A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Wisła Płock 1-4: Minorowy nastrój

W niedzielne popołudnie do Warszawy przyjechała Wisła Płock. Goście nie potrafili odnieść zwycięstwa w pięciu kolejnych ligowych meczach w tym sezonie, ale na Łazienkowskiej przełamali złą passę. Legia okazała się wyjątkowo gościnna i uległa Wiśle aż 1:4. Jedyną bramkę dla naszej drużyny zdobył Carlitos.

 

Trener Sá Pinto dokonał jednej zmiany w stosunku do składu, który w poprzedniej kolejce pokonał Zagłębie Sosnowiec. Hämäläinen zastąpił Szymańskiego. Zestawienie naszej drużyny wyglądało następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Astiz, Wieteska, Hołownia – Kucharczyk, Antolić, Cafú, Carlitos – Hämäläinen, Kanté. Goście rozpoczęli w składzie: Dähne – Uryga, Łasicki, Dźwigała, Warcholak - Szwoch, Szymański, Rasak, Furman, Merebaszwili – Ricardinho.

Od pierwszych minut zdecydowanie aktywniejsi byli piłkarze Wisły Płock. Nasza drużyna nie umiała zawiązać akcji, w niemal każdej akcji szybko tracąc piłkę na rzecz gości. W 11. minucie było 0:1. Merebaszwili płasko dośrodkował z lewej strony boiska, a w polu karnym najsprytniejszy okazał się Ricardinho, który z kilku metrów wepchnął piłkę do bramki. W 18. minucie Astiz otrzymał żółtą kartkę za faul na szarżującym Merebaszwilim. Dziesięć minut później Gruzin zgłosił kontuzję i opuścił boisko. Do gry wszedł Varela. W 39. minucie goście przeprowadzili skłądną akcję, którą strzałem zakończył Ricardinho. Malarz odbił piłkę. Minutę później było już jednak 0:2. Do rzutu wolnego podszedł Furman i znakomitym strzałem pokonał Malarza. W pierwszej połowie żółte kartki zdążyli jeszcze zobaczyć Jędrzejczyk i Hämäläinen.

Do przerwy goście zasłużenie prowadzili różnicą dwóch goli. Legioniści wymieniali bezproduktywne podania wszerz boiska, nie będąc w stanie skonstruować składnej akcji. Piłkarze Wisły byli szybsi, bardziej zdecydowani, lepiej zorganizowani. Zupełnie nie wypalił pomysł z przestawieniem Carlitosa na lewe skrzydło.

Na drugą połowę nie wyszedł Hämäläinen, którego zastąpił Pasquato. Carlitos przeszedł do ataku, a Pasquato zajął miejsce z lewej strony boiska. Legia nie zdążyła przystąpić do odrabiania strat, a już było 0:3. W 49. minucie Varela ograł Hołownię, dośrodkował, Malarz odbił piłkę wprost pod nogi Ricardinho, który dopełnił formalności. W 54. doszło do ogromnego zamieszania w polu karnym Wisły. Carlitos uderzył, znajdując się kilka metrów od bramki, ale jego uderzenie zostało zablokowane. W 58. minucie z ostrego kąta bramkarza gości usiłował pokonać Kanté, ale Dähne odbił piłkę. W 60. minucie Kulenović zmienił Hołownię. Wśród gości Łukowski zmienił kontuzjowanego Ricardinho. W 62. minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Astiz i Legia musiała kończyć ten mecz w dziesiątkę. W 67. minucie Mączyński zmienił Antolicia. W 68. minucie Kanté podał do Carlitosa, niestety strzał naszego napastnika minął bramkę Wisły. W 71. minucie dobrą okazję do podwyższenia wyniku miał Uryga, jednak z kilku metrów nie trafił w bramkę. W 73. minucie Mączyński sfaulował Łukowskiego w polu karnym i sędzia Przybył podyktował ‘jedenastkę’. Varela nie dał szans Malarzowi. W 83. minucie Legia zdobyła honorowego gola. Do rzutu wolnego podszedł Carlitos i trafił w okienko bramki gości. Minutę później blisko pokonania bramkarza gości był Wieteska, jednak Dähne świetnie interweniował. W kolejnej akcji świetną okazję miał Kulenović, ale chybił z kilku metrów.

