A+ A A-

Lech - Legia 0-2: Legia mistrz!

Ostatni mecz Legii w tym sezonie nie został dokończony. Piętnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry sędziowie musieli przerwać mecz z powodu zachowania części poznańskich kibiców. W tym momencie Legia zasłużenie prowadziła 2:0 po golach zdobytych przez Domagoja Antolicia i Michała Kucharczyka.

W Legii kolejny raz nie mógł zagrać Michał Pazdan. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Malarz – Vešović, Rémy, Astiz, Jędrzejczyk – Philipps, Antolić, Cafú – Kucharczyk, Radović, Szymański. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Putnocký – Gumny, Janicki, Vujadinović, Tomasik – Trałka, Gajos – Jevtić, Majewski, Jóźwiak – Gytkjær.

W 9. minucie Legia objęła prowadzenie. Radović przejął piłkę po błędzie Vujadinovicia, podał do Antolicia, który precyzyjnym strzałem zdobył gola. Lech natychmiast ruszył do szturmu, jednak jego efektem były tylko seryjnie wykonywane rzuty rożne. W 21. minucie mocno zza pola karnego uderzył Jevtić. Malarz odbił ten strzał i była to jedyna sytuacja przed przerwą, w której nasz bramkarz został zmuszony do wysiłku.

Do przerwy było 1:0. W Białymstoku po pierwszej połowie Jagiellonia remisowała z Wisłą Płock 1:1.

Druga połowa zaczęła się od naporu Lecha. W dobrej sytuacji znalazł się Jevtić, a kilka minut później szarżował Jóźwiak, jednak Malarz nie był zmuszony do interwencji. W 58. minucie w dobrą okazję zmarnował Janicki, który z kilku metrów nie trafił głową do bramki. W 60. minucie na boisku pojawił się Hämäläinen. Fin zmienił Cafú. W 64. minucie kontrę Legii strzałem zakończył Kucharczyk. Putnocký wybił piłkę na rzut rożny. W 66. minucie Gytkjær znalazł się sam na sam z Malarzem. Nasz bramkarz świetnie interweniował. W 69. minucie Szymański podał do Kucharczyka, ten oddał mocny, płaski strzał i był 0:2. Przed wznowieniem gry Hloušek zmienił Radovicia.

Piętnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry mecz został przerwany. Kibice Lecha zaczęli wrzucać na murawę race i inne przedmioty. Po kilku minutach oczekiwania sędzia Stefański podjął decyzję o ogłoszeniu końca meczu.

Legia zagrała bardzo dobry mecz i spokojnie ‘wypunktowała’ Lecha, pieczętując tytuł mistrzowski. Tym samym długi i nerwowy sezon został zakończony pełnym sukcesem na krajowych boiskach.

Dyskusja (14)
1niedziela, 20, maja 2018 20:11
kibic50
DUBLET i wszystko w temacie.
Piję mamrota Smile
2niedziela, 20, maja 2018 20:13
mort
Mistrz!!!
Dziwny bo dziwny ale wreszcie doczekałem znow trzeciego mistrza z rzędu Very Happy
3niedziela, 20, maja 2018 20:22
Senator
Mecz pod kontrolą jak na mistrza przystało.
Cieszymy się i nie szukajmy kwadratowych jaj.
Los dał nam szansę i my potrafiliśmy i bardzo chcieliśmy ten dar wykorzystać. Brawo Legia!!!
4niedziela, 20, maja 2018 21:12
Zgred
@Senator

"Los dał nam szansę i my potrafiliśmy i bardzo chcieliśmy ten dar wykorzystać"

Ja się z tym stwierdzeniem nie zgadzam...To inne kluby mogły/ powinny naszymi przemianami zyskiwać...Jeśli nie umie się tego zrobić - z nami przegrywasz!
Na rozpiski przyjdzie czas. Tu losu żadnego nie było, przyjechali po swoje i ze swoim wyjeżdżają...Los był tylko i wyłącznie domeną "wiary lecha" - taki ich los

Po raz kolejny idealne dobre zestawienie składu, graliśmy bez najlepszego stopera, a zespół nie tracił systemu...nakreślona / ponownie/ taktyka dała Radość.

