A+ A A-

Legia - Zagłębie Lubin 1-3: Historia lubi się powtarzać

Na inaugurację nowego sezonu Ekstraklasy Legia przegrała na własnym boisku z Zagłębiem Lubin. Nasza drużyna grała niepewnie w obronie i nieskutecznie w ataku, co zostało bezwzględnie wykorzystane przez gości. Jedyną bramkę dla Legii zdobył Adam Hloušek.

 

Wobec kontuzji Mateusza Wieteski, w pierwszej jedenastce Legii pojawił się Mateusz Żyro. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Malarz – Rémy, Astiz, Żyro – Vešović, Philipps, Szymański, Cafú, Hloušek – Hämäläinen, Radović. Goście rozpoczęli w składzie: Hładun - Czerwiński, Guldan, Dąbrowski, Dziwniel - Janoszka, Jagiełło, Starzyński, Tosik, Pawłowski – Tuszyński.

W pierwszej połowie na boisku działo się wiele, niestety większość tych wydarzeń nie przebiegała po naszej myśli. W 6. minucie prostą stratę w środku pola zaliczył Radović. Goście rozegrali składny atak, po którym dobrą interwencją popisał się Malarz. W 11. minucie Tuszyński wygrał pojedynek z Astizem i wydawało się, że ruszy sam na sam z Malarzem. Na szczęście dobrym powrotem popisał się Żyro. Minutę później mogło być 1:0 dla Legii. Żyro podał do wbiegającego w pole karne gości Cafú, ten oddał piłkę Hämäläinenowi, niestety strzał Fina odbił się od słupka. W 15. minucie goście objęli prowadzenie. Piłkę na prawej stronie otrzymał Starzyński, płasko dośrodkował w pole karne, Rémy przeciął podanie, ale zderzył się z Malarzem i Tuszyński z najbliższej odległości wbił piłkę do pustej bramki. Goście mogli szybko podwoić prowadzenie, na szczęście strzał Pawłowskiego został zablokowany. Chwilę później Czerwiński starł się z  Hlouškiem w polu karnym Legii. Po analizie VAR sędzia Przybył podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł Starzyński i w 21. minucie Legia przegrywała już 0:2. W 24. minucie mogło być 0:3. Legioniści z najwyższym trudem obronili się przed utratą gola po rzucie rożnym wykonywanym przez Zagłębie. W 31. minucie wydawało się, że Legia zdobyła bramkę kontaktową. Dobrym dryblingiem popisał się Radović, który ograł Dąbrowskiego. Piłkę na środku pola karnego otrzymał Hämäläinen, padł gol, ale po interwencji VAR bramka została anulowana, ponieważ Radović w momencie otrzymywania podania był na spalonym. W 37. minucie już bez wątpliwości padła bramka na 1:2. Do podania Philippsa doszedł  Hloušek. Ani przyjęcie piłki, ani strzał Czecha nie były szczególnie efektowne, ale piłka ostatecznie znalazła drogę do siatki. W 41. minucie kolejną szansę miał Hämäläinen, ale z ostrego kąta nie dał rady pokonać Hładuna. W 44. sam na sam z Hładunem znalazł się Cafú. Nasz pomocnik oddał strzał, ale Dziwniel zaasekurował Hładuna i wybił piłkę zmierzającą do bramki. W końcówce pierwszej połowy boisko musiał opuścić kontuzjowany Rémy.

Oglądaliśmy otwarty mecz z wieloma sytuacjami strzeleckimi. Legia przegrywała, ponieważ miała problemy i w ataku, gdzie marnowała świetne okazje, i w obronie, która nie radziła sobie z powstrzymywaniem ataków Zagłębia.

Rémy nie pojawił się na boisku po przerwie. Do gry wszedł Carlitos, który zajął miejsce w ataku. Szymański przeszedł na lewe ‘wahadło’, a Hloušek uzupełnił tercet obrońców. W drugiej połowie mecz był spokojniejszy. W pierwszych minutach trudno było mówić o jakimś naporze Legii, wręcz przeciwnie, to ataki Zagłębia były groźniejsze. Malarz bronił strzały Pawłowskiego i Starzyńskiego. W 64. minucie Kanté zmienił Radovicia. W kolejnych minutach na bramkę gości uderzali właśnie Kanté oraz Vešović, ale ich uderzenia nie stanowiły zagrożenia dla bramki gości. W 71. minucie Antolić zmienił Astiza. Na środek obrony przesunął się Philipps. W 74. minucie mocny strzał na bramkę Hładuna oddał Carlitos, niestety piłka trafiła w boczną siatkę. W 86. minucie doskonałą okazję do wyrówniania miał Hämäläinen. Fin otrzymał piłkę polu karnym gości, dobrze ją przyjął, ale uderzył wysoko nad bramką. Minutę później do remisu mógł doprowadzić Żyro, który otrzymał idealne podanie od Cafú, ale i on fatalnie przestrzelił. Taka nieskuteczność musiała się zemścić. Atak gości strzałem... klatką piersiową na bramkę zamienił Tuszyński.

Po takim meczu nie jest łatwo ocenić czy Legia bardziej zawiodła w obonie czy w ataku. Łatwo za to przewidzieć, że czeka nas scenariusz znany od lat. Zmieniają się piłkarze i trenerzy, ale początek sezonu oznacza dla Legii kolosalne problemy z łączeniem walki o europejskie puchary z rywalizację w polskiej lidze.

