A+ A A-

Arka - Legia 1-0: Bez impulsu

W Wielką Sobotę Legia zmierzyła się w Gdyni z Arką. Niestety nasza drużyna kolejny raz rozczarowała, ponosząc dziesiątą porażkę w tym sezonie. W grze Legii nie widać postępu.

 

Trener Romeo Jozak mógł już skorzystać z Philippsa i Antolicia. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Malarz – Vešović, Rémy, Pazdan, Jędrzejczyk – Antolić, Philipps, Cafú – Pasquato, Hämäläinen, Radović. Arka rozpoczęła w składzie: Šteinbors – Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Marciniak – Szwoch, Bohdanow, Nalepa, Piesio -  Jankowski, Siemaszko.

W pierwszych minutach mecz przebiegał pod znakiem chaotycznej gry z obu stron, jednak szybko dało się zauważyć, że to gracze Arki lepiej odnajdują się w takiej rywalizacji. Legia nie radziła sobie z szybkimi i aktywnymi graczami gospodarzy. W 18. minucie w pole karne Legii wbiegł Jankowski, oddał mocny strzał, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Kilka minut później strzał na bramkę Arki oddał Pasquato, jednak było to uderzenie tyle mocne, co i niecelne. Nieco bliżej szczęścia był w 25. minucie Cafú, ale i w tym przypadku piłka minęła bramkę. W 30. minucie Zbozień dośrodkował z linii końcowej, w stuprocentowej sytuacji mógł znaleźć się Siemaszko, jednak Malarz odważnym wyjściem uprzedził napastnika Arki. Za chwilę Siemaszko znów stanął przed szansą, na szczęście z interwencją zdążył Rémy. W 34. minucie Arka objęła prowadzenie. Bohdanow uderzył płasko z rzutu wolnego, piłka przeszła przez mur i zaskoczony Malarz nie zdążył z interwencją. Zaraz potem boisko opuścił kontuzjowany Radović, a pojawił się na nim Eduardo. Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie po sprytnie wykonanym rzucie rożnym. Piłka trafiła do Szwocha, który mocno uderzył, trafiając jednak w Antolicia. Do końca pierwszej połowy legioniści praktycznie nie byli w stanie utrzymać się przy piłce i zawiązać akcji. Gospodarze mieli wyraźną przewagę, gra toczyła się na naszej połowie boiska.

Do przerwy było 1:0 dla Arki i był to wynik zasłużony. Z każdą kolejną minutą gospodarze nabierali pewności siebie, a legioniści wyglądali na coraz bardziej sfrustrowanych swoją boiskową bezradnością.

Po przerwie na boisku nie pojawił się Cafú, którego zmienił Hloušek. Jędrzejczyk przeszedł na prawą obronę, Vešović przesunął się do przodu, a Pasquato do środka pola. Po kilku minutach gry Legia mogła wyrównać po rzucie wolnym. Eduardo zgrał piłkę do Pazdana, ten strzelił, ale trafił w obrońcę gospodarzy. W 56. minucie po szybko rozegranym rzucie wolnym w pole karne Arki wbiegł Antolić, oddał strzał, niestety spudłował. Legia po przerwie grała lepiej, bardziej aktywnie, nasi zawodnicy starali się atakować gospodarzy pressingiem, ale kolejne sytuacje nie nadchodziły, minuty mijały, a wynik nie ulegał zmianie. Już do końca meczu Arka skutecznie wybijała Legię z uderzenia i bez większych problemów obroniła zwycięstwo.

Gra Legii nie daje nadziei na to, by tej wiosny miały nas oczekiwać radosne emocje. Drużyna gra wolno, schematycznie, piłkarzom brakuje energii, polotu, pewności siebie. Ligowy średniak, jakim jest Arka, z łatwością pozbawił Legię wszelkich argumentów w ofensywie i wykorzystał swoją szansę na zwycięstwo. Liga już nie boi się Legii i to nie może dziwić, bo kto bałby się zespołu grającego tak mizerny i pozbawiony stylu futbol?

Dyskusja (15)
1sobota, 31, marca 2018 23:31
CTP
Analiza Michała Zachodnego (na TT):
"Śr. pozycje piłkarzy Legii z meczu z Arką.
1) Radović zaczynał jako "9", a w 30. minut był tym najbardziej "oskrzydlającym" grę zespołu,
2) Arce zależało na zablokowaniu środka pola... co ułatwiło pięciu środkowych pomocników Legii i każdy schodził do tej samej strefy po piłkę.
3) Od 60. minuty Legia nie oddała nawet strzału (wg InStat), choć posiadanie piłki wzrosło z 50% (I poł.) do 67% (II poł.).
4) Legia zanotowała 18 strat na własnej połowie, Arka - 8.
5) Legia bez pressingu: Hamalainen, Eduardo, Pasquato, Radović w sumie 1 nieudana próba odbioru."

