A+ A A-

Legia - Arka 2-3: Zadość tradycji

Już piąty sezon z rzędu Legia przegrywa lipcowe starcie o superpuchar. Tym razem, podobnie jak w zeszłym roku, nasza drużyna musiała uznać wyższość Arki Gdynia. W sobotnim spotkaniu padło pięć bramek - wszystkie przed przerwą.

 

Trener Klafurić dokonał tylko dwóch zmian w składzie, który we wtorek mierzył się z drużyną Cork City. W wyjściowej jedenastce zameldowali się Philipps i Radović. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz - Rémy, Astiz, Wieteska - Vešović, Philipps, Szymański, Mączyński, Kucharczyk - Radović, Kante. Goście rozpoczęli w składzie: Šteinbors - Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak – Zarandia, Nalepa, Janota, Bogdanow, Cvijanović  – Kolew.

Już w 2. minucie Legia objęła prowadzenie. Vešović ograł Marciniaka, skierował piłkę w stronę Szymańskiego, pechowo interweniował Bogdanow i było 1:0. W kolejnych minutach Legia miała dużą przewagę. Nasza drużyna grała swobodnie i z łatwością przedostawała się pod bramkę Arki. Wkrótce zaczęły się jednak problemy z grą obronną Legii. Do wyrównania mogło dojść już w 13. minucie. Po błędzie legionistów sam przed Malarzem znalazł się Zarandia. Nasz bramkarz zdołał wyłuskać piłkę. Sędzia Złotek dokonał wideoweryfikacji tego zdarzenia, ale nie dopatrzył się faulu. W 19. minucie było 1:1. Z lewej strony dośrodkował Marciniak, bez krycia zostawiony został Zarandia i efektownym uderzeniem z lewej nogi pokonał Malarza. W 23. minucie do strzału głową w polu karnym Arki doszedł Kante, ale nie trafił w bramkę. W 29. minucie strzał Kucharczyka odbił się od nogi Zbozienia i piłka wyszła na rzut rożny. Legia szybko rozegrała ten stały fragment gry, płaskie podanie powędrowało pod nogi Philippsa, który świetnym strzałem wyprowadził Legię na prowadzenie. Festiwal pięknych goli był kontynuowany w 38. minucie. Precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Bogdanow i znów był remis. Minutę później mocnym strzałem popisał się Kante. Šteinbors dobrze interweniował. W ostatniej akcji przed przerwą Arka nieoczekiwanie objęła prowadzenie. Tym razem z prawej strony dośrodkował Zbozień, a w polu karnym spokojnie do strzału mógł złożyć się Janota.

Legia do przerwy przegrywała 2:3. Gra ofensywna naszej drużyny wyglądała obiecująco, ale niefrasobliwość w obronie sprawiała, że zawodnicy Arki mieli mnóstwo swobody i łatwo dochodzili do sytuacji strzeleckich.

Na drugą połowę nie wyszedł Vešović, w miejsce którego na boisku pojawił się Hloušek. W pierwszych minutach po przerwie Arka była zespołem groźniejszym. Legia nie umiała stworzyć sobie sytuacji, a kontry gości skutkowały zamieszaniem w polu karnym naszej drużyny. W 57. minucie Cafú zmienił Mączyńskiego, a Carlitos Radovicia. Te zmiany rozpoczęły napór Legii, który miał trwać już do końca meczu. Carlitos mógł wpisać się na listę strzelców już w swoim pierwszym kontakcie z piłką, ale Šteinbors obronił strzał oddany przez Hiszpana. W 65. minucie Carlitos dobił piłkę do bramki po strzale Cafú, ale znajdował się na minimalnym spalonym i bramka nie została uznana. W 73. minucie Hämäläinen zmienił Kante. Trzy minuty później Fin znalazł się w wyśmienitej sytuacji, ale z kilku metrów nie zdołał pokonać Šteinborsa. W 81. minucie świetną sytuację miał Astiz, ale przestrzelił. W 83. minucie Carlitos dobrze wrzucił piłkę z rzutu wolnego, niestety żaden z legionistów nie zdołał wbić jej do bramki Arki. Goście mieli kilka okazji strzeleckich po kontrach w końcówce, w komplecie je zmarnowali, ale obronili przewagę wywalczoną przed przerwą i utrzymali jednobramkowe zwycięstwo.

Mecz o superpuchar rozgrywany jest w terminie, który nie sprzyja temu, by rzucić wszystkie siły do walki o to trofeum. W porównaniu z niektórymi próbami z przeszłości, Legia tym razem zagrała i tak wyjątkowo serio, ale nie oszukujmy się, walka o Ligę Mistrzów ma dalece wyższy priorytet niż sparing opakowany w superpucharową otoczkę. Na wynik sobotniego meczu i ewidentne zaniedbania w grze defensywnej naszej drużyny można zatem patrzeć trochę przez palce, wierząc że z takiej lekcji też uda się wyciągnąć pożyteczne wnioski.

Dyskusja (33)
1sobota, 14, lipca 2018 22:42
CTP
Chyba możemy już powoli stawiać zakłady, czy szybciej Klafuric zrezygnuje z 3-5-2 czy Mioduski z Klafurica. Ja zazwyczaj nie bawię się w hazard ale gdybym miał obstawić, to raczej to drugie. Bo odnoszę wrażenie, że dzisiaj dostalibyśmy bęcki grając dowolnym systemem. Odnoszę również wrażenie, że obecny trener jest szalenie przez piłkarzy lubiany, albowiem nie każe im zapierdzielać przez 90 minut pressingiem. A po tym jak Kucharczyk spacerkiem wracał pod własne pole karne wnoszę, że za takie zachowania raczej nie zsyła do rezerw. Ot, może co najwyżej pogrozi paluszkiem.
2sobota, 14, lipca 2018 23:17
sektor212
TRADYCJI STAŁO SIĘ ZADOŚĆ - piaty raz z rzędu Legia nie potrafi zdobyć Super Pucharu.

Znakomita pierwsza połowa meczu mimo trudnych warunków atmosferycznych. Wspaniała reklama rodzimej piłki. Dużo ofensywnej gry, walki oraz pięknych technicznych bramek. Chylę głowę przed Arką, że weszli odważnie w mecz bez przesadnego respektu realizując swoje założenia taktyczne. Mimo szybko straconej bramki podnieśli rękawicę (choć mocno Wojskowi sami im pomogli). Legia tak jak zapowiedział trener gra wysoko, ofensywnie przez co pozostawia sporo wolnego miejsca dla przeciwnika przez co naraża się na kontrataki przyjezdnych. Pierwsze 45 minut pokazało, że jeszcze dużo taktycznej pracy przed Legionistami.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli przyjezdni i w pierwszych 10 minutach stworzyli dwie groźne sytuacje. W tym fragmencie meczu tragicznie prezentował się Radović (w pierwszej połowie wcale nie lepiej) i słusznie został zmieniony. Wejście Carlitosa i Cafu zupełnie odmieniło Legię. Co kilka minut gotowało się pod bramką Arki lecz zawodziła skuteczność. Brak zimnej krwi pod bramką rywala i mecz przegrany.

