A+ A A-

Wisła Kraków - Legia 4-0: Bezjajeczni

Legia znów traci pięć punktów do Lechii Gdańsk. W niedzielny wieczór nasza drużyna zanotowała kompromitujący występ w Krakowie i została zdeklasowana przez Wisłę Kraków. W gruncie rzeczy brak słów na opisanie postawy Legii.

 

Z powodu czerwonej kartki w Legii nie mógł zagrać Cafú. W jego miejsce w środku pola pojawił się Antolić. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Cierzniak – Stolarski, Wieteska, Jędrzejczyk, Rocha - Antolić, Martins – Medeiros, Szymański, Vešović – Carlitos. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Lis – Burliga, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak – Błaszczykowski, Basha, Savićević, Peszko – Drzazga, Kolar.

Wisła objęła prowadzenie już w 5. minucie meczu. Błaszczykowski podał z prawej strony w pole karne. Cierzniak obronił strzał Kolara, ale wobec dobitki Peszki był bezradny. Legia zaczęła pasywnie, wolno i potrzebowała kilkunastu minut, by zaznaczyć swoją obecność na boisku. W 21. minucie Medeiros miał trochę miejsca na prawej stronie boiska, strzelił z lewej nogi, niestety uderzenie było niecelne. Cztery minuty później Lis obronił groźny strzał Carlitosa z pola karnego. W 32. minucie Cierzniak odbił mocny strzał Sadloka. W 36. minucie Antolić był blisko gola samobójczego po rzucie rożnym Wisły, na szczęście skończyło się na strachu. Szczęścia zabrakło w 39. minucie meczu. Rocha zagrał piłkę ręką w polu karnym, do rzutu karnego podszedł Błaszczykowski i pewnym strzałem pokonał Cierzniaka. Jeszcze przed przerwą Kulenović zmienił Stolarskiego, a Legia przeszła na ustawienie 4-4-2. W 43. minucie Carlitos miał szansę z rzutu wolnego, ale uderzył nad bramką.

Do przerwy było 2:0 dla Wisły. Mecz był wyrównany, szybki, ale to Wisłą była drużyną grającą z zębem, z wiarą, z polotem. Legia grała miękko i wolno. Wynik był niestety zasłużony.

Druga połowa zaczęła się tak jak skończyła pierwsza. Wiślacy tłamsili legionistów i trudno było ocenić czy bardziej w wymiarze fizycznym, czy wolicjonalnym. W 50. minucie strzał Kolara poszybował nad bramką Cierzniaka. Nasi zawodnicy znów potrzebowali kilku minut na to, by podjąć walkę, ale czas mijał i to Wisła miała wszystkie atuty w garści. W 72. minucie Wisła miała szansę po rzucie wolnym z tego samego dystansu, z którego przed przerwą pomylił się Carlitos. Do piłki podszedł Pietrzak i było 3:0 dla gospodarzy. Na ostatni kwadrans w Legii pojawili się Kucharczyk i Hämäläinen, którzy zmienili Medeirosa i Carlitosa. W 82. minucie było już 4:0 dla Wisły. Sadlok podał do Kolara, który znakomitym wolejem pokonał Cierzniaka.

Jeżeli mierzą się dwie drużyny – jedna z nich dysponuje największym budżetem w lidze i podobno walczy o mistrzostwo kraju, a druga rywalizuje o awans do czołowej ósemki i kilka miesięcy temu z trudem obroniła się przed całkowitym rozpadem, kto jest faworytem?

Hm, 0:4?... Bez, autocenzura, komentarza.

Dyskusja (24)
1niedziela, 31, marca 2019 20:15
kibic50
Trudno było się zorientować, która z drużyn budowana jest na LM, a która walczy o przetrwanie.
W walce o byt drużynie z Krakowa znacznie pomógł nasz były prezes, który w ostatnim wywiadzie powiedział, że Legia nie ma z kim przegrać Very Happy
Dziś spotkały sie dwie wizje.
Stolarczyka, który mówi, że woli wygrać 5:4 niż 1:0
SaPinto, który mówi, że woli wygrać 1:0 niż 5:4
Reszta jest milczeniem...

Ps
Na TT przeczytałem,
"Urban wróć, przynajmniej trenera będę lubił"
2niedziela, 31, marca 2019 20:23
dalkub
no to nam filozof sie nie udał, skoro miało być jeden zero a jest cztery w plecy.

ja już czekam tylko na taki sam komunikat jak z Poznania - czym szybciej tym lepiej
3niedziela, 31, marca 2019 20:23
Baron
Co nam gwarantuje RSA do końca sezonu, ktoś mi może to wytłumaczyć?
Legia gra od początku sezonu przeraźliwie słabo, to nie jest przypadek, że właśnie tak to wygląda. Tam muszą być gigantyczne pozaboiskowe tarcia, o których pewnie za jakiś czas usłyszymy tu i ówdzie.
Jeśli nie oglądaliście kulis po meczu Legia - Śląsk nakręconych przez C+ to polecam to żebyście wrócili do tej relacji i przyjrzeli się temu co tam mówi Kuchy w rozmowie z Mąką.
Nie wróżę już RSA przy Ł3 żadnej kariery, tak jak Hasi, zraził do siebie prawdopodobnie prawie wszystkich. Miodek pewnie RSA przetrzyma do końca sezonu i go pożegna, a dla nas kibiców to może być bardzo gorzki sezon.
4niedziela, 31, marca 2019 20:30
dalkub
zatrzymanie SaPinto do końca sezonu nie pozwoli zająć miejsca w czwórce.