Dyskusja (27)
1sobota, 21, lipca 2018 23:15
anonimowy_legionista
Jozakowanie prowadzi na szafot, a Klafurić jest już prawie drugą nogą na wylocie. Poza tym Mioduski miał nietęgą minę dzisiaj.
2sobota, 21, lipca 2018 23:40
kibic50
W straszliwych bólach wykluwa się nam ta nasza nowa Legia.
Mimo wyniku mnie się podoba, choć zdaję sobie sprawę ile jeszcze pracy przed nami.
Mecz, w którym powinniśmy strzelić 5 czy 6 bramek niestety przegrywamy, ale wolę to niż wymordowane 1:0 przy jednym celnym strzale w 87 min.
Poprawić skuteczność i będzie dobrze.
3niedziela, 22, lipca 2018 00:36
Senator
Szczerze to już nie mogę czytać jaki to ten system zły. Jestem chyba jednym z nielicznych który widzi w tym sens. Nie chce mi się szukać opinii z czasów Berga ale coś czuję, że późny Berg był jechany w stylu na to nie da się patrzeć, nudy, zasnąć można itp.
Gdyby w tym meczu Hama strzelił na 1:0 , gdyby w tym meczu Cafu zamiast dnia dobroci nie szukał kolegów tylko strzelał, gdyby ponownie Hama wykorzystał setki ( a tak ze 3 miał) itd itd nie narzekali byście na system tylko pisali jak zajebiste były akcje.
Stracone bramki to już nie wina systemu ( dobra asekuracja) tylko indywidualnych błędów i w pierwszym przypadku trochę pecha.
Będę bronił 352 bo nareszcie coś się na tym boisku dzieje.
4niedziela, 22, lipca 2018 00:53
anonimowy_legionista
Ja napiszę tylko tyle, piłkarze nie potrafią się odnaleźć w 3-5-2. Jeszcze kilka porażek i będziemy nazad grać z kontry.

Jakość ofensywna Legii nie zapewnia żadnego bezpieczeństwa tego systemu.
5niedziela, 22, lipca 2018 01:06
CTP
"Gdyby w tym meczu Hama strzelił na 1:0"

Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, stała by się rzecz wielka... Dajmy już spokój z tą gdybologią. Gdyby Hama wykorzystywał takie sytuacje, to nie grałby w Legii.
Największą bolączką Legii w poprzednim sezonie była beznadziejna gra w niskim pressingu. Nasi przeciwnicy, niezależnie od pozycji w tabeli bez większych problemów potrafili kreować sobie akcje bramkowe, bo albo linia pomocy była za daleko od linii obrony albo właziła w pole karne, dzięki czemu nawet Termalica potrafiła grać tiki takę na naszej połowie. Brakowało agresji, brakowało asekuracji, brakowało przekazywania sobie rywali, brakowało gry na wyprzedzenie. Na szczęście mieliśmy znakomicie grającego Malarza i równie dobrze czytającego grę Pazdana, którzy ratowali nam tyłki, gdy przeciwnik próbował finalizować swoje akcje.
Każdy normalny trener w ciągu okresu przygotowawczego przede wszystkim pracowałby nad poprawą gry w tym elemencie. Niestety, obecny trener najwyraźniej to olał i zaczął wdrażać system gry, który nie tylko nie ukrył niemocy zespołu w tym elemencie gry ale nawet ją pogłębił (zabierając jednego obrońcę). Zamiast dobrze funkcjonującej maszyny mamy jakiś hobby futbol, na który ciężko patrzeć bez złorzeczenia.

Nie mam zielonego pojęcia, czym kierował się Mioduski zatrudniając gościa bez żadnego trenerskiego doświadczenia, natomiast płakać nie będę jak dostanie po dupie. Za głupotę się płaci.
6niedziela, 22, lipca 2018 07:42
dalkub
"W straszliwych bólach wykluwa się nam ta nasza nowa Legia.
Mimo wyniku mnie się podoba, choć zdaję sobie sprawę ile jeszcze pracy przed nami.
Mecz, w którym powinniśmy strzelić 5 czy 6 bramek niestety przegrywamy, ale wolę to niż wymordowane 1:0 przy jednym celnym strzale w 87 min.
Poprawić skuteczność i będzie dobrze."

buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, oj boli brzuch od śmiechu, ale buacha, buacha, buacha, buacha, buacha.
7niedziela, 22, lipca 2018 08:11
anonimowy_legionista
Od Kubiaka

http://www.sport.pl/pilka/56,65039,23699240,legia-warszawa-3-5-2-czyli-dobra-mina-do-zlej-gry.html
8niedziela, 22, lipca 2018 08:46
kibic50
Od kibica50

O potrzebie wprowadzanie zmian (3-5-2) z przymrużeniem oka, albo i nie Wink

Dawno, dawno temu mówi ojciec do swej żony.

- Wg mnie czas najwyższy zacząć uczyć chodzić naszego małego dalkubka

- A po co - rzekła zatroskana mama
- A czy mu źle ? Leży sobie bezpiecznie, paluszek w buźce ssie i słodko guga.

- Jemu może i dobrze, ale to leżenie mało rozwojowe i patrzeć się na to nie da.

- Ale najważniejsze, że bezpiecznie. Zaczniemy go uczyć, to może główkę rozbije, obrus ze stołu ściągnie i jeszcze nie daj Boże rączkę złamie. Niech on lepiej w tym łóżeczku zostanie.

- Ale jak się nie nauczy chodzić, to nic z niego nie będzie.

Nie wiem czy ojciec postawił na swoim ale czasem odnoszę wrażenie, że dorosły dalkub został w łóżku, potrafi tylko marudzić, robić w pieluchy i powtarzać "buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, oj boli brzuch od śmiechu, ale buacha, buacha, buacha, buacha, buacha".