MOJE SPOSTRZEŻENIA
Bardzo fajnie Legioniści potrafią wyjść ze strefy niskiej z pod pressingu rywala jak również zagrać katastrofalnie (Philips) prezentując przeciwnikowi 100% sytuacje. Ciekawe wytrenowane stałe fragmenty gry (rzuty rożne) w szczególności w pierwszej połowie. Widać pomysł i efektywność wykonanej pracy na treningach (druga bramka Philipsa). Szczególnie bardzo podoba mi się ustawienie Legii przy rzutach różnych. Linia obrony jest ustawiona bardzo wysoko chyba 30 metrów od bramki rywala do zgarniania tzw. drugich piłek, co pozwala przytrzymać przeciwnika na jego połowie. Takie ustawienie powoduje, że mamy więcej zawodników w polu karnym w momencie wprowadzaniu piłki do gry przy rzutach rożnych. Główny grzech Legii to zawodząca arytmia gry. Przy korzystnym wyniku (dwukrotnie) zbyt mocno pchaliśmy się do przodu zamiast pograć więcej piłką i lepiej przegotować kolejną akcję. Również przy złym regulowaniu tempa gry problemy mieli obaj wahadłowi z odpowiednim poruszaniu się po boisku. Jak długo można nimi szarpać do przodu czy do tyłu. Muszą mieć chwilę złapania oddechu. Za to było trochę za mało agresji w bocznych sektorach w strefie niskiej. Za wolno odbudowujemy ustawienie czy to w defensywie czy w ofensywie. W strefie niskiej trochę spóźnieni i zbyt dużo oglądaliśmy groźnych dośrodkowań Arki w nasze pole karne. W nowym ustawieniu chyba najbardziej szwankuje asekuracja czy przekazywanie krycia rywala w fazie przejścia z ataku do obrony. Ma nad czym pracować nasz sztab szkoleniowy. Uważam, że gdyby nie katastrofalne odpuszczenie krycia przez Kucharczyka to Gdynianie nie zaprezentowali by się tak skutecznie. Wyrównująca bramka bardzo mocno nakręciła rywala i pozwoliła im uwierzyć w osiągnięcie dobrego wyniku.

LETNIE TRANSFERY
Uważam za bardzo trafne. Kanté bardzo waleczny pokazał dużo pomysłu do kombinacyjnej gry. Pokazywał się kolegom, nie bał się odpowiedzialności czy trudnych rozwiązań. Carlitos podobnie widoczny, rozsądnie wybierał zagrania do kolegów pokazując inteligentny futbol, a co najważniejsze potrafił dojść do sytuacji strzeleckich. Oczywiście jeszcze brakuje mu zgrania z drużyną, ale myślę, że to kwestia czasu kiedy zacznie lepiej rozumieć się z kolegami. Witeska bardzo solidnie w obronie. Po powrocie Pazdana do gry to Astiz powinien usiąść na Ławce nie on.

REASUMUJĄC na tym etapie przygotowań Legia rozegrała dobry mecz. Fizycznie wyglądaliśmy adekwatnie do okresu przygotowań w jakim Legia obecnie się znajduje. Więcej wymagać będę w sierpniu kiedy wejdziemy w stadium walki o fazę grupową LE. Uważam, że porażka z Arką wyjdzie Legii na dobre. Mecz o SP wykazała ile jeszcze ciężkiej pracy przed sztabem szkoleniowym i zawodnikami w sferze taktycznej.
3sobota, 14, lipca 2018 23:32
Senator
Dobry mecz dla kibiców futbolu. Sytusacji strzeleckich mnóstwo a i bramki piękne. Arka wygraną zawdzięcza bramkarzowi który naprawdę wyjął trzy piękne uderzenie legionistów.
O tej porze aż dziwi werwa z jaką poruszał się nasi piłkarze.
Dwie stracone bramki identyczne jak te w niedawnym sparingu z drużyną rumuńską. W polu karnym zawodnik rywala a obok niego nikogo, można strzelać na dużym spokoju.
4sobota, 14, lipca 2018 23:35
sektor212
CTP

Czy nie za dużo wymagasz w tym okresie przygotowań do sezonu? System 3-5-2 też zły? Wolisz męczenie buły i pozorowaną grę którą Ekstraklasa często nam serwuje? Błędy były i będą to jest piłka nożna polegająca na wykorzystywaniu błędów rywala. Zobacz ile na MŚ w Rosji mamy baboli w obronie czy niecelnych podań. Wydaje mi się, że masz za wysoko ustawione standardy co do Legii. Po za tym o co ci chodzi odnośnie pressingu przez 90 minut. Napisz mi w których fragmentach meczu brakowało pressingu wykonaniu Legii pamiętając, że żadna drużyna na świecie nie jest w stanie grać wysokim pressingiem przez cały mecz. Musi być moment na złapanie drugiego oddechu.
5sobota, 14, lipca 2018 23:52
sektor212
Senator

„Dwie stracone bramki identyczne jak te w niedawnym sparingu z drużyną rumuńską. W polu karnym zawodnik rywala a obok niego nikogo, można strzelać na dużym spokoju”

Dokładnie Senatorze to są momenty gry kiedy błędy w ustawieniu się powtarzają i nad tym elementem gry w pierwszej kolejności musi ostro popracować nasz sztab szkoleniowy. Kiedy spóźnia się wahadłowy musi tą strefę boiska przejąć defensywny pomocnik lub jeden z trzech obrońców wejść w boczny sektor, a DP zająć jego miejsce. Jak na razie mamy z tym duży problem kiedy rywal jest w ataku szybkim. Takie poprawne przemieszczanie się po boisku naprawdę nie jest łatwe, a przede wszystkim wymaga dobrego czytania gry przez naszych zawodników. Legia dopiero uczy się grać w takim ustawieniu i pewnie jeszcze nie raz rywal nas skarci. Ważne by Legioniści potrafili strzelić o jedną bramkę więcej niż przeciwnik, a nasze zadowolenie z gry Legii będzie duże mimo straconych bramek.
6niedziela, 15, lipca 2018 00:47
corazstarszy
@Sektor212
'Wspaniała reklama rodzimej piłki'.
Jeśli ironizujesz, to się nie poznałem na ironii. Po obejrzeniu MŚ, mi się ten mecz, w obydwu połowach, wydawał profanacją piłki nożnej. Może to się nieźle oglądało przez pierwsze 45 minut, ale o jakości nie ma co mówić. Także, nie bardzo z tą reklamą.
Tak normalnie, to miałbym skojarzenia typu 'futbol na wesoło'. Tyle że Gawin bardzo trafnie spostrzegł 'Legia tym razem zagrała i tak wyjątkowo serio'. Ja się z tym zgadzam i to mnie trochę zbulwersowało.
Nie chcę wybiegać w przyszłość, i myśleć o czekającym nas sezonie. Dla mnie istnieje tylko wtorkowy rewanż z Cork i po obejrzeniu superpucharu pewny awansu Legii nie jestem. Z drugiej strony, trudno w Polsce sensownie wymagać od zawodników porządnej gry 14 lipca. Wszak, Legię czeka granie do Bożego Narodzenia.
Na tym etapie zadaniem jest oddzielenie ważnego od nieważnego.
7niedziela, 15, lipca 2018 01:04
CTP
@sektor212
Nie jestem przeciwnikiem systemu 3-5-2. Jestem przeciwnikiem tego systemu w Legii z tymi piłkarzami i z tym trenerem. Jeśli z zespołu, który sezon zakończył 11 porażkami, gdzie bramkarz w wielu meczach był najlepszym piłkarzem, jeszcze wyciągniemy jednego obrońce, to są wielkie szanse na to, że całość skończy się katastrofą.
To jest system dla bogatych, nie dla nas.

"Legia dopiero uczy się grać w takim ustawieniu i pewnie jeszcze nie raz rywal nas skarci"
Fajnie, tylko... po co? Powiedz mi, po kiego grzyba mamy grać ustawieniem, przy którym będziemy przegrywać? Dla zasady? Bo można? Żeby się pochwalić przed kolegami trenerami? Zawsze wydawało mi się, że gra się po to, aby wygrać a nie po to, aby dostać piłkarskiego Nobla za innowacyjność. Najpierw Jozak szukał kwadratowych jaj a teraz Klafuric raźnie podąża jego drogą.
Powiedz mi, skąd ci w ogóle przyszło do głowy, że naszych krajowych piłkarzy można czegokolwiek nowego nauczyć? Przecież u większości z nich w głowach tylko wiatr hula. Ot, przykład z dzisiaj: pierwsza bramka, Vesovic ładnie drybluje i dośrodkowuje do Szymańskiego ale Bogdanow przecina piłkę i pakuje ją do własnej bramki. Wielki fuks, bo Szymański kompletnie olał linię ostatniego obrońcy i w momencie podania był na co najmniej 3-metrowym spalonym. No przecież tego nie da się inaczej nazwać niż zwykłą głupotą. Dokładnie tak samo, jak głupotą było kompletne zignorowanie Zarandii przez Kucharczyka, mimo, że widział go jak na dłoni. W każdym meczu nasi piłkarze popełniają kilkanaście błędów wynikających z ich głupoty. Nawet nie ze zmęczenia, tylko ze zwykłej bezmyślności a często bezmyślnej nonszalancji. A my chcemy jeszcze osłabić zabezpieczenie naszej bramki.
Moim zdaniem, to się nie uda.
8niedziela, 15, lipca 2018 08:43
sektor212
@Corazstarszy

