A+ A A-

Górnik - Legia 1-1: Przełom, czyli Waterloo Jozaka?

W pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski  Legia w Zabrzu zremisowała z Górnikiem. Strzelcami bramek Vesović i Kurzawa. Na razie wynik premiuje Legię do wizyty w maju na Stadionie Narodowym, ale rezultat może być zwodniczy i sprawa awansu rozstrzygnięta w pełni jeszcze nie jest. Czy w grze podopiecznych Jozaka nastąpił przełom, zaświeciło światełko, pojawiły się jaskółki zwiastujące poprawę gry? Na razie, póki co, pozostają pytania, a nie stwierdzenia.

Górnik Zabrze - Legia Warszawa 1:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Vesović (62.), 0:2 Kurzawa (75.)
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 22700.
Górnik: Loska - Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz (59. Olszewski) - Kądzior, Żurkowski, Matuszek, Kurzawa - Urynowicz (72. Hajda), Angulo.
Legia: Cierzniak - Jędrzejczyk, Remy, Pazdan, Hlousek - Mączyński, Antolić - Vesović, Hamalainen (66. Pasquato), Szymański - Eduardo (74. Niezgoda).

Romeo Jozak: „Tak, jak powiedziałem przed meczem - to było dla nas coś więcej niż kolejne spotkanie, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację, w której jesteśmy. Potrzebowaliśmy dobrego występu. Na boisku chcieliśmy zobaczyć drużynę. Jestem umiarkowanie zadowolony, bo pokazaliśmy dużo energii, walki i zespołowości.
Wciąż jednak znajdujemy się w trudnym momencie sezonu. Widzę jednak w zawodnikach dużą odpowiedzialność, zarówno w szatni, jak i poza nią. Uważam, że powinniśmy wygrać to spotkanie już po pierwszej połowie, ale taka jest piłka. Gratuluję Górnikowi, że się podniósł i potrafił wyrównać. Mieliśmy więcej sytuacji do strzelenia gola, ale ich nie wykorzystaliśmy.
Pokazaliśmy, że jako drużyna stanowimy jedność. Nie poddajemy się, fani Legii dziś to widzieli. Wyglądaliśmy jak zespół. Nie mogę nikogo pochwalić indywidualnie, bo dzisiaj cała drużyna spisała się bardzo dobrze. Jarosław Niezgoda wszedł na boisko z ławki i cieszymy się z jego powrotu. Liczymy na niego w następnych spotkaniach.
Kiedy tracisz szatnię, trudno zrealizować jakikolwiek cel. To się czuje. Ja z kolei czuję, że szatnię mam. Wszyscy jesteśmy zjednoczeni, ale nie możemy popełniać błędów. Dziś na boisku zobaczyłem kilka sytuacji, z których jestem zadowolony. W każdej z nich byliśmy drużyną, nawet podczas kłótni z arbitrem. Cieszę się tym bardziej, że przetestowaliśmy dziś kilka nowych wariantów taktycznych.
W ostatnich dniach dużo ze sobą rozmawialiśmy. Zmieniliśmy plan taktyczny, skupiliśmy się na najprostszych rzeczach. Wczoraj był kluczowy dzień, spotkałem się z piłkarzami w szatni i jestem z tego zadowolony, bo zauważyłem pasję i wiarę w zwycięstwo. Nie poddamy się do samego końca ligi. Mogę przekazać wiadomość Jagiellonii i Lechowi - Legia powraca.”
(legia.com)

Subiektywne pomeczowe wrażenie:
„Jak Wam się podobało ???” –  ogólnie i w największym skrócie, mnie się podobało.  Owszem w kontekście dwumeczu można żałować niewykorzystanych okazji, pucharową rywalizację Legia powinna rozstrzygnąć już w Zabrzu, a remis gwarancji nie daje, może okazać się miną, która przy odpukać gorszej dyspozycji w stolicy 18 kwietnia oby nie wysadziła nas z finału. Jeżeli jednak największym zarzutem wystawianym wobec gry Legii jest brak skuteczności to w zestawieniu z poprzednimi mogę stwierdzić, że ten mecz przyniósł satysfakcję. Dał nadzieję na poprawę, czy tak dużą, jak to prezentuje Romeo Jozak? Z pewnością – nie! Ale trener musi być urzędowym optymistą, co mu pozostaje, natomiast po prawdzie to spotkanie w Zabrzu stanowi  Waterloo trenera! Przynajmniej jego taktycznych koncepcji,  które wiosną uparcie próbował zaszczepić i realizować ze skutkiem wiadomym. Odejście od nich dało niewątpliwą poprawę, przynajmniej w obrazie poczynań boiskowych, dobrze zatem że trener ostatecznie się zreflektował, dowód rozsądku, choć buńczucznie ponownie zapowiada – „Legia powraca!” W swoich zaklęciach medialnych jest niereformowalny, dobrze że pod innymi względami  potrafi  się zmieniać.