Dla tych mniej cierpliwych.

https://www.youtube.com/watch?v=9RfLuy1xVGw

Stanisław Lem powiedział: "Gdy­by ludzie ro­bili tyl­ko to, co wyglądało na możli­we, do dzi­siaj sie­dzieli­by w jaskiniach"
Zapomniał dodać: i robiliby buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha



EDIT

Co do meczu Chorwatów z Anglikami, o którym pisze Kubiak słusznie napisał Zgred.
"Z tą "fizyką" to jest tak...moim zdaniem Chorwaci w pierwszej połowie właściwie nie forsowali jakiegoś nadmiernego tempa dając grać Anglikom. Prawda jest też taka, że Anglicy mając sytuacje bramkowe powinni zabić mecz na 2-0"

Dokładnie jak my wczoraj z tą różnicą, że nie 2:0 a 6:3
9niedziela, 22, lipca 2018 09:44
kibic50
@ Senator

"Nie chce mi się szukać opinii z czasów Berga ale coś czuję, że późny Berg był jechany w stylu na to nie da się patrzeć, nudy, zasnąć można itp"

Od czego są koledzy z trybuny Wink

"Legia do ostatnich chwil starała się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale nie pierwszy raz tej wiosny naszej drużynie wyraźnie brakowało jakości w grze ofensywnej"

"Mamy już połowę roku a Legia jak grała beznadziejnie tak gra cały czas"

"Lesnodorski zatrudnil Berga- niszczyciela Legii"

"Niestety nie mogę pominąć pomeczowych bredni Berga - facet, który wprowadził do polskiej ligi rotacje na niespotykaną skalę, mający pretensje do innych trenerów o ustalanie składu jest po prostu śmieszny"

"Za Berga kilku piłkarzy grało za nazwisko. Beznadziejnie grało. Jak już ganić to za przywiązanie się do nazwisk, co niejednokrotnie podkreślaliśmy"

To tylko te cenzuralne.
Dla przypomnienia dodam, że Legia grała systemem 4-4-2
10niedziela, 22, lipca 2018 10:00
dalkub
tak kontynuując wątek "naukowy".
Pewnego dnia dwoje już dorosłych dzieci prowadziło rozmowę:

facet - ej siostra, ojciec zadzwonił do mnie wczoraj i stwierdził, że chce nauczyć się latać samolotem.
kobieta - on chyba zwariował, ma ponad 50 lat, ledwo potrafi obsługiwać telefon, o smartfonie nie wspomnę, ma problemy z zapamiętaniem listy zakupów, a on chce latać?

facet - oj siostra pamiętasz co powiedział LEM "Gdy­by ludzie ro­bili tyl­ko to, co wyglądało na możli­we, do dzi­siaj sie­dzieli­by w jaskiniach", pamiętasz ojciec też miał problem z logowaniem się na strony www, ale jakoś to ogarnął i dzisiaj jako "kibic50" jest aktywny w necie - da się wszystko, on to zrobi

kobieta - a może zacząłby od czegoś mniej radykalnego, może kupimy mu smartfon z symulatorem latania, albo drona, albo coś takiego

facet - e siostra nie ma sensu, znalazłem mu super kurs w promocji, instruktor ma doświadczenie w lataniu na szybowcach i w prowadzeniu motorówek - będzie git

kobieta - a ten instruktor to latał samolotami?

facet - nie, ale przeszedł kurs teoretyczny, nalewał do samolotów benzynę, był 4 razy w Grecji i raz w Hiszpanii - leciał klasą ekonomiczną, no i jego szybowiec "parkował" koło samolotów.

kobieta - przecież on też nie potrafi latać samolotem, a przynajmniej nikt nie wie żeby potrafił!!!!!

facet - no i właśnie chłopaki razem będą się uczyć i dlatego kurs jest tani, więc nie poczujemy w portfelu, a jak się okaże że facet nie umie, to się go wymieni na innego

kobieta - ten pomysł jest idiotyczny, ale róbcie co chcecie, to nie moja sprawa.

No i kibic50 wraz ze swoim instruktorem rozpoczęli naukę i na pierwszej lekcji zdarzyła się piękna katastrofa - ponieważ nie potrafili wystartować to wpakowali się w płot, niszcząc go doszczętnie, a im się nic nie stało. Kibic50 wychodząc z rozbitego samolotu powiedział - "pierwsze koty za płoty, gdyby udało się nam wystartować to byłby piękny lot" cdn

Na koniec takie hasło dnia: "Zawsze rzucaj się na głęboką wodę, tam dalej jest od dna"
11niedziela, 22, lipca 2018 10:16
ksjp
Senator
I co nie mialem racji
12niedziela, 22, lipca 2018 11:17
ł apacz
wymiana naukowa na linni dalkub - kibic50 bardzo emocjonująca, proszę o więcej


co do systemu, który jakoś nie chce zaskoczyć to nie chce mi się wierzyć, że Klaf jak już został przeczołgany czekając na decyzję o dalszej nauce w Legii stwierdził, że musi wprowadzić system, którym mało kto gra

może za tym pomysłem stoi strateg, który zimą pojechał na wycieczką i stracił połowę przygotowań, wypożyczył Małrycego, oddał z dopłatą Dąbrowskiego i zgłosił do pucharów Kopczańskiego, który właśnie wiosłował do Nowej Zelandii?
13niedziela, 22, lipca 2018 11:45
iocosus
Senator: „Szczerze to już nie mogę czytać jaki to ten system zły. Jestem chyba jednym z nielicznych który widzi w tym sens. (…) Będę bronił 352 bo nareszcie coś się na tym boisku dzieje.”
Senatorze napiszę tak, że na mnie wynik sobotni nie robi wrażenia, napisałem to przed meczem – ani ziębi, ani grzeje. Dla mnie do końca sierpnia w lidze możemy meczu nie wygrać, o ile kwalifikacje europejskie Klaf by przeszedł suchą nogą. Wówczas bym mu powiedział, cel zrealizowałeś, masz prolongatę zaufania, rób, wprowadzaj, testuj w drużynie co chcesz. W grudniu nie wcześniej, zweryfikujemy efekty. Jeżeli jednak na europejskich arenach teraz latem umoczymy … u mnie nie będzie przebacz, żadne tłumaczenia o potrzebie wdrażania ofensywnej, ciekawej, pięknej gry i niezbędnym do tego czasu na naukę, mnie w żaden sposób nie przekonają.

