A+ A A-

Legia - F91 Dudelange 1-2: Blamaż

Legia kontynuuje fatalną serię w europejskich pucharach. Po porażkach z mistrzami Kazachstanu, Mołdawii i Słowacji, teraz przyszedł czas na porażkę z mistrzem Luksemburga. Goście zasłużenie wygrali w Warszawie 2:1, długimi fragmentami meczu bawiąc się z legionistami i obnażając żałosną formę naszej drużyny.

 

Wobec trudnej sytuacji kadrowej w obronie, trener Vuković zdecydował się na wystawienie Nagya na lewej stronie obrony. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Wieteska, Astiz, Pazdan, Nagy - Szymański, Mączyński, Philipps, Cafú, Kucharczyk  – Carlitos. Goście rozpoczęli w składzie: Joubert - Jordanov, Schnell, Prempeh, El Hriti - Kruska, Sinani, Stélvio - Stumpf, Stolz, Couturier.

Goście prowadzili grę od pierwszych minut meczu. Zawodnicy Dudelange grali otwarty i ofensywny futbol. Legioniści większość swoich szans mieli po tym jak przeciwnicy tracili piłkę, usiłując wyprowadzić ją ze swojej połowy.

W 9. minucie Kucharczyk oddał celny strzał głową po rzucie wolnym, ale piłka poszybowała w ręce Jouberta. W 12. minucie mocno z dystansu uderzył Wieteska, jednak Joubert był na posterunku. W 16. minucie Carlitos podał ten Kucharczyka, ten znalazł się w doskonałej sytuacji, ale usiłował dograć do Szymańskiego i piłka minęła bramkę gości. W 21. minucie Malarz zapobiegł stracie gola po tym jak w pole karne Legii wbiegł Stumpf i zdołał oddać strzał z ostrego kąta. W 24. minucie Stolz ograł Nagya, przedarł się prawą stroną boiska, dośrodkował, do strzału ładnie złożył się Couturier i było 0:1. W 27. minucie padło wyrównanie. Fatalny błąd popełnili zawodnicy Dudelange, piłkę przejął Kucharczyk, podał do Carlitosa i ten umieścił piłkę w bramce. Cztery minuty później Kucharczyk znów chciał znaleźć Carlitosa w polu karnym. Hiszpanowi niewiele zabrakło do szczęścia. W 32. minucie doskonałą szansę na bramkę miał Couturier, na szczęście tym razem uderzył nad bramką. W 41. minucie ładny strzał na bramkę gości oddał Kucharczyk, jednak Joubert odbił piłkę. W 44. minucie Pazdan dał się ograć Stumpfowi. Napastnik gości wychodził sam na sam z Malarzem i został powalony przez Astiza. Hiszpan otrzymał czerwoną kartkę.

Do przerwy było 1:1. Wynik był słaby, gra Legii również. Nasi zawodnicy nie stanowili zespołu, razili wolnym startem do piłki, biernością w defensywie, zupełnie oddali gościom środek pola.

Na drugą połowie nie wyszedł Cafú, którego zmienił Kanté. W 56. minucie goście popełnili kolejny błąd pod własnym polem karnym. Piłkę wyłuskał Kanté, podał do Carlitosa, ale ten nie zdołał pokonać Jouberta. Była to ostatnia szansa bramkowa Legii w tym meczu. W 61. minucie Szymański zaczepił nogą w polu karnym Stolza. Sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Turpel i pewnym strzałem pokonał Malarza. Chwilę potem Szymańskiego zmienił Żyro. W 70. minucie Turpel mógł podwyższyć prowadzenie gości po tym jak poradził sobie sam z całą obroną Legii, ale spudłował z ostrego kąta. W 75. minucie ten sam zawodnik z dziecinną łatwością wyprzedził Żyrę w walce o piłkę, próbował przelobować Malarza, jednak nie trafił w bramkę. Na końcówkę meczu na boisku pojawił się Hołownia, który zmienił Carlitosa. Goście mieli jeszcze kilka szans na zdobycie trzeciego gola, na szczęście grali nieskutecznie w ataku.