Potrzebna nam jest pokora trenera, to według mnie przyniosło skutek jesienią, bynajmniej nie oznacza że w szatni „rządzi stara gwardia” przed którą trzeba się ukorzyć, owszem „wieczne marudy” mają swoje za uszami, ale mecz z Arką dla mnie jest dowodem, że to „nowy zaciąg” dawał tyłka, spełniłby pokładane w nim jozakowe nadzieje, „starzy” nie mieliby nic do gadania. Sytuacja dla mnie cały czas jest trudna, a jeżeli trener ze „starymi” i z „nowymi” nie znajdzie nici porozumienia, nie uzna i nie zaakceptuje swojego Waterloo, to niestety i dla trenera, i dla zespołu, i dla nas będzie pozamiatane. Przez Lecha lub Jagę.

Dyskusja (12)
1środa, 04, kwietnia 2018 17:25
Zbyszek
Wreszcie można trochę poważnie ponawijać o meczu i obok niego ,ale na temat, gdyż nareszcie widać lekkie światełko w tunelu.
Gra Legia działała deprymująco w marcu, bo inaczej być nie mogło po demolu Jagi, Wisły i Arki w pierwszej połowie.Tylko,że te drużyny były w sztosie,a nasza w dołku - stąd takie odczucia. Ale nie ma w żadnej poważnej lidze,żadnej drużyny, która by większego lub mniejszego kryzysu nie przechodziła.Sytuacja pod względem motoryki będzie się zmieniała w ten sposób,że oni lekko opadną, a my się trochę podniesiemy. A wtedy kiedy forma się wyrówna dojdą do głosu umiejętności,a tymi innych przerastamy o głowę.
Nie masz racji Iocosueie mówiąc ,że Jozak zmieniając ustawienie poniósł porażkę. Przegrałby, a z nim i Legia wszystko, gdyby przy niej trwał do czego wrogowie go namawiali działając na szkodę naszej drużyny. Zrobił błąd i dobrze ,że się z niego wycofał. To dowodzi,że jednak drzemie w nim prawdziwy mężczyzna.

Ponieważ mecz wreszcie był podobny do ludzi,a nie do kiczowatego dziwowiska to można bez popadania w nadmierny krytycyzm 3 szczegółowe mankamenty jakie w nim i wcześniej wystąpiły wymienić,a które wymagają radykalnej i szybkiej naprawy.
Naszej drużynie brakuje spokoju i dokładności w rozgrywaniu akcji w ataku.Niby stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji, niby strzelano,ale strzelający z reguły nie mieli z czego uderzyć. Piłka były podawane,albo na nich i wówczas tylko można kopnąć z krótkiej nogi,albo za daleko do przodu i wtedy można próbować kopnąć wyciągniętą stopą. I tak i tak bez efektu. To wynik nerwowości i braku zgrania. Bowiem ,aby wykorzystać sytuacje to trzeba je stwarzać,a tu potrzebna jest synchronizacja poczynań pomiędzy podającym i wychodzącym na pozycje.Jeden nie może podawać za szybko, a drugi nie może wyjść do piłki ani za wolno,ani za szybko.
Legii brakuje również płynności w przechodzeniu z obrony do ataku i odwrotnie. We wcześniejszych meczach granych samobójczym ustawieniem 4-3-3 widzieliśmy,że kiedy kilku zawodników ruszało do ataku to obrońcy za nimi nie nadążali i w momencie straty piłki , gdy obrońcy cofali się przed własne pole karne wytwarzała się luka pomiędzy formacjami. Wczoraj w systemie 4-2-3-1 z kolei kiedy drużyna atakowała i w pobliżu pola karnego rywali było 3-4 naszych graczy to reszta zespołu za nimi nie nadążała i wytwarzała się duża luka pomiędzy napastnikami a pomocnikami. I tak i tak niedobrze.
Legia gra zbyt ryzykownie w obronie. Naszym obrońcom ewidentnie brakuje jeszcze dostatecznej szybkości startowej i w tym elemencie odstają od napastników rywali. Nie tylko wczoraj.A to z kolei powoduje,że w pojedynku jeden na jednego rywal jest o ułamek sekundy szybciej przy piłce i o ten ułamek szybciej wchodzi w drybling obiegając naszego obrońcę. Ponieważ nasi obrońcy grają w jednej linii bez asekuracji w pionie to takie ogranie bezpośrednio grozi utratą bramki. Stąd częste faule w bezpośredniej bliskości naszego pola karnego.Aż prosi się ,aby ktoś w Legii trzymał głębię obrony.

