A+ A A-

Legia - Spartak Trnawa 0-2: Ocena niedostateczna

To był jeden najbardziej przygnębiających wieczorów w europejskich pucharach na przestrzeni ostatnich lat. W meczu drugiej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów Legia przegrała w Warszawie ze Spartakiem Trnawa 0:2, demonstrując kompromitująco słabą formę.

 

Trener Dean Klafurić postawił na następujących zawodników: Malarz – Astiz, Philipps, Hloušek - Vešović, Mączyński, Antolić, Cafú, Szymański  – Kanté, Carlitos. Dobrze nam znany z pracy w polskiej lidze trener Radoslav Látal odpowiedział drużyną w składzie: Chudý – Kadlec, Tóth, Godál, Čonka – Jirka, Sloboda, Grendel, Rada, Greššák – Egho.

Legia zaczęła ten mecz w najgorszy możliwy sposób. Już w 3. minucie powinno być 0:1. Jirka otrzymał podanie na środku pola karnego, uderzył z pierwszej piłki, na szczęście fatalnie przestrzelił. W 7. minucie strzał głową z kilku metrów oddał Egho i Malarz sobie tylko znanym sposobem odbił piłkę. W 13. minucie Egho brzydko sfaulował Mączyńskiego. Napastnik Spartaka ujrzał żółtą kartkę, a kontuzjowany Mączyński musiał opuścić boisko. W miejsce Mączyńskiego na boisku miał pojawić się Wieteska, ale nim zdążył wejść do gry, niezorganizowana Legia przegrywała już 0:1. Grendel miał mnóstwo czasu i miejsca przed polem karnym, spokojnie przymierzył z prawej nogi i pokonał Malarza.

Legioniści mogli odpowiedzieć dopiero w 30. minucie meczu. Szymański z rzutu wolnego posłał piłkę w pole karne gości i własnego bramkarza o mały włos pokonałby Egho. Za chwilę po rzucie rożnym strzał głową oddał Astiz, jednak Chudý obronił. W tej fazie meczu Legia przeważała, ale goście wciąż byli znacznie groźniejsi. W 38. minucie indywidualną akcją popisał się Jirka, zbiegł do środka boiska, uderzył i piłka przeszła nad poprzeczką. W drugiej minucie doliczonego czasu gry seria niepewnych zagrań legionistów doprowadziła do kolejnego strzału Jirki i rzutu rożnego dla Spartaka.

Do przerwy było 0:1 i był to najniższy wymiar kary dla Legii. Spartak był zespołem znacznie lepszym. Słowacy byli lepiej zorganizowani, bez kłopotu powstrzymywali napastników Legii, składniej i groźniej atakowali.

W 49. minucie z rzutu wolnego uderzył Carlitos. Strzał był celny, ale zbyt lekki, by pokonać bramkarza gości. Ta sytuacja nie stała się sygnałem do natarcia dla naszej drużyny. Obraz gry nie ulegał zmianie. Drużyna Spartaka spokojnie utrzymywała się przy piłce, podczas gdy legioniści snuli się po boisku, grając bez pomysłu i bez pewności siebie, nie stwarzając klarownych sytuacji strzeleckich.

W 62. minucie Carlitos przyjął piłkę w polu karnym, odwrócił się, ale strzał Hiszpana był bardzo niecelny. Minutę później na boisku pojawił się Radović, który zmienił Szymańskiego. W 68. minucie zaskakującym uderzeniem z dystansu popisał się Tóth. Piłka minęła bramkę Legii. Zaraz potem Hämäläinen zmienił Philippsa. W 72. minucie dobrą indywidualną akcję w polu karnym gości przeprowadził Carlitos, ale Kanté nie doszedł do podania kolegi z ataku. W 82. minucie aktywny przez cały mecz Jirka oddał kolejne zaskakujące uderzenie z prawej strony boiska, które w niewielkiej odległości minęło bramkę Legii. Minutę później stuprocentową okazję na gola miał Egho, ale z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. Legia mogła wyrównać, gdy do podania Carlitosa z rzutu rożnego doszedł Wieteska, niestety nasz obrońca nie zdołał umieścić piłki w bramce. W 87. minucie płasko z dystansu uderzył Cafú, ale strzał był słaby i powędrował prosto w ręce bramkarza Spartaka. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Legia straciła drugiego gola. Do długiego podania od swojego bramkarza doszedł wprowadzony wcześniej na boisko Vlasko i w efektowny sposób przelobował Malarza.