edit

drużyna na ligie miszczów rozbita przez dwóch 34 letnich skrzydłowych, 38 letniego stopera oraz niejakiego Drzazgę, mega kozaka z Niepołomic.
5niedziela, 31, marca 2019 20:43
corazstarszy
Trochę osłupiałem w tygodniu, gdy ujrzałem, że wg. kursów bukmacherskich faworytem jest Legia.
Kto oglądał Legia – Śląsk, nie mógł mieć wątpliwości, co będzie.
Teraz Jagiellonia. Nie oszukujmy się: oni zremisowali w Szczecinie z Pogonią. O takim wyniku Legia może obecnie jedynie pomarzyć.
0-4 za Skorży i 0-4 za Pinto to największe klęski ligowe Legii od 1979 roku. Obydwie zasłużone.
Stać nas było (bo czy ciągle by było stać, to nie wiem) na wygrane z mozołem ze Śląskiem, Arką, Miedzią i Wisłą Płock. Ale Lech, a tym bardziej Wisła Kraków czy Raków Częstochowa są w tej chwili daleko poza naszym zasięgiem.
Ale jednak 0-2 ze Spartakiem Trnava nie zdołali przebić. W sensie, wówczas było gorzej.
I jeszcze, dla zaklinacza rzeczywistości nie dającego sobie wmawiać i sobą manipulować: wolałem 0-3 za Czerczesowa w Niecieczy. Wtedy było super, byliśmy w przeddzień awansu do ChL.
6niedziela, 31, marca 2019 21:40
CTP
@corastarszy
Czerczesow jest trenerem, do którego poziomu Sa Pinto jeszcze długo nie doskoczy. Po drugie, nie robił aż takiej przebudowy z jaką mamy do czynienia obecnie.
Ale jeśli stać nas na to, aby sięgać po trenerów z takiej półki, to ja za Portugalczyka umierać nie zamierzam. Natomiast, jeśli mamy na miejsce Sa Pinto zatrudnić Papszuna z Rakowa, to ja już wolę, żeby obecny trener prowadził Legię w dalszym ciągu.
7niedziela, 31, marca 2019 21:44
czarnuch
Nic nowego,do czego nie przyzwyczaił nas już Mioduski.. Wszakże nawet Barcelona nie wygrywa wszystkiego.

@Baron pyta "Co nam gwarantuje RSP?". A co nam gwarantuje jakikolwiek inny trener,gdy nad nim zarządza osoba,która kompletnie tego nie ogarnia..? Faktem jest,że dobry trener niesie ze sobą pozytywne zmiany ale te kończą się wraz z jego kompetencjami. Magiera mógł się pokazać z dobrej strony ale nawet to nie dało mu zaufania,aby zbudować drużynę do końca po swojemu. Prezes najpierw wymyślił sobie,że może lepiej niż poprzednik. Tu skompromitował się po raz pierwszy. Następne dwa momenty to wymysł z Jozakiem i RSP.
Teraz praktycznie ma dwa wyjścia. Poszukać kogoś na swoje miejsce oraz nowego trenera albo... Iść w zaparte i wpierać mimo wszystko,że jest rozwój.
Dla mnie ewidentnie dzisiejszy mecz to po prostu kwintesencja Legii Mioduskiego. Wszystko jest lepiej, jest rozwój, zaraz będzie ośrodek a na boisku po prostu piach od czasów pożegnania Magiery. Pieniądze,za którymi uronił łzy po przegonieniu BL trwonił przez kolejne okienka... Kolejne konferencje, wywiady, frazesy, hasztagi jak #ZawszeMocniej a Legia jedynie powoli schodzi coraz niżej. Nawet wejście do TVP zamiast promocji przynosi wyłącznie antyreklamę.. Kogoś ten mecz zachęcił do licznego przybycia na Ł3..?
Zamiana trenera sama w sobie to wyłącznie półśrodek. Dopóki Darek nie dorośnie do roli prezesa to te zmiany są tak samo istotne jak w Lechu,z którego nie raz mamy ubaw.

Szacunek mimo wszystko za odstawienie Rado czy Malarza. Podobnie za oddanie np Kante. Pomogło! W lato oczekuje konsekwencji to wreszcie będziemy świadomie mogli mówić o wyrównanej lidze.
8niedziela, 31, marca 2019 23:56
Zgred
Ja mam już sezon z bani...odpuszczam emocje, energię i wiarę.
ONI tego NIE zrobią, nie tym składem, nie z takim mentalem.
Dzisiaj na boisku w Krakowie widziałem ciemno szare koszulki z pasem - zawieszone na wieszaku kontraktów, jedynie.
Jest rzeczą porażającą dawać zarabiać duże pieniądze ludziom, którzy, tu przybywają, jak do jakiejś "przechowalni" i dostają kasę na Master Card, które funduje Mioduski...w rocznych kontraktach.
Zaangażowaniem, chęcią, motywacją biją nas na głowę ludzie, którzy jeszcze chwile temu nawet nie wiedzieli, na jakich peryferiach piłki wylądują, wspierani przez wiekowych weteranów. Widać to starcza - i dobrze!