Od porażek w meczach z otwartą przyłbicą w kwalifikacjach do europejskich pucharów (z Brondby, Austrią Wiedeń, Szachtarem, Steauą, Astaną) wolę meczę po których trenerzy drużyn przeciwnych tak komentują grę Legii:
„Spotkanie będzie trudne ze względu, że gramy z zespołem, który walczy jedynie o to aby nie stracić bramki. (…) Legia gra bardzo defensywną piłkę, (…) Drużyna Macieja Skorży nie myśli o ofensywie. Pokażemy co potrafimy zrobić z ekipą, która ciągle tylko się broni. Szanujemy polski zespół, ale on gra po prostu antyfutbol.” Tolunay Kafkas, szkoleniowiec Gaziantepsporu Kulubu.

Wolę wymierne pozytywne konkretne efekty, aniżeli piękną grę zwieńczoną porażkami i eliminacją z pucharów.
I Skorża i Berg byli jednymi z najbardziej krytykowanych trenerów w Warszawie, zaliczyli zjazd, ale nikt im nie odbierze, że to właśnie oni odnieśli z Legią w tej dekadzie największe sukcesy w pucharach, tak jak Magierze nikt nie odbierze zwycięstwa z Sportingiem i awansu do wiosennej fazy Ligi Europy. Zawsze w tych momentach ci trenerzy kierowali się pragmatyzmem na daną chwilę, na dany etap rozgrywek. Czerczesow z Rosją na mundialu też był mega pragmatyczny.
14niedziela, 22, lipca 2018 11:49
kibic50
Porównanie nauczenia zawodowych piłkarzy innego systemu z nauką 50 letniego faceta pilotażu mogę skwitować tylko tak.
buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, buacha, oj boli brzuch od śmiechu, ale buacha, buacha, buacha, buacha, buacha.
15niedziela, 22, lipca 2018 12:26
kibic50
@Iocosus

"Wolę wymierne pozytywne konkretne efekty, aniżeli piękną grę zwieńczoną porażkami i eliminacją z pucharów.
I Skorża i Berg byli jednymi z najbardziej krytykowanych trenerów w Warszawie, zaliczyli zjazd, ale nikt im nie odbierze, że to właśnie oni odnieśli z Legią w tej dekadzie największe sukcesy w pucharach"

Twoja wola. Nie zapominaj tylko, że obaj panowie przy okazji "odniesienia największych sukcesów w dekadzie" nie potrafili (samodzielnie) wygrać tej "gówno wartej" ligi, która jako jedyna pozwala podjąć rywalizację o udział w LM i niewspółmiernie wyższą kasę.
Mnie gra Legii, poza wyjątkami pod wodzą obu trenerów delikatnie mówiąc nie zachwycała bo uważam, że męczenie buły i gra na dzidę nie jest w żadnym, stopniu rozwojowa.
Oczywistym jest, że można czasami wygrać mecz, w którym "według oficjalnej strony UEFA, Legia oddała jeden strzał na bramkę przy 21 ze strony Trabzonsporu".
Można wygrać mecz, w którym "interweniujący w sytuacji jeden na jednego Kuciak nie trafił w piłkę i zderzył się z Majeedem Warisem. Gdyby sędzia odgwizdał karnego, Legia nie mogłaby mieć większych pretensji"
Można wygrać mecz, w którym "Trabzonspor z minuty na minutę zyskiwał coraz większą przewagę, ale jego piłkarze nie potrafili zamienić licznych sytuacji na bramkę. Bardzo blisko strzelenia gola był - sprowadzony za pięć mln euro - Ivan Cardozo, który w świetnej sytuacji strzelił jednak tuż koło słupka. W poprzeczkę, po strzale głową, trafił Mustapha Yatabare"
Można wreszcie wygrać mecz mecz, w którym "na ataki Trabzonu Legia potrafiła odpowiedzieć tylko długimi piłkami do osamotnionego na połowie rywala Michała Kucharczyka"

Czytaj więcej na https://eurosport.interia.pl/klub-legia-warszawa/news-trabzonspor-legia-warszawa-0-1-w-lidze-europejskiej,nId,1529574#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Tyle tylko, czy od tamtej pory coś w grze naszej drużyny się zmieniło ?
Czy grając w ten sposób można liczyć na coś więcej niż szczęście.
Osobiście wolę Legię grającą jak wczoraj. Byliśmy lepsi pod każdym względem. Zabrakło jedynie szczęścia, w tym wypadku skuteczności, która jeśli wreszcie przyjdzie, to zdominujemy tę ligę, w sposób o jakim wielu tu marzy.

Przykład Czerczesowa podobny.
Męczenie buły i na dwoje babka wróżyła. Z Hiszpanią się udało, z Chorwacją już nie.
Dodam jeszcze, że mega pragmatyzm nie dał Rosji żadnego medalu, w porównaniu z Greckim, który dał złoto. Gdzie jest piłka Grecka ?
16niedziela, 22, lipca 2018 12:28
ł apacz
jeszcze o systemie 3 5 2