Nie sposób nie zgodzić się z tymi, którzy są krytyczni wobec pochwał zawodników Górnika ze strony Hajty i Borka. Gdyby oni choć w 10% byli tak dobrzy jak o nich ci panowie ględzili to by już ich w Górniku nie było. Bo prawda jest taka,ze większość zabrzan jest wybiegana,ale o grze w piłkę pojecie ma umiarkowane. Biegać każdy może, z graniem jest znacznie gorzej.
2czwartek, 05, kwietnia 2018 01:12
Zgred
@Zbyszku

Im więcej pochwał, tym bardziej często zagląda się w lustro...Wink a to
z kolei dobrych nawyków nie przyswaja... I tak Górnik z Zabrza po bardzo udanej rundzie - notuje zwyczajny zjazd do bazy, czysta rzeczywistość, wręcz brutalność przełożeń.
Kiedy dodają do gry elementy teatru, bo taki miał niewątpliwie miejsce w meczu z nami, zaczynają być żałośni i śmieszni. Owszem, trener może ich namaścić pewną kreacją zdarzeń, ale to co wyczyniali przy zaledwie styku w walce o piłkę - woła o pomstę Very Happy do nieba. No nie można za każdym razem udawać, że już nie ma się nogi ponieważ właśnie została urwana...
To nawet śmieszne nie było, ale strategię potrafię zrozumieć, z braku innej. Im więcej krzyku, tym bardziej sędzia Stefański gwizdał - chyba nawet nie wiedząc dlaczego...i to - "umieranie" na trawce - piękne!
Straszny ból, bólem zagrania - jak w teatrze, nogi urwane, rozczłonkowane, pozbawione korpusu, krew się leje, otwarte złamania i krzyk, krzyk, krzyk ...tylko po to, aby zaraz wstać i grać...
Straszna Kpina.
3czwartek, 05, kwietnia 2018 09:37
iocosus
Zbyszku napisałeś: „Nie masz racji Iocosusie mówiąc ,że Jozak zmieniając ustawienie poniósł porażkę.” - mhm, no nie miałbym z pewnością, byłbym nawet głąbem przyznaję gdybym tego dowodził, tylko że mi się zdaje, że tego nie czyniłem co mi przypisujesz Wink.
„spotkanie w Zabrzu stanowi Waterloo trenera! Przynajmniej jego taktycznych koncepcji, które wiosną uparcie próbował zaszczepić i realizować ze skutkiem wiadomym” – oto, moje słowa, mecz w Zabrzu moim zdaniem dowodzi że wcześniejsze uparte trzymanie się systemu 4-3-3 było błędem, czarno na białym widać, że gdy grając z Górnikiem zmieniliśmy system, powróciliśmy do starego, wysłużonego i dobrze wszystkim znanego, to wyglądało to mimo wszystko przez ¾ meczu dużo lepiej.
Jozak jeżeli myślał że jest futbolowym Napoleonem, że dzięki swojej piłkarskiej wiedzy, swoim pomysłom, ot tak, wiosną wdroży je bezproblemowo, poukłada klocki zgodnie z własną filozofią i dzięki temu będzie triumfował, to srodze się przeliczył, doznał tego co nazwałem „Waterloo”. Po Jadze pisano że Legia w lidze dawno nie była przez nikogo tak zdominowana, przywoływano nawet analogię do meczu z BVB, wytłumaczeniem była jedynie gra w dziesiątkę, w osłabieniu. Po Wiśle taka wymówka przestała być aktualna, a jedyne nieco poważniejsze zagrożenie pod bramką wiślaków sprokurował raz jeden Niezgoda, za to po Arce Gawin napisał: „Do końca pierwszej połowy legioniści praktycznie nie byli w stanie utrzymać się przy piłce i zawiązać akcji. Gospodarze mieli wyraźną przewagę, gra toczyła się na naszej połowie boiska. (…) do końca meczu Arka skutecznie wybijała Legię z uderzenia i bez większych problemów obroniła zwycięstwo.” – czyż to nie jest obraz dojmującej wiosennej legijnej nędzy i rozpaczy, mecze można przegrywać i to dotkliwie i Legii nie raz się to zdarzało pod każdym z trenerów, ale kiedy my wyglądaliśmy na takich słabiaków, którzy nawet najmniejszej akcji zawiązać nie potrafią. W mediach były przywoływane statystyki zgodnie z którymi wiosną Legia była druga lub trzecia pod względem ilości strzałów oddawanych na jej bramkę! Byliśmy i bezsilni w ofensywie i bezbronni w defensywie.
Wolę żeby trener brał cześć winy za to co widzieliśmy również i na siebie, w sobie szukał błędów i się reflektował, zamiast wszystko zwalać tylko na piłkarzy, takich owakich siakich, tłumaczył się kontuzjami, kartkami i kokluszem.
Zmieniając ustawienie z Górnikiem Jozak nie poniósł porażki, nigdy tak nie twierdziłem, dowodziłem że zmienił tym samym obraz gry, a to jest potwierdzeniem że wcześniejsze koncepcje nie funkcjonowały i można wnosić że miało to wpływ (mniejszy, większy diabli wiedzą) na to czego byliśmy smutnymi świadkami. W tym widziałem bitewne porażki z napoleońskiej terminologii. Owszem taktyka i jej zgubne skutki to tylko jakaś cząstka większej całości, jest jeszcze masa innych zależności i być może nawet dużo bardziej znaczących, ale Jozak skoro zdecydował się praktykować trenerkę to znaczy że musi mierzyć się z rzeczywistością, a w niej wolę zamiast kogoś kto chciałby uchodzić za wszechwiedzącego futbolowego guru i obawia się każdego kto by coś takiego podważał, kogoś kto zachowa pokorę w swoim fachu, a to znaczy że będzie miał świadomość że nie jest nieomylny, że popełnia błędy, będzie potrafił się sam przed sobą i przed innymi do nich przyznać i wyciągnąć z tego wnioski.
Jaga, Wisła, Arka to „Waterloo” piłkarzy, indywidualnie i jako drużyna i jest to również „Waterloo” głównodowodzącego tym wszystkim - trenera Romeo Jozaka. Bez świadomości tej prostej rzeczy i bez wyciągnięcia wniosków, bez refleksji, bez korekt w planach,w decyzjach, w postępowaniu, będziemy pisali mówili nie tylko o przegranych bitwach, ale i o klęsce całej kampanii - wiosna 2018.