Mecz zakończył się wynikiem 1:2, co samo w sobie jest fatalną wiadomością, ale prawdziwy koszmar to gra naszego zespołu. Legia jest w tej chwili zupełnie rozbita, piłkarze snują się po boisku, nie ma żadnej współpracy między formacjami, nie ma piłkarskiej jakości, nie ma konsekwencji w grze, nie ma walki ani zawziętości. Żal patrzeć.

Dyskusja (13)
1czwartek, 09, sierpnia 2018 23:17
czarnuch
To jak panowie.. Dajemy jeszcze 5 lat prezesowi na obiektywną ocenę? Czy może po prostu stwierdzimy fakt,że dzięki "dobrej zmianie" mamy w Legii ekipę,która nie powinna wgl mieć styczności z zespołem walczącym o cele,które klub obiera notorycznie?

Prezes po dzisiejszym meczu zapracował na wyjazd taczką. Całokształtem... I na nic tu się zda dublet.

PS. Jestem ciekaw wypowiedzi pomeczowych..
2czwartek, 09, sierpnia 2018 23:33
dalkub
ja tam jestem ciekaw tylko jednej wypowiedzi................
3piątek, 10, sierpnia 2018 01:12
corazstarszy
Po meczu domowym ze Spatakiem Trnava i z takim wynikiem, i z taką grą się co najmniej liczyłem. Wtedy zaskoczenie było większe.
Że tam w lipcu, gdy jeszcze normalni piłkarze grają na MŚ, Legia demonstruje złą formę, to jestem w stanie jakoś zrozumieć. Ale po miesiącu, już powinni lepiej grać.
Czym oni się zajmują na treningach? Bo wyglądają tak, jakby omawiali, który to dziennikarz z Białegostoku specjalnie na nich dybie i wprowadza złą atmosferę. Bo gra wygląda tak, jakby nic nie robili.

@czarnuch
Dajemy jeszcze 5 lat prezesowi na obiektywną ocenę?

Przepraszam, a to my jesteśmy od dawania lub niedawania czegokolwiek? Nie wiem, jak Ty. Może masz coś więcej w takich sprawach do powiedzenia, może o czymś współdecydujesz. Ja jestem zwykłym gapiem oraz autorem mało inteligentnych wpisów tutaj i nic od mojego widzimisię nie zależy. Choćbym chciał inaczej, to maksymalnie na pisaniu tutaj muszę poprzestać.
Tak myślę o odmianach Legii. Ostatnia na plus, to pierwszy mecz Magiery i 3-0 z Lechią, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Później to było tak opisywane, pewnie w sposób słuszny, że to Hasi skompletował kadrę,poprowadził letnie przygotowania, a Magiera przyszedł na gotowe i oddziałując jedynie psychologią, bazował na tym, co zostało wypracowane wcześniej.
Może tak właśnie było, ale, jak widać, to też jest sztuka: oddziałać na psychologię i poprawić grę w ten sposób. Obecnemu trenerowi się to nie powiodło, mimo że chyba nie jest mniej charyzmatyczny niż Magiera. Bardzo jestem ciekaw, komu się uda i po jakim czasie. Jestem też ciekaw tych nowych właścicieli, nowych trenerów, koncepcji i strategii. Bo coś tak czuję, że to są elementy zmienne. A na końcu przyjdzie lipiec i okaże się, że Legia gra tak jakby wcześniej nigdy nie grała w piłkę.
Żeby nie było: powyższe nie jest po to, aby kogokolwiek bronić. Raczej, aby wyrazić bezradność.
4piątek, 10, sierpnia 2018 02:43
Senator
Ja jeszcze dodam co by nie pisać to topi własne pieniądze i coś czuję że jest nie mniej wk.... niż my.

Zacytuję takiego tweeta
Legia jest w rękach człowieka, który nie zna się na piłce (nie musi), doradcy też się nie znają (gorzej), nie panuje nad emocjami (źle), przekłada się to na rozbity klub (b. źle), nie ma pieniędzy (prawie tragicznie), traktuje to ambicjonalnie (tragedia), na dodatek ma pecha.
Widzę tu dwa kluczowe stwierdzenia o których zresztą niedawno pisałem emocje i ambicja. Obie te cechy źle ukierunkowane ale nie będę się powtarzał.
5piątek, 10, sierpnia 2018 06:16
ł apacz
ja nie tracę nadziei, że karta się odwróci

z trnavą była sraczka, a wczoraj blokada (zatwardzenie) mentalne

tu nie jest potrzebny nowy trener tylko do sztabu musi zostać włączony lekarz i znowu zaczniemy wygrywać
6piątek, 10, sierpnia 2018 07:56
czarnuch
Ja tylko przypomnę o stawce tego dwumeczu..