trochę przerażająco rokuje fakt, że próbę nauczenia nowego systemu podejmuje się ktoś kto sam wymaga jeszcze korepetycji (pomijam czy został zmuszony przez naczelnego stratega), a materiał ma też taki trochę wybrakowany i w większości składający się z odrzutów klubów, którym nawet przez myśl nie przejdzie awans do pucharów
17niedziela, 22, lipca 2018 13:36
Senator
@Iocosus
Nie podlega dyskusji co jest priorytetem na ten moment rozgrywek.
Stąd też skład taki a nie inny. Dojście do czwartej rundy eliminacyjnej to jest teraz najważniejsze zadanie dlatego też nie za bardzo rozumiem aż takiej paniki i defetyzmu. Przegraliśmy mecz na początku sezonu co jak słusznie zauważył w tytule sir Gawin nie jest żadnym nowum, można by napisać prawie norma Wink
Dobrze też prawi Kibic50 pisząc o dominacji. Czy nie jest tak że od lat kibice domagają się naszej dominacji w lidze i wygrywania tytułu już w marcu? Ogólnie kibic to jest strasznie chimeryczny. Wygrywają po padace źle, wygrywają po dobrej grze dobrze ale mało trzeba im było 5 strzelić. Przegrywają w sumie po dobrym meczu narodowa trauma, wyp... wszystkich, zmienić trenera najlepiej już w przerwie itp itd. Zalegał bym dystans.
18niedziela, 22, lipca 2018 14:16
iocosus
Kibic50 skonkretyzujmy tą naszą „wolę”, czego byśmy oczekiwali!
1.Jeżeli Legia prowadzona przez Klafa obojętnie w jakiej taktyce będzie grała efektownie i efektywnie wówczas obaj będziemy zadowoleni. Tak sądzę!?
2.Jeżeli będzie tylko efektowna ale bez wymiernych efektów wówczas twoja wola będzie spełniona i w odróżnieniu ode mnie pozostaniesz usatysfakcjonowany.
3.Jeżeli będzie „męczyła bułę” i podle twojej kalkulacji tylko szczęśliwie, fuksem wygrywała realizując w ten sposób postawione przed nią doraźne cele, ty będziesz grymasił i kręcił nosem zdegustowany stylem tych dokonań, natomiast ja będę kontent.
Tak to zda się chyba wygląda!

Twoim zdaniem rozwojowa jest ładna gra, według mnie rozwój klubu zapewnią doraźnie realizowane cele i dzięki nim w kilkuletniej perspektywie może nastąpić moment w którym zespół i na krajowym podwórku i na europejskich salonach być może osiągnie pułap przy którym będzie grał otwartą, ofensywną piłkę, narzucając rywalom swój styl i dominując ich na murawie. Moim zdaniem droga do tego cholernie daleka, długa, choć z trudem jednak chcę wierzyć że w ogóle do zrealizowania. Natomiast oczekiwanie otwartej, ofensywnej gry od Legii z przeciwnikami w Europie o wielokrotnie wyższych budżetach i potencjale sportowym w chwili obecnej to według mnie … mhm, naiwność. Jeżeli przy „męczeniu buły” efekty z tego osiągnięte będziemy inwestowali w systematyczne szkolenie i w przemyślany organizacyjnie skauting z czasem, etapami być może uda nam się dochodzić do gry „efektownej i efektywnej”. Jeśli tego doczekamy, wówczas obaj znajdziemy się w punkcie pierwszym tego wywodu.
19niedziela, 22, lipca 2018 15:09
corazstarszy
Iocosus ma rację: jeśli Legia upora się ze Spartakiem Trnava, to wynik meczu z Zagłębiem nie będzie mieć znaczenia. Teraz tylko awans do kolejnej rundy jest ważny.
Jeśli natomiast się nie upora, to pozostanie nam ligowa rywalizacja, w której porażki są mało pożądane i w takim wypadku sobotnia przegrana wygląda gorzej.
Obserwując grę Legii w dotychczasowych meczach 2018/19 trudno mi uwierzyć, że np. we wtorek nie stracimy bramki albo kilku bramek. Wiele rywal zademonstrować nie musi, aby uzyskać taki efekt. Legia sama ułatwi.
Może mam przesadne wyobrażenia o sile rywala, ale przede wszystkim gra Legii mnie martwi.
Strzał z rzutu karnego przy golu na 0-2 był wykonany w sposób przyjazny dla bramkarza. Arkadiusz Malarz i mógł, i powinien obronić. Skoro nawet on zawodzi, to ewentualny optymizm trzeba odłożyć na dalszą przyszłość.
20niedziela, 22, lipca 2018 15:29
dalkub
tak sobie czytam to co tu Panowie piszą - no może poza jedną osobą - i tak się zastanawiam:

1. czy aby grać ofensywnie i efektywnie to koniecznie trzeba grać 3-5-2?
2. czy w poprzednim systemie zawsze trzeba "męczyć bułę"?
3. czy granie 3-5-2 wyklucza solidne bronienie?
4. czy granie powiedzmy 4-5-1 lub 4-4-2 wyklucza solidne atakowanie?
5. czy umiejętność prowadzenie ataku pozycyjnego zależy od systemu w jakim gra dana drużyna?
6. czy błędy własne, straty piłki, brak agresywności, nieumiejętna odbudowa ustawienia zależy od systemu?
7. czy efekty finansowe z ostatnich lat wspomogły jakość wychowanków czy też działu scoutingu, albo pozwoliły zatrudnić fachowców na stanowisku np. trenera?
21niedziela, 22, lipca 2018 16:38
Zgred
@dalkub

To są pytania ogólne z tzw. całokształtu...ale
Ale na teraz - mam wrażenie, że zaczynamy trochę gubić pewnego rodzaju sens miesiąca lipca/ sierpnia. Ścierają się tu właściwie dwie opinie co jest istotne na tym etapie gry - start ligi czy eliminacje pucharów.
Jeżeli prawdą jest to, o czym powiadał prezes Mioduski w aspekcie finansowym i braku mówiąc wprost - pieniędzy z UEFA w sezonie poprzednim - obawa o powtórkę jest uzasadniona więc tym bardziej dziwi niejaka frywolność tracenia bramek przez Legię z drużynami jak dotąd powiedzmy to wprost - marnymi...
Powtarzam, jeśli priorytetem jest Europa - to zacznijmy się obawiać o sens całego przedsięwzięcia - czeka nas za chwilę runda dopiero druga...a trzeba zagrać/ wygrać czwartą. Niech nikt się nie dziwi, że następują poważne obawy o cały plan prowadzenia Legii.
Podobnie jak @iocosus start ligi traktuje w zasadzie kabaretowo, mając wiedzę o ...WŁAŚNIE - o czym mamy teraz wiedzę?

