników w wyjściowym składzie naszej drużyny. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Vešović, Astiz, Pazdan, Hloušek – Rémy, Cafú, Mączyński – Szymański, Eduardo, Radović. Goście rozpoczęli w składzie: Cuesta - Palčič, Vélez, Arsenić, Sadlok - Cywka, Llonch - Mitrović, Halilović, Jesús Imaz – Carlitos.

W pierwszej ofensywnej akcji Legii Szymański znalazł się w dogodnej sytuacji, ale zepsuł podanie w polu karnym gości. W odpowiedzi sam przed Malarzem mógł znaleźć się Carlitos, jednak Hiszpan nie zdołał opanować piłki na tyle dobrze, by oddać strzał. W 9. minucie goście wyprowadzili kontrę po rzucie rożnym dla Legii. W doskonałej okazji znalazł się Carlitos, na szczęście Pazdan zablokował strzał Hiszpana. W 22. minucie z piłką przy nodze rozpędził się Halilović. Po analizie VAR sędzia Frankowski uznał, że Rémy przerwał tę akcję faulem w polu karnym. Do piłki podszedł Carlitos i mocnym strzałem pokonał Malarza. Było 0:1. W 30. minucie było już 0:2. Carlitos ograł Eduardo z prawej strony boiska, wbiegł w pole karne i z linii końcowej dośrodkował w pole bramkowe, gdzie czekał Vélez i z bliska wbił piłkę głową do bramki. W 42. minucie dwa razy na bramkę gości uderzał Szymański, ale piłka nie znalazła drogi do bramki gości.

Prowadzenie Wisły było zasłużone. Legia usiłowała prowadzić grę, ale ataki naszej drużyny były ślamazarne i często kończyły się stratami, które były wodą na młyn dla wiślaków. Goście mieli dużo miejsca w ofensywie, byli szybcy, imponowali w pojedynkach jeden na jednego.

Na drugą połowę nie wyszedł Mączyński, w miejsce którego pojawił się Kucharczyk. Radović przeniósł się do środka pola. W 50. minucie Eduardo otrzymał podanie w polu karnym, ale źle uderzył głową i nie trafił w bramkę. W 54. minucie kolejną szansę miał Carlitos, jednak trafił w Malarza. W 62. minucie Niezgoda zmienił Szymańskiego, a dziesięć minut później Pasquato – Radovicia. W 76. minucie Rémy uderzył płasko zza pola karnego. Cuesta odbił piłkę na rzut rożny. Minutę później szczęścia w podobnej sytuacji próbował Pasquato, ale uderzył zdecydowanie za słabo. Gra naszej drużyny w drugiej połowie w żadnym momencie niestety nie dawała najmniejszej nadziei na odrobienie strat. Legionistów stać było tylko na kilka dośrodkowań i strzałów o przeciętnej jakości. W 82. minucie raz jeszcze z dystansu strzelił Rémy i znów Cuesta pewnie chwycił piłkę.

Wygląda na to, że niestety nie ma cienia przypadku w tym, że na przestrzeni kilku ligowych kolejek, z punktami z Warszawy wyjeżdża już trzecia ligowa drużyna. Jakikolwiek jest pomysł trenera Jozaka na Legię, nasi piłkarze w tym momencie zbyt często nie są w stanie tego pomysłu realizować. W niedzielny wieczór wręcz przykro było patrzeć na prowadzone w jednostajnym tempie akcje legionistów, na wyprzedzanych i wypychanych napastników, mnożące się straty i brak pewności w defensywie.

Dyskusja (38)
1niedziela, 18, marca 2018 20:38
Baron
Karny w jakiś tam sposób ustawił cały ten mecz. Kolejnym elementem, którym przegraliśmy ten mecz było przygotowanie fizyczne, Legia tak jak w meczu z Jagą przegrała po raz drugi tym samym elementem i na koniec gdyby tego wszystkiego było mało, to graliśmy bardzo niechlujnie, niedokładnie i do tego traciliśmy sporo piłek na własne życzenie. Wolicjonalne przygotowanie też wyglądało ze strony naszych piłkarzy słabo. Nie wiem też czy Jozak nie przedobrzył ze składem i taktyką.
Wg. mnie to płacimy frycowe za przebudowę drużyny, sporo nowych twarzy w zespole i stety/niestety aby to wszystko zatrybiło potrzeba czasu, a tego nie ma. Trzy punkty straty do Białegostoku nie jest jeszcze dramatem ale tu już margines błędu jest już bardzo mały.
I na koniec sędzia, w dniu dzisiejszym dostosował się do poziomu naszej drużyny i był fatalny oraz niekonsekwentny.
2niedziela, 18, marca 2018 20:45
corazstarszy
Na Krzepotę były narzekania, a tu kolejny mecz ‘postkrzepotowej’ Legii, gdy w bieganiu mocno odstajemy. Rok temu za Magiery graliśmy, wedle niektórych, padaczkę. Pewnie tak. Teraz mamy za to organizację gry, system, pomysł, ustawienie, schematy. Myśl szkoleniową, krótko mówiąc. Tylko wykonawcy jacyś dziwni.
Akurat Rémy miał dzień z ochotą na pozorowanie faulu przed polem karnym (18. minuta) i faulowanie w wyjaśnionej już sytuacji w naszym polu karnym. Nasze ’10 milionów euro’ na razie jest na takim etapie, że wykorzysta (lub dogra jak należy) jedną sytuację na 17. Eduardo sezon zakończy zapewne z dorobkiem zero goli. No ale ładnie gra z obrońcą na plecach. Trochę dziwnie brzmi, gdy jego sprowadzenie przedstawia się jako skorzystanie z nie wiadomo jakiej okazji. Mi przypomina Blanco & Novo 2012: efektywność zero.
Trochę taka Legia Skorży się robi – tracąc pierwsi gola, przegrywamy. Za Berga, gdy było 0-2 do przerwy, potrafiliśmy wyciągnąć na 2-2 u siebie.
Jozak sobie może gadać, że gwarantuje, że Legia zdobędzie MP i że teraz to on już buduje drużynę na puchary. Taki prospektywny. Gdzie tu jakieś wyciąganie wniosków z porażek? Skoro wiadomo, że w Warszawie my ‘prowadzimy grę’, a rywal kontruje, to niech ich Jozak nauczy albo skuteczniej atakować, albo jakoś wyważy proporcję atak – obrona. Sądzę, że nawet przegrany sezon niczego ich nie nauczy. Wyciąganie wniosków to nie jest mocny punkt Legii.
1-0 i 0-2 to najczęściej notowane wyniki Legii Jozaka w Warszawie. Po trzy razy.
3niedziela, 18, marca 2018 21:29
Baron
Aha, ze statystyk wynika że Legia przebiegła w meczu o 8 km z groszami mniej niż piłkarze Wisły. To jest już bardzo niepokojące bo pokazuje, że albo nasi piłkarze są nieprzygotowani do sezonu albo odwalają pańszczyznę i mają w czterech literach wyniki.
4niedziela, 18, marca 2018 22:33
ł apacz
może i biegamy wolniej i mniej, a nasza taktyka to brak taktyki - ale za to w lipcu będziemy wymiatać w eliminacjach do LM - bo wtedy wszystko zatrybi a forma będzie ekstremalnie najwyżsiejsza

chyba że w po sezonie pojedziemy podbijać marketingowo rynek azjatycki (taki krótki 40 dniowy wypad na kilka meczów do Pekinu, Hongkongu, Tokio, Hanoi, Sydney i Wellington)
5poniedziałek, 19, marca 2018 00:33
Senator
Smutny wieczór dla kibiców Legii. Taka drobna uwaga statystyczna. W tej kolejce właściwie wszystko szło jak po sznurku. Wygrane remisy do naszego meczu były do przewidzenia. Musiało więc rypnąć i niestety tą sielankę grających u buków zepsuła Legia. Nic tu mądrego nie napiszę. CO wypunktował główne problemy więc tylko powtórzę. Ponownie jesteśmy wolniejsi od rywali. Ponownie nie widzę na boisku woli walki, pełnego zaangażowania. Smutne jest to , że przegrywając 2:0 nie widać na boisku tej sportowej złości, chęci rzucenia się na rywala i wydarcia choćby remisu. Gramy bez sensu . Pazdan, Remi ten na skrzydło wrzutka i klops. Każdy wie, taki Hlousek raz na 10 dosrodkowań dobrych będzie miał jedno. To jeszcze nic . W środku mały wzrostem Eduardo dopełnia obraz rozpaczy. Swoją drogą Eduardo musi mieć jakiś układ z Jozakem skoro ten tak stawia na niego . We wczorajszym meczu nie dał zbyt wiele. I już ostatnia sprawa. Niedawno pisałem że nie rozumiem faktu co mecz to inna jedenastka. Pisałem na mój chłopski rozum jednak grając raz w tygodniu lepsza by była żelazna jedenastka. Kilku z Was wspomniało o rotacji, że to ok itp . Dalej podtrzymuję swój niepokój. Nie rozumiem dlaczego Jozak co mecz mąci w składzie.
Jedynym wytłumaczeniem sensownym wydaje mi się takie oto przemyślenie. Chce wszystkim dogodzić, chce mieć zadowolonych piłkarzy którzy wiedzą, nie w tym to w następnym zagram.
6poniedziałek, 19, marca 2018 00:53
QD
IMHO trochę demonizujemy te kilometry. To Wisła wybiegala ponad stan, a nie my jakoś wyjątkowo opadliśmy z sił. Wniosek o słabej kondycji broniłby się gdyby goście zdobywali przewagę z upływem minut, a oni nas równo cały mecz trzymali przy glebie.