Pierwszy raz w tym sezonie legioniści nie musieli rozgrywać meczu w środku tygodnia. Trener Sá Pinto miał okazję wdrożyć swój reżim treningowy i zacząć układać drużynę po swojemu. Portugalczykowi zapewne nie przeszło przez myśl, że bezpośrednie efekty podjętej pracy mogą być tak dramatyczne. Legia została znokautowana.

Dyskusja (17)
1niedziela, 26, sierpnia 2018 18:32
corazstarszy
W sumie klasyka. Wisła Płock przyjeżdża i zasłużenie wygrywa. Pan Mioduski, skoro taki przepraszający i grzeczny, to niech list pisze do władz Wisły, tym razem z podziękowaniem, że dali na 1-4 strzelić.
Trener Pinto pewnie nie spodziewał się, że wchodzi aż w takie bagno. Perspektywy są takie: poniedziałek wolny, bo przecież ciężki mecz zawodnicy mają w nogach (a już 1. połowę, to w ogóle), a przecież od wczesnego lipca do 16 sierpnia grali co 3 dni. Więc musi być odpoczynek. Dużo odpoczynku. W piątek konferencja przed meczem. W sobotę wyjazd do Krakowa, w niedzielę Cracovia - Legia. Ach, jakie to emocjonujące.
To zmierza w kierunku powtórki z powitania zawodników (??) rok temu. Ja tylko mam nadzieję, że tym razem ludzie czynu zachowają na tyle przytomności, żeby nie czynić tego na terenie obiektów klubowych.
NB. Piłka nożna dzisiaj to czasem skomplikowana dyscyplina. Patrząc na występ Sandro Kulenovicia, czy ktoś byłby w stanie wyjaśnić, jak to możliwe, że faceta w tym Juventusie Juniors nie pożegnali od razu, tylko trzymali i trzymali? No bo to, co zademonstrował dzisiaj raczej nie uprawniałoby do wstępu nawet do przedszkola Juventusu, według moich naiwnych i niefachowych wyobrażeń.
2niedziela, 26, sierpnia 2018 19:53
czarnuch
O meczu niczego innego nie można powiedzieć niż to,że po prostu całokształt pracy przez ostatni rok właśnie zbiera swoje żniwo. Począwszy od budowania kadry a skończywszy na przygotowaniach. Teraz pozostaje trzymać się nadziei,że zimą trener Sa Pinto poukłada to wszystko jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jako,że nie jest niestety czarodziejem wśród trenerów to pozostaje nam także wierzyć w to,że tym razem zarówno prezes poprzez choćby znalezienie środków jak i skauting podoła zadaniu wzmocnienia kadry nie tylko pod względem umiejętności ale także i przede wszystkim.. charakteru,którego dziś totalnie brakuje.
3niedziela, 26, sierpnia 2018 20:17
CTP
@czarnuch
W sumie miałem napisać to samo. Z całej meczowej 11-tki, na moje oko, do Legii nadają się: Malarz, Jędrzejczyk, Antolic, Cafu oraz Carlitos. Dla pozostałych, to zdecydowanie za wysokie progi. Pod względem jakości zespołu zatoczyliśmy koło i wylądowaliśmy gdzieś tak w okolicach pierwszego sezonu Skorży i truskawkowego zaciągu.
Jedyne, co może zrobić Sa Pinto, to pójść w ślady Czerczesowa i odbudować zespół fizycznie, co, zresztą chyba próbuje robić.
A prezesowi Mioduskiemu radzę uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości. Jak do gry wrócą Remy, Pazdan i Hlousek, to gra powinna się poprawić.