Czy panowie zdają sobie sprawę z tego co się stanie z taką stajnią piłkarzy, piłkarzy zarabiających odpowiednio dużo, a wśród nich kilku więcej niż odpowiednio dużo...w przypadku np: kilku błędów w kryciu? ( vide Dąbrowski z zeszłego sezonu)...czyli kolejnej absencji pucharowej Legii? Kto ten stan potężnego oręża utrzyma? Mając świadomość wstydu, że tymże orężem wypada się w kosmos...

edit
Istnieją coraz większe przekazy, że :

https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/lotto-ekstraklasa-adam-nawalka-przymierzany-do-legii/l2bjqrx

Proszę mi wybaczyć , ale tego akurat pana " nie trawię" ...
22niedziela, 22, lipca 2018 17:01
Zbyszek
Nie będzie lekko.

O tym,że systemy nie grają,ale to zawodnicy grają w systemie.
Piłeczka nasza kopana się rozwija co trudno zauważyć, tak jak codziennie goląc się przed lustrem nie dostrzegamy,że się zmieniamy, nie tylko na twarzy. My niestety nie młodniejemy,wręcz przeciwpołożnie,ale futbol stale się odradza i jest coraz powabniejszy.Nie będę pisał o przemianach systemów taktycznych , bo miejsca na to nie ma.Skonstatuję tylko,że taktyka piłkarska rozwijała się w dwóch zasadniczych kierunkach : powiększała się liczba obrońców i zadania defensywne drużyn oraz dążono do coraz pełniejszej wszechstronności zawodników. Wraz z tymi trendami, zwłaszcza w ostatnich latach trenerzy starają się dostosowywać taktykę do możliwości wykonawczych zawodników.Tym ,który jako pierwszy nie zadowolił się zauważeniem,że liczba obrońców i ich zadania ulegają zwiększeniu,ale zwrócił uwagę na poprawę wszechstronności był Jacek Gmoch w "Alchemii futbolu", Jak to on rozwój w tej dziedzinie opisał procentowo jako zadania destrukcyjne, konstrukcyjne i egzekucyjne. Uczynił to na bazie wniosków z nieudanym eksperymentem jakim był tzw. "futbol totalny". Sam pomysł był upiorny, bowiem założono,że każdy zawodnik może grać z równym powodzeniem na każdej pozycji.Póki Holendrzy mieli pokolenie rewelacyjnych piłkarzy to liczyli się w świecie i liczyli by się bez tego "totalu", ale kiedy tamto pokolenie odeszło to i "total" im nie pomógł. Ale pozostawił on po sobie założenie,że u podstaw futbolu leży znakomite przygotowanie fizyczne warunkujące optymalne wykonywanie zadań i realizację celu gry.
To ono pozwalało i pozwala na nadanie różnym systemom taktycznym nowych barw i nowego znaczenia.W późniejszym okresie,aż do dziś , każdy zawodnik oprócz tzw. swoich podstawowych zadań przypisanych do pozycji na boisku musi wykonywać i inne potrzebne drużynie obowiązki.Modele komputerowe pokazują jak procentowo układa się rozkład zadań każdego gracza.I tak obrońca ma więcej udziału w grze obronnej, mniej w konstrukcyjnej i jeszcze mniej egzekucyjnej.A napastnik odwrotnie, najwięcej egzekucji, mniej konstrukcji i jeszcze mniej destrukcji.W miarę zrównoważoną grą mogą pochwalić się tylko zawodnicy drugiej linii. Obowiązki o których mowa polegają na ich realizacji w określonej strefie boiska. Np. napastnik w strefie własnej obrony wykonuje zadania destrukcyjne,a nie egzekucyjne. Dlatego tak ważne jest trzymanie się stref, gdyż kiedy zawodnik jest gdzie indziej to nie ma go tam, gdzie powinien być i określone zadania leżą.
I tu dochodzimy do dwóch problemów od rozwiązania których zależy gra i wyniki drużyny,a mianowicie możliwości wykonawczych zawodników oraz oceny czy każdy system jest tak samo wartościowy i skuteczny. Pewnikiem Jacek Gmoch, gdyby dziś pisał dalszą część "Alchemii" to do symulacji komputerowych dodałby jakość zawodników jako oddzielną i bardzo ważną kategorię poznawczą.Cóż z tego,że założymy,iż zawodnik na określonej pozycji ma wykonywać w jakiejś części każde z 3 głównych zadań jak nie każdy jest w stanie to uczynić.Przy okazji wprowadzania przez Jozaka systemu 4-3-3 pisałem,że system ten wypluwa takich jednostronnych graczy jak Kopczyński czy Dąbrowski.Gdyby trener nie miał innych, bardziej wszechstronnych graczy to albo grałby ustawieniem 4-3-3 bez żadnych pozytywnych efektów,albo musiałby dostosować taktykę do tego materiału ludzkiego jakim dysponuje .Ale skuteczność systemu taktycznego nie zależy tylko od jakości i możliwości zawodników,ale wynika z wad i zalet ustawienia jako takiego. Dziś dyskutujemy nad tym czy trener Klafuricz robi dobrze wprowadzając zmodyfikowany system 3-5-2. Ja nie ukrywam,że jestem nieprzejednanym przeciwnikiem tego ustawienia i nazywam je "ślepą uliczką". W dobie komputerów możliwe jest ich zastosowanie do analizy i oceny każdego systemu.Odnośnie systemu 3-5-2 uczynił to jeden z najbardziej cenionych światowych ekspertów brazylijski trener Nelsinho Baptista . Opisuje on to tak : " Wyobraźcie sobie drużynę A, która gra w systemie 3-5-2 przeciwko drużynie B ustawionej 4-2-3-1 ,lub 4-3-3. Drużyna A musi bocznych obrońców wykorzystać do opieki nad skrzydłowymi drużyny B,. Tym samym drużyna A używa 5 graczy do walki z 3 graczami drużyny B.W środku pola drużyna A ma trzech środkowych pomocników przeciwko trzem graczom rywala przez co traci zwyczajową przewagę jaką system 3-5-2 powinien mieć w konfrontacji z 4-2-3-1.Oznacza to równocześnie,że z przodu drużyna A ma 2 napastników walczących z 4 obrońcami rywala,a ci zapasowi to klasyczni obrońcy. Jeden z nich może przejść do przodu tworząc przewagę liczebną,a jednocześnie wciąż pozostaje 3 obrońców naprzeciwko 2 napastnikom. Tym samym drużyna B będzie dorównywać A w posiadaniu piłki ,równocześnie grając szerzej ".
Rzecz jasna,że jeden ze środkowych obrońców mógłby również przejść do środka pola,ale kłopot w tym,że drużyna A ma tam i tak za dużo pomocników przez co problem zbytniego zawężenia pola gry nie znika.
A poza tym system 3-5-2 po części spełniający kryterium teoretycznego powiększenia liczebnego obrońców stoi w sprzeczności z dominującą tendencją do rozwoju wszechstronności, bowiem tylko "wahadła'" stają się bardziej wszechstronne,ale za to trzej obrońcy i dwaj napastnicy mniej.
Jak pokazały mecze Anglików i Belgów na Mundialu ( tylko te dwa zespoły grały trójką obrońców) oraz ostanie mecze Legii "wahadła " po stracie piłki w strefie obrony rywali nie są wstanie zdążyć zająć pozycji po bokach obrony, przez co podstawowy wymóg zapewnienia bezpieczeństwa własnej bramki nie jest spełniony.Mało tego drużyna grając 4 obrońcami jest w stanie wydelegować jednego z nich do krycia szczególnie groźnego napastnika oraz defensywnego pomocnika do opieki nad uciążliwym skrzydłowym rywali jak to uczynili Francuzi z Belgami i Chorwaci z Anglikami i pomimo to zachowując kontrolę i przewagę ilościową w strefie własnej obrony. . Trener Ulatowski analizując grę Belgów i Anglików wskazywał na kolejną słabość systemu,a mianowicie na zbyt duże odległości pomiędzy zawodnikami w strefie własnej obrony zarówno w pionie, jak i w poziomie skutkujące lukami wykorzystywanymi przez rywali.
Optymistycznie nastawieni do systemu 3-5-2 zauważą,że Legia za Okuki grała takim ustawieniem i zdobyła w 2003 Tytuł.Tylko,że to już było i się nabyło.Dziś ten system został zmodyfikowany,ale nadal jest to system anachroniczny,teoretycznie niepoprawny i mało efektywny w praktyce.
Dalsze brnięcie w niego to zapuszczanie się w "ślepą uliczkę", im dalej, tym gorzej a i cofnąć się trudniej.
Mówiąc wprost, krótko i na temat,albo trener natychmiast zmieni system na grę 4 obrońcami,albo natychmiast trzeba wymienić trenera.