Dla mnie to porażka Jozaka, a nie 'drużyny'. Legia nie wie co grać. Jeśli ktoś błyśnie indywidualnie to wygrywamy, jak nie to nie.
Dzisiaj naprawdę widziałem, że piłkarze chcieli. Nie przyczepie się do nikogo na boisku, bo można mieć lepszy dzień lub gorszy. Ani do Remego że sprokurował karny, ani do przemotywowanego Mąki, ani do Eduardo którego na boisku po prostu nie powinno być. Oni próbowali robić co potrafią. Tyle, że Wisła była na to gotowa. Wiedziała, że tu jest tłum rozgrywających, a żadnych egzekutorów, więc można nam pozwolić stać przed polem karnym. Wiedziała że mamy silną fizycznie, ale powolną obronę co się gubi przy szybkiej wymianie piłek i kontach... Wypunktowała nas.
Co myśmy wiedzieli? Nic. Żadnych schematów, żadnej taktyki. "ja mam swoją drużynę i nie martwię się co grają inni". He he he. To fajny slogan, ale Boże uchowaj od jego realizacji tymczasem nasz sztab chyba faktycznie nie zauważył, że nie jesteśmy o trzy klasy lepsi od następnej w lidze. Nie jesteśmy nawet ćwierć klasy lepsi od innych. Mamy lepszych zawodników, ale oni też muszą wiedzieć co grać. Teraz nie wiedzą.

Chciałbym żeby posada trenera w Legii się wreszcie ustabilizowała, ale nie z Jozakiem za sterami. Tak jak Lechia miała trenera przygotowania zamiast głównego tak my mamy dyrektora sportowego. Chciałbym by od lata był przeniesiony do zadań na których się zna (bo grajków ściągnął spoko)
7poniedziałek, 19, marca 2018 01:14
QD
@senator
Chęć zwycięstwa była. Była też niestety bezradność.

Jesli jedyne co potrafisz to dośrodkowania, ale przeciwnik o tym wie to co możesz zrobić więcej sam? Drużyna stoi w polu karnym, więc walisz te dośrodkowania ile wlezie i pogłębiasz swoją frustrację i zniechęcenie. Jedyna możliwość to, że ktoś wreszcie wybiegnie z tego pola i da inną opcję do zagrania. Uda się czy nie, ale będzie odmiana.

Tak gra Legia. Każdy gra swoje i zero w tym jakiejkolwiek koordynacji, odmiany. Nawet nie tyle dostosowania się do sytuacji co do przeciwnika.

Wspomniałeś o rotacji. Dla mnie mógłby na każdy mecz nawet Malarza zmieniać jakby to miało mieć sens. Potrzebujemy grać szybko gra Kuchy i Niezgoda. Potrzebny ktoś do grania tyłem do bramki? Eduardo do boju! Sęk w tym że Jozak wystawia jedenastki jakby to była drużyna rezerw. Nie liczy się wynik, a minuty na boisku. Wpuszcza trzydziestolatków jakby ogrywał młodych. To ewidentny brak doświadczenia i elementarnej wiedzy o dorosłej piłce. Niedopuszczalny na tym poziomie.
8poniedziałek, 19, marca 2018 08:08
sektor212
IDŹCIE DO DOMU MY NIE POWIEMY NIKOMU
Tak kibice Wisły mogli nas pożegnać po zakończeniu meczu. W niedzielę Legia była od Wisły zdecydowanie słabsza taktycznie. Dobrze, że skończyła się tylko na 0:2.
Środkowa formacja zupełnie nie potrafiła przetrzymać piłki czy wymienić trzech podań do przodu. Brakowało jakiegokolwiek schematu rozprowadzenia piłki przez naszych pomocników w I połowie ustawionych w środku w trójkącie Cafu operujący bardziej z lewej strony, Mąka z prawej, a Remy cofnięty za nimi. Kiedy zawiodły schematy to w naszej najmocniej wzmocnionej formacji zabrakło indywidualnej kreatywności czy samej odwagi wzięcia ciężaru gry na własne barki przez któregoś z pomocników. W poprzednim sezonie jeden zawodnik z Belgi pokazywał na Ł3 jak to się robi. Obecni pomocnicy jak do tej pory takich umiejętności jeszcze nie zaprezentowali. Wczoraj żaden z nich nie potrafił wprowadzić piłki ze strefy niskiej prostopadłym podaniem czy indywidualną akcją ominąć środkową formację rywala. Nasza gra ograniczała się do oddania piłki do tyłu francuzowi, a Remy rozciągał grę do bocznych sektorów do Vešovića czy do zupełnie będącego bez formy Hloušeka. Mając taki potencjał w środku pola nasza gra powinna wyglądać zdecydowanie bardziej kombinacyjnie niż ta prostota zaprezentowana wczoraj wieczorem. Aż wierzyć się nie chce, że taki Cafu nie potrafił indywidualnie minąć jednego rywala i zrobić przewagę w danym sektorze boiska w którym się znajduje. Po prostu nasza gra wyglądał tak jakby kolejny zawodnik pozbywał się piłki i niech kolega martwi się dalej co z nią zrobić. Nie była widać żadnego kolektywu w grze z piłką jak i bez niej. Wczoraj najbardziej zawiodła mnie nasza właśnie środkowa formacja. Kryminałem było same jej przesuwanie się z grą. Kiedy ciężar gry przenosimy z prawej strony na lewą to nasz czeski obrońca nie ma z kim wymienić choćby jednego podania gdyż wszystkie formacje przekraczają dopiero środek boiska. Ani napastnik ani pomocnik nie potrafi nadążyć za akcją. Trochę lepiej wyglądało to z prawej strony.
Wiele pisze się o rotacji. We wcześniejszych meczach była ona wymuszona i w jakimś stopniu usprawiedliwiała decyzje trenera. Czy z Wisłą należało robić tak wiele roszad po wygranym meczu w Gdańsku? Tu Jozak chyba się za mocno zagalopował. Tu przychylam się do przemyśleń Senatora i jego wpisu
„Chce wszystkim dogodzić, chce mieć zadowolonych piłkarzy którzy wiedzą, nie w tym to w następnym zagram”.
Z boku to naprawdę tak wygląda. W końcu wszystkim nowym którym nie szło w poprzednich klubach Legia obiecywała grę i odbudowę formy zachęcając każdego z nich do podpisania kontraktu i gry na Ł3. Słowo się rzekło więc teraz należy się wywiązać z obietnic.

Ja rozumie, że Legia jest w fazie budowy podczas sezonu. Ja rozumie, że obecnie nasza gra nie ma prawa idealnie funkcjonować przez 90 minut. Ja rozumie, że od początku roku żaden mecz nie był rozegrany w normalnych warunkach atmosferycznych. Lecz Panie trenerze zupełnie nie rozumie braku postępu w naszej grze od meczu ze Śląskiem. Kolejne mecze to coraz większe problemy taktyczne. Kiedy rywal bez większego strachu (a obecnie nie ma podstaw by się Legii bać) wychodzi na nas ustawiony wyżej my zupełnie nie potrafimy przeciwstawić się przeciwnikowi własną organizacją gry. Oddajemy pole rywalowi i czekamy na zbawienny kontratak. Podczas wprowadzania piłki do gry ze strefy niskiej wyglądamy bez radnie. Wolne jednostajne tempo wymiany podań dodatkowo ułatwia rywalowi odpowiednio reagować na wydarzenia na boisku najczęściej zmuszając Legie do prowadzenia gry z pominięciem drugiej linii lub gry w lewym sektorze boiska gdzie operuje zupełnie bez formy Hloušek. Wczoraj Wisła w lewym naszym bocznym sektorze środkowej części boiska pozostawiała wiele swobody Czechowi. Miał czas przyjąć piłkę i podciągnąć naszą akcję do przedpola bramkowego. Wiślacy pozwalali wejść w zastawioną pułapkę i kiedy Hloušek zbliżał się do ich bramki następował podwojony atak i Czech tracił piłkę o ile jej nie wycofał do tyłu. I tak w koło Macieju futbolówkę ponownie przegrywaliśmy z lewej strony na prawą która wracała do Pazdana, a ten ponownie wprowadzał ją wolną strefę Hloušeka. Jedynie Remy wyczuł co jest grane i w drugiej połowie starał się akcje przenosić w nasz prawy korytarz gdzie operowali Kucharczyk i Vešović którzy potrafili stworzyć jakieś zagrożenie pod bramką Wisły.