Legia nie była drużyną. Niezgrana i niepewna obrona popełniała rażące indywidualne błędy, druga linia nie była w stanie przejąć kontroli nad środkiem pola, a napastnicy byli z łatwością wypychani z pola karnego przez obrońców gości. Mistrzowie Słowacji znokautowali Legię organizacją gry, dynamiką i atrybutami fizycznymi. Nadzieja umiera ostatnia, ale ani wynik, ani aktualna forma Legii nie dają szans na podjęcie rywalizacji o awans w meczu rewanżowym.

Dyskusja (23)
1wtorek, 24, lipca 2018 23:52
corazstarszy
Po grze z Zagłębiem nie mogło być wątpliwości, co Legię czeka.
Nie wiem, co można zrobić, żeby to się nie powtarzało w przyszłości, bo w tym sezonie już po pucharach.
Może nie dawać zawodnikom urlopów. Trzy dni po zakończeniu sezonu jadą na zgrupowanie i tak się przygotowują ciągle do startu pucharów i ligi, żeby o tej porze roku już móc porządnie grać. Bo o tej porze roku bilety też kosztują, więc o tej porze roku też są wymagania.
Inne wyjście - gdy już będzie ten ośrodek w Książeniach, Legia może zmienić profil działalności – zrezygnować z rywalizacji w lidze, PP i kompromitowania się poza nimi, a przestawić się wyłącznie na szkolenie. Taka akademia dla młodych piłkarzy.
Tak w celach porównawczych - proponuję cofnąć się do archiwum i przeczytać komentarze po Legia - Molde 0-0 w 2013. Nie do wiary, że mogliśmy być wówczas niezadowoleni.
2środa, 25, lipca 2018 00:00
ł apacz
normalny trener przygotowuje szczyt formy w najważniejszym dla klubu czasie


wersja oszczędna przygotowała na najważniejszy moment wielki dół


jeszcze pół roku temu mieliśmy 17 stoperów i jeszcze miał się przydać Małrycy
teraz nie mamy ani jednego, no może Pazdan jak mu przejdzie foch, że nikt go nie chce kupić nawet za cenę kilku piłek


Mioduski oddaj się do dyspozycji zarządu, zrezygnuj lub chociaż przestań podejmować jakiekolwiek decyzje
3środa, 25, lipca 2018 00:12
iocosus
Przy 0:1 byłem zadowolony, ot przy takim wyniku wymieniamy trenera, zespół jakimś cudem odzyskuje świeżość i jeszcze z tego bagna jakoś się gramolimy. Teraz złudzeń należy się pozbyć, choć dla mnie Nawałka już od jutra powinien być trenerem Legii. Choćby i na zasadzie mniejszego zła.
4środa, 25, lipca 2018 00:31
corazstarszy
'no może Pazdan jak mu przejdzie foch, że nikt go nie chce kupić nawet za cenę kilku piłek'
A czemu go obrażasz?
On nie grał w tym meczu, w Legii zawsze demonstrował podejście profesjonalne, nie widziałem, żeby miał parcie na transfer. Gra i się nie obraża. Jedna z bardziej pozytywnych postaci w Legii, odkąd tu trafił w 2015.
'wersja oszczędna', jak nazywasz Klafuricia,: 1) była droższa niż trzymanie do końca umowy poprzednika; 2) miała być zastąpiona wersją nieoszczędną, ale wersja nieoszczędna nie chciała się podjąć pracy w Legii w danym momencie.
Krótko: gra Legii w tym meczu podobała mi się bardziej niż Twój wpis.
5środa, 25, lipca 2018 00:49
sektor212
DOBRZE, ŻE SŁOWACY NIE BYLI TAK SKUTECZNI JAK ZAWODNICY ARKI GDYNIA

Sprawiedliwa wynik powinien brzmieć 1:4 dla Spartak Trnawa. Mieliśmy dziś furę szczęścia, że dziś wieczór nie doszło do blamażu na Ł3. Nie będę kopał leżącego gdyż każdy widział co Legia wyprawiała na boisku. Szanse na przejście Słowaków spadły do 10%. Jak to w przysłowiu „do póki piłka w grze”.

Przed sezonem polityka klubu wyglądała obiecująco. Nikogo nie sprzedano, a nawet udało się sprowadzić ciekawy zawodników. Problem jaki pozostał który właściciel popełnia od lat to kolejny trener bez doświadczenia pobierający nauki w naszym klubie. Może nastał czas zacząć budowę drużyny od zatrudnienia szkoleniowca posiadającego niezbędną wiedzę wymaganą na tym stanowisku. Choć sam na początku byłem sentymentalny i uważałem, że Klaf powinien dostać szansę zostać sternikiem wojskowych po zdobyciu PP i MP. Jednak w sporcie sentymenty należy odłożyć na bok gdyż wszelkie braki zostają natychmiast wykorzystane przez rywali i po ptakach.