"Dziś problem polega na tym, że nasz budżet kosztowy przekroczył to, co zakładaliśmy, czyli grę w Lidze Europy. Fakty są takie, że jeżeli Legia nie zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów, to zachwieje to naszą sytuacją finansową i będzie to odczuwalne. Żeby tego uniknąć, w Lidze Europy musielibyśmy dostać się do ćwierćfinału albo jeszcze wyżej." - DM luty 2017.

Od tego czasu nasze finanse zdecydowanie wyszły na prostą prawda? Czy może jest jeszcze gorzej..?
7piątek, 10, sierpnia 2018 09:25
Moros
Może jak teraz Mioduski dostanie po kieszeni, to w końcu coś w tym klubie zadziała. Ja już nie wiem skąd szukać ratunku. Jesteśmy na dnie i wszyscy dorzucili do tego swoją cegiełkę. Jedni większą, drudzy mniejszą. Może jak to wszystko pierdolnie, to uda się coś zbudować....
8piątek, 10, sierpnia 2018 11:33
czarnuch
@Moros ale przecież w związku z "dostaniem po kieszeni" przyszedł Jozak. Mioduski wiedział z czym się wiąże prezesowanie Leśnodorskiego, wykupienie "wspólników" a także ew brak udziału w fazie grupowej choćby LE. Różnica między prezesami miała polegać w strategii Smile
Teraz już tylko trzeba zaorać. Mieć kim zaorać i kogoś,kto potrafi tego dokonać.
9piątek, 10, sierpnia 2018 12:03
mort
Nie byłem zwolennikiem Mioduskiego poniewaz uwazałem go za dyletanta.

Jednak uczciwie musze przyznac,ze udalo sie mu oszukac mnie i kilka razy zaufałem mu,ze wie co rrobi i bedzie dobrze. Ba, jego wizja wydawala mi sie spojna i logiczna.
Teraz po tej wierze nie zostały nawet zgliszcza. Uwazam,ze to on jest glownym problemem klubu.
Nie jako własciciel - jako Prezes.
10piątek, 10, sierpnia 2018 15:19
Zbyszek
Trzeba samokrytycznie przyznać,że wczorajszy wynik dla Legii jest korzystniejszy niż jej gra.Gdyby nie rozkalibrowane celowniki rywali mogło być 5,lub 6 do 1 i też nie mielibyśmy krzywdy.I tu apeluję o przyznanie naszym piłkarzykom nagród jak niegdyś w PGR.Kiedy miało być np. 10 mln zł straty, a było tylko np.8 mln to pracownicy dostawali nagrody.Koniecznie od zaraz ten system należy wprowadzić u nas, mogło być 1:6,a było 1:2 .Nagradzać. Na dobry początek proponuję porządny wp.....l.

Czy już osiągnęliśmy dno czy jeszcze spadamy to dziś trudno ocenić.I trudno wskazać przyczyny tej degrengolady. Na pewno jedną z nich jest fakt,że Legia od dłuższego czasu nie ma trenera.I to jest nadto widoczne po braku zorganizowania zespołu,a bez niego można grać,ale w piczy polo.Zawodnicy nie wiedzą co mają robić na boisku, więc robią to na co aktualnie mają ochotę.Boczni obrońcy pętają się w środkowych rejonach , podobnie jak jeden niby skrzydłowy, niby ofensywny pomocnik stoi w połowie własnej połowy,a defensywni pomocnicy hasają na połowie rywali. Taktyka się wali.Chaos totalny.A to wszystko w żółwim tempie, bez woli walki, bez śladu agresji, bez cienia zaangażowania.Kibice słusznie pytają, po co ci bumelanci wychodzą na boisko.
Brak trenera to wyłączna wina prezesa.Żaden trener nie zgodzi się,aby jakikolwiek prezes dyktował mu skład. Tego tematu nie rozwinę, wtajemniczeni wiedzą o co idzie.I tu przytyk do casusu Jędrzejczyka. Sytuacja jest absurdalna, wręcz paranoiczna.Facet ponoć zarabia za dużo. Co to znaczy nie wiadomo, przecież sam sobie apanaży nie ustalał. Lecz pieniądze dostaje czy gra czy nie. To może byłoby korzystniej, ażeby je odpracowywał w szatni i na boisku. Bo te gówniarzerskie podpuchy,że on nie zagra mogą działać na młodych , gdyż Artur karierę ma za sobą,a nie przed sobą.Jędrzejczyk , jako jej nieformalny lider, jest potrzebny drużynie jak deszcz w czasie suszy.