O tym,że grając pod obce dyktando meczu wygrać się nie da.
To piłkarze Zagłębia dyktowali warunki gry.W pierwszej połowie otworzyli się ,poszli na wymianę ciosów i kiedy zdobyli przewagę w II połowie zamknęli się i nie pozwoli sobie poważnie zagrozić.A wszystko przez to,że nasza drużyna wyglądała jak by w tym składzie ,z tymi ludźmi wyszła po raz pierwszy na boisko, tak jak by nasi zawodnicy nie tylko się nie rozumieli,ale jak by się nie znali.Nie mieliśmy żadnego pomysłu na grę, właściwie to nie wiadomo po co w ogóle wyszliśmy na boisko. Każdy kto dostawał piłkę był jak by tym prezentem zaskoczony do tego stopnia,że najpierw musiał ją sobie potrzymać,a dopiero po jakimś czasie zastanawiał się co z nią dalej robić. U nich gra była zorganizowana, u nas panował chaos.Mieliśmy za dużo bezproduktywnych graczy w środku pola,a za mało z przodu i z tyłu.

O tym,że nikt trenera nie zwolnił od myślenia.
Dla mnie było nie do pojęcia,że nasza drużyna może wyjść na mecz bez napastnika.Wymóg idiotycznego systemu dla Kafuricza był ważniejszy do tego stopnia,że znalazł miejsce na boisku dla mocno średniego Żyry jako 3 środkowego obrońcy,a nie znalazł dla najlepszego gracza ubiegłego sezonu i najlepszego strzelca.Każdy myślący i odpowiedzialny trener szukałby miejsca dla świetnego napastnika ,a nie dla kolejnego bezradnego obrońcy.
Kiedy w II połowie widmo porażki zajrzało w oczy nasz trener dał kolejny popis ignorancji trenerskiej.Owszem wprowadził 2 napastników,ale z zawodników potrafiących rozgrywać jednego tzn. Szymańskiego przesunął na lewe skrzydło,a drugiego Radovicza zdjął z boiska. To kto miał napastników obsługiwać. Ja?.
A trener gości ustawił zespół 4-2-3-1 i umiejętnie dawał możliwości wykorzystywania zalet elastyczności tego ustawienia. Zawodnicy Zagłębia zmieniali pozycje w ramach formacji umiejętnie przenosząc ciężar gry w korzystne dla siebie rejony boska, stwarzali przewagę liczebną tak w swojej obronie jak i pod naszą bramką oraz zdołali ograniczyć poczynania naszych groźnych zawodników Radovicza i Vesovicza.Mnie zaimponował najlepszy zawodnik na boisku Bartłomiej Pawłowski, który nakrył czapką Vesovicza, a jeszcze potrafił być motorem napędowym swojej drużyny w ataku. Czyżby nareszcie potwierdzał swój nieprzeciętny talent ?.U nas nikt na pochwały nie zasłużył, oprócz rzecz jasna Malarza.Piłka nożna to prosta gra,ale za bezmyślność w jej organizacji trzeba słono płacić.