Kiedy nowy szkoleniowiec zawita na Ł3? Dziś nie znam odpowiedzi. Czy Klaf uratuje puchary? Wszystko wskazuje, że nie. Czy wciskany przez media Nawałka poradzi sobie na Ł3? Może tak a może nie. Co by nie pisać to najbliższe dni spokojne w klubie nie będą.

PS. Rado mówi o ambicji, trener o wirusie. Ciekawe co powie prezes.
6środa, 25, lipca 2018 09:45
dalkub
Do tego wpisu zabierałem się wiele razy i doszedłem do wniosku że to sensu nie ma - i tak zaraz usłyszę o 5 mistrzostwach, meczu z Realem czy Sportingiem, siermiężnej piłce Staszka itd.
Jedyną osobą jaka ponosi odpowiedzialność za to się dzieje w klubie jest prezes Mioduski. To on zatrudnia i zwalnia w swoim przedsiębiorstwie i to on zbiera tego owoce. Kolejny 3 w kolejności trener bez doświadczenia połamał sobie zęby na drużynie Legii, na wejściu w sezon, czy to na jesień czy to na wiosnę. Kolejny raz zadaję pytanie czy prezes Mioduski do swojego przedsięwzięcia biznesowego zatrudniłby ludzi bez doświadczenia? - jakoś mi się nie wydaje, szczególnie w tak ważnym momencie.
Nauka bywa bardzo kosztowna - oby nie okazała się zbyt kosztowna..............
7środa, 25, lipca 2018 11:59
sektor212
@dalkub

„Jedyną osobą jaka ponosi odpowiedzialność za to się dzieje w klubie jest prezes Mioduski”
Zastanawiałem się długo jakie kryteria kierują prezesem w prowadzeniu klubem. Jest w Legii kilka lat, a w dalszym ciągu mamy bałagan szkoleniowy w akademii, rezerwach czy jedynce. Właściwie do dziś nie znamy jaką linie szkolenia obrał klub. Nie ma żadnej spójności pomiędzy rezerwami a pierwszym zespołem. Tyle w wywiadach słyszymy o profesjonalizmie i takich tam różnych dyrdymałach, a efektów brakuje. Finansowo do Mioduskiego nie można mieć zastrzeżeń. Klubem zarządza rozsądnie zapewniając stabilizację finansową i puki co pod jego rządami nie podzielimy losów Widzew, ŁKS, Zawiszy czy Wisły Kraków.
Jednak sportowo to chłop nie ma szczęścia. Najpierw doiła go grupa menadżerów działająca do spółki z Żewłakiem, obecnie nowy dyrektor sportowy nie ma na tyle silnej pozycji (a być może wiedzy i doświadczenia) by prezesowi wybić z głowy pomysł z trenerem dla Legii w osobie Dean Klafurić. Choć trzeba przyznać, że dziś w obronie pozostał mu jeden środkowy obrońca i wielu trenerów by miało problem dobrze zaryglować dostęp do naszej bramki. I tu nasuwa się pytanie dlaczego tak szybko zrezygnowaliśmy z Dąbrowskiego czy Czerwińskiego. Kontuzje w sporcie do chleb powszedni i tu trochę zabrakło wyobraźni osobą dowodzącym pionem sportowym.