Widać właśnie w takim miejscu rozwoju jesteśmy, choć słowo rozwój jest niedorzeczne, ale kolejna nauka dla prezesa staje się faktem, a ile jeszcze nauk przyjmie do końca sezonu? Oj dużo, bo Legia na dziś jest na dobrej drodze do zanotowania najgorszego rozdania od kilku lat.
I dobrze, w życiu trzeba dostać "mocno po ryju" - aby spojrzeć na nie inaczej...czytaj lepiej!
9poniedziałek, 01, kwietnia 2019 00:51
Senator
@Zgred
Ale to o czym piszesz doskonale pokazuje co znaczy atmosfera.
Wisła która właściwie utrwala się ze stryczka, notabene przy wydanej pomocy legionisty, na bazie tej euforii gra w piłkę z dużą radością. Jak widać to więcej znaczy niż nawet klasowi gracze.
U nas tej atmosfery nie ma od dawna co można było przeczytać i tu nie ma co ściemniać. Sa Pinto jest nielubiany nie tylko przez dziennikarzy ale i wiele osób w klubie.
Ja właściwie będę się powtarzał. Z dużą nadzieją czekałem na Legię po przerwie . Niestety tak jak już pisałem okres przygotowawczy w Portugalii nic nie dał, nie dał ponieważ dla tego trenera na boisku istotna jest tylko walka ( boks lubi czy cóś) . Nasz bilans z drużynami z 1 ósemki ( wyjątek Piast ) jest dramatycznie słaby. Jeśli się mylę niech Corazstarszy mnie poprawi.
Wczoraj rozmawiałem z bardzo mądrym kolegą i powiedział coś takiego , Legii nie stać po czym się okazuje że stać więc nie ma na co czekać, należy panu Sa Pinto podziękować bo pewnie właśnie jednak nas stać.
Swoją drogą w Wiśle naprawdę idzie ku dobremu , właśnie zamknęli sklepik ichniego sklw, mogą czuć powiew normalności a jaki to ma wpływ na grę to dziś widzieliśmy.
10poniedziałek, 01, kwietnia 2019 03:34
anonimowy_legionista
Gino Lettieri to rozumiem,ale Papuszyn?
11poniedziałek, 01, kwietnia 2019 06:54
moja opinia
i właśnie teraz jest moment na Klaforuića, dał radę rok temu to jest cień szansy, że uda się mu również w tej końcówce
oczywiście kontrakt tylko do końca ligi, nawet gdyby Legia wygrała cudem wszystkie pozostałe mecze po 5:0
12poniedziałek, 01, kwietnia 2019 07:07
kibic50
Zaledwie trzy miesiące temu kibice Wisły z przerażeniem patrzyli na swój klub zastanawiając sie, czy i w której lidze wylądują ?
Po fantastycznej erze Cupiała mogli przecież popaść w nicość. Przyzwyczajeni do zdobywania MP hurtowo, musieli zacząć przełykać gorzkie pigułki czekając na cud. Do tego banda rekinów terroryzowała trybuny.
Kiedy tylko ujrzeli światełko w tunelu stadnie stanęli w obronie klubu.
Pomimo wielu lat upokorzeń na trybunach zasiadło wczoraj 33 tyś osób.
Nie pamiętam czy i kiedy u nas tylu było ?

Legia jest w kryzysie co widać, słychać i czuć, ale czy to oznacza żeby w takim momencie odwracać się do niej plecami ?
Za dużo chyba było ostatnio tych mistrzostw i niektórym się w dupach poprzewracało.
"Czy przegrywasz, czy nie..." - nieprawdaż ?

W środę jestem na Ł3. A Ty ???
13poniedziałek, 01, kwietnia 2019 07:53
dalkub
i jak to się mówi góra urodziła mysz. Znowu patetycznie i zupełnie od czapy jakieś dziwaczne nadużycia:

1. Wisła była klubem upadłym i nadal jest w dużej mierze mocno zagrożona. Klub mógł przestać istnieć - Legia jest podobno najbogatszym klubem w Polsce, wypłacalnym z najsilniejszą kadrą w lidze

2. W Wiśle jest był trener, który pokazał że potrafi. W Warszawie nie było takiego od dawna

3. W Wiśle problemem był zarząd powiązany z bandytami lub wręcz bandytów ludzie w zarządzie. W Legii co najwyżej w zarządzie są durnie, którzy trwonią kasę bez sensu

4. Tam było światełko w tunelu w postaci nowych ludzi w zarządzie - jak się Mioduski poda do dymisji i zatrudni nowego prezesa, a SaPinto wypieprzy dyscyplinarnie, to ja też je zobaczę - na razie ktoś światełko skutecznie zgasił, odciął prąd i zabrał baterie.

Pewnie można by tak jeszcze z 10 różnic pokazać, ale kończąc:

Wszyscy co choć trochę mają oleju w głowie wiedzą:

1. Prezes, a jednocześnie właściciel podejmuje od dwóch lat same złe decyzje w sprawach sportowych - nie ma o tym pojęcia
2. Kolejny trener jest dziwacznym wynalazkiem, który niszczy drużynę i powoduje że gra ona gorzej a nie lepiej - wynalazkiem prezesa i jego ekipy
3. Po raz kolejny Legia nie zagra w pucharach mając takich sterników co spowoduje problemy finansowe

Jedyne sensowne zachowanie w tym momencie to wyraz dezaprobaty dla takich działań, co nie ma nic wspólnego z chodzeniem na stadion, bo to jest działanie przeciwskuteczne i pokazujące - tak popieramy pana prezesie, nawalił pan na całej linii, ale nadal pana popieramy.
tyle w temacie. NIE DLA NIEUDACZNIKÓW NISZCZĄCYCH KLUB - ODE MNIE ZERO ZŁOTYCH DLA DZIADOSTWA
14poniedziałek, 01, kwietnia 2019 11:06
W(L)KP
Ktoś mnie zapytał jakie piętno odcisnął na Legii Sa Pinto... po długim namyśle stwierdziłem, że pietno przerywów, tak po prostu.
Dla trenera Wisły duży szacun, że w tym bagnie się odnalazł i coś zbudował, nikt tego się nie chciał podjąć oprócz niego. Chłopaki biegali po parkach w Krakowie, jakiś dziwny obóz w Turcji w deszczu i to wystarczyło. Krakusy mają jeszcze coś czego nie ma Legia, coś czego żadne pieniądze nie załatwią - team spirit. Sa Pinto tego nigdy nie zbuduje, ten facet się nie nadaje do normalnej trenerki co pokazuje jego kariera.
Kto za niego, bo ktoś będzie musiał przyjść na strażaka? Lettieri byłby dobrym kandydatem ale w trakcie sezonu nie zostawi Korony. Zna ligę i w biednej Koronie ogarnia ponad stan.
Ojrzyński jest wolny, ja u niego widzę pewne podobieństwa do Okuki, Wdowczyka czy nawet Czerczesowa. Korona, Arka pokazały, że potrafi zrobić coś ciekawego. Górnik mu nie wyszedł ale tam była patologia na każdym kroku. Natomiast Podbeskidzie to była najzwyczajniej drużyna na poziomie pierwszej ligi, nie było tam atmosfery no i był tam dziwny właściciel, który wszystko wiedział lepiej.
Papszun nie. Może i ma potencjał ale to jeszcze nie jest ten moment, brak mu doświadczenia w najwyższej klasie rozgrywkowej.
15poniedziałek, 01, kwietnia 2019 12:43
Moros
Senator napisał, że dla Sa Pinto na boisku liczy się tylko walka. Już abstrahując od poziomu sportowego, to mi zabrakło wczoraj takiej złości, wjechania komuś po nogach i podjęcia walki wręcz. Od początku meczu Wisła sobie z nami pogrywała. Niemiłosiernie poniewierali Martinsa. A to staranowanie przez Sadloka, a to wjazd w nogi przez Kolara, a to Peszko machający łokciem, a to Burliga robiący brutalne wślizgi. Dodatkowo chłopcy od podawania piłek albo naszym wcale ich nie podawali i nasi musieli latać po nie pod bandy reklamowe, albo ostentacyjnie kładli im je na ziemię. Mnie jako człowieka takie coś by tylko rozsierdziło i odruchowo zacząłbym sobie wypruwać flaki, aby wiślakom trochę "zabrudzić" to święto. U nas żadnej reakcji, nasi co jakiś czas leżeli na ziemi, Frankowski wiślaków ciągle pouczał, czas mijał, a nasi nic. Kolejny atak na Martinsa, albo kogokolwiek z przodu i zero reakcji drużyny. Więc jeśli Pinto stawia głównie na walkę, to wczoraj piłkarze mieli to totalnie w nosie.