O tym,że nam strzelać nie kazano.
To pierwsze słowa poematu Adama Mickiewicza "Reduta Ordona". I na polu bitwy i wczoraj na boisku niestrzelający ponieśli klęskę.Można oczywiście powiedzieć,że przegraliśmy , bo nie byliśmy skuteczni. A Lubinianie byli? Też nie byli.My mieliśmy 6 "setek" ,a oni 7.My zdobyliśmy 1 bramkę, oni 2 (karnego nie liczę). Tylko,że nasi zawodnicy w większości nie trafiali w ich bramkę,a ich strzały w większości obronił Malarz.Poważni trenerzy, warsztatowcy wiedzą,że na koniec każdego treningu na bazie zmęczenia powinno się ćwiczyć najprostsze elementy piłkarskiego kunsztu jak dokładne podania i celne strzały na bramkę.
U nas chyba ćwiczy się nie to co trzeba.

Nie bardzo rozumiem tę różnorodną wielość strojów osób obsługujących kibiców w BOK. Jako zatwardziały liberał jestem za wolnością doboru ubioru w takim miejscu, byle tylko był Legijjny,Oczywiście po wejściu po zakup biletów na Spartaka jak zobaczyłem jedyną jak należy ubraną panią to do niej podszedłem . Tu powinno być tak jak w fabrykach np. samochodów. W krajach cywilizowanych przed fabrykami na parkingach stały i stoją tylko auta producenta i pracodawcy,a u nas w FSO , kiedy jeszcze istniało, na parkingach stało wszystko, tylko nie własna produkcja.Tamte fabryki istnieją i mają się dobrze,a FSO nie ma.
Inaczej mówiąc, strój Legijny w BOK powinien być traktowany jako obowiązkowy.
23niedziela, 22, lipca 2018 17:13
kibic50
"O tym,że systemy nie grają,ale to zawodnicy grają w systemie"

Uff, bo już myślałem, że tylko w piłce ręcznej Wink
24niedziela, 22, lipca 2018 17:59
świrekwampirek
Uprzedzam że nie chcę doszukiwać się przyczyn porażki w pracy sędziego ale jakie jest Panów zdanie co do karnego dla Zagłębia? Dla mnie to trochę jak z tymi nabitymi rękoma których się nie gwiżdże. Niby była walka bark w bark ale raczej to Holusek został trafiony w plecy i bezwładnie się przewracając zahaczył o nogi przeciwnika. Prędzej bym tu widział faul na Czechu niż karny dla ZL.
Co do meczu wczoraj krew mnie zalała bo najgorsze dla mnie są porażki na własne życzenie ale jak ostatnie lata pokazały ferowanie wyroków po pierwszych meczach to jak przepowiadanie pogody na pół roku do przodu.

P.S. Kibic w swoim żywiole, zły Skorża i jeszcze gorszy Berg. Czekam na laurkę dla Urbana, ścierwojady i zdumiewająceSmile
25niedziela, 22, lipca 2018 19:37
Senator
Po przeczytaniu analizy pana Zbyszka nabrałem już na amen 100% pewności żem laik i ignorant. Pan Zbyszek używa w swoim wywodzie nazw Legia, Zagłębie pewnikiem więc chyba pisze o sobotnim meczu. Gdyby nie te nazwy gotów bym był postawić dolary przeciw orzechom, że pisze o innym meczu. Na szczęście nie muszę bo i liczba goli się zgadza.
26niedziela, 22, lipca 2018 21:43
Krzysztof Jastrzębski
@Senator jestem laik i ignorant co unaocznił mi typer z MŚ Wink , lecz zgadzam się z Tobą w całości iż przynajmniej coś się dzieje na boisku w wykonaniu Legii, w ofensywie daje się to oglądać Smile. Natomiast defensywa leży z wielu powodów, nowe ustawienie, do tego ciągle zmiany wynikające z kontuzji. Męczenie przysłowiowej buły było straszne nie tylko w końcówce ostatniego sezonu. Niejaki problem dla mnie w przyszłości Legii jest tylko jeden, kto udźwignie finanse, jeśli nie będzie zakładanych wpływów z pucharów. Piłka dla kibiców, widowiskowa, jestem za jak najbardziej! Kibice jednak na stadionie będą tylko wtedy, kiedy będą wyniki, widowiskowa gra, nazwiska w końcu. Mioduski taki zapewne ma plan. Miejmy nadzieję że się uda.
27poniedziałek, 23, lipca 2018 10:41
anonimowy_legionista
Ja byłem zwolennikiem pragmatycznego Klafurić'ia, ale teraz to jest k...wa kabaret!

Trener powinien ostrożnie szafować siłami, pozwolić dojść do formy zawodnikom z pola, stopniowa podnosić akcenty na grę ofensywną i wysoki pressing, a nie od początku grać kij... wie co.
3-5-2 to niech sobie wprowadza jak ma wynik pod kontrolą np. 3:0 na tablicy, wtedy można próbować ...

W piłce nożnej za wrażenia artystyczne punktów nie przyznają.

Obawiam, że tak grając to 3 runda pucharów będzie dla nas kompromitacją.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1