A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Górnik 2-0: Wyścig trwa

W ostatnim w tym sezonie meczu na własnym boisku Legia zmierzyła się z Górnikiem Zabrze. Nasza drużyna wykonała zadanie i pewnie pokonała zabrzan, ale trzy punkty nie zapewniły mistrzostwa, o które trzeba będzie walczyć w najbliższą niedzielę w Poznaniu. Pierwszą bramkę dla Legii zdobył Sebastian Szymański, druga padła po samobójczym trafieniu Bochniewicza.

Dean Klafurić ponownie dokonał kilku zmian w składzie Legii. Tym razem odpoczywał Adam Hloušek, w miejsce którego na lewej obronie pojawił się Artur Jędrzejczyk. W ataku zagrał Michał Kucharczyk, którego wspierać miał Miro Radović. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz - Broź, Astiz, Pazdan, Jędrzejczyk - Cafú, Philipps - Vešović, Radović, Szymański – Kucharczyk. Goście rozpoczęli w składzie: Loska – Wolniewicz, Bochniewicz, Suárez, Koj – Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa – Urynowicz, Angulo.

Początek meczu wskazywał na to, że zabrzanie przyjechali do Warszawy z zamiarem popsucia Legii planów. Sporo zamieszania na boisku robił Kurzawa, a w 18. minucie stuprocentową sytuację miał Angulo. Hiszpan ruszył do prostopadłego podania od Żurkowskiego, wyszedł sam na sam z Malarzem, minął naszego bramkarza, na szczęście nie trafił do pustej bramki. W 22. minucie było jednak 1:0 dla Legii. Szymański już kilka minut wcześniej próbował szczęścia z rzutu wolnego i niewiele brakowało, by zaskoczył Loskę. Tym razem Szymański podszedł do piłki ustawionej po prawej stronie pola karnego i uderzył ją w taki sposób, że ta zatrzymała się dopiero w siatce.

Od tego momentu Legia przejęła kontrolę nad meczem. Przed przerwą legioniści mieli jeszcze dwie dobre sytuacje. W 34. minucie Kucharczyk z kilku metrów uderzył piłkę głową, jednak dobrze interweniował Loska. Sześć minut później Radović oddał strzał po podaniu od Vešovicia i znów lepszy był bramkarz gości.

Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Cieszył wynik, gra naszej drużyny także wyglądała obiecująco.

W 53. minucie po rzucie rożnym mocno zza pola karnego uderzył Vešović. Część trybun wydała okrzyk radości, niestety piłka trafiła jedynie w boczną siatkę. W 63. minucie boisko opuścił kontuzjowany Szymański, w miejsce którego pojawił się Antolić. Kilka minut później Hämäläinen zastąpił Radovicia. Już dwie minuty po wejściu na boisko Hämäläinen mógł zdobyć gola, ale nie trafił dobrze w piłkę po podaniu od Kucharczyka i strzał poszybował wysoko nad bramką. Fin znacznie lepiej zachował się trzy minuty później, kiedy ruszył do długiego podania od Malarza i przelobował Loskę. Hämäläinena rozpaczliwą interwencją uprzedził Bochniewicz i umieścił piłkę we własnej bramce. Tuż po wznowieniu gry drugą żółtą kartkę ujrzał Broź i musiał opuścić boisko. Nie wpłynęło to jednak na przebieg meczu. Najlepszą okazję na zdobycie kolejnej bramki dla Legii miał ponownie Hämäläinen, jednak fatalnie przestrzelił.

Legia wygrała zasłużenie po jednym z najlepszych meczów tej wiosny w wykonaniu naszej drużyny. To dobry prognostyk przed decydującym meczem w Poznaniu. Aby zdobyć tytuł, Legia potrzebuje tam co najmniej remisu. W innym przypadku będziemy musieli liczyć na to, że walcząca o europejskie puchary Wisła Płock nie przegra z Jagiellonią w Białymstoku.

Dyskusja (8)
1poniedziałek, 14, maja 2018 08:31
Moros
Jak na tak spokojne zwycięstwo to i tak się sporo denerwowałem. Po meczu z Płockiem nie ufam im nawet przy 2-0 Smile Mam nadzieję, że z Szymańskim wszystko ok, bo w końcu zaczął grać na miarę swoich możliwości. Wcześniej się go wpychało do składu bo młody i trzeba dawać szansę, teraz sztab od niego zaczyna ustalanie składu "w polu". Wreszcie daje i "wiatr" pod polem karnym przeciwnika i liczby.