„Po obejrzeniu MŚ, mi się ten mecz, w obydwu połowach, wydawał profanacją piłki nożnej”
Wybacz, ale jeżeli dla ciebie wczorajszy mecz był profanacja futbolu to ja naprawdę długo zastanawiałem się dlaczego tak niesprawiedliwie oceniłeś grę obu drużyn. Pierwsza połowa od początku możemy oglądać wysoki pressing wykonaniu obu drużyn. Kilkanaście przechwytów w strefie wysokiej kiedy jeden zespół był fazie budowy gry to drugi umiejętnie naciskał i zmuszał do błędu. Oba zespoły często z głową potrafiły przenosić ciężar gry wolne boczne sektory długimi przerzutami i przechodzić ze strefy niskiej do ataku szybkiego w strefie wysokiej. Spora Legia grała prostopadłych podań pomijając drugą linię Arki. Stałe fragmenty gry (w 1 połowie) wytrenowane i realizowane w czasie meczu. Wysoko ustawiona linia obrony Legii przy rzutach rożnych i dużo przechwyconych tak zwanych drugich piłek i skuteczne zamknięcie rywala w strefie wysokiej. Na koniec piękne bramki. Trzy strzelone z pierwszej piłki. Obie bramki Arki padły z gry uderzone technicznie nie na siłę i widać po ułożeniu ciała, że zawodnicy celowali wybrany róg bramki. Gol Philipsa również palce lizać a bramka Gdynian z rzutu wolnego – każda liga w Europie chciała by oglądać takie uderzenia. Uważam, że tak surowa twoja ocena wczorajszego meczu o SP wynikała z przegranej Legii i braku zdobycia (chyba po raz 5 z rzędu) Super Pucharu. Złość potrafi zamazać obrazy gry. Profanacją futbolu to można nazwać dwa mecze z trwającego Mundialu Polska – Senegal i Japonia – Polska. Babole w grze straszne a do tego pozorowanie gry.

„Nie chcę wybiegać w przyszłość, i myśleć o czekającym nas sezonie. Dla mnie istnieje tylko wtorkowy rewanż z Cork i po obejrzeniu superpucharu pewny awansu Legii nie jestem”
Ja w przeciwieństwie do ciebie nie boję się o wtorkowy rewanż z Cork. Wygram i przejdziemy dalej. Jak pisałem wyżej uważam, że na tym etapie przygotowań Legia rozegrała dobry mecz. Fizycznie wyglądaliśmy adekwatnie do okresu przygotowań w jakim Wojskowi obecnie się znajduje. Więcej wymagać będę w sierpniu kiedy wejdziemy w stadium walki o fazę grupową LE.
9niedziela, 15, lipca 2018 09:13
Zbyszek
Ja nie będę tak łaskawy, bo nie widzę dla usprawiedliwiania braku profesjonalizmu i lekceważenia kibiców żadnego powodu. Zawodowcy mają zasrany obowiązek traktować swoje obowiązki poważnie,a i trener i zawodnicy je w ogromnym stopniu zaniedbali.
Sportowiec w każdej dyscyplinie wychodzi na arenę sportowej rywalizacji po to,aby wygrać.Nie zawsze jest mu to dane i ja nie krytykuję efektu, bo przegrana z lepszym nawet w pojedynczym meczu nie jest niczym zdrożnym,ale skandaliczne złe przygotowanie pod każdym względem.
Ale bohaterem spotkania, tym w małym stopniu pozytywnym , powiedzmy na plus 2 i w większym negatywnym, powiedzmy na minus 3 był Vesovicz.
To on udanie zaczął,ale i nieudanie zakończył . W I polowie prawie wszystkie nasze akcje szły prawą stroną,gdzie na wahadle grał Vesovicz,ale też wszystkie akcje Arki prowadzone były tą samą stroną. Vesovicz jak poszedł do przodu tak tam pozostawał i nie brał udziału w grze obronnej i wszystkie 3 bramki dla Arki padły po zagraniach z tej strony boiska, w tym po faulu na rzut wolny.Jak został zmieniony w II połowie to owszem nastąpiła poprawa w naszej grze obronnej , ale za to siadła gra ofensywna.
Generalnie naszym zawodnikom brakowało szybkości . Można mieć tylko nadzieję,że takie są założenia trenerów przygotowania fizycznego , że szybkość zostanie wypracowana w mikrocyklu. I tu uwaga na podstawie obserwacji rozgrzewki obu drużyn. Fizjolog Arki nakazywał wykonywanie ćwiczeń dynamicznych,a nasz statycznych. Piłkarze Arki wykonywali ćwiczenia w miarę poprawnie i dokładnie,a nasi niechlujnie i byle jak.Każdy kto ma pojęcie o metodyce treningu wie,że każde ćwiczenie,aby przyniosło pożądany efekt musi być wykonane dokładnie i precyzyjnie . Tolerowanie bylejakości źle świadczy o autorytecie trenera i jego podejściu do obowiązków.
Kilku naszych zawodników zagrało gorzej niż juniorzy młodsi. Tu nie chodzi o etap przygotowań,ale o fatalne nawyki i straty piłek w mozole wypracowanych przez partnerów.Tu wymienię w kolejności Radovicza i Kante.
Radovicz powinien zdobyć 3 bramki,ale się zaplątał we własne nogi,a poza tym nie miał żadnego celnego podania do przodu lub do boku i ani jednego udanego dryblingu. Holował piłkę po to,aby ją tracić. Ale w jego przypadku jest to skutek braku rytmu meczowego i wyczucia gry. Liczyć trzeba,że się poprawi.
Inaczej jest w przypadku Kante. Niestety ma on nawyki wyniesione z gry w marnych klubach, unika walki z obrońcami i ucieka od nich w głąb pola,gubi strefę wywołując chaos i gra przede wszystkim do tyłu.Najlepiej obrazuje to sytuacja w której dostał żółtą kartkę. Najpierw znalazł się środku boiska( po co?), dostał piłkę i powinien pójść z nią odważnie do przodu,albo podać do partnera, lub ostrożniej pójść do jednego lub drugiego boku,ale on wybrał pójście do tyłu i stracił piłkę,a następnie brzydko sfaulował. Obawiam się,że jest to jeszcze jeden z rzędu tych jak np. Sa, którzy mają problem z walką z obrońcami i rezygnują z niej , wycofują się do środka, gubią strefę i nie wykonują zadań taktycznych.To nie jego wina, on tak się nauczył grać,ale w Legii takie zachowania nie mogą być akceptowane.

Wreszcie absurdalne ustawienie taktyczne.Ja nie wiem co chce udowodnić Klafuricz,ale to chciał robić Jozak i co robi on jest pokłosiem dyskusji w Chorwacji kilkanaście lat temu o systemie 3-5-2. Wilson w "Odwróconej piramidzie" pisze tak "Debata o wartości systemu 3-5-2 w konfrontacji z systemem 3-4-1-2 na całe lata zahamowała rozwój chorwackiej piłki nożnej".Wreszcie Chorwaci z tą beznadziejną głupotą zerwali , zaczęli grać 4-2-3-1 i są w finale Mundialu.Jedynym zespołem ,który na Mundialu grał 3-5-2 byli Anglicy. Póki grali z neptkami to im szlo,ale jak trafili na trochę mocniejszych to dali ciała.Ustawienie to wraca co jakiś czas i ja jego analizie poświęcę któryś z komentarzy. Tutaj zasygnalizuję tylko,że opracowane dla analizy skuteczności systemów programy komputerowe wykazują jego systemowe słabości. Wczoraj na swoim miejscu byli tylko Malarz, Astiz jako środkowy obrońca i Szymański jako rozgrywający, reszta wygladała jak by pierwszy raz wyszła na boisku i była zaskoczona,że ma wykonywać jakieś zadania.
Na naszym marnym tle zawodnicy Arki prezentowali się jak profesorowie futbolu,byli dobrze dysponowani szybkościowo i realizowali założenia taktyczne wykorzystując nasze słabości. Z których jedną z najpoważniejszych były zbyt duże odległości pomiędzy zawodnikami naszej obrony w poziomie i obrońcami,a zawodnikami II linii w pionie.Bardzo trafnie na ten aspekt słabości systemu 3-5-2 i pochodnego 3-4-3 zwracał uwagę w studio TVP Rafał Ulatowski po meczach Belgów z Koreańczykami i Anglików z Chorwatami.