O reszcie pogadamy Very Happy
5niedziela, 20, maja 2018 21:14
CTP
Wielkie gratulacje dla drużyny i całego klubu! Zdobyć Mistrzostwo Polski i Puchar Polski w okresie gruntownej przebudowy zespołu zasługuje na naprawdę wielki szacunek. Niewiele jest zespołów na świecie, którym udaje się taka sztuka. Brawo!

Słówko o Lechu. Oglądałem ten zespół wielokrotnie w tym sezonie i muszę przyznać, że kompletnie nie rozumiem tego, co się tam obecnie dzieje na linii klub - kibice. Rutkowscy przyjęli taki a nie inny sposób budowy zespołu, moim zdaniem, najlepszy, na jaki stać klub o takim potencjale jak oni. No i oni, według mnie, grają na maksymalnym swoim poziomie. A że ten potencjał jest o wiele mniejszy niż nasz, to tego się raczej szybko nie odwróci, o ile w ogóle. To, co się tam dzisiaj wydarzyło może oznaczać początek końca dla tego klubu, bo ja się bardzo zdziwię, jeśli Rutkowscy po czymś takim jeszcze tam zostaną.
6niedziela, 20, maja 2018 21:27
corazstarszy
Bramki, jak bramki - wszystkie dla Legii cieszą, ale asysty.
wow,

Mistrz, Mistrz, Legia Mistrz
Mistrz, Mistrz, Legia Mistrz
Mistrz, Mistrz, Legia Mistrz

Poczucie szczęścia i ulgi.
Takie upadki i wzloty jak w tym sezonie to trochę nie na moje zdrowie, ale jeśli dalej ma się tak kończyć, to jeszcze przetrzymam.
Miałem chwilę zwątpienia, gdy w składzie zabrakło Michała Pazdana.
Jozak miał rację po przegranym lutowym meczu z JB: 'Obiecuję, że sezon skończymy jako mistrzowie Polski'.
Rację ma też, we wiadomej sprawie póki co, Hadaj.
I teraz ta świadomość, że tylko my to czujemy.
Podziękowania dla wszystkich - piłkarzy, trenerów, ludzi z obsługi drużyny.
7niedziela, 20, maja 2018 21:54
Zgred
@(corazstarszy)

Mam wrażenie, że podkreślasz nie tych Ludzi, których trzeba...
Ale ja / Zgred/ Twojej radości nie zaburzę. Ciesz się czym chcesz!
Cieszenie - ładne jest Wink
8niedziela, 20, maja 2018 22:03
Baron
Najbardziej zwariowany sezon od wielu lat, byłem święcie przekonany, że Legia się wypierniczy w tym sezonie, a wszystko na to wskazywało niemalże na 99.9% a tutaj taka niespodzianka - dublet Wink Inna rzecz, że liga była i jest wyjątkowo słaba. Nie mniej takiego farta wiecznie mieć nie będziemy.
Ale olejmy to dziś i się cieszmy bo jest z czego, a w stosownym czasie podsumujemy ten sezon.
Legia Mistrz!!! Smile
9niedziela, 20, maja 2018 22:08
sektor212
Gratulacje dla wszystkich co Legie mają w sercu. Wytrzymaliśmy ten nerwowy sezon gdzie mistrzostwo wyszarpaliśmy olbrzymim wysiłkiem. Wygrana w Poznaniu smakuje wybornie. Jeszcze raz brawa dla zawodników. Znakomicie dobrana taktyka na dzisiejszy mecz.

