A+ A A-

Cork City - Legia 0-1: Kucharczyk na wagę awansu?

W Rosji trwają jeszcze mistrzostwa świata, a legioniści rozpoczęli już rywalizację w tegorocznej edycji europejskich pucharów. W swoim pierwszym meczu mistrzowie Polski pokonali na wyjeździe irlandzką drużynę Cork City 1:0. Autorem zwycięskiego gola był Michał Kucharczyk.

 

Zgodnie z przewidywaniami trener Klafurić postawił na ustawienie 3-5-2. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Rémy, Astiz, Wieteska – Vešović, Cafú, Szymański, Mączyński, Kucharczyk – Hämäläinen, Kante. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Cherrie - McCarthy, McLoughlin, Delaney, Griffin – Keohane, Morrissey, McCormack, Buckley, McNamme – Sheppard.

Nie było transmisji telewizyjnej z tego meczu, na szczęście Irlandczycy udostępnili sygnał mediom społecznościowym i przebieg spotkania można było śledzić w internecie. Jakość transmisji nie powalała, ale pozwoliła ocenić postawę legionistów w pierwszym oficjalnym meczu sezonu.

Legia nie grała dobrze, co nie powinno być szczególnym zaskoczeniem, zważywszy na fakt, że w kalendarzu dopiero minęły pierwsze dni lipca. Wybiegani i waleczni zawodnicy Cork City grali bez kompleksów i skutecznie utrudniali naszym zawodnikom rozgrywanie piłki. Uwagę zwracał fakt, że legioniści często próbowali rozciągania gry, przerzucając piłkę z jednej strony boiska na drugą, niestety z mizernym skutkiem. Mecz stał na słabym poziomie. Dużo było strat, chaosu, przerw w grze.

W pierwszej połowie najgroźniejszym zawodnikiem Legii był Szymański, ale dwukrotnie zabrakło mu precyzji pod bramką gospodarzy. Wspierani żywiołowym dopingiem zawodnicy Cork City również mieli swoje szanse. Najlepszą z nich stworzyli sobie w drugiej połowie, kiedy wprowadzony z ławki rezerwowych Cummins dynamicznie wbiegł w pole karne Legii i płasko strzelił. Sytuację uratował niezawodny Malarz. Legia rozstrzygnęła losy meczu w 79. minucie. Sytuacja była pozornie niegroźna – rzut wolny w prawej strony boiska, w dużej odległości od bramki Irlandczyków. Mączyński płasko podał do Kucharczyka, ten zdecydował się na strzał z pierwszej piłki z około trzydziestu metrów i pokonał zupełnie zaskoczonego bramkarza.

W tym momencie liczy się tylko awans do kolejnej rundy i dzięki wyjazdowej wygranej z Cork City, legioniści są blisko tego awansu. Warto jednak pamiętać, że w poprzednich starciach z rywalami z Irlandii, Legia nie potrafiła odnieść zwycięstwa na własnym boisku, dwukrotnie remisując 1:1. Taki wynik oznaczałby nerwy do ostatniego gwizdka sędziego, dlatego w najbliższy wtorek bez wątpienia wolelibyśmy zobaczyć Legię grającą zdecydowanie pewniej, szybciej, dokładniej i bardziej skutecznie niż w pierwszym meczu.

Dyskusja (3)
1środa, 11, lipca 2018 10:26
anonimowy_legionista
Ta transmisja wyglądała tak, że wielu kibiców myślało, że Legia gra w zielonych strojach Wink

Trudno tak chyba musi być - męczenie buły przez pierwsze tygodnie. Chociaż zastanawiałem się czy np. taki Pasquato wczoraj by się nie przydał - strzały z dystansu.
2środa, 11, lipca 2018 15:15
Moros
Ja się fajerwerków nie spodziewałem, choć miałem cichuteńką nadzieję że będzie parę akcji jak w meczu z Viturolem. No niestety nic takiego nie zobaczyliśmy, ale za to bramka była ładna. Ważne jednak, że mamy jakąś zaliczkę. Teraz trzeba czekać do następnego meczu. Więcej w tej chwili powiedzieć się nie da.
3środa, 11, lipca 2018 15:44
Oley
liczy się awans Smile cała reszta do zapomnienia

jeśli dobrze widziałem to Klauf, wzorem Berga zrobił 3 zmiany praktycznie w jednym momencie
trochę jakby ten mecz był po prostu kolejną jednostką treningową
stąd 3-5-2 i ból zębów

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1