W obronie mieliśmy wczoraj "starą gwardię" i nieźle to wyglądało. W Poznaniu raczej napewno zagra Adam Hlousek w miejsce Brozia, ale ten ostatni zrobił swoje, pomimo końcowego akcentu w postaci czerwonej kartki. Jędza wrócił po kontuzji i był to raczej anonimowy występ, ale w jego przypadku to akurat plus, bo to oznacza, że było solidnie w defensywie i to w tym sezonie wystarczy.

Więcej chyba nie ma co pisać. Całość i tak określi ostatnia kolejka i rozstrzygnięcia. Patrząc tak z boku to drużynie należą się spore brawa za to, gdzie się znaleźli pomimo okoliczności. To jest jednak Legia więc wiadomo jak jest. Za tydzień gramy o wszystko. Chyba gorszego miejsca w Polsce nie ma, ale muszą dać radę, aby nie oglądać się na Wisłę Płock. Czekamy.
2poniedziałek, 14, maja 2018 09:59
corazstarszy
Gawin76
Legia wygrała zasłużenie po jednym z najlepszych meczów tej wiosny w wykonaniu naszej drużyny. To dobry prognostyk przed decydującym meczem w Poznaniu.

To jest esencja. Z pierwszym zdaniem się zgodzę. Rzeczywiście, gdyby zebrać te fajne mecze wiosenne (dużo ich nie było), to Legia - Górnik byłby wysoko w rankingu. Oprócz niepewnego początku, trudno się o cokolwiek przyczepić. Moja indywidualna laurka dla Vesovicia. Widać, że na skrajnej obronie się po prostu marnuje.
Gorzej z drugim zdaniem, tym 'dobrym prognostykiem'. W grze Legii tej wiosny tylko to jest stałe, że nie ma nic stałego. Jak zagrali fajnie w Krakowie, wydawało się, że już do końca będzie dobrze, ale z Koroną, Arką, Jagiellonią i Wisłą Płock to był regularny zjazd w poziomie gry. Aż tu, ni stąd, ni zowąd, po rozpaczliwym poziomie zademonstrowanym w środę, znowu zagrali naprawdę fajnie. I bądź tu mądry.
A, zobaczymy.
3poniedziałek, 14, maja 2018 11:57
Dzynek
Tak jest. To był najlepszy mecz w tej rundzie. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, bo praktycznie większość rzeczy, które się wydarzyły nie szło przewidzieć.
Przyjeżdża Górnik z nastawieniem zagrania futbolu totalnego, choć powinien zrobić to co zwykle: zagrać na kontrę. Nie cofa się głęboko pod bramkę, nie wyciąga naszych obrońców na połowę boiska, nie robi sobie miejsca do szybkiej gry. Chce pokazać inny futbol. Dojrzały, kompaktowy, bardziej uniwersalny. Trener Brosz reaguje na rozpoznanie rywala i zmienia swój pomysł na drużynę. Lecz nie utwierdza się w dotychczasowych pomysłach tylko robi krok do przodu. Naprawdę podziwiam, choć za ten styl poświęcili Angulo, choć widać, że zawodnicy nie czują się w nim dobrze i jeszcze boją się odważnie skrócić pole gry.

Jeszcze bardziej podobała mi się reakcja Legii. Przede wszystkim spokojem i starannością w rozegraniu wytrąciliśmy Górnikowi pomysły na neutralizację naszej drużyny. Pewność w obronie przełożyła się na wyższą grę pomocników i na odwagę w rozegraniu. Vesovic z Radovicem często dostawali piłki przez co łamaliśmy linię pressingu i zmuszaliśmy do ciągłego przesuwania Górnika. Kucharczyk swoim nastawieniem na prostopadłe piłki ciągle absorbował obrońców. Drużyna związała Górnik w bezproduktywnym bieganiu za piłką i z czasem zaczęliśmy czerpać z tego podwójną korzyść, bo Górnik zwyczajnie opadł z sił. Pięknie rozegrany taktycznie mecz i nie umniejsza temu wiele niedokładności.