Dlatego na miejscu prezesa Mioduskiego tak bardzo bym się nie śpieszył z pozbywaniem się kilku zawodników, którzy Kalfuriczowi nie pasują do błędnej koncepcji.A koncepcja jest wadliwa bo nie chroni przed wrażymi atakami, jak w I połowie wczorajszego meczu,ani nie nie jest skuteczna w ataku co widać było w II połowie. Kiedy przyjdzie nowy trener to będzie miał normalną koncepcję, w i w niej będzie miejsce dla najlepszych zawodników.
A Klafuricz niech udowadnia po latach wyższość jednej koncepcji nad drugą w Chorwacji.

Jednym słowem wyszedłem po meczu zniesmaczony,żeby nie powiedzieć wkurzony.
10niedziela, 15, lipca 2018 09:31
sektor212
@CTP

„To jest system dla bogatych, nie dla nas”
Przede wszystkim to jest system dla zespoły świetnie przygotowanego fizycznie. Po drugie wymaga dobrego czytania gry i szybszego przemieszczania w strefy gdzie będzie zagrywana piłka czy w fazie ataku czy obrony. Wydaje mi się że obaj wahadłowi Kucharczyk i Vesovic maja predyspozycje by grać w tym systemie.

"Legia dopiero uczy się grać w takim ustawieniu i pewnie jeszcze nie raz rywal nas skarci" Fajnie, tylko... po co? Powiedz mi, po kiego grzyba mamy grać ustawieniem, przy którym będziemy przegrywać? Dla zasady? Bo można?
Oczekuje, że nasz sztab szkoleniowy przygotowuje co najmniej dwa systemy (jak nie trzy) którymi Legia będzie operować w zależności od przeciwnika czy też do wydarzeń boiskowych.
W życiu należy się rozwijać i dążyć do większej perfekcji. Uwierz mi, że Kucharczyk w szatni zebrał odpowiedni opierdol i to nie tylko trenera. Swoje na pewno wyłożyli mu sami zawodnicy z Malarzem na czele. Wytykasz słusznie błąd Szymańskiem, że złamał linie spalonego mając wszystkich zawodników w polu widzenia. Tylko dlaczego zakładasz, że to tępy głąb i niczego się nie nauczy. Tą sytuacją również młodemu zawodnikowi zanalizują i dostanie po głowie. To co ma powiedzieć napastnik reprezentacji Anglii Harry Kane kiedy w meczu z Belgami z metra nie potrafił strzelić drugiej bramki dla Anglików. Ile on jest wart na rynku a ile Szymański.

„W każdym meczu nasi piłkarze popełniają kilkanaście błędów wynikających z ich głupoty”
Wiesz jaka ligę bym nie oglądał to w każdej widzę kilkanaście błędów z głupoty piłkarzy. To nie jest tylko nasza Polska przypadłość. Obcinki, podania do rywala ujrzysz w najbogatszych klubach świata. Jeżeli zaczniesz porównywać tempo gry czy jakość ataku szybkiego lig zagranicznych do naszej Ekstraklasy to nie będę miał z tobą o czym polemizować. Tu jest największa przepaść. Sama organizacja gry w Ekstraklasie się poprawia tylko wykonanie jest za wolne.

„Powiedz mi, skąd ci w ogóle przyszło do głowy, że naszych krajowych piłkarzy można czegokolwiek nowego nauczyć?”
Kilku Polaków wyjechało zagranicę i tam potrafili ich nauczyć. Główny problem leży w młodzieżowej piłce, a jest nim intensywność treningu. Wszyscy trenerzy wyjeżdzający na starze zagraniczne po powrocie jako pierwszy punkt wskazują właśnie intensywność. Dla tego kiedy Polak transferuje się za granicę potrzebuje minimum rok na adaptację czytaj szybsze poruszanie i operowanie piłką. Kto nie dostosuje się to wraca do kraju opowiadając głupoty jaki to trener był nie sprawiedliwy itp. Dla tego cieszę się, że Klauvić nie pęka tylko stara się przyspieszyć naszą grę by w Europie nie wyglądać jak zespół z prowincji operujący archaiczną piłką. Pozostaje tylko kwestia czy Chorwat będzie potrafił nauczyć naszych zawodników i najważniejsze czy oni sami będą chcieli mocno zasuwać czy po prostu zwolnią kolejnego trenera gdyż będzie od nich za dużo wymagał.
11niedziela, 15, lipca 2018 09:54
anonimowy_legionista
Najzabawniejsze jest to, że na miejsce w Legii czeka kolejny wielbiciel 3-5-2.

Ja czegoś takiego nie rozumiem, po raz kolejny przegrywamy z drużyną, która otrze się o spadek lub spadnie z ligi.

Mnie Klafurić podpadł Pasquato, a teraz mnie jednak wk..ł.

Może w końcu niech, ktoś napisze do zarządu jakich partaczy zatrudniają, a jakich mają w zanadrzu, wyszukają ... Tak tu to tym co piszą, że będzie kolejnym trenerem Legii.
12niedziela, 15, lipca 2018 10:06
dalkub
pozwolę sobie nietypowo:

CTP napisał "Odnoszę również wrażenie, że obecny trener jest szalenie przez piłkarzy lubiany, albowiem nie każe im zapierdzielać przez 90 minut pressingiem" - nie znam zespołu grającego pressingiem 90 minut - fizycznie nie ma na to szansy

Sektor napisał: "Znakomita pierwsza połowa meczu mimo trudnych warunków atmosferycznych". - ja bym raczej napisał - lekcja poglądowa jak nie należy grać w defensywie, albo football radosny.

i tu również Sektor napisał: "Czy nie za dużo wymagasz w tym okresie przygotowań do sezonu" - Sektorze a od kiedy można wymagać? da się to jakoś określić kiedy wg ciebie forma ma być optymalna?

corazstarszy napisał: "Po obejrzeniu MŚ, mi się ten mecz, w obydwu połowach, wydawał profanacją piłki nożnej". - zastanawiam się dlaczego tak długo ci zajęło żeby stwierdzić ten fakt że Eklapa i jej drużyny grają w coś co ma football przypominać i dlatego zawodnicy z tej ligi raczej ominęli MŚ szerokim łukiem, poza kilkoma wyjątkami w naszej kadrze. Nie trzeba oglądać MŚ aby to stwierdzić, wystarczy obejrzeć mecz dwóch średniaków z ligi włoskiej aby dostrzec mizerię techniczno taktyczną naszych zawodników. Warto też sobie uświadomić, że najlepszy zawodnik tej ligi i jej król strzelców nie znalazł na swe usługi chętnego w rodzimym kraju i dlatego jest w Legii - taka ta liga mocarna jest.

CTP napisał - "To jest system dla bogatych, nie dla nas." - to nie jest system dla bogatych ani dla biednych - inna sprawa że wszystko jest względne bo my przy Arce jesteśmy bogaci - ten system jak i każdy inny będzie działał o ile zawodnicy wypełnią założenia, będą rozumieli gdzie i jak się poruszać itd. - to nie system jest zły, to ludzie robią błędy. Apropos wspomniane 11 porażek Legii było grając w innym systemie.
Dlaczego taki system? ja mam jedną odpowiedź - prezes chce atrakcyjnego footballu, no to mu Klaf chce go zorganizować, a że system to trudny, nowy to błędów masa.