P.S.
Taktyka w Zabrzu, powrót Kuchego dla mnie są pozytywnym reflektowaniem się trenera próbującego wyciągać wnioski. Z jakim skutkiem ... o tym się dopiero przekonamy, swoją drogą, wolę postawę wątpiącego za to cierpliwego "niewiernego Tomasza", od stwierdzającego po "pierwszych jaskółkach" że Legia "już powraca".

Zgredzie nic nie pisz, ("Coś mi z tyłu głowy zaczyna "pikać", ale jeszcze tego nie napiszę")
- "jeszcze zobacz, oceń..!" Wink
4czwartek, 05, kwietnia 2018 23:14
Zgred
@iocosusie

taki wkręt:
"ale Jozak skoro zdecydował się praktykować trenerkę to znaczy że musi mierzyć się z rzeczywistością, a w niej wolę zamiast kogoś kto chciałby uchodzić za wszechwiedzącego futbolowego guru i obawia się każdego kto by coś takiego podważał, kogoś kto zachowa pokorę w swoim fachu, a to znaczy że będzie miał świadomość że nie jest nieomylny, że popełnia błędy, będzie potrafił się sam przed sobą i przed innymi do nich przyznać i wyciągnąć z tego wnioski. "

pełna zgoda, tyle tylko, że niesiemy w pitoleniu Legię - która obnosząc się zwycięstwami - bardzo gardzi porażkami...
Mówimy o Legii, która nie umie być Legią "nową" , inną , może ciekawszą w rozdaniach. Coś , co wydać może za lat dwa, trzy - nie przykryje tego co dzieje się na już...
Jak można się dowiedzieć w tej materii - czegoś tam? Czegoś co sensem będzie na lata?
5piątek, 06, kwietnia 2018 11:07
Zbyszek
@Iocosus.
Z przykrością muszę to jednak napisać. Jesteś inteligentnym człowiekiem i jest taka prośba do Ciebie, abyś i innych starał się traktować jak ludzi obdarzonych choć szczątkową inteligencją. Nie możesz twierdzić,że nie napisałeś tego co sam napisałeś.Tylko ,że ja mam wątpliwości czy to są Twoje przemyślenia, czy czasami nie uległeś presji medialnej chociażby poprzez wypowiedzi tych kretynów , którzy "popisywali " w studiu przed meczem jacy to oni wszystkowiedzący,a jaki ten Jozak głąb.
A ta moja prosba wynika nie tylko z sympatii,ale przede wszystkim z tego,że tym co konstytuuje człowieka jest świadomość ,a ona z kolei jest kształtowana przez zadziwienie. Przez lata zakłamywano myśl Kartezjusza pisząc " Myślę, więc jestem", podczas , gdy on napisał "Wątpię, więc myślę, myślę, więc jestem". Tym samym każdy ma oczywiste prawo do krytycyzmu,ale jednocześnie ten krytycyzm musi mieć racjonale podstawy. Obwinianie garbatego ,że ma proste dzieci niczego nie objaśnia.
Dodatkowo muszę dodać,iż jest chyba akceptowana przez wszystkich ludzi przypowieść o synu marnotrawnym , której moralne przesłanie jest jasne : chwalmy i szanujmy tego, który pobłądził,ale wrócił na dobrą drogę.Witajmy ten fakt z radością. To przesłanie dotyczy także Jozaka!.
To nie jego wina,że "fachury czyli bęben i dziury" wytworzyły przekaz medialny jakoby ta Legia tjest Bayernem. I teraz kiedy to okazało się mrzonką nie przyznają się do pisania idiotyzmów,ale oskarżają trenera ,że ich błazenady nie spełniał.Jest to zachowanie znane z psychologii i nazywa się mechanizmami obronnymi. Bliżej objaśniam ten problem w najnowszym felietonie, a każdy może przeczytać na czym one polegają w "Encyklopedii zdrowia".