Niestety, to jest efekt takiego a nie innego doboru piłkarzy i tego idiotycznego 4-3-3. Jozak sam zapędził się w kozi róg, bo sam osobiście olał możliwość ściągnięcia Michalaka (podobno w ogóle go nie oglądał) i obecnie nawet jakby chciał zmienić ustawienie, to będzie miał wielki problem. Szymański jaki jest każdy widzi a Kuchy... za Jozaka raczej umierać nie będzie.
2sobota, 31, marca 2018 23:56
Baron
Ja sobie zadaję pytanie co dalej z Legią? Bo z tej mąki chleba już nie będzie. Wszyscy widzimy gigantyczny kryzys w jakim znalazł się nasz klub i brak przesłanek na poprawę sytuacji.
Trener do końca sezonu będzie ten sam, sztab też, piłkarze ci sami czyli sezon na straty i budowa nowej drużyny, od nowego sezonu.
Nie wiem co wymyśli Mioduski i czy zostawi Jozaka na ławce trenerskiej.
Ja bym skończył w klubie raz na zawsze z eksperymentem pt. "trener uczący się zawodu". Legii nie stać na takie fanaberie.
Tak to wyglądało u nas po 2000 roku:

Dragomir Okuka
Dariusz Kubicki
Jacek Zieliński
Dariusz Wdowczyk
Jacek Zieliński
Jan Urban
Stefan Białas
Maciej Skorża
Jan Urban
Henning Berg
Stanisław Czerczesow
Besnik Hasi
Aleksandar Vuković
Jacek Magiera
Romeo Jozak
3niedziela, 01, kwietnia 2018 00:33
Senator
Zaczynam chyba powoli rozumieć rolę trenera w drużynie. Szczerze to nigdy nie za bardzo przykładem wagę do ustawień takycznych itp. Przygotowanie fizyczne a i owszem bez tego ani rusz ale co za różnica czy gramy 7-2-1 czy 3-7? przecież na miłość boską te nazwiska powinny zjeść taką Arkę na przystawkę. Wyraźnie zawodzą głowy to pierwsze, po drugie musi coś być z motoryką, no i po trzecie chyba rzeczywiście Smile trener może pomóc lub zaszkodzić. Na dziś wygląda na to że Jozak szkodzi choćby ciągłą rotacją czyli brakiem możliwości zgrania się chłopaków etc. Wygoda też na to że albo wymyślił system który zupełnie nie pasuje do drużyny albo nie potrafi tego systemu wdrożyć.
Szczerze to wygląda to bardzo słabo i cały czas mam tylko nadzieję na trzecie miejsce i walkę o europejski byt w pucharach. To dla klubu być albo nie być.
4niedziela, 01, kwietnia 2018 00:46
Baron
@Senator

"Wygląda też na to że albo wymyślił system który zupełnie nie pasuje do drużyny albo nie potrafi tego systemu wdrożyć.

Coś w tym jest. Ja odnoszę wrażenie, że wymyślił sobie jakąś taktykę do której nie ma ludzi. A powinno być to na odwrót do materiału osobowego jaki posiada powinno się dobrać taktykę, przynajmniej tak to widzę. Chyba z Jozaka wychodzi teoretyk oderwany od rzeczywistości.
Nie rozumiem nadal po jaką cholerę w obronie biega Vesovic, który tam się dusi i traci swoje ofensywne atuty, nie rozumiem dlaczego Remy nie jest przesunięty do przodu gdzie daje więcej niż w obronie, nie rozumiem tej ciągłej rotacji i rzucania piłkarzami po różnych pozycjach.
Szatni też chyba dobrze nie robi, że nowi piłkarze z marszu dostali plac gry na dzień dobry.
5niedziela, 01, kwietnia 2018 09:12
Senator
Jozak nie mógł się pogubić z prostego powodu, dla niego każda taka sytuacja jest nowa. Zbyt ufa teorii to moim zdaniem widać i czuć czyli znowu mądrzy ludzie mówią teoria teorią a praktyka praktyką. Właściwie wszyscy po wczorajszym blamażu całą winą obarczają trenera, a moim zdaniem ewidentnie też widać, że piłkarze
"grają " jakaś swoją grę. Pytanie o co im konkretnie chodzi ?
6niedziela, 01, kwietnia 2018 09:55
Baron
@Senator

"Właściwie wszyscy po wczorajszym blamażu całą winą obarczają trenera, a moim zdaniem ewidentnie też widać, że piłkarze "grają " jakaś swoją grę. Pytanie o co im konkretnie chodzi ?"