Zachowanie kibiców Lecha było do przewidzenia i jest żałosne. Kiedy i kto odważy się zrobić z tym szambem porządek. Kiedy ten rak blokujący rozwój Polskiej piłki ktoś w końcu wytnie i usunie z trybun. Czy do żyje tych czasów?
10niedziela, 20, maja 2018 22:27
Baron
sektor212

"Zachowanie kibiców Lecha było do przewidzenia i jest żałosne. "

Od czasu pamiętnego finału PP z Lechem na Narodowym i obrzuceniu racami murawy i Malarza PZPN, KL i reszta decyzyjnych gremiów w tym kraju nic nie zrobiła z tematem troglodytów na trybunach. Dziś widzieliśmy pokłosie tych zaniedbań. Ja nie jestem zdziwiony, że tym razem to bydło z Poznania zrobiło dym bo to było do przewidzenia dla wszystkich z nas.
Nasza liga robi się znów coraz większym dnem, ostatnio w Białymstoku zrobiono wszystko by nie wpuścić kibiców Legii na stadion, dziś w Poznaniu część kibiców znów nie weszła na stadion. Brak dekoracji dla Legii jest dla mnie kolejnym SKANDALEM, za który odpowiadają wszystkie gremia piłkarskie w tym kraju. Przypominając sobie jeszcze wydarzenia z meczu Piast - Górnik zastanawiam się jak jeszcze nisko upadnie polski futbol?
11niedziela, 20, maja 2018 22:44
Zgred
@Sektor

Nikt się nie odważy!!!
Nikt!!!
Ministerstwo Sportu jest przynależne...a ze sportem tyle ma do czynienia co kolana zakażenie...
O co wołasz? O sens? Nie doczekasz się Kolego...
Za "dziękuję Malarzowi" Boniek rozegrał PP - ale jako Sternik ( płetwal) czymś konkretnym się zajął? Ano po co? Very Happy

Wojewoda od spraw poznańskich bardzo się przejął - ogłaszając w imię przynależności bardzo kary surowe...No tak! Jakie to ładne, cierpliwe, z dozą rozumienia...

Boniek widzi...i co - ? Otóż będzie zniesmaczony, nawet bardzo , siedzący z boku Rutkowski ( ten łysiejący) zapoda, że nic nie mogli zrobić...( ?)

Czujesz to skurwienie? Czujesz tą inność stadionu?
A teraz pryncypia...Liga - jak wyda...Wink MŚ - treść, sens, WSZYSTKO

Liga?
12poniedziałek, 21, maja 2018 08:16
Moros
Emocje opadły, wreszcie to mamy. Był to naprawdę piekielnie trudny sezon. Co najmniej dwa razy godziłem się z brakiem tytułu, a Legia jak Feniks z popiołów znowu się podnosiła i dawała nadzieję. I udało się. Ciężko w tej chwili coś więcej napisać. Wolę się delektować wszystkimi pozytywnymi tekstami, które od rana są w sieci Smile Dziękuję piłkarzom i sztabowi trenerskiemu. Teraz, Ci co nie jadą na MŚ niech odpoczywają. Należy im się Smile
13poniedziałek, 21, maja 2018 10:19
świrekwampirek
Ja od początku tego trudnego sezonu mówiłem że będzie dublet i nie wynikało to ze ślepej kibicowskiej wiary. Czym bardziej jechano z każdej strony po Legii a z drugiej strony wpadano w bezkrytyczny zachwyt po kolei nad Górnikiem, Jagiellonią i Lechem tym moja wiara w MP była mocniejsza i większa.A dlaczego? Bo jesteśmy jedyną drużyną w tym kraju która nauczyła się grać pod presją i nawet mając swoje kłopoty potrafi do bólu działać efektywnie, może nie jest to często piękne widowisko ale skuteczne.
Za to nasi przeciwnicy z Lechem na czele pod presją idą w rozsypkę. Przypomnę że gdy nas ograli 3-0 i mieli 5 punktów przewagi wszyscy ich koronowali i był to ich mentalny koniec.
Można żartem powiedzieć że obecna ekstraklasa to takie rozgrywki gdzie walczy ze sobą 16 drużyn a na końcu i tak wygrywa LegiaSmile