I na to jest przysłowie, które każdy inteligentny człowiek zna,ale unika jego stosowania, bo ono jest żenujące "Kiedy chcesz psa uderzyć,to kij zawsze znajdziesz".Można sobie wymyśleć dowolną konstrukcję,że np. będziemy zdobywcami Ligi Mistrzów i oskarżać kogokolwiek , trenera , prezesa, właścicieli,że tego nie zrobili. Można , tylko,że to sensu nie ma żadnego, jest za to bezpłodne i po prostu głupie i śmieszne. Pozdrawiam.

@Zgred.
Tym razem wyczułeś moją ironię.Ja rozumiem pracowników mediów,że starają się zaistnieć . Ale powinna być jakaś granica chociażby przyzwoitości , która nie pozwalałaby tworzyć rzeczywistości fikcyjnej. A do tego dochodzi. My widzimy,że np. Legia jak w meczu z Górnikiem dominuje,ale raptownie okazuje się,że młodzi zawodnicy zabrzan to są gwiazdy ,a nasi neptki.Musimy nie tylko dostrzegać wrogość pismactwa wobec Legii, ale musimy aktywnie temu przeciwdziałać. Pan Mioduski w tej projekcji jest mało przydatny i dobrze,że zamilkł., lecz brakuje kogoś kto by te podejrzenia o koniunkturalizm świadczył za Legią.wniosek to my wszyscy mamy powinność być orędownikami Legii, naszego klubu i naszej chluby.
Pozdrawiam.
6piątek, 06, kwietnia 2018 13:34
Zgred
@Zbyszku

Nie wiem, czy tym razem, zawsze staram się pisać z "serca" -cieszy też fakt, że przynajmniej w pewnych rzeczach "idziemy w tym samym kierunku".
Co jednak ( no cóż) nie zmienia faktu, że zgadzać ze wszystkim się nie będziemy. Szacunek oddaje, z racji wieku, ale i mi ( dziadek) pewnych doświadczeń nie brakuje, a tam nie brakuje- są genialne w całokształcie rozumienia rzeczy - często, których na zwyczajne rozumienie brakuje granicy!...I chyba o to chodzi? To - odejście od stereotypów..Inna myśl, może nowa, ale rozważna.

Na "aucie" jednak Cię "przytuliłem" pewnym tekstem, otwarcie napisałem co mi się nie podoba, widzisz ja lubię pewnego rodzaju szczerość...TO Zasada! I nie ważne czy w lewo czy w prawo - ŚRODEK stanowi całość.

Patrz Pan Panie Zbigniewie to Pana słowa:

".wniosek to my wszyscy mamy powinność być orędownikami Legii, naszego klubu i naszej chluby. "

Zatem te piękne słowa bardzo mi się mieszają w tyglu doznań.
Ja je czytam - tak - wszyscy powinniśmy tą Legię dowartościowywać...Żyjąc tu i teraz, ale tak jak Pan słuchać też Historii, która to odgrywa ogromną rolę.
Dlatego? Nie potrafię zrozumieć Pańskiej iluzjii zafiksowania się na komentatora z Polsatu - pana Hajtę!
Gdzieś w przelotach rozumienia mogę iść w linię kariery, czyli te zagrane godziny w Schalke - ale na Boga - Panie Zbigniewie ten człowiek nie jest, ba nawet nie ma prawa oceniania czegokolwiek co się dzieje na Łazienkowskiej 3. Nigdy tego nie powinien robić! A Pan mu - przyklasnął - wręcz zapodając, że w/w wprowadza nowe, dodatkowe myśli w koncepcji komentarza...
To zakrawa na kpinę i jest tak żałosne, że klawiatura się "nie poddaje" - Hajto - człowiek, który wraz z Mielcarskim kopał Ratajczyka i Pisza - jest dla Pana - autorytetem?