Oczywiście obarczanie trenera za wszystko byłoby nieuczciwe.
Co do piłkarzy to tylko jedna rzecz przychodzi mi do głowy ... ale chyba nie mamy powtórki z rozrywki czyli zwalniania trenera przez piłkarzy? Obstawiam złe przygotowanie drużyny do sezonu i kwasy w szatni: starzy vs. nowi. Ja nie widzę chemii na boisku, każdy gra na alibi, nie ma gryzienia trawy i umierania za innych. To widać.
7niedziela, 01, kwietnia 2018 10:26
świrekwampirek
A może jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze?
Jak tam kondycja finansowa Legii?
8niedziela, 01, kwietnia 2018 11:40
czarnuch
@Senator
"piłkarze "grają " jakaś swoją grę."
Mszczą się Smile Jędza za żal prezesa, Pazdan wiadomo.. Broź podjudza,bo i tak latem odchodzi.. Mąką za szaloną rywalizację.. A najgorszy to ten Kuchy.. Dyrygent partyzantki.. Przez nich wszystkich to nawet z Pasquato nie jest drugi Vadis.

Nastąpiły takie zmiany w klubie,że nic dziwnego,że mamy łomot od Arki Gdynia. Ktoś wgl nie brał pod uwagę takiego wyniku? Założenia trenera to jedno, drugie to oczekiwania względem piłkarzy. Kiedy jakiś czas temu pytałem Was o rozgrywającego.. Odpowiedź była prosta: Po co? W domyśle rozgrywać mają wszyscy. I efekty mamy dobitne. Każdy na boisku ewidentnie wie co ma robić. Starzy, nowi. Młodych brak a miało być młodziej tak? Ok, później - podobne słowa słyszałem od Mioduskiego przed startem rundy,po której Magiera już nie pracował. Podobnie w kwestii strzelania bramek.. Wszyscy.. A jak potrzeba to Eduardo jako ten w domyśle - napastnik, jest do tego o s t a t n i.
Ogólnie trudno się domyśleć,że Ci,którym zależy (na MP, na transferze, na grze - cokolwiek więcej niż PLNy) mogą mieć za złe trenerowi np pomysł na Jagę bez skrzydeł Smile Podobnie ze wspomnianym Eduardo.. Jeśli nie strzela a wciąż gra.. Antolić po beznadziejnym błędzie w oczach trenera wciąż pozostaje nadzieją na zbawienie środka pola... Takie detale się kumulują. Nic nowego. Tylko co dalej? Pożegnać wszystkich Polaków itd? Czy może zareagować zanim Jozaka zestawią z Maaskantem?
9niedziela, 01, kwietnia 2018 14:38
anonimowy_legionista
Romeo w...j !!!
10niedziela, 01, kwietnia 2018 21:12
Zbyszek
Łatwiej byłoby pisać i w innym nastroju życzyć wszystkim spokojnych , zdrowych i szczęśliwych świąt w ten Dzień Wielkoświąteczny gdyby nasza drużyna wygrała mecz,a tak pozostaje tylko radość z samych Świąt.