Swoją drogą, wszyscy pucharowicze solidarnie dostali w tej kolejce po tyłku a kopie się tylko Legię. Te stołeczne kompleksy są naprawdę przerażające. Kompletnie tego nie rozumiem...
4niedziela, 26, sierpnia 2018 20:19
dalkub
Nie czarnuch, nie rok, ale problem zaczął się w momencie zatrudnienia Hasiego. Awans do Ligi Mistrzów i wygrywanie eklapy tylko ten obraz tuszuje. Jeszcze za Hasiego udało się awansować do pucharów - przypominam mecze z Trencinem oraz Dudndulk. Legia zagrała przyzwoitą jesień, bo miała jeszcze trochę energii po Staszkowej zimie, a potem zaczął się zjazd. Ratowali to zawodnicy lepsi niż w innych klubach oraz to że patałachy z Poznania i Białegostoku dawały permanentnej dupy. I to trwa, fizyczna padaczka, taktyczna sraczka i 5 trenerów - tyle w temacie.
5niedziela, 26, sierpnia 2018 22:52
anonimowy_legionista
Nie wiem co napisać. Ofensywnie jest Carlitos, jest Kante ... no leży pomoc i defensywa.

Nie wiem czy to zwalić na to, że w tygodniu robili im mocne treningi czy na co innego.

Mi się wydaje jednak, że personalnie trzeba kombinować. Środkowi obrońcy oraz defensywny pomocnik, a nawet dwóch. Może Remy jak wróci.

Szkoda, szkoda i tyle. Malarz też powinien dostać wolne, żeby sobie zejść z presją. Bo on miał tyle na głowie, że ciężko cokolwiek bronić.
6poniedziałek, 27, sierpnia 2018 01:13
Senator
Pisałem niedawno, cieszmy się z każdego punktu tej jesieni.
Moim zdaniem tu i dwutygodniowa przerwa na reprezentację niewiele pomoże.
Z drugiej strony zagrali 10 minut nieźle w drugiej połowie ale to chyba bardziej zasługa Wisły która przy wyniku 4:0 chyba normalnie odpuściła. Żal na to patrzeć.
Jeśli szukać nadziei to w kontuzjowanych ale to takie trochę dmuchane.
Naprawdę nie wiem co napisać.
Bramki tracimy jak dzieci.
Przy pierwszej Jędza i Kuchy nic nie robią.
Druga wiadomo Cafu.
Trzecia Hołownia ograny jak dzieciak .
Czwarta Mąka, choć tu musiałbym zobaczyć powtórkę czy był to atak na plecy czy normalnie bark w bark. No pewnie to pierwsze bo jest VAR i byłaby interwencja.
A zresztą płakać się chce patrząc jak taka Wisła Płock która nie wygrała do tej pory żadnego meczu dzieli i rządzi na Ł3 jakby to jakiś Bayern był.
7poniedziałek, 27, sierpnia 2018 06:45
czarnuch
@CTP
Niektórych można lekką ręką wytypować jako tych pierwszych do opuszczenia okrętu.. Wiadomo wszakże komu kończą się kontrakty i raczej tutaj należałoby ich nie przedłużać. Wiadomo kto jedynie zawadza w budżecie płacowym a kto po prostu nie wytrzymuje ciśnienia. Natomiast niestety a może i stety zaczynamy od Szymańskiego.

@dalkub wg mnie przełomowym momentem było zwolnienie Magiery i co za tym poszło - pełne zaufanie dla zaciągu Jozakowego. Magiera miał pomysł ale i wymagania,których nie spełniono,a które spełniono przy okazji zatrudnienia Jozaka oraz Kepciji.

Pozostaje panowie zacisnąć zęby i trzymać się nadziei, patrząc na czyny pana prezesa,że może jednak do końca rundy coś z tego trener ulepi.
8poniedziałek, 27, sierpnia 2018 06:53
anonimowy_legionista
@czarnuch

Magiera nie miał żadnego pomysłu. Jego samodzielna wiosna była męczeniem buły w oparciu o VOO. Koniec i kropka. Latem nastąpiło przesilenie. Odszedł VOO i sprawa się rypła.

Ostatnim trenerem w Legii był Czerczesow (wężykiem). Potem nastąpiła degrengolada.
9poniedziałek, 27, sierpnia 2018 08:27
czarnuch
@anonimowy_legionista wiosna była efektem m.in zimowego okienka. Mam Ci przypomnieć jak Leśnodorski wmawiał,że Chukwu zastąpi,któregokolwiek z pożegnanej dwójki Prijo-Niko? Później latem podobnym tonem Mioduski tłumaczył,że Vadisa zastąpić może gruby Berto... Nie wiem jaki pomysł miał to ratować ale najwidoczniej sam później prezes uznał (zapewne w porozumieniu z nowym trenerem i dyrektorem),że kadrę należy wreszcie jakkolwiek wzmocnić. I na tym etapie utrzymujemy się do dziś tj kadra wymaga przebudowy.