Mecz to oczywiście katastrofa i czekam na jakieś decyzje odnośnie najbliższej przyszłości, bo chyba nie przejdziemy nad tym do porządku dziennego...
16poniedziałek, 01, kwietnia 2019 14:21
kibic50
@ balkub
pisałem do kibiców.
17poniedziałek, 01, kwietnia 2019 17:48
sektor212
Przeczuwałem, że powiozą nas trójką. Skończyło się czwórką w plecy. Takie baty wisiały nad nami od dłuższego czasu. Jak dla mnie tylko w Płocku i z Miedzią w Warszawie zagraliśmy poprawnie, lecz na taka grę pozwolili nam rywale. Pozostałe mecze to szczęście (Arka, Śląsk), niefart (Lech, Raków), wyższość przeciwnika (Cracovia, Wisła). Po za 30 minutami gry z Miedzią nie potrafiliśmy narzucić rywalowi własnych warunków gry (o stylu nie może być mowy) po przez kreowanie ciekawych akcji. Więc na jakich podstawach można było budować optymizm przed meczem z Wisłą. Tym bardziej, że bez Cafu, który jako jedyny w tej ekipie ma naturalny ciąg na bramkę to kim my mieliśmy straszyć emerytów grających na Reymonta. Carlitosem, który większość meczu nie przebywa w sektorze w którym powinien operować napastnik? Rocha & Vesović ten duet grając po raz pierwszy miał sprawnie funkcjonować w lewym korytarzu? Jakim cudem się pytam? RSP tak się zakręcił w tych swoich taktycznych wyborach pod danego przeciwnika, że zaczął pomagać rywalom. To jest smutne.
Tak jak napisał Zgred ta zbieranina obecnych zawodników nie będzie umierać na boisku za Legię. Połowa załogi jest do wypier…… Ściągamy przeciętnego Agre pozbywając się wychowanka Michalaka. Który więcej serca zostawi na boisku? Czy wyszkoleniu taktyczno-technicznym jest jakakolwiek różnica pomiędzy liliputem z portugali a naszym wychowankiem? Prawie wszystkie ruchy transferowe od trzech lat nie przynoszą żadnego efektu. Nie ma tych transferach ani wizji ani planu na budowę zespołu walczącego o LE. Kolejni trenerzy bez doświadczenia, lecz z przerośniętym ego wymyślają zawiłe systemy, taktyczne rozwiązania, nie dostosowane do posiadanego potencjału. Zresztą o jakiej taktyce my mówimy, kiedy na boisku brakuje podstawowych elementów poruszania się bez piłki. Nie potrafimy wyjść na pozycję, nie potrafimy urwać się przeciwnikowi. Marzeniem kibica staje się prosta gra w trójkącie, której w ogóle nie obserwujemy na boisku. Tak więc bańka złych wyborów rosła, aż pękła.
Co dalej? Ja bym nerwowych ruchów nie wykonywał. Obecnie oczekiwany przez środowisko kibicujące Legii pośpiech decyzyjny nic dobrego nie przyniesie. Pod presją podjęte zostaną kolejne złe wybory personalne mam na myśli trenera. Jeżeli po Jagielloni (kolejna porażka) trenera będziemy musieli jednak pożegnać to ja bym postawił do końca sezonu na Vuko. Nic złego w tym sezonie nam nie grozi. Do eliminacji LE załapiemy się na pewno.
18poniedziałek, 01, kwietnia 2019 18:01
kibic50
@ sektor212

Chciałeś Vuko, to masz Wink
19poniedziałek, 01, kwietnia 2019 18:22
CTP
"Ściągamy przeciętnego Agre pozbywając się wychowanka Michalaka"