O tym,że matematyka ma wiele zastosowań.
Jeden z najwybitniejszych uczonych doby obecnej ks.prof. Michał Heller uważa,ze właściwie całą naukę można zapisać w języku matematyki.Kiedy czyta się podręczniki i opracowania naukowe traktujące o przygotowaniach fizycznych zawodników to widać,że dane liczbowe mają uzasadnić twierdzenia autorów i dowieść,że mają oni rację.Jednocześnie często są one tak zawile i tak podane,że kwestie zdawałoby się zupełnie proste potrafią tak zagmatwać,że nie bardzo wiadomo co autor chciał przez nie wykazać.Wielu może razić coś co określa się jako średnia,ale taką miarą operuje nauka statystyki.Odnosi się ona nie do indywidualnej sytuacji,lecz odzwierciedla i uogólnia ich większą ilość.Z wielu danych pozwolę sobie przybliżyć tylko kilka ( na podstawie prac prof. Jana Chmury) ,aby zobrazować na czym polega to co nazywamy motoryką współczesnej piłki nożnej. W trakcie meczu piłkarz wykonuje ok.1000-1200 przyśpieszeń, zahamowań i zatrzymań.Ok.16% czasu gry porusza się do tyłu i na boki.Przyspiesza na dystansie ok.15 metrów średnio co 15 sekund.Pokonuje tylko ok.2% dystansu z piłką i posiada ją w czasie efektywnym gry przez ok. 45 sekund. Jednocześnie pokonuje w trakcie gry średnio ok.11,5 kilometra. I ta ostatnia informacja o pokonaniu określonego dystansu przez drużynę jako całość zaczyna coraz częściej wskazywać dlaczego jeden zespół przegrał, a drugi wygrał mecz.Te teorie o tym,że jak jedna drużyna ma większy procent posiadania piłki, wykonała większą liczbę podań to ich konsekwencją jest większa szansa wygranej można odłożyć do lamusa. Dziś w naszej lidze decyduje wybieganie i gra bez piłki.Spróbujmy odpowiedzieć w języku matematyki dlaczego akurat te elementy decydują.Efektywny czas gry to ok.60% czasu nominalnego,a więc ok.,55 minut, w tym czasie każdy zawodnik, poza bramkarzem, uczestniczy czynnie w grze przez ok.35 minut. I w tym czasie , przykładowo, jedna drużyna pokonuje 110 km,a druga 120 km czyli różnica na jednego zawodnika wynosi ok.10%.Przekładając ten czynnik na konkret to zawodnik jednej drużyny pokonuje dystans 10 metrów w ok. 1,2 sekundy ,a innej w ponad 1,3 sekundy. A to z kolei oznacza różnicę na odcinku 10 metrów pomiędzy nimi w wielkości 1 metra, a więc widoczną przewagę w dojściu do piłki, odejściu od rywala itd..Dlatego właśnie współczesne przygotowania motoryki ( wytrzymałość ogólna, szybkość wytrzymałościowa,szybkość i siła ) są kluczem do wygrywania meczów. Oczywiście przy zbliżonych osiągach decydującego znaczenia nabierają umiejętności techniczne, taktyczne i mentalność. Ale one nie zastąpią mocy.
Za przygotowanie fizyczne odpowiadają trenerzy specjalnie w tym celu zatrudnieni.Jako pierwsi Hiszpanie przed 12 laty wprowadzili jako wymóg licencyjny w LaLiga posiadanie w sztabach fizjologów.Ale również doświadczenia hiszpańskich klubów pokazują,że nie ma jednej metody na właściwe przygotowanie fizyczne zawodników, gdyż w tamtejszych klubach stosują w tym celu a to bieg ciągły o dużej intensywności,a to interwały,a to tempówki,a to trening eksplozywny. Liczy się skuteczność metody,a nie jej teoretyczna poprawność.Kluby hiszpańskie zatrudniają więc fachowców, którzy mają ugruntowaną wiedzę jak to się robi, doświadczenie oraz nowoczesne oprzyrządowanie badawcze z którego potrafią korzystać. Również w naszych klubach coraz częściej na funkcjach fizjologów zatrudniani są fachowcy, nierzadko z dorobkiem naukowym. Kiedy zerkniemy kto jest trenerem przygotowania fizycznego w klubach najlepiej prezentujących się pod tym względem to nie ma tam nikogo bez specjalistycznego, wyższego wykształcenia,a w Arce i Górniku mają doktoraty.U naszego wczorajszego rywal zatrudnienie znalazł doktor fizjologii, współpracownik naukowy najwybitniejszego naszego fizjologa i patologa prof. Zbigniewa Jastrzębskiego. To on w swojej pracy poświęconej wpływom treningu interwałowego na wydolność młodych zawodników zamieścił tyle wykresów,liczb, tabel i algorytmów,że bez pół litra tego się nie rozbierze. Ale widocznie wynika z tego jakiś sens, bo zawodnicy Arki biegają szybko i dużo.
W Legii po okresie posuchy wraz z Jozakiem przyszedł jeszcze młody,ale już doświadczony trener z Dynama , któremu pomaga dwóch młodych naszych rodaków. Na tzw. zdrowy rozum nasi zawodnicy nie powinni znacząco odbiegać poziomem przygotowania fizycznego od rywali,a im ulegają.Sam zmarnowany okres związany z pobytem w USA nie daje wystarczającej odpowiedzi na to pytanie, bowiem w okresie przygotowawczym nie da się przygotować fizycznie zawodników na całą rundę i w mikrocyklu uzupełnia się i doskonali cechy motoryczne.Pod warunkiem,że się je reguluje. Ze dwa tygodnie temu przeczytałem felieton Iwana w PS , który metody Jozaka porównał do trenowania oldbojów. Ja, który słyszałem jak on uczy taktyki byłem skłonny przypisywać mu metody dostosowane do juniorów młodszych. Aż niedawno ktoś pokazał mi film z jednego z treningów Legii i wtedy zrozumiałem,że Iwan miał rację.Koszmar. Żadnej intensywności, żadnego wybiegania, żadnego zaangażowania - na żadnym etapie treningu poza końcową zabawą w "dziada".
W ten sposób to my formy nie zbudujemy i będziemy dostawali w kuper od tych, którzy uczciwie trenują , a nie bimbają. Wczoraj, zwłaszcza w I połowie nasi zawodnicy na tle arkowców wyglądali rzeczywiście na oldbojów.