Wiem jak funkcjonuje szatnia i jak trenerzy wymyślają kolejne slogany podbudowującą morale drużyny. Lecz w tym wszystkim dobrze jest zachować zdrowy rozsądek. Nie za bardzo podobał mi się przedmeczowa (chyba nie potrzebna) wypowiedz Romeo która miała za zadanie upewnić naszych zawodników, że indywidualnie każdy z nich posiada większe umiejętności techniczne od zawodników z Krakowa. Jozak wypowiadając takie zdanie
„Nie obawiam się Wisły, ani żadnego piłkarza”
naszej szatni raczej nie pomógł, ale za to rywala idealnie zmotywował. Wisła przypomniała Chorwatowi, że na boisku wygrywa zgrany kolektyw który potrafi wykorzystać zalety techniczne jednego Carlitosa, a nie pogubionych na boisku 11 indywidualistów dobrze wyszkolonych technicznie.

Trenerze mniej gadania a więcej pracy.

Ps. Trochę mnie dziwi, że kolejny tydzień zawodnicy mają dwa dni wolnego po meczu (trenować zaczynają kolejny raz od środy). Przy tak dużej rotacji czyżby u piłkarzy występowało, aż takie zmęczenie? Ja rozumie Remy gdzie grał wszystkie mecze. Nawet ten dodatkowy trzeci dzień odpoczynku chłopu się należy. Czy pozostali potrzebują aż takiej regeneracji? Trener rezygnuje z dwóch wtorkowych jednostek treningowych kosztem odpoczynku. Przecież oba te treningi mogą być lżejsze a poświęcone organizacji gry która wczoraj praktycznie nie funkcjonowała. Czas płynie nieubłaganie szybko, a my od meczu ze Śląskiem stoimy w miejscu lub jak kto woli nawet się cofamy.
9poniedziałek, 19, marca 2018 08:09
świrekwampirek
Mecz każdy widział, koszmar i nie ma co więcej pisać.
Mnie bardzo niepokoi bilans Legii z czołówką za kadencji Josaka. Do tej pory zazwyczaj traciliśmy punkty z potencjalnie dużo słabszymi drużynami ale z ligową czołówką byliśmy na mocnym plusie. To nam dawało mocną pozycję w rundzie finałowej. Teraz oprócz ostatniego meczu z Lechem wygranego rzutem na taśmę wszystkie spotkania z potencjalnymi rywalami o podium w plecy i to bezdyskusyjnie.
10poniedziałek, 19, marca 2018 08:49
Moros
Miała być dominacja, szybka gra w środku pola i nie oglądanie się na rywali. Jak jest, widzieliśmy wczoraj. Przedmówcy chyba wyczerpali temat...

Senator wrócił to tematu rotacji i przyznam, że blisko mi do jego opinii. Przed meczem jeszcze się łudziłem ,ale w jego trakcie i przez cały poprzedni wieczór gotowało się we mnie na myśl, że znowu wyszliśmy zupełnie zmienionym ustawieniem. Na pomeczowej konferencji trener bronił się, że Niezgoda w tygodniu miał jakiegoś wirusa i dopiero bodajże w nocy z soboty na niedzielę zgłosił gotowość do gry. Może i tak było, bo Niezgoda po wejściu na boisku, nie istniał.

Wyżej ktoś wspomniał, że Eduardo ma chyba jakiś układ z trenerem Jozakiem bo gra, mimo że od kilku kolejek nie zachwyca (lekko powiedziawszy). O to samo zaczynam podejrzewać managera Sebastiana Szymańskiego. Nie zagłębiałem się w statystyki, ale optycznie w pierwszej połowie miał tyle strat i niecelnych zagrań, że zmieniłbym go już po półgodzinie. Naszła mnie wczoraj taka myśl, że rok temu Lech wystawiał na siłę Dawida Kownackiego. Księgowa się po sezonie ucieszyła, ale kibice Kolejorza chyba niekoniecznie, co mocno krytykowali w trakcie sezonu. U nas też była z tego "polewka". Wygląda na to, że teraz my idziemy podobną ścieżką. Zresztą nie tylko Szymańskiego bym się czepiał, bo Radović poza asystą w Gdańsku i karnym w Lubinie, to też nic nie pokazuje, a ostatnio wychodzi w podstawowym składzie regularnie. Nie wiem co się tutaj dzieje...

Co gorsze, wczoraj starałem się wieczorem odciąć od internetu i całego tego szamba, które się wyleje. Nie mogłem się jednak do końca powstrzymać. No i tak jak podejrzewałem. Zaczyna się nasza typowo legijna gównoburza, która sztabowi na pewno nie pomoże, a przy nasileniu złych wyniku, szybko go zatopi. Dobrze poinformowani puścili w eter kilka smaczków, parę niedomówień i trener Jozak będzie miał z tym spory problem jeśli po przerwie na reprezentację sytuacja się nie poprawi.
11poniedziałek, 19, marca 2018 09:49
Zgred
Ja spróbuję jednak "pójść pod prąd" ...bo już zupełnie na chłodno nasuwają się pewne przemyślenia, nie koniecznie ciekawe...
Otóż twierdzę, że sugerowane omijanie wizyty w Stanach Zjednoczonych ma coś na rzeczy, a tzw. bleblanie na konferencjach niestety ma przykryć ten problem. Oczywiste jest, że się nie przyznamy,a wszelkie "ruchy" mają ten fakt zakrywać. Tylko - patrząc okiem zwykłego kibica widać różnicę...
Jeżeli Jozak ( a pewnie tak jest) ma tą wiedzę - stosuje środki nazwijmy zastępcze wystawiając co rusz nowe jedenastki licząc chyba na przebłysk indywidualny. Tyle tylko, że raz się to udaje, a drugim razem niestety nie.
Oddając Sektorowi 212 wszystkie meandry taktyczne mam wrażenie, że chyba za dużo oczekujemy od naszych nowych nabytków w sensie kreacji..( ?) Tu jest moim zdaniem klucz do pewnego idealizowania nowych piłkarzy...To cieszy, że przyszli z ligi francuskiej , jednak oni tam grali/ nie grali w zespołach, które na ogół dostawały łomoty od tych lepszych. A to z kolei ociera się o pogląd, w którym nie ma genów plus wiedzy, że teraz gra się w klubie, który wszystko ma wygrywać z założenia ( a już szczególnie mecze szczególne)...Suma sumarum - wychodzi jakiś dziwny twór zestawiania graczy pod kolejne mecze i szukanie jakiegoś "dziwnego" optimum.
Daleki jestem od kwestii "Jozak Be", ale chciałbym wreszcie zobaczyć skład wyselekcjonowany do gry na miarę wiary wszystkich nas kibiców i pewnie Pana Darka Prezesa także.
Rozumiem, że ta przegrana doda nowego światła na ilość innych "Carlitosów", którzy tylko czekają aby skalpy z Łazienkowskiej zebrać.
Może zacznijmy grać "COŚ", a nie wymyślajmy jak grać mamy Wink
Zacznijmy grać i wygrywajmy...
12poniedziałek, 19, marca 2018 12:44
sektor212
Analizując statystyki na Legia.net (swoja drogą szkoda, że na czarnej-elce brakuje ich) patrząc na średnią pozycję zawodnika na boisku otrzymujemy dość jasną odpowiedź dlaczego byliśmy słabsi od Wisły. Przede wszystkim patrząc tylko na pozycję środkowych formacji widzimy, który zespół funkcjonował poprawnie, a który nie. Jak można kreować grę ofensywną kiedy średnia pozycja naszych trzech pomocników w linii poziomej jest niższa niż od bocznych obrońców. Poza defensywnym pomocnikiem dwaj pozostali powinni poruszać się zdecydowanie wyżej pokazując się do gry chociażby po to by wymienić jedno podanie ze skrajnym obrońcą. A tak przednia formacja wycofuje się głębie (oddala się od pola karnego rywala) by nie powstawała zbyt duża luka pomiędzy formacjami w czasie budowy gry. Jak nasz wzrok przeniesiemy na prawo na średnią pozycję zawodnika Wisły to widzimy zupełną odwrotność (czytaj prawidłowe poruszanie się bez piłki) gdzie wszyscy pomocnicy grają wyżej od bocznych obrońców.
Dlaczego tak gubili swoje strefy nasi pomocnicy?