Teraz pora przejść do indywidualnych ocen, tym razem bez żadnej taryfy ulgowej.
Malarz - jak zwykle profesjonalny, dobrze przygotowany, prawie bezbłędny.Ja jednak nie mogę zapomnieć jego słów sprzed 2 lat, kiedy to po awansie do LM zwolniono trenera Hasiego, o tym,że wraz z jego odejściem zawodnicy poczuli się jak by im otwarto okna. Oznaczało to,że piłkarze Legii nie chcą się poświęcać dla sukcesu i wolą niedouczonego faceta, który niewiele wymaga, jest miły, byle im kasa się zgadzała. Zwolnienie Hasiego przez Leśnodorskiego ,a nie wywalenie na zbity pysk połowy drużyny jest praprzyczyną tej katastrofy z jaką mamy do czynienia od roku.
Wieteska- niezły technicznie, ładna sylwetka, ale gra tak miękko,że w ogóle nie przeszkadza rywalom, ani na boku, ani w środku obrony.Do tego jest tak bojaźliwy,że woli dać dwa kroki do tyłu niż jeden do przodu. Kolejny katastrofalny występ. Nie zarabia za dużo.
Astiz - jest taki jak każdy widzi, a widać,że ma on chwile zawieszenia kiedy ma problem decyzyjny. Zaatakować, zostać w miejscu i blokować czy się cofnąć. A rywal w tym czasie przejmuje piłkę, rozpędza się i już mija myśliciela. Nie zarabia za dużo.
Pazdan - dobry występ. Harował co najmniej za trzech,ale za 6 nie dał rady. Gra tak jak by mu rzeczywiście zależało,żeby wygrać. Zarabia za dużo - do odstrzału.
Nagy - ten kto go wystawił na obronie powinien dostać Nobla za głupotę. Nie dlatego,że Węgier zagrał bardzo źle, choć zawiatrzanie się w środku pola było błędem,ale z jego warunkami fizycznymi rywale mieli go za nic i nim poniewierali.
Żyro - gorszy wariant Astiza i znacznie wolniejszy.
Hołownia - ten przynajmniej trochę pobiegał. Bez efektu,ale i czasu na pokazanie się nie dostał.
Mączyński - w defensywie go nie było. trochę więcej udzielał się w ofensywie. Czyli olał te zadania , które wymagały popracowania.Nie zarabia za dużo.
Phillips- co robił na boisku nie wiadomo, bo nie był obecny ani w defensywie, ani ofensywie.Najlepiej wychodziło mu chowanie się za rodaków.Nie zarabia za dużo.
Kucharczyk. niezły występ. Jak to u niego raz lepiej ,dwa razy gorzej,ale parę razy pociągnął po skrzydle,ale też udowodnił,że na obrońcę i to prawego się nie nadaje.Zarabia za dużo - do odstrzału.
Cafu - jak zakotwiczył w środku własnej polowy tak zapuścił korzenie i robił za słupa, od którego wszystkie piłki odbijają się do tyłu.Parę tygodni temu sądziłem,że jemu brakuje trochę szybkości i celnego strzału. Dziś widać,że jemu brakuje wszystkiego.Nie zarabia za dużo.
Szymański - nie wiadomo było czy on nadal jest na treningu i gra w dziada, bo biegał jak oszalały od jednego rywala do drugiego i trzeciego, bez sensu i nie wiadomo w jakim celu. Miał tylko jedno celne podanie. Podejmował same złe decyzje, kiedy aż się prosiło o podanie on dryblował i przegrywał pojedynki, kiedy można było próbować ograć przeciwnika on podawał do wrogów. Walczył o palmę najgorszego gracza meczu z Cafu i ją wygrał wyjątkowo niepoczytalnym faulem na karnego.
Carlitos- nie został wkomponowany w zespół co jest winą niby trenerów. Zawodnicy Legii poza Kucharczykiem z nim nie grają,ale on też się do gry bardziej kolektywnej nie garnie, bo woli dryblować na stojaka i te wygibasy przegrywać.Ale przynajmniej trzyma się swojej strefy.
Kante- tego powinno się wysłać do przedszkola piłkarskiego, bo piłka mu wyraźnie przeszkadza, tak,że jej starannie unika, a jak już ją dostanie to się jej z obrzydzeniem pozbywa.Nie zarabia za dużo.