Przez wczorajsze zajścia w Poznaniu zupełnie zapomniano o meczu w Białymstoku a to co tam wyprawiali sędziowie to skandal. Chyba najbardziej ordynarny wałek ostatnich lat. Całe szczęście że Legia dała radę a Lech i jego kibole nie wytrzymali ciśnienia po centrala wszystko zrobiła żeby to Jagiellonia została MP.
14poniedziałek, 21, maja 2018 18:29
Zbyszek
Sport musi zwyciężyć, choćby bandy łobuzów nie wiem jak się starały,aby było odwrotnie. Dlatego o incydencie na samym końcu komentarza.

O tym,że smoka trudno pokonać ,ale starać się trzeba.
Te słowa z pierwszej polskiej encyklopedii ks. Benedykta Chmielowskiego p.t. "Nowe Ateny" przypomniał w niedawno wydanej autobiografii Jerzy Stuhr.Nie wiemy na pewno czy ks. Chmielowski wierzył w smoki,ale chyba tak ,gdyż są one obecne we wszystkich legendach każdego ludu . U jednych są uosobieniem dobroci,a u innych , jak w kulturze judeo-chrześcijańskiej pełnią rolę straszydeł,albo co najmniej zagrożeń dla pozytywnych wartości.W tym sensie smok staje się uosobieniem stanu w którym trzeba próbować z tym co nas usiłuje zniszczyć podjąć walkę. A więc zmierzyć się z wyzwaniami losu,nawet jeżeli sami jesteśmy tego sprawcami. W ostatnim roku w Legii tych zagrożeń było co najmniej kilka i każde z nich mogło nas zwieść na manowce.Najpierw Pan Mioduski, który wygrał walkę o klub i tak był w niej zauroczony,że był nie przewidział co zmieni jak już tym jedynym właścicielem zostanie.Zmian dokonał co niemiara,ale na peryferiach, bo w najważniejszym pionie sportowym pozostawił tych samych nieudolnych i niedouczonych.Zapłacił za to zaniechanie brakiem awansu w Pucharach europejskich,ale nadal tkwił w przekonaniu,że Legii potrzebny trener na lata, a nie na sukcesy.W końcu różowe okulary opadły,ale tylko po to, aby nową miłością zapałać, też na lata, do Romea, choć pewno wolałby do Julci.A ten Romeo od pierwszego wejrzenia pokazał się jako cwany frant , pragmatyczny, który chciał z jak najmniejszymi stratami doczłapać do przystanku przerwa zimowa,aby pokazać na co go stać.Niestety jak to często bywa pokazał tylną i do tego gołą tę część ciała. W którą to część zirytowany do granic możliwości właściciel wreszcie go kopnął. Zachodziła obawa czy aby ociupinkę nie za późno,ale od czego wrogowie.Nie zawiedli. A nowy, prawie stary treneiro podszedł do sprawy ze znawstwem i w żadne wygibasy boiskowe się nie bawił , jednocześnie zachęcając do zabawy zacnych grojków. A ci tak się zabawiali z przeciwnikami,że ci nie wiedzieli co się dzieje i dawali ciała aż miło było patrzeć.
Powiada się,że szczęście sprzyja lepszym. Ono bardziej sprzyja tym co chcą . Po prostu chcą , bo im bardzo zależy.A tym farciarzem nad farciarze, tym, który te smoki przebrzydłe pokonał jest Dariusz Mioduski, sztuk raz. Gratulacje.