Zgred

„chyba za dużo oczekujemy od naszych nowych nabytków w sensie kreacji..( ?) Tu jest moim zdaniem klucz do pewnego idealizowania nowych piłkarzy”
No nie przesadzaj, ja nie oczekuje tu gry Barcelony tylko zwykłej gry na jeden kontakt z wyjściem na pozycję. Dlaczego w dwóch pierwszych meczach potrafimy tworzyć na skrzydłach trójkąty gdzie zawodnik przy piłce ma dwie możliwości dalszego rozegrania. Dziś mamy z tym elementem problem. Co się zmieniło od 16 lutego że obecnie jest paraliż przy wymianie trzech podań do przodu. Wczoraj dosłownie wszyscy w ofensywie zbyt często dublowali swoje pozycję. Te 8 km różnicy pomiędzy Wisła a Legia to właśnie gra bez piłki kiedy szukasz wolnej przestrzeni. To również statyczne jednostajne prowadzenie gry bez zmiany tempa.

„Daleki jestem od kwestii "Jozak Be"
Ja również. Choć dziś dość mocno go krytykuje za wybory personalne oraz zmiany jakie przeprowadził kiedy przegrywaliśmy 0:2. Skoro Romeo posiada wiedzę, że nie w pełni sił jest Eduardo to dlaczego wychodzi w podstawowej jedenastce. Jeżeli ja wieczorem zadzwonię do trenera i powiem, że jestem gotowy do gry to zabierze mnie do meczowej osiemnastki?
Ja szans nie mam, ale już osłabiony Niezgoda tak. I oglądamy oby Panów na boisku nie w pełni dysponowanych gdzie ich gra nic nie wnosi. Ku……a to jest profesjonalizm? Jak słucham przed meczem te pierdoły o doborze odpowiednich zawodników do przeciwnika, boiska czy warunków atmosferycznych to mógłby nasz trener oszczędzić głupawych usprawiedliwień chorobami zawodników na pomeczowej konferencji prasowej. Jedno i drugie kupy się nie trzyma a wręcz Jozak zaprzecza sam sobie.
Czy ciężko Rado przesunąć na „9” Kucharczyka na „11” a Szymański tak jak grał na „7”. Wychodzimy pierwszą linią w pełni sprawną na Wisłę, a nie osłabionym Eduardo? Druga sprawa dlaczego w przerwie trener zmienia Mączyńskiego? To Mąka próbował naszą grę przyspieszyć czy pchać do przodu. Mimo niezłej gry zostaje w szatni. Natomiast Romeo pozostawił na placu Cafu który z gry w I połowie dużo mniej wnosił ofensywnie czy defensywnie dla Legii.
Mi zaciąg z Chorwacji odpowiada i ma u mnie duży kredyt zaufania. Jestem pogodzony brakiem MP w tym sezonie kosztem budowy drużyny na przyszły sezon. Jednak wolałbym by nasz trener mniej mówił do mediów, a więcej pracował z drużyną bo jak na razie to jego słowa bardziej mobilizują rywali niż jego zawodników. Pojechał po ziomalu z Poznania to Lech wszystko wygrywa. Nie obawiał się Wisły to krakusy pokazali Jozakowi jak wygląda gra taktyczna przygotowana na Legię. Skasowali komplet punktów i wrócili zadowoleni pod Wawel.
13poniedziałek, 19, marca 2018 14:19
QD
Ciekawostką dla mnie jest też, że po raz kolejny zawodnicy dostają po meczu dwa dni wolnego. Po cholerę? Przecież nie muszą się szybko regenerować przed następnym meczem, bo jest przerwa na reprezentację. Zamiast zrobić lżejszy, taktyczny trening to dwa dni psu w budę, a później nikt nie wie co grać.
14poniedziałek, 19, marca 2018 15:08
Monrooe
@QD
-"IMHO trochę demonizujemy te kilometry. "

Generalnie nie należy demonizowac statystyk, ale te czasem oddają boiskowe wydarzenia. Tak było tym razem, Wisła biegała jak koty z pęcherzami a my byliśmy...mhm...dostojni w swoich poczynaniach. W efekcie tego, goście z Krakowa swoje akcje rozgrywali "w biegu", piłka krążyła od nogi do nogi, lub była grana na wolne pole (którego było mnóstwo pomiędzy naszymi formacjami), podczas gdy my graliśmy do bólu pozycyjnie. Do niedawna wściekalem się, że u nas tylko zawodnik z piłką jest w ruchu, a reszta się przygląda czekając co kolega wymyśli, wczoraj nawet gość z piłką stał starając się znaleźć lukę u przeciwnika. Może i by nawet znalazł gdyby choć raz ktoś wyszedł (ważne słowo) do akcji. Nasi piłkarze zamiast tego biegali wychodzili stanąć w linii z defensywą rywali. Sorry, to nie mogło się powieść..... choć tu trzeba przyznać byliśmy bardzo konsekwentny e swoich działaniach....
15poniedziałek, 19, marca 2018 15:27
Zgred
@Sektor 212

Ależ ja także "Barcelony" nie wymagam, ja tylko starałem się podnieść pewien aspekt nazwijmy to kluczowy. Mnie nie ruszają teksty nowo nabytych, którzy w pierwszych słowach do mikrofonu jak mantra przekazują chęć grania o "coś"...Widzisz - tu mam jednak dużą wyrwę poznawczą, bo o ile w pełni się zgadzam z ambicjami tychże zawodników -to już w tzw. praktyce wygląda to jednak - troszkę inaczej.
Nie znaczy to również, że ja Ich zwyczajnie neguję...Absolutnie - nie!
Nazwijmy to stara szatnia doskonale wiedziała co znaczą np: mecze z Wisłą Kraków i choć te pamiętne "Wisła - co? Pięć Zero" - nic w sensie tabeli nie dało, to jednak wymowne było. Nie chcę też przez to powiedzieć, że teraz szatnia ma wywalone na priorytety, choć czego ukryć się nie da nastąpiło widoczne zagęszczenie...
I tak na plac wychodzą ludzie, od których oczekuje się kreacji ( a w meczu z np: Wisłą) jeszcze większej...i mamy odwrotny skutek.
Gramy jakąś "układankę" w połączeniu z przestawianiem "pioneczków" na tablicy z magnesem...I OK - do czasu jak ewentualnie uda nam się "błysnąć" i trzy punkty zbierzemy - do faktu, kiedy ( o tym, że na naszych śmieciach) nawet się nie zająknę, kiedy dostajemy po głowie...
Te dwa- zero myślę będzie nas nękać Wink do końca - bo zaczęła Wisła Płock, poprawiła Jagiellonia, i jak na razie przybiła Wisła Kraków - a to wszystko u nas w domu...

Widzisz Sektor 212 ja też nie wymyślam sobie graczy pasujących do Barcelony...Podnoszę jednak fakt graczy, którzy w swoim graniu raczej oddawali punkty biorąc na swój karb, że grywali z LEPSZYMI zespołami w ichnich ligach. Innymi słowy taka z naszego punktu widzenia "ch.....wizna" było czymś co mieli co kolejkę u siebie...oczywiście pewnie bardzo ładnie wytłumaczoną.

Dlatego też jestem bardzo ciekaw, jak trener Jozak przeprowadzi ten Klub przez to całe zamieszanie. Bo, jakby nie patrzeć i słychać a to z lewej, a to z prawej strony ( bez politykowania Wink)...że "COŚ" na rzeczy jednak jest. Pozostanie mieć jednak wiarę...w całokształt - bo jeżeli się sypniemy...( ! ) to będzie to wtopa dekady, a tam dekady - ćwierć wieku... Mam dreszcze!
16poniedziałek, 19, marca 2018 18:23
mohikanin
Średnia wieku Legii w meczu z Wisłą wyniosła równe 30 lat. Mocno średnią wieku zaniżył Szymański. Gdyby zastąpić Szymańskiego Hamalainenem, to średnia wieku podstawowej jedenastki przekroczy 31 lat. Niby skład został przebudowany i odmłodzony podczas zimowego okienka transferowego, a jednak na jesieni graliśmy dużo młodszym składem ( bez Eduardo i Radovicia).
W Legii w szerokiej kadrze jest 12 zawodników, którzy rocznikowo mają 30 lat lub więcej.
17poniedziałek, 19, marca 2018 18:43
sektor212
Zgred

Ja dreszczy nie mam. Wtopa dekady raczej nam nie grozi. Jak pisałem wyżej brak mistrzostwa złości we mnie nie wywoła.
Przyznam uczciwie, że dotknąłeś ciekawego wątku jeżeli chodzi o dotychczasową postawę nowych zawodników w poprzednich klubach. Rzeczywiście grali o utrzymanie często oddając punkty lepszym drużyną bez większej presji. Aspekt waleczności i walki na całego na Ł3 zaczyna nabierać niepokojące rozmiary. Czy to jest klucz słabej postawy Legii?
Tylko pierwsi tracimy bramkę to dzisiejsza Legia nie potrafi się podnieść tylko w dalszej części meczu nadzwyczaj w świecie piłkarze biegający z elką na piersi zwieszają głowy do dołu i czekają na najmniejszy wymiar kary. Tak było z Płockiem, Białymstokiem a wczoraj z Krakowem. W ostatnim meczu po wejściu Kucharczyka na plac powiało trochę walką o remis. Poderwał resztę zespołu (nawet Radović się bardziej uaktywnił) do krótkich zrywów. I co w tym momencie robiła resztę drużyn? Powiedział bym poza Remy taką dywersję przenosząc ciężar gry na lewą stronę do Hloušeka zamiast cisnąć prawą stroną gdzie operował Kuchy i Vešović którzy potrafili stworzyć jakieś zagrożenie pod bramką Wisły o czym pisałem powyżej.