Sektor napisał: "Ja w przeciwieństwie do ciebie nie boję się o wtorkowy rewanż z Cork." - ja też nie ale boję się o kolejne rundy przy takiej grze w defensywie, a to jest jakoś zaraz

Zbyszek napisał "Wreszcie absurdalne ustawienie taktyczne.Ja nie wiem co chce udowodnić Klafuricz,ale to chciał robić Jozak i co robi on jest pokłosiem dyskusji w Chorwacji kilkanaście lat temu o systemie 3-5-2" wydaje mi się że Jozak nie próbował grać 3-5-2 a 4-3-3 - choć generalnie z tym co napisał Zbyszek się zgadzam.

i na koniec Sektor napisał:

"Przede wszystkim to jest system dla zespoły świetnie przygotowanego fizycznie. Po drugie
wymaga dobrego czytania gry i szybszego przemieszczania w strefy gdzie będzie zagrywana piłka czy w fazie ataku czy obrony" czy Legia jest takim zespołem?

"Oczekuje, że nasz sztab szkoleniowy przygotowuje co najmniej dwa systemy (jak nie trzy) którymi Legia będzie operować w zależności od przeciwnika czy też do wydarzeń boiskowych" serio w to wierzysz?
13niedziela, 15, lipca 2018 10:39
CTP
@dalkub
"nie znam zespołu grającego pressingiem 90 minut - fizycznie nie ma na to szansy"
Sęk w tym, że my w ogóle nie gramy pressingiem. Ja już nie wymagam pressingu na połowie przeciwnika ale my, kuźwa, nawet olewamy niski pressing. 11 porażek i tylko 4 remisy, to jest właśnie efekt radosnego futbolu jaki uprawialiśmy za kadencji Jozaka. A teraz jeszcze osłabiamy naszą defensywę licząc, że część tych porażek zamieni się na wygrane. No, ja takim optymistą nie jestem, bo Arka właśnie podała na tacy pozostałym klubom Eklapy sposób na to, jak wygrać z Legią.

"prezes chce atrakcyjnego footballu"
Atrakcyjny futbol właśnie został skompromitowany na rosyjskim mundialu, gdzie atrakcyjna Hiszpania i Brazylia nie wytrzymały starcia z pragmatyzmem Rosji i Belgii. A prezes niech lepiej zajmie się szukaniem pieniędzy na lepszych piłkarzy. Nie wiem, jak jest u innych kibiców ale jak ja widzę to nasze totalne bezhołowie, gdy przeciwnik ma piłkę, to mnie krew zalewa.
14niedziela, 15, lipca 2018 11:19
świrekwampirek
Facet przegrał z Legią pierwszy mecz i już został partaczem, dlatego lubię tak strony Legii bo nigdzie nie ma takiego skupiska ludzi sukcesu do tego znających się na wszystkimSmile
15niedziela, 15, lipca 2018 12:09
sektor212
@dalkub

„Sektor napisał: "Znakomita pierwsza połowa meczu mimo trudnych warunków atmosferycznych". - ja bym raczej napisał - lekcja poglądowa jak nie należy grać w defensywie, albo football radosny.”
Każdy mecz jest kolejną lekcją prowadzącą do lepszej gry. Tylko są dwa warunki kierujące do poprawy PRACA I CIERPLIWOŚĆ. Jakość wymaga czasu. Część kolegów chce już. Tak się nie da. Radosny futbol – przyznaje, że wole ten radosny niż zaryglowany taktyką defensywną kiedy prze 90 minuty kibice mogą podziwiać 2 może 3 sytuacje bramkowe.

„i tu również Sektor napisał: "Czy nie za dużo wymagasz w tym okresie przygotowań do sezonu" - Sektorze a od kiedy można wymagać? da się to jakoś określić kiedy wg ciebie forma ma być optymalna?”
Tak taka powinna być od początku sierpnia i kolejnych mikrocyklach podtrzymywana. Z obserwacji różnych lig mogę śmiało stwierdzić, że te drużyny, które wystartowały z przytupem na przełomie września i października zazwyczaj zaczynają mieć problemy. Cele na tą chwile jest jeden awansować do fazy grupowej LE. Od sierpnia Legia będzie rozgrywać kluczowe meczy by cel zrealizować.

"Przede wszystkim to jest system dla zespoły świetnie przygotowanego fizycznie. Po drugie wymaga dobrego czytania gry i szybszego przemieszczania w strefy gdzie będzie zagrywana piłka czy w fazie ataku czy obrony" czy Legia jest takim zespołem?”
A dlaczego ma nie być. Dlaczego od razu mamy zakładać murowanie bramki i kontratak. W europejskich pucharach taka taktyka powinna być brana pod uwagę. Tylko co w sytuacji kiedy będziemy przegrywać 0:1 załóżmy do przerwy. Przecież rywal przy takim rezultacie wycofa się i on będzie przechodził w system nastawiony na kontratak. Więc musimy uczyć się systemów w których będziemy grać wysoka na dużym ryzyku. Ja nie widzę nic złego, że ćwiczymy grę 3-5-2. Trzeba się rozwijać.

"Oczekuje, że nasz sztab szkoleniowy przygotowuje co najmniej dwa systemy (jak nie trzy) którymi Legia będzie operować w zależności od przeciwnika czy też do wydarzeń boiskowych" serio w to wierzysz?”
Czyja wierzę w to na serio? A co mi innego pozostaje. Kibicuje Legii i chciałbym by Wojskowi potrafili w miarę płynie przechodzić z jednego systemu w drugi i zaskakiwać rywala. Należy pamiętać, że przeciwnik nie jest głupi i zawsze przygotuje odpowiednią taktykę by niwelować nasze silne strony na swoją korzyść. Dla tego ważne jest dążenie do jak największej powtarzalności wyuczonych schematów prowadzenia gry z wykorzystaniem całego boiska.


PS. dalkub
Za dam ci pytanie troszkę z innej beczki. Dlaczego na MP kadetów w piłce siatkowej 5 drużyn potrafi grać trójblokiem a 3 nie? Spróbuj to zjawisko uzasadnić.

PS. W filmie MIŚ mamy taką scenę kiedy prezes mówi do zawodniczek. „Może mają oni jakieś plusy tylko ważne jest by te plusy nie przysłoniły wam minusów” I tak właśnie odbiera negatywne komentarze niektórych kolegów. Nikt nie widział nic pozytywnego w grze Legii tylko same błędy i ogólnie jest tragedia i jak najszybciej zwolnić trenera. Ja nie jestem fanem obecnego szkoleniowca. Jednak jak każdy, który zaczynał ma u mnie kredyt zaufania. Ja mam większe obawy, że kolejny raz leniwi piłkarze Legii pogonią trenera który wymaga od nich większej kreatywności i inteligencji boiskowej niż sami zawodnicy będą chcieli się rozwijać. Najłatwiej stwierdzić my się nie nadajemy.
16niedziela, 15, lipca 2018 12:24
anonimowy_legionista
@świrekwampirek

Nie przegrał meczu, a przegrał trofeum. W piłce nożne gra się o puchary, patery, trofea i o pieniądze. Chociaż te ostatnie dla piłkarzy są obecnie najważniejsze.
17niedziela, 15, lipca 2018 13:06
świrekwampirek
Za to wyciągnął nas z mocno beznadziejnej sytuacji i dzięki temu Legia zdobyła MP i PP znacznie ważniejsze niż dosyć sztuczny twór jak SP. Nie wiem jak potoczą się losy obecnego trenera bo tu nie ma reguły ale nazywanie go po jednym meczu partaczem jest przegięciem. Tak jak przegięciem jest przez wszelakich pismaków i "dobrze poinformowanych" wciskanie Nawałki kiedy dopiero podpisał nowy trener kontrakt.
18niedziela, 15, lipca 2018 13:09
sektor212
@Zbyszek