OJ ! Któryś z Nas zatracił sens rzeczywistości, i z całą pewnością to nie ja...W dobie Wielkanocnej Pokory - proszę się naprostować...Very Happy
7piątek, 06, kwietnia 2018 19:26
Zgred
Pewnie - iocosus- się sam odezwie, ani ja Go bronić nie zamierzam -bo pewien dobry charakter w litery zamieni. Z ciekawością poczekam, kiedy to zrobi i kibicować mu będę - bo zapisze się mądrze, celując inteligencją po za "system"...Smile który tu Pan stara się pokazywać...

"Z przykrością muszę to jednak napisać. Jesteś inteligentnym człowiekiem i jest taka prośba do Ciebie, abyś i innych starał się traktować jak ludzi obdarzonych choć szczątkową inteligencją."

To rozszerzone zdanie jest zwyczajnym "ciosem" poniżej pasa.
Zupełnie nie wiem - dlaczego? Pan powoduje takie stwierdzenie, odsyłając bo przecież ( " i innych" ) do ludzi obdarzonych choć szczątkową inteligencją...I choć zamysł jest logiczny to jednak kiedy lustro pęka - sypie kawałki ostre, niektóre nawet bardzo ostre.
Kiedy się w nim - tym lustrze przegląda - kawałki ( do tej pory piękne) tną jak brzytwa...


Co to jest? Wszyscy mamy swoje lata - ale Ty jak widać wszystkich będziesz "uczył życia"...
No z jakiej RACJI?

Senator - jeżeli uznasz za stosowne- to wypisz mnie z tego grona, bo nie strawię dodatkowego "Tatusia"...bardzo przepraszam, coś w życiu przeżyłem, zapracowałem, postawiłem dom, mam świetną rodzinę i nie są mi potrzebne ( do cholery) dodatkowe nauki...
Proszę uczyć Swoje Dziateczki ...!!!
8sobota, 07, kwietnia 2018 01:17
PiroForewer
Skoro juz mowa o Legii, Gorniku, Jozaku i Kartezjuszu:

Zbyszek:

"Przez lata zakłamywano myśl Kartezjusza pisząc " Myślę, więc jestem", podczas , gdy on napisał "Wątpię, więc myślę, myślę, więc jestem"

Pozwole sobie nie zgodzic sie z przedmowca. Kartezjusz jest autorem mysli: "cogito ergo sum". Natomiast wspomniane "WATPIE, wiec mysle" (dubito ergo cogito) zostalo dodane do mysli Kartezjusza dopiero w okolo sto lat pozniej (w roku 1765) przez Antoine`a Leonarda Thomasa.

(A fuller form, penned by Antoine Léonard Thomas, aptly captures Descartes’s intent: dubito, ergo cogito, ergo sum )
9sobota, 07, kwietnia 2018 01:38
PiroForewer
Wszystkie doglebne analizy co do tego meczu utwierdzaja mnie w opinii, ze pilka nozna to nie jakas "sprawiedliwa" gra, ale gra przypadkow. Gdyby Legia wykorzystala w pierwszej polowie swoje sytuacje, to prowadzilibysmy 3:0. Gdyby Gornik wykorzystal swoje sytuacje po wyrownujacej bramce Kurzawy (3 idealne sytuacje: dwie Kadziora i jedna Hajdy), to wmoczylibysmy 1:4.

I wszystkie nasze doglebne analizy taktyki, formy, itd. bylyby o kant de potluc.
Pare centymetrow w te strone, pare centrymetrow w inna, i okazaloby sie, ze Jozak to geniusz albo melepeta.
10sobota, 07, kwietnia 2018 11:08
Zgred
@( PiroForewer)

Witaj Wink czyżbyś "zmienił barwy klubowe" w piśmiennictwie Very Happy
Osobiście odczytuję to jako pozytywne światełko przekazu...
Brakuje tu takich emocji, które stara LN sobą niosła, też ludzi, którzy wtedy stanowili jej pozytywny sens. Zatem Witaj! Ku chwale pitolnictwa wszelakiego o Legii, o panu Sławku i o Kartezjuszu... o VARach o formie systemów i technologii ich przekazu w taktykach...
Aha i "pociągnij" też - Gambita- z tej starej gwardii - od lat staram się wyłapywać Jego pisanie, które mając styl zawsze jest ciekawe.