Tym razem trener mocno pomógł drużynie wyborami personalnymi. Jedynie co mnie martwi to fakt, że dużo czasu mu zajęło zrozumienie predyspozycji naszych piłkarzy, choć jest tu ok. 8 miesięcy. Mam nadzieję, że już wyleczył się z Eduardo, z Vesovica w obronie, z Kucharczyka na skrzydle, z Antolica jako playmakera. Najlepsze jest to, że ta drużyna ma jeszcze margines do poprawy. Czemu gra Astiz a nie Remy? Czemu Radovic gra na 10 zamiast Szymańskiego?
Drużyna złapała balans i pozostaje tylko kwestia zmiany jakościowej na konkretnych pozycjach.

Za tydzień do Poznania po swoje. Zapewne zagrają Hlousek i Jędrzejczyk po bokach, ale to nie zburzy równowagi. Po prostu drużyna zaskoczyła.

@Moros
Z młodymi tak to już jest, że na początku ich drogi trzeba ich wpychać do składu ze względu na potencjał. Jakiś czas muszą dostawać szanse na kredyt. Tylko meczami nabędą pewne umiejętności, których trening nie daje. Szymański miał to szczęście, że dostał kredyt zaufania i w końcu złapał ten flow. Taka jest kolej rzeczy z każdym młodym.
Szymańskiemu zajęło dwa lata, lecz uważam, że mogło być szybciej gdyby fizycznie został przygotowany. Niestety bez mięśni daleko nie zajedzie. Zaraz zacznie się polowanie na niego. Postrzegany jest jako zagrożenie, ale łatwe do wyeliminowania ostrą grą. To jest kwestia krótkiego czasu gdy wypadnie z obiegu na wiele miesięcy z powodu starcia czy faulu przeciwnika. I tu mam pretensje do sztabu szkoleniowego, że go nie przygotował na taką kolej rzeczy. Liczyłem na to, że Jozak znający się na przygotowywaniu młodych do profesjonalnego futbolu wpierw odsunie go nieco od składu by poprawić jego fizyczność. I tu się zdziwiłem, bo tego nie zrobił. A to nie jest jakaś wiedza tajemna. Nasza liga wypuściła wiele chucherek w świat, który zrobił z nich gladiatorów. Pierwsze z brzegu przykłady to Lewandowski, Kownacki, Kamiński. Tylko zastanawiam się czemu my tego nie potrafimy tylko wmawiamy młodemu, że poradzi sobie jak nauczy się uciekać z nogami. Dlatego cieszę się, że dostał powołanie do kadry. Zapewne nie pojedzie na mundial, ale trafi w otoczenie, które wymusi na nim pracę nad muskulaturą. I oby tą pracę Legia umiała kontynuować.
4poniedziałek, 14, maja 2018 15:22
Moros
@Dzynek

Wydaje mi się, ze kiedyś czytałem wywiad z Jozakiem, gdzie zapytano go o sylwetkę Szymańskiego i ten stwierdził, że Modrić poszedł "w świat" jako identyczne "chucherko" i sobie poradził. Dlatego nie sądzę aby dla niego jako osoby doświadczonej we wprowadzaniu młodych piłkarzy "na rynek", był to jakiś wielki problem. Zobaczymy jak się losy Sebastiana dalej potoczą. Niewykluczone, że w następnym sezonie zaliczy spektakularny zjazd formy. U młodych to nie jest takie rzadkie. Jednakże jak pójdzie jeszcze w górę i nie "utonie" po tym ostatnim dobrym okresie, to trzeba będzie chyba zweryfikować to podejście do sylwetki młodego piłkarza. On się napewno jeszcze wzmocni fizycznie, ale w ostatnich tygodniach pokazał, że można dać drużynie dużo, nawet mając posturę kurczaka. A ze będą na niego polowania? Pewnie będą i pewnie już za tydzień, gdzie rozjuszeni zawodnicy Lecha będą chcieli zaostrzyć grę. No ale dobry piłkarz musi mieć szczęście.
5poniedziałek, 14, maja 2018 16:38
Dzynek
@Moros
Tylko Jozak wybiórczo o pewnych faktach mówi. Modric ma potężne nogi i dodając niski środek ciężkości trudno go poturbować. Jego organizm jest przygotowany na atak na nogi. On chucherkiem był tylko od pasa w górę. Ma fundamenty i może sobie pozwolić na słabszy tułów. A Szymański teraz nie ma nic. To jest problem, bo klub czerpie korzyści z jego techniki i sportowej bezczelności, ale nie przygotowuje go do rywalizacji z brutalami. Nie inwestuje w niego, aby jak najdłużej z niego skorzystać. Nie daje mu tarczy na ścięgna i kości. To jest rabunkowa gospodarka piłkarzem. Bardzo krótkowzroczna. Właśnie obawiam się tego, że zanim fizycznie się wzmocni to zdążą go pokiereszować i skończy się dobrze zapowiadający piłkarz. Właśnie chciałbym żeby to u nas wzmocnił się fizycznie bo będzie w stanie grać dużo lepiej niż teraz i przede wszystkim regularnie. I oczywiście będzie wtedy bardziej atrakcyjny na rynku transferowym. Trochę to wygląda jakby klub zapomniał jak to było z Wolskim.