„Ja nie będę tak łaskawy, bo nie widzę dla usprawiedliwiania braku profesjonalizmu i lekceważenia kibiców żadnego powodu.”
Tym pierwszym zdaniem dość mocno mnie szokowałeś. Czyżby oglądaliśmy inne mecze długo się zastanawiałem. O co ci chodzi pisząc lekceważenie kibiców. Legia zagrała w najsilniejszym składem. Zaangażowanie i walki naszym zawodnikom nie można odmówić. Do końca meczu Legia starała się zdobyć bramkę. Wizualnie ja nie widziałem żadnego lekceważenia nas kibiców czy też samego rywala. Patrzę na statystyki i widzę:
Strzały
Legia 16 / Arka 9
Celne
Legia 5 / Arka 3
Ataków
Legia 52 / Arka 28
Sytuacje bramkowe
Legia 10 / Arka 5
Dośrodkowania
Legia 36 / Arka 12
Rzuty rożne
Legia 8 / Arka 1
Statystycznie Legia przeważała w całym meczu. Z 10 sytuacji bramkowych wykorzystała by 2 więcej i w innym tonie formował byś swój komentarz. Ciekaw jestem kiedy zawodnicy Arki powtórz taką skuteczność. Zwróć uwagę, że przy każdej bramce Malarz był bez najmniejszych szans. Dziś powtórnie obejrzałem nagrany mecz i następnie popatrzyłem w statystyki i naprawdę nie wiem na jakiej podstawie sformułowałeś swoje pierwsze zdanie czy też dalej pisząc o skandalicznym złym przygotowaniu pod każdym względem. Najwidoczniej w pamięci zapadła ci rozgrzewka naszych zawodników odbębniona byle jak. Ja rozgrzewki nie widziałem lecz nie zamierzam podważać twoich obserwacji. Zapewne tak było jak opisałeś. Lecz sam mecz nie był taki tragiczny wykonaniu wojskowych.

Ostro krytykujesz Kante. Ja ponownie do końca nie mogę się z tobą zgodzić gdyż od początku meczu wymiennie z Radoviczem pokazywali się do gry w środkowym sektorze boiska. Wydaje mi się, że takie miał przypisane zadanie z którego w miarę się wywiązywał. Również kilka długich przerzutów do niego było udanych gdyż Kante potrafił zastawić się, przyjąć piłkę i dalej rozegrać akcję w boczny sektor. Dla mnie nie prezentował się tragicznie.
Natomiast Radović pełna zgoda bez produktywny hamulcowy naszych szybkich akcji przy tym notujący za dużo strat.

Jak pisałem wcześniej z taktyką za wcześnie wyrokować jednoznaczne tezy. Poczekajmy spokojnie, a gra powinna nabrać większej dyscypliny taktycznej.
19niedziela, 15, lipca 2018 13:14
dalkub
Sektor

Kadet w siatkówce to w tej chwili rocznik 2003-2002 - czyli 15/16 latki - więc chyba jeszcze mogą nie potrafić.

Radosny football to powiedzenie na totalne bezhołowie w defensywie - Legia grając w defensywie to co gra znowu zmieni trenera w ciągu 2-3 miesięcy, a może szybciej - Nawałka stoi w blokach.

Widzę że masz wielką wiarę - ja po wypowiedzi Rybusa byłbym bardziej sceptyczny i co do możliwości Legii i co do ilości zaproponowanych taktyk

na koniec - pomiędzy hurraoptymistyczną grą bez defensywy a murowaniem bramki jest mnóstwo innych możliwości.

Ja kiedyś grywałem w systemie 3-5-2 - wtedy było dwóch kryjących i stoper i wiem co to znaczy dla wahadeł, jaka jest odpowiedzialność, jakie rozumienie i jak długo trwa nauczenie się go i ile trzeba mieć zdrowia do biegania. Cały schemat asekuracji jest zupełnie inny, nowy i oni też muszą się tego nauczyć.
20niedziela, 15, lipca 2018 13:23
sektor212
@anonimowy_legionista

A co to jest Super Puchar. Jaka jest jego wartość rynkowa (wpływ kasy do klubu) czy marketingowa (przekaz medialny) w porównaniu do awansu do fazy grupowej LE. SP to trofeum o małym znaczeniu. Dodatkowo zawsze rozgrywany w trakcie przygotowań Legii do gry w europejskich pucharach. Daj spokój na siłę wmawiać, że przegraliśmy coś znaczącego.


@świrekwampirek

Z Nawałką to masz rację. Pismaki i dobrze poinformowani już donosili jak to Adam prosto z lotniska pojechał na Legie taksówka spotkać się z prezesem. Zresztą już jest szerzona fama, że jak Chorwat nie awansuje do LM to Adaś zastąpi go na stanowisku pierwszego trenera.
21niedziela, 15, lipca 2018 13:24
kibic50
"Przepraszam ale muszę, inaczej się uduszę"

Po pierwsze nie system, w tym przypadku 352 ale to piłkarze grają.
Na usprawiedliwienie dodam, że skąd Kucharczyk mógł przewidzieć, że facetowi, którego powinien kryć wyjdzie strzał, do tego z woleja życia ?
Skąd faulujący chyba Vesović mógł przypuszczać, że strzelcowi wolnego wyjdzie strzał życia ? Very Happy

Teraz bardziej poważnie, a może i nie...

Sztab Legii szykuje optymalną formę fizyczną na III i IV rundę kwalifikacji do LM. W odróżnieniu od poniektórych poprzedników trener Klafu potrafi skorzystać z aparatury zakupionej przez Prezesa, aby móc indywidualizować i właściwie dozować obciążenia treningowe po to, żeby forma była wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna. Akurat na pewno nie na mecz o nic czyli o SP. !!!
W drużynie brakowało zawodników z pola będących na Mundialu. Można powiedzieć,że w drużynie jest mnóstwo zawodników i każdy ma buławę w plecaku i powinien skorzystać na nieobecności graczy dotąd podstawowych,ale to teoria, gdyż droga do I drużyny musi być dłuższa dla tych co do niej aspirują.
Drużyna Arki po raz drugi / w poprzednim roku był to Ojrzyński/ jest prowadzona przez trenerów, którzy chcieli coś Legii udowodnić . Piłkarze Arki jawili się, zwłaszcza w 2 połowie jak by byli na innym etapie przygotowań do rozpoczęcia sezonu czyli jak by mecz z Legią był szczytem formy.
I to należy przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza czyli na spokojnie.
Widoczna jest zmiana organizacji gry oraz jej sposób.Trener Klafurić podjął zadanie unowocześnienia taktycznego gry naszej drużyny. Zadanie chwalebne. Tylko musimy pamiętać, że taktyka jest znacznie bardziej potrzebna zawodnikom gorszym niż tym lepszym. Zawodnik utalentowany a więc taki, który szybko podejmuje trafne boiskowe decyzje i dysponujący dostateczną techniką,aby je wcielić w czyn nie potrzebuje ścisłego nakierowania taktycznego , wystarczą mu uwagi ogóle czego się od niego oczekuje w obronie,a czego w ataku wobec tego co i jak gra rywal. Zgoła odmienne zadania ma trener zawodnika, który tymi walorami nie dysponuje. Temu musi przekazać co, jak, kiedy , gdzie i wobec kogo. Zawodnik słabszy, bardziej potrzebuje trenera od zawodnika dobrego.
Wobec powyższego trener, aby odnosić sukcesy musi dysponować w większości tymi "dobrymi" graczami, albo dysponować czasem i posiadać umiejętności szkoleniowe zwane "warsztatem", aby tych gorszych nauczyć prawidłowych zachowań boiskowych. A ten niezbędny czas musi być mierzony miesiącami,a nie tygodniami. Więc teraz, ażeby awansować do LM to muszą wrócić najlepsi i niestety zespół wymaga wzmocnień zawodnikami do grania na wymaganym poziomie.Inna optyka to skazywanie się na porażkę.Bo "krawiec kraje jak mu materii staje".