Masz na myśli tego sprintera? Tego samego, który głupieje, gdy widzi przed sobą bramkarza?
Widzę, że w kibicowsko-komentatorskim światku nic się nie zmienia: zawsze najlepsi są ci, co nie grają i ci, co jeszcze nigdy nie trenowali takiego klubu jak Legia.
20poniedziałek, 01, kwietnia 2019 20:40
Zbyszek
O ty,że Wisłą gnije,ale jeszcze żyje.
"Siedzą, piją, lulki palą,tańce, hulanki, swawola. Mało karczmy nie rozwalą ...".Oj, bawili się w tej Wisełce za dobrych Cupiałowych czasów, tak,że Mickiewicz tego nie przewidział.Prowadzili hulaszczy tryb życia,ale nie żyli ponad stan, bo hojny pan dbał o spłatę rachunków.Mimo,że nawet ptasiego mleka im nie brakowało to każdy jeszcze pod stołem wyszarpywał dla siebie kawałki pańskiego sukna.Czy Cupiał wiedział i tolerował czy był oszukiwany to nie ma znaczenia, bo doszedłszy do majątku drogą nielegalnego w PRL handlu dewizami hołdował zasadzie :" Łatwo przyszło, łatwo poszło". Lecz taka rozrzutność w Wiśle i innych firmach spowodowało kryzys finansów i nie spodobała się bankom, które dalej kredytować księcia z innej bajki nie chciały. Wywalił więc zabaweczkę na śmietnik,aby i inni jej poużywali.Chętnych nie trzeba było szukać.Sponsora co prawda zbrakło,ale rozpasana zabawa trwała nadal.Na nią jeszcze forsy starczało, bo na różne czynsze, opłaty, spłaty już nie. Wisła uważana za giganta był w rzeczywistości patyczkiem, który byle reportażyk jakiegoś pismaczyny obalił.Wówczas zawodnicy mający kontrakty grubo ponad stan kasy postanowili się zbuntować i zagrozili,że jak forsy nie dostaną to klub opuszczą.Wtedy już nowi władcy Wisły podjęli po 47 latach znany okrzyk Gierka "No co, towarzysze, pomożecie ?!" "Pomożemy" odkrzyknęło Towarzystwo,a towarzysze pomogli. Jednym z nich był b.prezes Legii Bogusław Leśnodorski. Przyznać trzeba,że jego rozdęte ego domagające się publicznego uznania znalazło w Krakowie zaspokojenie, bo w Warszawie już nie. Robi on z siebie bohaterskiego ratownika Wisły, który całymi dniami i nocami własnymi rękami z bagna ją wyciągał.A po prawdzie zrobił to co zrobiłby każdy przeciętny prawnik. Mianowicie odrzucił cały ten medialny szum , mówiący,że ktoś ma jakąś umowę czegoś tam,ale zgodnie z faktami prawnymi sprawdził w KRS kto figuruje jako właściciel klubu.A że nadal było to Towarzystwo Sportowe Wisła to miało prawo mianować nowego prezesa,a KRS miał obowiązek go zarejestrować. Taki wypis z KRS wystarczył Komisji Licencyjnej do odwieszenia Wisły. Odstąpiła ona na życzenie Prezesa PZPN od badania stanu klubowej kasy. I Wisła znowu była w grze.Wtedy nastąpiła zrzutka pożyczkowa m.innymi Kuby Błaszczykowskiego w którego intencje nie wnikam oraz niejakiego pana J.K. Imienia i nazwiska tego pana oraz nazwy jego firmy nie podaję, gdyż nie biorę udziału w kryptoreklamie. Pan J. K. wypowiada się i zachowuje tak jakby to on samodzielnie uratował Wisłę,a pożyczył jej ok.2,5 % potrzebnych do ocalenia pieniędzy. Przed II wojną krążył taki dowcip " Jakiś panek dał żebrakowi grosz, ten podziękował,ale tamten co go widział to przypominał :dałem ci biedaku grosz. Wreszcie żebrak nie wytrzymał i zakrzyknął :masz ten swój grosz i odp..dol się ode mnie". A on powiada " Kręci mnie zmiana rzeczywistości, odbudowa Wisły, kiedy każdy jest przekonany,że to niemożliwe". I dalej "Interesują mnie nie jednostki,ale systemy. Wpływ". "Chcę być na każdym polu zdecydowanie najlepszy, mam na to dowody empiryczne,że we wszystkim sobie poradzę". Niezależnie od zazdrości świetnego samopoczucia to muszę podziwiać takich ludzi.On sam i jego firma przez kilka tygodni byli obecni we wszystkich mediach : telewizji, radiu, prasie i internecie. Za taką promocję i reklamę ,musiałby zapłacić wielokrotnie więcej niż pożyczył Wiśle,a tak miał ją za darmo.Natomiast w wywiadzie dla PS powiedział dwa bardzo mądre zdania :" Mam wrażenie,że z punktu widzenia przedsiębiorców polska piłka to nieprawdopodobne zjawisko. Liga oparta jest na relacjach, konotacjach , które w biznesie nie mają prawa istnieć".Dla mnie w tym dziwolągu prawdziwymi bohaterami -ratownikami są dziesiątki,a może i setki tysięcy kibiców Wisły.To oni wydali pond 4 mln zł na świstki papieru zwane "akcjami", to oni wykupili mnóstwo karnetów, to oni masowo wykupują bilety na trybuny.Wszyscy zaangażowani w ratowanie Wisły podkreślają,że to co zrobiono to nawet nie półśrodki i prawdziwym uzdrowieniem byłaby sprzedaż klubu poważnemu przedsiębiorcy.I tu jest pies pogrzebany. Bo poważny kapitał polską piłkę omija szerokim łukiem. Są tego przynajmniej dwie przyczyny: jedna to ta o której mówił J.K.Piłka musi stać się biznesem opartym o zdrowe jasne, takie same dla wszystkich zasady, w których ci co psują rynek muszą z niego wypaść.A druga to media. Jeżeli jeden reportażyk oparty na samych insynuacjach może obalić zdawałoby się potężny klub to biznesmeni za takie uznanie z góry dziękują.Bowiem u nas wręcz w modę weszło opluskwianie polskiej piłki, traktowanie jej jak czegoś czego należy się wstydzić, w czym uczestniczą głupcy i oszuści.
Ja z kolei rozpytałem z kilkadziesiąt osób , czy dobrze się stało,że Wisła nie upadła.Ani jedna osoba nie była z takiego obrotu sprawy zadowolona. Uważano,że nie do zaakceptowania jest sytuacja,aby jakiś podmiot prawny nie płacił i żerował na innych. Być może w Krakowie wyniki byłyby inne. Tzw, tradycja nie ma tu nic do rzeczy. I w tej sekwencji Leśnodorski powinien zastanowić czy zrobił dobrze czy źle i czy oceny kibiców mówiących ,że zrobił błąd nie są racjonalne.
Na zakończenie tej części tym razem "biały" wierszyk.
"Lecz miałaś jedno życie, które sama spieprzyłaś.
Wtedy wszystko dotrze do twojej świadomości,
że w swoim marnym życiu miałaś same zaległości.
Przepieprzyłaś czas, który darmo był ci dany,
na wieczne hulanki, imprezy, zadymy, zabawy!.
Przepieprzyłaś swoje życie,
zamiast żyć w dostatnim i dogodnym dobrobycie.
Może do ciebie dotrze, wreszcie się ogarniesz.
Pamiętaj o tym wszystkim, drugiej szansy nie dostaniesz".