Żeby nie być gołosłownym nogi Modrica:
http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2017/09/22/13/449697F600000578-4909778-Luka_Modric_and_his_muscular_legs_draw_the_eye_in_a_team_photo_t-a-83_1506085191583.jpg

A nogi Szymańskiego nawet głupio pokazywać.
6poniedziałek, 14, maja 2018 19:12
ł apacz
to co robi amika z młodymi talentami (systematyczne wystawianie młodych w pierwszej jedenastce) przyniosło im konkretne korzyści finansowe ale są (prawie) zawsze za nami i nic nie wygrywają w kraju

przykład Szymańskiego pokazuje, że Legia też tak może zarabiać a jednocześnie rok w rok zdobywać dublet

aby tak się stało, Legia musi mieć kilku (3/4) wybitnych graczy (np. klasy, chęci i ambicji jak wcześniej Ljuboja, Nikolić, Vadis), a nie 17 tak samo miałkich - raz 2/3 zagra dobrze, a potem innych 2/3 - ale żaden bardzo dobrze i nie za często, a już prawie nigdy dobrze nie zagra 6/7

oczywiście od tych, którzy są trudno wymagać wirtuozerii bo przecież nikt z stamtąd by ich nie oddał za darmo lub za waciki

i tu się koło zamyka - jak chcesz się w to bawić (DM) i choć trochę zarabić to dołóż konkretnie albo przekonaj kogoś kto to zrobi (gwarancji 0)
7poniedziałek, 14, maja 2018 19:44
CTP
@Dzynek
"Czemu gra Astiz a nie Remy?"
Obiło mi się o uszy, że Pazdan lepiej się czuje, gdy ma obok Astiza. W sensie, że ciężko mu kierować defensywą, jeśli jest w parze z Remy.