Edit
Wczorajszy mecz był jedynie sparingiem o czym może świadczyć choćby ilość dokonywanych zmian.
22niedziela, 15, lipca 2018 13:25
corazstarszy
@a_l
Nie przegrał meczu, a przegrał trofeum. W piłce nożne gra się o puchary, patery, trofea i o pieniądze. Chociaż te ostatnie dla piłkarzy są obecnie najważniejsze.

Oj ta, oj tam. Podążył drogą poprzedników, spośród których jednych cenimy bardziej, innych mniej, ale którzy w bieżącym 10-leciu wywalczyli dla Legii tyle ważnych trofeów, że SP przy nich blednie. No bo tak: Urban Jan 2012 - przegrana w karnych ze Śląskiem, 2013 - chyba nie rozgrywano, 2014 Berg Henning - przegrana z Zawiszą, 2015 Berg Henning - przegrana z kimś tam (poza Warszawą), 2016 - Hasi Besnik - wysoka przegrana z kimś tam w Warszawie; 2017 Magiera Jacek - gościnność wobec Arki, część 1. Do wyboru, do koloru.
Mnie Klaf nie zirytował. Bardziej nieporadność i dezorganizacja w grze Legii, pozwalanie przeciwnikowi na bezkarne strzelenie nam goli.

@dalkub
... zastanawiam się dlaczego tak długo ci zajęło żeby stwierdzić ten fakt że Eklapa i jej drużyny grają w coś co ma football przypominać i dlatego zawodnicy z tej ligi raczej ominęli MŚ szerokim łukiem, poza kilkoma wyjątkami w naszej kadrze. Nie trzeba oglądać MŚ aby to stwierdzić, wystarczy obejrzeć mecz dwóch średniaków z ligi włoskiej aby dostrzec mizerię techniczno taktyczną naszych zawodników. Warto też sobie uświadomić, że najlepszy zawodnik tej ligi i jej król strzelców nie znalazł na swe usługi chętnego w rodzimym kraju i dlatego jest w Legii - taka ta liga mocarna jest.

Skoro dostąpiłem zaszczytu ...
Dostrzeżenie i stwierdzenie jest z późnych lat 90-tych lub wczesnych lat bieżącego stulecia, gdy w Polsce szerzej dostępne stały się mecze lig zagranicznych, itd. Każdy się zorientował, że my w Polsce pasjonujemy się inną dyscypliną niż prawdziwa piłka nożna. Zdarzenia typu MŚ o tym jedynie przypominają.
Jasne, kierując się kryteriami ściśle piłkarskimi, polskim drużynom w ogóle nie powinniśmy kibicować.
To można rozciągać na wiele dziedzin życia - nie mamy żon tak ładnych jak pani Keira Knightley, nasze 7-letnie Ople nie wytrzymują konkurencji z innymi wieloma markami i nowymi egzemplarzami. To żony mamy odstawić na stałe do teściów, a Ople do garażu, a kluczyk do garażu wrzucić do rzeki?
Na pewno rozumiesz, że działają tu mechanizmy w stylu 'Bliższa koszula ciału'. Ja obecnie kibicuję Legii z przyzwyczajenia, z sentymentu, może z poczucia lojalności - kim byłbym we własnych oczach, gdybym Legię zostawił teraz, gdy tak mocno odstaje od średniej europejskiej?
Więc, rozstrzygają motywy sentymentalne i psychologiczne, a nie piłkarskie.
Z Carlitosem jest dokładnie tak jak piszesz. Ale raczej każdemu obserwatorowi ligi w sezonie 2017/18 jego gra się podobała. Na takich Legię, i to przy sprzyjającym splocie okoliczności, stać. Ja wybrzydzać nie będę. Wolę niechcianego za granicą Carlitosa, niż niechcianego np. w Lazio, czyli tam, gdzie jest prawdziwa piłka nożna, Maurício.
23niedziela, 15, lipca 2018 13:40
świrekwampirek
Ja dodam że to Vesović był faulowany a nie faulującym ale wiadomo Złotek.

Sektor co do trenerów u nas jest ciągły płacz że są szybko zwalniani, nie daje im się szansy zbudować drużyny itd ale po pierwszym potknięciu często te same osoby żądają głowy szkoleniowca.
Kolejnym problemem jest widoczny od lat układ Polski trener-dziennikarze. Obawiam się niestety ruszy machina Klaf precz Nawałka ratuj Legię. Każde najmniejsze potknięcie Chorwata będzie mnożone przez 10. I nie chodzi mi o jakąś sympatię do obecnego trenera tylko znowu będziemy mieli rewolucję kadrową.
24niedziela, 15, lipca 2018 14:01
anonimowy_legionista
@sektor212

"A co to jest Super Puchar. Jaka jest jego wartość rynkowa (wpływ kasy do klubu) czy marketingowa (przekaz medialny) w porównaniu do awansu do fazy grupowej LE. SP to trofeum o małym znaczeniu."

To jest puchar, który można i należy postawić w gablocie.

Jak się nie ma siły biegać to ustawia się drużynę tak, że strzelić bramkę na 1:0 i potem grać z kontry.
25niedziela, 15, lipca 2018 14:07
sektor212
@dalkub

Błędna odpowiedz. Ta prawdziwa i przykra to LENISTWO TRENERÓW. Już w młodziku uczysz się trójbloku i zawodnicy potrafią ten element stosować w czasie meczu. Tylko wymaga to przedewszystkim nowego sytsemu ustawienia piewszej lini (czyli blokujemy strefowo) oraz wąskiej pozycji wyjściowej (zawodnicy stoją na szerokoś rąk). Następnie uczysz się odpowiedniej pracy nug pod siatką (przemieszczanie się w lewo/prawo). Jednak trenerzy idą na łatwiznę i wolą postawić na atak niż blok. Dla tego w strefe medalową w młodziku czy kadecie nie awansują zespoły które nie potrafią grać trójblokiem.

W piłce nożnej mamy podobnie. Więszość młodych zawodników przechodzi do seniora bez odpowiedniego przygotowania taktycznego. W seniorskiej nie jest lepiej. Nasi szkoleniowcy boją się odważniej wejść w trening taktyczny często z lenistwa. Wygodniej grać prościej bez zawiłej taktyki. Skutki tej sytuacji są takie, że nasze ligowe zespoły nie potrafią zmieniać systemu gry w czasie meczu. Albo będą bić głową w mur grając lagi do przodu albo stawiać autobus w polu karnym i wybijać piłki na oslep. I tak od lat. Dla tego jestem zadowolony kiedy Legia próbuje grać bardziej ambitnie i bardziej zawansowaną taktycznie piłkę. Kiedyś trzeba zacząć iś do przodu.

Radosny football to powiedzenie na totalne bezhołowie w defensywie. No wybacz Arka w całym meczu miała zaledwie 5 sytuacji bramkowych. Ja bym tego bezhołowiem w defensywie bym nie nazwał. Błędy były lecz nie w jakiejś zastraszającej ilości. Należy również pamiętać, że pomyłki są do poprawy.

„pomiędzy hurraoptymistyczną grą bez defensywy a murowaniem bramki jest mnóstwo innych możliwości”. Oczywiście z stąd moje oczekiwania, że nie będziemy ślepo grać cały czas 3-5-2 tylko będą przygotowane dwa inne warianty by odpowiednio reagować na boisku.
26niedziela, 15, lipca 2018 16:33
dalkub
Sektor

na więcej nie mam czasu, ale powiedzenie że w tym meczu Legia grała dobrze w defensywie bo Arka miała tylko 5 sytuacji jest nieco karkołomne i chyba mocno na wyrost.
Pomyłki są do poprawy - jest to bardzo głębokie stwierdzenie - problem polega na tym czy uda się je poprawić i kiedy.
27niedziela, 15, lipca 2018 17:17
Zbyszek
@kibic50.
Wybacz,ale to nie jest piłka ręczna. W jej nożnej odmianie piłkarze owszem grają,ale w systemie. Bez systemu to by była wyłącznie podwórkowa kopanina.