Tylko wiesz głowa zawodników to takie za łatwe tłumaczenie. Na boisku większość stanowili doświadczeni zawodnicy Eduardo, Rado, Mączyński, Pazdan, Hloušeka czy Malarz którzy z w/w presją nie powinni mieć kłopotów. Dodatkowo Remy nie wykazywał na boisku strachu (getry mu nie falowały). Brazylijczyk setki podobnych meczy rozegrał w lidze Ukraińskiej. Tak więc doświadczenia z presją na boisku nam nie brakowało. Również uważam, że problem nie tkwi w fizyce. Nie przegrywamy sprintów, nie brakuje nam sił pod koniec meczu. Ja będę obstawał przy błędzie samego Jozaka. Nieodpowiednia forma motywowania szatni oraz błędach personalne i taktycznych. Romeo dopiero uczy się Legii która jest nie obliczalna gdzie jej największym przeciwnikiem jest ona sama. Tylko to był trzeci mecz kiedy trener nie najlepiej dobrał zawodników i taktykę zupełnie pomijając lepsze czy gorsze strony Wisły. Jego interesowało wyłącznie jak będzie grał jego zespół (moje przypuszczenie biorę z kilku wywiadów samego trenera) i jak będzie realizował taktykę dominowania nad rywalem. Aż przyjezdni trenerzy maja na czym czapkę nosić i pokazują po kolei jak można ograć Legię w jej świątyni. Dalkub i kilku kolegów wielokrotnie pisali, że wystarczy na Legię wyjść wyżej i już nasze założenia zaczynają zawodzić. Dobra taktyka przyjezdnych plus determinacja samy zawodników i nieszczęście w postaci łomotu wisi w powietrzu. Zwróć uwagę, że my w tych trzech przegranych meczach nie strzelamy żadnej bramki rywalom. Mało tego my nie kreujemy sytuacji bramkowych. To nie jest przypadek. To powtarzalność na którą trener na razie nie ma lekarstwa. Cztery ostatnie mecze na Ł3 i trzy porażki jest bardzo wymowne. Tym bardziej dziwią mnie wolne wtorki dla piłkarzy przy tak małym natężeniu meczy. Aż strach pomyśleć co będzie się działo latem kiedy będziemy musieli grać co trzy dni. Treningów chyba w ogóle nie będzie tylko mecz, odnowa, odprawa i kolejny mecz.

Liczę na szybkie ogarnięcie tematu i wyprostowania podejścia zawodników do gry w Legii przez sztab szkoleniowy. Chyba, że nowi chcą zapoznać się z kumatą częścią żylety która postanowi w swoim stylu zmobilizować piłkarzy wypłacając kilka liści przypominając o jakie cele zawodnicy Legii mają walczyć.
18poniedziałek, 19, marca 2018 19:31
Zbyszek
O tym,że w Wiśle "Czekają na Godota".
Teść sztuki Samuela Becketta "Czekając na Godota" jest krótka.Dwaj główni bohaterowie spotykają się codziennie i mówią o tych samych sprawach czekając na Godota.Widzowie od początku, bo znają treść sztuki , wiedzą,że żadnego Godota nie ma, więc nie ma na co czekać.Tylko chłopiec zasiewa ziarno niepokoju i wyświetla promyk nadziei twierdząc,że Godot przyjdzie dziś,a z całą pewnością najpóźniej jutro.Wreszcie i sami bohaterowie stracili nadzieję i na koniec przedstawienia mówią znane słowa :"No to pójdźmy" , "Idźmy" i nie ruszają się z miejsca.
Wisełka miała i nie miała swojego Godota w osobie Bogusława Cupiała, a teraz czeka na następnego jelenia.Nigdy nie byłem stronnikiem Cupiała,ale nie mogę pogodzić się z sytuacją , gdy na oficjalnych stronach Wisły nie ma o nim wzmianki.tak jak by go w ogóle nie było,a Wisła była cały czas we władaniu Towarzystwa Sportowego i jej prezesa Miętty - Mikołąjewicza.Tak myślę,że ten brak uzupełnię i przed następnym meczem z Wisłą parę słów o nim popełnię, bo to niezwykły oryginał ,chyba nawet większy niż Wojciechowski.Cupiał został właścicielem Wisły właściwie przez przypadek, gdyż w 1997 roku Towarzystwo sportowe nie miało pieniędzy na utrzymanie sekcji piłki nożnej,a że rajcowie Krakowa też nie chcieli sięgać do kasy Miasta to sięgnięto do kieszeni Cupiała.W Cupiale przez prawie 20 lat walczyły dwie tendencje : jedna,aby klub dobrze sprzedać i druga,aby z nim odnosić sukcesy.Więc z jednej strony przez Mandziarę i Kasperczaka szukał kupców,a z drugiej,kiedy ci się znajdowali to chcica go opuszczała. Wreszcie kiedy jego "TeleFonice" widmo upadłości zajrzało w oczy sprzedał udziały w Wiśle niejakiemu Jakubowi M.za 1 mln zł o którym było wiadomo,że groszem nie śmierdzi , za to jest podejrzany o wyłudzenia.Zrobił tak na złość Towarzystwu, więc i jego odwet nie bardzo dziwi.Mało tego w umowie zastrzegł sobie prawo odsprzedaży klubu temu kto zapłaci 40 mln. zł. Ale jak to u Cupiała i jemu podobnych,wierzą,że pieniądze zrobią ludzi lepszymi niż są i zatrudnił prawników, którzy pewnie czytali to co białe w uczonych księgach, bo pani Marzena Sarapata , dzisiejsza prezes Wisły, ograła ich jak dzieci i mimo,że chętny się znalazł to Wisła pozostała w rekach Towarzystwa.I tu wtrącić należy zgodnie z faktami,że Towarzystwo Sportowe "Wisła" było cały czas dla klubu piłkarskiego rodzajem szalupy ratunkowej. Dzięki czemu nie doszło w nim do takich tąpnięć jak w Widzewie, ŁKS,Zawiszy czy Polonii.Bo może się zdarzyć ,tak jak Cupiałowi,że właściciel weźmie kredyty na rozwój w okresie boomu,a przyjdzie mu je spłacać w czasie bessy i wówczas pod presją banku będzie musiał ewakuować się ze spółki przynoszącej formalnie straty.Legia takiej łodzi nie ma, bowiem ITI doprowadziła najpierw do marginalizacji, a następnie do likwidacji CWKS.
Nowy Zarząd Wisły szybciutko przystąpił do lukrowania rzeczywistości i ukazywania siebie jako tych dobrych w odróżnieniu od złego Cupiała. Wydatnie w tej propagandzie pomagają pismacy, którzy negatywnie recenzują wydatki Cupiała.Wiedzą oni jak każdy dureń jak można lepiej wydać cudze pieniądze. Sztuką jest jednak je zarobić,a tego już nie potrafią. A Cupiał umiał, więc od jego pieniędzy won.A Wisła ma poważne i narastające problemy finansowe którymi stara się sobie radzić zawierając kolejne porozumienia do wcześniejszych nie wykonywanych ugód. Władze klubu mają świadomość,że któregoś z podmiotów wytrzymałość może opuścić i wówczas upadłość likwidacyjna zajrzy w oczy.Więc codziennie mówią o tym samym i czekają na Godota,który przyjdzie i rozwiąże ich problemy.
A mnie na marginesie tych kilku refleksji co nie nowe nachodzi taka niewesoła myśl o szalenie negatywnej roli mediów. Media kreują rzeczywistość nie poprzez jej ukazywanie i objaśnianie, ale poprzez jej zakłamywanie i fałszowanie.Np. co jakiś czas ukazuje się jakiś tekścik,że w Krakowie zabito, pobito , napadnięto kolejnego młodego człowieka.Media sprowadzają te fakty do jednego prostego scenariusza, kibole Wisły i Cracovii walczą pomiędzy sobą. Tak jak by ta walka i jej metody to było coś całkiem normalnego, a jak walka to normalną koleją rzeczy jest,że ofiary też być muszą. Mądrzy ludzie powiadają natomiast,że każdy gangster, terrorysta i bandzior może nałożyć barwy dowolnego klubu i przez to samo nie staje się kibicem i przestaje być gangsterem czy bandziorem. Co działa i w drugą stronę.Ci ludzie powiadają,że :"Gdyby interesowała ich piłka, to byliby piłkarzami". Więc ich domeną są trybuny, teren stadionu i osiedla , w których mieszkają kibice.W przypadku "Wisły' aż razi medialna cisza, brak wypowiedzi Zarządu o tym,że kibice "Wisły" utworzyli zorganizowaną grupę przestępczą o nazwie "Sharksi" zajmującą się ustawkami, polowaniami, napadami, wymuszeniami, rozbojami i przede wszystkim handlem narkotykami na dużą skalę. Pikanterii sprawie dodaje fakt,że członkowie gangu zarabiali pieniądze na wynajmie pomieszczeń klubu na treningi bójek czyli tzw. sportów walki. Brak reakcji Zarządu chociażby w formie odcięcia się od gangsterów świadczy tylko o tym,że władze nie chcą narażać się tej grupie bandytów. Za to powinni narażać się mediom. A przy tym milczeniu to może nikt się nie dowie,nikt nie zapyta, nikt nie napisze i smród pokryje cisza.Albo przyjdzie Godot, przepraszam walec i wyrówna.