PS. Wiosną Magiery tak jak i latem tego sezonu byliśmy wszyscy przekonani o naszej Bóg wie jakiej sile... Karmieni latami europucharami i krajowymi sukcesami.. Natomiast dziś mamy tego efekty. Samo się nie wygra.
PS2. Ad vocem Vadisa - do dziś brakuje nam rozgrywającego a "system",w którym "wszyscy" są rozgrywającymi i "wszyscy" są odpowiedzialni za zdobywanie bramek po prostu tutaj nie pasuje.
10poniedziałek, 27, sierpnia 2018 08:32
anonimowy_legionista
Wiesz jak piłkarze nazywali Magierę? Co tam Chukwu, był Necid. Latem Moneta to był pomysł Magiery. Dać mu wolną rękę to by naściągał szrotu z przeszłością w Akademii.

Poza tym w Warce latem zeszłego roku piłkarze sygnalizowali np. Hlousek, że przygotowania są nieodpowiednie.
11poniedziałek, 27, sierpnia 2018 09:43
czarnuch
@anonimowy_legionista
A czy tu chodzi o "wolną rękę"..? Taki gest ze strony prezesa wgl nie powinien mieć miejsca. Chodzi o pomoc ze strony prezesa i jego ludzi. Analogicznie... Teraz mamy Sa Pinto.. Początek toporny + te konferencje.. Nadchodzi zima i czas wzmocnień a prezes bez porozumienia z trenerem sprowadza mu grubego Berto. Czy tak wygląda pomoc..? I tutaj możemy punktować,że trener męczy bulę aż do zimy. W zimę jak nie dostanie wzmocnień to znów będzie męczył bułę Radoviciami czy Hamalainenami a prezes w wywiadzie powie,że taka kadra to cud miód i orzeszki jak na ligę. Na nic się zda nawet największy spec od przygotowania fizycznego skoro na dziś nawet reprezentant Pazdan nie jest mentalnie gotowy na grę.

"piłkarze sygnalizowali"
Oni cały czas sygnalizują, stroją fochy, nie dają sobie rady z presją. Potem Pazdan się dziwi,że komukolwiek prócz Turkom ciężko wyłożyć choćby 2 bańki ojro na stół Smile
12poniedziałek, 27, sierpnia 2018 09:47
dalkub
Magiera był podobny dramatem jak Jozak i Klaf - tak jak wyglądała Legia po zimie w jego wykonaniu oraz taktyka - daj do Vadisa a Vadis coś zrobi - mówi wszystko. Zawodnicy któzy za Staszka grali w pressingu i zabierali piłkę za Magiery cofali się na 30 metr i grali z kontry - wtedy nastał czas niejakiego Krzepoty, facet z basenu. Odbudowa fizyki będzie trwała, odbudowa zachowań i wymagań będzie trwała, dobrze by było gdyby do tego czasu Legia grała 3 pomocnikami środkowymi, bo to pozwoli nieco się zabezpieczyć
13poniedziałek, 27, sierpnia 2018 13:02
Moros
Ktoś dobrze w internecie określił moje nastawienie przed tym meczem - "Niby człowiek się domyślał, ale jednak się łudził". Miałem nadzieję, że uda się przepchnąć ten mecz jak z Sosnowcem, a wyszła totalna klapa. Po ostatnim gwizdku żałowałem, że nie ma teraz przerwy na reprezentację. Jedyna nadzieja w sztabie trenerskim, że jakoś to poukładają i po przerwie, będziemy wyglądali lepiej. Nie łudzę się oczywiście, że to już będzie to, ale że chociaż w obronie będziemy jako tako wyglądać, a środek pola przestanie być czarną dziurą.
14poniedziałek, 27, sierpnia 2018 13:19
corazstarszy
@dalkub
Magiera był podobny dramatem jak Jozak i Klaf - tak jak wyglądała Legia po zimie w jego wykonaniu oraz taktyka - daj do Vadisa a Vadis coś zrobi - mówi wszystko