@sektor 212.
Ależ oczywiście masz prawo do swojego zdania. Wiesz na pewno na czym oparłem swój osąd,ale mimo to postaram się wyrywkowo i w skrócie , bo rzecz wymaga wielostronicowych opisów rzecz wyjaśnić. Jak wiesz każdy piłkarz na boisku wykonuje zadania destrukcyjne, konstrukcyjne i egzekucyjne. Przed prawie 50 laty kiedy wprowadzano matematyczne modele procentowego udziału poszczególnych zawodników w tych zadaniach uznano,że w piłce przyszłości każdy gracz te zadania będzie wykonywał po równo, stąd m.innymi pomysł z tzw. "futbolem totalnym" niemożliwym w praktyce do realizacji. Niezależnie od systemu np. obrońca ma więcej zadań destrukcyjnych, mniej konstrukcyjnych i jeszcze mniej egzekucyjnych, zaś napastnik odwrotnie. Jednocześnie każdy system ma swoje wymagania odnośnie stawiania i wymagania realizacji zadań od zawodników na poszczególnych pozycjach. Nie wchodząc w szczegóły dla potrzeb analizy przyjmijmy,że w systemie 3-5-2 napastnik ma 70% zadań egzekucyjnych, 20% konstrukcyjnych i 10 % destrukcyjnych. Kiedy drużyna ma piłkę i jest w fazie ofensywy to napastnik ma być w strefie obrony rywala i realizować zadania konstrukcyjne i egzekucyjne. Natomiast Kante poza pierwszymi ok. 10 minutami znajdował się w środkowych rejonach boiska i zadań egzekucyjnych nie wykonywał z natury rzeczy. Tym samym jego wartość wynosiła nie 100%,ale 30%. A to czy ma od predylekcje do gry kombinacyjnej czy nie to inna sprawa, bo zadania egzekucyjne można wykonywać w różny sposób, także poprzez kombinacje.Tylko,że wykonywać je należy w strefie podbramkowej , a nie tam gdzie nie mają one żadnego znaczenia i rywalom nie zagrażają w żaden sposób.
Zapewne Kante z takim graniem pasowałby do każdej innej polskiej drużyny,ale ja od zawodników Legii z wyraźnie piłkarsko słabszym rywalem wymagam gry do przodu,a on ma z tym problem wynikający z nabycia nawyków gry pomiędzy słabeuszami.Czy trenerzy i on sam zdołają te złe nawyki zmienić oczywiście pokaże czas. Ja też chciałbym,aby tak się stało.
A o wadach systemu 3-5-2 napiszę nie tak prędko, bo "zarobiony" jestem, a to wymaga poważnych analiz. Pozdrawiam.
28niedziela, 15, lipca 2018 17:43
kibic50
@Zbyszek

"Wybacz,ale to nie jest piłka ręczna. W jej nożnej odmianie piłkarze owszem grają,ale w systemie. Bez systemu to by była wyłącznie podwórkowa kopanina"

Wiem i dlatego rzadko zabieram głos nt taktyk i tym podobnych zostawiając to mądrzejszym.
Problem polega na tym, że tekst jest Twój. Napisałeś go w piątek, 08, lipca 2016 20:05 po meczu o super puchar Legia vs Lech 1:4
Zmieniłem tylko nazwiska trenerów i nazwy drużyn.
Ot, taki niewinny żarcik Wink

Osobiście bliżej mi do Twojej oceny po meczu z Lechem, tym bardziej, że jak życie pokazuje po porażkach o "gówno warty super puchar" zazwyczaj sięgamy po dublet Smile

Całość tu:
http://czarna-elka.pl/index.php/wokol-boiska/49584-legia-lech-1-4-wyscig-z-czasem
29niedziela, 15, lipca 2018 19:18
CTP
@Sektor
"A co to jest Super Puchar. [...] Daj spokój na siłę wmawiać, że przegraliśmy coś znaczącego."

Nie byłeś ostatnio przypadkiem w Poznaniu? Bo zaczynasz mówić po poznańsku...
30niedziela, 15, lipca 2018 22:44
Bielany
Dziwne niektórzy mają pojęcie. To nie był sparing tylko mecz o puchar i należało to wygrać. Raz.
Dwa, że to wcale nie był dobry mecz, pełno niedokładności i strat. Ponadto beznadziejna taktyka, w drugiej połowie ciężko było to oglądać. Granie jakichś wysokich piłek do boku i wrzutki. No tego to przy takiej grze nikt nie wchodził w pole karne. Dla mnie dramat. Tak to mogą grać słabe drużyny, a nie mistrz kraju, wypadałoby pograć piłką. W Europie z taką grą to się potkniemy na pierwszym w miarę poukładanym przeciwniku.
31poniedziałek, 16, lipca 2018 07:37
anonimowy_legionista
Podsumowując najsmutniejsze jest to, że 4 z 5 bramek zdobyli zawodnicy Arki Gdynia, w tym jedna samobójcza. W dodatku tam, któryś w 75 minucie łapał się za nogi ...

Kiedyś było modne mówienie o samograju, otóż Legia ma niestety takich sobie piłkarzy, którzy bez odpowiedniego ustawienia sami z siebie nie wygrają meczu. To jest przykre, jak cienka granica jest między piłkarzami Mistrza Polski, a piłkarzami ratującymi się przed spadkiem.

Byłem zwolennikiem Klafuricia pragmatycznego, szafującego siłami piłkarzy w sposób adekwatny do ich aktualnych możliwości.

Teraz mamy, trenera który chyba na fali euforii z wygranym dubletem myśli, że jest zajebisty, jak wielu przed nim ... no i jak nie przyjdzie otrzeźwienie to znowu kolejny trener dostanie kopa w zad, a w zanadrzu czeka Nawałka ... zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Przed wyborem kolejnego trenera trzeba poprosić kandydata o sporządzenie dossier piłkarzy Legii i sposobu grania drużyny. Wszelkie megalomanie 3-5-2 to powinien być automatyczny kop w zad.
32poniedziałek, 16, lipca 2018 14:33
sektor212
@AL

„To jest przykre, jak cienka granica jest między piłkarzami Mistrza Polski, a piłkarzami ratującymi się przed spadkiem.”
A dlaczego ma być duża różnica. Po pierwsze poziom znacznie się wyrównał, po drugie liga jest ciekawsza kiedy jest wyrównana, a po trzecie Legia nie ma tak dużego budżetu by kupować zawodników po 3-5 mil. € robiących różnicę w lidze. Zobacz w skali reprezentacji narodowych na ostatnim mundialu jaki padały wyniki. Hiszpania – Maroko 2:2, Portugalia – Iran 1:1, Argentyna – Islandia 1:1, Brazylia – Szwajcaria 1;1, Korea – Niemcy 2:0, Hiszpania – Rosja 1:1 czy Belgia – Japonia 3:2 gdzie Belgowie byli prawie za burtą. Ogólnie poziom wyrównuje się i coraz ciężej o frajerów dostarczających punkty. Ci słabsi też zasuwają na treningach i wychodząc na boisko nie zamierzają się kłaść na murawie.
Legia to żaden hegemon Ekstraklasy. Każde MP jest okupiony olbrzymim wysiłkiem. Zresztą nudne by to było kiedy co sezon w 25 kolejce Legia zapewniała by sobie MP.

„Teraz mamy, trenera który chyba na fali euforii z wygranym dubletem myśli, że jest zajebisty, jak wielu przed nim ...”
Możesz mieć racje choć to tylko przypuszczenia. Czas pokaże czy Klaf słuszną obrał drogę czy nie.
33środa, 18, lipca 2018 08:34
Bielany
"A dlaczego ma być duża różnica. Po pierwsze poziom znacznie się wyrównał, po drugie liga jest ciekawsza kiedy jest wyrównana, a po trzecie Legia nie ma tak dużego budżetu by kupować zawodników po 3-5 mil. €" różnica ma być ponieważ nasza liga jest fatalna, 3 może 4 garnitur europejski, w związku z tym wypadałoby wymagać od Legii, która chce zaistnieć w Europie wyraźnej przewagi w takich starciach. A nie gry bez ładu i składu. Poza tym, jest akademia i powinniśmy sami sobie szkolić piłkarzy, bez potrzeby drogich zakupów.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1