O tym,że porównania rzadko bywają odkrywcze.
W dniu 22.10.2017 roku w Krakowie odbył się mecz pomiędzy Wisłą a Legią. Legia zagrała ustawieniem 1-4-2-3-1 w składzie : Malarz-Broź,Astiz, Pazdan,Hlousek - Jodłowiec, Mączyński - Kucharczyk, Guilherme, Hamalainen- Niezgoda. W trakcie meczu za Kucharczyka wszedł Pasquato, a za Niezgodę Sadiku.
Wisła zagrała w ustawieniu 4-4-2 i składem :Buchalik - Arsenicz,Głowacki, Gonzalez, Sadlok - Boguski,Llonch,Basha,Imaz- Carlitos, Brożek.
Trenerem Legii był Jozak,a Wisły Ramirez.Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Legii, po bramce Niezgody w 21 minucie..
Po tamtym meczu Gawin pisał o zaangażowaniu, zawziętości , zdeterminowaniu i twardej walce naszych zawodników. Ja napisałem,że Legia narzuciła swoją taktykę. Porównałem mecz do sztuki teatralnej, bardzo dobrze znanej, która nie nudzi się widowni tylko dlatego,że dobrzy aktorzy wyśmienicie odgrywają przypisane im role.W moim przekonaniu Legia zagrała z Wisłą najlepszy pod względem taktycznym mecz w 2017 roku.Przed wszystkim pokazała się jako zespół zdyscyplinowany, którego piłkarze grali blisko siebie w pionie i poziomie, wzajemnie się asekurowali, wykonali dużą pracę w defensywie bez piłki.Jednocześnie drużyna zagrała dojrzale i bezpiecznie angażując w szybkie ataki najwyżej 4 zawodników. Jedyny zarzut był taki,że czasami cofaliśmy się za głęboko i mogło to wyglądać jak by zawodnicy Wisły przejmowali kontrolę nad grą i zmuszali nas do desperackiej obrony. Nasz zespół potrafił te chwile słabości przezwyciężyć,a wrogowie nie byli w stanie ich wykorzystać.Opinie komentatorów C-L były zbieżne, ale bardziej optymistyczne i jeszcze pochlebniejsze dla naszej drużyny.

A teraz o wczorajszym meczu.
W Legii ten sam trener , w składzie zmiany. Brak Jędrzejczyka, Jodłowca, Hamalainena, Niezgody, Kucharczyka i Guilherme. Zamiast nich : Vesovicz, Cafu, Remy, Szymański, Radovicz i Eduardo i co najważniejsze zmiana ustawienia na 1-4-3-3.
W Wiśle nastąpiła zmiana trenera też na Hiszpana Carillo, którego wysoką fachowość cenił Nikolicz rekomendując go do Legii.Ze składu Wisły wypadli : Buchalik,Głowacki,Gonzalez,Boguski, Basha, Imaz i Brożek. Zamiast nich zagrali : Cuesta,Palcicz,Velez,Cywka,Mitrovicz, Balleste i Halilovicz. Ustawienie wyjściowe 1-4-2-3-1.
Tym razem oba zespoły zaczęły mecz grając wysoko i starając się udaremniać akcje rywali jak najdalej od własnej bramki. Legia bazowała na środkowej linii z wchodzącymi po bokach w linię ataku Hlouskiem i Vesoviczem. Wisłą natomiast grupowała większą liczbę graczy w linii obrony i przenosiła piłkę w szybkim ataku do pierwszej linii z pominięciem środka pola.Pierwsze 10 minut zagraliśmy w obronie strefą,ale Carlitos miał z dużo miejsca do gry i indywidualną opiekę nad nim przejął Pazdan.W tej sytuacji w linię ataku zaczął wchodzić Halilovicz, którego Remy raz nie upilnował i niepotrzebnie sfaulował.Zaś inteligentny Carlitos unikał Pazdana i schodził do prawej strony, gdzie Hlousek sobie z nim nie najlepiej radził.Nasz trener przed meczem stwierdził,że ma kilki Carlitosów. Nie zauważyłem.
Mecz stał się od momentu straty bramki przez Legię kalką spotkania sprzed 5 miesięcy z tym,że nastąpiła zmiana ról.Wisła wycofała większość sił na przedpole przed własnym polem karnym i postawiła na maksymalne zabezpieczenie dostępu do własnej bramki stosując dynamiczne kontrataki. Natomiast nasz zespół zaczął bić głową w mur.Po co?.W takiej sytuacji należało uspokoić grę, nie iść na wymianę ciosów i ryzykowne otwieranie się .Bowiem Wisła bardzo dobrze odrobiła zadanie domowe odnośnie marnej współpracy pomiędzy naszą formacją obronną a II linią. Jeżeli dodamy do tego fakt wyraźnej przewagi szybkości zawodników Wisły to wydaje się,że podjęcie otwartej wojny z dobrze dysponowanym przeciwnikiem było błędem. Lecz praprzyczyny przewagi Wisły były dwie, po pierwsze traciliśmy za dużo piłek w ataku, bo nasi zawodnicy co prawda byli lepsi technicznie,ale wolniejsi i słabsi fizycznie,a po wtóre z naszej strony było za mało gry bez piłki zarówno w defensywie jak i w ofensywie. Niemożność utrzymania się przy piłce w linii ataku powodowała,że nasi gracze będąc w ruchu do przodu po stracie piłki musieli wracać w nieładzie i mieli utrudnione krycie rywali, natomiast wrogowie mieli krótszy dystans do pokonania do naszej bramki niż wtedy, gdyby musieli się cofnąć głębiej na własną połowę.Natomiast różnica 5 km w ilości przebiegniętych kilometrów na korzyść zawodników Wisły w I połowie to przepaść. W ogóle nasza drużyna ma ogromne problemy przeciwko rywalom grającym na dużej intensywności. Tak było z Cracovią, Jagiellonią i Wisłą, a jeszcze w rundzie zasadniczej mamy Arkę.
W II połowie na pół godziny przed końcem meczu Jozak wprowadzając Niezgodę nie mając nic do stracenia zaryzykował i zmienił ustawienie na 4-2-4. Tym samym nasza drużyna również zaczęła grać z pominięciem II linii przenosząc piłkę jak najszybciej do linii ataku.Lecz zawodnicy Wisły zagęścili jeszcze bardziej rejon przed własnym polem karnym i grając ofiarnie i agresywnie nie dopuszczali do wytworzenia sytuacji bramkowych. Z kolei wprowadzenie wolnego biegowo i wolno podejmującego decyzje Pasquato było niezrozumiałe.Bowiem gra naszej drużyny również w II połowie była bezbarwna,żeby nie powiedzieć nieprzemyślana i przez to byliśmy po prostu bezradni.

Więc kiedy porównamy poprzedni mecz z Wisłą z wczorajszym to pierwszy wniosek jaki się nasuwa,to taki ,że oni zanotowali postęp,a my regres.
A drugi jest bardziej przykry,a mianowicie trener Jozak za bardzo uwierzył,że nowosprowadzeni zawodnicy przewyższają naszą ligę o klasę i tylko z tego względu są w stanie wygrać z każdym. Nie przewyższają i wymagają znacznie lepszego nastawienia taktycznego.
Bo tak jak przed 5 miesiącami wygraliśmy konsekwentnym realizowaniem założeń taktycznych, tak wczoraj przegraliśmy, bo przeciwnik pod tym względem zamienił się z nami miejscami.
Teraz w przerwie na reprezentacje powinien nastąpić okres wytężonej pracy , bo z taką grą i z taką formą to o Mistrzostwie możemy zapomnieć.