O tym,że Legii potrzebny jest rzecznik prasowy.
Przy okazji meczu z Wisłą przypomnę konflikt trenera Sa PInto z Krzysztofem Mączyńskim wychowankiem Wisły, który z tego klubu przeszedł do Legii.Zawodnik, który w styczniu b.r rozwiązał kontrakt z Legią obwiniał o ten krok trenera i oświadczył,że mu reki nie poda. Ostatnio , nie tylko w środowisku piłkarskim mnożą się jakieś dziwaczne opinie o jakimś mistycznym znaczeniu podawania lub nie ręki. Rzeczywiście antropolodzy twierdzą,że od IX wieku p.n.e. podanie ręki jest znakiem pokoju, od kilkuset lat oznaką szacunku, a od ponad 100 lat jest to gest świadczący o wartości i dotrzymywaniu danego słowa.Ale w kulturze Zachodu jest to przede wszystkim wyraz kultury osobistej i i dobrego wychowania. Ręki nie podają tylko różne chamidła.I tak konflikt się rozwijał,aż Mączyński nazwał Sa Pinto tchórzem i portugalskim przebierańcem. Głównym powodem urazy zawodnika są pieniądze, które w Legii miał duże.Natomiast sama przyczyna była prozaiczna,a mianowicie Mączyński zdaniem doktorów po kontuzji był zdolny do pełnego wysiłku,ale jego zdaniem nie mógł pracować na pełnych obrotach, bo bolały go plecy.Tego Sa Pinto nie chciał lub nie mógł tolerować , doszło do ostrej wymiany zdań i zawodnik wylądował w rezerwach. Podobnie było z Vrdoljakiem ,który wszedł w ostry spór z trenerem Czerczesowem krzycząc,że jest piłkarzem,a nie maratończykiem i na głupoty zdrowia marnował nie będzie. Czerczesow twierdził,że jako kapitan chciał przeciw niemu zbuntować drużynę i Leśnodorski czarterem przywiózł go do . Polski. Potem Vrdoljak miał do trenera pretensje,że go oszukał,że mówił,że na niego czeka,że tęskni.A on nie czekał i nie tęsknił. Tak jak w dowcipie : kolega opowiada drugiemu jako to po przyjeździe do Afryki w buszu został zgwałcony przez ogromnego goryla. Kolega współczująco : to musisz cierpieć. Oj, cierpię, ani nie przyjeżdża,ani nie pisze, ani nawet nie zadzwoni". Właściwie to prawie wszystko jakoś mieści się w granicach piłkarskiej normalności, natomiast Mączyński używając argumentu narodowościowego, jakoby Portugalczyk był kimś gorszym , te granice przekroczył. I z tego powodu dedykuję mu taki wierszyk :
"Tak upadł Mączyński,w Legii potraktowany podle,
Kibicu, przystań na chwilkę i się odlej".
A piszę o tym dlatego,że w tej i w innych sprawach głos powinien zabierać w imieniu klubu rzecznik prasowy.Pyskówki nie są bowiem w dobrym guście. Przy tym Legia jest klubem najbardziej medialnym i każdy kto wypowiada się o naszej piłce uważa za stosowne mówić o Legii. Czasami wypadałby takiemu bydłu jak Wichniarek dać ostry odpór, bowiem nazywanie Legii bagnem przekracza granice pornografii. Oprócz tego dobrze by było,aby zamiast prezesa Mioduskiego w mediach produkował się ktoś kto używa języka w którym słowa coś znaczą a nie jego parodii.Podam przykład, zamiast powiedzieć ,że np rozpoczęto budowę ośrodka ..., prezes mówi,że zaczęto realizację projektu....Chyba ma rację Leśnodorski,że powodem ich rozstania było to,że nie rozumiał co Mioduski mówi .Pora więc,aby znalazł się tłumacz z polskiego na nasze Smile.

O tym,że naszej drużynie brakuje planu gry.
W naszym kraju planowanie nie cieszy się estymą.Utożsamiane jest bowiem z bezproduktywnym planowaniem centralnym w czasach słusznie minionych.Pewno Sa Pinto tych odniesień nie zna,ale chyba o planowaniu pojęcie ma blade.Gdyż Legia wychodzi na kolejny mecz prawie zupełnie bez planu. Być może taki gdzieś się wykluł,ale się dokumentnie zawieruszył.A planowanie to po prostu projektowanie przyszłości oraz skuteczne metody jej osiągnięcia.Mówiąc o planowaniu trzeba wskazać,że ma ono charakter zadaniowy i że stanowi proces.Inaczej mówiąc, każdy zawodnik i drużyna jako całość powinny się rozwijać z meczu na mecz i z tygodnia na tydzień.I tu decydującą rolę odgrywa trener. Kiedy śledzimy wypowiedzi Sa Pinto to widać wyraźnie,że jest on skoncentrowany na przygotowaniu fizycznym.I być może nasi zawodnicy motorycznie są dobrze dysponowani. Tylko,że współczesna piłka to przede wszystkim taktyka i organizacja gry.
Mistrzami w planowaniu tych dziedzin byli SAF i Mourinho.Jest rzeczą zupełnie oczywistą,że planując taktykę na konkretny mecz musi się patrzeć i w przyszłe granie w oparciu o określone zasady.
Jedną z nich jest realność.Trener musi znać możliwości swoich zawodników oraz mieć rozpracowanych rywali.Nie można projektować organizacji gry w oparciu o pragnienia, marzenia czy samą wyobraźnię.
Drugą jest konkretność.Zawodnicy musza wiedzieć co mają robić na boisku w ramach ogólnego planu gry zespołu czyli to czego się od nich oczekuje w obronie i ataku.
Trzecia jest kompletność. Trener musi mieć wizję w jaki sposób można pokonać przeciwnika i jego obowiązkiem jest takie rozdzielenie zadań ,aby cel mógł być osiągnięty.
Czwartą stanowi hierarchizacja zadań. W skrócie oznacza ona czy większą wagę przywiązujemy do obrony czy do ataku. Do tych zadań dostosowujemy role zawodników.
Piąta zasadą jest elastyczność.Ona wymaga od trenera,aby w procesie trenowania graczy w okresie przygotowawczym ,zwłaszcza w meczach sparingowych oraz w mikrocyklu i w meczach o punkty sprawdzał różne warianty ustawienia oraz wykorzystania zawodników.
Szósta to mobilizacja.Zawodnicy muszą mieć postawione zadania na poziomie swoich możliwości, jak i rywala. Mobilizacja nie może przekraczać realiów, bowiem nie stałaby się wówczas narzędziem pobudzania,ale frustracji.
Wreszcie planowanie musi mieć charakter perspektywiczny. Najkrócej mówiąc to polega na budowaniu jutra dzisiaj.Inaczej rzecz ujmując,piłka nożna to nigdy nie zakończony proces budowania, remontowania, doskonalenia. Tu nie wystarczy doświadczenie i praktyka, tu niezbędna jest spora doza wiedzy teoretycznej wspartej twórczą wyobraźnią.Wielu trenerów osiąga w krótkim czasie spore sukcesy,ale w jego dłuższym przedziale ginie.
Takie podejście niewiele różni się od tego z czym mamy do czynienia np. w procesie produkcyjnym. Firma ma określone zamówienia i rolą jej kierownictwa jest takie zorganizowanie i przydzielenie zadań poszczególnym pracownikom,aby cel został osiągnięty.Mały sens miałby praca polegająca na tym,że pracownik robiłby to co chciał.Identycznie zawodnicy nie mogą wychodzić na boisku,aby sobie pobiegać i pokopać piłeczkę.O naszej drużynie nie można powiedzieć,że gra zupełnie bez planu,ale poziom jej zorganizowania, zwłaszcza , że trener Sa Pinto jest już kilka miesięcy, jest stanowczo za niski.