O tym,że fanatyzm nie jedno ma imię.
Niedawno w różnych miejscach w internecie można było przeczytać informację jak to Legia walczy z Urzędem Dzielnicowym Warszawa Śródmieście o kilka milionów złotych rocznie tytułem sprzecznego z prawem naliczenia podatku od nieruchomości. W tej sprawie Legia złożyła zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Burmistrza . W skrócie istota problemu polega na tym,że stawka podatku od nieruchomości od pomieszczeń użytkowych jest określona według stawki za 1 m.kw.,a od budowli w wysokości 2% od jej wartości. Z definicji ustawowej wynika,że stadion jest budowlą,ale urzędnicy śródmiejscy zastosowali niedopuszczalną wykładnię rozszerzającą i uznali stadion za pomieszczenie produkcyjno-usługowe,a to oznaczało wzrost podatku o ok.3 mln zł. rocznie od 2010 roku. Jednocześnie ci sami urzędnicy i ich poprzednicy w sposób niedopuszczalny zwolnili Polonię z tego podatku. Z podatku tego nie można zwalniać, gdyż ma on charakter powszechny i musi go płacić każdy posiadacz nieruchomości.I tu leży pies pogrzebany, a mianowicie na szczytach śródmiejskich władz samorządowych od lat zagnieździli się fanatyczni zwolennicy Polonii i wrogowie Legii. I nakładanie podatku w najwyższej wysokości jest przejawem tego fanatyzmu i celowego szkodzenia naszemu klubowi. Ale też Legia nie powinna robić z siebie ofiary pękniętego kondoma,lecz walczyć o swoje z dala od zgiełku medialnego na drodze prawnej.A już twierdzenie,że brak 3 milionów złotych ściągniętych w grudniu w trybie egzekucji administracyjnej naruszył płynność finansową klubu nie świadczy o sile klubu, ale o jego słabości.I w takich sytuacjach zawsze trzeba pamiętać,że kij ma dwa końce i bywa,że kiedy się chce innego uderzyć, można samemu oberwać.

O tym,że autorytetu nie buduje się na sile.
Już myślałem,że temat Kucharczyka jest w jakimś sensie zamknięty,ale okazuje się ,ze on stale powraca. I czyni to ostatnio sprawca całego zamieszania, trener Jozak. A robi w stylu rodem z Dostojewskiego , bowiem to on wyrzucił z drużyny Kucharczyka,a teraz żałuje,że go w zespole nie ma i w ważnym meczu z Arka nie wystąpi. Podobnie powiada po meczu,że Legia jest w kryzysie jak by to było jakieś fatum, a nie jego wina.Cała ta sprawa z Kucharczykiem nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Jeżeli nawet rzeczywiście tak było,że Kucharczyk powiedział o kilka zdań za dużo to uczynił to w stanie silnego wzburzenia, wkurzony stylem porażki z Wisłą.Powinien być pochwalony za ambicję.Ale nawet jak byłyby one obelżywe to dorosły człowiek słów wypowiedzianych w takim stanie ducha nie traktuje na tyle poważnie,aby na ich podstawie radykalnie osłabiać drużynę.Chyba,że podstępnie traktuje je jako pretekst do pokazania swojej siły poprzez przykładne ukaranie sprawcy.Również źle się dzieje,że menedżer Kucharczyka drąży sprawę i przekazuje mediom swoje wrogie Legii opinie.Nie służy to samemu Kucharczykowi.Korzystając z nadarzającej się okazji pismactwo wali w Legię jak w bęben wypisując całe morze bzdur traktując je jak prawdy objawione, o utworzeniu zwalczających się frakcji, o chaosie personalnym i organizacyjnym, o braku pieniędzy, o złych transferach itp.I tu można mieć pretensje do Jozaka,że on nie tyle podsyca te potwarze,ale daje gówniarzom dogodny pretekst do ośmieszania Legii.
Chciałoby się zawołać : ciszej nad tą trumną.Przegranym w całej tej historii jest sam Jozak, który traci nawet pozory autorytetu.Ale głównej porażki doznaje Legia i pan Mioduski,a proces budowy nowego, młodszego zespołu za bezpiecznym murem sukcesów I zespołu jest zagrożony, zaś pieniądze wydane na wzmocnienia wydają się być wyrzucone.Bo nie jest lepiej,ale gorzej i żadne pokazy musztry bojowej tego nie zmienią.