Jakiś czas temu wymieniliśmy się poglądami w kwestii najlepszego szkoleniowca dla Legii. Ty opowiadałeś się za fachowcem z Włoch ja z Niemiec. Dziś wszyscy liczą na przyjście Adama Nawałki. Ja nie koniecznie jestem zadowolony z jego wyboru gdyż kiedy był trenerem Wisły czy Górnika oba zespoły zarządzane przez Adama nie potrafiły utrzymać choćby zbliżonej formy jaka prezentowali jesienią względem wiosny. Nawałka to nie jest trener który będzie potrafił ustabilizować piłkarsko pierwszy zespół. Po za tym jak pokazał przy okazji ostatniego mundialu lubi przywiązywać się do poszczególnych zawodników co uważam za wadę trenerską zabijającą rywalizacje w drużynie.
Jak będzie zobaczymy, ale wydaje się, że tej rundy na Ł3 nie zobaczymy trenera spełniającego nasze oczekiwania.
8środa, 25, lipca 2018 13:16
Senator
Smutne jest to , że przegraliśmy z drużyną która prócz dobrej realizacji założeń taktycznych nie pokazała nic więcej.
Skłonny jestem wierzyć w to zatrucie z prostego faktu, takiej mizerii w inny racjonalny sposób wytłumaczyć bym nie potrafił.
Rację ma były kierownik zespołu Pan Łobacz pisząc że przed tak ważnymi meczami nie zmienia się bazy noclegowej.
Inną sprawą jest fakt, co mecz tym gorzej. Dlaczego tak się dzieje nie potrafię powiedzieć.
@Sektor212
To mit , nie wiemy gdzie od kogo są porzyczane pieniądze. Wiemy natomiast że klub nie wytrzyma braku pieniędzy po raz drugi z transzy UEFA. Nastąpi wyprzedaż itp itd. Można się też spodziewać reakcji trybun.
Mioduski jest w sytuacji bardzo trudnej , zatrudnienie dobrego trenera ( ok niech będzie Nawałka) to wzrost kosztów razy 3 a gwarancji nie ma żadnej. Uspokojenie nastrojów niby plus ale pytanie na jak długo. Jednym słowem jest w niezłym bagnie.
Nowy trener to wzrost kosztów które już trzeba ciąć .
Pozostawienie obecnego jest również wielkim ryzykiem, jedyny plus to nie zwiększanie zadłużenia. Wydaje się jednak że minusów jest zdecydowanie więcej. Ja do tej pory nigdy nie optowalem za zwalnianiem trenerów, szczególnie po kilku meczach, ale dziś uważam , że trzeba to zrobić jak najszybciej.
Krafurić nie ma moim zdaniem wsparcia w nikim a bez tego jest tylko kwestią czasu zmiana więc po co odwlekać nieuniknione.
9środa, 25, lipca 2018 13:43
iocosus
Nawałka to faktycznie koszty, zatem Vuko niech będzie brzytwą tonącego do końca sierpnia, wtedy będzie wiadome czy LE i finanse są uratowane, czy też nie.
Gorzej jak za Klafa być nie może, facet utracił wszystko co miał, no trzeba mu oddać, że jest za drużyną, nie zwala na nich winy jak poprzednik. Ale uznania, wiarygodności że jego trenerskie zamysły są dobre to przecież Klaf w chwili obecnej nie ma żadnego. Każde inne rozwiązanie wydaje się lepsze, zatem niech już będzie Vuko strażakiem!
10środa, 25, lipca 2018 13:52
dalkub
iocosus błagam ile można mieć trenera strażaka na chwilę. My mamy strażaków od czasów Berga, może czas przestać gasić pożary a potraktować Legię jako projekt średnio ( nie chcę pisać długo, bo to ciężki temat) terminowy, kolejny strażak na kilka tygodni okaże się że się udało i znowu genialna myśl - dajmy mu szansę zna klub, zawodników blablablabla. Dość prowizorki na Ł3 - niech zatrudnienie wynika z doświadczenia, wyników, fachowości warsztatu, a nie z tego że się udało wygrać 5 spotkań.
11środa, 25, lipca 2018 14:03
dalkub
Senatorze i znowu to samo - zatrudnienie nie daje gwarancji a koszty rosną - gwarancji nie daje nikt, nawet Guardiola ani Klopp, ale jest jeszcze coś takiego jak minimalizowanie ryzyka. My od lat jesteśmy karmieni tym samym tekstem - przecież zatrudnienie zawodnika za 1 mln niczego nie gwarantuje, przecież zatrudnienie drogiego trenera niczego nie gwarantuje i dlatego proponuję zatrudnić sprzątaczkę na trenera i zgłosić juniorów - wtedy będzie mega tanio i się budżet się zepnie.
Jak pisałem że zmiana sposobu gry na 352 w lato to ryzyko to ty się cieszyłeś że "coś się zaczeło dziać" - faktycznie sporo się dzieje oj sporo.
12środa, 25, lipca 2018 17:54
iocosus
Dalkub ty jednak jesteś większym optymistą z pewnością ode mnie, a zapewne i od Senatora. Przynajmniej w zakresie legijnych finansów.

Pospekulujmy. Na rynku jest jeden wiadomy potencjalny następca Klafa, nasz były selekcjoner pan Adam, od siebie dodam jeszcze drugiego tak jakby z twojego Dalkubie profilu, czyli doświadczony Włoch który „był szkoleniowcem m.in. takich ekip jak SPAL, Udinese i Torino. Pracował od Serie D do Serie A. Jego ostatnim klubem, w którym pełnił funkcję trenera było Deportivo Alaves. W latach 2011-2017 Włoch został selekcjonerem Albanii, w której został okrzyknięty bohaterem narodowym.” Czyli wiadomo ten którego zdystansował Brzęczek przynajmniej w oczach Zibiego, ale dzięki temu przynajmniej wiemy że Gianni De Biasi jest wolny, szuka pracodawcy i futbolowych wyzwań. My chcieliśmy Brzęczka, nie wyszło, teraz moglibyśmy się skusić na tego którego Brzęczek ubiegł.