"To jest problem, bo klub czerpie korzyści z jego techniki i sportowej bezczelności"
Szymański pogra w Legii maksymalnie jeszcze jeden sezon. Z każdym rokiem jego wartość spada i nie zdziwię się, jeśli odejdzie już w najbliższym oknie transferowym. A my, kibice, chyba musimy się z tym pogodzić.
Zresztą, następcę już chyba mamy: Łukasz Zjawiński z CLJ (18 bramek w obecnym sezonie).
8poniedziałek, 14, maja 2018 20:22
Zbyszek
O tym,że we współczesnej polskiej piłce ligowej Górnik Zabrze jest ewenementem.
Przyjęło się już w naszej piłce, o czym też zaświadcza Komisja Licencyjna,że kluby ligowe muszą spełniać określone kryteria ,aby w ogóle pogrywać z innymi w ESie. W piłce światowej uważa się dość powszechnie,że sukcesy stanowią pochodną środków finansowych i że to one pośrednio decydują, bo pozwalają zatrudniać lepszych piłkarzy i trenerów. I pewno to jest prawda w tym sensie,że te związki da się udowodnić chociażby matematycznie.I jak wykazuje to praktyka przynajmniej ostatnich lat była to reguła bezwyjątkowa.Aż do zjawiska, któremu na imię Górnik Zabrze.Klub ten w ostatnich latach był zarządzany przez różnych prezesów, nawet włodarzy od biathlonu i sportów motorowodnych,aż przyszedł moment,że ogłoszono konkurs na prezesa i nikt się nie zgłosił.Klub był zarządzany z Urzędu Miasta przez nie wiadomo kogo ,ale osobę działającą w imieniu Pani Prezydent zwanej "carową Katarzyną" wierną i wielce oddaną klubowi fankę. Aż sam się zgłosił i dostał posadę prezesa facet wyrzucony z Lechii Gdańsk, będący członkiem zarządu tamtejszego klubu.Nie wiemy czy on ma udział w sukcesach, czy to zbieżność dat,ale faktem jest ,że jest prezesem, kiedy awanse i wygrane są. Trener jest również z przypadku, bowiem jego poprzednik wielce zasłużony proceduralnie " barszczyk" bez kasy nie bardzo był w stanie coś ugrać.Trener współczesny był jak jętka jednodniówka, parę razy awansował wyżej i zaraz zaliczał zjazd w dół, po czym bez żalu rozstawiano się z nim.W Koronie trochę dłużej pobył,ale z sentymentem go tam nie wspominają.I w Górniku mając dobrych piłkarzy ledwo co spadłych ,ale jeszcze żwawych dołował, aż miło do momentu kiedy miejscowe media zarzuciły panom piłkarzom,że jeden mecz celowo przegrali obstawiając wiadome zakłady. Wówczas na wniosek "carycy ' pozbyto się drogich w utrzymaniu ,ale mało wydajnych rentierów. A że forsy nie było na innych,a ktoś grać musiał to zaczęli grać młodzieżą. Przy czym nie można ganić zabrzan,że usiłowali ratować ligowy byt dość znanymi nazwiskami. Przed wielu laty wyraził ten pogląd b. prezes Odry Wodzisław, którego śladami podąża ochoczo wiele klubów,że tylko wspomnę o Podbeskidziu czy Sandecji. Na konkretnych liczbach udowodnił on opłacalność polityki kupowania znanych nazwisk i płacenia im wysokich apanaży, gdyż "jak kupimy za np. 2 miliony i damy na wynagrodzenia kolejne dwa melony to jak dostaniemy z praw te 8 baniek to jesteśmy i tak do przodu 4 miliony" Co racja to racja Smile.I nie wiemy i się nie dowiemy czy gdyby Górnik był w ESie to by na takie młodzieńcze ryzyko poszedł czy by trwał do końca w nadziei,że bezzębne kocury się przebudzą.Jako się rzekło prezes żądań finansowych za dużych nie miał, podobnie jak i trener, nie mówiąc już o młokosach, którzy cieszyli się,że mogą w wysokiej lidze grać. Gdyż ten Górnik to on wedle wszelkich standardów rachunkowych jest bankrutem i jak był w I lidze to był objęty specjalnym nadzorem . Klub jest zadłużony na kwotę nieznaną w całości,ale aby nie dopuścić do jego upadłości Miasto wypuściło obligacje klubu na kwotę 30 mln zł, które samo wykupiło co pozwoliło na podtrzymanie ograniczonej płynności finansowej. I niech mi ktoś teraz wykaże,że w przyrodzie nie rządzi przypadek.
A recepta na funkcjonowanie takiego klubu bez szmalu okazuje się dziecinnie prosta. Najpierw jeszcze młody,ambitny, niedoceniany i chcący się wykazać trener, który traktuje racjonalne podejście poważnie i nie szuka kwadratowych jaj w jakiś rozmemłanych zawijasach taktycznych,ale grający prostym systemem , którego założenia są takie same i grający mecze w tym samym zestawie personalnym . Obok niego młody fizjolog, który w pracach naukowych chce udowodnić prawdziwość swoich założeń i koncepcji przygotowania szybkościowo wytrzymałościowego zawodników. Do tego zawodnicy ambitni, chcący się pokazać, zgrani i zaangażowani wiedzący,że mecz trzeba wybiegać . Niewiele tego?. Na pobyt w czołówce wystarczyło. Na Legię już jednak nie.