O tym,że stajemy się Legią cudzoziemską.
Dziś nie wiadomo czy mamy do czynienia z dwoma poziomami tej samej budowli czy z dwoma zupełnie oddzielnymi obiektami.Z jednej strony prezes klubu i w jednej osobie jego właściciel zapewnia, zresztą od ponad roku,że Legia ma być w perspektywie kilku lat młoda i polska, a z drugiej praktyka wykonawcza jest taka,że z Legii polscy zawodnicy są rugowani, a sprowadza się wcale nie młodszych cudzoziemców. Funkcjonuje to w ten sposób,że naszych zawodników nie wystawia się, bo rzekomo są bez formy, albo nie pasują do koncepcji, a następnie rozwiązuje się z nimi kontrakty, wypożycza, albo usuwa.Kibice łykali te zmiany jako uzasadnione mimo,że nikt nie przedstawił sprawdzalnych kryteriów prowadzenia takiej polityki. Można by ją było z trudem zrozumieć i jakoś zaakceptować, gdyby wyniki były jak trzeba. A nie są. Dyrektor techniczny odpowiedzialny wraz z trenerem za transfery uspokaja,że nowi zawodnicy nie są jeszcze w pełni formy,że są na etapie aklimatyzacji,że jeszcze pokażą na co ich stać, bo mają papiery na granie. Należy zadać proste pytanie : kiedy?.Chyba nie po zawodach,bo wtedy te pokazy będą zbędne .

O tym,że trener wreszcie zrezygnował z samobójczego ustawienia 4-3-3.
Tym razem nasz zespól wyszedł w ustawieniu 4-4-2 z zastrzeżeniem,że właściwie i Radovicz i Hamalainen byli tzw. fałszywi napastnikami. Oczywiście o taki wybór trudno mieć pretensje do trenera, bo Niezgoda leczy kontuzje ,a Eduardo jest bez formy , lecz i tak musiał szybko wejść na boisko, ale jak by nie patrzeć taki deficyt na kluczowej pozycji napastnika w klasowej drużynie nie powinien się przydarzyć.Niemniej sama zmiana ustawienia spowodowała większą pewność w grze naszej drużyny. Nasi zawodnicy grali bliżej siebie, obrońcy wychodzili wyżej, środkowi pomocnicy starali się rozbijać ataki rywali w swojej strefie, a z napastników Hamalainen dobrze pracował w defensywie.Drużyna będąca w gorszej formie fizycznej jak nasza nie może sobie pozwolić na przeważenie szali gry na ofensywę , lecz nawet z teoretycznie słabszym zespołem musi grac bezpiecznie i cierpliwie. Jak nie można własną aktywnością zmusić przeciwnika do błędu to trzeba liczyć,że on sam się pogubi.Lecz w takiej sytuacji obowiązkiem jest grać w defensywie porządnie, w sposób uporządkowany, zdyscyplinowany i odpowiedzialny,a nie niechlujnie i byle jak.

O tym,że piłkarzy Arki nie ma za co chwalić.
Jak by to nie zabrzmiało, musimy z ciężkim sercem przyznać,że po mocarstwowej Legii została tylko nazwa.Przez wiele lat wszyscy zostali nauczeni,że Legia w każdym meczu, z każdym rywalem była faworytem. i przez ten pryzmat oceniano grę drużyn z nami rywalizujących. Kiedy nie zostali zdominowani i zmieceni traktowano to jako ich sukces,a kiedy zdołali zremisować lub wygrać z nami to uznawano to za sensację.Obecnie po transferach kilku zawodników wywodzących się z niezłych drużyn poziom oczekiwań jeszcze wzrósł.Tylko,że to nie CV decyduje o formie i przydatności zawodnika, ale jego przygotowanie fizyczne.Ja naszym zawodnikom nie zarzucam,że nie chcą, ja tylko widzę,że oni nie mogą.W meczach z Jagą, Wisłą i wczoraj z Arką , a więc drużynami wybieganymi, prowadzącymi grę na dużej intensywności ta różnica w sile gry była mocno dostrzegalna. Arka nie grała niczego szczególnego. Jest to drużyna grająca bardzo prosto, prawie identycznie jak Jagiellonia. W rejonie przed własną bramką w obronie gromadzi nawet 6 zawodników, akcje zaczepne inicjuje skrzydłami, rzadko przegrywając piłkę przez środkową część boiska, przy czym na swojej połowie robią to boczni obrońcy,a na połowie rywali skrzydłowi wspomagani z przodu przez bocznych obrońców, z tyłu przez defensywnego pomocnika , a z boku przez ofensywnego pomocnika. W rejonie pola karnego rywali asekurację boczną przejmuje przejmuje defensywny pomocnik.Po stracie piłki nie odbudowują ustawienia ,ale najpierw przeszkadzają w wyprowadzeniu piłki stosując ograniczony pressing, a następnie jeszcze na połowie przeciwnika bronią strefą. Takie granie nie wymaga ani wysokich umiejętności technicznych,ani taktycznych, ale bardzo dobrej szybkości wytrzymałościowej. Przykre,że tylko tyle na nas wystarczyło.