No i teraz kwestia optymizmu i pesymizmu. Mam ogromne obawy, że jeżeli nie awansujemy do LE to nie będzie nas stać na zatrudnienie ani Nawałki, ani kogoś takiego jak De Biasi. Jeden i drugi przyszedłby ze swoim ludźmi i zapewne oczekiwałby przynajmniej trzyletniego kontraktu. Moim zdaniem najzwyczajniej w świecie nie będziemy mieli na to funduszy. Bez LE będą cięcia, oszczędności, itp. itd. Jako kryzysowy trener będzie rozpatrywany ktoś kto nie będzie marudził w kwestiach kasy i zaakceptuje że tego kogo będzie można to sprzedamy.
13środa, 25, lipca 2018 17:56
Senator
@Dalkub
Masz rację, tylko trzeba było myśleć o tym wcześniej, po Staszku.
Teraz wiedząc o możliwej zbliżającej się katastrofie taką decyzję podjąć jeszcze trudniej.
14środa, 25, lipca 2018 18:20
ł apacz
corazstarszy

serdecznie pozdrawiam, starzej się coraz wolniej
15środa, 25, lipca 2018 18:42
CTP
"Mam ogromne obawy, że jeżeli nie awansujemy do LE to nie będzie nas stać na zatrudnienie ani Nawałki, ani kogoś takiego jak De Biasi"

Tak samo mówiliśmy rok temu a jednak było nas stać nie tylko na Antolica, Phillipsa i Cafu ale nawet na kompletnie zbędnych Eduardo i Mauricio. A i pewnie Magiera z Jozakiem za darmo z Legią się nie pożegnali.
Ja osobiście uważam, że nie pieniądze są tutaj przeszkodą.
16środa, 25, lipca 2018 18:58
dalkub
Panowie

a stać na ciągłe od kilku sezonów utrzymywanie dwóch lub trzech trenerów i stać na brak awansu do finansowego raju?
Jak będziemy myśleć w ten sposób to nic nie zrobimy a finanse Legii i optymizm - nie to nie ja, ale po co utrzymujemy "dziadków" po 34 i więcej lat, skróćmy listę zawodników, oszczędźmy na 2-3 kontraktach - policzmy ilu mamy stoperów ilu pomocników środkowych i ilu ich nam potrzeba.
Sprzątaczka nadal czeka na kontrakt
17środa, 25, lipca 2018 19:04
świrekwampirek
Tylko że mamy tu poważny dylemat, zostawić trenera który jak nagle błysną tak szybko zgasł i wygląda że ma małe szanse wyjść na prostą czy go zwolnić zapłacić resztę kontraktu i kolejnemu sztabowi?
Co przyniesie większe straty i co daje szanse na wyjście z kryzysu?
Czy większą stratą będzie brak pucharów ale zostawienie trenera,czy zwolnienie, płacenie odszkodowania i nowego kontraktu zwiększając (ale nie gwarantując) szansę na puchary.
18środa, 25, lipca 2018 19:13
czarnuch
Panowie... Nie wszystko stracone! Jest jeszcze rewanż. Tylko czy faktycznie tutaj trzeba gdybać nad wynikami? Awansem? Ligą Mistrzów czy też Ligą Europy?

Jeszcze nie tak dawno mało kto wgl przyjmował do wiadomości obiektywny regres. Dziś ten regres jest na tyle widoczny,że nawet MP tłumaczymy słabymi rywalami. Pozwólcie,że przypomnę:

Mioduski po wykupie akcji BL i MW - "Potrafię lepiej."

No i mamy te "lepiej". Progres po Magierze jest najbardziej widoczny. Pożegnaliśmy swojego jako tego,który ciągnął w dół a tak naprawdę to cały "plan naprawczy" prezesa pociągnął Legię jeszcze niżej. Nie BL i MW. Nie Żewłakow z Ebenenge a.. Mioduski. Czy były jakiekolwiek wątpliwości etc? Od groma! Począwszy od tego,że Mioduski szedł drogą Leśnodorskiego. Powielał pomysły ale i również błędy. Różnica główna między tymi panami w zarządzaniu to.. Szczęście. Natomiast przekleństwem Mioduskiego - jego poprzednik,który winien służyć mu przykładem - jak nie powinien zarządzać. Tej lekcji prezes nie wyciągnął i znów mieliśmy raz,że zaciąg bałkański. Dwa rozrzutność. Trzy ryzyko. Czy się opłaciło? Dziś można powiedzieć,że nie ale... Wystarczy łatwiutkie 3:0 na wyjeździe i gramy dalej Smile Koło fortuny wciąż będzie w ruchu.