O tym,że naszej drużynie brakuje lidera.
Ja się czasami zastanawiam czy ja czasem nie jestem malkontentem, czy ja , aby nie za dużo wymagam.A takie wątpliwości mnie nachodzą, gdyż sportem ,a piłką nożną w szczególności interesuję się ponad 60 lat i pamiętam liderów różnych klubów, reprezentacji i zwłaszcza mojej Legii.Daleki jestem od postponowania dzisiejszych zawodników drużyny, a zwłaszcza porównywania ich z tuzami z dawniejszych czasów.O tym o czym dalej napiszę zupełnie nie o to chodzi. Lider to ktoś więcej niż tylko posiadający duże umiejętności piłkarskie zawodnik. Powiada się ,że obecnie takim liderem jest Szymański. Wedle mego doświadczenia nie jest. Do takiego osądu przekonał mnie jego niedawny udział w programie Liga + Ekstra. W dawniejszych czasach trudno było sobie wyobrazić,aby w gronie kilku zawodników pośród których byliby Deyna, Pisz czy Vrdoljak ktokolwiek poza nimi wypowiadał by się o drużynie.A w programie Szymański oddawał głos Wietesce. Prawdziwy lider nigdy by sobie na to nie pozwolił. Nie kwestionuję talentu Szymańskiego ,ale moim zdaniem do roli kierownika drużyny na boisku nie dorósł.Patrząc na innych zawodników Legii to moim zdaniem takie predyspozycje posiada Cafu i szkoda,że nie gra.Tylko trzymanie go gdzieś koło tyłka,a nie głowy zespołu jest niewykorzystaniem jego umiejętności i charakteru. Tylko,że wówczas drużyna musiałaby grać w systemie 4-4-2,a jednym z napastników , tym dogrywającym powinien być Szymański. Zresztą grał on na boku , co prawda w innym ustawieniu u Magiery, Jozaka i Klafuricza,ale nie do końca zdawał egzamin, gdyż zanadto był obarczony zadaniami defensywnymi. Być może takie przesunięcie byłoby jakąś receptą na poprawę naszej gry w ataku i zmuszałoby rywali do poświecenia większych sił obronie.Bo na razie to lekceważą nasz potencjał ofensywny i walą w nas jak w bęben.

O tym,że nie wiadomo, która drużyna budowana była planowo,a która przypadkowo.
Tak na zdrowy rozum to jak kto ma większe pieniądze to ten ma większe szanse na dobór pracowników takich jakich potrzebuje. w specjalnościach, których mu ich brakuje.Po Legii widać,że jest dokładnie odwrotnie.Duże pieniądze wywołały tylko większą rozrzutność.Pewno sprowadzeni do Legii hurtowo zawodnicy indywidualnie nie są kiepscy,ale nie pasują do siebie i do gry proponowanej przez trenera.Z tej mąki chleba jak na razie nie będzie .Widać też,że ubogiego nie stać na wyrzucanie pieniędzy w błoto, więc ostrożnie wydaje środki tylko na tych, którzy coś pozytywnego wniosą do gry. W efekcie to Wisłą wczoraj prezentowała się jako dobrze dobrany i zorganizowany zespół,świadomy swoich możliwości i celów, a nasza drużyna była przypadkową zbieraniną niedobranych niedobitków.Niby nasi grali,ale po co tego już widać nie było.
Legia zbiera negatywne efekty niekompetencji jej całego kierownictwa.
21wtorek, 02, kwietnia 2019 01:19
sektor212
CTP

Szymański normalnie co akcja bramkowa zimną krwią pakuje piłkę do bramki - on nie głupiej.
Jeden dostaje szanse przez dwa lata i czekamy, może odpali, a drugi dwa tygodnie i wypad z klubu. Bierzemy kolejnego niekrajana z 2 ligi, który jest tak dobry, że nakrywa czapka naszego sprintera w każdym elemencie gry. Różnica płacowa wynikająca z kontraktu zawodnika mało istotna. W końcu mamy największy budżet w lidze.




Zbyszek

"Uważano, że nie do zaakceptowania jest sytuacja, aby jakiś podmiot prawny nie płacił i żerował na innych".