O tym,że ten Górnik jest przeceniany.
Ja już się nie wyśmiewam,że pismactwo to co robi klub z Zabrza traktuje jako zaplanowaną i celową pracę,ale już przesadą jest posądzanie Górnika o zbawczą rolę w naszym futbolu.Tu nasuwa mi się porównanie do boksu, a mianowicie w niedawnej walce z Jacobsem Sulęcki uważany była za tego, który jak wytrzyma dwie rundy to będzie ogłoszony sukces. Sulęcki wytrzymał cały dystans i wygrał z faworytem 4 rundy. To tak podnieciło pisamctwo,że pomyliło rolę mało pobitego z wygranym.,To,że nie został zniesiony z ringu i wytrwał za co mu chwała to nie znaczy,że zwyciężył. Podobnie jest z Górnikiem.To,że przed sezonem skazywany przez "fachowców" na spadek a jest w czołówce tabeli nie oznacza,że jest najlepszy. Zresztą przypatrzmy się bliżej tym wielkim zabrskim grajkom:
Loska - lat 22 z Rakowa,Bochniewicz lat 22 , wypożyczony z Udinese( ostatni polski klub to Stal Mielec), Michał Koj lat 25 z Ruchu Chorzów,Dani Suarez lat 28 SD Ponferradina,Adam Wolniewicz lat 25 z Energetyka Rybnik,Szymon Matuszek lat 29 z Dolcanu Ząbki, Szymon Żurkowski z Gwarka Zabrze ( IV liga regionalna),Damian Kądzior lat 25 z Wigier Suwałki, Rafał Kurzawa lat 25 z Energetyka Rybnik, Marcin Urynowicz lat 22 z Gwarka Zabrze i Igor Anculo lat 34 z Platanias Chanion. Żeby było ciekawiej to na zmiany weszli Wojciech Hajda lat 18 z Gwarka Zabrze i Daniel Smuga lat 21 z Victorii Sulejówek.Jak rozumiem z Ząbek, Wigier, Ruchu, Sulejówka bliżej do Zabrza.
Właściwie żaden z jakiegokolwiek znanego i znaczącego klubu. Te wybory wynikały oczywiście z biedy,ale mnie przypominają budowanie "Wielkiej Legii "" przed ponad 50 laty. Z małych klubów, najpierw z Warszawy i jej okolic , potem z Mazowsza i dopiero z Polski.Co z tych ideałów zostało ? Pusty śmiech. Dlatego z bólem serca, bo za hanysostwem nie przepadam , to jednak ich muszę pochwalić.