Mi duża część dawnego entuzjazmu wobec Jacka Magiery minęła, ale tutaj chciałbym stanąć w obronie jego i jego Legii z wiosny 2017. Mając w składzie, w przybliżeniu, 10 wyrobników i Vadisa, każdy trener oparłby grę na tym jednym zawodniku. Jeśli to 'daj do Vadisa a Vadis coś zrobi' ma być zarzutem, to moim zdaniem chybionym.
Ja sobie nie wyobrażam zupełnie sytuacji, w której Nagy, Radović, Guilherme czy Jodłowiec próbowaliby udawać drugiego Vadisa.
Co do ustawiania się na kontrę, efekty punktowe dawało to niezłe: była porażka z Ruchem, remisy z Niecieczą (d), Koroną (d), Wisłą (d), Lechią (d), Jagiellonią (w). Chyba nic nie pominąłem. W pozostałych 11 meczach ligowych były zwycięstwa, a Legia, choć dziwnie zorganizowana jako drużyna, była jednak waleczna, grała do końca, co pozwoliło odnieść wygrane w ostatniej chwili w Gdańsku i Poznaniu. Były poza tym mecze, gdzie to Legia prowadziła grę z niezłym efektem (Kielce, Lubin, Lech 2-0) i to się fajnie oglądało.
Ja z tamtą drużyną mocno sympatyzowałem, jak również z prezentowanym przez nią stylem. Oczywiście, im dalej w las, tym Jackowi Magierze gorzej szło, okazało się, że wielu rzeczy nie potrafi. I z dalszą Twoją wykładnią się zgadzam. Ale deprecjonowanie tamtej wiosny jest mocno nie fair. Dzisiaj wziąłbym tak grającą Legię z pocałowaniem w rękę.
15poniedziałek, 27, sierpnia 2018 15:08
dalkub
Coraz starszy

ja nie mówię, że Magiera dobrał złą taktykę, problem polegał na tym że jak Vadis zrobił papa to się skończyło, a że nie było już takiej fizyki to zaczynali cieniować. I dlatego piszę że za niego się zaczęło, słaba zima, potem kolejna i..........
Jaki masz moc w nogach to nawet jak słabo grasz w piłkę to możesz dobrze przeszkadzać, odbierać, kontrować - na tym polega gra przeciwko Legii - podejdź blisko, agresywnie, zabierz, skontruj skarć - proste.
16poniedziałek, 27, sierpnia 2018 19:28
Zbyszek
O tym,że polska piłka skręciła na manowce.
W liście kibiców Legii do prezesa pisano,że należy rozliczyć fizjologa za złe, ich zdaniem , przygotowanie fizyczne piłkarzy. Takie stawianie sprawy świadczy nie tylko o kompletnej nieznajomości zasad kierujących nowoczesnym futbolem,ale jest też przejawem tej opętańczej maniery, która sprowadza polski futbol na manowce. Trenerzy bez warsztatu w zakresie taktyki i organizacji gry odkryli Amerykę w postaci przewagi w przygotowaniu fizycznym swoich drużyn. I na naszych boiskach zaczął dominować futbol nie tyle totalny ile totalnie prymitywny , w którym wybiegane i dość silne osiłki zaczęły coś znaczyć w postaci wysokich lokat w tabeli. Tacy trenerzy ja Skorża, Michniewicz , Berg czy Urban przeoczyli ten moment, w którym należało zwiększyć obciążenia i rzeczywiście biegaczopodobni zaczęli ich drużynom dawać w kość.Po co więc było sprowadzać za poważne pieniądze i płacić spore wynagrodzenia zawodników umiejących grać w piłkę , jak można było sprowadzać szrot i inne odpady za grosze, które poza tzw. walecznością niczego nie miały. jak się trafili rzeczywiście dobrzy piłkarz jak VOO to w te pędy,albo jeszcze szybciej spieprzali tam gdzie się gra w piłkę z tego raju, gdzie piłka przeszkadza. Podobnie czynią młodzi polscy zawodnicy. Może więc śmieszyć twierdzenie,że piłkarze są w polskich klubach przepłacani.Musimy się zdecydować za co płacimy, za umiejętności, poziom, klasę czy za ich brak rekompensowany tzw. zaangażowaniem i agresją. Piłkarze przychodzący do nas i coś umiejący powiadają,że trafiają do innej rzeczywistości piłkarskiej. nikt poważny nie powie,że przygotowanie fizyczne na wysokim poziomie wydolności jest niepotrzebne.Ono ma jednak stanowić wyłącznie bazę i fundament na których ujawnia się klasa zawodnika. Wybieganie nie może być zamiast techniki, taktyki, organizacji i kultury gry. Przekonujemy się o tym od lat w rozgrywkach europejskich , w których nasze zespoły więcej od rywali zaliczają kilometrów i mimo to, a może właśnie dlatego dostają w kuper. Podobnie było i z Legią. Ze Spartakiem i Dudelange nie przegraliśmy dlatego,że bylismy w gorszej formie fizycznej,ale dlatego,że zamiast dobrze zorganizowanej gry prezentowaliśmy na boisku chaos..Jeden z trenerów z warsztatem przyszedł z I ligi , gdzie zastąpił trenera o którym ktoś , chyba w żartach powiedział,że powinien trafić do Legii i był przerażony brakiem zupełnie prostych zachowań taktycznych w obronie i defensywie.Zawodnicy braki w tym zakresie usiłowali nadrabiać wybieganiem.Na naszą ligę to może i wystarcza,ale na pewno i na Luksemburczyków byłoby za mało. Dziś już klasyk Smuda kiedyś rzekł :" Lepiej jest dobrze stać, niż źle biegać".Ileż w tym głębokiej mądrości. A u nas brnie się w ślepą uliczkę i nie naśladuje się tych co w piłkę grają , anie tylko za nią bezmyślnie biegają.