O tym,że aby coś osiągnąć to trzeba akceptować cel.
Był w naszej piłce taki trener nieuczony, na naukach prakseologicznych się nie znający, który wymyślił,że tego co się robi, nie robi się tylko po to,aby robić,ale po to aby coś zrobić.Praca ma tylko wtedy sens kiedy jest celowa.Ten mądrala nazywał się Kazimierz Górski.Chodziło mu nie o puste frazesy, o wielkie słowa czy czcze deklaracje,ale o uświadomienie sobie do czego zdążamy.W takim sprzężeniu, wiem i mogę,wierzę,że chcę i wierzę,że podołam.Często wystarczy zdjąć to odium przymusu,aby był widoczny efekt. Ale często bywa i tak,że chce się coś dobrego zrobić dla innego , bo jemu bardzo na tym zależy.Nie mówimy tu o motywacji, bo to swego rodzaju sztuka,ale o zwykłym wspólnym działaniu, bez wystawiania piersi na ordery, bez dzielenia na lepszych i gorszych, swoich i obcych, pasujących do koncepcji i nie pasujących.Jest to silnie zakorzenione w tradycji ludowej jako porzekadło o jeździe na tym samym wózku. Lecz, aby było ono możliwe do zrealizowania i aby ludzie się do niego przekonali to koniecznym jest zerwanie z manią wielkości i z okazywaniem wyższości. Innymi słowy konieczna jest pokora i uniżenie i porządność i przyzwoitość i uczciwość i prawość i sprawiedliwość. Innymi słowy potrzebny był Klafuricz. Gratulacje.

O tym,że choinka przyniosła nam wspaniały prezent.
Mowa oczywiście o ustawieniu 1-4-3-2-1 zwanym "choinką" jakim we wczorajszym meczu nasza drużyna zagrała.Trener Klafuricz o czym pisałem w komentarzach pomeczowych nie był przywiązany do żadnego ustawienia taktycznego nie z tego powodu,że niedouczony,ale dlatego,że musiał wystawiać do gry zawodników najmniej zmęczonych czyli będących w jakiej takiej formie fizycznej. W tej sytuacji ustawienie było wtórne wobec tego kogo miał do dyspozycji. Wypada zgodnie z prawdą zauważyć,że poziom wytrenowania i wybiegania naszej drużyny na przestrzeni rundy nie wzrósł wyraziście,za to wydolność rywali wybitnie zmalała. W ten oto sposób w rundzie finałowej nasze przebiegi nie odbiegały znacząco od rywali ,a wczoraj nawet były lepsze od Lechitów, co pozwoliło nareszcie pokazać różnice w kunszcie piłkarskim.Pewnikiem nie dominowaliśmy nad rywalami,ale panowaliśmy nad wydarzeniami i kontrolowaliśmy przebieg gry.Wczorajsze ustawienie mimo,że nieco anachroniczne ma wszakże stale aktualny wymiar w postaci elastyczności i wszechstronności. Daje ono co prawda przewagę grze destrukcyjnej, bowiem może niej brać udział aż 7 zawodników,ale nie jest pozbawione akcentów ofensywnych. Czterej obrońcy wsparci trzema graczami drugiej linii mogą grać niskim pressingiem, zachowując bliskie odległości pomiędzy formacjami i wzajemnie się asekurując co całkowicie paraliżuje poczynania ofensywne rywali na poziomie zagrażającym utratą bramki. Tak jak to było wczoraj. Lech miał przewagę w posiadaniu piłki, wymieniał znacznie więcej podań,ale był mnie groźny niż mucha napadająca na słonia.
Równocześnie takie choinkowe ustawienie daje przestrzeń w bocznych sektorach boiska do włączania się bocznych obrońców do poczynań ofensywnych, pozwala też na wchodzenie w wolne rejony linii ataku zawodników II linii. Ale jest ono szczególnie wygodne dla dwóch ofensywnych graczy, którzy mają dużo pustej przestrzeni i o ile są dobrzy technicznie to potrafią się przy piłce utrzymać z dala od własnej bramki , jak też wykorzystać innych zawodników do wykończenia celnych podań.
Zawodnicy muszą być jednak cały czas skoncentrowani , zdeterminowani i waleczni w dążeniu do celu. Ich spokojna , bezbłędna gra w miarę upływu czasu odbiera wszelką nadzieję rywalom, którzy modlą się o jak najszybsze zakończenie ich męczarni. Brawo piłkarze. Gratulacje.