O tym,że role w naszej drużynie zostały dobrze rozpisane.
Dość dobrze wiadomo ,że ,aby poprawnie grać w obronie to musi ona być zagęszczona,żeby zaś dobrze grać w ataku to szyki muszą być rozluźnione. Ba,ale jak to sprawić. Gra w obronie wedle wszelkiej wiedzy jest łatwiejsza do opanowania.Pewnikiem o niej ze dwa felietoniki popełnię.Dużo trudniejsze jest atakowanie. Sprowadza się ono do wprowadzania piłki w strefę obrony rywala w celu wypracowania i wykorzystania sytuacji do zdobycia bramek.Generalnie są 4 metody ,aby piłka znalazła się w strefie podbramkowej.Można ją tam zwyczajnie kopnąć i liczyć,że to nasz zawodnik ją opanuje. Może też jeden z graczy biec z piłką przy nodze z II linii do strefy ataku. Można pokonywać teren podaniami, krótszymi lub dłuższymi . Można również zagrać piłkę z własnej obrony do zawodnika środka pola tzw. rozgrywającego , który ja przytrzyma i następnie poda do wychodzących do przodu 2-3 partnerów. Są drużyny, które niejako wyspecjalizowały się w jednej z metod atakowania na ogół z tego powodu,że ich zawodnicy nie są w stanie grać różnorodnie i stosować różne metody. Często przywołuje się ,że gra w ataku może mieć charakter szybkiego ataku lub ataku pozycyjnego. Dziś ten podział jest już anachroniczny.Przeciwko zawodnikom Górnika atakować nie jest łatwo, bowiem jest to jeden z nielicznych zespołów który gra wysokim pressingiem co prawda ograniczonym do 2-3 graczy i krótkotrwałym,bo przez 3-4 sekundy,ale nakazującym ostrożność w rozpoczynaniu akcji ofensywnych od własnej obrony.Nadto zawodnicy Górnika są w stanie dużo biegać i ich gra bez piłki mocno utrudnia również inne metody prowadzenia działań ofensywnych. Najważniejszymi postaciami w zespole Górniak grającym ustawieniem 4-4-2 są dwaj defensywni pomocnicy Matuszek I Żurkowski. I to ich trzeba ograć,aby stwarzać sobie okazje bramkowe. I tu trener Klafuricz po raz kolejny wystawia takich zawodników ofensywnych,aby byli oni w stanie zaskakiwać różnorodnymi rozwiązaniami gry ofensywnej. Początkowo wydaje się,że to rywale mają przewagę w grze i że to oni prowadzą grę,ale są to pozory związane z tym,że nasi zawodnicy zgrupowani w środkowych rejonach boiska zmuszają ich do biegania. Rywale mający mniejsze indywidualne umiejętności piłkarskie nadrabiają wybieganiem,ale na takiej intensywności jaką mają na początku meczu całego spotkania grać nie można. Im dalej w mecz tym piłka staje się im mniej posłuszna,a naszym zawodnikom bardziej.
Wymieniłem zawodników Górnika to wypada i podać podstawowe dane naszych graczy : Malarz lat 38 z GKS Bełchatów, Inaki Astiz lat 35 z Apoelu,Łukasz Broź lat 33 od dawna w Legii, Artur Jędrzejczyk lat 31 z Krasnodaru,Michał Pazdan lat 31 z Jagiellonii, Phillips lat 24 z FC Metz,Cafu lat 25 z FC Metz, Miroslav Radovicz lat 34, od dawna w Legii,Sebastian Szymański lat 19 z Białej Podlaskiej, Marko Vesovicz lat 27 z HNK Rijeka, Michał kucharczyk lat 27 od dawna w Legii. Na zmiany w Legii weszli Hamalainen lat 32 z Lecha, Domagoj Antolicz lat 28 z Dinama Zagrzeb.Mało uważni obserwatorzy zwrócą uwagę na różnice wieku pomiędzy zawodnikami obu drużyn i powiedzą,że jest to niekorzystne dla naszego zespołu. Jest to obserwacja trafna,ale wniosek chybiony. Górnicza młodzież przebiegłą o prawie 8 kilometrów więcej niż nasze stare repy,ale nie miało to przełożenia na wynik, bowiem nasi zawodnicy potrafili wykorzystać przeciwko młokosom ogromny atut doświadczenia.Nasi zawodnicy zmuszali przeciwników do gry jakiej nie lubią i w której popełniają błędy , które umiejętnie wykorzystujemy. W tej chwili umiejętność zmuszania przeciwnika do popełnienia błędów i bezwzględne ich wykorzystywanie stanowi ogromnie cenny atut naszej drużyny.

O tym,że po raz drugi trener dopuszcza do osłabienia drużyny.
Jedną z powinności trenera jest przewidywanie zdarzeń i jeśli mają być niekorzystne do zapobieganie im.Już w drugim meczu zwykły obserwator widzi,że jeden z zawodników, poprzednio Mauricio,a wczoraj Broź gra wyłącznie na ambicji, bo pary mu zabrakło. Więc należy przestać go męczyć i dać mu spokój z dalszym graniem.Obaj nie mieli sił nadążać za rywalami i wówczas, aby ich powstrzymać uciekali się do fauli. Było tylko kwestią czasu kiedy sędzia ich z boiska usunie. Ale to trener powinien zrobić to wcześniej, a nie dopuszczać do osłabienia drużyny,. Dwa razy się nam upiekło,ale do 3 razy sztuka.Na Lechu tak pobłądzić nie wolno.

O tym,że kibice Legii narzekają,ale licznie zespół wspierają.
Mecz bez dopingu kibiców to jak kawa bezkofeinowa,albo wódka bezalkoholowa.Trzeba tylko respektować granice i znać hierarchię ważności. Kibice nie są najważniejsi. Najważniejsze są drużyna i klub. Bez nich kibice byliby tylko śmiesznymi przebierańcami do niczego nieprzydatnymi i całkowicie zbędnymi. Są potrzebni jako współtwórca widowiska,ale nie jego autor i wykonawcy,Tak jak wczoraj było to tak być powinno zawsze. Każda strona dobrze odegrała swoją rolę.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1