Mimo wszystko.. Kiedy jak nie teraz prezes powinien usiąść i poważnie zastanowić się nad zarządzaniem? Bo nad zmianą sztabu nie ma już co gdybać - tutaj trzeba dzwonić! Nie ze względu na potencjalny kunszt trenerski Klafuricia a ze względu na efekty jego pracy. Zarówno u boku Jozaka jak i już samodzielnej. Teraz trzeba sięgnąć dalej.. Nie tylko do sztabu czy też.. dyrektora. Dyrektor przecież też swoje za uszami uzbierał.. Dalej aż do zarządu. To tutaj wreszcie musi znaleźć się ktoś, kto ogarnia temat. Po prostu - zrobi robotę. Nie chodzi o PR czy też genialne pomysły a o doświadczenie, know-how etc. Prezes Mioduski niestety zupełnie się gubi w prowadzeniu Legii. Od strony byznesowej jeszcze jakoś można to obronić ale akurat tutaj prezes ma doświadczenie i kontakty. Natomiast kwestia sportowa u prezesa to jak wspinanie się na Mount Everest będąc kucharzem,który jedyną styczność ze sportem wyczynowym ma podczas oglądania eurosportu. Gość wie,że nie ogarnia ale mimo wszystko i wbrew wszystkim etc itp itd chce się sprawdzić! Ba, pójdę o krok dalej...

Wydaje mi się,że obecnie jesteśmy od dosłownie 2 kroczków od sytuacji z Rutkowskim tj "Nie poddam się. Będę walczył!". Przecież te sute lata finalnie kończą się raz kolejny tym,że jesteśmy na ostrzu noża. Przelew z UEFA albo oramy i siejemy na nowo. Oczywiście.. Lech ma swoje problemy, my swoje. Oni mają swój sufit, a dla nas ten sufit jest już jak kompletna porażka. Mimo wszystko te sytuacje są podobne.. Komiczny PR a sportowo to już tak fajnie nie wygląda. Najlepsze jest to,że tak jak w przypadku Lecha i Legii wiele nie potrzeba wbrew pozorom... Mogę nawet podyskutować czy już nawet 1 odpowiedni człowiek nie skieruje, bynajmniej przypadkiem, Legii na odpowiednie dla niej tory.. Czy aż DWÓCH. Trener oraz prezes/"dyrektor". Przy czym wspominając o dyrektorze nie mam tu na myśli studenta a gościa,co to z niejednego pieca jadł chleb i wie,że takie zmiany na jakie szarpnął się sympatyczny Dean to nie temat na miesiąc w ówcześnie panujących warunkach (nowe twarze w kadrze, braki, sparingpartnerzy etc). Tutaj nie trzeba czarnej magii... Często logika podpowiada odpowiednie rozwiązania.. Np KUCHY KING czy też odstąpienie od zgubnego pomysłu lub także pochylenie się nad scenariuszem okna transferowego itp.

Obecnie często się zastanawiam.. Kto tym wszystkim tak naprawdę kieruje..? Dyrektor,który jednak ma pewien tajemniczy plan podboju europy? Czy może wizjonerski Pan Prezes? Czy też może stawiamy va bank na anonimowego trenera,który akurat pozostał w spadku po nieudanym romansie z bałkańską gwiazdą Dinama? Kto stoi za tymi durnymi decyzjami? Nurtuje mnie to niezmiernie.. Zwłaszcza,że w tle czai się postać bohatera FC Basel.
#Decyzje
Tutaj można by wymieniać i wymieniać. Jak przy Leśnym. Raz pukać się w czoło a raz przyklasnąć z dumą... Ile w zeszłym sezonie w momencie zdobycia dubletu wybaczyliśmy prezesowi? Warto przypomnieć o "zaufanej ochronie"? Durnych ruchach transferowych? "Fail'owym" marketingu. Kontakcie z kibicem. Ba, do tego stopnia prezes Mioduski upodobnił się do poprzednika,że z nieudanych wejść w sezon stworzył tradycję,z której korzysta przy okazji argumentowania swych porażek.

Pozostaje wierzyć.. Łudzić się.. Ściskać kciuki, modlić się..