O tym,że jesteśmy blisko natury, a daleko od kultury.
Antagonistyczne rozróżnienie pomiędzy naturą rozumianą jako dzieło oderwane od człowieka a kulturą czyli dokonaniami człowieka było udziałem Zygmunta Freuda w książce pod takim tytułem. Kultura w tym sensie bywa utożsamiana z cywilizacją i stanowi odpowiedz na potrzeby człowieka. I tak chyba większość z nas pragnie postrzegać człowieka kulturalnego. I kiedy tak sobie z moim wnukiem gawędziliśmy on nagle zapytał ; to w takim razie dlaczego na stadionie Legii tak często brakuje kultury ?.Wiłem się jak piskorz,kręciłem jak mogłem, gmatwałem się w zeznaniach, a mój wywód był mniej więcej taki . Pika nożna to sport robotniczy.Kiedy powstawała w Anglii to elitami była arystokracja z jej rytualnymi zachowaniami. W świecie robotniczym było wiele spontaniczności i niezgody na poniżenie i stąd wytworzył on odrębny aparat pojęciowy , inne zachowania i specyficzne słownictwo.To rozróżnienie widać doskonale kiedy popatrzy się na sporty arystokratyczne jak tenis ziemny i hippika oraz te robociarskie jak piłka nożna i rugby.Stadion piłkarski nie jest salonem dla grzecznych panienek hrabianek,ale jest miejscem w którym znaczna część społeczeństwa rozładowuje swoje frustracje, sprawia,ze marzenia o lepszym losie stają się realne,albo doznaje upokorzeń i reaguje na nie agresją. Ale te stany nie mogą sprawiać,że stadion staje się chlewem. Na co wnuczek trafnie skonkludował : to piłka nożna jest przyczyna chamstwa. Nie można się nie zgodzić. I o ile da się to jakoś przeżyć na stadionie i jakoś to chamstwo i prostactwo tłumaczyć emocjami to poza nim nie ma usprawiedliwienia. A ponieważ ta zaraza się przenosi to być może mamy do czynienia z pogarszająca się kondycją moralną społeczeństwa,a futbol jest tylko zapalnikiem ?.Na tym tle bez trudu można zauważyć,że identyczne zjawisko występuje w mediach. Kiedy przeczytamy książki o piłce nożnej sprzed kilkunastu i więcej lat możemy stwierdzić,że trzymały one pewien poziom intelektualny i kulturalny. Natomiast dziś jest to poziom naczynia nocnego, w którym słownictwo, aparat pojęciowy, opisy zdarzeń przyprawiają normalnego człowieka o mdłości.Podobny brak poziomu występuje w prasie i necie, oczywiście z chlubnymi wyjątkami.I to też byłoby jakoś do przeżycia, gdyby nie aż nadto widoczny klientelizm wielu publikacji. Nikt normalny nie uwierzy,że ordynarne napaści na Mioduskiego nie są inspirowane.Niestety w ten brutalny i nienawistny w gruncie rzeczy nurt wpisali się swoim niedorzecznym listem ludzie mieniący się kibicami Legii.Oczywiście nie zamierzam polemizować z inwektywami i brakiem elementarnej wiedzy,ale stwierdzę tylko,że autorzy daleko odeszli od etosu tej grupy społecznej, której są reprezentantami.Powszechnie akceptowaną zasadą było łączenie się w obronie napadniętego, nie kopanie leżącego , staranne odróżnianie swoich od obcych i nie granie z obcymi w jednej orkiestrze.Inaczej mówiąc kibice powinni być ze swoim klubem na dobre i na złe.Jak chcą być tylko na dobre to oni nadają się,aby ich wyzywać dowolnie obelżywymi słowy. A już hasło "Legia to my" stanowi przykład idiotycznej uzurpacji.W niedawnej historii naszego miasta kibice lżyli właściciela klubu, ba nawet chcieli na niego napaść, bo drużyna nie zaspakajała ich rozdętego ego bycia najlepszymi. Dziś klub z 300 kibicami tuła się w III lidze.Więc powiedzenie,żeby szanować właściciela klubu swego, bo można mieć gorszego ma sens. A piszę o ty, bo wnuk pytał rozsądnie : czego oni chcą od pana Mioduskiego?. Tego nie wiemy, bo oni sami tego nie wiedza.Wiemy natomiast na pewno, że głównym poszkodowanym jest Miodsuki,że to jemu należy współczuć. Brak empatii oznacza odrzucenie kultury i powrót do natury rozumianej jako uleganie zwierzęcym instynktom.