O tym,że dobrze wykonano pracę analityczną.
Z dużą przyjemnością obserwowałem sposób poruszania się naszych zawodników po boisku. Nasza drużyna nie była w stanie grać na dużej intensywności ,ale w tym tak jak i w kilku ostatnich spotkaniach gra zespołu była bardzo ekonomiczna. Potrafiliśmy zmusić przeciwnika do spowolnienia akcji, ale też byliśmy w stanie zdecydowanie grę przyśpieszyć. Lecz co najważniejsze popełnialiśmy bardzo mało błędów,będąc bardzo skutecznymi w wykańczaniu akcji. Widać było,że nasi zawodnicy linii ataku wiedzieli,że największą słabością drużyny Lecha jest bardzo słaba , niepewna gra obu środkowych obrońców.Obaj są chłopami na schwał, wysokimi, silnymi,ale niezdecydowanymi, o niskiej koordynacji ruchowej i "wolnych nogach". Kiedy znajdowali się pod presją popełniali kardynalne błędy i w moim przekonaniu dalsze dla nas bramki były tylko kwestią czasu. Niby łatwe,ale trzeba to zauważyć, zawodnicy muszą uwierzyć,że tak jest i że da się to wykorzystać. Gratulacje dla pozostałych członków sztabu szkoleniowego.

O tym,że tchórzostwo wszystkich władz doprowadziło do kompromitacji.
Z rosnącym rozbawieniem obserwowałem od kilku tygodni jak wszystkie instancje sportowe i nie tylko wielce troszczyły ,aby podczas ostatniego meczu sezonu 2017/2018 w Poznaniu był spokój.Jak bano się,żeby nie zadrażniać szanownych poznańskich kiboli. A to Ekstraklasa SA nie chciała ich oczu kłuć widokiem medali zawieszanych na szyjach Legionistów,a to PZPN z jednej strony łajał,ale z drugiej aprobował,a to Policja wiedziała,ale nie wierzyła, a to wojewoda groził paluszkiem i prosił,aby łobuzy dobrze się bawiły. No i łobuzy bawiły się bardzo świetnie. A wszystko to dlatego,że mamy taki klimat,że władza pokazuje siłę i arogancję wobec tych co nie potrafią się bronić czyli niepełnosprawnych i ich matek ,a ustępuje przed bandziorami i chuliganami. Silna władz postępuje dokładnie odwrotnie.
A przypomina to jako żywo zakończenie bajki biskupa Ignacego Krasickiego :"Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły / wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły".
I to jest jedna prawda,ale jest i ta druga. Wczoraj w wywiadzie prezes Mioduski zarzucił pismakom,że ten dramat jest również pokłosiem pogardy okazywanej przez nich wobec rodzimej piłki nożnej co oznacza,że każdy kurdupel i łobuz może sobie po niej skakać i ją mieć za nic.Dodać koniecznie trzeba,że wydarzenia poznańskie są również efektem bezprzykładnej kampanii nienawiści rozpętanej w mediach przeciwko Legii. Przestańmy się oskarżać o to,że nie zdobyliśmy wcześniej więcej punktów i że Legia jest niejako sama sobie winna,że doszło do sytuacji w której ostatnia kolejka decydowała.To inni okazali się szkodnikami, nie my.Nie wolno mylić ofiary ze sprawcą.
Wielu upatruje zbawienia w postaci wprowadzenia rygorystycznych przepisów.Dziś obowiązujące nie są wcale łaskawe,ale nie są prawie wcale stosowane. Z powodu splątania interesów i tchórzostwa.Żadne przepisy nie zmienią tchórza w człowieka odważnego.Bo tylko ludzie odważni nie okażą przed łobuzami strachu,ani słabości lecz na agresję odpowiedzą siłą racji.
Wzywam do natychmiastowego zerwania z polityką kapitulacji wobec bandy łobuzów wspieranych przez prominentnych działaczy klubowych.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1