O tym,że się nie znęcam, nie ośmieszam, gdyż przeszedłem staranne podwórkowe wychowanie i leżącego nie kopię.
Powiem więcej,jestem bardzo taktownym osobnikiem.W czwartek do tramwaju, którym wracam z pracy wsiadł młody grajek, który do harmonii miał doczepiony pojemnik na pieniądze.Grając podchodził do każdego pasażera mówił:"Dzień dobry" i prosił o datki. Ludzie odwracali się i patrząc w drugą stronę udawali, że go nie widzą. Ja natomiast grzecznie uchyliłem czapki i odpowiedziałem głośno i wyraźnie :"Dzień dobry".Trzeba było widzieć minę tego grajka i kilkudziesięciu pasażerów.Patrzyli na mnie jak na zjawę z innego świata. Będąc nadal tak taktownym i subtelnym nie mogę nie dostrzegać tego co się dzieje z grą naszej drużyny i dlatego uchylam kapelusza i Chorwackim sztabowcom mówię grzecznie : " Żegnam!".
11niedziela, 01, kwietnia 2018 22:12
Moros
Jakie to szczęście, że nie jestem Dariuszem Mioduskim i nie muszę podejmować teraz żadnych decyzji. Jeszcze dwa tygodnie temu pisałem, że trener Jozak ma u mnie kredyt zaufania. Po tym co widziałem wczoraj cieszę się, że nie muszę teraz główkować co zrobić, bo bym miał ogromny ból głowy. W sumie to nic nie broni naszego trenera. Zespół, ktróy widzieliśmy wczoraj to był zlepek 11 zawodników, którzy nie wiedzieli z kim grają i jak mają grać. Po "aferze z Kucharczykiem" i wczorajszym występie, pozycja naszego szkoleniowca jest tak zła, że nie wiem czy on jest w stanie coś z tym zespołem jeszcze zrobić. Może go nie doceniam ale wygląda na to, że jest skończony. Sezon jeśli chodzi o mistrzostwo Polski też się wydaje stracony. No trudno uwierzyć, że Jagiellonia i Lech będą aż takimi frajerami. Kiedyś tytuł musimy przegrać. Jeśli nie po takim sezonie, to co się musi stać? Z zespołem trzeba być oczywiście do końca i pewnie w większości będziemy. Zapowiada się jednak trudny czas. Wyniki, atmosfera i ogólne nastawienie do Legii będzie w najbliższych tygodniach trudne do przetrwania. Oby nie zrobiła się z tego jakaś katastrofa. Dociągnijmy do końca bez jakiś większych afer, a potem trzeba zrobić wszystko aby w następnym sezonie wrócić silniejszym.
12poniedziałek, 02, kwietnia 2018 12:49
ł apacz
Tli się jeszcze malutka szansa na MP ale muszą się na to złożyć minimum 2 rzeczy. Po pierwsze to dzisiaj klub spodlaski nie może wygrać, a po drugie drużynę musi przejąć jakiś trener. Może Wdowczyk, słynie on z silnej ręki, zna ligę, a i kontakty pewnie jakieś mu pozostały (taki suchar).

Mioduski jednak może dalej ufać przebierańcom, postępować zgodnie z korpoplanem i liczyć na cud. Może nawet latem jest już zaplanowany marketingowy podbój Azji i wzięcie LM zaraz po wyjściu samolotu.
13poniedziałek, 02, kwietnia 2018 13:44
corazstarszy
@Moros
Jakie to szczęście, że nie jestem Dariuszem Mioduskim i nie muszę podejmować teraz żadnych decyzji

Hmm, pan właściciel chyba jednak zachowuje zdolność podejmowania decyzji w tego typu trudnych chwilach. Np. Jacek Magiera zachował pierwotnie posadę po remisie z Sheriffem, a wydawało się, że już nie może być silniejszego argumentu za zakończeniem współpracy od razu (przed lądowaniem samolotu z Mołdawii). Dopiero, taka jest oficjalna wersja, porażka we Wrocławiu po przerwie na reprę skłoniła DM do rozstania, bo wtedy ujrzał, że jednak zespół potrzebuje nowych impulsów, których od Jacka Magiery nie otrzyma.
@Moros
Zapowiada się jednak trudny czas. Wyniki, atmosfera i ogólne nastawienie do Legii będzie w najbliższych tygodniach trudne do przetrwania

W sumie i my, i zawodnicy, i włodarze tyle razy to przerabialiśmy, że był czas uodpornić się. Sądzę akurat, że kpiny i ataki w mediach, memy, wieszanie psów, opinie ekspertów po jakimś czasie raczej mogą zadziałać mobilizująco.
Powołam się tutaj na koniec pracy Hasiego - porażki z Łeczną, Zagłębiem, Niecieczą, Arką w lidze, rekordowy domowy łomot w historii występów pucharowych z BVB, syf na trybunach, PP w Zabrzu z 0-2 na 3-2 dla miejscowych, shisha Stevena Langil'a, 15. miejsce w tabeli, kasa pancerna na zegarek - to się sprzedawało w mediach. I Jackowi Magierze łatwiej było też dzięki tej zgęstniałej atmosferze zacząć od 3-0 z Lechią. Może teraz ciężko zapracowane i zasłużone kubły pomyj na Legię też tak zadziałają.
14poniedziałek, 02, kwietnia 2018 18:02
iocosus
Kibice na trybunach po meczu:
„Prawda jest taka, nie chcemy tutaj Jozaka”