O tym,że nadal nasi zawodnicy nie grają bez piłki.
Trener zagrał ustawieniem ofensywnym 4-4-2 w zasadzie bez defensywnego pomocnika z Kucharczykiem na prawym skrzydle. Ten system i ci zawodnicy powinni zapewnić zdominowanie drużyny płockiej i zmuszenie jej do uporczywej obrony.Ale aby tak się działo nie wystarczą chęci,ale konieczność gry zawodników bez piłki., a więc wybieganie przed lub za rywali, pokazywanie się do gry tak,aby nasz zawodnik posiadający piłkę miał od wyboru kilka wariantów zagrań.Tylko,że tak aktywnie od początku meczu poczynali sobie nasi przeciwnicy, a nasi zawodnicy stanowili dla nich blade tło. Przede wszystkim widoczne były braki szybkościowe skutkujące niemożnością wyrobienia sobie pozycji do oddania strzału. W efekcie przez większą część mecz wyglądał tak jak by zawodników Wisły było więcej od naszych. I co najgorsze nie mieliśmy pomysłu jak by ten stan rzeczy zmienić.

O tymże nie widać poprawy w organizacji gry.
W dziedzinie organizacji gry nasza drużyna miała i ma najwięcej do poprawy. Nie mogłem zrozumieć ekstrawaganckiego ustawienia i nastawienia naszej drużyny tak jak by trener z góry założył,że Płocczanie będą z założenia się tylko bronić i błagać o jak najniższy wymiar kary.W naiwności swoje sądziłem,że zaczniemy od zrównoważenia akcentów na boisku,że zaczniemy z ostrożna , w sposób bezpieczny i na tym fundamencie będziemy budować akcje ofensywne.Natomiast we wczorajszym meczu nie tylko nie mieliśmy defensywnego pomocnika,ale żaden nasz zawodnik nie miał takich zadań.Powodowało to taki stan,że obrona musiała grać wyżej i pozostawała luka pomiędzy nią a bramkarzem, którą rywale bezlitośnie wykorzystywali. Nasz zespół został przez rywali zmuszony do obrony i nie potrafiliśmy grać defensywnie z ofensywnie nastawionymi zawodnikami. A do tego nasi gracze nadal są kompletnie zagubieni za boisku. Poprawne zorganizowanie zespołu polega m.innymi na tym,iz kiedy drużyna jest w ofensywie lub defensywie to każdy zawodnik wie nie tylko jakie ma zadania,ale przede wszystkim wie jakie miejsce ma zajmować na boisku na określonym etapie gry. Aby ten stan osiągnąć zawodnicy muszą poruszać się po boisku w rytm gry. Staniem żadnego pozytywnego efektu się nie osiągnie.