PS. zbliża się 19:16.. Może wreszcie jakieś oficjalny infosek nt konkretnych decyzji? Bynajmniej. Milczenie jest złotem Mioduskiego. Gdzieś tam z tyłu.. Ze szklanką.. W loży..
19środa, 25, lipca 2018 19:14
CTP
"zostawić trenera który jak nagle błysną tak szybko zgasł"
Z tym błyskiem ja już tutaj na tym forum polemizowałem. To, moim zdaniem, nie Klafuric zdobył nam MP, tylko obiecana przez Mioduskiego sowita premia dla piłkarzy.

Czy zostawić obecnego trenera? Ja uważam, że od 2 miesięcy jego tu już nie powinno być.
20środa, 25, lipca 2018 19:49
Zbyszek
Tym razem nie będzie fachowych analiz,ale garść refleksji.
Wracając z wczorajszego meczu z wnukiem spotkaliśmy kilkoro przechodniów, którzy pytali :jak tam Legia?.Ze smutkiem, goryczą i po części wstydem informowaliśmy,że przegrała ze Słowakami 0:2.W odpowiedzi słyszeliśmy śmiech. I tak sobie przypomnieliśmy jak to w 2014 roku wracaliśmy do domu po meczu eliminacji LM i wielu pytającym przechodniom :jak tam Legia? odpowiadaliśmy z dumą,że wygraliśmy z Celtikiem 4:1. W odpowiedzi był podziw ,słowa uznania i brawa. Daleko zaszliśmy przez te 4 lata, nie ma co.

Rok temu w podobnej porze sytuacja praktycznie była tożsama. W Superpucharze,w lidze i pucharach europejskich łomot, bo na ławie trenerskiej tylko inne nazwisko i narodowość,ale to samo niedoświadczenie i niedouczenie.Wychodząc z kolejnego meczu w którym nasza drużyna jest bezradna jak ślepiec we mgle zastanawiałem się czy prezes Mioduski jest zadowolony. Co dały te kosztowne transfery i czas potrzebny na zgranie. Kiedy drużynę nie zgrywał,ale się z niej zgrywał dyletant przeprowadzający na zawodnikach eksperymenty jak by byli nie przymierzając szczurami.A może uwierzył eksperymentatorowi,że forma jest szykowana na III i IV rundę eliminacji. Nie wiem,ale wiem,że Dareczek może nie doczekać.Ja jednak bym zadowolony nie był. Stary Heraklit z Efezu nie miał racji,że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, bo Mioduski wlazł.I dobrze mu tak,bo to on traci po raz wtóry kilkadziesiąt milionów złotych. Tylko dlaczego mój wnuczek ma tak cierpieć?.

Trener znowu zaczął od wielokrotnie odgrzewanego kotlecika, który jest już tak nieświeży,że aż cuchnie.Tylko,że ten system nie dlatego nie gra,że jest aż tak zły,że samo jego stosowanie przynosi szkody,ale dlatego,że trener nie ma autorytetu, bo nie może go mieć.Ażeby zawodników tej klasy co obecni w Legii przekonać do tego,że to co się proponuje innego przyniesie pozytywne efekty i że warto się w to całkowicie zaangażować to trzeba mieć autorytet, to trzeba być trenerem z dokonaniami w zawodzie.A tak w konfrontacji z marnymi Słowakami widać było,że nasi zawodnicy piłkarsko byli dużo lepsi,ale jako drużyna byliśmy od nich dużo gorsi.Gdyż to trener tworzy nową jakość i ona jest,albo większa niż suma umiejętności poszczególnych zawodników,albo znacznie mniejsza.Jako drużyna Legia upadła potwornie nisko.

Wielu mówi,że trenerowi należy dać czas, bo wprowadzanie nowości tego wymaga.To niby ma sens,ale tylko w wymiarze hipotetyczno-teoretycznym, bo czego jak czego,ale czasu to akurat nie ma.Kolejne porażki powodują niepowetowane szkody finansowe, wizerunkowe , prestiżowe, kibicowskie i wszelkie inne. Media Legię permanentnie przegrywającą zgnoją, a kibice rozszarpią. I można jeszcze zrozumieć to dawanie czasu komuś kto udowodnił,że coś dobrego stworzył i coś osiągnął,ale jaka teraz jest gwarancja,że powstanie coś lepszego,a nie gorszego ?.I znowu się tak zadumałem czy Mioduski jak by miał postawić na giełdzie te ok.170 milionów złotych to dałby je w obrót doświadczonemu maklerowi, czy takiemu który raz wygrał los na loterii?.
Ja od zawsze byłem zadeklarowanym przeciwnikiem zatrudniania w Legii ludzi niedouczonych,bez doświadczenia .gdyż uważałem,że w Legii, wielkim klubie z ogromnymi tradycjami powinni pracować ci, którzy w nim będą spożytkowywać zdobytą wiedzę, doświadczenie i umiejętności. I nie będą mydlić oczu idiotycznymi eksperymentami.