Jedno pytanie. Czy uratowanie Wisły nie pozwoli oszukanym podmiotom odzyskać pieniądze? Po ogłoszeniu upadłości podmioty prawdopodobnie nic by nie nie dostały.


"Mistrzami w planowaniu tych dziedzin byli SAF i Mourinho.Jest rzeczą zupełnie oczywistą,że planując taktykę na konkretny mecz musi się patrzeć i w przyszłe granie w oparciu o określone zasady".

Ależ RSP spełnił te zasady.

1. Realność - RSP zna możliwości swoich zawodników poprzez trening. Rywali rozpracowuje my specjalista w Portugalii któremu sam płaci.

2. Konkretność - zawodnicy realizowali ogólny plan. W obronie mamy pozorowany pressing, podwajanie krycia jednego rywala pozostawiając drugiego bez krycia w strefie niskiej. W ataku gramy wolno, z małą ruchliwością bez piłki z wykorzystaniem ataku szybkiego głównie laga do przodu.

3. Kompletność - trener 2 dni przed meczem w czasie snu miał wizję zaskoczenia rywala lewym korytarzem boiska.

4. Hierarchizacja zadań - przede wszystkim obrona rękami.

5. Elastyczność - rozpoczęliśmy 4-2-3-1, by od 40 min. grać 4-4-2. W kolejnym meczu trener i zawodnicy wykazali się elastycznością, grając na swoich nienominalnych pozycjach.

6. Mobilizacja - zadania i możliwości naszych zawodników nie przekraczały realiów na tle rywala. Mimo to była za duża flustracja względem sędziego ciągłe pretensje, machanie rękoma, które tak im weszło w krew, iż zaczęli blokować strzały niczym piłkarze ręczni.

Charakter perspektywiczny - jak najbardziej kolejni zawodnicy na nowych pozycjach z perspektywą ogrania na kilku pozycjach w różnych systemach. RSP niczym jego dwaj w/w fachowcy skrupulatnie szuka nowych rozwiązań w każdym meczu zaskakując własnych podopiecznych niż rywala. Lider wojskowych zapluł się w gadce z rywalem i na razie będzie liderował na trybunie gold. Drużyna budowana planowo, czyli wolni zawodnicy, którzy przypadkowo nie mogą przebić się do wyjściowych jedenastek w swoich klubach.
22wtorek, 02, kwietnia 2019 06:05
CTP
Drogi Sektorze, na temat Szymańskiego mam dokładnie takie samo zdanie, co i Ty. Czasami czytaj, co tutaj piszę Wink Dla mnie jedyne wytłumaczenie jego ustawicznego wystawiania w wyjściowej 11-tce, to prikaz od samego Mioduskiego.
Tym bardziej jestem zdumiony faktem odstrzelenia Sa Pinto, skoro Portugalczyk robił dokładnie to, czego po nim oczekiwał właściciel. Miały być ciężkie przygotowania? Były. Mieli grać młodzi? Grali. Więc o co chodzi?
Staram się w tej decyzji doszukać się choćby odrobiny sensu i po prostu nie widzę. Przecież Legia jest na drugim, w miarę bezpiecznym miejscu z szansami na pucharowe lato i cały czas liczy się w grze o MP.
A może chodzi o tą konkretną przegraną z Wisłą? Czytaj: z Leśnodorskim. Jeśli tak, to pan Prezes stracił właśnie u mnie resztki szacunku.
23wtorek, 02, kwietnia 2019 07:05
sektor212
CTP

Wybacz, że wszystkiego nie pamiętam co napiszesz. Siwych włosów przybywa to i pamięć szwankuje.

RSP zwolniony - ja myślałem, że ta wiadomość to prima aprilis i dalej nie dowierzam. Jeżeli dziś rzeczywiście potwierdzi się news, to ja nie jestem ani zdziwiony, ani jakoś specjalnie zadowolony. Pytasz mnie, o co chodzi w tej decyzji prezesa? Miodek przede wszystkim zadowolił media i rozżalonych kibiców poziomem sportowym Legii. Szukając sensu w decyzji prezesa hm.... to bym napisał brak postępu w organizacji gry. Czym ta drużyna różniła się od sierpniowej gry (porażki) w LE z tuzem z Luksemburga? Jak dla mnie to prawie niczym. Ja po zatrudnieniu RSP spodziewałem się więcej takiej odważnej i technicznej gry. Przykro to pisać, ale nasz (ponoć były) szkoleniowiec preferował taki antyfutbol, a może lepiej zabrzmi minimalizm taktyczny. Ponoć w szatni mamy najlepszych technicznie zawodników w naszej lidze to rzeczywiści taka filozofia gry jak długa laga na uwolnienie mi kompletnie nie pasowała. W ostatnim meczu totalnie nie potrafię ogarnąć sensu zestawienia duetu Vesović & Rocha na lewym skrzydle. Ile minut obaj nasi zawodnicy wspólnie rozegrali w takim ustawieniu? Ten duet miał powstrzymać w bocznym korytarzu powracającego do coraz lepszej dyspozycji Błaszczykowskiego? Więcej dziwnych decyzji RSP koledzy ty również opisali w trakcie jego panowania.


Leśnodorski a Mioduski ja bym nie rozpatrywał decyzji zwolnienia w tej kategorii - pojedynek kto lepszy.
24wtorek, 02, kwietnia 2019 07:57
W(L)KP
Niektórzy z Was są zdziwieni, że Sa Pinto poleciał, ja zupełnie nie. Co z tego, że przeprowadził takie a nie inne przygotowania, to że dostał takich a nie innych piłkarzy czy wystawiał młodych? Trener wybroniłby się gdyby przynosiło to efekty, a tych próżno szukać. Drużyna się uwsteczniła, zaliczyła regres, a jej miejsce w tabeli jest ponad stan. Sam Sa Pinto jawi się jako Hasii 2 i zamiast coś zbudować to odnoszę wrażenie, że prawie wszystko zniszczył. I prawdę mówiąc nie wierzę już w obronę Mistrzostwa Polski, efekt Vuko może zadziała przez krótką chwilę i to wszystko.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1