Pozdrawiam
11sobota, 07, kwietnia 2018 13:09
PiroForewer
Zgred:
"@(PiroForewer)
"czyżbyś "zmienił barwy klubowe" w piśmiennictwie?"

Nie, nie, szanowny Zgredzie Smile, Nie zmieniam barw, nie jestem az tak ambitny, zeby wchodzic na Czarna Elke i sie tu produkowac, jestem typowym skrajnie ironicznym wytworem Legia.net, i tam jest moje serce Smile

Tam sie "wychowalem" i tam zostane. Ale lubie czasem wchodzic na Czarna Elke po nocach, zeby poczytac jakies ambitniejsze teksty niz na Legia.net. Tu jest inny klimat, ktory szanuje i lubie czytac, ale zeby zmieniac barwy? Nie. Moje serce jest w syfie/ironii Legia.net.

Tu jestescie w swoim gronie, ktore to grono szanuje, za merytoryke wypowiedzi, ale nie ma tu mojego serca, moje serce sie grzebie w innych klimatach Smile, bardziej graniczacych z absurdem, ironia, sarkazmem, zartami, idiotyzmem Smile, a nie merytoryka.

Ale lubie Was czytac i serdecznie pozdrawiam.
Dobrze, ze jest taki portal jak Wasz, merytoryczny, wazny i fajny.
Ale moje popierddolone serce jest gdzies indziej Smile, wsrod poyebow Smile

pozdrawiam
piro
12niedziela, 08, kwietnia 2018 13:25
iocosus
@ Piro
Pozdrawiamy.

@ Zbyszek & Jozaka Waterloo wg iocosusa
Per repetitio ad cogitatio ut laude dubitatio – i moja nauczycielka łaciny pewnie by mnie przeklęła! Ba do takiego ucznia by się nie przyznała! Smile

Zatem – repetitio.
Zbyszku nie będę powtórnie wklejać całego akapitu choć może i powinienem, ale zapytam wprost dlaczego wnosisz że fraza: „spotkanie w Zabrzu stanowi  Waterloo trenera!” to dla ciebie asumpt żeby mi przypisać ot taką wykładnię: „że Jozak zmieniając ustawienie poniósł porażkę” - że niby to ja tak sadzę i to właśnie napisałem? Czym się kierowałeś, że doszedłeś do takiego wniosku? Ja nie będę się wypierał że w tym moim stwierdzeniu jest prowokacyjna przewrotność, ale wydawało mi się że ją wyjaśniłem i to zaraz w kolejnym zdaniu w swoim tekście pomeczowym, a skoro to nie wystarczyło, to następnie już bardziej wyczerpująco, tak mi się zdawało, w komentarzu. No i widać, żem głąb, bo wszystko na nic.

Wysłuchałem przedmeczowego grillowania Jozaka przez panów Dziekanowskiego, Fedka i Kołtonia, trener Bochenek starał się w tym raczej ograniczać, a później zobaczyłem meczyk i przyznaję z niekłamaną satysfakcją właśnie mając na myśli dywagacje dziennikarzy, że mogłem w pierwszym zdaniu własnych subiektywnych wrażeń w relacji czarnoelkowej napisać: „ogólnie i w największym skrócie, mnie się podobało” później jeszcze dodałem, że jeżeli największym mankamentem jest tylko skuteczność to w zestawieniu z poprzednimi meczami to spotkanie przynosi satysfakcję. No i co wynika że moje to całe ukontentowanie z meczu prowadzi mnie do tego że mogę przywalić Jozakowi za dobór taktyki na ten mecz, w tym widzę jego porażkę na miarę Waterloo, czyli albo bredziłem że mecz mi się podobał, albo panowie eksperci z Polsatu tak mi wdrukowali w głowę niechęć do trenera Jozaka, że nawet choć o meczu piszę pozytywnie to i tak za taktykę w nim muszę trenera zjechać i to dokumentnie na miarę napoleońskiej klęski? Mhm, w takim razie masz mnie Zbyszku nie za inteligentnego, jak raczyłeś stwierdzić, chyba w imię tylko zbędnej kurtuazji, ale po prawdzie uważasz iocosusa za skończonego kretyna. Tylko dlaczego mi przypisujesz krytykę taktyki z tego meczu skoro jasno twierdziłem: „Odejście od nich (taktycznych koncepcji,  które wiosną uparcie próbował zaszczepić i realizować – Jozak) dało niewątpliwą poprawę, przynajmniej w obrazie poczynań boiskowych, dobrze zatem że trener ostatecznie się zreflektował, dowód rozsądku…” . Gdzie w tym jest krytyka taktyki w tym meczu? Jest krytyka ale tego co było, a mecz z Górnikiem wywołał u mnie wrażenia pozytywne, na tyle że dla mnie stanowi to dowód, że poprzednie pomysły trenera były nietrafione, skutkowały porażkami i na tej zasadzie pomysł Jozaka na 4-3-3 w Legii jest jego Waterloo, to mu nie wypaliło, w tym poniósł klęskę, dla mnie na miarę napoleońskiej. Gra Legii gdy porzucił swoje pomysły taktyczne jest dowodem jak bardzo wcześniej błądził. Samemu Zbyszku wyraziłeś takie przekonanie: „Przegrałby, a z nim i Legia wszystko, gdyby przy niej (tj. starej taktyce) trwał”, powtórzyłeś tym samym to co i ja wcześniej w relacji meczowej napisałem: „dobrze zatem że trener ostatecznie się zreflektował, dowód rozsądku”.