Pomimo wszystko ja jeszcze wierzę,że jest jeszcze czas na zmiany.gdyż każda zmiana może być tylko na lepsze, gdyż osiadamy mocno na dnie.
21czwartek, 26, lipca 2018 00:26
Senator
@Czarnuch
Rzeczą oczywistą jest odpowiedzialność prezesa i właściciela w naszym przypadku w jednej osobie za porażki jak i sukcesy. To nie podlega żadnej debacie.
Mi po wtorkowym blamażu do dziś brzmią słowa prezesa Mioduskiego wypowiedzenie bodaj na przełomie Magiery i Jozaka o zarządzaniu kryzysem i jego zdolnościach w tym temacie.
Jak dziś widać łatwiej rozwiązywać kryzysy w holdingu Kulczyka niż w piłce nożnej .
Jak kiedyś mówił za dużo tak teraz milczy a ja już sam nie wiem co lepsze.
22czwartek, 26, lipca 2018 15:25
czarnuch
@Senator mnie nurtuje ze względu na podział obowiązków. Rozumiem, że prezes zawsze jest na czele ale np odnośnie dyrektora K. - w gruncie rzeczy nie mam pojęcia do czego się przyczynił w kwestii ''jedynki''. Nawet ''budowa'' drużyny wydaję się, że odbyła się z jego minimalnym udziałem...
Reasumując... Pamiętam liczne kumate infoski tj przecieki np o trupach w szafie.. Dziś obawiam się, że z czasem będzie tego zdecydowanie więcej.. Bo praktycznie mało kto wgl przyczynia się do ogólnego rozwoju klubu. I tutaj kolejne pytanie: czy to efekt braku kompetencji poszczególnych i zatrudnionych u prezesa (po dobrej zmianie) szpeców etc? czy może veta/blokad/odmiennej opinii/braku zaufania wobec tych ludzi kogoś z góry ( prezes/doktor)?
Podobnie w kwestii trenera... Nie chce mi się wierzyć, że Klauf od tak po prostu zdecydował się na tyle zmian.. Do tego stopnia nie chce w to wierzyć, że zastanawiam się tutaj nad rolą zarówno dyrektora jak i prezesa. Czy przypadkiem to nie ta dwójka w roli głównej wpadła na pomysł szybkich zmian..?

Tak czy owak jestem przekonany, że konsekwencje spotkają głównie trenera i sztab, zaś prezes z dyrektorem posypią raz jeszcze głowę popiołem.. To najbardziej irytujące. Zwłaszcza, że kolejne euroszekle przepadają bez wyraźnego efektu in plus.

PS. Czy przypadkiem trener nie ma jakiegoś zapisu w kontrakcie odnośnie ew opcji na wcześniejsze pożegnanie np w przypadku porażki w europucharach? Ktoś gdzieś o tym wspominał? Bo najwyraźniej na to złotousty prezes czeka.
23czwartek, 26, lipca 2018 17:58
CTP
"Nie wszystko stracone! Jest jeszcze rewanż."

Pełna zgoda! Powiem więcej, w rewanżu, biorąc pod uwagę jakość naszych piłkarzy, spokojnie jesteśmy w stanie odrobić te straty. Ale! Jest parę warunków.

Po pierwsze, rezygnujemy z gry w systemie 3-5-2. To jest, że tak powiem, warunek sine qua non. Jeśli wyjdziemy trójką obrońców, nawet nie ma sensu włączać telewizora - szkoda nerwów.
Po drugie, w linii obrony muszą zagrać obrońcy. Nie żaden Vesovic czy inny Kucharczyk, tylko Jędza, Pazdan, Astiz/Żyro/Wieteska i Hlousek.
Po trzecie, Kante w ogóle nie powinien znaleźć się w Legii a już absolutnie nie na kluczowej pozycji nr 10. Może tam grać Szymański, Hamalainen i od biedy nawet Radovic. Z Kante nie będziemy w stanie wykreować nawet pół sytuacji.
I w końcu po czwarte: tempo gry musi być przynajmniej dwa razy wyższe, niż w pierwszym meczu.

Wszystkie te powyższe warunki są jak najbardziej do spełnienia.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1