I na koniec taka konstatacja i w jakimś sensie konkluzja. Nie widziałem poza Vesoviczem i Antoliczem jak grali przed przyjściem do Legii zagraniczni przybysze.Ale Wieteska,Kante i zwłaszcza Carlitos byli czołowymi zawodnikami czołowych polskich klubów.W Legii prezentują się jak by dopiero uczyli się grać w piłkę i zaliczają nie spadek, tylko upadek.
Aby coś się zmieniło na lepsze w Legii musi nastąpić trzęsienie ziemi. Tylko czy Mioduski jet do męskich czynów zdolny ?.
11piątek, 10, sierpnia 2018 15:48
Walles
Nie piszę ostatnio bo nie chce mi sie kopać z koniem Kiedyś pisałem że Legia zalicza systematyczny zjazd biorąc pod uwagę skład personalny, teraz mamy stadium oby końcowe bo jak "nadzieja" Legii czyli Żyro przegrywa na 15m odcinku 4m ze znanym na świecie sprinterem z Luksemburga to szkoda słów.
Ale ja nie o tym. Zabrałem głos tylko dlatego ze jak czytam Zbyszka i jego ocenę Pazdana to mi ciśnienie skacze. Otóż ten zaliczający świetny występ Pazdan zamiast skonczyc akcje faulem i moze żółtą kartką wpuszcza w maliny Astiza i ten dostaje czerwień.
Przy drugiej bramce ostoja i opoka naszej obrony wybija lecącą w środek pola karnego do nikogo piłkę prosto pod nogi napastnika z Luksemburga po czym Szymański dokłada swoje. Nie chce sie znęcać nad Pazdanem bo nie o to chodzi ale określenie jego występu mianem "dobry" to tak jak napisać ze wczoraj po rewelacyjnym spotkaniu, zapierającym dech w piersiach, Legia uległa wirtuozom z Beneluksu ...

Teraz jest tylko ból i cierpienie, oby nie było gorzej bo strach sie bać co będzie gdy polegniemy nie daj Boże w pucharach ....
12piątek, 10, sierpnia 2018 18:26
CTP
"oby nie było gorzej bo strach sie bać co będzie gdy polegniemy nie daj Boże w pucharach"

Och, już może tak nie biadolmy. "Olaboga! Co się stanie?!". Nic się nie stanie. Może wrócimy do normalności, czyli do urealnienia płac w Legii. Bo mnie osobiście wczoraj krew zalewała jak sobie uzmysławiałem w czasie meczu, że ci "sportowcy" zarabiają po kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie.
Mamy ligę, która sportowo plasuje się w okolicach 30 miejsca w Europie ale za to zarobki, to prawie jak w Ligue One. Może pora walnąć pięścią w stół i powiedzieć "dość!".
13piątek, 10, sierpnia 2018 18:42
ł apacz
gdyby pucharowa przygoda miała się zakończyć za kilka dni, a trzeba jakoś spiąć budżet, to wypadałoby kogoś sprzedać ale nie bardzo jest kogo lub za żołędzie

wtedy przydałby się ktoś kto odkupiłby trochę udziałów

i tu pojawiają się pytania - kto byłby na tyle niemądry lub jeśli ktoś taki się znajdzie to chyba za pewnik trzeba brać fakt, że jest na tym samym poziomie wykształcenia i efektów zarządzania co obecnie nam panujący

już ten jeden ciągnie nasz klub na dno, to co może się wydarzyć jak będzie takich dwóch?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1