O tym,że Sebastian Szymański ma charakter.
Przeczytałem z uwagą i aprobatą obszerny i szczery wywiad Szymańskiego i powiem otwarcie,że chcę,aby tak pozytywnie i rozsądnie myślący młodzi ludzie odnosili sukcesy.Zadaje on kłam rozpowszechnianym opiniom,że piłkarze to tylko pazerni na szmal kopacze ,bez wartości i zasad, Szymański nie narzeka,że miał pod górkę,że mu się coś należy za darmo, jemu samemu zależy ,aby być coraz lepszym.Równie ważne jest jego poczucie,że za to co Legia mu ofiarowała winien jej jest wdzięczność. Szacunek.
19poniedziałek, 19, marca 2018 19:58
Krzysztof Jastrzębski
Obejrzałem konferencję prasową po meczu, wysłuchałem co Jozak mówi, a co tłumaczy nasza pani hmm rzecznik? dochodzę do wniosku że przydałby się nowy tłumacz. Jozak mówił wprost że zawiodła druga linia ze wskazaniem na Cafu i Mączyńskiego. Druga linia która wg niego powinna być najsilniejszą naszą formacją w tym meczu. W oczywisty sposób daje do zrozumienia iż drużyna nie jest odpowiednio przygotowana fizycznie, przyznaje również że drużyna nie miała pomysłu na grę. Wg mnie zabrakło samokrytyki za formację ofensywną, lecz bez dobrze funkcjonującego środka pola..
20poniedziałek, 19, marca 2018 20:35
Monrooe
@ Krzysztof Jastrzębski

Faktem jest, że środek pola wyglądał w tym meczu dramatycznie, a oddawanie wszystkich możliwych piłek do Remiego potwierdza tylko jak bardzo nie mamy pomysłu na grę. Strasznie się na to patrzyło, a niemoc Mączyńskiego i Cafu była wręcz zatrważająca. Jeden jest naszym reprezentantem, drugi miał być sporym wzmocnieniem środkowej formacji. Wygląda na to, że bez Antolicia nic ciekawego nie jesteśmy w stanie stworzyć. A bez Philipsa możemy mieć problemy z zamknięciem środka pola dla przeciwników. Mnie jednak najbardziej martwi ta "niechęć" do biegania u naszych zawodników, bo to przecież nie pierwszy mecz kiedy to nad wyraz oszczędnie gospodarujemy swoimi siłami.
21poniedziałek, 19, marca 2018 20:56
Krzysztof Jastrzębski
@Monrooe

Jeśli nie ma pomysłu na grę, nie ma wychodzenia na pozycje, to raz. Dwa, jeśli nie ma mocy, to się nie chce, nie może? Podejrzewam że głównymi problemami są te dwa punkty. Antolić, Philipps, chyba dwaj gracze kluczowi dla Jozaka.(odnośnie Philippsa zaczepiałem Cię tu jako crrille Wink ) Cafu świeży, bez zgrupowania dublował pozycję z Mąką co widać na grafice z statystyk, żaden nie wychodził wyżej. Jeśli Remy nie zacznie grać odpowiedzialniej, to tu też będą problemy, bo jako dm lecz i obrońca gubi się w dryblingu i nawet jego warunki fizyczne nie pomogą, nec herkules..
22poniedziałek, 19, marca 2018 21:15
Zgred
Sektor 212

Coś od Ciebie:
"Tylko wiesz głowa zawodników to takie za łatwe tłumaczenie."

No NIE ! NIE NIE
Pewnej fazy nie można ( olać) bądż zostawić - podpisując te kartki
A4 z dużą ilością załączników...licząc na inność -
Więc mamy ten środek Wink tylko po co go mamy? Z tymi nazwiskami z francujskiej ligi - ale ( przepraszam) jakimi ?
Tymi od czegoś ładnego? Czy Tymi od przeciętności...
Tu - pewnie zderzymy się wykładnią - OK!