Influenserzy twitterowi po meczu:
Krzysztof Stanowski‏ @K_Stanowski
No i Jozak nie wraca z drużyną do Warszawy. Drużynę ma prowadzić dalej Aleksandar Vuković.
Janekx89‏ @janekx89
Z tego co wiem to wraca, ale jak przepierdoli w Zabrzu mocno to poleci. Czy jaja sobie robisz na 1 kwietnia? Wink
Krzysztof Stanowski‏ @K_Stanowski
W odpowiedzi do @janekx89
Janek, teraz w autokarze będzie szukanie kreta i kolejne zsyłkiSmile

Dariusz Tuzimek, jak mi się zdaje, jako raczej znamienny przykład powszechnego obecnego nastawienia w Warszawie dotyczącego #teamJozak: „Legia jest słaba, bezradna, chaotyczna. I co najgorsze: bez charakteru. Przegrała w Gdyni zasłużenie. Szanse zdobycia mistrzostwa przez zespół z Warszawy są bliskie zeru. Tytuł dla drużyny Romeo Jozaka mógłby uratować chyba już tylko cud. I to gruby. Ale to mało możliwe, bo trener z Chorwacji – zamiast wykorzystać przerwę na mecze reprezentacji – zajmował się szukaniem „kreta” w szatni. Czyli pierdołami. Tymczasem jego z mozołem budowany „podwodny” konstrukt to… kupa śmiechu. (…) Trener Legii kompletnie się pogubił. Stworzył zespół, który zupełnie się nie rozumie. Jego zawodnicy wyglądają jak grupa ludzi, która przypadkiem spotkała się w tramwaju.” http://futbolfejs.pl/ekstraklasa/legia-jozaka-boisku-istnieje-teoretycznie/

No bez jaj, choć w zasadzie powinniśmy je jeszcze świętować, naprawdę ktoś z nas wierzy, że przy takiej grze i wynikach i przy przede wszystkim przy takim nastawieniu i mediów i kibiców Mioduski zdecydowałby się na przedłużenie kontraktu z Jozakiem??? Jakby swoją decyzję uargumentował? W kategoriach „albo, albo” jedno „albo” niestety się dramatycznie urzeczywistnia, a drugie staje się fatamorganą roztaczaną jeszcze niedawno przez elokwentnego Romeo. Chorwata moim zdaniem mogłaby tylko uratować seria kolejnych zwycięstw, jakieś 21 punktów (czyli nawet nie full w ośmiu meczach, czyli jeszcze nie „cud”) powinno mimo wszystko dać nam obronę tytułu, tylko to się jawi w tej chwili właśnie mirażem i nic raczej nie wskazuje że obecna „ekipa” jest w stanie czemuś takiemu sprostać, bieg zdarzeń cudownie, niech będzie, odwrócić. Deklaracje trenerskie puszczane do mediów brzmią jak zaklęcia z bajek dla dzieci i już nawet Jozak od nich się powstrzymuje, pozostawił sobie jeszcze tylko „światełko w tunelu” co jest zgryźliwie komentowane jako, fakt, dostrzeganie świateł tylko że poznańskiej lokomotywy.

Czymś teraz bezwzględnie ważnym staje się Puchar Polski!!! To może być trofeum w przygodzie trenerskiej Chorwata, którym się będzie można wykazać, pocieszyć, to również w jakiś sposób mogłoby uspokoić atmosferę, zapobiec panice, bo jeżeli zaczynamy wątpić, że załapiemy się do pucharów a właściwie do eliminacji do nich, to właśnie są symptomy owej paniki w stolicy. Niebezpieczny stan.
15poniedziałek, 02, kwietnia 2018 18:16
Oley
A przez to, że Miedziowi ograli dziś Jagę, wyścig żółwi trwa nadal. Zaraz usłyszymy "nie wszystko stracone", "wyciągnęliśmy wnioski" i inne podobne słowa wytrychy, które zawsze pasują i nic tak na prawdę nie wnoszą...

A ja bym chyba chciał, żebyśmy wreszcie nie doczołgali się do tego mistrzostwa, bo po pierwsze, skończyło by się pudrowanie trupa przy Ł3, a po drugie inne "wielkie kluby" mogłyby się wykazać grą w eliminacjach do LM... blamaż byłby jeszcze większy, niż zazwyczaj, kiedy odpadają w rundach przedwstępnych el. LE i może trochę więcej byłoby szacunku dla Legii

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1