O tym,że nie stanowiliśmy zagrożenia pod bramką Wisły.
Pomimo gry dwoma,a nawet 3 napastnikami i 3-4 ofensywnymi pomocnikami nasz zespół nie był w stanie wytworzyć groźnych sytuacji pod bramka Wisły.Obrońcy Wisły z łatwością rozbijali nasze wolne akcje.W efekcie traciliśmy piłki i musieliśmy przechodzić do obrony do której organizacyjnie nie byliśmy przygotowani.Gra stawała się szarpana i chaotyczna co zawsze jest korzystne dla gorszych piłkarsko zawodników. Jest rzeczą trudną do pojęcia,że w I połowie nasza drużyna nie oddała żadnego celnego strzału na bramkę słabego rywala. Daliśmy się wciągnąć na pole minowe ścigania się o to kto waleczniejszy, bardziej agresywny, bardziej ruchliwy i wybiegany , gdzie umiejętności schodzą na dalszy plan i na tym polu dali nam w kuper..

O tym,że nasza drużyna została zdeklasowana.
Wszyscy popadli w zachwyt kiedy opisywano jak to nasi zawodnicy podczas treningów biegają i biegają, jak to odbywają dwa treningi dziennie, by osiągnąć wysoką intensywność gry. Ja się nie śmieję, ja raczej popadam w rozpacz.
Oczywiście zwiększenie obciążeń przyniesie efekty . choć nie wiadomo kiedy. Osobiście wolałbym,aby trener z tym manewrem wstrzymał się do przerwy na reprezentację . Teraz zaś zajął się radykalna poprawą organizacji gry. Bo może się okazać,że będziemy biegać więcej i być może szybciej,ale tak samo bez ładu, składu i bez celu.
17poniedziałek, 27, sierpnia 2018 21:48
Zgred
@Zbyszek

Ojojoj chwila, chwila...

"Tacy trenerzy ja Skorża, Michniewicz , Berg czy Urban przeoczyli ten moment, w którym należało zwiększyć obciążenia i rzeczywiście biegaczopodobni zaczęli ich drużynom dawać w kość:

Proszę mi wierzyć, że staram się czytać pańskie słowa z należytym uznaniem i wiarą, ale jeżeli Pan zabije myślenie moje - zwyczajnie to Panu wytknę.
Pan tu podkreśla wybieganie, i dość ( nie ładnie) resztę osiłków, biegających jak sądzę. Ale kiedy człowiek kibicuje Fabiańskiemu, tam też biegających jak Pan to nazywa "osiłków" jest wielu...
A Pellegryni trzyma ten sens i gra dalej...z tymi "osiłkami" - do biegania, tak, tak - do biegania.

Chwila, chwila...Berg?
Poważnie? Berg zabił Szkotów rzucaniem się im do gardła.
Druga bramka Kucharczyka tam - Pan zobaczy i na spacer pójdzie, bo to co Pan pisze...pewnie wymaga podlania kwiatków i psa trzeba ogarnąć...

Nie wiem po co pisze się takie teksty, każda ocena będzie subiektywna , inna. Te ładne "o tym" nie idą rozumieniem, choć liter bardzo dużo ( no nie chcę tu zapytać o system płatności)

A zobacz Senator- taki CTP pyta - to ja też pytam Wink
Jakie te kontrakty są i za co?

Melduj Bracie! Ilość znaków? Mów prawdę Very Happy
Zakładam, że mi odpowiesz - Senator

Ależ jakie to piękne: " O TYM -WIELE LITER" Bajka Very Happy
Wiem, że narozrabiałem, wiem, wiem...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1