Ja tam ,aż tak jak Ty zadośćuczynienia nie tłumaczę, ale
może trzeba zobaczyć co jest w tle. OK. Zobaczę i pogadamy.
W końcu to tylko lata 2017/2018
23poniedziałek, 19, marca 2018 23:08
Baron
Do meczu i jego wyniku podszedłem na dużym luzie ale im więcej czasu od niego mija tym bardziej jestem wkur... co jest dla mnie stanem raczej niespotykanym.
Myślę, że nie przesadzę jeśli napisze - "Houston, we’ve had a problem". No mamy i to bardzo duży i o ile początek sezonu dawał mi jakieś nadzieje na lepsze jutro, to im dalej w las to przestaje je widzieć.
Mam świadomość, że wiecznie ligi nie będziemy wygrywać i kiedyś przyjdzie gorszy sezon i być może to jest właśnie ten sezon.
24wtorek, 20, marca 2018 02:30
Senator
@Baron
To nie byłoby dobrze, nie teraz. Po przejęciu klubu Pan Mioduski moim zadaniem podkreślam moim zdaniem mocno poszedł. Jego wiara w profesjonalizm, reguły czy jak woli szlachetny Walles procedury jest stuprocentowa. To ma dać sukces czytaj pieniądze których na dziś znowu moim zdaniem nie ma. Już to pisałem pieniądze są w Europie tylko jest mały problem, jak słusznie na Twitterze zauważa Garm łatwiej grać w Europie poprzez eliminacje do ligi mistrzów niż w pieciostopniowych eliminacjach do ligi Europy.
Reasumując potrzebne mistrzostwo kraju a szczerze pisząc nie zanosi się na to z prostego powodu. W piłce aby osiągnąć sukces potrzeba ciut więcej niż idealne procedury ( a niech Walles ma Smile ).
Potrzeba moim zdaniem głównie 16 piłkarzy z jasnym konkretnym celem, marzeniami tworzącymi zespół. Wcale nie muszą być jakoś mega hiper profesjonalni, jasne pomaga ale to nie ta cecha powoduje sukces. Pytanie czy Jozak potrafi wycisnąć z nich to jakże potrzebne zaangażowanie i natchnie ich do walki na całego o ten wymarzony ( pytanie dla kogo) najlepiej dla piłkarzy sukces.
Tak na dziś moim zdaniem większą motywację ma Lech jak i Jagiellonia z trenerem bez nazwiska za to z olbrzymimi ambicjami aby utrzeć nosa bardziej znanym trenerom niż On.
Reasumując taki sezon może się przytrafić za trzy cztery lata kiedy klub będzie mocno stał finansowo, teraz moim zdaniem tak nie jest i ew brak ligi Europy spowoduje mocne oby nie za mocne tąpniecie.
Szczere to wolę pana Mioduskiego tego który mówi o długofalowych planie budowy klubu i tak działającego, niż takiego jak obecnie, prącego do sukcesu moim zdaniem zbyt ryzykowne no i te słowa Legia musi, gówno prawda nic nie musi. Kibice wybaczą brak tytułu jeśli będą widzieli zespół, grę na miarę naszych ambicji. To jest sport
wygra lepszy i tyle.
PS
Kibica50 ponownie nie było więc Legia ponownie przegrała.
Już ja z nim w sobotę pogadam.
25wtorek, 20, marca 2018 07:52
CTP
Chyba trochę za bardzo wpadamy w żałobny ton wieszcząc kompromitację i nawet upadek klubu. Wydaje mi się, że zapominamy o sytuacji kadrowej drużyny, która wygląda tak, że od kilku kolejek nie mamy do dyspozycji dwóch głównych aktorów, na których opiera się nasz środek pola: Antolica i Philipsa. Mamy teraz 2 tygodnie przerwy i jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to obydwu powinniśmy zobaczyć w meczu z Arką.
A co do Jozaka, no cóż, gość nie ma żadnego doświadczenia na trenerskiej ławce i nie powinniśmy się dziwić, że popełnia błędy. Mnie osobiście najbardziej martwi to, że z tych błędów nie wyciąga żadnych wniosków. Jeśli tak dalej pójdzie, to szatnia w końcu go wydali.
26wtorek, 20, marca 2018 10:10
Moros
Senatorze prezes Mioduski musi się wypowiadać w takim tonie (o tym że "Legia musi"), bo inaczej by go zjadło całe środowisko kibicowsko-dziennikarskie. Wystarczy wejść na formum "morta" by zobaczyć jaki tam jest antyfanclub prezesa i jak każde jego słowo jest rozbierane na czynniki pierwsze. O tym jakie ma na ten temat prawdziwe zdanie, przekonamy się pewnie po pierwszym przegranym sezonie za jego kadencji. Pół roku temu mocno postawił na "opcję chorwacką" i zobaczymy jak się ten sezon skończy. Jeśli Legia rzeczywiście "musi", to w przypadku zajęcia innego niż 1 miejsce, trenera i jego sztabu w czerwcu już w Legii nie będzie. Pytanie tylko co z dyr. technicznym (chyba nie pomyliłem nazwy) Kepciją. On póki co wydaje się robić dobrą robotę. Jeżeli jednak trener Jozak zostanie, pomimo nie zdobycia mistrzostwa, to wtedy będziemy mieli dowód na jego podejście do "Legia musi". To by było zresztą nie pierwszy raz kiedy prezes Mioduski coś mówi, a po jakimś czasie zmienia optykę. Mi się wizja naszego prezes podoba i na obecną chwilę sztabowi trenera Jozaka daje kredyt zaufania. Nie wiem czy wygrają obecny sezon. Ciężko będzie, ale jeśli ich gra będzie dawała jakąś nadzieję na przyszłość, to nie wywalałbym go po pierwszym niepowodzeniu. Nie wiem jednak jak będzie z moją opinią w kwietniu i maju. Trener Magiera też miał duuży kredyt zaufania, ale po okresie letnim i pamiętnym meczu ze Śląskiem, pożegnałem go w sumie bez żalu. Taka to natura kibica Smile Prezes musi jednak kierować się czymś więcej niż emocjami. Jesli wierzy w swoją wizję i długofalowy proces, to Chorwatom da trochę więcej czasu niż trochę ponad pół roku. Pytanie czy wytrzyma psychicznie ogromną burzę jaka by miała wtedy miejsce. Wiele osób już czeka w bloku startowym aby mu dowalić...
27wtorek, 20, marca 2018 14:20
Senator
@CTP
Nie wieszczę upadku klubu bo ten nam nie grozi a to o czym pisze Moros, czyli dym na tybunach itp .W Przypadku braku klasy trzeba będzie ciąć i ograniczyć mocno wydatki pewnie nawet te związane z pierwszym zespołem. Atak dziennikarzy i wielu kibiców będzie nieunikniony.
@Moros
Ja niby to rozumiem tylko nie lubię takich gierek pod publiczkę.
Moim zdaniem nie jest to jednak taka gra a rzucenie wszystkich sił na linię frontu. Wszytko będzie ok jak wygramy. Co jednak jak się nie powiedzie? Będzie odwrót bo tak się dzieje w każdej dziedzinie życia, chyba że w ogóle się mylę co do możliwości finansowych Mioduskiego.
28wtorek, 20, marca 2018 15:10
Moros
Będzie albo i nie będzie. Niedawno pojawił się temat linii lotniczej, więc może jakiś zastrzyk gotówki będzie. Jeszcze rok temu wydawało się, że jak jesienią nie będziemy grali w rozgrywkach pucharowych, to będzie budżetowy armagedon. Dzisiaj widać, ze mimo letniej katastrofy jakoś żyjemy, a zimowe okienko transferowe chyba przeszło najśmielsze oczekiwania. Oczywiście końcówka sezonu wszystko zweryfikuje. Myślę jednak, że ewentualny brak mistrzostwa, który kiedyś napewno nastąpi, nie spowoduje u nas, aż takiego tąpnięcia jakiego się obawiamy. Ja przynajmniej taką mam nadzieję.
29wtorek, 20, marca 2018 15:40
Senator
@Moros
No właśnie. Pamiętamy wszyscy wypowiedzi pana Mioduskiego jak trudna jest sytuacja finansowa, że brakuje tyle i tyle etc etc. I po tym wszystkim takie okienko choć Monrooe zapewnia że wbrew pozorom
dużo nie wydaliśmy a właściwe to jesteśmy na pulsie ( licząc to co dostaliśmy ze sprzedaży do tego co wydaliśmy na nowych) . Dobra ale sztab cały nowy za darmo nie pracuje, dalej mamy kilka niewypałów na utrzymaniu mimo ich wypożyczenia.
Dlatego piszę że poszedł na całość, co dla mnie jest zaskoczeniem bo nie tak wyobrażałem sobie rządy Mioduskiego. Myślę że marginesu błędu nie ma choć rzeczywiście gdyby ZEA zdecydowały się na wejście w Legię ten margines będzie i bardzo możliwe spory.
Niech więc Jozak i piłkarze skupią się na swojej robocie bo trzeba zakładać że Pan Mioduski finansową sytuację ogarnia.
30wtorek, 20, marca 2018 16:18
Zgred
@Senator

Prośba Wink przerzuć mój wpis o "sile fizycznej" z - na aucie - tutaj.
Bardziej pasuje konsekwencjami w po meczowych pitoleniach...
A wydaje mi się, że coś wnosi pod dyskusję, czy wymianę zdań.
Dzięki
31wtorek, 20, marca 2018 20:57
Senator
@Zgred
Skopiuj wklej a ja wtedy ten z na aucie usunę.
32środa, 21, marca 2018 06:51
Zgred
Tak się zastanawiam nad naszym przygotowaniem do sezonu...
Amerykański - Hollywood był tu omawiany i przytaczany, ale czy właśnie nie dostajemy odpryskami tego bądź co bądź wydarzenia?
Chciałoby się oglądać piłkarzy Legii tak biegających jak ich przeciwnicy, jednak gołym okiem widoczny jest element różnicy. Mam przeświadczenie, że sztab zdaje sobie z tego sprawę dlatego "przyciska" w treningu siłę...nadkładając niejako jej wcześniejsze braki.
Innego wytłumaczenia na obecnym poziomie grania (terminarz) zwyczajnie nie ma...Obserwując pewną ułomność szybkościową jestem niemal pewny, że "dobijamy siłę" pod ostateczne rozstrzygnięcia. Można byłoby się jeszcze zastanawiać gdyby wakat biegowy występował u jednego, czy dwóch graczy...Ale kiedy niemalże stoi cała drużyna - pewne rzeczy są jasne. Także zmiany stanowią wytłumaczenie, gdzie ogrywa się wielu piłkarzy - pewnie pod kątem wyników z monitorujących pajączków. Tu przykładem jest zmiana Mączyńskiego, który w zasadzie wychodzi zawsze w pierwszym składzie.
Teraz! Jeżeli jest tak, że Jozak ma to pod kontrolą i finalnie przygotowuje zespół pod grę w ósemce, to "dociskanie siły" ma sens i jest OK. Zakładając, że na najważniejsze mecze odpuści siłownię - zaczniemy być bardziej żywsi i wybiegani, a w naszej grze to podstawa. Dodatkowo ogrywając większą ilość ludzi - trzyma ich niejako "pod prądem" a przecież wiemy jak bardzo ważna jest długość ławki w tych siedmiu ostatnich meczach. Jagiellonia, czy Lech, Górnik, nawet Wisła Kraków właściwie grają jednym składem.
Liga kończy się przyspieszeniem, a mecze co trzy dni niejednym przysporzą potężne problemy...
Jeżeli Jozakowe myślenie idzie w tym kierunku - to chylę czoła Wink
Bo jeżeli przyłoży za mocno - nie odnajdziemy świeżości w najważniejszych grach.

Mimo to, jakoś darzę Go zaufaniem i moje poparcie ma ( a z tego co piszą inni - także). Odłóżmy zatem już tą Wisłę z Krakowa "na bok"
Jest przerwa na kadrę i wszystko w głowach naszych "Szpeców" Wink
Będzie Dobrze!
33środa, 21, marca 2018 20:44
Senator
Nie do końca łapię o co chodzi i kto dał powód do dyskusji ale na tt dużo o finansach naszego klubu.
34środa, 21, marca 2018 21:01
CTP
@Senator
O finansach, o "wkupnym" stawianym przez nowych, o jozakowym systemie 4-3-3, na który skarżą się piłkarze. Generalnie o Legii na TT jest ostatnio dość głośno.
35środa, 21, marca 2018 22:33
Moros
Powód do dyskusji o finansach dał Stanowski na twiterze, pisząc że w Legii pożyczka goni pożyczkę. Potem ten wpis skasował i zostawił inny prześmiewczy. Dodatkowo red. Majewski zasugerował, że na dzisiejszej komisji licencyjnej, miało być dla nas nerwowo.
36środa, 21, marca 2018 22:43
Senator
Widzę sporo mnie ominęło.
37środa, 21, marca 2018 22:55
Senator
Może w tych naszych dywagacjach niestety jest coś na rzeczy?
38czwartek, 22, marca 2018 06:37
świrekwampirek
Widzę że wojna hybrydowa (ob)Leśnych zielonych ludków znowu rozgorzała. Czy te "G" kiedyś odczepi się od Legii?!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1