To już mógłbym się szybciej spodziewać celnej krytyki Dalkuba z którym prowadzę kibicowską wymianę poglądów. Definiując w uproszczeniu nasze odmienne acz równoprawne kibicowskie punkty spojrzenia, ja twierdzę że dobór taktyki 4-3-3 przez Jozaka to jedna z przyczyn wcześniejszych porażek, natomiast Dalkub skłania się ku poglądowi, że to zawodnicy, wykonawcy założeń byli zawodni, potrzebują większej motywacji, czasu na adaptacje nowych rozwiązań. W tym sporze mój adwersarz mógłby mi wytknąć co też ja wypisuje, że już po jednym meczu, obwieszczam klęskę poprzednich taktycznych założeń i że to ten jeden mecz ma tego dowodzić. Dwa mecze też dowodem nie będą, ponieważ to tak jak po spotkaniu z Miedziowymi i ze Śląskiem już gloryfikowano nowoczesne założenie Jozaka z trójką środkowych pomocników. Wtedy po dwóch spotkaniach je fetowano, a teraz iocosus już po jednym meczu w odmiennym układzie taktycznym temu poprzedniemu kopie grób i to na polach Waterloo. Cierpliwości mógłby mi rzec Dalkub, w gorącej wodzie kąpany iocosusie poczekajmy, nawet wgrana z Pogonią nie przesądza że Legii w nowej/starej z jesieni taktyce gra się lepiej. Wstrzymajmy się z ocenami do meczów w rundzie finałowej. I mhm, będzie miał Dalkub rację. Tyle tylko że gdybyśmy w innych arkanach taktycznych jednak zaczęli odnosić taśmowe sukcesy, jakaś seria zwycięstw by się nam trafiła, a iocosus po nich by wówczas wypalił – oto dowód na klęskę myśli taktycznej Jozaka (miałbym tą pierwotną z tercetem pomocników rzecz jasna na myśli) - o to dopiero wówczas Zbyszku byś się zdziwił co to też ten uprzedzony chyba chorobliwie do trenera Jozaka iocosus wypisuje! Smile

A teraz już na zakończenie, jeżeli po meczu który daje mi satysfakcję i nadzieję, to pisząc o tym służy mi to równocześnie do krytyki poprzednich decyzji trenera, to czy wyrażając taką prowokującą przewrotność zakładam inteligencję i zrozumienie tych którzy poświęcają swój czas na czytanie tych moich refleksji, czy też wręcz przeciwnie jak to mi próbujesz przypisywać?

Odnośnie „ulegania presji medialnej”, wszyscy przetwarzamy otrzymane informacje świadomie i podświadomie, reinterpretujemy je przyswajając lub odrzucając zgodnie z własnym systemem poznawczym, każdy z nas mniej lub więcej ulega wpływom otoczenia, dotyczy to i mnie i Ciebie Zbyszku również. W tej konkretnej sprawie u mnie jest przekonanie że dokonałem autonomicznej prezentacji własnego poglądu. Rzeczywistość nie jest dwukolorowa, biało-czarna, albo chwalimy, albo ganimy, dla mnie Jozak w trenerskim fachu składa się i z pozytywów i z negatywów. Popełnia „wielbłądy” ale i potrafi się reflektować. Żeby to drugie następowało musi być jednak świadomość tego pierwszego, z tego powodu subiektywnie napisałem o „Waterloo Jozaka” przy równoczesnym wyrażaniu satysfakcji że mecz w Zabrzu, odejście od poprzedniej taktyki, daje mi nadzieje na pozytywną zmianę oblicza zespołu w przyszłości. Bez świadomości błędów – pozamiatają inni.

Jak to będzie faktycznie … to się dopiero o tym przekonamy w rundzie finałowej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1